Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Prostytutka na jedną noc
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Kto na główną bohaterkę ?
Angelique Boyer
81%
 81%  [ 9 ]
Jacqueline Bracamontes
18%
 18%  [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 11

Autor Wiadomość
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:00:57 17-09-10    Temat postu:

Ja równiez myślę, że Anę i Sebastiana coś połączy. Już wcześniej okazywał zainteresowanie Any, pomagał jej i był przy niej wraz z Claudią. Miło, że Claudia spotkała sie z Marią, teraz obie wyjdą na prostą i będe szczęśliwe. Hmm... co do ostatniej sceny, czyżby Estrella widziała Claudię, swoja siostrę? Czekam na new!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enemiga
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 30 Gru 2009
Posty: 577
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:16:03 17-09-10    Temat postu:

Komentarz usunięty.

Ostatnio zmieniony przez enemiga dnia 13:44:41 10-10-11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:48:10 18-09-10    Temat postu:

dziękuję za komentarze ;*;*

Kiedyś enemiga pytałaś czy ta Florencia z listu Lupity to matka Veronici i Estrelli, a więc zgadza się. To ta Florencia, ale wszystko się wyjaśni dopiero po jednym odcinku, w którym będzie "5 lat później". Wtedy będzie się działo wiele wokół Lupity i wszystkiego się dowiesz!
O, cieszę się, że Ana Cię zainspirowała. No tak, może coś ciągnie Sebastiana i Anę do siebie, ale jeszcze pojawi się inna osoba, bo chyba jeszcze z 2 osoby będą nowe w obsadzie! W tym jednak już wkrótce
Hm, jedynie o Jessici końcu nie myślałam, ale obiecuję coś wymyślić!
Odcinek pojawi się za tydzień, bodajże koło piatku, soboty Zależy od nauki! Również pozdrawiam ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:23:59 25-09-10    Temat postu:

14 ODCINEK! ( mam nadzieję, że w 3 scenie udało mi się stworzyć zamierzaną chemię )

Odwróciła się i skierowała się w drugą stronę. Jednak z pośpiechu wpadła w przechodniego, nie powiedziała nawet przepraszam, tylko spojrzała na człowieka, w którego wpadła i gdy go zobaczyła nie potrafiła wykrztusić z siebie żadnego słowa.
- Ty? - zapytała wstrząśnięta... poczuła, że grunt wali jej się pod nogami...
- Estrella, jak miło Cię znowu zobaczyć! - wypalił Daniel, były kochanek kobiety. To głównie z jego powodu dziewczyna chciała się pozbyć swojego męża, była zauroczona mężczyzną, ale po pierwsze on zrozumiał, że Estrella nie może nic mu zaoferować, więc wolał zerwać z kobietą, a po drugie okazało się, że ona ma męża. Estrella nie była zadowolona z tego spotkanie, ponieważ wiedziała, że Daniel wie o niej więcej niż ona sama o sobie... - Czemu nic nie mówisz? Jesteś zaskoczona?
- Nawet nie wiesz jak bardzo - wydukała.
- Jak układają Ci się Twoje interesy? - ciągnął dalej.
- Jakie interesy? - zapytała przerażona.
- Przecież ja wiem o Tobie wszystko, więc dlaczego udajesz? Na pewno Twój mąż nie zmarł tak po prostu... Maczałaś w tym palce, a ja o tym wiem - tłumaczył jej powoli.
- Jak możesz zarzucać mi coś takiego? - była zdenerwowana, ale nie na tyle, by ktoś mógł wytrącić ją z równowagi tak, żeby nie potrafiła kłamać - Po pierwsze nigdy nie pogodziłam się ze śmiercią mojego męża i choć wiem, że go raniłam to tęsknię za nim i zrozumiałam, że go kocham...
- Jestem jedyną osobą, która potrafi w Twoim głosie wyczuć nutkę fałszu. Nie... jaką nutkę? Tonę fałszu! - wykrzyczał Daniel - Nie udawaj, gwiazdeczko, bo są ludzie naprawdę sprytniejsi od Ciebie. Uwierz mi!
- I co z tym zrobisz? Pójdziesz na policję i powiesz, że wiesz kto zabił mojego męża? A potem wyznasz, że jest to jego własna żona. A gdy spytają się Ciebie o dowody to powiesz, że ich nie masz, ale zapewnisz ich, że mówisz im prawdę i że powinni Ci wierzyć na słowo. Chwilę potem Cię wyśmieją... - powiedziała z zadowoleniem.
- Przekonamy się kogo pierwszego wyśmieją - odezwał się z dumą w głosie - Mnie czy może... Ciebie! - po czym odwrócił się zostawiając Estrellę na środku chodnika, która wpatrywała się w byłego kochanka, który coraz bardziej się oddalał...

*****

- Udało się, załatwiłem wypis! - do pokoju szpitalnego wbiegł Sebastian. Obie dziewczyny się rozpromieniły, ale najbardziej Ana, która cieszyła się, że będzie mogła jechać na pogrzeb męża, a potem pragnie tylko odzyskać spokój... Tylko czy aby na pewno sobie poradzi i będzie miała dla kogo żyć?
- Widzisz, Ana! Mówiłam, że wszystko będzie dobrze - Claudia ucałowała mocno koleżankę - Teraz będziesz odpoczywać pod moim czujnym okiem i spokojnie dojdziesz do siebie. Zero stresu, a za to cały czas spokój i odpoczynek.
- Najpierw jednak chciałabym jechać na pogrzeb ... - powiedziała Ana, a Sebastian oparł się o drzwi wsłuchując się w rozmowę dziewczyn, Claudia zaś zwróciła się do przyjaciółki.
- Pojedziesz, a ja pojadę razem z Tobą! - uśmiechnęła się do niej.
- Nie ma mowy... - przerwał im po chwili Sebastian, a dziewczyny popatrzyły na niego zdumionym wzrokiem - Wiemy, że Claudia ma już problemów co nie miara, a po drugie musiałabyś jechać tam gdzie ktoś kiedyś chciał się zabić. Czy chcesz, żeby Twój wróg czy starzy znajomi zobaczyli, że Veronica wcale nie umarła?
- Z jednej strony masz racje, ale... - chciała coś powiedzieć, ale Sebastian jej przerwał.
- Nie ma żadnego ale! To ja pojadę z Aną i będę cały czas przy niej, więc nie masz o co się martwić... - Claudia spojrzała na Anabellę.
- On ma rację. Już za dużo dla mnie zrobiłaś, nie chciałabym, żebyś miała przeze mnie problemy, przecież wiesz co mogłoby Cię tam spotkać, a raczej kto - powiedziała Ana, a miała na myśli Patricia, Claudia pokiwała głową.
- Czy ja o czymś niewiem? - zapytał Sebastian wybity z tropu.
- Nie, nie... - zaprzeczyły obie dziewczyny.
- Coś chyba przede mną ukrywacie, czy to coś jest związane z Twoim dawnym życiem? - zapytał Sebastian Claudii. Ona nigdy nie wyznała mu kim kiedyś była, chciała o tym zapomnieć i zacząć wszystko od nowa, więc wolała by jej nowi znajomi nie wiedzieli czym kiedyś się zajmowała i nie zamierzała im o tym powiedzieć, a już szczególnie Sebastianowi, który darzył ją wielkim zaufaniem.
- Zdaje Ci się... Po prostu chodzi o to, że miałam kilku wrogów, ale takich małych rozmiarów. Już nic mi nie grozi... - zwróciła się po chwili do Any - teraz to Ana jest najważniejsza.
- Nie jestem małą dziewczynką, dam sobie radę... - przetarła oczy z rozespania dziewczyna - Jednak dziękuję Wam za wszystko. Gdyby nie Wy... nie miałabym żadnej podpory i pewnie już dawno by tu mnie nie było... - wymusiła uśmiech, starała się coraz częściej uśmiechać. Nigdy nie myślała, że to właśnie radość będzie kiedyś czymś co będzie jej z trudem przychodziło.

*****

Czekał już na nią więcej niż 15 minut w kawiarni na świeżym powietrzu. Szaleństwo! Camil nigdy nie czekał tak długo na dziewczynę, ale ta była wyjątkowa. Na Claudię mógłby czekać nawet wieczność. Nie rozumiał tylko dlaczego się spóźniała, jednak zapewne powodem była jej przyjaciółka, która leżała w szpitalu. Po chwili zobaczył znajomą sylwetkę. Tak, to była ona... Podniósł się z krzesła i ucałował dziewczynę, po czym odsunął jej krzesło i sam usiadł.
- Myślałem, że już nigdy nie przyjdziesz - zażartował Camil.
- Długo czekałeś? - zapytała z uśmiechem na ustach, ile razy go widziała tyle razy była bardziej radosna. Jako jedyny sprawiał, że jej policzka się różowiły, a jej oczy nabierały szczególnego blasku.
- Tylko 15 minut, zawsze mogło być gorzej - powiedział, po czym chwycił ją za rękę - Napijesz się czegoś, zjesz coś?
- Nie dziękuję, jestem zupełnie wyczerpana i na nic nie mam ochoty. Jak tylko wrócę do domu to biorę gorącą kąpiel i kładę się do łóżka. Niedługo zapomnę jak wygląda prawdziwa noc i co to jest sen.
- Powinnaś wypocząć, masz tyle na głowie. Jesteś zbyt szlachetna i nie znajdujesz przez to czasu dla siebie... - powiedział szczerze.
- Jak nie? Znajduję, tylko ostatnio trochę mniej. Jednak zmienię to, bo nie chcę dzień w dzień chodzić z podkrążonymi oczami. Wyglądam jak potwór - roześmiała się.
- W takim razie ten potwór jest strasznie piękny... - uśmiechnął się do niej, a potem zapytał Claudii - A jak Twoja przyjaciółka?
- Coraz lepiej. Dostała wypis, Sebastian zawiózł ją do domu, a pod wieczór jadą na drugi koniec Acapulco. Tam będzie pogrzeb Jasona, mam nadzieję, że Ana jakoś to zniesie, boję się, że załamie się całkowicie...
- Nie przejmuj się. Jeśli Twoja przyjaciółka jest tak silna jak ty to jestem pewny, że z czasem wyjdzie z tego, jednak potrzebuje trochę czasu i wsparcia - przekonał Camil Claudię.
- Mam nadzieję... - powiedziała, a potem przypomniała sobie coś o co zamierzała poprosić swojego faceta - Mam do Ciebie prośbę.
- Proś o co chcesz, kochanie - powiedział i ucałował ją w rękę.
- Chodzi o moją koleżankę... - zaczęła, a Camil jej przerwał.
- No i znowu zajmujesz się cudzymi problemami, nie myśląc o sobie...
- Ale to jest ważne, nie mogłam tak po prostu jej odmówić. A raczej nie zgodzić się na pomoc - uśmiechnęła się i zaczęła - Moja koleżanka potrzebuje pracy. Jej mama jest chora i nie ma na lekarstwa dla niej. Dlatego chciałam Cię zapytać czy nie miałbyś dla niej jakiegoś małego stanowiska... Asystentki czy sekretarki, cokolwiek, byle by miała na życie i na lekarstwa...
- Wiesz co? Jeśli ta dziewczyna jest odpowiedzialna to mam coś nie trudnego dla niej. Zna się tak mniej więcej na komputerze?
- Myślę, że tak... W tych czasach nie ma osoby, która nie potrafiłaby obsługiwać się komputerem. Poza tym niegdyś studiowała prawo tylko z powodów osbistych przerwała naukę. Jednak była i jest zdolna!
- W takim razie niech przyjdzie jutro do mojego biura, a sprawdzimy czy nadaje się na asystentkę mojego przyjaciela... Oscar wciąż narzeka, że czasem sobie sam nie radzi. Myślę, że przyda mu się ktoś kto mu pomoże.
- Naprawdę? - uśmiechnęła się.
- Tak, czemu jesteś zdziwiona? Tutaj masz adres do mojego biura... - wyciągnął swoją wizytówkę i podał Claudii - ... daj jej i powiedz, żeby jutro się pojawiła w południe czy popołudniu.
- Dziękuję, kochanie. To naprawdę miło z Twojej strony. Nie sądziłam, że tak odrazu znajdę coś dla niej - rozpromieniła się, po czym rozglądnęła się po pobliskiej okolicy - Gdzie zaparkowałeś?
- Nie zaparkowałem... - odopowiedział ostrożnie.
- Jak nie zaparkowałeś? Nie przyjechałeś autem? Nie możliwe... Chyba nie szedłeś tyle na nogach? - zapytała podejrzliwie.
- Moje auto rano ktoś urządził, mówiąc delikatnie - Claudia spojrzała na niego pytającym wzrokiem, więc powiedział jej - Dziś gdy byłem w biurze ktoś w między czasie porysował mi auto, przebił opony i porozbijał okna.
- I nie wiesz kto to? - chłopak pokręcił głową, a dziewczyna zamyśliła się. Camil nie wiedział kto, ale ona wiedziała... Wiedziała kogo stać na takie coś...

*****

Ana powolutku pakowała swoje rzeczy. Z jednej strony przygnębiał ją fakt, że to będzie jej ostatnie pożegnanie z swoim mężem, ale z drugiej strony chciała tam być, chciała się z nim pożegnać, choć wiedziała, że będzie to dla niej bardzo bolesne. Usiadła na kanapie w swoim pokoju i spojrzała na biurko koło łóżka. Stało tam zdjęcie Jasona, pięknie oprawione w ramkę. Ucałowała je mocno i znowu poczuła jak łzy napływają jej do oczów. Od chwili gdy dowiedziała się o śmierci męża nie było dnia w którym nie uroniłaby łez, oczy miała już takie czerwone i spuchnięte jak królik. Jednak starała się nie pokazywać po sobie jak strasznie jest słaba. Myślała, że może kiedyś uda jej się wygrać z smutkiem i cierpieniem, choć wiedziała, że będzie jej strasznie trudno. O ile pomyślała o Jasonie to czuła się jeszcze gorzej. Najlepszym lekarstwem byłoby wymazanie pamięci, ale tego też by nie zniosła. Pustka w sercu i tak dałaby o sobie znać...
Podniosła się i miała dokończyć pakowanie swoich rzeczy, które zamierzała zabrać na 2dniowy wyjazd. Nagle poczuła silny zawrót głowy, gdyby nie podparła się o ścianę zapewne by upadła. Po chwili jeszcze bardziej kręciło się jej w głowie... Miała już zejść na dół i wypić szlankę wody, ale poczuła, że jest jej nie dobrze, więc pobiegła jak najszybciej do łazienki i zwymiotowała...


Ostatnio zmieniony przez Rainbowpunch dnia 13:28:11 25-09-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iwi.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lut 2007
Posty: 13088
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:42:27 25-09-10    Temat postu:

Ana jest w ciąży! Czy to nie za dużo, jak na jedną, biedną dziewczynę? Ja pierdziuu, biedna, jak ona sobie teraz poradzi? Chociaż z drugiej strony pewnie się ucieszy, że pozostała w niej cząstka Jasona...
Między Claudią a Camilem zaczyna się układać, aczkolwiek wśród tylu problemów nie mają czasu, żeby cieszyć się własnym szczęściem. Claudii przydałyby się wakacje
Ale zaraz, zaraz... chyba coś przeoczyłam. Nie pamiętam takiej sceny, w której byłaby mowa o tym, że zostają parą tak oficjalnie. A teraz nagle czytam "...powiedziała, a potem przypomniała sobie coś o co zamierzała poprosić swojego faceta."
Uważam, że Claudia jest nie w porządku wobec Sebastiana. Chłopak tyle dla niej zrobił, dał jej wsparcie, nie żądając niczego wzamian i nie prosząc o wyjaśnienia. Chyba już jej udowodnił, że jest godzien zaufania? Nie powinna ukrywać przed nim swojej przyszłości... przecież kiedyś wszystko wyjdzie na jaw i Sebastian na pewno będzie miał do niej żal, że mu nie zaufała.

Czekam na news
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:29:59 26-09-10    Temat postu:

Ana jest w ciązy... mam nadzieję, że jakoś sobie poradzi i wszystko jej się ułoży, a ona będzie szczęśliwą matką. ;D Poza tym dobrze też, że Claudii i Camilowi się układa. Chociaż pewnie niedługo cos będzie dziać. ;P
Pozdrawiam i czekam na new! [przepraszam za tak krótki komentarz, ale nie mam zbyt dużo czasu, a chę wszystko nadrobić. ]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enemiga
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 30 Gru 2009
Posty: 577
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:57:20 28-09-10    Temat postu:

Komentarz usunięty.

Ostatnio zmieniony przez enemiga dnia 13:45:17 10-10-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:39:32 03-10-10    Temat postu:

dziękuję za komentarze ;*
oczywiście chciałam Was przeprosić za niedociągłości, czasem pisze w wielkim tempie, bo nie zawsze mam czas, a nauka zabiera mi dużo mojego czasu, więc jak widać muszę się jakoś zawsze wyrobić! mimo to dziękuję za cierpliwość do tego mojego opowiadania i że nie zniechęcacie się tak łatwo!

pozdrawiam ;*


PS - Moniko, jedną rzecz zgadłaś, ale nie mogę zdradzić o co chodzi!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:06:38 08-10-10    Temat postu:

ODCINEK 15!

Gdy wróciła na samym początku przedzwoniła do Marii Lucii, powiedziała jej, że znalazła dla niej pracę i podała adres gdzie ma się zgłosić. Maria była bardzo zadowolona i powiedziała, że na pewno da sobie radę, w co nie wątpiła. Potem musiała porozmawiać ze swoją przyjaciółką...
- Skąd te mdłości? - wypytywała Claudia Anę, gdy ta opowiedziała jej co ją spotkało jeszcze jakąś chwilę temu.
- Niewiem. Może to przez to, że najadłam się w szpitalu jakichś obiadków typu zdrowa żywność, a tak naprawdę mi to zaszkodziło... Sama wiesz, że mam słabe zdrowie - powiedziała Ana z miernym uśmiechem, była cała blada, a w głowie ciągle czuła zawroty, na dodatek wieczorem zamierzała wyruszyć do rodzinnej miejscowości, gdzie Jason miał być pochowany. Jak ona sobie da radę?
- A może ty... - nie skończyła Claudia, ponieważ Ana jej przerwała.
- Claudia! Przestań! To nie jest możliwe... Kiedy ja ostatnio byłam z Jasonem? 2 miesiące temu... Więc ta opcja nawet nie wchodzi w grę. Nie ma mowy! - powtórzyła konsekwentnie.
- Jesteś pewna? Może być tak, że...
- Daj już spokój, proszę. Gdybym była przy nadzieji to bym to czuła, wiedziała... - znów przerwała jej przyjaciółka. Nie chciała przyjąć nawet takiej opcji do głowy. Może byłoby to w jakiś sposób dla niej szczęściem, ale nie wiedziała czy w tym stanie potrafiłaby się zająć dzieckiem...

*****

Od dłuższego czasu Conrado zastanawiał się w jaki sposób może jeszcze zaszkodzić Camilowi. Gdy człowiek działał mu na nerwy to poprostu się go pozbywał, ale teraz chodziło o coś innego... Nie przyniesie mu szczęścia i zadowolenia fakt, że jego już nie ma, o wiele bardziej woli patrzeć na cudze cierpienie.
- Zjesz coś? - do salonu weszła wiecznie skrzywdzona Estrella.
- Co? - dopytał się, bo sam nie wiedział co jej przyszło do głowy. Tym razem chciała go otruć czy po prostu zamierzała być miła? - Bawisz się w przykładną żoneczkę?
- Mniej więcej... - powiedziała wymijająco.
- Więc muszę Cię zmartwić, bo nią nie jesteś i nic od Ciebie nie chcę... A można Cię zapytać kiedy tak wogóle masz zamiar opuścić moje mieszkanie? Wolę samotność niż Ciebie. Zawsze mi pusisz przeszkadzać. Specjalnie to robisz, tak? - dopytywał i ciągnął by swoją śpiewkę w nieskończoność gdyby dumna Estrella mu nie przerwała.
- Wyniosę się jeszcze dziś wieczorem. Nie mam zamiaru gnić z Tobą pod jednym dachem! Ale myślę, że będziesz mógł mi jeszcze pomóc.... - powiedziała z zaskoczenia. Conrado zaś miał ochotę wytargać ją za kudły i wyrzucić ją w tej chwili, bo coś mu podpowiadało, że zaraz zacznie swoje kazanie na temat swojej siostry. Ta cała Veronica powoli stawała się jej obsesją, a to już zaczyna być chore.
- No co jest? Powiedzmy, że wcale się nie domyślam o co może Ci chodzić...
- Tak, zabawny jesteś! - powiedziała z ironią w głosie i zaczęła opowiadać - Spotkałam Veronicę, a przynajmniej wydaje mi się, że to była ona, widziałam ją z daleka. Jednak jeden z moich znajomych mówił mi, że widział ją w tym mieście.
- No i? - postanowił jednak nie unosić się, choć miał to wszystko po dziurki w nosie.
- Ty też możesz mieć problemy, więc nie udawaj obojętnego. Jeśli ta dziewczyna żyje to nie długo może i będzie chciała dojść do tego kto chciał ją zabić. Co się stanie gdy naprzykład w jej życiu pojawi się siostrzyczka, Estrella, który zmieni się na dobrą, przykładną przyjaciółkę i zechce pomóc swojej siostruni? I to właśnie ona namówi siostrę do tego by wstrzęła śledztwo, a potem wyjdzie na jaw kto jest prawdziwym winnym tego "zamachu". I wtedy wszystko poleci na Tobie, a ja się o to postaram...
- Nie zrobisz tego... - powiedział Conrado, choć nie zadowolił go tok rozmowy.
- Nie zrobię jeśli zgodzisz mi się pomóc by ona skończyła tam gdzie powinna... Jednak jeśli tego nie zrobisz to coś się wymyśli! - uśmiechnęła się z triumfem w oczach.

*****

- Gotowa? - zapytał Sebastian stojąc przed pokojem Any.
- Chwileczkę! - krzyknęła dziewczyna, zbierając jedną torbę i torebkę. Był wieczór i Anabella wraz z Sebastianem zamierzała jechać do miasta, bo rano miał się już odbyć pogrzeb. Trochę się bała i była lekko roztrzęsiona, ale to nie było w tej chwili ważne. Najważniejsze było by dotrzeć na pogrzeb i by pożegnać się jak należy z Jasonem.
Wyszła z pokoju, a Sebastian zabrał jej walizkę. Na samym początku podeszła do kuchni, gdzie znalazła Claudię.
- No to jadę... - powiedziała, a dziewczyna podeszła do niej i ją mocno objęła.
- Proszę Cię, uważaj na siebie! I nie zrób żadnego głupstwa. Pamiętaj, że musisz być teraz silna. Nie możesz tak poprostu się poddać. Jason wolałby Cię widzieć jak starasz się dalej żyć... - oderwała się od niej i dodała, a łzy napłynęły jej do oczu - Bardzo Cię kocham, przyjaciółko! - Ana też się wzruszyła i jeszcze mocniej przytuliła Claudię.
- Dziękuję za wszystko, a szczególnie za to, że jesteś!
- Dobrze... - otarła łzy - Teraz jedź z Sebastianem i pamiętaj, że masz na siebie uważać - uśmiechnęła się - No idź już, bo jeszcze bardziej się rozkleimy. - Ana uśmiechnęła się i wyszła za Sebastianem. Podeszli do auta, a ona jednym spojrzeniem postarała się ogarnąć całą dzielnicę. To tutaj będzie po powrocie musiała zmierzyć się z szarą rzeczywistością, to tutaj być może postawi pierwsze kroki po tym ciężkim doświadczeniu... Siłą woli uśmiechnęła się i wsiadła do auta.

*****

Maria Lucia tak bardzo denerwowała się, pierwszy dzień w pracy wydawał się jej być czymś czego strasznie się bała, ostatnio była w takim stanie gdy zdawała maturę. Czemu tak się martwiła? Możliwe tym, że źle wypadnie... Wszystko przemyślała i nawet całą noc spędziła nad starymi książkami, które były poświęcone prawie, zarządzaniu, księgowości i obsłudze komputera. Można było powiedzieć, że wszystko wykuła na blachę. Kiedyś gdyby pomyślała, że zrobi coś takiego, mocno puknęłaby się w głowę i jeszcze wyśmiała by własne myśli. A jednak! Powoli wbiegła po schodach, a przed samymi drzwiami wyciągnęła lusterko i poprawiła włosy. Po czym otworzyła drzwi i weszła do dużego pomieszczenia, była na korytarzu przez który przewijała się masa ludzi. Podeszła do biurka, gdzie jedna z pracownic rozmawiała przez telefon, była to zapewne sekretarka. Odczekała chwilę, a gdy ta zakończyła rozmowę odezwała się do Marii Lucii.
- W czym mogę pomóc? - powiedziała z uśmiechem, widać było, że miała dziś dobry dzień, no chyba, że ta praca była dla niej tak wielką przyjemnością.
- Byłam umówiona w sprawie pracy...
- A tak. Pan Montero wspominał, że czeka na panią, razem z panem Ross. - uśmiechnęła się symatycznie.
- Kto to taki? - nachyliła się i zapytała z czystej ciekawości.
- Pan Oscar Ross, wspólnik pana Montero. Niech pani tu chwilę poczeka, ja przedzwonię, że już pani jest. Dobrze? - Maria pokiwała głową, a sekretarka chwyciła słuchawkę i po krótkiej rozmowie rozłączyła się. - Już idzie pan Montero.
Maria Lucia odwróciła się i ujrzała wysokiego bruneta, który skierował się w jej stronę.
- Ty jesteś Maria Lucia? Tak? - uśmiechnął się, dziewczyna potwierdziła, a on wyciągnął do niej rękę i uścisnął ją - W takim razie miło mi Cię poznać. Ja jestem Camil Montero, Claudia wspominała, że potrzebujesz tej pracy, więc jeśli jesteś kompetentna i znasz się na pracy przy komputerze masz stanowisko asystentki mojego wspólnika w ręku.
- Mam nadzieję, że uda mi się Pana przekonać.
- W takim razie chodź ze mną, przedstawię Ci Twojego nowego szefa.
Nie można było powiedzieć, że nie denerwowała się. Wiadomo, że Camil był dla niej miły, bo jak już Claudia wspominała są ze sobą blisko. Ale bała się, że temu drugiemu jednak nie przypadnie do gustu i zwolni ją przy pierwszej okazji. Po chwili on otworzył jej drzwi, a dziewczyna weszła do środka, gdzie przy biurku zobaczyła przystojnego bruneta o dużych oczach i przenikliwym spojrzeniu. By zrobić dobre wrażenie uśmiechnęła się. On także odwzajemnił uśmiech podnosząc się z biurka. Sam nie mógł uwierzyć w zjawisko, które zobaczył. Była piękna, elegancka, zgrabna o pięknym uśmiechu i pełnych ustach. Dziewczyna zrobiła na nim wrażenie, jednak wróciły do niego obawy, że ponownie może się zakochać w kobiecie, która znów złamie mu serce. Zbyt bardzo przypominała mu jego ostatnią narzeczoną, która oszukiwała go, mówiąc, że go kocha, a prawdą było to, że chciała na nim zarobić, zgarnęła jego kasę i uciekła, nigdy już jej nie zobaczył. Od tego czasu zawsze starał się być chłodny lub arogancki wobec kobiet, które w jego oczach robiły większe wrażenie niż powinne.
- Ty jesteś Maria Lucia? - dziewczyna kiwnęła głową, bojąc się wypowiedzieć cokolwiek, by nie zniszczyć się w jego oczach. - Przepraszam, ale czy ona nie jest zbyt wyzywająca? - powiedział to z ironią, choć tak naprawdę nie było mu na rękę to, że rozum kazał mu ją tak potraktować.

*****

Nie może tak po prostu patrzeć na to co ten człowiek robi. Od samego początku gdy Camil poinformował ją o tym co się stało z jego autem, to wiedziała kogo to sprawka. W sumie nie wiedziała do czego dąży Conrado, ale wiedziała, że jeśli ona nie postara się tego zakończyć to zrobi coć o wiele głupszego, a teraz wolałaby odzyskać spokój ducha. Jednak jak narazie nic nie zmierzało do tego, by szybko mogło to nastąpić. Może złą decyzją było to, żeby sama poszła do Conrado i napewno Camil nie będzie z tego zadowolony, ale jak to mówił Estrella, jej siostra - "żyje się tylko raz". Choć źle ją wspominała i nie czuła do niej nic innego prócz żalu to nadal starała się zrozumieć jej postępowanie. Zapukała - raz, potem drugi, potem trzeci. Nikt nie otwierał. W sumie to dobrze... Już miała się wycofać gdy ktoś uchylił drzwi.
- Ty? - zmierzył ją wzrokiem, nie wierząc, że ponownie odważyła się do niego wstąpić. Jej odwaga była godna pochwały. - Jeszcze kilka dni temu nawet się do mnie nie odzywałaś. Oj, przepraszam... Twój książe Ci nie pozwolił.
- Załatwię sprawę jasno. Jeśli myślisz, że dam się nabrać na Twoje gierki to jesteś w błędzie. Niewiem co ty zamierasz i co takim działaniem chcesz zyskać, ale napewno nic dobrego. Wiem, że to ty stoisz za skasowaniem Camila auta i wiem, że się nie przyznasz, ale lepiej daj sobie spokój, bo ani ze mną ani z nim nie wygrasz! - wykrzyczała.
- Ale czemu miałbym się nie przyznać? Tak, to ja... - powiedział rozbawionym tonem.
- Jesteś bezczelny. Przyznajesz się tak poprostu? - wściekła się, ale coś nagle wybiło ją z tropu. Jednym okiem spojrzała za Conrada, a tam było coś, czego nigdy nie spodziewała się spotkać w takim miejscu. Estrella, ta sama Estrella, którą widziała jakiś rok temu, jej siostra. Ona zapewne też nie mogła wyjść z zaskoczenia. Jak to wogóle możliwe?
- Co jest? Coś się stało? - wpatrywał się w zapatrzoną w puknt za nim Conrado. Po chwili odwrócił się i zobaczył Estrellę, która też nie odrywała wzroku od Claudii. Czyżby te dwie kobiety się znały? Nagle wszystko się wyjaśniło...
- Estrella... - powiedziała Claudia zniżonym tonem głosu, nie ujawniając swoich emocji.
- Veronica, moje słońce... - wysyczała Estrella z urazą w głosie. Przez chwilę Conrado poczuł, że grunt pali mu się pod nogami. Zaraz chyba dostanie zawału. Jak to wogóle możliwe?


Ostatnio zmieniony przez Rainbowpunch dnia 19:12:24 08-10-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:31:53 09-10-10    Temat postu:

Estrella wie jak wszystko sobie owinąc wokół palca, wymyśliła teraz sposób na Conrado, a on jakby nie ma wyjścia. Widać obie kobiety zdziwiły się na swój widok, tak samo jak Conrado, który nie wiedział dokładnie co i jak, ale wiedział, ze już ma problemy. Czekam na new!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:12:09 09-10-10    Temat postu:

Dawno mnie tu nie było, ale wiedz, że czytałam na bieżąco
Ana - ta dziewczyna to ma życie... Straciła męża, a teraz wygląda na to, że jest w ciązy... Może to i lepiej? W ten sposób przynajmniej jakaś cząstka jej ukochanego zostałaby z nią na zawsze. No i ma w pobliżu jeszcze Sebastiana
Między Claudią i Camilem też się układa, ale czy to nie jest cisza przed burzą?
Ostatnia scena genialna! Estrella i Veronica aka Claudia spotkały się i to jeszcze w obecności niczego nieświadomego Conrado. Ciekawa jestem jak dalej rozegrasz scenę między tą trójką
Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enemiga
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 30 Gru 2009
Posty: 577
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:39:24 11-10-10    Temat postu:

Komentarz usunięty.

Ostatnio zmieniony przez enemiga dnia 13:46:19 10-10-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:15:26 11-10-10    Temat postu:

Dziękuję za cenne uwagi i krytykę. Doceniam ją i na pewno postaram się wprowadzić kilka zmian, może mi się uda. Conrado jest dużo, bo to villan, więc normalka, że nie mogę go pokazywać raz na 10 odcinków. Później i będzie więcej działo się wokół Camila i Claudii, więc bez obaw. Będzie dużo wątków. A również po pogrzebie Jasona Ana dostanie swój wątek, również miłosny, choć początkowo ona nie będzie taka chętna, a szczególnie dlatego, że nadal kocha Jasona, no i nie będzie miała tylko jednego adoratora. Co do Marii Lucii to dużo nie zdradzam, ale Oscar nie będzie jednak jej obojętny!

Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
enemiga
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 30 Gru 2009
Posty: 577
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:36:07 13-10-10    Temat postu:

Komentarz usunięty.

Ostatnio zmieniony przez enemiga dnia 14:00:57 10-10-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:58:10 14-10-10    Temat postu:

Jutro albo w sobotę 16 odcinek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Następny
Strona 10 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin