Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

MOONLIGHT WALTZ- Odcinek 13 + EPILOG
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:27:13 12-08-11    Temat postu: MOONLIGHT WALTZ- Odcinek 13 + EPILOG

"Moonlight Waltz"

[link widoczny dla zalogowanych]

Czas i miejsce akcji: rok 2020, Japonia, m. Tokio.

Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=o0F5vQDl4tU

Fabuła: Ona jest jak wiatr- lekka, powiewna, ulotna, jednak potrafi zmienić się w porywczą i niszczycielską wichurę.
On jest jak skała- trwa niewzruszony w swoich postanowieniach, wypełnia powierzone mu zlecenia bez mrugnięcia okiem, jednak istnieje siła, która może rozkruszyć jego zatwardziałe serce.

Co się stanie, gdy te dwa światy w końcu się zetkną?

OBSADA:

[link widoczny dla zalogowanych]
Yui Yoshioka jako Hikari Tsuki("Światło Księżyca")

[link widoczny dla zalogowanych]
Aoi jako Hidoi Honou("Okrutny Płomień")- nazywany Oni, co po japońsku znaczy diabeł.

[link widoczny dla zalogowanych]
Elva Hsiao jako Miko Negai("Kapłanka Nadziei")

[link widoczny dla zalogowanych]
So Ji-sub jako Meijin("Mistrz")

[link widoczny dla zalogowanych]
Hazuki jako Gaijin("Obcy")

[link widoczny dla zalogowanych]
Tsukiko Amano jako Megami Hoshi("Bogini Gwiazd")

[link widoczny dla zalogowanych]
Satoshi jako Fushigi Tsuki("Magiczny Księżyc")

[link widoczny dla zalogowanych]
Takashima "Uruha" Kōyō jako Koe Hi("Głos Ognia")

... i inni.
-------------------------------------------------------------------------------------

[link widoczny dla zalogowanych]

Zapadła noc. Ludzie zmęczeni po całym dniu pracy właśnie kładli się spać. Światła gasły, odgłosy telewizorów i rozmów cichły. Ulice zalane mrokiem pustoszały całkiem.
Ale dla niego praca dopiero się zaczynała. Szedł przez miasto w swoim długim, czarnym płaszczu, pod którym kryły się dwa pistolety, kusza ze strzałami o drewnianych ostrzach, dobrymi na wampiry, oraz spory miecz wykuty ze srebra, którego używał głównie w walce z wilkołakami.
Jednak jego dzisiejszym zleceniem był grasujący, w tej pozornie cichej okolicy, demon. Uzbrojony w swoje niezawodne pistolety, naładowane specjalnymi srebrnymi nabojami wypełnionymi święconą wodą, szedł ciemną ulicą, czujnie nasłuchując. Wśród tak idealnej ciszy nie musiał długo szukać.
W końcu go znalazł. Znajdował się jakieś parę metrów od niego, w wąskim przejściu pomiędzy domami. Kiedy w mroku ujrzał dwa świecące na zielono ślepia demona, spod płaszcza wyjął pistolet, kierując go prosto w tamtą stronę. Drugą ręką ścisnął lekko amulet ochronny wiszący na szyi, który otrzymał od swej przyjaciółki, kapłanki, po czym odbezpieczył broń. Demon skoczył ku niemu, ukazując swe prawdziwe oblicze. Wyglądał jak ogromny wąż z orlimi skrzydłami i szponami.
- Wiesz co? Strasznie brzydki jesteś.- powiedział, pociągając za spust. Jednak jego przeciwnik zwinnym ruchem ominął pocisk, wzlatując na skrzydłach ku górze, powalając go na ziemię mocnym ciosem w brzuch. On podniósł się po chwili, ze złości strzelając niemal na oślep, raniąc lewe skrzydło demona, i tym samym powodując jego upadek na ziemię. Już chciał go dobić, kiedy coś świsnęło mu przed oczami, odpychając z ogromną, wręcz nieludzką mocą na pobliską ścianę. Z niezadowoleniem dostrzegł twarz znajomego łowcy, który już nie raz psuł mu szyki. Ów intruz pochylił się nad demonem, po czym wbił w jego serce swój miecz. Z piersi demona rozjaśniało czerwone światło, które nieznajomy natychmiast wchłonął.
- Kim jesteś i dlaczego wtrącasz się do moich zleceń?- spytał, podchodząc do nieznajomego.
- Jestem Gaijin.- odrzekł on.- I wcale nie wtrącam się w Twoje zlecenia. Jestem łowcą, a dusze demonów są mi niezbędne do życia. Ale Ty pewnie tego nie zrozumiesz. Dla Ciebie to po prostu dochodowy interes.- dodał, chowając miecz. Potem oddalił się, znikając w mroku.

Nadeszła noc. Księżyc i gwiazdy pojawiły się na niebie, a wraz z nimi ona. Cieszyła się, że mogła wreszcie wyjść na niebo. Nadopiekuńczość jej matki, boginki gwiazd, była chwilami denerwująca. Gdyby nie ojciec dziewczyny, demon magii księżyca, matka chodziła by za nią cały czas, zaniedbując swój obowiązek opiekowania się gwiazdami.
W swej pięknej, zwiewnej, białej sukience dziewczyna przemierzała niebo, oświetlając swoim blaskiem ziemię. Czuła się beztrosko, mogąc tak wędrować od wschodu do zachodu. Jednak jej spokój został ponownie w ciągu tego miesiąca zakłócony. Omal nie trafiła jej strzała łowcy. Zeszła na ziemię, stając oko w oko z napastnikiem. Miał on profesjonalną kuszę i specjalne strzały do zabijania demonów.
Zaatakował ją ponownie, ale ona z wrodzoną sobie zwinnością omijała kolejne strzały. W jednej chwili z niewinnego dziewczęcia przmieniła się w niebezpiecznego demona. Od jej ciała bił oślepiający blask, a sukienka powiewała, otaczając łowcę i wciągając w wir niczym trąba powietrzna. Potem odbiła kolejne strzały, używając ich przeciwko napastnikowi, skutecznie go unieruchomiając. Zabrała mu kuszę, strzały i odrzuciła je na bok. Potem pochyliła się nad nim.
- Kto Cię nasłał?- spytała, ale łowca milczał.- Powiedz swojemu zleceniodawcy, że nie jestem groźnym demonem i nikogo nie krzywdzę, więc nie ma powodu, aby mnie likwidować.- dodała zrezygnowana, puszczając go wolno.
Mężczyzna odszedł, znikając w mroku. Dziewczyna patrzyła na niego jakiś czas, a potem powróciła na niebo.



Jak mówiłam, tak wstawiam... Mam nadzieję, że się spodoba...


Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 1:36:40 14-03-12, w całości zmieniany 18 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Szeherezada
Generał


Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 8888
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z miejsca, którego nikt nie zna...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:43:41 16-08-11    Temat postu:

Dlamnie coś czego w życiu nie czytałam fanką mangi ani anime nie jestem (bo jeśli dobrze pamiętam to to mialo być w tym sytlu) choc uwielbiam czarodziejke z księżyca, choć to na pewno przypominać jej nie bedzie. Prolog intrygujący nawet bardzo, będę czytac choc nie wiem jak z komętarzami. Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:03:34 16-08-11    Temat postu:

Cieszę się, że prolog się podoba... Najważniejsze, żebyś czytała, i od czasu do czasu dała znać... Nie wymagam też komentarzy na pół strony

Niedługo pojawi się odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 12:19:51 16-08-11    Temat postu:

Mnie tez pomysł bardzo się podoba.
Poczekam na odcinek i wtedy napiszę coś więcej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:33:12 16-08-11    Temat postu:

Dzięki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:02:01 16-08-11    Temat postu:

A kiedy dokładnie można spodziewać się odcinka?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:02:34 16-08-11    Temat postu:

Jutro
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:57:36 16-08-11    Temat postu:

Ok no to czekam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:51:22 17-08-11    Temat postu:



Hidoi wrócił do domu poobijany i zły. Drzwi otworzyła mu Miko, jego przyjaciółka, wpuszczając go szybko do środka. Rzucił swój płaszcz i broń w róg pokoju, na podłogę.
- Co się stało?- spytała zmartwiona, sadzając go na kanapie w salonie.
- Ten demon był z pierwszego kręgu. Cholernie silne bydle, chyba złamało mi żebra.- odpowiedział, trzymając się za klatkę piersiową.
- I tak miałeś szczęście, że przeżyłeś.- strofowała go Miko, kładąc swe dłonie na jego piersi, wyczuwając złamane żebra.- Złamane masz tylko dwa po prawej stronie i jedno po lewej, razem trzy.- stwierdziła,po czym udała się do swego pokoju, by zaraz stamtąd wrócić z niewielkim pudełeczkiem.
- Co to?- spytał Hidoi, spoglądając na nią podejrzliwie.
- Maść, dzięki której Twoje żebra zregenerują się w parę minut. Wiem, że jako pół demon sam się regenerujesz, ale przy tak poważnym urazie trwałoby to jakieś pół godziny.- odrzekła lekko oburzona.- Przecież bym Cię nie otruła, głuptasie.- dodała, zmieniając ton na żartobliwy.- Jestem Twoją przyjaciółką. Z resztą chyba jedyną.- rzuciła kąśliwie, powoli rozpinając mu koszulę.
- Tak, wiem, przepraszam.- powiedział skruszony, natychmiast łagodniejąc.- Wiesz sama, jak to ze mną jest.- posłał jej lekki uśmiech.
- Oj, wiem.- zaśmiała się, powoli nastawiając kości, by potem prawidłowo się zrosły. Hidoi zacisnął zęby, czując jak ból żeber rozlewa się po całym ciele. Jednak kiedy Miko zaczęła nacierać go maścią, ból ustąpił.
- No, teraz musisz tu chwilkę posiedzieć i nie ruszać się zbytnio.- odezwała się, kiedy skończyła.
- Dziękuję za to, że się mną opiekujesz, a przede wszystkim, że wytrzymujesz moje napady złości.- odrzekł Hidoi, ujmując jej drobną dłoń w swoją.
- Nie ma za co.- uśmiechnęła się promiennie.- Właśnie, a propo Twoich napadów złości... Nie powiedziałeś mi jeszcze, czemu wróciłeś taki zdenerwowany, bo na pewno nie była to wina tego demona, którego zabiłeś. Likwidowałeś gorsze kreatury.- dodała, spoglądając na niego pytająco.
- Znowu natknąłem się na tego łowcę.- odrzekł, podkreślając słowo "tego".- Udało mi się zamienić z nim parę słów. Nazywa się Gaijin i żywi się duszami demonów.- westchnął.
- Ach tak...- zamyśliła się Miko, zakręcając wieczko maści.- Cóż, zdaje się, iż ów Gaijin jest demonem z ostatniego kręgu. One odżywiają się swoimi pobratymcami, przez co są pogardzane nawet w swoim własnym środowisku.- poinformowała go, udając się w stronę swojego pokoju.
- W sumie jesteśmy do siebie podobni...- odezwał się nagle Hidoi. Miko zatrzymała się w połowie drogi i odwróciła w jego stronę.
- Pod jakim względem?- spytała zdziwiona.
- Mnie też nikt nie toleruje.- wyjaśnił.- Ani ludzie, ani demony. Nie należę przecież w pełni do żadnej z tych ras. Jestem mieszańcem.- dodał ze smutkiem.
- Co Ty znowu wygadujesz, Hidoi?- oburszyła się Miko, siadając z powrotem obok niego, po czym objęła go ramieniem niczym matka.- Przecież ja z Tobą jestem. Poza tym sam się izolujesz od ludzi.- przypomniała mu.
- Robię to, by oszczędzić sobie cierpień.- odsunął się od niej delikatnie.- Przyjaźniąc się z człowiekiem, powinienem mu w końcu wyznać, kim jestem. Nie starzeję się, więc musiałbym to zrobić.- wyjaśnił.
- I to jest problem?- zdziwiła się, spoglądając na niego.
- Nie, skąd. Problemem są reakcje ludzi na to, że jestem pół demonem. Nim Cię poznałem, parę razy zrywano ze mną przyjaźń z tego powodu.- odrzekł rozżalony Hidoi, wstając powoli.
- Czekaj...- przytrzymała go za rękę Miko.
- Żebra już się zrosły. Idę się położyć.- zwrócił się do niej szorstko, wyrywając się z jej uścisku, po czym zamknął się w pokoju.

Miko Negai była kapłanką i strażniczką Żywiołów. Od samego Boga otrzymała w opiekę Ducha, Wodę, Ogień, Ziemię i Powietrze, dzięki którym Bóg stworzył świat. Miała pilnować, by niekontrolowane Żywioły nie zniszczyły tego, co zostało z ich pomocą utworzone. Miko pochodziła z potężnego, czarodziejskiego rodu. Kiedy skończyła 18 lat, Pan powołał ją do służby.
Hidoi spotkała, mając już 450 lat. On był od niej młodszy o jakieś 160 lat, nic więc dziwnego, że traktowała go jak syna.
Mimo wielu plotek, jakie snuli ich sąsiedzi, Miko i Hidoi nie byli parą. On był tak skryty, że nawet gdyby żywił do niej jakieś głębsze uczucie, to nidy by się o tym nie dowiedziała. Poza tym Miko miała już narzeczonego. Nazywał się Asariel i był archaniołem dowodzącym anielskim oddziałem. Ze względu na swoje misje, widzieli się co jakieś pięć lub dziesięć lat. Nigdy nie mieli czasu, by zorganizować sobie chociażby najskromniejszą ceremonię. Dlatego też w oczach Miko zawsze czaił się smutek, nawet gdy na jej twarzy gościł uśmiech. Nigdy nie opowiadała nikomu o swej tęsknocie za ukochanym, nawet Hidoi'emu.
Czasem bywała zamyślona lub płakała w nocy. Hidoi obserwując ją, wiedział dobrze, że cierpiała, nawet kiedy zdawała się być radosna. Oczy Miko zawsze zdradzały prawdziwy stan ducha. Jednak nigdy nie próbował jej pocieszać, bowiem żadne słowo, czy też gest nie mogły ucieszyć Miko tak, jak spotkanie z Asarielem.
Kiedy Hidoi udał się do swego pokoju, siedziała jakiś czas w salonie, zła na siebie, że rozpoczęła tak drażliwy dla niego temat. W sumie nie mogła przewidzieć, iż zajdzie to tak daleko, ale i tak obwiniała siebie.
- Mam nadzieję, że jutro Hidoi będzie w dobrym humorze.- westchnęła, wstając z kanapy, po czym udała się do swojego pokoju.

Rankiem Hikari wróciła do podziemi, gdzie mieszkała wraz z rodzicami i innymi yokai- dobrymi demonami, zapomnianymi dawno przez ludzi. Teraz był tylko jeden Bóg, otoczony orszakiem aniołów. Wszystkie inne bóstwa i istoty nadprzyrodzone stały się mitem.
- Jesteś wreszcie, kochanie.- przywitała ją od progu matka, Megami.
- Przecież Hikari może wrócić dopiero nad ranem.- odezwał się ojciec, Fushigi. Siedział w fotelu, czytając gazetę.
- Ach, nie rozumiesz, że martwię się o naszą małą córeczkę?- oburzyła się, spoglądając na niego.
- Mamo, jestem już dorosła, radzę sobie doskonale sama.- powiedziała Hikari, udając się do swojego pokoju. Od razu położyła się, by nabrać sił przed kolejną nocą.
Hikari wędrowała po całym niebie, odwiedzając każdy, nawet najmniejszy kraj. Można by rzec, że co noc podróżowała dookoła świata. Czasem, patrząc na uśpione miasta i wsie, zastanawiała się, jak wyglądają one za dnia. Była również ciekawa ludzi i ich życia... Niestety, jej żywiołem była noc. Nie mogła więc spełnić swoich marzeń, i przez to, w pewien sposób, czuła się nieszczęśliwa.
Tak jak większość yokai, nie była zadowolona z tego, iż ludzie całkiem o nich zapomnieli. Praktycznie nikt już nie wierzył w ich istnienie, co sprawiało, że spełnianie codziennych obowiązków stawało się monotonne, a chwilami nawet uciążliwe.
Kiedy nieco odpoczęła, wróciła do salonu, siadając na kanapie, naprzeciwko ojca.
- Gdzie jest mama?- zwróciła się do Fushigi, dostrzegając jej nieobecność.
- Poszła do swojej przyjaciółki, boginki wiatru.- odrzekł, na chwilę odrywając się od czytanej gazety.
Hikari westchnęła tylko, wbijając wzrok w podłogę. Przez dłuższą chwilę panowała błoga cisza. Lubiła takie momenty, kiedy nie musiała słuchać trajkotania matki.
- Tato, czemu ludzie już w nas nie wierzą?- spytała w końcu, ponownie spoglądając na ojca.
- Cóż, ludzie mają teraz innych bogów, i to niekoniecznie chodzi mi o religię.- powiedział, odkładając gazetę na stół.- Dla niektórych bogiem są pieniądze, władza, lub jakiś potężny człowiek. W dzisiejszych czasach nie ma już dla nas miejsca.- wyjaśnił.- Ludzie zapominają o swoich korzeniach, ciągle gdzieś pędzą... To oczywiście działa na ich niekorzyść, ale cóż...- westchnął lekko.- Takimi już są istotami.- dodał.
Hikari posmutniała, słysząc słowa ojca. Miała do ludzi ogromny żal, chociaż wiedziała, że są słabi. Od tego momentu jeszcze bardziej zapragnęła poznać ich życie.

Z samego rana Miko zbudziło pukanie do drzwi. Wstała szybko, narzuciła na siebie szlafrok i czym prędzej otworzyła drzwi. Jakież było jej zaskoczenie, kiedy ujrzała Meijina, dawnego nauczyciela Hidoi. Widziała go dopiero drugi raz w życiu, ale dobrze pamiętała jego twarz. Był on starożytnym japońskim kapłanem, który dzięki medytacji i magii osiągnął nieśmiertelność. Przez lata ćwiczył się w sztukach walki, stając niepokonanym ninja. Nikt nie znał jego prawdziwego imienia, więc nazywano go Meijin, co znaczy mistrz, pan. Hidoi niechętnie o nim wspominał, z uwagi na to, że porzucił on swego ucznia, kiedy wychował go i przekazał mu już całą swą wiedzę.
- Witaj, Miko.- odezwał się, posyłając jej uśmiech.
- Witaj.- odrzekła, składając mu lekki ukłon, po czym wpuściła go do środka.
- Chciałem odwiedzić Was i zobaczyć jak radzi sobie mój uczeń.- odezwał się Meijin, kiedy oboje znaleźli się w salonie.
- Cóż, rozumiem, że interesujesz się nim. Kiedy zmarła mu matka, miał zaledwie dziesięć lat. Zaopiekowałeś się nim i nauczyłeś wiele.- odrzekła Miko, przynosząc gościowi kawę.- Ale Hidoi nadal żywi do Ciebie urazę...- dodała, siadając obok niego na kanapie.
- Domyślam się, jak bardzo zabolało go moje zachowanie.- westchnął.- Ale musiał nauczyć się radzić sobie sam.- powiedział, popijając kawę.
- Minęło niemal czterysta lat od kiedy się widzieliśmy.- zagadnęła Miko.- Cóż się z Tobą działo przez ten czas?- spytała.
- W sumie nie robiłem nic więcej, ponad to, iż walczyłem.- uśmiechnął się blado.- Podróżowałem po Ameryce i Europie, likwidując demony, wampiry, wilkołaki, strzygi i inne szkodliwe istoty.- powiedział, odkładając filiżankę z kawą na stół.
Nagle, zbudzony odgłosami rozmowy, w salonie pojawił się Hidoi. Swego dawnego mistrza zmierzył nienawistnym wzrokiem.
- Co on tu robi?- zwrócił się do Miko oburzonym głosem.
- Postanowiłem Cię odwiedzić.- ubiegł ją w odpowiedzi Meijin.- Chciałbym również porozmawiać z Tobą na osobności.- dodał, wstając z kanapy.
- Dobra, ale potem masz się wynosić.- zgodził się Hidoi, prowadząc go do swego pokoju.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 16:22:58 18-08-11    Temat postu:

Opowiadanie bardzo mi się spodobało.
Jest nietypowe i to lubię. Mam pytanie skąd taki pomysł?
Pytam bo jest oryginalny
Czekam na na dalszy ciąg i rozwój akcji
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Analuz
Idol
Idol


Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 1333
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:20:07 18-08-11    Temat postu:

Świetny odcinek .

Ostatnio zmieniony przez Analuz dnia 17:20:33 18-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:42:25 18-08-11    Temat postu:

Aneta:) napisał:
Opowiadanie bardzo mi się spodobało.
Jest nietypowe i to lubię. Mam pytanie skąd taki pomysł?
Pytam bo jest oryginalny
Czekam na na dalszy ciąg i rozwój akcji


Zainspirowała mnie piosenka Theatres des Vampires- Moonlight Waltz, no i japońskie seriale anime
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aneta:)
King kong
King kong


Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 2457
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 12:39:24 20-08-11    Temat postu:

Kiedy będzie kolejny odcinek ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:29:39 20-08-11    Temat postu:

Prawdopodobnie jutro...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:20:01 24-08-11    Temat postu:



- A więc słucham.- odezwał się Hidoi, kiedy byli już w pokoju.
- Przede wszystkim cieszę się, że jesteś cały i zdrowy. Widzę również, że Ci się powodzi. Wśród łowców słyniesz jako najlepszy. Nazywają Cię Oni, czyli diabeł, ponieważ świetnie radzisz sobie z demonami. Jestem pod ogromnym wrażeniem.- przyznał Meijin.
- Dziękuję bardzo, ale tym raczej nie zaskarbisz sobie mojej sympatii.- odrzekł Hidoi, mierząc go spojrzeniem pełnym żalu i pretensji.
- Rozumiem Twoje zachowanie. Masz prawo być na mnie zły.- powiedział on ze stoickim spokojem.- Chciałem jedynie nauczyć Cię ostatniej lekcji, czyli umiejętności radzenia sobie w pojedynkę.- wyjaśnił, spoglądając na swego dawnego ucznia nieomal błagalnym wzrokiem.
- I jak? Zdałem?- spytał Hidoi z sarkazmem.
- Oczywiście, że tak. Radzisz sobie świetnie.- uśmiechnął się blado Meijin, chociaż w jego oczach widać było smutek.- Dlatego też chciałbym, abyśmy ponownie połączyli swe siły.- zaproponował, z nadzieją spoglądając na Hidoi.
- Dobrze mi się żyje z Miko. Jest moją jedyną przyjaciółką. Dba o mnie jak matka.- odpowiedział.- Nie zostawię jej dla kogoś, kto zwyczajnie mnie olał.- dodał pogardliwym tonem, po czym wyminął go i wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami.

Widząc, jak rozjuszony Hidoi wychodzi z pokoju, Miko natychmiast zerwała się z kanapy.
- Co się stało?- spytała zmartwiona.
- Nigdy więcej nie wpuszczaj tego człowieka do domu.- odrzekł jej prosto w twarz oschłym tonem, po czym zapiął swój pas z bronią wokół bioder, nałożył płaszcz i ruszył ku drzwiom.
- Hidoi, gdzie Ty się wybierasz w takim stanie?- stanęła mu na drodze, spoglądając na niego gniewnie.
- Idę upolować parę demonów.- burknął, brutalnie popychając ją na bok, po czym wyszedł.
Miko wybiegła za nim na klatkę, ale on zdąrzył się ulotnić. Zrezygnowana wróciła do mieszkania. Meijin był w salonie, spoglądając przez okno na tętniące życiem miasto.
- Uciekł.- odezwał się nagle, kierując swe smutne spojrzenie na nią.
- Musimy go poszukać, zanim zrobi sobie krzywdę.- odrzekła Miko, podchodząc do niego.
- Nie ma takiej potrzeby.- uspokajał ją Meijin, a jego oczy mówiły, że wędrował do jakichś odległych wspomnień.- Za każdym razem, kiedy się denerwował, uciekał. Na początku szukałem Hidoi, ale okazywało się, że kiedy ja za nim goniłem, on wracał już do domu.- wyjaśnił, uśmiechając się lekko.- Nie bój się o niego, Miko. On zawsze wraca.- zapewnił ją, ruszając w stronę drzwi wyjściowych, ale stanął tuż przy nich i odwrócił się do niej.- Poza tym, jak sam mi to powiedział, nie zostawiłby Cię, bo jesteś dla niego jak matka.- dodał, po czym wyszedł.
Miko stała na środku salonu, wpatrując się w drzwi. Z jej oczu, całkiem mimowolnie, popłynęły łzy. Ostatnie słowa Meijina sprawiły, że coś tknęło ją za serce. Myśl, że jest tak ważna dla Hidoi, była dla niej doprawdy wzruszająca.
- On wróci.- powtarzała sobie, udając się do swojego pokoju.

Wraz ze zbliżającym się wieczorem, Hikari ponownie zawitała na niebie, rozpoczynając swoją codzienną podróż.
Rozpoczynała oczywiście od Tokio. Większe ulice były jeszcze ruchliwe, ale te mniejsze uliczki stawały się przeraźliwie puste i ciche.
Jednak ten wieczór przyniósł ze sobą niespodziankę. Na jednej z tych ciemnych uliczek Hikari dojrzała dynamiczny ruch. Schodząc niżej, rozpoznała w mroku dwie sylwetki- jedną z nich była paskudna postać demona, a druga jakby należąca do człowieka, chyba mężczyzny. Obie postacie walczyły zaciekle, lecz po krótkim czasie demon, powalony strzałem z pistoletu, rozpadł się od kolejnego, wymierzonego prosto w serce. Zwyciężca stał chwilę nad prochami, chowając pistolet pod płaszcz, a potem odszedł, rozpływając się w mroku.
- "Teraz demony, nie ważne czy są dobre, czy złe, są ścigane przez bezlitosnych łowców."- Hikari przypomniała sobie słowa swej matki. Z jej oczu popłynęła samotna łza. Nie wiedziała, czy zabity przez tego człowieka demon był zły, ale i tak zasmuciła ją jego śmierć.
Oddaliła się czym prędzej od tego miejsca, nie mogąc dłużej patrzeć na prochy, bądź co bądź, jej pobratymca. Z resztą czekała ją całonocna podróż po niebie.

Kiedy Hidoi wrócił do domu, znalazł Miko ubraną w piżamę, śpiącą na kanapie w salonie. Zdjął płaszcz i odpiął pas z bronią, zostawiając je na stojącym obok kanapy fotelu.
- Ech, pocóż tyle na mnie czekałaś...- szepnął, spoglądając na nią. Potem delikatnie wziął ją na ręce, zaniósł do pokoju i położył na łóżku, dokładnie opatulając kołdrą.
- Dobranoc.- powiedział, i zamknął drzwi od pokoju, udając się z powrotem do salonu. Swój płaszcz powiesił w przedpokoju, a pas zabrał ze sobą, do swojej sypialni. Rzucił go niedbale na podłogę, obok łóżka. Tak jak był ubrany, w koszuli i spodniach, położył się, zdejmując jedynie buty.
Czuł się o wiele lepiej niż parę godzin temu, po rozmowie z Meijinem. Cały gniew i żal jakby z niego uleciały podczas walk z demonami.
Nie mógł sobie wybaczyć jedynie tego, jak przed wyjściem zachował się wobec Miko. Postanowił, że wynagrodzi jej to z nawiązką. Nie chciał po raz kolejny stracić matki.

Drzwi ogromnej, ciemnej sali otworzyły się powoli. Wszedł przez nie wysoki, szczupły mężczyzna, o czarnych oczach i włosach koloru ciemnego blondu, ubrany w biały garnitur.
- Jestem na Twe wezwanie.- odezwał się, po czym w ciemności rozbłysło światło niewielkiej lampki, ukazując ogromny stół stojący na środku, a przy nim obrotowe krzesło, zwrócone w stronę ogromnego okna, z którego widać było przepiękną panoramę Tokio. Oparcie krzesła było ogromne, więc nikt nie mógł dojrzeć, czy ktoś na nim siedzi, gdyby nie to, że rozległ się czyiś głos:
- Dobrze. Powiedz mi w takim razie, jak idzie Ci wykonywanie zadania.- odrzekła tajemnicza osoba, nie ukazując nawet swego oblicza rozmówcy.
- Niestety, mam niezbyt dobre wiadomości.- odrzekł ów mężczyzna w białym garniturze, wbijając wzrok w podłogę.- Kolejny łowca zawiódł. Myślę, że pora zatrudnić kogoś z moich pobratymców.- zasugerował, nadal nie podnosząc wzroku.
- Masz na myśli Gaijina?- zaśmiał się gorzko głos.- Czyżbyś aż tak mu ufał? To demon z ostatniego kręgu, pożeracz dusz. Myślisz, że nie skusiłby się na duszę demona, którego mamy złapać?- prychnął głos z pogardą.
- Ależ nie mamy wyboru.- odrzekł mężczyzna.- Żaden inny wybitny łowca nie zdołał wykonać zadania.- dodał.
- Koe, chyba zapomniałeś o jednym łowcy, który bije pozostałych na głowę ilością zabitych demonów.- odezwał się głos.- Czy mówi Ci coś słowo Oni?-
- To oznacza diabła... I również tak mówią na pewnego łowcę, pół demona, pół człowieka.- odpowiedział zrezygnowany. Jak niemal każdy demon z krwi i kości, spoglądał na mieszańce z pogardą.
- Otóż to.- przytaknął głos.- Nazywa się on Hidoi Honou, i mieszka w bloku położonym w centrum Tokio, na czwartym piętrze. Sam lokal należy do jego przyjaciółki, kapłanki i strażniczki Żywiołów, Miko Negai.-
- Mam rozumieć, iż to jego powinienem zatrudnić, tak?- zapytał Koe z nadzieją, że otrzyma odpowiedź przeczącą.
- Ależ nie powinieneś, lecz musisz. To moje polecenie, a nawet rozkaz, rozumiesz?- odrzekł głos tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- Będzie tak, jak sobie życzysz.- skłonił się Koe, klnąc w myślach.
- Możesz odejść.- zezwolił głos. Mężczyzna ponownie się skłonił, po czym opuścił salę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin