Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aqua y fuego
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy Selene dożyje swych 18 urodzin?
Tak
87%
 87%  [ 7 ]
Nie
12%
 12%  [ 1 ]
Wszystkich Głosów : 8

Autor Wiadomość
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:39:32 25-01-10    Temat postu:

Odcinek 11- Podróż do wnętrza duszy
Selene wstała z kanapy, kierując się do
kuchni. Miała nadzieję znaleźć coś do
przegryzienia, bo po spacerze zgłodniała.
Weszła do kuchni, otwo rzyła lodówkę i wyjęła
z niej karton z lodami czekoladowymi. Nałożyła
sobie sporą porcję na talerz i włożyła lody
z powrotem. Potem wzięła łyżkę i odwróciwszy
się w stronę okna, oparła się o blat. I wtedy
zauważyła, że przy oknie, na niskim taborecie,
siedziała Isabelle. Pierwszy raz widziała
ją samą, bez męża. Siedz iała tak zamyślona,
że pewnie nawet nie zauwa żyła jak Selene
weszła do kuchni.
- Isabelle?- zwróciła się do niej Selene,
odstawiając lody na blat.
Dziewczyna odwróciła się, słysząc swoje imię.
Totalnie zbladła, spojrza wszy na Selene.
- Chciałam z tobą pogad ać... Rita opowiadała mi
o tym, co ci się zdarzyło. Ja rozumiem twój ból,
bo też straciłam rodziców, tyle że o wiele wcześniej,
matkę ledwo pamiętam, ojca w ogóle nie znałam, bo
zginął, zanim się urod ziłam. Jedyne co nich wiem,
to to co opowiad ała mi ciocia. Byli kuzyna mi,
dlatego nosili to samo nazwisko, oboje pochodzili
z wielkiego rodu Monroe, w którym żaden członek
nie związ ał się z nikim innym prócz czarodziejek
i magów.- powiedziała.
Isabelle siedziała wpatrz ona w Selene i uparcie
milczała.
- Ech...- Selene westchn ęła.-Wiem, że mam
lepiej od ciebie. Ty znałaś rodzi ców i tęsknisz
za nimi... Cierpisz. Ja nie tęsknię za moimi, bo
ich nie znałam.- Tak jest lepiej, bo się nie
cierpi.- dodała.
Isabelle drgnęła tylko, rozmyślając o czymś
intensywnie. Potem odwróciła się z powrotem do
okna.
Selene westchnęła pono wnie. Nie myślała, że aż
tak trudno dotrzeć do tej dziewczyny. Odwróciła
się od niej i już miała iść, kiedy usłyszała cichy,
lekko drżący głos:
- Poczekaj... Wybacz, że się odwróciłam, ale...
lepi ej mi się myśli, kiedy... nie czuję na sobie
czyjegoś wzroku.- wydusiła z siebie i ciężko
odetchnęła.
- Ach... Rozumiem, spoko.-odrzekła Selene z uśmiechem.
- Jeżeli zaś chodzi o...- zaczęła, nieco speszona
jej przyjaznym uśmiechem.- O to co powiedziałaś,
to mylisz się... Myślał am nad tym i dopiero
kiedy poznałam dobrze twoją historię, uświadomiłam
sobie, że miałam szczęście znając moich rodziców
tak długo-całe 20 lat.- zaczęła. Wzrok wbiła
w podłogę, ale za to bardziej się rozgadała.
Mówiła głośniej i bardziej płynnie.
- Tak, miałam szczęście, że w ogóle ich znałam.
Zdążyli mnie wychować, otoczyć miłością. Ty tego
nie doświadczyłaś od swoich rodziców, nie znałaś
ich nawet. Po śmi erci najbliższych najcenniejsze
są właśnie wspomnienia, a ty nawet tego nie masz.
Dlatego teraz wiem, że byłam szczęściarą, i wiem
to dzięki tobie. Dziękuję, że mi to uświadomiłaś.-
spojrzała na nią i pierwszy raz tak serdecznie się
do niej uśmiechnęła. Selene była tak zaskoczona,
że nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
Odwdzięczyła się jej tylko szerokim uśmiechem.
- Nigdy nie myślałam, że...
że przed kimś kiedykol wiek aż tak się otworzę.
Nawet sam na sam z mężem nie jestem tak rozmowna,
ale może to dlatego, że my się potrafimy
porozumiewać bez słów... Ostatnio tak dobry
kontakt miałam z Ritą, zanim...- nie dokończyła.
- Wiem, Rita mi mówiła o waszej przyjaźni.- odezwała
się w końcu Selene.
- Ach, kochana Rita. Nie ma mi chyba za złe,
że tak żadko zamieniam z nią parę słów?- spytała
na powrót drżącym głosem.
- Na pewno nie. Mówiła o tobie z czułością i nadal
uważa cię za przyjaciółkę.- odrzekła Selene.
- To dobrze. Muszę z nią porozmawiać.- Isabelle
zerwała się z krzesła, uś miechnęła się do niej
i nieomalże wybiegła z kuchni.
Selene była szczęśliwa. Udało jej się coś, czego
dotej pory dokonał Johnathan Thomson- sprawiła,
że Isabelle się przed nią otworzyła.
----------------------------------------------------
Salvatore rozmyślał długo o rozmowie Alistaira
z Damonem i był pewien, że Damon nie jest do
końca szczery. Wcale nie dziwił go fakt, iż
Alistair nic nie zauważył. Salvatore uważał
go za idiotę i, w takim razie, nie pomylił się.
Wpadł nagle na pewien genialny pomysł. Przywołał
do siebie swojego brata, Johanna.
- Zrobiłbyś coś dla mnie?- spytał go, pewien,
że ten na wszystko się zgodzi.
- Oczywiście.- odrzekł Johann z uśmiechem.
- Wyjdziesz dziś na powierzchnię i odnajdziesz
Damona. Kiedy to zrobisz, śledź go. Jeśli
zauważysz coś podejrzanego, od razu wracaj
i mnie o tym powiadom. Jestem pewien, że on
coś kombinuje.- polecił mu Salvatore.
Johann skinął głową i udał się w kierunku portalu,
który prowadził na ziemię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:55:55 27-01-10    Temat postu:

Odcinek 12- Zdrada
Następnego dnia Selene odbyła kolejną lekcję
pan owania nad mocą. Szło jej coraz lepiej,
więc ciocia Meredith była z niej coraz
bardziej zadowolona.
-"Gdyby się dowiedziała o mnie i Damonie,
to nie byłaby tak zachwycona."- pomyślała sobie
Selene. Odczuwała wyrzuty sumi enia- w końcu
oszukiwała ciotkę, która przez tyle lat
ją wychowywała jak rodzoną córkę. Niestety
nie mogła innaczej. Zbyt moc no kochała Damona,
by z niego zrezygnować.
-----------------------------------------------
Johann szukał Damona całą noc. Szło mu kiepsko,
bo Damon najwidoczniej miał dobrą kryjówkę.
Johann postanowił więc przeczekać gdzieś noc
i z samego rana rozpoczął dalsze poszukiwania.
-----------------------------------------------
Kiedy Selene skończyła lekcje z ciotką, poszła
do ogrodu. Ze zdziwieniem zauważyła, że w
altance siedzą razem Isabelle i Rita. Rozmawiały
i co jakiś czas śmiały się- Rita głośno i
wyraźnie,Isabelle jeszcze nieśmiało chichotała.
Był to wyraźny znak, że ta smutna, małomów na
dziewczyna ponownie zaczyna się otwierać, i to
dzięki niej, Selene. Myśląc o tym czuła ona
dumę i radość.
-----------------------------------------------
Johann w końcu zauważył Damona idącego ulicą.
Śledząc go, dotarł do jaki egoś wielkiego,
jednorodzinnego domostwa. Po ilości białej
magii, jaką wyczuł, wywnioskował, że to dom
czarodziejek, a konkretnie jednej rodziny
- Monroe, z niej bowiem pochodziła "wybrana",
którą miał za zadanie zabić Damon.
Johann zaszedł za Damo nem aż do ogrodu, i tam,
'skryty za rozłożystym dębem, nasłuchiwał.
-----------------------------------------------
Selene widząc Damona z daleka, podbiegła do
niego, rzucając mu się na szyję. On objął ją
wpół, lekko uniósł nad ziemią, a potem pocałował
z utęsknieniem.
- Kocham Cię...- wyszeptała drżącym głosem.
- Jestem gotów zginąć, bylebyś ty była bezpieczna.
- odrzekł on, dotykając dłonią jej policzka.
- Cóż mi może grozić, skoro ty nie wypełnisz
swojej misji?- spytała zdziwiona.
- Selene...- wymówił jej imię z niezwykłą czułością.
- Moi pobratymcy nie długo domyślą się, że coś jest
nie tak, a wtedy nie dadzą spokoju ani tobie, ani
mnie. Nie wypełniając swojej misji, skazuję cię
na jeszcze większe niebe zpieczeństwo, ale...-
przerwał i wziął głęboki odd ech.- Ale nie mogę
jej wy pełnić... I to jest najgorsze w tym
wszystkim.- dokończył z drżeniem w głosie.
- Ach, Damonie, nie myśl teraz o tym. Jeśli
nawet przyjdzie nam walczyć, damy radę.- przytuliła
się do niego.
Johann słyszał ich rozmo wę, i widząc jak tulą się
do siebie, od razu wszys tko zrozumiał.
- Ten głupiec się w niej zakochał. Zdradził
Alistaira i całe Podziemie...- mówił do siebie szeptem,
niezwykle tym faktem wzburzony. Słyszał o tym,
że niektóre demony uleg ały urokowi czarodziejek.
Działo się to dosyć często,ale takie demony były
natychmiast zanurzane w Jeziorze Mroku, znajdującego
się niedaleko pałacu Alistaira. Jego fale leczyły
z takiego zauroczenia i chroniły przed ponowną uległością
przez 24 godz iny. Tak samo trzeba będ zie więc zrobić
z Damonem. Najdziwniejszy z tego wszystkiego był jednak
wyraźnie widocz ny fakt, iż ta czarodziejka również
go kochała.
-" Tym lepiej.- pomyślał.-
"Skoro ona go kocha, to nam ułatwia sprawę...
Jak wykąpiemy Damona w Jeziorze Mroku i ocknie się
'z tego zauroczenia, ona nadal będzie go kochać.
Wtedy on, udając miłość, zlikwiduje ją i wy pełni
misję."-uśmiechnął się do swoich myśli i udał się
'szybko do Podziemi, by powiadomić o wszystkim
Salvatore.
----------------------------------------------------
Meredith siedziała w salonie wraz z Teresą i Tess,
zajmując się robót ką na drutach.
- Martwię się o Selene. Wychodzi do ogrodu, nie mówi
po co, a jak wraca, to ewidentnie czuję, jakby miała
kontakt z de monem.- powiedziała zmartwiona,
przerywając na chwilę pracę.
- Wydaje mi się, że trochę przesadzasz.- odrzekła
Teresa.
- A mnie by wcale nie zdziwiło, gdybyśmy się
dowiedziały, że Selene regularnie się spotyka z tym
demonem, który ją niby uratował.- wtrąciła Tess
z sarkazmem.
- Tess...- szturchnęła ją siostra.
- Teresa, o co ci chodzi?- oburzyła się Tess.-
To mo je zdanie. Myślę również, że powinnaś- tu
zwróciła się do Meredith.- poważ nie porozmawiać
ze swoją siostrzenicą. A jak będzie kręciła, ale nie
wyzna ci prawdy, po prostu będziesz musiała ją śledzić.-
- Tess, opanuj się! Myślisz, że Selene oszukiwałaby
swoją własną ciotkę?- wybuchła Teresa.
- Spokojnie, dziewczęta.- powiedziała Meredith
stanowczym tonem.- Tess może przesadza z tym śledzeniem,
ale rozmowa to bardzo dobry pomysł. Myślę, że Selene
nie skłamie mi prosto w twarz.- dodała.
Emocje powoli opadły i wszystkie powróciły
w spokoju do swej pracy.
----------------------------------------------------
Selene wróciła z ogrodu pod wieczór. Weszła do domu
tylnymi drzwiami, prowadzącymi do środka przez
kuchnię. Właśnie tam wpadła na Eleazara- brata Rity,
którego nie widział od jej przyjęcia urodzinowego.
- Co ty tu robisz?- spytała zaskoczona.
Eleazar uśmiechnął się do niej.
- Razem z Deborą i Marią postanowiliśmy u was zostać
jakiś czas... Twoja ciotka wyczuła ostatnio, że wokół
waszego domu kręcą się demony.- wyja śnił jej Eleazar.
Selene czuła, że teraz ukrywanie jej związku z Damonem
będzie trudni ejsze niż zwykle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:29:24 30-01-10    Temat postu:

Odcinek 13- Rozmowy
Johann przybywszy do Podziemi,od razu zwrócił się
ze zdobytymi informacjami do swego brata, Salvatore.
- A więc śledziłem Damona i zauważyłem, że idzie
do domu tej czarodziejki, którą miał zabić.
Z początku myślałem, że po to tam właśnie szedł.
Ale kiedy przyczaiłem się w ogrodzie, wyraźnie
widziałem, że on się z nią całował.- powiedział Johann.
- Przecież tak miał dział ać kretynie. Miał podstępem
zdobyć jej zaufanie, więc to żaden dowód.- odparł Salvatore.
- Mylisz się, bracie. Wiesz przecież, że wyczuwam
uczucia panujące w danym miejscu. A w tym ogrodzie
wyczułem tylko miłość, czystą miłość... I to na
dodatek wzajemną. A znaczy to, że ona kocha jego,
a on ją.- zapewnił go Johann.
- To byłoby świetnie, ale jesteś pewien, że się nie
pomyliłeś?- spytał on.
- Ja się jeszcze nigdy nie pomyliłem. Poza tym to nic
dziwnego. Selene pochodzi wszak z wielkiego rodu Monroe,
więc posiada urok, któremu Damon na pewno się nie oparł.
Bardziej dziwi mnie fakt, iż ona też obdażyła go równie
mocnym uczuc iem.-wyjaśnił mu Johann.
- No to wspaniale. Czyli Damon nas zdradził.- powiedział
rozbawiony Salvatore.
------------------------------------------------------------
Selene siedziała w salonie, czując na sobie wszystkie
spojrzenia. Jej ciotka, Rita, Johnathan, Deborah, Maria
i nawet śmielsza już Isabelle, o czymś zawzięcie dyskutowali.
Eleazar kręcił się obok fotela, na którym siedziała skulona
Selene.
- Może pójdziemy do ogrodu?- zaproponował, widząc jak bardzo
jest spięta.
- Z chęcią.- wstała powoli.
Oboje wymknęli się niezauważeni, jedynie Rita spojrzała na brata
i wręcz zgromiła go wzrokiem. Eleazar wzruszył ramionami,
wyraźnie nie rozumiejąc jej spojrzenia i wszedł śladem Selene
do kuchni.
Z tamtąd wydostali się do ogrodu tylnymi drzwiami.
- Dzięki, że pomogłeś mi się stamtąd wyrwać.- odetchnęła Selene,
uśmiechając się do niego.
- Nie ma za co. To dla mnie prawdziwa przyjemność.- odparł
rozanielony.- Ale zrobiłem to także dlatego, że chciałem z tobą
porozmawiać...- dodał po chwili, poważniejąc.
- A więc zamieniam się w słuch.- odrzekła Selene, nieco przejęta
jego pełnym powagi tonem.
- Wiesz... Od pierwszej chwili, kiedy cię ujrzałem, ciągle o tobie
myślę... To pewnie przez twój urok, ale... kocham cię, i chcę być
z tobą.- wykrztusił z siebie.
Selene zaniemówiła. Owszem, flirtowała z nim na przyjęciu, ale było
to zanim poznała Damona. Nie traktowała Eleazara poważnie, i myślała
że on jej też nie.
- A więc jak?- ponaglił ją.
- Eleazarze- zaczęła.- Ja nie mogę z tobą być... To, co było na
przyjęciu nie liczy się. Gdybym wiedziała,że tak to potraktujesz
to bym z tobą wtedy nie flirtowała.- odrzekła spokojnie.
- Jest ktoś inny, prawda?- powiedział nagle.
- Skąd...?- nie zdążyła dokończyć.
- Kiedy czarodziejka jest zakochana, jej aura się zmienia...
Przybiera kolor tęczy. A tak się składa, że ja potrafię ujrzeć aury
innych magów i czarodz iejek. Jeszcze nie spotkał em nikogo, kto by
to potrafił. Łudziłem się jak głupi, że to we mnie się zakochałaś...
Ale się myliłem.- przerwał jej.
- Wybacz.- tylko tyle zdołała powiedzieć.
Eleazar uśmiechnął się blado i wrócił do domu, zostawiając ją samą.
--------------------------------------------------------------------
Salvatore, wraz z bratem, Chrisem i Marco, stawili się w pałacu
Alistaira.
- A więc, co to za ważna wiadomość?- spytał on, siedząc dostojnie
na tronie.
- Pozwoliłem sobie, panie posłać Johanna na ziemię, by sprawdził,
czy Damon jest wobec ciebie szczery w sprawie swej misji.- zaczął
Salvatore.
- Skądżeś wywnioskował, iż może kłamać?- spytał Alistair.
- Przez przypadek byłem świadkiem twej, panie, z nim rozmowy,
i zauważy łem w jego oczach coś dziwnego.- wyjaśnił.
-Ach tak,przez przypadek. - uśmiechnął się ten z niedowierzaniem.
- No i cóż zauważył twój brat?- spytał po chwili.
- Pozwól, panie, że sam opowiem.- odezwał się Johann. Alistair
kiwnął głową na znak zgody.
- Dziękuję.- odparł.- A więc, śledząc Damona, widziałem jak
całował się z tą, którą miał zabić.- zaczął.
- Ależ taki był plan...- prze rwał mu Alistair.
- Wiem, panie. Ale, jak wiesz, potrafię wyczuć emocje i uczucia innych,
i jak na razie nigdy się nie pomyliłem. A w nich wyczułem miłość,
i to na dodatek wzajemną.- odparł Johann.
- No tak. Zapomniałem, że ona pochodzi z wielkie go rodu czarodziejów.
Damon złapał się na jej urok. Ech, przed misją powinienem nakazać mu
zanurzyć się w Jeziorze Mroku.- Alistair pluł sobie w brodę.
- No cóż... Stało się.- odez wał się Chris z nutką sarkazmu w głosie.
- Przyprowadzicie tu Damona, i zanurzymy go w Jeziorze Mroku. Jak
już się otrząśnie, wróci na ziemię i dokończy misję.- rozkazał im
Alistair.
Wszyscy wyszli z pałacu.
Salvatore zaklął pod nosem.
- I wszystko na nic. Żeby chociaż kazał nam go zabić... Teraz Damon
wyszedł na ofiarę uroku czarodziejki.- burknął.
- Trudno.- powiedział Johann.
Salvatore warknął na niego i poszedł do siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lacrymosa_Rbd
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 29 Paź 2009
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk/Lechia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:27:28 30-01-10    Temat postu:

Przeczytałam wszystkie odcinki... Telka jest świetna, w moim klimacie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:52:41 01-02-10    Temat postu:

Odcinek 14- Odkryta tajemnica
Następnego dnia, około południa, Selene zakończyła
kolejną lekcję panowania nad magią. Rita powiedziała,
że właściwie już zaliczyła, szło jej bardzo dobrze,
ale nadal powinna trenować.
Na schodach minęła Eleazara, którego mina się jej
nie spodobała. Wyraźnie było widać, że miał do niej
żal. Ale o co? To chyba nie jej wina, że to nie
jego pokochała. Postawa Eleazara oburzyła ją, więc
minęła go szybko.
-----------------------------------------------------
Salvatore zwrócił się do Chrisa i Marco.
- A więc... Jako, że mój brat śledził już Damona,
wy dwaj sprowadzicie go do Podziemi, a potem
zanurzymy go w tym całym Jeziorze Mroku.- polecił
im niedbale.
-No dobrze.Czyli słuchamy rozkazów Alistaira?- spytał
Chris niezadowolony.
- Wiem, że go nie lubisz, ale dopóki jest władcą
Podziemi, to musimy go słuchać.- zwrócił się do niego
Salvatore.
Marco pociągnął za sobą niechętnego Chrisa i obaj
skierowali się w stronę wyjścia na ziemię.
-----------------------------------------------------
Selene przebrała się w śliczną sukienkę na ramiączkach
w kwiatowy wzór i niebieskie sandały. Miała nadzieję,
że spodoba się Damonowi.
Kiedy była już gotowa, zbiegła na dół. Na szczęście
nikogo tam nie było, więc pędem wymknęła się do kuchni,
a stamtąd do ogrodu.
-----------------------------------------------------
Eleazar siedział osowiały na ganku, obok Rity
i Meredith.
- Eleazarze... Co się stało? Od wczoraj jesteś jakiś
smutny.- spytała go siostra szeptem, tak by Meredith,
zajęta robótką na drutach, nic nie usłyszała.
- Nic.- odrzekł.- A poza tym, ty dobrze wiesz, co mi
jest.- dodał.
- Powiedziałeś Selene...- celowo nie dokończyła.
Eleazar zacisnął tylko usta ze złości.
- Przecież mówiłam, że ona nie odwzajemnia twych
uczuć.-powiedziała spokojnie.
- Wiem. Ale ona kogoś kocha... Ty wiedziałaś, że nie
mnie, więc pewnie wiesz kogo kocha.- spojrzał na
siostrę pytająco.
- Tego nie mogę zdradzić. Obiecałam Selene, że
nikomu nie powiem.- odpowiedziała Rita
przepraszającym tonem.
Eleazar nic nie powiedział, tylko wstał i wszedł
do domu.
-----------------------------------------------------
Damon stał z gracją oparty drzewo stojące nieopodal
pamiętnego powalonego konaru. Na widok Selene
uśmiechnął się i lekko ją przytulił.
- Ślicznie wyglądasz.- szepnął jej do ucha i musnął
ją lekko w odsłonięte ramię.
- Dziękuję.- uśmiechnęła się, gładząc go po włosach.
- Stęskniłem się.- zamruczał i pocałował ją w szyję.
- Ja też... Musimy bardziej uważać, bo ciocia
sprowadziła do domu jeszcze trzy osoby.- powiadomiła
go.
- Ech... Tyle przeszkód się piętrzy przed nami...-
westchnął Damon.
- Nie martw się tym. Wszystko będzie dobrze.- odrzekła
Selene.
Damon ujął jej twarz w dłonie i pocałował.
----------------------------------------------------
Eleazar siedział w kuchni bijąc się z myślami.
- "Kogo ona może kochać?
Kim on jest, że jego imię Selene chce koniecznie
zachować w tajemnicy?"-
W końcu zaczął się dusić w ciasnym pomieszczeniu
więc wyszedł do ogrodu.
Spacerował, oddychając głęboko. Zaszedł tak na
krańce ogrodu. Nie był tu jeszcze, więc ze sporym
zainteresowaniem rozglądał się dookoła.
Nagle usłyszał znajomy głos. Wyjrzał zza drzewa
i zobaczył Selene stojącą obok jakiegoś chłopaka,
wokół którego roznosiła się demoniczna aura.'
Rozmawiała z nim, całowała go i uśmiechała się do
niego z czułością.
Nagle dotarło do niego- Selene kochała tego właśnie
chłopaka, a był on bez wątpienia demonem. Wolała
demona od czarodzieja!
I na dodatek on kochał ją, a właściwie był pod jej
urokiem, pod urokiem czarodziejki z wielkiego rodu.
Zazdrość ukłuła go boleśnie w serce i podpowiedziała
mu najgorsze. Wrócił więc do domu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Szeherezada
Generał
Generał


Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 8888
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z miejsca, którego nikt nie zna...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:35:34 01-02-10    Temat postu:

Magia uwielbiam.
Moje klimaty czarodziejki, czarodzieje i demony no i oczywiście do tego miłość.
Piosenka przewodnia swietna idealnie pasująca i oddajaca klimat opowiadania.
Ja bym obstawał przytym ze Selena nie zuciła zadnego uroku Damon poprostu sie zakochał taka opcja bardziej mi sie podoba. choc na pierwszym spotkaniu o mały włos jej nie zabił koniec końców uratował, a ich uczucie sie pięknie rozwija. Wazne jest ze selana ma wsparcie w osobach ktore juz wiedzą o jej małej tajemnicy. Szkoda ze ciocia nie dowie sie tego odniej bo pewnie Eleazar wszystko wygada, a do tego wszystkiego jeszcze demony się wplątały. Bedzie sie działo i zobaczymy co z tego wyjdzie. Czekam na następny odcinek i postaram sie komętowac na bieżaco ale nie obiecuje za to na pewno bede czytać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iwi.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 13088
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:37:01 01-02-10    Temat postu:

super... < 3
no i mamy komplikacje...
nieciekawie może być, jak go zanurzą w tym jeziorku...
końcem końców jednak, w chwili zagrożenia zda sobie sprawę, że ją kocha...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:34:20 01-02-10    Temat postu:

Odcinek 15- Rozstanie
Chris i Marco znaleźli się już na ziemi.
Poszukiwali Damona w mieście, w którym mieszkała
Selene.
- Musimy to robić? Ja najchętniej bym zabił Damona
'i tyle.- mówił Chris.
- Opanuj się... Jeśli nie spełnimy rozkazu Alistaira,
to on nas zabije za zdradę. A jeśli przyprowadzimy
Damona, to będziemy w jego oczach wiernymi sługami
i może nas jakoś wynagrodzi. Łatwiej nam potem
pójdzie odebranie mu władzy, jeśli będzie nas
uważał za przyjaciół.- poradził mu Marco.
- No dobrze.- poddał się Chris.
-----------------------------------------------------
Eleazar kierowany zazdrością, pobiegł na ganek.
- Selene jest w ogrodzie z... z demonem.- zwrócił
się do Meredith.
Ta zerwała się z miejsca, Rita zgromiła Eleazara
wzrokiem i popędziła za nią.
Kiedy obie znalazły się w ogrodzie, Meredith
zauważywszy Damona tulącego Selene, odepchnęła ją na
bok, i utworzoną kulę energi skierowała w jego
kierunku.
- Damon! Nie!- krzyknęła Selene.
Rita rzuciła się naprzód, zasłaniając siebie
i Damona tarczą ochronną. Kula energi rozproszyła
się w zetknięciu z jej tarczą.
- Uciekaj!- Rita poleciła Damonowi. Ten ulotnił się
w okamgnieniu.
- Coś ty zrobiła Rita?!- wydarła się na nią Meredith.-
To był demon, do cholery!-
- Ale on nie skrzywdził Selene! On ją kocha, jest
pod jej urokiem.- wyjaśniła jej Rita.
- Co?- spytała Meredith.
- Nie mów, że nie słyszałaś o uroku czarodziejek
z wielkich rodów.- odparła z niedowierzaniem.
- Słyszałam. Ale nie pozwolę, żeby moja siostrzenica
spotykała się z demonem, choćby nie wiem jak ją kochał.-
odrzekła Meredith.
- Jak możesz, ciociu?- odezwała się rozżalona Selene.
- Koniec gadania! Nie spotkasz się więcej z tym
demonem!- krzyknęła.
Selene z płaczem pobiegła do domu.
- Nie możesz jej z nim rozdzielić. Oni się kochają.
Ja wiem, co ona czuje. Też byłam związana z demonem
i do dziś noszę go w sercu.- powiedziała Rita.
- Nigdy mi o tym nie mówiłaś.- zdziwiła się Meredith.
- Bo wiedziałam, jak na to
zareagujesz. Proszę, nie krzywdź Selene.- mówiła Rita
błagalnym tonem.
- Nie... Nie narażę jej na tak wielkie niebezpieczeństwo.
Jeśli trzeba będzie, to zamknę ją w pokoju.- odrzekła
Meredith i weszła do domu.
---------------------------------------------------------
Damon szedł otumaniony przez miasto. Nadal nie mógł
uwierzyć w to, co się stało. A oznaczało to, że być może
już nigdy nie zobaczy Selene.
Nie. Nie zrezygnuje tak łatwo. Będzie przychodził do domu
Monroe'ów tak długo, aż pozwolą mu widywać się z Selene.
Możliwe, że przypłaci to życiem- w końcu gdyby nie Rita,
to już by przestał istnieć. Ale to nic- będzie walczył
o to, by być z nią. Miał też nadzieję, że Rita oraz Alice
pomogą mu w tej walce.
----------------------------------------------------------
Selene płakała, leżąc na łóżku w swoim pokoju. Ciotka
zamknęła ją tam, zakazując spotkań z Damonem. Ale ona nie
mogła się z nim nie spotykać.
- Umrę, jeśli się z nim nie zobaczę.- mówiła sama do siebie,
cały czas szlochając. Myślała cały czas o tym, ile gorzkich
słów powiedziała ciotce i chciała ich żałować, ale nie mogła.
- Należało jej się za to, co zrobiła... Nienawidzę jej!
Tylko Rita mnie rozumie... i Alice...- powiedziała rozżalona.
Stanęła jej przed oczami niedawna kłótnia. Alice i Rita
broniły jej, ale Meredith była głucha na jej argumenty.
Jedyne, co zrobiła, to nakrzyczała na Ritę za to,
że wiedziała o wszystkim, ale nic nie powiedziała.
Selene westchnęła. Bardzo tęskniła za Damonem.
-----------------------------------------------------------
Chris i Marco w końcu znaleźli Damona, samego w parku.
- Pójdziesz z nami.- zwrócił się do niego Marco.
- Po co?- zdziwił się Damon.
- Alistair chce cię widzieć.- odrzekł Chris.
Damon wstał z ławki i ruszył razem z nimi.
- Czego chce Alistair?- spytał w końcu.
- Dowiesz się na miejscu.- odparł Chris, kiedy stanęli
przed portalem prowadzącym do Podziemi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:38:03 01-02-10    Temat postu:

Sorki za dubla...

Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 22:41:39 01-02-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:53:31 03-02-10    Temat postu:

Odcinek 16- Siła prawdziwej miłości
Marco i Chris przywiedli Damona do zamku Alistaira.
Stamtąd, wraz z nim i jego strażą, doszli do
wszystkim demonom znanego Jeziora Mroku.
- Po co mnie tu kazałeś przyprowadzić, panie?-
spytał zdziwiony, a zarazem przestraszony Damon.
- Johann, brat Salvatore, śledził cię na ziemi,
i odkrył,że uległeś urokowi"wybranej"gdyż pochodzi
ona z wielkiego rodu. Zamiast ją zabić, zapałałeś
do niej uczuciem. Ale nie martw się, mamy w
Podziemiach
sposoby na uroki takich czarodziejek.- odrzekł
oficjalnym tonem Alistair.
- Jakie niby?- spytał.
- Oto najskuteczniejszy z nich.- wskazał na
Jezioro Mroku leżące nieopodal.- Wystarczy jedna
kąpiel w wodach tego jeziora, a urok czarodziejki
zostaje zdjęty... Oprócz tego demon staje się na
taki urok odporny przez 24 godziny.- dodał.
- Czegóż, w związku z tym odemnie oczekujesz?-
spytał ponownie Damon.
- Zanurzysz się w wodach tegoż jeziora i wreszcie
otrząśniesz się z tego uroku, a potem wykonasz
swoje zadanie- zabijesz Selene Monroe-zakończył.
Na dźwięk tych słów serce Damona opanował lęk.
Jeżeli wysłucha rozkazu, zapomni o tym, że kocha
Selene, i zabije ją. Nie mógł nawet myśleć o tym,
co się może stać.
Dwóch strażników Alistaira zdarło z niego płaszcz
i koszulę, potem wrzuciło go w otchłań Jeziora Mroku.
-----------------------------------------------------
Kolejny dzień zbudził Selene rażącymi w oczy
promieniami słońca.
Przeciągnęła się na łóżku i nagle przypomniała
sobie wszystko, co się wczoraj wydarzyło. Natychmiast
wybuchnęła płaczem. Do tej pory każdy poranek ją cieszył,
bo oznaczał, że niedługo zobaczy się z Damonem. Dziś
jednak przypominał jej tylko o kolejnym dniu pełnym
cierpienia. Ach,gdyby była tak bardzo doświadczoną
i potężną czarodziejką jak Rita czy choćby Alice...
mogłaby uciec, pokonując każdego, kto chciałby
ją zatrzymać.
Siedziała tak, rozmyślając, kiedy nagle ktoś cicho
otworzył drzwi i wszedł do środka.
Selene uniosła głowę i zobaczyła Eleazara.
- Ja chciałbym cię prosić, byś się nie sprzeciwiała
woli twej ciotki. Jeśli chcesz, pomogę ci o nim
zapomnieć.- odezwał się.
- Ale ja nie potrafię i nie chcę o nim zapomnieć!
Kocham go i chcę z nim być, czy się to komuś podoba,
czy nie!- Selene wydarła się na niego.
- Dlaczego chcesz tego, czego nie możesz mieć?- uklęknął
przed nią Eleazar i ujął jej dłoń.- Czy nie lepiej
pogodzić się z losem i wziąść to, co jest pod ręką?
Nikt z Rady Czarodziejek nie zgodzi się na twój
związek z tym demonem. Ale ze mną... Kocham cię,
daj mi szansę, proszę.-mówił błagalnym tonem.
- Nie. Nie zrezygnuję z miłości mojego życia tylko
dlatego, że jest zakazana w kręgu czarodziejek.-
wyrwała mu swoją dłoń.- A teraz wynoś się stąd!-
dodała pokazując mu drzwi.
Eleazar zrezygnowany opuścił jej pokój.
--------------------------------------------------------
Po parunastu minutach strażnicy Alistaira wyciągnęli
Damona z wody. Czuł się zamroczony, ale z radością
odkrył, że nadal kochał Selene.
- Teraz Damonie udasz się na ziemię i zabijesz"wybraną".
- zwrócił się do niego Alistair.
- Tak, panie.- skłamał Damon. Dzięki temu, że był
jeszcze otumaniony, wyszło to tak realnie, że każdy
obecny w te słowa uwierzył.
Alistair uśmiechnął się. Dał znak Marco i Chrisowi,
by odprowadzili go do portalu prowadzącego na ziemię.
-----------------------------------------------------
Po południu do pokoju Selene przyszła Alice,
przynosząc jej obiad.
- Alice... Nie wytrzymam tego.- przytuliła się do
niej, płacząc.
- Uspokój się. Przyszłam do ciebie, bo Rita nie
mogła... Meredith jej nie pozwala.- gładziła ją po
włosach Selene.- Ale prosiła, bym przekazała, że
pomoże ci spotkać się z Damonem.- dodała pocieszającym
tonem.
- Naprawdę? Nawet nie wiesz, jakbym była szczęśliwa...
Jak dobrze, że ciotka nie wie o tym, iż znałaś moją
tajemnicę.
Ty i Rita jesteście moją jedyną nadzieją.- odrzekła
Selene.
------------------------------------------------------
Kiedy Damon znalazł się już sam na ziemi, odetchnął
z ulgą. Tu nie musiał udawać przed nikim, że zapomniał
o miłości do Selene. Zastanawiał się, dlaczego
wody Jeziora Mroku na niego nie podziałały. Może
dlatego, że to nie dzięki jej magicznemu urokowi
ją pokochał, tylko tak po prostu, bez magii. To była
jak na razie jedyna opcja, jaka przychodziła mu na myśl.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iwi.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 13088
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:01:37 03-02-10    Temat postu:

hmm brakowało mi akcji
bidna Selene, ja bym ich tam wszystkich wyklnęła na jej miejscu ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:09:35 03-02-10    Temat postu:

Odcinek 17- Pozory
Selene postanowiła udawać przed ciotką,
iż pogodziła się z jej zakazem. Przeprosiła
też Eleazara i powiedziała, że ma rację.
Ta gra miała udobruchać Meredith, by ponownie
zaufała Selene,i aby, dzięki temu, plan Rity
był możliwy do realizacji. Także i ona udawała,
że się zgadza z decyzją Meredith.
Dzięki temu po jakichś dwóch dniach ciotka
całkiem zmiękła i pozwoliła Selene wychodzić
do ogrodu w towarzystwie Alice lub Rity.
Również Eleazar chętnie wybierał się z nią
na spacery.
- Dziękuję, że dałaś mi szansę. Nawet nie
wiesz jak się cieszę, że zmieniłaś zdanie.-
mówił.
- Wiesz, to było parę dni temu, byłam świerzo
po rozstaniu... Ale potem przemyślałam sobie
dokładnie twoje słowa. Miałeś rację... Sięganie
po coś zakazanego to strata czasu.- odrzekła.
Pech chciał, że w tym samym czasie do ogrodu
wkradł się Damon i słyszał całą rozmowę.
Słowa Selene zraniły go jak sztylet.
-"Woli jego odemnie, bo nie musi się z nim kryć...
Bo ich związek nie byłby zakazany."- pomyślał,
odchodząc.
---------------------------------------------------
Selene powróciwszy z ogrodu, poszła do swojego
pokoju. Zastała tam podekscytowaną Alice.
- Co się stało?- spytała ją.
- Rita właśnie wybrała się do miasta, by poszukać
Damona.- ogłosiła z uśmiechem na ustach Alice.
- Ach, nie mogę się doczekać naszego spotkania.-
przytuliła się do niej Selene.
---------------------------------------------------
Rita zauważyła w końcu Damona siedzącego na ławce
w parku.
- Witaj. Przyszłam, by zawiadomić cię, że możesz
się jutro spotkać z Selene.- zwróciła się do niego.
- Po co mam się z nią spotkać? Byłem dziś w ogrodzie
i widziałem ją... Znalazła już pocieszyciela.
Słyszałem co mówiła. Ona woli jego, bo z nim nie
musi się ukrywać...- odrzekł Damon ze smutkiem.
- Pewnie chodzi o Eleazara. Posłuchaj, ona to mówiła
specjalnie. Okłamywała go, by nie podejrzewał, że się
z tobą spotyka. Tak samo przekonała ciotkę, że godzi
się z jej zakazem. Zrozum, że musimy zachować pozory
przed rodziną, jeśli chcemy doprowadzić wasze spotkanie
do skutku.- wyjaśniła mu Rita.
Damonowi kamień spadł z serca.
- A ja myślałem... Jak mogłem pomyśleć, że Selene...
Dziękuję ci, Rito za wszystko, co dla nas robisz.-
powiedział.
- Naprawdę nie ma za co... Przyjdź jutro w południe
do ogrodu. Alice pójdzie wtedy na spacer z Selene
i wtedy się spotkacie.- odrzekła Rita, pożegnała się
uśmiechem i popędziła do domu.
--------------------------------------------------------
Dzień później Alice zbudziła Selene koło południa.
Ta szybko się ubrała i obie poszły na śniadanie.
Tuż po nim pożegnawszy się z Meredith i resztą popędziły
do ogrodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zesiulaaaa
Detonator
Detonator


Dołączył: 04 Lis 2009
Posty: 465
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Ełk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:25:08 03-02-10    Temat postu:

super odcinek
czekam na newsa:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2837
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:54:19 03-02-10    Temat postu:

Odcinek 18- Upragnio ne spotkanie
Damon wziął w ramiona biegnącą ku niemu Selene.
- Nareszcie.- westchnął gładząc ją po włosach.
Potem pocałował ją tak namiętnie jak nigdy
przedtem. Selene aż zabrakło tchu. Alice, która
ją tu przyprowadziła, ulotniła się natychmiast.
- Jak ja za tobą tęskniłam.- mówiła, dotykając
jego twarzy i rąk.
- Najważniejsze, że teraz wreszcie jesteśmy znowu
razem... Oby ta rozłąka się już nie powtórzyła.-
odrzekł Damon, patrząc jej głęboko w oczy.
- Co robiłeś przez ten czas, kiedy nas rozłączono?-
spytała Selene, gdy usiedli na powalonym pniu
pamiętnego drzewa.
- Przyszły po mnie dwa demony z Podziemia i zabrały
do Alistaira. Ten rozkazał strażnikom, by wrzucili
mnie do Jeziora Mroku. Trzeba ci wiedzieć,że jego
wody obmywają z uroku czarodziejek, także tych
z wielkich rodów.- zaczął.
- Co chcesz przez to powiedzieć?- Selene
przestraszyła się.
- Że po kąpieli w jego wodach miał zejść ze mnie
urok, którym na mnie podziałałaś. A dokładniej,
przestałbym cię kochać i byłbym zdolny cię zabić.-
odrzekł Damon z powagą.
- I co?- Selene zaczęła drżeć.
- Zanurzyli mnie w tym jeziorze, ale ja nadal cię
kocham, i doszłem do wniosku, że powodem tego jest
fakt, iż...- przerwał.
- Ty mnie pokochałeś pod wpływem mego uroku, ale ot,
tak zwyczajnie, po prostu, bez ingerencji magii...
Tak jak ja ciebie.- zgadła Selene, patrząc na niego
rozanielonymi oczami.
- Na to wygląda. Gdyby tu chodziło o magię, wody
Jeziora Mroku odmieniły by moje serce i duszę.-
uśmiechnął się.
Siedzieli chwilę, wtuleni w siebie, kiedy nagle
zza drzew dobiegło ciche wołanie Alice.
- Selene, musimy już iść. Słyszę myśli Eleazara...
Szuka cię.- wychyliła się lekko w ich stronę.
- Nie podoba mi się to, że on się kręci obok
siebie.- powiedział Damon.
- Nie bądź zazdrosny. On dobrze wie, że traktuję
go jak przyjaciela. Nie martw się, będę w razie
czego trzymać go na dystans.- odrzekła Selene.
Damon pocałował ją tak samo namiętnie, co na
powitanie i ulotnił się. Selene wraz z Alice
udały się do domu.
-----------------------------------------------------
Salvatore był zdenerwowany swoją bezczynnością.
Damon miał niedługo wypełnić misję i stać się zapewne
następcą Alistaira. Ale władza w Podziemiach należała
się właśnie jemu, Salvatore, kuzynowi Alistaira,
a nie jednemu z poddanych. Świadomość, że Damon,
zwykły demon zabierał mu, członkowi rodziny
królewskiej szansę na objęcie tronu, nie dawała mu
spokoju. Jego ambicja nie pozwalała na taką zniewagę.
Miał jednak związane ręce. Zmuszony był czekać na
jakąś okazję oczernienia rywala, ale zdarzały się
takowe zbyt rzadko.
-----------------------------------------------------
Selene wraz z Alice spotkały w kuchni nieco
zdenerwowanego Eleazara.
- Gdzie byłaś?- spytał, patrząc podejrzliwie.
- Na spacerze z Alice. Uspokój się, przecież z nią
jestem bezpieczna.- odrzekła Selene.- A teraz wybacz,
ale idę z nią na górę, do mojego pokoju.- dodała,
mijając go i ciągnąc za sobą Alice.
Eleazar usiadł przy stole i patrzył w okno.
Maria cichutko uchyliła drzwi kuchni i przyglądała
się mu. Eleazar był pierwszym czarodziejem, który
zawrócił jej tak bardzo w głowie. Do tej pory wolała
flirtować ze śmiertelnikami. Ale teraz pierwszy raz
zaczęło jej na kimś zależeć. Problem tkwił jednak
w tym, że Eleazar był wpatrzony w Selene. Maria nie
potrafiła zrozumieć, że jakikolwiek facet może ją
olewać. W końcu była piękną hiszpanką, pełną
temperamentu, i na dodatek doskonałą czarodziejką.
Westchnęła i cofnęła się do salonu, cichutko
zamykając drzwi.
------------------------------------------------------
Selene siedziała na swoim łóżku wraz z Alice.
- Czy to może być możliwe, że Damon pokochał mnie
bez ingerencji magii?- spytała, kończąc swą opowieść
o tym, jak wody Jeziora Mroku nie podziałały na niego.
- Oczywiście, że tak. Tyle że w świecie czarodziejek
mało co dzieje się bez ingerencji magii. Dlatego teraz
wasza miłość wydaje mi się jeszcze wspanialsza
niż przedtem.- powiedziała zachwycona Alice.
- Nie mogę wciąż uwierzyć, że Damon pokochał mnie
tak po prostu. To nadaje naszej miłości jakiejś
cudownie niewyobrażalnej siły.- odrzekła Selene.
- Wiesz, wsłuchałam się dzisiaj w myśli Damona.-
poinformowała ją nagle Alice z dziwnym uśmiechem.
- I co?- spytała Selene.
- Ach, gdybyś słyszała jakie miał dziś
nieprzyzwoite myśli na twój temat...- odrzekła.
- Alice!- Selene syknęła na nią zniesmaczona.
- No co? Ty też nie byłaś lepsza...- dodała.
- Zabraniam ci czytać w moich myślach!- oburzyła
się Selene.
- Przecież nie ma się czego wstydzić... To normalne,
że Damon pociąga cię fizycznie, no i ty jego. Takie
są prawa natury.- odrzekła Alice, ledwo powstrzymując
chichot.- A poza tym przypomnij sobie, jak cię
namiętnie dziś całował.- dodała.
- Osz ty! Miałaś nas nie podglądać!-przypomniała
jej Selene.
- Wybacz, nie mogłam się powstrzymać.- parsknęła
śmiechem.
Selene rzuciła w nią poduszką, oblewając się
rumieńcem.
------------------------------------------------------
Deborah weszła do kuchni i zauważyła Eleazara.
- Witaj. Słyszałam, że zamierzasz się oświadczyć
pannie Monroe.- zwróciła się do niego.
- Kto ci to...- zaczął.
- Maria słyszała jak rozmawiałeś o tym z Meredith.
Była wyraźnie smutna z tego powodu.- dokończyła za
niego.- Mam do ciebie pytanie... Dlaczego uparłeś
się właśnie na Selene, skoro wiesz, że ona cię nie
kocha?- spytała.
Eleazar milczał uparcie.
- Dobrze ci radzę, zrezygnuj z niej, bo kiedy
odrzuci twoje oświadczyny, to będziesz cierpiał.-
dodała.- Maria natomiast... Ona pierwszy raz
pokochała... Ona cię uszczęśliwi. Nie ganiaj,
Eleazarze, za czymś co jest dla ciebie niedostępne.
Weź to serce, które się przed tobą otwiera.-
zakończyła i wyszła do ogrodu. Jej słowa zabrzmiały
tak samo jak te, które Eleazar tak niedawno powiedział
Selene, tuż po rozstaniu. Wiedział, że Deborah ma
rację, ale nie chciał tego dopuścić do swych myśli.
Wolał łudzić się, że Selene zechce z nim być.
--------------------------------------------------------
Salvatore postanowił sam udać się na ziemię. Koniecznie
chciał coś znaleźć na Damona.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Migotka
Idol
Idol


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 1665
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Białystok:)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:15:14 03-02-10    Temat postu:

świetny odcinek,więc czxekam na kolejny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin