Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sweet Rascals - [18.]
Idź do strony 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:08:36 30-01-16    Temat postu: Sweet Rascals - [18.]

    ______________



    Rayan Palmer, Mike Dawson i Dylan McCaine znają się całe życie i przyjaźnią już „od kołyski”. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wszyscy trzej urodzili się dokładnie tego samego dnia. Niemożliwe? A jednak! Los lubi płatać figle i najwidoczniej miał wobec nich plan zanim jeszcze zdążyli przyjść na ten świat, a ich przeznaczeniem było iść przez życie razem, na dobre i na złe, niczym legendarni Trzej Muszkieterowie. I tak jak francuscy bohaterowie z powieści Dumas’a, nie są idealni - każdy z nich ma za sobą smutną przeszłość, każdy z nich nosi na barkach inny ciężar i każdy z nich kończy właśnie trzydzieści lat, nie mając pojęcia, że nadchodzący rok tak naprawdę może zmienić ich życie o sto osiemdziesiąt stopni. Przed nimi przyszłość, o którą będą musieli zawalczyć, decyzje, które zaważą nie tylko na ich życiu i sytuacje, które wystawią na próbę ich wieloletnią przyjaźń. Czy tym razem również zdołają się podnieść i wyjść z tej walki bez szwanku, a co ważniejsze, czy wciąż będą trzymać się razem?



    ________________________[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
















      Shay Mitchell as [link widoczny dla zalogowanych]
      Adrianne Palicki as [link widoczny dla zalogowanych]
      Theo James as [link widoczny dla zalogowanych]
      Steven Van Zandt as [link widoczny dla zalogowanych]





      | Prolog |
      | 01. | 02. | 03. | 04. | 05. | 06. | 07. | 08. | 09. | 10. |
      | 11. | 12. | 13. | 12. | 14. | 15. | 16. | 17. | 18. |




      Drodzy Czytelnicy, uprzejmie informuję, że w opowiadaniu mogą pojawić się wulgaryzmy oraz sceny +18. W związku z powyższym zastrzegam sobie prawo do umieszczania ich bez wcześniejszego ostrzeżenia.




Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 18:57:10 29-05-17, w całości zmieniany 37 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:10:09 30-01-16    Temat postu:

    _________________________________________


    ______ Postawił na blacie baru trzy kieliszki i nalał do każdego po miarce likieru Blue Caracao, a potem dopełnił czystą wódką i doprawiając odrobinę sokiem z cytryny, zerknął przelotnie na dwóch kumpli siedzących na barowych stołkach po przeciwnej stronie lady.
    ______ - Rzygający Marynarz? Serio, Ray? – zapytał zielonooki szatyn i przesuwając palcem wskazującym po dolnej wardze, wyszczerzył się od ucha do ucha jak małe dziecko.
    ______ - Boisz się, że znów będziesz haftować jak kot przez całą noc i nie zaliczysz jak poprzednim razem? – zaśmiał się siedzący obok niego brunet, szturchając go łokciem pod żebra i sugestywnie poruszając brwiami.
    ______ - Spierdalaj, Dylan – wycedził przez zęby, a kiedy kumpel parsknął głośnym śmiechem, sam pokręcił głową z rozbawieniem i uśmiechnął się pod nosem. – Będziesz mi to wypominać do grobowej deski, gamoniu? To było dziesięć lat temu.
    ______ - Gdyby wiedział, że jednak zaliczyłeś, to może by odpuścił – wtrącił Rayan, przesuwając kieliszki po ladzie w ich stronę i uśmiechając się jednym kącikiem ust, w taki sposób, że w jego prawym policzku pojawił się uroczy dołeczek na punkcie, którego wszystkie kobiety, jakie spotykał począwszy od szkoły średniej, dostawały jakiegoś histerycznego szału. – To co panowie, za kolejne trzydzieści lat? – zagadnął, unosząc rękę z kieliszkiem na znak toastu.
    ______ - Za popieprzonych trzech muszkieterów z Chicago – podjął Mike, unosząc swoje szkło.
    ______ - Co by nam szpady za szybko nie opadły – wypalił bez zastanowienia Dylan i wszyscy trzej jak na zawołanie parsknęli prawdziwie wesołym śmiechem, po czym jednocześnie przechylili swoje shoty, krzywiąc się i przystawiając wierzch dłoni do ust.
    ______ - Kuźwa…. Serio, wtedy bzyknąłeś? I ja się dowiaduję o tym po dziesięciu latach? – zagadnął w końcu Dylan, który najwyraźniej nie mógł przełknąć faktu, że nie miał do tej pory o niczym pojęcia i wbił przenikliwe spojrzenie lodowato niebieskich tęczówek w profil siedzącego po jego lewej stronie kumpla.
    ______ - Jakoś tak wyszło – odparł Mike, schrypniętym od alkoholu głosem, odstawiając puste szkło na ladę baru i wymieniając porozumiewawcze spojrzenie z Rayan’em. – Zresztą musiało być naprawdę kiepsko, skoro ja nic nie pamiętam – zaśmiał się, unosząc znacząco jedną brew.
    ______ - A pamiętasz przynajmniej, z kim, jełopie? – zaśmiał się Dylan, ściągając na siebie jego błyszczące zielone spojrzenie. Mike wygiął usta w tajemniczym półuśmiechu i wzruszając nonszalancko ramionami, skinął twierdząco głową.
    ______ - Ale nie pamiętam jak miała na imię – przyznał, przymykając jedno oko, a kiedy przyjaciele roześmiali się w głos i pokręcili głowami z dezaprobatą, w zakłopotaniu przesunął dłonią po włosach z tyłu głowy.
    ______ - Jesteś niemożliwy – stwierdził Ray, podsuwając mu drugą kolejkę niebieskiego shota.
    ______ Mike na dźwięk tych słów szybko jednak spoważniał, łobuzerski uśmiech, który błąkał się na jego ustach jeszcze chwilę temu, natychmiast zgasł, a z oczu nagle zniknęło rozbawienie.
    ______ - Byłem – fuknął, po czym uniósł lewą dłoń i poruszył palcami, a złoty krążek zdobiący serdeczny palec, zamigotał od barowych świateł. Nie zastanawiając się ani chwili, przechylił zawartość kieliszka i otarł usta wierzchem dłoni, wbijając spojrzenie w puste szkło, a mięsień na jego policzku zaczął nerwowo drgać od mocno zaciśniętej szczęki.
    ______ Rayan i Dylan wymienili w milczeniu spojrzenia, a potem wypili swoje shoty i dyskretnie zerknęli na pogrążonego we własnych myślach Michaela.
    ______ - Nie odzywała się? – zapytał w końcu Rayan spokojnym, wyważonym tonem i nie spuszczając czujnego spojrzenia z napiętej twarzy kumpla, wsparł obie dłonie na ladzie.
    ______ Mike przymknął powieki milcząc przez nieznośnie długą chwilę, a potem sięgnął do wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki i wyciągnął złożoną kartkę papieru, rzucając ją bez słowa na ladę baru.
    ______ - Prezent urodzinowy od żony – zakpił i wspierając łokieć o blat, najpierw ścisnął nasadę nosa palcami, a potem przetarł nimi piekące ze zmęczenia oczy, czując nasilający się z każdą chwilą ból głowy.
    ______ Ray sięgnął po papiery, ostrożnie je rozłożył i odruchowo pocierając kciukiem zarost wokół ust, przesunął po treści bystrym, ciemnobrązowym wzrokiem, zatrzymując go na złożonym u dołu strony tylko jednym, starannie wykaligrafowanym kobiecym podpisie. Wypuścił ze świstem powietrze z płuc i spojrzał znacząco na Dylana, podając mu dokumenty, a potem chwycił butelkę i napełnił puste kieliszki, tym razem już tylko czystą wódką.
    ______ - Nie chcę o tym gadać w nasze pieprzone trzydzieste urodziny – wycedził przez zęby, uprzedzając kumpli zanim którykolwiek z nich zdążył cokolwiek powiedzieć i nie zaszczycając ich ani jednym spojrzeniem, przechylił kolejny kieliszek, odstawiając go z brzdękiem na blat.
    ______ Przez chwilę cała trójka trwała tak w milczeniu, a Rayan, który mimo wszystko był przecież w pracy na wieczornej zmianie, obsłużył dwóch klientów zamawiających właśnie po ostatnim piwie. Na szczęście był środek tygodnia, więc ruch w barze był względnie mały, a to dawało mu szansę by chwilę odetchnąć i przynajmniej strzelić z przyjaciółmi po kielichu w ich trzydzieste urodziny zwłaszcza, że z hucznych imprez dawno już wyrośli.
    ______ – Co to za panna? – zapytał Mike przerywając w końcu ciszę, a kiedy Rayan stanął przed nim i pytająco spojrzał mu w oczy, ruchem głowy wskazał na ciemnowłosą dziewczynę, która od jakiegoś czasu krzątała się w wąskiej przestrzeni na drugim końcu barowej lady. Uśmiechnęła się do kolejnego klienta podając mu zamówionego drinka, a gdy odwróciła się by sięgnąć po butelkę ginu stojącego na regale za jej plecami i dostrzegła przypatrujących jej się trzech mężczyzn, uśmiechnęła się promiennie również do nich, a potem jak gdyby nigdy nic wróciła do swoich obowiązków.
    ______ - To Jade, córka szefa – odparł Rayan i odchrząknął cicho, niepewnie zerkając na przyjaciół, którzy przyglądali mu się w tej chwili takim wzrokiem, jakby był co najmniej z innej planety. – No, co? – zapytał, marszcząc czoło i rozkładając bezradnie ręce, przesunął wzrokiem od Dylana do Michaela.
    ______ - Ty złożyłeś jakieś śluby czystości, czy coś w ten deseń? – zapytał Mike, unosząc znacząco brwi. Palmer przewrócił oczami i westchnął ciężko, doskonale zdając sobie sprawę z tego, w jakim kierunku zmierza właśnie ta rozmowa.
    ______ - Stary, bo pomyślę, że masz jakieś problemy …. no wiesz…. – odezwał się Dylan, za wszelką cenę starając się powstrzymać wybuch śmiechu, gdy Ray posłał mu jedno z tych swoich morderczych spojrzeń, których miał w zanadrzu chyba całą kolekcję w zależności od okazji.
    ______ - Zamknij się, bo ci przywalę i dostaniesz taki prezent urodzinowy, który zapamiętasz do końca życia, jak będziesz musiał wydać połowę swoich oszczędności na nową, równiutką szczękę – warknął, a Mike na dźwięk tych słów parsknął niekontrolowanym śmiechem.
    ______ - A co z prezentem dla ciebie, Ray? – zagadnął i przekrzywiając zadziornie głowę, uśmiechnął się szeroko od ucha do ucha, kompletnie niezrażony mrożącym krew w żyłach błyszczącym spojrzeniem przyjaciela. – Masz pod nosem i nie zamierzasz odpakować?
    ______ - Nie zachowuj się jak mnich z Tybetu – prychnął rozbawiony Dylan.
    ______ - Zejdźcie ze mnie z łaski swojej, co? – fuknął poirytowany Rayan, wodząc wściekłym spojrzeniem od jednego do drugiego. – Przypominam wam, że nie mieszkam sam i nie będę spraszać kobiet do domu, a tym bardziej nie mam zamiaru znikać na całą noc, po to tylko by przerżnąć jakąś pannę – dodał, mrużąc gniewnie oczy.
    ______ - Ale nikt ci nie każe od razu iść po wszystkim w kimono – zaśmiał się Mike, jawnie się z nim drocząc, a kiedy Ray rzucił w niego ściereczką, wyszczerzył się jeszcze bardziej.
    ______ - Nie słyszałeś o szybkich numerkach w łazience, albo pracowniczej szatni? – wtrącił Dylan, sugestywnie poruszając brwiami i wpatrując się w kumpla roześmianymi jasnymi tęczówkami. – Jeśli chcesz, mogę ci dać kilka instrukcji, na przykład jak to robisz przy ścianie musisz… - zaczął z pełną powagą, obrazowo przy tym gestykulując, ale zanim zdążył się rozpędzić przy swoim wykładzie, Rayan natychmiast mu przerwał.
    ______ - Litości, Dylan! – jęknął bezradnie. – Ja wiem, że ty jesteś specem od szybkich akcji w dziwnych miejscach i w ekstremalnych pozycjach, ale obejdzie się bez przewodnika po Kamasutrze w twoim wykonaniu – dodał zmęczonym głosem. Widząc jednak obrażoną minę przyjaciela, a po chwili wystawiony w swoim kierunku środkowy palec, nie wytrzymał i parsknął głośnym śmiechem.
    ______ - Stary, my wiemy, że w twoim sercu jest miejsce tylko dla jednej przedstawicielki płci pięknej i sami jesteśmy w niej zakochani po uszy, ale twój bliski współlokator zacznie w końcu ostro się buntować i wtedy będzie kaszana – powiedział Mike, siląc się na poważny ton, choć jego oczy całe się śmiały.
    ______ - Pilnuj lepiej swojego współlokatora, bo ostatnimi czasy z pewnością czuje się bardziej samotny niż mój – odgryzł się Ray, a Dawson zmrużył oczy i wycelował w niego palec wskazujący.
    ______ - To było zagranie poniżej pasa – stwierdził, ale kumpel jedynie wzruszył obojętnie ramionami i uśmiechnął się przepraszająco. – A ty, czego rżysz, młotku? – zapytał zwracając się bezpośrednio do chichoczącego u jego boku Dylana, a kiedy ten zaczął się śmiać jeszcze głośniej, zdzielił go ostrzegawczo w ramię.
    ______ – Doceniam, że dbacie o moje waszym zdaniem, ubogie życie seksualne, ale poradzę sobie – powiedział ze śmiechem Ray i odruchowo przetarł suchą ściereczką główną ladę, ale zanim którykolwiek z nich zdążył się ponownie odezwać, ich uwagę zwróciły czyjeś podniesione głosy, przedzierające się przez hałas w lokalu i płynącą z głośników muzykę.
    ______ - Jasna d**a! – zaklął Dylan pod nosem i zacisnął zęby tak mocno, że na policzku pojawił mu się pulsujący dołeczek, ani na moment nie odrywając przy tym lodowatego spojrzenia od wysokiej, szczupłej szatynki, która właśnie urządzała burdę w drugim końcu sali, doskakując z pazurami do drugiej, zdecydowanie bardziej filigranowej niż ona, dziewczyny. – Zadzwonię później – rzucił do kumpli, po czym zsunął się z barowego stołka i pospiesznie przechodząc przez salę, przecisnął się przez grupkę gapiów. Zdecydowanie chwycił szatynkę w pasie i odciągnął ją na bok. – Co ty znów odpieprzasz, Nikki? – zagrzmiał, wwiercając się w jej przekrwione oczy płonącymi furią, niebieskimi tęczówkami.
    ______ - Robię co mi się podoba – fuknęła odważnie, wyszarpując szczupłe ramię z jego żelaznego uścisku. – Zabieraj łapska! – syknęła, mrużąc gniewnie bladoniebieskie oczy.
    ______ Dylan przymknął powieki i odetchnął głęboko starając się zapanować nad buzującą w nim wściekłością, a potem zupełnie nie zważając na jej protesty i niewybredną wiązankę, jaką rzucała pod jego adresem, chwycił ją za rękę, niemal siłą wyprowadzając z baru.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 18:06:00 05-04-16, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3111
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:23:52 30-01-16    Temat postu:

Sprawiasz że mój zły dzień stał się piękniejszy. Dziękuje Kupiłaś mnie obsadą, swoim talentem i wszystkim innym czego zapomniałam wymienić.

Ostatnio zmieniony przez Sobrev dnia 21:25:35 30-01-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:26:27 30-01-16    Temat postu:

Madziula melduję się na posterunku Wiesz, jak bardzo kocham chłopaków i jak bardzo cieszy mnie, że zdecydowałaś się z innymi podzielić tą historią, więc nie będę się powtarzać Mam nadzieję, wróć, jestem pewna, że czytelnicy pokochają Twoich ancymonków równie mocno jak ja i pokochałam, bo są absolutnie wyjątkowi i cudowni wszyscy razem i każdy z osobna ze swoją własną historią. Życzę Ci mnóstwa czytelników i jeszcze więcej weny, by udało się doprowadzić wszystko do końca :*
ps. Grafika cudowna w swej prostocie, opening - oczu nie można oderwać, wiesz? Lepszych klipów chyba wybrać nie mogłaś, ale co ja tam wiem, nieobiektywna przecież jestem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:33:18 30-01-16    Temat postu:

Dziękuję, dziewczyny, że jesteście!

Doma, jeśli naprawdę mogłam choć w minimalnym stopniu poprawić Ci humor tym swoim tworkiem, to mogę się tylko z tego powodu cieszyć Mam nadzieję, że sprostam wyzwaniu i się nie zawiedziesz

Agula, dziękuję za każde motywujące słowo i niepodważalną wiarę w moje możliwości :* :* :* Gdyby nie Twój entuzjazm pewnie długo jeszcze zastanawiałabym się nad wstawieniem tego tutaj, a co ważniejsze istnieje szansa, że historia chłopaków kurzyłaby się gdzieś na dnie szuflady, a z czasem została zapomniana :*
PS. Bardzo się cieszę Wydawało mi się, że w tym przypadku prostota się sprawdzi, a jeśli tak jest to super. A opening... haha... no cóż... oni już chyba tak mają, a jeszcze przecież w zanadrzu mam dłuższe video
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:39:59 30-01-16    Temat postu:

Madziuś, nie ma innej opcji, a jeśli mam swój malutki udział w tym, że ta cudowna historia ujrzała światło dzienne, to mogę się tylko cieszyć I pamiętaj, że w żadnym razie nie pozwolę, by to się miało kurzyć na dnie jakiejś szuflady, a każdy kto tu zerknie, zakocha się w tej historii od pierwszej linijki i z całą pewnością długo jej nie zapomni :*
Sprawdziła się idealnie, ale zostaw po trzy sygnaturki w rządku - fajnie to wyglądało i tak inaczej niż wszędzie No chyba, że to się samo przesunęło, bo Dominika ma (za)duży avek który trochę rozciąga kolumnę po lewej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:44:25 30-01-16    Temat postu:

Oczywiście, że masz i nie raz to powtarzałam :* Pamiętam i chyba musiałabym być głupia, żeby się Tobie narażać, więc w tej chwili to już nie ma opcji by ta historia zaginęła gdzieś w akcji Wszystko się okaże, ale obyś miała rację
Eee.... nie ruszałam sygnaturek, Aguś, i co najlepsze ja widzę po trzy sygnaturki w rządku, więc musiało się samo przesunąć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:52 30-01-16    Temat postu:

:* Haha... nie pisz tak, bo sobie zaraz ktoś pomyśli, że ja Cię terroryzuję albo coś Zresztą, czy ja naprawdę taka groźna jestem? Mam rację
Eee... to dziwne - za pierwszy razem jak tu weszłam, widziałam trzy w rządku a teraz widzę znowu, że Dylan wylądował piętro niżej i tak samo Nellie Ale może to z moją przeglądarką coś nie halo więc nie było tematu ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:54:54 30-01-16    Temat postu:

Spokojnie, AGA MNIE NIE TERRORYZUJE! I nie, nie jesteś straszna tylko bywasz powiedzmy ..... nieugięta w pewnych sprawach, ale to dobrze przynajmniej jeśli o mnie chodzi
Kurka... no ja cały czas widzę trzy w rządku, więc nie wiem o co chodzi albo przeglądarka, albo forum działa jak chce i jak mu się podoba
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:58:39 30-01-16    Temat postu:

No to dokładnie tak jak Ty A jeśli dzięki mojej nieugiętości świat może obcować z takim cudem, jak to tutaj, to nie zamierzam się zmieniać
Raczej chyba moja przeglądarka


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 22:14:21 30-01-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:04:15 30-01-16    Temat postu:

Bardzo mnie to cieszy, bo ja muszę mieć nad sobą bat, a Ty się świetnie w tej roli sprawdzasz, a chłopaki mają się do kogo zwrócić ze skargami, jak ich zacznę niechcący zaniedbywać
A któż to wie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:53 30-01-16    Temat postu:

Czyli wszyscy jesteśmy szczęśliwi, więc oby tak dalej
Teoretycznie - ja, ale to tylko teoria Dobra, dość tego spamu, bo to grzech śmiertelny zaśmiecać ten cudny wątek pogaduszkami o niczym ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:43:59 30-01-16    Temat postu:

A najbardziej te trzy łobuzy
Haha .... niech i tak będzie Ja nie mam nic przeciwko, ale żeby nie było, że sobie nabijamy posty
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:17:39 30-01-16    Temat postu:

Tak? A ja samolubnie myślałam, że ja
Haha... No to jak nie masz nic przeciwko, to ja tym bardziej, tylko, żeby te nasze pogaduszki innych nie odstraszyły
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:43:41 30-01-16    Temat postu:

Oni się dobrze ustawili
A niby czemu miałyby odstraszyć? Nie widzę powodu, a wręcz przeciwnie, można się przyłączyć do dyskusji
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Następny
Strona 1 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin