Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

MOONLIGHT WALTZ- Odcinek 13 + EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 15:45:32 22-10-11    Temat postu:

Gaijin? O widzę, że będzie nowa postać
Miko też zauważyła, że ciągnie do sobie Hidoi i Hikari
Czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:38:48 31-10-11    Temat postu:

Owszem, będzie... Chociaż Gaijin pojawił się już w prologu...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:41:07 13-11-11    Temat postu:

Tu też z weną było ciężko, więc krótki odcinek...



Kolejne dni upłynęły całej trójce całkiem przyjemnie.
Pewnego wieczoru Hidoi wybrał się na spacer z Hikari. Podziwiali rozświetlone centrum Tokio oraz ciemne zaułki pomniejszych dzielnic. Jazda metrem dawała Hikari wiele radości, a Hidoi spoglądał na nią zdumiony. Nigdy nie zwracał uwagi na tak błahe rzeczy, a tym bardziej nie cieszył się nimi. Dopiero obserwując tą dziewczynę zdał sobie sprawę z tego, że nawet jazda metrem może być ciekawa.
Hikari zauważała wyraźnie, że Hidoi powoli się rozluźniał. Nie był już tak poważny i "straszny" jak wcześniej, a ona darzyła go coraz większą sympatią.
Mimo wielu różnic, byli do siebie podobni- snuli się nocą, wypełniając sumiennie powierzone im zadania. Oboje świetnie walczyli i nie należeli do świata ludzi. Mogłoby się zdawać, że są dla siebie stworzeni.
Tuż przed powrotem do domu zatrzymali się w malutkiej kawiarence. Wybrali stolik stojący w rogu sali, tuż przy oknie.
- Wiesz, kiedy tak spacerowałam po niebie, noc w noc, przez tyle lat, to chwilami wydawało mi się, że moja praca jest okropna.- odezwała się Hikari, wpatrzona w rozgwieżdżone niebo, i mieszając łyżeczką swoją kawę.- Ale teraz, kiedy chwilowo nie mogę tam wrócić, zdałam sobie sprawę, jak bardzo za tym tęsknię...- westchnęła, spuszczając głowę i wbijając wzrok w swoją filiżankę.- Ale najbardziej brakuje mi rodziców.- dodała ze smutkiem.
- Posłuchaj, to wszystko niedługo się skończy, obiecuję...- odrzekł Hidoi, niepewnie dotykając jej dłoni, zaciśniętej na uchu od filiżanki. Jego gest sprawił, że rozluźniła uścisk, podnosząc głowę i spoglądając na niego.- Zobaczysz rodziców szybciej, niż myślisz.- dokończył, powoli odsuwając dłoń. Nagle Hikari chwyciła ją mocniej obiema rękami, przybliżając do siebie.
- Dziękuję Ci...- szepnęła.- Jestem naprawdę wdzięczna Tobie i Miko za to, że mnie chronicie.- kontynuowała, już głośno i wyraźnie.- Nigdy Wam tego nie zapomnę.- dodała z uśmiechem.

Koe opuścił swoją kwaterę wcześnie rano, by spędzić kolejny dzień na szukaniu Gaijina, który rozpłynął się w powietrzu. Za każdym razem, gdy czuł, że jest już blisko celu, trop się urywał.
Powoli nadchodził wieczór. Koe szedł ciemną ulicą, włączając niemal wszystkie swoje zmysły. Nagle do jego uszu dotarły odgłosy walki. W mgnieniu oka pojawił się w miejscu, z którego dobiegały owe hałasy. Ku swemu ogromnemu zadowoleniu dostrzegł Gaijina. Wbijał on właśnie swój miecz w pierś demona, po czym pożywił jego duszą.
Koe powoli ruszył w tamtym kierunku. Widok jego martwego pobratymca trochę go przeraził. Leżał on bezwiednie na ulicy, by w końcu zamienić się w piopiół, roznoszony przez wiatr na cztery strony świata.
- No, no, no...- zaśmiał się Gaijin, odwracając w stronę nieznajomego, który właśnie do niego podszedł.- Cóż za zaszczyt... Odwiedza mnie demon Trzeciego Kręgu.- dodał z sarkazmem.
- Dosyć tych czułych słówek.- odrzekł znudzonym głosem Koe.- Mam dla Ciebie robotę.-
- Doprawdy?- Gaijin uniósł brwi ku górze, wyraźnie zainteresowany.
- Osoba, która mnie zatrudnia, chce złapać pewnego yokai.- zaczął powoli wyjaśniać Koe.- Jako zapłatę oferuje Ci duszę demona Drugiego Kręgu. Twoim jedynym zadaniem ma być złapanie owego yokai i doprowadzenie go mi.- powiedział, wskazując na siebie.
- Dusza demona Drugiego Kręgu, mówisz? Za jednego yokai?- zdziwił się, słysząc te słowa.
- Ten yokai jest bardzo potrzebny mojemu przełożonemu, więc nie możesz pożywić się jego duszą. Doprowadzisz go do mnie, dostaniesz nagrodę i się rozejdziemy.- wyjaśnił mu.
- No cóż, byłbym głupcem nie zgadzając się na taką ofertę.- stwierdził Gaijin z uśmiechem.
Na twarzy Koe pojawił się tryumfujący uśmiech.

Miko przeglądała właśnie swoją księgę, kiedy Hikari, jak burza, wpadła do pokoju. Jej radosna mina mówiła wyraźnie, że spacer z Hidoi był udany.
- Fajnie było, prawda?- odezwała się, odrywając na chwilę wzrok od księgi.
- Pewnie, i to jak!- odrzekła uśmiechnięta Hikari. Nagle zastygła w bezruchu, spoglądając na opasły tom, który czytała Miko.- Co to jest?- spytała.
- Moja Księga. Mam tu zaklęcia, opisy przeróżnych istot, dobrych i złych.- wyjaśniła jej.
- A po co ją teraz przeglądasz?- pytała dalej.
- Chcę znaleźć jakiś sposób, by dowiedzieć się, kto wydaje Koe polecenia.- odrzekła Miko.- Wiedząc, co to za demon, moglibyśmy go unicestwić, dzięki czemu wróciłabyś do domu.- dodała.
- Ach, rozumiem...- szepnęła Hikari, lekko zerkając na stronice księgi.- I znalazłaś coś?- skierowała z powrotem na nią swój wzrok.
- Niestety nie.- westchnęła.- Na dodatek, kiedy byłaś z Hidoi na spacerze, odwiedził mnie anielski posłaniec. Pewna Srebrna Anielica nie powróciła do Nieba po nieudanej próbie nawrócenia grzesznika. Podobno ukryła się gdzieś w Tokio, dlatego otrzymałam polecenie, by jej poszukać.- dodała.
Hikari również westchnęła.
Wtem do pokoju ktoś zapukał, a chwilę później w drzwiach pojawił się Hidoi.
- Wybaczcie, że przeszkadzam, ale muszę zamienić słówko z Miko. To pilne.- powiedział.
- Oczywiście, już idę.- odrzekła, wstając i kierując w jego stronę. Pomahała Hikari, a potem zniknęła wraz z Hidoi za drzwiami.

Koe zadowolony wrócił do swej kwatery. Jak co dzień musiał zdać raport, udał się więc do obszernej sali, na środku której stało krzesło obrotowe z wysokim oparciem, zwrócone w stronę okna, dzięki czemu znakomicie ukrywało osobę, która na nim siedziała. O tym, iż ktoś tam jest, informował jedynie odzywający się głos.
- No i jak wygląda nasza sprawa?- spytał.
- Zatrudniłem już Gaijina. Niedługo będziesz mieć Hikari Tsuki.- odrzekł Koe.
- Nigdy nie bądź zbyt pewny siebie.- skarcił go głos.- Takim istotom jak Gaijin nie należy ufać. Tak jak wampirom, trudno takim demonom opanować głód, tym bardziej jeśli mają pod nosem tak smakowity kąsek, jak yokai.- mówił dalej tonem rodzica, który poucza dziecko.
- Przepraszam.- odrzekł Koe, kłaniając się lekko.
- Już dobrze.- zaśmiał się głos.- Oby Gaijin nas nie zawiódł...- powiedział z nadzieją.- Możesz odejść.- zezwolił.
Koe skłonił się po raz kolejny, po czym opuścił salę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 9:59:00 17-11-11    Temat postu:

Hudoi próbuje zachować dystans między nim a Hikari...
Gaijin na pewno nie odpuści skoro w grę wchodzi taka nagroda... i nie spocznie póki nie dopadnie Hikari...
Czekam na kolejny odcinek:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:12:16 18-11-11    Temat postu:

Na pewno będzie się działo... No i myślę, że będzie nie więcej niż 12, 13 odcinków, tak jak w prawdziwym anime... Więc powoli zmierzamy ku końcowi...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Analuz
Idol
Idol


Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 1333
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:01:06 19-11-11    Temat postu:

Kiedy next ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:54:59 19-11-11    Temat postu:

Postaram się, by był niedługo... Może już po niedzieli, na przykład we wtorek...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:55:15 29-12-11    Temat postu:

No i nareszcie kolejny odcinek Wiem, trochę krótki, ale mam nadzieję, że nie będziecie mieć mi tego za złe.



Hidoi usiadł wraz Miko na kanapie, w salonie.
- No to zamieniam się w słuch.- powiedziała, spoglądając na niego wyczekująco.
- Rozmyślałem ostatnio o mojej walce z Koe. Będąc blisko niego wyczułem, że wspomaga go jakaś potężna siła.- odrzekł Hidoi.
- To oczywiste, że zatrudniający go demon z Pierwszego Kręgu zwiększa siłę ataku Koe.- westchnęła Miko.
- Owszem, ale jest mały problem.- zaznaczył.- Miałem wiele razy do czynienia z demonami wspieranymi przez tych z Pierwszego Kręgu.- mówił dalej.- Moc, która otaczała Koe należała do kogoś równie potężnego, ale nie jest to demon. Struktura mocy tego kogoś różniła się nieznacznie od struktury demona.- dodał.
- Jak to?- zdziwiła się Miko.- Jeśli to nie demon Pierwszego Kręgu, to kto?- spytała, starając się jednocześnie znaleźć jakieś sensowne wytłumaczenie.
- Nie mam pojęcia. Byłem obok niego zbyt krótko, by dokładnie wczuć się w strukturę aury, która go otaczała.- odrzekł Hidoi, wyraźnie niezadowolony z tego faktu.
- Czemu dopiero teraz mi o tym mówisz?- spytała ponownie Miko, lekko poirytowana.
- Po prostu wydawało mi się, że skądś kojarzę strukturę tej aury. Przez cały czas chciałem sobie przypomnieć skąd, ale nie udało mi się to.- wyjaśnił.- Dlatego postanowiłem Ci o tym powiedzieć.- dodał, spoglądając na nią niepewnie.
Miko westchnęła ciężko.
- Cóż, to zawsze jakaś wskazówka... Przynajmniej wiemy, gdzie nie mamy czego szukać...- stwierdziła po chwili namysłu.- Pójdę przejrzeć księgę, może trafię na coś...- wstała, powoli kierując się w stronę swojego pokoju.- A Ty postaraj sobie przypomnieć, skąd znasz tą strukturę, dobrze?- poprosiła.
- Postaram się, jak mogę.- obiecał Hidoi, uśmiechając się niepewnie.

Hikari, znudzona czekaniem na Miko, zaczęła przeglądać jej księgę. Szczególnie zainteresowała się rozdziałem zawierającym opisy różnych istot. Natrafiła nawet na ten opisujący ją.
Nagle, na jednej ze stron rzuciła jej się w oczy postać Aoi Honou, demona Błękitnego Płomienia, jednego z tych Upadłych, którzy opuścili Niebo wraz z Lucyferem.
- "Aoi Honou... Błękitny Płomień... Demon Pierwszego Kręgu..."- czytała urywkami, rozmyślając.- Hidoi też nosi nazwisko Honou...- powiedziała sama do siebie.- Czyżby ten demon był jego ojcem?- dodała, lekko przerażona swoim odkryciem. Wiedziała dobrze, że demony Pierwszego Kręgu są bardzo potężne. Dlatego też oczywistym było, iż Hidoi, jako potomek takiego demona, również posiadał ogromną moc. W jego przypadku był to Błękitny Płomień. Hidoi użył tego ataku podczas walki z Koe, ale dopiero wtedy, kiedy zawiodły wszystkie inne sposoby. A przecież, gdyby zrobił to od razu, dalsza walka byłaby zbędna.
Wiedząc, jak bardzo Hidoi nienawidzi swojej demonicznej połowy, Hikari domyśliła się, dlaczego nie chce on stosować tego ataku.
- No tak, rozumiem. Musi być mu naprawdę ciężko.- westchnęła.- Zbyt częste używanie mocy demona mogłoby przeciągnąć go na stronę zła. Dlatego Hidoi stara się utrzymać tę stronę swej natury w ryzach.- dodała ze smutkiem. Słyszała wiele historii o mieszańcach, które ulegały swoim demonicznym instynktom. Tak jak niektóre wampiry, traciły swoje człowieczeństwo, stając potworami. Aż wzdrygnęła się na samą myśl o tym, że Hidoi mógłby stać się taką istotą.
Jej rozmyślania przerwał odgłos otwieranych drzwi. Kiedy Hikari skierowała swój wzrok w tamtą stronę, ujrzała Miko.
- Co to za mina?- spytała, siadając obok Hikari. Spojrzała na księgę leżącą na łóżku i w mig zrozumiała.- A więc poznałaś ojca Hidoi...- dodała.
- Czyli to jego ojciec.- powiedziała, spoglądając na opis w księdze.
- Nie bój się, Hidoi nigdy nie będzie taki, jak on. Wolałby umrzeć, niż stać się potworem.- uspokoiła ją Miko, odczytując niepokój w oczach dziewczyny.
- Domyślam się, ale jeśli pewnego dnia Aoi Honou go odnajdzie i będzie chciał przeciągnąć na swoją stronę?- spytała, wyraźnie zmartwiona.
- Hikari, taka sytuacja nigdy nie nastąpi.- zapewniła ją.- Ponieważ demon Aoi Honou został unicestwiony jakiś czas temu.- dodała.
- Jak to? Przecież to demon Pierwszego Kręgu... A one są nieśmiertelne.- zdziwiła się Hikari.
- Wiem, ale inne nieśmiertelne istoty mogą ich unicestwić.- wyjaśniła Miko.- Ale niewielu o tym wie. Demony pilnie strzegą takich informacji.- ciągnęła dalej.- Ojciec Hidoi został unicestwiony przez Meijina, po tym, jak zabił jego matkę i próbował przeciągnąć syna na stronę zła.- zakończyła, spoglądając na swoją rozmówczynię.
- Ach, rozumiem.- odrzekła Hikari. Widać było, że ta wiadomość przyniosła jej ogromną ulgę.- Miko, Ty tak dużo wiesz o demonach. Opowiedz mi o Sześciu Kręgach.- poprosiła.
- Dobrze.- uśmiechnęła się lekko.- Taka wiedza zawsze się przyda.- stwierdziła, biorąc głęboki oddech.- Tuż po stworzeniu świata, kiedy w raju pojawił się człowiek, Bóg wybrał go na władcę Ziemi.- rozpoczęła swą opowieść, spoglądając gdzieś przed siebie.- Pewnemu aniołowi to się nie spodobało. Uważał, iż to on powinien władać. Na imię miał Lucyfer.- mówiła, podkreślając ostatnie zdanie.- Zbuntował się i wraz z paroma innymi aniołami opuścił Niebo. Tak powstał Pierwszy Krąg demonów. Potem odbyły się kolejne dwa bunty, które utworzyły w Piekle Drugi Krąg. Są to potężne demony, ale śmiertelne. Jednak trudno je zabić. Pierwszy i Drugi Krąg nazywa się Upadłymi Aniołami, mają bowiem postać anioła z czarnymi skrzydłami.- dodała.
Hikari słuchała jej z uwagą.
- Trzeci Krąg tworzą demony pomniejsze, stworzone przez Upadłych na podobieństwo yokai, takich jak Ty, Hikari.- kontynuowała Miko.- Moc czerpią z natury. Najsilniejsze z nich są demony Żywiołów- Wody, Ziemi, Powietrza, Ognia i Ducha,odpowiedniki Żywiołów, którymi ja się opiekuję. Jednak ich moc jest o wiele bardziej ograniczona, niż moc Żywiołów. Takim demonem jest właśnie Koe. Zazwyczaj mają one postać człowieka, ale większość z nich ma przerażający wygląd.
Kolejny, Czwarty Krąg- skupia zwykłe demony, łatwe do zabicia, posługujące się atakami ognistych kul, itp. Mają one postać człowieka.
Piąty Krąg to gobliny, strzygi, wampiry, złośliwe duchy i inne mało szkodliwe, lecz uciążliwe dla ludzi istoty. Ostatni Krąg, Szósty, to tzw. Krąg Odrzuconych lub Pogardzanych. Należą do nich demony żywiące się duszami innych demonów, takie jak Gaijin, i mieszańcy, tacy jak Hidoi. Czasem do tego kręgu degraduje się demony z wyższych kręgów, które zdradziły swą rasę.- zakończyła.
- To naprawdę przydatne informacje.- odezwała się Hikari, uśmiechając nieznacznie.
- Jak najbardziej.- odrzekła Miko, po czym spojrzała na zegarek.- Już późno i jestem zmęczona. Lepiej połóżmy się spać.- stwierdziła po chwili.
Hikari musiała z tym zgodzić. Jej również zmęczenie dawało się we znaki. Szybko wzięła prysznic, przebrała w piżamę i położyła spać. Miko kartkowała swoją księgę jeszcze przez jakieś pół godziny, po czym poszła w jej ślady.

Promienie słońca wpadły do wnętrza obskurnego pokoju, mieszczącego się w opuszczonym domu, przeznaczonym do rozbiórki. Gaijin pokręcił się trochę na swoim posłaniu złożonym z parunastu szmat ubitych w kopiec. W końcu wstał, całkiem rozbudzony przez słońce. Pożałował, że zdjął jedyną zasłonę z okna i użył jako kołdry.
Podniósł się powoli, podpierając na swym mieczu. Wzrokiem ogarnął całe pomieszczenie. Za dnia wyglądało jeszcze bardziej obskurnie, niż w nocy. Pocieszający był jedynie fakt, iż sypiał w gorszych miejscach.
Nie miał pieniędzy na nocleg, bo płacono mu duszami. Pieniądze go nie interesowały. To dusze były mu potrzebne, dzięki nim nadal żył. I właśnie dlatego inni pobratymcy go odtrącili. Czuł dobrze ich pogardę. Dla nich był czymś gorszym od wampira- bo nie żywił się ludźmi, lecz demonami, swoimi braćmi. Jedynym plusem było to, że zjadając duszę swej ofiary na jakiś czas przejmował na siebie dar, jaki posiadała. W zależności od wieku demona trwało to od miesiąca do roku. Obecnie przejął dar czytania w myślach i niewidzialności.
Porzucił szybko te przygnębiające myśli. Miał do wykonania ważną misję. Narzucił na ramiona płaszcz, chowając pod nim przymocowany do pasa miecz. Potem otworzył okno i spojrzał w dół.
- Tylko dziesięć pięter.- prychnął, po czym wyskoczył.

Pod wieczór, kiedy słońce schowało się za chmurami, Hidoi ponownie zabrał Hikari na spacer po mieście. Lubił spędzać z nią czas. Jej dziecięca radość była mu potrzebna jak powietrze. Wysoki mur, który otaczał jego serce powoli się kruszył. Czuł, że znalazł wreszcie kogoś idealnego dla siebie- dziewczynę, przed którą nie musiał nic ukrywać.
Na ulicach było sporo ludzi. Tokio tętniło życiem, pełne ruchu, gwaru i świateł.
- Ach, jak tu pięknie o tej porze.- powiedziała z uśmiechem Hikari.
- Tak, masz rację.- zgodził się z nią Hidoi, chociaż trudno było mu się skupić na podziwianiu widoków, kiedy ona była obok. Domyślał się, dlaczego tak się dzieje, ale swoim zwyczajem tłumił w sobie takie uczucia.
- Wiesz, zanim się pojawiłaś nie zwracałem uwagi na takie rzeczy.- dodał po chwili.- Dziękuję Ci za to... I za Twoją radość.- uśmiechnął się lekko.
- Nie ma za co.- odrzekła rozpromieniona Hikari. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek usłyszy od niego takie słowa. Wcześniej Hidoi wydawał jej się zamknięty w sobie, niedostępny, oszczędny w uczuciach, i przede wszystkim bardzo smutny. Cieszyła się bardzo, widząc jego uśmiech. Czuła również, jak on powoli się przed nią otwiera. Dystans, jaki ich dzielił, zmniejszał się z każdym dniem.
W końcu odważyła się i złapała go za rękę. Ku jej radości nie cofnął się tak jak poprzednio, kiedy byli w kawiarni, ale ścisnął jej dłoń i po raz kolejny tego wieczoru miał na twarzy uśmiech.
Wracali ze spaceru do domu późnym wieczorem. Skręcili właśnie w jedną z ciemniejszych uliczek, kiedy ktoś nagle śmignął obok nich, z mieczem w ręku. Gdyby nie to, że Hidoi szybko się schylił, ciągnąc za sobą Hikari, zapewne któreś z nich zostałoby ranne.
Napastnik szybko powrócił, ponownie atakując. Tym razem Hidoi dobył swój miecz i jednym ciosem zetknął się z bronią wroga, zatrzymując go. Jego oczom ukazała się znajoma twarz Gaijina.
- Oddaj mi dziewczynę, a nic Ci się nie stanie.- powiedział, uśmiechając lekko do Hikari, która ukrywała się za pobliskim kontenerem.
- Ciebie też już wynajęli?- spytał Hidoi z pogardą. Wiedział dobrze, że jeśli chodzi mu o tę dziewczynę, to zapewne pracował on dla tej samej osoby, która kiedyś zatrudniła jego.
Gaijin uśmiechnął się tylko i zaatakował. Walczyli tak jakiś czas, po drodze demolując kontenery ze śmieciami. W końcu Hidoi jednym mocnym uderzeniem wytrącił przeciwnikowi broń, po czym przygwoździł go do ściany, przykładając do gardła ostrze swego miecza.
- Nieźle.- pochwalił go Gaijin.- Dalej, dokończ, zabij mnie.- dodał, spoglądając mu w oczy.
Hidoi już chciał pozbawić go głowy, ale nagle pewna myśl zaświtała mu w głowie.
- Jaką nagrodę obiecał Ci Koe za przyprowadzenie Hikari?- spytał, gotowy wydusić z niego odpowiedź.
- Spokojnie, powiem Ci.- odrzekł Gaijin, wyczytując z myśli Hidoi cały jego gniew. Widząc zdziwioną minę przeciwnika uśmiechnął się lekko.- Od jednej z mych ofiar przejąłem dar czytania w myślach.- wyjaśnił.
- Dobra, rozumiem.- burknął, rozluźniając uścisk.- A teraz odpowiedz na moje pytanie.- dodał, świdrując go wzrokiem.
- Czyli ten demon ognia nazywa się Koe, tak?- Gaijin uniósł lekko brwi ku górze. Odpowiedź wyczytał z myśli Hidoi.-No więc zaproponował mi duszę demona Drugiego Kręgu. Sam wiesz, że dla mnie to niezwykle kusząca propozycja.- powiedział po chwili.
- W takim razie mam dla Ciebie lepszą ofertę.- odrzekł Hidoi, po czym pierwszy raz po walce się uśmiechnął.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 13:06:19 01-01-12    Temat postu:

Przepraszam, że dopiero teraz komentuje ale tak dawno nie dodawałaś odcinka, że nie zauważyłam, że jest nowy...
Hikari dowiaduje się, że ojcem H. jest demon Pierwszego Kręgu...
Przyznam, że fajnie opisałaś te kręgi. Gratuluję wyobraźni
Hudoi i Hikira są coraz bliżej...
Gaijin okazał się niezbyt dobrym "pracownikiem", dobrze, że nic nikomu się nie stało
Ciekawe jaką propozycje ma dla niego H.?
Czekam na kolejny odcinek i mam pytanie: ile planujesz odcinków?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:07:27 02-01-12    Temat postu:

Odcinków mam w planie 12, góra 13. Tyle zazwyczaj jest w typowym serialu anime, a to właśnie ma być typowe anime.

I naprawdę nic nie szkodzi, to ja przepraszam, że ostatnio tak zawalam z tymi odcinkami.


Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 14:09:03 02-01-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:08:58 28-02-12    Temat postu:

No i wstawiam odcinek... Przepraszam Was bardzo, że tak zawaliłam ostatnio, ale w życiu prywatnym mam taki sajgon, że szkoda słów...



Słysząc słowa Hidoi, Gaijin zmarszczył czoło, wyraźnie zainteresowany. Hikari z zaciekawieniem wyszła zza kontenera, podchodząc bliżej, by lepiej słyszeć ich rozmowę.
- Jeśli pomożesz nam odnaleźć i pokonać tego, kto rozkazuje Koe, będziesz mógł zabrać jego duszę.- zaproponował Hidoi, całkiem już puszczając go, nadal jednak był w gotowości.
- I co mi to daje?- spytał Gaijin, spoglądając na niego pytająco.
- Kiedy walczyłem z Koe, wyczułem niewyraźną aurę osoby, która mu pomagała. Bez wątpienia była to osoba wydająca mu rozkazy.- zaczął, odwracając głowę w bok.- Z początku myślałem, że to aura demona z Pierwszego Kręgu, ale struktura nie całkiem się zgadzała. Była podobna, ale wydaje mi się, iż ta istota jest potężniejsza.- zakończył, z powrotem kierując wzrok na niego, obserwując reakcję. Tak, jak myślał, zainteresowała go ta nowina.
- Hmm...- zamyślił się chwilę Gaijin.- Jeśli proponujesz mi coś takiego, to z chęcią będę z Wami współpracował.- zgodził się po chwili.
Potem we trójkę udali się do mieszkania Miko, by omówić szczegóły.

Miko siedziała w swoim pokoju, przeglądając swoją księgę. Nagle obok niej stanął znajomy jej anioł, ten który przynosił jej wiadomości od Boga.
- Witaj.- wstała, uściskując go serdecznie.
- Witaj, Miko.- odrzekł, posyłając jej uśmiech.- Mam dla Ciebie pewną istotną wiadomość.- mówił, kiedy siadali razem na kanapie w salonie.- Znasz zapewne historię o królu demonów, panującym jakieś 3000 lat temu?- spytał.
- Tak.- potwierdziła Miko.- Stworzył on kamienie, które miały wysysać moc z yokai i innych demonów. Chciał w ten sposób posiąść całą moc, stać się niezwyciężonym i zapanować nad światem.- opowiedziała po krótce.- Ale przecież Bóg odebrał mu kamienie i ukrył je w świątyni położonej w górach, dając na strażników dwa Złote Anioły.- dodała po chwili.
- Owszem, lecz parę dni temu włamano się do tej świątyni. Demony odwróciły uwagę jednego z aniołów, a drugi został pokonany przez napastnika.- urwał, biorąc głęboki oddech.- Była to Srebrna Anielica, ta sama, którą masz odszukać. Zabrała ze świątyni dwa kamienie, ognisty i księżycowy.- dokończył.
- Co ona wyprawia?- zdziwiła się Miko.- Muszę ją jak najszybciej odnaleźć.- postanowiła, spoglądając na przybysza.
- W takim razie życzę Ci powodzenia.- odrzekł on, po czym wstał, posłał jej uśmiech i zniknął.

Niedługo potem Hidoi, wraz z Hikari i Gaijinem, znaleźli się w mieszkaniu. Miko, wysłuchując dokładnie o tym, co wydarzyło się w ciemnej uliczce, westchnęła.
- Myślisz, że możemy mu zaufać?- zwróciła się do Hidoi, co jakiś czas spoglądając na Gaijina.
- Tak jakby nie mamy wyboru.- odrzekł.- Z resztą on może nam pomóc. Od swej niedawnej ofiary przejął dar czytania w myślach.- dodał.
Miko zamyśliła się, przymykając powieki. Wszyscy obecni w skupieniu obserwowali ją z niezwykłą uwagą, w zupełnym milczeniu.
- Już wiem, jak możemy zlokalizować osobę, która wydaje Koe rozkazy.- odezwała się w końcu, wodząc wzrokiem po mieszkaniu. Zatrzymała się na Gaijinie.- Mam dla Ciebie pewne zadanie.- zwróciła się do niego.- Spotkasz się z Koe, spróbujesz wyczytać z jego myśli wszystko, co się da na temat jego przełożonego. Potem zdobędziesz coś należącego do niego. Może to być kawałek ubrania, ale najlepszy byłby kosmyk włosów.- powiedziała.
- Cóż, oczywiście mogę to zrobić.- zgodził się Gaijin i uśmiechnął lekko.

Koe snuł się po mieście, lekko zaniepokojony faktem, że Gaijin nie odezwał się ani razu od ich ostatniego spotkania. Czyżby jeszcze nie wykonał powierzonej mu misji?
Kiedy Koe wszedł między dwa spore budynki, w mroku dostrzegł czyjąś sylwetkę, opartą o jedną ze ścian. Kiedy podszedł bliżej, rozpoznał twarz owej osoby- był to Gaijin.
- Gdzie się podziewałeś?- spytał z niezadowoleniem Koe.
- I tu, i tam.- odrzekł, kierując na niego swoje znudzone spojrzenie.
- Widzę, że nadal nie wykonałeś zlecenia.- rzucił oskarżycielskim tonem.
- Owszem.- potwierdził Gaijin.- Właściwie to spotkałem yokai, którego poleciłeś mi sprowadzić. Był z nią Hidoi Honou, mój kolega z branży.- wyjaśnił po chwili, powoli zbliżając się do swego rozmówcy.- Niestety wytrącił mi broń. Kiedy już myślałem, że mnie zabije, on, w zamian za moją współpracę, obiecał mi duszę tego, kto wydaje Ci rozkazy, zaznaczając przy tym, iż podczas walki z Tobą wyczuł aurę Twego przełożonego.- szybko wyrzucał z siebie słowa, coraz bardziej zbliżając do Koe. Przy okazji wertował jego umysł, wychwytując ważne szczegóły.- Na tej podstawie Hidoi stwierdził, że jest on kimś podobnym do demona Pierwszego Kręgu, ale nieco potężniejszym. Sam więc widzisz, iż znacznie przebił Twoją ofertę.- dodał na koniec, uśmiechając się lekko.
- No tak...- westchnął Koe, a w jego myślach natychmiast pojawiły się słowa jego przełożonej.- "Demonom takim jak Gaijin nie należy ufać."- słyszał je tak wyraźnie, jakby zostały właśnie wypowiedziane.
Gaijin obserwował zmieniający się wyraz twarzy. Z myśli demona wyczytał wiele przydatnych wskazówek odnośnie osoby, która wydawała mu rozkazy. Kolejnym etapem było uzyskanie jakiejś rzeczy należącej do Koe. Musiał jednak jakoś odwrócić jego uwagę. Sięgnął po swój miecz i wymierzył nim prosto w twarz demona.
- A to co ma znaczyć? Kazali Ci się mnie pozbyć?- zapytał drwiąco Koe, a w jego oczach zatliła się iskra ognia.
- Nie, ale Twoja dusza jest tak smakowitym kąskiem, że nie mogę się oprzeć pokusie zabicia Ciebie.- odrzekł Gaijin spokojnym tonem. W sumie nie skłamał. Silna aura bijąca od duszy Koe naprawdę pobudzała jego apetyt.
- I myślisz, że zdołasz mnie pokonać?- zaśmiał się jego przeciwnik, pełen pewności siebie. W jego ręce po chwili zabłysnęła kula ognia. Tak zaczęła się walka. Trwała dobre piętnaście minut, do momentu, kiedy Gaijin śmignął tuż nad głową Koe, umyślnie podnosząc miecz wyżej, obcinając tym samym pukiel nieomal rudych włosów demona. Miał już to, czego chciała Miko, więc czym prędzej uciekł w stronę centrum.

Gaijin wczytywał się w myśli Koe jeszcze zanim tamten rozpoznał w mroku jego sylwetkę. Jednak dopiero gdy poruszył drażliwy temat o jego rzekomym pracodawcy, myśli Koe zeszły na tory, jakie interesowały Gaijina, bowiem nie tylko Hidoi i Miko chcieli się dowiedzieć, kto wydaje rozkazy Koe. Także jego niezwykle nurtowała ta kwestia, w końcu miał dostać w nagrodę duszę tego tajemniczego stworzenia. Starał się dokładnie przeanalizować to, co wyczytał z myśli Koe.
Jedno było pewne- nie był to demon.


Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 15:17:32 28-02-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:32:26 05-03-12    Temat postu:

Przepraszam, że dopiero teraz komentuje ale ostatnio rzadko wchodziłam na forum i musiałam przeoczyć tym bardziej, że ostatnio nie dodajesz nowych odcinków
Gaijin zgodził się na współpracę...zdradził Koe i go zaatakował
No i jesteśmy coraz bliżej tego kto wydaje rozkazy...
Pisałaś, że będzie około 12/13 odcinków więc już końcówka
Kiedy kolejny odcinek?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:02:27 07-03-12    Temat postu:

Tak, tak, końcówka... I naprawdę postaram się dodawać nowe odcinki częściej...

Od razu dodaję więc kolejny odcinek



Hidoi siedział na kanapie w salonie, zatopiony we własnych myślach. Hikari siedziała obok niego, skulona w kłębek, spoglądając nerwowo na drzwi. Miko jedną ręką kartkowała swoją księgę, a palcami drugiej nerwowo wystukiwała rytm na blacie stołu.
- Już wiem, skąd kojarzę strukturę tej aury, która otaczała Koe.- odezwał się nagle Hidoi.
- Skąd?- spytała Miko, ignorując pytające spojrzenie Hikari.
- Ty masz podobną strukturę.- powiedział, spoglądając na nią.- Ale nie całkowicie. Jedynie część Twej aury jest taka jak tamta.- dodał.
Miko zamyśliła się, wbijając wzrok w blat stołu.
- To musi znaczyć, że przełożony Koe jest czarodziejem lub aniołem.- stwierdziła po chwili.- Urodziłam się w rodzinie czarodziejów, a potem otrzymałam skrzydła. Na strukturę mojej aury składają się te dwa elementy.- wyjaśniła, widząc lekko zdezorientowaną minę Hidoi. Hikari przysłuchiwała się ich rozmowie, ledwie rozumiejąc jej sens.
- Aha, rozumiem.- odrzekł Hidoi.- Niestety to nie odpowiada na pytanie kim jest przełożony Koe.- westchnął zawiedziony.
- Ale znacznie uszczupla grono podejrzanych.- pocieszyła go Miko.
Wtem do mieszkania wpadł Gaijin.
- Przełożony Koe na pewno nie jest demonem.- powiedział od razu, wędrując wzrokiem po wszystkich zebranych.
- To już wiemy. Według Hidoi ma podobną strukturę aury do mojej, więc jest aniołem lub czarodziejem.- odrzekła Miko, wzdychając lekko.
- To nie wszystkie rewelacje.- kontynuował Gaijin.- Czytając myśli tego demona dowiedziałem się, że to kobieta i on jest nią mocno zauroczony. Wiem też, iż ona ukrywa się w wysokim budynku, z którego widać całą panoramę Tokio. Jeśli chodzi o wystrój, to zapewne dawna siedziba jakiejś firmy.- dodał.
- Ciekawe...- zamyślił się Hidoi.
- No i mam to, o co prosiłaś.- zwrócił się do Miko Gaijin, wyjmując z kieszeni garść włosów Koe.
- Wspaniale.- odrzekła, posyłając mu uśmiech. Wzięła pukiel z jego rąk i zaczęła kartkować swoją księgę. Nagle zatrzymała się na jakiejś stronie. Położyła włosy na środku stołu, uprzednio zdejmując z niego wszystko prócz księgi. Potem jej wzrok prześliznął się po wszystkich obecnych.- Teraz wszyscy musimy usiąść dookoła stołu.- poleciła. Kiedy każdy zajął swoje miejsce, złapała za rękę Gaijina i Hikari, którzy siedzieli po jej prawym i lewym boku. Reszta uczyniła to samo. Potem Miko zaczęła wypowiadać zaklęcie po łacinie i skupiła całą swoją uwagę na garści włosów leżącej na stole. Po paru minutach połączyła się z umysłem Koe. Prawda, jaką w nim wyczytała przeszła jej najśmielsze oczekiwania.

Wszedł właśnie do ogromnej, ciemnej sali, kiedy nagle poczuł ogromny ból głowy. Kolana się pod nim ugięły.
Fotel, zazwyczaj zwrócony w stronę okna, skrzypnął lekko, odwracany ku drzwiom. Postać, która w nim siedziała, zerwała się z miejsca. Była to wysoka, szczupła kobieta o czarnych włosach i granatowych oczach. Podbiegła do Koe, podtrzymała go i dotknęła jego czoła.
- Ktoś połączył się z Twoim umysłem.- stwierdziła, po czym przymknęła oczy, masując jego skronie.- Pora przerwać to połączenie.- dodała z lekkim uśmiechem.

Kiedy Miko była już bliska odkrycia adresu, pod którym ukrywała się przełożona Koe, kontakt nagle się urwał. Otworzyła szeroko oczy, z trudem łapiąc oddech.
- Wszystko w porządku?- usłyszała zatroskany głos Hikari.
- Tak.- odpowiedziała, powoli dochodząc do siebie.- Po prostu przełożona Koe odkryła, że nawiązałam kontakt z jego umysłem i brutalnie go przerwała.- wyjaśniła po chwili.
- Dowiedziałaś się, gdzie jest ich kryjówka?- spytał Hidoi.
- Prawie. Już bym miała adres, gdyby ona nie zerwała połączenia.- odrzekła Miko.- Ale za to wiem dobrze, kim ona jest.- dodała tajemniczo.
- Kto to?- ożywiła się Hikari. Pozostali posłali Miko pytające spojrzenia.
- To Gin Tenshi.- wyznała.
- Czekaj... Czy tak nie nazywała się ta Srebrna Anielica, którą miałaś odnaleźć?- spytał zdezorientowany Hidoi.
- Dokładnie tak. To ta sama osoba.- potwierdziła Miko.- Na dodatek niedawno dostałam wiadomość, że właśnie ta anielica włamała się do świątyni, gdzie ukryte były kamienie mocy. Zabrała kamień ognia i księżyca.- dodała po chwili.
- Ognia i księżyca, tak?- tym razem odezwał się Gaijin.- No to wiadomo, po co jej była Hikari. Ona chce, za pomocą kamienia księżyca, zabrać jej moc. A ten kamień ognia wzięła zapewne, aby pozbawić mocy również Koe.- wydedukował.
- No nareszcie to wszystko zaczyna mieć jakiś sens.- odezwał się Hidoi.
- W sumie to sensowne wytłumaczenie, ale nie rozumiem do czego aniołowi miałaby się przydać moja moc?- wtrąciła Hikari.
- Masz rację, to trochę dziwne.- zgodziła się z nią Miko.- Ale tak to właśnie wygląda.- westchnęła.- W każdym razie musimy działać. Jeśli to anioł, zabicie go będzie bardzo trudne.- kontynuowała, kierując wzrok na Gaijina.- Musisz szybko udać się do Kioto i odnaleźć Meijina. Według moich informacji właśnie tam powinien być.- poleciła mu.
- Chwila.- wtrącił się Hidoi.- Chyba nie zamierzasz go tu sprowadzić?- spytał, lekko oburzony.
- Potrzebujemy go. Jest nieśmiertelnym magiem, i obawiam się, że tylko on będzie w stanie pokonać Gin.- odrzekła Miko, spoglądając mu prosto w oczy.
Gaijin natychmiast ruszył w drogę, zostawiając pozostałą trójkę.
- Dlaczego tylko Meijin może ją pokonać?- spytała Hikari.- Przecież jesteś wyżej od niej w hierarchi, bo należysz do Aniołów Złotych, więc powinnaś być silniejsza.- dodała.
- Niby tak, ale pomagają jej demony z najwyższych Kręgów piekielnych. Dzięki temu niestety jest silniejsza.- westchnęła Miko.- Poza tym dostałam od Boga polecenie, by przyprowadzić Gin do Królestwa, a nie ją zabijać. Jedyne, co mogę zrobić, to namawiać Gin do powrotu i bronić się przed jej atakami.- wyjaśniła.
- No to świetnie.- odezwał się Hidoi, odgarniając włosy z czoła.
- Jakoś sobie poradzimy.- powiedziała pocieszającym tonem Hikari.- Każde z nas ma moc, z której może skorzystać.- posłała im uśmiech.
- Chwila, o czym Ty mówisz?- zwrócił się do niej Hidoi.- Ja i Miko będziemy walczyć, ale Ty nie. To zbyt niebezpieczne dla Ciebie.- dodał, marszcząc czoło.
- On ma rację.- zgodziła się Miko.
- Ale dlaczego? Umiem walczyć.- oburzyła się, z niedowierzaniem patrząc na oboje.
- Jesteś taka beztroska, delikatna... Nie dasz rady...- wyjaśnił Hidoi.
- Sugerujesz, że skoro nie jestem ponura jak trup tak jak Ty, to nie poradzę sobie w walce?- wydarła się na niego, zrywając na równe nogi.- Masz mnie za jakąś słodką idiotkę, mimo że podczas naszego pierwszego spotkania pokonałam Cię w walce?- spytała z pretensją, marszcząc gniewnie czoło.
- Hikari, ta anielica jest o wiele potężniejsza ode mnie.- odrzekł Hidoi ze stoickim spokojem.- Ona chce Cię skrzywdzić. A żadne z nas nie chce, żeby coś Ci się stało.- dodał błagalnym tonem. Miko spoglądała to na nią, to na niego, nie wiedząc, co powiedzieć, by przerwać tę kłótnię.
- I dlatego mam tu bezczynnie siedzieć, kiedy ona będzie Was mordowała?- krzyknęła ze łzami w oczach.- Staliście się mi tak bardzo bliscy... Dlaczego mam na to pozwolić?- spytała zrozpaczona.
- Spokojnie, przecież zjawi się Meijin i nam pomoże.- odezwała się Miko, spoglądając na Hikari.
- Zanim Gaijin go odnajdzie, ta anielica Was zabije.- syknęła jeszcze bardziej rozjuszona.- Nie pozwolę na to.- podeszła do otwartego okna, kierując swój wzrok na ulicę.- Znajdę ją i zabiję.- dodała, wyskakując na zewnątrz.
Hidoi niemal natychmiast zerwał się na nogi i w parę sekund był przy oknie. Nie ujrzał już Hikari, pozostała po niej na niebie jedynie świetlista łuna.
- Cholera.- przeklął, czym prędzej wziął broń, narzucił płaszcz na ramiona.- Idę po nią.- zwrócił się do Miko, po czym zniknął, teleportując się na zewnątrz.

Koe przechadzał się po mieście, całkiem już zrezygnowany. Nie chciał wracać do Gin, bo wiedział, że będzie na niego zła. Nazajutrz przewidziany był nów księżyca, dzień w którym mogła zrealizować swój plan. Niestety niezbędnie potrzebowała do tego Hikari.
Przeklął w duchu, mijając kolejne budynki. Kiedy był już na obrzeżach miasta, w drodze do kryjówki, dostrzegł coś na niebie. Nagle to coś zbliżyło się i pojawiło tuż przed nim. Była to Hikari Tsuki.
- Cóż za miła niespodzianka.- uśmiechnął się Koe.
- Szukam Twej przełożonej, Gin Tenshi. Niech stanie do walki ze mną.- odrzekła, spoglądając na niego hardo.
- Żeby zasłużyć sobie na walkę z moją panią musisz najpierw pokonać mnie.- powiedział, a w jego oczach zabłysły iskry ognia.

Hidoi przeczesał niemal całe miasto, kierując się śladami, jakie pozostawiła po sobie na niebie Hikari. Czuł się okropnie- w końcu to przez niego uciekła. Uraził ją, chociaż nie miał takiego zamiaru. Wiedział, że ta dziewczyna świetnie walczy, wszak doświadczył tego na własnej skórze. Mimo to wydawała mu się tak krucha... Ale nie tylko o to chodziło. Nie chciał stracić Hikari. Była dla niego tak bardzo cenna... I właśnie dlatego tracił zmysły, cały czas jej szukając. Czuł, że stanie się coś strasznego.
W końcu dotarł na obrzeża miasta, gdzie ujrzał najstraszniejszą scenę w swoim życiu. Koe trzymał w ramionach półprzytomną Hikari.
- Spóźniłeś się, Oni. Panna Tsuki należy teraz do mojej pani.- demon zaśmiał mu się w twarz.
- Ty...- wysyczał Hidoi i dobywając miecz rzucił się ku niemu. Niestety, nim do niego dotarł, ten rozpłynął się w powietrzu, zabierając ze sobą Hikari.


Nowa postać:


Tanaka Chua jako Gin Tenshi("Srebrny Anioł")


Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 16:11:04 07-03-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 16:57:46 09-03-12    Temat postu:

A więc nareszcie poznaliśmy sekret: to Gin Tenshi wydaje rozkazy. To ta sama osobą, którą odszukać miała Miko.
Gaijin świetnie się spisał, dzięki niemu H. mogła odprawić rytuał(nie wiem jak to nazwać ) i dowiedzieć się o tym.
Hidoi oczywiście chciał dorwać Gin ale Hikari sama chciała to zrobić mimo, że mężczyzna jej nie pozwolił.
Hidoi pośpieszył jej na ratunek ale była(chyba) już za późno...
Mam nadzieję, że jednak Hikari żyje...
Czekam na nowy odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:42:19 09-03-12    Temat postu:

Powiem tyle, że Hikari żyje na pewno, bo jest potrzebna Gin żywa...
Odcinków będzie jednak 13, bo napisałam właśnie 12 i okazało się, że wyjdzie tego więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin