Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bailar con fuego - Epilog (9.01)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:08:38 15-06-15    Temat postu:

    15.

Ella zacisnęła mocniej poły szlafroka przemierzając korytarze domu dziecka w poszukiwaniu wejścia do ogrodu, gdzie umówiła się z Matiasem i Ramirem. Dlaczego ona zawsze musi wtrącać się w nie swoje sprawy, co?

Rano, tego samego dnia
Ella miała naprawdę ciężki orzech do zgryzienia, gdy wpadła na pomysł próby rozwiązania konfliktu między Cat i jej mężem. Tak, nie powinna się wtrącać, tak powinna odpuścić, ale nie mogła. Musiała przestać myśleć o Raimundzie i poranku w jego ramionach i nie umiała znaleźć sobie dogodnego zajęcia. Nawet próba pomocy w remoncie cukierni nie zdała się na nic. Dlatego pomyślała o Matiasie, z tego co udało jej się wyciągnąć od Cat (a było tego niewiele), wywnioskowała, że Matiasowi nie podobało się, że jego zona tak bardzo angażowała się w akcje charytatywne. Ella nie chciała jej mówić, że z tego, co słyszała o wcześniejszym życiu Matiasa, to był on raczej odbiorcą takich akcji, a nie ich organizatorem. Być może miało to bezpośredni związek z jego zachowaniem. Teraz, gdy pukała do drzwi jego mieszkania w dużym apartamentowcu w centrum miasta, była pod dużym wrażeniem tego, co udało mu się osiągnąć.
- Nie przyjmuję akwizytorów - odezwał się głos po drugiej stronie drzwi, na co Ella musiała przewrócić oczami. Dopiero, gdy drzwi się otworzyły, zdała sobie spraw, że być może powinna uprzedzić o swojej wizycie. Matias, cóż, stwierdzenie, że był niekompletnie ubrany, było cholernym niedopowiedzeniem roku. W gruncie rzeczy facet miał na sobie jedynie bokserki i Ella naprawdę musiała zgromadzić całą siłę woli, żeby spojrzeć w sufit, by nie posądzono ją o obmacywanie go wzrokiem.
- Ella? Myślałem, że to Ramiro... - Ella wskazała na wnętrze mieszkania, niemo prosząc o wpuszczenie do środka, na co mężczyzna zareagował przesunięciem się z wejścia. - Poczekaj chwilę - Ella skinęła głową, gdy wskazał ręką w stronę drzwi sypialni. Blondynka rozejrzała się po mieszkaniu i dostrzegła, że panował w nim nieporządek. Cat mówiła, że Matias jest pedantem, że doprowadzają się wzajemnie do szału, bo ona jest bałaganiara, a on wyciera każdy pyłek. Ella musiała przyznać, że jeśli bałagan był wyznacznikiem wytrącenia z równowagi męża przyjaciółki, to ich rozstanie musiało go nieźle rozchwiać. Podchodząc bliżej bałaganu w salonie, dziewczyna dostrzegła, że nie były to przypadkowo rozrzucone przedmioty, tylko... dziecięce łóżeczko?
- Chcesz coś do picia? - Z kontemplacji wyrwał ją głos Matiasa. Dziewczyna obróciła się w jego kierunku i pokręciła głową.
- Nie rozumiem, skoro przygotowujesz się na przyjście dziecka, usiłujesz przekonać Cat, że ją kochasz, to dlaczego wciąż ją odpychasz? - Ella uderzyła od razu w sedno sprawy. Matias zamarł ze szklanką w ręku.
- Nie odpycham jej - powiedział napiętym głosem mężczyzna odkładając sok na blat, jednak nie podniósł na nią wzroku.
- Jasne, więc krytykowanie jej zainteresowań, podejmowanie za nią decyzji i przekonywanie jej, że nie nadaje się do tego, co uwielbia robić, to wyrazy miłości? - Zadrwiła Ella, odnajdując w sobie zapomniane od dnia porzucenia jej prze Hectora, pokłady wściekłości.
- Czego chcesz? Jeśli masz coś konkretnego do powiedzenia, to mów. Wiem, że jestem popieprzony, nie musisz mi tego uświadamiać - Ella przewróciła oczami.
- Pytanie: kochasz ją czy swoje wyobrażeni o tym, jak powinna być? - Matias jęknął.
- Ją. Robiłem wszystko, żeby stworzyć coś, co wyobrażałem sobie jako idealna rodzinę w dzieciństwie, ale to niemożliwe. Chce ją z powrotem, nie to, czego uważałem, że chcę, tylko Cat. Cat z jej impulsywnością, szaleństwami, ratowaniem szczeniaków i pracą z sierotami - stwierdził, a Ella zauważyła, że mówił bardziej do siebie niż do niej.
- Więc jej to powiedz - westchnęła Ella kładąc na blacie krteczkę z adresem domu dziecka, w którym dzisiaj bawiły się w księżniczki. - Robimy festyn dla dzieci. Cat będzie Jasminą z "Alladyna", ja Dzwoneczkiem z "Piotrusia Pana". Wejdź od ogrodu, zaskocz ją, tak, żeby nie mogła się przygotować, tylko w jej naturalnym środowisku. Widziałeś ją kiedyś podczas takiej akcji? - Matias, zdumiony, potrząsnął głową. - Więc przygotuj się, że przepadniesz na amen - Ella uśmiechnęła się i obróciła się do wyjścia. - Aaa, i jeśli chcesz zacząć malować pokój dziecięcy radziłabym pomieszać żółty i zielony, wtedy odnajdzie się tam zarówno dziewczyna, jak i chłopiec, a Cat uwielbia ciepłe kolory - dziewczyna puściła mu oko, po czy otworzyła drzwi z zamiarem opuszczenia mieszkania i w progu o mały włos nie zderzyła się z Ramirem. Ostatnie co usłyszała, to wzmiankę o przejażdżce do wypożyczalni kostiumów.


Ella zamrugała raz i drugi, zanim dotarło do niej, że to, co widzi, to prawda.
- Jesteś... Alladynem? - Ella czuła, jakby jej mózg miał zaraz eksplodować, a gdy na twarzy Matiasa pojawił się niepewny uśmiech, wybuchnęła perlistym śmiechem, który zwabił przechodzącego niedaleko Raimunda. - A Ty? - Ella wciąż nie mogła się napatrzeć na Matiasa w roli Alladyna i Ramira w kostiumie Tygrysa.
- To jego wina - odezwał się zduszony przez kostium głos Ramira, a śmiech Elli przeszedł w histerię.
- Z czego się śmiejemy? - Ella usłyszała głos Raimunda, ale nawet to nie dało rady jej uspokoić, machnęła jedynie ręką w kierunku ogrodu, gdzie wciąż stali Matias i Ramiro. Raimundo wystarczyło jedynie zerknięcie, żeby odkryć powód rozbawienia dziewczyny. Uśmiechnął się szeroko i złapał ją ramieniem w pół, a wolną dłoń położył na jej ustach.
- Ciii... Jeśli to ma być niespodzianka, to musisz się uspokoić - Ella uniosła dłonie w geście poddania i uspokoiła się natychmiast. - Sprowadziłem twoją Pocahontas, co będę z tego miał? - Ella, wciąż na fali rozbawienia, obróciła się w jego ramionach i pocałowała go szybko w usta.
- Nie mam teraz czasu na twoje gierki - stwierdziła blondynka i wywinęła się z jego rąk. - Zawołam was, jak wszystko się zacznie - zwróciła się do mężczyzn stojących w ogrodzie, a Raimunda pociągnęła za sobą. Brunet zrobił głupią minę w kierunku wciśniętych w kostiumy mężczyzn i dał się poprowadzić do zaimprowizowanej garderoby, gdzie wisiał jedynie kostium Elli.
- Dopiero wyschłam - stwierdziła dziewczyna widząc jego pytające spojrzenie, które po tych słowach zmieniło się w drapieżne.
- Pokaż - Ella spojrzała na niego jak na kretyna, nie wierząc, że naprawdę miał to na myśli, po czym obróciła się w stronę małego lusterka wiszącego na ścianie i zaczęła nakładać błyszczyk na usta. - Pokaż - usłyszała przy swoim uchu, jednocześnie czując dłonie obejmujące jej talię.
- Raimundo... - powiedziała na wdechu, starając się przywołać zarówno siebie, jak i jego do porządku. - Musimy porozmawiać...
- Yhm, rozmawiamy - stwierdził Raimundo rozplątując pasek jej szlafroka, ale dziewczyna zatrzymała go w połowie ruchu.
- Wiesz, ze jesteśmy w chrześcijańskim sierocińcu i roi się tu od zakonnic? - Zapytała z przekorą, choć tak naprawdę pochlebiało jej, że był aż tak nakręcony.
- Tylko pomagam Ci założyć kostium...
- Yhym - wymruczała Ella nie wierząc mu za grosz, ale pozwoliła mu dokończyć zdejmowanie szlafroku. Po chwili stała półnaga, tyłem do niego, a on podziwiał srebrny połysk na jej delikatnej skórze. Żałował, że lustro było za małe, by mógł dostrzec coś więcej, ale i tak widok, który miał przed sobą rozpalał ogień w jego żyłach.
- Co powiesz na to, żebym był osobą, która pomoże Ci to wszystko później zmyć? - Ella spojrzała na niego spod rzęs przez ramię i uśmiechnęła się niepewnie.
- Ella! - Blondynka zasłoniła się rękami, gdy usłyszała dobiegający zza drzwi głos Cat. - Dałaś sobie radę z kostiumem? Zaraz zaczynamy!
- Tak! Już idę! - Odkrzyknęła Ella patrząc z przerażeniem na Raimunda, którego cała sytuacja zaczynała bawić.
- Z dwojga złego, lepiej Cat, niż zakonnica - szepnął Rai wprost do jej ucha, za co Ella uderzyła go w ramię.
- Teraz to naprawdę musisz mi pomóc z tym kostiumem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 6:29:09 16-06-15    Temat postu:

Nie wiem czy czytanie tego rano to był dobry pomysł, ale musiałam
Rai umieram w momencie, gdy mówi to drugie pokaż
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:04:40 16-06-15    Temat postu:

Ella taka mocno pomocna:) wzięła sprawy w swoje rączki

Rai i zakładanie kostiumu Elli, serio? haha. Są boscy nic dodać, nic ująć. Ciągle coś się dzieje, ciągle coś im przeszkadza, a tu przecie tyle tłumionej namiętności haha
Czekam na więcej!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:48:09 17-06-15    Temat postu:

    16.

- Lindi? - Raimundo udało się złapać siostrę, gdy ta wracała do kuchni po kolejną porcję ciasta. Dziewczyna ubrana, w piękny cygański strój odgrywała rolę Esmeraldy z Dzwonnika z Notre Dame. Belinda zmarszczyła brwi, gdy chciał ją zatrzymać i zamiast stanąć w miejscu wskazała mu głową, żeby poszedł za nią.
- Co tam? - Zapytała brunetka odpakowując ciasto z folii spożywczej. Raimundo potarł brodę w zamyśleniu.
- Od kiedy Ella jest mną... zainteresowana? - Belinda obróciła się wokół własnej osi, by na niego spojrzeć w szoku.
- Od zawsze? - Powiedziała zaskoczona. - Myślałam, że wiesz, że się w Tobie podkochiwała - stwierdziła Belinda wracając do krojenia ciasta. Raimundo uśmiechnął się z niedowierzaniem, a potem parsknął śmiechem, który brzmiał na lekko histeryczny.
- To znaczy? - Zapytał, kiedy w końcu się uspokoił pod coraz bardziej rozbawionym wzrokiem.
- Wyjaśnijmy sobie jedno... Jesteście razem, prawda? - Belinda przechyliła głowę kalkulując jego reakcję. Raimundo zrobił głupią minę i pokręcił głową, a potem skinął.
- Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia - stwierdził w końcu. - Jedno wiem na pewno, nie mam zamiaru oddać jej temu idiocie - Belinda roześmiała się w głos.
- Wiedziałam, wiedziałam, jestem genialna - śmiała się dalej, okręcając się wokół własnej osi i w tym momencie Raimundo coś zrozumiał.
- Zaplanowałaś to, prawda? - Dziewczyna entuzjastycznie pokiwała głową, przy czym wyglądała tak zabawnie, że Raimundo musiał się roześmiać. - Ty intrygantko! - Lindi wzruszyła ramionami, po czym zgarnęła talerz z ciastem i ruszyła do wyjścia.
- Ale o co Ci chodzi? Jesteś nieszczęśliwy z tego powodu? Jakieś obiekcje co do mojego Maleństwa? - Lindi nazywała Ellę "Maleństwem" od dzieciństwa, zawsze niższa od jego siostry rzeczywiście wyglądała przy niej jak maleństwo.
- Absolutnie żadnych - Raimundo uniósł ręce w geście poddania i uśmiechnął się szeroko.
- Rai, ja wiem, że jesteś moim bratem i w ogóle, ale jeśli skrzywdzisz Ellę, znajdę sposób, żebyś za to odpokutował - powiedziała z uśmiechem niewiniątka. - A odpowiadając na Twoje pytanie, Ella wodziła za Tobą wzrokiem jeszcze w liceum. Myślała, że tego nie widzę... - zakpiła Belinda. - A potem pojawił się Hector... - Dziewczyna skrzywiła się z niesmakiem, zanim zniknęła za drzwiami, w których o mały włos nie zderzyła się z Ellą.
- Co wam tak wesoło? Śmiech słychać na drugim końcu holu - Ella spojrzała podejrzliwie na Raimunda, który zamiast odpowiedzieć, przygarnął ją do siebie i przesunął dłonie na jej twarz, odsuwając kosmyki jasnych włosów, które wymknęły jej się z koka.
- Długo jeszcze musimy tu być? - Raimundo spojrzał tęsknie na jej ciało ukryte pod wyszywanym zielonymi cekinami kostiumem. Ella usiłowała się wyswobodzić, ale dała za wygraną, gdy jedynie zacieśnił uścisk i przewraciła oczami. Raimundo musiał się uśmiechnąć widząc jej irytacji.
- Do końca - mruknęła Ella, uchylając się przed pocałunkiem. - Raimundo! - Zganiła go ze śmiechem. - Mam jeszcze milion atrakcji do zagospodarowania, nie możesz cały czas wytrącać mnie z równowagi - stwierdziła, starając się odkleić jego dłonie od swojej twarzy.
- Lindi pytała czy jesteśmy razem, tak naprawdę - powiedział Raimundo, jedną ręką przytrzymując ją blisko siebie, a drugą łapiąc jej nadgarstki, żeby przestała się wyrywać. Dziewczyna zesztywniała w jego ramionach.
- Co jej powiedziałeś? - Zapytała nerwowo przygryzając wargę, jej oczy były szeroko otwarte w niedowierzaniu.
- Że muszę zapytać Ciebie - nie do końca, ale było to na tyle bliskie prawdy, że mu uwierzyła.
- I? - Ella wciąż nie ruszyła nawet palcem, jedynie jej rzęsy omiatały policzki przy każdym mrugnięciu.
- Pytam, jesteśmy razem? - Ella wybuchnęła w końcu śmiechem, Raimundo uśmiechnął się na ten widok.
- Nie wiem, jesteśmy? - Odbiła piłeczkę, a Raimundo stwierdził, że jednak jest idiotą. Liceum, serio? Dała sobie z nim spokój, gdy na horyzoncie pojawił się Hector. Miał ochotę sam siebie strzelić w łeb. Mógł mieć ją całą przez te wszystkie lata, drażniącą się z nim, inteligentną, piękną dziewczynę, która dotąd była dla niego tylko przyjaciółką jego młodszej siostry, a mogła być wszystkim. - Czego Ty chcesz? - Zapytała z niepewną miną. No tak, to wciąż Ella, oczywiście, że jest niepewna. Raimundo rozejrzał się po kuchni i dostrzegając wielki krzyż wiszący na jednej ze ścian, schylił się do jej ucha.
-To, czego chcę, jest zupełnie nieodpowiednie w tych czterech ścianach - Ella, nie do końca zachwycona tą odpowiedzią, odsunęła się na tyle, na ile pozwalało jej zakleszczenie w ramionach Raimunda, który ani myślał jej wypuścić. Ella szarpnęła się, ale znowu odpuściła, gdy zamiast się uwolnić, została przyciągnięta jeszcze bliżej. - Ale zdecydowanie chcę Ciebie - Ella speszyła się zupełnie, czerwień wystąpiła na jej dekolt, Raimundo widział to już wcześniej milion razy, ale dopiero teraz znał powód tej reakcji i zdecydowanie mu to pochlebiało.
- Cóż... - Zaczęła Ella z nikłym uśmiechem na ustach, który miał po chwili zmienić się w szeroki i pełen szczęścia. - W takim razie, chyba będę musiała zgodzić się na to, żebyś pomógł mi zmywać ten makijaż - powiedziała udawanym cierpiętniczym tonem, a on nie mógł się powstrzymać, żeby jej nie pocałować, mimo że wiła się jak piskorz, marudząc, że przez nią będzie cały w brokacie.
W międzyczasie Belinda, która własnie zmierzała z powrotem do pochłoniętych księżniczkami dzieciaków, dostała się w łapy... tygrysa?
- Wiedziałem, że Cię tu znajdę - Belinda przestała się szarpać, gdy tylko rozpoznała głos napastnika.
- Ramiro? - Zapytała przerażona, rozglądając się wokół. Mężczyzna wypuścił ją, tylko po to by zdjąć głowę Tygrysa i zaraz przyciągnął ją z powrotem do pocałunku, jednak wywinęła się szybko z jego ramion rozglądając wokoło z niepokojem. - Ktoś może nas zobaczyć! Co Ty tu robisz? - Ramiro aż się zjeżył słysząc jej przyciszony do granicy szeptu głos, naprawdę zaczynał mieć dość tej farsy.
- Matias poprosił mnie o przysługę. Widzę, że nie cieszy Cię mój widok - wściekł się, to powoli zaczynało doprowadzać go do szału.
- ktoś może nas zobaczyć - powtórzyła Belinda, a on miał ochotę wrzasnąć "i co z tego?!". Lindi musiała to wyczuć, bo zesztywniała i odwróciła wzrok. - Nie patrz tak na mnie, to był twój pomysł, żeby trzymać nasz romans w tajemnicy...
- Związek, skarbie, związek... I ten pomysł nie wydaje mi się tak dobry, jak wcześniej - Belinda spojrzała na niego wielkimi jak spodki oczami i wyrwała się całkowicie.
- Porozmawiamy później - mruknęła, zanim zniknęła mu z pola widzenia, a on zakląć. W co ona gra? Tak, to był jego pomysł, żeby się ukrywali i choć na początku nie wydawała się zachwycona jego argumentacją, to później przyznała mu racje i przyzwyczaiła się do zabawy w chowanego. Chyba nawet za bardzo, stwierdził ponuro Ramiro, który miał już dość ciągłego chowania się po kątach. Chciał zabierać ją na randki, w publiczne miejsca, do restauracji, parku czy gdziekolwiek i nie musieć znikać przed świtem z jej mieszkania. Chciał wszystkiego i niech to wszystko diabli, ale miał zamiar to zdobyć.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 21:51:57 17-06-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:37:27 18-06-15    Temat postu:

Jesteś cudowna - wiem, że ta scenka była krótka, ale jak dla mnie wystarczyło - Sonya i Raul Jestem ciekawa, co łączy tę dwójkę - może mieli romans?

Ostatnio zmieniony przez BlueSky dnia 16:37:55 18-06-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:40:26 18-06-15    Temat postu:

Na pewno coś ich łączy i oby to był jakiś romans, bo wtedy zawsze jest ciekawiej chociaż w sumie co by to nie było, to pewnie będzie interesująco
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:53:28 18-06-15    Temat postu:

    17.

Plan ze zmywaniem makijażu im nie wyszedł, ale i tak żadne z nich nie miało zamiaru się skarżyć, gdy zaraz po zamknięciu drzwi od mieszkania Elli, Raimundo ją do nich przycisnął.
- Jak to dobrze, że Cat wróciła do domu, mamy całe mieszkanie dla siebie - Ella zaczerwieniła się po same koniuszki włosów, słysząc słowa Raimunda i ściągnęła go za kołnierzyk koszulki do pocałunku. To był zwariowany dzień...

Wcześniej tego samego dnia
Kiedy Elli udało się w końcu wyrwać spod czaru pocałunków Raimunda i zaciągnąć go do ogrodu, gdzie odbywał się festyn i skamieniała widząc scenę, która się tam rozgrywała. Raimundo wpadł na nią, sprawiając, że o mały włos nie upadli by na trawę. Dopiero po sekundzie zorientował się co ją tak wyprowadziło z równowagi. Obrazek jak z książki dla dzieci - Alladyn klęczący na dywanie w tureckie wzory przed zszokowaną Jasminą. Dzieciaki wiwatowały i robiły ogólny hałas, a Cat wciąż stała jak wryta. Raimundo powiódł wzrokiem po zgromadzonych dorosłych, było tam parę zakonnic - to oczywiste. Sonya, jego druga ukochana kuzynka w... stroju Pocahontas, zaś obok niej nieznany mu mężczyzna, który, co było widać nawet z tej odległości, wprawiał ją w zakłopotanie, co mogła dostrzec jedynie osoba, która ją dobrze znała. Co właściwie stało się z uporządkowana i sztywną Sonyą, która w życiu nie włożyłaby na siebie kostiumu z bajki? Cóż, sprawa do rozważenia... Potem jego wzrok przeskoczył na Lindi, która trzymała na kolanach śliniącego się niemowlaka i wpatrywała się w parę z wypiekami na twarzy. Niedaleko niej stał Tygrys, a raczej Ramiro w stroju Tygrysa, a wokół niego dzieciaki, które chciały, żeby wziął je na barana. Zaś, co zaskoczyło go chyba najbardziej, niedaleko Tygrysa stała Reina w stroju Belli z "Pięknej i Bestii", a jego nowy współpracownik nie spuszczał z niej wzroku, nawet wtedy gdy usiłowała wcisnąć mu jakiegoś trzylatka na ręce, podczas gdy ona sięgała po płaczącą dziewczynkę. Zaskakujące. Raimundo wrócił spojrzeniem do pary na dywanie i objął od tyłu ramieniem swoją prywatną księżniczkę, która wciąż stała jak wryta.
- Czego się spodziewałaś? - Wyszeptał Raimundo wprost do jej ucha. - Matias nie z tych co robią rzeczy połowicznie - Ella uniosła na niego oczy i uśmiechnęła się szeroko.
- Chyba jednak powinnam częściej mieszać się do spraw innych ludzi, jeśli tak dobrze mi to wychodzi - powiedziała przyciszonym głosem, wracając spojrzeniem do Cat i Matiasa, który właśnie w tym momencie złapał żonę na ręce i obrócił się wokół własnej osi. - I wygląda na to, że wracam do domu sama - powiedziała ze śmiechem, gdy zaczęli się całować na oczach zgromadzonej publiczności, która zaczęła klaskać.
- Nie, na pewno nie sama - stwierdził Raimundo odsuwając jej włosy z karku i całując miejsce za uchem, sprawiając, że przeszedł ją dreszcz. - Musimy Cię umyć, bo chyba się otruje - westchnął mężczyzna, czując gorzki posmak na ustach, co musiało być spowodowane jej makijażem, Ella parsknęła śmiechem i odsunęła się od niego, by po chwili znaleźć się w ramionach szczęśliwej Cat, która jej dziękowała, a przynajmniej tak to wyglądało. Raimundo uśmiechnął się na ten widok i ruszył w kierunku Alexisa, decydując, że woli pożyczyć mu samochód i pojechać do Elli z nią, niż odwozić jeszcze nowego architekta i recepcjonistkę.
- Trzymaj, nie wiem czy masz ważne prawo jazdy w naszym kraju, ale mi to wisi - powiedział Raimundo spoglądając na Ellę, gdy wręczał kluczyki zaskoczonemu Alexisowi.
- Jak rozumiem, Dzwoneczek to twoja dziewczyna - powiedział mężczyzna z wyczuwalnym obcym akcentem, po czym się uśmiechnął, przyjmując kluczyki i jednocześnie przenosząc dziecko z jednej ręki na drugą.
- Tak, to moja dziewczyna - powiedział z dumą Raimundo. - Zawieziesz Reinę do domu? Jutro odbiorę auto - po tych słowach pożegnał się z architektem i wrócił w miejsce, gdzie zostawił Ellę, zaskoczony, gdy zauważył, że jej nie ma. Zauważył kręcącą się obok Reinę.
- Hej, Piękna, widziałaś Dzwoneczka? - Raina odwróciła się uśmiechem i wskazała hol.
- Poszła się wykąpać, niedługo kończymy, a ona ma z tym - wskazała na swój kostium - najwięcej zachodu - dokończyła i wróciła do swojej gry w łapki z pięcio/sześcioletnią dziewczynką.
- Reina, Alexis Cię odwiezie do domu, nie musisz tułać się taksówką, ani autobusem - Dziewczyna skinęła głową z niepewną miną, a Raimundo zaczął rozglądać się po pozostałościach festynu. Co jak co, ale jego kuzynka umiała organizować akcje charytatywne, dzieciaki były zmęczone, ale szczęśliwe. Wszyscy byli zmęczeni, ale zadowoleni, Cat w ramionach Matias śmiała się z jakiego żartu Belindy, Reina wciąż grała w łapki, Alexis rozprawiał o czymś z dwulatkiem, którego wciąż trzymał na rękach, zakonnice zaczęły sprzątanie. A w jego głowie wciąż kołatało się imię Elli. Chciał ją stąd zabrać i zostać sam na sam, żeby mogli już wszystko sobie wyjaśnić, ale dopiero po tym jak zerwie z niej ten zielony kostium Dzwoneczka. W tym momencie poczuł jak czyjeś ramiona oplatają go w pasie, a broda ląduje na jego ramieniu.
- Czy możemy się już wymknąć? - Zapytała Ella przyciszonym głosem, wciągając go głębiej do holu. Raimundo uśmiechnął się szeroko i złapał jej jedną dłoń, po czym ostatni raz rzucając okiem na gości, popędził z nią w stronę wyjścia.


Raimundo westchnął przy jej ustach i pochylił się na tyle, by złapać ją za uda i opleść się jej nogami wokół talii. Tym razem kierunek był jeden i nie było nic na tym świecie, oprócz samej Elli, co mogłoby go powstrzymać. Jednak nie zapowiadało się na to, żeby blondynka miała go powstrzymywać, zamiast tego zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła go jeszcze bliżej. Raimundo poczuł uderzenie równie mocno co ona, gdy źle wycelował i zamiast trafić do jej sypiali przez otwarte drzwi, trafiła we framugę. Ella jęknęła z bólu i odchyliła głowę pocierając jedną ręką tył głowy.
- Dzięki - mruknęła ze udawaną irytacją, a on ze smutną minką pogłaskał ją po włosach. - Pożałujesz tego - Ella uderzyła go w ramię, ale było to jedyną karą jaka go czekała, bo sekundę później ściągnęła przez głowę krótką białą bluzeczkę, która miała na sobie i ze śmiechem schyliła się po kolejny pocałunek... I w tym momencie usłyszeli przekręcany w zamku klucz. Oczy Elli rozszerzyły się w przerażeniu, a Raimundo zaklął cicho, zanim wtoczył się z nią do sypialni i dość bezceremonialnie rzucił na łóżko, po czym ustawił się przy szparze w drzwiach obserwując wejście do mieszkania. Spojrzał na Ellę, która przycisnęła dłoń do ust tłumiąc chichot, uśmiechnął się mimo sytuacji, w której się znaleźli... Znowu. Spojrzał znowu w głąb mieszkania, jednak zamiast zobaczyć oczekiwaną przez niego Cat, zobaczył.... Hectora? Gestem nakazał Elli milczenie, a sam wyszedł z sypialni i trzasnął drzwiami. Hector podskoczył w miejscu, po czym spojrzał na Raimunda ze wściekłością.
- Zadomowiliśmy się jak widzę - powiedział Hector zmierzając w jego kierunku.
- Jak widać, czego chcesz? - Zapytał Raimundo ledwie powstrzymując wściekłość, gdy były facet jego dziewczyny stanął naprzeciw niego. W tej pozycji zastała ich Ella, ubrana, na co obaj wytrzeszczyli oczy, w białą koronkową bieliznę, gdzieś zniknęła jej rozkloszowana błękitna spódniczka, którą miała na sobie wcześniej.
- Co tu się dzieje? Czego chcesz? - Ella wojowniczo położyła dłonie na biodrach i zmarszczyła brwi. Raimundo nie był zachwycony tym, że nie tylko on może cieszyć się tym widokiem, więc czym prędzej ściągnął z siebie koszulkę i założył na Ellę tworząc niej kokon. Ella spojrzała na niego jak na kretyna, ale wsunęła ręce w rękawy i wyciągnęła włosy spod materiału. Hector zacisnął dłonie w pięści.
- Zapomniałem czegoś - stwierdził w miarę spokojnym tonem, mimo że łatwo dało się wyczuć narastającą w nim furię.
- Więc zabierz to i znikaj - warknął Raimundo zagarniając Ellę pod ramię. Miał wrażenie, że jakaś tajemna siła sprzysięgła się przeciwko nim. Hector rzucił im ostatnie nienawistne spojrzenie, wyciągnął jakieś papiery z komody i ruszył do wyjścia.
- Hector! - Krzyknęła za nim Ella, mężczyzna obrócił się z nadzieją, ale dziewczyna jedynie wyciągnęła dłoń. - Klucz poproszę - mężczyzna oklapł podał jej klucz i zniknął za drzwiami. - Czy Ty też masz wrażenie, że tam na górze nas nie lubią? - Zapytała Ella obracając się twarzą do Raimunda, po czym bezceremonialnie ściągnęła z siebie jego koszulkę, zdecydowana, żeby przeszkoda w postaci Hectora, nie zepsuła ich planów. Raimundo uśmiechnął się drapieżnie, gdy popchnęła go w stronę sypialni. Zapowiadała się długa noc...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:03:20 18-06-15    Temat postu:

Aaaaaaaaaaaaaaa jak mogłaś! I to Hector?!
Uwielbiam ich, no uwielbiam! I jak Ray staje w obronie swojej dziewczyny
A teraz czekam na Reine i Alexisa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:25:59 18-06-15    Temat postu:

Hahaha, ja zawsze muszę coś odwalić
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:13:29 18-06-15    Temat postu:

Hmm... chyba coś pokręciłam, ale wydawało mi się, że to Reina miała być Pocahontas, ale cieszę się, że jednak została nią Sonya. I czyżby Rai miał zamiar przeprowadzić jakieś śledztwo? I niemiłosiernie ciekawi mnie wspólna przeszłość Sonyi i Raula.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:50:10 18-06-15    Temat postu:

Nie pokręciłaś, zamianę ról Sonyi i Reiny jeszcze wyjaśnię A Rai nie przeprowadza śledztwa, tylko, gdy nie ma obok niego rozpraszającej go Elli, jest bardzo ciekawy świata
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:16:23 18-06-15    Temat postu:

tak się skupiam na Eli i Rai'u że nic takiego nie wyłapałam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:24:49 18-06-15    Temat postu:

To się skup, bo to jeszcze nie koniec na dziś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:59:59 18-06-15    Temat postu:

Żeby nie było, to nie jest dla dzieci, bo nie Występują półnadzy ludzie, choć jest lajcik (jak to mówi moja kumpela), więc dzieciom mówimy zdecydowane NIE.
A i dedykacja Dla Stokrotki* i magdaaleny, najwierniejszych fanek tej pary
    18.

- Ok, musimy porozmawiać - Raimundo spojrzał na Ellę, jakby zwariowała. Dopiero co znalazł się na łóżku, na które go popchnęła i podparł się na łokciach, żeby mieć lepszy widok na jej poczynania, a ona mówi, że musza porozmawiać? To zdanie nigdy nie brzmiało zbyt dobrze i Raimundo naprawdę mógłby się go przestraszyć, gdyby nie to, że Ella właśnie wspięła się na łóżko i usiadła na jego brzuchu, zmuszając go, żeby położył się na płasko, gdy oparła dłonie na jego ramionach. Miał ochotę wzywać wszystkie siły niebieskie i błagać o to, żeby przełożyła swoją rozmowę na później.
- Ella... - wyraził swoje wątpliwości jęcząc jej imię, gdy zabrała dłonie, bo odgarnąć włosy z twarzy.
- Oj, cicho, ja mówię, ty słuchasz - powiedziała przemądrzale, bawiąc się ramiączkiem stanika, co samo w sobie doprowadzało go do szału, a ona musiała doskonale zdawać sobie sprawę, że mógłby w tym momencie zrobić dla niej wszystko, żeby tylko pozbyła się tego skrawka koronki. Nawet rozmawiać, choć nie był przekonany co do swojej elokwencji w tym momencie.
- Ok - jeśli tylko to przeżyję, dodał w myślach.
- Po pierwsze, dziękuję, że byłeś dzisiaj ze mną na festynie, to wiele dla mnie znaczy - uśmiechnęła się patrząc w dół i widząc jak oblizuje usta, gdy zsunęła jedno ramiączko. - Po drugie, jeśli Hector jeszcze raz wpadnie na nas w niedwuznacznej sytuacji, to chyba go wykastruje - Raimundo uśmiechnął się diabelsko na tę myśl, chętnie by jej w tym pomógł.
- Popieram - wydusił z siebie i podążył wzrokiem za ruchem jej dłoni, gdy zsuwała drugie ramiączko.
- Po trzecie: jutro jest przyjęcie, od którego wszystko się zaczęło i zdecydowanie mam co do niego inne plany, niż miałam wcześniej...
- No ja myślę - stwierdził natarczywie, a ona się zaśmiała. Taa, jasne, już biegł, żeby oddać ją w łapy tego idioty. O niczym innym wprost nie marzył! Ella przekrzywiła głowę ze uśmiechem i sięgnęła do zapięcia stanika, ale wciąż przytrzymywała materiał na piersiach ramieniem. Raimundo miał ochotę krzyczeć z frustracji, ale mimo to się nie ruszył. Pozwoli jej skończyć tę "rozmowę", zanim się na nią rzuci.
- Po czwarte i ostatnie: jesteś absolutnie pewien, że... - Uniósł się z łóżka i zamknął jej usta pocałunkiem. Wiedział o co chce spytać - o to, czy jest pewien czy chce z nią być. Nie pyta się o takie rzeczy podnieconego mężczyznę, kiedy leży się z nim w łóżku! Zupełny idiotyzm.
- Tak, tak, tak, marudo - obrócił ich tak, że leżała pod nim i pozbył się koronki, którą wciąż ściskała w rękach, po czym złapał jej nadgarstki i przypilił do łóżka. - Gdybyś jeszcze nie zauważyła, to wariuje tu z pożądania i jeśli jeszcze raz nam ktoś przerwie, to ukatrupię na miejscu - Ella zagryzła dolną wargę, pozwalając mu mówić, jednocześnie przesunęła stopą po jego nodze, zmuszając go do skrócenia trwania tej rozmowy do minimum. - I żałuję, że Hector w ogóle pojawił się w twoim życiu, bo już dawno mógłbym się z Tobą spotykać i leżeć w tym łóżku - Ella spojrzała w bok, a on zrozumiał, że coś palnął.
- Tego nie wiesz, w ogóle mnie nie zauważałeś, więc... - Raimundo zaklął w duchu i przycisnął usta do jej obojczyka.
- Tak, słoneczko, ogłośmy mnie największym idiotą świata i przejdźmy do tej części, gdzie mówisz, ze mnie kochasz - blondynka spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami i szarpnęła rękami, żeby się uwolnić i zwiać, ale jak zwykle nie dał jej na to szansy.
- Ja... Nie, Raimundo... Nie... - Ok, przeszarżował, nie chciał jej wystraszyć, ale nie mógł się powstrzymać.
- Nie kochasz mnie? Damy sobie z tym radę - opanował sytuację, a przynajmniej tak mu się wydawało, ale Ella nie wyglądała ani trochę spokojniej.
- To nie jest takie proste - Ella zdobyła się na pełne zdanie. - Jeszcze tydzień temu byłam przekonana, że kocham... kogoś innego - zarówno dla niej, jak i dla nie, imię Hectora padło w tym łóżku zdecydowanie za dużą ilość razy. Raimundo westchnął. Miał ochotę w coś uderzyć, najlepiej sam siebie, ale że było to niemożliwe, dał sobie spokój i powrócił myślami do półnagiej kobiety, przez która wariował przez ostatnie dni. - Naprawdę wolałabym być ubrana podczas tej rozmowy - stwierdziła Ella, a on zauważył, że przez dłuższą chwilę wpatruje się w jej ciało bez słowa.
- A ja nie - mruknął Rai, wypuszczając jej dłonie z uścisku, tylko po to, żeby móc dotknąć palcami jej twarzy. - Być może przesadzamy z tempem, ale nie mogę przestać o Tobie myśleć. Nie pamiętam nawet jakim cudem udało mi się sfinalizować ostatnią transakcję, bo byłem tak nieobecny, że asystentka kopała mnie pod stołem. To, że zawaliłem szansę wtedy, kiedy jeszcze byłaś we mnie zakochana, nie oznacza, że odpuszczę teraz - zapowiedział z mocą, zmuszając ją, by spojrzała mu w oczy.
- Czy możemy wrócić do poprzedniej części i przynajmniej skończyć się rozbierać, zanim ktoś znowu postanowi nam przerwać? - Próbowała rozproszyć go humorem, co znaczyło, że czuła się niepewnie, ale Raimundo pamiętał też kto zaczął tę rozmowę.
- Nie do końca. Znaczy, ja bardzo chętnie zobaczę Cie nago, zawsze i wszędzie, byle nie w biurze, bo wtedy na pewno skończy się to moim zawałem - Ella parsknęła śmiechem i rozluźniła się trochę.
- Albo mój ojciec Cię zabije... W każdym przypadku będę musiała kupić wieniec - ciągnęła zabawę Ella, myśląc, że sprawę uczuć mają już za sobą.
- Ale... - Nie dał się zbić z pantałyku Raimundo. - Wariuję na twoim punkcie i jeśli uważasz, że uda Ci się mnie łatwo pozbyć po dzisiejszej nocy, to jesteś w błędzie - po tych słowach schylił się w końcu, by ją pocałować, a Ella musiała przyznać, że nie tylko w słownych gierkach był mistrzem, bo za każdym razem, gdy ją całował zupełnie odbierało jej mowę. Co ja plotę, przecież nigdy nie przestałam o nim myśleć. To idiotyczne mówić, że go nie kocham, kiedy to właśnie czuję, kretynka, pomyślała Ella, czując jak każdy nerw w jej ciele wysyła małe elektryczne impulsy do jej serca. Ella przerwała pocałunek, ale Rai był zdecydowany nie wracać już tego wieczoru do rozmowy.
- Rai... - Zaczęła Ella, ale przerwał jej własny jęk, gdy przesunął dłonie na jej piersi. - Raimundo - spróbowała znowu, przesuwając palce w kierunku rozporka jeansów, które wciąż miał na sobie, czym zwróciła jego uwagę.
- Ok, mów, w życiu nie przejdziemy dalej, jeśli nie uznasz tej rozmowy za zakończoną - jęknął z frustracją.
- Kocham Cię - wzięła go z zaskoczenia, widziała to, ale nie mogła przestać się uśmiechać. Co z tego, że on jej nie kochał. Czuła się lżejsza, jakby długo skrywana tajemnica wreszcie ujrzała światło dzienne.
- I dzięki Bogu - westchnął Raimundo, szczerząc się jak wariat, zanim z podwójnym zapałem zabrał się do przerwanej czynności ściągania z niej tego, co jeszcze na niej zostało.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 22:07:10 18-06-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:42 18-06-15    Temat postu:

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
To oficjalne - umarłam! Przysyłajcie kondolencje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 5 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin