Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tú cap.11/30.07.15
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tulipanowa
King kong
King kong


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:32:18 22-06-15    Temat postu:

W końcu odcineczek... i jak zawsze sporo się dzieje ..jestem ciekawa co teraz będzie z Vero jak straciła biedna dom ..myślałam że między nią a Diegito coś będzie a tu lipa nawet się nie poznali ..pisz szybciutko kolejny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:49:01 23-06-15    Temat postu:

Tulipanowa dodaję kolejny odcinek. Chyba tylko ty czytasz. ( Potem uzupełnię muzykę )

Odc.8/23.06.15

Verónica kilkakrotnie czyta przesłane pismo na nowo. Nie dociera do niej okrutna prawda z jaką niespodziewanie przyszło jej się zmierzyć. Jest w szoku, właśnie straciła dach nad głową.
Załamana wbiega do domu i niczym w amoku rozgląda się po jego wnętrzu. Nie rozumie co się dzieje.

W tym samym czasie w Meksyku Victoria decyduje się wyznać Danielowi pewien fakt ze swojego życia.
D – Zaczynam się bać. Brzmisz tak poważnie Vico.
V – Nie powiedziałam ci o tym wcześniej bo nie chciałam cię wplątywać w moje rodzinne problemy, poza tym od wielu lat ten tema nie istniał ale ostatnio trochę się pozmieniało. Musisz o tym wiedzieć, bo możliwe że ta sytuacja nieco odbije się na nas, twoja rodzina znając ją, nie będzie zachwycona.
D – Vico może przestaniesz owijać w bawełnę i powiesz o co chodzi?
V – Już tylko proszę cię o wyrozumiałość. To dla mnie delikatny temat.
D – Co takiego masz mi do powiedzenia?
V – Mam siostrę.
D – No i ??? A czekaj czekaj, jak to siostrę? Przecież mówiłaś że nie masz nikogo. Rodzice nie żyją a ty jesteś jedynaczką.
V – Skłamałam, przepraszam
D – Ale dlaczego? Nie rozumiem
V – Moja siostra jest dość specyficzna. Przez lata nie utrzymywałyśmy ze sobą kontaktów. Poszła sobie ot tak, kiedy mama zmarła. Porzuciła wszystkich i wszystko i po prostu wyjechała. Nie wiem dokąd, nie wiem z kim ale tak było. Porzuciła nasz dom, mnie. Nic jej wtedy nie obchodziło.
D – To smutne ale co w związku z tym? Mam rozumieć że co? wróciła?
V – Tak, kilka dni temu mnie odwiedziła. Nie wiem jak mnie znalazła, nie wiem dokładnie co się z nią działo przez te wszystkie lata ale ona nadal jest moją siostrą, jedyną rodziną jaką posiadam i nie chcę znowu się z nią rozstawać.
D – Rozumiem. Czyli co? chcesz się z nią kontaktować?
V – Tak, bardzo
D – Ok. Nie mam z tym żadnego problemu, czemu miałbym mieć? Bo rozumiem że pytasz mnie o moje zdanie w tej kwestii tak?
V – Nie będzie ci to przeszkadzało?
D – Nie, dlaczego miałoby? To twoja siostra i szanuję to, nie będę ci zakazywał z nią spotkań, niby czemu?
V – Bo to nie tylko o to chodzi.
D – A o co jeszcze?
V – To moja młodsza siostra, i jak zauważyłam nie powiodło jej się w życiu. Verónica jest w opłakanym stanie. Nie mogę jej tak zostawić.
D – Co masz na myśli mówiąc w opłakanym stanie?
V – Nie widziałeś jej. To było straszne. Jest okropnie zabiedzona, brudna i widać że wiele przeszła, wiele złego a ja jej nie mogę tak zostawić.
D – Vico trochę się pogubiłem. Możesz jaśniej?
V – Chcę jej pomóc. Veró nie ma grosza przy duszy no i jutro jest nasz ślub i ja, ja ją zaprosiłam.
Daniel przybiera nietęgą minę
V – Nie złość się, ale to moja siostra. Nie mogę jej tak zostawić. Kocham ją mimo wszystko.
D – Ok., niech przyjdzie tylko że to takie trochę dziwne, nie sądzisz. Nawet jej nie znam
V – Ja też wielu członków twojej rodziny nie znam a będą na weselu
D – No tak, ale to tylko dalecy krewni a nie moi bracia
V – Dobrze, jeśli masz z tym problem
D – Nie o to chodzi. Trochę mnie przeraża to co o niej powiedziałaś. Moja mama nie przeżyje takiego wstydu
V – Wstydu? Jakiego wstydu?
D – Ta twoja siostra przyjechała nie wiadomo skąd, sama stwierdziłaś że nic o niej nie wiesz, poza tym jest biedna jak mysz kościelna., a o naszym ślubie mówi całe miasto. Jej obecność może być niekomfortowa.
V – Jeśli o to chodzi to niczym się nie martw. Zadbałam o wszystko. Verónica dostała ode mnie piękną kreację i buty. Nikt się nie zorientuje że nie jest z wyższych sfer, tak samo z resztą jak w moim przypadku. Twoja mamusia wszystkich przekonała że pochodzę z dobrej rodziny
D – Mówisz to z takim przekąsem
V – Ale to prawda. Z Veró będzie tak samo. Nikt się nie domyśli.
D – A co z jej zachowaniem? Ręczysz za nią?
V – Matko Danielu! Myślisz że ona jest jakąś dzikuską, że nie potrafi się zachować. Zaręczam ci że ma o wiele więcej dobrych manier niż miastowi tutaj.
D – Skąd wiesz? Przecież nie widziałyście się od lat.
V – Zawsze umiała się zachować. Ludzie aż tak się nie zmieniają.
D – No nie wiem, nie podoba mi się to Vico. Nie chcę nieprzyjemnej niespodzianki.
V – Czyli co? nie zgadzasz się. Skreślasz ją od razu na starcie? I co ja mam jej teraz powiedzieć? Zaproponowałam jej nawet żeby mi świadkowała?
D – Co zrobiłaś?!
V – Zrozum, to moja siostra, najważniejsza dla mnie osoba. Chcę żeby była przy mnie w najważniejszym dniu mojego życia.
D – To istne szaleństwo. Jak moja matka się dowie to nie wiem co będzie.
V – Ona nie musi o niczym wiedzieć. Powiemy wszystkim że Verónica mieszkała nadal w Veracruz w naszym domu i tyle. To będzie nasza słodka tajemnica. Nikt nic nie musi wiedzieć.
D – Vico ok., zgodzę się ale pod jednym warunkiem. Chcę się z nią spotkać jeszcze przed ślubem. Jedźmy do niej.
V – To niemożliwe.
D – Jak to?
V – Verónica jest teraz w Veracruz. Chciała pojechać do naszego domu rodzinnego i pójść na cmentarz, na grób naszej mamy. Nie była tam od lat, a teraz ma okropne wyrzuty sumienia.
D – No to super. Czyli co? Zobaczę ją dopiero jutro, na naszej uroczystości?
V – Skarbie nie gniewaj się. Ja też byłam zaskoczona, ale zrozum rodziny się nie wybiera, a ja kocham siostrę i chcę żeby między nami było dobrze.
D – Jesteś taka szlachetna i dobra. Ona cię zostawiła samą, wyjechała niczym się nie przejmując a teraz wraca z podkulonym ogonem bo jej się nie powiodło i to do kogo? Do ciebie. Ludzie potrafią być bezwstydni.
V – Nie myśl tak o niej. Pogubiła się. Była wtedy młodziutka, nie miała pojęcia o życiu. Poza tym śmierć mamy bardzo ją poruszyła i zmieniła. Każdy inaczej reaguje na takie zdarzenia. Najważniejsze że zmądrzała i wróciła.
D – Robię to tylko dla ciebie i dla naszego maleństwa które jest w drodze, ale jeśli jest jeszcze coś o czym nie wiem, to lepiej mi powiedz bo nie chcę więcej takich niespodzianeczek – w głosie Daniela da się usłyszeć lekkie niezadowolenie
V – To wszystko. Przed tobą nie mam nic do ukrycia. Wiesz co, to ja teraz do niej zadzwonię i ją uprzedzę. Na pewno bardzo się ucieszy.
D - w porządku, ja tym czasem zadzwonię do Diega i zapytam jak sprawy w Sonorze. Siedzi tam już 3 dni.
Victoria z podstępnym uśmieszkiem na ustach przemyka do kuchni, gdzie świętuje swoje małe zwycięstwo. Czeka ją teraz jeszcze tylko dopełnienie planu. Blondynka dzwoni do Veróniki.

Veracruz.
Pani Celia pociesza zdołowaną Veró, do której nadal nie dociera że musi się wyprowadzić.
C – Ale co się w ogóle stało? Przecież płaciłaś rachunki?
V – Nie wszystkie, czasem mi brakowało ale ja nawet żadnego upomnienia od nich nie dostałam.
C – A ta paczka? – sąsiadka wskazuje na przesyłkę, której Veró jeszcze nie otworzyła, zaaferowana druzgocącą wiadomością o stracie domu
V – Nie wiem co to jest ani od kogo. Nic mnie już nie obchodzi. Nie mam nic.
C – Trzeba otworzyć, to pewnie coś ważnego.
V – Nie mam ochoty. Matko! Pani Celio co ja mam robić? W tym piśmie napisali że mam się od razu wynieść
C – To dziwne. Pokaż ten list.
Sąsiadka czyta go wnikliwie, po czym stawiając oczy z wrażenia oznajmia Verónice okrutną prawdę.
C – Dziecko czy ty nic w ciemno nie podpisywałaś?
V – nie, na pewno nie. Nic a nic
C – Tu pisze wyraźnie, że dokonano transakcji sprzedaży domu między właścicielką a nowym nabywcą i termin opuszczenia budynku następuje dziś. To znaczy że jutro wprowadzą się nowi właściciele. Tu nie chodzi o niespłacone długi czy coś w tym stylu. Ty po prostu sprzedałaś dom.
V – Ale to nie możliwe. Ja z nikim nawet o tym nie rozmawiałam
C – Więc co? sprzedał się sam?
V – Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia o co w tym chodzi
C – To może to pomyłka urzędnicza. Trzeba to sprawdzić.
Dalsze dociekania przerywa telefon. Verónica biegnie prędko do słuchawki z nadzieją że może chodzi o pomyłkę i ktoś dzwoni wyjaśnić jej w czym problem. Jest zawiedziona gdy po drugiej stronie słuchawki odzywa się nie kto inny jak Victoria.
Vic – Veró jesteś tam?
V- Vico?
Vic – a kto inny mała wariatko. Co tam u ciebie, bo słyszę że jakoś marnie. Jakaś taka przygaszona jesteś czy co?
V – Och Vico, nawet sobie nie wyobrażasz co mi się przytrafiło. Nie wiem co się dzieje, jestem załamana
Vic – wiem wiem. Musiałam pomóc ci jakoś w podjęciu decyzji.
V – O czym ty mówisz?
Vic – rozpakowałaś już paczkę?
V – Paczkę?
Vic – ojejku, no tą co ci przesłałam. Na pewno już ją masz, bo nadałam ją z jakiś tydzień temu.
V – Jeszcze jej nie otwierałam.
Vic – no to na co czekasz?! Zabieraj się za nią i powiedz jak ci się podoba
V – Ale co?
Vic – Matko Veró, czy ty jesteś przytomna. Listu też nie czytałaś?
V - Vico ty nic nie wiesz. Ktoś nas oszukał, zabrał nam dom! – wykrzykuje zdesperowana Veró
Vic – Veró nie dramatyzuj. To i tak już stara chałupa, szkoda było tylko na nią łożyć.
V – O czym ty mówisz?
Vis – sprzedałam ten staroć i to za całkiem niezłą sumkę. Dasz wiarę? Ktoś chciał kupić takie muzeum – zaśmiewa się kpiąco przyszła żona Daniela
V – Sprzedałaś? Ty? Jak to sprzedałaś?
Vic – Normalnie. Dom był na mnie, zapomniałaś że matka mi go zapisała.
V – Tak ale przecież ja tu mieszkam, gdzie się teraz podzieję?
Vic – nie martw się siostrunia, nie zostawię cie na lodzie. Przeniesiesz się do mnie. Już o tym rozmawiałyśmy, pamiętasz?
V – Vico powiedz że to żart, nie możesz mi tego zrobić
Vic – już zrobiłam. Chata jest sprzedana, jutro przyjdą nowi lokatorzy.
V – Ale jakim cudem? Przecież nikogo tu nie było, nikt nie oglądał domu.
Vic – Och maleńka jakaś ty naiwna. Całymi dniami pracowałaś i nic nie wiesz. Nie raz byłam w domu pod twoją nieobecność i zapraszałam ludzi do zwiedzania. Nawet ta plotkara nasza sąsiadka nic nie zauważyła.
V – Ty oszalałaś, kompletnie cię pogięło! – Veró nie może opanować złości
Vic – robię to dla twojego dobra
V – Chyba swojego! Boże Vico, to był nasz dom. Mieszkałyśmy tam od dziecka.
Vic – no i co z tego. To nic w porównaniu tym co ci teraz oferuję. Będziesz mieszkała w prawdziwym pałacu, teraz niczego ci nie zabraknie. Musisz tylko ze mną współpracować.
V – Nie! nie ma mowy! Nie zamieszkam tam gdzie ty!
Vic – Veró krótka piłka. Albo wybierasz pałac albo ulicę. Twój wybór. Zadzwonię za godzinę, żebyś miała czas do namysłu. A i nie zapomnij otworzyć paczki. W środku jest list ode mnie z wyjaśnieniem. Potem oddzwonię. Na razie
V – nie! czekaj! Vico nie rozłączaj się! Vico!
Victoria odkłada jednak słuchawkę…
C – Co się stało? Słyszałam imię twojej siostry Vico. To była ona?
V – Tak – odpowiada łamiącym się głosem blondynka
C – Czego chciała? Odzywa się po takim czasie – stwierdza z dezaprobatą sąsiadka
V – To wszystko jej sprawka, to ona sprzedała dom
C – Ale jak to? Przecież tu nie mieszka?
V – Nie musi mieszkać, wystarczy że jest, była jego właścicielką.
C – To mama nie zapisała go na was obie?
V – Nie, nie zdążyła. Była bardzo chora, a Vico zaproponowała że potem sama się tym zajmie i go między nas obie podzieli. Nie chciała męczyć mamy tymi sprawami.
C – No to nieźle to sobie wykombinowała. Wybacz że to powiem ale twoja siostra jest podła. Zostawiła cię na bruku. To istny potwór. Gdzie ty teraz pójdziesz? Wiesz ze ja bym cię chętnie wzięła pod swoje skrzydła, ale my ze starym i dzieciakami ledwo się mieścimy. Mogę cię tylko przenocować.
V – Rozumiem.
C – Co ty teraz poczniesz dziecko? Victoria naprawdę nie ma serca.
V – Chce mnie zabrać do siebie.
C – Do siebie? Teraz? Ciekawe po co? Chyba żeby zrobić z ciebie swoją służącą.
V – Nie wiem co zrobię, ale na pewno nie pójdę do niej – zarzeka się blondynka.

Meksyk.
Emilia zauważa wracającego do domu Marcosa i dopada go jeszcze na schodach. Tak rzadko go ostatnio widuje, że nie miała okazji wyjaśnić z nim pewnej zaległej sprawy.
E – Marcos poczekaj!
M – nie mam ochoty.
E – To ważne. Chodzi o tą dziewczynę która tu wczoraj była. Twierdzi że jest z tobą w ciąży
M – A bo to ona jedyna?
E – To prawda?
M – Będziemy o tym tu rozmawiać?
E – Skoro pokój przede mną zamykasz to nie ma innego wyjścia. To ważne, musimy to wyjaśnić.
M – Marcos schodzi ze schodów i zbliża się ku matce – To pusta lala, szuka głupka żeby ją utrzymywał ale co do mnie się pomyliła. Nie będę utrzymywał ani jej ani jej bachora.
E – No dobrze, to wyjaśnijmy to sobie. Spałeś z nią?
M – Mamo
E – Zadałam proste pytanie. Jeśli nie masz z nią nic wspólnego to nie musisz się niczym martwić.
M – Spałem i co z tego?
E – Synku co ty wyprawiasz. Chcesz wpaść jak twój brat!
M – O nie mamo nawet mnie z nim nie porównuj. Ja nie jestem kretynem, który daje się usidlić. Ja się bawię, korzystam z życia. Mnie żadna nie podejdzie tak jak Daniela.
E – Jeśli ona będzie w ciąży i udowodni twoje ojcostwo będziesz musiał jej płacić.
M – Zaręczam ci że to nie mój bachor
E – Ona twierdzi co innego.
M – Bo myśli że dałem się upić i nic nie pamiętam, ale ja pamiętam i wiem że o wszystko zadbałem. Bądź spokojna. Z mojej strony babcią jeszcze nie zostaniesz – kwituje brunet i po chwili znika na górze. Jego słowa nie uspokajają jednak Emilii, która dodatkowo jest spięta z powodu jutrzejszej ceremonii zaślubin Daniela. Nie przestaje prześladować jej myśl, że coś się nie uda i wyda się prawdziwe pochodzenie ukochanej jej syna.

Verónica ma nerwy w strzępach. Poirytowana przegląda zawartość przesłanej paczki. W środku jest elegancka sukienka koloru bladoróżowego, śliczne błyszczące srebrne szpilki oraz drogocenna biżuteria. Jest też list od Victorii.
Po jego przeczytanie Verónica wpada w jeszcze większy popłoch i bez namysłu niszczy go, a potem rozpoczyna pakowanie.
V – Nie postawisz na swoim! Nie zmusisz mnie do życia jakiego nie chcę. Już wolę żyć na ulicy!


W kolejnym odcinku odbędzie się ślub.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
King kong
King kong


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:13:55 23-06-15    Temat postu:

Boooże nie znoszę po prostu Victori jest okropna ale może Vero faktycznie powinna się do niej przenieść
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:49:34 24-06-15    Temat postu:

Piszę kolejny odcinek. Dodam dziś wieczór albo jutro
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:22:55 28-06-15    Temat postu:

Nowi bohaterowie
Jose Angel Garcia jako Fermin Lujan
Rafael Amaya jako Ramiro Ponce

Odc.9/28.06.15

Verónica jeszcze tą jedną noc spędziła w domu, ale zgodnie z zapowiedzią już z samego rana zjawili się nowi mieszkańcy i musiała się wynieść. Pod swój dach przygarnęła ją sąsiadka, jednak jej mężowi wcale ten pomysł się nie spodobał. Blondynka przez przypadek usłyszała zażartą dyskusję między nimi.
C – Nie możemy jej tak zostawić. Verónica nie ma się gdzie podziać
Fermin – Ja to doskonale rozumiem Celio ale tu też nie może zostać. Nie pomieścimy się. A poza tym nasi synowie, wiesz jacy są. Izoldzie i Camili też się to nie spodoba. Za pełno tu nas.
C – Ale to co z nią będzie? Co ja jej mam powiedzieć? Że ma iść pod most?
F – Nie wiem, może faktycznie niech jedzie do tej swojej siostry. Tu nie ma miejsca.
C – Wiesz co Fermin, myślałam że mnie wesprzesz, że coś wymyślisz a ty tylko mówisz nie, nie wiem ,nie wiem. Wielkie dzięki. – odrzeka poirytowana Celia
F – A co ja ci poradzę. Każdy niech swojego pilnuje, trzeba sobie w rodzinie radzić. Ta dziewucha już nie jest podlotkiem, powinna sobie męża znaleźć to by się nie musiała martwić.
C – Teraz to przesadziłeś.
F – No a nie mam racji. Izolda i Camila są od niej młodsze a już za chwilę nam wyfruną z gniazda. Mają narzeczonych, pożenimy je i będzie spokój a ta Verónica to zawsze taka sierotka była.
C – Co ty mówisz? To dobra i pracowita dziewczyna, tylko po prostu nie ma szczęścia w życiu.
F – Bo o nie nie walczy. Powinna iść za przykładem siostry. Tamta to na pewno na nic teraz nie narzeka i jeszcze chce ją do siebie wziąć, a ta zamiast skorzystać to ma te swoje jakieś fochy. Trzeba myśleć o sobie a nie kierować się jakimiś głupimi zasadami.
C – No proszę, teraz dowiaduje się dopiero kogo poślubiłam. Weź ty lepiej już nic nie mów jak masz takie głupstwa klepać.
F – Mówię czystą prawdę. Jak dają to nie tylko trzeba brać ale i łapać.
Veronica nie może dłużej już słuchać krytycznych uwag sąsiada pod swoim adresem i postanawia ułatwić mu zadanie. Zabiera swoją walizkę i po cichu wychodzi z domu sąsiadów.
V – Nie będę niczyim balastem. Jakoś sobie prowadzę, muszę. – przekonuje siebie samą.

Tymczasem Victoria, która szykuje się do fryzjera zaczyna się denerwować. Nie ma żadnego odzewu ze strony Weroniki, telefonów od niej też nie odbierała.
V – Co ta smarkula sobie wyobraża?! Niech tylko się nie zjawi to już ja jej pokażę!

C – Verónica! Verónica – Celia, która niemal natychmiast spostrzegła nieobecność Veróniki dogania ją w pobliżu parku. Dziewczyna siedzi zawstydzona na ławce i ukrywa twarz, by nie pokazać swoich łez. Celia jednak wszystkiego się domyśla.
C – Słyszałaś co ten mój stary za bzdury wygadywał prawda?
V – Nie, ja tylko nie chcę przeszkadzać. Państwo i tak macie dużo własnych problemów żeby jeszcze się mną przejmować.
C – Daj spokój dziewczyno. Fermin już tak ma, że plącze bez sensu. On tak nie myśli, tylko jest zły i trochę go poniosło.
V – Rozumiem.
C – Czemu poszłaś bez słowa? Martwiłam się
V – Przepraszam, pomyślałam że tak będzie lepiej. Nie chcę zawracać pani głowy sobą
C – Daj spokój dziecko. Posłuchaj, my nie możemy ci pomóc, ale masz wyjście. Może zabrzmię teraz absurdalnie, bo jeszcze wczoraj ci to odradzałam ale dziś sytuacja jest inna, o wiele gorsza.
V – Chyba wiem co chce pani powiedzieć ale nie! Nie będę tańczyć tak jak mi zagra Victoria. Nie jestem zabawką którą można wyrzucić kiedy już się znudzi.
C – Dziecko mnie to też się nie podoba, ale może jakoś to przełkniesz. W końcu ona tylko chce cię tam sprowadzić, nie zmusza cię do jakichś niegodziwości. Pomyśl racjonalnie. Victoria się o ciebie zatroszczy, będziesz miała gdzie mieszkać, pewnie i o pieniądze nie będziesz się musiała martwić.
V – A jaką mam gwarancję że nie zażąda czegoś w zamian, że nagle jej się wszystko odwidzi i nie pośle mnie z powrotem do Veracruz. Już nie raz pokazała jak jej na mnie zależy.
C – Przyznam ci się, że sama też nie rozumiem jej postępowania. Kiedyś dałabym sobie rękę uciąć że Victoria mimo wszystko cię uwielbia i nie da skrzywdzić, ale ona tak się zmieniła po śmierci waszej mamy półtora roku temu. Nigdy nie była aniołem, ale jednak rodzina była dla niej priorytetem. Tymczasem teraz zachowuje się tak jakby tylko pieniądze miały znaczenie.
V – Ona zaprzecza, mówi mi że się zakochała ale ja nie widzę żeby tak było. Nie wygląda na taką. Poza tym to dziecko. Tak szybko zaszła w ciążę, a kiedyś, jeszcze gdy spotykała się z Pamirem…
C – Pamiętam, to była jej wielka miłość
V – No właśnie, to nawet z nim się zabezpieczała i w ogóle nie myślała nawet o powiększeniu rodziny. A tu tak nagle, szybko i już?!
C – Masz rację, poleciała na kasę. Czytałam o tym chłopaku a właściwie jego rodzinie. To szychy.
V – Naprawdę? A gdzie to pani czytała?
C –A to było już jakiś czas temu, nie pamiętam tytułu ale sporo się tam o nich rozpisali. Mają fabryki szkła, stworzyli wręcz imperium i można powiedzieć że kąpią się w pieniądzach. Ten jej Daniel to średni syn, ma dwóch braci. Ojciec nie żyje a matka stoi na czele firmy.
Myślę że pobyt tam przez jakiś czas ci nie zaszkodzi. Pomyśl. Może znajdziesz tam pracę, w końcu to stolica i po jakimś czasie odłożysz sobie i będziesz mogła wrócić. Nie masz innego wyjścia. Przecież nie zostaniesz na ulicy.
Verónica załamuje ręce z bezsilności ale też złości. Dlaczego wszystko musi być tak jak chce Victoria? Dlaczego własna siostra zmusza ją do czegoś czego ona nie chce? Dlaczego już się z nią nie liczy jak kiedyś?
C – No i co postanowisz dziecko?
V – Nie wiem. Victoria dziś bierze ślub i powiedziała że będę jej świadkiem.
C – Jeśli chcesz zdążyć to musisz już jechać.
V – Nie zdążę, nie ma szans. Poza tym nawet nie znam adresu, nie mam też pieniędzy na bilet.
C – Myślę że twoja siostra o wszystko zadbała. To nie w jej stylu.
V – Wczoraj do mnie oddzwaniała ale nie odebrałam już od niej połączenia. Nie wiem jak się z nią skontaktować.
C – Musisz tam dojechać i to jeszcze dziś. Inaczej Victoria całkiem cię skreśli i ty biedne dziecko naprawdę zostaniesz bezdomną.
V – Nie znam nawet jej numeru telefonu.
C – Na pewno zapisał się w telefonie, kiedy do ciebie dzwoniła. Wiesz co, niczym się nie martw. Ja pójdę do tych ludzi i poproszę ich o tą małą przysługę. Nie powinni mieć nic przeciwko a ty tu czekaj spokojnie. Zaraz wracam.
Kobieta czym prędzej gna w stronę domu dziewczyny, tymczasem ona znowu daje upust swoim emocjom i tonie w morzu łez. Nie wyobraża sobie siebie w nowym otoczeniu, ta wizja ją przeraża.

Dzisiejszego dnia wszyscy w rezydencji Ortega są podenerwowani, począwszy od pana młodego, który nie może sobie znaleźć miejsca a skończywszy na jego matce, która jest tak niezadowolona z powodu jego wybranki że najchętniej by w ogóle nie uczestniczyła w tej ceremonii.
Daniel zjawia się nieoczekiwanie w jej sypialni. Widać że nerwy nie dają mu spokoju.
D – Mamo masz jakieś wieści od Diega. Zaraz będzie południe a on nawet się do mnie nie odezwał
M – Boisz się że braciszek cię wystawi – zaśmiewa się tuż za jego plecami najstarszy z braci.
D – Zamknij się. Nikt cię nie zapraszał do rozmowy
E – Przestańcie. Jesteście dorośli a zachowujecie się jak małe dzieci.
D – Możemy porozmawiać? Na osobności
Emilia ciężko wzdycha – Dobrze. Marcos idź do siebie. Przyjdę za chwilę. Chcę wiedzieć czy już rozwiązałeś swój problem
M – To potem się dowiesz bo coś mi wyskoczyło i wychodzę
E – jak to wychodzisz? Trzeba się przecież przygotować, dziś twój brat się żeni.
M – No i ?
E – Jak to no i?! Nie żartuj sobie w ten sposób.
D – Mamo daj spokój. On to ma gdzieś jak z resztą wszystko inne.
Marcos uśmiecha się zawadiacko i wychodzi z satysfakcją pozostawienia matki w pół słowa. Tymczasem Daniel nadal dopytuje się o Diega.
D – Myślisz że przyjedzie? Nie daruję mu jeśli mnie wystawi – oznajmia zawiedziony

Vic – No nareszcie dzwonisz. Już miałam po ciebie posłać
Victoria z radością odbiera połączenie od Weroniki. Jest szczęśliwa bo już wie że jej plan się powiedzie.
V – Dlaczego mi to robisz? Czym ci zawiniłam że tak mnie traktujesz?
Vic – tak czyli jak? Przecież to nie kara tylko nagroda. Będziemy razem, niczego ci nie zabraknie. O co ci chodzi?
V – Znam cię. Wiem że niczego nie robisz bez powodu. Zaręczam cię że już nigdy do niczego więcej mnie nie zmusisz. Jesteś podła.
Vic – słuchaj Veró. Potem będziemy dyskutować. Teraz to ja tu na ciebie czekam. Ślub jest o 18. Dobrze by było żebyś przedtem do mnie wpadła się wyszykować. Bilet już masz opłacony. Lot jest o 13:30. Nie spóźnij się. Potem z lotniska odbierze cię mój przyjaciel i przywiezie do mnie. No to udanej podróży. A i nie zapomnij o sukience i dodatkach. Będziesz moją świadkową, drugą najważniejszą osobą po mnie. Będzie masę fotografów, ludzi z branży. Musisz dobrze wypaść. Nikt nie zna naszego prawdziwego pochodzenia. No to tyle. Do zobaczyska mała!
Verónica zerka zestresowana na zegarek.
C – Co ci powiedziała? – pyta sąsiadka
V – Mam do niej lecieć. Wszystko już załatwiła. Ja mam jedynie wsiąść do samolotu.
C – Tak podejrzewałam. Twoja siostra jest ostra jak brzytwa. O wszystkim pomyślała. No to co? Czas się pożegnać.
V – Ale ja nie chcę tam jechać. Nie chcę tam być. Tu mi dobrze
C – Czasem życie zmusza nas do czegoś czego nie chcemy. To próba którą musisz przejść. Pamiętaj że jak tylko wszystko się uspokoi i dorobisz się tam to możesz wrócić. Popatrz na to też z innej strony. Tam masz większe możliwości. Siostra może nawet zechce opłacić ci studia.
V – Przecież pani mnie zna. Nie wezmę od niej pieniędzy, tym bardziej że nie są jej. Ona oszukuje tego chłopaka dla własnych celów. To nie jest w porządku.
C – W takim razie zaciśnij mocno zęby i powodzenia. Będę tu na ciebie czekała.
V – Tak bardzo się boję.
C – Będzie dobrze.

Mówiąc o strachu Verónica miała na myśli też sam lot. Nigdy nie leciała samolotem i jest to dla niej wielkie wydarzenie, ale jeszcze większy stres. Gdy maszyna wpada w turbulencje dziewczyna omal nie mdleje z przerażenia.
Te 3 godziny były dla niej koszmarnie długie. Nie zmrużyła oka przez cały lot.
Ledwo zdążyła odetchnąć po stresującej podróży a tu już po wyjściu z lotniska czeka ją kolejny szok. Czeka na nią nie kto inny jak… Ramiro. Były chłopak jej siostry!
R – No nareszcie! Ruszaj się młoda. Mamy tylko 1,5 godziny do ceremonii.
Verónica nic nie odpowiada. Szok jest zbyt wielki, żeby była w stanie cokolwiek teraz z siebie wydusić. Przez cała drogę do mieszkania siostry wpatruje się niedowierzająco w profil Ramira.
V – Jak to możliwe? Przecież to jej były. I on tu jest, i co? Pomaga jej? Ale jak to? Nie jest zły? O co w tym wszystkim chodzi?! Przecież Vico wychodzi za innego? Jemu to nie przeszkadza? – masę pytań kłębi się teraz w głowie Veróniki. Czy Victoria raczy jej to wszystko wytłumaczyć?

E – Niestety, nie odbiera. Nie wiem co się dzieje. To nie w stylu Diega – Emilia zaczyna się teraz niepokoić nie mniej od Daniela. Diego, który ma być świadkiem na jego ślubie nie daje znaku życia. A tu tak nie wiele czasu pozostało do ślubu.
D – Uduszę go jeśli się nie zjawi. Obiecał mi! – wkurza się Daniel
E – Coś musiało się stać. W przeciwnym razie Diego by się odezwał. Będę próbowała do skutku, a ty idź i wkładaj garnitur. Już późno.
Daniel spogląda jeszcze raz na matkę, tym razem z kwaśną miną a potem udaje się do siebie. Cały czas jednak nie schodzi z niego napięcie. Nie wyobraża sobie ślubu bez swojego brata.

Verónica właściwie w ostatniej chwili dociera do mieszkania siostry. Oczywiście tak jak podejrzewała, Victoria nie ma zamiaru niczego jej tłumaczyć. Daje tylko Ramirowi ukradkiem jakąś kopertę a potem kończy się ubierać. Obie milkną dopóki nie nadchodzi pora na wyjście.
Vic – Do kościoła zawiezie nas szofer Daniela. Już czeka pod budynkiem. Wkładaj szpilki i idziemy. A i powiedz: Jak wyglądam?
V – Pięknie, jesteś najśliczniejszą panną młodą jaką kiedykolwiek widziałam – Verónica rzeczywiście jest pod wrażeniem swojej siostry. Jednocześnie ogarnia ją niezrozumiałe uczucie żalu, bowiem blondynka nie widzi siebie kiedykolwiek w takiej scenerii. Jest przekonana że nikt nie zwróci na nią uwagi bo nie jest ani przebojowa tak jak jej siostra ani też nie uważa się za ładną dziewczynę.
Vic – Ty też wyglądasz cudnie. Wiedziałam w czym ci będzie dobrze i nawet trafiłam z rozmiarem. Z ciebie taka chudzinka. Może nawet znajdziesz dziś narzeczonego.
V – Daj spokój.
Vic – no co? Niczego ci nie brak a będziesz miała w czym wybierać. Na weselu będą wielkie osobistości, tak zwane grube ryby. Będzie wielu wdowców a ty zawsze miałaś do nich szczęście.
V – Przestań. Lepiej powiedz mi w co ty grasz? Co robi tu Ramiro i dlaczego się z nim zadajesz? Przecież bierzesz ślub z innym.
Vic – Oj Veró Veró gdybyś wiedziała – odrzeka cynicznie starsza z sióstr
V – Co takiego? Powiedz mi
Vic – nie, to jeszcze nie pora. Kiedyś się dowiesz, obiecuję i sama mi wtedy podziękujesz ale to będzie kiedyś. Teraz już musimy wychodzić. Ruchy mała ruchy!
Victoria pociąga za sobą młodszą siostrę nie bacząc na jej problemy z chodzeniem. Verónica raczej unikała butów na wysokim obcasie i o ile elegancka sukienka, makijaż wykonany przez siostrę i lekko pofalowane rozpuszczone włosy są w stanie ukryć jej skromne pochodzenie to sposób poruszania się brutalnie ją zdradza. Blondynka niemal na każdym kroku się chwieje. Obawia się że w końcu się przewróci, ale Victoria ma to gdzieś. Dzisiejszy dzień jest spełnieniem jej marzeń i to ona ma być jego głównym filarem. To na nią mają być zwrócone wszystkie oczy i tak też się staje. Gdy podjeżdża pod kościół i wysiada z auta goście nie potrafią oderwać od niej oczu.

Cała rodzina Ortega Magri jest już w środku kościoła, niestety Diega jak nie było tak nadal nie ma. Daniel stoi samotnie przed ołtarzem. Wchodzący goście są dla Emilii oznaką że panna młoda już przyjechała. Kobieta postanawia udać się do niej, wtem najpierw uprzedza syna.
E – Goście się schodzą. Pewnie Victoria już przyjechała. Pójdę do niej. Ksiądz się niecierpliwi, musimy już zaczynać.
D – Nie możemy, nie ma jeszcze Diega. Miał ją prowadzić do ołtarza.
E – Synku on nie przyjedzie. Nadal go nie ma a i tak już mamy opóźnienie. Poproszę Marcosa żeby się tym zajął.
D – Marcosa?! Mamo – ten pomysł ewidentnie nie podoba się Danielowi.
E – On też jest twoim bratem i na pewno chętnie się zgodzi.
D – Aleeee
E – A co? Może wolisz żeby jakiś wujek się tym zajął lub w ogóle ktoś obcy? Wiesz jak ludzie będą gadali? Uspokój się, ja się wszystkim zajmę. Zaraz go zapytam
Marcos który i tak jest na uroczystości niechętnie, wręcz zmuszony przez matkę kolejną jej prośbę traktuje z jeszcze większym niezadowoleniem.
M – Zgłupiałaś? Nie będę żadnym świadkiem?!
E – Proszę cię synu. Diega nie ma a ty jako drugi z braci powinieneś go zastąpić. Proszę cię, zrób to jak nie dla brata to dla mnie. Wiesz jaki skandal wybuchnie jeśli się nie zgodzisz.
M – Nie ma mowy mamo!
E – Marcos nic cię to nie kosztuje. Nic nie będziesz musiał robić, podasz tylko obrączki.
W tej chwili wszyscy na moment zamierają. Wszystkie spojrzenia są skierowane na śliczną, drobną blondynkę która właśnie przemierza drogę do ołtarza.
Marcos odwraca wzrok razem z matką i ginie w zachwycie.
M – Kto to? – lekko wyszeptuje
Verónica stara się iść powoli ale też bez przesady, nie chce upaść na oczach wszystkich zebranych. Za bardzo skupiona na swoim chodzie w końcu nie unika wpadki i traci równowagę, na szczęście jednak ratując się przed upadkiem.
Wreszcie udaje jej się bezpiecznie dotrzeć do celu. Dziewczyna zatrzymuje się przy ławce i schyla zawstydzona czoło. Pierwszy raz widzi na oczy przyszłego męża jej siostry i nawet przed nim odczuwa straszną tremę.
M – Mamo co to za bogini? – pyta oczarowany Marcos
E – Ta sierotka Marysia to pewnie siostra Victorii. Daniel uprzedził mnie że przyjedzie i będzie jej świadkiem
M – nie wiedziałem że Victoria ma siostrę i to taką śliczną
E – I młodziutką podług niej – dodaje Emilia
M – Zgoda
E – Słucham?
M – Zgadzam się. Będę świadkiem Daniela. – oznajmia zaskoczonej matce Marcos – zaraz pójdę po Victorię. Najpierw jednak się przywitam.
Emilia ze zdumieniem obserwuje najstarszego syna który bez żadnego zażenowania podchodzi do Veróniki i ucałowawszy ją w dłoń wita się z nią. Również Daniela wprawia tym w osłupienie.
Verónika nie wie jak się zachować i odwzajemnia się tylko lekkim uśmiechem. Z opresji ratują ją Emilia z Danielem którzy także ją witają.
D – Cieszę się że jednak zdążyłaś.
V – Dziękuję.
E – Diega już chyba nie będzie – Emilia zwraca się do Daniela – Marcos powinien już iść po Victorię.
D – W porządku. Zaczynajmy.
E – Marcos
M – Już idę.

Ceremonia rozpoczyna się marszem Mendelsona. Victoria która zdumiała się wielce na widok Marcosa nie robiła ostatecznie z jego towarzystwa żadnych problemów i udaje się z nim pod rękę przed kobierzec…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:47:58 25-07-15    Temat postu:

Muzyka z odcinka 7
Que soy yo para ti ( początek ) - Hombres G
Gdy Emilia dowiaduje się o ciąży Victorii i jej odejściu
Gdy Verónica płacze w łazience

Al menos ahora instrumental - Nek
Gdy Verónica znajduje nieprzytomną siostrę na podłodze
Gdy Verónica odczytuje list z informacją o sprzedanym domu

Desde cuando - Alejandro Sanz
z salidy

Muzyka z odcinka 8
Al menos ahora instrumental - Nek
Gdy Verónica wbiega zszokowana do domu i rozpacza

Desde cuando - Alejandro Sanz
z salidy

Muzyka z odcinka 9

Grande amore instrumental - Il Volo
Veró podsłuchała rozmowę sąsiadów i uciekła
Gdy Veró przylatuje do Meksyku, a potem rozpoznaje Ramira

Esta noche - Sasha, Erik i Benny
Gdy Victoria podjeżdża pod Kościół

Mi verdad ( refren ) - Mana ft Shakira
Gdy Verónica wchodzi do Kościoła i wzbudza podziw, zwłaszcza Marcosa


NOWY ODCINEK JUŻ DZISIAJ, PRAWDOPODOBNIE WIECZOREM.

Zapraszam jeśli kogoś to jeszcze interesuje...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:55:17 26-07-15    Temat postu:

NOWI BOHATEROWIE:

Zuria Vega jako Samanta Briceno
Mario Casillas jako ksiądz



Odc.10

Kościół jest zapełniony. Tuż przed jego samym wejściem koczują liczni reporterzy, którzy nie mogli nie uchwycić tak ważnej chwili z życia jednej z najbogatszych i najbardziej znanych rodzin w kraju. Victoria która ewidentnie lubi ten cały przepych i blichtr czuje się jak ryba w wodzie, rozpiera ją ogromna satysfakcja i duma. Gdy już dociera przed ołtarz, rzuca w kierunku młodszej siostry spojrzenie które daje jasny przekaz: jestem od ciebie lepsza, spójrz jak pięknie wyglądam i jak kosztowne jest to co mam na sobie.
Marcos który służył Victorii ramieniem staje teraz po drugiej stronie i chełpi się teraz rolą świadka, której jeszcze przed momentem nie chciał. Nie ulega wątpliwości że duży wpływ na jego zmianę nastawienia miała piękna siostra panny młodej, której teraz nie spuszcza z oka.
Ksiądz rozpoczyna ceremonię gdy niespodziewanie obok Marcosa staje… Diego. Wymownie i ruchem jednej ręki odsyła go do ławki. Daniel od razu zauważa brata i uśmiecha się radośnie, zaś mina Marcosa kwaśnie. Ze względu na powagę sytuacji i pełen ludzi Kościół, a także by wypaść dobrze przed Verónicą Marcos nie czyni jak zwykle oporów i ulegle się wycofuje, co zaskakuje najmłodszego z braci. Diego zajmuje swoją stronę i dopiero po chwili orientuje się że ktoś na niego zerka. Przyłapana na sekretnym spojrzeniu Verónica szybko przechyla głowę w drugą stronę, a Diego wpatruje się w nią i zastanawia kim jest.
D – Hmmm przecież to nie nasza kuzynka Elisa, więc kto?
Zaraz potem chłopak ilustruje ją dosłownie od stóp do głów, jak prawdziwy samiec, aż w końcu wymusza jej wzrok na sobie. Delikatne i nieśmiałe spojrzenie dziewczyny zostaje schwytane przez wzrok pewnego siebie i ciekawskiego Diega, jednak tylko na sekundę bo Verónica ponownie odwraca głowę w przeciwnym kierunku. Robi się cała czerwona na twarzy, czuje że zalewają ją ze wszystkich stron rumieńce ale co może poradzić? Czuje się jak ptak schwytany do złotej klatki, z tej sytuacji nie ma wyjścia. Mimo że czuje się wyjątkowo niekomfortowo, nie może jak zawsze uciec przed zażenowaniem. Jest nieśmiała, to fakt, ale teraz dosłownie nieruchomieje. Sama jest zaskoczona swoją reakcją, a właściwie paraliżem. Jeśli ten chłopak nie przestanie się w nią bezczelnie wpatrywać to ona tego nie zniesie. W Kościele jest bardzo tłoczno i przez to podwójnie goręcej ale to nic w porównaniu z płomieniem jaki opanował ją teraz od środka.
V – Boże ja już dłużej nie wytrzymam. Chcę stąd iść. – lamentuje w myślach blondynka. Nieznajomy tak ją onieśmielił że blondynka nie dostrzega już innego kawalera, który zawiesił na niej wzrok, a chwilę przedtem to przed nim drżała. Marcos wydaje się jakby w transie, jakby dokładnie prześwietlał każdy zakamarek ciała siostry Victorii. Niewątpliwie jest nią zafascynowany i z trudem nad tym panuje.
Verónica nie zdaje sobie z tego sprawy, ale dziś to ona jest najbardziej lustrowana przez członków rodziny Ortega, a nie jej starsza siostra. Wszyscy są zaintrygowani kim jest siostra Victorii i jaka jest. Nawet Emilia co jakiś czas zerka w jej stronę i wpada w zadumę, jakby porównywała obie kobiety.

Ceremonia zaślubin powoli dobiega końca, wreszcie można będzie odetchnąć. Mimo całej ślubnej, pozornie miłej otoczki i atmosfery wcale tak nie jest. Dla pewnych gości ten ślub to jedna wielka męczarnia, dlatego z ulgą przyjmują ostatnie słowa księdza.
Pada legendarne pytanie:
K – Victorio Reyes czy chcesz wziąć za męża tego tu oto Daniela Ortegę?
Victoria nie od razu odpowiada, wymienia przedtem uśmiech z przyszłym mężem a potem odwraca się z triumfalnym spojrzeniem do siostry, jakby chciała jej powiedzieć, że mimo jej przestróg i mądrych rad osiągnęła zamierzony cel. Jej chłodny wzrok aż przeszywa Verónicę która z przerażeniem w oczach ledwo powstrzymuje się od wybiegnięcia z Kościoła. Czuje się bardzo podle, bo nie wiedzieć czemu ogarnęła ją na sto procent pewność że ten ślub to farsa i Victoria wykorzystuje jedynie zakochanego w niej mężczyznę a Verónica nie może tego zaakceptować i już teraz odczuwa wielki wstyd przed Danielem ale też całą jego rodziną zgromadzoną we wnętrzu świątyni.
Po chwili Victoria odpowiada twierdząco, na Daniela nie musi wcale czekać. Mężczyzna z wielkim entuzjazmem pojmuje ją za żonę. Pozostały jeszcze obrączki. Ale jest problem!
Diego zagląda do kieszeni, które okazuję się puste.
D – Musiały mi się gdzieś zapodziać. To nie specjalnie – broni się gdy na jego twarzy ląduje zawistne spojrzenie brata.
Victoria prawie wybucha gniewem, gotuje się w niej od środka. Jest przekonana że Diego specjalnie nie zabrał ślubnych obrączek.
Ku uldze wszystkich okazuje się ostatecznie że obrączki są, tyle że w kieszeni ale od marynarki. Diego uśmiecha się w kierunku małżonków i przekazuje im obrączki, jednocześnie odbierając od Victorii spojrzenie zwiastujące odwet. Blondynka jest pewna, że młody Ortega celowo ukrył obrączki. Czy ma rację?

Wreszcie koniec. Dla wszystkich upragniony. Wiadomo było że będzie ciężko, ale nikt nie spodziewał się aż tak gęstej atmosfery. Ksiądz ogłasza Victorię i Daniela małżeństwem a potem para się całuje, bardzo namiętnie co aż wzbudza niemałe komentarze gości. Diego z trudem patrzy na brata usidlonego przez jego zdaniem podstępną żmiję, z kolei Verónica jest nieco speszona i unika wodzenia wzrokiem ku parze.
Victoria bez żadnej tremy przejmuje pałeczkę gospodyni i zaprasza wszystkich na przyjęcie weselne do rezydencji Ortega. Już czuje się panią co ewidentnie nie podoba się Emilii, ale oczywiście pozory najważniejsze i kobieta bez zahamowań podchodzi wielce uśmiechnięta by złożyć młodej parze życzenia na nową drogę życia.
Wpada w trudną do opanowania złość, gdy po podejściu do Victorii ta ją wymija z tekstem, że pierwsza musi być siostra. Daniel z kolei ściska się z Diegiem, ale nie takich życzeń się spodziewał. Chłopak nawet w taki dzień jak dziś krytykuje jego wybór.
D – Mam nadzieję że tego nie pożałujesz, Poślubiłeś wilka w owczej skórze.
Da – dałbyś już spokój. Kocham ją, kiedy i ty to poczujesz wtedy mnie zrozumiesz. – odpowiada z przekąsem Daniel a potem podchodzi do swojej szwagierki. Diego przez chwilę zawiesza na nich wzrok i obserwuje oboje. Widok szybko przesłania mu Victoria, która…domaga się od niego życzeń. Bez żadnego zażenowania obejmuje chłopaka i szepce mu do ucha:
V – Teraz chętnie się z tobą prześpię. Podaj tylko czas i miejsce.
Diego staje jak wryty! Czy to jakiś żart albo jej podstępna gra? Tak! Pewnie chce się odegrać za tą akcję z obrączkami. – przynajmniej tak to sobie tłumaczy Diego, który nie wiedzieć czemu szybko zapomina o absurdalnym zachowani Victorii i gdy ta się oddala jedyne co go interesuje to znaleźć spojrzeniem jej siostrę. Szybko mu się to udaje, ale nie takiego widoku oczekiwał. Veronica rozmawia z rozanielonym w jej obecności Marcosem, który podaje jej rękę i wychodzi wspólnie z nią z Kościoła.
D – A to cwaniara! Wiedziałem, to nie przypadek że ona tu jest. Są takie same, w końcu to siostry. Ta złapała Daniela a druga zajmie się Marcosem – wypowiada wściekle w myślach – Tylko że ty mała masz mniej szczęścia, Marcos nie jest z tych co się chajtają. Przekonasz się małolato – dopowiada jeszcze bardziej rozdrażniony.

Przed wejściem do Kościoła państwo młodzi zostają obsypani kwiatami, a potem odbierają drobne upominki od gości.
Verónica pomaga starszej siostrze i przyjmuje wspólnie z nią i Danielem prezenty, jednocześnie wykorzystuje ten wolny moment i po cichu zwraca się do siostry.
V – Przyjechałam tak jak chciałaś ale teraz już chcę stąd iść. Gdzie mam się udać?
Vi – Zaraz jedziemy na przyjęcie. Trochę cierpliwości młoda.
V – Nie zrozumiałaś co powiedziałam. Ja nie chce na żadne przyjęcie. Źle się czuję z tymi ludźmi.
Vi – Daj spokój. Zauważyłam jak Marcos się ciebie uczepił. Masz szczęście siostrzyczko. Jak dobrze to rozegrasz to i ty się usadzisz.
V – Zgłupiałaś do reszty?! – denerwuje się blondynka
Vi – no co? Nie powiesz chyba że ci się nie podoba? Spójrz, ale to ciacho! I wyraźnie na ciebie leci. Powinnaś to wykorzystać.
V – Nie no Vico, ty niepoważna jakaś jesteś. Błagam cię, pozwól mi jechać do ciebie, na tą jedną noc. Obiecuję że jutro wyjadę. Nie chcę tu być.
Vi – Veró skończ już bo jesteś nudna. Mówiłam ci jak będzie. Nie zmieniaj planów.
V – Nie rozumiesz że źle się czuję.
Vi – a kiedy ty się dobrze czułaś. Zawsze stronisz od ludzi. Nie wkurzaj mnie. Jedziemy na zabawę a potem się zobaczy.
V – Co się zobaczy? – pyta z nadzieją w głosie Verónica. Liczy w głębi ducha że jakimś cudem Victoria jej daruje i pomoże wrócić do domu. Czy się nie przeliczy?
D – wszystko w porządku ? – pyta zaniepokojony Daniel, mężczyzna dostrzegł zmieszanie szwagierki i nie omieszka o to zapytać
Vi – tak kochanie. Wiesz, Veró nie jest przyzwyczajona do takich wielkich imprez i trochę ją to męczy, ale da radę, prawda siostrzyczko? – groźny wzrok Victorii nie pozwala Verónice na nieodpowiednią odpowiedź, więc blondynka jedynie przytakuje.
D – Spokojnie, w domu nie będzie aż tylu gości. Tam poczujesz się znacznie lepiej, zobaczysz.
Vi – no to co? dziękujemy za kwiaty i czekoladki i jedziemy?
D – Co tylko sobie życzysz kochanie

Marcos który niemal natychmiast dostrzega przemieszczających się w kierunku samochodu nowożeńców a wraz z nimi oczywiście Verónicę czym prędzej biegnie ku jej osobie. Na drodze staje mu jednak … matka!
E – Marcos! Marcos zaczekaj! Co ty wyprawiasz?
M – O co ci znowu chodzi?
E – Obserwowałam cię, cały czas gapiłeś się na siostrę Victorii. Opanuj się. To nie zwierzyna.
M – Mamo, nie chcę być niemiły więc powiem tylko: nie wtrącaj się!
E – Aleeee
Chłopak omija matkę okazując jej kompletną ignorancję i już po chwili znajduje się u boku swojej upatrzonej ptaszynki, tymczasem Emilia rozgląda się za swoim drugim synem, który gdzieś przepadł a tu trzeba już jechać.
E – Ursula, nie widziałaś gdzieś Diega?
U – Nie, a co?
E – No bo musimy już jechać.
U - O jejku no to dołączy potem.
E – Chcę zabrać tą małą z nami. Victoria jest za bardzo zaaferowana ślubem i już jej nawet nie zauważa. Zaraz odjadą z woźnicą a ja jej nie chcę zostawiać samej z Marcosem. Jeszcze mu coś odbije.
U – Widziałam, aż mu się oczka zaświeciły. Myślisz że coś jej zrobi?
E – No co ty? Zgłupiałaś? Jasne że nie, za kogo masz mojego syna?! – burzy się niespodziewanie Emilia
U - Sama przecież powiedziałaś
E – Ale nie to miałam na myśli. Po prostu mam już dość jednej wieśniary, nie chcę kolejnej w rodzinie.
U – Że co?
E – To siostry, z jednej gliny ulepione. Myślisz że ta mała nie pozazdrościła starszej siostrze. Na pewno zauważyła zainteresowania Marcosa i dlatego taka jest dla niego miła. Daniel dla tamtej a on dla niej.
U – Serio tak myślisz? Wiesz co, nie wydaje mi się. Ona na pierwszy rzut oka jest zupełnie inna od tamtej. Wygląda na spokojną, aż za spokojną.
E – No i takie są najgorsze. Udają niewiniątka a potem ciąża i bach! Nie, nie pozwolę na to drugi raz. Pewnie mają opracowane swoje taktyki.
U – O patrz!
E – Co?
U – Diego idzie! Właśnie wychodzi z kościoła. Biedaczek, ciągnie walizkę. Zapomniałam że przyjechał prosto z lotniska.
E – I całe szczęście. Nie wiem skąd byśmy wytrzasnęły obrączki. Uparł się że sam jej sprowadzi z zewnątrz, chciał zrobić przysługę bratu a niewiele brakowało, i byśmy mieli skandal.

Po pół godzinie większość gości dociera już do rezydencji, gdzie odbywa się wystawne przyjęcie. Verónica przyjechała razem z Emilią, Marcosem i jego ciotką. Nie była to dla niej idealna sytuacja, w samochodzie z zupełnie obcymi ludźmi ale jakoś to przeżyła. Na szczęście nikt za specjalnie się nią nie interesował i nie musiała nikogo okłamywać w kwestiach o których już uprzedziła ją Victoria.
V – Jeszcze tylko to przyjęcie, tylko parę godzin i będę wolna. Wytrzymasz Veró, dasz radę – zarzeka się w myślach Correa.

Gościem specjalnym na weselu jest meksykański duet: Rio Roma, który wykonuje piosenkę Al fin te encontré. To ulubiony zespół Daniela, zaprosił go specjalnie dla żony, która zapewniała go że też uwielbia tą grupę. Victoria chciała jednak tylko mu się przypodobać. Wcale nie przepada za Rio Roma, ale skrzętnie to ukrywa i uśmiecha się bezustannie fałszywie.
U – A Diego? – Ursula, która jako jedna z pierwszych usiadła do stołu, nie może już się doczekać posiłku.
E – Zaraz będzie. Zostaw to – strofuje ją siostra. – Poczekaj jeszcze chwilę. Zaraz zejdą ze sceny.
U – Dość długo już czekam. Jestem głodna jak wilk. Co się tak im przyglądasz? Na weselu chyba jej dziecka nie zrobi – ten niby żarcik ewidentnie Urszuli się nie udał. Emilia posyła jej godne pożałowania spojrzenie
U – No co?!
E – Wypadałoby ją tu zaprosić. Lepiej mieć ją na widoku.
U – No nie, nie mów że… Emilia!
Kobieta odciąga wręcz siłą Marcosa od Veroniki, która nie wiedziała już jak się zachować. Bardzo miło jej się rozmawia z chłopakiem, ale jest też dość natarczywy i stawia ją to w niewygodnym położeniu, dlatego z wytchnieniem przyjmuje zaproszenie Emilii do stolika.
Przedtem jednak nie może odmówić Marcosowi…

Diego dociera w końcu na przyjęcie. Minę jednak ma nietęgą, lubi się bawić ale dzisiejsza impreza to dla niego bardziej stypa niż coś fajnego. Chłopak kątem oka dostrzega matkę i ciotkę siedzące przy stoliku i od razu się tam udaje.
E – No jesteś nareszcie!
D – Musiałem się nieco odświeżyć i zmienić ubranie. Dwie godziny w samolocie i taki upał to nic przyjemnego.
U – Siadaj synku i opowiadaj. Jak to było z tymi obrączkami! Znając ciebie, pewnie zrobiłeś to specjalnie.
D – Jak ty dobrze mnie znasz ciociu
U – Jesteś the best! Przybij piątkę!
E – Przestańcie bo jeszcze ktoś usłyszy. To wcale nie jest śmieszne. Zrobiłeś bratu przykrość.
D – Daj spokój mamo. Ale jestem głodny.
E – Nie rusz! To za wcześnie. Są jeszcze tańce.
D – Do tej muzyki? Chyba żartujesz, co za nudy!
U – To samo powiedziałam. Patrz jak twój braciszek się zakręcił koło tej małej – nagle ni z pietruszki niż gruszki Ursula wyskakuje z tym tekstem, zbijając młodego Ortegę nieco z tropu
D – Tej małej? – dopiero teraz Diego dostrzega tańczącą w oddali parę i uśmiechając się kpiąco do ciotki z drugiej strony dławi w sobie irytację. Nagle wstaje od stołu
E – Gdzie ty idziesz?! Diego!
U – Ej co on wyprawia?
Kobiety przyglądają się wnikliwie zmierzającemu ku tańczącym Verónice i Marcosowi, Diegowi. Ten zatrzymuje się tuż przed nimi i posyłając obojgu szyderczy uśmieszek chwyta w ramiona przechodzącą tuż obok niego brunetkę. Dziewczyna nie tylko nie oponuje przed niespodziewanym tańcem ale jeszcze zawiesza ręce na szyi Diega i uśmiecha się do niego zalotnie.
S – Nie spodziewałam się tak romantycznego powitania po tak długim czasie Diego – odrzeka zgrabna ciemnowłosa.

MUZYKA
La promesa piano instrumental - Melendi
Gdy Diego pojawia się w Kościele i zauważa Verónicę...

Y que? - Axel
Gdy Victoria i Daniel zostają małżeństwem i się całują...

Conmigo siempre - Divino
Kiedy Diego obserwuje Verónicę podczas składania życzeń a potem z Marcosem
Gdy Diego zauważa tańczących Veró i Marcosa i zmierza w ich kierunku a potem porywa do tańca Samantę

Al fin te encontre - Rio Roma
Piosenka zaśpiewana przez zaproszony zespół

Te adivine - Rio Roma
Do tej piosenki tańczą Veró z Marcosem a potem Diego z Samantą

Desde cuando - Alejandro Sanz
z salidy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:52:02 30-07-15    Temat postu:

Odc.11/30.07.15

Tuż przy nieporadnie tańczącej parze Verónica-Marcos zaraz znajdują się Diego ze swoją znajomą sprzed lat Samantą. Nie wiedzieć czemu jego obecność burzy spokój młodszej z sióstr i niemal płoszy ją z parkietu.
V – Może chodźmy już do stolika? – pyta nieśmiało Verónica, jednak prawie wtulony w nią Marcos nie ma zamiaru jeszcze jej puszczać.
M – Jest tak miło. Poczekaj.
Blondynka nie potrafi zaprotestować i posłusznie dalej męczy się w tańcu, który tylko Marcosowi sprawia przyjemność. Brunet dostrzega kątem oka tańczącą obok nich parę i chełpi się przed nimi swoją towarzyszką, jakby dla nich miało to znaczenie. Oboje jednak przyglądają im się znacząco.
S – Co to za nowa dziewczyna Marcosa? Kolejna zdobycz?
D – Nie mów że po tylu latach on nadal cię interesuje
S – No coś ty. To była największa pomyłka mojego życia, sorry. To twój brat
D – Tylko na papierze, w Realu nie za wiele mamy ze sobą wspólnego
S – Wiem. Ty to nie Marcos, ty nie bawisz się kobietami. Opowiadaj, co tam u was słychać?
D – Po staremu. Pracujemy, to znaczy ja i Daniel bo Marcos nie przepada za tym
S – Domyślam się ale nie o to pytam. Nic nie słyszałam o ślubie, a już tyle czasu ze sobą jesteście. Poznałeś Lucię jak mieliście z jakieś 17 lat i od tamtej pry jesteście ze sobą. Chyba pora na ślub co?
Diego niespodziewanie wykonuje jeden zamaszysty ruch prawie przewracając swoją partnerkę.
S – Ej co jest?
D – Może lepiej zajmijmy się tańcem
S – Ok. ale potem musicie koniecznie wszystko obgadać. Nie było mnie w Meksyku z 5 lat, z nikim nie miałam kontaktu ani ja ani Esmeralda.
D – Ona też tu jest?
S – Tak, to znaczy nie na przyjęciu ale w mieście owszem. Nie chciała przyjść, nie wiem czemu.

Emilia z wielką uwagą obserwuje obu swoich synów na parkiecie, ma dość kwaśną minę.
Ursula która jej towarzyszy także nie spuszcza wzroku z braci Ortega.
U – Skądś kojarzę tą brunetkę która tańczy z Diegiem ale nie mam pojęcia skąd.
E – Skleroza nie boli. Ja ją od razu rozpoznałam.
U – Kto to jest?
E – Urszulo zlituj się. Kiedyś często tu bywała.
U – Nie pamiętam jej
E – To Samanta Briceno, była dziewczyna Marcosa
U – Serio?
E – Też na początku jej nie poznałam, zmieniła się, dojrzała ale teraz jestem pewna że to ona.
U – Ale co ona tu robi i na dodatek tańczy z Diegiem
E – Nie mam pojęcia. Wysłałam jej rodzinie zaproszenie, ale nie sądziłam że ktoś się pojawi,. Poza tym nie wiedziałam że wrócili do kraju.
U –A to ci niespodzianka.
E – Martwię się. Nigdy za nią nie przepadałam, ale ona przynajmniej ma pieniądze, nie to co ta Victoria czy tamta małolata z przedmieścia.
U – Masz na myśli tą małą Lucię?
E – Nie wiem co mój syn w niej widział. Ani to piękne ani inteligentne. Prosta biedaczka bez obycia.
U – Chyba przesadzasz. Ją co nie co pamiętam i wcale taka głupia nie była.
E – Była i dlatego straciła mojego syna. Nie to co Victoria, jej się udało choć nie wiem jakim cudem. Jak mogłam tak łatwo jej na to wszystko pozwolić? Jestem na siebie wściekła.
U – Nic już nie możesz zrobić. Nie tylko poślubiła Daniela ale jeszcze da mu dziecko.
E – I to właśnie nie daje mi spokoju. Nie wiem czemu ale coś mi mówi że ona kłamie, ze to oszustwo.
U – Widziałaś dowód, ona nie kłamie.
E – Zastanawia mnie też jej siostra.
U – Przylepiła się do Marcosa jak rzep. Pewnie ona też planuje wejść do rodziny.
E – Nie, ona jest inna. Bardzo różni się od Victorii, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nie wiem czego chce, ale muszę się jej strzec, takie niewiniątka okazują się najbardziej zdradliwe. Nie pozwolę żeby kolejny mój syn zainteresował się jedną z sióstr. Wystarczy że ta przebiegła Victoria zagrzała tu miejsce.
U – Co planujesz?
E – Niebawem się przekonasz.

Koniec tańca. Verónica wreszcie może odpocząć, a właściwie jej stopy od godzin uwięzione w niewygodnych szpilkach.
Marcos nie odstępuje jej ani na krok i siada tuż obok, by potem ze zdziwieniem po drugiej stronie stolika dostrzec nadchodzącego Diega. Chłopak siada na wprost Veróniki i bez żadnego skrępowania wbija w nią swoje przeszywające spojrzenie, doskonale zdające sobie sprawę z tego jak krępujące to jest dla niej.
Po chwili rozpoczyna rodzinną pogaduszkę.
D – Marcos bracie zadziwiasz mnie. Jesteś strasznie opiekuńczy – to aluzja do stałej obecności Ortegi przy szwagierce
M – O skarb należy się troszczyć – odrzeka dumnie
D – Że niby ten skarb to ona – zaśmiewa się szyderczo młodszy z Ortegów, nie dbając wcale o odczucia Correi
M – Idź się czepiaj innych skarbów, ten należy do mnie – dorzuca Marcos, nie dostrzegając nawet spojrzenia jakie rzuca mu teraz zaskoczona i poirytowana Verónica.
V – Co on wygaduje? Do nikogo nie należę – burzy się w myślach Correa
D – Czyli co? Kolejna utrzymanka w rodzinie i kolejny dureń?
M – Zamknij się! – Marcos nie wytrzymuje i wybucha. Z chęcią dałby teraz w zęby bratu, ale matka powstrzymuje go i zabiera na stronę.
E – Co ty wyprawiasz?
M – Ja? Co on wyprawia? Czepia się mnie odkąd tylko się dosiadł! Powiedz mu coś bo inaczej oberwie
E – Diego jest zły, bo nie chciał tego ślubu. Potrzebuje się na kimś wyładować.
M – No tak, zawsze go bronisz.. Niech się wyładowuje ale nie na mnie!
E –Wkurza go że cały wieczór jesteś z tą Verónicą
M – A co go to obchodzi. Niech pilnuje siebie!
E – To siostra Victorii, podwójnie go to irytuje.
M – To niech stąd idzie albo weźmie coś na uspokojenie. Uprzedzam, jeszcze jedno słowo i nie będę patrzył czy to wesele czy nie. Przyłożę mu i to porządnie.
E – Matko, jak dzieci!

Przy stole.
Diego skierował teraz swoje zaczepki na Verónicę, ale ona zdaje się nie reagować na nie. W ogóle się nie odzywa mimo jego docinek.
D – Jesteś niemową czy co?
U – Diego daj jej już spokój – upomina go ciotka
D – To jest śmiechu warte. Nie widzisz jak ona się zachowuje. Jaja sobie robisz czy co?!
Diego nie ma pojęcia o tym jaki dramat rozgrywa się teraz u Veróniki. Dziewczynie jest przykro z powodu jego ataków ale jeszcze bardziej jest przerażona że będzie musiała zareagować i w końcu zostanie przez niego upokorzona. W ogóle nie ma odwagi odezwać się a co dopiero bronić. On tymczasem sądzi że dziewczyna specjalnie go ignoruje, uważa ją za wyniosłą i w końcu podnosi się z krzesła w jej kierunku.
W jego planach przeszkadza mu Marcos, który właśnie zajmuje miejsce obok Veróniki.
M – Czego tu?
D – Nie nic, nie wiedziałem tylko że lubisz niemowy – zaśmiewa się ponownie Diego
M - Głupku, ty lepiej się już połóż bo całkiem ci bije. Idź gdzie indziej wylewać tą swoją frustrację.
E – Diego posłuchaj brata. To nie jest odpowiednia chwila na rodzinne waśnie. Jest tu masę fotoreporterów. Niebawem Daniel z Victorią wyjeżdżają, musimy ich pożegnać.
V – Wyjeżdżają? – wyrywa się z pytaniem zdezorientowana Verónica
D – czyli jednak mówisz – stwierdza z przekąsem Diego nie doczekawszy się odwzajemnionego spojrzenia ze strony Correi
E – Nie wiem co cię tak dziwi dziewczyno. Przecież to oczywiste, czeka ich podróż poślubna.
U – A właśnie, dokąd to oni się wybierają?
E – Nie pytaj mnie bo sama nie wiem. To niespodzianka Daniela, bo przecież nie jej.
V – O nie! I co ja teraz zrobię? Jeśli Victoria wyjedzie to zostanę tu całkowicie sama, a ja nawet nie mam gdzie mieszkać. Po co ona mnie tu w ogóle ściągnęła – Verónica denerwuje się coraz bardziej, najgorsze że Victoria zniknęła jej z oczu a przecież musi jej to wszystko wyjaśnić…

Nadchodzi północ. Rezydencję opuścił już ostatni gość. Z samego rana o 5 Victoria i Daniel mają lot. Tymczasem udają się do sypialni na swoją noc poślubną. Nowa pani Ortega całkowicie zapomniała o siostrze i zajęła się już tylko swoim szczęściem.

Tymczasem Verónica nie wie co z sobą począć. Wszyscy poszli spać, co dziwne nawet Marcos, który asystował jej przez całą noc. Jedynie Emilia jest jeszcze na nogach i to ona dostrzega blondynkę nadal siedzącą w salonie domu.
E – Nie jedziesz do siebie?
V – Yyyy
E – Nic nie mów. Przypomniałam sobie, Daniel coś wspominał że jesteś tu przejazdem. Pewnie nie masz gdzie jechać, chociaż Victoria mogła ci odstąpić swoje mieszkanie. Nie mów że o tym nie pomyślała?
V – Przepraszam panią, już sobie idę – odpowiada zalewając się prawie łzami
E – Nie no co ty, nie puszczę cię na ulicę. Kilku moich gości przenocowałam to i ciebie mogę, w końcu jakkolwiek to zabrzmi, teraz jesteśmy rodziną.
V – Nie chcę sprawiać problemu
E – Zaraz zapytam jedną z naszych służących o wolne pokoje. Powinnaś się przespać, wyglądasz na bardzo wyczerpaną
Emilia się nie myli. Verónica nie tylko jest wręcz skonana po podróży z Veracruz, ale też obolała z powodu wysokich butów na szpilkach i nieco za ciasnej sukience od siostry, w której ledwo mogła oddychać. W dodatku ten mocny makijaż jaki jej nałożyła…To było dla niej za wiele.
Padła jak kłoda na łóżko, gdy wreszcie znalazła się w sypialni.

Tymczasem w sypialni nowożeńców już nie jest tak gorąco jak do tej pory. Victoria się opiera!
D – Co z tobą? To nasza noc poślubna
V – Zwał jak zwał. To tylko nazwa, a ja mam ochotę ale tylko na sen. Jestem padnięta.
D – Nie żartuj. Nie możesz mi tego zrobić, nie dziś. Potrzebuję cię.
V – A ja potrzebuję snu. Do cholery! Za kogo mnie masz?! Nie jestem zwierzęciem,. Zrozum, nie mam ochoty ani siły. Idź spać ok.?!
D – Vico proszę cię.
V – To ja ciebie proszę. Przestać mnie już denerwować.
Kobieta odwraca się do męża plecami i zakrywa się aż po uszy. Daniel zaś jest w nie małym szoku. Nigdy mu nie odmawiała, aż do tej pory.
D – To pewnie przez ciążę. Hormony itd., poza tym faktycznie, to był ciężki dzień – sam siebie przekonuje w obliczu odtrącenia przez żonę.

Nad ranem jedynie Emilia zdołała podnieść się z łóżka i pożegnać młodych małżonków. Nim jednak to nastąpiło Daniel miał jej ważną wiadomość do przekazania, którą potem kobieta postanowiła podzielić się z najmłodszym synem.
E – Diego! Diego wstawaj!
D – Nie, daj mi spokój. Chcę spać!
E – Proszę cię, to ważne. Potem możesz spać do woli
D – Daj mi spać!
E –Diego!
Dopiero dzbanek wody wylany na jego twarz wybudza go ze snu
D – Oszalałaś?!
E – To niepojęte czego się dowiedziałam, ale powiem o tym w dzień. Teraz nie ma czasu. Oni już pojechali, a ją trzeba wykurzyć, tak, żeby sama się stąd wyniosła. Przedtem jednak musi poznać naszą rodzinkę nieco lepiej i może nawet puści farbę.
D – Nie rozumiem nic z tego co do mnie mówisz mamo
E – Ta małolata jest w rezydencji. Chciałam być miła i przygotowałam jej pokój na noc. Podnoś się, czas na specjalne powitanie.
Diego przeciera oczy jednocześnie mocno ziewając
D – O kim mówisz?
E – O Verónice, siostrze Victorii a niby o kim!
D – To ona tu jest?
E – Jest i to właśnie musimy wykorzystać, ty to wykorzystasz ale tak żeby Marcos się nie dowiedział. Póki ma na nią fazę lepiej go z tym nie wiązać.
D – Mamo co mam zrobić?

Verónica śpi smacznie w ogromnym łożu z baldachimem, w życiu nigdy nie widziała a tym bardziej nie leżała na takim wytwornym posłaniu. Mimo że nie jest przyzwyczajona do tak wybornych warunków i czuje się nieswojo w obcym miejscy, śpi jej się wspaniale.
Nie czuje na sobie nawet wnikliwego spojrzenia jakiemu jest poddana od jakichś 5 minut.
To spojrzenie prześwietla ją dokładnie, chciałoby się rzec od stóp do głów, gdyby nie to że blondynka jest zakryta do pasa kołdrą. Spojrzenie należy do Diega, który zgodnie z wolą matki przyszedł żeby ugościć Verónicę w nowym rodzinnym otoczeniu.
Chłopak sięga ostrożnie po poduszkę, która leży po drugiej stronie łóżka a potem zbliża ją ku twarzy Veróniki!

Emilia tymczasem siedzi sobie spokojnie w swoim pokoju i czeka na rozwój wydarzeń. Jej plan jest prosty. Zniszczyć nową przybłędę!
E – Drugi raz nie popełnię tego samego błędu. Tamtej nie doceniłam ale tej na pewno dam radę. Już nie jestem taka silna i przebiegła jak kiedyś, ale też nie naiwna jak ostatnie idiotka.
Ciekawe czy już po wszystkim?
Po tych słowach do pokoju wchodzi jak gdyby nigdy nic Diego.
E – I co? wystraszyła się?
D – Jak diabli! Myślałem że mi tam zemdleje.
E – Świetnie. Niech nie myśli że będzie tu miała łatwo. Damy jej popalić, wszyscy!
D – Idę się położyć.
E – Diego. Wiesz że to dla dobra nas wszystkich. Nie potrzebujemy tu więcej karierowiczek.
D – jasne. Ty też już idź spać mamo a o nią się nie martw, na pewno z rana sobie pójdzie.
E – Nie, właśnie o to chodzi że sobie nie pójdzie.
D – Jak to? Czy nie tego chciałaś, żeby się jej pozbyć?
E – Owszem ale to będzie możliwe dopiero po powrocie Daniela i Victorii z podróży
D – O czym ty mówisz?
E – Ty nie masz się czym przejmować. Od miesiąca już tu nie mieszkasz, ale dla mnie ta mała pod naszym dachem to przekleństwo!
D – Dlaczego miałaby tu zostać?
E – Daniel rozmawiał ze mną tuż przed odlotem. Poprosił mnie o przyjęcie tej małej w domu. Nie mogłam odmówić. Nie chcę psuć relacji z nim. Boję się że odejdzie, że nawet nie poznam wnuka, obiecałam że dam jej schronienie. Ale nie obiecywałam że będę miła i że czekają ją tu tylko dobre rzeczy. Diego, zamienię jej życie w piekło a ty mi w tym pomożesz bo pomożesz prawda?
D – Jak zawsze mamo

MUZYKA

Al menos ahora isntrumental - Nek
Gdy Diego zaczaja się na Verónicę

Desde cuando - Alejandro Sanz
z salidy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 12150
Przeczytał: 102 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:47:56 11-08-15    Temat postu:

Niestety nie będę na razie kontynuowała pisania. Wyjeżdżam na ok 3 miesiące.
Bardzo proszę o nie kasowanie tematu, gdyż po moim powrocie chciałabym go kontynuować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin