Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Conjugal Peccadilloes - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 43, 44, 45  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:32:49 04-09-11    Temat postu:

Nic się nie przejmuj, w tygodniu i tak prawie wcale nie ma mnie na forum
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:59:46 06-09-11    Temat postu:

No i w końcu nadrobiłam zaległości
Muszę powiedzieć, że opowiadanie jest świetne stopniowo wprowadzasz nas w historię każdego bohatera Na początku zastanawiałam się jak masz zamiar powiązać wszystkich bohaterów i czy w ogóle masz zamiar to zrobić Jak się okazało, wszyscy doskonale się znają.
No a teraz po kolei...
Ana Lucia i Sebastian to małżeństwo, które nie powinno było dojść do skutku. Zamiast iskrzyć, ciskają w swoją stronę piorunami i pozabijali by się nawzajem gdyby to w czymś pomogło. W każdym razie Sebastian uważa, że jego żona jest głupia i nieatrakcyjna, a jak się okazuje ma w sobie wszystko to czego on nagminnie szuka w kobietach. Problem polega jednak na tym, że tak się uparł, że nic nie może do niej czuć, że nawet tego nie zauważa. Natomiast ona, biedaczka, ewidentnie czuje coś do męża. Mam nadzieję, że utrze mu nosa i coś mi się wydaje, że przyjaciel Sebastiana odegra w ich związku znaczącą rolę. Być może Sebastian dostrzeże w Anie w końcu kobietę? :>
Teraz Martin i Sara..... małżeństwo przyjaciół....hmm....z całą pewnością polubię Martina.... ma w sobie taką spontaniczność i szczerość. A co najważniejsze dobrze traktuje Sarę i nie zdradza jej. Natomiast jego żona potrafi być irytująca. Nie żebym jej nie lubiła, ale czasem drażni mnie jej nowobogadzki sposób bycia. Być może się zmieni
Marisa i Juan.....wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że dziewczyna postanowiła zadecydować za męża. Rozumiem, że chce mu zaoszczędzić cierpienia, ale to jej mąż i tak się w końcu dowie i będzie miał jeszcze pretensje, że mu nie powiedziała.
No i Veronica i Franco. Chłopak chce być odpowiedzialny i zapewnić dziecku rodzinę. Podziwiam go za to biorąc pod uwagę, że nie może liczyć na pomoc ze strony rodziców przynajmniej nie ze strony ojca. A Veronica już mi się nie podoba. Przecież kasa to nie wszystko, a jak ona tym się będzie kierować w życiu to sie to źle skończy.
Ja mam nadzieję, że ona zmądrzeje, bo Franco to fajny chłopak

No to by było na tyle teraz postaram się komentować na bieżąco
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:04:36 06-09-11    Temat postu:

Muchas gracias seniorita :* Cieszę się, że i ta historia przypadła Ci do gustu

Nie wiem, kiedy tu będzie new, bo postanowiłam najpierw skończyć FGB, także może tak być, że w tym tygodniu cinka tu nie będzie.. mam nadzieję, że mi wybaczycie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:34:20 06-09-11    Temat postu:

No a jakże mogłoby być inaczej? Nie ma takiej możliwości, żebym nie czytała
Musiałam tylko nadrobić zaległości.
Ja w każdym razie wybaczę Ci na pewno jeśli odcinek pojawi się później, bo przynajmniej nie narobię sobie zaległości w Twoich opkach. Ja mam problem, żeby je systematycznie komentować i szczerze zastanawiam się jak Ty dajesz rade je pisać

W każdym razie czekam na pewno :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brillantez
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:56:57 17-09-11    Temat postu:

Kiedy nowy odcinek?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:57:22 18-09-11    Temat postu:

Szczerze? Nie mam pojęcia... mam napisanych kilka zdań, ale kupy się to nie trzyma, a poza tym na razie postanowiłam skupić się na tym, by zakończyć "Fairytale", więc proszę o cierpliwość ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:59:20 18-09-11    Temat postu:

Dodam jakiś porządny komentarz, choć nie wiem czy będzie taki porządny jak myślę. Ostatnio takie urwanie głowy mam, że czasu nie mogę znaleźć, ale udało mi się przeczytać to co nie przeczytałam.

Veronica oczywiście znalazła kolejnego smacznego kąska, którego chętnie by sobie upolowała i to dla pieniędzy. Z jednej strony po przeczytaniu jej historii zrobiło mi się jej żal - bo nie miała łatwo od samego dzieciństwa. Jednak jeśli chce zdobyć pieniądze to powinna zawalczyć o nie w uczciwy sposób. Może gdyby poszła na jakieś studia to potem mogłaby porzucić marną pracę kelnerki. Powinna mieć trochę większe aspiracje. Bo Sebastian zresztą nie jest wolny.
I kolejnym szokiem jaki się pojawił było to, że Sara i Sebastian się już znają i zapewne mieli owocne życie seksualne. A przynajmniej z jego słów idzie tak wywnioskować. Kobieta pomyliła go ze swoim mężem. Ciekawa jestem bardzo co ich takiego łączyło? Czyżby tylko zwykły romans?
Odcinek krążył wokół Sebastiana, podobało mi się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:08:05 18-09-11    Temat postu:

Dla mnie wszystkie komentarze są ważne, niezależnie od tego czy mają jedną linijkę czy pięć. Dzięki nim wiem, że ta moja pisanina ma sens, także dzięki :*

Sebastian jest tu postacią scalającą większość wątków do kupy, więc siłą rzeczy spora część odcinków będzie krążyć wokół niego, ale mam nadzieję, że nie będzie Wam to przeszkadzało ^^

Poza tym informuję, że prawie skończyłam "Fairytale..." więc jest spora szansa, że w przyszłym tygodniu w końcu pojawi się tu jakiś new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:25:57 18-09-11    Temat postu:

To ja czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek Ciekawa jestem co żeś tam wymyśliła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:01:13 18-09-11    Temat postu:

Mi Sebastian ani trochę nie przeszkadza. Może nie mam do niego jakiejś głębszej sympatii, bo jest zwykłą męską świnią, ale jest ciekawą postacią i chętnie czytam o nim i o jego jakże powikłanym życiu "miłosnym".

W takim razie nie pozostaje nic innego niż czekać. A więc czekam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:50:51 22-09-11    Temat postu:

Dodaj jak najszybciej nowy odcinek, bo się już doczekać nie mogę;p
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:27:58 24-09-11    Temat postu:



Odcinek 7.

P
o rozmowie z lekarzem poprzedniego dnia, była w nienajlepszym humorze. Miała ochotę usiąść i płakać do chwili, w której albo zabraknie jej łez, albo wreszcie ktoś zdmuchnie świeczkę jej życia. Doktor Jesús Valdés od początku był z nią do bólu szczery i była mu za to niezmiernie wdzięczna, jednak to wcale nie oznaczało, że jest jej przez to jakoś lżej. Gdy wybierała się do niego na wizytę, po cichu liczyła, że będzie miał dla niej dobre wiadomości, że wyniki może jakimś cudem będą choć odrobinę lepsze niż poprzednio. Niestety, było wprost odwrotnie.
- Mariso, drogie dziecko, usiądź proszę – powiedział spokojnie, drapiąc się w łysinę, tylko miejscami pokrytą jakimiś pojedynczymi, siwymi włosami. Zajęła miejsce na wprost niego przy jego dębowym biurku i wlepiła swoje wielkie oczy w jego starą, zmęczoną życiem twarz.
- Jest źle – szepnęła, nie spuszczając wzroku z jego zasępionej twarzy. Gdy spojrzał na nią, znad ciemnych oprawek swoich okularów, serce podeszło jej do gardła.
- Bardzo źle – powiedział półgłosem. – Musimy jak najszybciej znaleźć dla ciebie dawcę szpiku. Najlepiej, żeby był to ktoś z twojej rodziny…
Potrząsnęła przecząco głową, wierzchem dłoni ścierając łzę, która właśnie spłynęła po jej policzku.
- Nie mam nikogo – szepnęła, starając się opanować drżenie głosu.
- Rodzice, rodzeństwo? – Znów potrząsnęła przecząco głową. - To niedobrze – westchnął doktor, pochylając się nad jej kartoteką i aktualnymi wynikami badań. – Przeszczep szpiku to jedyna metoda umożliwiająca całkowite wyleczenie – zawiesił na chwilę głos i odetchnął ciężko. – Dopóki nie znajdziemy dawcy, musimy radzić sobie inaczej. Na początek podamy interferon, a jeśli będzie trzeba sięgniemy po chemię, ale mam nadzieję, że do tego czasu znajdziemy ci dawcę…

Gdy wróciła do domu, nie umiała znaleźć sobie miejsca. Juana nie było, ale przecież i tak nie powiedziałaby mu o chorobie. Jednak sama jego obecność być może dodałaby jej nieco otuchy, zwłaszcza, że czuła się jak skazaniec, na którego wydano już wyrok i który z bijącym sercem czeka na wyznaczenie daty egzekucji. Najgorszemu wrogowi nie życzyła, by znalazł się w takiej sytuacji. Świadomość, czającej się śmierci w połączeniu z przejmującym uczuciem samotności i grobową ciszą, panującą w mieszkaniu, były nie do zniesienia. Oczywiście mogła powiedzieć o wszystkim Juanowi, na pewno zaopiekowałby się nią, podtrzymał na duchu i przynajmniej przez chwilę poczułaby się lepiej, ale nie chciała być egoistką. Obojętnie ile czasu jej zostało, postanowiła wziąć się w garść i wycisnąć z życia ile tylko się da i oszczędzić mężowi patrzenia na to, jak będzie się męczyła z chorobą, jak po chemioterapii z czasem wypadną jej wszystkie włosy i stanie się blada jak śmierć, która powoli zacznie przeciągać ją na swoją stronę. Potrzebowała tylko jakiegoś pozytywnego bodźca, który sprawiłby, że przestałaby myśleć o chorobie. I wtedy właśnie ktoś z Grupo Vázquez zadzwonił do niej i zaprosił na rozmowę kwalifikacyjną, a ona miała ochotę skakać z radości pod sam sufit. Aplikację złożyła tak dawno temu, że zdążyła już zapomnieć, że w ogóle kiedykolwiek starała się o pracę asystentki prezesa w tej firmie, tym większą więc niespodzianką okazał się telefon stamtąd. Jedyną rzeczą, jaka mąciła teraz jej radość, była teraz nie postępująca choroba, ale nieobecność jej męża. Zdążyła już wprawdzie przywyknąć do tego, że ostatnimi czasy częściej go nie było w domu, niż był, ale w tej chwili niczego nie pragnęła tak bardzo, jak tego, by móc podzielić się z nim tą wiadomością. Ważniejsze jednak było to, by odsunąć go od siebie tak bardzo, jak to będzie możliwe, a jego coraz częstsze nieobecności w domu dobitnie świadczyły o tym, że jej plan zaczynał działać i nie wolno jej było teraz tego zepsuć. Nawet, jeśli był jedyną osobą, z którą mogła i chciała podzielić swoim małym sukcesem. Niezależnie więc od tego jak bardzo było jej przykro, że nie ma go teraz obok niej i jak bardzo miałaby cierpieć, postanowiła konsekwentnie realizować swój plan.
Spojrzała na ich zdjęcie ślubne, stojące w ramce na kominku i uśmiechnęła się do swoich wspomnień, opuszkiem palca gładząc chłodną powierzchnię szkła, spod której uśmiechał się do niej Juan. Juan Carlos Soares Passarella, najmłodszy syn Eusébia i Larisy, mężczyzna, który całkowicie zawładnął jej sercem, człowiek, który imponował jej na każdym kroku i który był jej całym światem. Była wtedy taka szczęśliwa i gdyby ktoś wówczas powiedział jej, że za kilka lat jej życie będzie wyglądało, tak jak wygląda teraz, popukałaby się w czoło i spojrzała na niego co najmniej jak na przybysza z innej planety.
- Mój kochany… – szepnęła, wpatrując się w jego ciemne oczy i przywołując w pamięci obrazy z ich ślubu i wesela. Wszystko było dokładnie tak, jak sobie wymarzyła. On był księciem, a ona jego księżniczką i nie liczyło się nic poza tym. Ich życie miało być bajką, ale surowy los nieoczekiwanie dla nich obojga, zamienił bajkę w najgorszy z koszmarów.
- Cześć. – Aż podskoczyła, gdy usłyszała jego głos. Odwróciła się przodem do niego i spojrzała na jego zmarnowaną twarz. Wyglądał jak sto nieszczęść. Nieogolony, w pomiętej koszuli, słowem wyraźnie „wczorajszy”. Samym wyglądem aż prosił się by podjeść do niego, przytulić i czule się nim zająć.
- Cześć – bąknęła, starając się przybrać jak najbardziej obojętny ton. – Nie wróciłeś na noc – zauważyła, z nutką pretensji w głosie. Obmyślając swój plan odsunięcia go od siebie, nie sądziła, że tak bardzo zaboli ją, gdy z czasem przestanie wracać na noc do domu.
- Przecież wyrzuciłaś mnie z sypialni – rzucił cynicznie – więc co za różnica gdzie śpię?
- Masz rację, nie powinno mnie to interesować – zgodziła się, odwracając się tyłem do niego, by nie widział wzbierających w jej oczach łez. Po chwili zabrała z komody swoją torebkę oraz teczkę z dokumentami i skierowała się w stronę drzwi.
- Dokąd idziesz? – spytał zdumiony faktem, że jego żona wychodzi bez słowa.
- Nie twój interes – odgryzła mu się, choć niemiłosiernie kusiło ją, by powiedzieć mu, że być może wróci do domu jako osobista asystentka prezesa Grupo Vázquez.
- Wieczorem będzie tu José. Zatrzyma się u nas przez kilka dni – zakomunikował beznamiętnie, nim zdążyła nacisnąć klamkę. – I wolałbym, żebyśmy zachowywali się przy nim normalnie – dodał, by uciąć wszelkie dyskusje, wyraźnie akcentując ostatnie słowo. Marisa spojrzała na niego i uśmiechnęła się kwaśno.
- Jak sobie życzysz, kochanie – mruknęła i wyszła, jakby zupełnie nie interesował jej fakt, że będą mieli gościa. Uwielbiała przecież José, dogadywali się bez słów, a Juan czasem zaczynał być już zazdrosny o łączącą ich więź. Tym razem jednak wiadomość o przyjeździe jej ulubionego szwagra, nie zrobiła na niej najmniejszego wrażenia, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu spowodowałaby, że natychmiast zaczęłaby się zastanawiać jak go przyjąć i czym ugościć, angażując w przygotowania wszystkich znajomych.
- Gdy tylko José wyjedzie, wyprowadzę się – oświadczył półgłosem. Marisa zamarła w bezruchu. Dokładnie tego chciała, ale nie przewidziała, że będzie jej z tym tak bardzo źle. W ciągu niespełna dwudziestu czterech godzin cały jej świat runął. Czuła, że jej serce rozleciało się na milion drobnych kawałeczków i miała wrażenie, że nigdy nie uda jej się już posklejać ich w całość. Nabrała powietrza w płuca i odwróciła się w jego stronę.
- Myślę, że to bardzo dobry pomysł – powiedziała, unikając jego wzroku. – Już dawno powinniśmy byli zwrócić sobie wolność.
Juan spojrzał na nią zdumiony. Zupełnie nie takiej reakcji się spodziewał. Nie mógł uwierzyć, że kobieta, którą pokochał całym sercem, której przed bogiem i rodziną ślubował miłość do grobowej deski, tak łatwo daje za wygraną. Nie rozumiał co jest tego powodem, ale z całą pewnością nie była już to ta sama Marisa, która kilka lat temu całkowicie zawróciła mu w głowie. Kobieta, która stała teraz przed nim, miała tylko jej twarz, ale nawet jej oczy były inne. Puste, zimne, bez wyrazu.
- Nie czekaj na mnie – powiedziała i wszyła jak gdyby nigdy nic, niewiadomo dokąd. Choć początkowo wydało mu się to wprost nieprawdopodobne, teraz nabierał coraz większej pewności, że wszystko co ich kiedykolwiek łączyło, umarło śmiercią naturalną.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 17:37:33 24-09-11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:11:29 24-09-11    Temat postu:

Szkoda mi Marissy, ale jej zachowanie jest straszne. Bardzo rani Juana
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:03:18 24-09-11    Temat postu:

Biedna Marisa... Rozumiem ją. Chce, żeby Juan korzystał z życia i był szczęśliwy, a nie jeździł razem z nią od szpitala do szpitala. Jest bardzo silną kobietą. Inna nie potrafiłaby się tak poświęcić dla szczęścia ukochanego. Ona nie wie, że Juan ją bardzo kocha i cierpi, gdy go odpycha. Zreszą, Juan powinien zauważyć, ze z Marisą jest coś nie tak. Wcześniej była tak w nim zakochana i nagle wszystko minęło? Powinien trochę ją poobserwować i dowiedziałby się co jest grane.
Świetnie piszesz i już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka Twoje opisy i dialogi są wspaniałe. Można się wczuć w rolę bohaterów A więc czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulcemaria0000
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 13 Wrz 2011
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: daleko
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:18:31 24-09-11    Temat postu:

Super opko:) Czekam na kolejne odcinki:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 43, 44, 45  Następny
Strona 7 z 45

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin