Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

THE AGENTS: The Royal Flush #46 ost. (awangarda&Eillen)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 23, 24, 25 ... 42, 43, 44  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:53:32 28-09-12    Temat postu:

Nie! Napisałam Ci w mailu co z nim zrobię.
A to nie Prima Aprilis, nie umiem sobie tego poukładać. Tęsknię za nimi, ale nie umiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:57:20 28-09-12    Temat postu:

Nie rób mi, nam, tego!
Musimy po prostu usiąść, skupić się, wziąć się w garść i poukładać to, co już mamy - całkiem sporo tego.
I w jakim mailu? Nic nie dostałam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:07:39 28-09-12    Temat postu:

W Chorwacji jak byłam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:13:06 28-09-12    Temat postu:

Myślałam, że teraz znowu czegoś nie dostałam, bo ostatnio ciągle czegoś nie dostaję Szału można dostać!
No i koniec biadolenia - jutro, a właściwie to już dziś, tylko trochę później, robimy burzę mózgów i piszemy dalej ;D Dość obijania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:40:06 01-10-12    Temat postu:

Jestem i ja przeczytałam odcinek jak tylko się pokazał, ale czas nie pozwolił mi na to by wrzucić komentarz, więc zrobię to teraz. Oczywiście nie przekaże już tych wszystkich komplementów jakie mi się nasunęły, jak tylko przeczytałam, ale cóż.....
Wracając do odcinka, to szczerze mówiąc nasunęło mi się na myśl, że Curtisowi nic się nie może stać. Przecież, jakby nie było to dopiero początek tego całego bagna w jakie wdepnął. Matt jak widać doskonale zna Curtisa, bo stwierdził, że nic mu się nie może stać, bo niczym kot spada zawsze na cztery łapy. Tylko, że chyba przyjdzie czas kiedy się przeliczy, zarówno on jak i sam Curt. No a przyznać trzeba, że razem z Sarą tworzą udaną parę, a scenki między nimi czyta się z uśmiechem na twarzy, mimo całego niebezpieczeństwa jakie na nich czyha.
Ciekawa jestem co z tym wszystkim dalej i jakie zagadki jeszcze nas czekają.
I nie ważcie się dziewczyny przestać pisać Nikt o Was nie zapomniał. Przynajmniej nie ja Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek
Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 6:43:25 02-10-12    Temat postu:

Kenaya, uwielbiam Twoje komentarze. Są takie przyjemne i wyczerpujące, a ja śmieję się do monitora jak głupi do sera ;D
Cytat:
Matt jak widać doskonale zna Curtisa, bo stwierdził, że nic mu się nie może stać, bo niczym kot spada zawsze na cztery łapy. Tylko, że chyba przyjdzie czas kiedy się przeliczy, zarówno on jak i sam Curt.

No tak, trafnie to określiłaś. Naprawdę go zna(a może mu się tylko zdaje? ;D) i bardzo chciałabym niespoilerować, ale przyjdzie czas

Myślę, że następne odcinki będą bardziej emocjonujące i jakoś cieplej mi na sercu, ze się zaczną, bo cholernie je lubię. Mam nadzieję, że nie zawiedziesz się i będziesz dalej przy nas trwała! Dzięki ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:41:41 02-10-12    Temat postu:

Nie ma w ogóle inne opcji ja miałabym przegapić coś takiego? Albo co gorsza przestać czytać? To przecież zbrodnia
Jestem pewna, że będzie się działo więc czekam na ciąg dalszy. I cała przyjemność po mojej stronie czytać takie dzieło
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:42:11 02-10-12    Temat postu:

Przepraszam dubel :p

Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 19:43:20 02-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:33:09 04-10-12    Temat postu:

Bardzo fajny odcinek. Taki lekki i przyjemny

Jak już mówiłam zaczyna mi się podobać relacja Matta i Sary.
Cieszę się, że Curtis wrócił do domu cały i zdrowy. Nie wybaczyłabym Wam, gdybyście go dotkliwie skrzywdziły
Pomimo problemów cały czas jest sobą. Cwaniak i łobuziak. Takiego go właśnie lubię.

Sarze bardzo na nim zależy... Widać, że dziewczyna go kocha, ale cały czas się zastanawiam, czy on to odwzajemnia? Nie wiem, jak dalej się potoczy ta relacja, ale bardzo mnie to ciekawi.

Podobał mi się tekst na końcu, ze Matt nie potrafiłby tak po prostu wystawić Curtisa za drzwi. Ja tam cały czas żyję nadzieją, że kiedyś ich przyjaźń się odrodzi. Mimo wielu różnic, pasują do siebie

Wszystko ogólnie się rozkręca i robi się coraz ciekawiej Chcę więcej!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:55:34 04-10-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny! Muszę powiedzieć, że uwielbiam momenty, w których mogę czytać Wasze komentarze i wyczekuję ich zawsze z niecierpliwością, a jak ich za długo nie ma, to w mojej głowie pojawia się od razu czerwony napis "nie podoba im się"... To silniejsze ode mnie, dlatego tym bardziej cieszę się, gdy jednak czytam coś wprost przeciwnego.
Przed Mattem i Curtem jeszcze sporo przygód, wzlotów i upadków. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się Was zaskoczyć i po przeczytaniu całości będzie usatysfakcjonowane a jednocześnie będziecie mieć jakiś niedosyt i apetyt na kolejną część
A więcej... więcej już jutro
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:04:24 04-10-12    Temat postu:

Aga, Twoje obawy są niepotrzebne! Bardzo nam się podoba
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 5:20:16 05-10-12    Temat postu:

Dziś piątek - tygodnia koniec i początek więc na lepszy start weekendu już teraz kolejny epizod
A moje obawy? No cóż, po prostu się czasem pojawiają i nic na to nie poradzę - jedyne lekarstwo na nie to Wasze dobre słowo ^^
Miłej lektury!



________Gdy po raz kolejny wcisnął przycisk ekspresu zacisnął szczękę i wymierzył urządzeniu nienawistne spojrzenie. Padał z nóg, а tej nocy nie zmrużył nawet oka. Usilnie wierzył, że kolejne esspresso postawi go na nogi, ale jak na złość, maszyna nie miała zamiaru z nim współpracować.
________– No dalej, Matt – powiedział sam do siebie, nachylając się nad ekspresem i zaciskając powieki. – Zaparzenie kawy nie wymaga specjalnych agenturalnych zdolności.
________Otworzył oczy i ponownie wcisnął przycisk, а ekspres zasyczał złowieszczo.
________– Niech to szlag – warknął, odsuwając się od blatu. Podejrzewał, że powodem jego niepowodzenia jest brak wody, zapchany filtr lub obie rzeczy na raz, ale nie miał najmniejszej ochoty się tym teraz zajmować. Wyprostował się i zwrócił się do maszyny z groźnie wymierzoną ręką: – Wiesz co? Pieprz się. – Ruszył w przeciwną stronę, rzucając jeszcze na odchodne: – Wcale cię nie potrzebuję.
________– Matt! – krzyknęła za nim Bella. Gdy zatrzymał się i spojrzał na nią ze znudzeniem zająknęła się: – Liam… Masz iść do jego gabinetu.
________Przez chwilę patrzył na nią, jakby nie rozumiał języka, którym się posługuje, а potem westchnął.
________– Przynieść ci kawy? – spytała, zaczesując rude loki za ucho.
________– Jesteś aniołem – mruknął, posyłając jej jeden ze swoich wdzięcznych, czarujących uśmiechów i ruszył prosto do gabinetu swojego szefa. Zastanawiał się, czego ten facet chce od niego. Czyżby spodziewał się, że sprawdzał akta Alexeya? Swoją drogą, czy da się to sprawdzić? Na pewno nie było to nic przyjemnego. Liam ostatnio dawał mu samą nudną robotę, а odkąd Curt pojawił się ponownie w jego życiu, zwiększyło się jego zapotrzebowanie na adrenalinę.
________Zwolnił, gdy przyszło mu do głowy, że Liam otrzymał taśmę z więzienia. Poluzował nieco krawat i przełknął nerwowo ślinę. Nie miał tego dnia parcia na zgrywanie niewiniątka, ale jednocześnie nie zamierzał wylecieć z roboty za niesubordynację. Spiął ramiona i wszedł do gabinetu, jak zwykle bez pukania.
________– Czy mam ci przypomnieć do czego…
________– Służą drzwi? – dopowiedział za niego, stając z nim vis-à-vis. – Wiem.
________Quinn przekrzywił głowę lekko w bok i spojrzał na niego dziwnie, nie potrafiąc dobrać odpowiednich słów, które adekwatnie wyrażałyby, co czuł. Zamknął teczkę, którą pewnie jeszcze chwilę temu przeglądał i przesunął ją po blacie w stronę Gravesa. Ten zmarszczył brwi i rzucił okiem na dokumenty.
________– Mam coś co cię zainteresuje – powiedział Liam z pełnym przekonaniem, uśmiechając się zdawkowo. – W końcu – dodał szybko, unosząc jedną brew. – Może przejdą ci dolegliwości żołądkowe.
________– Jeszcze to pamiętasz? – odburknął niechętnie, chwytając teczkę w dłonie. Usiadł na krześle naprzeciwko QueenBee i przewertował kartki. W końcu podniósł wzrok na ogromnie zadowolonego z siebie szefa i spytał nieco zbity z pantałyku: – Co to jest?
________– Opis twojego zadania.
________– Aukcja? – zdziwił się. Większość informacji w teczce dotyczyła wydarzenia, które odbywało się tego wieczoru, zdjęć przedmiotów i ludzi, którzy zamierzają się tam pojawić.
________– Na tej aukcji zostaną wystawione antyki. Wśród kupców będzie facet, z którym musicie porozmawiać. Nasz informator.
________– My?
________Quinn kiwnął głową i opadł bezwładnie na oparcie.
________– Sheila prowadzi sprawę, dotyczącą pewnego handlarza. Ten gość ma nam zdradzić kluczowe fakty. Nie jest to wyrafinowany dżentelmen i obawiam się, że mógłby zapragnąć jakiejś zapłaty, а nie chcę narażać naszej agentki na dodatkowe koszty i ryzyko.
________– Doprawdy? – spytał kąśliwie Matt, wlepiając w niego wzrok. – Mogłaby dostać spore odszkodowanie z biura za złapanie czegoś w trakcie pracy.
________– Widzę, że masz dobry dzień – zakpił Liam i uśmiechnął się krzywo, а twarz Matta w momencie złagodniała, jakby wszystko błyskawicznie spłynęło po nim jak po szybie. – Nie idziesz tam jako jej obstawa. Zdobywanie informacji to dla ciebie pryszcz, а facet może się opierać. Chcę wiedzieć wszystko. Załatw to.
________Matt wstał i podszedł do drzwi, а Liam rzucił jeszcze ostrzegawczo:
________– Tylko nie rzucajcie się w oczy.
________Kiedy Graves zamknął za sobą drzwi, Quinn odchylił się wygodnie w swoim fotelu, zastanawiając się dlaczego Sheila poprosiła by to akurat Graves jej towarzyszył. Matt miał w sobie mnóstwo uroku i niewątpliwie podobał się kobietom, ale agentka Roberts nie wyglądała na zainteresowaną jego osobą. A przynajmniej nie w sensie relacji damsko – męskich. Była inteligentna i bystra, więc może również przeczuwała, że Graves jest zamieszany w sprawę Curtisa i chciała wybadać to, będąc z nim sam na sam?
________Liam odetchnął głęboko i zerknął na zegarek. Za godzinę powinien być na meczu syna, ale świadomość spotkania z byłą żoną i jej obecnym partnerem nie napawała go optymizmem. Zwłaszcza, że Josh zdawał się być zachwycony nowym wujkiem. Jenny, raczej nie nadawała się na nową ciocię, choć niewątpliwie to, czym się zajmuje, zrobiłoby na jego dwunastoletnim synu ogromne wrażenie. Od jakiegoś czasu Josh z zapałem oglądał po kryjomu emitowany przez kanał Discovery Health dokument „Doktor G. – lekarz sądowy”. Elizabeth nie była tym zachwycona, a wręcz przerażona, ale Liam nie widział w tym niczego niepokojącego. Oczywiście wolałby, żeby syn został jakimś analitykiem finansowym, zawodowym sportowcem, albo nawet gwiazdą estrady, niż wiązał swoją przyszłość z wymiarem sprawiedliwości, jednak były na to małe szanse. Ojciec agent, matka – sędzia stanowa. Mały Josh pracę w tym szambie miał więc zapisaną w genach i Liam przyjmował to za pewnik.
________Uporządkował rzeczy na biurku i chwycił swoją teczkę, kiedy usłyszał charakterystyczny dzwonek swojego telefonu. Wyciągnął go z kieszeni i zerknął na wyświetlacz. Uśmiechnął się wyraźnie zadowolony i wcisnął zieloną słuchawkę.
________– Jen, świetnie, że dzwonisz. Co powiesz na mecz koszykówki?

    * * *

________Wracając do domu, cały czas myślał o przebytej rozmowie z Liamem. Przywitał się z Sarą, która przeglądała przy stoliku jakieś gazety, grzecznym skinięciem głowy i od razu skierował się do sypialni. Była pusta, ale nie wnikał w to, gdzie podziewał lub nie podziewał się Curtis. Po prostu nie było go w środku. Na całe szczęście. Otworzył z rozmachem szafę i zaczął przyglądać się swoim ubraniom. Palcami przesuwał wiszące marynarki. Gdy znalazł to, o czym myślał, zaczął się przebierać.
________Liam mylił się, sądząc, że to zwyczajna aukcja antyków, bowiem niektóre z nich figurowały na listach jako prawdziwe dzieła sztuki. Matt jednak wybaczył mu to niedopatrzenie, jako że sztuka nigdy nawet nie zbliżała się do kręgu jego zainteresowań. Wraz z obecnością drogocennych przedmiotów pewne było pojawienie się koneserów i znawców, а także innych interesujących ludzi, wśród których skryje się informator. Nie lada zabawą będzie znalezienie go, jeśli postanowi się trochę rozerwać.
________Po aukcji zapowiedziano bankiet charytatywny, zorganizowany przez wysokiej klasy biznesmana. Dlatego Matt uznał, że śnieżnobiała koszula i ciemny garnitur będą adekwatne do sytuacji.
________Podczas zapinania spinek przy mankietach, zdał sobie sprawę, że ktoś uważnie mu się przygląda. Zerknął przelotnie przez ramię i nie przejmując się przybyszem, kontynuował szykowanie.
________– Masz randkę? – spytał Curtis, z tym swoim cwanym uśmieszkiem i nie czekając na odpowiedź zaraz dodał: – Chyba z samą córką prezydenta, bo wystroiłeś się jak żaba na zastrzyk.
________– Idę zaznać nieco kultury – mruknął, naciągając na siebie marynarkę. – Mam robotę do wykonania.
________Curtis uniósł wysoko brwi i przyjrzał mu się badawczo. Doskonale wyczuł w tonie jego głosu delikatny przytyk co do swojej osoby, ale nie zamierzał drążyć tego tematu, choć na usta cisnęło mu się, że tylko do takich zadań się nadaje. Nie potrafił wyobrazić sobie Gravesa w moro, z twarzą ubabraną błotem i karabinem maszynowym na ramieniu. Nie chciał też wdawać się w jakąś nic nie znaczącą wymianę zdań. Za bardzo interesowało go zadnie, jakie Matt miał do wykonania.
________– Patrząc na to, jak się wypacykowałeś, zakładam, że będziesz obracał się dziś wśród śmietanki towarzyskiej miasta i domyślam się, że idziesz tam w towarzystwie jakiejś pięknej kobiety, bo inaczej nie wylałbyś na siebie takiej ilości wody po goleniu.
________– Będę się obracał wśród śmietanki towarzyskiej, to prawda – przyznał, otwierając jedną z szuflad, w której znajdowały się krawaty. – Ale nie tylko miasta. I w towarzystwie pięknej kobiety – też prawda. – Spojrzał na niego z wymownym uśmiechem. – Jadę na aukcję.
________– Nuda – bąknął Curtis, podchodząc do szuflady, w której myszkował Matt. Wyciągnął jeden z krawatów i przyłożył go do jego marynarki, jakby chciał sprawdzić czy będzie pasował, po czym niedbale wrzucił go z powrotem do szuflady. – Wolałbym, żebyś poopowiadał o tej kobiecie – dodał z charakterystycznym dla siebie błyskiem w oku. – A zamiast krawata, może załóż muchę, co?
________– Sheila Roberts – rzucił, patrząc na niego. – Jest nowa i przejęła t w o j ą sprawę.
________– Sheila Roberts? – powtórzył Curtis, zastanawiając się nad czymś. Jego twarz wyraźnie spochmurniała, co nie uszło uwadze Matta. – Nowa i już dostała moją sprawę? – spytał po chwili, wracając do swojego beztroskiego i aroganckiego „ja”. – Albo jest cholernie dobra w te klocki, albo… – urwał, spoglądając na Gravesa z głupim uśmieszkiem. – Albo w całkiem inne zabawy – dodał, rozwalając się wygodnie na łóżku Matta. – Jeśli jest ładna, to wyposzczony QueenBee mógł się okazać szczególnie podatny na jej uroki, które ty, być może będziesz miał okazję poczuć na własnej skórze tej nocy. Przyda ci się trochę rozrywki.
________– Jestem odporny na uroki – powiedział, unosząc brwi. Trzymając w dłoniach muchę, odwrócił się przodem do Curtisa i zamyślił się na moment. – Sheila zjawiła się któregoś dnia zupełnie znikąd. Podobno ktoś z CIA się za nią wstawił – wyjaśnił i podniósł wzrok na Curtisa. – I nie jest cholernie dobra w te klocki – zmałpował ton jego głosu i zabrał się za wiązanie muchy – skoro jeszcze cię nie złapała.
________Curtis roześmiał się, analizując dokładnie to, co powiedział Matt.
________– Mam nadzieję, że nie zamierzasz jej pomagać we wpadaniu na mój trop. Mucha będzie zdecydowanie lepsza – zapewnił go, po czym szybko wrócił do właściwego tematu: – Skoro ma plecy w CIA, to co robi w DEA? – spytał. – Nie sądzisz, że to trochę dziwne? Zjawia się z nikąd, ma poparcie CIA i na dzień dobry dostaje sprawę Royal Flush? Powinieneś jej się przyjrzeć i uważać, żeby nie chlapnąć o dwa słowa za dużo – zasugerował. – A po co w ogóle idziecie na tą aukcję? To też ma jakiś związek z m o j ą sprawą?
________– Być może. – Uśmiechnął się sam do siebie, po czym ze zrezygnowaniem opuścił ręce. W walce z niezwykle rzadko noszoną muchą przegrywał jeden do zera. – Jej pojawienie się jest dość interesujące, szczególnie, że Frank poszedł na dłuższy urlop bez powodu, а ona zamyka swoje biuro na milion zamków – zakpił, jakby był zły, że ktoś próbuje przed nim coś schować, chociaż nie ma na świecie rzeczy, której by nie znalazł, prędzej czy później. Podniósł wzrok na Curtisa i kontynuował: – Sheila prowadzi sprawę i na aukcji mamy spotkać się z informatorem. Przedstawił się jako Marks, ale to pewnie i tak fałszywe nazwisko. – Wzruszył ramionami i po raz kolejny zabrał się do wiązania.
________– Marcos Alfredo Reyes Cabrera – wyrecytował Curtis, co spowodowało, że Matt natychmiast przeniósł na niego zdumiony wzrok. – Nie wiem, czy to o niego chodzi, ale kiedy pracowałem u Stevensa, Marks był jednym z jego najbardziej zaufanych ludzi. Zajmował się księgowością starego i umawiał większość jego spotkań.
________– Sądzisz, że jest na tyle nieroztropny, że posługując się swoim pseudonimem sprzedaje informacje policji? – zdziwił się, marszcząc lekko brwi.
________Curtis wzruszył ramionami i uśmiechnął się, patrząc na Matta ciągle męczącego się z muchą.
________– Nie wiem – przyznał. – Ten gość zawsze był inny, więc nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało, że tak właśnie postanowił. No i pomyśl sam – dodał, podnosząc się z łóżka – po co Sheila miałaby zawracać sobie głowę sprawą jakiegoś podrzędnego handlarza, skoro priorytetem całej agencji jest teraz m o j a sprawa, którą ona prowadzi? – spytał, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. – Sądzę, że to nie jest przypadek i to spotkanie ma mniejszy lub większy związek z Royal Flush. Dziwię się tylko, że Liam cię o tym nie uprzedził.
________– QueenBee wyraźnie mi daje do zrozumienia, że nie chce mnie w tej sprawie – burknął, krzywiąc się.
________– Podejrzewa coś? Może byłeś nieostrożny i coś zauważył.
________– Oczywiście, że podejrzewa – rzucił prosto z mostu i przestał bawić się muchą. – Po tym jak zadzwoniłeś do mnie, spytałem go czy w twojej sprawie coś ruszyło. Wie, że się nie znosimy. Mam tylko nadzieję, że nie posądza mnie o usiłowanie zabójstwa – jęknął, unosząc brew. – А na dodatek przyłapał mnie z dziennikarką, która znalazła twoją pieprzoną odznakę i zrobiła z tego sensacyjny reportaż.
________Curtis roześmiał się w głos.
________– Czy to przypadkiem nie jest ten szczeniak, którego przygarnąłeś? – mówił rozbawiony. – Jak mu leciało? Lexy? – zachichotał. – Domyślam się, że Liam jeszcze nie wie o tej odznace – stwierdził już poważnie. – Lepiej dla nas obu i dla szczeniaka będzie, jak z powrotem trafi w moje ręce.
________Matt przez chwilę przyglądał się Curtisowi uważnie, po czym uśmiechnął się cwano.
________– To jeszcze nie przeszukałeś mojego mieszkania? – spytał, unosząc brwi.
________– Nie ma tu nic interesującego – bąknął Curtis wzruszając ramionami. – A miesięczniki o sztuce niespecjalnie mnie interesują.
________Matt wyszczerzył się i wyszedł spokojnym krokiem z sypialni. Zatrzymał się przy sporym regale z książkami. Zdjął dwie w starych, grubych okładkach, а jego oczom ukazała się błyszcząca odznaka. Chwycił ją i odwrócił się, słysząc za sobą Evansa. Rzucił mu jego własność, po czym włożył nonszalancko ręce do kieszeni.
________Curtis spojrzał na odznakę, a potem przeniósł wzrok na twarz Gravesa i patrząc mu w oczy, uśmiechnął się lekko.
________– Chyba cię nie doceniłem – przyznał. – Zawiąż w końcu tą muchę – dodał ponaglająco. Nie był dobry w podziękowaniach ani w uprzejmościach i nie miał zamiaru tego zmieniać.
________Matt westchnął ciężko i odwrócił twarz w kierunku Sary, która przyglądała im się w milczeniu.
________– Mogłabyś? – spytał błagalnie, rozkładając niewinnie ręce na boki.
________Sara uśmiechnęła się wdzięcznie i skinęła twierdząco. Odgarnęła za uszy mokre włosy i podeszła do Matta. Chwyciła końce wstążki i z chirurgiczną precyzją wyrównała ich długość, kątem oka zerkając na Curtisa, którego mina zrobiła się dziwnie zacięta. Westchnęła cicho, zagięła lewy koniec wstążki z przodu w pętelkę, tworząc prawe skrzydełko muszki, po czym chwyciła drugi koniec wstążki i przełożyła go nad nim przez środek do góry.
________– Miałeś rację, mucha zdecydowanie lepsza – odpowiedział głośno do Curtisa, patrząc na zaangażowaną twarz Sary, od której dzieliło go kilkanaście centymetrów. Uśmiechnął się, gdy podniosła na niego wzrok i mruknął: – Dzięki.
________– Polecam się na przyszłość – powiedziała, ściągając kokardkę i rozprostowując jej skrzydełka. – Chyba może być – dodała z wahaniem, odruchowo poprawiając klapy marynarki Matta. – Co myślisz, Curt?
________– Że jak Graves się nie pospieszy, to za chwilę się spóźni, a jutro będzie miał wpisane w aktach sabotowanie akcji – powiedział złośliwie, posyłając Gravesowi mordercze spojrzenie.
________Matt odwrócił się do niego i uśmiechnął szeroko, rozbawiony sytuacją, jaka się wytworzyła. Nie spodziewał się, że z Curtisa jest taki zazdrośnik, ale myśl, że jednak jest człowiekiem, dodała mu otuchy. Skinął Sarze na pożegnanie i wyszedł z mieszkania.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 5:20:59 05-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:43:38 05-10-12    Temat postu:

Ciekawe co wyniknie ze współpracy Matta i Sheili? Czy stworzą zgrany zespół? A może Sheila ma go po prostu wybadać... Zobaczymy

Curtis zazdrosny? Zabawne Ale Matt bardzo fajnie to rozegrał i zyskał w moich oczach. Też potrafi zagrać na nosie Curtowi :]

Ps. Kurcze nie mogę się napatrzeć na pierwsze ujęcie Iana w Twoim podpisie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:09:23 05-10-12    Temat postu:

Ja się również melduję co do poprzedniego Twojego postu, to spokojnie kochana, nie ma obawa na pewno z mojej strony czekają Was same komplementy i dobre słowa. Zresztą przy tak świetnie napisanej historii nie można inaczej

A wracając do odcinka to, pewnie niejednokrotnie już o tym mówiłam, ale uwielbiam rozmowy Matta i Curtisa i wzajemne granie sobie na nosie wychodzi im to tak spontanicznie, a ich wzajemna złośliwość tylko mnie rozczula Poza tym gdyby relacje między nimi były inne to mogłoby być najzwyczajniej w świecie nudno
A zatrzymując się na moment przy Curtisie, to gęba mi się śmiała do monitora jak czytałam o tej jego zazdrości niby taki twardziel, arogancki i podchodzący do pewnych spraw, na luzie ( może czasem za bardzo) a tu proszę, jeśli chodzi o kobietę, wychodzi z niego pazur
Swoją drogą ciekawa jestem jak się potoczy współpraca Sheili i Matta. Od samego początku zastanawia mnie ta dziewczyna i w żaden sposób nie mogę rozgryźć o co w tym chodzi. W każdym razie myślę, że Curt ma rację i Graves powinien na nią uważać.
No to tyle ode mnie, a ja oczywiście oczekuję już na kolejny odcinek


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 14:10:34 05-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:10:58 05-10-12    Temat postu:

Myśl pierwsza: człowiek, z którym ma się spotkac Shelia i Matt to człowiek powiązany z całą tą sprawą, najwidoczniej tak jest skoro jak się dowiadujemy, że pracował dla Stevensa.
Potem też pomyślałam, że Shelia ma coś wspólnego z tą sprawą, a co najgorsze, że jest zwyczajnie podstawiona. w końcu sam Matt dziwił się, że jako nowa tak szybko dostała sprawę Curtisa.
Pomyślałam też, że na aukcji przypadkiem może się pojawić "szczeniak Lexy", jak ją nazwał Curtis. Ale nie wiem, jakoś tak mi przyszło do głowy.
Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 23, 24, 25 ... 42, 43, 44  Następny
Strona 24 z 44

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin