Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

THE AGENTS: The Royal Flush #46 ost. (awangarda&Eillen)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 42, 43, 44  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:58:59 11-07-12    Temat postu:

Dobra!
Teraz skopiuję tam ;D tak ze dwa razy, żeby po równo było;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Santiago
Idol
Idol


Dołączył: 08 Wrz 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 20:21:43 11-07-12    Temat postu:

Eillen napisał:
Oby tylko starczyło nam weny i pomysłów, a Wam sił i cierpliwości do czytania tych naszych historii


Co dwie głowy to nie jedna - tak więc pomysłów, powinnyście mieć od groma A czytelników, jak widzę, dawno już kupiłyście Tak więc się cieszę, że nie skończy się tylko na jednej serii
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:56:55 11-07-12    Temat postu:

Dziękujemy bardzo i ja też ciesze sie, że Wam się podoba. Mimo wszystko mogę życzyć Wam wytrwałości :*!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Analuz
Idol
Idol


Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 1333
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:52:37 13-07-12    Temat postu:

Odcinek świetny.Jestem ciekawa jak Matt zdobędzie dokumenty dotyczące Curtisa?.Będzie pewnie musiał zakręcić się wokól Shelii ale dla takiego przystojniaka to nie problem.Fajnie ,że myślicie o kolejnej części .Czekam na next.Pozdrawiam Gosia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:59:22 13-07-12    Temat postu: THE AGENTS: The Royal Flush #3

Tym razem wrzucam ja! Witaj kolejny piątku! Do zobaczenia wtorku!



___Jechali autostradą numer 12 prowadzącą przez najbardziej malownicze rejony stanu Utah. Szerokie, zielone pastwiska zmieniły się w wąskie czerwono krwiste kaniony, które zaraz zaraz znikały, ustępując wyłaniającym się na horyzoncie skalistym pustkowiom. Gdyby nie towarzyszące im mało sprzyjające okoliczności, mogliby rozkoszować się tymi zmieniającymi się jak w kalejdoskopie widokami. Jednak w obecnej sytuacji, chyba żadne z nich nie było w stanie zachwycać się otaczającym ich pięknem przyrody, nieskażonej zupełnie wszechobecnym postępem cywilizacyjnym. Tu władzę wciąż sprawowała matka natura, a czas jakby się zatrzymał. Czas, który zdecydowanie nie działał na ich korzyść.
___Curtis westchnął ciężko, poprawiając ciemne okulary, chroniące oczy przed ostrym, południowym słońcem świecącym mu prosto w twarz. Odkąd opuścili motel, Sara nie odezwała się do niego ani słowem. Nie ufała mu. Wiedział to i wcale się temu nie dziwił. Kiedy poznali się we Francji, prawie rok temu, przedstawił się jej przecież jako makler giełdowy. Spędzili ze sobą wtedy naprawdę gorące i upojne chwile, ale żadne z nich nie myślało o tym poważnie. Dla obojga nie było to z pewnością nic więcej ponad przelotny romans. Przynajmniej tak właśnie wtedy myślał. Jednak kiedy spotkali się kilka miesięcy później, już w Stanach, nie był już Jeanem–Lucą Le Roux, ale Michaelem Donovanem – zaufanym człowiekiem jej ojca. Co więcej, nie miał już wówczas najmniejszej ochoty na amory, co tylko rozwścieczyło pannę Stevens, która najwyraźniej liczyła na kontynuację tego, co zaczęło się w Paryżu. Ze strony Curtisa nie wchodziło to jednak w ogóle w grę. Z różnych względów, z których wbrew pozorom wcale nie był najważniejszy fakt, że jej ojciec był jego szefem.
___– O czym myślisz? – spytał, by choć na chwilę przerwać ciszę i spróbować zagłuszyć wewnętrzny głos, nakazujący mu jak najszybciej zadzwonić do Gravesa. Sara wzruszyła ramionami i odgarnąwszy z twarzy rozwiane włosy, mocniej wcisnęła się w oparcie fotela, podciągając kolana pod brodę. – Ej, mała… – zaniepokoił się.
___Była blada i niewyspana. Wyglądała przy tym jak zagubiona dziewczynka i absolutnie w niczym nie przypominała Sary Stevens, którą znał przecież tak dobrze.
___– Nie mów do mnie „mała” – bąknęła, nawet na niego nie patrząc.
___– Wolisz chérie? – rzucił, uśmiechając się szelmowsko.
___– W ogóle nic nie mów – powiedziała i włączyła radio, nie przeczuwając nawet, co ją za chwile czeka. Curtis uśmiechnął się do siebie, kiedy jego uszu dobiegł charakterystyczny gitarowy riff.
___Living easy, loving free | Season ticket on a one-way ride… – zaczął podśpiewywać razem z wokalistą zespołu. Pogłośnił radio i postukując palcami w kierownicę w rytm muzyki, docisnął pedał gazu. – … Going down, party time | My friends are gonna be there too | I’m on the highway to hell! – wydarł się na koniec, kątem oka zerkając na Sarę. Kiedy dostrzegł na jej twarzy cień uśmiechu, sam również się uśmiechnął. W gruncie rzeczy wcale nie miał ochoty na rozmowę. Bał się, że znów zacznie zadawać pytania, na które nie będzie w stanie jej odpowiedzieć. Ucieczka w muzykę była więc na tę chwilę najlepszym wyjściem.
___– Przestań się wydzierać – mruknęła, usiłując zachować kamienną twarz, choć bawił ją obraz wielkiego twardziela, podrygującego za kierownicą w rytm muzyki.
___– Mówiłaś, że mam nie mówić, nie było słowa o śpiewaniu – zauważył, spoglądając na nią przelotnie. Sara pokręciła głową z niedowierzaniem i wróciła do obserwowania widoków za boczną szybą, a Curtis do śpiewania. Dzięki temu przynajmniej na chwilę oczyścił umysł z natrętnych myśli.
___Sara co jakiś czas zerkała na niego ukradkiem, wpatrując się w jego profilowi, który znała już na pamięć. Silnie wyeksponowana linia szczęki, broda pokryta kilkudniowym zarostem, mocno zarysowane kości policzkowe, wąskie, kuszące usta, przydługie, ciemne włosy wiecznie pozostające w tzw. artystycznym nieładzie – wszystko to idealnie współgrało ze sobą, a całości dopełniało obojętne spojrzenie jego zimnych, stalowoniebieskich oczu, które za każdym razem sprawiało, że miękły jej kolana. Jeśli kiedykolwiek wyobrażała sobie swojego wymarzonego księcia z bajki, to Curtis był idealnym uosobieniem tego wyobrażenia. I absolutnie nie miało dla niej znaczenia, że nigdy przesadnie nie dbał o swój wygląd i strój. Wiedziała, że najważniejsze dla niego było, by czuł się dobrze sam ze sobą. A najlepiej czuł się w zwykłych jeansach, bawełnianym podkoszulku i swojej ulubionej skórzanej kurtce, z którą prawie w ogóle się nie rozstawał, jakby była jego największym skarbem.
___Nie potrafiła zapomnieć o nim i o tym, co wydarzyło się między nimi w Paryżu i kiedy okazało się, że pracuje dla jej ojca, jej serce zabiło mocniej z nadzieją, że znów połączy ich płomienny romans. Rzeczywistość jednak była zupełnie inna. Wszystko wskazywało na to, że po prostu zabawił się jej kosztem i nie miał zamiaru do tego wracać i chyba właśnie to irytowało ją najbardziej. Nigdy wprawdzie niczego jej nie obiecywał, ale nie mogła przeboleć, że traktuje ją nie tylko tak, jakby między nimi nigdy do niczego doszło, ale przede wszystkim jak rozkapryszoną córeczkę bogatego tatusia, na którą trzeba chuchać, dmuchać i uważać jak na porcelanową laleczkę, która może rozpaść się w drobny mak przy pierwszym fałszywym ruchu.
___– Curtis… – zaczęła nagle, wlepiając spojrzenie w jego twarz, która na dźwięk jej głosu stała się bardziej napięta. – Kim ty w ogóle jesteś, co? Bo na pewno nie maklerem giełdowym… – Evans zacisnął dłonie mocniej na kierownicy. Szykowała się kolejna runda niewygodnych pytań. – Co masz wspólnego ze śmiercią mojego ojca? Dlaczego ścigają nas jego ludzie i federalni?
Sara wyrzucała z siebie kolejne pytania tak szybko, że nawet jego sprawny umysł agenta, nie był w stanie zarejestrować wszystkich.
___– Im mniej wiesz, tym lepiej dla ciebie – rzucił wymijająco.
___– Nie traktuj mnie jak jakąś infantylną blondynkę! – oburzyła się. Curtis nic nie odpowiedział. Nie był przecież ani Jeanem–Lucą Le Roux, którego poznała w Paryżu, ani Michalem Donovanem, który był człowiekiem jej ojca, ani nawet Curtisem Evansem, za którego wszyscy go mieli i za którego on sam miał się przez całe życie. Osoba, która wyjawiła mu, że ludzie, podający się za jego biologicznych rodziców wcale nimi nie są, może nie należała do tych godnych zaufania, ale też nie miała powodu by okłamywać go w ten sposób. – Zabiją nas, prawda? – spytała po chwili. – Albo jedni, albo drudzy. W najgorszym wypadku zgnijemy w pierdlu.
___– Nie bądź taką pesymistką – odparł, siląc się na beztroski ton.
___– Dlaczego nie poprosisz kogoś o pomoc?
___– Bo w tej chwili mogę ufać tylko sobie – odparł rzeczowo i nie było w tym cienia przesady. Miał przecież na karku nie tylko ludzi z przestępczego półświatka, ale też całe stado agentów federalnych, z których co najmniej jeden był kablem i donosił mafii narkotykowej o planowanych ruchach DEA. No właśnie, więc dlaczego, u diabła, zadzwonił go Gravesa? Na myśl przychodziła mu w tym momencie tylko jedna odpowiedź: bo wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy, o czym miał okazję już nieraz przekonać się na własnej skórze.
___– Więc odstaw mnie na najbliższy komisariat – powiedziała stanowczo, wyrywając go z rozmyślań na temat Matta i ich przeszłości, która miała jeden zasadniczy punkt wspólny. – Nie chcę całego życia spędzić jeżdżąc od miasta do miasta.
___– Wykluczone – mruknął wyraźnie zirytowany jej pomysłem. Jeśli wierzyła w to, że pod opieką policji będzie bezpieczna, to był to objaw skrajnej naiwności.
___– Zależy ci na mnie czy po prostu boisz się zostać sam?
___To pytanie przeszyło powietrze ze świstem i zawisło tuż nad jego głową niczym gilotyna. Nie potrafił odpowiedzieć. A może nie chciał? Milczał więc, pogrążając się we własnych myślach.
Zrozumiała ten niewerbalny komunikat i również zamilkła. Wiedziała, że jeśli postanowił nie mówić, to nie zmusi go do tego żadna siła ani nawet najwymyślniejsze tortury. Zerknął przelotnie na zegarek, po czym wyciągnął z kieszeni swoją komórkę i rzucił ją Sarze na kolana.
___– Włóż kartę SIM – polecił, chłodnym, opanowanym tonem podając jej mały plastikowy kwadracik. Bez słowa wykonała polecenie i oddała mu telefon. Nie lubiła, gdy był taki zimny i traktował ją tak bezosobowo, ale musiała znosić jego towarzystwo i mieć nadzieję, że jakoś ich z tego wyciągnie. – Za godzinę powinniśmy być w Torrey – zakomunikował, włączając telefon. – Zjemy coś i pojedziemy prosto do Salt Lake City.
___– Curt… – szepnęła zaniepokojona Sara, zerkając we wsteczne lusterko. – Curtis – powtórzyła głośniej, chwytając go za ramię. – Policja…
___– Jansa d**a! – warknął, uderzając dłonią w kierownicę, kiedy we wstecznym lusterku mignęło mu niebiesko–czerwone światło „koguta”. – Jeszcze tego mi brakowało!
___Czując nagły skok adrenaliny, docisnął mocniej pedał gazu, pisząc jednocześnie jakiegoś sms–a. Nie rozumiała czemu akurat ten moment wybrał sobie na wysyłanie komukolwiek wiadomości, a jeszcze mniej zrozumiałe było dla niej to, że wyrzuca telefon przez okno samochodu. O nic jednak nie pytała, tylko obserwowała uważnie jego kamienną twarz. Kiedy dostrzegła, że kąciki jego ust uniosły się w lekkim uśmiechu, była pewna, że po raz kolejny wywiną się śmierci, śmiejąc się jej prosto w twarz.

* * *


___Był strasznie niewyspany, a druga kawa wcale mu nie pomagała. Przez całe wczorajsze popołudnie i wieczór obserwował dom agentki Roberts. Poza nerwową wymianą zdań z jakimś podejrzanym blondynem na podjeździe, nie zauważył niczego niepokojącego. Była piękną kobietą, a ten szemrany typek zupełnie do niej nie pasował, więc Matt zupełnie nie zdziwił się, że postanowiła dać delikwentowi kosza. Mężczyzna odjechał spod jej domu z piskiem opon, a ona weszła do środka z impetem zamykając za sobą drzwi. Kilkadziesiąt minut później zgasiła wszystkie światła, więc Matt postanowił wrócić do siebie. Jej zachowanie jednak było dla niego intrygujące i wzmagało jego zawodową ciekawość, którą mógł zaspokoić tylko w jeden sposób – dowiadując się prawdy.
___W całym DEA nie ma nikogo, kto zamykałby swoje biuro na klucz. Może i nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież każdy szanuje swoją prywatność i nie toleruje wściubiania obcych nosów w swoje własne sprawy, jednak dla Gravesa to za mało. Zazwyczaj, jeśli ktoś chroni swoje biuro przed niepożądanymi osobami, to znaczy, że coś co znajduje się wewnątrz chce zatrzymać dla własnego użytku i wiadomości. A to już był argument, który całkowicie zdeterminował Matta do działania – nie ma takiej rzeczy, którą można przed nim ukryć. A coś mówiło mu, że tu nie chodzi tylko i wyłącznie o teczkę Evansa.
___Wypił kolejny łyk, chłodnej już kawy i skrzywił się nieco, odsuwając kubek na bezpieczną odległość. Stan przejściowy kawy pomiędzy gorącą, a mrożoną był nie do zniesienia. A do tego wszystkiego jeszcze ten pieprzony SMS, który wiercił mu dziurę w głowie, nie dając odpocząć ani na chwilę. Czytał go już któryś raz z kolei odkąd otrzymał go od nieznanego numeru – lecz nie musiał zbyt długo zastanawiać się kto jest nadawcą wiadomości. Raczej martwiła go jego treść.
___„Już po mnie”.
___Co to, do cholery, znaczy?! Matt nie mógł przestać doszukiwać się jakiegoś ukrytego sensu, dopóki nie podniósł wzroku na przyciszony barowy telewizor. Na ekranie pojawiły się zdjęcia zatrzymanego na skałach, prawie całkowicie zatopionego samochodu, a podpis informował, że ofiary wypadku nie są jeszcze znane. Matty spojrzał na telefon i zmarszczył brwi. Szybko wstał i opuścił bar, przeszukując najbliższe otoczenie w celu odnalezienia pierwszej lepszej budki telefonicznej. Stała po drugiej stronie ulicy. Musiał oddzwonić z neutralnego źródła. Szybko przebiegł przez drogę i podniósł słuchawkę. Wykręcił numer Curtisa i czekał, ale po drugiej stronie było głucho, żadnego sygnału. Abonent był niedostępny.
Zaklął głośno i biegiem ruszył do biura. Jeżeli media już o tym mówią, to znaczy, że FBI od dawna jest na miejscu. Liczył jednak na to, że uda mu się jeszcze czegoś dowiedzieć. Nieuważnie wbiegł na ruchliwą ulicę, nie zwracając uwagi na trąbiące klaksony, pisk opon hamujących samochodów i rozjuszonych kierowców, wykrzykujących jakieś obelgi w jego stronę.
___Gdy dostał się na swoje piętro, zatrzymał się na ostatnim stopniu schodów, ponieważ jego uwagę przykuła głośna rozmowa, dobiegająca z gabinetu agentki Roberts. Powoli poszedł w tym kierunku.
___– Bell, daj mi to – powiedział do rudowłosej, która taszczyła stertę dokumentów. – Nie możesz dźwigać takich ciężarów.
___– Dzięki. – Uśmiechnęła się i puściła mu oczko.
___Matt odwzajemnił uśmiech, po czym zatrzymał się pod samymi drzwiami, tak by ani Liam, ani Sheila nie dostrzegli go – trudno było się ukrywać, jeśli gabinety były przeszklone i jedynym miejscem były drewniane drzwi.
___– Jestem tego pewien – powiedział głośno Quinn, uderzając pięścią w biurko. – FBI już węszy na miejscu – westchnął.
___– To jedźmy tam. Jeżeli to ten samochód…
___– To ten.
___Głosy ucichły, a Matt spojrzał na dokumenty. Po chwili ruszył przed siebie, spoglądając kątem oka w przeszkloną ścianę, ale Liam i Sheila właśnie wychodzili.
___– Graves?
___Matt odwrócił się i uniósł pytająco brwi. Gdy szef spojrzał na taszczone przez niego dokumenty, oczekując wyjaśnień, a Sheila zamykała gabinet, Matt jęknął.
___– Och, wziąłem sobie dodatkową robotę – odpowiedział, uśmiechając się przekonująco. – Kazałeś mi zrobić cos pożytecznego. – Skinął głowa i poczekał aż parka zejdzie po schodach i zniknie mu z oczu, a następnie zszedł za nimi i podszedł do biurka Isabell. – Chyba jednak nie dam rady. – Położył papiery na biurko i skrzywił się, a następnie szybkim krokiem ruszył do wyjścia z budynku. Odwrócił się jeszcze i posłał jej przepraszające spojrzenie, splatając dłonie, jak do modlitwy.


Ostatnio zmieniony przez awangarda dnia 15:00:09 13-07-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:50:47 13-07-12    Temat postu:

Przeczytane. Szkoda, że teraz trzeba czekać do wtorku na kolejny epizod. D:
Graves jest wścibski, ale przy tym dosyć uroczy. Chociaż Curtis tez jest ciekawą postacią, tajemniczą... Hmmm. Nie potrafię określić, który urzekł mnie bardziej.
Tak ciężko jest się oderwać od tych dwóch panów. Są świetni, każdy na swój sposób. Jestem ciekawa ich przeszłości...
W dalszym ciągu nie zniechęcam się do tego opowiadania, a nawet coraz bardziej fascynuje. Czemu te epizody się tak szybko kończą. Co dalej, no?!
Idę urwać sobie głowę, bo mnie boli, a nawet jestem skłonna poobcinać swe nogi zanim same mi odpadną.
Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:13:48 13-07-12    Temat postu:

Oj tam, oj tam... mówiłaś przecież, że przez weekend i tak nie masz czasu i nawet komentarz chciałaś na poniedziałek zostawić ;P Zleci szybko do wtorku ;D
I nic sobie nie urywaj ani nie obcinaj, bo kto mnie wtedy będzie męczył i dręczył?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:28:57 13-07-12    Temat postu:

Jak to który?! No obaj są wspaniali, nie musisz wybierać, TYLKO U NAS możesz mieć ich obu!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:07:51 13-07-12    Temat postu:

W takim razie proszę dostarczyć mi ich pod same drzwi. Czekam w poniedziałek.
Aga, mnie w weekend w domu nie ma, bo jak zwykle wyjeżdżam, aczkolwiek laptopa zawsze zabrać mogę. Z internetem gorzej. Także nie widzę problemu, bym czegoś nie mogła czytać, jeśli tylko znajdzie się na moim kompie ♥
Pozdrawiam ;*
Do poniedziałku, czy tam wtorku ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:18:15 14-07-12    Temat postu:

Nie wiem czy pójdą dobrowolnie!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:03:04 14-07-12    Temat postu:

Zabawa się rozkręca i odcinki stają się coraz ciekawsze

Przyznam szczerze, że moją uwagę przyciąga bardziej Curtis i to chyba nie tylko dlatego, że w moim mniemaniu jest przystojniejszy Po prostu na dzień dzisiejszy bardziej skupiam się na jego losach, bo cały czas igra z ogniem. Wyobraziłam sobie scenę z wyrzucaniem telefonu i kamienną twarzą Szkoda, że nie można tego zobaczyć na ekranie.
Przeczuwałam, że między nim, a Sarą coś było w przeszłości. Gorący romans w Paryżu... Widać, że ona chciałaby go jeszcze kontynuować, ale raczej bez wzajemności. A dziewczyna już powoli traci cierpliwość.

A Matt nadal węszy... Najbardziej podobała mi się ostatnia scena z jego udziałem

Bell nie będzie tutaj znaczącą postacią?

Ps. Aga, a jeżeli chodzi o podobieństwo Curtisa i Collina, to mi to zupełnie nie przeszkadza. Dwaj cudowni panowie na C
A tak przy okazji, to kiedy mogę się spodziewać odcinka w Break?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:36:36 14-07-12    Temat postu:

Justyś, i pomyśl, że to wszystko dopiero się zaczyna A Matt z czasem też pokaże swoją drugą twarz
Bella będzie się pojawiać od czasu do czasu, ale żadnych romansów ani nic z tych rzeczy tu nie będzie. No chyba, że bardzo chcecie, to może jeszcze coś wymyślimy

Odcinek w Break? Hmm... nie wiem. Postaram się coś przez weekend naskrobać, ale niczego nie obiecuję.
Dzięki za odwiedziny i komentarz :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Santiago
Idol
Idol


Dołączył: 08 Wrz 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 13:14:24 14-07-12    Temat postu:

Przed przeczytaniem kolejnych rozdziałów - skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą... Chodzi mi o fabułę. Ale nie będę się powtarzał po raz któryś

Wczoraj w nocy zerknąłem z ciekawości co nowego się pojawiło, a tu widzę nowy rozdział Wyleciało mi z głowy, że to piątek... Byłem zły na siebie

A więc wiemy coraz więcej o Curtisie i Sarze Mam nadzieję, że mężczyzna nie będzie aż taki oschły dla blondynki, a dawny romans odżyje Ale wyprzedzam fakty, bo sądzę, iż to się MUSI kiedyś stać M U S I

A ja tam wolę Matta Ten to się nabiega za tymi dokumentami Biedna Isabel... Szkoda mi jej Jego życie może nie jest takie aż tak szalone i niebezpieczne jak Curtisa, ale pewnie takie będzie Już czekam na spotkanie tych dwóch agentów
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:46:49 14-07-12    Temat postu:

Justyś, Alejandro, dzięki, że wpadliście! Sara bez wątpienia ma coś do Curisa, a co z tego wyjdzie... Zobaczymy. A Bells? Romans Bells? Ona jest taka urocza Matt musiałby traktować ją jak kruszynkę, a dla Curtisa to by się nie nadawała chyba. A co do spotkania to hm... ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:04:57 14-07-12    Temat postu:

Jak zobaczyłam pierwszy raz obsadę, jeszcze przed odcinkami, to myślałam, że sparujecie Iana z Adrianą i byłaby to podwójny pakiet seksu On sexy, ona sexy A tego drugiego z Krisen. A teraz wydaje mi się, że być może Ian z Kristen... A Adriana z Patrickiem lub z odtwórcą roli Matta. Muszę wreszcie sprawdzić, jak nazywa się ten aktor i gdzie grał, bo podobnie jak Iana, znam go tylko z Waszych forumowych opowiadań

Nie mogę się doczekać spotkania naszych głównych bohaterów :]

A tak swoją drogą z ciekawości... Macie napisane wszystkie odcinki już?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 42, 43, 44  Następny
Strona 4 z 44

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin