Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tańczące Serca
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:40:35 06-07-10    Temat postu:

cudowny odcinek :**
Miguel i Gabi słodko !!! :* AA ;***
całuśno :***
Diego i Dulce tez cudownie :*
czekam na new !!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:47:25 07-07-10    Temat postu:

ODCINEK 35

- Co wy na to? – zapytała Gaby następnego dnia kiedy szczegółowo pokazała im swój pomysł na zaliczenie rumby
- Masz pomysły – przyznał Miguel
- Powiedziałem że to wariatka – krzyknął ze śmiechem Lucho.
- Ale za to jaka zdolna – wtrąciła się Dulce
- Ja w to wchodzę – powiedział Diego – nic lepszego nie wymyślimy a to jest przynajmniej oryginalny pomysł
- Ciekawe tylko jak na to zareaguje Moreno – zastanowiła się Sandra
- Bedzie dobrze kochanie – powiedział Lucho, podszedł do dziewczyny i musnął jej usta.
- No, no, no. ci to nie marnują czasu – zaśmiał się Diego
- Lucho...? – Miguel zagroził przyjacielowi palcem
- Wiem, wiem – powiedział chłopak i wzniósł oczy ku niebu.
- To co? Zaczynamy? – zapytała Gaby
- Pewnie – odpowiedzieli niemal wszyscy chórem.

***
- Jestem wykończony – powiedział Lucho po zajęciach
- Nie tylko ty - zaśmiał się Miguel – na szczęście jutro nie mamy pierwszych zajęć ze śpiewu
- Tu masz rację – przyznał Diego – nie wstałbym jutro za żadne skarby świata.
- My musimy się spotkać jutro i ułożyć piosenkę na zajęcia do Calderona. – przypomniał Miguel i spojrzał na Gaby.
- A ja jak zwykle nie mam pomysłu – odparła Gaby
- Ty? – zapytał zdziwiony Lucho i wszyscy parsknęli śmiechem
- Bardzo śmieszne – Gaby udawała obrażoną ale na nic się to zdało bo zaczęła się śmiać razem z przyjaciółmi. – ja uciekam bo jestem padnięta.
- Zobaczymy się rano – powiedział Miguel i weszli razem z Sandrą i Lucho na górę.
- Dobra zobaczymy się jutro na zajęciach – powiedział Diego do dulce kiedy zostali sami
- Jedziesz gdzieś?
- Tak. Jutro zaczynamy później więc jadę do dzidka na hacjendę
- Fajnie. – powiedziała i skierowała się w stronę schodów. Nagle Diego coś olśniło
- Dulce? – zawołał dziewczynę
- Tak? – odwróciła się
- Może pojedziesz ze mną? – zaproponował a w oczach błyszczały mu radosne iskierki.
- Lepiej nie...
- Dlaczego? Masz coś innego do roboty?
- Nie ale nie będę sprawiać kłopotu twojemu dziadkowi
- Żartujesz? Mój dziadek bardzo się ucieszy. Poza tym ma dużą hacjendę więc jeden pokój dla ciebie też się znajdzie a rano przejedziemy do szkoły. – Dulce milczała widać było że się zastanawia. Przygryzła wargę.
- No chodź – poprosił
- Może lepiej innym razem – wahała się
- Chodź – powiedział i pociągnął ją za sobą.
- Diego ja nic ze sobą nie mam – krzyknęła
- Nie szkodzi – powiedział ze śmiechem – nie puszczę cie bo mi uciekniesz – dziewczyna tylko się zaśmiała i wyszła razem z Diego.
***
- Ale nas dzisiaj wymęczyłaś – powiedział Miguel i zatrzymał się przy drzwiach od pokoju Gaby i oparł o ścianę.
- Musimy to zaliczyć a trochę gimnastyki ci nie zaszkodzi – powiedziała i lekko złapała go za ramię jakby sprawdzała mięśnie.
- Co to ma znaczyć? – udawał oburzonego.
- No co? – zrobiła niewinną minkę a Miguel się roześmiał. – nie przesadzaj że było aż tak źle. Na zajęciach u Victorii jest dużo gorzej.
- No. Ale ona nie jest taka ładna – powiedział i mrugnął do niej uśmiechając się przy tym.
- Nie kokietuj bo i tak nie odpuszczę ci tych treningów – zaśmiała się promiennie.
- A już myślałem że mi się upiecze. Powinienem mieć jakieś szczególne względy nie sądzisz? – zapytał zadziornie a Gaby w odpowiedzi tylko pokręciła głową i uśmiechnęła się.
- No to musze się chyba bardziej postarać – powiedział i zbliżył się do dziewczyny przypierając ją do drzwi swoim ciałem.
- Nie wiem czy ci się uda – powiedziała Gaby udając poważną minę. Chłopak położył jej dłonie na biodrach i pochylił się pomniejszając dzielącą ich odległość.
- Zobaczymy – uśmiechnął się i prawie dotykał wargami jej ust
- Jestem.......bardzo......twa...rr....d.....- nie dokończyła bo Miguel uciszył ją namiętnym pocałunkiem. Wplótł dłonie w jej blond włosy i rozchylił usta językiem pogłębiając pocałunek. Gabriela cicho mruknęła i przylgnęła do niego całym ciałem. Przygryzła lekko jego dolną wargę aż jęknął.
- Skarbie nie rób tak -, ostrzegł uśmiechając się uwodzicielsko
- Dlaczego? – zapytała robiąc maślane oczy.
- Bo następnym razem nie tak się to skończy – powiedział a jego oczy płonęły z pożądania. Gaby uśmiechnęła się zmysłowo po czym złapała go za koszulkę i przyciągnęła do siebie całując namiętnie. Miguel nie zastanawiał się długo i odwzajemnił pocałunek z takim samym zaangażowaniem i gorliwością co Gaby.
- Jesteś cudowna – wyszeptał kiedy się do siebie oderwali. Pogładził ją po policzku i odgarnął kosmyk włosów za ucho.
- Ty też – powiedziała i zaśmiała się.
- Dzięki – Miguel cmoknął ją jeszcze raz czule w usta – idź odpocząć jesteś wykończona – dziewczyna tylko kiwnęła głową i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek.
- Mmm.... – oblizał wargi – słodkie – uśmiechnął się.
- Idź już – ponagliła go. Miguel cmoknął ją ostatni raz na pożegnanie
- Pa – rzucił i odsunął się od niej kierując tyłem do swojego pokoju.
- Pa – dziewczyna pomachała mu i zniknęła za drzwiami swojego pokoju.
***
- Miło mi cie poznać Dulce – powiedział Alfonso. Był wysoki, opalony, dobrze zbudowany z siwą brodą i okularami. Na jego twarzy widać było powagę, dumę, ale również biło do niego niesamowite ciepło i radość życia.
- Mnie również miło. Przepraszam tylko że tak bez uprzedzenia ale Diego wyciągnął mnie siła ze szkoły.
- Domyślam się – powiedział i zaśmiał się do wnuka – nic się nie przejmuj. Miejsca mamy dość, łóżko też się znajdzie. Poproszę tylko Mercedez by znalazła dla Ciebie coś do przebrania.
- Naprawdę nie trzeba, proszę sobie nie robić kłopotu
- To nie kłopot Dulce a ja bardzo się cieszę że cie poznałem bo Diego wiele o tobie mówił. – powiedział. Dziewczyna spojrzał na siedzącego obok na kanapie Diego pytająco. Chłopak oparł się na kanapie i nic nie powiedział tylko spojrzał jej w oczy.
- Mam nadzieje że nic złego – uśmiechnęła się lekko
- Skąd – mężczyzna spojrzał na wnuka. Diego nie miał zamiaru przerywać dziadkowi. Wiedział że nie powie nic czego on nie chciałby mówić.
- Zawróciłaś mojemu wnukowi w głowie – Dulce na te słowa zarumieniła się lekko
- Ale wcale mu się nie dziwie. Jesteś ładna, delikatna ale też bardzo silna i odważna.
- Dziękuję panu bardzo.
- Nie masz za co. Nie mam zamiaru się wtrącać. Mam tylko jedną rade. Nie zmarnujcie tego co jest miedzy wami. A jest na pewno. To najcenniejszy skarb w życiu każdego człowieka – powiedział i uśmiechnął się serdecznie. Diego spojrzał na Dulce w tym samym momencie co ona na niego. Ich oczy się spotkały. Alfonso tylko uśmiechnął się pod nosem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:53:16 15-07-10    Temat postu:

ODCINEK 36

Trzy tygodnie później

- Dulce modelki są już ubrane? – zapytała Isabel stojącą obok dziewczynę i zaczęła się nerwowo rozglądać dookoła.
- Mamo nie martw się – powiedział Diego i uśmiechnął się szeroko
- Diego ma rację. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Lepiej nie mogło być – Dulce serdecznie się uśmiechnęła a Isabel przysiadła na jeden z foteli.
- Macie racje nie potrzebnie się denerwuję – przyznała
- Nie poznaje cie mamo. To nie twój pierwszy pokaz przecież a zawsze tak samo się denerwujesz – zaśmiał się – oddychaj głęboko. Wdech, wydech, wdech... – instruował matkę a kobieta zaczęła miarowo oddychać
- Dobra idę – rzuciła i wstała po czym wyszła. Diego mrugnął do Dulce triumfalnie. Dziewczyna pokręciła głową rozbawiona i klepnęła chłopaka w ramię po czym ruszyła do Sali głównej. Diego jednak zatrzymał ją w połowie drogi i przyparł do ściany. Spojrzał jej głęboko w oczy z pożądaniem.
- Ślicznie wyglądasz – powiedział – zarezerwuj dla mnie jeden taniec – dodał i musnął jej wargi swoimi. Nim zdążyła zareagować wyszedł z szerokim uśmiechem. W Sali głównej już zaczął się pokaz. Modeliki wychodziły kolejno po wybiegu i prezentowały wspaniałe stroje zaprojektowane przez Isabel. Ludzie kiwali z uznaniem głowami, gwizdali, klaskali. Na koniec na scenę wyszła Isabel a wtedy wśród zgromadzonych rozległy się głośne brawa i gwizdy. Kobieta uśmiechnęła się serdecznie
- Dziękuję wszystkim że zdecydowali się przyjść. Zapraszam teraz na bankiet i życzę miłej zabawy – powiedziała po czym zeszła i wmieszała się w tłum co nie było trudne gdyż w jednej chwili otoczył ją wianuszek potencjalnych klientek zasypując gratulacjami i pytaniami.
- Świetny pokaz – powiedziała Gaby podchodząc do Dulce razem z Miguelem. Oboje trzymali się za ręce. Dulce zmarszczyła brwi i spojrzała na przyjaciółkę udając obrażoną. Oparła dłonie na biodrach
- Nie....
- Miałam ci powiedzieć przysięgam – zastrzegła się Gaby i ze śmiechem uniosła dłonie w geście poddania. Dulce parsknęła śmiechem i pacnęła dziewczynę w ramię.
- Jak mogłaś ?
- Co to za przemoc? – zapytał Diego i stanął za Dulce. Dziewczyna odwróciła się do niego i spojrzała mu w oczy.
- Te łobuzy nie powiedzieli nam że są razem – poskarżyła.
- Skarbie jak dla mnie było to oczywiste – powiedział aksamitnym głosem. Pod Dulce ugięły się kolana kiedy usłyszała jak Diego do niej mówi. Zrobił to w taki sposób że była w stanie dać mu w tej chwili wszystko co miała. Zakochała się bez pamięci, nieodwołalnie. Uśmiechnęła się promiennie i oblała rumieńcem. Kiedy spojrzała na Gaby ta uniosła znacząco brew i uśmiechnęła się triumfalnie.
- Wybaczcie ale chciałbym porwać tą księżniczkę na moment – powiedział Diego i objął Dulce od tyłu w pasie i szepnął do ucha – obiecałaś mi taniec – zanim zdążyła coś powiedzieć była już na parkiecie w objęciach Diego. I jak na zawołanie zaczęła grać wolna melodia.
- Nie przypominam sobie żebym obiecywała ci cokolwiek – powiedziała rozbawiona.
- Nie? – udawał że się zamyślił – a mnie się wydaje że wręcz odwrotnie – uśmiechnął się zmysłowo – przypomnieć? – zapytał zadziornie i pochylił się nad Dulce. Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się muskając nosem jej nosek. Dulce uśmiechnęła się delikatnie na ten gest i wtuliła w ramiona Diego.
***

- Pięknie razem wyglądają – powiedziała Gaby i westchnęła. Wtedy poczuła że Miguel lekko przygryza płatek jej ucha. Mruknęła rozkosznie i odwróciła się w jego stronę patrząc mu w oczy.
- Dla mnie ty jesteś piękna kochanie – powiedział i pogładził ją po policzku przesuwając dłonią wzdłuż podbródka.
- Tylko tak mówisz – odparła i spuściła głowę udając małą dziewczynkę która próbuje coś wymusić na rodzicach swoimi niezawodnymi sposobami. Miguel zaśmiał się rozbawiony jej reakcją. Uniósł jej podbródek i zajrzał w maślane oczy które przed chwilą mu zafundowała. Z uśmiechem na ustach pochylił się i pocałował ją namiętnie. Całował ją delikatnie i czule badając każdy kawałek ust. Były słodkie, miękkie i tak zmysłowe że nie mógł się od niej oderwać. Kiedy w końcu to zrobił uśmiechnął się promiennie widząc rozanieloną twarz dziewczyny. Powoli oblizała wargi a Miguel śledził każdy jej ruch.
- Prowokujesz mnie skarbie – ostrzegł a jego oczy w jednej chwili zapłonęły z pożądania.
- Czyżby? – zaświergoliła i uśmiechnęła się szeroko. Miguel pociągnął ją za rękę i zaprowadził za filar który znajdował się na końcu sali. Przygwoździł ją do ściany i zajrzał w oczy.
- Mówiłem że się doigrasz kochanie
- A może ja chciałam się doigrać – uniosła znacząco brwi a Miguel nie odpowiedział tylko wpił się w jej usta. Wdarł się językiem do środka i badał ich wnętrze. Kiedy jęknęła i przygryzła jego dolną wargę uśmiechnął się zmysłowo.
- Oj grabisz sobie Gaby – wyszeptał i nie przestając jej całował przejechał dłonią po delikatnym materiale długiej granatowej sukni jaką miała na sobie. Mimo tkaniny czuł jej rozpaloną skórą co jeszcze bardziej potęgowało jego pożądanie. Zjechał ręką niżej i napotkał wcięcie. Nieświadomie dotknął jej nagiego ciała. Gwałtownie uniósł dłoń i oparł ją o ścianę. Oderwał się od Gaby i zajrzał jej w oczy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo na mnie działasz – odgarnął jej kosmyk włosów za ucho. Gaby szeroko się uśmiechnęła i mocno w niego wtuliła.
- Kocham cie – wyszeptała.
- Co takiego? – zapytał Miguel i odsunął się od niej aby zajrzeć jej w oczy.
- Może to nie jest romantyczna sytuacja ani miejsce ale kocham cie – powiedziała głośniej i uśmiechnęła się. Miguel wpatrywał się w nią przez dłuższą chwilę. Wyglądał jakby dostał czymś ciężkim w głowę. Gaby spuściła smutna głowę i oparła się bezwładnie o ścianę. Miguel podszedł bliżej i ujął jej podbródek zmuszając by na niego spojrzała. Kiedy to zrobiła napotkała jego zamglone oczy.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy co przed chwilą zrobiłaś – powiedział z uśmiechem
- Co takiego?
- Sprawiłaś że jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi – pochylił się nad nią i wyszeptał – kocham cie Gabrielo Dominguez. Całym sercem – cmoknął ją w usta i mocno przytulił.

***
- Diego gdzie jesteś? – zapytała Isabel dzwoniąc do syna po pokazie.
- Odwiozłem Lore i jadę do domu a co się stało? – zapytał słysząc zdenerwowanie w głosie matki.
- Po pokazie chciałam odwieść Dulce do szkoły. Ale ona się nie zgodziła. Powiedziała że zamówiła taksówkę która podjedzie za pięć minut i wszystko pozamyka a ja mam się o nic nie martwić tylko pojechać do domu i odpocząć. Poprosiłam ja żeby zadzwoniła jak dojedzie do szkoły ale do tej pory się nie odezwała. Martwię się. możesz wstąpić do salonu i sprawdzić?
- Jasne mamo. Już tam jadę.
- Wiedziałam, że tak będzie nie potrzebnie się zgodziłam – powiedziała zmartwiona
- Mamo to nie twoja wina. Dulce jest uparta. Nic na to nie poradzisz.
- Mimo to powinnam okazać się bardziej odpowiedzialna.
- Mamo daj spokój. Pojadę i zadzwonię do Ciebie
- Dobrze. Czekam – powiedziała i rozłączyła się. Diego dopiero teraz zaczął się martwić. Jak wariat podjechał pod salon mody matki. Kiedy zobaczył zapalone światło w gabinecie serce mocniej mu zabiło. Wbiegł czym prędzej do środka i skierował się na piętro. Wtedy usłyszał podniesione głosy. Pobiegł do gabinetu i kiedy tam wszedł zamarł w jednej chwili. Dulce leżała na kanapie i próbowała się bronić przed leżącym na niej Emilio który obłapiał ją z każdej strony i próbował się pozbyć ubrania. Dziewczyna szarpała się i krzyczała a Emilio nie dawał za wygraną. Śmiał się szyderczo i uśmiechał. Bawiła ją reakcja Dulce. W Diego zawrzała wściekłość. Złapał Emilia z garnitur i odepchnął.
- Co jest? – Emilio wpadł na ścianę i spojrzał na Diego zaskoczony
- Mówiłem ci już kilka razy żebyś nie dotykał Dulce.
- Człowieku uspokój się! To tylko dziewucha która nie zna własnych rodziców. Pobawisz się nią a potem zostawisz. Czemu ja mam się nie zabawić? – na te słowa Diego nie zastanawiał się długo. Uderzył Emilia z całych sił w twarz.
- Odbiło ci? – zapytał i otarł krew z twarzy – przecież ona jest nic nie warta. Takie jak ona sprzątają w domach takich jak my. – Diego podszedł do Emilia, chwycił go za garnitur i popchnął na ścianę przyciskając go jednocześnie żeby nie uciekł.
- Licz się ze słowami do cholery! – warknął – Dulce jest takim samym człowiekiem jak każdy a już na pewno jest więcej warta niż ty.
- Hahaha! Ciebie chłopie to chyba na Maksa wzięło. – zadrwił.
- Odezwij się do niej, obraź albo dotknij to przysięgam na całe moje życie że nie będzie już tak miło jak do tej pory.
- Tyle razy obiecujesz że już przestałem w to wierzyć.
- Nie chce sobie brudzić rąk taką szumowiną jak ty – warknął i chwycił Emilia za marynarkę. Popchnął go za drzwi.
- Wynoś się stąd łajdaku – wyrzucił go i zatrzasnął drzwi. spojrzał na Dulce która siedziała skulona na sofie i pocierała ramiona dłońmi.
- Dulce ... – wyszeptał i usiadł obok niej – w porządku? – dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko pokręciła przecząco głową.
- Coś cie boli?
- Nie – odpowiedziała i spojrzała na niego. Miała zamglone i szkliste oczy. Płakała. Diego chciał ją przytulić żeby poczuła się bezpiecznie. Była taka delikatna.
- Co z Emilio?
- Poszedł. Nie ma tu wstępu.
- To nic nie da. I tak jest jeszcze szkoła.
- Więc będę cie tam pilnował. Nie pozwolę żeby ten gnojek coś jeszcze ci zrobił.
- Nie możesz przez cały czas mnie pilnować . Nie jesteś ochroniarzem. Masz swoje życie.
- Moje życie to ty – powiedział nieco głośniej niż zamierzał. - Powiedziałem że będziesz bezpieczna i tak będzie.
- Ale....
- Nie rozumiesz że mi na tobie zależy? – zapytał i spojrzał na nią oczami pełnymi czułości i miłości. Jej spojrzenie też się zmieniło. Było pełne ufności. Pierwszy raz tak na niego patrzyła.
- Skąd wiedziałeś że tu jeszcze jestem?
- Zadzwoniła do mnie mama. Miałaś dać znać jak wrócisz do szkoły. Nie odezwałaś się i martwiła się o Ciebie. Poprosiła żebym sprawdził co się stało
- Lora nie była zła? – zapytała. Zakuło ją serce na sama myśl
- Nie – uśmiechnął się lekko. Kilka razy już widział i słyszał zazdrość w jej głosie.
- Co cie tak bawi?
- Nic takiego. Lora nie miała jak wrócić. Odwiozłem ją do domu i wróciłem.
- Nie ważne – stwierdziła i spuściła głowę,
- Ważne. Gdybym wiedział że nie pojedziesz z moją mamą nie pojechał bym z Lorą nigdzie.
- Więc to moja wina? – zapytała a łzy napłynęły jej do oczu.
- Nie to chciałem powiedzieć. – usprawiedliwił się
- Może sama jestem sobie winna że Emilio mnie napadł
- Dulce? – upomniał ją
- Co?
- Nie mów tak bo to nie prawda. On nie ma prawa cie tknąć. – powiedział a Dulce oparła czoło o dłoń.
- Chodź – poprosił i chwycił ja za rękę.
- Do szkoły nie pojadę – ostrzegła i spojrzała na niego wystraszona.
- Wiem. Może do Gaby? – zaproponował ale dziewczyna pokręciła głowa.
- Wyszła z Miguelem pewnie jest z nim albo już śpi.
- No to do mojej mamy. Albo lepiej nie bo nie da ci spać a poza tym będziesz narażona na komentarze ojca. – chłopak zamilkł na chwilę. – w takim razie pojedziemy do mnie. – Dulce spojrzała na Diego nieco zdezorientowana.
- Nie bój się. Będziesz spała w sypialni a ja na kanapie.
- Nie będę pozbawiać łóżka.
- Lubię moją kanapę – odparł i uśmiechnął się po czym objął Dulce ramieniem i wyprowadził z gabinetu.

***
Tej nocy Dulce nie mogła zmrużyć oka a kiedy już jej się to udało widziała w snach Emilio i szybko się budziła. Mimo iż była w mieszkaniu z Diego bała się. czuła się bezpiecznie tylko wtedy kiedy on był tuż obok. Dziewczyna odchyliła kołdrę i wstała z łóżka. Po cichu weszła do salonu gdzie tliło się przytłumione światło. Diego spał na kanapie więc żeby go nie obudzić usiadła cicho na fotelu tuż obok. Podkuła nogi i przymknęła oczy. Diego poruszył się niespokojnie i lekko przebudził. Kiedy zobaczył Dulce siedzącą na fotelu powiedział.
- dlaczego nie śpisz? – zapytał z troską i podniósł się. usiadł na kanapie i oparł głowę o dłoń ocierając rozespane oczy. Kiedy nie usłyszał odpowiedzi spojrzał na Dulce zaniepokojony. Dziewczyna siedziała i patrzyła na swoje złożone ręce.
- Dulce?
- Nie mogłam spać. Przepraszam, nie chciałam cie obudzić. – powiedziała i spojrzała na Diego. Miała zamglone oczy
- Boli cie coś?
- Nie
- Co się stało? – zapytał z czułością i troską w głosie. Dziewczyna otarła łzę która spłynęła jej po policzku. Diego wstał z kanapy i kucnął przed Dulce. Dziewczyna cała drżała i płakała.
- Dulce nie płacz – poprosił i otarł kolejną łzę która spłynęła po policzku.
- Miałam sen – zaczęła – śnił mi się ten drań – zamknęła oczy. Diego milczał – widziałam jego łapska, szyderczy uśmiech i pogardliwe spojrzenie – powiedziała i zakryła dłonią oczy. Rozkleiła się na dobre. Bała się. tak bardzo bała się teraz zostać sama. Wiedziała że Emilio jej nie odpuści a chęć zagrania Diego na nerwach dawało mu jeszcze większą ochotę aby dopaść Dulce.
- Hej... – powiedział Diego a dziewczyna na niego spojrzała. – chodź do mnie – zaproponował a Dulce bez słowa wtuliła się w jego ramiona. – jesteś tu bezpieczna. Nic ci nie grozi. – zapewniał głaszcząc ją po włosach. Dulce mocno do niego przywarła.
- Popatrz na mnie – poprosił aksamitnym głosem i powoli się odsunął tak by widzieć jej twarz. –już troszkę lepiej? – zapytał a Dulce tylko pokiwała głową. – spróbujesz zasnąć? – na te słowa dziewczyna znieruchomiała. Myśl że miała znowu pójść do sypialni i spać tam sama napawało ją jeszcze większym strachem. Diego nie umknęła reakcja Dulce na jego słowa.
- Chodź – poprosił i wstał trzymając ją za rękę. Podszedł do kanapy i położył się a niej. Wsparty na łokciu popatrzył na Dulce. Dziewczyna spojrzała mu głęboko w oczy. Ufała mu i wiedziała że nic jej się złego nie stanie. Podeszła do kanapy i położyła się obok Diego. Chłopak przykrył ją kocem i odgarnął z czoła zabłąkany kosmyk włosów. Zamknęła oczy kiedy ją dotykał. Był taki delikatny i ciepły.
- Śpij – powiedział i delikatnie z czułością pocałował ją w nosek. Dulce ostatni raz spojrzała w jego czekoladowe oczy. Była w nich czułość, troska i ...miłość? Tak to właśnie zobaczyła. Diego nie odrywał od niej oczu. Była śliczna. Tak bardzo chciał się nią zaopiekować. Pragnął wiedzieć że ona mu ufa. Dulce odwróciła się tyłem i mocno w niego wtuliła. Zamknęła oczy. Diego przez cały czas się jej przyglądał. Kochał tą dziewczynę jak nikogo na świecie. Wiedział że jego serce należy już tylko do niej. Delikatnie żeby jej nie obudzić odgarnął jej włosy za ucho. Uśmiechnął się lekko i położył. Objął Dulce ramieniem i zasnął.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:49:05 17-07-10    Temat postu:

za****ste odcinki !!
Gaby i Miguel :O oo sexik ?
biedna dulce
ten gnojek Emilo powinien zapłacić za te swoje czynY !! wrrr
dobrze ze jest Diego .... czekam na new !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
Idol
Idol


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:00:06 17-07-10    Temat postu:

świetna telenowelka
dopiero ją zauważyłam więc nadrabim zaległości
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:06:12 19-07-10    Temat postu:

BARDZO SIĘ CIESZĘ ŻE ZAJRZAŁAŚ

ODCINEK 37

- Udał się ten pokaz nie sądzisz? – zapytała Gaby kiedy razem z Miguelem szli do jej domu.
- Owszem. Dulce i pani Isabel bardzo się napracowały i trzeba przyznać że wyszło super – powiedział Miguel i oboje zatrzymali się przed drzwiami.
- Wejdziesz? – zapytała Gaby i spojrzała mu głęboko w oczy – Fabiana nie ma. Pojechał na randkę z Jimeną.
- Z tą Jimeną? – zapytał zdziwiony Miguel i uśmiechnął się szeroko – z naszą nauczycielką od jazzu?
- Dokładnie z tą samą – przyznała Gaby i również się uśmiechnęła. Chłopak w tym samym momencie spojrzał na nią z takim pożądaniem że pod Gaby ugięły się kolana.
- Nie będzie go całą noc? – zapytał a oczy zabłysły mu zadziornie.
- Przez calutką – odparła i podeszła do Miguela bliżej.
- Czy ty mnie prowokujesz?
- Niby do czego? – zapytała i wsunęła dłonie pod marynarkę Miguela. Kiedy chłopak poczuł jej gorący dotyk przez koszulę wypuścił powoli powietrze.
- Jesteś niemożliwa.
- Wiem – uśmiechnęła się promiennie i przygryzła dolną wargę. Miguel natychmiast zareagował. Wpił się w jej usta i całował namiętnie. Wsunął jej język do ust i badał ich wnętrze. Oboje stracili równowagę i wylądowali na drzwiach wejściowych. Miguel chwycił jej nogę i położył sobie na biodrze a Gaby zaczęła odwiązywać mu krawat. W tym momencie Miguel opamiętał się na moment i niechętnie oderwał się od Gaby.
- Kochanie jeżeli zaraz nie przestaniemy to nie ręczę za siebie – wydyszał. Gaby uśmiechnęła się uwodzicielsko. Chwyciła Miguela za dłoń i wciągnęła go do środka. Zamknęła za sobą drzwi i podeszła do niego.
- Kocham cie – wyszeptała. Miguel pogładził ją po policzku i spojrzał w oczy z miłością. Uśmiechnął się i powiedział.
- Ja ciebie też kocham. Najbardziej na świecie – nachylił się i pocałował ją w usta. Tym razem delikatnie i czule. Chwycił ja na ręce i ruszył schodami na górę. Kiedy znaleźli się w sypialni Gaby postawił ją na ziemię i czekał. Bał się że może nie jest pewna. Chciał jej dac czas żeby się zastanowiła ale ona zdawała się być tak pewna swego że Miguelowi zrobiło się gorąco. Podeszła do niego i zdjęła mu marynarkę. spojrzała mu w oczy i zaczęła rozpinać koszulę. Chłopak nie pozostał jej dłużny. Najdelikatniej jak potrafił przesunął wzdłuż jej pleców i znalazł suwak. Powoli zaczął go rozsuwać. Chwycił ramiączka kciukami i zsunął jej z ramion co spowodowało że stała przed nim teraz w samej czarnej skąpej bieliźnie. Kiedy ją taką zobaczył oczy mu zapłonęły. Gaby zdjęła z niego koszulę i zaczęła błądzić dłońmi po jego ciele. Chłopak złapał ją w tali i przyciągnął do siebie zdecydowanym ruchem po czy zaczął się kierować w kierunku łóżka. Ułożył dziewczynę delikatnie na poduszkach i sam położył się obok. Była cudowna. Rozpalona i co najważniejsze należała do niego.
- Jesteś piękna – wychrypiał a Gaby w odpowiedzi uśmiechnęła się promiennie. Miguel nachylił się i złożył na jej ustach gorący pocałunek. Zmysłowy, słodki. Z początku całował ją delikatnie i czule by później zmienić pieszczotę na bardziej intensywną i gorliwą. Przez cały czas błądzili rękoma po swoich ciałach i pozbawiali się kolejnych części garderoby. Kiedy już leżeli nadzy Miguel spojrzał jej jeszcze raz w oczy i wszedł w nią powoli.
- Miguel! – kiedy wykrzyczała jego imię wszystko przestało istnieć. Była tylko ona i on. Nic się nie liczyło. Spragnieni siebie nawzajem w jednej chwili znaleźli się na szczycie rozkoszy.
***
Od poniedziałku czekał studentów powrót do rzeczywistości. Egzaminy, nauka, zajęcia. kończył się rok więc teraz mieli mnóstwo pracy nie biorąc pod uwagę zbliżającego się konkursu tanecznego w którym brali udział pod opieką Rodrigo. Cała grupa nie mogła się doczekać występu. Przygotowywali się do niego bardzo długo i co najważniejsze włożyli w to całe swoje serca.
- Za tydzień konkurs – powiedziała Dulce i usiadła Diego na kolanach. Chłopak uśmiechnął się do niej promiennie i musnął ją w usta.
- No już dosyć tych czułości – krzyknął Lucho ze śmiechem.
- Ty to się lepiej nie odzywaj – rzucił Miguel – mogłeś się nacieszyć swoją dziewczyną a my dopiero od niedawna jesteśmy takimi szczęściarzami.
- Bla bla bla. Ciekaw jestem kiedy zaczniecie narzekać – palnął i w tym momencie napotkał gniewne spojrzenie Sandry
- Że co proszę? – zapytała i skrzyżowała ręce na piersi.
- Kochanie nie to miałem na myśli – zaczął się broić a przyjaciele widząc jego nieudolność parsknęli śmiechem.
- Dobrze że teraz się dowiedziałam co się dzieje jak mnie nie ma.
- Sandra daj spokój odpuść chłopakowi bo tak się za chwilę poplączę że nie znajdzie drogi powrotnej – powiedział Diego z uśmiechem i objął Dulce ramieniem. Sandra spojrzała na Lucho który zrobił maślane oczy i próbowała ukryć uśmiech.
- Wariat – powiedziała i pacnęła go w rękę. Lucho uśmiechnął się od ucha do ucha. Chwycił twarz Sandry w obje dłonie i wpił się w jej usta.
- Oni to są dopiero nienormalni – powiedziała Dulce
- Trafił swój na swego – zaśmiał się Miguel i wtedy wylądowała mu na twarzy złożona serwetka.
- Bardzo śmieszne braciszku. Naprawdę – udała obrażoną ale za chwilę parsknęła śmiechem jak cała reszta.
- Dobra chodźcie. Musimy iść na zajęcia ze śpiewu z Ruth Reyes. Ciekawa jestem czy nie trafiliśmy z deszczu pod rynnę – powiedziała Gaby
- Okaże się kochanie – Miguel objął ją ramieniem i ruszyli do Sali. Diego natomiast miał inne plany. Złapał Dulce za dłoń i przygwoździł do ściany by po chwili namiętnie pocałować. Kiedy się od niej oderwał Dulce nie mogła złapać tchu ani równowagi.
- Co to było? – zapytała otrząsnąwszy się po szoku.
- Miałem ochotę cie pocałować – odpowiedział uśmiechając się szeroko i patrząc na jej usta wygłodniałym wzrokiem.
- A mnie nikt nie pyta o zdanie? – zapytała udając oburzoną. Skrzyżowała ręce na piersi i spojrzała mu w oczy. Diego z uśmiechem na twarzy zaczął znowu pomniejszać dzielącą ich odległość.
- A muszę? – Dulce tylko zdążyła pokręcić głową i znowu się całowali. Na przemian delikatnie, namiętnie i czule. Wkładali w to tyle uczucia że kiedy się od siebie oderwali kręciło im się w głowie. Nigdy nie mieli siebie dosyć. Tak długo na siebie czekali że chwila rozłąki była dla nich istnym koszmarem.
- Hej gołąbeczki. Zajęcia się zaczęły – krzyknął Lucho i po chwili zniknął. Dulce korzystając z okazji wyswobodziła się z uścisku chłopaka i rzuciła się pędem do Sali. Diego zaśmiał się serdecznie i pobiegł za nią.

***
- Witam was wszystkich serdecznie. – przywitała się Ruth Reyes – poznajemy się dość późno bo prawie przed samymi egzaminami ale nie miałam na to wpływu. Miałam zacząć pracę w tej szkole trochę później ale ze względu na zaistniałe okoliczności jestem tu dzisiaj – uśmiechnęła się – będę was uczyć śpiewu o ile w ogóle można czegoś takiego nauczyć. Osobiście wychodzę z założenia że jak ktoś nie ma talentu to nie zrobi się z niego na siłę śpiewaka. Jednak wy macie talent bo tu jesteście. Trzeba go tylko trochę doszlifować. Powiem tak. Nie jestem aż tak zawistna jak Monica czego nie powinnam mówić – w Sali rozległy się śmiechy – ale nie lubię kiedy ktoś ze mną świadomie pogrywa. Jestem uczciwa wobec was i tego samego oczekuję od was. Poza tym liczę na wasze zaangażowanie. To jedyne wymagania z mojej strony. Czy macie jakieś pytania? – rozejrzała się po klasie.
- Dlaczego nie zaczęła pani tu pracy wcześniej? Oszczędziłaby nam pani katorgi – powiedział z uśmiechem Lucho.
- A skąd założenie że u mnie będzie łatwo? – zapytała zadziornie
- Jest pani inna niż pani Monica. Inaczej pani z nami rozmawia i to jest dla nas ważne – dodała Gaby.
- Cieszę się kochani. Mam tylko nadzieję zę będzie nam się dobrze współpracowało. Bo na siłę nie mam zamiaru z nikogo robić artysty. Rozumiemy się? – zapytała i kiedy studenci pokiwali głowami uśmiechnęła się do siebie. wtedy jej wzrok utkwił na Dulce. Siedziała z chłopakiem i uśmiechała się do niego promienie a on odgarniał jej właśnie kosmyk włosów za ucho. Kiedy nachyliła się nad nim z zza bluzeczki wyleciał złoty łańcuszek który miała na szyi. Ruth poczuła jak z twarzy odpływa jej krew. Usiadła z wrażenia na krześle i zaczęła szybko oddychać.
- To niemożliwe – powiedziała do siebie szeptem i spojrzała tępo w podłogę.
- Dobrze się pani czuje? – zapytał Miguel widząc jak profesor pobladła.
- Tak – kobieta wstała gwałtownie i wybiegła z Sali. Weszła do łazienki i oparła się dłońmi o umywalkę.
- Boże to nie możliwe – powiedziała i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Wyjęła z zza bluzki łańcuszek i spojrzała na niego w lustrze. Był identyczny jak ten który miała na sobie Dulce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:36:35 19-07-10    Temat postu:

świetny odcinek !!!
Gaby i Miguel :O :O uh oh mm ;] sexik!
Diego i Dulce jak pięknie ;****
Lucho i Sandra haha zwariowani
ciekawe dlaczego Ruth ma taki sam łańcuszek jak Dulce ??
czekam na new ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
Idol
Idol


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:55:15 21-07-10    Temat postu:

odcinek świetny
nadrobiłam zaległości
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Motywator
Motywator


Dołączył: 22 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:47:32 21-07-10    Temat postu:

Kenaya przeczytałam dziś resztę odcinków, na prawdę udane powinnaś z nich być zadowolona
Tak się cieszę wszyscy są razem Dulce się przemogła i zaufała Diegowi:)
Emilio to idiota i szkoda, że Diego mu nie wpierd.....
Gaby jaka odważna, kokietka z niej wie jak uwieś Migela ale on nie jest lepszy leci na nią już mają pierwsze zbliżenie za sobą

Pojawiła się mama Dulce i już poznała córkę, obie maja taki samj łańcuszek, ciekawe jak zareaguje Dulce gdy go zobaczy, choć wiadomo może go nie widzieć????
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:22:58 22-07-10    Temat postu:

ODCINEK 38

- Ciekawe co się stało z profesor Reyes – powiedziała Dulce i wysiadła z auta Diego kiedy podjechali pod jego dom.
- Nie wiem. Wyglądała tak jakby zobaczyła ducha – stwierdził i splótł palce z Dulce.
- Widocznie źle się poczuła, ale wyglądała tak jakby miała zemdleć.
- Calderon powiedział że nic jej nie jest więc pewnie wszystko w porządku – powiedział i cmoknął dziewczynę w usta.
- Masz rację – uśmiechnęła się promiennie.
- No pewnie że mam. Jak zawsze
- Skromny to ty nie jesteś – powiedziała ze śmiechem dziewczyna. Diego zatrzymał ją w pół drogi i chwycił w tali przyciągając do siebie.
- A jaki jestem? – zapytał zadziornie patrząc jej w oczy.
- Czy ja wiem ....hmm....- udawała że się zastanawia – zbuntowany.....
- Yhym
- Uparty...... – wyliczała
- Yhymm – Diego pochylił się i pocałował ją w szyje.
- Nieokrzesany i odważny.....
- Yhymm – zamruczał jej do ucha i przygryzł lekko jego płatek.
- Troskliwy....
- Już lepiej – uśmiechnął się i zaczął się zbliżać do ust. Kiedy Dulce poczuła na nich jego gorący oddech wyszeptała
- Namiętny, czuły i .....
- Tak? – musnął jej usta swoimi.
- Kochany..... – wyszeptała a Diego pocałował ją delikatnie. Wsunął jej język do ust i bardzo czule badał ich wnętrze. Kiedy jęknęła z rozkoszy przyciągnął ją do siebie bliżej.
- Ładnie to tak przed domem synu? – zapytała Isbael która stała teraz w progu domu z uśmiechem na ustach. Diego oderwał się niechętnie od Dulce i również się uśmiechnął za to dziewczyna oblała się rumieńcem.
- Nie mogłam się was doczekać to wyszłam przed dom a tu proszę
- Cześć mamo – Diego pocałował matkę w policzek
- Cześć synku,
- Dzień dobry pani Isabel – Dulce również się przywitała
- Witaj kochanie. Wejdźcie. Nora już podaje obiad. – powiedziała i cała trójka weszła do środka.
***
- Jak przed egzaminami? – zapytała Isabel podczas obiadu.
- Dużo pracy – przyznał Diego i uśmiechnął się – nasz profesor Rodrigo uznał że sobotni konkurs będzie dla nas egzaminem.
- Ciekawe podejście. Ale to znaczy że wynik konkursu będzie rzutował na waszej ocenie końcowej? – zapytała i upiła łyk wody
- Nie – Dulce pokręciła głową – Rodrigo powiedział że oceni nasz występ jak nauczyciel. Zdaje sobie sprawę że będzie występowało wiele dobrych drużyn i trudno będzie zająć jakiekolwiek miejsce
- Nie oznacza to wcale że w nas nie wierzy – uśmiechnął się Diego.
- No ja myślę – dodała Isabel i również się uśmiechnęła.
- Rodrigo to jeden z niewiele ludzi w tej szkole z którymi można się dogadać. Jest wymagający ale zachowuje się jak człowiek – przyznał Diego
- Cieszę się że wszystko jest u was dobrze – powiedziała Isabel i posmutniała w jednej chwili.
- Mamo coś się stało? – zapytał zdezorientowany Diego.
- Chciałam wam coś powiedzieć – spojrzała na syna a później na Dulce. – Diego....ja.....twój ojciec i jak rozwodzimy się – wydusiła z siebie. Diego oparł się bezwładnie na krześle i wpatrywał przez chwilę w matkę dopóki jej słowa nie dotarły do niego. Dulce ścisnęła jego dłoń.
- Jesteś tego pewna? – zapytał i uważnie jej się przyjrzał.
- Jak niczego do tej pory – odparła. Diego wstał, obszedł stół i mocno przytulił matkę. Isabel uroniła kilka łez wzruszona reakcją syna.
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło – powiedział Diego.
- Wiem synku. Wiem – wyszeptała i pogłaskała syna po policzku.
***
- Gotowi? – zapytał Rodrigo kiedy jego zespół przygotowywał się do występu.
- Taj jest szefie – Lucho zasalutował komicznie z szerokim uśmiechem na twarzy. Cała grupa parsknęła śmiechem podobnie jak profesor.
- Pamiętajcie – podszedł do nich. Bez względu na to jaki będzie wynik dzisiejszego konkursu jestem z was dumny. Jesteście najbardziej wyjątkowymi ludźmi jakich znam i jakich miałem okazję uczyć. Macie w sobie coś najwspanialszego na świecie. Talent i pasje dzięki czemu jesteście tak świetni w tym co robicie.
- Nie zawiedziemy profesorze – powiedział Diego a cała reszta mu przytaknęła
- Wiele się nauczyliśmy podczas tych treningów. Mamy większą kontrolę nad własnym ciałem – dodała Gaby.
- Wiem kochani. Dlatego dajcie z siebie wszystko a w moich oczach będziecie najlepsi podszedł bliżej i wyciągnął dłoń wnętrzem do dołu – dacie rade? – cała grupa podeszła i po kolei położyli dłonie jedna na drugiej
- Damy! – krzyknęli i wybiegli na scenę kiedy prowadzący wywołał ich szkołę. Konkurs nie należał do łatwych. Tak jak spodziewał się Rodrigo był mnóstwo świetnych zespołów, które miały na swoim koncie wiele zwycięstw. Mimo to kiedy widział swoich uczniów którzy niemal płynęli na scenie serce mocniej mu biło. Był szczęśliwy że udało mu się tak wiele im przekazać. Byli niesamowici. Każdy ich ruch był precyzyjny, przemyślany i komponował się z resztą układu. Nie było w tym tańcu ciężkości, niezgrabności. Wręcz przeciwnie. Wszyscy tańczyli tak jakby od tego miało zależeć ich życie. Potrafili zgrać się idealnie. Ło Przez te kilka chwil stali się jednością. Zapomnieli o relacjach między sobą. O przyjaźni, nienawiści, miłości. Było tylko jedno uczucie miłość do tańca. Coś co ich łączyło. I to udowodniło tylko jakimi są profesjonalistami. Potrafili się schować urazy do kieszeni i pokazać na co ich stać. Roderigo był dumny. Pokaz trwał trzy godziny. Kiedy wszystkie zespoły się zaprezentowały nadszedł czas na półgodzinną przerwę a później na ogłoszenie wyników. Czterdziestoletnia, elegancka kobieta zasiadająca w jury wyszła na scenę i podeszła do mikrofonu.
- Wita wszystkich serdecznie. Większość z państwa mnie zna ale są z nami zespoły które występują w naszym corocznym konkursie po raz pierwszy. Nazywam się Maria Cancon de la Rosa i jestem trenerką baletu w najlepszej szkole tańca na świecie. Broadway Dance Centre – rozległy się gromkie brawa a kobieta uśmiechnęła się – dziękuję. Przed nami, jury, dzisiejszy dzień nie należał do najłatwiejszych a decyzje które mieliśmy podjąć nie były dla nas komfortowe. Mam tylko prośbę. Bez względu na to jaki będzie wynik nie załamujcie się. taniec jest czymś najwspanialszym na świecie. Jest waszą pasją.......waszym życiem......sposobem na ucieczkę od problemów.......czy sposobem na okazanie uczuć. Dla każdego z was wiąże się z czymś innym i co innego znaczy. czasem przywołuje radosne wspomnienia a czasem ból. Ale to świadczy o tym jak bardzo go kochacie i jak to że tu jesteście jest słuszne. Nie ma w śród was grupy która byłaby słaba. Bo nie ma takich. Mamy tylko trzy miejsca i bardzo ubolewaliśmy nad tym że nie możemy nagrodzić was wszystkich. Ale cóż. Nie mamy wyjścia – otworzyła kopertę i zerknęła na nią po czym znów spojrzała na publiczność. – piąte miejsce i wyróżnienie zdobywa.......zespół z Buenos Aires! – na scenę wbiegły cztery dziewczyny. Odebrały swojeą nagrodę, wysłuchały gratulacji i stanęły niedaleko. – czwarte miejsce i wyróżnienie otrzymuje zespół......Z Limy! – na scenę weszło czterech chłopaków i dwie dziewczyny – trzecie miejsce, brązowy medal i nagrodę w wysokości dwudziestu tysięcy pesos otrzymuje zespół........Z Wenezueli! – czternaścioro młodych ludzi wbiegło na scenę by odebrać medale, kwiaty i gratulacje. – a teraz drugie miejsce i srebrny medal zdobywa..........zespół z Kolumbii! – kiedy przedostatni werdykt został ogłoszony grupa Rodriga mocno ścisnęła się za ręce. Serca waliły im jak młotem. Oprócz nich na wynik czekały trzy zespoły. – no i najtrudniejszy z możliwych werdyktów. Nad pierwszym miejscem nie zastanawialiśmy się długo. Byliśmy zgodni co do tego kto powinien otrzymać złoty medal i sto tysięcy złotych na stypendia dla szkoły. Widziałam wiele w swoim życiu. Znam wielu tancerzy, wiele studentów wyszło spod moich skrzydeł. Kiedy widzę tancerza jestem w stanie ocenić ile osiągnie w życiu. Gdzie postawi kroki. Jaką obierze ścieżkę W tym przypadku nie znam tej prognozy. Są tak utalentowani, profesjonalni i niezwykli że braknie mi słów. Oni nie tańczą. Oni płynął po scenie. To co robią, robią z głębi serca a co najważniejsze mają talent, pasje i co rzadko się zdarza są świadomi własnego ciała. W tańcu wykorzystują każdą sekundę. Panie i panowie. Złoty medal, stypendium o wysokości stu tysięcy pesos i dwumiesięczne warsztaty na Broadway Dance Center otrzymuje zespół.........z Meksyku!!!!! Brawa!!!! – cała sala wstała i zaczęła klaskać a Gaby, Dulce, Diego, Lucho, Sandra, Miguel, Carlota, Lucia, Javier stali jak wryci i nie mogli się ruszyć.
- Dzieciaki jazda na scene! – krzyknął Rodrigo i dopiero wtedy wszyscy wbiegli na scenę ściskając się nawzajem. Oklaski, płacz, gwizdy, bicie serca, uściski, całusy, gratulacje to wszystko było tak nierealne że połowy z tego całego zamieszania nie pamiętali.
- A teraz zapraszamy na imprezę !!! – powiedziała Maria Cancon de la Rosa i zeszła ze sceny.
***
- Ja nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć – powiedziała Dulce stojąc w ramionach Diego.
- Kochanie nikt z nas nie może w to uwierzyć – uśmiechnął się i pocałował ją w skroń – było tyle wspaniałych zespołów. Mieli genialne choreografie a to my wygraliśmy i jeszcze dostaliśmy zaproszenie na warsztaty co wcale nie było w umowie – zaznaczył.
- Zgadza się moi drodzy – przyjaciele odwrócili się. obok nich stał nie kto inny jak Maria Cancon de la Rosa – nie chce wam zabierać z byt wiele czasu. Chciałam tylko powiedzieć że warsztatów nie było w planie, owszem. Jednak mam zwyczaj że jeżeli widzę dobrych tancerzy to im pomagam. Jesteście nie tylko dobrzy ale wręcz wspaniali. Macie potencjał na bycie najlepszymi a ja nie mogłam sobie odmówić zaszczytu bycia trenerem wielkich gwiazd – mrugnęła do nich i uśmiechnęła się.
- Wiele musimy się jeszcze nauczyć – zauważyła Gaby.
- Owszem. Jednak jesteście jak nieoszlifowane diamenty. Jesteście młodzi, pełni energii, życiowej siły i pasji. Z takimi ludźmi lubię pracować. Tym bardziej że wiem iż godziny spędzone na Sali ćwiczeń nie pójdą w zapomnienie w waszym przypadku. Potraficie wchłonąć wszystko jak gąbka. Wykorzystać każdą radę, instrukcję, sekundę w tańcu. Tak trzymać i widzimy się za kilka miesięcy na Broadwayu – uśmiechnęła się i odeszła.
- Wiecie co? – zapytał Lucho – kiedy mijałem mury tej szkoły nie sądziłem że osiągnę tak wiele.
- Nikt z nas się tego nie spodziewał – przyznała Sandra.
- Jesteśmy dobrzy! – krzyknął Miguel i wszyscy wznieśli toast razem z nim.
***
- Jak się czujesz? – zapytał Miguel i stanął za Gaby kiedy nalewała ponczu do szklanki.
- Dobrze – powiedziała łagodnym tonem – a ty?
- Cudownie – wyszeptał i pochylił się żeby musnąć usta dziewczyny – jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Mam ciebie, wygraliśmy konkurs, jedziemy na Broadway.
- Masz racje kochanie – Gaby odstawiła szklankę i zarzuciła mu ręce na szyję – kocham cie
- Ja ciebie też – powiedział i pocałował dziewczynę.
- Jaki piękny obrazek – usłyszeli czyjś głos. Oderwali się od siebie.
- Juliana? Co ty tu robisz? – zapytał zaskoczony Miguel i wpatrywał się w nią. Gaby zmarszczyła brwi i spojrzała raz na Miguela raz na dziewczynę.
- Czy to wyraz radości z twojej strony? – zapytała i zmierzyła wzrokiem Gaby.
- Kochanie, to Juliana. Juliana to Gaby moja dziewczyna – dodał i zerknął niespokojnie na narzeczoną.
- Miło mi cie poznać – powiedziała Juliana – pewnie Miguel ci o mnie nie wspominał? Kiedyś dobrze się razem bawiliśmy. Tańczyliśmy i chodziliśmy ze sobą. Było miło co nie Miguel? – zerknęła na chłopaka.
- Daruj sobie – warknął
- Byliście parą? – zapytała łagodnie i spojrzała wyczekująco na Miguela.
- Owszem złotko i było nam wspaniale.
- Musimy to teraz roztrząsać? To nie ma znaczenia. Nic nas nie łączy. Zostawiłaś mnie więc daj teraz spokój – powiedział wściekły.
- Może się umówimy na drinka – zaproponowała i uśmiechnęła się uwodzicielsko.
- Nie – rzucił. Posłał jej nienawistne spojrzenie i zwrócił się do Gaby – kochanie poszukamy Diega i Dulce? – zaproponował.
- Jasne – splotła z nim palce o oboje bez słowa ruszyli zostawiając Julianę samą.
- Jeszcze pożałujesz kretynie – syknęła i skrzyżowała ręce na piersi.
***
- Skarbie mówiłem ci że ładnie dziś wyglądasz? – zapytał Diego i pochylił się żeby pocałować Dulce.
- Hej – odsunęła się ze śmiechem – tu są ludzie.
- Wstydzisz się? – podszedł bliżej i przyciągnął ją do siebie uśmiechając się zmysłowo.
- Nie, tylko....
- Tylko co? – zapytał rozbawiony widząc rumieniec na jej twarzy. Odgarnął jej kosmyk włosów i spojrzał w oczy – nie zamierzam cie zmuszać do całowania kochanie – uśmiechnął się blado i spuścił wzrok.
- Nie rób tego – poprosiła bezradnie.
- Czego? – zapytał łagodnie i spojrzał jej w oczy.
- Nie staraj się żebym poczuła się winna – uśmiechnęła się lekko.
- A czujesz się? – zaczął się z nią droczyć ale nie uśmiechał się. założył jej włosy za ucho i pogładził po policzku.
- Kiedy widzę twoją minę mam wyrzuty sumienia – odparła i spojrzała mu w oczy.
- Nie musisz czuć się winna skarbie. Pójdę poszukać mamę – powiedział i odsunął się od niej powoli. Dziewczyna jednak złapała go za rękaw
- Chodź tu – powiedziała i nim zdążył się zorientować pocałowała go namiętnie w usta. Diego początkowo zaskoczony szybko objął ją w tali i przyciągnął do siebie oddając pocałunek. Wsunął jej język do ust aż cicho jęknęła.
- Nie musiałaś tego robić – wyszeptał kiedy się od siebie oderwali. Oparł czoło o jej.
- Diego, nie chce żebyś myślał że się ciebie wstydzę. To nie o to chodzi.
- W porządku – powiedział i uśmiechnął się lekko
- Nie jest w porządku. Ja po prostu muszę przywyknąć do okazywania uczuć na oczach wszystkich. Do tej pory broniłam się przed tym na wszelkie możliwe sposoby.
- Wiem – pocałował ją w czoło
- Więc uśmiechnij się, proszę – zrobiła maślane oczy o minę małego dziecka że Diego nie mógł się nie roześmiać.
- Jesteś słodka – powiedział ze śmiechem.,
- Wiem – mrugnęła do niego i uśmiechnęła się a Diego mocno ją przytulił – idź poszukać Miguela a ja skocze do łazienki. Zaraz się spotkamy.
- Ok. – pocałował ją w usta przelotnie i ruszył szukać przyjaciela.
***
- Ślicznie dzisiaj tańczyliście – powiedziała Ruth która właśnie weszła do łazienki.
- Dziękuję – dziewczyna uśmiechnęła się i odkręciła wodę żeby umyć ręce. – długo musieliśmy pracować ale opłaciło się – sięgnęła po papierowe ręczniki i zaczęła wycierać dłonie.
- Owszem. Rodrigo jest bardzo z was dumny. Od kilku dni o niczym innym nie mówił. Chwalił was długo przed konkursem – przyznała z uśmiechem – powiedział że jesteście największą niespodzianką jaka go spotkała odkąd uczy w tej szkole.
- Miło nam to słyszeć – przyznała Dulce – wszyscy bardzo go cenimy. Poświęcił nam wiele uwagi i czasu. Nauczył nas tez jak korzystać z tańca.
- Roderigo jest osobą która zjednuje sobie sympatię ludzi nie wysilając się zbytnio przy tym. Ale fakt że jest dobrym profesorem. Widzi w ludziach potencjał i ma siłę by go z nich wydobyć. Widziałam jak pracuje. Nie wielu jest takich ludzi – powiedziała i pochyliła się lekko aby poprawić sandał. W tym samym momencie z szyi zsunął się jej złoty łańcuszek.
- Coś pani wypadło – zauważyła Dulce i nim Ruth zdążyła się zorientować podniosła medalik. Miała go oddać kiedy jej uwagę przykuł wygrawerowany obraz Matki Bożej. Zmarszczyła brwi i spojrzała na swój medalik który dostała od matki. Był identyczny. Zszokowana tym co zobaczyła odwróciła medalik Ruth i zobaczyła wygrawerowany napis: „Kocham cię córeczko.......”. kiedy odwróciła swój zamarła. Był na nim napis: „... na zawsze twoja mama”. Spojrzała na Ruth. Stała bez ruchu i wpatrywała się w Dulce. Po jej policzkach popłynęły łzy.
- Przepraszam – wyszeptała.
- To nie możliwe – Dulce zerknęła na medalik a potem z powrotem na Ruth – pani nie może być moją matką.
- Dulce kochanie wyjaśnię ci.... – zaczęła. Dziewczyna oparła się o umywalkę i spojrzała w lustro. Dopiero teraz widziała podobieństwo do Ruth Reyes. Rysy twarzy, oczy, usta, włosy. Drżącą ręką odłożyła medalik na umywalkę i spojrzała na nauczycielkę.
- To dlatego pokazała się pani w szkole?
- Nie miałam pojęcia że się tam uczysz. Naprawdę. Pierwszy raz zobaczyłam cie na zajęciach. – tłumaczyła i wyciągnęła do niej rękę. Dulce gwałtownie się odsunęła i uniosła ręce do góry.
- Niech mnie panie nie dotyka. Top jakiś koszmar – oczy napełniły się jej łzami – dlaczego znowu marnujesz mi życie – powiedziała przez łzy – po co wróciłaś. Nie chce cie znać – rzuciła i wybiegła z łazienki.
- Dulce...!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
Idol
Idol


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:18:02 22-07-10    Temat postu:

odcinek świetny
nauka na Broadway Dance Center super
mam nadzieję że między migelem i Gaby nic się nie poniszczy po pojawieniu się byłej dziewczyny
Dulce dopiero się przełamała do okazywania uczuć Diego a juz pojawia się jej matka. Mam nadziję że Dul się nie załamie i nie odepchnie od siebie Diega
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NiKa88
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Mar 2009
Posty: 957
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:53:43 22-07-10    Temat postu:

Kenaya, muszę powiedzieć,że jestem wielką fanką Twojego opowiadania Nie komentowałam wcześniej, pownieważ sporadycznie loguję się na to forum, ale zapewniam,że czytam dosyć regularnie Świetnie piszesz.Dialogi są naturalne, opisy obrazowe, ciekawa i wciągająca fabuła. Wszytko czyta się lekko i przyjemnie Gartuluję talentu i czekam na kolejne odcinki Uwielbiam Gaby i Miguela Chyba nie muszę zaznaczać,że to moja ulubiona para i to nie tylko ze względu na obsadzenie w ich rolach moich ukochanych Loskow,ale podoba mi się ta niesamowita chemia i namiętność w ich związku Pożądanie wzięło górę i spędzili ze sobą noc <33...ach,cudownie Szybcy są,ale nie chodziło tu wyłacznie o zaspokojenie żadzy cielesnej, lecz również o bycie blisko z ukochaną osobą w najbardziej intymny sposób. To było coś głębszego niż zwykły sex,bo zrodziło się z miłości Kolejna parką,którą bardzo lubię to Diego i Dulce Zupełnie inni od Gaby i Miguela...bardziej słodcy, delikatni i nieśmali w okazywaniu uczuć <3 Cieszę się,że Twoi bohaterowie są zróznicowani pod względem charakterów,bo to nadaje im autentyczności..w końcu nie ma ludzi identycznych Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Motywator
Motywator


Dołączył: 22 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:01:55 22-07-10    Temat postu:

Kenaya odcinek cudny naprawdę
Scenki między Dulce a Diegiem oraz Migelem a Gaby takie słodki i czułe, oni potrafią okazywać sobie uczucia, jedni delikatnie a inni drapieżnie, hihi wiadomo o kogo chodzi
No i się zaczęło jak mówiłam, dziękuję Dulce się dowiedziała kim jest jej mama i szczerze mówiąc podejrzewałam, iż będzie taka reakcja, jeszcze tylko brakuje nam tu tatusia:) ale nie zwalaj Dulce wszystkich informacji na temat rodziców od razu, niech najpierw ochłonie po poznaniu jednego
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:29:41 23-07-10    Temat postu:

super odcinek
Diego i Dulce cudnie
ale szkoda ze tak sie dowiedziała o swojej matce ....
super ze wygrali
czekam na new:*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:52:02 23-07-10    Temat postu:

Dzięki wielkie za komentarze

NiKa88 - Wyczerpująco ale jakże miło bardzo się cieszę że udało mi się opisać bohaterów i pokazać ich tak jak tego chciałam. Kiedy zaczynałam tą telkę zastanawiałam się w jaki sposób i czy mi się uda pokazać postacie w różny sposób. żeby przedstawić ich jako ludzi o różnych cechach, marzeniach, priorytetach i podejściu do różnych spraw. Każde z nich ma za sobą inne doświadczenia. I na każdym z nich odcisnęło to inne piętno dlatego są tak różni od siebie

fafunia87 - również dzięki za koma. Co do Dulce to to chyba nie mogła inaczej zareagować. Jeśli chodzi o tatusia to niedługo wszystko się wyjaśni.

Mam napisaną telkę do końca i przyznam szczerze że pozostało nam niewiele odcinków
Zapraszam w takim razie na kolejny i zachęcam do szczerego komentowania.
Pozdrawiam :*



ODCINEK 39

- Nie widziałeś Miguela? – Gaby zwróciła się do Diego który jak spod ziemi wyrósł właśnie przed nią.
- Też go szukam. Podobnie jak szukam Dulce. Miała do mnie dołączyć jak wróci z łazienki a nie ma jej już dwadzieścia minut.
- Duży tu tłum – zauważyła Gaby – chodź na taras. Zadzwonimy do nich. Łatwiej się tam znajdziemy – Diego kiwnął głową i ruszyli razem do drzwi balkonowych.
- Ty dzwonisz do Dulce ja do Miguela? – zapytała i wyjęła telefon z torebki którą miała przewieszoną przez ramię.
- Tak – uśmiechnął się i wyciągnął komórkę z kieszeni.
- Mam nadzieję że odbierze – powiedziała i przystawiła telefon do ucha.
- Nie myślałem że mogą się zgubić – zaśmiał się – jak małe dzieci we mgle – Gaby uśmiechnęła się i wtedy oboje usłyszeli dzwonek komórki Miguela. Diego odwrócił się a Gaby spojrzała w stronę skąd dochodził dźwięk. i wtedy poczuła się jakby dostała czymś ciężkim w głowę. Miguel stał z Julianą i oboje się całowali. Chłopak odepchnął dziewczynę i sięgnął do kieszeni. Wszystko działo się tak szybko. Diego spojrzał na Gaby w momencie kiedy rzuciła się pędem do środka.
- Gaby! – krzyknął za nią. Spojrzał na przyjaciela kiedy i ten ich zobaczył. Zostawił swoją znajomą i zaczął biec w ich stronę. – Gaby zaczekaj – Diego wbiegł za nią do pomieszczenia.
- Chce wrócić do domu – powiedziała a po jej policzkach popłynęły łzy.
- Może porozmawiaj z nim – zaproponował a Gaby spojrzała mu w oczy z takim bólem że szybko pożałował tego co powiedział. Miała rację. Nie miała o czym z nim rozmawiać. Diego sam nabrał ochoty obić kumplowi gębę.
- Nie chce
- W porządku. Znajdźmy Dulce i wyjdźmy stąd – poprosił. Gaby bez słowa ruszyła w kierunku łazienek. Wtedy wpadła na nich Dulce, prosto w ramiona Diego. Była w tak samo fatalnym stanie jak Gaby a może i gorszym.
- Kochanie co się stało? – zapytał i ujął jej twarz w dłonie zmuszając by na niego spojrzała.
- Ruth ..Ruth Reyes...... – wykrztusiła przez łzy.
- Co z nią? – zapytał i spojrzał jej w oczy.
- To moja matka – wyłkała i mocno się w niego wtuliła. Diego i Gaby spojrzeli po sobie zaskoczeni tym co przed chwilą usłyszeli.
***
- Co z Dulce? – zapytał Diego kiedy Gaby zeszła po schodach. Chwilę po tym jak Dulce wpadła na nich wyszli z przyjęcia i przyjechali do domu Gabrieli. Dziewczyna przez cała drogę nie mogła się uspokoić. Płakała, trzęsła się i tuliła do Diego. Kiedy dojechali do domu Gaby, Dulce wszystko im opowiedziała. Jak spotkała Ruth w łazience, jak znalazła jej medalik, jak dowiedziała się że nauczycielka śpiewu jest jej matką. W końcu wyczerpana płaczem słaniała się na nogach. Gaby zaprowadziła ją do jednego z pokoi gościnnych.
- Zasnęła. – powiedziała i usiadła obok Diega na podłodze – wszyscy myśleliśmy że ten dzień będzie najpiękniejszym w naszym życiu a okazał się najgorszym – prychnęła.
- Nie rozumiem – pokręcił głową całkowicie bezradny
- Czego? – zapytała i spojrzała na Diego.
- Miguela! Całkowicie mu odbiło? – zapytał wściekły. Nie spodziewał się czegoś takiego od przyjaciela. Teraz stał pomiędzy najlepszym kumplem a zranioną przyjaciółką i zupełnie nie wiedział co ma robić.
- Nie wiem. Nie interesuje mnie to – prychnęła i podkuliła nogi obejmując je ramionami.
- Coś mi tu nie gra – zauważył – tak bardzo cie kocha i nagle całuje się ze swoją byłą?
- Diego tu nie ma nic do rozumienia. Widziałeś tak samo jak ja co robił i z kim. Jak dla mnie wszystko jest jasne. – powiedziała i w tym momencie ktoś zaczął pukać do drzwi. Gaby wywróciła oczami i wstała. W jej ślady poszedł Diego. Otworzyła drzwi a kiedy zobaczyła w progu Miguela natychmiast chciała je zamknąć jednak chłopak zatrzymał je nogą.
- Wysłuchaj mnie proszę – błagał
- Czego jeszcze ode mnie chcesz? – zapytała z rozpaczą w głosie i spojrzała mu w oczy.
- Pozwól mi wytłumaczyć.
- Ale co niby? Przypadkową obecność twojej byłej dziewczyny na przyjęciu, twoje obściskiwanie się z nią czy to że mnie okłamałeś?
- Nie okłamałem cie. Kocham cie nad życie. Juliana nie umie znieść że kocham inną. To ona się na mnie rzuciła..
- Jasne. Bo ty jesteś niewinny! – warknęła i chciała zamknąć drzwi.
- Gaby! Błagam cie!
- Daj mi spokój. Nie chce cie znać. To koniec Miguel i odejdź.
- Nie! – spojrzał jej w oczy z powagą i stanowczością.
- W takim razie ja idę – rzuciła i poszła w stronę schodów. Miguel wpadł do domu i ruszył za nią ale Diego zatrzymał go w pół drogi.
- Diego muszę z nią pogadać – powiedział z błaganiem w głosie.
- Odpuść sobie nie chce cie słuchać. Zostaw mnie w spokoju – powiedziała przez łzy i wbiegła po schodach.
- Miguel lepiej jak pójdziesz – powiedział stanowczo Diego
- Ale ja nic nie zrobiłem do cholery jasnej! Musze jej to wyjaśnić – powiedział ale Diego nie przestawał napierać dłonią na ciało kumpla
- Gaby nie chce z tobą rozmawiać. Nic nie da że będziesz próbował
- Diego powiedz że chociaż ty mi wierzysz.
- Wiem co widziałem. Sam chętnie obił bym ci gębę za to co zrobiłeś – warknął – ale nie zrobię tego tylko proszę idź już.
- Niech to szlag – syknął i uderzył pięścią w ścianę. Wyszedł z domu i trzasnął drzwiami.
***
Dulce leżała na łóżku w pokoju gościnnym u Gaby. Przez całą noc rzucała się na łóżku i cały czas budziła. Przed oczami widziała feralną scenę z łazienki. Nie spodziewała się że tak szczęśliwy dzień dla wszystkich, dla niej okazał się najgorszym. Jeszcze Miguel. Wczoraj Gaby przyszła do niej cała zapłakana i powiedziała co się między nimi wydarzyło. Nie pasowało to do młodego Alarcona. Za bardzo kochał Gaby. Szalał za nią i Dulce nie mogła uwierzyć że tak po prostu ją zdradził. Z rozmyślań wyrwało Dulce pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedziała cicho i poprawiła się na łóżku.
- Mogę? – do pokoju zajrzał Diego. Dulce kiwnęła głową i chłopak wszedł do środka. Podszedł do łóżka i usiadł obok Dulce opierając się na poduszkach – jak się czujesz? – zapytał i założył jej włosy za ucho.
- A jak wyglądam? – zapytała
- Ślicznie – dziewczyna się roześmiała.
- Jak się trzyma Gaby?
- Myślę że gorzej niż stara się pokazać. Jest silna ale nie aż tak. Dusi wszystko w sobie. Boje się że jak w niej wszystko wybuchnie to źle się to dla niej skończy. Nie chce nawet o tym rozmawiać.
- Trzeba zapytać Sandrę co się dzieje. Nie pasuje mi ta zdrada do Miguela. Za bardzo ją kocha.
- Tez mi się tak wydaje. Jednak wiem co widziałem kochanie. Sam miałem wczoraj ochote obić mu gębę za to co wyprawia. Po co w ogóle zapuszczał się sam skoro wiedział że ta jego była jest zawistna.
- Uważasz że mogła wykorzystać sytuację? – zapytała Dulce patrząc na chłopaka uważnie
- Nic wiem. Wiem jak to wyglądało i nie dziwię się że Gaby nie chce z nim rozmawiać ale uważam że powinna.
- Pogadam z Sandrą. Na pewno coś wie – dodała Dulce i uśmiechnęła się lekko. Diego pochylił się i musnął jej usta swoimi.
- Co zamierzasz zrobić z matką? – zapytał nagle Diego a Dulce posmutniała.
- Nic.
- Jak to nic?
- Po prostu nic. Nie chce jej znać. Zostawiła mnie Diego.
- Właśnie teraz masz okazje dowiedzieć się dlaczego to zrobiła. Nie musiałaś jej szukać. Co masz do stracenia?
- Diego nie chce – powiedziała stanowczo i spojrzała mu w oczy.
- Kochanie.....
- Do diabła daj spokój. Nie chce o tym gadać. Z nikim. Rozumiesz? – warknęła i wstała.
- Skarbie uspokój się. staram się tylko powiedzieć ci że ....
- Wiem co chcesz mi powiedzieć i daruj sobie. Daj mi spokój – warknęła i wyszła trzaskając drzwiami.

***
- Nie uważasz że Diego ma rację? – zapytała Gaby kiedy razem z Dulce szykowały obiad a dziewczyna po raz kolejny odrzuciła połączenia od chłopaka.
- O co ci chodzi? – Dulce przyjrzała się badawczo przyjaciółce
- Diego powiedział mi jak wczoraj się pokłóciliście. Nie potraktowałaś go dobrze – Gabriela spojrzała na nią z dezaprobatą.
- Z nikim się nie kłóciłam. Mógł na mnie nie naciskać – wyjaśniła ale nie brzmiało to przekonująco. Wręcz przeciwnie. Dulce zaczynała żałować tego jak ostro potraktowała chłopaka.
- A nie wzięłaś pod uwagę tego że on pragnie twojego szczęścia? Martwi się o ciebie, zawsze tak było.
- Wiem ale to nie zmienia faktu że ja nie chce znać swoich rodziców. Nienawidzę ich. Diego powinien to uszanować. – powiedziała i zaczęła kroić pomidora
- Podjęłaś taką decyzję a czy jesteś przekonana co do jej słuszności? – Gaby posypała kurczaka ostatnią przyprawą i wstawiła blachę do piecyka.
- Nie rozumiem
- Rozumiesz. mówię o tym że jeśli byś porozmawiała z matką dowiedziałabyś się dlaczego cie zostawiła. Bo tego nie wiesz – zaznaczyła i spojrzała na nie przelotnie – wtedy podejmiesz decyzje czy zrobiłas słusznie. Ale przynajmniej nie będziesz żałowała przez całe życie że nie wiesz nic o swoim pochodzeniu choć miałaś taką okazję – dokończyła. Dulce oparła dłonie o blat i odetchnęła głęboko.
- Wiem że się boisz. Ale jeśli chcesz mieć szacunek do siebie zrób to zanim będzie za późno – powiedziała Gaby i wtedy rozległ się dzwonek jej komórki. Spojrzała na wyświetlacz a później na Dulce
- To Diego – odparła i nim przyjaciółka zdążyła pokręcić głową dając jej znak żeby nie odbierała Gaby już rozmawiała.
- Cześć Diego.
- Cześć – przywitał się smutnym głosem - Zapewne wiesz że Dulce nie odbiera moich telefonów.
- Tak wiem – spojrzała na Dulce która wpatrywała się w okno
- Chciałem się tylko dowiedzieć jak ona się czuje – powiedział w jego głosie dało się słyszeć troskę i smutek.
- Nie najlepiej ale nie martw się o nią. Nic jej nie jest – powiedziała i napotkała smutny wzrok Dulce.
- nadal jest na mnie zła?
- Myślę że jest zła na siebie a nie na ciebie. Jest jej ciężko i musi sobie wiele rzeczy przemyśleć. Poukładać – wyjaśniła.
- Masz racje. Mam prośbę – powiedział głosem pełnym nadziei
- Tak?
- Przekaż Dulce żeby odebrała ode mnie wiadomość na telefonie. To bardzo ważne.
- W porządku. przekaże. Trzymaj się.
- Dzięki Gaby.
- Nie masz za co. Na razie – pożegnała się i rozłączyła.
- Czuje się teraz podle – powiedziała Dulce i spojrzała na nią niepewnie.
- I słusznie – Gaby zbeształa przyjaciółkę. – Diego jest w fatalnym nastroju. Martwi się o ciebie. – odparła i w tym momencie obje usłyszały dźwięk nadchodzącej wiadomości SMS w telefonie Dulce. Dziewczyna sięgnęła po komórkę.
- To od Diega – zaznaczyła Gaby – prosił żebym ci przekazała że bardzo mu zależy żebyś przeczytała tą wiadomość. - Dulce otworzyła SMS a: „ kocham cie skarbie. Chciałem Ci to powiedzieć prosto w oczy ale nie dałaś mi szansy”. Dulce spojrzała na Gaby wielkimi ze zdziwienia i zaszklonymi oczami.
- Mój Boże – wyszeptała i zakryła dłonią usta rozklejając się na dobre.
- Co się stało? – zaniepokojona reakcją przyjaciółki Gaby podeszła do niej. Dulce podała jej telefon. Dziewczyna podświetliła ekran i przeczytała SMSa. Na jej twarzy zagościł uśmiech. Spojrzała na Dulce i mocno ją przytuliła.
- Jestem okropna prawda? – wyszlochała.
- Trochę – Gaby odsunęła się od dziewczyny i otarła jej łzę – wiesz co powinnaś teraz zrobić?
- Co?
- Pójść do matki i wyjaśnić z nią wszystko. I najważniejsze przeprosić Diego – Dulce spojrzała na nią niepewnie – no zmiataj! – ponagliła ją Gaby a Dulce nie zastanawiając się długo wyszła z domu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin