Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Constantemente Mia 2013-14
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 38, 39, 40 ... 47, 48, 49  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Na ile oceniasz moją debiutancką telenowelę???
1
0%
 0%  [ 0 ]
2
0%
 0%  [ 0 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
4
0%
 0%  [ 0 ]
5
0%
 0%  [ 0 ]
6
100%
 100%  [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 2

Autor Wiadomość
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:39:29 07-02-15    Temat postu:

Zamieszczam listę wszystkich aktorów z telenoweli

GŁÓWNA OBSADA
Belinda Peregrin jako Julieta Mia Boneta Correa de Bonavides
Christopher Uckermann jako Jose David Bonavides
Diego Boneta jako Javier Valencia Echeverria
Angelique Boyer jako Angela Colmenares Boneta de Valencia
Jesus Ochoa jako Eugenio Ruiz
Patricia Martinez jako Sofia de Ruiz
Paty Diaz jako Lorena de Bonavides
Alfredo Adame jako Eduardo Bonavides
Ninel Conde jako Luisana Boneta de Colmenares
Helena Rojo jako Debora Brito vda. de Boneta de Villalba
Enrique Rocha jako Alfredo Villalba
Lucy Martinez jako Delia Serrano
Fernanda Castillo jako Katia Villalba Boneta
Griselda Margarita jako China Landeros
Chantal Andere jako Eva Lunes
Osvaldo Rios jako "Carnicero" - "Rzeżnik" - Leoncio Cordoba
Daniela Castro jako Astrid Echeverria

BOHATEROWIE POBOCZNI
Maya Zapata jako Ana Gutierrez
Ana Isabel Corral jako Maria Romero
Carmen Salinas jako Rosa Navarro - babcia Any
Derrick James jako Enzo Uriarte
Pablo Magallanes jako Lucas Ruiz
Ignacio Guadalupe jako Hernan Lucero
Humberto Elizondo jako Jaime Dunant
Alejandro Avila jako Antonio Ulloa
Alejandro Ibarra jako Eloy Ramirez
Erika Garcia jako Lolita Rocha - kochanka Alfredo
Juan Ferrara jako Alonso Echeverria - wujek Javiera
Latin Lover jako Dante Noriega - rehabilitant
Pablo Montero jako Jose "Pepe" Orinoco - dyrektor placówki
Gabriela Rivero jako Fedra Valdez
Sebastian Zurita jako Raul Pineda
Guillermo Capetillo jako Jose Maria "Chema" Duval - szef kuchni
Eugenio Cobo jako Melesio Torres - kucharz
Alex Sirvent jako Luis Williams
José Carlos Ruíz jako ksiądz Martín
Guillermo Garcia Cantu jako Manolo Insua
Altair Jarabo jako Alejandra Ortega

GOŚCINNIE
Frances Ondiviela jako Felicia Correa de Boneta
Luis Roberto Guzman jako Marco Boneta Brito
Aitor Iturrioz jako Armando Souza - łowca talentów wokalnych
Alberto Agnesi jako Ivan Delgado - kelner w barze Ruiza
Carlos Caballero jako Isaak Linares - barman w barze Ruiza
Itati Cantoral jako Sofia Donoso - pielęgniarka
Erik Diaz jako Bartolome Diaz - kuzyn Any
Francisco Rubio jako Pedro Mijares - kuzyn Any
Socorro Bonilla jako Dolores Martinez
Norma Herrera jako Belen Soriano
Eduardo Capetillo jako Vicente Ortiz
Mauricio Islas jako Raymundo Serrano - lekarz
Florencia de Saracho jako Jessica Montoya - dziewczyna z dyskoteki
Luis Xavier jako Clemente Uribe - prawnik Ruiza
Verónica Jaspeado jako Liliana Menendez - służąca Villalbów
Salvador Pineda jako Ruben Molina - dozorca Jose Davida
Imanol Landeta jako on sam
Isaura Espinoza jako Matilde Zender - sekretarka Luisany
Flavio Medina jako Raul Ledesma - znajomy lekarz Debory
Lucía Zerecero jako Isadora Montolivo
Thalia jako ona sama
Carlos Camara jr jako Lucho DOminguez - detektyw
Alejandro Nones jako Carlo Arenas
Hector Suarez jako Isidro Robledo - napadł Julietę w lesie.
Alejandro Camacho jako Alejandro Ortiz - notariusz
Eduardo Victoria jako Gerardo Delgado - prawnik
Marisol del Olmo jako młoda Debora
Diego Olivera jako młody Alfredo
Jose Elias Moreno jako Fermin Mijares- komendant policji
Diego Amozorrutia jako Adan Monroy - kelner
Gonzalo Garcia Vivanco jako Mauro La Guardia
Eddy Vilard jako Henry Santos
Brandon Peniche jako Saul Bolena
Nicolas Mena jako Facundo Ortega
Aldo Gallardo jako Sandro Nunez - pracownik ekipy technicznej
Lili Estefan i Raúl De Molina jako oni sami - prowadzący program
Arsenio Campos jako dr. Eusebio Molina
Mario Casillas jako ksiądz Salvador
Anahi jako ona sama
Manuel Velasco jako on sam
Denise Rosenthal jako ona sama
Sergio Goyri jako Marco Peralta
Laura Flores jako Ileana de Peralta
Pedro Damian jako Tato Morales - słynny krytyk muzyczny
Gabriela Mellado jako Olga Dorantes
Mariana Van Rankin jako Perla Lugano
Yon Gonzalez jako Jese Mesa
Cesar Evora jako Leonardo Rocha - Lekarz zajmujący się Deborą
Mauricio Aspe jako Miguel Arrutia- Biegacz z parku
Luan Santana jako on sam
Daniela Lujan jako Daniela Monteverde - córka Evy
Nora Salinas jako Lulu Ochoa
MOTEL czyli Guillermo "Billy" Mendez i Rodrigo Dávila Chapoy
Roberto Ballesteros jako Juan Martinez
Silvia Mariscal jako Norma de Martinez
Hector Soberon jako Jorge Colmenares
Michelle Renaud jako Mireya Lucenzo
Raquel Morell - kobieta z plaży, która znalazła Carnicero
Alfonso Herrera jako Miguel Buenfil
Violeta Isfel jako Yolanda
Georgina Salgado jako Lisa Monterde
Sylvia Pasquel jako Mónica Borges
Silvia Pinal jako Blanca Resendez
Evita Munoz jako Berta Allende
Maria Elisa Camargo jako Maria Fernanda "MariFe" znajoma Lisy
Zoraida Gómez jako Milene - znajoma z imprezy
Esmeralda Pimentel jako Lisette Aldama
Luis Gatica jako Raymundo Pineda, tata Raula
Mariah Elisa Peralta i Juan Magan jako oni sami
Nailea Norvind jako Martha Campuzano de Villalba
Magda Guzman jako Margarita
Natalia Juarez jako rudowłosa piękność
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:27:16 23-02-15    Temat postu:

Hej! Czy ktoś chce żebym dodawała tu historie miłosne głównych dwóch par od nowa ( tylko ich wątki ) czy mam już zakończyć temat?????
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ania1209
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 20 Lip 2013
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:14:12 23-02-15    Temat postu:

Ja bym chciała, żebyś dodawała, chętnie poczytam od początku jak rozwijała się miłość Juliety i Jose Davida oraz Angeli i Javiera. Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:02:00 24-02-15    Temat postu:

Oooh jeszcze tutaj zaglądasz ania1209. Jak miło.
W takim razie w najbliższym czasie będę dodawała na nowo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:22:02 24-02-15    Temat postu:

JULIETA & JOSE DAVID LOVE STORY


Odc.1-2

Akcja telenoweli rozpoczyna się w stolicy Hiszpanii, Madrycie.

Julieta występuje właśnie w barze "Alas de Ruiz" z piosenką własnego autorstwa zatytułowaną "Lo puedo lograr". To jej debiut.
Wśród zachwyconej publiczności są jej rodzice: Felicia i Marco oraz liczni przyjaciele. Tymczasem Julieta uruchamia wyobraźnię i widzi siebie na jednej z największych scen w Stanach Zjednoczonych, a przed sobą tysiące fanów śpiewających razem z nią jej utwór.
Gdy dziewczyna kończy swój występ publiczność bije gromkie brawa na stojąco i domaga się bisu.
Zdecydowanie najbardziej zadowolonym z jej show jest właściciel baru Eugenio Ruiz, który przedtem był sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Julieta musiała dużo się natrudzić, by w końcu zgodził się na jej występ.
Teraz sytuacja diametralnie się zmieniła bo tuż po, mężczyzna jako pierwszy podbiega do Juliety z gratulacjami i zachwala ją przed rodzicami
Eugenio - Macie prze zdolną córkę, uwiodła cała publikę. Zapraszam jutro na podpisanie umowy. Oszlifujemy ten diament!
Radość Juliety zdaje się nie mieć końca. Czy to początek wielkiej kariery?
Przyjaciółki gwiazdy wieczoru podbiegają do niej by ją uściskać i zapraszają na małe świętowanie na zapleczu.
Ana - musimy oblać twój sukces Juli! Mamy szampana, chodźmy! Państwo też ( dziewczyna zwraca się do Bonetów ).
Marco - a my starzy po co tam? będziemy wam tylko przeszkadzać, bawcie się młodzieży!
Maria - symbolicznej lampki szampana nie może pan odmówić, w końcu nie często zdarza się taka okazja
Felicia - Maria ma rację, chodźmy na chwilkę. Wzniesiemy toast za naszą zdolną córkę.
Marco - no dobrze ale ja poproszę tylko herbatę, ktoś musi prowadzić w drodze powrotnej.
Maria - niech będzie

Tuż przed północą rodzina wraca do domu, a tam niespodzianka! Zebrali się wszyscy sąsiedzi, by pogratulować Juliecie udanego występu i życzyć powodzenia w dalszej karierze.
Julieta wszystkim szczerze dziękuje:
J - bardzo dziękuję, wasze wsparcie dużo mi dało. Inaczej chyba nigdy bym się na to nie odważyła
Dolores - jesteś utalentowana, wiedziałam że odniesiesz sukces
Belen - na wszelki wypadek byłyśmy z Dolores w Kościele pomodlić się za ciebie, by ci dobrze poszło.
Dolores - gratulujemy z całego serca, jesteś dumą naszego osiedla!
Julieta wzruszona tak ciepłymi słowami od okolicznych mieszkańców nie omieszka uronić łez. To jedna z najszczęśliwszych chwil w jej życiu.
J - jesteście cudowni! dziękuję!
Również jej rodzice ulegają atmosferze i są głęboko podekscytowani.

Następnego dnia Julieta z samego rana szykuje zaskoczonym rodzicom śniadanie i zanosi im do pokoju.
F - och jak miło, ale nie trzeba było skarbie. Powinnaś odpocząć po wczorajszym, wyspać się
J - Wiem ale z przejęcia nie mogłam spać, ciągle żyję wczorajszym występem. To było takie piękne, aż za bardzo. Boję się że się skończy
M - Nic się nie martw, od czego masz rodziców? my cię wspomożemy
J - Nie wiem czy pogodzę to ze studiami.
F - córeczko na razie nie martw się studiami, jest lato i nie musisz teraz myśleć o nauce. Ważne byś realizowała swoje marzenia i cele skarbie.
M - właśnie. Potem będziemy się przejmować, teraz musimy chwytać chwilę. To twoja wielka szansa, nie możesz z niej nie skorzystać.

Po pół godzinie Marco wychodzi do pracy ( prowadzi sklep spożywczy ), a Felicia pomaga córce wybrać strój na spotkanie, potem przeglądają wspólnie rodzinny album: zdjęcia z porodu i chrzcin Juliety oraz ślubu rodziców dziewczyny.
J - mamo, bardzo was kocham, ciebie i tatę. Nigdy nie zdołam odwdzięczyć się za waszą wspaniałą miłość i oddanie.
Felicia przytula mocno córkę
F - my też bardzo cię kochamy, pamiętaj o tym zawsze. Jesteś dla nas najważniejsza, jesteś sensem naszego życia.

Koleżanki Maria i Ana zjawiają się niezapowiedzianie u Juliety. Mówią, że słyszały iż Ruiz to sknera i oszust i może wcale jej nie wypromować. Proponują, by wrzuciła swoje piosenki na internet. Julieta jest przeciwna, nie ma odwagi. Nie zgadza się nawet gdy mówią iż w filmiku nie musi być widać jej twarzy, jednak Julieta woli zacząć od występów w barze.

Julieta podpisuje umowę, a Eugenio biegnie po żonę i otwierają szampana. Nie przyjmują odmowy Marco, trzeba wypić za nadciągający sukces córki, również Felicia pije z nimi. Po chwili Eugenio wzywa też personel klubu by z nimi wypił, chce w ten sposób zmyć początkowo zły wizerunek przed ojcem Juliety.

Miasto Meksyk. Jose David wrzuca na facebooka fotki z urodzin swojej dziewczyny Angeli. Kolega Gabriel, który jest perkusistą pop-rockowego zespołu przesyła mu link do piosenki. Jose David jest zachwycony głosem ... Juliety. Komplementuje utwór i jego artystkę, co odczytują jej kumpele i są zachwycone. Gdy babcia Any, Rosa woła je na kolację mówią jej co zrobiły i pokazują komentarze. Rosa stwierdza, ze Julieta daleko zajdzie, ale gani je że zrobiły to za jej plecami.

Julieta wraz z rodzicami wraca samochodem wieczorem do domu, są w szampańskich nastrojach...

Tymczasem Julieta wraz z rodzicami podśpiewuje w samochodzie swoją piosenkę "Lo puedo lograr", niestety nagle Marco puszcza kierownicę i uderza wprost w rodzinny samochód z impetem. Dochodzi do wypadku!

Tymczasem Julieta budzi się w szpitalu i jest oszołomiona, pyta pielęgniarkę co się stało i co z jej rodzicami.
J - co ja tu robię? co się stało?
S - Nie pamiętasz? miałaś wypadek
Po chwili Julieta sobie wszystko przypomina
J - wypadek? tak! mieliśmy wypadek, ja mama i tata. A co z nimi? gdzie oni są?
S - Spokojnie, nie denerwuj się.
J - Chcę zobaczyć rodziców! Co z nimi? błagam, niech mi pani powie!
S - Bardzo mi przykro, ale twój tata nie żyje, zginął na miejscu a mama... walczy o życie. Właśnie ją operują.

Wiadomość o tragicznych skutkach wypadku wstrząsa zdruzgotaną Julietą.
J - Nie! to niemożliwe, mój tatuś, dlaczego????
S - Na prawdę bardzo ci współczuję dziewczyno
J - Muszę zobaczyć się z mamą, muszę do niej iść!
Julieta energicznie wstaje i zamierza udać się na blok operacyjny,ale pielęgniarka ją zatrzymuje i daje zastrzyk na uspokojenie, po którym dziewczyna zasypia.

Ana i Maria nie wiedzą jak powiedzieć prawdę Juliecie. Po prostu wchodzą i ją przytulają... Po chwili lekarz Raymundo Serrano je wyprasza i rozmawia z Julietą.
R - Witaj, nazywam się Raymundo Serrano i jestem twoim lekarzem prowadzącym. Uspokoiłaś się trochę?
J - jak może mnie pan o to pytać, właśnie straciłam mojego tatę, mojego tatusia
R - Chciałem cię poinformować o twoim stanie, będziesz musiała pobyć u nas trochę na obserwacji. Na szczęście jakimś cudem tobie nic się nie stało
J - szkoda, to ja powinnam tam zginąć, nie tata! wszystko przeze mnie, gdybym nie wymyśliła sobie tego wszystkiego nic by się nie stało. Nadal bylibyśmy razem
R - posłuchaj, co się stało się nie odstanie, widocznie tak musiało być.
J - chcę iść do mamy, proszę mnie puścić, muszę ją zobaczyć
R - Niestety nie mam dla ciebie dobrych wiadomości.
J - to znaczy?
R - Bardzo mi przykro, ale twoja mama nie przeżyła operacji. Nie zdołaliśmy powstrzymać krwotoku z wewnątrz. Było już za późno
Julieta nie dowierza słowom lekarza
J - pan kłamie, to nie może być prawda
R - musi też wiedzieć, że pasażerowie drugiego auta przeżyli, ale ich 7-letni synek nie. Ponieważ to twój tata spowodował wypadek wytoczą ci proces.
To za dużo dla Juliety, dziewczyna nie wytrzymuje emocji i z przejęcie mdleje.

Mija 5 dni. Julieta wraca z przyjaciółkami z pogrzebu do domu i prosi je by wyszły.
J - przepraszam że was wyganiam ale chciałabym pobyć teraz sama. Potrzebuję tego.
Dziewczyny znacząco spoglądają na siebie.
A - Jesteś pewna?
M - chętnie ci potowarzyszymy, wiesz że zawsze możesz na nas liczyć
A - nie powinnaś teraz być sama, wiele przeszłaś
J - Nie martwcie się o mnie, wszystko ok.
A - no dobra ale jak coś to przychodź
M - pamiętaj, masz nas
Julieta - bardzo wam dziękuję.
Dziewczyny mocno przytulają Julietę i wychodzą pełne obaw, że dziewczyna w wyniku rozpaczy może coś sobie zrobić.
M - była strasznie przybita na pogrzebie rodziców, a jeśli zrobi coś głupiego? Boję się
A - ja też, nigdy nie widziałam jej w tym stanie, była taka jakaś dziwna, jakaś nieobecna
M - też to zauważyłaś?
A - nie dało się nie zauważyć, to nie jest nasza Julieta. Boję się, że nie porazi sobie z tą tragedią.
M - wracamy?
A - Nie, obiecałyśmy jej ale może chodźmy do pani Rosy. Poprosimy, żeby miała na nią oko
M - Masz rację, będziemy spokojniejsze.
Tak jak ustaliły dziewczyny wstępują do domu kobiety i proszą ją o opiekę nad Julietą. Starsza pani naturalnie zapewnia je, że będzie nad nią czuwać.
Julieta tymczasem pogrąża się w płaczu i grając na gitarze śpiewa piosenkę "Cuida de mi - Dbaj o mnie", wspominając wszystkie wspaniałe chwile z rodzicami: jej pierwszą komunię, jej 18 urodziny, pierwszy występ w szkole i jak ją wspierali przed występem w "Alas de Ruiz".

Meksyk. Jose David zagląda na stronę Juliety ale brak nowych piosenek, jest zawiedziony.
JD - Nic nowego, szkoda. Fajnie by było posłuchać jej nowych kompozycji.
Po chwili dzwoni domofon jego kolega który dopiero co wrócił ze Stanów, wpadł oblać przyjazd.
JD - Javier? No wreszcie, miałeś być godzinę temu
J - Siemka, wyluzuj, mamy czas
JD - Pewnie powstrzymała cię jakaś ślicznotka po drodze?
J - Coś w tym stylu
Obaj się zaśmiewają i ściskają na powitanie
JD - Lecę do marketu po zgrzewkę piwa a ty się rozgość
J - Oj chłopie, w ogóle się nie przygotowałeś
JD - Całkiem zapomniałem, rzadko piję takie "trunki"
Javier spogląda na laptopa i zauważa filmik
J - i wszystko jasne, co tam masz? co cię tak zainteresowało że zapomniałeś zadbać o najlepszego przyjaciela co?
JD - a to? parę dni temu na to trafiłem, jakaś dziewczyna wrzuciła swoją piosenkę na youtube'a. Jest na prawdę świetna
J - dziewczyna?
JD - Nie, nie wiem. Tu słychać tylko jej głos. Jak chcesz to sobie włącz a ja idę po piwo
J - Dobra, leć, a ja ocenię.
Javier włącza filmik i po 3 minutach jest pod wrażeniem! zachwycony głosem wokalistki
Przez głowę przechodzi mu tylko jedno słowo: Wow!

Julieta robi porządki w domu i znajduje pudełko na strychu.Otwiera je i znajduje stertę listów oraz pamiątek.
J - ile tu rzeczy, skąd one się tu wzięły. Co to za ludzie na tych zdjęciach, a ta kobieta z tatą? Ile listów? sprzed 20 lat nawet i jakiś album
Dziewczyna go przegląda i odkrywa, że ma za granicą liczną rodzinę.
J - czemu rodzice mnie okłamali, zawsze powtarzali, że nie mają nikogo, że stracili wszystkich krewnych, nie mieli nawet rodzeństwa! dlaczego ukryli prawdę? przecież mamy wielu krewnych i to bliskich, a ta Luisana na zdjęciu z tatą, to kto to jest?
Zszokowana odkryciem dziewczyna przeszukuje cały dom i znajduje list od wspomnianej Luisany sprzed raptem miesiąca! Gdy już ma go otworzyć, słyszy pukanie do drzwi.

Javier zachwala talent dziewczyny z internetu, a potem opowiada Jose Davidowi o sukcesach w Stanach.
J - Ona ma na prawdę świetny głos. Może daleko zajść. Jestem porażony jej wokalem
JD - Wiedziałem, że ci się spodoba
J - Znamy się na rzeczy, w końcu jesteśmy muzykami
JD - ty jesteś, ja tylko próbuję. Na długo przyjechałeś?
J - na caluśkie wakacje ( zaśmiewa się ). Mam trochę teraz luzu, muszę wypocząć bo czeka mnie ciężka trasa koncertowa. Właśnie wydałem płytę w Stanach i niedługo pojawi się też w Meksyku. Całą wiosnę zajmowałem się promocją.
JD - Wiem, słyszałem co nie co. Podobno wielki sukces
J - To jeszcze jej nie kupiłeś? no wiesz co.
JD - Mam trochę spraw na głowie, u mnie nie jest tak kolorowo
J - Chodzi o twoją dziewczynę?
JD - Jak zawsze
J - Chłopie, strasznie się przy niej męczysz. Mail za mailem, które mi przysyłałeś tylko to potwierdzał.
JD - Angela jest wyjątkową dziewczyną i bardzo mi na niej zależy. Niestety mimo moich starań czuje się coraz gorzej, a jej depresja się pogłębia. Już nie wiem co robić
J - słuchaj nie znam jej osobiście, ale musi być wartościową osobą skoro z nią jesteś i to tyle czasu. Mam pomysł...

Ku zdumieniu Juliety w drzwiach jej domu staje Ruiz.
J - Pan?
E - Witaj Julieto. Można?
J - Jest już późno, nie powinien pan tu przychodzić o tej porze
E - Wpuść mnie, w końcu łączą nas wspólne cele.
Julieta próbuje pozbyć się Ruiza, ale on wpycha się na siłę do środka
E - Przykro mi z powodu twoich rodziców, ale życie toczy się dalej
J - Tak ,wiem i dziękuję
E - czas zapomnieć o troskach i wrócić do realiów. Wczoraj liczyłem na ciebie, czemu zignorowałaś moje polecenie?
W głosie mężczyzny słychać poirytowanie, z kolei Julieta jest porażona jego pretensjami
J - ale ja nie mogę teraz śpiewać, dopiero co pożegnałam moich rodziców. To byłoby zbezczeszczenie ich pamięci.
E - Słuchaj, oni na pewno chcieliby żebyś śpiewała, żebyś realizowała swoje plany
J - proszę mi wybaczyć, ale to niemożliwe. Nie wrócę na scenę, na pewno nie teraz
E - słuchaj smarkulo, nie będę się z tobą bawił. Obowiązuje cię umowa, której musisz dotrzymać! Inaczej podam cię do sądu! a tego na pewno byś nie chciała
J - Jak pan może?
E - Mogę i zrobię to, jeśli jutro nie pojawisz się w barze. Ostrzegam cię! masz zaśpiewać, inaczej pożałujesz!
Julieta traci panowanie nad sobą i wyrzuca chciwca ze swojego domu
J - Jak pan śmie, żądny krwi krwiopijca
E - Bezczelna, jeśli jutro się nie zjawisz będzie po tobie!!!
Dziewczyna jest załamana i ... pociesza się butelką wina.

J - no dzwoń do niej, już!
Jose David za namową Javiera dzwoni do dziewczyny i zaprasza ją na kolację
JD - czekaj! nie odbiera
J - wujek Alonso na pewno użyczy wam restauracji o północy, twoja ukochana będzie prze szczęśliwa, jestem pewny! Daj na głośnik
JD - Po co?
J - no daj!
JD - dobra, ale nie odzywaj się.
J - Spoko
Angela wreszcie odbiera
JD- Angela, cześć skarbie. Jak się czujesz?
A - bez zmian, po co pytasz skoro dobrze wiesz. Po co dzwonisz, czegoś chciałeś?
JD - nic takiego, po prostu myślałem o tobie, o nas i może miałabyś ochotę się spotkać
A - przecież byłeś u mnie dzisiaj
JD - wiem, ale ja mam na myśli coś innego, chciałbym cię gdzieś zabrać.
A - Ale...
JD - poczekaj, to fantastyczne miejsce, piękna restauracja. Będziemy tam tylko we dwoje
Angela przerywa Jose Davidowi
A - Przecież wiesz, że nie mogę ruszyć się z domu, nie mogę i nie chcę.
JD - ale twój stan to żaden problem. Pomogę ci, zaopiekuję się tobą.
A - Nie, zapomnij, nigdy nie pokażę się tak ludziom na oczy. Po co to robisz? po co tak uprzykrzasz mi życie? Masz już mnie dość, prawda? tej nieprzydatnej kaleki...
W głosie dziewczyny pojawia się smutek
JD - nie mów tak, wiesz że jesteś dla mnie wszystkim
A - Skoro tak to nie wysuwaj więcej takich beznadziejnych pomysłów. I daruj sobie te frazesy. Nigdy więcej słyszysz.
Dziewczyna odkłada w tej chwili słuchawkę, a Javier nie ukrywa zaskoczenia skrytykowaniem przez Angelę jego pomysłu
J - Słuchaj Jose, nie chcę cię martwić ale faktycznie twoja dziewczyna może mieć depresję, było to słychać w jej głosie. Widać że ten wypadek kompletnie ją rozbił
JD - Niestety, jest coraz gorzej. Ona już nawet nie chce opuszczać swojego pokoju.
J - Na prawdę mi przykro. Chciałbym ją poznać
JD - Nie wiem czy to dobry pomysł. Angela nie lubi wizyt i to zwłaszcza obcych
J - Daj spokój, twój najlepszy kumpel nie może nie poznać dziewczyny, która skradła ci serce
JD - Niczego nie mogę ci obiecać. Jeśli Angela się zgodzi to ci ją przedstawię, inaczej zapomnij
J - pokaż mi chociaż jakieś jej zdjęcia, jestem jej bardzo ciekaw
JD - Mam tylko parę sprzed wypadku, i filmik z jej osiemnastych urodzin. Wyprawiła je w swoim domu nad morzem. Później już nie chciała się fotografować...
Jose David pokazuje koledze obiecane fotki i filmik, a Javier jest...oczarowany dziewczyną kolegi i jeszcze bardziej chce ją poznać, ale nie przyznaje się, że Angela aż tak go zafascynowała.

Julieta upija się i ... zasypia na kanapie. Rano budzi się z okropnym bólem głowy, w dodatku dobijają się do niej Ana z Marią, przekonane że coś sobie zrobiła. Julieta je uspokaja:
J - spokojnie, póki co nie mam zamiaru niczego sobie robić, wszystko przemyślałam i wiem, że nie mogę się poddać. Wręcz przeciwnie, muszę przeć do przodu, dla rodziców.
Julieta opowiada koleżankom o odkryciu jakiego dokonała.
A - wow ale historia.
M - przykre że ci nie powiedzieli, ale z drugiej strony wiesz teraz że nie jesteś sama, że masz gdzieś tam w świecie rodzinę.
A - Musisz się z nimi skontaktować
J - Co? nie mam zamiaru, po co?
A - Jak to po co? Musicie się poznać, razem wspierać. W końcu to twoi bliscy. Może ci pomogą?
J - nie, to nie jest dobry pomysł. Może i jesteśmy rodziną ale tylko na papierze, tak na prawdę jesteśmy sobie zupełnie obcy.
M - A co ci szkodzi? Nie chciała byś się czegoś więcej o nich dowiedzieć, poznać ich? nie jesteś ciekawa
J - Sama nie wiem, to dla mnie taka dziwna sytuacja
A - poszukajmy razem czegoś więcej, może twoi rodzice mają więcej tych pamiątek, może dowiemy się czemu zataili przed tobą prawdę
M - możemy poszperać, nic cię to nie kosztuje
J - No ok, chodźcie.
Niestety dziewczyny nie natrafiają, na żaden nowy ślad ale Ana ma jeszcze jeden pomysł.
A - Idziemy do mnie, mam internet. Tam poszukamy jakichś informacji.
Dziewczyny udają się do domu Any i serfują po internecie.
Po pół godzinie bezowocnych poszukiwań przerywa im babcia Any i zaprasza na drugie śniadanie. Podczas konsumpcji dziewczyny wypytują kobietę, czy wie coś o przeszłości Bonetów, ale Rosa zaprzecza. W końcu Ana proponuje Juliecie by napisała do ciotki Luisany list na adres, który był na liście. Zobaczą czy odpisze.

Jose David udaje się na casting do zespołu szukającego gitarzysty. Podczas stania w kolejce podrywają go liczne dziewczyny ale on je ignoruje, mimo iż mu to schlebia.

Julieta pisze list do ciotki. Ukrywa w nim prawdę o śmierci rodziców, pisze w ich imieniu zaproszenie by ciotka przyjechała do nich. Potem wraz z Aną i Marią wysyła go na poczcie.

Julieta podśpiewuje swoją nową piosenkę, którą wymyśliła tuż po śmierci rodziców "Cuida de mi" przygrywając na gitarze.
Zrywa się szybko z łóżka gdy słyszy petardy za oknem, po chwili ktoś wybija jej kamieniem szybę w oknie!
Sąsiedzi jej pomagają i przeganiają typów, którzy na motorach przyjechali ją nękać, w jednym z nich don Vicente rozpoznał syna Ruiza i informuje o tym dziewczynę. Radzi jej uważać, to niezły gagatek, podobno ma na pieńku z prawem.

Rano Julietę budzi stukanie do drzwi, okazuje się że listonosz przyniósł list z sądu. Małżeństwo poszkodowane w wypadku żąda odszkodowania. Julieta udaje się z listem do donii Rosy i prosi o radę. Czuje że powinna ale nie wie skąd wziąć pieniądze dla tych ludzi. Sąsiadka doradza jej by sprzedała sklep. Od lat Marco ledwo sobie z nim radził, a teraz na pewno splajtuje. Julieta decyduje się na sprzedaż i prosi don Vicente o pomoc przy sprzedaży zakładu. Okazuje się, że sam mężczyzna jest nim zainteresowany!

Julieta opowiada koleżankom podczas wypadu na lody o groźbach Ruiza. Z kolei kumpele opowiadają jej o tym czego się dowiedziały od niejakiego Enzo. Wspólnie postanawiają odnaleźć Ilzę i ją o wszystko wypytać.

Meksyk. Jose David kłóci się przez telefon z Angelą, która wypomina mu że zamiast interesować się nią i przeznaczać dla niej każdą wolną chwilę woli kolegów, na dodatek wścieka się że chodzi na castingi! Kiedy założy zespół zostawi ją i pojedzie na tourne. Jose David bezskutecznie próbuje ją przekonać że wyobraża sobie coś czego nie ma. Gdy kończy rozmowę orientuje się, że za plecami stoją... jego rodzice: Lorena i Eduardo. Kolejny raz krytykują kapryśną dziewczynę i namawiają go by ją zostawił, niszczy sobie przez nią życie. Nie może być z nią z poczucia obowiązku czy litości. Jose David nie chce ich słuchać i idzie się przejść by ochłonąć.

Julieta, Ana i Maria trafiają pod adres Ilzy który znalazły w internecie. Otwiera im nie kto inny jak Enzo, którego spotkały na placu.
E - Tak?
A - cześć, pewnie nas nie pamiętasz, widzieliśmy się ostatnio na placu. Ostrzegałeś nas wtedy przed Ruizem
E - A tak, chyba sobie przypominam, ale ciebie nie kojarzę
A - To właśnie jest Julieta
E - A to ty? nowa ofiara tego faceta
J - Tak, chciałam się czegoś więcej o nim dowiedzieć.
E - ok, wejdźcie
Tuż po przekroczeniu progu domu Ana pyta Enzo o Ilzę
A - Mógłbyś zawołać Ilzę, właściwie to do niej przyszłyśmy. Znalazłyśmy ten adres w internecie
E - Nie porozmawiacie z nią
A - Czemu? nie będziemy jej denerwować, my tylko ...
E - Ilza nie żyje. Przez tego drania popełniła samobójstwo!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:24:56 26-02-15    Temat postu:

ANGELA I JAVIER LOVE STORY


odc.2-4

Meksyk. Jose David zagląda na stronę Juliety ale brak nowych piosenek, jest zawiedziony.
JD - Nic nowego, szkoda. Fajnie by było posłuchać jej nowych kompozycji.
Po chwili dzwoni domofon jego kolega który dopiero co wrócił ze Stanów, wpadł oblać przyjazd.
JD - Javier? No wreszcie, miałeś być godzinę temu
J - Siemka, wyluzuj, mamy czas
JD - Pewnie powstrzymała cię jakaś ślicznotka po drodze?
J - Coś w tym stylu
Obaj się zaśmiewają i ściskają na powitanie
JD - Lecę do marketu po zgrzewkę piwa a ty się rozgość
J - Oj chłopie, w ogóle się nie przygotowałeś
JD - Całkiem zapomniałem, rzadko piję takie "trunki"
Javier spogląda na laptopa i zauważa filmik
J - i wszystko jasne, co tam masz? co cię tak zainteresowało że zapomniałeś zadbać o najlepszego przyjaciela co?
JD - a to? parę dni temu na to trafiłem, jakaś dziewczyna wrzuciła swoją piosenkę na youtube'a. Jest na prawdę świetna
J - dziewczyna?
JD - Nie, nie wiem. Tu słychać tylko jej głos. Jak chcesz to sobie włącz a ja idę po piwo
J - Dobra, leć, a ja ocenię.
Javier włącza filmik i po 3 minutach jest pod wrażeniem! zachwycony głosem wokalistki
Przez głowę przechodzi mu tylko jedno słowo: Wow!

Javier zachwala talent dziewczyny z internetu, a potem opowiada Jose Davidowi o sukcesach w Stanach.
J - Ona ma na prawdę świetny głos. Może daleko zajść. Jestem porażony jej wokalem
JD - Wiedziałem, że ci się spodoba
J - Znamy się na rzeczy, w końcu jesteśmy muzykami
JD - ty jesteś, ja tylko próbuję. Na długo przyjechałeś?
J - na caluśkie wakacje ( zaśmiewa się ). Mam trochę teraz luzu, muszę wypocząć bo czeka mnie ciężka trasa koncertowa. Właśnie wydałem płytę w Stanach i niedługo pojawi się też w Meksyku. Całą wiosnę zajmowałem się promocją.
JD - Wiem, słyszałem co nie co. Podobno wielki sukces
J - To jeszcze jej nie kupiłeś? no wiesz co.
JD - Mam trochę spraw na głowie, u mnie nie jest tak kolorowo
J - Chodzi o twoją dziewczynę?
JD - Jak zawsze
J - Chłopie, strasznie się przy niej męczysz. Mail za mailem, które mi przysyłałeś tylko to potwierdzał.
JD - Angela jest wyjątkową dziewczyną i bardzo mi na niej zależy. Niestety mimo moich starań czuje się coraz gorzej, a jej depresja się pogłębia. Już nie wiem co robić
J - słuchaj nie znam jej osobiście, ale musi być wartościową osobą skoro z nią jesteś i to tyle czasu. Mam pomysł...

J - no dzwoń do niej, już!
Jose David za namową Javiera dzwoni do dziewczyny i zaprasza ją na kolację
JD - czekaj! nie odbiera
J - wujek Alonso na pewno użyczy wam restauracji o północy, twoja ukochana będzie prze szczęśliwa, jestem pewny! Daj na głośnik
JD - Po co?
J - no daj!
JD - dobra, ale nie odzywaj się.
J - Spoko
Angela wreszcie odbiera
JD- Angela, cześć skarbie. Jak się czujesz?
A - bez zmian, po co pytasz skoro dobrze wiesz. Po co dzwonisz, czegoś chciałeś?
JD - nic takiego, po prostu myślałem o tobie, o nas i może miałabyś ochotę się spotkać
A - przecież byłeś u mnie dzisiaj
JD - wiem, ale ja mam na myśli coś innego, chciałbym cię gdzieś zabrać.
A - Ale...
JD - poczekaj, to fantastyczne miejsce, piękna restauracja. Będziemy tam tylko we dwoje
Angela przerywa Jose Davidowi
A - Przecież wiesz, że nie mogę ruszyć się z domu, nie mogę i nie chcę.
JD - ale twój stan to żaden problem. Pomogę ci, zaopiekuję się tobą.
A - Nie, zapomnij, nigdy nie pokażę się tak ludziom na oczy. Po co to robisz? po co tak uprzykrzasz mi życie? Masz już mnie dość, prawda? tej nieprzydatnej kaleki...
W głosie dziewczyny pojawia się smutek
JD - nie mów tak, wiesz że jesteś dla mnie wszystkim
A - Skoro tak to nie wysuwaj więcej takich beznadziejnych pomysłów. I daruj sobie te frazesy. Nigdy więcej słyszysz.
Dziewczyna odkłada w tej chwili słuchawkę, a Javier nie ukrywa zaskoczenia skrytykowaniem przez Angelę jego pomysłu
J - Słuchaj Jose, nie chcę cię martwić ale faktycznie twoja dziewczyna może mieć depresję, było to słychać w jej głosie. Widać że ten wypadek kompletnie ją rozbił
JD - Niestety, jest coraz gorzej. Ona już nawet nie chce opuszczać swojego pokoju.
J - Na prawdę mi przykro. Chciałbym ją poznać
JD - Nie wiem czy to dobry pomysł. Angela nie lubi wizyt i to zwłaszcza obcych
J - Daj spokój, twój najlepszy kumpel nie może nie poznać dziewczyny, która skradła ci serce
JD - Niczego nie mogę ci obiecać. Jeśli Angela się zgodzi to ci ją przedstawię, inaczej zapomnij
J - pokaż mi chociaż jakieś jej zdjęcia, jestem jej bardzo ciekaw
JD - Mam tylko parę sprzed wypadku, i filmik z jej osiemnastych urodzin. Wyprawiła je w swoim domu nad morzem. Później już nie chciała się fotografować...
Jose David pokazuje koledze obiecane fotki i filmik, a Javier jest...oczarowany dziewczyną kolegi i jeszcze bardziej chce ją poznać, ale nie przyznaje się, że Angela aż tak go zafascynowała.

Meksyk. Jose David kłóci się przez telefon z Angelą, która wypomina mu że zamiast interesować się nią i przeznaczać dla niej każdą wolną chwilę woli kolegów, na dodatek wścieka się że chodzi na castingi! Kiedy założy zespół zostawi ją i pojedzie na tourne. Jose David bezskutecznie próbuje ją przekonać że wyobraża sobie coś czego nie ma. Gdy kończy rozmowę orientuje się, że za plecami stoją... jego rodzice: Lorena i Eduardo. Kolejny raz krytykują kapryśną dziewczynę i namawiają go by ją zostawił, niszczy sobie przez nią życie. Nie może być z nią z poczucia obowiązku czy litości. Jose David nie chce ich słuchać i idzie się przejść by ochłonąć.

Meksyk. Jose David czeka z niecierpliwością na telefon w związku z castingiem na gitarzystę. Niestety okazuje się, że go nie wybrano. Niespodziewanie z wizytą wpada Javier który stara się pocieszyć kumpla i wyciąga go na wieczorną imprezę...

Tymczasem Jose David upija się w klubie, do którego zabrał go kumpel i nie odbiera połączeń od Angeli. Javier podsuwa mu koleżankę z za baru, podbiera telefon, wyłącza go i przekazuje barmanowi na przechowanie
J - Nic z tego Angelo, dziś mój kumpel musi się wreszcie zabawić! Nikt nie zabierze mu tej chwili szczęścia.

Podczas pocałunków w tańcu z Jessicą Jose Davida dopada wspomnienie narzeczonej i odpycha nową znajomą. Rusza w kierunku wyjścia, Javier zauważając kolegę zatrzymuje go
J - Gdzie idziesz? Zabawa dopiero się rozkręca
JD - Muszę już iść
J - Poczekaj, jest bardzo wcześnie
JD - Nie zatrzymuj mnie, nie mogę tu zostać.
J - Nie wypuszczę cię w takim stanie, zamówię ci taksówkę. Czekaj!

Javier orientuje się, że Jose David zostawił komórkę i kopiuje sobie numer telefonu jego... dziewczyny, a potem wysyła jej w jego imieniu smsa by dała mu odetchnąć, bo w tym tempie go zadusi. Javier odczytuje smsa od oburzonej Angeli i... pisze z nią udając Jose Davida. Flirtuje z nią co dziewczynę zaskakuje. Przebywająca w swoim pokoju Angela jest zdumiona smsami od chłopaka i odpisuje mu że nie poznaje go. Chce by do niej przyszedł po obiedzie i wytłumaczył się z wczorajszego
zachowania. Jakież jest jej zdumienie gdy chłopak odpisuje iż nie jest jej niewolnikiem i przyjdzie kiedy znajdzie czas i zechce. Angeli rzednie mina i przerywa smsowanie a Javier ma niezły ubaw.

Javier odwiedza w mieszkaniu Jose Davida i oddaje mu telefon
JD - Ty go miałeś, już myślałem, ze go zgubiłem
J - Wypadł ci w klubie. Przechowałem go
JD - Dziwne
J - Co?
JD - nie ma żadnych wiadomości, połączeń. Angela ciągle do mnie pisze i wydzwania
J - Widać wczoraj tego nie zrobiła
JD - Jesteś pewien, że niczego przypadkiem nie wykasowałeś?
J - No co ty? Nic a nic. Swoją drogą ona jest strasznie zaborcza nie?
JD - Kto? Angela?
J - No
JD - Nie, wcale nie
J - Zdziwiłeś się nie pisała, nie dzwoniła czyli często to robi
JD - Tęskni, to wszystko
J - Jestem jej bardzo ciekaw, przedstaw nas
JD - Już o tym gadaliśmy. Wątpię by Angela chciała się z tobą spotkać. To nie ma sensu. Od wypadku izoluje sie od ludzi i nie lubi przebywać w towarzystwie.
J - Nie uważasz że czas to zmienić.
JD - Jutro ją zapytam ale wątpię że się zgodzi.
J - ok ( Javier z uśmiechem przyjmuje to przyrzeczenie ).

Angela obserwuje z okna swojego pokoju przyjazd chłopaka. Woła szybko służącą Mirtę by zasłoniła zasłony. Chce by Jose David miał poczucie winy że znów wpadła w stan depresji i to z jego winy. Po chwili zjawia się chłopak i zdumiony wysłuchuje żali dziewczyny
A - martwiłam się o ciebie, wydzwaniałam całą noc dopóki nie wyłączyłeś komórki! Czemu to zrobiłeś?!
JD - Dzwoniłaś?
A - nie udawaj głupiego, a potem te teksty kiedy raczyłeś się odezwać! Jakbym to nie z tobą pisała!
JD - Jakie teksty?
A - Że zrobiłam z ciebie niewolnika, że nie możesz oddychać! co to miało być?! aż tak się ze mną męczysz?!
JD - Kochanie to nie tak, wcale nie wyłączyłem telefonu tylko...tylko bateria mi się rozładowała
A - a czemu napisałeś że się dusisz ze mną?
JD - to był taki żart, chciałem cie rozweselić
A - nie kłam! Masz mnie dość, w ogóle nie obchodzi cię mój los, to co się ze mną stanie! Już mnie nie chcesz!
JD - Nie mów tak, to nie prawda.
A - Nie mam już po co żyć! Chcę umrzeć! Bez ciebie nie ma nic, bez ciebie nic nie trzyma mnie już przy życiu! Umrę!

Słowa Angeli dołują Jose Davida, który po raz kolejny ją przeprasza i obiecuje poprawę
JD - Nigdy więcej tego nie mów, nie zniosę tego. Bardzo mi na tobie zależy
A - jakoś słabo to okazujesz! Gdyby tak na prawdę było nie ignorowałbyś mnie i spędzał ze mną cały wolny czas
JD- Wiesz jak jest, studia, praca i tak w kółko. Chciałbym poświęcać ci więcej czasu ale niestety brak mi go. Ciągle coś się dzieje
A - Ty się bawisz, korzystasz z życia a ja siedzę sama między tymi czterema przeklętymi ścianami rozpamiętując to co było, już dłużej tak nie mogę, nie widzę sensu życia
JD- a nasza miłość? przecież się kochamy, ja nie jestem wystarczającym powodem?
A - dobrze wiesz że nie o to mi chodzi.
JD - Ja też cierpię, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Żałuję że to nie mnie spotkało, oddałbym wszystko żebyś przez to nie przechodziła ale nie cofniemy czasu.
A - nie mogę chodzić, nigdy nie będę taka jak dawniej. Tylko ty mi pozostałeś, proszę nie zostawiaj mnie, nie oszukuj, nie okłamuj bo złamiesz mi serce
JD - Uwierz, że liczysz się dla mnie tylko ty, nie kłamię
A - tak? to przyznaj się co wczoraj robiłeś? gdzie byłeś i z kim??? nie jestem głupia, nie nabiorę się na twoje wymówki
JD- kolega wrócił ze Stanów, pamiętasz opowiadałem ci o nim. Ma na imię Javier i właśnie lansuje swoją płytę. Wczoraj przyjechał i wpadł do mnie oblać spotkanie po latach oraz jego sukcesy w Stanach.
A - i dlatego wyłączyłeś komórkę?! wolałeś kolegę ode mnie?
JD - Wiesz że nie, ale tyle lat się nie widzieliśmy
A - wiesz co? to żałosne, wczoraj to był kolega a jutro, pojutrze, za miesiąc??? kto to będzie? jakaś koleżanka???
JD - Angelo zrozum, mam przyjaciół i nie mogę ich zaniedbywać, nawet dla ciebie
A - chyba kosztem mnie
JD - Javier jest przesympatyczny, znamy się od małego. Opowiadałem mu o tobie, chce cię poznać.
A- Pewnie miał niezły ubaw z takiej idiotki jak ja
JD - Dlaczego tak mówisz? Wręcz przeciwnie, bardzo ci współczuję
A - jak wszyscy dookoła. Jaka ta Angelita biedna nie?
JD - Mogę go zaprosić na jutro?
A - Chyba oszalałeś. Nie mam na nic ochoty a już na pewno na gości i to twoich znajomych. Dość już mam tych litościwych spojrzeń i stwierdzeń:
"Biedactwo, taka młodziutka...jaka szkoda"
JD - Ale jemu bardzo zależy, zobaczysz że to spoko gość
A - powiedziałam że nie!
Jose David próbował nadal przekonać dziewczynę do zmiany zdania lecz bezskutecznie. W końcu Angela wyprosiła go z pokoju.
A - Idź już sobie. Mam cię dość!

Tymczasem Angela otrzymuje tajemniczego smsa.
"Noc już blisko, księżyc rozbłysnął na niebie a ja już śnię o tobie"
Zakochany po uszy
Dziewczyna ze zdziwieniem odczytuje smsa od nieznajomego i początkowo myśli, że sms omyłkowo do niej trafił. Tymczasem po 5 minutach dostaje kolejny
"A w tym śnie piękna jak anioł, którym jesteś częstujesz mnie swoim urokiem i przemawiasz słodyczą swych ust"
Dziewczyna jest coraz bardziej speszona i w końcu, po namyśle decyduje się odpisać.
"Kim jesteś i skąd masz mój numer?"
Niestety adorator ignoruje jej pytania i nadal karmi ją smsowymi komplementami.
Odpisuje jedynie że jest jej adoratorem.
Dziewczyna początkowo nerwowo reaguje na ciągle powtarzające się smsy, uważa ze ktoś z niej kpi ale potem wiersze miłosne jakie otrzymuje poprawiają jej humor i zaczyna podejrzewać, że być może to sam Jose David ją wkręca.

Tymczasem Javier kontaktuje się przez skype'a z Jose Davidem i pyta kiedy może wpaść z nim do Angeli. Na odmowę reaguje drwiącym uśmieszkiem
JD - Angela nie najlepiej się czuje. To chyba nie jest dobry pomysł.
J - Słuchaj Jose, ona po prostu kaprysi i tyle. Zabierz mnie jutro a zobaczysz że mam rację. Przyda jej sie towarzystwo, powinna jak najwięcej czasu spędzać z ludźmi by zapomnieć o tym co ją spotkało.
JD - Ja to wszystko wiem ale ona nie chce, nie zmuszę jej. Zrozum.
J - Ok, skoro nie chce nic na to nie poradzimy.

Angelę budzi dźwięk smsa, to kolejna wiadomość od adoratora dziewczyny.
"Właśnie się obudziłem a pierwsze co zobaczyłem po pobudce to twoja przepiękna twarz, czuję że nadal śnię, śnię na jawie".
Komplementy zaczynają schlebiać Angeli ale i powoli ją męczyć, mimo wszystko zataja je przed mamą która właśnie weszła.
L - Dzień dobry kochanie. Jak się spało?
A - Jak zawsze.
L - może śniło ci się coś pięknego?
A - Od 5 lat śnią mi się tylko koszmary
L- A może trochę więcej pogody ducha by moja pannica wykrzesała co?
A - Chciałabym ale nie mogę, z czego mam się cieszyć?
L - chociaż by z tego że dzwonił Jose David by uprzedzić że będzie na obiedzie. Mamy piękną niedzielę, wykorzystaj ten czas i spędź go z ukochanym jak najlepiej.
Luisana podchodzi do szafy i wyciąga z niej nową błękitną sukienkę jaką podarowała córce na 22 urodziny.
L- Włóż to, będziesz wyglądać jak księżniczka którą jesteś.
A - To jakiś szczególny dzień.
L - obiecałam milczeć ale nie dam rady, za bardzo cię kocham i chcę żeby to był najlepszy dzień z twojego życia.
A - o co chodzi?
L - Jose David zamierza dzisiaj ci się oświadczyć
Słowa matki powoli docierały do rozkojarzonej Angeli, która choć zdezorientowana bardzo się ucieszyła.
A - jesteś pewna?
L - przecież sam mi to powiedział. On bardzo cię kocha i chce być z tobą bez względu na wszystko a ty?
Angela po chwili zawahania odpowiada, że też marzy o wspólnym życiu.

Angela kończy się malować na uroczysty obiad. Po chwili znów dostaje smsa od nieznajomego
"Mam nadzieję że los pozwoli nam bliżej się poznać".
Dziewczyna w końcu decyduje się odpisać
"Żeby tak się stało musisz się ujawnić"
Rozpoczynają wymianę wiadomości, aż nagle gdy dziewczyna pisze, że nie szuka miłości... on kończy pisać.
Jest jej przykro bo jest przekonana, iż tym tekstem zraziła go do siebie i przestanie pisać..


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 0:43:38 26-02-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:03:23 26-02-15    Temat postu:

JULIETA & JOSE DAVID parte 2

odc.3-5

Dziewczyny są wstrząśnięte na wieść o śmierci dziewczyny Enzo, Ilzy.
Chłopak opowiada im jej historię:
E - 2 lata temu Ilza wzięła udział w karaoke, które zorganizowano w barze "Alas de Ruiz". Właśnie wtedy on ją wypatrzył i namówił na sekretne podpisanie umowy. Na początku nawet mi nie powiedziała, tak jej namieszał w głowie. Dowiedziałem się dopiero po miesiącu, kiedy nakryłem ją co robi wieczorami. Ten facet zrobił z niej niewolnicę, doszło do tego, że ciągle występowała, nawet w święta i co najlepsze za darmo! Bezczelnie ją wykorzystywał. Zawsze znajdował jakiś pretekst, by nie zapłacić. Gdy w końcu Ilza za moją namową sprzeciwiła mu się i zrezygnowała napuścił na nią swojego synka i jakichś jego kolesi, by ją postraszyli. Strasznie się bała ale wspierałem ją i chyba tylko dzięki mnie w końcu poszła do sądu. Dziś tego żałuję, bo może by żyła. Najlepiej gdybyśmy uciekli, ona tego chciała ale ja wolałem walczyć.
A - Ucieczka? przecież to on powinien zwiewać nie wy!
E - Wiecie jakie mamy prawo. Tu zwykły prosty człowiek się nie liczy. Walczyliśmy z tym draniem pół roku po to by ... przegrać. Przekupił sędziego, gdy zobaczyłem wtedy Ilzę przeraziłem się. Wyglądała jak wrak człowieka, ale najgorsze byłe jeszcze przed nami.
J - co takiego?
E - ten łajdak kazał podpalić jej dom.
A - co?
E - zrobił to, na szczęście Ilza wtedy nocowała u mnie ale jej babcia... spała w domu. Spłonęła żywcem. Miałem wtedy ochotę zabić tego bydlaka, nie wiem jakim cudem się powstrzymałem!
J - to na pewno był on?
E - Nie mam wątpliwości, pożar został sprowokowany, wszędzie było czuć benzynę. Kiedy sprawę umorzono i stwierdzono, że to babcia Ilzy jest winna bo nie wyłączyła gazu Ilza nie wytrzymała i ... znalazłem ją
Przez chwilę chłopak nie może wydusić z siebie słowa. Bolesne wspomnienia dotykają go do żywego.
J - To nie wiarygodne, nie mogę tego pojąć. On wyglądał na tak miłego i szczerego, mówił że chce mi pomóc, że jestem urodzoną piosenkarką.
A - to co powiedziałeś jest straszne, czy on na prawdę jest takim zbirem? Jesteś pewien tego podpalenia.
M - słyszałam, że ten jego synek to niezłe ziółko. Był już ponoć w kryminale
A - Nie mogę w to uwierzyć
E - Wiem, że to nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Wasza sprawa jak postąpicie, ja tylko chcę pomóc. Z resztą takich skrzywdzonych artystek jest więcej. Szperałem nieco w internecie, zanim przyjechał tu mieszkał w Sevilli i też tam miał bar. Nagle go zamknął i przeprowadził się.
J - Dziękuję, że poświęciłeś nam czas.
Początkowo dziewczyny nie wierzą słowom chłopaka, są pewne ze wszystko wyolbrzymił ale im bardziej oddalają się od jego domu, tym większe mają wątpliwości.
A - A jeśli to prawda, Juli ty musisz stąd uciekać, inaczej ten Ruiz cię wykończy!
J - Ale dokąd? Nie mam pojęcia co robić?
M - Ana ma rację, nie możesz tu zostać, tym bardziej teraz, kiedy nie ma twoich rodziców, Ruiz nie będzie miał żadnych oporów
J - Wy i ten Enzo przesadzacie, on nic mi nie zrobi, nie jest potworem.
M - Na prawdę zamierzasz się o tym przekonać? zaryzykujesz?
J - dość już! dajcie spokój, czego ode mnie oczekujecie? co mam zrobić, nie mam gdzie uciec
A - a do twojej cioci, tej z listu co nam pokazałaś? Jedź do niej, poznacie się i na pewno cię przygarnie, choćby na jakiś czas
J - nie ma mowy! nigdzie się nie ruszam, nie dam się zastraszyć! Poradzę sobie, jestem już dorosła!
M - my chcemy tylko pomóc, boimy się o ciebie. Jeśli słowa Enzo są prawdziwe to grozi ci niebezpieczeństwo!
J - Nie wiem jeszcze jak to rozwiążę, potrzebuję czasu na przemyślenia ale na pewno nie pojadę do tej cioci z Meksyku, nie odważę się na to.
A - Jak chcesz, ale bądź ostrożna
M - może odprowadzimy cię do domu
J - nie dajmy się zwariować, nic mi nie będzie. Wyluzujcie. Na razie
A - pa!
Gdy dziewczyna dociera do domu, przed progiem zastaje... Ruiza, który przyjechał osobiście, by zawieźć ją do baru na wieczorny występ.
J - Pan? co pan tu robi?
E - Jak to co? Zabieram cię do baru, masz dziś występ
J - Dopiero co pochowałam rodziców i już mam śpiewać?
E - Im to nie przeszkadza, zapewniam. W końcu leżą głęboko w piachu
J - Jak pan śmie! Łajdak!
Julieta zamachuje się, by uderzyć mężczyznę, ale on chwyta ją za ramię i siłą próbuję wciągnąć do samochodu wyrywającą się z całych sił dziewczynę.
Z pomocą Juliecie przybiega sąsiad, don Vicente i płoszy napastnika
V - Co pan oszalał? niech pan puści dziewczynę
E - Nie wtrącaj się!
V - Będę się wtrącał, jedź pan stad bo zaraz wezwę policję!
Eugenio odpuszcza i wściekły odjeżdża. Julieta odczuwa ulge, zaczyna jednak zdawać sobie sprawę z tego jakim człowiekiem jest Ruiz
V - W porządku?
J - tak
V - Co za tyran! Nic ci nie zrobił?
J - nie, bardzo panu dziękuję.
V - To furiat a w barze wydawał się być taki w porządku. Pozory jednak mylą.
Meksyk. Jose David czeka z niecierpliwością na telefon w związku z castingiem na gitarzystę. Niestety okazuje się, że go nie wybrano. Niespodziewanie z wizytą wpada Javier który stara sie pocieszyć kumpla i wyciąga go na wieczorną imprezę...
Julieta oglądając rodzinny album szuka czegoś co pomogło, by jej rozszyfrować rodzinną tajemnicę, w międzyczasie zastanawia się nad słowami Enzo i postanawia walczyć. Nie zamierza uciekać ze swojego domu, na pewno nie przez kogoś takiego jak Ruiz.

Tymczasem Jose David upija się w klubie, do którego zabrał go kumpel i nie odbiera połączeń od Angeli. Javier podsuwa mu koleżankę z za baru, podbiera telefon, wyłącza go i przekazuje barmanowi na przechowanie
J - Nic z tego Angelo, dziś mój kumpel musi się wreszcie zabawić! Nikt nie zabierze mu tej chwili szczęścia.
Nadciąga noc. Gdy Julieta smacznie śpi w swoim pokoju budzą ją jakieś hałasy z kuchni. Gdy schodzi słyszy czyjeś kroki i jest przerażona. Biegnie szybko zabarykadować się w pokoju ale jest już za późno! Włamywacz dopada ją w pokoju i popycha na łóżko. Zamierza zgwałcić dziewczynę która bezskutecznie woła o pomoc!
Podczas pocałunków w tańcu z Jessicą Jose Davida dopada wspomnienie narzeczonej i odpycha nową znajomą. Rusza w kierunku wyjścia, Javier zauważając kolegę zatrzymuje go
J - Gdzie idziesz? Zabawa dopiero się rozkręca
JD - Muszę już iść
J - Poczekaj, jest bardzo wcześnie
JD - Nie zatrzymuj mnie, nie mogę tu zostać.
J - Nie wypuszczę cię w takim stanie, zamówię ci taksówkę. Czekaj!
Julieta broni się przed atakiem bandyty, udaje jej się wyrwać i zbiec na schody,. tam mężczyzna ją dopada i w wyniku szarpaniny spada na dół. Julieta dopiero teraz pali światło i zdaje sobie sprawę że zaatakował ją Lucas Ruiz, syn Eugenio!!! Dziewczyna biegnie po pomoc do sąsiada don Vicente przekonana o śmierci Lucasa. Opowiada sąsiadowi o wszystkim i zjawia się z nim w domu, jednak po bandycie nie ma już ani śladu.
Julieta broni się przed atakiem bandyty, udaje jej się wyrwać i zbiec na schody,. tam mężczyzna ją dopada i w wyniku szarpaniny spada na dół. Julieta dopiero teraz pali światło i zdaje sobie sprawę że zaatakował ją Lucas Ruiz, syn Eugenio!!! Dziewczyna biegnie po pomoc do sąsiada don Vicente przekonana o śmierci Lucasa. Opowiada sąsiadowi o wszystkim i zjawia się z nim w domu, jednak po bandycie nie ma już ani śladu.
Javier orientuje się, że Jose David zostawił komórkę i kopiuje sobie numer telefonu jego... dziewczyny, a potem wysyła jej w jego imieniu smsa by dała mu odetchnąć, bo w tym tempie go zadusi.
Julieta czuje że don Vicente jej nie wierzy i patrzy na nią jak na wariatkę.
V - Jesteś pewna, że to było tu
J - Tak, spadł na sam dół
V - Nikogo nie ma
J - Musiał uciec.
Julieta dziękuje mu za pomoc i jednocześnie przeprasza za pobudkę, a po jego wyjściu udaje się do donii Belen z prośbą o nocleg. Okłamuje ją że w domu pękła rura i potrzebuje na jedną noc gdzieś zanocować.

Nastaje ranek. Julieta stawia wszystko na jedną kartę i w obawie o swoje życie postanawia udać się na jakiś czas do Meksyku. Pakuje najpotrzebniejsze rzeczy, a potem udaje się z dokumentami sklepu do don Vicente i odsprzedaje mu zakład. Mężczyzna choć zdziwiony że jej tak spieszno zgadza się natychmiast w obawie przed zmianą zdania przez dziewczynę.
Jose David budzi się z okropnym bólem głowy, ale gorsze jest poczucie winy że oszukuje narzeczoną i bawi się podczas gdy ona cierpi jeżdżąc na wózku i to przez niego! To on wymyślił ten wypad w góry, to przez niego miała wypadek! Chłopak nie może uwolnić się od wyrzutów sumienia i roni łzy pod prysznicem. Minęły już 4 lata a on nadal nie może pozbyć się tego bólu.
Julieta odwiedza Anę i mówi jej, że tak jak jej radziła z Marią wyjeżdża na jakiś czas. Opowiada koleżance o ataku Lucasa.
J - Enzo nie przesadzał, ten facet to psychol. Nasłał wczoraj na mnie swojego syna, tego zbira Lucasa
A - Co? zaatakował cię?
J - To było straszne, myślałam że mnie zabije
A - Trzeba było z tobą iść
J - Nic by to nie dało. On włamał się do mojego domu w nocy i próbował mnie zgwałcić
A - A to śmieć! Skrzywdził cię?
J - Nie wiem jakim cudem ale udało mi się wyrwać i uciekłam
A - Byłaś na policji?
J - Nie, kiedy się szamotaliśmy spadł ze schodów, pobiegłam wtedy po don Vicente ale kiedy wróciliśmy jego już nie było.
A - Trzeba było to zgłosić
J - Nie mogłam, oni by mi nie uwierzyli. Gdybyś widziała minę pana Vicente kiedy wróciliśmy do mnie, spojrzał na mnie jakby chciał powiedzieć: a może miałaś zły sen?
A - Żle zrobiłaś, musimy iść na komisariat
J - Nie, ja już nie mam siły. Poza tym nie chcę przechodzić przez to co Ilza, i tak z nimi nie wygram.
A - oni nie odpuszczą Juli
J - Wiem i strasznie się boję
A - Trzeba coś zrobić
J - Całą noc o tym myślałam i podjęłam decyzję. Wyjeżdżam
A - Na prawdę? Do tej cioci?
J - Tylko to mi pozostało. Nie wiem gdzie jadę, jaka ona jest i czy mnie przyjmie ale musze to zrobić. Przy okazji może dowiem się czegoś więcej o mojej rodzinie
A - Będzie mi ciebie bardzo brakowało ale to najlepsza decyzja jaką mogłaś podjąć
J - Przyszłam się pożegnać, jeszcze dziś wyjadę.
A - Bądź tam ostrożna, Meksyk to ogromne miasto, jest tam niebezpiecznie
J - I tak będę tam spokojniejsza niż tutaj. Miej oko na mój dom dobra? A i sklepem już się nie przejmuj, odsprzedałam go don Vicente
A - Już?
J - Bardzo cię kocham, pożegnaj Marię ode mnie.
A - Jasne, ja też bardzo cię kocham. Będę się za ciebie modlić, żebyś bezpiecznie dojechała.
Dziewczyny przytulają się mocno na pożegnanie. Następnie Julieta udaje się do domu małżeństwa, które straciło w wyniku wypadku synka i podrzuca pod drzwiami pieniądze w kopercie jako zadość uczynienie a następnie rusza do domu po rzeczy i udaje się na lotnisko.

Julieta dojeżdża autobusem na lotnisko i żegna się myślami z miastem, w którym dorastała. Jednocześnie bardzo obawia się tego co czeka ją w Meksyku. Tuż przed odprawą nachodzą ją wątpliwości i dziewczyna wraca z powrotem do domu!

Julieta wracając do domu zauważa na ulicy Lucasa i jego szajkę. Natychmiast powracają wspomnienia, stara sie przejść niezauważona ale Lucas ją spostrzega i goni po osiedlu. W końcu ją dopada i grozi przystawiając jej nóż do szyi, że jeśli piśnie słówko o wczorajszym zajściu zabije ją! Wystraszona Julieta nie wie co robić, chce stąd uciec i to jak najdalej. Zawraca z powrotem na lotnisko.
Javier odwiedza w mieszkaniu Jose Davida i oddaje mu telefon
JD - Ty go miałeś, już myślałem, ze go zgubiłem
J - Wypadł ci w klubie. Przechowałem go
JD - Dziwne
J - Co?
JD - nie ma żadnych wiadomości, połączeń. Angela ciągle do mnie pisze i wydzwania
J - Widać wczoraj tego nie zrobiła
JD - Jesteś pewien, że niczego przypadkiem nie wykasowałeś?
J - No co ty? Nic a nic. Swoją drogą ona jest strasznie zaborcza nie?
JD - Kto? Angela?
J - No
JD - Nie, wcale nie
J - Zdziwiłeś się nie pisała, nie dzwoniła czyli często to robi
JD - Tęskni, to wszystko
J - Jestem jej bardzo ciekaw, przedstaw nas
JD - Już o tym gadaliśmy. Wątpię by Angela chciała się z tobą spotkać. To nie ma sensu. Od wypadku izoluje sie od ludzi i nie lubi przebywać w towarzystwie.
J - Nie uważasz że czas to zmienić.
JD - Jutro ją zapytam ale wątpię że się zgodzi.
J - ok ( Javier z uśmiechem przyjmuje to przyrzeczenie ).

Angela obserwuje z okna swojego pokoju przyjazd chłopaka. Woła szybko służącą Mirtę by zasłoniła zasłony. Chce by Jose David miał poczucie winy że znów wpadła w stan depresji i to z jego winy. Po chwili zjawia się chłopak i zdumiony wysłuchuje żali dziewczyny
A - martwiłam się o ciebie, wydzwaniałam całą noc dopóki nie wyłączyłeś komórki! Czemu to zrobiłeś?!
JD - Dzwoniłaś?
A - nie udawaj głupiego, a potem te teksty kiedy raczyłeś się odezwać! Jakbym to nie z tobą pisała!
JD - Jakie teksty?
A - Że zrobiłam z ciebie niewolnika, że nie możesz oddychać! co to miało być?! aż tak się ze mną męczysz?!
JD - Kochanie to nie tak, wcale nie wyłączyłem telefonu tylko...tylko bateria mi się rozładowała
A - a czemu napisałeś że się dusisz ze mną?
JD - to był taki żart, chciałem cie rozweselić
A - nie kłam! Masz mnie dość, w ogóle nie obchodzi cię mój los, to co się ze mną stanie! Już mnie nie chcesz!
JD - Nie mów tak, to nie prawda.
A - Nie mam już po co żyć! Chcę umrzeć! Bez ciebie nie ma nic, bez ciebie nic nie trzyma mnie już przy życiu! Umrę!

Słowa Angeli dołują Jose Davida, który po raz kolejny ją przeprasza i obiecuje poprawę
JD - Nigdy więcej tego nie mów, nie zniosę tego. Bardzo mi na tobie zależy
A - jakoś słabo to okazujesz! Gdyby tak na prawdę było nie ignorowałbyś mnie i spędzał ze mną cały wolny czas
JD- Wiesz jak jest, studia, praca i tak w kółko. Chciałbym poświęcać ci więcej czasu ale niestety brak mi go. Ciągle coś się dzieje
A - Ty się bawisz, korzystasz z życia a ja siedzę sama między tymi czterema przeklętymi ścianami rozpamiętując to co było, już dłużej tak nie mogę, nie widzę sensu życia
JD- a nasza miłość? przecież się kochamy, ja nie jestem wystarczającym powodem?
A - dobrze wiesz że nie o to mi chodzi.
JD - Ja też cierpię, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Żałuję że to nie mnie spotkało, oddałbym wszystko żebyś przez to nie przechodziła ale nie cofniemy czasu.
A - nie mogę chodzić, nigdy nie będę taka jak dawniej. Tylko ty mi pozostałeś, prosze nie zostawiaj mnie, nie oszukuj, nie okłamuj bo złamiesz mi serce
JD - Uwierz, że liczysz się dla mnie tylko ty, nie kłamię
A - tak? to przyznaj się co wczoraj robiłeś? gdzie byłeś i z kim??? nie jestem głupia, nie nabiorę się na twoje wymówki
JD- kolega wrócił ze Stanów, pamiętasz opowiadałem ci o nim. Ma na imię Javier i właśnie lansuje swoją płytę. Wczoraj przyjechał i wpadł do mnie oblać spotkanie po latach oraz jego sukcesy w Stanach.
A - i dlatego wyłączyłeś komórkę?! wolałeś kolegę ode mnie?
JD - Wiesz że nie, ale tyle lat się nie widzieliśmy
A - wiesz co? to żałosne, wczoraj to był kolega a jutro, pojutrze, za miesiąc??? kto to będzie? jakaś koleżanka???
JD - Angelo zrozum, mam przyjaciół i nie mogę ich zaniedbywać, nawet dla ciebie
A - chyba kosztem mnie
JD - Javier jest przesympatyczny, znamy się od małego. Opowiadałem mu o tobie, chce cię poznać.
A- Pewnie miał niezły ubaw z takiej idiotki jak ja
JD - Dlaczego tak mówisz? Wręcz przeciwnie, bardzo ci współczuję
A - jak wszyscy dookoła. Jaka ta Angelita biedna nie?
JD - Mogę go zaprosić na jutro?
A - Chyba oszalałeś. Nie mam na nic ochoty a już na pewno na gości i to twoich znajomych. Dość już mam tych litościwych spojrzeń i stwierdzeń: "Biedactwo, taka młodziutka...jaka szkoda"
JD - Ale jemu bardzo zależy, zobaczysz że to spoko gość
A - powiedziałam że nie!
Jose David próbował nadal przekonać dziewczynę do zmiany zdania lecz bezskutecznie. W końcu Angela wyprosiła go z pokoju.
A - Idź już sobie. Mam cię dość!

Mama zjawia się niespodziewanie z wizytą u Jose Davida i z przygotowaną kolacją. Martwi ją stan w jakim zastaje chłopaka: leżącego na kanapie z piwem w ręku.
L - Nie poznaję cie synku, zawsze byłeś takim wesołkiem, aktywnym chłopakiem a teraz co zastaję?
JD - Jeśli przyszłaś mi prawić morały to lepiej już idź mamo, nie chcę być dla ciebie nie miły i powiedzieć za dużo
L - Nie zostawię cię tak, ani mi się śni. Musisz zjeść ze mną kolację. Chciałam zabrać też tatę ale w ostatniej chwili coś mu wypadło.
JD - Na prawdę nie mam apetytu. Jak chcesz to zjedz sama
L - Tak naprawdę to łapówka ( zaśmiewa się ), chcę cię przeprosić za wczoraj. Ja i ojciec nie mieliśmy prawa...
JD - nie ma o czym mówić
L - wiem że jest ci ciężko, choć się do tego nie przyznasz ale masz nas, rodziców a my zamiast cię wspierać tylko tłamsimy. Tak mi wstyd
JD - Mamo zapomnijmy o tym ok? nie chcę o tym mówić
L - zawsze powrót do przykrych zdarzeń jest bolesny ale pamiętaj że na nas zawsze możesz liczyć. Nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale na pewno się od ciebie nie odwrócimy.
JD - Dziękuję
L - Synu, jeśli Angela jest ci przeznaczona to weźmiecie ślub i będziecie razem mimo wszystkich sprzeciwów, na dobre i na złe. Właśnie na tym polega prawdziwa miłość.
Jose David nie potrafi już dłużej udawać przed matką i wyjawia jej wszystkie swoje troski
JD- Ja już nawet nie wiem jak z nią rozmawiać, wydaje mi się że im bardziej próbuję to ona bardziej się ode mnie oddala, tracę z nią kontakt. Już się tak nie dogadujemy jak kiedyś, Angela chyba już się poddała.
L - Nigdy tego nie zrobi dopóki ma ciebie, dopóki ją wspierasz
JD - I to właśnie najbardziej mnie przeraża, uzależniła swoje życie ode mnie. Boję się, że zrobi głupstwo.
L - A psycholog? w takich przypadkach jest bardzo ważny
JD - Angela była już na kilku spotkaniach ale nic one nie dały. Niby wszystko jest w porządku ale jednak to tylko pozory. Angela kompletnie odcięła się od świata, ma tylko mnie i mamę.
L - Będzie dobrze synku, musi być. Znam ją i wiem, że to bardzo dobra dziewczyna. Uszczęśliwi cię a ty ją, po ślubie na pewno zyska więcej pewności siebie i zacznie optymistyczniej patrzyć na świat.
JD - Oby bo nie wiem jak długo tak wytrzymam
Lorena przytula syna i obiecuje go wspierać.

Tymczasem Javier kontaktuje się przez skype'a z Jose Davidem i pyta kiedy może wpaść z nim do Angeli. Na odmowę reaguje drwiącym uśmieszkiem
JD - Angela nie najlepiej się czuje. To chyba nie jest dobry pomysł.
J - Słuchaj Jose, ona po prostu kaprysi i tyle. Zabierz mnie jutro a zobaczysz że mam rację. Przyda jej sie towarzystwo, powinna jak najwięcej czasu spędzać z ludźmi by zapomnieć o tym co ją spotkało.
JD - Ja to wszystko wiem ale ona nie chce, nie zmuszę jej. Zrozum.
J - Ok, skoro nie chce nic na to nie poradzimy.

Julieta ląduje na lotnisku w Nowym Jorku, a stamtąd za 2 godziny ma lot do stolicy Meksyku. Dziewczynę przechodzą dreszcze, jest bardzo zdenerwowana, obawia się tego co ją czeka. Czy odnajdzie krewnych i jak zareagują na jej widok? czy ją zaakceptują? Dziewczyna wyjmuje zdjęcie z rodzicami i w myślach prosi ich o pomoc, by dbali o nią i chronili ją w drodze do domu bliskich. Miasto Meksyk jest bardzo niebezpieczne, Julieta zdaje sobie z tego sprawę.

Julieta ląduje na lotnisku w Meksyku. Jest oszołomiona ogromem lotniska a gdy wychodzi na miasto nie wie co ze sobą zrobić. Na dodatek nie może znaleźć listu z adresem pod jaki ma się udać!

Tymczasem Jose David podjeżdża pod dom pań Colmenares, i gdy wysiada z auta za plecami słyszy kobiecy głos
- Przepraszam, nie mogę trafić w to miejsce...
Gdy chłopak się odwraca spostrzega przed sobą śliczną i uroczą blondynkę z wymalowanym na twarzy zakłopotaniem. Jose David wydaje się być porażony jej urodą i przez chwilę w ogóle nie słyszy co do niego mówi. Również na niej robi nieziemskie wrażenie. Ich spojrzenia się spotykają i zatrzymuję na chwilę. Ową dziewczyną, która pyta o drogę jest ... Julieta.

Po chwili wzajemnej fascynacji, która zdawała się nie mieć końca, Julieta zdołała wykrztusić z siebie pytanie...
J - Mógłbyś mi pomóc, nie jestem stąd a muszę dostać się pod ten adres
dziewczyna pokazuje mu kopertę z listem
J - może orientujesz się gdzie to jest?
Jose David ze zdumieniem odczytuje adres, ewidentnie go rozpoznaje.
JD - masz szczęście bo ci pomogę, to jest niedaleko, jakieś pół godziny stąd...
chłopak tłumaczy Juliecie jak może dojechać pod wskazany adres, a potem nawet proponuje że sam ją tam podwiezie.
Julieta jednak z przezorności oraz widząc, że w samochodzie Jose Davida jest ktoś jeszcze delikatnie odmawia
J - Bardzo dziękuję, ale jest piękny słoneczny dzień i chętnie się przejdę.
Jose David wyraźnie oczarowany miłą i śliczną dziewczyną rozpoczyna luźną rozmowę
JD- Mówiłaś że nie jesteś stąd, można wiedzieć z jak daleka do nas przyjechałaś, z Veracruz czy jakiegoś mniejszego miasta?
J - Nie, ja w ogóle nie jestem z Meksyku. Przyleciałam samolotem z Hiszpanii
JD- Wow! Kawał drogi, pewnie jesteś skonana. Moja propozycja nadal jest aktualna
Dziewczyna spogląda na zegarek jak na pretekst by uciec i tak też czyni
J - Nie dziękuję, nie trzeba. Pójdę już, czekają na mnie, a ja się spóźniam. Jeszcze raz dziękuję za pomoc
Jose David zdąży jeszcze odprowadzając ją wzrokiem odpowiedzieć
JD - Nie ma za co, polecam się na przyszłość.
Dziewczyna odchodzi spoglądając jeszcze raz nieśmiało w stronę Jose Davida, który przez dłuższą jeszcze chwilę ją obserwuje. Gdy tylko Julieta znika mu z horyzontu Javier wysiada z auta i mówi kumplowi:
J - wyglądasz jak malowane cielę, nie widziałeś dziewczyny czy co, są takich pęczki???
Jose David nadal wydaje się być pod wrażeniem Juliety i nie zwraca uwagi na zaczepki Javiera.

Julieta podążając drogą jaką wskazał jej Jose David ciągle ma go w głowie. Chłopak zaprząta jej myśli, wypierając tym samym obawy przed spotkaniem z rodziną dziewczyny. Niestety radość i zadowolenie szybko mijają, gdy dziewczyna staje przed bramą bardzo okazałej willi. Jeszcze raz sprawdza adres, bo nie może uwierzyć że trafiła w odpowiednie miejsce. Czyżby miała bogatych krewnych? Julieta jest w szoku i nie ma odwagi przejść chociażby za próg. Przygląda się wielokrotnie posesji mając nadzieję, że ktoś ją zauważy i do niej podejdzie.

Luisana przyjmuje w salonie Jose Davida z Javierem. Kolega Bonavidesa oczywiście nie mógł przyjść z pustymi rękoma i wręcza kobiecie bukiet kwiatów. Robi na Lusianie bardzo dobre wrażenie
J - Kiedy byłem w Stanach, Jose David wielokrotnie opowiadał mi o Angeli, teraz kiedy tu jestem nie mogę jej nie poznać
L - Moja córka wiele przeszła dlatego to dość specyficzna osoba, nie odbierz tego źle jeśli będzie nie miła.
JD - Pójdę do niej.
L - Jak będziecie gotowi zadzwoń po Jaime
Gdy Jose David udaje się do narzeczonej Javier korzysta z okazji, gdy Luisana idzie do kuchni sprawdzić co z obiadem i rozgląda się po domu. Jego uwagę zwracają zdjęcia Angeli, na każdym jest szeroko uśmiechnięta.
J - Jose David to farciarz, każdy chciałby mieć taką dziewczynę!

Tymczasem młody Bonavides wchodzi do narzeczonej i jest zachwycony jej wyglądem, nie może oderwać wzroku
JD - Wyglądasz przepięknie!
A - Ty tez niczego sobie, jaki elegancki!
JD - Przyprowadziłem kolegę...
A - co?
JD - Javiera, opowiadałem ci o nim
A - gdzie on teraz jest? chyba nie powiesz mi że obcy człowiek pałęta się po moim domu?!
JD - Skąd ta agresja? on jest spoko! Na prawdę, zobaczysz
A - On mnie nie obchodzi tak samo jak ciebie moje zdanie, wyjdź!
JD - Chyba nie obrazisz się przez to że zaprosiłem kumpla?!
A - nie, przez to nie. Nie szanujesz mnie, mojej prywatności! Nie życzę sobie tu obcych, ale ty najwidoczniej masz to gdzieś! Wynoś się stąd!
Jose David próbował nadal bezskutecznie uspokoić rozjuszoną Angelę, zrezygnowany w końcu wyszedł po drodze gubiąc pierścionek zaręczynowy!
Sfrustrowanego chłopaka widzą Luisana z Javierem. Kobieta wybiega za nim by sprawdzić co się stało, z kolei Javier korzysta z okazji i wchodzi na górę po drodze zabierając pierścionek, który miał podarować Jose David Angeli. Chowa go do kieszeni, a następnie rozgląda się po pokojach.

Tymczasem Luisana dogania załamanego Jose Davida i pyta co się stało
L - Co się tam wydarzyło? Czemu tak wyszedłeś?
JD - Nie rozumiem jej, od tego wypadku mnie gnębi, czepia się, nic jej nie pasuje. Już nie wiem co robić
L - Mówiłam ci że musisz być cierpliwy, Angela ma trudny charakter i nadal nie uporała się z tymi przykrymi wydarzeniami
JD - Ale ile można, ona mnie zabija...
L - Ty z kolei dajesz jej życie, nie poddawaj się. Jestem pewna że po ślubie zmieni się.
JD - Na prawdę w to wierzysz? powtarzamy to sobie od lat a wciąż jest tak samo. Dopóki Angela nie pogodzi się ze swoim losem nie zazna szczęścia, ani ona ani ja!

Zdenerwowana Angela pisze w swoim pamiętniku o kłótni z chłopakiem. Żałuje, że popsuła własne zaręczyny. Jest tak zamyślona, że nie orientuje sie kiedy do jej pokoju wchodzi... Javier. Chłopak przez chwilę ją obserwuje
J - cześć
Angela jest tak zaskoczona i przestraszona obecnością intruza, że nawet sie nie odwraca
J - Jesteś Angela prawda? Ja jestem Javier, kolega Jose Davida
A - Kto cię tu wpuścił? Jak śmiesz?
J - Nikt, sam sobie pozwoliłem. Jak mnie nie chcą wpuścić drzwiami to pakuję się przez okno, ale tu u ciebie trochę jest za wysoko
A - Wyjdź stąd
J - Wpadłem z wizytą, a ty się nawet nie przywitasz
A - Wyjdź albo zawołam Jaime
J -Daj spokój
Javier nie przejmuje się groźbami oraz niezadowoleniem Angeli i podchodzi do okna, by rozsunąć zasłony
J - Odsłonię zasłony
A - Nie!
Dziewczyna chwyta go za rękę i wtedy, gdy Javier się do niej odwraca spoglądają sobie głęboko w oczy. O ile Javier czuje wielką fascynację to o tyle zaskakujące, że i Angela jest zauroczona i spogląda nieśmiało, ale intensywnie w jego oczy. Niespodziewanie wchodzą Luisana z Jose Davidem, a Angela szybko odsuwa rękę. Oboje są zaskoczeni obecnością Javiera w pokoju Angeli.
JD - Co ty tutaj robisz?
J - Znasz mnie, nie mogłem odejść nie poznawszy twojej miłości i oto jestem. Gratuluję, masz wspaniałą dziewczynę
JD - Rozmawialiście?
J - Powiedzmy że prawie
Angela czując podenerwowanie całą sytuacją, by się z niej oswobodzić zapytała w międzyczasie o obiad
L - Już podany. To co zapraszam panowie. Jose Davidzie zniesiesz naszą królewnę
A - Ja dziękuję. Nie zjem z wami, źle się czuję
J - Tak nagle?
To pytanie ewidentnie zdenerwowało Angelę zbulwersowaną aroganckim i bezpośrednim zachowaniem Javiera.
A - Tak a co, masz z tym jakiś problem?
J - Szkoda, miałem nadzieje że lepiej poznam dziewczynę, która skradła serce memu kumplowi
A - Ach co za pech ale nie tym razem
J - więc jest jeszcze szansa na kolejny raz...
Luisana by nie denerwować bardziej córki, zaprasza obu chłopców do jadalni, wychodząc Javier nie mógł odmówić sobie posłania jeszcze jednego spojrzenia w stronę Angeli, która czuła się bardzo nieswojo w jego towarzystwie. Gdy Javier znika za drzwiami Angela przez chwilę rozmyśla o nim, że to bubek i zarozumialec, a potem podjeżdża do okna i ... rozsuwa zasłony.

Jose David orientuje się, że zgubił pierścionek i szuka go po całym domu. Jest zawiedziony bo to pamiątka rodzinna. Dostał go wczoraj od mamy, pierścionek był dawany z pokolenia na pokolenie. Chłopak nie może darować sobie że go zgubił, tymczasem Javier biernie przygląda się jego poszukiwaniom i w duszy cieszy się, że go zatrzymał bo w ten sposób na jakiś czas przełoży oświadczyny. Sam nie pojmuje czemu to robi przyjacielowi ale coś w środku mu to podpowiada. Chyba nie chce by był z Angelą, która jemu ewidentnie wpadła w oko.

Tymczasem Julieta nadal czeka pod bramą rezydencji, aż ktoś jej otworzy. Nagle pod dom podjeżdża limuzyna i otwiera się brama. Dziewczyna wykorzystuje ten moment by dostać się na posesję, ale szybko żałuje, bo po chwili zauważa w pobliżu biegające rottweilery!!!
Psy zauważają ją i biegną w jej stronę!

Podczas obiadu Javier opowiada Luisanie o swoim życiu w Stanach, o swoim menadżerze oraz debiutanckiej płycie. Kobieta prosi go, by coś zanucił. Gdy słyszy akapella jego piosenkę Por que no miran lo que yo jest zachwycona i żałuje, ze to nie ona go odkryła. Gdy oni miło sobie gawędzą Jose David tonie w myślach, wspomina spotkanie z piękną nieznajomą i przypomina sobie że szukała adresu rodziny, która jest spokrewniona z Luisaną i Angelą. Pyta Luisanę czy mają rodzinę w Hiszpanii
L - W Hiszpanii?? Nic mi o tym nie wiadomo, a czemu pytasz?
JD -Bez powodu ,tak jakoś
Javier który kojarzy fakty wtrąca się do konwersacji
J - A to nie przypadkiem o tą dziewczynę ci chodzi?
L - jaką dziewczynę?
JD - Zaczepiła mnie dziś pewna dziewczyna, która przyjechała z Hiszpanii do rodziny stąd. A tą rodziną są twoi rodzice
L - Niemożliwe, nikogo nie mamy w Hiszpanii. To pewnie jakaś pomyłka.
JD - Być może, ale miała ze sobą list, a tam był ten adres
Luisana powoli zaczyna kojarzyć fakty. Nagle coś sobie przypomina, szybko wstaje i przeprasza chłopców ale ma coś ważnego do załatwienia.
Jose Diego i Javier nie chcąc nadużywać gościnności dziękują za obiad i wychodzą razem z nią.
Zza okna obserwuje ich Angela, jej uwagę przykuwa zwłaszcza Javier. Gdy wsiada do auta odruchowo zerka w jej okno i przez chwilę patrzą się na siebie.

Julieta stara się stać nieruchomo, ale trzęsie się ze strachu. Gdy psy do niej dobiegają rozlega się nagle huk, jakby petardy i rottweilery uciekają w przeciwną stronę. Do dziewczyny podbiega mężczyzna w stroju ogrodnika i szybko ciągnie ją w bezpieczne miejsce.
Dziewczyna mówi mu kim jest i po co przyjechała, ale Hernan jej nie wierzy, bierze za naciągaczkę, wręcza na siłę trochę banknotów i z powrotem "wystawia" za bramę. Juliecie opadają ręce z bezsilności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:19:04 01-03-15    Temat postu:

Marzenka20 fajnie że znowu jesteś i bardzo się cieszę ze wstawiasz te historie miłosne naszych bohaterów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:25:11 03-03-15    Temat postu:

Cieszę się dulce245. Kolejną porcję powinnam dodać jeszcze dziś. Byłam uziemiona bo net mi nie chodził ale już jest lepiej, w końcu!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:53:54 04-03-15    Temat postu:

Angela & Javier parte 2
Odc.5-6

Po chwili wzajemnej fascynacji, która zdawała się nie mieć końca Julieta zdołała wykrztusić z siebie pytanie...
J - Mógłbyś mi pomóc, nie jestem stąd a muszę dostać się pod ten adres
dziewczyna pokazuje mu kopertę z listem
J - może orientujesz się gdzie to jest?
Jose David ze zdumieniem odczytuje adres, ewidentnie go rozpoznaje.
JD - masz szczęście bo ci pomogę, to jest niedaleko, jakieś pół godziny stąd...
chłopak tłumaczy Juliecie jak może dojechać pod wskazany adres a potem nawet proponuje że sam ją tam podwiezie.
Julieta jednak z przezorności oraz widząc, że w samochodzie Jose Davida jest ktoś jeszcze delikatnie odmawia
J - Bardzo dziękuję ale jest piękny słoneczny dzień i chętnie się przejdę.
Jose David wyraźnie oczarowany miłą i śliczną dziewczyną rozpoczyna luźną rozmowę
JD- Mówiłaś że nie jesteś stąd, można wiedzieć z jak daleka do nas przyjechałaś, z Veracruz czy jakiegoś mniejszego miasta?
J - Nie, ja w ogóle nie jestem z Meksyku. Przyleciałam samolotem z Hiszpanii
JD- Wow! Kawał drogi, pewnie jesteś skonana. Moja propozycja nadal jest aktualna
Dziewczyna spogląda na zegarek jak na pretekst by uciec i tak też czyni
J - Nie dziękuję, nie trzeba. Pójdę już, czekają na mnie a ja się spóźniam. Jeszcze raz dziękuję za pomoc
Jose David zdąży jeszcze odprowadzając ją wzrokiem odpowiedzieć
JD - Nie ma za co, polecam się na przyszłość.
Dziewczyna odchodzi spoglądając jeszcze raz nieśmiało w stronę Jose Davida, który przez dłuższą jeszcze chwilę ją obserwuje. Gdy tylko Julieta znika mu z horyzontu Javier wysiada z auta i mówi kumplowi:
J - wyglądasz jak malowane cielę, nie widziałeś dziewczyny czy co, są takich pęczki
Jose David nadal wydaje się być pod wrażeniem Juliety i nie zwraca uwagi na zaczepki Javiera.

Luisana przyjmuje w salonie Jose Davida z Javierem. Kolega Bonavidesa oczywiście nie mógł przyjść z pustymi rękoma i wręcza kobiecie bukiet kwiatów. Robi na Luisanie bardzo dobre wrażenie
J - Kiedy byłem w Stanach Jose David wielokrotnie opowiadał mi o Angeli, teraz kiedy tu jestem nie mogę jej nie poznać
L - Moja córka wiele przeszła dlatego to dość specyficzna osoba, nie odbierz tego źle jeśli będzie nie miła.
JD - Pójdę do niej.
L - Jak będziecie gotowi zadzwoń po Jaime
Gdy Jose David udaje się do narzeczonej Javier korzysta z okazji, gdy Luisana idzie do kuchni sprawdzić co z obiadem i rozgląda się po domu. Jego uwagę zwracają zdjęcia Angeli, na każdym jest szeroko uśmiechnięta.
J - Jose David to farciarz, każdy chciałby mieć taką dziewczynę!
Tymczasem młody Bonavides wchodzi do narzeczonej i jest zachwycony jej wyglądem, nie może oderwać wzroku
JD - Wyglądasz przepięknie!
A - Ty tez niczego sobie, jaki elegancki!
JD - Przyprowadziłem kolegę...
A - co?
JD - Javiera, opowiadałem ci o nim
A - gdzie on teraz jest, chyba nie powiesz mi że obcy człowiek pałęta się po moim domu
JD - Skąd ta agresja, on jest spoko! Na prawdę, zobaczysz
A - On mnie nie obchodzi tak samo jak ciebie moje zdanie, wyjdź!
JD - Chyba nie obrazisz się przez to że zaprosiłem kumpla
A - nie, przez to nie. Nie szanujesz mnie, mojej prywatności! Nie życzę sobie tu obcych ale ty najwidoczniej masz to gdzieś! Wynoś się stąd!
Jose David próbował jeszcze bezskutecznie uspokoić rozjuszoną Angelę, zrezygnowany w końcu wyszedł po drodze gubiąc pierścionek zaręczynowy!
Sfrustrowanego chłopaka widzą Luisana z Javierem. Kobieta wybiega za nim by sprawdzić co się stało, z kolei Javier korzysta z okazji i wchodzi na górę po drodze zabierając pierścionek który miał podarować Jose David Angeli. Chowa go do kieszeni, a następnie rozgląda się po pokojach.

Zdenerwowana Angela pisze w swoim pamiętniku o kłótni z chłopakiem. Żałuje, że popsuła własne zaręczyny. Jest tak zamyślona, że nie orientuje się, kiedy do jej pokoju wchodzi... Javier. Chłopak przez chwilę ją obserwuje
J - cześć
Angela jest tak zaskoczona i przestraszona obecnością intruza że nawet się nie odwraca
J - Jesteś Angela prawda? Ja jestem Javier, kolega Jose Davida
A - Kto cię tu wpuścił? Jak śmiesz?
J - Nikt, sam sobie pozwoliłem. Jak mnie nie chcą wpuścić drzwiami to pakuję się przez okno, ale tu u ciebie trochę jest za wysoko
A - Wyjdź stąd
J - Wpadłem z wizytą a ty się nawet nie przywitasz
A - Wyjdź albo zawołam Jaime
J - Daj spokój
Javier nie przejmuje się groźbami i niezadowoleniem Angeli i podchodzi do okna by rozsunąć zasłony
J - Odsłonię zasłony
A - Nie!
Dziewczyna chwyta go za rękę i wtedy, gdy Javier się do niej odwraca spoglądają sobie głęboko w oczy. O ile Javier czuje wielką fascynację to o tyle zaskakujące, że i Angela jest zauroczona i spogląda nieśmiało ale intensywnie w jego błękitnie oczy. Niespodziewanie wchodzą Luisana z Jose Davidem a Angela szybko odsuwa rękę. Oboje są zaskoczeni obecnością Javiera w pokoju Angeli.
JD - Co ty tutaj robisz?
J - Znasz mnie, nie mogłem odejść z pustymi rękoma i oto jestem. Gratuluję, masz wspaniałą dziewczynę
JD - Rozmawialiście
J - Powiedzmy że prawie
Angela czując podenerwowanie całą sytuacją by się z niej oswobodzić zapytała w międzyczasie o obiad
L - Już podany. To co zapraszam panowie. Jose Davidzie zniesiesz naszą królewnę
A - Ja dziękuję. Nie zjem z wami, źle się czuję
J - Tak nagle?
To pytanie ewidentnie zdenerwowało Angelę zbulwersowaną aroganckim i bezpośrednim zachowaniem Javiera.
A - Tak a co, masz z tym jakiś problem?
J - Szkoda, miałem nadzieje że lepiej poznam dziewczynę która skradła serce memu kumplowi
A - Ach co za pech ale nie tym razem
J - więc jest jeszcze szansa na kolejny raz...
Luisana by nie denerwować bardziej córki zaprasza obu chłopców do jadalni, wychodząc Javier nie mógł odmówić sobie posłania jeszcze jednego spojrzenia w stronę Angeli, która czuła się bardzo nieswojo w jego towarzystwie. Gdy Javier znika za drzwiami Angela przez chwilę rozmyśla o nim, że to bubek i zarozumialec a potem podjeżdża do okna i ... rozsuwa zasłony.

Jose David orientuje się, że zgubił pierścionek i szuka go po całym domu. Jest zawiedziony bo to pamiątka rodzinna. Dostał go wczoraj od mamy, pierścionek był dawany z pokolenia na pokolenie. Chłopak nie może darować sobie że go zgubił, tymczasem Javier biernie przygląda się jego poszukiwaniom i w duszy cieszy się, że go zatrzymał bo w ten sposób na jakiś czas przełoży oświadczyny. Sam nie pojmuje czemu to robi przyjacielowi ale coś w środku mu to podpowiada. Chyba nie chce by był z Angelą, która jemu ewidentnie wpadła w oko.

Podczas obiadu Javier opowiada Luisanie o swoim życiu w Stanach, o swoim menadżerze oraz debiutanckiej płycie. Kobieta prosi go by coś zanucił. Gdy słyszy acapella jego piosenkę Por que no miran lo que yo jest zachwycona i żałuje, ze to nie ona go odkryła. Gdy oni miło sobie gawędzą Jose David tonie w myślach, wspomina spotkanie z piękną nieznajomą i przypomina sobie że szukała adresu rodziny, która jest spokrewniona z Luisaną i Angelą. Pyta Luisanę czy mają rodzinę w Hiszpanii
L - W Hiszpanii?? Nic mi o tym nie wiadomo, a czemu pytasz?
JD -Bez powodu, tak jakoś
Javier który kojarzy fakty wtrąca się do konwersacji
J - A to nie przypadkiem o tą dziewczynę ci chodzi?
L - jaką dziewczynę?
JD - Zaczepiła mnie dziś pewna dziewczyna, która przyjechała z Hiszpanii do rodziny stąd. A tą rodziną są twoi rodzice
L - Niemożliwe, nikogo nie mamy w Hiszpanii. To pewnie jakaś pomyłka.
JD - Być może ale miała ze sobą list a tam był ten adres
Luisana powoli zaczyna kojarzyć fakty. Nagle coś sobie przypomina, szybko wstaje i przeprasza chłopców ale ma coś ważnego do załatwienia.
Jose David i Javier nie chcąc nadużywać gościnności, dziękują za obiad i wychodzą razem z nią.
Zza okna obserwuje ich Angela, jej uwagę przykuwa zwłaszcza Javier. Gdy wsiada do auta odruchowo zerka w jej okno i przez chwilę patrzą się na siebie.

Angela cierpi z powodu nieudanych zaręczyn, gdy przegląda się w lustrze niszczy makijaż i ze łzami w oczach mówi:
- po co mi to było? po co się stroić i malować? to i tak niczego nie zmieni, nadal będę tą samą kaleką z której wszyscy drwią albo się nad nią litują. Czuję, że dłużej już tego nie wytrzymam. W dodatku ten jego kolega, czułam że śmieje mi się prosto w twarz! Drań!
W tym momencie dziewczyna zaciska dłoń i niechcący rani się nożyczkami. Wystraszona woła o pomoc!

Javier przygląda się w swoim mieszkaniu pierścionkowi zaręczynowemu jaki Jose David zamierzał wręczyć Angeli. Gnębią go wyrzuty sumienia, ale krótko bo po chwili odbiera telefon od znajomej i szykuje się do wyjścia. Korzysta z najlepszej wody kolońskiej.

Javier udaje się do nocnego klubu, przy stoliku czeka już jego znajoma, niejaka China i ma wielką ochotę przywitać go pocałunkiem ale chłopak daje się cmoknąć tylko w polik
J - China...tak samo piękna jak zawsze
C - a ty jeszcze przystojniejszy. Dlaczego nie zawiadomiłeś mnie o swoim przyjeździe? Żebym musiała się od obcych przypadkiem o tym dowiadywać?!
J - Dopiero co przyleciałem, nie było czasu
C - No to teraz musimy go koniecznie nadrobić. Strasznie się za tobą stęskniłam
J - Miło to słyszeć.
C - Toaścik?
J - chętnie
C - za to żebyś dłużej z nami pobył, tu w Meksyku
J - za to żeby to był udany czas
China oczywiście nie mogła odpuścić okazji i w końcu udaje jej się pocałować chłopaka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:31:24 06-03-15    Temat postu:

JULIETA & JOSE DAVID Parte 3
Odc.6-8

Państwo Villalba zabraniają ogrodnikowi rozmawiać z nieznajomą, a tym bardziej wpuszczać ją na teren ich willi, po czym udają się odpocząć do swojej sypialni.

Tymczasem oszołomiona i zmęczona Julieta nadal wyczekuje pod bramą, aż ktoś raczy ją przyjąć. Upalny dzień daje się dziewczynie we znaki, opadająca z sił Julieta, siada na walizce i czeka...
Gosposia rodziny Villalba zauważa Julietę i pyta ogrodnika kim jest i co tu robi
H - Nie wiem, to chyba jakaś bezdomna ( ! ) Jest tam już z jakieś 3 godziny
Delia - czemu nie zawiadomiłeś państwa?
H - Mówiłem im, ale kazali jej nie wpuszczać. Nie denerwuj się, pewnie się znudzi i w końcu pójdzie
D - może trzeba ją zapytać czego chce?
H - To nie ma sensu, zaraz sobie pójdzie, zobaczysz
Gosposia zauważa podjeżdżające auto
D - Tak ale zanim ona raczy się stamtąd wynieść, cały dom ją zobaczy
Z czarnego mercedesa wysiada młoda kobieta, Julieta cieszy się wierząc, że wreszcie ktoś z nią porozmawia. Radość szybko zmienia się w rozczarowanie
Katia - Ej ty? Tu nie potrzebują twoich usług, dobre miejsce jest przy trasie. Tam idź, a stąd spływaj
J - nie rozumiem
K - musisz jeszcze popracować nad garderobą, bo w tym stroju nikt na ciebie nie poleci.
Julieta, która była ubrana w biały t-shirt i luźne jeansy spojrzała na siebie i po chwili domyśliła się, że Katia bierze ją za jakąś ladacznicę...
K - Co się tak patrzysz?! Tu nie latarnia!
Julieta w końcu ma dość i wykrzykuje kim jest i po co przyszła. Reakcja Katii jest okropna!
K - Tak, a ja jestem wróżka. Czy jesteś krewną czy nie nic mnie to nie obchodzi. Spadaj stąd albo wezwę kogo będzie trzeba.
J - Ale ja tylko chciałam
Katia nie dając dojść Juliecie do słowa popycha ją i przewraca na ziemię po czym grozi
K - Jeśli jeszcze raz tu się pokażesz załatwię cię małolato! Nikt nie ograbi mnie z mojego majątku, nie zamierzam się nim z nikim dzielić. Wszystko jest moje i tylko moje! Wynocha!
Pod bramę podjeżdża kolejne auto, wybiega z niego kobieta która widziała całą scenę i staje w obronie Juliety. To Luisana!
L - Katia co ty wyprawiasz? Jak traktujesz to biedactwo?!
K - A ty tu czego? Nagle przypomniałaś sobie o rodzinie?!
L - Czemu ją pchnęłaś, kim ty w ogóle jesteś dziewczyno?
Zadając to pytanie Luisana miała w oczach wielką bojaźń przed odpowiedzią Juliety, ewidentnie podejrzewała że wie o kogo chodzi. Ale nawet jeśli się nie myliła, to czemu miała się tej prawdy obawiać?
Luisana pomaga podnieść się ledwo powstrzymującej się od łez Juliecie, tymczasem Katia odjeżdża.
J - Pani tu mieszka?
L - Nie, to znaczy kiedyś tu mieszkałam ale już nie, ale to moja rodzina.
J - Nie chciałam sprawiać kłopotu ale nie mam wyjścia, musiałam tu przyjechać
L - Kim ty w ogóle jesteś?
J - Nazywam się Julieta Boneta, kilka dni temu moi rodzice zmarli. Zostałam kompletnie sama. Przez przypadek dowiedziałam się, że mam tu krewnych i przyjechałam ich odwiedzić.
L - Bardzo ci współczuję.
Kobieta przytula dziewczynę
L - Czy twoimi rodzicami byli Felicia i Marco?
J - Tak, znała ich pani?
L - Oczywiście, Marco był moim bratem
J - A więc pani jest...
L - Tak, jestem twoją ciotką. Nazywam się Luisana Boneta, a to jest dom twoich dziadków, a właściwie babci Debory.
J - Więc faktycznie mam rodzinę
L - Nie wiedziałaś o nas?
J - Nie, rodzice zawsze mówili, że wszyscy krewni już pomarli, że mieli małą rodzinę
L - Na pewno bardzo cierpisz po ich stracie. Co się właściwie stało?
Julieta przypomina sobie w tym momencie swój występ, podpisanie kontraktu i feralny wypadek.
Odpowiada drżącym głosem
J - Mieliśmy wypadek samochodowy, mnie nic się nie stało, ale mama i tata...
L - Spokojnie, nic już nie mów, niepotrzebnie przywołuję przykre wspomnienia. Wiesz co, widzę że jesteś zmęczona i pewnie też głodna. Zabieram cię na obiad.
J - Ale myślałam, że poznam dziadków i ...
L - To nie jest teraz najlepszy pomysł. Trzeba ich na to przygotować, zupełnie się ciebie nie spodziewają. Poza tym najpierw sama ci o nich trochę poopowiadam. Zaufaj mi. Chodź.
Julieta niechętnie, ale zgadza się odjechać z nowo poznaną ciotką.
Podczas jazdy pokazuje ciotce list od niej z adresem rezydencji. Nie rozumie czemu nie podała swojego adresu. Luisana ma problemy z odpowiedzią. W końcu mówi, że często nie docierają listy pod jej adres, a tu nie ma problemów. Julieta jej wierzy, bo niby czemu nie.

Luisana przygląda się Juliecie, która pochłania posiłek prawie garściami.
L - Pewnie przez całą podróż nic nie jadłaś?
J - Widać to po mnie prawda?
L - Nie masz się czego wstydzić. Podziwiam cię, ja bałabym się sama podróżować taki szmat drogi i to jeszcze do naszego kochanego miasta. Szczęście, ze nic złego ci się po drodze nie stało. Mamy tu ogromną przestępczość.
J - słyszałam co nie co, ale nie miałam wyboru.
Dziewczyna decyduje się opowiedzieć ciotce o przykrych wydarzeniach, jakie ją spotkały.
J - musiałam stamtąd wyjechać bo ten facet, który się na nas uwziął nie dawał mi spokoju, nękał mnie. Nasłał nawet na mnie swojego syna kryminalistę.
L - To straszne, wszędzie znajdą się jacyś oprawcy. Nic się nie martw, tu jesteś bezpieczna.
J - dziękuję, ale wcale tak się nie czuję. Tam pod tą willą bardzo źle mnie potraktowano, boję się że będę musiała wracać.
L - Zadzwonię do matki i o wszystkim ją poinformuje, wzięła cię za intruzkę, dlatego tak się zachowała
J - a ta pani która mnie zwyzywała? kto to był? czemu wciąż powtarzała, że nie odda mi swoich pieniędzy?
L - To Katia, moja przyrodnia siostra. Po śmierci mojego ojca mama ponownie wyszła za mąż, za milionera, a Katia jest ich córką.
J - A czemu ona mówiła, że wreszcie raczyła pani się tam pokazać?
L - po pierwsze mów mi na ty, a po drugie nie wiem jak ci odpowiedzieć. Moje stosunki z mamą są dość luźne, żeby nie powiedzieć żadne. Nie będę ci teraz mącić w głowie, dowiesz się w swoim czasie. Póki co teraz musimy się skupić na twoim spotkaniu z babcią.

Do rezydencji Villalba powoli zjeżdżają się goście. Wśród nich są Luisana z Julietą. Podenerwowana kobieta prosi dziewczynę by zaczekała w aucie i udaje się do środka.

Tymczasem Julieta znudzona czekaniem postanawia się przejść. Akurat podjeżdża firma cateringowa, która ma małe opóźnienie. Delia sądzi, że Julieta też należy do zespołu i woła ją do środka. Wchodzą od strony kuchni. Kobieta daje Juliecie przebranie i nie słucha jej tłumaczeń. Jest tak bardzo przejęta kolacją.

Tymczasem przebrana i gotowa do podawania Julieta rusza w kierunku jadalni gdzie obsługuje gości.

Jose David zastanawia się, gdzie mógł zgubić pierścionek. Martwi się, że zapodział rodzinną pamiątkę.
JD - Miałem go w samochodzie, tak. Wyjąłem go ze skrytki i schowałem w kieszeni. Gdzie mógł mi wypaść. Gdy wysiadłem spotkałem ją ( w tym momencie Jose David wspomina jak ujrzał Julietę i uśmiecha się na samo wspomnienie).
Szybko jednak mina mu rzednie, bo dochodzi do wniosku, że Julieta mogła go okraść!
JD - Co ze mnie za kretyn! Jasne, zauważyła że jestem bogaty i jakoś mi go zwinęła. Muszę ją odnaleźć, pierścionek musi do mnie wrócić. Omamiła mnie swoim uśmieszkiem, posłała spojrzenie i wpadłem jak śliwka w kompot. Jutro udam się do Villalbów i przy odrobinie szczęścia ją tam odnajdę i odzyskam mój pierścionek.
Mimo że chłopak zakłada, iż Julieta go okradła czuje wielkie emocje przed możliwym spotkaniem.

Luisana zauważa nieobecność Juliety w samochodzie, martwi się, że dziewczyna mogła znowu zostać wyrzucona. Wraca na przyjęcie i wypytuje o nią Delię. Gosposia jednak nie orientuje się, że chodzi o Julietę.
D - Nikogo nie widziałam, jest tylko firma cateringowa. Chyba coś ci się pomyliło
L - Miała czekać w aucie
D - Nic na to nie poradzę, żadnej dziewczyny w samochodzie nie widziałam
Konwersację przerywają nagle krzyki z drugiej części domu przy basenie. Okazuje się, że jeden z gości przystawiał się do Juliety i dziewczyna popchnęła go do basenu. Alfredo wpada we wściekłość i odciąga dziewczynę na bok, gdzie ... policzkuje ją nazywając niezdarą! Sytuację zauważa Luisana zainteresowana wydarzeniami nad basenem i odpycha mężczyznę od Juliety
L - Ty łajdaku! Jak śmiesz ją bić!
A - A ty czego tu jeszcze szukasz?!
L - Julieto to jest właśnie mąż twojej babci, Alfredo
A - Co? jakiej babci? Ona jest wnuczką Debory???
W tym momencie zjawia się Debora i próbuje naprawić sytuację. Mówi Luisanie, by zabrała Julietę do kuchni, a Alfreda bierze na bok, by powiedzieć:
D - Spokojnie to oszustka, dostanie nauczkę.
A - a więc Luisana kłamała, nie jesteście spokrewnione?
D - Ależ skąd! to brednie Luisany, nie wiem co chce na tym ugrać, ale pożałuje
A - Jaki mamy plan?
D - To dziewczę u nas zanocuje, skorzystamy z jej obecności tutaj
A - Co takiego? jak możesz się na to zgadzać?
D - zaufaj mi, wiem co robię. Jutro będziemy mieli niezły ubaw, wszyscy!
Alfredo zgadza się w końcu z żoną, a potem dołącza z Deborą do gości i zaprasza do jadalni.
Luisana opatruje Julietę, która mocno oberwała w twarz od Alfreda. Dziewczyna jest załamana, nie tak wyobrażała sobie pobyt tutaj
J - Oni mnie nienawidzą, traktują ludzi jak śmieci!
L - Kochanie, zrozum są bardzo podenerwowani bo to ważna kolacja. Wiąże się z ich przyszłością
J - Nie chcą mnie tutaj prawda?
L - Rozmawiałam z twoją babcią, zgodziła sie żebyś tu zamieszkała
J - Na prawdę?
L - Tak, ale staraj się nie sprawiać problemów
J - Nie chcę im szkodzić, chciałam ich tylko bliżej poznać, ale teraz najchętniej bym stąd uciekła
L - Dasz sobie radę, wiem że jesteś dzielna
J - To takie trudne tutaj być
Luisana bez przekonania mówi:
L - To w głębi duszy są dobrzy ludzie, tylko za bardzo dają sie ponieść emocjom. Na pewno jutro będą spokojniejsi i poświęcą ci uwagę na jaką zasługujesz.
Do kuchni wchodzi Delia
D - Pani Debora dziś z tobą nie pomówi, kolacja potrwa jeszcze długo. Nie życzy sobie byś krzątała się sama po domu. Kazała przygotować ci pokój.
L - Widzisz? wszystko będzie dobrze.
Luisana przytula na pożegnanie Julietę i mówi Delii, by miała na nią oko. Julieta jednak obawia sie zostać bez jej opieki.
L - Jutro cię odwiedzę i zobaczę co i jak. Teraz muszę już jechać, do domu, do mojej córki.
J - Dziękuję za wszytko, nie zapomnij o mnie.
Z wielkim żalem Luisana odjeżdża pozostawiając Julietę jak sądzi, na pastwę losu. Czy ma rację?

Delia prowadzi Julietę do pokoju. Okazuje się, że Debora kazała umieścić ją w służbówce, tam gdzie śpią pracownicy. Dziewczyna nie zwraca jednak na to najmniejszej uwagi, jest tak zmęczona że nawet nie rozpakowuje rzeczy. Marzy by jak najszybciej położyć się do łóżka.
D - Masz szczęście, że cała służba jeszcze pracuje, inaczej musiała byś czekać w kolejce pod prysznic. Mamy tu tylko jedną łazienkę. Poradzisz sobie?
J - Tak, bardzo pani dziękuję
D - Wypełniam tylko swoje obowiązki. Jak tylko się wykąpiesz kładź się, żeby ci nie przyszło do głowy zwiedzanie domu po nocy bo pani jeszcze gotowa wyrzucić cię tak na bruk
J - Obiecuję że się stąd nie ruszę
D - Jeśli zostanie coś po kolacji to ci przyniosę...
Gosposia zostawia Julietę samą w ciasnej jednoosobowej służbówce i wraca do kuchni. Tymczasem dziewczyna wyciąga z walizki ręczniki i piżamę i idzie pod prysznic, a tam wylewa morze łez. Nie sądziła że spotka ją tu tyle przykrości.

Delia przynosi Juliecie kilka kanapek z bankietu, ale odstawia je widząc dziewczynę w głębokim śnie. Gasi światło i wychodzi.

Jose Davidowi śni się spotkanie z Julietą. We śnie odbiera jej pierścionek, który ukradła i posyła do ... więzienia. Dziewczyna za kratami śmieje się z niego, śmieje się z jego naiwności oraz tego jak łatwo dał się podejść.
Chłopak budzi się z przejęcia.

Angela nie pozwoliła matce nic wytłumaczyć. Jest bardzo zawzięta i pełna pretensji, że nie było jej na zawołanie jak zawsze.
Tymczasem podłamana kobieta wysyła z tacą ze śniadaniem do jej pokoju Mirtę, a w międzyczasie dzwoni do Jose Davida, który właśnie szykuje się na możliwe spotkanie z Julietą w rezydencji Villalba.
Informacja o wypadku Angeli zwala go z nóg.
JD - Nie, nie wiedziałem. Dziwne że Jaime mnie nie zawiadomił. To coś poważnego?
L - nie wiem, jest na mnie obrażona. Nie pozwoliła mi się nawet dotknąć. Proszę cię, przyjedź jak najszybciej. Jesteś jej jedynym oparciem. Ona bardzo cię potrzebuje
JD - Oczywiście, nie musisz mnie o to prosić. Zaraz będę
L - Czekamy, Angela czeka.
Gdy Luisana kończy rozmowę zjawia się Mirta z nietkniętą tacą i informuje pracodawczynię, że panienka Angela nie zamierza niczego jeść.
L - Znowu ma chandrę, jak ja to zniosę. Już nie mam siły. Moja córka umiera a ja nic nie potrafię zrobić, nie umiem jej pomóc.

Tymczasem Jose David zarzuca kurtkę i już wychodzi, gdy w drzwiach wpada na Javiera który przyszedł go odwiedzić. Kolega od razu zauważa zdenerwowanie Bonavidesa
J - Coś się stało?
JD - Angela, znowu Angela
Javier wydaje się być wyraźnie przejęty
J - Co z nią?
JD - Miała wypadek, muszę do niej jechać.
J - jasne, spoko. Podrzucę cię, moim skuterem będzie szybciej.
JD - Daj spokój, nie będę ci zawracał głowy
J - Przestań, od czego są kumple. To coś poważnego?
JD - Sam nie wiem, dowiemy się w jej domu

Kobieta udaje się z mężem do kuchni, gdzie są już wszyscy pracownicy i ... Julieta.
D - Wszyscy już po śniadaniu?
Delia - tak, już jedliśmy
D - a ty?
Debora wskazuje na Julietę
Delia - Ona też jadła
D- nie ciebie pytałam!
Julieta nieśmiało odpowiada
J - tak
D - a czemu nie jesteś przebrana? Co się tak gapisz? Delio przynieś naszej gwieździe uniform. Odtąd będzie tu służącą!

Wszyscy pracownicy spoglądają w stronę Juliety, jedni z satysfakcją, drudzy z pożałowaniem. Dziewczyna jednak nie oponuje i z pokorą przyjmuje słowa babki!
D - idź się teraz przebrać, a i przynieś mi swój dowód albo jakiś dokument potwierdzający twoją tożsamość. Nie będę cię trzymała w moim domu nic o tobie nie wiedząc. Jasne?!
J - Oczywiście.
D - Pospiesz się.
Surowa kobieta popycha dziewczynę w stronę korytarza dla personelu, po czym daje pracownikom grafik zadań i udaje się do gabinetu do swojego męża.
Wszyscy są poruszeni sytuacją i obgadują Julietę do żywego.

Tymczasem Delia przynosi jej uniform służącej i każe szybko go założyć. Państwo nie lubią czekać.
D- Jak się przebierzesz masz pójść do gabinetu
Julieta chce zapytać jeszcze, gdzie się owe miejsce znajduje, ale Delia nie przejmując się wcale ignoruje ją i pospiesznie wychodzi z jej pokoju.
Julieta próbuje ukoić nerwy
J - będzie dobrze, babcia zobaczy, że jestem pracowita. Przecież nie mogę tu mieszkać za darmo, nic od siebie nie dając. Udowodnię, że jestem wartościową osobą. Wszyscy się tu do mnie przekonają, potrzeba tylko trochę czasu.

Luisana spoglądając na zegarek siedzi zrezygnowana na kanapie. Martwi się o córkę i jej stan. Gdy słyszy nadjeżdżający skuter szybko podbiega do okna, odczuwa ulgę, gdy zauważa Jose Davida.
Chwilę potem Jose David i Javier wchodzą już do domu. Kobieta lekko zdziwiona obecnością Javiera opowiada im co się wydarzyło.
JD - Javier mnie podwiózł swoim skuterem, tak było szybciej.
L - To dobrze, bardzo ci dziękuję chłopcze
J - Nie ma za co. Co z Angelą?
L - Chyba znów ma depresję. Od wczoraj nic nie jadła, boję się że zasłabnie
JD - Pójdę do niej
L - Poczekaj. Bądź delikatny, Angela jest bardzo wrażliwa, musisz ją wspierać
Jose David udaje się na górę do ukochanej, podczas gdy Javier dopytuje się o jej wypadek
J - Co się właściwie stało?
L - Nie powinnam z tobą o tym rozmawiać, moja córka by sobie tego nie życzyła. Poza tym jesteś przyjacielem Jose Davida, a nie Angeli. Dlaczego tak się nią interesujesz?
Javier przez chwilę nie wie co odpowiedzieć,
J - właśnie dlatego, że jestem przyjacielem Jose Davida martwię się też o jego dziewczyną. To wszystko
L - Masz rację, przesadzam. To wszystko przez nerwy. Angela jest taka krucha.

Na widok Jose Davida, Angela natychmiast się uśmiecha.
A - Przyszedłeś? w końcu. Bałam się, że mnie zostawisz
JD - No co ty? czemu miałbym to zrobić? zostawić najwspanialszą dziewczynę pod słońcem? nigdy!
A - Na prawdę tak myślisz?
JD - Bardzo mi na tobie zależy
A - To dlaczego wczoraj do mnie nie przyjechałeś, Jaime do ciebie dzwonił kilka razy
JD - O niczym nie wiedziałem, może mnie nie zastał. Po naszej kłótni byłem się przejść i wszystko przemyśleć
A - Do jakiej konkluzji doszedłeś? Nie odejdziesz ode mnie prawda?
JD - już ci powiedziałem, że nigdy cię nie opuszczę
A - Przywracasz mi chęci do życia. Chcę być tylko z tobą.
JD
- Ja też
A - No to daj mi wreszcie ten pierścionek!
JD - Jaki pierścionek?
A - Nie udawaj, wiem od mamy że masz go dla mnie. Wczoraj chciałeś się oświadczyć, ale ja wariatka wszystko zniszczyłam. Bardzo tego żałuję i przepraszam cię z głębi serca. Nie wiem co mi się stało.
Jose David nie wie jak wybrnąć z sytuacji, by nie urazić Angeli.
JD - Wiesz co? teraz nie mam go przy sobie, ale daj mi chwilę a zaraz ci go przywiozę
A - głuptas ze mnie, wiadomo ze nie będziesz nosił tak kosztownej rzeczy na co dzień.
JD - Zaraz po niego pojadę, ale musisz mi jedno obiecać.
A - Dla ciebie wszystko
JD - Masz coś zjeść, choć odrobinę
A - Nie mam apetytu
JD - Musisz, a i rozsuń zasłony. Jest piękny słoneczny dzień, musisz wpuścić trochę światła do tego pokoju.
A - Słońce mnie drażni
JD - Nie proszę o wiele, spełnij moje prośby dobrze?
Z wielkim trudem, ale udaje się w końcu Jose Davidowi przekonać dziewczynę i rozsuwa zasłony, a po chwili znika za drzwiami w celu zdobycia pierścionka.
Gdy schodzi ciekawscy Luisana i Javier wypytują go.
J - Jak ci poszło?
JD - Chyba udało mi się poprawić jej nastrój
L - Gdyby nie ty nie wiem co by było z moją córką, jesteś jej całym światem. Powodem by żyć
Te słowa godzą w Javiera, który chętnie zamieniłby się z Bonavidesem.
JD - Pożyczysz mi skuter, muszę szybko coś załatwić dla Angeli.
J - Spoko, jedź, ja tu zaczekam o ile pani to nie przeszkadza
L - Ależ skąd, jesteś mile widziany w moim domu.
JD - Dzięki, będę za jakąś godzinę.
L - Uważaj na siebie. Ten chłopak to anioł, inny dawno by się ulotnił ale nie on. Jose David bardzo kocha moją córkę, nad życie. Inaczej by już z nią nie był.

Julieta pokazuje Deborze swój dowód osobisty i odpowiada na szereg jej pytań:
- Podaj imiona rodziców
- gdzie mieszkałaś?
- czym się zajmowałaś?
- czym zajmowali się twoi rodzice?
- jak zginęli? itd.
Istne przesłuchanie, które ewidentnie sprawia przyjemność Villalbom. Następnie babka w punktach wylicza jej co ma dzisiejszego dnia zrobić. Na początek umyje podłogi, a potem zajmie się 2 łazienkami na górze.
Nawet gdyby Julieta chciała, to Debora i tak nie dałaby jej dojść do słowa. Wyprasza dziewczynę i wraz z mężem z niej drwi.

Willa Vallalba. Julieta, która kończy myć podłogę w salonie przerywa na chwilę pracę by otworzyć drzwi, gdy słyszy dzwonek.
Odstawia mopa na bok i otwiera. Ku jej zaskoczeniu gościem który przyszedł z wizytą jest... Jose David.
Dziewczyna bardzo cieszy się na jego widok, od razu poprawia się jej humor.
W myślach mówi do siebie:
J - jedyna dobra rzecz jaka spotkała mnie w tym mieście to poznanie tego chłopaka
Jakże szybko i boleśnie przeżywa zawód.
Jose David widząc ją w stroju służącej błędnie domyśla się, że oszukała go w kwestii krewnej z daleka i dochodzi do wniosku, że to prowincjuszka, która miała na dodatek czelność go okraść
J - Cześć. Pamiętasz mnie?
Jose David odpowiada chwytając mocno dziewczynę za ramię i przysuwając do siebie
JD - jasne, że pamiętam. Mało mamy tu takich urokliwych złodziejek!
Julieta jest zdezorientowana, nie rozumie o co mu chodzi i czemu jest taki dla niej nie miły.
Jose David zaciąga dziewczynę przed dom i żąda od niej zwrotu pierścionka! Dziewczyna staje jak wryta!

Tymczasem Jose David kłóci się z Julietą.
JD - Nie puszczę cię dopóki nie oddasz mi tego co moje!
J - nie wiem o co ci chodzi?!
JD - Nie udawaj, wczoraj mi go podebrałaś!
J - Ale co!
JD - pierścionek!
J - pierścionek? nic nie wiem o żadnym pierścionku. Nic ci nie zabrałam
Gdy dziewczyna spogląda na chłopaka błagalnie Jose David puszcza jej dłonie i stara się uspokoić sytuację
JD - słuchaj, rozumiem! Jesteś biedna, pracujesz tu jako służąca, ja naprawdę jestem w stanie to zrozumieć, że połasiłaś się na coś ładnego i kosztownego, daruję ci ale musisz mi go oddać. To wartościowa pamiątka rodzinna, jest mi teraz bardzo potrzebny
J - nie słyszysz jak do ciebie mówię, ja go nie mam!
JD - nie wyciągnę konsekwencji, mogę nawet ci dopłacić ale zwróć mi go, proszę.
Julieta nie wie już jak wyprowadzić chłopaka z błędu, czuje się upokorzona jego podejrzeniami.
J - To że ktoś jest biedny nie musi od razu oznaczać że kradnie. Nawet gdybym umierała z głodu nie ruszyłabym tego co nie moje. Nie widziałam na oczy tego pierścionka, skoro go zgubiłeś to twój problem ale mnie w to nie mieszaj.
Jose David nie pozwala Juliecie się oddalić, chwyta ją mocno za nadgarstki, sprawiając dziewczynie ból
JD - masz mi go jutra przynieść tam, gdzie mi go ukradłaś. Będę czekał w południe, jeśli się nie zjawisz zawiadomię policję.
Julieta nie potrafi znieść jego pełnego gniewu spojrzenia i chyli przed nim czoło. W ten otwierają się drzwi frontowe a w nich staje Debora i pyta:
D - co tu się dzieje!?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:54:24 12-03-15    Temat postu:

JULIETA & JOSE DAVID Parte 4
Odc.9-11


D - zadałam pytanie!
Julieta nie potrafi nic odpowiedzieć, oskarżenia chłopaka i strach przed reakcją babki ją paraliżują. Ku zaskoczeniu dziewczyny Jose David okłamuje Deborę.
JD - Nic takiego, pytałem tylko o panią
D - No proszę, któż to do mnie zawitał. Ostatnio ciągle mam niespodziewane wizyty, wczoraj Luisana, dzisiaj szanowny Jose David Bonavides. Coś niesamowitego.
W głosie kobiety słychać ironię.
D - Cóż cię skłoniło by zawitać w moje progi?
Jose David wymownie spoglądając na Julietę odpowiada:
JD - Chodzi o pani wnuczkę
D - No dobrze, poświęcę ci chwilę, ale najpierw powiedz czym tak rozzłościła cię moja służąca ( Julieta wolała by usłyszeć wnuczka ), że tak się z nią szarpałeś?
JD - To nic takiego, głupota
D - Skoro tak to może mi powiesz
Jose David spogląda z politowaniem na Julietę
JD - nie chciała mnie wpuścić, to wszystko.
D - Doprawdy?
JD - Wie pani jak jest, odkąd to się się stało jestem bardzo nerwowy
D - Tak, a ja wyglądam na idiotkę
JD - Nie, jakże bym śmiał
Debora w końcu odpuszcza
D - no dobrze, nie chcesz to nie mów ( zerka pogardliwie na Julietę ), zapraszam do środka. Mam nadzieję, że to co chcesz mi powiedzieć jest warte zachodu.
Jose David przechodzi obok Juliety zerkając w jej stronę, jakby chciał dać jej znak że wszystko jest w porządku, że jej nie zaszkodzi. Tymczasem Julieta martwi się, że będzie miała problemy z babcią, po tym co zobaczyła. Dziewczyna roni łzę.
J - czemu nic mi się nie udaje?

A w gabinecie Debora rozmawia z Jose Davidem...
D - Co jest tak ważnego, że aż skłoniło cię by pokazać się tu po ponad 4 latach?
JD - Nie co tylko kto. Chodzi o Angelę.
D - Już mi to mówiłeś, co konkretnie się z nią dzieje?
JD - właśnie o to chodzi, że nic. Nie odwiedza jej pani, nie wspiera tak jak kiedyś i to tylko dlatego, że straciła władzę w nogach
D - o nie mój miły, to akurat nie miało takiego znaczenia. Problemem byłeś ty!
JD - Nie ważne, teraz ja i Angela zamierzamy się pobrać i nie wyobrażam sobie tej uroczystości bez pani. Mimo waszych waśni wiem że Angela tęskni za panią
D - Wzruszające, jest tylko jeden problem. Ja w ogóle nie tęsknię za nią
JD - Nie rozumiem czemu pani ją znienawidziła? przecież była oczkiem w pani głowie
D - Nie zamierzam ci się tłumaczyć, ale jedno ci powiem. To słabeuszka, nie umie zawalczyć o swoje a teraz to nawet nie ma z niej pożytku. Nie chcę mieć nic wspólnego z takimi ludźmi. Jeśli tylko to chciałeś mi powiedzieć to szkoda twojej fatygi. Nic mnie to nie obchodzi. Swoją drogą jesteś beznadziejny, zamiast trwać przy kalece powinieneś znaleźć sobie prawdziwą dziewczynę, z krwi i kości która da ci wszystko czego zapragniesz. Na prawdę zamierzasz całe życie być pielęgniarzem Angeli??? Marnujesz się tylko przy niej
JD - Zadziwiające że własna babka, krew z krwi tak ją nazywa, a właściwie to jest przerażające
D - Chłopcze to tylko dobra rada, chcesz zrujnować sobie życie to rób to, ale więcej nie zawracaj mi głowy. Jeśli to wszystko to do widzenia.
JD - Tak, to wszystko
D - A i nie nachodź mnie więcej. Mój czas jest cenny, szkoda mi go na takie brednie.
JD - Może być pani spokojna, moja noga więcej tu nie postanie
D - Na to liczę
JD - Do widzenia

Tymczasem Delia poszukuje po całym domu Juliety, nie wie że dziewczyna schowała się w kuchni by uniknąć ewentualnego kolejnego spotkania z Bonavidesem. Julieta boi się, że chłopak opowie babce o swoich oskarżeniach i wezwą policję. Z okna widzi odjeżdżającego Jose Davida.
On tymczasem zmartwiony brakiem pierścionka zastanawia się jak to wytłumaczy przyszłej narzeczonej.

Jose David wspomina kłótnię z Julietą, która zdecydowanie wypierała się kradzieży i nachodzą go wątpliwości, ale zaraz przypomina sobie jak się poznali i mówiła, że jest krewną Villalbów a nie służącą. Próbuje sam siebie przekonać, że to złodziejka. Parkuje skuter przed sklepem jubilerskim, gdzie wybiera pierścionek dla Angeli.

Tymczasem Debora każe Juliecie udać się do gabinetu, ma dla niej specjalne zadanie.
W tym czasie dzwoni dzwonek u drzwi. Otwiera nowa służąca Liliana, a w drzwiach staje Luisana Boneta.
L - Dzień dobry
Li - dzień dobry
L - Ja do Juliety, zastałam ją?
Li - do tej nowej służącej tak?
L - służącej?
Li - jest tu tylko służąca o tym imieniu proszę pani
L - a gdzie ona jest?
Li - teraz sprząta chyba w gabinecie. Jest pora pracy więc wątpię by mogła się z panią spotkać.
W głosie Luisany słychać coraz większe oburzenie zastanymi faktami. Kobieta bezczelnie przepycha Lilianę i wchodzi do gabinetu, gdzie jej zbulwersowanie sięga limitu. Jest wstrząśnięta tym co zastaje!

Gdy Jose David ma już zakupić pierścionek dzwoni do niego Javier. Bonavides przeprasza na chwile sprzedawcę i odchodzi od lady.
JD - No hej , co tam?
J - To ja się pytam, czekałem całe popołudnie w domu twojej dziewczyny. Gdzie tak wyparowałeś?
JD - Sorry, czas tak szybko leci. Jestem właśnie u jubilera, kupię jej nowy pierścionek skoro tamtego nie odzyskałem
J - a więc jesteś u jubilera, dziś się jej oświadczysz?
Na twarzy Xaviera pojawia się grymas zrezygnowania.
JD - Tak ale nie bardzo mogę się zdecydować, nie mam przy sobie większej gotówki a ceny są kosmiczne
J - Poczekaj na mnie
JD - Co?
J - To ważna sprawa, nie możesz dać tak wyjątkowej dziewczynie byle czego. Przyjadę i pożyczę ci kasę
JD - No coś ty, i tak już dużo dla mnie zrobiłeś. Cały dzień zużywam ci paliwo ze skutera a teraz jeszcze to
J - Nic się nie przejmuj, podaj adres tego sklepu
JD - Na pewno?
J - Tak, nudzę się tu jak mops, a tak przynajmniej zrobię dobry uczynek

Luisana widzi na własne oczy jak na rozkaz Debory i Alfredo Julieta czyści mężczyźnie buty! Nie spodziewała się, że posuną się do czegoś aż tak podłego.
Bez słowa namysłu podnosi dziewczynę i każe iść po rzeczy, a wrednej parze mówi do słuchu

Gdy Javier doradza Jose Davidowi w wyborze odpowiedniego pierścionka dla Angeli, ciągle miotają nim sprzeczne uczucia. Z jednej strony chętnie zrobiłby wszystko, by popsuć szyki nowożeńcom, ale z drugiej ma wyrzuty sumienia że jest nielojalny w stosunku do najlepszego przyjaciela. Poza tym nie ma odwagi wyznać mu, że posiada pierwszy pierścionek. Skoro Jose David i tak chce kupić nowy to lepiej zwrócić mu stary bo i tak niczego to nie da, jeśli go przetrzyma. Ale znowu jak wytłumaczy mu, że go właśnie ma.
JD - Na prawdę nie wiem na który się zdecydować. Wszystkie są piękne, co sądzisz o tym?
J - Nie wiem, to ty znasz jej gust.
JD - No właśnie nie za bardzo
J - Jak to? przecież spotykacie się już 5 lat
JD - No tak, ale ona jest bardzo zamknięta w sobie. Nie wiem nawet jaki jest jej ulubiony kolor
J - No to słabo kolego.
JD - Pomóż mi, wybrałbym podobny do tego który dała mi mama ale tu takich nie ma
J - Zobaczmy. Może ten?
JD - Całkiem całkiem
J - Angela jest delikatna i skromna prawda?
JD - Owszem, skąd wiesz?
J - nie wiem, tak mi się wydaje. Powinieneś dać jej właśnie taki pierścionek, który podkreśli jej charakter, osobowość, słodycz
JD - Wow! Nie wiedziałem że mam przed sobą znawcę
J - Weź ten, jest cudny! Napewno idealnie trafi w jej gust
JD - Wow! Przepiękny z brylantem w środku. Musi kosztować fortunę
J - Nie ważne, Angela to skarb i zasługuje na to co najlepsze. Nie wachaj się, bierz a ja dołożę się.
JD - Nie no co ty? to będzie pożyczka, nic więcej
J - Mam kasę, spoko, nie musisz mi oddawać.
JD - Sorry ale nie będę brał od kumpla na pierścionek dla narzeczonej. Oddam jak tylko będę miał.
J - Ok ale weźmiesz?
JD - Przekonałeś mnie, oby spodobał się Angeli.
J - Na pewno
JD - Dzięki. Na ciebie zawsze można liczyć. Jesteś gość!
Po tych słowach zamiast czuć dumę Javiera dopadają wyrzuty sumienia, że oszukuje kumpla i na dodatek czuje miętę do jego sympatii.

Jose David podjeżdża skuterem pod dom Angeli, tuż za nim parkuje Javier.
JD - Jesteś pewien że to dobry wybór?
J - Wybraliśmy najlepszy, nie może jej się nie podobać.
JD - Strasznie się denerwuję
J - Rozumiem, to znaczy nigdy się nie oświadczałem, ale domyślam się jakiego masz stresa.
JD - Wiem że Angela bardzo mnie kocha
J - A ty? też ją bardzo kochasz?
Pytanie Javiera daje do myślenia Jose Davidowi, który ewidentnie ma problemy z udzieleniem odpowiedzi, w końcu odpowiada
JD - Chyba tak
Ta odpowiedź irytuje Javiera, który odpowiada
J - Chyba? chłopie, chyba ją kochasz?! Jak nie jesteś pewien to nie oświadczaj się! Nie rób jej złudnych nadziei! Przerwij to!

Początkowo Jose David rozmyśla nad słowami kolegi, ale potem orientuje się że Javier mówi to w takim tonie, jakby tego chciał
JD - Nie podoba ci się moja dziewczyna co?
Javier staje jak wryty, sądzi że Jose David domyślił się iż dziewczyna wpadła mu w oko i nie wie co mu odpowiedzieć.
JD - Nie lubisz Angeli prawda?
Javier odczuwa ulgę
J - Wcale nie, skąd ten pomysł. Wydaje się sympatyczna
JD - Odradzasz mi zaręczyny z taką zaciekłością, jakbyś koniecznie chciał mnie od tego odwieść
J - Nie o to chodzi, po prostu nie chcę byś się pomylił. Zaręczyny to ważna sprawa.
JD - Uważasz jak moi rodzice, że nie poradzę sobie z jej kalectwem?
Na te słowa Valencia reaguje złością
J - O czym ty mówisz! To że Angela nie może chodzić nie oznacza że nie jest pełnowartościową osobą. To wspaniała dziewczyna, jej kalectwo nie jest żadną przeszkodą. Nie jeden chłopak chętnie by się z tobą zamienił, wierz mi ( np ja - powtarza sobie w myślach Javier )
JD - To dobrze, już się bałem że i ty będziesz przeciwny
J - Nie to miałem na myśli, po prostu jeśli jej nie kochasz nie powinieneś się oświadczać. Kochasz ją???
Jose David zamiast odpowiedzieć na pytanie oczyma wyobraźni widzi Julietę i na jej widok twarz mu promienieje.
Odpowiada:
JD - Tak, kocham ją
pozbawiając Javiera jakichkolwiek nadziei na możliwość bycia z Angelą.
J - No to do dzieła. Życzę powodzenia!
JD - Nie wejdziesz ze mną?
J - Nie, to twoje zaręczyny i twoja narzeczona. Na razie!

Jose David czeka w salonie, po chwili schodzi Mirta i mówi mu że panienka jest już gotowa na spotkanie i zaprasza go na górę.

Tymczasem Jose David udaje się do pokoju Angeli. Gdy wchodzi zastaje miły widok. W pokoju są rozsunięte zasłony, kwiaty w wazonach i nawet otwarte okno, a Angela zrobiła się na bóstwo.
A - Czekałam na ciebie
JD - Właśnie widzę, wyglądasz szałowo
A - Dziękuję, w końcu to wyjątkowa okazja
JD - Ręka bardzo cię boli?
A - Jose Davidzie, proszę cię przejdźmy do konkretów
JD - Wybacz, troszkę się denerwuję. Tak tu pięknie i ty taka odmieniona, taka... promienna jak nie...
A - jak nie ja, to prawda. Wszystko dzięki tobie, rozświetlasz moje życie. Świadomość, że będę twoją żoną dodaje mi sił i chęci do życia
Jose David teraz jeszcze bardziej czuje się przywiązany do Angeli i w końcu podchodzi, klęka przy niej i wyjmuje pierścionek, z którego błyska brylant, po czym zadaje słynne pytanie:
JD - Czy zostaniesz moją żoną?
Angela, która tak czekała na tą deklarację już nie jest taka pewna siebie, nachodzą ją wątpliwości gdy nagle przed oczyma przemyka jej postać Javiera.
Niespodziewanie rozpłakuje się, a Jose David nie wie jak ma się zachować
JD - Coś nie tak?
A - Nie
JD - Co nie?
A - przepraszam cię, wzruszyłam się. Ten pierścionek jest taki piękny, dokładnie taki sobie wymarzyłam.
JD - Na prawdę?
A -Tak, widać że mnie znasz.
Jose David miał już powiedzieć, że wybrał go Javier, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język.
JD - To co mi odpowiesz?
A - Głuptasie, przecież wiadomo. Tak, oczywiście że wyjdę za ciebie!
Dziewczyna tuli się w ramionach przyszłego męża.

Luisana jadąc samochodem z Julietą pociesza załamaną dziewczynę.
J - Babcia mnie nie kocha i nigdy nie pokocha
L - Choć to moja matka to musisz wiedzieć że to zła kobieta. Ona nie jest zdolna do uczuć, do nikogo.
J - Ja nie chcę nikomu przeszkadzać, przyjechałam bo musiałam.
L - Wiem i rozumiem, gdzie miałaś się udać jak nie do rodziny, ale to jest trochę skomplikowane
J - Obiecuję, że nie będę przeszkadzać.
L - Julieto, bardzo się cieszę z twojego przyjazdu, ale obawiam się reakcji córki, nie opowiadałam ci jeszcze o niej. Zanim was poznam muszę cię do tego przygotować
J- będzie jak zechcesz, dostosuję się
L - dobrze się czujesz?
Luisana zauważa, że Julieta jest bardzo blada i bezsilna
L- Zaraz mi tu zemdlejesz, co ci jest? co oni ci zrobili?
J - Nic, nie martw się
L - jak to nic, jadłaś coś dziś w ogóle
Julieta jest tak słaba, ze nie może nawet odpowiedzieć.
L - Matko, pewnie cię wymęczyli i nic nie dali do posilenia. Tuż za rogiem jest przytulny bar mleczny, tam szybko się pożywisz. Moje biedactwo.
Tymczasem Jose David i Angela zastanawiają się jak uczcić swoje zaręczyny.
JD - Może przygotujemy wystawną kolację w weekend dla rodziny i znajomych, takie małe przyjęcie
A - Nie, wiesz ze nie dobrze czuje się w towarzystwie. Wolałabym zrobić to skromnie. W końcu nie robimy tego na pokaz, przyjedź na dzisiejszą kolację z rodzicami. Mirta szybko coś upichci. Będziemy my i nasi rodzice. To wystarczy.
JD - Jesteś pewna, nie chcesz czegoś większego?
A - Nie, wystarczy że na naszym ślubie wszyscy będą się na mnie gapić i mnie obgadywać
JD - Angela, posłuchaj. Nikt cię nie obgaduje. Wszyscy życzą ci dobrze.
A - Tak, jasne. Łatwo ci mówić, bo to nie ty jesteś przykuty do wózka do końca życia
JD - Poddałaś się, a wiesz doskonale że są szanse byś wyzdrowiała
A - Naprawdę chcesz teraz o tym dyskutować
JD- Są szanse, gdybyś tylko chciała
A - Chciałam, próbowałam i nic. W ciągu tych 4 lat ćwiczyłam, jeździłam na rehabilitacje i nic! Nie mam szans, na zawsze pozostanę niepełnosprawna
JD - To że nie możesz chodzić nie wyklucza cię ze społeczeństwa, nadal możesz żyć pełnią życia
A - Nie psuj mi tej wspaniałej chwili dobrze? nie chcę by coś mi ją zakłóciło, to najszczęśliwsza chwila w moim życiu i chcę się nią cieszyć
JD - Ok, w takim razie kolacja wieczorem tak?
A - tak
JD - Skoro tego sobie życzysz, skontaktuję się z rodzicami i będziemy ok 20:00
A - Będę czekać, a i nie zapraszaj tego swojego kolegi, jakoś nie przepadam za nim
JD - Ale... no dobrze, skoro nie chcesz
Jose David z przykrością przystaje na prośbę Angeli, uważa że Javier powinien być obecny, w końcu to on wybrał i dołożył się do pierścionka. No ale skoro Angela o to prosi.
Julieta czuje się już znacznie lepiej i dziękuje ciotce za pomoc.
J - Bardzo dziękuję, tak mi wstyd
L - Dlaczego?
J - Pewnie sądzisz ze cię wykorzystuję, już drugi raz zapraszasz mnie na obiad.
L - Przestań, nie mów głupstw. Nie zbiednieję od tego, poza tym tyle lat nic ci nie zafundowałam, że najwyższa pora.
Obie się zaśmiewają
J - Nie rozumiem czemu rodzice nigdy mi o tobie nie opowiadali? czemu tata skłamał że nie ma siostry?
L - Musieli mieć swoje powody
J - Myślałam że tym mi powiesz
L - Ja? skąd
J - a więc nic nie wiesz?
L - Niestety, szczerze mówiąc to też nie wiedziałam o tobie
J - Szkoda, myślałam że tu poznam prawdę.
L - Przykro mi
J - Teraz rodziców już nie ma i nie zapytam ich
L - Opowiedz mi o nich, o waszym życiu. Dobrze cię traktowali?
J - Oczywiście, zawsze mówili o mnie że jestem ich księżniczką, dbali o mnie, dbali o moje wykształcenie. Byli najlepsi pod słońcem
L - Wykształcenie?
J - Tak, studiowałam w Madrycie tylko nie wiem jak będzie teraz? tutaj?
L - Na razie są wakacje więc się nie przejmuj, potem o tym pomyślimy. Więc mówisz że byli dla ciebie dobrzy?
J - Bardzo. Wspólnie prowadziliśmy sklep spożywczy, raz było lepiej raz gorzej, ale dało się wyżyć, a w wakacje często dorabiałam sobie jako hostessa lub kelnerka lub...( Julieta już miała wspomnieć o śpiewaniu, ale coś ją hamowało )
L - lub?
J - nie wiem, różne rzeczy robiłam latem...
L - A co studiujesz?
Julieta, która była studentką na kierunku muzycznym by uniknąć odpowiedzi zagadnęła mądrze o Angelę
J - Miałaś mi opowiedzieć o twojej córce
L - A tak, o moim Aniołku. Tak ją nazywam, to mój największy skarb. Jest w podobnym wieku co ty, a na imię ma Angela
J - Angela czyli anioł
L - Tak, a ty jesteś Julia jak w tym dramacie, Julia ma już swojego Romea?
To pytanie peszy Julietę, Luisana widząc jej zakłopotanie wraca do charakterystyki Angeli
L - Angela nie lubi wizyt, a tym bardziej nowych gości. Moja córka porusza się na wózku inwalidzkim od ponad 4 lat
J - O, to straszne, bardzo mi przykro
Luisana opowiada dalej próbując powstrzymać się od łez
L - Miała wypadek w górach i została sparaliżowana od pasa w dół. Od tamtej pory unika ludzi, całego tego zgiełku. Zerwała kontakty z koleżankami, odizolowała się kompletnie. Bardzo boję się jak zareaguje na ciebie. Na pewno nie będzie zachwycona.
J - To smutna historia. Taka młoda, jeśli dobrze rozumiem to moja siostra cioteczna?
L - Tak
J - Porozumiemy się, zobaczysz. W końcu jesteśmy rodziną to co innego niż znajomi.
Na twarzy Luisany pojawia się uśmiech
L - Oby, widzę że jesteś pozytywną dziewczyną, pełną energii i optymistycznie nastawioną do świata, obyś zaraziła tym moją Angelitę.
J - Jeśli jest taką wspaniałą osobą jak ty, to na pewno ją pokocham

Gdy Javier idzie otworzyć China zauważa na jego szafce pierścionek zaręczynowy i zachwycona przymierza go.
Tymczasem w drzwiach mieszkania Javiera staje... Jose David.
J - Jose David? Coś się stało?
JD - Nie, dlaczego?
J - Nie powinieneś być teraz z narzeczoną? nie mów że odmowiła?
JD - Nie, spokojnie. Angela mnie przyjęła.
Javier odbiera tą informację z rozżaleniem, ale uśmiecha się chociaż z wielkim musem
JD - Wieczorem urządzamy kolację by to uczcić
J - Aha, rozumiem, chcesz żebym poszedł.
JD - To znaczy
J - Sorry, ale nie mam czasu
JD - Co??? ( Jose David, który miał powiedzieć kumplowi by się nie zjawiał odczuwa ulgę że sam Javier odmawia, zaoszczędzi mu wysiłku ).
Po chwili wchodzi China i wtrąca się do pogawędki
C - to prawda, Javi nie ma czasu
Jose David spogląda na kumpla znacząco
JD - Nic się nie zmieniłeś
Mina mu rzednie, gdy nagle na palcu Chiny dostrzega pierścionek, który dostał od matki.
Luisana i Julieta podjeżdżają pod rezydencję.
Julieta jest pod wrażeniem okazałej willi: Wow! Jaki piękny dom i z dużym ogrodem, jak z telewizji
L - Cieszę się, że ci się podoba
J - Nieco mniejszy od tego babci, ale wygląda na przytulniejszy i cieplejszy
L - bo tak jest, tam żyją zgorzkniali skąpcy, a my jesteśmy po prostu sobą. Wchodzimy?
Julieta nie może opanować emocji, tuż po przestąpieniu progu domu nie dowierza, że jej życie tak się zmieniło w ciągu zaledwie tygodnia.
L - Na razie odpoczniesz sobie w pokoju dziennym, w międzyczasie każe przygotować twoją sypialnię. Mirto! Mirto! Co się z nią dzieje, ogłuchła czy co?
Po chwili zjawia się służąca
L - No jesteś wreszcie
M - Przepraszam, ale wlaśnie przygotowuję kolację na wieczór
L - Jaki wieczór?
M - To pani nie wie?
L - Bez ogródek
M - Panienka Angelita i panicz Jose David kazali przygotować kolację bo się zaręczyli.
Luisana z radości tuli służącą
L - oj przepraszam, niesamowite. Kiedy to się stało?
M - Jakąś godzinę temu, panicz przyjechał i wręczył jej pierścionek
L - Wspaniale. To idź do kuchni, a ja sama zajmę się naszym gościem. Poznaj Julietę, to moja bratanica
M - A to pani ma bratanicę? Bardzo mi miło panienkę powitać
J - Dziękuję, mi również jest miło.
L - Chodź skarbie, pokażę ci pokój. Na razie tam pomieszkasz, a jutro przygotuję ci sypialnię
J - Wystarczy mi ten który dostanę. Nie przejmuj się mną
L - Absolutnie. Nie będziesz spała byle gdzie. Chodź.
Tymczasem w mieszkaniu Javiera.
Jose David podbiega do Chiny i siłą zdejmuje oburzonej dziewczynie pierścionek z palca
JD - Skąd to masz?!
C - A co to twoje?
JD - Owszem
Chłopak przygląda się wygrawerowanym napisom i potwierdza swoją słuszność
C - To nie moje, było na szafce Javiera.
Teraz oczy obojga kierują się na otępiałego chłopaka, który nie może wydusić z siebie słowa
JD - Możesz mi wytłumaczyć co robi mój pierścionek zaręczynowy w twoim mieszkaniu?!

Przez chwilę Javier stoi w milczeniu ze spuszczoną głową, nie wie co odpowiedzieć.
JD - Nie stój tak, powiedz coś
J - Jaaaa
JD - Zadałem proste pytanie, skąd u ciebie ten pierścionek?
J - znalazłem go, znalazłem dziś w domu Angeli
JD - ok, a czemu mi go nie oddałeś?
J - yhhhh zapomniałem
Jose David zaśmiewa się na tak marną wymówkę
JD - Zapomniałeś? i ja mam w to uwierzyć?! Przecież wiedziałeś jak mi na nim zależało! Nie tylko z powodu mamy ale i Angeli, specjalnie kupiłem nowy i to ty pomagałeś mi go wybrać, dołożyłeś się, a teraz okazuje się, że go miałeś. Na dodatek oskarżyłem tą biedną dziewczynę...
Jose David spogląda z wyrzutem na kolegę
JD - Jak mogłeś? To taki z ciebie przyjaciel? w co ty grasz?
J - Miałem ci go oddać
JD - A kiedy? jutro, pojutrze, za tydzień, za rok??!
J - Wiem jak to wygląda, ale to wcale nie jest tak
JD - Spoko, wiem o co chodzi. Domyśliłem się
J - Tak? Wiesz?
JD - Namawiałeś mnie bym przemyślał sprawę ślubu, teraz wiem dlaczego. Jesteś uprzedzony do mojej narzeczonej, nie chcesz byśmy się pobrali. Nie lubisz Angeli
Javier oddycha z ulgą
JD - Trafiłem prawda?
Valencia, który nie ma nic na swoją obronę przytakuje kumplowi
JD - Nie znasz jej a oceniasz, to nie fair
J - Możliwe, ale widzę, że nie jesteś szczęśliwy
JD - Wręcz przeciwnie, uwielbiam ją i chcę pojąć ją za żonę. To najwspanialsza dziewczyna pod słońcem i uszczęśliwi mnie
J - Uwielbienie, a miłość to nie to samo
JD - To co zrobiłeś było okropne, zawiodłem się na tobie
J - Przepraszam, nie chciałem by tak wyszło, planowałem ci go oddać
JD - Spoko, nie martw się. Już więcej nie zobaczysz Angeli, ewentualnie na naszym ślubie skoro tak działa ci na nerwy
J - Wcale nie! Ja po prostu
JD - No co?
J - Nic takiego
Oburzony i zniesmaczony całą sytuacją Jose David wychodzi z mieszkania kolegi, jest na niego wściekły. Lecz zaraz po wejściu do samochodu tylko jedna myśl zaprząta mu głowę:
JD - Muszę spotkać się z tą dziewczyną i ją przeprosić. Niesłusznie ją oskarżyłem. Nie daruję sobie tego.
Tymczasem Javier siada załamany na kanapie, jest na siebie zły za swoje postępowanie. China próbuje go pocieszyć narzucając mu się, ale to nie był dobry pomysł, bo chłopak unosi się i każe jej wyjść.
C - Mam tego już dość! Traktujesz mnie jak popychadło! Nie dzwoń więcej!

Julieta odpoczywa w pokoju gościnnym, jaki na razie przygotowała dla niej ciocia. Gdy wygląda zza okna, przypomina sobie że była już w tej okolicy, że tutaj poprosiła o pomoc w znalezieniu adresu Jose Davida, przypomina sobie także ich ostatnie spotkanie i jego groźby
J - Teraz mnie już nie znajdzie, chyba że babcia poda mu adres cioci. Co ja pocznę, kiedy on się tu jutro zjawi. Jeśli powie cioci ze jestem złodziejką ona na pewno mnie stąd przegoni. Co robić? Muszę jej o tym opowiedzieć.

Do rozmarzonej dziewczyny wchodzi Mirta i zaprasza na... wycieczkę po domu.
M - Przepraszam, że przeszkadzam panience, ale pani Luisana poprosiła bym pokazała panience dom ,ogród i okolicę, taka mała wycieczka. Idziemy?
J - A nie będzie to nikomu przeszkadzać?
M - Nie, skąd! Panienka Angela nawet nie zauważy no bo jak ( Mirta łapie się za usta orientując się, że popełniła gafę "naśmiewając" się z kalectwa Angeli ).
J - Słyszałam co jej jest
M - Nie chciałam, po prostu panienka i tak wcale nie opuszcza sypialni więc to wszystko jedno czy pozwiedzamy czy nie
J - Zanim pójdziemy chciałabym ją poznać, nie chcę by miała o mnie złe zdanie, myślała, że panoszę się po jej domu
M - No dobrze, pani teraz z nią rozmawia i wezwała mnie do panienki, by jakoś zająć panience czas, ale będzie tak jak panienka sobie życzy. Potem pójdziemy.
J - Dziękuję
Wtem wchodzi Luisana i informuje Julietę, że Angela już ... czeka.

Jose David odwiedza rodziców w domu rodzinnym. Ci nie kryją zdziwienia jego wizytą, ale gorąco go witają.
JD - Bardzo się cieszę, że was zastałem bo mam dla was ważną informację.
E - Szkoda, że wpadasz tylko wtedy gdy masz do nas sprawy
L - Nie strofuj go, to chyba coś poważnego, spójrz na jego minę. Czym się tak denerwujesz synku?
Jose David obawia się złej reakcji rodziców na nowinę o zaręczynach, wie że są oni przeciwni jego związkowi z Angelą.
JD - Muszę wam powiedzieć ooooo, no że jaaaaa
E - No dalej, wysłów się
L - Eduardo przestań już
E - Niech to powie, domyślam się o co chodzi ale chcę to usłyszeć z jego ust. No dalej
JD - Ja iiiii, ja i Angela pobieramy się. Dziś są nasze zaręczyny.
Początkowo rodzice chłopaka spoglądają na siebie z lekkim rozżaleniem, ale po chwili oboje ściskają syna
L - Synku bardzo się cieszę, skoro się kochacie to nie ma dla mnie większego szczęścia
E - Życzymy wam jak najlepiej, niech wasza miłość pokona wszystkie przeszkody dzień po dniu
Jose David wydaje się nieco zdumiony tak ciepłym przyjęciem tej nowiny
JD - Wspólnie postanowiliśmy urządzić dziś wieczór skromną kameralną kolację, nie może was zabraknąć
E - Ależ oczywiście, nie martw się, na pewno będziemy
L - Nareszcie, syn nam się żeni.
E - Wiem że ta Angela to bardzo dobra dziewczyna, dbaj o nią
JD - Oczywiście, inaczej nie żeniłbym się z nią
L - To o której ta kolacja????

Angela siedząc przed oknem w swoim pokoju nasłuchuje jak powoli otwierają się drzwi. Wchodzą Luisana z Julietą
L - Córeczko, poznaj Julietę
Angela odwraca się i spogląda badawczo na nowo przybyłą
A - Nie patrz tak na mnie, z takim politowaniem. Nie chodzę tak jak ty, ale żyję, czuję i nadal jestem
J - Wcale nie..
Angela jej przerywa
A - Myślisz że jesteś ode mnie lepsza, ładniejsza, że zaskarbisz sobie miłość mojej matki? zapomnij, choć jeżdżę na wózku nadal to ja jestem tu najważniejsza!
Luisana nie może już słuchać córki
L - Co ty wygadujesz Angela?! Julieta chce się tylko przywitać, nie planuje zająć w tym domu twojego miejsca
Julieta podchodzi do nieco posmutniałej Angeli i wyciąga ku niej rękę
J - Miło mi cię poznać
Przez chwilę Angela nie wie jak sie zachować, ale mięknie spoglądając w oczy Juliety i podaje jej dłoń.
A - To się okaże, czy będzie miło.
J - Dziękuję że zgodziłaś się na mój pobyt tutaj, obiecuję że nie zrobię nic co mogło by cię urazić.
Luisana spogląda na obie dziewczyny i mocno wzruszona mówi do siebie
L - Oby Julieta i Angela pokochały się jak siostry, czuję że nawzajem odmienią swoje życie.
Julieta ubrana w śliczną czerwoną sukienkę Angeli, którą za zgodą córki pożyczyła dla niej Luisana i rozpuszczonych kręconych włosach zastanawia się nad tym, jaki jest narzeczony Angeli, nie przychodzi jej nawet do głowy, że jest nim Jose David, którego poznała tuż przed tą willą. Julieta wie, że musi powiedzieć ciotce o problemie jaki ma z chłopakiem, bo jutro ma on zjawić się pod tym właśnie domem po pierścionek, który rzekomo mu ukradła. Podejmuje próbę gdy ciotka do niej zagląda, ale Luisana całkowicie to bagatelizuje. Jest tak przejęta zaręczynami córki
L - Jutro mi wszystko opowiesz, dziś nie ma już na to czasu. Ależ ty pięknie wyglądasz!
J - Dziękuję, ty też ciociu.
L - Chodźmy na dół, widziałam już narzeczonego Angeli i jego rodziców jak podjechali pod dom.

Angela już jest na dole i wita Jose Davida oraz jego rodziców. Ubrana w piękną błękitną sukienkę z falbankami i delikatnie umalowana robi wrażenie nie tylko na narzeczonym, ale również jego tacie.
E - Z każdym dniem piękniejesz w oczach. Ale będę miał śliczną synową.
A - Bardzo dziękuję, to miłe z pana strony
E - Liczę, że niebawem zaczniesz mi mówić tato bo ten pan to wiesz... czuję się bardziej stary niż jestem
Wszyscy się zaśmiewają, a potem Angela zaprasza ich do salonu. Gdy już mają tam przejść z góry schodzą Luisana z Julietą. Pierwszym, które je zauważa i spogląda z zaciekawieniem jest... Jose David.
Całkowicie zauroczony Julietą nie może oderwać od niej wzroku, jest nią zafascynowany. Po chwili Julieta także go dostrzega, ale jej uczucia są diametralnie odmienne. Dziewczyna jest przerażona i schodząc chwieje się na schodach
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:29:31 13-03-15    Temat postu:

Czytam teraz poraz pierwszy opowiadanie i podoba mi się..Jose David zauroczony Julietą ciekawe jak potoczą się ich losy i czekam na następne odcinki

Ja także zapraszam cię na moje telki
Interesowna miłość Z Zepeda, Marjorie oraz Aaron Dias i Anqeligue Boyer
Druga Szansa na Miłość Z Dulce Maria i Uckerman oraz Anqeligue Boyer i Aaron Dias
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:51:02 24-03-15    Temat postu:

Cieszę się. Za chwilę zamieszczę kolejne części.
Dziękuję za zaproszenie Jak znajdę chwilę to na pewno zerknę, zwłaszcza na ten drugi tytuł.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17187
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:08:08 24-03-15    Temat postu:

JULIETA Y JOSE DAVID parte 6
Odc.12-14


W ostatniej chwili wystraszoną i zszokowaną obecnością Jose Davida Julietę chwyta ciotka.
L - W porządku? Ostrożnie.
Julieta czując na sobie wzrok chłopaka z wielkim trudem schodzi na dół, jest bardzo speszona i najchętniej by stamtąd uciekła. Ciotka zauważa jej zdenerwowanie, ale tłumaczy to sobie tym, że Julieta nikogo tu nie zna i czuje się przez to niepewnie. Po chwili dziewczyna stoi już na wprost Bonavidesa i jego rodziców.
E - A cóż to za dziewczę Luisano?
Jose David wsłuchuje się w rozmowę, jednocześnie nie spuszczając wzroku z Juliety, która czuje się bardzo zawstydzona.
L - Moja bratanica. Poznajcie Julietę.
E - Czemu wcześniej cię nie widziałem, chyba za rzadko tu wpadam
L - Oj tak, ostatnio nas zaniedbujesz
E - To przez obowiązki, ale teraz jako że Angelita będzie moją córą postaram się więcej zaglądać
Mężczyzna podaje Juliecie rękę na powitanie, a potem Lorena się przedstawia i wita z Julietą.
Wtedy wtrąca się Angela
A - A to Julieto jest mój narzeczony ( słowo mój Angela podkreśla znacząco ) Jose David Bonavides.
A - Nie przywitasz się?
Jose David widząc zażenowanie Juliety, sam podchodzi do niej i choć ma ochotę na więcej niż tylko uścisk dłoni, tym się musi zadowolić. Julieta nie jest w stanie nawet podnieść schylonej głowy.
Luisana by ożywić nieco sztywną atmosferę, zaprasza gości do salonu.
Gdy wszyscy przechodzą, Jose David wykorzystuje moment i szepcze Juliecie do ucha:
JD - Przepraszam
Dziewczyna podnosi wzrok i nie rozumie czemu jej to powiedział, ale przynosi to jej ukojenie nerwów.
A - Kochanie siądź tutaj, obok mnie
JD - Oczywiście.
E - No to stało się. Nasze dzieci wreszcie zalegalizują swój związek.
Lo - Ogromnie się cieszymy, jesteście dla siebie stworzeni.
Te słowa powinny oddać klimat i atmosferę sytuacji, ale żadne z narzeczonych nie wydaje się tego potwierdzać.
Angela jest jakby nieobecna, a Jose David ukradkiem spogląda w stronę Juliety, której z kolei jest przykro, bo Jose David: chłopak który jej się spodobał, okazał się narzeczonym jej siostry ciotecznej! Juliecie z trudem udaje się zachować w sekrecie swoje rozczarowanie.
Na chwilę zapada kłopotliwa cisza. Wszyscy się do siebie uśmiechają, ale nie znajdują odpowiednich słów do kontynuowania konwersacji. Eduardo chętnie zapytałby o zdrowie Angeli, ale nie chce jej urazić, Lorena o Julietę ale nie chce wyjść na wścibską, a Jose David marzy by być sam na sam z Bonetą, aby ją przeprosić, ale nie ma ku temu warunków. Angela z kolei kurczowo trzyma się jego ręki, ale jej głowę zaprzątają myśli o... Javierze. Ma przed oczyma jego twarz. Przypomina sobie też smsy od tajemniczego wielbiciela, którego jest ciekawa.
Ponurą ciszę przerywa Mirta, która zaprasza wszystkich na kolację.
Wszyscy oddychają z ulgą i przechodzą do jadalni.
Na szczęście tam rozmowa się klei: od przepisów, przez pracę Luisany, po planowanie rychłego ślubu.
Wielkim milczkiem tej imprezy jest Julieta, która ledwo co może z siebie wykrztusić.
Relacjom młodych narzeczonych natomiast bardzo dogłębnie przygląda się ojciec Jose Davida, obserwuje ich co jakiś czas.

Kolacja zaręczynowa powoli dobiega końca, Mirta przynosi jeszcze kieliszki do wzniesienia toastu, a w międzyczasie Angela chwali się pierścionkiem zaręczynowym. Rodzice Bonavidesa nie mogą uwierzyć, że nie podarował narzeczonej rodzinnego pierścionka, ale nic nie mówią, spoglądają tylko z wyrzutem na syna.
Jose David otwiera szampana i nalewa do kieliszków, gdy podchodzi Julieta, niechcący ją oblewa!
JD - Wybacz, nie chciałem
Dziewczyna pospiesznie biegnie do kuchni, a reszta towarzystwa wznosi toast za przyszłych nowożeńców.
Tymczasem w kuchni.
M - Ale ma panienka plamę? to się samą wodą nie zmyje, trzeba jakiś dobry detergent wziąć.
J - Nie zawracaj sobie tym głowy, już tam nie wrócę
M - Ale dlaczego? byli dla panienki nie mili?
J - Nie o to chodzi, ja po prostu tam nie pasuje. To nie mój świat, nie moja rodzina
M - Ale przecież panienka jest bratanicą pani Luisany, to w moim mniemaniu jest rodzinna więź
J - To ich życie, a ja mieszam się w nie z butami, nie powinnam być na tej kolacji
M - Aj tam, panienka takie głupoty wygaduje! Teraz panienka należy do tej rodziny, już w niej jest! Tak trzeba myśleć, a nie się dołować i wymyślać jakieś troski. Zaraz śladu po plamie nie będzie i panienka wróci do gości
J - Nie! Ja tam nie chcę iść
M - Ale dlaczego?
J - Pozwól mi zostać z tobą, pomogę ci przy naczyniach, proszę
M - No ale jak to? panienka nie może zmywać, jest panienka tu gościem
J - To żaden problem, korona mi od tego z głowy nie spadnie. Poza tym całe życie się tym zajmowałam, najpierw pomagałam w domu rodzicom, a potem trochę pracowałam w sklepie i restauracji
M - Ooooo to musi mi panienka opowiedzieć, ale pomagać mi nie będzie ok?

Tymczasem Luisana ma wieczorową niespodziankę dla gości
L - Specjalnie na ten wieczór zniosłam fortepian, wiem kochanie ( zwracając się do córki ) że był ci bliski, lubiłaś jak na nim grałam, sama też czasem próbowałaś. Dziś przywrócimy te czasy, dziś chciałabym by to twój przyszły mąż zagrał na nim ze specjalną dedykacją dla ciebie, co ty na to Jose Davidzie????
JD - Z wielką przyjemnością.
L - No to zapraszam, rozsiądźcie się wygodnie.
Jose David gra na fortepianie jedną z etiud Chopina. Wszyscy są wsłuchani w muzykę i zachwyceni talentem chłopaka.
Po występie biją mu brawo.
E - Genialnie synu, jesteś zdolny. Masz dar!
Lu - Gdyby tylko chciał już dawno bym go wypromowała, ale duma mu nie pozwala
Lo - Nie miej mu tego za złe, wiesz jaki jest. Sam chce do wszystkiego dojść
E - No to teraz przyszła teściowa niech da popis
Lu - ja? dawno nie ćwiczyłam
Lo - no dalej, nie daj się prosić
Tym razem Luisana zasiada za fortepianem, a Jose David wykorzystuje moment i znika.

W kuchni.
M - O! to ciekawe miała panienka życie, każdy chciałby mieszkać w Madrycie!
J - To wspaniałe miasto, w ogóle Hiszpania jest niesamowita, tylko niestety bezrobocie tam jest ogromne
M - Na pewno nie jest gorzej niż tu u nas w Meksyku.
J - Nie wiem, ale w Hiszpanii padł rekord bezrobocia. A ty długo tu pracujesz?
M - oj, całkiem sporo. Z jakieś 5 lat. Najpierw byłam tylko sprzątaczką, ale po wypadku panienki jestem jej osobistą pokojówką. Tylko mnie do siebie dopuszcza.
J - Musi mieć do ciebie zaufanie
M - Tak, ale nie od razu. Dużo musiałam się natrudzić. Panienka Angela ma bardzo niską samoocenę i uważa, że ludzie nie mogą być dla niej mili bez powodu
J - Wydaje się być w porządku
M - No bo taka jest, tylko trochę zgorzkniała się stała.
Rozmowę przerywa wchodzący Jose David, który zagaduje do Juliety
JD - Czemu od nas uciekłaś?
Julieta nie wie co odpowiedzieć, więc szybko wyręcza ją Mirta
M - Wcale nie uciekła, tylko sukienka jej się zalała i próbowałyśmy doczyścić
JD - To moja wina, przepraszam
J - nic się nie stało
JD - To możesz już wrócić na przyjęcie?
J - To znaczy, ja już jestem zmęczona i chyba pójdę spać
JD - To nie potrwa długo, właściwie już się kończy. Angeli będzie smutno, że tak sobie wyszłaś bez słowa. Pożegnaj się chociaż z gośćmi
J - No dobrze
Gdy oboje tylko mijają próg jadalni i idą korytarzem, Jose David zatrzymuje Julietę
JD - Poczekaj, muszę ci coś powiedzieć
J - Ale czekają
JD - Tylko jedno, nic ci nie zrobię, nie bój się. Wiem już, że niesłusznie posądziłem cię o kradzież pierścionka. Ogromnie cię za to przepraszam. Nie wiem co mi weszło do tego pustego łba. Strasznie mi wstyd
J - Na prawdę, wierzysz mi?
JD - Znalazłem zgubę, wiem że nie masz z tym nic wspólnego
J - To dobrze, bo bardzo się tym przejmowałam
JD - Chciałbym jakoś ci to wynagrodzić
J - Nie trzeba, w końcu już po wszystkim
JD - Nie będę mógł spać spokojnie
Chłopak podchodzi bliżej i całuje Julietę w rękę, ich twarze zbliżają się do siebie i czuć, że mają wielką ochotę na pocałunek, lecz Julieta w ostatniej chwili się odsuwa i mówi:
J - Proszę tylko o jedno
Jose David słucha z zaciekawieniem...
J - Kochaj Angelę i zadbaj o jej szczęście
Ewidentnie Jose David nie na taką prośbę liczył, ale nie pozostaje mu nic innego jak przytaknąć.
Po chwili oboje udają się do salonu, gdzie Luisana nadal gra na fortepianie.
Gdy Julieta wchodzi ogarnia ją smutek, bo przypomina sobie swój występ w Alas de Ruiz. Wracają smutne chwile tj: wypadek, pogrzeb, ataki Ruiza i jego syna.
Jose David też nie wygląda na zadowolonego, gnębi go myśl, że w dniu swoich zaręczyn zamiast myśleć o narzeczonej, on wzdycha do jej nowo przybyłej kuzynki, którą widział zaledwie dwa razy.

Jose David zanosi Angelę do jej pokoju, gdzie dziewczyna dziękuje mu za miły wieczór.
A - Bardzo ci dziękuję
JD - Nie masz za co, to ty wszystko przygotowałaś
A - Dziękuję, że chcesz się ze mną ożenić. Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy
JD - Przestań. Mówisz to tak jakbym spełniał twoją prośbę, nie oświadczyłem się dlatego, żeby sprawić ci przyjemność
A - A co? może mnie kochasz?
JD - Oczywiście
A - Sam w to nie wierzysz, jak można kochać kogoś takiego jak ja?
JD - Nie zaczynaj znowu
A - Masz rację, wybacz, ale obecność Juliety tak na mnie działa. Czuję się jeszcze gorzej. Ona jest zdrowa i taka piękna. W niej każdy mógłby się zakochać
JD - Po co mi to mówisz, wcale nie jest ładniejsza od ciebie
A - Ale z nią wszystko w porządku, przy tym jest miła i sympatyczna
JD - Ty też taka jesteś, nie wiem po co was porównujesz. Dla mnie tylko ty się liczysz
A - Na pewno?
JD - Przecież wiesz. Muszę już iść, rodzice czekają. Przyjechaliśmy razem.
A - Do zobaczenia jutro, bo będziesz prawda?
JD - Jak zawsze.
Chłopak chce pocałować dziewczynę w usta, ale Angela nadstawia tylko policzek.
Gdy wychodzi natyka się na Luisanę.
JD - Dziękuję za wspaniały wieczór.
L - Ja nic nie zrobiłam, to zasługa Angeli. Bardzo jej zależało. Cieszę się, że wreszcie się zdecydowaliście.
JD - Ja też, kocham Angelę
L - A ona ciebie, będziecie małżeństwem idealnym
JD - Jeszcze raz dziękuję i dobranoc.
L - Poczekaj jeszcze chwilkę.
JD - Tak?
L - Będziesz jutro bardzo zajęty?
JD - Nie sądzę, ostatnio mam mało zleceń. O co chodzi?
L - chciałabym cię prosić o małą przysługę, mam jutro ważne spotkanie w firmie i trochę mi się zejdzie.
JD - Śmiało.
L - Chodzi o moją bratanicę, Julietę. Nie zna miasta, może pokazałbyś jej pare fajnych miejsc?
Jose David jest bardzo zakłopotany prośbą przyszłej teściowej, ale nie potrafi jej odmówić. Nie wiedziałby jak się z tego wytłumaczyć.
JD - Dobrze, jeśli tylko Julieta zechce.
L - To dobra dziewczyna i myślę, że się dogadacie. Chciałabym żeby zaprzyjaźniła się z Angelą, opowiesz jej trochę o moim aniołku, pozwiedzacie ,a potem ją przywieziesz. Tylko ani słowa Angeli, nie powinnam ci tego mówić, ale ona jest o Julietę zazdrosna. To na pewno nie pomoże im w kontaktach.
JD - Spokojnie.
L - Wpadnij rano, a ja uprzedzę Julietę.
JD - Dobrze, dobranoc.
L - Dobrej nocy.
Luisana zagląda do córki, by życzyć jej słodkich snów, tymczasem Julieta jest tak przejęta spotkaniem z Jose Davidem, że nie może spać. Rozmyśla o tym jak się poznali i o tym jak ją oskarżył, a potem przeprosił.
J - To dobry chłopak, musi być w porządku. Powinnam się z nim...zaprzyjaźnić, dla Angeli. On wcale mi się nie spodobał, polubiłam go tylko bo był miły. Tak, właśnie tak! tylko go lubię ( przekonuje sama siebie ).

Jose David wraca wraz z rodzicami do domu w milczeniu. Gdy tylko wchodzą do domu rozpętuje się awantura.
L - Nie tamten pierścionek dałam ci dla Angeli. Dlaczego kupiłeś inny?
E - Bo nas nie szanuje i długoletniej tradycji tej rodziny!
JD - Nie prawda! Co się wam stało? byliście zadowoleni a teraz...
E - Udawaliśmy, żeby nie psuć zaręczyn Angeli, ale teraz musisz nam wszystko wyjaśnić, a i przede wszystkim chcę wiedzieć co was łączy?
JD - Nas? to znaczy kogo ? ( Jose David obawia się, że ojciec zauważył jak wpatrywał się w Julietę )
E - Jak to kogo? a kto tam miał zaręczyny?!
JD - Do czego pijesz?
L - Poczekaj, niech powie o pierścionku. Gdzie on jest?
JD - spokojnie, mam go w mieszkaniu.
L - No to nic nie rozumiem, czemu nie wręczyłeś go narzeczonej? Jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Wszystkie pary żyły długo i szczęśliwie, ja też go nosiłam, to taki rytuał. Teraz Angela powinna go mieć!
E - Znam tą tradycję, dostałem go od brata mamy i potem go jej wręczyłem, teraz twoja kolej. Narzeczony powinien go dać miłości swojego życia, no chyba że nie traktujesz tak Angeli?
JD - Dajcie mi powiedzieć. Po prostu nie dałem go jej bo mi się zapodział.
Rodzice chłopaka spoglądają na siebie z ironicznym uśmiechem, jakby nie wierzyli synowi
JD - Myślałem, że przepadł i dlatego kupiłem nowy. Angela chciała go dostać jak najszybciej
L - Dziwny ten wasz związek, Angela zmusiła cię do tych oświadczyn?
JD - Ależ skąd
L - To dlaczego cię cisnęła skoro nic o tym nie wiedziała
JD - Mama zdążyła jej już powiedzieć, że mam takie plany, a jak na złość pierścionek gdzieś mi przepadł.
E - No dobrze, a jak wytłumaczysz mi wasze dzisiejsze obojętne zachowanie?
JD - Jak to?
E - Obserwowałem was cały wieczór, oboje! Ani ty ani ona nie wyglądacie na zakochanych!
JD - Kochamy się tato, zapewniam cię
E - Nie wyglądało na to
L - Ojciec ma rację, ta kolacja wyglądała jak wymuszony obowiązek. Żadne z was się z niej nie cieszyło
JD - Wyolbrzymiacie to wszystko
E - Żadnych uścisków, żadnych czułych spojrzeń, że już o pocałunkach nie wspomnę. Synu jak jej nie kochasz, to nie żeń się.
L - Gdy my się zaręczyliśmy wszyscy mówili że czuć od nas miłość w powietrzu, a my u was nic nie poczuliśmy.
JD - Szybko zmieniasz zdanie, jeszcze wczoraj mnie wspierałaś
L - Bo nie wiedziałam jak się sprawy mają, dziś wszystko pojęłam
JD - Więc będziecie przeciwni naszemu małżeństwu?
L - Nie tyle przeciwni co nie przekonani do jego słuszności, ale zrobisz jak zechcesz
E - Nie przychodź tylko później do nas z podkulonym ogonem
JD - Bez lęku, na pewno nie. Wracam do siebie
L - Zostań, to bez sensu żebyś teraz jechał. Tu masz swój pokój, kazałam go przygotować na dziś dla ciebie. Nie ma o co się obrażać
JD - Nie będę wam przeszkadzał
E - Matka powiedziała: tu zawsze jesteś mile widziany. Bez wymówek, do pokoju już!
Eduardo uśmiecha się do syna i z ręką na ramieniu mówi mu
E - Nie ważne co zrobisz, i tak na zawsze pozostaniesz naszym ukochanym synem!
L - W końcu mamy tylko ciebie jednego
Cała trójka udaje się do swoich sypialni.

Gdy Mirta wchodzi do kuchni, zastaje tam Julietę z przygotowanym śniadaniem.
M - Panienka w kuchni i tak wcześnie?
J - Dzień dobry.
M - No dzień dobry. Co panienka spać nie mogła czy co? ja po tej kolacji to padłam jak kłoda
J - Po prostu jestem przyzwyczajona wstawać rano. Pomyślałam, że coś przygotuję.
Mirta zauważa, że są naleśniki dla wszystkich. Jest pod wrażeniem
M - Ojej, gdybym wiedziała to jeszcze bym poleżała. Dzięki panience mam całe śniadanie z głowy ( zaśmiewa się )
A tak poważnie, to niech panienka już tak nie robi bo inaczej mnie zwolnią. Zobaczą że już nie jestem potrzebna, albo jeszcze gorzej, powiedzą ze się panienką wysługuję
J - Bez obaw, od czasu do czasu chętnie pomogę. Nałożyć ci?
M - To i dla pracowników będzie? panienka zwariowała!
J - Siadaj, a ja ci podam
M - Ale
J - No już, i jak smaczne?
M - Pyszne!
J - A Angela kiedy je śniadanie?
M - Przeważnie o 8, ale lepiej żeby panienka tam nie szła, to może jej się nie spodobać
J - Ale to tylko śniadanie, zaniosę jej
M - Lepiej nie!
Wtem wchodzi Luisana
L - Ale zapachy!
J - Witaj ciociu
L - Cześć skarbie, witaj Mirto. Jak tam? żyjesz po wczorajszym?
M - Jakoś się trzymam
L - I już na nogach, śniadanie zrobiłaś
M - Tym razem ktoś mnie wyręczył
Mirta spogląda na Julietę, a Luisana jest mile zaskoczona
L - Jak miło, aż muszę spróbować.
J - Ciociu nie wiesz czy Angela już się obudziła?
L - Tak, właśnie szłam żeby jej coś przygotować, ale widzę ze już gotowe. Fajnie że są naleśniki bo je uwielbia
J - Ja też najbardziej uwielbiam naleśniki. Mamy coś wspólnego
Luisana z niewiadomego powodu spogląda z przejęciem na Julietę, gdy mówi iż ma coś wspólnego z jej córką, a potem zachwala przygotowane śniadanie
L - Mmmm pyszne, jesteś urodzoną kucharką ...
M - Fakt, przepyszne panience wyszły
J - Dziękuję, ciociu myślisz że mogłabym zanieść je Angeli?
L - no nie wiem
J - Tylko je zaniosę, nie będę jej przeszkadzać
L - W sumie czemu nie? Angela nie powinna się z tego powodu złościć
M - Ja bym nie była zła tylko zachwycona, jak tylko kęsa spróbuje to od razu najdzie ją ochota na śniadanko
L - Mirta chyba ma rację, zanieś jej, czuję że Angela wreszcie cię zaakceptuje i nawet polubi
Po chwili Julieta jest już na piętrze i podchodzi do drzwi pokoju Angeli. Z trudem je otwiera, ale udaje jej się nie wytrącić tacy.
Angela już się podniosła i przegląda swoją komórkę. Gdy orientuje się kto wszedł jest zła
A - Po co tu przyszłaś?
J - Cześć, ja tylko ci naleśniki przyniosłam
A - Aaaa rozumiem, bawisz się w dobroczynność.
J - Nie, wcale nie
A - Posłuchaj, nie życzę sobie żebyś wchodziła do mojego pokoju
J - Ja tylko chciałam podać ci naleśniki, podobno...
A - nienawidzę naleśników, więcej mi ich tu nie znoś
J - Ale ciocia powiedziała, że lubisz
A - Pomyliło jej się, nie chcę niczego co jest od ciebie, jasne!
J - Proszę, chociaż spróbuj, zrobiłam je z myślą o tobie
A - Talalalala, znam tą gadkę na pamięć. Zaraz mi powiesz że chcesz się ze mną zaprzyjaźnić, nie ma mowy. Na prawdę nie chcę cię wyrzucać, ale nie dajesz mi wyboru
J - Może choć ciut spróbujesz
Julieta podchodzi bliżej i przysuwa tacę do Angeli, która... zamiast skosztować wytrąca jej talerz z rąk!!! Taca ląduje na podłodze!

A - mówiłam, że nie chcę!
Julieta spogląda ze smutkiem na siostrę cioteczną
J - Chciałam tylko sprawić ci przyjemność, przepraszam za to
Dziewczyna zbiera śniadanie z podłogi i wychodzi, Angela nawet na nią nie spogląda, ale gdy tylko Julieta wychodzi Colmenaresównę nachodzą wyrzuty sumienia, żałuje że tak potraktowała kuzynkę.
Julieta odnosi tacę i zdenerwowana bez słowa wyjaśnienia idzie do swojego pokoju. Luisana zauważa, że coś się stało i biegnie za nią.
L - Co się stało?
J - Nic
L - Przecież widzę, to Angela prawda? powiedziała ci coś przykrego?
J - Nie, to nie przez nią
L - Zwierz się ciotce, nie ma co tego w sobie dusić, no dalej
J - Nie chcę się użalać, a tym bardziej skarżyć na twoją córkę
L - A więc miałam rację, to o nią chodzi. Co zrobiła?
J - wytrąciła mi tacę z naleśnikami, ona mnie tu nie chce
L - Zaraz z nią porozmawiam, nie może tak się zachowywać
J - Proszę, nie! Wtedy na pewno mnie znienawidzi i uzna za skarżypytę
L - Brzydko postąpiła, muszę jej powiedzieć do słuchu
J - Zapomnijmy o tym, jak by się nie zdarzyło
L - Nie, nie odpuszczę jej tego. Potem z nią porozmawiam bo teraz spieszę się na spotkanie, aaaa zapomniałabym. Niedługo przyjedzie po ciebie Jose David.
J - Słucham???!
L - Nie uprzedziłam cię wczoraj bo już spałaś, ale pomyślałam że powinnaś poznać nieco nasze miasto. Poprosiłam chłopaka Angeli żeby ci pokazał pare fajnych miejsc
Julieta stoi jak wryta i słucha z niedowierzaniem tego co mówi do niej ciotka
L - Przy okazji sami lepiej się poznacie, w końcu będziecie rodziną za jakiś czas
J - Ciociu nie obraź się ale wolałabym nie, to nie jest odpowiedni moment na zwiedzanie
Julieta ima się wszelkich pretekstów byle nie spotkać się z Jose Davidem, ale na marne bo ciotka jest uparta, poza tym pod dom zajeżdża już chłopak.

Luisana wita się z Jose Davidem, tymczasem Julieta zastanawia się jak wybrnąć z tej sytuacji, chciałaby się z tego jakoś wymiksować.
Zjawia się Mirta i ją ponagla
M - Panienko bo już czekają
J - Już idę
M - No to proszę bardzo, bo zwłaszcza panienki ciocia się niecierpliwi
Julieta w końcu schodzi na dół, oboje z Jose Davidem czują się niezręcznie.
L - To Jose David, wczoraj się poznaliście. Świetny chłopak, na pewno się polubicie
JD - Cześć
J - Cześć
JD - Gotowa? możemy już jechać?
J - tak
L - A można wiedzieć, gdzie ją zabierzesz?
JD - Pomyślałem o Xochimilco
L - Świetny pomysł! Spodoba ci się Julieto. Jest to miasteczko chętnie odwiedzane przez wycieczki ze względu na tak zwane „pływające ogrody” - trzcinowe łodzie, na których Indianie od dawnych czasów uprawiają rośliny. Jest tam mnóstwo atrakcji, rozerwiecie się. Obojgu wam się to przyda. Dbaj o nią Jose Davidzie.
JD - Oczywiście
L - A! tylko nie za długo, Angela na pewno o ciebie zapyta. Coś wymyślę, ale musisz po południu już przywieźć Julietę. Nic nie powiem Angeli żeby jej nie denerwować.
JD - Jak sobie życzysz.
L - No to udanej zabawy wam życzę.
Jose David otwiera drzwi Juliecie i po chwili za nimi znikają, a Luisana udaje się do córki.
Julieta jest bardzo speszona w towarzystwie Bonavidesa, nie potrafi nic powiedzieć, on z resztą też jest lekko podenerwowany. Jak na dżentelmena przystało otwiera dziewczynie drzwi, a po chwili bez słowa odjeżdżają, a w drodze...
JD - Szkoda, że nie wzięłaś aparatu, w stolicy jest mase fajnych rzeczy i miejsc do zwiedzania. To twój pierwszy raz tutaj?
J - Tak, moi rodzice stąd pochodzili ale mało mi opowiadali o życiu tutaj.
JD - Meksyk to sprzeczne miasto, można się w nim zakochać albo znienawidzić. Meksyk bywa piękny, nastrojowy, fascynujący, ale ma również swoje drugie oblicze – pełne nędzy, ubóstwa, borykające się z problemem przeludnienia.
J - W Hiszpanii wcale nie jest lepiej, ludzie nie mogą znaleźć pracy. Jest ciężko.
Początkowo rozmowa idzie im ciężko, ciągną temat o Meksyku, pogodzie, sporcie ale z upływem każdej następnej chwili rozkręcają się.

Jose David zaprasza Julietę na lody, w międzyczasie rozmawiają
JD - Strasznie się wygłupiłem z tym pierścionkiem, jeszcze raz bardzo cię przepraszam
J - Nie ma sprawy
JD - Na pewno?
J - Trochę mnie wystraszyłeś, pomyślałam że mam do czynienia z wariatem ale widzę że na szczęście jesteś normalny ( oboje się zaśmiewają )
JD - Ciotka poprosiła mnie bym cię tu zabrał, ale cieszę się bo wreszcie mogę cię lepiej poznać i odkupić moje winy
J - Ja też się cieszę, miała świetny pomysł.
JD - Wyglądałaś wczoraj bosko, czerwień bardzo ci pasuje
Chłopak komplementuje dziewczynę wprawiając ją tym w zakłopotanie
J - Dziękuję
JD - Bardzo się zdziwiłem kiedy cię tam zobaczyłem
J - Ja też się ciebie nie spodziewałam
JD - Wszystkie dziewczyny w Hiszpanii są takie piękne jak ty?
Julieta by ukrócić daleko zmierzającą rozmowę pyta o dalszy plan wycieczki...

Jose David i Julieta wyśmienicie się bawią w Xochimilco, idą nawet do wesołego miasteczka i wsiadają do kolejki. Podczas jazdy Julieta krzyczy i przytula się do Bonavidesa, a on z niekrytą chęcią się nią opiekuje.
Potem Jose David pokazuje Juliecie słynny pomnik z aniołem który znajduje się w centrum miasta, a następnie jadą na Plaza de la Consitucion (Zocalo): to jeden z największych placów na świecie; na jego środku powiewa flaga Meksyku; na placem dominują dwie budowle: katedra oraz Palacio Nacional. Dziewczyna jest pod wrażeniem, miasto Meksyk ją zachwyca.
J - To najwspanialszy dzień w moim życiu.
Na podziękowanie dziewczyna całuje uradowanego Jose Davida w policzek.

Jose David oprowadza Julietę po licznych targowiskach.
JD: Robienie zakupów w stolicy to prawdziwa przyjemność dla turystów ze względu na duży wybór pamiątek oraz dużą dostępność do nich. Zwiedzając miasto, łatwo natknąć się na liczne, barwne, tętniące życiem uliczne targowiska. Można tu znaleźć wszystko – zarówno kunsztowne wyroby sztuki rękodzielniczej, rzeźby wykonane z ziarenek ryżu, jak i akcesoria używane do czynienia czarów. Co ty na to? Idziemy po jakąś laleczkę voodoo??? ( chłopak mówi to w żartach )
J - Boję się magii i tych wszystkich czarów, lepiej z tym nie żartować
JD: Ja w to nie wierzę ale my tu w Meksyku mamy liczne wierzenia. Chodźmy tam, jest już późno a ja chciałbym dać ci jakiś prezent, żebyś miło wspominała ten dzień.
J - Nie trzeba, i tak poświęciłeś mi masę czasu, to wystarczy
Jose David nie daje za wygraną i "zaciąga" Julietę do stoiska z cukrowymi sercami. Wyraźnie zaskoczonej dziewczynie daje właśnie takie jedno w prezencie. Co na to Julieta?
J - Co ty robisz? a nie powinieneś dać go Angeli, swojej narzeczonej???? W co ty grasz? Czego ty ode mnie chcesz Jose Davidzie????
JD - W nic nie gram, dzięki temu sercu mam nadzieję, Że zapomnisz o urazach i będziesz mnie wspominała z sympatią, to wszystko.
J - Ale to nie wypada, co powiem w domu jak mnie z tym zobaczą?
JD - Nic, po drodze to zjemy. Kupię drugie dla siebie. Wyluzuj się.
Chłopak kupuje cukrowe serca i idzie z Julietą do samochodu.

Nieprzytomnego chłopaka znajdują wracający z wycieczki Jose David z Julietą. Bonavides szybko podbiega do motocyklisty i dopiero teraz rozpoznaje w nim przyjaciela
JD - Szybko, dzwoń po karetkę. Komórkę mam w skrytce w samochodzie! Trzymaj się Javi, trzymaj się. Nic ci nie będzie! Javi! Odezwij się.

Tymczasem Jose David bezskutecznie w recepcji szpitala próbuje się dowiedzieć co z jego przyjacielem. Pielęgniarka odpowiada tylko, że jest na obserwacji
J - Spokojnie, nie wyglądało to groźnie
JD - Żartujesz sobie? był nieprzytomny. Nie daruję sobie jeśli coś mu się stanie
J - Czemu? przecież nic nie zrobiłeś, nie mogłeś temu nawet zapobiec
JD - Byliśmy skłóceni, to ja się obraziłem. Nie dałem mu się nawet tak na dobrą sprawę wytłumaczyć, a teraz tu leży, nieprzytomny. Nie przeżyję tego!
J - Spokojnie
Dziewczyna przytula zdruzgotanego chłopaka
J - Będzie dobrze.
h[img]ttp://1.fwcdn.pl/blog/933475/428294.1.jpg[/img]
Julieta i Jose David nadal oczekują na jakiekolwiek informacje w poczekalni.
JD - To mój najlepszy przyjaciel, znamy się od zawsze. Kiedyś byliśmy sąsiadami.
J - Rzadko takim przyjaźniom udaje się przetrwać
JD - W naszym wypadku jest inaczej. Zawsze byliśmy razem, w przedszkolu, potem w szkole, dopiero gdy trzeba było wybrać liceum nasze drogi się rozeszły.
J - Dlaczego? Mieliście inne pasje?
JD - Nie całkiem, obaj jesteśmy zapalonymi muzykami ale on miał wtedy większe możliwości no i był odważniejszy ode mnie. Zostawił to wszystko i wyjechał do Stanów. Tam się dalej edukował, a ja zostałem tu w Meksyku. On zrobił karierę a ja... nadal próbuję ją zrobić.
J - Na pewno wyjdzie z tego, mam dobre przeczucia.
JD - A tobie co jest? posmutniałaś?
Widok szpitala przywołał smutne chwile, jakie przeżyła Julieta
J - Prawie dwa tygodnie temu straciłam rodziców, też mieli wypadek tylko samochodowy
JD - Nie wiedziałem, bardzo mi przykro
J - A wiesz co jest w tym najlepsze? Że mi nic się nie stało, pare siniaków raptem rozumiesz?
Dziewczyna się rozpłakuje i pada w ramiona Jose Davida, który głaszcze ją czule po włosach. W tym momencie wchodzi... Javier!
Ja - no proszę, jak para gołąbków, skrzydełek tylko brakuje żeby odlecieli
Jose David jakby nie zauważając gniewnego tonu w głosie kolegi szybko do niego podbiega i go ściska
Ja - aua! ostrożnie, wszystko mnie boli
JD - Sorry, człowieku jak ja się o ciebie bałem
Ja - serio? rozczulasz mnie. Lepiej powiedz co za pannę sobie tu sprowadziłeś. Angela czeka na ciebie w domu a ty co?
JD - Daj spokój, nagle obrońca się taki Angeli zrobiłeś? To Julieta, jej kuzynka
Ja - taką ściemę to wiesz komu możesz serwować
JD - Wyluzuj
Ju - to prawda, jestem siostrą cioteczną Angeli
Javier przez chwilę przygląda się Juliecie, jest pod wrażeniem jej urody
Ja - wierzę ci blond włosa, jesteś do niej podobna. Macie ten sam wyraz twarzy
JD - A ty co już zdążyłeś się przyjrzeć
Ja - zawsze byłem dobrym obserwatorem ( Javi się zaśmiewa )
Ju - To my znaleźliśmy cię na drodze i zawiadomiliśmy karetkę
Ja - serio? nie wiedziałem, nikt mi nic nie powiedział
JD - Bo w tym szpitalu nic nie mówią, pytałem o ciebie a oni nic
Ja - kretyn ze mnie i tyle, najechałem na szkło, ale spoko oprócz kilku zadrapań nie mam nic. Jestem jak kot, zawsze spadam na cztery łapy.
JD - Kiedy cię tam zobaczyłem myślałem że już po tobie, nie ciekawie to wyglądało.
Ja - Dzięki stary za pomoc, i tobie też ( Javier zwraca się do Juliety ). Tylko mój skuter pewnie w opłakanym stanie
JD - Daj spokój, kupisz sobie nowy. Dobrze, że to było na uboczu bo inaczej prasa by miała niezłą pożywkę.
Ja - Spadajmy stąd zanim na prawdę kogoś tu przyniesie. Podrzucicie mnie nie?

Jose David i Julieta odwożą Javiera do jego mieszkania, Bonavides wychodzi na chwilę by pogodzić się z Valencią.
JD - Poczekaj
J - spoko, jeszcze nie jest ze mną tak źle, nie musisz mnie odprowadzać mamusiu
JD - Ja nie o tym, wczoraj się trochę poprztykaliśmy, właściwie to ja. Chyba pojąłem czemu to zrobiłeś
J - Nie, to nie tak. Ja nie mam nic do Angeli, ba nawet chętnie bym się z nią zaprzyjaźnił. To tak niefortunnie wyszło z tym pierścionkiem. Sam siebie nie rozumiem
JD - Więcej tak nie rób
J- a co planujesz jeszcze oświadczyny? ( Javier się zaśmiewa )
JD - Daj spokój, przeżyłem katusze nie tylko z powodu Angeli ale i mamy, była bardzo zawiedziona gdy zorientowała się, że nie dałem Angeli pierścionka od niej
J - wiem, zachowałem się podle ale nie oddałem ci go od razu a potem byłeś taki rozemocjonowany na myśl o nowym że coś mnie powstrzymało. A co nie podobał jej się ten, który ci doradziłem
JD - Podobał i to bardzo, trafiłeś w jej gust idealnie ale nie o to chodzi. Przez tą całą akcję skrzywdziłem Julietę, oskarżyłem ją o jego kradzież.
J - nie miałem o tym pojęcia, ale już chyba wszystko jasne, nie wyglądacie na wrogów
JD - Mam potworne wyrzuty sumienia, okropnie ją wtedy potraktowałem
J - Nie za bardzo się nią przejmujesz? nie wygląda na załamaną
JD - Cholera Angela!
J - Co z nią?
JD - Czeka na mnie cały dzień, muszę jechać
J - poczekaj, powiedz co ty robiłeś z tą Julietą, czemu z nią jesteś?
JD - Nie wyobrażaj sobie czegoś czego nie ma
J - no to wyjaśnij
JD - o jejku no po prostu, Luisana poprosiła mnie żebym pokazał jej miasto no i to zrobiłem
J - może nie powinienem tego mówić, ale masz narzeczoną której należy się szacunek a to przytulanie w szpitalu pozostawia wiele do życzenia
JD - To nic takiego, pocieszałem ją
J - okej ale powiedz jak ty byś się czuł, gdybyś dowiedział się że np ja przytulałem się z Angelą, nie przejąłbyś się tym?
JD - Weź już nie wymyślaj, dobra? Musze lecieć do Angeli właśnie. Trzymaj się
J - Na razie!

Julieta i Jose David dojeżdżają pod dom, z okna pokoju Angeli zauważa ich Luisana i jest na nich wściekła. Sądzi, ze Angela śpi i schodzi zła na dół by rozmówić się z młodymi.
Tymczasem Angela podnosi się, wkłada szlafrok i podjeżdża do okna. Już wie, że Jose David wreszcie raczył się zjawić.
Luisana wita z wyrzutem Julietę i Jose Davida
L - Co wy wyprawiacie? Jest już prawie 20:00.
J - przepraszamy
JD - to moja wina, mieliśmy być 4 godziny temu ale stało się coś nieplanowanego
L - Chyba nie macie dla mnie niespodzianki, nie darowałabym ci tego Julieto!
J - Nie rozumiem
L -Nie chcę tego mówić głośno, ale pamiętaj że Jose David to narzeczony mojej córki!
J - Po co mi to mówisz?
L - Tylko uprzedzam, zniknęliście na bardzo długo.
JD - Daj sobie wyjaśnić, chodzi o to że Javier, pamiętasz ten mój kolega
L - No
JD - On miał wypadek na motorze i gdy akurat wracaliśmy znaleźliśmy go
L -Och przepraszam Julieto, coś z nim poważnego
JD - Na szczęście nie, jakoś się z tego wykaraskał
L - A ja już myślałam, gadam głupoty bo Angelita znów się podłamała
JD - Jak to?
L - Idź do niej, może się przebudziła, potrzebuje twoich wyjaśnień inaczej nie wiem co będzie.
JD - Już idę
J - Co to znaczy że się podłamała?
L - Angela ma czasem takie chwile zdołowania, smutku. Bardzo się tego boję, widzieć ją tak rozbitą to dla mnie niewyobrażalny ból
J - Mogę jakoś pomóc
L - Nie, tylko Jose David ma na nią zbawienny wpływ. Oby dała sobie wytłumaczyć.
Gdy Jose David wchodzi do pokoju Angeli ona czeka już na wózku przy oknie, o dziwo zasłony są rozsunięte
A - Czekałam na ciebie
JD - Wybacz mi
A - Nie odbierałeś telefonów
JD - Nie chciałem żeby tak wyszło
A - Tylko tyle masz mi do powiedzenia?? Po co ten cały cyrk? Po co zaręczyny!? skoro ty masz mnie totalnie gdzieś!
JD - To nie prawda.
A - No to proszę, łaskawie wyjaśnij mi co powstrzymało cię przed przyjazdem tutaj i odebraniem ode mnie połączenia? Byłeś z inną?
JD - z innym....to znaczy
A - co? kiepski żart!
JD - Byłem z Javierem
A - Co chcesz mi przez to powiedzieć
JD - Spokojnie, miałem być wcześniej ale na drodze był wypadek, Javi wypadł ze skutera
Angela jest bardzo poruszona tą wiadomością, nie potrafi ukryć troski o Javiera
A - Boże ! co z nim? żyje?
JD - Tak, trochę się poobijał ale to nic poważnego
A - Na pewno? nic mu nie jest???
JD - Od kiedy tak się nim przejmujesz???
Jose David jest mocno zdziwiony

Luisana zagląda do Juliety, która właśnie kładzie się spać
L - Można na chwilę
J - Tak naturalnie
L - Nie uprzedziłam cię, twój pokój jest już gotowy. Znajduje się obok pokoju Angeli, jutro pomogę ci się tam przeprowadzić. Jest niedziela więc spędzimy trochę czasu razem i wykorzystamy go by lepiej się poznać
J - Bardzo się cieszę
L - I przepraszam cię bardzo, ze tak na ciebie dziś naskoczyłam, wiem że jesteś porządną dziewczyną. Śpij dobrze.
Luisana całuje dziewczynę na dobranoc i wychodzi, tymczasem Angela nie wie co odpowiedzieć narzeczonemu
W końcu mówi:
A - Tak, bez powodu. To twój najlepszy przyjaciel, mówiłeś że jest dla ciebie ważny więc i ja się martwię. Myślę, że jest w porządku
JD - Skoro tak to mogę go zaprosić na jutrzejszy obiad?
A - hhhhh
JD - Poznasz go lepiej, zamieniliście raptem pare słów. Proszę, polubisz go, zobaczysz
Angela w końcu ugina się pod prośbami Jose Davida, poza tym chce zobaczyć jak się ma w rzeczywistości Javier.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 38, 39, 40 ... 47, 48, 49  Następny
Strona 39 z 49

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin