Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Conjugal Peccadilloes - EPILOG
Idź do strony 1, 2, 3 ... 43, 44, 45  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:56:26 13-08-11    Temat postu: Conjugal Peccadilloes - EPILOG



* * *
[link widoczny dla zalogowanych]
*
[link widoczny dla zalogowanych]
* * *


Od małego wyobrażasz sobie ten dzień, kiedy z drżącym sercem, kroczysz pewnie czerwonym dywanem, w śnieżnobiałej sukni, a oczy wszystkich skierowane są wyłącznie na ciebie. Czujesz się jak księżniczka, a świadomość, że na końcu dywanu, czeka na ciebie twój dumny, szczęśliwy książę, dodaje ci sił…
Jednak życie często w okrutny sposób weryfikuje marzenia. Również te, o miłości do końca świata. Przed Wami historia czterech, młodych, na pozór szczęśliwych małżeństw, zawartych z różnych powodów: z rozsądku, z przymusu, z „łapanki” i na złość rodzinie.
Co i ich łączy, a co dzieli i gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość?




Kobieta sukcesu i barman.
Ona bardzo chce mieć dziecko.
On na gwałt potrzebuje pieniędzy.
Znają się od dziecka, a teraz postanowili pomóc sobie nawzajem.



Kobieciarz i szara myszka.
On ani myśli być przykładnym mężem; zdradza ją na prawo i lewo.
Ona, przykładna żona, przymyka na wszystko oko,
uświadamiając sobie, że zakochała się we własnym mężu.



Stare, dobre (?) małżeństwo.
Kiedy stali na ślubnym kobiercu, wierzyli, że ich miłość pokona wszystko.
Jednak po kilku latach, rutyna wzięła górę nad wszystkim innym.
On wymyka się z domu przy każdej nadarzającej się okazji.
Ona ma notoryczne migreny.



Buntownik z wyboru i złośliwa intrygantka.
On założył się z kumplami, że ją uwiedzie
Ona złapała go na dziecko
Pobrali się, bo tak wypada.

Co ich łączy i gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość?

Postacie drugoplanowe:

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

SPIS TREŚCI:
Prolog cz. 1.
Prolog cz. 2.
Rozdział:
|01.|02.|03.|04.|05.|06.|07.|08.|09.|10.|
|11.|12.|13.|14.|15.|16.|17.|18.|19.|20.|
|21.|22.|23.|24.|25.|26.|27.|28.|29.|30.|
|31.|32.|33.|34.| EPILOG


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 20:49:44 15-10-14, w całości zmieniany 40 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:09:36 13-08-11    Temat postu:

No i jest, miejmy nadzieję, że nic na tym nie stracisz, a napewno zyskasz.

Jak już pisałam opowiadanie oryginale. Tym bardziej cieszę się, że aktorzy latynoscy co znaczy, że jest to telenowela, których mało tutaj.

Będę czekać na jakiś odcinek.

I tak z ciekawości, bo nurtuje mnie - co znaczy ten tytuł?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:14:02 13-08-11    Temat postu:

Ja też się cieszę z obsady latynoskiej, ponieważ stęskniłam się za nią. Był okres gdzie we wszystkich ( prawie wszystkich ) opowiadaniach dominiwała "amerykańska" obsada.
Wiem, że jestem nieobiektywna, ale już uwielbiam Martina
Czekam na jakich prolog lub odcinek...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:34:18 13-08-11    Temat postu:

Tytuł oznacza dosłownie małżeńskie grzeszki

Candy, ja też jestem w tej kwestii nieobiektywna:P

Pierwsza część prologu myślę, że pojawi się już dziś wieczorem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:50:26 13-08-11    Temat postu:

Myślę, iż tytuł idealnie pasuje, ponieważ nie ma małżeństw idealnych i każde ma swoje małe grzeszki
agam, to jest Nas dwie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:53:10 13-08-11    Temat postu:

W pierwotnej wersji miały być zbrodnie małżeńskie, ale jak już postawiłam na obsadę latino, to i tytuł musiałam zmienić
I myślę, że jest nas więcej niż dwie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:54:58 13-08-11    Temat postu:

PROLOG - cz. 1.

* * *

Popatrzył na jej gładkie, idealne ciało z tęsknotą. Od jakiegoś czasu, choć spali w jednym łóżku, to nie spali razem, ale obok siebie. I nie chodziło już tylko o seks. Żyli razem, a jednak osobno, choć jeszcze kilka miesięcy temu wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku. Teraz jednak każde z nich miało swój własny świat, w którym nie chciało tego drugiego. On, znikał z domu na całe dnie, a ona coraz częściej zaczęła miewać silne migreny.
Przysunął się do niej ostrożnie, by znów poczuć jej zapach i wtulić twarz w jej lśniące, pachnące cytrusami włosy. By przez chwilę poczuć się tak, jak powinien był się czuć, a nie czuł się już od dawna. Ciągle nawinie liczył, że wszystkie problemy znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Że jeszcze może być tak, jak było gdy się poznali i nie widzieli świata poza sobą. Gdy na przekór wszystkim, stanęli razem na ślubnym kobiercu, gotowi stawić czoła całemu światu, byle tylko być razem.
Wtulił twarz w zagłębienie jej szyi i delikatnie musnął ustami wrażliwą skórę za uchem. Kiedyś uwielbiała, gdy to robił, a teraz? Wiedział, że już nie spała, a jednak nawet się nie poruszyła. Najwyraźniej bardzo chciała, by myślał, że jest pogrążona w głębokim śnie, choć zupełnie nie rozumiał dlaczego. Czyżby nagle przestał ją pociągać? A może miała kogoś innego? Szybko odgonił od siebie te, jak mu się wydawało, absurdalne myśli.
- Śpisz? – wyszeptał jej wprost do ucha, ale ona nie drgnęła nawet o milimetr i uparcie milczała. Przez chwilę zastanowił się za co ta kara, ale doszedł do wniosku, że już od jakiegoś czasu praktycznie ze sobą nie rozmawiali. Nie potrafił tylko wygrzebać w zakamarkach pamięci przyczyny. Po prostu, z dnia na dzień zaczęli się od siebie oddalać i stawali się sobie coraz bardziej obcy. I żadne z nich nie próbowało nawet naprawić tego, co zaczęło się psuć. Brnęli w to dalej, a teraz… teraz może było już za późno żeby cokolwiek zmienić?
Westchnął lekko i delikatnie przygryzł płatek jej ucha. Cokolwiek działo się między nimi, nadal była jego żoną i ciągle jeszcze nie wyrzuciła go z sypialni. Uznał więc, że ciągle ma do niej to samo święte prawo, jakie ma każdy mąż do swojej żony. Położył ciepłą dłoń na jej brzuchu i wsunąwszy ją pod jej koszulkę, przesunął powoli w górę, w stronę piersi. Mruknęła coś cicho, ale nie był to wyraz zadowolenia, a raczej dezaprobaty. Przymknął na chwilę oczy, by opanować narastający w nim w gniew. Tym razem nie zamierzał odpuścić. Nawet, jeśli znów miałaby uskarżać się na ból głowy, co ostatnio zdarzało się jej nagminnie.
Znów skubnął płatek jej ucha, wsuwając jednocześnie dłoń między jej uda. Mogła oponować i być przy tym cholernie stanowczą, ale nie miała najmniejszego wpływu na reakcje własnego ciała na jego pieszczoty. Oczywiście wolałby, żeby wyglądało to zupełnie inaczej, ale ostatecznie – jak się nie ma co się lubi…
Westchnął ciężko, gdy poczuł gorącą wilgoć na palcach. Odwrócił ją na plecy i ułożył się wygodnie między jej udami. W jakimś nagłym przypływie czułości, chciał ją pocałować, ale odwróciła głowę. Bezceremonialnie odsunął więc brzeg jej bielizny i wszedł nią z całym impetem. Leżała pod nim nieruchomo, jak kłoda, a on nie pragnął w tej chwili niczego więcej jak tylko tego, by dać upust swojej frustracji i zaspokoić pierwotne instynkty. Kilka zdecydowanych pchnięć wystarczyło, by było już po wszystkim…
- Nie czekaj na mnie z obiadem – rzucił chłodno, wychodząc z łóżka. – I z kolacją też nie.
Odpowiedziała mu cisza, ale niczego innego się nie spodziewał. Chciał wyjść stąd jak najszybciej i poszukać zapomnienia w pracy. A ona? Owinęła się szczelnie narzutą i zwinęła w kłębek, pozwalając, by samotna łza wolno spłynęła po jej policzku.

* * *

Przebudził się, gdy poczuł delikatne dłonie żony na swoim przyrodzeniu. Odkąd zmienił stan cywilny, zdecydowanie polubił poranne erekcje, które wcześniej były jego zmorą i często wprawiały go w zakłopotanie, gdy po upojnej nocy, budził się w łóżku nowopoznanej dziewczyny w takim stanie. Problem był tym większy, gdy dziewczyna wyraźnie dawała mu odczuć swoje oburzenie jego „stanem pełnej gotowości”.
Jego żona zmieniła to. Była wulkanem seksu i nigdy nie przeszkadzały jej jego poranne wzwody. Czasem nawet miał wrażenie, że lubi je bardziej niż on sam, o ile to w ogóle możliwe.
- Czy to dziś jest ten dzień, kiedy powinniśmy się starać ze wzmożoną siłą? – spytał chrapliwym głosem. Przerwała na chwilę pieszczoty i spojrzała na niego filuternie spod wachlarza gęstych rzęs, zdmuchując z czoła kosmyki ciemnych włosów. Uniosła brwi i wpełznąwszy na niego, przygryzła policzek od środka. Nie musiała odpowiadać. Po jej minie wiedział już, że tak, a to oznaczało kolejny maraton seksu, a potem testy i wyczekiwanie. – Może nie powinniśmy się starać aż tak bardzo? – zagadnął, podświadomie czując, że również tym razem historia nie skończy się tak, jak oboje by tego chcieli. Nie odpowiedziała. Usadowiła się w dogodnej pozycji na jego biodrach i ściągnęła koszulkę. Mimowolnie wyciągnął dłonie w stronę jej nagich piersi, a gdy zaczęła powoli ocierać się o niego biodrami, poczuł jak krew zaczyna w nim szybciej krążyć. Przestało mieć dla niego znaczenie po co to robią. Liczyła się już tylko przyjemność, jaką mieli sobie teraz dawać.
- Chyba mógłbym się w tobie zakochać, wiesz? – powiedział półgłosem, spoglądając w jej ciemne jak węgielki oczy roziskrzonym wzrokiem. Uśmiechnęła się lekko i pochyliła nad nim, by koniuszkiem języka obrysować kontur jego warg. Gdy chciał go już pochwycić swoimi ustami, odsunęła się nieznacznie i wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi, delikatnie kąsając płatek jego ucha.
- W moim życiu nie ma miejsca na miłość – szepnęła, chwytając się ramy łóżka tuż nad jego głową. W tym samym momencie poczuła go w sobie. Jęknęła cicho i spojrzała mu w oczy. – Miłość to strasznie przereklamowana sprawa – mruknęła, patrząc mu w oczy, a on jednym zwinnym ruchem obrócił się z nią tak, że teraz to on był na górze, trzymając ją za nadgarstki tuż nad jej głową. Uśmiechnął się łobuzersko, patrząc na niewinną twarzyczkę swojej żony. Lubił się z nią droczyć, a w tej chwili jej mina, mówiła sama za siebie. Znał ją jednak na tyle dobrze, że widział, że nigdy w życiu nie zniżyłaby się do tego poziomu, by wypowiedzieć na głos te dwa słowa, które teraz kłębiły się jej po głowie. Były zbyt wulgarne, a poza tym nie należała do kobiet, które proszą o cokolwiek. Po prostu brała wszystko to, co uważała, że jej się należy.
W końcu pochylił się, by objąć ustami sterczący sutek. Jej oddech przyspieszył a smukłe, jędrne ciało co i raz wyginało się pod nim w spazmach rozkoszy.
- Może kiedyś zmienisz zdanie – wychrypiał jej wprost do ucha, gdy poczuł skurcz w lędźwiach, zwiastujący rozkoszne zakończenie tego słonecznego poranka.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 18:22:08 24-03-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25183
Przeczytał: 78 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:46:52 13-08-11    Temat postu:

Związek Juancho i Marisy to przeszłość. Skoro nie wiąże ich nawet seks, o miłości nie ma co wspominać, a dzieci nie mają to po co to ciągnąć?
Za to Sarę i Martina z pozoru łączy tylko seks, ale co by się tam znalazło, gdyby się w tym zagłębić?
Cudowne opisy, ale już Ci to mówiłam, chyba, nie jestem pewna. Czekam na kolejne dwie parki, już!
Sin
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:13:00 13-08-11    Temat postu:

Poczynając od Marisy i Juancho to ich małżeństwo dawno upadło i tutaj chyba już nie ma miłości, no chyba że się mylę. Zauważyłam, że Juancho chciałby jakoś to naprawić, ale zbyt ostro mimo wszystko zareagowałam co sprawiło, że Marisę zabolało jego zachowanie. Jak widać jest kobietą wrażliwą i zapewne nie poznaje mężczyzny w którym niegdyś była zakochana.
Przeciwieństwem są Sara i Martin, którzy wiodą bujne życie seksualne. On nawet mógłby się w niej zakochać, jak powiedział. Ale dla niej najważniejsze jest jak widać by zajść w ciążę. Zdesperowana kobieta.
Czekam na kolejne parki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:23:51 13-08-11    Temat postu:

A może jeszcze nie wszystko stracone? Nie skreślajcie ich tak łatwo

Dzięki za komentarze :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
levyrroni
Idol
Idol


Dołączył: 05 Cze 2011
Posty: 1530
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Pomorskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:25:37 14-08-11    Temat postu:

Jestem twoją nową czytelniczką opis postaci bardzo interesujący nigdy ne czytaąłm opowiadana o takiej fabule a jest bardzo ciekawa No i jest moja ukochana parka Levyrroni
Kiedy można się spodziewać prologu cześć 2????I odcinka??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:17:42 14-08-11    Temat postu:

Witam w moich skromnych progach
Druga część prologu myślę, że już dziś wieczorem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:48:50 14-08-11    Temat postu:

Czytając prolog miałam wrażenie, iż przedstawiłaś nam oba małżeństwa na zasadzie przeciwieństwa - przynajmniej jeśli chodzi o sferę cielesną i sferę duchową.

Marisa i Juancho pobrali się z miłości, ale z czasem w ich związek wkradła się rutyna, a razem z nią znikła namiętność i pożądanie.

Sara i Martina pobrali się z powodu wspólnego "interesu" i małżeństwo miało im przynieść pewne korzyści - dla Sary są to korzyści w postaci dziecka, a dla Martina są to korzyści finansowe.
Jeśli chodzi o ich życie erotyczne to widać, iż jest bardzo bujne i sprawia im ( chyba ) ogromną frajdę. Może z czasem obsejsa Sary na punkcie dziecka zejdzie na drugi plan. Chociaż w dzisiejszych czasach aby urodzić i wychować dziecko nie trzeba zaraz wychodzić za mąż.
Tak się zastanawiam, czy przypadkiem Sara po poczęciu dziecka "nie kopnie w dupę" Martina i nie będzie chciała tego maleństwa sama wychowywać. A może będzie chciała stworzyć dla niego normalną (?), szczęśliwą (?) i kochającą się (?) rodzinę?

Już Cię nie będę zamęczać moimi przemyśleniami.
Pozdrawiam, i czekam na drugą część prologu.


Ostatnio zmieniony przez BlueSky dnia 15:49:38 14-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:08:49 14-08-11    Temat postu:

Nie miałam zamiaru pokazywać ich na zasadzie przeciwieństw, a jeśli tak wyszło to zupełnie przypadkiem
Co do Sary to kobieta z dobrego domu, która nigdy nie pozwoliłaby sobie na nieślubne dziecko:P Zresztą to telenowela, a tam wszystko jest możliwe^^
Zapraszam na drugą część prologu

PROLOG - cz. 2.

* * *


Siedziała skulona na kanapie w salonie, kurczowo ściskając w dłoniach kubek z gorąca kawą. Jej mąż często wychodził bez słowa. Przywykła już także do tego, że zazwyczaj wracał do domu późnym wieczorem bez słowa wytłumaczenia, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się nie wrócić na noc do domu. Powoli zaczynała już wpadać w panikę, choć intuicja podpowiadała jej, że nie stało się nic poważnego, a jego nieobecność to, ni mniej, ni więcej, jak jakieś jego kolejne „spotkanie służbowe”, które się przeciągnęło.
Kiedy dowiedziała się, że ma wyjść za niego za mąż nie była tym zachwycona. Nie chciała wychodzić za mąż bez miłości, ale taka właśnie była wola ich ojców – fuzja dwóch, najlepiej prosperujących w kraju przedsiębiorstw, przypieczętowana małżeństwem ich jedynych dzieci. Jej rodzice również nie pobrali się z miłości, a matka wiele razy powtarzała jej, że z czasem pokocha swojego męża tak, jak ona kiedyś pokochała jej ojca. Nie chciała jednak wierzyć tym słowom. W końcu jak mogła pokochać zupełnie obcego sobie mężczyznę, z którą nie łączyło jej nic poza kawałkiem papierka podpisanego w urzędzie stanu cywilnego?
Mimo wszystka starała się zachowywać jak na żonę przystało, podczas gdy on nie stronił od innych kobiet i nie zamierzał nawet udawać, że jest szczęśliwym mężem.
- Gdzie byłeś? – spytała, gdy wszedł do salonu chwiejnym krokiem. Starała się zachować kamienną twarz, ale serce trzepotało jej w piersi, jak zamknięty w dłoni motyl.
- Miałem ważne spotkanie biznesowe – wybełkotał, siłując się krawatem.
- Mógłbyś przynajmniej nie kłamać – stwierdziła z wyrzutem, podchodząc do niego i pomagając mu pozbyć się marynarki. – Jesteś zalany w trupa.
- Nie przesadzaj – wymamrotał, przewracając teatralnie oczami. – I daruj sobie kazania. Głowa mi pęka.
- Chodź, zaprowadzę cię do sypialni – zaproponowała. Powinna była go zostawić tak, jak stał, choćby miał paść na podłogę i spać tak na niej do wieczora. Nie był wart jej uwagi i nerwów, jakie przez niego traciła. Mimo wszystko, objęła go w pasie, przewieszając sobie jego rękę przez ramię i poprowadziła go schodami, do sypialni. – Kładź się – powiedziała, popychając go lekko w stronę łóżka.
- A czy moja śliczna żona zacznie wreszcie spełniać swe małżeńskie obowiązki i położy się obok mnie? – spytał z kpiącym uśmieszkiem, starając się odpiąć mankiety koszuli.
- A czy ty wreszcie zaczniesz zachowywać się jak na męża przystało? – opowiedziała pytaniem.
- Kiedy tylko zechcesz – stwierdził, przyciągając ją do siebie.
- Zostaw mnie! – krzyknęła, odpychając go od siebie, gdy pochylił się, by ją pocałować. Miała już dość jego wybryków i tego, jak ją traktował. – Masz nazwisko, jesteś prezesem jednej z największych firm w kraju, głową rodziny, a zachowujesz się jak rozpuszczony gówniarz! – wykrzyczała mu w twarz, starając się powstrzymać napływające do oczu łzy. Nie chciała, żeby tak wyglądało jej całe życie. – Nie zamierzam dłużej tolerować twoich wyskoków, więc zastanów się, co robisz – zakończyła, poczym wyszła z sypialni, trzaskając za sobą drzwiami. Oparła się o ścianę i odetchnęła głęboko. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się jej podnieść głosu na kogokolwiek, a przed chwilą nawrzeszczała na własnego męża, choć matka wiele razy uczulała ją, że powinna być potulna i uległa, bo inaczej nigdy nie będzie z nim szczęśliwa. Kiedy godziła się na ten ślub, wierzyła, że wszystko się ułoży, że tak jak jej matka, z czasem pokocha mężczyznę, którego rodzina wybrała jej na męża. Jednak jej wiara z dnia na dzień malała, a tego ranka zniknęła już chyba zupełnie.
Po kilku minutach powoli uchyliła drzwi sypialni. Jej mąż leżał na łóżku i pochrapywał lekko. Miała nadzieję, że coś wskóra wyrzucając wszystko z siebie, ale jej mąż był zbyt pijany, by przejąć się jej słowami. Westchnęła ciężko i podeszła do niego.
Powoli rozpięła guziki jego koszuli i zsunęła ją z jego umięśnionych ramion. Na jego szyi dostrzegła soczyste, czerwone piętno, wyciśnięte ustami innej kobiety, a na ramionach czerwone smugi, pozostawione przez jej paznokcie. Sama nie wiedziała czemu, poczuła ukłucie w sercu na ten widok. Przełknęła nerwowo ślinę i sięgnęła do klamry jego paska, a potem rozsunęła rozporek. Ściągnęła z niego spodnie i przyjrzała się jego idealnemu ciału. Delikatnie przesunęła palcem w wzdłuż jego wspaniale umięśnionego torsu, przygryzając policzek od środka. Gdyby nie był tak cholernie przystojny, może byłaby w stanie go znienawidzić.
Zatrzymała palec tuż przy gumce jego bokserek. Miała ogromną ochotę ściągnąć je z niego i podziwiać jego cudne ciało w całej krasie. Kiedy pomyślała, że mogłaby czuć to ciało na swoim ciele, poczuła, że zaczynają piec ją policzki. Miała już prawie 24 lata, a wciąż była dziewicą. Wszystkie jej koleżanki już dawno miały swój pierwszy raz za sobą, ale ona, choć nie uważała bycia dziewicą za powód do dumy i coraz częściej wpadała w zakłopotanie, gdy przyjaciółki zdradzały sobie pikantne szczegóły z upojnych nocy, dawno temu postanowiła sobie, że nie zrobi tego przed ślubem. Teraz miała wprawdzie męża i mogła zrobić to z czystym sumieniem, ale pozostawała jeszcze kwestia uczucia, które w jej mniemaniu, powinno silnie łączyć ludzi, którzy sypiają ze sobą. Nie chciała tego robić byle jak i z byle kim, nawet jeśli tym „byle kim” miałby być jej własny mąż.

* * *

-Coś ty powiedziała? – krzyknął, zrywając się od stołu.
- Urodzę je i oddam do adopcji – odparła, uparcie wpatrując się w talerz z zupą mleczną.
- Nie ożeniłem się z tobą po to, żebyś teraz oddawała je do adopcji!
- Ale ożeniłeś się ze mną tylko dlatego, że jestem w ciąży, prawda? – spytała, posyłając mu mordercze spojrzenie. Odwrócił się tyłem do niej i nerwowo przeczesał włosy palcami. Miała rację, a on był frajerem, jakich mało. Pozwolił złapać się na dziecko jakiejś gówniarze, którą ledwo co poznał. Cholernie ponętnej gówniarze. Spojrzał na nią. Przydługa grzywka opadała jej na czoło, a reszta czerwonych włosów była spięta niedbale w kucyk i tylko pojedyncze kosmyki, okalały jej okrągłą twarz. Oczy miała obrysowane mocno czarną kredką, a powieki pokryte ciemnym cieniem, ale w jej spojrzeniu nie widział już tych iskierek, które tak go zauroczyły, gdy zobaczył ją po raz pierwszy. W duchu przeklął tamten dzień i przyjaciela, który podpuścił go, by ją uwiódł.
- To prawda – zaczął cicho po chwili. – Ożeniłem się z tobą, bo nosisz pod sercem moje dziecko. Gdybyś nie była w ciąży, pewnie nie poprosiłbym cię o rękę i dał nam jeszcze trochę czasu, ale stało się. Za błędy w życiu trzeba płacić…
- A co uważasz za błąd? Ślub ze mną czy moją ciążę? A może jedno i drugie? – zapytała zajadliwie, rzucając ostentacyjnie na stół serwetkę, którą jeszcze przed chwilą miała na kolanach.
- Nie powiesz mi chyba, że twoim marzeniem było zajść w ciążę w wieku niespełna dwudziestu lat z ledwo co poznanym facetem – ironizował. Rzeczywiście, nie było to jej marzenie, ale uznała, że to jedyny sposób, by wyrwać się z domu. Kiedy go poznała, wydawało jej się, że złapała pana boga za nogi. Szybko jednak została wyprowadzona z błędu. Jego rodzice nie byli zachwyceni ich związkiem, a gdy dowiedzieli się o jej ciąży i planowanym ślubie nie dość, że nie kiwnęli nawet palcem, by im pomóc, to jeszcze za wszelką cenę starali się odwieść go od tego pomysłu. Posunęli się nawet do tego, by wręczyć jej czek na dość pokaźną sumkę tylko po to, by raz na zawsze zniknęła z życia ich syna. Nie przyjęła go jednak. Ale wcale nie dlatego, że go kochała.
- Wiesz co było moim marzeniem? – wybuchła nagle, wstając od stołu. – Wyrwać się z tej zapyziałej nory, w której musiałam mieszkać z umierającą matką! Myślałeś, że naprawdę jesteś taki wspaniały? Że owiniesz mnie sobie wokół palca, a ja będę tańczyć, jak mi zagrasz? – spojrzała mu w oczy, czekając aż coś powie, ale on postanowił milczeć. – Pozwoliłam ci się uwieść, kretynie!
- Wiesz o zakładzie? – wydukał osłupiały. Prychnęła tylko i roześmiała się pod nosem.
- Wiesz po co to zrobiłam? Żeby wieść dostatnie życie! Dziecko miało mi pomóc zatrzymać cię przy sobie. Nie przewidziałam tylko, że twoi nadziani starzy będą mieli nas i swojego wnuka głęboko w d***e. Sam więc widzisz, że poza tym, że rośnie mi brzuch i za chwilę będę wyglądać jak słonica, to w moim życiu totalnie nic się nie zmieniło! Nadal mieszkam w jakiejś dziurze i ledwo wiążę koniec z końcem.
- A czego się, do cholery, spodziewałaś? Że zabiorę cię do domu moich starych, a ty będziesz sobie wiodła życie jak księżniczka?! Nigdy nie ukrywałem przed tobą, że nie mam z nimi dobrych układów i od dawna żyję na własny rachunek. Nie będę się przed nimi płaszczył tylko po to, żebyś mogła pławić się w luksusach!
- To już bez znaczenia – odparła chłodno. – Skoro nie ma hajsu, to nie widzę powodu, dla którego miałabym zatrzymać dziecko. I myślę, że powinniśmy się rozwieść.
Pokręcił z niedowierzaniem głową i wyminął ją bez słowa. Tego wszystkiego było zbyt wiele, jak na jeden raz. Musiał odetchnąć i uspokoić się. Zabrał starą, skórzaną kurtkę z krzesła i wyszedł, trzaskając za sobą drzwiami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iwi.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 13088
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:44:01 14-08-11    Temat postu:

To jest świetne! Najbardziej zaintrygowała mnie historia Veronici i Franca.
Veronica bardzo przypomina mi mnie. Dziewczyna chce się wyrwać z biedy za wszelką cenę, i nic w tym dziwnego. Chyba każdemu marzy się życie w godnych warunkach, jednak Vici się troszeczkę pogubiła. Ja chyba nie posunęłabym się do tego, zeby złapać typa na dziecko, a już na pewno nie usunęłabym własnego dziecka. W końcu ono nie jest niczemu winne.
Franco zaś przypomina mi mojego niedoszłego byłego - dumny, butny i... głupi. Trzeba być skończonym idiotą, żeby zarabiać marne grosze i nie skorzystać z pomocy rodziców, którzy i tak nie mają co robić z kasą. Własne mieszkanie? Owszem, ale trzeba było skonczyć coś wiecej niż gimnazjum

Czekam na dalszy rozwój akcji
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 43, 44, 45  Następny
Strona 1 z 45

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin