Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Búscame - odcinek 38 (8. II serii)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:24:24 30-07-11    Temat postu:

Z tego co dało się zauważyć w dzisiejszym odcinku David lubi kobiety i to piękne. Zresztą który facet nie lubi ładnych kobiet? Chyba nie ma takiego. Ale po Davidzie widać, że jest zauroczony kobiecym urokiem. Dlatego też spodobała mu się Sara i z chęcią poznałabym Marisol, która jest równie piękna jak jej siostra. A wtedy - czyżby wtedy Selena poszła w odstawkę? Kto tam odgadnie męski tok myślenia.
No i końcówka - ktoś okrada Tony'ego Garcię i jego rodzinę. Ciekawa jestem kto, bo póki co nie mam kompletnego pojęcia.
Czekam na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:40:57 04-08-11    Temat postu:

Odcinek 8

Marisol pewnie przekroczyła przeszklone drzwi broniące wstępu do budynku firmy Garcia. Niezbędne akcesoria, czyli ubrania i kosmetyki podkradła z szafy Sary, sama zainteresowana zaś znajdowała się w szpitalu, dyżurując przy mamie. Kilkoma niewinnymi kłamstewkami przeniknęła na piętro dyrektorów, teraz tylko, by zrealizować swój cel, musiała odnaleźć gabinet Tony'ego. Miała wolną rękę, dziesięć minut wcześniej upewniła się, że mężczyzna jest w domu, o czym wiedziała od siostry, która miała się niedługo z nim spotkać. Przyspieszając kroku nie zauważyła obładowanego papierami mężczyzny idącego z naprzeciwka.
- Jak chodzisz wariatko/palancie? - warknęli w tej samej chwili, gdy upadli na ziemie po zderzeniu, a papiery rozsypały się we wszystkich kierunkach.
- Trzeba patrzeć przed siebie, a nie na boki, idiotko! - Marisol miała już na końcu języka jakieś niecenzuralne określenie, gdy jej spojrzenie spoczęło na facecie, z którym się zderzyła. "Palant, ale niezłe ciacho", zganiła samą siebie za posługiwanie się slangiem w myślach, a potem zaczęła sobie wyrzucać, że w ogóle mogła zwrócić uwagę na urodę "tego mutanta" jak już zdążyła go w myślach ochrzcić. Fabian, który miał nieszczęście uszkodzić sobie kość ogonową podczas, również nie pozostawał jej dłużny, ocenił wszelkie walory "ślepej idiotki" poczynając od długich nóg, przez szczupła talię, spory biust i uroczą twarz w kształcie serca.
- Będziesz się tak gapił, czy pomożesz mi wstać? - Mężczyzna w trakcie swojej obserwacji nawet nie zauważył, kiedy zdążył się podnieść się z podłogi, niechętnie wyciągnął dłoń, którą Marisol objęła swoimi szczupłymi palcami i podciągnął ją do pozycji pionowej. Obrzucił spojrzeniem malowniczy bałagan, jaki tworzyły rozrzucone po podłodze dokumenty i spojrzał na dziewczynę z wyrzutem.
- No i zobacz co zrobiłaś?!
- Ja?! To ty na mnie wpadłeś! - krzyknęła z równą irytacją Marisol, która zaczynała być coraz bardziej zła, nie tyle ze względu na wypadek, co na kurczący się czas, jaki został jej na przeszukanie biura narzeczonego jej siostry.
- Kim ty właściwie jesteś? Masz uprawnienia, żeby sobie tu tak spacerować? - Przestał krzyczeć, choć w jego tonie nadal wyczuwalna była złość.
- A co Ci do tego? - Zaperzyła się Marisol, by ukryć strach, który nią owładnął.
- Może grzeczniej, jesteś na moim terenie - dziewczyna odgarnęła włosy z oczu i w myślach przyznała mu rację, choć w życiu nie przyznałaby się do tego na głos.
- Neandertalczyk - mruknęła pod nosem. - Jestem Marisol Carmona, siostra Sary.
- Z tego co widzę, to Tony dobrze wybrał. Sara na pewno nie jest aż tak wredna - skwitował Fabian, sprawiając, że Marisol z trudem pohamowała język. - Tu ich nie ma, powinnaś lepiej sprawdzać informacje - dorzucił, gdy nie doczekał się żadnej innej reakcji prócz zaciśnięcia ust ze strony dziewczyny.
- Kretyn.
- Zazwyczaj obrzucasz ludzi epitetami, czy tylko mnie kopnął ten zaszczyt.
- Oczekujesz na przeprosiny, co?
- Twój facet ma z tobą przechlapane - mężczyzna pokręcił głową zdegustowany, a Marisol, która już miała powiedzieć, że nie ma kto mieć przechlapane, gdy dostrzegła idącego z naprzeciwka... Tomasa? A ten co tutaj robił?
- O, Marisol, szukałem cię - "Jasne, a ja hoduję złota rybkę w zamrażarce", pomyślała. W jego oczach wyczytała, że był równie zaskoczony jej widokiem, co ona jego. - Przepraszamy na momencik - Tomas złapał ją za ramię i pociągnął za sobą całkowicie ignorując zmarszczone brwi bruneta.
- Co tu robisz? - Zapytał przyciszonym głosem, zatrzymując się pięć metrów dalej.
- Mogę spytać o to samo? - Marisol uniosła brwi powstrzymując śmiech, zamilkła jednak, widząc jego naglące spojrzenie. - Próbuję dostać się do gabinetu Tony'ego, a jak myślisz? - Mężczyzna przegarnął włosy w geście rozpaczy, a Marisol domyśliła się, że udał się tu w tym samym celu, co ona. Wczorajszego dnia ustalili wraz z Gabrielem, że potrzebują jakiegoś haka na młodego Garcię. A najczęściej brudy znajduje się w firmie, jak to elokwentnie wydedukowała Marisol, widać Tomas musiał mieć taki sam tok myślenia.
- Musimy się stąd zmywać, sekretarka z dołu mnie ściga - powiedział mężczyzna taksując wzrokiem otoczenie.
- Czemu? - Marisol była zaskoczona.
- Jest dość dobrze obeznana z systemami ochrony, byłem w połowie bajery, gdy na monitorze wyświetliło jej się, że mam kartotekę - uśmiechnął się na wspomnienie uroczego rudzielca z recepcji. Wiedział tylko, ze ma na imię Natalia, ale chętnie poznałby ją bliżej, gdyby nie te nieszczęsne komputery. Marisol parsknęła śmiechem widząc jego rozmarzone spojrzenie.
- A ten debil się ze mną zderzył, a potem zaczął mnie obrażać. - Tomas zmarszczył brwi i obrzucił, nadal stojącego w tym samym miejscu Fabiana, spojrzeniem bazyliszka na głodzie. - Powiedział, że współczuje mojemu facetowi, bo jestem wredna - dodała.
- Serio? - Zapytał nieobecnym głosem Tomas i wcisnął guzik sprowadzający windę, ponieważ dostrzegł na wskaźniku obok, że zbliża się inna winda, co nie oznaczało nic dobrego, jeśli liczyć fakt, że rudzielec mógł wezwać ochronę. Po chwili na korytarzu pojawiła się urocza Natalia w towarzystwie dwóch barczystych ochroniarzy. - Nie wie co traci - Tomas jednym ruchem wciągnął Marisol do windy i złożył na jej wargach namiętny pocałunek, cały czas obserwując otoczenie. - Marisol, przynajmniej udawaj, bo inaczej znów wyląduję w kryminale - dziewczyna przewróciła oczami i gdy mężczyzna wrócił do jej warg, odwzajemniła pocałunek, kodując sobie we wrednej części swojego umysłu minę "mutanta", za którą należał mu się Oscar.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 17:23:00 14-05-13, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jeanette
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 3980
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Ciudades Mágicas De La Hada
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:12:27 04-08-11    Temat postu:

Cóż za zwrot akcji!
A ja i tak uważam, że Fabian jest o niebo lepszy od Tomasa.
Trudno mi się wypowiedzieć, ponieważ pałam nieokreśloną niechęcią do Gabriela. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego go nie lubię... To znaczy powinnam go lubić, ale... Oh nie ważne, może to przyjdzie z czasem.
Za to kocham Marisol ;p
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:44:56 05-08-11    Temat postu:

Jestem dziś pod wrażeniem. Odcinek pełen emocji i to tym razem z Marisol.
Dziewczyna wpadła na pomysł, żeby poszukać jakiegoś haka na Garcię i dlatego udała się do jego firmy. A tu masz ci los - wpadła na Fabiana i oboje mimo, że ocenili siebie jako wartych uwagi to nie szczędzili sobie "komplementów". Jednak mistrzowskimi obelgami jechała Marisol. Na szczęście z niezręcznej sytuacji uratował ją Tomas, który przybył w tym samym celu, jak i ona. I oboje mieliby przechlapane, ale Tomasowi udało się uniknąć problemów - całując Marisol. Oboje byli by bardzo zgraną parą, ale i przyjaciółmi są świetnymi. A może tak Fabian i Marisol? To by było coś zakręconego i niemożliwego.
Czekam na więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:55:36 05-08-11    Temat postu:

Przyjaciółmi są świetnymi, ale coś więcej, zobaczymy jak mi to wyjdzie. A Marisol i Fabian Czy na pewno to takie niemożliwe to nie jestem pewna, w kazdym razie nawet jesli to długo to nie potrwa, mam inne plany
Dzięki za komentarz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:54:11 05-08-11    Temat postu:

Plany co do Marisol? Czyli to oznacza, że jeszcze ktoś inny zawróci jej w głowie. Będę czekać na pewno z niecierpliwością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:43:49 06-08-11    Temat postu:

Edit

Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 13:35:25 06-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:28:52 06-08-11    Temat postu:

Odcinek 9

Pocałunek trwał jeszcze długo po zamknięciu drzwi windy. Marisol otworzyła po kilku sekundach oczy i postukała Tomasa paznokciem w splot słoneczny. Mężczyzna odsunął się i spojrzał na nią jakby zamroczony.
- Drzwi. - Dziewczyna uśmiechnęła się i wskazał na zasunięte już od jakiegoś czasu drzwi windy.
- Co "drzwi"? - Mężczyzna zamrugał, starając się zrozumieć o co może jej chodzić.
- Zamknęły się.
- A no, tak. - Jeśli Marisol kiedykolwiek miała wątpliwości, czy faceci się czerwienią, zostały one rozwiane w mgnieniu oka.
- I co teraz? - Tomas spojrzał na nią dziwnym, jakby zafascynowanym wzrokiem. - Chodzi mi o Garcię - naprostowała szybko.
- Trzeba coś wymyślić, ale to już sprawa dla Gabriela. - Drzwi windy się rozsunęły. Tomas położył rękę na talii dziewczyny, ignorując jej pytające spojrzenie i wyprowadził ją na zewnątrz, chowając twarz w jej włosach.
- Mają nas za parę, pamiętasz? A poza tym, kamery... - Marisol pokiwała głową i wtuliła się bardziej w Tomasa. To było miłe, zbyt miłe, jak po chwili zorientowała się dziewczyna. To nie powinno być to tego stopnia miłe. Są przyjaciółmi, najlepszym przyjaciółmi, przytulali się wiele razy i nic się nie działo, prawda? Prawda?!
....................................
- Mam cię - krzyknął Tony rzucając w Sarę balonikiem napełnionym wodą. Dziewczyna zgrabni się uchyliła omijając niebezpieczeństwo i wystawiła język jednocześnie sama wykonując rzut. Balonik trafił prosto w sam środek białego T-shirtu zaskoczonego Tony'ego. Widząc chęć odwetu na jego twarzy, dziewczyna ze śmiechem rzuciła się do ucieczki. - Jeszcze cię dopadnę, a wtedy będzie z tobą krucho - rozległ się krzyk Tony'ego. Mężczyzna rozejrzał się, ale na całej powierzchnie trawnika nie dostrzegł nawet cienia Sary. Przyłożył dłoń do oczu osłaniając je od palącego słońca i zaklął pod nosem. Dziewczyna w swojej czerwonej koszulce i jeansach powinna być świetnie widoczne na tle zielonej trawy. Skupiając się na próbie dostrzeżenia jej, zapomniał o nasłuchiwaniu, co Sara świetnie wykorzystała zachodząc go od tyłu i rozbijając kolejny balonik na jego plecach. Odwrócił się ze złym spojrzeniem i nie dał jej nawet szansy na ucieczkę łapiąc ją za rękę, a potem za ramiona.
- Mówiłem, że Cię dorwę - uśmiechnął się złowieszczo. - I co teraz? - Dziewczyna parsknęła śmiechem, ale widząc jego minę postanowiła zagrać w jego grę.
- No, nie wiem. Przecież mi nic nie zrobisz, prawda Tony? - Zapytała z najniewinniejszą minką na jaką było ją stać. Tony trochę zmiękł pod wpływem jej spojrzenia, nie dostrzegając ostatniego balona w jaki dziewczyna była wyposażona, a który po sekundzie rozbił się dokładnie na czubku głowy mężczyzny.
- Ty... - Tony odgarnął z twarzy mokre kosmyki, nadal trzymając dziewczynę w żelaznym uścisku. - Ty mała wredoto.
- Ależ dziękuje. - Sara dygnęła starając się zachować twarz pokerzystki. Brunet nie wytrzymał i parsknął śmiechem zamykając piszczącą dziewczynę w ramionach. - Jesteś mokry!
- Sama mnie tak urządziłaś słonko, więc teraz cierp. - Podniósł ją i zaczął nieść w stronę basenu nucąc po nosem temat muzyczny ze "Szczęk".
- Nawet nie próbuj. - Sara dopiero po chwili zorientowała co zamierza narzeczony, ale było już za późno. Minutę później wynurzyła się z wody parskając i łapiąc oddech. Klasnęła rękami o wodę wzmacniając wesołość Tony'ego, który już od chwili zwijał się ze śmiechu.
- Co tu się dzieje? - Na tarasie nad nimi ukazał się rozbawiony David. Sara założyła ręcę już chciała tupnąć noga, kiedy zorientowała się że nadal jest zanurzona po piersi w wodzie, więc było to raczej niewykonalne, jednak jej ruchy wywołały kolejny napad śmiechu u narzeczonego. Dziewczyna wystawiła mu język.
- Może ktoś pomógł by mi wyjść? - Zwróciła się do obu mężczyzn, gdyż David chwilę temu zszedł na basen.
- Jasne. - David wyciągnął dłoń do Sary, nie zwracając uwagi na nagłe zmarszczenie brwi Tony'ego.
- Co cię sprowadza, braciszku? - Tony pociągnął Sarę do siebie nakrywając jej ramiona ręcznikiem. Dziewczyna uniosła brwi słysząc to serdeczne powitanie, nie miała pojęcia co sądzić. Uważała, że miedzy nim nie może być dobrze skoro Tony spotykał się wcześniej z narzeczoną Davida, ale wolała nie wydawać się z ta wiedzą. David nie wydawał się zaznajomiony z tymi informacjami.
- Mieliśmy iść do firmy, pamiętasz? - Rzucił znaczące spojrzenie Sarze, co oznaczało, że nie było jej w planach.
- Jasne - odpowiedział Tony nieobecnym głosem nadal wycierając jej ramiona. Sara przerzuciła spojrzenie z jednego na drugiego i z powrotem.
- Dobra, co się dzieje? - Żaden nie wydawał się skłonny do odpowiedzi. - Tony? - Nic. - David? - Zapytała ponaglającym głosem, zdążyła się już zakumplować z jedynym członkiem rodziny Tony'ego, który nie traktował jej jak trędowatej. A do ślubu zostały trzy dni.
- Ktoś okrada firmę. - Blondyn w końcu nie wytrzymał jej natarczywego spojrzenia.
- To straszne. Dużo? - Zwróciła się do wściekłego narzeczonego.
- Nie powinnaś się tym przejmować, masz ważniejsze sprawy na głowie, a on... - Spojrzał na kuzyna, który uniósł ręce w geście poddania. - Nie powinien Ci mówić.
- Skoro masz problemy, może powinniśmy przełożyć ślub? - Operacja matki była już opłacona, Tony już wszystko pozałatwiał, miała być operowana następnego dnia, więc dziewczyna uznała, że ślub można dostosować do jego problemów, skoro jej już są rozwiązane.
- Nie! - Sara aż podskoczyła słysząc jego ton. - Nie ma takiej potrzeby. - Powtórzył spokojniej. - Damy sobie radę. A ty nie powinnaś jechać teraz do siostry? - Spojrzał na zegarek. - Miałyście szukać sukni ślubnej. - Szatynka pokiwała głową w roztargnieniu, zastanawiając się nad reakcją mężczyzny na jej sugestię.
- Masz rację, powinnam się przebrać i jechać. - Uniosła się na palcach składając pocałunek na jego policzku i weszła do domu machając Davidowi na pożegnanie. "Dlaczego zależy mu na tak szybkim ślubie?" Potrząsnęła głową rozkładając ręcznik na siedzeniu kierowcy w samochodzie, który "pożyczył" jej Tony. Był to mały kobiecy samochodzik, Toyota Auris, więc była pewna, że kupił go dla niej, ale gdy spróbowała się wykręcić od przyjęcia go, wręczył jej kluczyki i powiedział, że stał nieużywany w garażu, więc może go używać dopóki będzie chciała. "Kto może chcieć okradać tak potężnych ludzi jak rodzina Garcia?" Pokręciła głową i ruszyła w drogę do domu, przecież musi znaleźć suknię ślubną...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:32:38 07-08-11    Temat postu:

Marisol i Tomas wpadli w trochę niezręczną sytuację. Choć ona była bardziej rozgarnięta niż on, gdyż nadzwyczajnie spalił buraka. Później, żeby nie było wychodzili z firmy jako kochająca się para. Sęk w tym, że dla Marisol było to coś miłego, a zarazem dziwnego i nie do opisania.
Z tego co widzę Sara i Tony potrafią się nieźle bawić i gdybym nie wiedziała, że Tony chce poślubić Sarę, żeby zrobić na złość Gabrielowi to powiedziałabym, że jest w niej tak naprawdę zakochany na zabój. Ale tego nie powiem. Mimo to wychodzą (jak na razie) na ładną, zgraną i zabawną parę. Ale problemy w firmie nie dały im dużo czasu i szybko musieli się pożegnać, a u Sary pojawiła się pytanie. Bo przecież dziewczyna nie wie o prawdziwych powodach zaślubin Garcii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:42:59 07-08-11    Temat postu:

Tomas pewnie czułby się mniej niezręczne, gdyby pocałunek się tak nie przeciągnął, w końcu do tej pory traktował Marisol jak siostrę, a wyszło trochę coś innego.
Ale naprawdę nikt nie twierdzi, że Tony nie żywi kompletnie żadnych uczuć do Sary, może tylko przy okazji jest dobrym narzędziem do odegrania się na wrogu?
Dzięki, Klauduś, za komentarz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:02:58 07-08-11    Temat postu:

Co racja to racja, bo pocałunek trwał nieco dłużej niż można było przypuszczać.
Możliwe, że i Tony lubi towarzystwo Sara, a Sara jest i ładną i zgrabną kobietą. Także kto wie czy czegoś więcej nie czuje do niej niż zwykłej sympatii?
Proszę bardzo i czekam na więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:49:56 08-08-11    Temat postu:

Odcinek 10

Niektórzy mówią, że miłość to rzeka... Niektórzy, że miłość to wesoła piosenka... Niektórzy mówią, że miłość jest wszędzie wokół nas... Przenosi nas, gdzie nasze miejsce. Niektórzy, że miłość to usłyszenie śmiechu w strugach deszczu... Ale na Upper East Side wszyscy wiedzą, że miłość to ból.*
W Guadalajrze zaczynają sobie to uświadamiać.


Gdyby ktoś tydzień temu powiedział Sarze Carmona, że tego dnia będzie brała ślub i to z kimś takim jak Tony Garcia, syn największego importera ropy naftowej w kraju, popukałaby się w głowę i wysłała taką osobę na leczenie w klinice psychiatrycznej. Ale dziś patrząc w lustro i widząc swoją sylwetkę odzianą w najpiękniejszą [link widoczny dla zalogowanych] jaką w życiu widziała, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jej życiem kieruje inna osoba. Od dziecka przyzwyczajona do samodzielności przez swoją przybraną cygańską rodzinę, nigdy nie zdawała się na przypadek. W jej życiu każdy ruch był przemyślany kilka razy, jednak nie tym razem... Sara poprawiła zabłąkany lok wśród kaskady innych upiętych w misterną fryzurę przez Marisol. Jej siostra zawsze miała smykałkę do takich rzeczy, o ile Sara miała wyczucie w smaku, to Marisol zawsze stawiała na pracę ręczną. Mama była już po operacji nadal czuła się słabo, ale lekarze dobrze rokowali, choć będzie musiała przejść przez chemioterapię. Tony miał pojawić się za pół godziny, jego rodzice postanowili wyprawić im ślub i wesele w swojej willi. Urzędnik już czekał na specjalnie przygotowanym podeście. Matka Tony'ego zasugerowała ślub cywilny, "przecież nie wiadomo jakiej wiary jest ta cyganka". Sara sięgnęła po bukiecik białych kwiatów i wpięła go we włosy dopełniając stroju. Spojrzała po raz kolejny w lustro, a po jej policzku spłynęła łza.
- Co ja wyprawiam? - Jęknęła do swojego odbicia i ukryła twarz w dłoniach.
- Też się nad tym zastanawiam - odwróciła się szukając źródła głosu. Z cienia wyłoniła się postać... Gabriela? Mózg musi płatać jej figle.
- Gabriel? Ale jak...? Co ty tu robisz?! - Zamrugała i otarła łzy, stając się ponownie pewną siebie kobietą. Co było strasznie trudne w takich warunkach. Był jeszcze przystojniejszy niż pamiętała, ubrany w ciemny garnitur i biała koszulę, jakby to on, a nie Tony miał dzisiaj stanąć razem z nią przed urzędnikiem stanu cywilnego. "Nie, Gabriel na pewno wolałby ślub kościelny", przemknęło jej przez myśl. "O czym ja myślę?!", przełknęła ślinę, gdy ruszył w jej kierunku.
- Ochraniam cię przed popełnieniem błędu. - Podszedł do niej wolnym krokiem i nachylił się nad bukiecikiem w jej włosach wdychając ich zapach. Dziewczyna przymknęła oczy...
......................................
- Mam nadzieję, że to się uda - rzuciła Marisol chodząc w te i z powrotem, jednocześnie zamiatając długim trenem [link widoczny dla zalogowanych] po panelach.
- Spokojnie - Tomas w końcu nie wytrzymał i wszedł na jej tor zatrzymując ją w miejscu. - Gabriel da sobie radę, zawsze sobie dawała radę z twoją siostrą, oni są dla siebie jak narkotyk.
- Obyś miał rację. Inaczej już jestem martwa. - Szatynka podjęła na nowo swoją wędrówkę omijając Tomasa. - Ona mnie rzuci na pożarcie krokodylom, gdy dowie się że to moja sprawka. Co ja sobie myślałam? Przecież już mogę zamawiać trumnę i kwiaty. Nawet wiem co każe napisać na grobie: "Umarła śmiercią tragiczną, przez swoją głupotę, zadźgana nożem przez siostrę w napadzie szału." - Zaczęła nerwowo wykręcać palce i przyspieszyła kroku nie patrząc pod nogi. W pewnym momencie wpadła na Tomasa, który zirytowany złapał ją za ramiona.
- Spójrz na mnie - Marisol posłusznie uniosła oczy, zbyt zdenerwowana, by zwracać uwagę na to co robi. - Liczymy do dziesięciu. Oddech. - Dziewczyna westchnęła z rozpaczą, ale zrobiła to co jej kazał. O dziwo poczuła się lepiej.
- A jeśli... - Tomas uniósł palec i położył na jej ustach.
- Będzie dobrze, są dorośli, jeśli wyjdą stamtąd żywi, to się dogadają.
- Mają trochę mało czasu - dodała Marisol, patrząc na ręcznie zdobiony złotymi drobiazgami zegar.
................................
Sara otrząsnęła się i odsunęła na szerokość ramienia od mężczyzny.
- Jakim cudem tu wszedłeś? Ochrona powinna cię zatrzymać. Tony niedługo tu będzie. - Wyrzucała z siebie słowa w tempie karabinu maszynowego.
- Co u ciebie robiła Adriana Alvarado? - Sara zamrugała nerwowo na tak szybką zmianę tematu i postawy. Przed chwilą uwodzicielski, teraz nakazujący i żądający, jakim cudem można to wytrzymać bez zawrotów głowy?
- Kto? - Zapytała dając sobie chwilę na wymyślenie w miarę prawdopodobnej wymówki.
- Adriana Alvarado, kobieta, która oskarżyła mnie o gwałt. - Ruszył w jej stronę wolnym krokiem, z każdym jego krokiem na przód dziewczyna dawała krok w tył, aż w końcu trafiła na ścianę, a Gabriel wykorzystując sytuację położył dłonie po obu stronach jej głowy nie dając szansy na ucieczkę.
- Aaaa... - Niezbyt była w stanie skupić się na myśleniu, gdy stał tak blisko niej.
- Tak właśnie. - Przeniósł spojrzenie na jej usta, które natychmiast nerwowo oblizała i wrócił do oczu z triumfującym wyrazem twarzy. - Pragniesz mnie. - To było stwierdzenie, nie pytanie, ale Sara pokręciła przecząco głową. - Nawet troszkę? - Ich usta zaczęło dzielić zaledwie kilka milimetrów. Znowu zaprzeczyła, ale nie wyglądało to zbyt przekonująco. Pocałunek ukradł jej oddech i nie broniła się przed nim. Tak samo jak przed dłońmi, które nagle znalazły się na jej nagich plecach. Ujęła jego twarz w dłonie i pogłębiła pocałunek nie zastanawiając się nad tym, że za dwadzieścia minut wychodzi za mąż, a panem młodym nie był Gabriel.

*cytat z "Plotkary"


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 14:59:22 08-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:30:41 08-08-11    Temat postu:

Jaki zwrot akcji. Chyba najlepszy odcinek jaki dotychczas się pojawił. Na pewno ze względu na emocje, które mu towarzyszyły. Ubraną w piękną suknię Sarę odwiedził sam Gabriel - jej stara miłość, która z tego co widać nadal nie wywietrzała. Gdy go zobaczyła to uczucia i pragnienia odżyły na nowo. Nawet ją zatkało i nie wiedziała kompletnie co powiedzieć. Więc zamiast rozmawiać zaczęli się całować. A przecież za dwadzieścia minut ma wyjść za mąż za Tony'ego. Teraz to będzie miała nie lada problem - z jednej strony ukochany, a z drugiej "zapłata" za przysługę Tony'ego.
Zaś Marisol nie tylko martwi się o siostrę, ale i o własną skórę. Bo kto wie co Sarze strzeli do główki, jak się dowie, że Marisol mieszała w tym wszystkim palce.
Tym bardziej z niecierpliwością czekam na więcej i więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:01:39 14-08-11    Temat postu:

Dobra, to i tu skomentuję hurtem, żeby potem nie było
David - nie wiem czemu, ale podoba mi się ten facet Za to Fabian i to jego "tylko nie się denerwuj" i "niewielkie sumy pieniędzy"... no i ścięcie z Marisol - świetna scena, choć zdecydowanie bardziej wolę Mari i Tomasa:P Ale szczerze mówiąc, po głębszym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że nie widzę ich jako pary. Ona nie pasuje mi ani do Toma ani do Fabiana, więc czekam aż pojawi się ktoś trzeci (a może i czwarty:P) w kolejce do niej:P Może David ?
Relacje między Tonym a Sarą są dla mnie trochę dziwne. Zachowują się jakby naprawdę byli w sobie zakochani, a przecież wcale tak nie jest. W rzekomą miłość od pierwszego wejrzenia Tonyego nie wierzyłam od początku, w czym teraz tylko utwierdziła mnie jego reakcja na propozycję przesunięcia daty ślubu. A co do Sary, to przecież ona robi to tylko ze względu na matkę. Zresztą jej reakcja na pojawienie się Gabriela jest jednoznaczna.
Mieszasz po mistrzowsku i nieustannie trzymasz w napięciu, ale to już Ci chyba mówiłam, więc teraz powiem tylko, że czekam na new i postaram się komentować już na bieżąco, żeby żadna myśl mi nie umknęła, bo teraz to mam wrażenie, że i tak zapomniałam połowy z tego, co chciałam napisać :*

ps. A właśnie... jak idzie pisanie nowego odcinka? Mam nadzieję, że kopas w dupas nie będzie jednak potrzebny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:05:25 14-08-11    Temat postu:

Odcinek 11

Mentiría si dijera que sin ti la vida sigue igual
Que no duele tu partida y que por fin ya te logré olvidar
Decir que no me afecta verte ya con otro
- No me lo creería ni yo mismo tampoco
Sería mirarme al espejo y quererme engañar

Gabriel przesunął dłonie na talię Sary i przycisnął ją całym ciałem do ściany. Dziewczyna nawet nie pomyślała, żeby się opierać, tak długo na to czekała. Jakaś myśl nie dawała jej spokoju. Tony! Jęknęła w duchu i zaczęła odpychać Gabriela.
- Nie, nie możemy. Za chwilę wychodzę za mąż. - Jednym stanowczym ruchem odepchnęła go od siebie i odsunęła się odwracając do niego tyłem. Mężczyzna przeczesał włosy rozpaczliwie próbując znaleźć słowa, które mogły ja przekonać do zmiany decyzji. Kochała go, widział to w jej oczach, ale co do diabła, powiedzieć? Zdecydował, że czyny są bardziej wyraziste niż słowa i ruszył w jej kierunku. Położył dłoń na jej brzuchu, a twarz wtulił we włosy.
- Kochasz mnie, proszę Cię, nie rób tego - wyszeptał wprost do jej ucha. Wtuliła się w niego plecami i poczuł jak jej drobnym ciałem wstrząsa szloch.
- Nie mogę. - Przez jej myśli przebiegł obraz matki, która już by nie żyła, gdyby nie pomoc Tony'ego. Nie wiedziała, dlaczego chciał się z nią ożenić, ale to był jego jedyny warunek, nie mogła go zawieść. - A poza tym już cie nie kocham. - Oszustka, przebiegło jej przez myśl. Do oczu nabiegły jej łzy i choć bardzo starała się je powstrzymać, spłynęły po policzkach. Gabriel płynnym ruchem obrócił ją twarzą do siebie.
- Powiedz mi to teraz - opanował chęć otarcia łez, które dostrzegł na jej twarzy i dokończył - teraz, prosto w twarz. - Sara uniosła oczy, ale zaraz potem jej opuściła i wtuliła się w jego ramiona. Gabriel odetchnął z ulgą.
- Nie mogę... - Po chwili się odsunęła i otarła łzy wierzchem dłoni. - Mam dług do spłacenia. - Odwróciła się w stronę lustra i spojrzała w odbicie łapiąc jego spojrzenie. - Proszę Cię, idź już. - Opuściła głowę. Gabriel westchnął i złapał ją w pół przyciągając do siebie.
- Nie wyjdziesz za niego. - Mężczyzna zdecydował, że już czas na bardziej drastyczne środki.
- Ale... - Sara spojrzała w lustro na jego zawziętą minę i zamilkła.
- Nie pozwolę na to. - Zacisnął delikatnie zęby na jej uchu i rozpoczął wędrówkę, schodząc pocałunkami w dół jej szyi. Sara drgnęła starając się wyswobodzić, gdy Gabriel złapał za delikatny materiał rękawa i pociągnął w dół odsłaniając ramię i część dekoltu. Cholera, tego już za wiele, sięgnęła wolną ręką za siebie dotykając jego karku. Niemal czuła triumfalny uśmiech, który wykrzywił jego wargi.
- Co zamierzasz? - Zapytała w ostatnim przypływie rozsądku.
- Porywam cię. - Co? Jednak nawet nie próbowała się wyrywać, gdy wziął ją na ręce i wyniósł z pokoju.
.................................
Ten wypadek całkowicie wytrącił go z równowagi. Gdy zobaczył jak ciężarówka zmierza na dziewczynę, która chyba nawet jej nie zauważyła, myślał, że serce mu stanie. Zatrąbił, ale to był błąd, ponieważ dziewczyna zamiast uciekać obejrzała się do tyłu i wtedy nastąpiło zderzenie. To moja wina, pomyślał Tony badając puls coraz bardziej blednącej Penelopie, jak już zdołał się dowiedzieć z jej dokumentów, gdy składał raport szpitalnej telefonistce. Spojrzał nerwowo na zegarek. Biedna, puls był w porządku, ale nie podobała mu się krew sącząca się z tyłu głowy. Warknął na dwóch świadków wypadku, którzy przytrzymywali walczącego kierowce ciężarówki.
- Czy może pani potrzymać jej kark? - Zwrócił się do najbliższej z przyglądających się jego operacjom kobiet. Gdy kobieta zajęła jego miejsce, zwinął marynarkę i podłożył pod głowę rannej. - A ty uspokoisz się sam, czy mam Ci pomóc. - Rzucił wrogim tonem do nadal szamoczącego się kierowcy. Na szczęście chwilę później pojawiła się i policja i karetka, więc kierowca stracił jakąkolwiek nadzieję na ucieczkę.
- Jest pan z rodziny? - Zwrócił się do niego ratownik.
- Nie, ale jestem świadkiem, pojadę z nią do szpitala. - Powiedział stanowczym tonem, a ratownik widząc, że nie ma najmniejszych szans by mu to wyperswadować pozwolił mu wsiąść do karetki. Tony wyciągnął komórkę z kieszeni spodni i wybrał numer domowy, po dwóch sygnałach w słuchawce odezwał się David.
- Gdzie się podziewasz, za pięć minut bierzesz ślub. - Odezwał się kuzyn zaciekawionym tonem. - Czyżbyś stchórzył?
- Nie, nawet o tym nie myśl. Odwołaj urzędnika i powiedz Sarze, że miałem wypadek i jadę do szpitala, na pewno zrozumie, że w tej sytuacji musimy odwołać ślub.
- Coś Ci się stało? - Zapytał zaniepokojony nie na żarty David.
- To nie ja ucierpiałem, przekaż Sarze wiadomości, ok?
- Jasne, już idę. - Blondyn usłyszał klik i odłożył słuchawkę. Po chwili zastanowienia ruszył na poszukiwanie niedoszłej panny młodej. W korytarzu natknął się jednak na piękną ciemnowłosą dziewczynę i towarzyszącego jej mężczyznę ubranych na galowo.
- Państwo na ślub, prawda? Chyba się nie odbędzie. - Zaskoczył go skonsternowany wyraz ich twarzy.
- Jestem Marisol, siostra panny młodej. Co pan ma na myśli mówiąc, że ślub chyba się nie odbędzie?
- A to ty... - Dziewczyna zmrużyła oczy zastanawiając się pewnie czy nie zbesztać go za impertynencje. - Przepraszam, nie przedstawiłem się. David Garcia, kuzyn pana młodego. - Uniósł dłoń Marisol do ust, która natychmiast oblała się rumieńcem, co wywołało zmarszczenie brwi u jej towarzysza.
- David - blondyn wyciągnął rękę.
- Tomas - mężczyzna niechętnie odwzajemnił uścisk.
- Nadal czekam na odpowiedź. - Zadziora, pomyślał David, patrząc z uznaniem na brunetkę.
- Tony miał wypadek, właśnie idę do Sary...
- Ja jej powiem! - Rzuciła szybko i pobiegła w stronę pokoju, w którym powinna znajdować się panna młoda.
- Wybacz jej, jest w gorącej wodzie kąpana. - Powiedział Tomas dostrzegając minę blondyna. Niesamowita, przebiegło Davidowi przez głowę, nadal mając przed oczami jej subtelną twarzyczkę. Nie wiedział, już która z nich jest piękniejsza, ale na pewno siostry Cardona zasługiwały na uwagę.


Po dłuższej niż zazwyczaj nieobecności, dodaję też link do alternatywnej entrady, w której rolę Sary gra Anahi, mam nadzieję, że się spodoba.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 5 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin