Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mroczna Magia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:47:34 16-07-11    Temat postu:

No na tyle kochana to nawet przy dobrych wiatrach nie starczy mi pomysłów. Przynajmniej na razie, ale być może pociągnę opowiadanie do kolejnego sezonu. Jednak tam już kto inny będzie głównym bohaterem i na nim się skupię głównie. Zobaczymy jeszcze jak to będzie właściwie
Tymczasem zapraszam na kolejny odcinek Nie wiem co to z niego wyszło, ale cóż


ODCINEK 35


Roxy podeszła do okna i spojrzała w niebo. Słońce już wschodziło. Świat budził się do życia. Ptaki zaczęły świergolić, rośliny wilgotne od porannej rosy. Dziewczyna przymknęła powieki a po jej policzku popłynęła samotna łza. Jak zwykle wszystko za co się zabiera kończyło się tak jak dziś. Do niczego się nie nadawała. Wszystko chrzaniła. Co z niej za wampir. Jak miała chronić Sarę skoro jedna zwykła sesja i już wpakowała dziewczynę w kłopoty. Przeczesała włosy drżącymi palcami.
- Przestań się zadręczać – usłyszała ciepły głos Tegana. Stanął obok niej i założył jej włosy za ucho.
- Jak się czuje Sara – zapytała i wlepiła wzrok w niebo.
- Nic jej nie jest. Wraca do sił – powiedział starając się ją uspokoić. Na nic się to jednak nie zdało. Nadal czuła się winna. Wiedział to. Stała z milczeniu wpatrzona w jakiś mało znaczący punkt – Roxy…… - ujął jej podbródek zmuszając ją by na niego spojrzała. Kiedy to zrobiła napotkał najbardziej smutne oczy jakie kiedykolwiek widział – to nie twoja wina, rozumiesz? To mogło się zdarzyć każdemu z nas – powiedział. Roxy jednak wyswobodziła się od jego dotyku i oparła się plecami o parapet.
- Tylko, że każdy z was potrafiłby sobie z tym poradzić, a ja nie. Dobrze wiedziałam, że jestem za słaba na to by jej pomóc jeśli coś się stanie a mimo to …… - głos jej się załamał.
- Chciałaś jej pomóc – dokończył patrząc na nią z czułością – widziałaś jak bardzo zależy jej na tym by nie była dla nas ciężarem. Chciałaś dać jej coś, by czuła się lepiej. Nic w tym złego. Poza tym, gdyby nie ty Sara mogłaby już nie żyć. Utrzymałaś ją dopóki nie przybył Alex. To wymagało od ciebie ogromnego wysiłku, więc nie rozumiem skąd przypuszczenie, że jesteś słabsza niż którekolwiek z nas – odparł ze szczerością.
- Nie powinnam była się za to zabierać. Wszystko chrzanie jeśli się do tego dotykam. Nie wiem co mnie podkusiło – wysyczała zła na siebie. Odepchnęła się od parapetu i podeszła do stołu. Sięgnęła po swoją kuszę i zarzuciła ją sobie na plecy.
- Co ty robisz? – zapytał marszcząc brwi. Roxy posłała mu spojrzenie pełne wściekłości i smutku.
- Wychodzę – rzuciła i ruszyła do drzwi. Tegan jednak złapał ją za łokieć i spojrzał w oczy.
- Wydaje ci się, że pozwolę ci stąd wyjść, kiedy słońce wschodzi? – powiedział z furią – to samobójstwo.
- Puść mnie – wysyczała i spojrzała na jego dłoń zaciśniętą na jej ramieniu. Kiedy nie drgnął wyrwała mu się gwałtownie i wyminęła go szybko. Tegan jednak wcale nie zamierzał dać za wygraną. Zagrodził jej drzwi.
- Co ty do cholery wyprawiasz? – zapytał patrząc na nią nie rozumiejąc – słońce cie zabije. To co się stało nie jest powodem by tak się narażać – dodał. Roxy prychnęła ironicznie.
- Nic o mnie nie wiesz – warknęła obnażając kły – radzę ci wypuść mnie, bo wyjdę siłą – powiedziała a jej oczy zalśniły bordowo – nie twoja sprawa co się ze mną stanie. Jestem wolna o ile mi wiadomo i mogę robić co mi się podoba – skrzyżowała ręce na piersi patrząc na niego wojowniczo.
- Mylisz się – powiedział i przyciągnął ją gwałtownie do siebie całując namiętnie. Zaskoczona Roxy zachwiała się lekko po czym odwzajemniła pocałunek delikatnie. Po jej policzku popłynęła samotna łza. W piersi ugrzązł szloch. Tegan oderwał się od niej i pogładził ją po policzku. Roxy uniosła wzrok i wyszeptała:
- Wybacz – po czym z całych sił pchnęła Tegana o przeciwległą ścianę. Zanim zdążył się ocknąć dziewczyny już nie było. Wybiegł za nią, ale nie wyczuł nawet odrobiny jej zapachu. Osłonił oczy od słońca i rozejrzał się dookoła. Nie miał pojęcia dokąd mogła pójść. Zaklął pod nosem i wszedł do domu. Była tylko jedna osoba, która mogła wiedzieć, gdzie jest Roxy. Vincent.

***
- Jesteś tego pewien – zapytał Alex patrząc na przyjaciela wyczekująco?
- Niestety tak – przyznał. Sara odwróciła głowę a po jej policzkach popłynęły łzy – wysłałem tam Sherin i Robbiego. Mam nadzieję, że dowiedzą się czegoś więcej. Przykro mi Saro – zwrócił się do dziewczyny. Sara tylko kiwnęła głową i otarła oczy.
- Czyli wychodzi na to, że mam kolejny cudowny dar – zaśmiała się histerycznie przeczesując włosy palcami – tylko tym razem widzę śmierć, która jakby tego było mało już się wydarzyła. Nawet nie mogę temu zapobiec. Przecież to jakiś obłęd – powiedziała bezradnie – dlaczego ja? Dlaczego do cholery moi bliscy giną? – zapytała i spojrzała na Alexa a później na Vina. Żaden z nich nie umiał odpowiedzieć jej na to pytanie. Nikt nie znał odpowiedzi. – boże…… - wyszeptała i ukryła twarz w dłoniach.
- Musimy teraz się dowiedzieć jak można wykorzystać twój dar Saro. Nie masz go bez powodu – zauważył Alex.
- Jasne – prychnęła – mam go po to by mnie dręczyły kolejne koszmary. Nie chce go! Mam już dość – powiedziała i głos jej się załamał. Alex przyciągnął ją po siebie i pogładził po głowie. Dziewczyna wcisnęła się głębiej w jego ramiona i zaczęła płakać. Całe napięcie ostatnich dni, emocje, strach uchodziły z niej w tej chwili.
- Saro obiecuję ci że to się w końcu skończy – powiedział Alex i spojrzał z bezradnością na Vincenta. Chciał w to wierzyć. Chciał by Sara uwierzyła. Pragnął dać jej bezpieczeństwo i spokój. Tego najbardziej potrzebowała, a nie doświadczyła tego od bardzo dawna – Saro…. – wyszeptał. Ujął jej twarz w dłonie i spojrzał w oczy – zaufaj mi proszę. Zrobię dla ciebie wszystko – zapewnił szczerze. Sara kiwnęła głową.
Nagle do sypialni wpadł jak burza Tegan.
- Vincent Roxy uciekła – wydyszał. Vin spojrzał na Tegana i pokręcił głową.
- Obawiałem się tego – powiedział i usiadł na kanapie stojącej w sypialni. Pochylił się do przodu i oparł łokcie o kolana.
- Nie wiesz gdzie może być? – zapytał zaniepokojony Tegan – już prawie świta.
- Nikt tego nie wie – stwierdził i spojrzał bezradnie na przyjaciela – jeśli uciekła to może oznaczać tylko jedno. Wyznaczyła sobie karę za to co się stało z Sarą – wytłumaczył. Sara zmarszczyła brwi.
- Co masz na myśli Vin? Jaką karę? – zapytała i patrzyła wyczekująco na wampira. Mężczyzna westchnął i przymknął oczy.
- Roxy – zaczął – kiedyś miała swojego mistrza. Wampira, który wszystkiego ją uczył. Był dla niej panem, ojcem i katem w jednym. Kiedy coś przeskrobała zawsze ją karał. Robił to tak często, że Roxy już nie wiedziała za co. Obrywała za wszystko. Za błahostki. Przez lata mówiono jej że do niczego się nie nadaje, że wszystko czego się dotknie rozsypuje się – wyjaśnił. Tegan osunął się ciężko po ścianie siadając na podłodze – Roxy ma obniżoną samoocenę, jest wobec siebie bardzo krytyczna. Często znika kiedy coś jej się nie uda. Potem wraca w opłakanym stanie. Za każdym razem boję się, że już nie wróci, albo zrobi sobie krzywdę – przyznał i spojrzał na Tegana – przykro mi, ale nic nie możemy zrobić. Roxy doskonale się ukrywa. Zaciera za sobą wszystkie ślady. Nie raz próbowałem ją odnaleźć bezskutecznie.
- Jasna cholera! – zaklął Alex – nie miałem pojęcia i tak na nią naskoczyłem – wstał i potarł nasadę nosa. Spojrzał na przyjaciela ze skruchą – przepraszam Tegan. Chryste…..jak mogłem ? – Tegan spojrzał na księcia a jego oczy stały się puste i zamglone. Bał się w tej chwili tego co może zastać kiedy Roxy wróci. O ile w ogóle wróci. Musiał jej jakoś pomóc. Musiał zrobić wszystko by zapobiec kolejnej takiej ucieczce.
- Nie ma szans żeby ją odnaleźć? – zapytała Sara. Vincent jednak tylko pokręcił przecząco głową.
- Czyli mam teraz czekać i zastanawiać się co się z nią dzieje i w jakim stanie wróci? – spytał z cierpieniem w głosie Tegan. Vincent nic nie odpowiedział. Nie wiedział co miałby właściwie powiedzieć. Żadne słowa tu nie pomogą – do diabła z tym! – warknął Tegan i wstał przechadzając się nerwowo po pokoju – nie wytrzymam w tej niepewności- warknął i kopnął w drzwi. Ryknął wściekle i wyszedł z sypialni. Z progu minął się z Neli. Spojrzała za nim ze zmarszczonymi brwiami po czym weszła do sypialni.
- Co się stało? – zapytała kiwając w stronę w której zniknął Tegan.
- Roxy uciekła – powiedział Vincent – pójdę z nim porozmawiać – dodał i wyszedł z sypialni. Neli podeszła do łóżka i usiadła obok przyjaciółki.
- Wszystko z tobą w porządku? – zapytała obejmując Sarę troskliwie. Przyjrzała jej się uważnie i spojrzała w oczy.
- Nic mi nie jest – odpowiedziała z lekkim uśmiechem – a ty gdzie się podziewałaś? – zapytała unosząc znacząco brwi. Neli nieśmiało spojrzała na Alexa i spuściła wzrok. Książe uśmiechnął się delikatnie i wstał.
- Pójdę poszukać chłopaków – stwierdził i pocałował Sarę w głowę po czym bez słowa wyszedł.
- No więc? Co się dzieje? – zapytała Sara kiedy Alex zniknął za drzwiami. Neli westchnęła i spojrzała na przyjaciółkę zmęczonymi oczami.
- Sama nie wiem – przyznała zrezygnowana – chodzi o Rexa. On jest……to znaczy – przeczesała włosy palcami – Rex nie jest tylko wampirem – powiedziała i spojrzała Sarze w oczy wahając się czy mówić dalej. Sara zmarszczyła brwi nie bardzo rozumiejąc o co chodzi Neli – on jest pół wampirem, pół panterołakiem jak ja – dodała. Sara otworzyła szeroko oczy.
- Ty chyba żartujesz? Jak to możliwe?
- Jego matka była panterołakiem a ojciec wampirem, ale nie to jest takie istotne – powiedziała po chwili i spuściła głowę. Założyła włosy za ucho i odetchnęła głęboko – Rex jest moim mężczyznom – wydusiła z siebie – jesteśmy na siebie skazani do końca życia. Połączymy się prędzej czy później i bez względu na to czego oboje chcemy. Rex jako przeznaczony mi mężczyzna ma prawo wziąć siłą to co mu się należy, a ja należę do niego – przyznała i spojrzała Sarze w oczy.
- O mój Boże – Sara zakryła dłonią usta ze zdziwienia…..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:51:45 17-07-11    Temat postu:

Roxy nie powinna siebie za wszystko winić... Biedny Tengan, nie zdołał jej zatrzymać... Mam nadzieję, że jej się nic złego nie stanie...
Sara też jest załamana... Myśli, że jest bezużyteczna, bo nikomu nie potrafi pomóc... A teraz jeszcze ta ucieczka Roxy...
No i Neli powiedziała jej o wszystkim- kolejne problemy walą się Sarze na głowę...
Cóż, mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy- również dla Roxy... Polubiłam ją i nie chciałabym, żeby zginęła...

Czekam na dalszy ciąg....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:23:22 17-07-11    Temat postu:

No to się porobiło... ale czuję, że z Roxy jednak wyjdzie z tego cało
A pomysłów jestem pewna, że by Ci starczyło - zobacz, to już 35 odcinek, do 100 wcale nie tak daleko
Jeśli mogę coś podsunąć - chętnie poczytałabym coś o Lucienie Może byś mu tak poświęciła jeden odcinek? Albo chociaż pół, co? Może Roxy powinna go spotkać, może okazałoby się, że dobrze się znają, a Roxy ma powody, by się na nim odegrać i dlatego stanęła po stronie Alexa? Albo może Lucien zauroczyłby się naszą blondyneczką i Tegan miałby nielada rywala? Albo najzwyczajniej w świecie Lucien powinien ją porwać czy coś w tym stylu, choćby po to, by wyciągnąć od niej informacje o Alexie i jego oddziałach przed wielką bitwą... Dobra, dość, wiem, że nic z tego, ale nic nie poradzę na to, że fantazja mnie ponosi:P


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 13:26:06 17-07-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:53:31 17-07-11    Temat postu:

Co się stanie z Roxy - nie powiem ani czy ucieczka skończy się dobrze,a ni czy źle
Co do Luciena to muszę się przyznać Aguś, że planowałam poświęcić mu jakąś cześć odcinka, albo może cały, ale jeszcze zobaczę jak to wyjdzie w każdym razie na pewno się pojawi
Co do liczby odcinków to się jeszcze okaże. Na razie niczego nie obiecuje
A Twoje pomysły mają nawet sens może coś wykorzystam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:59:37 17-07-11    Temat postu:

Ja nie wiem, ale jak czytam Twoje opowiadania to mój mózg przełącza się na wysokie obroty i zaczyna podsuwać różne pomysły Nie wiem, co tam wymyślisz, i nawet nie chcę być odpowiadała na moje (retoryczne:P) pytania, ale cieszę się, jeśli czasem mój komentarz się na coś przyda
I fajnie, że będzie coś o Lucienie To będzie naprawdę miła odskocznia od naszej wampirzej gromadki i może przy okazji rzuci nam trochę światła na całość tej historii ^^
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:47:13 26-07-11    Temat postu:

Obiecana odskocznia mam nadzieję, że odcinek się spodoba krótki, ale jakoś nie mam weny

ODCINEK 36

Lucien siedział na drzewie w cieniu bujnej korony. Nie wiedział nawet kiedy słońce wyłoniło się zza horyzontu. Świtało a on zdawał się nie zwracać uwagi na promienie, które zaczynały przedostawać się przez ciemną i grubą pelerynę jaką na siebie narzucił. Dla niego liczyło się tylko to gdzie jest i kogo widzi. Przez kilka godzin siedział na tej przeklętej gałęzi i obserwował kwaterę Alexa. Miał ochotę tam wtargnąć, kiedy tylko książę wraz ze swoimi ludźmi udadzą się na polowanie, ale okazał się sprytniejszy niż myślał. Pozostawił na warcie połowę swoich ludzi. Chronił Sarę jak oka w głowie, roszcząc sobie do niej prawa, których nie miał. Był tak arogancki i pozbawiony honoru, że przywłaszczył sobie to co nie należało nigdy do niego.
Lucien nienawidził go całym sercem. Pragnął jego śmierci jak niczego na świecie. Chciał się zemścić za stulecia upokorzeń. Za to, że żył w jego cieniu jak nikomu niepotrzebny pachołek. Był jedynie pionkiem w jego uczciwej grze. Nie liczył się z jego uczuciami i marzeniami. Teraz znów odebrał mu nadzieję, ale tym razem Lucien nie zamierzał odpuścić. Gotów był ponieść wszelkie konsekwencje, ale nie podaruje Alexowi tego, że odebrał mu Sarę. Dziewczyna należała do niego. Była mu przeznaczona zanim Alex pojawił się w jej życiu. Była jego dopełnieniem. Bez niej Lucien nie mógł być szczęśliwy. Nie był sobą. Nie był całością. Musiał ją mieć. Pragnął jej ciała, duszy i miłości. Pragnął całym sercem by dziewczyna patrzyła na niego tak jak patrzy na Alexa. To on powinien siedzieć teraz przy niej. Tulić ją do piersi i zapewniać o swojej miłości. To on powinien ją całować i poznawać nie Alex, który wlazł w buciorami tam gdzie wcale nie był zaproszony. W naturze miał mieszanie i teraz nie zamierzał postąpić inaczej. Miał takie życzenie i nie zważał na to czy komuś robi krzywdę. Nie interesowało go to wcale. Liczyła się dla niego jego przyjemność i jego zachcianka, a w tej chwili chciał Sarę. Po to tylko żeby utrzeć Lucienowi nosa. Tym razem jednak pożałuje.
Lucien obnażył wściekły kły a jego oczy błysnęły czerwienią. Słońce nieubłagalnie dawało o sobie znać. Zaczynało bezlitośnie zmuszać go do opuszczenia tego miejsca. Ostatni raz spojrzał w okno sypialni Sary i krew w nim zawrzała. Alex trzymał dziewczynę w ramionach i całował. Dotykał ją a ona jego. Odwzajemniała jego pieszczotę z takim samym zaangażowaniem. Dla Luciena to było za wiele. Dzika bestia, która się w nim ukrywała zaczynała wychodzić na światło dzienne. Czuł jak rośnie w nim z każdą minutą i domaga się wypuszczenia. Domagała się zemsty. Lucien zmiażdżył w dłoni gałąź, której się chwycił. Na ziemie posypały się już tylko drzazgi. Warknął przeciągle i z wampirze szybkością pognał do swojej kryjówki.
Nadal oddychając ciężko z wściekłości oparł się o ścianę i przymknął oczy. Nadal widział przed oczami intymną scenę między księciem a jego kobietą. Kobietą, która przy nim powinna kwitnąć. To jemu powinna towarzyszyć. To jemu miała pomagać i jego kochać. To jego potomka ma nosić pod sercem a nie bachora jego wroga. Takie było jej przeznaczenie. Wypełniło by się gdyby nie Alex. Wmieszał się. Zaingerował w przeznaczenie kilka lat temu. Deptał mu po pietach kiedy Lucien szukał Sary, by wypełnić przeznaczenie. Związał się z nią nawiedzając ją w snach. Zaczął ją chronić i wydał tym samym wyrok na siebie i swoich najbliższych. Lucien nie zamierzał teraz zrezygnować. Sara będzie jego. I to szybciej niż wszystkim się wydaje.
Nigdy więcej nie będzie musiał oglądać jak Alex czaruje kobietę, która mu się nie należy. Zginie, a Sara pokocha już tylko jego. Zapomni. Będzie ją traktował jak księżniczkę. Podaruje jej wszystko. Ofiaruje jej cały świat.
Kochał ją i nic tego nie zmieni. Nikt jej nie dostanie. Warknął i z całych sił uderzył w ścianę. Chwycił krzesło i rzucił nim roztrzaskując lustro na miliony kawałków.
- Panie ? – do pokoju wszedł ciemnowłosy wampir o latynoskim pochodzeniu. Spojrzał niepewnie na Luciena i ukłonił się delikatnie.
- Czego? – warknął Lucien, ale nawet na niego nie spojrzał.
- Uważam, że powinieneś wiedzieć, że w szeregach Alexa jest Twoja dawna znajoma – odparł a na jego twarzy pojawił się pełen satysfakcji uśmiech kiedy Lucien powoli odwrócił się w jego stronę i z zaciekawieniem spojrzał słudze w oczy.
- Kto taki? – zapytał unosząc pytająco brew.
- Ktoś kto ośmielił ci się sprzeciwić i uciekł spod Twoich skrzydeł Panie – powiedział wampir i uśmiechnął się cwano. Lucien wyprostował się i spojrzał w okno zastanawiając się nad tym o czym właśnie się dowiedział. Dawno jej nie widział. Po tym jak uciekła po jednej z kar jakie jej wymierzył myślał, że zginęła. Zrobiła wszystko by uwierzył w jej unicestwienie. Był przekonany, że nie da sobie sama rady, że wróci przestraszona tym co działo się na świecie. A jednak dała sobie świetnie radę. Była silniejsza niż jej się wydawało, ale przez stulecia jakie spędziła u niego nie chciała tego do siebie dopuścić. Miała talent i potencjał na to by zostać doskonałym wampirem. Mogła wiele dokonać zostając z nim. Teraz zaszczyciła swoją obecnością szeregi Alexa. Miał więc jeszcze jeden powód by nienawidzić księcia. Zabierał Lucienowi to co należało do niego. Nie powinien był wchodzić mu w drogę.
- Czyli jednak Roxy żyje – powiedział i uśmiechnął się do siebie.
- Owszem Panie i z tego co mi wiadomo dziś nad ranem opuściła kwaterę Alexa – dodał. Lucien gwałtownie na niego spojrzał a jego oczy błysnęły niebezpiecznie.
- Znajdź ją, ale nie wolno ci jej dotknąć. Ta przyjemność przypada mnie – powiedział bezlitośnie. Sługa skinął głową i opuścił pokój – zniszczę cie Alex. Przysięgam – wysyczał przez zęby….


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 21:03:29 26-07-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:52:56 27-07-11    Temat postu:

Jestem, przeczytałam już wczoraj, jak zwykle mi się baaaardzo podoba, ale większy komentarz napiszę jak wrócę, bo nie mam teraz czasu, wybacz :*
ps. Szkoda, że tak krótko, bo jak zwykle mi mało ;P A, i proszę więcej takich "odskoczni"

____
No więc, zacznę od tego, że zrobiłaś mi tym odcinkiem straszny mętlik w głowie. Sara przeznaczona Lucienowi? Że niby Alex to ten zły? Wierzyć mi się nie chce... I kto w takim razie zabija czarownice? No bo skoro to nie Alex, ale Lucien twierdzi, że kocha Sarę, to chyba nie skrzywdziłby jej babki?
Nie wiem już sama co o tym myśleć. Na konie jeszcze powiem, że mam nadzieję, że Roxy nie wróci do Luciena, chociaż w sumie... Jakoś nie przepadałam za nią od samego początku:P
Pozdrawiam i czekam na new, bo teraz to tylko same pytania mi się po głowie kołaczą i żadnych odpowiedzi


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 17:03:59 28-07-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:06:13 28-07-11    Temat postu:

I o to właśnie mi chodziło narobić bałaganu. Mam nadzieję tylko, że sama się z niego później wyplącze
W każdym razie po którymś z Twoich postów, w którym stwierdziłaś, że pomiędzy Alexem i Sarą wszystko jest już praktycznie wyjaśnione doszłam do wniosku, że faktycznie tak jest. Postanowiłam więc troszkę namieszać tam gdzie najmniej się tego spodziewałaś i mam nadzieję, że mi wyszło.
Co do Roxy to nie wiem dlaczego nie przypadła Ci do gustu ale może w sumie z drugiej strony to dobrze, bo to oznacza, że jej postać nie jest jedntwarzowa i można mieć co do niej mieszane uczucia. Powinnam się cieszyć, bo przy tylu pozytywnych postaciach jakie pojawiły sie w opowiadaniu i które od razu wzbudziły Waszą sympatię ( o ile tak było) jedna postać barwniejsza od pozostałych nadaje opowiadaniu charakteru
Mam nadzieję jednak, że się do niej przekonasz, bo obawiam się, że zagości na dobre w życiu jednego z wampirków. No chyba, że akurat coś zupełnie innego zaświta mi w głowie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:51:26 28-07-11    Temat postu:

No to udało Ci się to po mistrzowsku Naprawdę nic już nie wiem i chyba przestanę pisać komentarze, skoro doprowadzają do takich sytuacji:P
A Roxy... nie wiem, jakoś tak, nawet nie umiem tego nazwać, po prostu jest w niej coś, co mnie irytuje. I jakoś nie widzę jej z Teganem, więc lepiej znajdź mu kogoś innego;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
balladina
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 28 Lip 2011
Posty: 12
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

PostWysłany: 23:41:44 28-07-11    Temat postu:

Chcesz zarabiać poprzez korzystanie z Internetu? Zapraszam:) h$t$tp://pl$.$20dollars2surf$.$com/?ref=377619 (usuń dolary)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:56:26 12-08-11    Temat postu:

Przepraszam za tak długą nieobecność. Byłam na wakacjach, na wsi.

Nareszcie dowiedzieliśmy się co nieco o Lucienie, no i dlaczego tak mu zależy na Sarze... Szykuje się niezła walka...
Aż się boję tego, co Lucien chce zrobić z Roxy... Mam nadzieję, że nie uda mu się jej złapać...

Czekam na dalszy ciąg, pozdrawiam i zapraszam do siebie...


Ostatnio zmieniony przez namida1991 dnia 21:49:41 18-08-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:40:16 21-08-11    Temat postu:

Nami spokojnie mnie też przez długi czas nie było, więc teraz muszę nadrabiać zaległości Postaram się jak najszybciej wstawić kolejny odcinek i być może pojawią się odpowiedzi na kolejne pytania a może wręcz odwrotnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:45:18 21-08-11    Temat postu:

Wróciłaś wreszcie A ja już zaczynałam się bać, że zniknęłaś nam na dobre i nie dowiem się, jak skończy się ta historia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:07:42 21-08-11    Temat postu:

Spokojnie agam jestem już
Nic na razie nie zwiastuje, żebym przestała pisać tę historię i zniknęła z forum. Po pierwsze zostało wiele do wyjaśnienia, a po drugie jak żesz bym mogła przestać czytać Twoje dzieła???
Postaram się jak najszybciej wrzucić odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:23:05 22-08-11    Temat postu:

To się cieszę i czekam z niecierpliwością
A co do moich dzieł... nawet byś nie zauważyła, że ich nie ma
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następny
Strona 19 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin