Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Conjugal Peccadilloes - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 31, 32, 33 ... 43, 44, 45  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Shelly
Idol
Idol


Dołączył: 20 Gru 2011
Posty: 1681
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:12:50 11-04-12    Temat postu:

cechuję się cierpliwością w praktycznie mówiąc każdej sytuacji,
i w tej na pewno postaram się być cierpliwie, bo pewnie że
rozumiem, że nie chcesz by było to zbytnio naciągane, schematyczne,
że od razu takiej niechęci do siebie, rzucają się sobie w ramiona.
Tak więc z cierpliwością będę czekała < 3
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brillantez
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:02:44 11-04-12    Temat postu:

Inesita napisał:
To nie znaczy absolutnie nic poza tym, że Sebulek raczej się nie zmieni, bo straciłby wtedy cały swój urok Nigdzie przecież nie napisałam, że nie będzie happy endu ale przyznaję szczerze, że jeszcze nie zdecydowałam, jak zakończą się losy tej dwójki więc na dzień dzisiejszy wszystko jest możliwe. Pewne jest tylko to, że nie będzie schematycznie i nudnie, a do ewentualnego końca jeszcze sporo czasu


No to otwarty związek Tego w telenoweli jeszcze nie było Nie jest ani schematyczne, ani nudne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaśka3001
Komandos
Komandos


Dołączył: 13 Lis 2010
Posty: 621
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:58:26 11-04-12    Temat postu:

Brillantez napisał:
Inesita napisał:
To nie znaczy absolutnie nic poza tym, że Sebulek raczej się nie zmieni, bo straciłby wtedy cały swój urok Nigdzie przecież nie napisałam, że nie będzie happy endu ale przyznaję szczerze, że jeszcze nie zdecydowałam, jak zakończą się losy tej dwójki więc na dzień dzisiejszy wszystko jest możliwe. Pewne jest tylko to, że nie będzie schematycznie i nudnie, a do ewentualnego końca jeszcze sporo czasu


No to otwarty związek Tego w telenoweli jeszcze nie było Nie jest ani schematyczne, ani nudne


To naprawdę będzie chyba nowość
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:32:54 11-04-12    Temat postu:

Zastanowię się, a tymczasem zapraszam na next

Odcinek 27.

M
arisa powoli otworzyła oczy i spojrzała na twarz swojego męża, na której, choć spał, malowało się zadowolenie, ale też smutek. Odgarnęła włosy z twarzy i wsparła głowę na przedramieniu. Wtedy on, jakby wyczuwając na sobie jej wzrok, powoli odwrócił twarz w jej stronę, spojrzał jej w oczy i wyciągnął dłoń, by dotknąć jej wciąż różowego policzka. Zupełnie jakby chciał przekonać czy to wszystko dzieje się naprawdę. To, co wydarzyło się na plaży i to, co działo się potem w tym hotelowym pokoju, było dla niego jak najpiękniejszy sen. Kochał ją i ona kochała jego, nawet jeśli jej głowa była w tym momencie pozbawiona ich wspólnych wspomnieć. Wiedział, że nie zapomni tej nocy do końca życia i miał nadzieję, że cokolwiek by się nie działo, Marisa będzie ją wspominać równie mile. Zwłaszcza, że na ich ostatni dzień pobytu w Lloret de Mar zaplanował coś specjalnego, co teraz, po wspólnie spędzonej nocy, wreszcie miało nabrać sensu.
Marisa uśmiechnęła się lekko i przysunęła bliżej, a kiedy ciasno objął ją ramieniem, położyła głowę na jego nagim torsie, pozwalając by wtulił twarz w jej włosy. Obrazy w jej głowie ciągle nie układały się w żadną logiczną całość, ale teraz przynajmniej miała dziwną pewność, że całym sercem kocha tego mężczyznę i nie potrafiłaby bez niego żyć.
– Zostańmy tu na zawsze – powiedziała cicho, palcem wskazującym rysując małe okręgi na jego klatce piersiowej. Jeszcze kilka dni w tym raju, a być może odzyskałaby pamięć. Zresztą to, co wydarzyło się tu między nimi było jak sen, z którego nie chciała się budzić.
– Mari… – szepnął, opuszkami palców gładząc aksamitną skórę jej pleców. – Musimy…
– Nie mów nic – poprosiła, spoglądając w jego ciemne oczy. – Cieszmy się tym, co jest teraz – powiedziała, a on zastygł w bezruchu, zastanawiając się czy to możliwe, że pamięć jej wróciła. – Chciałabym każdej nocy zasypiać przy tobie i każdego ranka budzić się w twoich ramionach, ale boję się, że gdy wrócimy do domu, to wszystko się skończy… Mam jakieś dziwne przeczucie.
– Nic się nie skończy – zapewnił, ujmując w dłoń jej policzek. – Jestem przy tobie teraz i będę zawsze – dodał, muskając delikatnie jej usta swoimi wargami. – Uwierz, że możemy być szczęśliwi.
– Wierzę – wyszeptała, odwzajemniając pocałunek. – Nawet, jeśli stare wspomnienia nigdy nie wrócą, to dzięki tobie będę miała nowe – powiedziała po chwili, uśmiechając się psotnie. – Piękne i gorące – dodała i usiadłszy na jego biodrach, pochyliła się tak, że jej długie włosy opadły na jego twarz.
– Jeszcze nie masz dość? – spytał z uśmiechem i patrząc w jej roziskrzone oczy, odgarnął pasma jej włosów za uszy, zatrzymując dłonie na jej smukłej szyi.
– Uzależniasz – odparła, przygryzając dolną wargę, a on pierwszy raz od dawna poczuł się dokładnie tak, jak czuł się zaraz po ślubie, kiedy wszystko między nimi układało się jak w bajce.
– Powinnaś odpoczywać – powiedział tonem nadopiekuńczego rodzica, ale gdy delikatnie otarła się o niego biodrami i spojrzała na niego filuternie, wiedział, że nic nie przekona jej do spania. Sam też stracił ochotę na sen. Uniósł lekko głowę, by dosięgnąć jej ust, a kiedy ich języki rozpoczęły wspólny taniec, podniósł się do pozycji siedzącej i przygarnąwszy ją mocno do siebie, zacisnął dłonie na jej sprężystych udach.
– Nie możemy przesunąć wyjazdu o kilka dni? – spytała i oderwawszy się na chwilę od niego i przekornie przekrzywiła głowę, patrząc na niego maślanym wzrokiem. Juan westchnął i pokręcił przecząco głową. Niezależnie od tego, jak bardzo sam tego pragnął, jej zdrowie było najważniejsze, a każdy dzień zwłoki mógł kosztować ją życie.
– Ale mogę sprawić, że jutrzejszy dzień będzie najpiękniejszym w twoim życiu – powiedział cicho, uśmiechając się tajemniczo i nie czekając na jej reakcję, rozpoczął ustami wędrówkę po jej ciele, od szyi, przez obojczyk, piersi, aż do dolnych partii brzucha.

Franco nerwowo przechadzał się od ściany do ściany, co i raz nerwowo przeczesując ręką włosy. Jego matka siedziała spokojnie na niewygodnym krześle pod ścianą, nerwowo zerkając co chwilę w stronę wielkich wahadłowych drzwi, z którymi kilkanaście minut temu zniknęła Verónica.
– To moja wina – powiedział, bezradnie spoglądając na matkę. – Jeśli coś się stanie dziecku…
– Nie pleć bzdur – przerwała mu Juliana i podszedłszy do niego, położyła mu dłoń na ramieniu w pocieszającym geście. – Wszystko będzie dobrze.
– Pan Ortega? – spytał mężczyzna w lekarskim kitlu, który właśnie wyszedł zza wahadłowych drzwi, a kiedy Franco skinął twierdząco głową, wyciągnął do niego dłoń na przywitanie. – Guillermo Carrillo. Są komplikacje – powiedział bez ogródek. – Być może, będzie musiał pan wybrać…
– Wybrać? – Franco wpatrywał się osłupiały, w stojącego przed nim mężczyznę, starając się jak najdalej odepchnąć czarne myśli, które w jednej chwili zalały jego umysł wielką falą.
– Kogo mamy ratować – dokończył spokojnie doktor Carillo. Franco poczuł jak krew odpływa mu z twarzy a nogi stają się miękkie jak z waty. Pokręcił głową z niedowierzaniem i spojrzał w oczy doktora, w których zobaczył troskę i współczucie. – Muszę to wiedzieć – powiedział cicho. – Być może wszystko skończy się dobrze, ale zanim zabierzemy pana żonę na blok operacyjny, muszę poznać pana decyzję – dokończył, spoglądając na młodego Ortegę nagląco.
Franco zacisnął dłonie w pięści tak, że aż zbielały mu kłykcie i spojrzał na matkę. Czuł się jak kat, mający za chwilę dokonać wyroku. Nie chciał wybierać, chciał mieć ich oboje, niezależnie od tego, czy dziecko było jego, czy nie.
– Panie Ortega – ponaglił go doktor Carillo. – Liczy się każda minuta.
– Dziecko – wyszeptał Franco. Lekarz skinął głową ze zrozumieniem i pobiegł z powrotem za wahadłowe drzwi. Ortega patrzył jak ich skrzydła przestają się kołysać, a kiedy w końcu stanęły w miejscu opadł na kolana i ukrył twarz w dłoniach. W najczarniejszych koszmarach nie sądził, że kiedykolwiek będzie musiał decydować o czyimś życiu lub śmierci. Chciał wierzyć, że Verónica, wbrew temu wszystkiemu co mówiła wcześniej, również wybrałaby dziecko. – Dziecko… – powtórzył cicho, kiedy poczuł oplatające go ramiona matki. Przez chwilę wydawało mu się, jakby głos, który wypowiedział to jedno słowo nie należał do niego. W ogóle czuł się tak, jakby wszystko wokół działo się poza nim i nie dotyczyło jego samego, ale bohatera jakiegoś kiepskiego dramatu.
– Będzie dobrze, synu – szepnęła Juliana, a on jak małe dziecko wtulił się w jej opiekuńcze ramiona, pozwalając płynąć łzom.

Ana Lucía delikatnie wytarła usta serwetką i sięgnęła po lampkę wina, odważnie spoglądając swojemu mężowi w oczy. Nie wiedziała po co zaprosił ją na tą kolację, ale od momentu gdy po nią przyjechał zachowywał się nienagannie, wręcz idealnie. Był miły, szarmancki, nawet starał się żartować. Zupełnie jakby byli kochającymi się mężem i żoną.
– Powiesz mi w końcu o co chodzi? – spytała. Sebastián uśmiechnął się lekko i sięgnął po butelkę wina, by napełnić ich kieliszki. Ana patrzyła jak precyzyjnie i z wyczuciem rozlewa bordowy płyn, a kiedy skończył i usiadł, spojrzała na niego nagląco.
– Nie mogę po prostu zjeść z żoną kolacji? – odpowiedział pytaniem, jakby to było coś najnormalniejszego w świecie, że jedzą razem kolację w jednej z najdroższych restauracji w mieście.
– Ty nic nie robisz po prostu – zauważyła brunetka, odgarniając pasmo włosów za ucho. – Postanowiłeś mnie udobruchać? Nie wycofam papierów i nie zmienię zdania odnośnie naszego małżeństwa – powiedziała stanowczo.
– Dlaczego nie dasz mi szansy? – spytał. Ana uniosła wysoko brwi i roześmiała się, odwracając wzrok od jego napiętej twarzy. Znała go przecież i wiedziała, że chodzi mu wyłącznie o interesy.
– Bo ty się nigdy nie zmienisz – powiedziała cicho. – A ja nie zamierzam zmarnować sobie życia przy twoim boku. I tak za dużo czasu już straciłam – dodała, sięgając po kieliszek z winem.
– Coś cię łączy z Davidem?
– Nie twój interes – warknęła wściekle. Sebastián był jak pies ogrodnika. Może po części miało to związek z historią, jaką opowiedziała jej Aurora, ale nie zamierzała teraz tego roztrząsać ani tym bardziej tłumaczyć mu się z czegokolwiek. – Ja nie wypytuję czy coś cię łączy z tymi wszystkimi kobietami, z którymi sypiałeś za moimi plecami.
– Nie zastanawiałaś się nigdy, dlaczego sypiam z nimi a nie z tobą?
Ana spojrzała na niego zdumiona. Wdawanie się z nim w jakiekolwiek dyskusje na ten temat uznała jednak za zupełnie bezcelowe.
– Myślę, że nie mamy o czym rozmawiać. Dziękuję za kolację – zakończyła, wstając od stołu. Sebastián zaklął pod nosem, zmiął w palcach serwetkę i ostentacyjnie rzucił ją na stół. Jeśli myślał, że pójdzie mu z nią łatwo, grubo się przeliczył.
– Proszę dopisać należność do mojego rachunku – powiedział, gdy kelner podszedł do stolika, a gdy mężczyzna skinął uprzejmie, wstał i ruszył w stronę wyjścia. – Ana, zaczekaj! – krzyknął, dostrzegłszy kilka metrów przed sobą sylwetkę swojej żony, w dopasowanej, czerwonej sukience.
– Daj mi spokój! – wycedziła przez zęby, wierzchem dłoni ścierając łzę, która mimowolnie spłynęła po jej policzku.
– Ana! – powtórzył, ale nim zdążyła zareagować szarpnął ją za rękę i obróciwszy w swoją stronę gwałtownie przyparł do zimnego muru, wpijając się zachłannie w jej usta. W pierwszym odruchu chciała się bronić. Uderzyła kilka razy drobną pięścią w jego tors, ale wtedy zamknął jej nadgarstki w żelaznym uścisku. Uświadomiła sobie, że walka z nim nie ma najmniejszego sensu, a kiedy poczuła jego język nachalnie badający wnętrze jej ust, kolana się pod nią ugięły. W końcu oderwał się od niej i ująwszy jej twarz w swoje dłonie oparł się czołem o jej czoło. – Jesteś moją żoną – szepnął tym swoim aroganckim, pewnym tonem, spoglądając w jej oczy. Starał się w nich wyczytać cokolwiek, ale były puste i zupełnie bez wyrazu.
– Ale to nie daje ci prawa, by traktować mnie jak rzecz – odparła i wyswobodziwszy się z jego objęć pobiegła do pobliskiej taksówki nie oglądając się za siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brillantez
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:15:55 12-04-12    Temat postu:

Z niecierpliwością przez 2/3 odcinka czekałam na ostatnią część Ana i Sebastian są strasznie uzależniający Ale zacznę od początku...

Marisa i Juan przeżywają cudowne chwile i mogłoby tak pozostać, niestety niedługo będą musieli powrócić do rzeczywistości i Mari dowie się o chorobie. W dodatku jeśli zacznie sobie przypominać jakie były jej stosunki z mężem przed wypadkiem to w jej głowie powstanie mętlik. Biedna Marisa.
Poza tym poznaliśmy wreszcie jacy byli przed chorobą Marisy. Cudowna para

Nie spodziewałam się, że Franco zostanie postawiony w takiej sytuacji. Miejmy nadzieję, że i dziecko, i Veronica przeżyje. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji...

I na deser moja ulubiona para Ana Lucia i Sebastian. To ich spotkanie było tak krótkie, a takie cudowne, że się w końcu zobaczyli, że nie mogę tego opisać Dobrze Sebastianowi, że z Anką mu nie pójdzie tak łatwo i miała rację, że nie jest jego własnością, rzeczą. Przy okazji utrzymała go w zazdrości odpowiadając na pytanie o Davidzie: "nie Twój interes" Uwielbiam ich <3 <3

Czekam na kolejny odcinek z ogromną niecierpliwością
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:00:07 12-04-12    Temat postu:

Marisa i Juan przeżywają tak piękne chwile, że wręcz rozpływam się, czytając o nich. Ich duet jest przykładem miłości i chemii, którą czytelnik odczuwa od początku do samiutkiego końca. I choć wakacje w Lloret de Mar, obfitujące w szczęśliwe, a ostatnio również upojne chwile dobiegają końca, a ich parę czeka tak naprawdę walka ze śmiercią, to jestem święcie przekonana, że Mari odzyska pamięć, a następnie stawi czoło chorobie i wygra z nią w wielkim stylu. Oboje zasługują bowiem na happy end w stylu "żyli długo i szczęśliwie". Scena z udziałem Franco powaliła mnie zaś momentalnie na łopatki. Nie sądziłam bowiem, że mężczyzna stanie przed tak trudnym wyobrem - o ile nie najtrudniejszym w swoim życiu. Mimo wewnętrznego rozdarcia, postanowił zawalczyć o dziecko. Dziecko, co do którego ojcostwa nie ma jakiejkolwiek pewności. Mam jednak cichutką nadzieję, że operacja skończy się sukcesem zarówno dla Vero, jak i jej maleństwa - bo chcąc, nie chcąc oboje zasługują na to, by żyć i uszczęśliwić Franca
Ostatnią część pozostawiłabym najchętniej bez komentarza, bo upewniła mnie ona w przekonaniu, że postać Sebastiana zmierza w jak najgorszym kierunku, ale powiem jedno - fani duetu Any&Seby mają się czym cieszyć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:14:14 12-04-12    Temat postu:

Dzięki za komentarze :*

No cóż, żadną tajemnicą nie jest, że sielanka Mari i Juana lada moment dobiegnie końca - ale co by się nie działo, tej pary nie potrafiłabym rozdzielić i ogromnie mnie cieszy, że udało mi się włożyć w ich historię miłość i chemię - bardzo mi na tym zależało.
U Franco i Vero z całą pewnością będzie sporo zawirowań, a Sebastian... cóż - on się nigdy nie zmieni, bo wtedy nie byłby sobą Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby mógł się stać czułym, romantycznym i kochającym mężem - próbowałam wiele razy, ale nie potrafię, wybaczcie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:21:28 12-04-12    Temat postu:

Duet Mari i Juan jest po prostu piękny. Wzruszający i taki wyjątkowy. Czytając jednak o ich cudownych chwilach pełnych miłości, pomyślałam, że być może to ich ostatnie chwile. Nie wiem czemu... Serio nie mam pojęcia, czemu naszły mnie takie czarne myśli!!!
Jedno jednak jest pewne... Lepszy jest krótki, ale szczęśliwy czas, niż wieki w cierpieniu.

Cudowna środkowa scena. W wątku Franca i Veronici nigdy nie było nudno... Ale teraz przydarzył się im prawdziwy dramat. Być może kobieta umrze... Mam jednak cichą nadzieję, że tak się nie stanie. Wydaje mi się, że Franco zasłużył na kochającą rodzinę.

A co do ostatniej sceny... Sebastian może oszukać Anę, może oszukać sam siebie, czytelników, ale mnie NIE OSZUKA Pies na baby, zimny drań i koniec


Ostatnio zmieniony przez Dull dnia 20:26:11 12-04-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:43:51 13-04-12    Temat postu:

Mari i Juan, to druga parka w tym opowiadaniu dla której happy end powinien być szczęśliwy (pierwsza to oczywiście Sara i Martin ) Dużo przeszli, jakby nie patrzeć od początku im się nie układało i dopiero teraz naprawdę są szczesliwi i tego akurat im się nie powinno zabierać. Nawet jeśli przewidujesz dla nich jeszcze coś,(jakieś małe zamieszanie) to mam nadzieję, że będzie to chwilowe!
Dalej, no cóż nie przepadałam za Veronicą, jednak... oh Franco miał trudną decyzję do podjęcia. I mimo tylko małej sympatii do tej bohaterki życzę jej wszystkiego dobrego, bo chyba zrozumiała swój błąd, a poza tym Francowi nalezy się szczęście wraz z ich maleństwem i z nią. Ona jako podstępna kobieta na początku, zmieniła się na lepsze i jej zmianę jak najbardziej można zaakceptować w przeciwieństwa do innego bohatera, a mianowicie Sebastiana. Wiesz co? Ja sobie nie wyobrażam jego jako dobrego, przykładnego mężusia. Nawet jak próbuje być miły, jak na tej kolacji to słabiutko mu to idzie, i wszystko idzie w złym kierunku. Innym niż on by przypuszczał, i robi to nieświadomie. I zawsze kończy się niepowodzeniem.
Czekam na new!


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 20:45:38 13-04-12, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
levyrroni
Idol
Idol


Dołączył: 05 Cze 2011
Posty: 1530
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Pomorskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:22:44 13-04-12    Temat postu:

Zacznę od mojej ulubionej parki czyli Any i Sebstiana
Bardzo mi się podobała ta ich kolacja ! A to jak mu powiedziała "nie Twój interes" to było genialne na pewno się tego nie spodziewał !
Mam nadzieje ,że Sabastian zrozumie ,że nie ma prawa tak traktować Any !
Każdą kobietę mógł mieć ale z Ana nie jest łatwo i jak na razie wcale jej się nie dziwie ale mam nadzieje ,że zmięknie jak Sabastian chociaż trochę zrozumie jaki ma a raczej miał skarb i spróbuje go odzyskać a raczej zdobyć
Ja szczerze wcale bym nie chciała ,żeby Sebastian się całkowicie zmienił jedyne co to ,żeby pokochał i szanował swoją żonę no jej nie ranił !Ale ten jego teraźniejszy charakter dodaje mu uroku Oczywiście bez tych wszystkich zdrad !
Mam nadzieje ,że będę razem jak nie jako małżeństwo to jako para !
Żeby tylko Veronica i dziecko przeżyły bo inaczej Franco się załamie !
A co do Merisy i Jauna mam nadzieje ,że zostaną już tacy szczęśliwi !

Czekam na next
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brillantez
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:59 13-04-12    Temat postu:

levyrroni napisał:

Ja szczerze wcale bym nie chciała ,żeby Sebastian się całkowicie zmienił jedyne co to ,żeby pokochał i szanował swoją żonę no jej nie ranił !Ale ten jego teraźniejszy charakter dodaje mu uroku Oczywiście bez tych wszystkich zdrad !


Zgadzam się
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shelly
Idol
Idol


Dołączył: 20 Gru 2011
Posty: 1681
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:45:25 14-04-12    Temat postu:

Zacznę od swojej ulubionej pary, czyli rzecz jasna od Any i Sebastiana, nie wiem co to jest, ale mimo tej ich wspólnej niechęci do siebie, tworzą według mnie cudowną parę, a scenki są po prostu wyśmienite i wyborne, zapełnione kolorystyką, użyłabym do tego więcej pozytywnych epitetów, lecz wypisywanie ich w nieskończoność też nie jest zbyt pozytywne, ale wiedz, że ta para wg. Mnie jest nieziemska i cudowna. Ich rozmowa w restauracji była barwna i bardzo wciągała do tego, by ją przeczytać, ogólnie tą scenkę przeleciałam wzrokiem z kilkanaście razy i na pewno jeszcze będzie te kilkanaście razy, które dopiero przeczytam. Podobało mi się to, jak zapytał się jej czy łączy ją coś z Davidem, a ona odpowiedziała mu że to nie jego interes, że ona nie pyta się co łączyło go z kobietami, z którymi sypiał za jej plecami. Podoba mi się także postawa Any, bo która z tych kobiet mogłaby mu się oprzeć, każda prócz niej, tak więc wielkie brawa dla dziewczyny < 3 Mam nadzieje, że Sebastian jednak zrozumie, że Ana to taki skarb, zauważy ją wreszcie, może nie jak żonę, tylko jako kobietę, że pasuje do jego ideałów, do tej pory był nieźle zaślepiony Nie chodzi mi o to, by zmienił się, bo wtedy straciłby na pewno swój urok, który bardzo mnie urzekł, ale o to by pokochał ją, żeby te zdrady ograniczył, może być tym chamem, zarozumialcem, ale żeby w końcu coś poczuł do swojej żony, żeby nie była mu obojętna, a ona, mhm, mogłaby tak podsycać wtedy jgo zazdrość i się odwdzięczyć za to cierpienie, gdyż czuła niegdyś coś do niego, a on puszczał to mimo uszu, teraz ona powinna postawić w tym jakiś krok, a potem dopiero jakieś ocieplenie, czyli odwzajemnienie uczuć swojego męża Ale dobra, to jest twoje opowiadanie więc nie będę się rządziła, chciałam tylko podesłać taki pomysł mały

A co do kolejnych par ? Franco musiał podjąć decyzję i zadecydował, jeśli miałby wybierać, by to dziecko przeżyło, że Veronica tak by na pewno chciała, no nie wiem czy by chciała, bo dla niej, liczy się tylko ona sama, mam tylko nadzieje że ten pogląd się zmienił, także na to że Veronica wraz z maleństwem będzie żyła, by Franco nie załamał się tą całą sytuacją .

Marisa i Juan, aj, nie wiem co miałabym opisać o tej parce, bo mnie najbardziej ciekawią te z inne chodzi mi o Martina&Sare, Ane&Seba wraz z Franco&Veronic, mam nadzieje że nie pomyliłam się, ale i tak życzę tej parce szczęścia, na razie są szczęśliwi, zobaczymy co będzie potem .

Kiedy możemy spodziewac się next'u ?
pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:33:15 14-04-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny :*
Nie macie pojęcia jak przyjemnie jest czytać takie pełne emocji i przemyśleń komentarze! Dzięki nim chyba przeszła mi ochota na kończenie tej historii więc mam nadzieję, że wytrzymacie jeszcze trochę ze mną, tym opowiadaniem i jego bohaterami
Cieszę się, że taką sympatią darzycie Mari i Juana i że Anka i Sebulek wywołują tyle różnych odczuć Będę się starać, żeby nie było nudno i schematycznie - co mi z tego wyjdzie, zobaczymy. Jeśli jednak w którymś momencie będzie miały już dość - to walić prosto z mostu
A next być może już dziś wieczorem ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Shelly
Idol
Idol


Dołączył: 20 Gru 2011
Posty: 1681
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:52:32 14-04-12    Temat postu:

W takim razie, jak najbardziej będziemy starali się wczuć w rolę komentatorów tego oto cudu, i będziemy najszczerzej jak tylko potrafimy wyrażać swoje opinie, zachwyty, na temat stworzonych przez ciebie traum, byś nie pisała tego na marne, będziemy udowadniać ci to, jak dobrą tworzysz harmonię, a wszystko to co piszesz wyrażasz tak, że przed oczami człowieka staje nagle obraz tego oto momentu. Pewnie że wytrzymamy, najchętniej to wcale nie rozstawaliśmy się z tym oto opowiadaniem, a ja w szczególności z Sebą & Aną, jednak do innych par, też bardzo mnie ciągnie, ciekawi mnie historia Sary, Martina, Franca i Veronici Wierzę w twoje możliwości i po całości wiem, że wcale nie będzie nudno ani schematycznie .
Dobra, będziemy walić, ale coś czuję, że nigdy nie będę miała dość, więc spoko, przynajmniej w moim przypadku . ;>
Oj, no to fajnie, a możesz zdradzić jakie traumy się pojawią ?
czekam < 3
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 17 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:41:19 14-04-12    Temat postu:

Ależ mnie nie chodzi o same zachwyty - broń Boże! Jak coś będzie nie tak, to też proszę walić prosto z mostu. Nie piszę idealnie, bo nikt nie pisze, więc konstruktywna krytyka zawsze mile widziana - dzięki niej przecież człowiek uczy się i doskonali swoje umiejętności
A co do nexta - na razie po głowie chodzi mi Anka i Sebek, ale często w trakcie pisania wpadam na zupełnie inny pomysł i wychodzi całkiem coś innego niż początkowo zamierzałam, więc proszę mieć to na uwadze
No a tak ogólnie, to myślę od jakiegoś czasu o wprowadzeniu kolejnej traumy tj. doktora Guillerma Carillo (Facundo Arana) i jego żony Noelle (Natalia Oreiro), którzy przecież są adopcyjnymi rodzicami rodzeństwa Vero. Co Wy na to? Dacie radę ogarnąć jeszcze jeden wątek? Jeśli nie, to spoko, nie będę jakoś specjalnie ubolewać nad tym faktem A może chcielibyście, żeby rozwinąć wątek którejś z drugoplanowych postaci? Pisać proszę - dziś dzień spełniania życzeń a ja jestem otwarta na propozycje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 31, 32, 33 ... 43, 44, 45  Następny
Strona 32 z 45

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin