Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tańczące Serca
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lussii.
King kong
King kong


Dołączył: 11 Lip 2009
Posty: 2289
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Wonderland'u :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:53:23 10-01-10    Temat postu:

Okej, nadrobiłam
Super te odcinki.
Widzę, że już zaczyna między niektórymi iskrzyć.
Czekam na newika!
A tak a propo to kiedy mogę na niego liczyć, Kenaya?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:06:14 13-01-10    Temat postu:

Na wstępie chciałam przeprosić, że dopiero teraz napisałam, ale jakoś czasu nie było. Nabazgrałam kilka odcinków i mam nadzieję, że się spodobają. Życzę miłego czytania.

NOWA POSTAĆ:



Lucia Fernandez (Sandra Echeverria ) - Siostra Javiera. Dziewczyna inteligentna, spokojna, skromna, uczciwa, pracowita i prostolinijna. Jest zupełnym przeciwieństwem swojego szalonego brata. Cierpliwa i bardzo nieufna wobec ludzi. Zawsze szczera i wesoła. Ma bardzo optymistyczną naturę.

ODCINEK 9
Kolejna godzina zleciała na przesłuchaniach. Na szczęście Dulce do tego czasu już ochłonęła i zaśpiewała. Po niej wszedł Miguel, później Javier, Lucio, Sandra, Diego. Następna miała być Gaby. Dziewczyna weszła do środka. Stanęła przed komisją. Za ławkami siedział historii muzyki Juan Calderon, brat Gabrieli, nauczycielka jazzu Jimena Gutierez i nauczycielka od śpiewu Monica Paz. Oprócz tego była jeszcze jakaś kobieta spoza szkoły.
- nazywasz się Gabriela Dominguez? – zapytał Juan.
- Tak.
- Dobrze – uśmiechnął się – jesteś gotowa żeby zaśpiewać? – zapytał i w tym momencie serce Gaby stanęło. Była przerażona. Pokiwała twierdzącą głową. Juan dał znak mężczyźnie który siedział przy pianinie żeby zaczął grać. Gabrieli zrobił się gorąco, zaschło jej w ustach. Muzyka wypełniła pomieszczenie ale Gabriela nie umiała wypowiedzieć słowa. Nagle muzyka ucichła.
- Przepraszam – powiedziała tylko i ruszyła do wyjścia zakrywając usta dłonią. W oczach nazbierały jej się łzy. Zacisnęła mocno powieki a łzy popłynęły po policzkach.
- Co się dzieje? – zapytała Dulce otwierając drzwi kiedy Gaby podeszła do wyjścia. Miguel niewiele myśląc wszedł do sali.
- Ale pan chyba już występował – bardziej stwierdziła niż zapytała Monica.
- Zgadza się. Chciałem tylko prosić aby państwo pozwolili Gabrieli jeszcze raz zaśpiewać.
- Pani Gabriela miała już szanse pokazać co umie – powiedziała kobieta
- Możesz się nie wypowiadać? – powiedział ostrym tonem Fabian.
- Wiem że to twoja siostra ale to nie upoważnia do zmieniania zasad.
- Ale ona się bardzo źle poczuła. Proszę dać jej jeszcze jedną szansę – poprosił Miguel. Patrząc jak Dulce wyprowadza rozdygotaną Gaby z sali.
- Dobrze – powiedział Juan – proszę poproś następną osobę a po niej wejdzie Gabriela - polecił.
- Dziękuję bardzo – powiedział uradowany chłopak i wyszedł na zewnątrz. Gabriela siedziała na ławce.
- Co się stało? – zapytała Dulce.
- Ja nie potrafię – powiedziała Gaby przez łzy.
- Gaby przyszłaś tu, to jest już dowód na to że potrafisz.
- Gaby – powiedział Diego – wiem że to nie jest dla Ciebie łatwe. Myślisz o rodzicach, ale pamiętaj że oni na pewno chcieli żebyś się tu dostała – dokończył. Reszta nie wiedziała o czym on mówi ale wiedzieli, że ma racje.
- Nie marnuj swojego talentu, pasji. Walcz o to co kochasz – powiedziała Dulce i spojrzała Gabrieli w oczy.
- Macie racje – powiedziała Gabriela i wstała z ławki. Dziewczyna, która weszła za nią do sali przesłuchań już wyszła. Płakała. To chyba nie był jej dobry dzień pomyślała Gaby. Ale ona Gabriela Dominguez musiała tam wejść i zaśpiewać. Podeszła do drzwi i jednym ruchem je otworzyła.
- Zapraszamy Gabrielo – powiedział Juan z uśmiechem – jesteś gotowa?
- Tak – powiedziała Gaby i zamknęła oczy. Salę wypełniła muzyka którą sama napisała. Przed oczami pojawiła się twarz matki potem ojca. Gabriela zacisnęła pięści i w sali rozległ się jej mocny lekko ochrypły głos. Zaśpiewała piosenkę którą napisała po śmierci rodziców. Łzy napłynęły jej do oczu. Otworzyła je, spojrzała na brata i już się nie zawahała. Zaśpiewała.

Extranarte es mi necesidad
Vivo en la desesperanza
Desde que tu ya no vuelves mas

Sobrevivo por pura ansiedad
Con el nudo en la garganta
Y es que no te dejo de pensar
Poco a poco el corazon
Va perdiendo la fe.....perdiendo la voz

Salvame del olvido.....salvame de la soledad
Salvame del hastio.....estoy hecha a tu voluntad
Salvame del olvido......salvame de la oscuridad
Salvame del hastio......no me dejes caer jamas

Me propongo tanto continuar
Pero amor es la palabra
Que me cuesta a veces olvidar

Sobrevivo por pura ansiedad......con el nudo en la garganta
Y es que no te dejo de pensar
Poco a poco el corazon
Va perdiendo la fe.....perdiendo la voz

Salvame del olvido.....salvame de la soledad
Salvame del hastio.....estoy hecha a tu voluntad
Salvame del olvido......salvame de la oscuridad
Salvame del hastio......no me dejes caer jamas

Salvame del olvido.....salvame de la soledad
Salvame del hastio.....estoy hecha a tu voluntad
Salvame del olvido......salvame de la oscuridad
Salvame del hastio......no me dejes caer jamas

Salvame del olvido........
Salvame del hastio......
Salvame del olvido.......

- Dziękujemy bardzo – powiedział Juan – cieszę się że jednak zdecydowałaś się zaśpiewać Gabrielo.
- Ja też – powiedziała dziewczyna i wyszła z sali. Kiedy zamknęła za sobą drzwi oparła się o nie i zamknęła oczy.
- Zaśpiewałaś – powiedziała Dulce podchodząc do niej.
- Dziękuję wam – powiedziała i przytuliła Dulce.
Następne godziny minęły im bardzo szybko. Wchodzili grupami na egzamin z tańca. Tańczyli przez trzy minuty układ który dostali miesiąc wcześniej do opanowania. Na początku sali siedzieli profesorowie. Tym razem Gabrieli było łatwiej bo nie występowała sama tylko w grupie. Kiedy skończyły się przesłuchania. Wszyscy czekali na wyniki.
- lepiej się czujesz? – zapytał Miguel Gabrielę.
- Tak – powiedziała i spojrzała chłopakowi w oczy.
- Słuchajcie – powiedział Javier który na chwilę opuścił przyjaciół – poznajcie moją siostrę Lucię – odparł i wszyscy skierowali wzrok na dziewczynę która stała obok Javiera. Miała na sobie szerokie spodnie, podobnie jak bluzkę, a długie włosy miała spięte w wysoki kucyk.
- Cześć
- Cześć – przywitała się Sandra – dlaczego wcześniej do nas nie przyszłaś?
- Nie było mnie w szkole – odparła dziewczyna – udało mi się dojechać na ostatnią chwilę.
- Moja siostra wróciła dzisiaj z Hiszpanii. Była tam na warsztatach tanecznych.
- Fajnie – powiedziała Dulce – długo byłaś?
- Miesiąc – odpowiedziała dziewczyna i usiadła po turecku obok reszty.
- Pewnie wiele się nauczyłaś – stwierdził Diego.
- Zgadza się, ale nie było wcale łatwo. Warsztaty prowadzone były z najlepszymi choreografami z całego świata. Trwały kilka godzin dziennie. Wstawałeś rano o siódmej i zajęcia kończyły się o 19 wieczorem. Wiele osób nie wytrzymało.
- Wcale się nie dziwię – stwierdziła Gabriela – założę się, że tutaj to niewiele będzie się różnić.
- Profesorowie są bardzo wymagający. Zwłaszcza babka od klasycznego – powiedziała Lucia – miałam przyjemność widzieć jak prowadzi zajęcia ze studentami. To będzie najgorsze co może nas spotkać, ale będzie dobrze.
- Musi być siostrzyczko – powiedział Javier i w tym momencie do kawiarenki weszła Lukrecia.
- Moi drodzy. Podjęliśmy już decyzję kto z was będzie miał szanse uczyć się w naszej szkole. Mamy tutaj listę. Wyczytam teraz nazwiska osób które przeszły egzaminy pomyślnie. Juliana Banderas – oczy zwróciły się na piękną długowłosą dziewczynę która tylko się uśmiechnęła – Natalia Paz, Miguel Alarcon, Jose Lopez – chłopaki objęli się i poklepali po plecach – Lucia Fernandez, Dulce Esposito – dziewczyna zakryła twarz dłońmi – Diego Valdez, Sandra Alarcon, Lora Baptista, Emilio Garcia, Javier Fernandez, Carlota Elizondo, Eduardo Uribe, Alicia Echeveria, Barbara Santi, Pablo Bustamante, Pedro Golpea, Thomas Mendes, Fernando Pardo i Gabriela Dominguez – skończyła dyrektorka – teraz idźcie do recepcji, tam dostaniecie klucze od pokoi i poznacie swoich współlokatorów. Gratuluje wszystkim którzy się dostali a tym którym się nie udało życzę powodzenia – powiedziała i odeszła.
- Dostaliśmy się! – krzyknął Lucio.
- Nie mogło być inaczej – powiedział Diego i zaśmiał się głośno.
- Posłuchajcie – powiedział Miguel – znamy z Sandrą fajną klub w mieście. Nasza mama go dekorowała więc znamy właściciela może się tam dzisiaj wieczorem wybierzemy i uczcimy że się tu dostaliśmy, co wy na to?
- Właśnie – przyznała Sandra – to dobry pomysł a lokal jest naprawdę super.
- Ja nie widzę przeszkód – powiedział Diego.
- Ja też nie – zgodziła się Dulce. Reszta też przytaknęła.
- No to załatwione – powiedział Miguel i wyjął telefon.
Chwilę później wszyscy przeszli do recepcji gdzie dostali klucze do pokoi. Okazało się cała szóstka nie będzie od siebie daleko mieszkać, a nawet w tych samych pokojach. Gabriela i Dulce, Diego i Lucio, Sandra dostała przydział z Lorą Baptista, Javier z Miguelem.
****
- Siadajcie – powiedział Miguel wskazując sofę w kształcie okręgu, a w środku znajdował się szklany duży stół.
- Fajny ten lokal – powiedział Diego – macie racje.
- Wszystko dekorowała wasza mama? – zapytała Gabriela.
- Tak – odpowiedziała Sandra – ma rękę do takich rzeczy. Wystrój całego naszego domu to dzieło naszej mamy. Jest naprawdę w tym doba.
- To trzeba przyznać – powiedziała Dulce rozglądając się po lokalu. Ich miejsce znajdowało się na niewysokim stopniu, ale było blisko baru i parkietu do tańca. A niedaleko znajdowała się również scena.
- Występuje tu ktoś? – zapytała Dulce.
- Jasne – codziennie wieczorem właściciel załatwia zespoły które przyjeżdżają i występują, natomiast w każdy weekend mają tu szanse zabłysnąć ci którzy nie osiągnęli jeszcze kariery – powiedział Miguel.
- Występowaliście tutaj? – zapytał Diego.
- Dwa razy. Ja grałem na gitarze a Sandra śpiewała. Powiem szczerze że ludzie tutaj tak samo reagują na gwiazdy jak i na amatorów.
- Idealna publiczność? – stwierdził Javier.
- Można tak powiedzieć.
- Wiecie co ja jeszcze nie mogę uwierzyć w to że się dostałam do tej szkoły – powiedziała Sandra.
- Nikt z nas chyba nie może w to jeszcze uwierzyć – powiedział Lucio.
- Pokonaliśmy tylu chętnych – stwierdził Diego – w takim razie nie jesteśmy chyba kiepscy.
- Mamy talent i pasje to się liczy – powiedział Javier.
- Uwierz że to czasem nie wystarczy – powiedziała Gabriela – dzisiaj kiedy miałam zaśpiewać całkowicie mnie sparaliżowało – zaczęła i posmutniała - Taniec i śpiew to jest całe moje życie. Nie wyobrażałam sobie że miałabym robić coś innego. Mam muzykę w sercu – zamilkła - Kiedy miałam szesnaście lat dostałam angaż w musicalu który miał być dla mnie wielką szansą. Moi rodzice byli wtedy na urlopie, obiecali że wrócą dzień wcześniej żeby być na tym spektaklu. Dotrzymali słowa, ja i mój brat Fabian czekaliśmy na nich w domu. Zamiast rodziców dostaliśmy telefon ze szpitala – powiedziała Gabriela i zawiesiła głos. Wszyscy milczeli – pojechaliśmy do szpitala, tam nam powiedzieli że mama nie przeżyła – zatrzymała się a po policzkach popłynęły jej łzy – zmarła zanim zdążyli dowieść ja do szpitala. Tatę właśnie wywozili z bloku operacyjnego. Czekałam przy jego łóżku kiedy się obudzi. Nie chciałam odejść nawet na chwilę. Kiedy się ocknął nie mogłam się nacieszyć że żyje. Był z nami tylko godzinę. Lekarzom nie udało się go uratować. Straciłam rodziców i od tamtej pory nigdy więcej nie zaśpiewałam ani nie zatańczyłam.
- Wcale? – zapytał Lucio
- Czasem tańczyłam kiedy mojego brata nie było w domu. Zawsze kiedy byłam sama.
- Kochasz muzykę jak my wszyscy. Zawalczyłaś o swoje własne życie – powiedziała Dulce – wielu na twoim miejscu by się poddało.
- Poza tym masz niesamowity głos – powiedziała Sandra i uśmiechnęła się serdecznie. W tym momencie zadzwonił telefon Diega. Chłopak spojrzał na komórkę
- Przepraszam was na moment – powiedział i wstał. Dulce odprowadziła go wzrokiem.
- Teraz mamy co świętować – powiedział Javier – czeka nas totalna katorga ale damy radę.
- Musimy – powiedziała Gabriela i uśmiechnęła się.

***
- Cześć mamo – powiedział Diego do słuchawki
- Cześć synku jak poszło?
- Dobrze dostałem się – powiedział chłopak.
- No to się cieszę Diego. Teraz będziesz mieszkał w szkole?
- Tak. Treningi są tak wyczerpujące że przyjeżdżanie codziennie na 8 i wracanie o 20 się nie opłaca. Tylko weekendy będę miał wolne.
- Czeka Cię teraz ciężka praca. Na pewno sobie poradzisz.
- Skoro się dostałem to teraz dam z siebie wszystko żeby jak najwięcej się nauczyć. Pewnie ojciec nie jest zadowolony?
- On jak zwykle krytykuje to co robisz.
- A ja się cieszę że nie jestem taki jak on i nie muszę siedzieć w firmie na jego posyłki.
- Diego, to jest twoje życie i robisz to co kochasz. Nie przyjmuj się ojcem. Wpadnij do mnie jak będziesz miał chwilkę czasu.
- Dobrze mamo. Zadzwonię jeszcze do Ciebie.
- Trzymaj się kochanie – powiedziała Isabel do słuchawki.
- Cześć – powiedział Diego i się rozłączył.
- W porządku? – zapytała Dulce która podeszła do chłopaka.
- Tak
- Chciałam Cię przeprosić. Nie powinnam była się tak zachowywać dzisiaj.
- Nic się nie stało – powiedział – nie musisz się tłumaczyć. Będę wiedział żeby więcej nie wchodzić w drogę nikomu kto się do ciebie przyczepia, bo jeszcze dostanę burę od ciebie. A ty sama sobie najlepiej poradzisz nawet z facetem dwa razy silniejszym od ciebie.
- To nie o to chodzi – powiedziała Dulce.
- Zrozumiałem aluzje. Nie musisz mi tego tłumaczyć – powiedział i odszedł bez słowa. Podszedł do przyjaciół i usiadł obok Lucio. Dulce poszła za nim i bez słowa usiadła obok Gabrieli. Wszyscy patrzyli na nich ze zdziwieniem.

ODCINEK 10
- Czeka nas pierwszy dzień katorgi – powiedziała Dulce do Gabrieli która stała przed lusterkiem i czesała włosy.
- Najgorsze będą zajęcia z tańca. Co dzisiaj w planie? – Dulce wzięła kartkę z planem leżącą na biurku.
- Balet z profesor Victorią Perroni, później historia muzyki z Juanem Calderon.
- I na koniec jazz z Jimeną Gutierez.
- Zgadza się.
- Ciekawe jak chłopaki się trzymają – powiedziała Gabriela – swoją drogą - zaczęła i spojrzała na Dulce – pokłóciłaś się z Diego?
- Ja? Nie – odpowiedziała Dulce szybko, jednak Gaby nie dała za wygraną.
- Przecież widziałam. Wczoraj rozmawialiście przy barze ale jak wróciliście nie zamieniliście nawet słowa ze sobą. Unikaliście swojego wzroku.
- Skoro widziałaś to po co pytasz?
- Dobrze nie chcesz nie mów – powiedziała Gaby podniosła dłonie w geście poddania – nie będę cię przecież zmuszać – wstała i ruszyła do wyjścia.
- Zaczekaj - poprosiła Dulce i spuściła głowę. Gaby podeszła do niej i usiadła na łóżku – wczoraj przeprosiłam Diega za swoje zachowanie.
- Za to że się na nim wyżyłaś kiedy cię obronił?
- Tak. próbowałam mu wyjaśnić ale on nie chciał nawet mnie słuchać.
- A dziwisz mu się?
- Nie ale mógł chociaż mnie wysłuchać. Naprawdę żałuję tego że tak zareagowałam. Nie przywykłam do tego że ktoś mi pomaga. Wychowałam się w domu dziecka tam każdy musi dawać sobie radę sam. jeżeli nie jesteś wystarczająco silny zginiesz nawet tam.
- Rozumiem.
- Nie potrzebuję od nikogo litości. Jego reakcja na zachowanie Emilia wywołało we mnie właśnie takie wrażenie.
- Pewnie nie słusznie – powiedziała Gaby – poznałam Diega dopiero na przesłuchaniach i nie wydaje mi się żeby długo się wściekał. Jest uparty ale nie mściwy. Przejdzie mu – pocieszyła koleżankę – chodź, musimy już iść na lekcje.


***
- Witam wszystkich – powiedziała Victoria. Nienagannie ubrana, miała włosy spięte w kok – nazywam się Victoria Perroni, uczę baletu i tańca nowoczesnego. Mieliście okazje mnie widzieć na egzaminie z tańca. Wiem ile potraficie, znam wasz poziom, myślę że nie powinno być żadnych problemów na zajęciach. Nie uznaję spóźniania się. na moje zajęcia musicie być punktualnie. Ubranie nie może wam przeszkadzać więc zakładajcie go jak najmniej i coś co łatwo się rozciąga. Nie będziecie mieli skrępowanych ruchów – powiedziała chodząc cały czas wzdłuż rzędu jaki utworzyli studenci – dziewczyny włosy maja być związane – zwróciła się do Gabrieli która miała tylko kilka spinek na grzywce – zwiąż włosy. Nie znoszę gadania na moich zajęciach. Macie ćwiczyć a nie urządzać sobie towarzyskie pogawędki. Od tego macie wieczory i przerwy miedzy zajęciami. Wszystko jasne? – zapytała Victoria. Kiedy usłyszała zgodne choć nie pewne „tak” podeszła do magnetofonu i włączyła muzykę – jeśli będą jakieś pytania zdawajcie je po zajęciach a nie w trakcie. W takim razie ustawcie się i zaczynamy zajęcia – poleciła i wszyscy szybko ustawili się na swoich miejscach. Trening był wyczerpujący, na początku przez pół godziny wszyscy się rozciągali, później pokazała choreografię do tańca którego muszą się nauczyć na zaliczenie. Po dwóch godzinach zajęć z baletu wszyscy byli wykończeni.
- Straszne są te zajęcia z baletu – powiedziała Sandra wychodząc z sali.
- Nikt nie mówił że będzie łatwo siostrzyczko.
- Ale ona trochę przesadza. Uważa że my jesteśmy z takiego tytanu jak ona. Nie wiem ile lat ona tańczy ale my długo będziemy musieli ćwiczyć żeby nadrobić jej rytm.
- Obawiam się że nie mamy na to czasu – powiedział Lucio – pierwsze zaliczenie mamy za miesiąc.
- To nie jest dużo ale nie mamy innego wyjścia jak wziąć się w garść i po prostu się tego nauczyć - powiedziała Dulce.
- Chodźmy lepiej na historię, nie wiadomo na jakiego nauczyciela tam trafimy – polecił Javier
- Może będzie gorszy od niej i będzie nas ścigał z siekierą a jak ktoś się czegoś nie nauczy to zamknie go w piwnicach – powiedział Lucio udając upiornego zombie.
- Ty pójdziesz na pierwszy ogień za same myśli – powiedziała Gabriela i potargała mu włosy. Wszyscy się zaśmiali i ruszyli dalej.

***
- Witam wszystkich – przywitał się Juan i rozejrzał po sali – nazywam się Juan Calderon. Zapewne o tym wiecie bo było o mnie wczoraj głośno.
- Owszem profesorze – powiedział Lucio – nawet pan nie wie jakie pogłoski chodziły o panu – rozejrzał się po przyjaciołach i wszyscy się roześmiali.
- Wole nie wiedzieć – przyznał i uśmiechnął się – wiem że jesteście wykończeni pierwszymi zajęciami z profesor Victorią Perroni.
- Ta kobieta jest straszna – powiedział Javier
- Mogę się tylko domyśleć. Na szczęście w miedzy czasie macie zajęcia z historii muzyki. Powiem że ten przedmiot jest wam potrzebny do tego aby poznać trochę świata. Poznać sposób w jaki ludzie w innych krajach wyrażają swoje emocje przez muzykę. Moje zajęcia są raczej dla was odpoczynkiem od ciężkich treningów. Nie mówię że macie się nie uczyć i nic nie umieć ale większość zapamiętacie z zajęć. Można swobodnie powiedzieć że to czego się tutaj nauczycie jest teorią tego co już umiecie. Poza tym będziemy uczyć się grać na różnych instrumentach – powiedział i usiadł na biurku – jest kilka takich których na pewno nie znacie. Poznacie nowe dźwięki, będziecie się uczyć jak je łączyć żeby wyszło coś naprawdę fajnego. Oprócz mnie w szkole jeszcze uczy Fabian Dominguez. To właśnie on będzie was uczył tych rzeczy i bezpośrednio gry na jednym z podstawowych instrumentów jakim jest gitara. Poznacie na jego lekcjach nuty i inne istotne rzeczy, ale o tym powie wam już Fabian. Wspomniałem o nim ponieważ będziemy pracować razem. Nasze przedmioty są spokrewnione więc to czego nauczycie się u niego wykorzystacie u mnie i na odwrót. Macie jakieś pytania? – wszyscy popatrzyli na siebie wszyscy pokiwali przecząco głową – jest jeszcze jedna istotna rzecz o której powinniście wiedzieć. Otóż zostałem wybrany jako wasz wychowawca. Jeżeli będą jakieś sugestie, pytania, problemy to możecie je kierować bezpośrednio do mnie. Nie musicie się błąkać po szkole i czekać aż ktoś się zainteresuje, ok.? – wszyscy pokiwali głową – dobrze w takim razie jeżeli nie ma pytań, to mam dla was pierwsze zadanie.
- Tak na pierwszych zajęciach? – zapytał Miguel
- Owszem ale nie będzie to trudne. Jestem pewien że większość z was już to robiła sama. Zadanie polega na tym że dobierzecie się w pary. Jest was parzyście więc nie będzie problemu. Układ jednak polega na tym że dobierzecie się w pary chłopak –dziewczyna – w sali pojawił się szum – zaczekajcie – powiedział i podniósł dłoń do góry – powoli i spokojnie. Zadanie będzie polegało na tym że w parach ułożycie piosenkę. Chodzi mi o słowa i muzykę. Jeżeli będą pytania możecie się kierować zarówno do mnie jak i do Fabiana.
- Tego też będziemy się uczyć? To znaczy pisania tekstów piosenek? – zapytał Diego
- Bardziej chodzi mi o waszą pomysłowość. Chcę zobaczyć jak sobie potraficie poradzić razem. Czy umiecie pracować w grupie nie osobno. Tego przede wszystkim musicie się nauczyć. Współpracy.
- Ile mamy na to czasu? – zapytała Gabriela
- A kto chciałby pójść jako ochotnik? – zapytał Juan. W klasie zapadła cisza. Juan zwrócił się do Diega – dasz rade na piątek?
- Jasne – powiedział – nie ma sprawy.
- Świetnie. Teraz potrzebujemy kogoś do pary – rozejrzał się i spojrzał na Dulce. Zmarszczył brwi jakby się nad czymś zastanawiał – a ty?
- Ja? – zapytała Dulce – mam napisać piosenkę z Diego
- Tak.
- Dobrze – powiedziała
- W takim razie mamy już pierwszą parę. W piątek wybierzemy kolejnych ochotników. To wszystko na dzisiaj – powiedział i usiadł na biurku – możecie już iść na przerwę – powiedział i studenci powoli zaczęli wychodzić z sali. Jego wzrok zatrzymał się na Dulce. Ta dziewczyna bardzo mu kogoś przypominała. Była równie ładna, pewna siebie. Uznał jednak że to nie jest możliwe. Zbyt wiele myśli pojawiało się w jego głowie. Mimowolnie jego spojrzenie utkwiło na łańcuszku który Dulce miała na szyi. Wiedział że jednak się nie pomylił.

***
- Dlaczego akurat wybrał mnie? – zapytała Dulce Gabrieli kiedy obydwie szły po przerwie na zajęcia z Jazzu.
- Nie mam zielonego pojęcia. Widocznie tak miało być – powiedziała Gabriela – powinnaś się chyba cieszyć
- Jasne. Szczególnie jak Diego nie chce ze mną rozmawiać.
- Może to właśnie jest dobry moment żeby mu wszystko wyjaśnić.
- Może i tak – powiedziała dziewczyna i obie weszły już do prawie pełnej sali ćwiczeń. Brakowało jeszcze kilka osób ale nauczycielka od jazzu czekała już w środku. Niespodziewanie Gabriela wstała z podłogi gdzie siedziała z Dulce i innymi i podeszła do nauczycielki. Chwilę z nią porozmawiała i wróciła.
- O czym z nią rozmawiałaś? – zapytała Sandra
- O zajęciach. Chciałam się czegoś dowiedzieć – powiedziała i spojrzała na Dulce uśmiechając się pod nosem. Dulce zmarszczyła brwi i spojrzała na Gaby. Chciała o coś zapytać, ale nauczycielka właśnie się odezwała.
- Dzień dobry. Nazywam się Jimena Gutierez. Uczę w tej szkole od tego roku. Czyli podobnie jak wy jestem tu nowa. Będę uczyła was jazzu i modern jazzu. Wiem że kilkoro z was miało z nim do czynienia widziałam jak tańczycie. Macie ruchy jak z jazzu. Cieszę się że to nie jest dla was coś zupełnie nowego. Słyszałam jak skarżycie się na zajęcia z Victorią. Na moich zajęciach nie będzie katorgi do tego stopnia jednak będziecie musieli ciężko pracować. Potrafię wiele rzeczy zrozumieć ale nie toleruje kłamstwa i lenistwa. Jeżeli ktoś nie ma zamiaru ciężko ćwiczyć nie musi tu być. Nie będę tez nikogo zmuszała do tego żeby ćwiczył. Sami wybraliście taką szkołę a nie inną. Płacicie za to, część dostała stypendium więc wykorzystajcie szanse jaką macie. To był wasz wybór, wy zdecydowaliście się na ciężką pracę, na wielo godzinne treningi. Zostaliście wybrani z kilkuset ludzi. Uwierzcie we własne siły i dajcie z siebie wszystko. Nie będzie łatwo gwarantuje wam ale warto. Jak ktoś kocha to co robi nie będzie żałował.
- Pani kończyła Internacional Prestigo Musical Escuela? – zapytała Carlota
- Owszem. Skończyłam tą szkołę.
- To najlepsza szkoła na świecie – powiedziała Gabriela.
- Nie chciała pani tam uczyć? – zapytała Carlota
- Uczyłam. Pracowałam tam dwa lata. Później występowałam w teatrze i dostałam etat tutaj.
- Nie żałuje pani tego? – zapytała Dulce
- Ani trochę. Dobrze zacznijmy zajęcia. Pamiętacie układ który tańczyliście na egzaminie?
- Jasne. Nie zapomnę go chyba do końca życia – powiedział Lucio.
- W takim razie świetnie powtórzymy go ale urozmaicimy o kilka elementów. Będziemy dzisiaj tańczyć w parach. Nie dobieracie się w pary, ja to zrobię. Widziałam jak tańczycie na egzaminie. Ustawię was tak żeby jedno nie przeszkadzało innemu, albo żeby jedno nie przytłaczało charyzmą drugiego, ok.?
- Ok. – odpowiedział ktoś na sali i Jimena podeszła do studentów.
- Dulce zatańczy z Diego – powiedziała i przeszła dalej – Sandra z Lucio, Gabriela z Miguelem, Lucia zatańczy z Pablo, Javier z Lorą – zaczęła ustawiać innych. Kiedy skończyła podeszła do magnetofonu i włączyła muzykę – dobrze w takim razie zaczynamy – powiedziała i wszyscy zaczęli tańczyć. Dulce spojrzała Diegowi w oczy. Chłopak odwzajemnił spojrzenie. Wydawało się jakby przestali dotykać ziemi. Nie patrzyli na kroki po prostu tańczyli. Serce Dulce zabiło mocniej kiedy Diego zbliżył twarz do jej twarzy a ich usta prawie się dotykały. Gdyby Diego jej nie trzymał na pewno by straciła równowagę.

***
- Fajne zajęcia – powiedziała Gabriela kiedy wychodziła z sali razem z Miguelem.
- Fajna nauczycielka. Na szczęście niektórzy z profesorów są jeszcze ludźmi.
- Czekaj aż poznasz mojego brata – powiedziała i zaśmiała się pod nosem
- Uczy gry na gitarze?
- Tak. Jest w porządku. Na pewno nie będzie nas męczył. Ma swoje zasady, ale można się z nim dogadać.
- Jestem padnięty. Nie mam siły nawet na spanie – powiedział i zaśmiał się serdecznie.
- To dopiero początek.
- Jutro czeka nas lekcja hip-hopu – powiedział uradowany.
- Tańczysz to?
- Jasne. Brałem udział w kilku konkursach. A ty tańczysz jazz prawda?
- Tak
- Widać – powiedział i spojrzał jej w oczy – ładnie się poruszasz. Masz lekkie ruchy, jakbyś unosiła się nad ziemią. Widać że od dawna tańczysz tę technikę. Znasz kroki na pamięć.
- Zgadza się. Od dziecka uczyłam się jazzu i modern jazzu. Występowałam we wszystkich musicalach w szkole średniej.
- Nieźle – przyznał Miguel – wybierzesz się jutro z nami do klubu?
- A kto idzie?
- Chyba wszyscy co ostatnio. Nie wiem czy Diego przyjdzie ale tak to raczej wszyscy.
- Ok. Nie ma sprawy. Jutro na szczęście piątek – powiedziała Gabriela i wzniosła czy ku górze.


***
- Masz jakiś pomysł na piosenkę – zapytał Diego kiedy wracali z ostatnich zajęć.
- Szczerze na razie nie mam. A ty?
- Też nie. mam ciemną dziurę. Nic mi nie przychodzi do głowy. Może napisze coś dziś wieczorem jak od razu nie zasnę.
- Mamy jeszcze czas – powiedziała Dulce – idziesz jutro do klubu?
- Miguel mi proponował ale nie wiem czy pójdę. Mam się spotkać z mamą, ale może wpadnę a ty idziesz?
- Raczej tak
- Dobra idę się położyć bo jestem padnięty. Do jutra – powiedział i ruszył do swojego pokoju.
- Cześć – odpowiedziała Dulce i patrzyła jak chłopak odchodzi. Tego wieczoru mimo że była zmęczona nie mogła wcale zasnąć. Usiadła na parapecie i wyglądała przez okno. W tym momencie na patio wyszedł Diego z gitarą. Usiadł na oparciu ławki i spojrzał na rozgwieżdżone niebo. Wyjął z tylnej kieszeni zwinięty notatnik i ołówek. Położył na ławce i zajął się gitarą. Zagrał kilka dźwięków. Potem zaczął coś pisać na kartce. Spojrzał w okno gdzie siedziała Dulce, ale ona zdążyła zejść z parapetu, schowała się za ścianą i obserwowała go z ukrycia. Odwróciła wzrok i rozejrzała się po pokoju. Podeszła do biurka, zapaliła nocną lampkę, wyjęła z szuflady notes i ołówek i zaczęła pisać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lussii.
King kong
King kong


Dołączył: 11 Lip 2009
Posty: 2289
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Wonderland'u :)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:44:02 13-01-10    Temat postu:

Widać, że Diego się już na Dulce nie gniewa.
I dobrze, oby tak dalej!
Cudny cinek... Czekam na newa!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:35:35 14-01-10    Temat postu: Tańczące Serca ODCINEK 11 i 12

ODCINEK 11

- Diego! – zawołała Dulce zbiegając ze schodów kiedy chłopak był już na dole – cześć
- Cześć. Co się stało? O mało a byś spadła ze schodów – powiedział ze śmiechem.
- Ale nie spadłam – odpowiedziała ale puściła uwagę mimo uszu – chciałabym żebyś to zobaczył – powiedziała i podała mu kartkę złożoną na pół.
- Co to jest? – zapytał i spojrzał na nią zaciekawiony.
- Wczoraj nie mogłam spać i napisałam tekst do piosenki na zajęcia do Calderona. To jest wersja wstępna więc jeśli będziesz uważał że coś trzeba zmienić to śmiało.
- Szybka jesteś – powiedział z podziwem – ok. przeczytam to. Zobaczę co uda się z tego zrobić – powiedział żartobliwie.
- Uwierz mi że aż tak fatalna nie jestem – powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
- Okaże się – powiedział Diego udając profesjonalistę.
- Cześć – przywitała się Gabriela.
- Cześć – odpowiedzieli chórem Diego i Dulce.
- O!? A co wy tacy zgrani?
- Tak wyszło – powiedział Diego
- Napisaliście już piosenkę?
- Dulce właśnie dała mi tekst do przeczytania. Muzykę wstępnie też już ułożyłem zobaczymy tylko czy będzie się komponować z tekstem.
- Dacie rade – powiedziała – ważne że zdążyliście.
- Okaże się. musimy jeszcze doszlifować. Dobrze że przynajmniej zajęcia z Calderonem są ostatnie.
***
- Witajcie – przywitał się mężczyzna który wszedł do sali ćwiczeń. Miał na sobie luźne, szerokie, szare spodnie, koszulkę z krótkim rękawem i białe sportowe buty – nazywam się Rodrigo Munios będę was uczył hip-hopu. Część z was miała na pewno styczność z tą techniką. Nie mylę się prawda? – w odpowiedzi usłyszał tylko potwierdzenie – świetnie. Więc na dzisiejszych zajęciach nauczymy się choreografii, później na koniec zajęć zatańczycie ją wszyscy. W ten sposób będę mógł ocenić na jakim etapie z tą techniką jesteście i będę wiedział jak mam prowadzić z wami zajęcia. Hip-hop jest techniką która za wielu nie jest uważana za taniec tylko wygibasy na parkiecie. Mylą się. zarówno ta technika jak każda inna wymaga doszlifowania, precyzji i zaangażowania. To że jest to luźny taniec nie znaczy że macie go traktować jak żart. Możecie jej nie lubić ale tańczyć niestety musicie wszystko, żeby być dobrymi tancerzami. Każda technika wam się przyda. Ja kiedy studiowałem musiałem się uczyć jazzu, klasyki co nie podchodziło mi kompletnie, ale dzięki temu mam większą kontrolę nad swoim ciałem. Wiem na ile jestem w stanie je wykorzystać. Jak panować na nim, jak panować nad emocjami. Tego nauczy was każdy taniec więc z waszej strony oczekuje tylko abyście potraktowali te zajęcia jak najbardziej poważnie i ćwiczyli najlepiej jak umiecie a będziecie mieli nie tylko satysfakcje ale dużo się nauczycie ok.?
- Jasne – powiedzieli niemal wszyscy.
- Cieszę się. jeżeli będą jakieś pytanie to ja chętnie odpowiem. Jeśli będą jakieś problemy to proszę się zgłaszać a postaramy się go rozwiązać.
- A czy wchodzą z grę indywidualne lekcje – zapytała Carlota Elizondo z uśmieszkiem.
- Jak masz na imię?
- Carlota
- Więc Carlota, lekcje indywidualne wchodzą w grę tylko wtedy kiedy sam zdecyduje że sobie nie radzisz. Jeśli masz na myśli indywidualne u mnie w domu, to nie – powiedział, spojrzał na nią przenikliwie i odszedł nie zwracając uwagi na jej reakcję – dobra dzieciaki, ustawcie się a ja pokaże wam kroki.
Przez kolejne półtorej godziny studenci tańczyli z Rodrigo choreografię, której ich nauczył. Pod koniec kazał wszystkim zatańczyć wszystko w całości a on chodził po sali i oglądał jak ruszają się studenci.
- Super! – powiedział i wszyscy zmęczeni usiedli na podłodze – obserwowałem was i wiem na jakim jesteście etapie. Teraz wyznaczę kilka osób i proszę żebyście wyszli na środek. Miguel, Lucho, Sandra, Diego, Javier, Carlota, Lora, Gabriela, Dulce i Lucia – wymienił imiona i cała dziesiątka wyszła na środek – wiecie dlaczego was poprosiłem?
- Nie bardzo – powiedział Lucho
- Wybrałem was ponieważ jesteście najlepsi pośród całej klasy. Choreografię załapaliście w mgnieniu oka i tańczyliście stąd – powiedział i położył sobie rękę na sercu – taki talent to naprawdę rzadkość ale macie też pasje i dlatego jesteście najlepsi. Brawo!! – powiedział i zaczął klaskać a klasa za nim – na dzisiaj koniec – powiedział i studenci zaczęli pomału wychodzić z sali – zaczekajcie – zwrócił się do wybranej grupki. Kiedy wszyscy wyszli podszedł do studentów – ilu z was tańczyło hip-hop? – zapytał i Miguel, Lucho, Javier, Sandra i Diego podnieśli dłonie – piątka? A reszta nie miała styczności z tym tańcem?
- Ja miałam tylko na warsztatach – powiedziała Lucia
- Ok. Gabriela co ty tańczysz?
- Jazz i modern jazz
- Dulce?
- Salsa, mambo, rumba i takie tam
- To będziesz miała plus u Cristiny. Uczy tego u nas – powiedział z uśmiechem – Carlota?
- Balet
- Lora?
- Nowoczesny i klasyczny
- A Lucia?
- Salsa, jazz.
- Dobra. powiem w czym rzecz. Otóż za trzy miesiące jest krajowy konkurs w tańcu hip-hopowym. Rozgrywki mają kilka kategorii. Są pary i zespoły. Chciałbym was zgłosić w takim składzie jak teraz. Co wy na to?
- Ale część z nas nie ma pojęcia o tej technice. Tańczymy coś zupełnie innego – powiedziała Dulce
- Owszem. Słusznie zauważyłaś ale nie bez powodu was wybrałem. Macie samo zaparcie. Szybko się uczycie. Dobry tancerz nie składa się tylko z talentu i chęci ale z tego co potrafi z tym zrobić. Wy potraficie wykorzystać każdą minutę w tańcu. Wykorzystujecie swoje ciało na tyle na ile jest to możliwe. Nie zaprzeczam że musicie się wiele jeszcze nauczyć ale mamy trzy miesiące na to. Zgłosić musze was jak najszybciej zanim zabraknie miejsc. Więc jak?
- Ja nie ma nic przeciwko – powiedział Miguel
- Ja też – dołączył się Diego i Lucho
- A reszta?
- Na mnie może pan liczyć – powiedziała Sandra. Dołączyła się jeszcze Lora, Lucia i Javier.
- Dulce?
- Nie wiem. Nie mam doświadczenia ale mogę spróbować.
- Świetnie. Gaby?
- Nie mam nic do stracenia – odpowiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się szeroko.
- A ty Carlota?
- Zostałam wyróżniona więc chyba sam pan wie najlepiej – powiedziała ironicznie
- Czyli się zgadzasz?
- Niech będzie
- Dobra. Więc zaraz zadzwonię, w poniedziałek dam wam znać jak będzie z próbami.
- Ok. – powiedział Lucho
- Dzięki. Już was nie zatrzymuje.

***
Kolejne zajęcia były z Cristiną Moreno. Na pierwszych zajęciach pokazała uczniom choreografię do rumby. Pięknego tańca o miłości, w którym partnerka ma uwodzić mężczyznę.
- Świetnie – powiedziała po zajęciach – pamiętacie wszyscy kroki prawda?
- Tak – odpowiedziała większość
- Teraz skoro wszyscy pamiętają kroki mam dla was pierwsze zadanie. Ta szkoła kształci ludzi którzy mają w sobie to coś. Mają potencjał, pasję i czują to co robią. Zostaliście wybrani spośród setek osób. Możecie być z siebie dumni. Mam zadanie które pokaże w jakiej skali jesteście wszechstronnymi tancerzami. Co znaczy dla was taniec. Zadanie polega na tym. Pokazałam wam dzisiaj kroki. Wy musicie urozmaicić te kroki o emocje i musicie wybrać muzykę która będzie pasowała do waszej interpretacji. Krótko rzecz biorąc wasze zadanie polega na stworzeniu tańca na podstawie jedynie kroków. Myślę że sobie poradzicie bo macie wyobraźnie. Kroki znacie więc też nie będzie problemów, a dwa tygodnie powinny wam wystarczyć.
- Czyli po prostu mamy nadać tańcu charakteru dodając muzykę i emocje. Mamy przedstawić jakąś historię tak? – zapytała Sandra
- Owszem. Z mojej strony dostaliście jedynie suche kroki. To co wy z nimi zrobicie to jest wasza inwencja. Oczywiście nie może to przekraczać poza technikę rumby.
- Ciekawe – stwierdziła Gabriela.
- Jeśli chodzi o pary to będziecie tańczyć w takich parach jak teraz na zajęciach. Dulce z Diego, Gabriela z Miguelem, Lora z Javierem, Lucho z Sandrą, Lucia z Pablo i tak dalej
- Znowu razem – powiedział Diego do Dulce i uśmiechnął się szeroko ukazując rząd białych jak śnieg zębów.

ODCINEK 12
***
- I jak? – zapytała Dulce stojąc za Diego który siedział na schodach i czytał jej piosenkę.
- To jest bardzo dobre – powiedział i odwrócił się za siebie – zdążyłaś to napisać w jeden wieczór?
- Nie było to takie trudne – odpowiedziała i usiadła obok chłopaka a on nadal nie odrywał od niej wzroku – czasem wystarczy chwila żebym coś napisała, tak jak wczoraj. A czasem nawet tydzień nie wystarczy żebym wymyśliła tekst.
- To prawda. Ja też tak mam, ale tak szybko niczego bym nie napisał. Setki razy poprawiał bym wszystko aż wyszedł by zupełnie inny tekst, bezsensu i wracam do pierwszej wersji.
- Nie trzeba czegoś poprawiać?
- Żartujesz? Przecież to jest świetne – powiedział – mam do tego muzykę, ale nie wiem czy się Tobie spodoba.
- Graj – zachęciła – przekonamy się.
- Ok., ale pod warunkiem, że ty zaśpiewasz.
- Dobra – powiedziała dziewczyna i pierwsze dźwięki na gitarze Diego zabrzmiały.

***
- Witam was dzisiaj – powiedział Juan Calderon – wiem, że dzisiaj piątek i wcale wam się nie chce tu siedzieć.
- Żeby pan profesor wiedział – przyznał Lucho z uśmiechem i złożył ręce na piersi. Cała klasa się roześmiała.
- Mam dla was dobrą wiadomość. Zajęcia z profesorem Fabianem Dominguezem się dzisiaj nie odbędą, więc to są ostatnie zajęcia.
- Super – krzyknął jakiś chłopak na końcu sali.
- Niestety wszystko ma swoje minusy.
- Wiedziałem że nie może być tak pięknie – powiedział Javier.
- Właśnie. Dzisiejsze zajęcia które wam przepadły odbędą się w poniedziałek.
- Czyli nie skończymy o 16 tak jak powinniśmy tylko znowu o 18? – zapytała Sandra
- Owszem. Niestety Fabian nie mógł dzisiaj poprowadzić z wami zajęć bo miał coś ważnego do załatwienia. Dobrze wracajmy w takim razie do naszych zajęć. Dzisiaj Diego i Dulce mieli przygotować dla nas piosenkę. Tekst i muzykę. Jesteście gotowi?
- Jesteśmy – powiedział Diego, schylił się po gitarę opartą o ławkę, spojrzał na Dulce która wstała i oboje ruszyli na środek.
- Mieliście nie wiele czasu i ciekawy jestem co udało się wam stworzyć.
- Może pan być pewien że nic dobrego nie powstało – powiedziała Carlota złośliwie.
- Wiesz to z własnego doświadczenia? – zapytała Gabriela z ironią odwracając się do tyłu.
- Hej! Dajcie im zaśpiewać a później będziecie mogli się wypowiedzieć. Zaczynajcie – zachęcił Juan. Diego usiadł na wysokim krześle przeznaczonym do gry na gitarze a Dulce na drugim obok. Diego sprawdził instrument grając kilka dźwięków. Spojrzał na nauczyciela, ten kiwnął głową. Usiadł w ławce na miejscu Diega. Chłopak spojrzał na Dulce i zaczął grać nie odrywając od niej wzroku.
(El mundo detras)
- Wiatr ustał, deszcz był
Był z błyskiem słońca w twojej skórze
I był w tej chwili, w której się skrzyżowaliśmy
I był w twoim spojrzeniu, które powróciło narodzić się
Z twoich rąk wszystko wokół widzi się inaczej
Zmieniasz kolory w każdym zakątku mojego serca
Potrzebuje cię

Trochę ciebie wystarczy mi, żeby obudzić rzeczywistość
Bo nic nie zbliży się do tego, co ty mi dajesz
Weź trochę mnie i zostaw, co nosisz
Bez zastanawiania, bez spoglądania, co jest za światem

Jest łatwo mówić, kiedy to prawda
Otworzyłeś mi niebo i pokazałeś mi miłość
Przyniosłeś księżyc, brzeg morza
Poruszyłeś moją podłogą jak nikt inny
Dlatego z twoich rąk wszystko wokół widzi się inaczej
Zmieniasz kolory w każdym zakątku mojego serca
Potrzebuje cię

Trochę ciebie wystarczy mi, żeby obudzić rzeczywistość
Bo nic nie zbliży się do tego, co ty mi dajesz
Weź trochę mnie i zostaw, co nosisz
Bez zastanawiania, bez spoglądania, co jest za światem
Za światem, za światem
Za światem, za światem

Za światem, za światem
Za światem, za światem
Kiedy skończyli wszyscy zaczęli bić brawo.
- Świetnie! – powiedział Juan i podszedł do obojga – napisaliście to przez jeden dzień?
- Owszem. To znaczy ja napisałem tylko muzykę, natomiast tekst piosenki jest Dulce.
- Wyszło o niebo lepiej niż przypuszczałem. Myślałem że możecie nie zdążyć ale was nie doceniłem. Jesteście niesamowici. To będzie owocowało ocenami.
- To był występ na ocenę? – zapytała Dulce
- Owszem. Nie jestem nauczycielem od śpiewu ale na tym też się co nieco znam skoro uczę muzyki a wasz występ zasługuje na nagrodę.
- Dziękujemy bardzo – powiedział Diego i przybił z Dulce piątkę.
- Kto będzie następny? – zapytał i rozejrzał się po klasie.
- Może ty Carlota? – odparła Gabriela – może twoja twórczość będzie lepsza i do następnych zajęć powstanie coś naprawdę dobrego. W końcu to nie jeden dzień tylko kilka.
- Racja – przyłączył się Miguel – w takim czasie na pewno powstanie coś naprawdę dobrego.
- Nie dziękuję. Zaczekam na swoją kolej.
- Więc kto w takim razie się odważy? Pierwsze lody są przełamane i to całkiem porządnie – powiedział i spojrzał na Diego i Dulce.
- Tak panie profesorze, ale oni podnieśli nam teraz poprzeczkę. Jak mamy to przeskoczyć – powiedział Lucho z udawaną rozpaczą – przecież skacząc tak wysoko połamiemy nogi – dokończył i wszyscy łącznie z Juanem się roześmiali.
- Może ja spróbuje – zgłosił się Miguel.
- Nie ma sprawy ale kto będzie twoim partnerem? – zapytał i spojrzał na Gabrielę.
- Proszę na mnie nie patrzeć – poprosiła i podniosła ręce do góry
- Dlaczego? I tak będziesz musiała spróbować możesz teraz kiedy zgłosił się twój kolega niż kiedy będziesz na końcu dobrana z kimś kogo nie znasz.
- Ale ja nie.... – zawahała się a kiedy zobaczyła wzrok Dulce zgodziła się – dobrze.
- Wspaniale. W takim razie na następne zajęcia macie ułożyć piosenkę, ale macie więcej czasu niż wasi przyjaciele. Na dzisiaj to będzie wszystko więc możecie zacząć już weekend – powiedział i w sali rozległ się gwar, śmiech, głośne rozmowy. Juan podszedł do biurka i roześmiał się na całą sytuacje. Jego wzrok znowu utkwił na Dulce. Jednak kiedy poczuł na sobie czyjś wzrok odwrócił się i zobaczył że Sandra bacznie się mu przygląda. Uśmiechnął się do niej. Rozejrzał się jeszcze po sali i zajął się zbieraniem swoich rzeczy.

***
- Diego nie przyjdzie? – zapytał Lucio kiedy Gabriela i Dulce siadały na ich ulubionej sofie w klubie.
- Nie wiem – powiedziała Dulce – chciałam go o to zapytać kiedy skończyliśmy zajęcia ale nie złapałam go.
- Widziałem jak szybko wyszedł z sali – powiedział Miguel – powiedział że nie wie czy przyjdzie bo ma spotkanie z mamą.
- Zobaczymy – powiedziała Sandra.
- Co jutro robicie? – zapytał Javier
- Ja jutro idę do pracy – powiedziała Dulce
- A gdzie pracujesz – zapytała Gabriela
- Uczę dzieciaki w szkole tańca.
- Fajnie – powiedział Miguel – nie ma to jak praca z maluchami.
- Masz racje. Dzieciaki są bardzo wdzięcznymi uczniami. Bardzo szybko wszystkiego się uczą. Taniec biorą poważniej niż dorośli a przy tym świetnie umieją się bawić.
- Wierze – powiedziała Gabriela.
- Tylko w weekendy tam uczysz? – zapytał Lucio
- Wcześniej zanim jeszcze zaczęłam tutaj naukę, uczyłam prawie codziennie. Miałam kilka grup, ale teraz jak sama się uczę to mogę tylko w weekendy.
- Masz szczęście że twój szef nie ma nic przeciwko temu. Niejeden by się na to nie zgodził.
- Nie miał problemu jak mu o tym powiedziałam przed wakacjami. Zgodził się żebym pracowała w weekendy i dał mi możliwość nauki.
- To dobrze – powiedział Lucio – kochasz to co robisz i jeszcze ci za to płacą. Każdy by tak chciał – powiedział Miguel i wszyscy się roześmiali.
- Odnośnie tańca – zaczęła Gabriela – macie jakieś pomysły na lekcje z rumby?
- Niekoniecznie – powiedział Lucio – nie wiem jak mam się do tego zabrać – powiedział z dziecięcą bezradnością.
- To wcale nie jest takie trudne – powiedziała Dulce.
- Może dla kogoś kto ma do czynienia z tym tańcem przez całe życie – powiedział Miguel.
- Mowie poważnie. Macie kroki. Wystarczy się tego nauczyć i nadać tańcu charakter dodając odpowiednią muzykę i emocje. Rumba musi mieć to coś, musi mieć własny wyraz.
- Dulce ma racje. Daliśmy sobie rade na zajęciach u Victorii, dlaczego nie damy sobie tutaj skoro znamy kroki i mamy to tylko urozmaicić według własnego uznania. Tylko tak żeby wyszło coś ciekawego. Tu się liczy nasza wyobraźnia.
- Może macie racje. Ale nie mamy wiele czasu. Tylko dwa tygodnie.
- Najlepsze warunki do ćwiczeń – powiedział głos za nimi. Wszyscy spojrzeli na stojącego przy sofie Diega.
- Myśleliśmy że nie przyjdziesz – powiedział Lucho
- Udało mi się jednak wpaść. Jak bym mógł opuścić piątkowy wieczór w waszym gronie? – zapytał z uśmiechem.
- Właśnie. Najlepsze towarzystwo w całym Meksyku – powiedział dumnie Miguel i wszyscy się roześmiali.
- Nie ma to jak skromność – powiedział Diego.
- Ja nigdy nie mówiłem że jestem skromny – powiedział Miguel i roześmiał się głośno.
- Teraz wy musicie ułożyć piosenkę? – zmienił temat Diego
- Zgadza się – powiedziała Gabriela.
- Macie już jakieś pomysły?
- Narazie nie ale mamy na szczęście więcej czasu niż ty z Dulce
- Tu masz racje. Mieliśmy tylko farta, że Dulce tak szybko napisała tekst bo inaczej byśmy leżeli – powiedział i spojrzał na Dulce
- A ty napisałeś dobrą muzykę – przyznała Dulce
- Świetnie wam wyszło. Aż trudno uwierzyć że mieliście tak mało czasu. – powiedział Lucho. W tym momencie rozległ się głos właściciela klubu – kochani! Na urozmaicenie dzisiejszego wieczoru przygotowaliśmy dla was zabawę. Polega ona na tym że wszyscy dzisiaj mają możliwość zaśpiewania. Zgłaszacie się pojedynczo, parami lub grupami do naszego DJ, wybieracie piosenkę z dostępnych w repertuarze i śpiewacie. Później ten kto otrzyma najwięcej braw od publiczności dostanie od nas bony na darmowe picie przez weekend. Mam nadzieję że będziecie się bawić razem z nami – powiedział i zszedł ze sceny. I jednocześnie pod scenę zgłosiła się para uradowanych dziewczyn.
- Słuchajcie! – krzyknął DJ – mamy pierwszych ochotników. Clara i Sofia – powiedział i dziewczyny weszły na scenę. Rozległ się dźwięk znanej piosenki i obie zaczęły śpiewać.
- O… mój…Boże – powiedziała Dulce – jeżeli ja też tak fałszuje to nigdy więcej nie wyjdę na scenę.
- Bardzo ładnie śpiewasz – powiedział Diego i spojrzał jej w oczy.
- Zgadza się. O niebo lepiej od nich – powiedziała Gabriela.
- Podobnie jak ty – przyznał Miguel i spojrzał zaczepnie dziewczynie w oczy.
- Myślisz o tym samym co ja? – zapytał Lucho
- To zależy o czym ty myślisz – popatrzył na przyjaciela – ale mam wrażenie że chyba tak – uśmiechnął się i oboje szybko wstali.
- Dokąd idziecie? – zapytała Gabriela.
- Nie chcesz wiedzieć – powiedziała Sandra i roześmiała się pod nosem patrząc jak brat z Lucho zmierzają pod scenę.
- Nie chcesz mi chyba powiedzieć… ? – nie skończyła tylko spojrzała na chłopaków a później na Sandrę
- Dokładnie to chce powiedzieć.
- Poszli nas zgłosić do tego konkursu tak? – zapytał Diego
- Chyba nie mówisz poważnie? – Dulce spojrzała na Sandrę a ta tylko pokiwała twierdzącą głową.
- Ja go zabije – powiedziała Gabriela i pochyliła się do przodu. Objęła głowę dłońmi i oparła się na kolanach.
- No to następni jesteśmy my – powiedział uradowany Miguel
- Znacie piosenkę „Un poco de tu Amor”? - zapytał Lucio.
- Znamy – powiedziała ze śmiechem Dulce – jesteście niemożliwi – przyznała
- Miguel! – krzyknęła Gabriela – nie żyjesz – zagroziła wskazując na chłopaka palcem.
- Jeszcze żyje – powiedział i mrugnął do dziewczyny – chodźcie
- Ja nie idę – powiedział Javier – nagram was – powiedział ze śmiechem.
- A może zagrasz? – zaproponowała Sandra – na pewno udostępnią tobie gitarę.
- Nie dzięki – powiedział z uśmiechem – musze to zobaczyć stąd – powiedział i cała szóstka poszła na scenę. Ustawili się, pogadali z muzykami i rozległa się melodia.
Se muy bien que soy
un amigo mas entre el monton,
que solo soy un fan de corazon
que no te para de sońar cada dia mas.

Pero se tambien entre la multitud
alguna vez pudieras ver la luz sobre mi piel
para reconocer el amor mas fiel

Yo necesito de ti como el aire
nadie te puede querer tanto asi..

Un poco de tu amor para poder vivir
un poco de tu amor me puede hacer feliz
solo un poco de tu amor es lo que pido {2x}

Dame una seńal un minuto para conversar
dame tan solo una oportunidad
para poderte enamorar, cada dia mas.

pero se tambien entre la multitud
alguna vez pudieras ver la luz sobre mi piel
para reconocer el amor mas fiel.

Yo necesito de ti como el aire
nadie te puede querer tanto asi..

Un poco de tu amor para poder vivir
un poco de tu amor me puede hacer feliz
solo un poco de tu amor es lo que pido {4x}

Trochę twojej miłości

Dobrze wiem, kim jestem
jedynym wiec przyjacielem między stosem,
jestem tylko rozdartym sercem,
Które nie przestaje słyszeć cię każdego dnia bardziej,

Ale wiem też, że pomiędzy wieloma
pewnego razu będziesz mógł zobaczyć światło nad moją skórą
żeby rozpoznać spowrotem miłość wierniejszą

muszę ci powiedzieć, że potrzebuję cię jak powietrza
nikt nie może pragnąć cię aż tak

trochę twojej miłości żeby móc żyć
trochę twojej miłości może mnie uczynić szczęśliwą
tylko trochę miłości jest tym, o co proszę x2

Daj mi jakiś sygnał, minutę rozmowy
daj mi, chociaż szansę
żeby móc cię kochać z każdym dniem bardziej,

ale wiem też, że pomiędzy wieloma
pewnego razu będziesz mógł zobaczyć światło nad moją skórą
żeby rozpoznać spowrotem miłość wierniejszą
muszę ci powiedzieć, że potrzebuję Cię jak powietrza
nikt nie może pragnąć cię aż tak

trochę twojej miłości, aby móc żyć
trochę twojej miłości może uczynić mnie szczęśliwą
trochę twojej miłości jest tym, o co proszę
- Dzięki – krzyknął Miguel kiedy skończyli. Ukłonili się i zeszli ze sceny.
- Jesteście nienormalni – powiedziała Gabriela.
- Ale podobało się tobie prawda – zapytał Lucio i objął dziewczynę ramieniem. Gabriela nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.
- Czekajcie teraz na werdykt – powiedział Lucio – na pewno wygramy.
- Skoro tak mówisz – powiedział Diego i przybił piątkę z Miguelem uśmiechając się szeroko. Tego wieczora faktycznie wygrali. Kiedy wyszli na scenę cały klub piszczał i klaskał tak głośno że nikt nie słyszał co mówił sam właściciel. Cała szóstka wygrała weekendowe darmowe napoje z klubie.
- Powiedziałem, że wygramy – rzekł Lucio kiedy cała szóstka weszła do szkoły.
- Tak – przyznała Gabriela – jesteś niezastąpionym wróżbitą Lucio.
- Może powróżysz mi jeszcze z dłoni? – zapytała Sandra – chętnie się dowiem co mnie czeka.
- Już mogę tobie to powiedzieć – odparł i spojrzał jej głęboko w oczy. Sandra w jednej chwili zarumieniła się i pożałowała swojego pytania.
- Może zrobisz to na osobności – poradził Diego klepiąc go po ramieniu.
- No uważaj, to jest moja siostra – zagroził żartobliwie Miguel.
- Współczuje ci jeżeli tak będą wyglądać wszystkie twoje randki – powiedziała Dulce do Sandry dyskretnie.
- Hej!! – zawołała –ja tutaj nadal jestem.
- Dobra, ja się już nie odzywam – powiedział Miguel
- Dzięki ci wielkie – powiedziała Sandra i uśmiechnęła się serdecznie do brata.
- Dobra chodźcie już spać, jest późno i lepiej żebyśmy nikogo nie obudzili.
- Większości nie ma w szkole. Wyjechali do rodziny na weekend – odparł Miguel
- Ale dyrektorzy chyba nie? – powiedział Javier
- Racja – powiedziała Gabriela – widzimy się jutro tak?
- Jasne – odpowiedział Miguel.
- Na razie – pożegnali się wszyscy i każde poszło do swojego pokoju. Kiedy Dulce i Gabriela wchodziły do swojego pokoju zadzwonił telefon Dulce. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz. Gabriela spojrzała na przyjaciółkę pytająco.
- To właściciel szkoły tańca. Odbiorę na zewnątrz.
- Ok. – powiedziała Gabriela i Dulce zamknęła drzwi.
- Słucham – odebrała i skierowała się stronę schodów na parter żeby nikogo nie obudzić.
- Cześć Dulce – usłyszała niski głos po drugiej stronie – wiem że jest już późno ale mam nadzieję że ciebie nie obudziłem?
- Nie proszę pana. Jeszcze nie spałam.
- Miałaś jutro przyjść do pracy, zgadza się?
- Owszem. Czy plany się jakoś zmieniły?
- Tak. Nie przychodź jutro.
- Dlaczego? Co się stało?
- Nie będę owijał w bawełnę. Bardzo cie cenie, jesteś naprawdę dobra tancerka, ale niestety okazało się że potrzebuję kogoś bardziej dyspozycyjnego niż ty. Wiem, że się uczysz, ale skończyły się wakacje. Mam coraz więcej dzieciaków w szkole i musze mieć więcej nauczycieli. Sama rozumiesz, że muszę dbać o swój interes.
- Powiedział pan, ze nie będzie żadnego problemu – powiedziała dziewczyna do słuchawki.
- Wiem, ale sam nie przypuszczałem że wraz z rozpoczęciem szkoły będę miał taki nabór na dzieciaki. Same weekendy nie wystarczą, a też nie będziesz przychodzić tu w tygodniu bo sama masz zajęcia.
- Rozumiem – powiedziała tylko i w słuchawce zapadła cisza.
- Wiem, że potrzebujesz pracy. Możesz jeszcze przyjść na ten weekend. Dzieciaki się ucieszą.
- Nie dziękuje – powiedziała Dulce a krew gotowała jej się w żyłach.
- Nie będzie to problem.
- Nie dziękuje panu bardzo. Poradzę sobie jakoś już bez tego weekendu.
- Dulce zrozum… - nie dokończył bo Dulce mu przerwała.
- Rozumiem. Życzę panu powodzenia – próbowała się opanować
- Do zobaczenia – powiedział mężczyzna
- Do widzenia panu – pożegnała się i rozłączyła. Zeszła na sam dół. Przeszła się po holu, schowała telefon do kieszeni jeansów. Odgarnęła włosy, złożyła ręce i próbowała równomiernie oddychać. Podeszła do ściany i oparła o nią głowę. Nagle nie wytrzymała i zaczęła kopać w ścianę ze złości. Jednocześnie podbiegł do niej Diego który schodził po schodach.
- Dulce…uspokój się – złapał dziewczynę i odciągnął od ściany – co się stało? – zapytał zdezorientowany. Dziewczyna nie odpowiedziała. – co się dzieje? – zapytał ponownie.
- Nic
- Jak nic skoro kopiesz w ścianę? – próbował nadal się czegoś dowiedzieć.
- To mój problem – odpowiedziała.
- Spójrz na mnie – poprosił. Kiedy Dulce nie spojrzała ujął jej podbródek dłonią i podniósł do góry tak by na niego spojrzała. Zdziwił się bo nie płakała. Był przekonany, że ujrzy na jej policzkach łzy, ale sie pomylił. Była wyjątkowo silna – wierze, że sobie poradzisz z każdym problemem jaki napotkasz, ale czasem daj sobie pomóc.
- Po co? – zapytała. To pytanie zbiło Diega z tropu. Nie spodziewał się od niej takiego pytanie. Spodziewał się odpowiedzi „nie” albo że sobie poradzi, a ona po prostu zapytała „po co?”
- Dobrze jest czasem wiedzieć, że masz kogoś na kogo możesz liczyć. Nawet jeśli umiesz sobie poradzić.
- Przez całe swoje życie nie mogłam na nikogo liczyć – powiedziała i ruszyła w stronę schodów. Diego złapał ją za łokieć i zatrzymał.
- A może teraz komuś naprawdę na tobie zależy? – powiedział i spojrzał jej bardzo głęboko w oczy.
- Na przykład tobie? – zapytała.
- Owszem – chciał powiedzieć, że cholernie mu na niej zależy, ale nie zrobił tego. Bał się, że się od niego odwróci kiedy poczuje że jest mu bliska – mnie, Gabrieli, Miguelowi, Sandrze, Lucio i całej reszcie. Masz teraz przyjaciół którym możesz zaufać – powiedział i Dulce spojrzała mu w oczy z nadzieją – co się stało? – zapytał ponownie. Dziewczyna spojrzała na ścianę a potem na Diego.
- Zadzwonił właściciel szkoły tańca w której uczyłam. Powiedział, że niestety nie ma dla mnie etatu. W tym roku ma bardzo dużo dzieciaków i potrzebuje bardziej dyspozycyjnego nauczyciela niż ja. Weekendy przy takiej liczbie dzieciaków nie wystarczą. Więc teraz zostałam bez pracy i bez kasy – powiedziała i usiadła na schodach.
- Dobrze, że nie musisz płacić za szkołę tylko dostałaś stypendium.
- Owszem, ale musze mieć kasę.
- Wiem. Posłuchaj może poszukaj w jakiejś innej szkole tańca. Na pewno poszukują nauczycieli.
- Teraz kiedy skończyły się wakacje mają już komplety trenerów bo liczą się z tym że później będzie ciężko kogoś znaleźć to raz a dwa nie będzie na to czasu.
- W takim razie trzeba poszukać gdzie indziej.
- To nie jest takie proste – powiedziała Dulce z ironią.
- Wiem – powiedział Diego nad czymś się zastanawiając.
- A skąd możesz to wiedzieć? Pracowałeś kiedyś?
- Owszem – powiedział, ale puścił jej pytanie mimo uszu – mam pewien pomysł. Musze tylko zadzwonić w jedno miejsce ale to już nie dzisiaj. Idź spać a jutro o 9 spotkamy się tutaj ok.?
- Możesz mi powiedzieć jaki masz pomysł?
- Na razie nie – powiedział Diego – chodź – polecił i oboje poszli na górę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:09:46 15-01-10    Temat postu:

cudne podcinki
Gabi i Miguel mmm słodko
Dul i Diego tez
hmmm mam nadzieje ze sobie poradzą w szkole
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:53:31 18-01-10    Temat postu:

Bardzo dziękuję za miłe komentarze.
A teraz wrzucam kolejny odcinek.

ODCINEK 13

- Więc nie będzie żadnego problemu? – zapytał Diego
- Oczywiście że nie. Wiesz dobrze że potrzebuje kogoś do pomocy, a tym lepiej że masz kogoś znajomego – powiedziała Isabel po drugiej stronie słuchawki – przyprowadź ją dzisiaj. Możecie przyjechać za godzinę?
- Jasne mamo. Znajdę tylko Dulce.
- Nie spieszcie się – poprosiła Isabel.
- Dobrze mamo.
- No to do zobaczenia
- Mamo?
- Tak?
- Dzięki – powiedział Diego.
- Nie ma sprawy – powiedziała i rozłączyła się. W tym momencie do hollu głównego zeszła Dulce
- Cześć – powiedziała dziewczyna.
- Cześć – przywitał ją triumfalnym uśmiechem – zadzwoniłem do mojej mamy. Wspomniała mi parę dni temu że potrzebuje kogoś do pomocy w swoim salonie mody. Na szczęście nie znalazła jeszcze nikogo.
- To znaczy, że miałabym pracować u twojej mamy?
- Zgadza się. Prosiła żebyśmy przyjechali za godzinę do niej
- Nie wiem – powiedziała Dulce wahając się nieco.
- Czego nie wiesz? Ty potrzebujesz kasy, moja mama pomocy w salonie. Powiedziałem jej że potrzebujesz pracy na weekendy. Dla niej to nie jest żaden problem. Więc jak?
- No....dobra – zgodziła się.
- W takim razie jedziemy – powiedziała Diego i oboje wyszli ze szkoły.

***
Sandra siedziała przy stoliku przed kawiarnią w której miała się spotkać z Gabrielą. Był piękny dzień, słońce świeciło, powiewał lekki wietrzyk. Grzechem byłoby siedzieć w środku zamiast tutaj. Sandra zamówiła sok i spojrzał na telefon. 11.10....hmmm....spóźnia się, pomyślała. Spojrzała na telefon. Żadnej wiadomości.
- cześć – powiedział Lucho siadając na krześle obok i uśmiechając się od ucha do ucha.
- Co ty tu robisz? – zapytała zaskoczona dziewczyna.
- Ee.....wiesz przechodziłem obok i ...... zobaczyłem Ciebie więc wpadłem – powiedział plącząc się nieco. Sandra zaśmiała się pod nosem.
- Zaraz tu będzie Gaby – powiedziała cały czas się uśmiechając. Chłopak pokręcił przecząco głową.
- Co tak kręcisz głową? – zapytała
- Gaby nie przyjdzie – powiedział ukrywając szeroki uśmiech
- Chyba żartujesz? – zapytała ale dobrze znała odpowiedź. Oparła się na krześle i zaśmiała – uduszę ją – w tym momencie zadzwonił telefon. Gabriela.
- Gaby nie żyjesz – powiedziała od razu do słuchawki
- Ale o co chodzi?
- Wystawiłaś mnie i jeszcze pytasz o co chodzi? – zapytała ze śmiechem.
- Nie wystawiłam cie tylko.....hmmm.......zapomniałam, że umówiłam się z twoim bratem na próbę.
- To on też o tym wiedział?
- Nie! – zaprzeczyła – Sandra. Przysłałam Lucho na zastępstwo żeby ci się nie nudziło. Bawcie się dobrze tylko nie rozrabiajcie – powiedziała wesoło dziewczyna i się rozłączyła zanim jeszcze przyjaciółka zdążyła zaprotestować.
- Pięknie.
- Jesteś na mnie skazana – uśmiechnął się łobuzersko Lucho. Nachylił się i cmoknął ją w usta. Kiedy się od niej oderwał szybko wstał zanim dziewczyna zdążyła się na niego zamachnąć.
- Lucho!!!

***
Gabriela weszła do sali ćwiczeń gdzie miała się spotkać z Miguelem. Pomieszczenie było wysokie i przestronne. Na każdej ścianie znajdowały się lustra dzięki czemu tancerz mógł obserwować swoje wysiłki. Po prawej stronie znajdowały się ogromne i wąskie okna, które sięgały od sufitu do samej podłogi. Gaby spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Przez jakiś czas stała nieruchomo by chwilę później zacząć po prostu tańczyć. Tak dawno nie robiła tego tak spontanicznie. Potrzebowała czasem się zatracić w tym co tak mocno kochała. Zanim się zorientowała zaczęła tańczyć układ który miała zaprezentować na spektaklu feralnego dnia kiedy zginęli jej rodzice. W tym momencie do sali wszedł bezszelestnie Miguel. Stanął tak by Gabriela nie zobaczyła go w lustrach. Ona nadal tańczyła. Robiła masę figur których niewysportowany człowiek nigdy by nie zrobił. Wszystkie elementy idealnie do siebie pasowały a dziewczyna poruszała się z niewyobrażalną gracja. Mimo ze nie było muzyki Miguel nie słyszał nawet jednego kroku jaki wykonała. Tańczyła z coraz większą pasją. Nagle przed jej oczami pojawiły się obrazy z tamtego tragicznego dnia. To jak czekała z bratem w domu, jak niecierpliwiła się kiedy rodziców nie było, Jak podskoczyła kiedy odezwał się telefon. Pamięta swoją reakcje kiedy dowiedziała się że rodzice już nie przyjadą bo są w szpitalu. Po policzkach dziewczyny zaczęły płynąć łzy. Obrazy były coraz wyraźniejsze i coraz bardziej bolesne. Jej mózg zaczął tworzyć wizje tego jak zginęli jej rodzice. Nie raz próbowała sobie to wyobrazić. Miguel nadal patrzył na Gaby z zachwytem, ale dostrzegł też że jej taniec się zmienił. Gabriela nie odrywała wzroku od lustra. Zrobiła kolejną figurę odsłaniając tym samym tatuaż który znajdował się nisko na plecach, tuż nad spodniami. Było to pięć chińskich znaków. Miguel był ciekaw co oznaczają. Gabriela cały czas tańczyła. Próbowała odepchnąć smutne wspomnienia, chciała pokonać lęk. Jednak obrazy z tamtego wypadku nie ulatniały się. Uparcie pojawiały się jej przed oczami. Tańczyła coraz mocniej, łzy popłynęły po policzkach. Wydawało się jakby to co robi sprawiało jej fizyczny ból. W pewnym momencie straciła równowagę i upadłą. Obrazy które do tej pory nie dawały jej spokoju nagle zniknęły. Nie miała siły się podnieść. Tak jakby grawitacja była nie do pokonania. Miguel nie wiele myśląc podbiegł do niej przestraszony. Gabriela usłyszała jego kroki ale nie wstała, nawet nie spojrzała w jego stronę.
- Gabriela ! – krzyknął chłopak kiedy tylko się przy niej znalazł – wszystko w porządku?
- Nic mi nie jest – odpowiedziała z gniewem w głosie i nadal na niego nie spojrzała. Wbiła wzrok w podłogę.
- Co się stało?
- Nic – burknęła. Kiedy chłopak złapał ją za rękę aby pomóc wstać, wyrwała mu ją.
- Nie dotykaj mnie! Poradzę sobie – syknęła i wstała o własnych silach. Miguel popatrzył na nią, zmarszczył brwi. Nic nie rozumiał. Gabriela tak nagle się zmieniła. Dziewczyna nadal patrząc przed siebie odeszła od niego.
- Co ja ci zrobiłem? – zapytał już nieco poirytowany.
- Nic mi nie zrobiłeś i to nie jest twoja sprawa! Daj mi święty spokój, dobra!?
- Nie wiem co jest grane, ale nie musisz mnie traktować jak najgorszego bo nic ci nie zrobiłem. Nie zrobiłem ci krzywdy! – powiedział wściekły i ruszył do wyjścia. Gabriela popatrzyła w lustro za Miguelem. Podeszła do barierki która znajdowała się tuż przy lustrze. Otarła policzki wierzchem dłoni i złapała z całych sił za barierkę , tak jakby ją chciała wyrwać. Zawarczała i gwałtownie puściła barierkę. Odwróciła się wściekła na siebie. Nie wiele myśląc kopnęła w ścianę z całej siły i usiadła przy niej. Podkuliła nogi, oparła głowę i zamknęła oczy. Miguel patrzył na to jak miotają nią emocje, a potem jak próbuje się uspokoić. Podszedł do niej równie bezszelestnie co udało mu się wejść do sali gdy tańczyła. Wykorzystując, że go nie widziała podszedł do niej, powoli kucnął. Dziewczyna nadal nie przestawała płakać. Miguel delikatnie dotknął jej policzka w miejscu gdzie pojawiła się kolejna łza wycierając ją. Otworzyła oczy. Jej ciało przeszedł dreszcz od ciepłego i troskliwego dotyku Miguela. Gaby spojrzała mu prosto w oczy. Dostrzegła w nich pytanie, troskę i coś czego by się spodziewała. Czułość. Inna niż ta okazywana przez brata czy rodziców kiedy jeszcze żyli. Czułość mężczyzny. Znowu przeszedł ją dreszcz.
- Zimno ci? – zapytał zabierając dłoń
- Nie. To od płaczu – powiedziała i wytarła policzki.
- Co jest?
- Nic
- Znowu powtarzamy scenę sprzed pięciu minut – powiedział i spojrzał na nią łagodnie.
- Nic takiego, naprawdę – zapewniła choć sama nie była tego pewna.
- Chcesz mi wmówić, że tańczenie ze łzami, upadek i warczenie na mnie to jest nic?
- Nie chciałam. Przepraszam – powiedziała skruszona.
- Nie chodzi mi o twoje przeprosiny. Tylko o to co się stało.
- To nie jest takie proste – powiedziała.
- Myślę, że nadążę – powiedział i spojrzał jej w oczy lekko się uśmiechając.
- Widzisz – zaczęła – wiesz, że od śmierci rodziców nie tańczę – chłopak nic nie powiedział tylko przytaknął – przyszłam tu trochę za wcześnie – chłopak usiadł obok niej wygodnie – zaczęłam tańczyć. Od lat mi się nie zdarzało tańczyć spontanicznie. Brakuje mi tego bo kocham muzykę. Na początku było ok., ale później...... – nie skończyła bo zadzwonił jej telefon – przepraszam – powiedziała i odebrała – słucham?
- Cześć Gabriela tu Rodrigo – przedstawił się nauczyciel hip-hopu.
- Cześć – przywitała się dziewczyna – czy cos się stało?
- Ehmm...jakby ci to powiedzieć.... twój brat wylądował w szpitalu.
- Co takiego? – zapytała wystraszona. Na słowo „szpital” reagowała alergicznie. Miguel spojrzał na nią marszcząc brwi.
- To nic takiego. Uspokój się. Fabian tylko złamał nogę.
- Jak?....Gdzie? – pytała zdezorientowana – zaraz tam będę - powiedziała. W tle słychać było głos Fabiana ale Gaby nic nie rozumiała.
- Czekamy na ciebie w takim razie, tylko jedź ostrożnie.
- Dobrze – powiedziała dziewczyna i rozłączyła się.
- Co się stało? – zapytał zaniepokojony Miguel. dziewczyna spojrzała przed siebie.
- Musze jechać do szpitala po brata – powiedziała i wstała – złamał nogę – dokończyła i pokiwała głową.
- Może cie zawieść? – zaproponował.
- Nie trzeba mam tu samochód, ale dzięki – powiedziała i uśmiechnęła się do niego.
- Dobra to ja w takim razie pojadę do domu.
- Przepraszam, że z naszego treningu nic nie wyszło – powiedziała i przygryzła policzek od wewnątrz – głupio mi.
- Nic się nie stało – powiedział i mrugnął do niej. Dziewczyna się rozpogodziła – chodźmy lepiej bo twój brat czeka.
- Właśnie – oboje ruszyli do wyjścia.
- W takim razie, zobaczymy się pewnie później – powiedziała Gabriela i podeszła do samochodu otwierając drzwiczki.
- Pewnie tak – odpowiedział i podszedł do swojego auta zaparkowanego kawałek dalej. Zaczekał z wejściem do środka aż Gabriela nie wsiadła. Przekręciła kluczyk w stacyjce. Auto zacharczało i zgasło. Spróbowała jeszcze raz, ale tym razem nawet nie odpalił. Miguel zmarszczył brwi i odszedł od samochodu. W tym samym momencie Gabriela wysiadła.
- Co jest? – zapyta idąc w jej kierunku.
- Nie wiem. Odpalił i zgasł.
- Zobaczymy – powiedział – otwórz maskę – polecił a dziewczyna posłusznie wykonała jego polecenie. Chłopak zajrzał do środka – hmmm.....
- I?
- Wydaje mi się że chłodnica walnęła, ale nie jestem pewien – powiedział nadal oglądając silnik – miałaś z nim już jakieś problemy?
- Nie. Poza tym mam go dopiero pół roku.
- Nie wiem – powiedział i zamknął maskę – nie ruszy – powiedział a dziewczyna się załamała.
- I co teraz? Musze pojechać do szpitala i odwieźć brata do domu.
- Zrobimy tak – zaczął – daj mi kluczyki. Zabiorę go do mojego kumpla który pomaga mi przy motorze. Zawiozę cie do szpitala a później odwiozę do domu ciebie i brata.
- Nie chce sprawiać tobie kłopotu.
- To żaden kłopot. Auto już jutro rano powinien być gotowe, a mój kumpel nic innego by mógł nie robić uwielbia się grzebać w autach. Jeśli chodzi o mnie to i tak miałem zarezerwowany czas na nasz trening – powiedział i mrugnął.
- Na pewno? – upewniała się jeszcze. Miguel podprowadził ją do swojego auta i otworzył drzwiczki od strony pasażera.
- Na pewno – odpowiedział i zamknął za nią drzwi. Obszedł samochód i wsiadł za kierownicą- masz szczęście że nie wziąłem dzisiaj motoru – powiedział i uśmiechnął się szeroko – dopiero byłby problem. Dziewczyna zaśmiała się głośno. Chłopak spojrzał jej w oczy i przekręcił kluczyk w stacyjce – wolę jak się śmiejesz niż jak płaczesz – powiedział. Dziewczyna zauważyła w jego oczach znów te same uczucie co wtedy w sali, z tym, że było tam coś jeszcze. Nie wiedziała co. Wiedziała tylko , że to nie jest spojrzenie tylko przyjaciela. Samochód ruszył.

ODCINEK 14
- jesteśmy – powiedział Diego do siedzącej obok Dulce. Dziewczyna wyjrzała przez przednią szybę. Rezydencja jaka widniała jej przed oczami była piękna. Miała białe ściany, jasny dach, ogromne okna, podobne do tych w szkole, przed wejściem do którego prowadziły szerokie schody znajdowały się dwie kolumny po obu stronach drzwi. Przed domem znajdowało się patio. Na środku stała duża fontanna a na około jej zasadzone były granatowe kwiaty. Żeby podjechać pod wejście Diego musiał okrążyć fontannę.
- Piękny – powiedziała kiedy otworzył przed nią drzwiczki. Dziewczyna wysiadła.
- Owszem. Jest piękny – przyznał chłopak – ogród jest jeszcze piękniejszy – powiedział i uśmiechnął się szeroko ukazując rząd białych jak śnieg zębów. Oboje ruszyli w stronę schodów zbliżając się do wejścia. Przy drzwiach przywitał nas kamerdyner.
- Dzień dobry panie Diego – powiedział
- Dzień dobry Bruno. To jest moja przyjaciółka Dulce – przedstawił dziewczynę mężczyźnie.
- Bardzo miło mi panienkę poznać – powiedział i pocałował Dulce w dłoń.
- Dziękuję – przyznała dziewczyna z uśmiechem – mnie również miło poznać – chłopak objął dziewczynę w tali i podprowadził do wejścia. Kiedy znaleźli się w sterylnie białym wnętrzu Dulce zaniemówiła.
- Bardzo ładny dom – powiedziała
- Dzięki – powiedział i spojrzał jej prosto w oczy. W tym samym momencie na horyzoncie pojawiła się atrakcyjna i elegancka szatynka z długimi włosami. Rysy miała regularne. Była wysoka i zgrabna. Z jej złotobrązowych oczu biło ciepło i pewność siebie. Miała na sobie białą spódnice do kolan, białe sandałki na obcasach i idealnie dopasowaną białą bluzkę na ramiączka która u dołu miała czarne delikatne wzorki.
- Witajcie – przywitała młodych z uśmiechem.
- Cześć mamo – przywitał się chłopak a kobieta ucałowała go w policzek – poznaj proszę Dulce.
- Dzień dobry – przywitała się dziewczyna i wyciągnęła dłoń.
- Witaj – uśmiechnęła się szeroko i serdecznie odwzajemniając uścisk – Isabel Valdez
- Przejdźmy może na taras, czego się napijecie?
- Ja mamo jak zwykle soku z pomarańczy – powiedział Diego ze smakiem. Kobieta się tylko roześmiała.
- A ty Dulce?
- Nie wiem....może też soku – powiedziała w końcu.
- W takim razie usiądźcie na tarasie a ja zaraz do was dołączę – powiedziała i zniknęła w kolejnym holu. Diego i Dulce skierowali się na taras gdzie prowadziły szeroko otwarte drzwi w salonie.
- Siadaj – poprosił Diego zajął miejsce obok Dulce
- Twoja mama jest inna niż sobie wyobrażałam – przyznała
- To znaczy? – zapytał z uśmiechem/
- Serdeczna, ciepła, otwarta – Diego roześmiał się tylko
- co cie tak bawi? – zapytała nie kryjąc oburzenia.
- Nic – powiedział nadal się uśmiechając. Obdarował ją głębokim spojrzeniem w którym Dulce dostrzegła to czego się przestraszyła. Czułość i coś jeszcze. W tym momencie na taras weszła Isabel.
- Już jestem. Zaraz Sonia przyniesie sok – powiedziała i usiadła.
- Co się stało, że jeszcze jesteś w domu? – zapytał Diego matkę
- Ojca nie ma więc korzystam ze spokoju – powiedziała z uśmiechem – poważnie to miałam parę dokumentów do przejrzenia i nie chciałam tego robić w firmie bo by mi to nie pozwolili. Zresztą sam wiesz.
- Wiem – przyznał.
- Skoro już jesteśmy w temacie to słyszałam Dulce, że potrzebujesz pracy?
- Zgadza się. Wczoraj niestety zadzwonił do mnie szef szkoły tańca w której pracowałam i powiedział, że nie ma dla mnie etatu już.
- Takich spraw się nie załatwia przez telefon ale cóż. Praca u mnie to nie jest co prawda szkoła tańca ale myślę że nie będziesz żałowała. W weekendy mam zawsze najwięcej gości więc pomoc mi się przyda. Wiem, że nie możesz pracować w tygodniu bo macie do późna zajęcia, ale damy sobie rade. Przede wszystkim chodzi o pomoc w biurze. Papiery, zamówienia, czasem może pomoc przy klientach. Ma oczywiście Ines i Carla ale sami nie dają rady więc czasem ja im pomagam, a dodatkowe ręce do pracy się przydadzą. Poza tym pracowałaś przy dzieciach więc masz cierpliwość a mam klientów którzy są bardzo upierdliwi. Niestety – powiedziała i uśmiechnęła się serdecznie – poza tym pomoc przy pokazach też mi się przyda – powiedziała i mrugnęła – Diego też czasem pomaga.
- Pewnie – przyznał chłopak – oczywiście nie bawię się w babskie ciuchy, ale zawsze jest cos do zrobienia, a męska ręka się przydaje.
- Więc jak? – zwróciła się Isabel do Dulce
- Myślę, że jak najbardziej się zgadzam – powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
- W takim razie świetnie. Dzisiaj jeszcze nie musisz przychodzić, ale jutro jeśli nie masz innych planów jeszcze bardzo chętnie cię przyjmę.
- Nie ma sprawy – powiedziała Dulce
- Jutro koło 9 możesz przyjść, pokaże ci co i jak, co z czym się je – powiedziała i uśmiechnęła się i w tym momencie na taras wszedł przystojny ciemnowłosy mężczyzna w białej koszuli i czarnych spodniach. Mina Diega diametralnie się zmieniła. Zamiast uśmiechu pojawił się na niej grymas.
- Witam wszystkich – przywitał się.
- Dzień dobry – przywitała się Dulce.
- Poznaj proszę – powiedziała Ruth – to jest przyjaciółka Diega, Dulce.
- Miło mi – powiedział mężczyzna i podał dziewczynie dłoń – Ricardo Valdez
- Mnie również miło.
- Widzę, że Diego nie marnuje czasu i znalazł sobie już nową przyjaciółkę – powiedział i zajął jedno wolne miejsce.
- Mógł byś sobie darować komentarze, bo nikt nie chce ich słuchać – odpowiedział wściekły Diego.
- Ale to nie są żadne komentarze tylko prawda. Ostatnio, jakieś pół roku temu też zaprosiłeś do domu przyjaciółkę a potem o mało nie zostałeś ojcem.
- To nie jest twoja sprawa! – krzyknął Diego – nie wtrącaj się w czyjeś sprawy a już na pewno nie w moje.
- Uspokój się – zganił go – masz gościa, nie widzisz?
- Ricardo daj spokój – poprosiła Isabel.
- Ależ ja nic nie robie.
- Jasne! Niewiniątko co? – oburzył się chłopak
- Uważaj na słowo chłopcze.
- Nic mi nie możesz kazać – powiedział i wstał z krzesła – wychodzimy Dulce – powiedział nawet na nią nie spojrzał – zobaczymy się jutro mamo.
- Do widzenia – powiedziała dziewczyna kiedy szła za Diego.
- Uważaj na niego dziewczyno – powiedział mężczyzna zanim dziewczyna zniknęła w salonie.
- Daruj sobie – powiedziała Isabel kiedy ten chciał coś powiedzieć i wstała.
- Diego! – zawołała kobieta za synem kiedy ten był już przy wyjściu.
- Do jutra – powiedział i pocałował matkę w policzek. Nic więcej nie powiedział tylko wyszedł. na twarzy kobiety miejsce uśmiechu zajęła troska.
- Do widzenia – pożegnała się jeszcze raz Dulce
- Dulce?
- Tak?
- Uspokój go, błagam cię – poprosiła. Dziewczyna tylko skinęła głową i wyszła.

***
- Smakuje ci? – zapytał Lucho Sandrę kiedy spacerowali po parku i jedli lody
- Tak. Dzięki – powiedziała Sandra i spojrzała chłopakowi w oczy.
- Cieszę się – przyznał i uśmiechnął się do siebie.
- Z czego się tak cieszysz?
- Musze podziękować Gabrieli – odparł nadal się uśmiechając, dziewczyna zdzieliła go w ramię
- Auć! A to za co? – zapytał ciesząc się jak głupi.
- Należy się tobie za ..... za.....
- Za co? – zapytał zadziornie i zbliżył się do dziewczyny patrząc jej w oczy. Zanim zdążyła się oddalić złapał ją w mocno w tali.
- Puszczaj – powiedziała ze śmiechem
- To wcale nie brzmi groźnie – przyznał wesoło Lucho.
- Ostrzegam cię – zagroziła ze śmiechem.
- A jak nie to co? – zapytał i nachylił się nad Sandrą
- Ostrzegałam – powiedziała tylko dziewczyna i wycelowała lodem w twarz Lucho. Chłopak momentalnie rozluźnił uścisk
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:25:44 19-01-10    Temat postu:

świetny odcinek !
Gabriela i Miguel słodko mmm;*
szkoda mi jej troszkę
Diego ehh nie ma za fajnego życia z ojcem
Lucho i Sandra cudniee :*
czekam na new ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:38:02 22-01-10    Temat postu:

ODCINEK 15

Gabriela wbiegła do sali szpitalnej gdzie leżał jej brat. Nie miała nawet okazji się przebrać i miała na sobie niebieskie dresowe spodnie, czarny topic który odsłaniał brzuch i granatowa bardzo szeroką bluzkę. Za dziewczyna do sali wszedł Miguel.
- co się stało? – zapytała brata który leżał na łóżku szpitalnym.
- Złamałem nogę – odpowiedział Fabian – cześć Miguel – przywitał się z chłopakiem ten tylko kiwnął głową.
- Tyle to ja wiem ale jak to się stało? – nie dawała za wygraną. Fabian się tylko skrzywił.
- Twój brat .... – zaczął Rodrigo
- Nic nie ważne – przerwał Fabian i spojrzał znacząco na kumpla.
- Czy ktoś mi powie co tu się dzieje? – zapytała poirytowana dziewczyna – czy mam się dowiedzieć w inny sposób? – zapytała patrząc raz na jednego raz na drugiego.
- Fabian przecież i tak się dowie – powiedział Rodrigo – powiedz jej – Fabian spojrzał na Gaby a później na kolegę, który stał przy łóżku z założonymi na piersiach rękami.
- Dobra – westchnął – za tydzień są twoje dwudzieste urodziny i mam dla ciebie prezent.
- Prezent? – zapytała podejrzliwie – co to za prezent skoro żeś przez niego złamał nogę?
- Klub – powiedział krótko.
- Chyba żartujesz? – nie mogła uwierzyć dziewczyna. Spojrzała na Rodriga a później na Miguela który zupełnie nic nie rozumiejąc zmarszczył brwi.
- Nie. Wieszałem właśnie szyld kiedy spadłem z drabiny i złamałem nogę.
- Nie mogłeś kogoś poprosić? Przecież ty masz lęk wysokości – powiedziała z troską w głosie Gabriela.
- Chciałem to zrobić sam – przyznał
- Tak się zawziął na ten prezent i na to że sam wszystko zrobi, że teraz leży w szpitalu. Jest uparty jak osioł. To u was chyba rodzinne – powiedział Rodrigo
- Żebyś wiedział – powiedział Fabian
- Dobra, w takim razie jedziemy do domu – powiedziała Gabriela.
- Dobrze że nie jesteś nauczycielem od tańca – powiedział Rodrigo i Fabian w tym momencie parsknął śmiechem.
- Mam szczęście – przyznał chłopak – ale teraz nawet nie będę mógł poprowadzić auta.
- Skoro już mówimy o samochodach – przypomniała sobie Gabriela – miałam mały problem z zapaleniem swojego kiedy tu jechałam i podwiózł mnie Miguel – dziewczyna spojrzała na kolegę.
- To coś poważnego? – Fabian zwrócił się do chłopaka.
- Nie jestem pewien, z silnikiem jest niby wszystko w porządku. Może to nic takiego, ale zabiorę samochód do swojego kumpla który jest dobrym mechanikiem, pomaga mi zawsze przy motorze a poza tym mój ojciec zawsze oddaje do niego swoje samochody. Więc jest godny zaufania.
- Skoro tak to w porządku.
- Tylko Gaby będzie mi musiała pokazać jak mam dojechać do waszego domu. Myślę że już jutro auto powinno być gotowe to od razu bym je podrzucił.
- A to nie będzie problem? – zapytał Fabian
- Nie skądże znowu. Przy okazji wypróbuje czy wszystko będzie w porządku.
- Dobrze to ja pojadę z Rodrigo a ty Gaby – zwrócił się do siostry – pojedziesz z Miguelem i pokażesz mu drogę.
- Dobrze – zgodziła się dziewczyna, spojrzała na chłopaka i wszyscy wyszli z sali.

***
- Zwolnij trochę – poprosiła Dulce Diega kiedy ten omal nie wpadł na samochód przed nimi. Chłopak jednak się nie odezwał i trochę zwolnił. Dulce spojrzała na niego i widziała jak bardzo walczy z emocjami. Niespodziewanie gwałtowanie zatrzymał się przed parkiem tak że mimo pasów Dulce wyciągnęła odruchowo ręce żeby zatrzymać się na desce rozdzielczej. Chłopak odpiął pasy i kilka razy uderzył w kierownice. Po czym nadal milcząc wyszedł z samochodu. Dulce obserwowała jego zachowanie z troską. Powoli odpięła pasy i wyszła z samochodu lekko zatrzaskując drzwiczki. Diego chodził po trawniku trzymając ręce w kieszeni.
- Diego? – próbowała zwrócić jego uwagę na siebie. Chłopak nie reagował. Dziewczyna podeszła do niego i złapała go za łokieć zmuszając żeby na nią popatrzył – Diego? Uspokój się – poprosiła. Chłopak nadal trzymając ręce w kieszeni spojrzał na nią. W jego przepraszającym spojrzeniu była wściekłość, smutek i ból.
- Pewnie pomyślałaś że jestem kretynem – powiedział nadal patrząc jej w oczy.
- Nie pomyślałam tak. Tylko nie rozumiem – przyznała.
- Domyślam się – powiedział. Rozejrzał się dookoła i ruszył w stronę ławki pewny że Dulce pójdzie za nim. Nie mylił się. Kiedy usiadł dziewczyna była już obok niego. W milczeniu spojrzała przed siebie. Diego odwrócił się w jej stronę i zlustrował ją wzrokiem. Była bardzo ładna. Miała nietypowe czerwone włosy, brązowe oczy podkreślone czarną kredka, brązowe cienie a na malutkim nosku połyskujący kolczyk. Włosy sięgały jej prawie do pasa i były lekko zakręcone co dodawało jej uroku. Poza tym była też zgrabna. Miała szczupłe nogi, talie jak u osy.
- Czemu mi się tak przyglądasz? – zapytała dziewczyna. Diego bardzo chciał jej odpowiedzieć ale bał się że ją tym wystraszy a ona wzięła by go za cholernego babiarza.
- Pewnie myślisz że jestem draniem?
- A dlaczego mam tak uważać? Mam ku temu powód?
- Tak mogłaś wywnioskować z opinii mojego ojca
- To twoje życie i możesz robić co ci się podoba.
- Dopóki nie dotyczy ciebie – powiedział raczej do siebie niż do dziewczyny.
- Nie rozumiem – powiedziała dziewczyna ale Diego puścił tę uwagę mimo uszu.
- Mój ojciec powiedział dzisiaj że jesteś moją kolejną przyjaciółką, a przy poprzedniej o mało co nie zostałem ojcem. To jego dość skrócona wersja. Prawda jest taka, że owszem ponad pół roku temu poznałem fajną dziewczynę. Na początku byliśmy kumplami, później to się przerodziło w coś zupełnie innego. Kilka razy przyprowadziłem ją do domu i niestety musiała poznać mojego ojca. Nie należała do tych najbogatszych ale też nie była biedna. Jej rodzice pracowali w większych firmach na dość wysokich stanowiskach. – zatrzymał się patrząc przed siebie - Po dwóch miesiącach powiedziała mi że jest ze mną w ciąży. Byłem zaskoczony. Miałem dopiero dziewiętnaście lat. Bałem się ale wiedziałem że nie mogę postąpić inaczej jak być przy niej. Poprosiła żebym się z nią ożenił bo inaczej jej rodzice wyrzucą ją z domu jak się dowiedzą że zaszła w ciąże jeszcze przed ślubem. Próbowałem jej wyjaśnić że i tak się domyślą że jest coś nie tak bo za wcześnie urodzi. Nie chciała mnie jednak słuchać i z dnia na dzień coraz bardziej mnie błagała – zamilkł. Spuścił wzrok na swoje złożone ręce. Nie chciał patrzeć na Dulce. Bał się tego co zobaczy w jej oczach - Któregoś razu ojciec powiedział że jej nie wierzy i żebym najpierw zrobił badania czy ona naprawdę jest w ciąży. Uważał że ona chce się tylko dostać do bogatej i wpływowej rodziny. Nie posłuchałem go – Diego przerwał na chwilę i spojrzał na Dulce. Dziewczyna nadal patrzyła przed siebie nie zdradzając żadnych emocji – następnego dnia Martha przyszła do mojego domu załamana. Była cała roztrzęsiona, płakała. Moja matka usiłowała ją uspokoić ale jej się nie udało. Wyjaśniła mi wtedy, że mój ojciec siłą zaciągnął ją do lekarza. Okazało się że owszem jest w ciąży ale pod koniec trzeciego miesiąca a nie pod koniec drugiego. Przyznała się że to nie jest moje dziecko. Zaszła w ciąże z biednym chłopakiem który ją zostawił. Kiedy mnie poznała wiedziała że ma szanse żeby jej rodzina nie weszła na języki że ich córka zaszła w ciążę z jakim młokosem który ją zostawił. Bała się. Bała się że zostanie z tym całkowicie sama. A mój ojciec potraktował ją jak śmiecia. Jak oszustkę która chce się wzbogacić.
- Skąd wiesz że jeśli nie twój ojciec kiedykolwiek byś się dowiedział że to nie jest twoje dziecko?- zapytała w końcu
- Domyślił bym się. Skoro była w ciąży już prawie cztery miesiące a my się znaliśmy nie całe trzy to sam bym się domyślił że to nie jest możliwe. Wydałoby się samo. Poza tym Martha była dobrą dziewczyną i myślę że w końcu sama by się przyznała.
- Dlaczego mi to mówisz?
- Bo zależy mi żebyś nie myślała że jestem bydlakiem który każdej dziewczynie robi dziecko i z każdą przyjaciółką idzie do łóżka.
- Nie musisz mi się tłumaczyć. Naprawdę to jak żyjesz to jest tylko i wyłącznie twoja sprawa a mnie nic do tego – powiedziała Dulce i spojrzała mu w oczy.
- Mylisz się – powiedział i odwzajemnił spojrzenie. Jego wzrok był głęboki aż Dulce przeszły ciarki.
- Nie masz dobrych kontaktów z ojcem prawda? – zapytała Dulce żeby zejść na bardziej bezpieczny temat. Wtedy na twarzy Diega pojawił się grymas bólu.
- Przepraszam nie powinnam była....
- Nic się nie stało. to prawda. Z moim ojcem mam fatalne kontakty. Można by powiedzieć, że wcale ich nie ma. Zawsze chciał żebym robił to co on. Żebym robił interesy. Kiedy dowiedział się że kocham taniec i muzykę i zamierzam się dostać do najlepszej szkoły w Meksyku żeby tam studiować wpadł w całkowitą furię. Nienawidzi jak mu się ktoś sprzeciwia. Ja to zrobiłem i dlatego mnie tak nie znosi.
- Trudno uwierzyć żeby ojciec był tak niechętny do swojego syna.
- Niestety. Ja tak miałem od zawsze. Odkąd pamiętam zawsze się z nim kłóciłem o cokolwiek co odstawało od jego norm, od jego planów. Nauczyłem się nie zwracać uwagi na to co on chce. Mam swoje życie, które jest dalekie od tego jakie on chciał mi zafundować. Dorastałem bez ojca więc nie było mi ciężko podważać jego zdanie. Mama bardzo często płakała w swoim pokoju tak żebym tego nie widział ale nie udawało jej się to. Przeżywała to że nie możemy się ze sobą dogadać. Kiedy skończyłem osiemnaście lat dziadek wybudował dla mnie mały domek w głębi lasku nie daleko drogi do mojego domu. Zrobił mi prezent żebym nie musiał mieszkać z tym tyranem. Tym samym mama przestała tak to przeżywać. Wyprowadziłem się jak tylko szybko się dało i w domu teraz bywam najrzadziej jak to tylko możliwe chyba ze nie ma ojca, a z mama się widuje albo u mnie, albo na mieście, albo u niej w pracy. Nie jest z tego zadowolona ze unikam swojego domu, ale wie ze tak będzie lepiej dla wszystkich i unikniemy w ten sposób tylko kłótni.
- Mimo to i tak się kłócicie jak tylko się spotkacie – powiedziała Dulce przypominając sobie wizytę w domu Diega.
- Przykro mi że musiałaś być światkiem mojej wymiany zdań z ojcem, ale jak bym się nie starał to i tak nie jestem w stanie wyjść stamtąd bez kłótni z nim.
- Rzeczywiście twój ojciec nie należy do ludzi którzy idą na kompromis, wręcz prowokuje sam kłótnie mimo że ma gości.
- Jeszcze raz ciebie przepraszam
- Nie ty powinieneś to robić – powiedziała Dulce z uśmiechem.
- Owszem ale to ja ciebie zaprosiłem i to był mój dom.
- Nie przejmuj się tym. Twój dziadek tez nie przepada za twoim ojcem?
- Jakbyś zgadła. Nie znosi go jeszcze bardziej niż on mnie. Dziadek uważał że on zniszczył mojej mamie życie i nie może sobie darować że ją puścił w szpony tego furiata. Proponował mamie kilka razy żeby się wyprowadziła od niego ale nie chciała tego robić ze względu na mnie a teraz nadal nie rozumiem po co tam siedzi.
- Może go kocha?
- Może i tak, ale sama ma dosyć a jednak się nie wyniesie. Miała by dokąd pójść. Mój dziadek ma tu hacjendę. Dom w którym wychowała się mama.
- A gdzie teraz jest twój dziadek?
- Ma dobrze prosperującą firmę w Acapulco. Budują jachty. Nie wiem może słyszałaś nazwisko Lambercini?
- Owszem. To twój dziadek?
- Tak. Alfonso Lambercini.
- To zdaje się włoskie nazwisko – zauważyła Dulce
- Masz racje. Jest na wpół Włochem. Jego dziadek wziął ślub z Meksykanką i osiedlił się w Acapulco. Założył firmę i rozpoczął szczęśliwe życie. Później mój pradziadek ożenił się z Meksykanką a mój dziadek z Włoszką. Wiec moja mama jest bardziej Włoszką niż Meksykanką – powiedział z uśmiechem – kiedy mój dziadek się ożenił, mój pradziadek zachorował. Pieczę nad firmą sprawował już nie żyjący wuj mojego dziadka czyli brat jego pradziadka. Niestety firma zaczęła poważnie podupadać. Wtedy mój dziadek razem z żoną i moją mamą przenieśli się do Acapulco. Podniósł firmę po upadku. Było bardzo ciężko ale się udało. Firma była w lepszym, stanie niż za czasów mojego pradziadka. A mój dziadek na stałe osiedlił się w Acapulco. Tutaj zostawił tylko swoje ukochane konie do których przyjeżdża co jakiś czas.
- A kto się nimi opiekuje jak jego tu nie ma?
- Ja – przyznał chłopak – tą miłość dziadek przekazał mi w genach. Kocham konie nie mniej niż on. Kiedy tylko mogę jeżdżę na hacjendę. Teraz tam mieszka zarządca z rodziną którzy pilnują hacjendy. To stary pracownik dziadka i jego oddany przyjaciel dlatego powierzył mu swój skarb.
- Widujesz czasem dziadka? Pewnie żałujesz, że nie mieszka w Meksyku?
- Owszem. Wszystko co teraz umiem nauczyłem sie od niego. Tego jak zachować się w towarzystwie, przy stole, jak zachowywać się w obecności kobiet. To on nauczył mnie języków czy tego jak opiekować się końmi. Wiele mu zawdzięczam i jak tylko mogę to jeżdżę do niego do Acapulco a jak tylko przyjeżdża nocuje w hacjendzie.
- Jesteście bardzo ze sobą zżyci prawda?
- Zgadza się. Jest nie tylko moim dziadkiem ale był jak ojciec którego nie miałem – powiedział i posmutniał. Dulce spojrzała na niego i położyła mu dłoń na jego dłoni. Chłopak spojrzał na nią zaskoczony a w jego oczach widać było skaczące ogniki.
- Zazdroszczę ci że masz dziadka i mamę, mnie nie było dane poznać ani jednego ani drugiego – powiedziała i spojrzała na trawę. Diego ujął ją pod brodę i zmusił by na niego spojrzała.
- Chcesz się przejść? – zapytał a dziewczyna pokiwała głową. Oboje w milczeniu wstali i ruszyli przed siebie.
- A co jakby się pojawili? – zapytał z nienacka Diego.
- Kto?
- Twoi rodzice – odpowiedział a Dulce się zamyśliła – gdyby cie odnaleźli i chcieli się spotkać?
- Nie chciałabym ich znać – powiedziała
- Dlaczego? Nie chciałabyś się dowiedzieć dlaczego cie zostawili? Dlaczego postąpili tak a nie inaczej? Nie chciałabyś poznać ludzi którzy dali ci życie?
- Jeżeli by to ode mnie zależało nie chciałabym ich poznać
- Mówisz serio?
- Tak. Ktoś kto zostawia dziecko w sierocińcu i pozwala mu cierpieć nie zasługuje na to by dostać taką szanse.
- A jeśli nie znasz całej prawdy?
- Lepiej dla mnie żebym jej nie poznała.
- Nie chcesz komplikować sobie życia, tak?
- Tak uważasz?
- Odnoszę wrażenie że boisz się że to spotkanie przewróci twoje życie do góry nogami.
- Bo tak będzie. Nie żyłeś w sierocińcu i nie masz pojęcia jak to jest tam być. Jak to jest czekać na każdą wizytę nowych ludzi którzy chcą adoptować jakieś dziecko, ale nie ciebie. Jak to jest nienawidzić nocy kiedy tata nie opowie ci bajki na dobranoc, jak to jest wiedzieć że przed osiemnastką stad nie wyjdziesz. Jak to jest marzyć by być niemowlakiem bo takie dziecko częściej adoptują – powiedziała a po jej policzkach popłynęły łzy. Diego zatrzymał się przy niej i spojrzał jej w oczy.
- Oni zniszczyli mi życie i nie zasługują na to żeby się nazywać moimi rodzicami. Skoro mnie zostawili to niech o mnie zapomną. Tak będzie lepiej i dla mnie i dla nich. Ja niczego nie oczekuje. Nie karmię się nadziejami że kiedyś ich zobaczę. Nie chce cierpieć skoro wiem ze nie musze, dlatego nigdy ich nie szukałam. Dla własnego dobra. Wiem że jakbym zaczęła szukać to bym tego żałowała i bardziej bym cierpiała.
- Czasem warto poznać prawdę
- Zależy od przypadku. W moim nie. – powiedziała dziewczyna a Diego nachylił się zbliżając twarz do jej twarzy. Podniósł dłoń i delikatnie otarł łzę z jej policzka. Dziewczyna zamknęła oczy i po chwili otworzyła je patrząc na chłopaka spod mokrych rzęs. Znowu zobaczyła to co ostatnio w jego oczach. Czułość i coś co nie pasowało do przyjaciela. Chciała się odsunąć ale nie potrafiła. Jego usta znalazły się tuż przy jej ustach. Czuła na nich jego gorący oddech.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Reni
Motywator
Motywator


Dołączył: 02 Mar 2009
Posty: 267
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:03:11 30-01-10    Temat postu:

Kiedy pojawi sie tu odcinek?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:43:18 30-01-10    Temat postu:

jak cudnie miedzy Diegiem i Dulce
mmm słodko
ciekawe czy cos sie rozwinie miedzy Miguelem i Gabriela ??;D
czekam na new :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:25:33 01-02-10    Temat postu:

Na wstępie chciałam przeprosić, że tak dawno nie pisałam ale nie miałam jakoś weny. Odcinek postaram sie wrzucić już dzisiaj.
Mam nadzieję, że sie spodoba.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maria Angel
Komandos
Komandos


Dołączył: 02 Sty 2009
Posty: 738
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Krosno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:09:56 03-02-10    Temat postu:

O fajne ...nadrabiam szybko:) Cudnie się to rozwija między niektórymi parami:D ja się nie pogniewam jak odcinek będzie troszkę krótszy;> Szybciej nadrobię Pozdrawiam:D A i bardzo Ci dobrze idzie jak na pierwszą telkę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:14:38 03-02-10    Temat postu:

Na wstępie przepraszam za opóźnienie.
Maria Angel - dzięki. Bardzo mi miło. Na specjalne życzenie krótszy odcinek

ODCINEK 16

- Zależy od przypadku. W moim nie. – powiedziała dziewczyna a Diego nachylił się zbliżając twarz do jej twarzy. Podniósł dłoń i delikatnie otarł łzę z jej policzka. Dziewczyna zamknęła oczy i po chwili otworzyła je patrząc na chłopaka spod mokrych rzęs. Znowu zobaczyła to co ostatnio w jego oczach. Czułość i coś co nie pasowało do przyjaciela. Chciała się odsunąć ale nie potrafiła. Jego usta znalazły się tuż przy jej ustach. Czuła na nich jego gorący oddech. W tym momencie zadzwonił telefon Diega i Dulce gwałtownie się odsunęła tak by dzieląca ich odległość była jak najbardziej bezpieczna. Chłopak spojrzał na telefon
- Dzięki mamo – powiedział do siebie – słucham?
- Diego? Wszystko w porządku? – zapytała zatroskana Isabel
- Tak mamo. Nie martw się o mnie.
- Jest z tobą Dulce? – zapytała z nadzieja kobieta
- Tak – powiedział i spojrzał dziewczynie prosto w oczy.
- Możesz mi ją podać?
- Jasne – powiedział zaskoczony – moja mama do ciebie – podał Dulce telefon. Dziewczyna spojrzała na niego zdezorientowana
- Tak?
- Dulce chciałam ci podziękować, że nie zostawiłaś Diega.
- Nie ma za co
- Wiem. Mimo to bardzo ci dziękuje. Jesteś dla niego bardzo ważna.
- Jesteśmy przyjaciółmi – powiedziała dziewczyna usprawiedliwiając się.
- To nie to. Znam swojego syna – przyznała – już wam nie przeszkadzam. Do zobaczenia.
- Do widzenia – pożegnała się dziewczyna i rozłączyła.
- W porządku?
- Tak. Twoja mama się o Ciebie martwi.
- Wiem o tym – powiedział i sięgnął po telefon. Ich dłonie się spotkały i obojga przeszedł dreszcz – prosiła cie żebyś mnie pilnowała?
- Prosiła żebym cie uspokoiła – powiedziała i spojrzała Diego w oczy. Znowu zobaczyła te same ogniki. Zakręciło jej się w głowie – wracajmy – powiedziała.
- Okej – odpowiedział krótko Diego i oboje w milczeniu ruszyli do auta.

***
- Czy to nie Diego i Dulce? – zapytała Sandra Lucho kiwając głową na dwójkę stojących niedaleko młodych ludzi.
- Owszem – powiedział – wiedziałem że to się tak skończy
- Myślisz, że między nimi coś jest?
- Może jeszcze nie, ale będzie. Spójrz – polecił chłopak. Diego i Dulce wyglądali tak jakby się całowali.
- O kurcze! – powiedziała Sandra i spojrzała na Lucho który odwzajemnił spojrzenie

***
- Twój brat to fajny facet – powiedział Miguel kiedy jechał z Gaby samochodem.
- Tez mi się tak wydaje – powiedziała i zaśmiała się – tylko niestety nie ma szczęścia w miłości.
- Nie wygląda na takiego. Zabawny, inteligentny, otwarty na ludzi, przystojny. Tacy podobają się kobietom.
- Czyżbym o czymś nie wiedziała? – zapytała z rozbawieniem. Chłopak zamilkł i po chwili zorientował się jak to zabrzmiało.
- O nie! – wzbraniał się – chyba nie pomyślałaś....? – zaśmiał się głośno.
- Co takiego miałam pomyśleć – zapytała przekomarzając się z nim.
- Po prostu mam siostrę – powiedział z uśmiechem – nie zapominaj o tym.
- Wiem – powiedziała uspokajając go tym – drażniłam się z Toba tylko. Wiesz jak uroczo wyglądasz kiedy się zawstydzisz? – powiedziała spontanicznie
- Czyżby? – zapytał chłopak i spojrzał dziewczynie tak głęboko w oczy że przeszedł ją dreszcz. Było to bardzo gorliwe spojrzenie. Nie sposób było oderwać od niego oczu.
- Patrz na drogę – powiedziała dziewczyna uwodzicielsko i zarazem bardzo spokojnie. Odpłaciła mu pięknym za nadobne. Nie spodziewała się po sobie takiej reakcji ale najwyraźniej w świecie z nim flirtowała. Miguela ta reakcja bardzo zaskoczyła. Patrzył teraz przed siebie i uśmiechał się pod nosem. Gabriela spojrzała na niego i tez się uśmiechnęła. Nie czuła tego przy żadnym innym mężczyźnie. Lubiła bardzo przebywać w towarzystwie Miguela i jeszcze do tego nieświadomie z nim flirtowała. Co się ze mną dzieje? Nie zdążyła sobie odpowiedzieć bo przed nimi był skręt w uliczkę która prowadziła do domu Gaby.
- Skręć w lewo – powiedziała i chłopak natychmiast z niezwykłą zręcznością posłuchał jej wskazówki.
- Tutaj – wskazała wysoką bramę z drewna która zasłaniała całkowicie dom i ogród przed gapiami. Chłopak zatrzymał samochód przed bramą.
- Może wejdziesz? – zapytała
- Dzięki – odpowiedział. Wyciągnął dłoń żeby dotknąć jej policzka w miejscu gdzie tak nie dawno płynęła łza – powinnaś odpocząć, miałaś ciężki dzień – powiedział z czułością i troską patrząc jej głęboko w oczy – idź do domu. Wpadnę jutro z samochodem.
- Dobrze – odparła tylko. Nie była w stanie powiedzieć nic innego. Ogarniała ją fala gorąca i spokoju mimo że jej serce kołatało w piersi. Dlaczego tak mocno reagowała na jego dotyk?
- Zadzwonię później i powiem co z samochodem.
- Dzięki – powiedziała i nachyliła się żeby pocałować chłopaka w policzek – do jutra.
- Do jurta – powtórzył i dziewczyna wysiadła z auta. Chłopak nie odjechał. Dopóki Gaby nie zniknęła za brama nie spuszczał jej z oczu.
Kiedy jechał do domu nie mógł przestać o niej myśleć. Widział jej długie włosy, jasne oczy, śliczny uśmiech. Łzy które ocierał. Kiedy dzisiaj płakała miał ochotę mocno ją przytulić żeby zatrzymać jej płacz, ale nie mógł. Dlaczego tak silnie reagował na każde jej spojrzenie, na spontaniczny dotyk, na każdą chwilę z tą dziewczyną. I jeszcze ten jej uwodzicielski ton kiedy prosiła żeby patrzył na drogę. Myślał że oszaleje. Doprowadziła go tym do szału. Całkiem nieświadomie. Wzbudzała w nim nadzieje. Dlaczego nie mógł przestać o niej myśleć? Czym tak bardzo go uwiodła? Co sprawiało że chciał być przy Gabrieli już zawsze. Poznać każdy zakamarek jej duszy. Spijać rozkosz z bycia przy niej. Jego serce się radowało kiedy tylko widział ją na korytarzu, kiedy słyszał jej głos upajał się jego brzmieniem. Wzięło cie kolego na Maksa! Powiedział w myślach i zaśmiał się głośno.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:46:38 06-02-10    Temat postu:

świetny odcinek :*
Miguel i Gabriela bossko :* MM
ojj Diego i Dulce haha tez cudnie
hmmm :* ciekawe jak to będzie xD
czekam na new :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:10:37 08-02-10    Temat postu:

ODCINEK 17

- Słucham – powiedziała do słuchawki Gaby
- cześć – odpowiedział radośnie Miguel – obiecałem że zadzwonię.
- Owszem
- Jutro już samochód będzie gotowy. Podrzucę go tobie koło południa ok.?
- Jasne. Tylko czy to nie jest dla ciebie może problem?
- Chyba żartujesz? Sama przyjemność – palnął ale natychmiast przeszedł na bardziej neutralny temat – Carlos powiedział że to nie wielka usterka. Po prostu cos się poluzowało i nie chciał zaskoczyć. To wszystko. Także nic się nie stało.
- Nie wiem jak mam ci dziękować. Twojemu koledze trzeba jakoś wynagrodzić że marnował czas na moim samochodzie. – chłopak tylko się zaśmiał.
- Tylko tego przy nim nie mów. Zaraz wykorzysta sytuacje. Nie przepuści żądnej ładnej dziewczynie. A wtedy bym mu chyba zrobił krzywdę – powiedział niby w żartach ale Gabriela rozpoznała nutę zdenerwowania. Powiedział chyba więcej niż miał zamiar.
- To miał być komplement? – zapytała przekomarzając się z nim.
- A i owszem – powiedział chłopak.
- Wiec dziękuje – powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
- Nie ma za co. W takim razie do jutra – pożegnał się.
- Do jutra – odpowiedziała Gaby i rozłączyła się. Z uśmiechem na twarzy odłożyła słuchawkę. Spojrzała przez okno w swoim pokoju. Zmrużyła oczy jakby próbowała dojrzeć coś co jest bardzo daleko. Wzięła głęboki wdech i podeszła do okna siadając na parapecie twarzą do drzwi. Była tak zamyślona że nie dostrzegła że jej brat stał cały czas przy drzwiach. Sam się do siebie uśmiechnął i poszedł do siebie.

***
- Idziesz jutro do klubu? – zapytała Dulce żeby przerwać ciszę w jakiej szli do szkoły.
- Nie wiem – powiedział chłopak
- W porządku? – zapytała widząc że jest jednak smutny
- Jasne – odrzekł z udawaną radością – jestem tylko zmęczony
- Na pewno? – dopytywała się Dulce patrząc chłopakowi w oczy
- Na pewno – powiedział ale nadal miał smutne oczy – nie musisz już się o mnie martwić. Spełniłaś swoją rolę.
- O co ci chodzi? – zapytała marszcząc brwi.
- O nic – powiedział i spojrzał jej głęboko w oczy ze smutkiem. W tym momencie zorientowała się o co mu chodzi.
- To że cie nie zostawiłam w parku to nie dlatego ze mnie o to prosiła twoja mama – przyznała spokojnie. Wiedziała że rozmowa schodzi na niebezpieczne tory ale wiedziała też że musi mu to wyjaśnić. Nie chciała żeby coś sobie błędnie tłumaczył.
- Skoro tak mówisz – odpowiedział i ruszył na górę. Dulce w ostatniej chwili złapała go za rękę.
- Czekaj – poprosiła – nie zostawiłabym ciebie wtedy nawet jeśli twoja mama by mnie o to nie poprosiła – powiedziała i spojrzała mu w oczy. Dostrzegła w nich radosne iskierki. Podszedł do niej bliżej a dziewczyna nadal trzymała dłoń na jego ramieniu. Jego wzrok przeszywał jej ciało na wylot. Uginały się pod nią kolona, kiedy tak na nią patrzył, kiedy z każdą sekunda zbliżał się do niej. Przestawała nad sobą panować kiedy był tak blisko. Jego usta były tuż przy jej wargach, czuła jego gorący oddech. Nie umiała. Nie mogła mu na to pozwolić. Zamknęła oczy i położyła mu na piersi dłoń napierając na niego delikatnie. Nie musiała robić nic więcej. Zrozumiał wszystko. Odsunął się od niej powoli. Spojrzał jej w oczy. Ogniki które jeszcze chwile temu skakały mu w oczach w jednej chwili zgasły. Spuściła wzrok nie mogąc wytrzymać jego pytającego spojrzenia.
- Przepraszam – powiedział tylko cicho. Dziewczyna pokręciła głową .
- Ni musisz – nie była w stanie powiedzieć nic więcej. Nawet na niego nie spojrzała tylko biegiem puściła się schodami na górę. Chłopak stał w tym samym miejscu patrząc jak znika. Wiedział że przesadził. Tłumaczył sobie że nie może w taki sposób się zachowywać. Mógł ją zniechęcić jednym gestem, spojrzeniem, słowem a już na pewno jeśli będzie próbował ją kolejny raz pocałować. Postanowił, że nigdy już tego nie zrobi. Nigdy sam nie będzie próbował jej pocałować. Coraz bardziej się starał, robił sobie nadzieje. Widział jak na niego patrzy. Jak się uśmiecha. Może sobie błędnie wszystko tłumaczył. Może tylko mu się wydawało. Traktowała go jedynie jak przyjaciela, a on jak głupi próbuje robić coś jeszcze, zamiast poczekać. Teraz tak zrobi. Nigdy do niczego nie zmuszał żadnej dziewczyny i z Dulce będzie tak samo. Chociaż bardzo mu się podobała.

****
- dziękuję za miły dzień – powiedziała Sandra kiedy Lucho odprowadził ją do domu.
- Cała przyjemność po mojej stronie – powiedział z łobuzerskim uśmiechem – zaliczyłem dzisiaj buziaka
- Tu masz rację – powiedziała – ale ubrudzoną twarz też – zaśmiała się na samą myśl chłopaka ubrudzonego lodem. Oboje się zaśmiali – muszę już iść
- W takim razie do jutra – powiedział chłopak
- Do zobaczenia – pożegnała się Sandra i ruszyła w stronę domu.
- Sandra?
- Tak? – dziewczyna odwróciła się w jego stronę. Chłopak podszedł do niej bliżej.
- Masz jakieś plany na weekend? – zapytał nieśmiało.
- Chyba nie – odpowiedziała i cały czas patrzyła na Lucho który miotał się jak mały chłopiec. Nie wiedział jak ma się jej o coś zapytać.
- A czy poszłabyś ze mną do kina w sobotę?
- Do kina? – zapytała z niedowierzaniem – w sobotę?
- Jeżeli masz jakieś inne plany to ok. przełożymy to na kiedy indziej. Chyba ze nie chcesz ze mną iść.
- Nie! To znaczy.....chce. bardzo chętnie pójdę z tobą do kina – powiedziała i lekko się uśmiechnęła. Na jej policzku pojawił się delikatny rumieniec
- Super! – ucieszył się chłopak – wpadnę po ciebie koło 16, dobrze?
- Dobrze – powiedziała i powoli się wycofywała. Po chwili odwróciła się i weszła do domu. Chłopak skoczył do góry z radości, klasnął w dłonie i tanecznym krokiem ruszył do szkoły.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 2 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin