Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Búscame - odcinek 38 (8. II serii)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:15:05 26-08-11    Temat postu:

Coś czuję, że dziewczyna nieraz mnie doprowadzi do wściekłości.

Śliczna entrada, można poznać tytuł piosenki z czołówki??


Ostatnio zmieniony przez Rainbowpunch dnia 19:15:34 26-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:24:44 26-08-11    Temat postu:

Tu veneno - Jencarlos Canela

To możliwe, na razie o niej niewiele będzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:51:39 26-08-11    Temat postu:



Odcinek 20

Tú me has vuelto loco de repente,
sin apenas tiempo suficiente
para darte un beso y decirte: adios.


Tydzień później.
Blanca rozejrzała się po wypełnionym kwiatami holu. Mieszkała w tym pałacu już tydzień, ale dopiero od trzech dni doktor Montes pozwalał jej swobodnie poruszać się po domu. Nadal nie pamiętała żadnego fragmentu swojego życia, ale rana na głowię już niema się zagoiła. Wymiotowała dzisiejszego ranka, więc Peny kazała jej zostać w łóżku, a doktor pobrał próbkę krwi do badań, czy to przez przypadek nie reakcje na zmianę leków. Jednak po dwóch godzinach przeglądania kolejnych gazet umierała już z nudy, więc założyła króciutka niebieską bluzkę, jeansy i wymknęła się z pokoju.
- Nie miała panienka dzisiaj zostać w łóżku? - Zapytała jedna z bezimiennych służących, których było tak wiele w tym domu. Blondynka dziwiła się, dlaczego do tej pory nie zapamiętała ich imion, ale doktor uważała, że to wina upadku, więc nie wnikała.
- Już mi lepiej, dziękuje za troskę. - Dziewczyna szybko umknęła przed uważnym spojrzeniem staruszki wychodząc przez przeszklone drzwi do ogrodu. Blanca westchnęła wdychając świeży zapach starannie pielęgnowanych kwiatów. Czuła, że nie należy do tego pięknego świata, ale Peny twierdziła, że wychowała się w podobnym środowisku, a jej rodzice zginęli dwa lata temu. Czasami bała się ją o cokolwiek pytać, bo już po kilku jej słowach przyjaciółka marszczyła brwi i wzdychała zirytowana jej dociekliwością. Przecież to nie była jej wina, że nie mogła sobie niczego przypomnieć! Blanca pokręciła głową i westchnęła siadając w altanie na obrzeżach posesji. Oparła głowę o kolumienkę i powróciła myślami do snu, który dręczył ją wczorajszej nocy. Śnił jej się ciemnowłosy mężczyzna i bynajmniej nie był to grzeczny sen, a potem rzucająca się na nią z pazurami wściekła długowłosa dziewczyna. Wewnątrz czuła, że są jej bliscy, ale im bardziej się starała odszukać ich w pamięci tym bardziej bolała ją głowa.
- Ciebie nie powinno tu być. - Nawet nie zauważyła jak w altanie pojawił się jeszcze ktoś. Mężczyzna na oko dwudziestopięcioletni, ciemnowłosy i ciemnooki. Jeśli do tej pory nie nie poddawała się atmosferze tego miejsca, to w tym momencie uderzył w nią cały smutek jaki skrywała posiadłość i wszyscy mieszkający tu ludzie. Taki sam smutek dostrzegła w oczach obcego.
- Witam, jestem...
- Nie obchodzi mnie kim jesteś znikaj stąd. - Złapał ją gwałtownie za ramię i niemal wywlókł na trawę. Dziewczyna wyrwała się i zamachnęła uderzając mężczyznę w twarz.
- Nie jestem workiem kartofli, żeby mnie tak traktować. Jak pan nie chce nikogo oglądać,wystarczyło poprosić. - Widziała jak zaczynają drgać mu nozdrza z wściekłości, a twarz robi się czerwona.
- Odejdź. Nie wracaj do tego miejsca, jasne? - Blanca zamrugała i posłusznie zaczęła się oddalać, co jakiś czas rzucając nieznajomemu spojrzenie z nad ramienia. Kim on był i jaki miał prawo by ją wyrzucać, a dokładniej usuwać sprzed swoich oczu?
.............................
- Nadal nic? - Tomas obrzuciła kumpla pytającym spojrzeniem.
- Nic. - Gabriel rzucił przeglądane papiery o biurko i odchylił się na krześle. - Ale przecież nie zapadła się pod ziemię!
- No, to na pewno nie. - Tomasa od zaginięcie Marisol dręczyło jakieś dziwne przeczucie. Gabriel za bardzo się w to wszystko angażował, a każde pytanie o to zbywał półsłówkami. To tylko moja chora wyobraźnia, stwierdził w myślach obserwując przyjaciela. - Sara nadal nieosiągalna?
- Nie włączyła telefonu od wylotu w tą cholerną podróż poślubną! - Warknął Gabriel w odpowiedzi.
- Nadal Ci na niej zależy, prawda? - Gdyby wzrok mógł zabijać Tomas leżałby już martwy. Sara była aktualnie najmniejszym zmartwieniem bruneta. To Marisol siedziała mu w głowie od tej pamiętnej nocy, która spędziła w jego ramionach. Coraz mniej obchodziło go jak szczęśliwa jest jej siostra w małżeństwie z Garcią, bardziej zależało mu na odnalezieniu dziewczyny, której nie mógł sobie wybić z głowy, a która była dla niego zakazana jak woda święcona dla diabła. Nie dość, że była siostrą jego pierwszej miłości, o której myślał, że nadal nie wywietrzała mu z głowy, to jego kumpel był w niej zakochany. Czy ja zawsze muszę się pakować w najgorszy kanał? Zapytał sam siebie obserwując przyjaciela drukujacego plakaty z podobizną Marisol.
- Sara ma męża, a ja nie będę pakować się między wódkę a zakąskę. Odrzuciła mnie. Koniec kwestii. - Tomas przewrócił oczami nie wierząc w ani jedno słowo Gabriela, ale nie zamierzał się już odzywać. Poczeka aż Sara wróci do kraju, a wtedy jej wszystko wygarnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:27:27 27-08-11    Temat postu:

Czyżby Marisol wtedy spotkała tego braciszka Peny? Ciekawe dlaczego on taki nieuprzejmy jest. Musiało coś zdarzyć się w jego przyszłości, dobrze kombinuję? Marisol jako Blanca jest zagubiona w sobie i mimo, że podoba jej się dom to i tak czuje się w jakiś sposób samotna. I ten sen - nie trudno zgadnąć, że śnił się jej Gabriel i Sara.
I coś mi się zdaje, że Gabriel zakochał się w Marisol. Bo do Sary czuje tylko wściekłość i już nawet nie jest to żal. Tomas niby coś podejrzewa, ale jednak szybko odgania złe myśli. I zgodzę się, że Gabriel wpakował się w niezłe bagno. Teraz trudno będzie mu się wydostać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:23:02 27-08-11    Temat postu:



Odcinek 21

Volveros y mentiras

Prywatny samolot, jaki wynajął Tony był szczytem luksusu. Sara uśmiechnęła się otwierając oczy i przekręciła głowę, by spotkać się wzrokiem z mężem.
- Jak wrócimy do kraju to musimy rozejrzeć się za własnym domem. - Uśmiechnął się brunet wtulając twarz w jej dłoń. Podczas ich podróży czuła się jak księżniczka. Tony ją adorował, wyznawał miłość, a ona nie pozostała na to obojętna. Zakochała się jak nastolatka, choć cały czas wydawało jej się, że to tylko piękny sen. Uśmiechnęła się sennie, gdy ucałował wnętrze jej dłoni. Czuła jakby cały świat kręcił się wokół niej, a zachowanie męża tylko ją w tym utwierdzało.
- Przecież lubisz swój dom. Jesteś głowa rodziny. - Przymknęła oczy z przyjemności, jaką dawały jej jego usta schodzące w dół nadgarstka.
- Ale własnie o to chodzi. To dom rodzinny, mieszka tam moja matka, ciotka i przewija się masa różnych krewnych, z różnym stopniem pokrewieństwa. Powinniśmy mieć własny dom. - Przejechała wierzchem dłoni po jego dwudniowym zaroście i pokręciła głową.
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. - Tony zmarszczył brwi. - Nie chodzi o to, że nie chciałabym mieszkać tylko z tobą. - Pochyliła się i przytuliła usta do jego skroni. - Tylko twoja rodzina mogłaby mieć o to do mnie pretensje, rozumiesz? Możemy kupić małe mieszkanie i co jakiś czas się do niego przenosić na parę dni. - Postanowiła przestać się przejmować każdym groszem, teraz już nie musiała, a zresztą Tony irytował się za każdym razem, gdy podkreślała cenę przedmiotów.
- Czemu ty zawsze myślisz o wszystkim? - Uniosła jedną brew i uśmiechnęła się z wyższością.
- Ktoś musi. - Wzruszyła ramionami i parsknęła śmiechem, widząc jego minę.
- Straszna z ciebie jędza. Zapnij pas, lądujemy. - Dziewczyna dostosowała się do polecenia, obdarzając go przelotnym buziakiem. Po wylądowaniu i zejściu na płytę lotniska, postanowiła włączyć wreszcie komórkę. Przeraziła się, widząc na wyświetlaczu ilość nieodebranych połączeń od matki, Gabriela i Tomasa. Wybrała numer matki i rzuciła Tony'emu niespokojne spojrzenie.
- Mamo, co się stało, umarł ktoś? - Spróbowała zażartować, ale to co usłyszała wcale nie nastrajało jej do śmiechu. Po minucie rozmowy rozłączyła się i zszokowana spojrzała na zaniepokojonego męża.
- Moja siostra zaginęła. - Wyszeptała blednąc i szlochając rzuciła mu się w ramiona.
........................
Peny grała z Blancą w warcaby i starała się wybadać czy dziewczyna cokolwiek sobie przypomniała, ale na szczęście nic takiego nie następowało. Blanca okazała się świetną koleżanką, była miła i kontaktowa. Gdyby nie fakt, że jej plan wydawał się idealny zaczęłaby mieć wyrzuty sumienia.
- Wiesz, wczoraj na terenie posiadłości spotkałam okropnego faceta. Wyrzucił mnie z altany i kazał odejść. Kto to mógł być? - Peny uniosła czujnie głowę znad planszy.
- Jak wyglądał? - Zapytała nieswoim głosem. Blanca spojrzała zaskoczona na przyjaciółkę, nie spodziewała się takiej reakcji.
- Ciemne włosy i oczy, niezbyt wysoki, ale wyższy ode mnie. Coś nie tak? - Zapytała zaniepokojona.
- To mój brat, nie chodź tam więcej, ok? - Rzuciła, grając nerwową, Peny. Zdążyła już na tyle poznać blondynkę, by wiedzieć, że jest zbyt ciekawa, żeby zastosować się do jej słów. Obie dziewczyny odwróciły się w kierunku drzwi słysząc ich skrzypienie. W drzwiach ukazała się sylwetka doktora Montesa.
- Witam. - Posłał uśmiech w kierunku Blanci i przywołał ręką córkę. - Zaraz Ci ją oddam, Blanco. - Blondynka uśmiechnęła się nieśmiało i pokiwała głową, doktor zawsze ją onieśmielał.
- Przyszły wyniki badań "Blanci". - Powiedział z niesmakiem Luis, domykając drzwi. Nie był przekonany do planu córki, a po obejrzeniu wyników badań całkiem stracił chęć do ciągnięcia tej farsy.
- Coś nie tak? - zapytała Peny patrząc ze zdenerwowaniem na ojca.
- Tak, jak najbardziej nie tak. Ona jest w ciąży! - Syknął ściszając głos Luis. Peny spojrzała najpierw na drzwi, a potem na ojca i wzruszyła ramionami.
- To nawet lepiej. Może Ivan otworzy się, gdy zauważy, że Blanca jest w ciąży. Przecież to właśnie przez tamtą idiotkę się zamknął. - Warknęła wspominając była dziewczynę brata, która wmówiła mu, że jej poronienie jest wyłącznie jego winą.
- Nie rozumiesz, co robisz tej dziewczynie? Ona może mieć męża, narzeczonego...
- Widziałeś, żeby miała obrączkę na palcu? - Uniosła ironicznie brwi widząc niezdecydowanie na twarzy ojca. - A poza tym, dlaczego nikt jej nie szuka? Dzwoniłam do szpitala i na policję, oczywiście anonimowo, wśród osób zaginionych, nie ma nikogo o rysopisie Blanci. Nikt jej nie szuka! - Podkreśliła ostatnie zdanie stukając Luisa końcem paznokcia w klatkę piersiową.
- Ale...
- Nie ma żadnego "ale". Ona tu zostaje, jasne? - Obróciła się i otworzyła drzwi, nie czekając nawet na odpowiedź.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:31:32 27-08-11    Temat postu:

Sara jest zakochana w Tony'm i jej się nie dziwię - mężczyzna okazał się być cudownym facetem i również bardzo ją kocha i chce dla niej jak najlepiej. Oby to szczęście trwało długo. Choć... Sara dowiedziała się o zaginięciu Marisol i jak każda siostra zmartwiła się i rozpłakała. Nic dziwnego.
Zaborczość Peny mnie przeraża. O ile z początku wydawała mi się być sympatyczną osóbką to teraz mam jej coraz bardziej dość. Powinna pomyśleć o tym, że "Blanci" może ktoś szukać tak jak powiedział jej ojciec. Ale ta widocznie chce zrobić wszystko byle by pomóc swojemu bracie. Ale czy to co wymyśliła naprawdę jest tak dobrym pomysłem?
Marisol w ciąży, szok! Gabriel będzie ojcem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:14:16 27-08-11    Temat postu:

Całe szczęście, że piszesz krótkie odcinki, bo jakby były dłuższe, to przy takim tempie wstawiania miałabym kłopoty z nadrobieniem. I wiesz co? Tak nas rozpieszczasz, że boję się, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że trzeba będzie czekać i czekać i czekać...
Co do rozdziałów - jak w poprzednim przeczytałam, że Blanca wymiotowała to od razu w mojej głowie pojawił się wielki neon z napisem "ciąża". Potem pomyślałam, że to chyba niemożliwe, a potem, że to w końcu telenowela i uznałam, że pewnie tak właśnie będzie. No i proszę. Nie myliłam się, co oznacza, że Gabriel wpakował się w naprawdę niezły kanał. Choć z drugiej strony Sara jest chyba coraz bardziej zakochana w Tonym, więc może wcale nie będzie tak źle?
A Peny ma zadatki na osobę, delikatnie mówiąc, "lekko niezrównoważoną". Mam przeczucie, że ta jej intryga z Mari wyjdzie na jaw szybciej niż jej się wydaje.
Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:40:52 28-08-11    Temat postu:



Odcinek 22

Nadie sabe lo que tiene, hasta que al finallo pierde

- Peny wyszła do pracy, służące mnie nie trawią, a doktor Luis... I tak się go onieśmiela... To strasznie miłe z jego strony, że dał mi ciebie. - Blanca uśmiechnęła się czując na dłoni mokre liźnięcie szorstkiego języka małego czarnego setera. Dziś rano znalazła go po drzwiami w pudełku, na szyi zawiązaną miał kokardkę, na której widniał napis: Chciałem, żebyś miała kogoś, kto będzie dotrzymywał Ci towarzystwa, gdy nikogo nie ma w domu. dr Luis Montes. Dziewczyna spojrzała w ekran telewizora, gdzie poruszały się postaci z bajki "Mój brat niedźwiedź", uśmiechnęła się i dotknęła płaskiego jeszcze brzucha. - Wiesz - zwróciła się do oblizującego się zwierzaka - niedługo będę miała dzidziusia. Peny powiedziała mi wczoraj, opowiedziała mi tez historię związku z jego tatą, ale nie wiem czy jej wierzyć. - Westchnęła przygarniając do siebie ciepłe ciałko pieska. - Mówiła, że mnie zdradzał, dlatego postanowiłam przenieść się tu, do Gudalajary. Tylko czy ja mogłabym się związać z kimś takim? Ale, patrząc na to z drugiej strony, nie wiem jaka byłam zanim straciłam pamięć. Może byłam słabeuszem, który właśnie daje się tak oszukiwać. - Sama nie wierzyła w swoje słowa, ale skąd mogła wiedzieć jak było naprawdę? - Chciałabym go znaleźć i powiedzieć mu o maleństwie, ale nawet Peny nie wie jak on się nazywa, bo podobno nie chciałam za bardzo o tym opowiadać. - Dotknęła nosem mokrego nosa zwierzaka i wpatrzyła się w jego błyszczące oczka. - Peny uważa, że skoro on traktował mnie tak źle, to nie zasługuje na tą wiadomość, ale to niesprawiedliwe, prawda? - Pokręciła głową i położyła usypiającego pieska na poduszce. - Idę poszukać Ci jakiegoś przysmaku, niedługo wrócę. - Pogłaskała miękkie futerko szczeniaczka i ruszyła do drzwi. Schodziła właśnie ze schodów, gdy dostrzegła wchodzącego do domu doktora Luisa w towarzystwie nieznanego jej mężczyzny.
- O, Blanca. Mam nadzieję, że spodobał Ci się prezent. - Dziewczyna pokiwała speszona głową. - To jest David Garcia, dobroczyńca kliniki. - Towarzysz doktora wyglądał na zszokowanego jej widokiem. Dziewczyna aż się zawstydziła sądząc, że może chodzić o jej strój, nie jej wina, że najlepiej czuła się w ledwo sięgających talii kusych bluzeczkach i jeansach, choć spodnie czasem miała ochotę wymienić na spódnice, ale coś ją powstrzymywało. Mężczyzna dopiero po chwili złapał jej wyciągniętą rękę. - Davidzie - Luis zwrócił się do blondyna - to jest Blanca, przyjaciółka mojej córki, mieszka tu od kilku dni. Blanco, mogłabyś oprowadzić Davida po posiadłości, ja muszę przejrzeć papiery, potem odprowadzisz go do mojego gabinetu, dobrze? - Luis spojrzał na dziewczynę pytającym wzrokiem.
- Oczywiście, choć jeszcze sama się tu gubię. - Uśmiechnęła się do Davida i wskazała drogę do ogrodu. Luis zrobił zadowoloną minę i ruszył w kierunku gabinetu. - Doktor jest bardzo miły, to bardzo wspaniałomyślne z pana strony, że przekazujesz środki na jego klinikę. - Odezwała się po kilku minutach do wpatrującego się w nią jak w obrazek mężczyzny. - Gdyby nie to na pewno wiele osób takich jak ja nie miałoby szansy na powrót do zdrowia.
- Takich jak ty? - Wydusił w końcu z siebie David. To nie mogła być... A może jednak? Przecież by go poznała, już się widzieli...
- Kilka dni temu miałam wypadek i uderzyłam się w głowę. Doktor nazywa to co mi się przytrafiło am... - zastanowiła się chwilę - amnezją. - trafiła wreszcie na odpowiednie słowo pstrykając palcami. - Dobrze, że okazało się, że właśnie do nich miałam jechać, bo tak to nie wiem co by się ze mną stało.
- To straszne. - David przetwarzał informacje. Miał już pewność, że dziewczyna, którą miał przed sobą to Marisol Carmona. Mimo zmiany koloru włosów trudno było jej nie poznać. Marisol zaginęła kilka dni temu i to co mówiła "Blanca" było prawdopodobnym scenariuszem zdarzeń. - Miałaś tu przyjechać? - Zapytał. Dziewczyna skubnęła palcami liście krzewu rosnącego obok niej, uśmiechając się niepewnie.
- Tak. Tak mówi Peny. - Otrząsnęła się z zamyślenia. - Gabinet doktora znajduję się na parterze drugie drzwi na lewo idąc holem, na pewno pan trafi, ja muszę uciekać. - Pobiegła sprintem w stronę altany, w której dwa dni temu spotkała brata Penelopy. David długo patrzył w ślad za nią zanim wyciągnął komórkę i zaczął wybierać numer Tony'ego. Już miał nacisnąć zieloną słuchawkę, gdy zmienił zdanie i wykręcił numer Gabriela.
- Hej przyjacielu, Marisol nadal poszukiwana? - Gdy otrzymał odpowiedź twierdzącą pokiwał głową i dodał : - Chyba wiem, gdzie przebywa, za pół godziny u ciebie będę - rozłączył się i ruszył w kierunku, który wskazała mu blondynka.
.............
On nie może być żonaty, nie miał prawa! Krzyczała w myślach Fatima. Przed chwilą wypytała przez telefon załamaną Selenę, o wszystko co się działo podczas jej nieobecności. Nie obchodziły jej problemy koleżanki, chodziło jej tylko i wyłącznie o informacje na temat Tony'ego, a to czego się dowiedziała doprowadziło ją do wściekłości. Wymienił ją, Fatimę Soler, na takie nic? Kim, do cholery, była Sara Carmona? To małżeństwo nie potrwa długo, szybki ślub szybki rozwód. Już jej w tym głowa, żeby do tego doprowadzić.
.............
Sara zastanowiła się chwilę zanim zapukała do mieszkania Davida. Mężczyzna poprosił ją zabrała pewną teczkę z dokumentami. Zrobiłaby wszystko, by oderwać się od dręczących ją myśli o siostrze, więc chętnie się zgodziła. Blondyn rozstał się z Seleną i miał dość kiepski stosunek z Tonym, więc domyślała się o co chodzi. Ona sama nie miała zamiaru wypominać mężowi, jego poprzednich związków, bo uważała, że nie ma sensu niepotrzebnie się ranić, ale David to inna sprawa. Selena zdradzała go podczas trwania ich związku, więc miał prawo być wściekły. Nie była pewna czy usłyszała "proszę", czy nie, ale postanowiła wejść. Od samego wejścia zauważyła skuloną postać Seleny leżącą na kanapie.
- Hej Sel, przyszłam po jakąś teczkę dla... - Pokręciła głową i uznała, że ni jest w stanie tak po prostu wziąć tego po co przyszła i wyjść zostawiając brunetkę w taki stanie. Zamknęła drzwi i podeszła do dziewczyny kładąc jej rękę na ramieniu. - Co jest?
- A co cię to może obchodzić? Weź po co przyszłaś i odejdź. - Warknęła przez zaciśnięte szczęki Selena powstrzymując płacz. Była w opłakanym stanie, włosy wyglądały na niemyte od tygodnia, a szlafrok był przemoczony w miejscu, gdzie lądowały jej łzy.
- Obchodzi mnie. - Selena spojrzała na nią zaskoczona, ale po chwili położyła głowę na jej ramieniu i zaczęła mówić przez łzy.
- David mnie zostawił, to moja wina. Zachowałam się jak dzi**a. - Sara pogłaskała brunetkę po głowie. - Sypiałam z Tonym - uniosła głowę wpatrując się w oczy Sary - to było przed waszym ślubem, nie musisz się martwić. Ale David teraz mnie nie chce!
- Wiem, wszystko wiem. Nie płacz. - Sara przytuliła do siebie zapłakaną dziewczynę.
- Ale ja go ko... kocham. - Wzięła kolejną chusteczkę z opakowania i wytarła nos. - A on mnie już nie i nigdy mi nie wybaczy.
- Nie wiem, czy Ci wybaczy czy nie, ale postaram się pomóc. - Zdecydowała Sara, nie mogła patrzeć na cierpienie byłej kochanki męża, choć wcześniej jej nie znosiła.
- Dlaczego? - Zapytała Selena nie rozumiejąc postępowania Sary. - Powinnaś mną pomiatać, za to co zrobiłam.
- Rozumiem cię bardziej niż myślisz. Każdy popełnia błędy. - Rzuciła wspominając to, co zrobiła Gabrielowi. - My, kobiety musimy trzymać się razem. Zresztą, uważam, że David cię kocha, inaczej by się tak nie snuł.
- Naprawdę? - Sara pokiwała głową, a w oczach Seleny zapaliła się nadzieja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:25:47 28-08-11    Temat postu:

No i nie mówiłam, że intryga Peny wyjdzie na jaw szybciej niż jej się wydawało? Mówiłam Teraz tylko pytanie jaki sposób na wyciągnięcie Blanci z "paszczy lwa" znajdą David i Gabriel i czy dziewczyna im uwierzy. Coś mi się zdaje, że ona nie do końca ufa Peny, zupełnie jakby gdzieś w jej głowie Marisol krzyczała do niej, by się opamiętała. Dziwi mnie tylko troszkę, że taki wykształcony człowiek na poziomie, jakim jest Luis, przystał na tak szalony pomysł Peny. No ale w sumie czego się nie robi dla swoich dzieci...
Czyżby w kolejnym odcinku szykowało się kolejne spotkanie Blanci z Ivanem? Na pewno, bo przecież znów poszła tam, gdzie miała nie chodzić

Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale Marisol powoli spycha Sarę na drugie miejsce i staje się główną żeńską postacią tej historii
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:33:30 28-08-11    Temat postu:

Przeczytałam wszystko, więc teraz mogę śmiało skomentować. Zaczynając może od... mojej ulubionej tutaj postaci. Czyli: Marisol/Blanca. Wprawdzie w pierwszy odcinkach jej nie zauważałam, i bardziej się skupiałam na głownej bohaterce, jej siostrze, ale dośc szybko dało się zauważyć Marisol. Fakt, dziewczyna narobiła sobie bałaganu, sypiając z Gabrielem. Jednakże... wiesz, co? uwielbiam ich! Z miłą chęcią bym ich widziała dalej. Mam nadzieję, że niedługo cały plan Peny wyjdzie na jaw, a Blanca powoli, powoli przypomni sobie coś.

Gabriel. Od samego poczatku nie wróżyłam mu szczęścia z Sarą. Jakoś nie widze ich razem. I szczerze byłam zawiedziona, gdy mu się udało ją porwać. Miałam nadzieję, że ich sielanka nie potrwa długo i tak też się stało.

Co do głownej bohaterki, Sary. Jakoś nie przepadam za jej postacią. Niech sobie będzie z tym Tony'm czy z kim innym, ale niech nie robi żadnej nadziei już Gabrielowi. Aby jej uczucia znowu nie uległy zmianie, gdy go ujrzy. O ile już wie co czuje, i jesli jej uczucia, jakie są takie są, do jej męża są prawdziwe.

David, hm ciekawi mnie czy wybaczy i wroci do Seleny. Nie wiem co mezczyzna teraz czuje, jednakże Sara chce w jakiś sposob pomoc Selenie, więc może kobiecie uda się jakoś "wytłumaczyć", pokazać i udowodnić, ze kocha Davida, jeśli naprawdę go kocha.

Tomas - zakochany w Marisol. Pewnie jak wiesz, wolę Gabriel & Marisol, więc nie zdziwi Cię jak powiem, że nie widzę Tomasa z Marisol. Mam nadzieję, że nie będzie probował ją przekonać do siebie, jak Marisol wróci do swojego dotychczasowego życia. Z drugiej strony.. niby tak zakochany w kobiecie, ale nie przeszkodziło mu to w przespaniu się z inną.

Zostawiając na koniec Fabiana. Hm, mało go było mało, jednakże z miłą chęcią mogłabym poznać go bliżej.

To chyba na tyle. Pozdrawiam i czekam na new!


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 20:35:27 28-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:16:31 28-08-11    Temat postu:

Dzięki za tak dłuuugi i treściwy komentarz, Aniu. Żeby nie było że kogoś faworyzuję, to z małej moją ukochaną bohaterką też jest Marisol/Blanca i prawdopodobnie dalej będę ciągła jej wątek z Gabrielem.
Co do Sary, dziewczyna sama nie wiedziała czego chciała i wiem, że raczej takie niezdecydowane postacie trudno się przyjmują. Ale naprawdę kocha Tony'ego, co będzie musiała udowodnić, gdy pojawi się w ich życiu Fatima.
Selenie zależy na Davidzie, ale jak zwykle, żeby to zrozumiała to musiało się wszystko wydać i musiała go stracić.
Tomas jest niebieskim ptakiem, jak to się faceci nieraz tłumaczą: "jest zbyt młody i piękny by wiązać się na stałe", aha pewnie!

Aguś, przeszkadza Ci to bardzo, że Marisol/Blanca wysunęła się na 1. plan? Bo mnie jakoś na razie nie bardzo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:53:05 29-08-11    Temat postu:

Marisol ma teraz poplątane w głowie przez opowieści Peny i czasem ma nawet wrażenie, że to co słyszy od "przyjaciółki" nie musi być do końca prawdą.
Na dodatek zdarzył się cud. David przybył do doktora i dzięki temu zauważył Marisol/Blancę. Poinformował Gabriela, który na pewno nie długi się zjawi by ratować swoją przyjaciółkę i matkę swojego dziecka. Ciekawa jestem czy Peny da tak po prostu Blance odejść.
Sara bardzo ładnie postąpiła wobec Seleny. Nie przeszła obok jej cierpienia obojętnie. No dobrze może Selena nagrabiła sobie i ma teraz to co chciała. Jej nieuwaga i zdrada zostały wynagrodzone. Ale żal mi tej dziewczyny, bo zdała sobie sprawę, że kocha Davida. Sara zapomniała o dawnej nienawiści, nie wiem czy sama bym tak potrafiła.

Również zauważyłam, że Marisol wysuwa się na pierwszy plan. Czyżby to dlatego, że uwielbiasz Angelique? Nie często takie coś spotykam i mimo, że uwielbiam Sarę to i Marisol ma u mnie plusa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:25:51 30-08-11    Temat postu:



Odcinek 23

Empezar desde cero…
Comenzando de nuevo…


Po pół godziny uspokajania Selena wreszcie doszła do takiego stanu, że łzy nie leciały jej ciurkiem co pięć minut i można było z nią normalne porozmawiać. Sara zaczęła uważać, że mogłaby się z nią nawet zaprzyjaźnić.
- Ale dlaczego? - Wydusiła w końcu z siebie Sara, pytając o powody postępowania brunetki. Skoro tak bardzo kochała Davida, to po co jej to wszystko było potrzebne. Selena spuściła oczy na parę wydobywającą się z kubka z gorącą herbatą.
- Sama nie wiem. Chyba czułam, że Davidowi coraz mniej zależy. Przychodził z pracy i praktycznie mnie nie zauważał, a przez resztę dnia i tak byłam sama. Moja jedyna przyjaciółka wyjechała, a zresztą trudno ja nazwać przyjaciółką... - Sel przewróciła oczami. - Byłam samotna - wzruszyła ramionami - i możliwe, że chciałam sprawdzić czy nadal działam na facetów tak jak wcześniej, a Tony był najbliżej. - Uniosła oczy badając reakcję dziewczyny, ale Sara nawet nie mrugnęła. - To brzmi żałośnie, ale tak było. Wiem, że David był ze mną ze względu na urodę, żeby pochwalić się przed kolegami, jaką ma ładną dziewczynę. A przecież wiesz jak Tony traktuje kobiety... - Sara skinęła głową, choć niezbyt podobało jej się to, że mógł tak traktować wszystkie przed nią. - Rozmawia z nimi jak z równymi, nie marudzi, że potrafimy dobierać jedynie szminki do ciuchów i naprawdę go interesuje co myślą. - Westchnęła. - Ale tylko na ciebie patrzył jakbyś była jedyną kobietą na świecie, a istnienie innych to całkowicie nieistotny szczegół. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę. - Selena spojrzała na Sarę z zazdrością.
- Wiesz, zanim wyszłam za Tony'ego miałam innego chłopaka. - Selena wsłuchała się z ciekawością. - Gdyby nie splot różnych przypadków, nawet nie pomyślałabym, że kiedykolwiek mogłabym wyjść za kogoś innego. - Sara podciągnęła kolana pod brodę opierając się wygodnie o kanapę. - Ale teraz... Nie wiem, czy to nie byłby błąd. - Miała wyrzuty sumienia względem Tony'ego za ten dzień, który spędziła z Gabrielem, ale nie na tyle by mu o tym powiedzieć. Zresztą po co to wyciągać, nigdy już tego nie zrobi. Uświadomiła sobie, że uczucie do Gabriela było jedynie sentymentem, żalem za minionym czasem.
- Jak się nazywał? - Sara uśmiechnęła się zanim odpowiedziała.
- Gabriel Diaz. To było dawno i już jest skończone. - Spojrzała na nagle zamyśloną Selenę. - Co?
- To nazwisko z czymś mi się kojarzy. Nie jestem pewna, ale jak sobie przypomnę to dam Ci znać.
- Już Ci lepiej? - Selena pokiwała głową, choć wyraz jej twarzy nie wskazywał na polepszenie nastroju. - No to zróbmy jedną z tych babskich rzeczy, którymi zwalczamy chandrę. Zakupy? - Zapytała Sara z zawadiacką miną.
- Bez Davida jestem biedna jak mysz kościelna. - Sel wzruszyła ramionami widząc reakcję Sary. - Nie boję się do tego przyznać, ani powrotu do tych czasów, kiedy nie było mnie stać nawet na jedną dziesiątą tego szlafroku. - Wskazała na swój strój.
- Nie martw się, zanim wyszłam za Tony'ego nawet klasa średnia nie odzwierciedlała mojego stanu posiadania. Większość rzeczy uszyła mi Marisol. - Uśmiechnęła się smutno, przypominając sobie, że nadal nie było żadnych wieści o zaginionej.
- Nie mów, serio? Tą zieloną kieckę, którą miałaś na przyjęciu zaręczynowym też? - Sara pokiwała głową, zastanawiając się do czego zmierza brunetka. - Ona jest geniuszem! Wszystkie kobiety, łącznie ze mną, Ci zazdrościły. Niesamowite. - Selena popatrzyła na Sarę z podziwem. - Myślisz, że mogłaby mi też coś uszyć jak wrócę do normalnego trybu życia? Mam na myśli zero kasy i kupowanie na straganach. - Skrzywiła się mimowolnie.
- Marisol zaginęła. - Sel uderzyła się w czoło.
- Przepraszam, nie wiedziałam. - Sara zamrugała, żeby odegnać łzy.
- Nie przepraszaj. Chodź, pomogę Ci się spakować i zawiozę Cię, gdzie będziesz chciała. - Sel wstała i pokiwała głową. Westchnęła i ściągnęła z siebie najpierw naszyjnik, a potem wszystkie bransoletki zdobiące jej nadgarstek.
- Myślisz, że doceni to, że zostawię wszystkie wartościowe prezenty od niego? I tak siedziałam tu tydzień za długo, myśląc, że może go przekonam... - Sel zaczęła pleść bez sensu przeskakując z tematu na temat. - Wezmę tylko to co przyniosłam do tego domu. - Zdecydowała w końcu. Sara aż zamrugała, nie sądziła, że Selena okaże się aż tak nieinteresowna. To nie mieściło jej się w głowie, od początku miała ją za kogoś, kto bez luksusu nie potrafi wytrzymać nawet dnia. Po dziesięciu minutach Selena była już spakowana i ubrana w tanią [link widoczny dla zalogowanych] w kolorze jeansu. - Chyba czas by na powrót stać się kopciuszkiem. Jakim cudem, ubrana w to - skubnęła skrawek sukienki - mam przekonać Davida, żeby do mnie wrócił?
- A jak zrobiłaś to wcześniej? - Zapytała Sara uśmiechając się. Selena posłała jej psotne spojrzenie i złapała za torby. - No to idziemy. - Sara zgarnęła dokumenty i zamknęła drzwi otrzymanym od Davida kluczem.
.......................
Ivan dostrzegł zmierzającą w jego stronę blondynkę i zagotowało się w nim. Zabronił jej tu przychodzić! Jakim prawem...
- Dzień dobry, tak myślałam, że tu będziesz... Piękny dzień, prawda? - Ivan nie odpowiedział, bo go z lekka przytkało. Dzień wcześniej ją stąd wyrzuca, a teraz ona wita się jakby byli starymi znajomymi. ?Niespełna rozumu czy co?
- Nie. - Dziewczyna przewróciła oczami słysząc jego ton.
- Zawsze jesteś taki miły, czy ja mam jakieś specjalne względy? - Blanca postanowiła się nie poddawać.
- Nie chcę Cię tu, znikaj. - Rzucił gburowatym tonem, nie ruszając się nawet z miejsca.
- Coś nie masz humoru. - Blondynka zignorowała jego słowa i usiadła na barierce opierając głowę o kolumienkę. - Twój ojciec dał mi psa i chyba nazwę go "Gburek", żeby mi o tobie przypominał.
- Nazywaj go jak chcesz, nie obchodzi mnie to. - Mimo wszystko nadal jej nie wyrzucał, dlaczego? - Skąd wiesz, że to mój ojciec? Jesteś jago nową zabawką? - O ile dobrze wiedział, to ojcu nawet nie przyszło do głowy, żeby zdradzić swoją nadal piękną żonę, matkę jego i Penelopy.
- Zabawką? Serio? - Uniosła drwiąco brwi. - Jestem przyjaciółką twojej siostry, Gburku. Czemu nie jadasz z rodziną, skoro tu mieszkasz?
- Mówił Ci ktoś, że zadajesz za dużo pytań? Ucisz się w końcu! - Spojrzał na nią groźnie, ale nawet nie mrugnęła. Westchnął ze znużenia. - Nie mam ochot jadać z rodziną, możesz już stąd spłynąć? - Wolał nie używać siły fizycznej, by ją wygnać, wciąż miał w pamięci policzek, który mu sprezentowała ostatnim razem.
- Więc ty jednak umiesz rozmawiać używając normalnego tonu - klasnęła w dłonie. Ivanowi drgnął mięsień mięsień nad okiem, co oznaczało zbliżającą się burzę.
- Mogłabyś się już stąd oddalić? - Zapytał prawie uprzejmym tonem.
- Jasne i tak muszę nakarmić pieska. Pa. PS. - nachyliła się nad nim dziewczyna - mam na imię Blanca. - Uśmiechnęła się i złożyła na policzku zszokowanego bruneta pocałunek, nie czekając na reakcję odbiegła w stronę domu.
- To musi być pacjentka ojca, nikt inny nie może być aż tak zwariowany. - Powiedział do siebie Ivan i potarł miejsce na policzku, którego dotknęły usta Blanci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:03:50 31-08-11    Temat postu:



Odcinek 24

Sálvame, despiértame otra vez
temo cerrar los ojos y no saber
si vas a estar conmigo al amanecer


Ból rozchodził się po całej czaszce pulsując i rozchodząc się w dół do karku. Nieprzenikniona ciemność zasłoniła jej pole widzenia i Blanca poczuła, że spada w dół. Obraz zamazał się i zmienił. Leżała na łóżku, przykryta jedynie prześcieradłem udając sen. Na skórze pleców czuła jakby ktoś rysował misterne wzory palcem wskazującym, otworzyła oczy i dostrzegła znajomą twarz bruneta z poprzedniego snu. Uśmiechnęła się dając mu znak, że się obudziła, uśmiechnął się i pochylił składając na jej ustach zapierający dech w piersiach pocałunek. Westchnęła zawiedziona, gdy obraz znów się rozmył i zmienił.
- Chodź, mama nas nie znajdzie, jeśli wejdziemy na drzewo. Kocham zabawę w chowanego! - Biegnąca przed nią dziewczynka mogła mieć może z dziesięć lat, ale jej brązowe oczy już hipnotyzowały ją na tyle, że poszłaby za nią w ogień. Bez lęku więc chwyciła wyciągniętą w jej kierunku dłoń i wspięła się na gałąź. Dziewczynka obok zaśmiała się perliście, ale po chwili wskazała na siedzącego nieopodal nastolatka i przyłożyła palec do ust nakazując jej milczenie. Blanca mimowolnie pokiwała głową. Nie wiedziała dlaczego, ale jasna czupryna nastolatka przyciągała jej spojrzenie. Chłopak spojrzał w górę, a ona poczuła, że serce podchodzi jej do gardła. Znała tą twarz z jawy! Obraz znowu się przeobraził.
- Mamo, dlaczego musimy tu mieszkać? - Słowa wypłynęły z jej ust.
- Ponieważ znalazłam tu pracę kochanie, a wy musicie skończyć szkołę. W La Paz nikt nie potrzebował cyganki z marnym wykształceniem nawet na służącą. Dlatego wy pójdziecie do gimnazjum, a później znajdziecie jakiś pożyteczny zawód. - Długowłosa chuda dziewczynka przejechała palcem po zakurzonej komodzie i skrzywiła się.
- Dobrze mamo, trzeba zacząć układać nowe życie. Na początek trzeba tu posprzątać. - Uśmiechnęła się promiennie i złapała za szczotkę, drugą wręczając Blance. Obie wzięły się za zamiatanie. Następny obraz ją przeraził. Siedemnastoletnia już brązowowłosa dziewczyna, którą widziała wcześniej biegła z Gabrielem z pierwszej wizji śmiejąc się i co rusz przystając, by się pocałować. Blanca miała ochotę złapać ją za te brązowe kudły i wyszorować nimi chodnik, ale przecież to jej siostra, nie jest winna temu, że zakochały się w tym samym chłopaku, a Sara zawsze miała więcej szczęścia niż ona. Miała ochotę wykrzyczeć chłopakowi, że ona też istnieje, ale nie mogła zrobić czegoś takiego siostrze, prawda?
- Gabriel! - Blanca obudziła się z krzykiem, budząc leżącego w koszyku Gburka. Zamrugała, a resztki snu się rozwiały, nie zostawiając nawet śladu w jej pamięci.
.................
- Skoro ją znalazłeś do powiedz mi, u diabła, gdzie ona jest! - Gabriel nie wytrzymał w końcu i warknął na zbyt spokojnego, jego zdaniem, Davida.
- Uspokój się. - David uśmiechnął się, jakby brunet zdał jakiś test. - Jest bezpieczna i prawie zdrowa...
- Co twoim zdaniem znaczy "prawie zdrowa"? - żachnął się Gabriel. - No mów! - Warknął na kumpla.
- Usiądź i przestań się miotać, do cholery. To nie moja wina przecież, że zaginęła, prawda? - Gabriel rzucił mu wściekłe spojrzeniem, ale posłusznie usiadł. - Więc nie jest w pełni zdrowa, bo - odchrząknął, nie wiedząc jak kumpel przyjmie taką bombę - straciła pamięć. - Wydusił z siebie w końcu.
- Co?! Gdzie jest? Muszę ją znaleźć! - Gabriel złapał za kurtkę i kluczyki od auta ruszając w stronę drzwi, ale David ostudził jego zapał łapiąc go za ramię.
- Spokojnie. Na razie nic jej nie grozi, a ty ją tylko wystraszysz, gdy wpadniesz tam w taki sposób. - Gabriel fuknął, ale ostatecznie przyznał Davidowi rację. - Nie poznała mnie, więc wątpię, że pozna kogokolwiek z wcześniejszego życia.
- Nie rozumiem. - Brunet spojrzał na niego zaskoczony.
- Teraz ma na imię Blanca i mieszka u doktora, który chyba się nią zajmuję, choć przedstawił mi ją jako przyjaciółkę swojej córki. Mam jeszcze jednego newsa - jest blondynką. - David uśmiechnął się na wspomnienie jej nowego anielskiego wizerunku.
- Przestań mieć taki rozmarzony wyraz twarzy, bo cię uszkodzę. - Rzucił Gabriel groźnym tonem.
- To, że z nią spałeś nie daje Ci jeszcze żadnych praw do Blanci tzn. Marisol - poprawił się blondyn.
- Spałeś z Marisol?! - W progu pokoju pojawił się wściekły Tomas. - Po tym co Ci powiedziałem i twoim przekonywaniu mnie, jaka to jest niewinna? - Pięść Tomasa wylądowała na kości policzkowej (byłego) przyjaciela. Gabriel złapał się za miejsce uderzenia i rzucił kumplowi badawcze spojrzenie, widząc, że jest bardziej załamany niż gotowy do dalszej walki postanowił się odezwać.
- Tomas, nie będę kłamał. Ale przecież tego nie planowaliśmy.
- Daruj sobie. - Tomas machnął ręką i wyszedł trzaskając drzwiami.
- Sorry stary, przecież nie mogłem wiedzieć, że wejdzie. - Gabriel machnął ręką i ruszył do lodówki szukając czegoś, z czego mógłby zrobić okład.
- I tak, by się wydało. Nie mam zamiaru udawać, że między mną z Marisol nic nie ma. A tobie radzę dać sobie spokój nawet z myśleniem o niej, jasne? - David uśmiechnął się tylko unosząc ręce w geście poddania. - Nie jestem na tyle głupi, żeby pozwolić sobie na stratę takiej dziewczyny.
- A Sara? - Zapytał David drocząc się z Gabrielem.
- Niech będzie szczęśliwa w małżeństwie, nie obchodzi mnie to. Interesuje mnie tylko Marisol.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:46:47 31-08-11    Temat postu:

Ehm. Jestem zaskoczona, albo nie. Nie jestem zaskoczona postawą Sary. Z jednej strony mnie dziwi, z drugiej, w końcu dlaczego miałaby nie pomagać Selenie. Może i Selena na początku nie miała dobrych intencji, ale w końcu jej to minęło. I dobrze!

Od razu się uśmiechnęłam przy końcówce, jak Gabriel powiedział że interesuje go Marisol. ;D Do tego dziewczyna w jakiś sposób sobie go już przypomniała. Więc to też dobre wieści. mam nadzieję, że w końcu jakoś się spotkają, i pewnie Gabriela w tym już głowa. Jednakże... tak wszystko ładnie się układa, chyba za ładnie, nie? Więc zapewne już coś w zapasie. Pozdrawiam.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 20:47:33 31-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 9 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin