Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mroczna Magia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:40:15 15-05-11    Temat postu:

Nadal nie wiem, co takiego ma w sobie Sara, że Lucien tak bardzo chce ją mieć, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że to świt jakich mało. Całe szczęście, że Alex ma za sobą wiernych przyjaciół, którzy gotowi są walczyć z nim ramię w ramię, nawet jeśli on sam chce ich jakoś przed tym uchronić.
No i ta końcówka Czyżby to Alex wypowiedział ostatnie zdanie? Chyba tak, bo któż inny mógłby to być? Sara potrzebuje wsparcia i przyjaźni a to właśnie ofiarowuje jej Tegan. Dla Alexa pewnie będzie to zimny prysznic, ale może dzięki temu coś zrozumie? W każdym razie sądzę, że jeśli Alex naprawdę chce pomóc Sarze, to najpierw będzie musiał uporać się sam ze sobą i swoimi uczuciami:)
Pozdrawiam i czekam na new, bo zaczyna się robić coraz ciekawiej.
A co do Neli i Rexa - nie mam nic przeciw rozbudowaniu tego wątku:D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:30:50 16-05-11    Temat postu:

Dzięki Aguś za koma :*
Widzę, że wiele nowych spostrzeżeń się pojawiło co do naszego księcia i rozumienia przez niego czegokolwiek to nie pozostaje mi nic innego jak po prostu zaprosić na kolejny odcinek


ODCINEK 20

- Nie to miałem na myśli prosząc cie żebyś się nią zaopiekował – zagrzmiał Alex stojąc w wejściu do oranżerii. Tegan powoli odsunął się od Sary i spojrzał na przyjaciela z przyganą i wściekłością w oczach – widzę, że doskonale się ze sobą rozumiecie – prychnął wściekły i wszedł do środka. Tegan mierzył się w nim na spojrzenia. Obaj obnażyli kły i zawarczeli jak dzikie zwierzęta.
- Alex muszę z tobą porozmawiać – powiedziała cicho Sara i ruszyła w jego stronę.
- Towarzystwo mojego najlepszego przyjaciela już ci nie wystarcza? Przecież on chętnie odpowie na każde twoje pytanie – wysyczał przez zęby – czyż nie? – spojrzał na Tegana. Ten tylko z wściekłością zacisnął zęby i nie odezwał się słowem.
- Alex……proszę – błagała i stanęła tuż przed nim. Dopiero teraz w blasku księżyca zobaczył, że płakała. Jego spojrzenie natychmiast złagodniało.
- Co się dzieje? – zapytał z przerażeniem i zerknął przelotnie na Tegana. Oczy mężczyzny błysnęły. Odbijała się w nich uraza i ból jaki sprawiły mu słowa księcia.
- Masz teraz szanse się wykazać Alex – warknął Tegan i wyszedł zostawiając ich samych.
- Nie traktuj go w ten sposób – poprosiła Sara z bólem w oczach – ranisz go a on nic złego nie zrobił. Jest wobec ciebie lojalny – dodała. Alex przymknął oczy i odetchnął głęboko.
- O tym chciałaś ze mną pomówić? – zapytał łagodnym tonem patrząc jej w oczy. Dziewczyna pokręciła głową i odsunęła się od niego obejmując się ramionami.
- Powiedz mi jak wyglądała Lilith kiedy ją znalazłeś – poprosiła i spojrzała mu w oczy z prośbą – błagam tylko nie kłam – załkała. Alex zmarszczył brwi i podszedł do niej.
- Przecież ją widziałaś – zaczął spokojnie. Sara pokręciła głową i ze łzami w oczach spojrzała na niego.
- Widziałam to co chciałeś żebym zobaczyła – odparła – chce wiedzieć jak wyglądała wcześniej – Alex przymknął oczy a na jego twarzy malował się ból i udręka. Pokręcił głową i spojrzał dziewczynie w oczy.
- To obraz którego brzemię będę nosił tylko ja. Po co chcesz to wiedzieć? To zbyt bolesne Saro – przyznał a jego oczy zaszkliły się od łez. Podszedł do ogromnego okna oranżerii i włożył dłonie w kieszenie.
- Miała rozszarpane gardło prawda? Rozgryziony nadgarstek, krew na białej sukni….. – wymieniła i zakryła dłonią usta. Alex jak sparaliżowany odwrócił się w jej stronę patrząc na nią przerażonym wzrokiem. Sara opadła na kolana kiedy obrazy znów zaczęły przesuwać jej się w myślach. Ból rozdzierał czaszkę. Nie mogła oddychać. Alex natychmiast znalazł się przy niej. Kucnął przed nią i zmusił by na niego spojrzała.
- Skąd o tym wiesz? – zapytał patrząc jej badawczo w oczy jakby starał się cokolwiek z nich wyczytać.
- Czyli to prawda? – zapytała przez łzy.
- Saro skąd o tym wiesz? – ponaglił zniecierpliwionym głosem ujmując ją za podbródek. Dziewczyna przymknęła oczy.
- Dziś w nocy….śniło mi się jak moja babka umierała……widziałam wszystko z detalami……czułam ten ohydny zapach….słyszałam jak mlaszczą pijąc krew Lilith. Byłam tam do chwili aż zawołała twoje imie – wyznała Sara i spojrzała w jego przerażone oczy.
- Chryste….. – wyszeptał. Jak to możliwe, że ta dziewczyna widziała coś co wydarzyło się kilka miesięcy temu a w czym nie brała udziału.
- To prawda? – zapytała ponownie. Książę patrzył na nią ważąc słowa. Nie wiedział co powinien jej teraz powiedzieć - Alex ja muszę to wiedzieć. Błagam cie…..
- Saro…- zaczął ale kiedy znów spojrzał jej w oczy nie był w stanie dłużej zwlekać. Błagała go o prawdę. Był jej to winien. Spuścił głowę – tak to prawda….ale….. – chciał coś jeszcze dodać, ale Sara gwałtownie wstała i pobiegła do łazienki. Nim Alex zdążył do niej dobiec zamknęła drzwi na zasuwę. Chciał je wywarzyć, przecież nie musiałby się zbytnio wysilać. Mógł to zrobić siłą woli. Nie miał jednak prawa zabierać jej tej chwili prywatności i pewnie zostawiłby ją samą gdyby nie odgłosy jakie dochodziły ze środka. Jęki bólu, płacz i …… no właśnie. Sara zwracała wszystko co wcześniej zjadła. Jeśli naprawdę widziała okrucieństwo z jakim zabito jej babkę to nudności były jak najbardziej zrozumiałą reakcją.
- Saro? – zapukał delikatnie – mogę wejść? – dziewczyna jednak nie odpowiedziała. Zapukał ponownie, ale nie usłyszał już nic – Saro? Odezwij się – poprosił coraz bardziej zaniepokojony. Nacisnął na klamkę ale drzwi nie ustąpiły. Przymknął oczy i siłą woli otworzył zasuwę. Wszedł do środka i zastał to czego najbardziej się obawiał. Sara leżała na podłodze całkiem bez ruchu. Straciła przytomność – Jezu…. – wyszeptał i uklęknął nad nią. Uniósł jej głowę i odgarnął kosmyki włosów z mokrego czoła – Saro ….. obudź się – pogładził ją po policzku, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Wziął dziewczynę na ręce i ruszył z nią do swojej sypialni która znajdowała się najbliżej. Delikatnie ułożył ją na miękkiej pościeli i otarł łzę z kącika oka. Ruszył do łazienki i sięgnął po świeży frotowy ręcznik. Namoczył go zimną wodą i wrócił do sypialni. Usiadł na skraju łóżka i przyłożył ręcznik do czoła Sary. Czule i ostrożnie ocierał jej twarz ochładzając jednocześnie rozpalone policzki. Przez cały czas przyglądał jej się z łagodnością i troską a jednocześnie podziwem. Sara z każdym dniem coraz bardziej go zaskakiwała. Nie chodziło już o samą jej osobowość i charakter ale o umiejętności o których nie miała pojęcia a które z czasem dawały o sobie znać. Nie sądził, że kiedykolwiek będzie w stanie poznać okoliczności śmierci własnej babki. Przysiągł sobie, że ją przed tym ochroni, że zrobi wszystko by oszczędzić jej okrucieństwa jakie się z tym wiązało. Dlatego nałożył na ciało Lilith iluzję. Miał nadzieję, że nikt nawet Sara nie zobaczy dlaczego naprawdę zginęła jego przyjaciółka. Nie miał pojęcia jak bardzo się mylił co do jej osoby. Miała większe umiejętności niż sądził. Iluzja zupełnie na nią nie podziałała. Wiedziała, że zabiły ją wampiry. Nie wiedziała jednak do czego się posunęli. Dzisiaj jakimś cudem koszmar tamtej nocy nawiedził Sarę w śnie. Nie była do tego przygotowana. Nie ochronił jej przed tym. Co najgorsze, obawiał się, że nie będzie w stanie jej ochronić przed Lucienem. Zaklął siarczyście w duchu. Co miał zrobić. Pierwszy raz w życiu czuł się bezradny. Nie miał strategii. Po raz pierwszy w swoim długim życiu bał się. Bał się o kobietę, która w tej chwili leżała w jego łożu, a która stała się dla niego kimś bardzo ważnym. O ile nie najważniejszym. Pogładził ją po policzku i w tym samym momencie zauważył jak łza spływa jej po skroni. Otarł ją kciukiem.
- Saro… - wyszeptał. Dziewczyna otworzyła oczy i spojrzała na niego z bólem. Nim zdążył cokolwiek powiedzieć przekręciła się na bok i zaczęła płakać. Alexowi krajało się serce kiedy na nią patrzył. Drżała na całym ciele, a pościel tłumiła jej szloch. Książę wyciągnął dłoń i założył jej włosy za ucho. Sara spojrzała mu w oczy.
- Dlaczego ? – zapytała z cierpieniem – dlaczego oni zabrali mi wszystkich, których kochałam? Dlaczego? – patrzyła na Alexa szukając u niego odpowiedzi. Mężczyzna spuścił wzrok. Nie wiedział co ma jej właściwie powiedzieć. Sarę nagle oświeciło. Zmarszczyła brwi i podciągnęła się wyżej na łóżku opierając się plecami o poduszki. Wbiła wzrok w okno – Chryste…..to ja – powiedziała cicho. Alex spojrzał na nią czule – moi rodzice i babka zginęli, bo oni szukali mnie prawda? – odwróciła wzrok w jego stronę. Alex nie odezwał się słowem, jedynie patrzył na nią ze współczuciem – mam rację…. – sama odpowiedziała na swoje pytanie – boże…ile jeszcze osób zginie przeze mnie? – odparła i zakryła dłonią usta a łzy popłynęły jej po policzkach. Alex ujął ją za podbródek i zmusił by na niego spojrzała.
- Cherie….to nie twoja wina – powiedział spokojnym i aksamitnym tonem patrząc jej uważnie w oczy.
- A czyja? – zapytała z bezradnością nie mogąc powstrzymać łez. Przekręciła głowę i patrzyła na niego wyczekująco.
- To Lucien jest winien śmierci Lilith i twoich rodziców i zapłaci mi za to – powiedział rzeczowym tonem – krzywdząc Lilith i Ciebie stanął przeciwko Rasie a tym samym przeciwko mnie. Dla kogoś takiego jak on nie znam litości. Zniszczę go przysięgam – powiedział i pogładził Sarę po policzku. Dziewczyna przymknęła oczy i odetchnęła głęboko.
- Najlepiej by było gdybym zniknęła zostawiając was w spokoju. To moja walka – przyznała i uniosła zaszklony wzrok. Alex przysunął się bliżej i ujął jej twarz w dłonie.
- Nawet o tym nie myśl – odpowiedział książę stanowczym tonem – on zabił moją przyjaciółkę i próbował zgładzić Aaidana. To nie tylko Twoja walka. To również moja walka i nie pozwolę ci stąd odejść. Zostaniesz tu gdzie jesteś bezpieczna i nie próbuj uciec, bo znajdę cie wszędzie – dodał patrząc jej głęboko w oczy. Przewiercał ją na wylot tym swoim złotym spojrzeniem. Sprawiał, że serce wykonało salto a w płucach brakło powietrza – pójdę za tobą nawet do piekła cherie – wyznał szczerze. Sara przygryzła dolną wargę powstrzymując płacz.
- Boje się Alex – wyszeptała. Książę spojrzał na nią łagodnie i przyciągnął ją do siebie tuląc czule. Dziewczyna przylgnęła do niego całym ciałem, chowając się w jego silnych ramionach niczym w bezpiecznym kokonie. Potrzebowała ciepła i siły, którą oferował jej Alex. Głaskał ją kojąco po włosach. Szeptał słowa pociechy kołysząc ją w ramionach. Chciał ulżyć jej w cierpieniu. Pragnął dać jej to czego potrzebowała. Chciał się nią opiekować i ochronić ją przed niebezpieczeństwem. To stało się dla niego najważniejsze. To było celem jego egzystencji.
- Saro…. – wyszeptał i wplątując palce w jej jedwabiste włosy odsunął się od niej powoli. Dziewczyna spojrzała mu w oczy z bezbronnością i ufnością. Pogładził czule jej policzek wierzchem dłoni i przesunął wzrokiem po jej zmęczonej twarzy – zaufasz mi choć odrobinę? – zapytał z nadzieją w głosie. Jego oczy błyszczały płynnym złotem. Patrzyły na nią z delikatnością i spokojem. Hipnotyzowały. Koiły ból i odpędzały koszmary. Mogłaby patrzeć w te oczy przez cały czas.
- Zaufam ci Alex – odpowiedziała po chwili – ale nigdy więcej mnie nie okłamuj, proszę …. – wyszeptała i spuściła głowę powstrzymując łzy, które nie chciały przestać lecieć. Alex ujął ją pod brodę i uniósł twarz ku sobie.
- Spójrz na mnie cherie – wyszeptał. Kiedy uniosła wzrok napotkała parę najpiękniejszych złotych oczu jakie kiedykolwiek widziała. Szczere, czułe i pełne troski – obiecuje – dodał i ujął jej policzek w swoją ciepłą dłoń. Potarł kciukiem dolną wargę patrząc na jej pełne usta z tęsknotą. Przesunął spojrzeniem w górę jej twarzy i zatrzymał się na pięknych lazurowych oczach. Sara delikatnie położyła mu dłoń na piersi. Przez cienki materiał koszulki czuła jakie bije od niego ciepło co było paradoksalne biorąc pod uwagę kim był. Alex pochylił się i powoli złożył na jej ustach delikatny, ale słodki pocałunek. Ostrożnie muskał ustami jej miękkie wargi. Kiedy poddała się jego pieszczocie i rozchyliła wargi powoli wtargnął językiem do środka. Niepewnie badał każdy milimetr ust przesuwając po nich językiem w wystudiowaną powolnością. Tym razem był czuły, delikatny i ostrożny. Tym pocałunkiem utwierdzał ją w przekonaniu, że stała się dla niego najcenniejsza na świecie, że pragnie by czuła się przy nim bezpiecznie. Chciał jej dać pociechę przelewając w pieszczotę całą delikatność na jaką potrafił się zdobyć. Kiedy się od siebie oderwali Alex oparł czoło o jej czoło i odetchnął głęboko.
- Nie mogę ci się oprzeć Saro – wyznał i odsunął się by spojrzeć jej w oczy – jesteś dla mnie jak narkotyk. Uzależniłem się od twojego smaku, zapachu i spojrzenia. Od całej ciebie i choć będę starał się kontrolować wcale nie uda mi się od tego uciec – przyznał i założył jej włosy za ucho w czułym geście – nie jestem tak silny jak mi się wydawało – powiedział z ironią i potarł nasadę nosa.
- Alex… - wyszeptała.
- Wiem. Miałem cie nie dotykać a co za tym idzie również nie całować, ale….. – nim zdążył dokończyć Sara ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała. Alex początkowo zaskoczony szybko wrócił do równowagi. Chwycił ją za kark w delikatnym, ale zaborczym geście i odwzajemnił pocałunek. Pełen namiętności, subtelności i powolności. Sara drobnymi dłońmi przesunęła po jego torsie.
- Zostań ze mną – poprosiła kiedy się od siebie oderwali. Alex zajrzał jej uważnie w oczy starając się z nich wyczytać cokolwiek – proszę…. – wyszeptała i ułożyła się na łóżku bez słowa pociągając go za sobą. Nadal patrząc jej w oczy wyciągnął się obok niej.
- Jesteś tego pewna? – zapytał. Sara w odpowiedzi kiwnęła głową i spojrzała mu w oczy. Książę odgarnął jej zbłąkany kosmyk włosów z twarzy i pocałował ją w czoło. Sięgnął po koc i okrył ją nim przyciągając ją jednocześnie do siebie. Dziewczyna oparła głowę na jego piersi i zamknęła oczy po czym natychmiast zasnęła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:03:30 16-05-11    Temat postu:

A jednak udało się uniknąć walki...
Tengan poczuł się na pewno dotknięty słowami Alexa... Był mu tak wierny i oddany, a usłyszał takie oskarżenia...

Biedna Sara, ten obraz, jaki ujrzała we śnie, całkiem ją wyczerpał... Dobrze, że Alex był przy niej... Ta scena między nimi była przepiękna, romantyczna...
Mimo wszystko mam nadzieję, że Alexowi uda się ochronić Sarę...

Czekam na dalszy ciąg
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:27:39 16-05-11    Temat postu:

Ale się rozmarzyłam Znów to powiem - piszesz tak cudownie i tak wspaniale oddajesz uczucia bohaterów, że nie trzeba wcale wysiłku by sobie to wszystko wyobrazić, a nawet poczuć to, co oni czują na własnej skórze
Widziałam, że Alex i Tegan nie pobiją się - to by już była przesada:P Zresztą Tegan zbyt szanuje Alexa i dobrze wie, co czuje jego przyjaciel, no a poza tym ma czyste sumienie, więc nie miał powodu kłócić się z księciem. Wyszedł, zostawiając Sarę i Alexa i to najlepsze co mógł zrobić w tej sytuacji Lubię go. Bardzo. Musisz mu koniecznie znaleźć jakąś kobietę/wampirzycę/czarownicę albo kogo tam chcesz do pary, bo się chłopak marnuje;)
Całe szczęście, że Sara wreszcie postanowiła zaufać Alexowi, pytanie tylko czy on wreszcie uporał się sam ze sobą. Wygląda na to, że tak i teraz wreszcie będzie mógł się skupić na obmyślaniu strategii, ale kto wie, co tam wymyślisz;)
Czekam na next:D
Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:46:27 16-05-11    Temat postu:

Dzięki dziewczynki za komentarze :*

Aguś kochana bardzo trafnie wytłumaczyłaś zachowanie Tegana właśnie to chciałam przekazać w tym odcinku. Tegan zbyt szanuje księcia i nie ma nic na sumieniu, więc nie miał powodu by się bić. Tym bardziej, że jest raczej spokojny i opanowany i nie kwapi się do walki faktem jest, że słowa Alexa mocno go zabolały
Co do kobiety dla Tegana to spokojnie wszystko w swoim czasie. Też bardzo go lubię dlatego "mianowałam" go powiernikiem Sary
Co do Alexa i Sary. Owszem dziewczyna mu uwierzyła. Pytanie tylko na jak długo???
A czy Alex uporał się sam ze sobą? Okaże się w kolejnych odcinkach
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:58:07 16-05-11    Temat postu:

Na jak długo? Co to ma znaczyć? Znów chcesz zerwać tę cieniutką nić porozumienia między nimi? Niedobra:P W każdym razie Sara jest jego słabością i albo nauczy się z tym sobie radzić, albo będzie miał przechlapane, delikatnie mówiąc
I Ty już mi tu lepiej nie wprowadzaj zamętu komentarzami tylko pisz kolejne odcinki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:18:01 16-05-11    Temat postu:

Ja? Zamęt? może troszeczkę hihi.......ja nic nie chce zrywać, ale jak wyjdzie to się okaże

Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 20:48:12 16-05-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:25:58 16-05-11    Temat postu:

to ja już nic nie mówię, tylko czekam na odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:41:36 16-05-11    Temat postu:

A co mi tam niech stracę

ODCINEK 21

Tegan wyszedł właśnie na polowanie. Był wściekły na księcia za to jak go potraktował. Nie miał prawa oskarżać go o to, że uwodzi Sarę. Tym bardziej jeśli nie miał racji. Sara była piękna owszem, ale stała się dla niego jedynie przyjaciółką. Nie czuł do niej nic poza sympatią i braterską troską. Wiedział, że podobnie ona myślała o nim. Byli dla siebie jak rodzeństwo. Natomiast Alex ostatnio gubił się we własnych myślach, nie wiedział co mówi ani co robi. Stał się gwałtowny, zdenerwowany i zazdrosny. Jego zachowanie opiewało o obsesję. Tegan nie pamiętał, żeby kiedykolwiek książę zachowywał się w ten sposób. Zupełnie jakby nie widział na świecie nic oprócz Sary. Gotów był skoczyć za nią w ogień bez zastanowienia jak zakochany nastolatek.
Tegan westchnął i pokręcił głową z bezradnością. Odrzucił głowę w tył i zaciągnął się nocnym powietrzem w poszukiwaniu pożywienia. Kiedy wyczuł niedaleko dwójkę młodych mężczyzn odurzonych narkotykami jego nozdrza się rozszerzyły a na usta wypełzł drapieżny uśmiech. Pognał w tamtą stronę z całych sił i stanął w cieniu ogromnego drzewa. Oparł się o niego krzyżując dłonie na piersi i obserwował swoje ofiary. Jego błękitne oczy błysnęły czerwienią. Mężczyźni szli obok siebie śmiejąc się głośno i podając sobie nawzajem skręta. Nagle przystanęli i zaczęli się nerwowo rozglądać. Poczuli na karkach nieprzyjemne dreszcze. Odnosili wrażenie jakby coś ich obserwowało.
- Słyszałeś ? – zapytał jeden z nich i spojrzał na kumpla szeroko otwartymi oczami starając się oprzytomnieć. Drugi jednak machnął tylko ręką i zabrał skręta zaciągając się nim.
- Za dużo wyjarałeś stary – zachichotał – zaraz będziesz może widział jeszcze białe myszki – powiedział i ruszył powoli przed siebie. Wtedy dostrzegł w ciemności parę czerwonych oczu i usłyszał cichy pomruk. Stanął jak wryty i upuścił skręta na ziemię – o żesz w mordę – zaklął – co to? – zapytał. Kumpel spojrzał w jego stronę i wytrzeszczył oczy kiedy z cienia wyszedł Tegan. Potężny, groźny, bez śladu emocji na surowej twarzy.
- To jakieś jaja?! – wrzasnął jeden z nich i zaczął pomału wycofywać się w stronę z której przyszli. Jednak w pewnej chwili poczuł się tak jakby ktoś złapał go za kostki i mocno trzymał. Tak jakby wrósł w ziemię. Nie mógł się ruszyć. Przerażony patrzył jak Tegan podchodzi do jego kumpla i bez słowa pochyla się nad jego szyją wbijając w nią ogromne kły.
Tegan poczuł jak gorąca krew spływa mu po żołądka. Jego ciało zaczęło nabierać sił, naprężyło się jak do ataku. Przestał odczuwać zmęczenie. Skrzywił się lekko kiedy odór narkotyków dostał się do jego nozdrzy. Nieprzyjemny gorzki smak rozlał się po języku. Odsunął się powoli i zasklepił ranę językiem. Położył dłoń na czole mężczyzny i wymazał mu z pamięci to spotkanie. Ułożył go ostrożnie na ziemi i podszedł do drugiego. Wbił kły i pił zapełniając organizm niezbędnymi siłami. Pił tyle ile było konieczne żeby wrócić do pełni sił i żeby w razie potrzeby móc się podzielić z kompanami. Brał jednak tyle żeby nie zrobić krzywdy ludziom. To była podstawowa zasada jaką kierowała się Rasa pod przewodnictwem Alexa. Nigdy nie zabijać ludzi podczas pożywiania się. Mieli ich chronić a nie krzywdzić. Jego pobratymcy czasem żywili się krwią kobiet, ale zwykle podczas seksu. Dawali jej nieziemską rozkosz w zamian oczekując jedynie krwi. To uczciwy układ biorąc pod uwagę, że nikomu nie działa się krzywda a kobiety nie mogły zajść w ciążę. Nie przenosili chorób ani nie mieli możliwości zarażenia się od chorego człowieka. Ten układ jednak zakłócali tacy jak Lucien i jego zgraja. Wampiry które kierowała żądza krwi i dla których człowiek był ofiarą. Nic nie znaczącym ogniwem w łańcuchu pokarmowym w którym wampir był drapieżnikiem na piedestale.
Tegan odsunął się od mężczyzny i zasklepił ranę językiem po czym podobnie jak u poprzednika wymazał wspomnienie o tym spotkaniu. Pozostawił ich śpiących w parku i ruszył przed siebie wracając do kwatery. Kiedy tak gnał niedostrzegalny dla ludzkiego oka coś zwróciło jego uwagę. Zmarszczył brwi. Jego wrażliwy słuch zarejestrował odgłosy walki kilka przecznic dalej. Pognał w tamtą stronę i trafił w sam środek walki trójki wampirów. Warczenie i drapieżne syki którym towarzyszyło kłapanie zębami. Zdecydowanym i pełnym gracji krokiem ruszył w tamtą stronę trzymając dłoń na sztyletach przymocowanych paskiem do ud. Dwie pary czerwonych wręcz bordowych oczu zwróciły się w jego stronę. Wampiry obnażyły popsute i żółte kły i syknęły ostrzegawczo kierując się w jego stronę. Tegan chwycił sztylet i sprawnym ruchem rzucił go w stronę wroga. Tytan wbił się w skórę wampira a po chwili została po nim jedynie kupka popiołów. W tym samym momencie drugi z wampirów rzucił się na Tegana pazurem kalecząc mu ramię. Wojownik warknął i uderzył wampira z całych sił aż uderzył całym ciałem o przeciwległą ścianę a nim zdążył wstać jego ciało zaskwierczało w kontakcie z tytanem. Tegan chwycił kolejny sztylet i podszedł do wampira leżącego pod ścianą. Był poważnie ranny i nie miał na pewno sił by walczyć. Tegan już miał pozbawić go życia wbijając mu w serce sztylet kiedy w blasku księżyca dostrzegł znajomą twarz. Zmarszczył brwi i jednocześnie do jego nozdrzy dotarł zapach morskiej wody i słońca.
- Chryste ……Ian? – zapytał i klęknął przed przyjacielem. Schował sztylet do pochwy na udzie i pochylił się nad wojownikiem.
- Wybacz …. – powiedział cicho i jęknął próbując się podciągnąć nieco - …..że ci nie pomogłem, ale……- syknął z bólu i odetchnął głęboko - ….jestem na wakacjach – palnął i zaśmiał się z ironią patrząc na Tegana z udręką.
- Co się stało? – zapytał i otaksował Iana spojrzeniem. Poturbowana twarz, krew na ubraniu i ciele, rozorana pazurami klatka piersiowa i rana od ukąszenia na nadgarstku.
- Wyszedłem z wprawy na tym pustkowiu – odpowiedział i zaśmiał się z sarkazmem, ale szybko tego pożałował bo ból dał o sobie znać. Skrzywił się i warknął wściekły na swoją bezradność.
- Chodź, zabiorę cię stąd – zadecydował Tegan i pomógł przyjacielowi wstać – trzymaj się – polecił i pognał z tylko sobie znaną szybkością do kwatery.

***
Alex leżał w swoim łóżku tuląc Sarę w ramionach i patrząc w sufit. Nie sądził, że uda mu się zasnąć, tym bardziej, że od kilku dni cierpiał na bezsenność. Nic nie pomagało a im bardziej był zmęczony tym trudniej przychodził mu sen. Chodził spięty, zdenerwowany, rozdrażniony. Nie mógł się na niczym skoncentrować a to w konsekwencji mogło doprowadzić do katastrofy. Teraz czując ciepło Sary przy sobie i jej cudowny zapach ogarnął go spokój. Sen spadł na niego niespodziewanie dając ukojenie dla skołatanych nerwów. Bliskość tej kobiety dawała to o czym wolał nie pamiętać i to za czym podświadomie tęsknił. Ciepło, spokój, radość i opanowanie. Wiedział, że teraz nie umiałby bez niej żyć. Potrzebował jej w swoim życiu. Stała się dopełnieniem jego samego. Zdał sobie sprawę, że do tej pory żył w połowie. Teraz mając Sarę obok był dopiero całością. Była jego przeciwieństwem. Delikatna, subtelna i wrażliwa a drugiej strony nieokrzesana i gwałtowna. On natomiast zawsze opanowany, surowy i stanowczy. Nie kierował się emocjami. Wciągnęła go w swój świat pokazując rzeczy których istnienia nie dopuszczał do siebie. Spojrzał na nią i uśmiechnął się do siebie. Była taka krucha a jednocześnie silna. Odgarnął jej włosy z twarzy i pogładził po policzku. W tym samym momencie usłyszał czyjeś ciche pukanie do drzwi.
- Proszę – odpowiedział. Do sypialni wszedł Dante a kiedy zobaczył Sarę leżącą w jego objęciach uniósł pytająco brwi – o co chodzi? – zapytał ignorując nieme pytanie przyjaciela.
- Potrzebujemy cie na dole Alex – odpowiedział już z poważną miną patrząc księciu w oczy z błyskiem gniewu.
- Już schodzę – powiedział. Dante kiwnął głową i ostatni raz zerknąwszy na Sarę wycofał się z pokoju księcia. Alex pogłaskał dziewczynę po włosach i pocałował ją w czoło. Kiedy się odsunął zobaczył, że otworzyła oczy. Spojrzała na niego niepewnie i wtuliła się mocniej.
- Cherie….. – wyszeptał unosząc jej podbródek delikatnie i patrząc w oczy czule – muszę iść. Czekają na mnie.
- Coś się stało? – zapytała zaniepokojona i uniosła się na łóżku do pozycji siedzącej opierając się o poduszki. Alex również usiadł i przeczesał włosy palcami.
- Obawiam się, że tak –przyznał szczerze i spojrzał jej w oczy z troską po czym wstał. Zerknął na zegarek i obszedł łóżko – jeśli będziesz czegoś potrzebować będę na dole – zakomunikował. Sara przytaknęła i uśmiechnęła się nieśmiało.
- Pójdę do Neli – powiedziała – nie chce być teraz sama – dodała a jej oczy zaszkliły się od łez. Alex podszedł do niej i ujął jej policzek w dłoń.
- Wrócę do ciebie tak szybko jak to będzie możliwe – obiecał i musnął jej usta swoimi w intymnej pieszczocie po czym wyszedł z sypialni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:49:48 16-05-11    Temat postu:

dubel

Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 21:10:21 16-05-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:19:28 16-05-11    Temat postu:

O mamusiu... a czy Ty wiesz, że ja rano muszę wstać do pracy?
Zaraz przeczytam - to na pewno, ale skomentuję jutro, wybacz ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:06:36 16-05-11    Temat postu:

Hmmm... Tengan podczas polowania znajduje kolegę... Czyżby Lucien miał coś wspólnego z tą napaścią?
Opis walki- świetny...

Ciekawa jestem, o co w tym wszystkim chodzi...
Czekam na dalszy ciąg...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:34:08 17-05-11    Temat postu:

Pojawia nam się kolejna postać - Ian, który jest najwyraźniej dobrym znajomym Tegana. Zastanowiło mnie hasło, które padło z jego ust "jestem na wakacjach", ale może niepotrzebnie doszukuję się jakichś podtekstów W każdym razie "koledzy" nieźle go urządzili i kto wie, co by się stało, gdyby Tegan nie zjawił się w porę. I odniosłam jeszcze wrażenie, że Dante nie jest zadowolony z tej zażyłości między Sarą i Alexem, ale może za dużo kombinuję Jak to ja
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:38:39 17-05-11    Temat postu:

Dziękuję dziewczynki za komentarze :*
Owszem pojawia nam się nowa postać Ian. Aguś jeśli chodzi o zwrot na wakacjach - chodziło raczej o metaforę, bo Ian po prostu nie pomógł Teganowi w walce tylko leżał jak długi na chodniku
Co do Dantego. Jemu akurat zażyłość Alexa i Sary jest całkiem obojętna. Sądzę, że wywnioskowałaś tak kiedy przeczytałaś o tym gniewnym błysku w jego oczach, ale to raczej zwrócone było do sytuacji w której Alex był im potrzebny a nie do jego związku z Sarą
No to chyba udało mi się dowyjaśniać co nie zostało w opowiadaniu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
conan235
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 07 Sty 2011
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:06:06 18-05-11    Temat postu:

Uuuuuuu jaka mroczna ta magia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 13 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin