Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

The crazy life of Melanie Starr - 05.07 - ostatni
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:24:08 15-02-15    Temat postu:

Nie wiem na razie muszę przemyśleć w co go chcę wpakować i czego oczekuję w kwestii błagania Mel
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:24:45 15-02-15    Temat postu:

Myśl
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:36:50 15-02-15    Temat postu:

Myślę ale wrzuciłaś Calma... i czytam a tymczasem znalazłam idealną piosenkę przewodnią - https://www.youtube.com/watch?v=BKh475X4g9Y

Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 22:37:51 15-02-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:47:56 15-02-15    Temat postu:

Piosenka rzeczywiście idealna A co do Calma to nie śpiesz się, wciąż myślę nad tym co muszę zawrzeć w kolejnym odcinku, wiem tylko tyle, że będzie o Piedad/Rebecę i Crsitobalu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:55:22 15-02-15    Temat postu:

Czy coś idealnego dla mnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fantasma
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Sty 2011
Posty: 3815
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:24:58 16-02-15    Temat postu:

No nie musialo sie to tak szybko popsuć i nie spodziewalam się po Dylanie czegos takiego mam nadzieję, ze będzie musiał się mocno kajać, żeby przeprosic Mel, bo ona niczego złego nie zrobiła i nie rozumiem dlaczego tak wierzy Sofii.

Stokrotko napiszesz mi jak nazywa się aktorka która wciela się w Mel.


Ostatnio zmieniony przez fantasma dnia 14:41:05 16-02-15, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:18:03 16-02-15    Temat postu:

Postaram się trochę ukazać w przyszłym odcinku, czemu Dylan zachował się w ten sposób i czemu bardziej wierzy Sofii I pokajać się na pewno będzie musiał

Aktorką wcielającą się w Mel jest hiszpańska aktorka Clara Lago
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:53:27 10-05-15    Temat postu:

Bosh, nie było mnie tu stanowczo za długo - prawie równiutkie 3 miesiące
Cóż, mam nadzieję, że jeszcze tu ktoś zajrzy, tymczasem sam rozdział dedukuję Sunshine, bo przypominając mi o tym dzisiaj, spowodowała, że wyszedł właśnie ten rozdział nie jest to może dzieło sztuki, ale pierwszy krok ku regularnym rozdziałom dzięki Słoneczko :*



Głaskała Napoleona po grzbiecie, wracając od sąsiadki, u której go zostawiła, przy akompaniamencie jego mruczenia. Miała wrażenie, że odkąd zostawiła go u pani Stevens, przytył chyba z 2 kilo i ledwo mogła go nieść na rękach.
- Jeszcze kilka dni i mogłaby z Ciebie zrobić pasztet - mruknęła cicho, drapiąc go delikatnie za uszkiem - Przechodzisz na dietę mój drogi - zapowiedziała mu surowo, wymierzając w niego palcem, a Napoleon spojrzał się na nią oskarżycielskim wzrokiem.
- Przestań - bąknęła, stawiając go na parapecie, by mógł z okna popatrzeć na te wszystkie ptaszki, które tak wielokrotnie próbował złapać - To nie jest tak, że uciekłam - ciągnęła dalej, próbując się usprawiedliwić. Nie widząc nic dziwnego z tym, że rozmawia z kotem - Po prostu ... pozostawanie tam jeszcze tych kilka dni nie miało sensu - dodała poważnie, wpatrując się w jego czarne ślepia i widząc w nich tylko dezaprobatę - Czepiaj się siebie.
Spojrzała na salon, który wyglądał dokładnie tak samo jak w dniu, gdy wyjeżdżała. Ta monotonia niedługo ją zabije. Weź się w garść - krzyknęła do samej siebie, mocno zdecydowana by przestać tak po prostu użalać się nad sobą, jakby miała niemalże za kilka dni umrzeć. Zanim jednak zdołała podjąć jakąkolwiek decyzję, w mieszkaniu rozległ się dzwonek. Cichy promyk nadziei, zalśnił w jej sercu, który musiała bezwzględnie stłumić. 
- Tak? - spytała stojącego na wycieraczce mężczyznę, z małą rudą kotką pod pachą
- Pani jest właścicielką tego czarnego sierściucha? - rzucił nieprzyjemnie, a Melanie już w głowie wymyślała stosowną ripostę - Bo tak się składa, że zapłodnił małą Helene - dodał cierpko. Mel odwróciła się w kierunku Napoleona, a jego pełne winy spojrzenie mówiło samo za siebie.
- I ty przeciwko mnie 
    ~*~

Spojrzał na pełne dezaprobaty spojrzenie siostry. Nie przejął się nim w zupełności, nalewając kolejną porcję whiskey. Zanim jednak trafiła ona do jego gardła, rozmyślił się i pociągnął spory łyk prosto ze szklanej butelki.
- Mógłbyś wreszcie przestać?! - odparła wściekła, zabierając mu butelkę - I zając się tym co powinieneś zrobić?! - odpędził jej ręce niczym nieznośna muchę latającą nad głową. Miał dość jej wtrącania się do jego życia. To wszystko przez nią. Ona sprowadziła na niego nieszczęście w postaci Melani Starr. I teraz powinna się zamknąć i dać mu się upić.
- A ty mogłabyś wyjść i zostawić mnie w spokoju - wybełkotał oschle, sięgając do barku po kolejną butelkę. Nie miał najmniejszej ochoty, wysłuchiwać pobożnych i cudownie prawych rad swojej siostrzyczki. Nie w tym momencie. Wiedział, że zachował się jak palant. Dupek. Bubek. I wszystkie inne epitety, które zapewne uradowana rzuciłaby mu teraz w twarz, nie mając jednak na tyle odwagi, by nazwać go ostrzej. A skoro wolał o niej nie myśleć, a na chwilę obecną rad byłby zapomnieć, że istnieje, to alkohol jest do tego najlepszym kompanem. I bzdęgolącej nad głową siostrzyczki nie potrzebuję.
- A więc zamierzasz tak użalać się nad sobą, sączyć alkohol niczym jakiś menel pod monopolowym i zataczać się, robiąc z siebie widowisko na około?! - rzuciła wściekle, chwytając za burbona, którego dopiero co otworzył i wyrywając mu go z rąk, co skończyło się zalaniem papierów leżących na biurku – A rób co chcesz – odparła zrezygnowana, a wychodząc ostentacyjnie trzasnęła drzwiami.
    ~*~

Czuła jak w całym domu ostro pachnie farbą do malowania. I po raz enty tego dnia przeklęła swój temperament i brak refleksji nad czynami, bo mogłaby teraz słodko spać w łóżku bądź też poużalać się nad swoją sytuacją, jedząc lody, na przemian z chipsami i orzeszkami, a wszystko popijając jakże mocnym winem ze sklepu za rogiem. Wtedy dopiero przedstawiałaby obraz nędzy i rozpaczy. Potrząsnęła głową z rezygnacją. W końcu nie leżała zapita w trupa na podłodze przy kanapie, z okruszkami jedzenia walającymi się wokół niej. I może powinna za to komuś podziękować. Napoleon z gracją kota z nadwagą zeskoczył z parapetu, na którym tkwił przez ostatnie kilka minut, uważnie obserwując swoją panią i jej dziwne miotanie się po pokoju. Spojrzała na niego z wyrzutem. W końcu jak każdy facet ewakuuje się z jej życia, a ona z całym tym bajzlem musi zostać sama. Poprawiła biały t-shirt, który już i tak zdążyła odznaczyć różową farbą i rozprowadzić po połowie jego długości. Spojrzała na jedną ze ścian, którą zdążyła pomalować, przyglądając jej się nadzwyczaj krytycznie. Na co pewnie niebagatelny wpływ miał jej obecny stan psychiczny, do czego raczej nikomu by się nie przyznała. Otworzyła na oścież okno, chcąc choć trochę wpuścić świeżego powietrza. Rzuciła wałek ostentacyjnie na podłogę, zabezpieczoną gazetami i wkroczyła do łazienki, chcąc nie tylko odświeżyć ciało, ale przede wszystkim głowę.
Założyła piżamę z nadrukowaną hipisowską sową – a przy najmniej dla niej taka była – i spodniami w nieciekawym dla niej, szarym kolorze. Złapała szczoteczkę do zębów, chcąc zabezpieczyć się przed napadem głodu i oczyszczeniem całej kuchni z jakiejkolwiek żywności. Przecież wiadomo, że wszystko smakuje okropnie, gdy w ustach nadal czujesz miętową pastę do zębów. Usłyszała dzwonek do drzwi i ze szczoteczką prosto w ustach poszła otworzyć, mając nadzieję, że to nie znowu ten paskudny i chamski typ z tą swoją marną podróbką kotki, którą nazywał ósmym cudem świata. Otworzyła drzwi na oścież, szykując się na ostrą wymianę zdań, której nie zdążyła przeprowadzić poprzednim razem, bo była w za dużym szoku. Jednak przed drzwiami stał ktoś inny.
- Dylan? - spytała cicho, a szczoteczka do zębów z łoskotem upadła na podłogę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:06:19 11-05-15    Temat postu:

Uhu! Ma się ten dar przekonywania!
Czy Ty usiłujesz mi wmówić, że Meli zamiast jak każda normalna kobieta w depresji rzucić się na jedzenie to rzuciła się w wir pracy? Kto jak kto, ale Meli? Największy głodomór na świecie? Niemożliwe I jeszcze pomalowała salon na różowo, Dylan oczopląsu dostanie
Dylan zapija smutki, eeee? Jeszcze jakby miał się z czego smucić... Powinien być na siebie wściekły i rzucać rzeczami, albo ew. rzucać się z rzeczonego wcześniej balkonu Normalnie odwaga +10 do wizerunku Przyszedł sam do Meli, tylko ciekawe czy wciąż będzie marudził, że on cierpi i nie powinna mu mieć za złe tych ataków zazdrości czy jednak rzuci się na kolana z różą w zębach


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 0:07:54 11-05-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:15:34 11-05-15    Temat postu:

Oj masz ten dar przekonywania
Zarówno Meli jak i Dylan jeszcze nie są sobą, ona nie je tylko ucieka w pracę, on zamiast uciekać w pracę żłopię alkohol także może odzyskają trochę rezonu teraz choć nadal nie wiem jak ma go ukarać, może ktoś ma jakiś ciekawy pomysł
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:33:03 11-05-15    Temat postu:

Już sugerowałam pielgrzymkę, balkon Nie wiem, może opiekowanie się Napoleonem przez miesiąc? Albo coś bardziej psychologicznego, niech Meli każe mu się rozprawić z przeszłością, zanim do niej przyjdzie i zatrzaśnie mu drzwi przed nosem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:48:01 11-05-15    Temat postu:

Aaa widzisz tu są opcje choć z tym balkonem to nie jestem pewna, jeszcze by się mu coś stało
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:19:40 13-05-15    Temat postu:

Jest i kolejny rozdział mam nadzieję, że obrotem spraw nikogo nie rozczarowałam



Spojrzała na niego bystrym wzrokiem. Wyglądał na potwornie zmęczonego, jakby nie spał co najmniej dwie noce z rzędu. Oczy przekrwione, włosy niedbale potargane, wymięta koszula i niedbale założone dżinsy. I pomimo że prezentował się mało okazale, jej serce i tak szybciej zabiło na jego widok. Na jego ciemne oczy wpatrzone w nią, jakby znowu chciały przewiercić jej myśli na wylot.
- Mogę? - spytał dość niepewnie, jakby całe jego zdecydowanie, które zaprowadziło go tutaj, wyparowało, gdy tylko zobaczył ją w piżamie z wielokolorową sową i szczoteczką do zębów chwilę wcześniej wetkniętą w usta , choć znając ją powinna wyjadać lody z lodówki.
- Hmm – skinęła potakująco, odsuwając się odrobinę od drzwi i robiąc mu miejsce, by mógł wejść. Przeszedł obok niej i poczuła zapach alkoholu, choć przyćmiony dużą ilością męskich perfum. Spojrzała na niego i dokładnie w tym samym momencie odwrócił się. Złapał jej zdziwione spojrzenie i pełny zaskoczenia wyraz twarzy.
- Usiądź – powiedziała dość konwencjonalnie, wskazując kanapę, która na czas malowania przesunęła na środek pokoju – Przepraszam za bałagan – dodało cicho, nie poznając samej siebie. W końcu od kiedy ona przejmuję się tym, że ma bajzel w całym mieszkaniu, do tego tłumaczy się przed nim, choć cała farsa z udawaniem narzeczeństwa już się zakończyła. Zaśmiał się cicho na jej słowa. Milczała. W końcu ... nie bardzo wiedziała po co przyjechał. Przeprosić? Podziękować? Walczyć? Tylko niby o co?!
- Przyjechałem, bo ... - zaczął. Nie bardzo jednak wiedział co ma powiedzieć. W pewnym momencie po prostu uznał, że musi do niej jechać. Musi ją zobaczyć. Pocałować. Jednak teraz. Kiedy stała przed nim już ... nie wiedział. To wszystko miało sens, gdy o tym myślał, ale kompletnie go nie miało, gdyby to wszystko powiedział na głos.
- Chcesz coś do picia? - spytała, by móc choć na chwilę odseparować się od niego. Sama nie wiedziała co się z nią dzieje i czemu znowu całe jej ciało perfidnie ją zdradzało.
- Kawę – odparł cicho, patrząc jak wstaje i kieruję się do małego aneksu kuchennego. Sam podniósł się z sofy. Rozmasował kark, zastanawiając się nad tym co powinien jej powiedzieć. Jak to wszystko co kłębiło się w jego głowie, co dopiero niedawno sklarowało się w jego świadomości, miał przekazać jej. Skoro kompletnie inaczej postrzegali świat.
- Proszę – oznajmiła cicho, ponownie zwracając na siebie całą jego uwagę. Widział jej delikatny choć niepewny uśmiech. Widział jak drżą jej ręce, gdy stawiała filiżankę z kawą na stoliku. Widział jak ukradkiem spogląda na niego.
    ~*~

Zobaczył kątem oka jak ktoś wchodzi do pokoju. Nie była to jednak Grace. Spojrzał na babcię, z nieskrywanym zaskoczeniem. Choć swojego marnego położenia i tak nie był wstanie poprawić.
- Jak widzisz życie lubi nas zaskakiwać – oznajmiła dość enigmatycznie, siadając naprzeciwko niego i z gracją chwytając otwartą butelkę. Nalała sobie sporą dawkę alkoholu i spojrzała na wnuka, który wlepiał w nią oczy jakby widział ducha – Jak rozumiem wszystko poszło po Twojej myśli? - skwitowała z kompletnie nie charakterystyczną dla siebie ironią. W końcu była ich słodką, starszą babcią, pijącą zwykle ziołowe herbatki i łykającą tabletki na artretyzm.
- Nie ... bardzo rozumiem – wybełkotał prostując się na krześle, jakby niespodziewanie poczuł respekt względem tej niskiej, korpulentnej kobiety, którą miał w zwyczaju nazywać babunią
- Dylan, kochanie. Chyba tylko ty, do kompletu z Melanie, nie zdaliście sobie sprawy, że się zakochaliście – oznajmiła najzupełniej szczerze. Spojrzał na nią jeszcze mocniej zaskoczony. W końcu były 3 osoby, które znały plan. I nie wliczała się w nie babcia. Skąd więc ... może to wiedzieć.
- Nie bardzo wiem o co Ci chodzi, ale ...
- Skoro umysł masz zamroczony hektolitrami alkoholu to trudno żebyś cokolwiek kojarzył – przerwała mu butnie, zamaczając następnie usta delikatnie w whiskey, którą chwilę wcześniej sobie nalała – Posłuchaj złociutki. Nie jestem tutaj – choć możesz sobie myśleć, co Ci dusza zapragnie – by dawać Ci dobre rady starszej babuni, która kompletnie nie wie na czym świat stoi. Chciałbym Ci po prostu pomóc w uświadomieniu sobie paru rzeczy.
Chrząknął głośno jakby sądząc, że jego cudowna babcia postradała właśnie zmysły i gada od rzeczy, a on powinien przestać jej słuchać, tylko czym prędzej zadzwonić po psychiatrę.
- Może najpierw wyjaśnisz mi całą sprawę z „kochaną” Sofią? - spytała lekko – Bo chyba naprawdę nie wierzysz w ten cały kit, który usiłowała Ci wcisnąć

    ~*~

Cóż – fakt faktem wierzył. Jednak nie to było najważniejsze. Nie teraz. Gdy ona stała na centymetry przed nim, będąc – chyba po raz pierwszy – tak uroczo zmieszaną i niepewną. To był impuls. W jednej chwili zastanawiał się co powinien powiedzieć, jak zacząć - od czego zacząć. A już w następnej, nakrywał jej usta swoimi, czując przyjemny dreszcz przetaczający się po ciele. Nie odepchnęła go. Tylko przyciągnęła jeszcze bliżej siebie, wplatając palce w jego gęste włosy. Jej serce biło coraz szybciej, a oddech stawał się płytszy. Nie wiedziała nawet jak znaleźli się na stole. Mogła jedynie czuć jego ręce na swoim ciele, usta wypalające na nim swoiste ślady. Poczuła ciężar jego ciała na swoim. Przestraszyła się.
- Nie mogę – odparła zdyszana, siadając na stole. Stanął przy niej i podchwycił jej podbródek tak, by na niego spojrzała – To co między nami jest ... sama nie wiem jak to określić – zaczęła po chwili, a on musiał się z nią zdecydowanie zgodzić – Ale ... nie chcę tego tak. Nie w ten sposób. Przyjechałeś tu, całujesz mnie, a potem co ... tak samo jak wtedy. Wyjaśniłeś to już?
- Nie – odparł cicho, spuściła głowę zrezygnowana. Miała kompletny mętlik w głowie, nie wiedziała co się dzieje, o co mu chodzi, o co jej chodzi. Złapał kosmyk jej włosów i czułym gestem założył za ucho, po czym zniżył głowę i pocałował ją w policzek – Wrócę – oznajmił na końcu. I wyszedł.
    ~*~

- Gdzie jest Dylan – spytała Sofia, ciekawym wzrokiem wpatrując się w swoją niedoszłą teściową. Ta rzuciła jej jedno, szybkie spojrzenie. Zaskakująco – była po prostu zła
- Pojechał do narzeczonej – oznajmiła sucho, przewracając ze złością papiery
- Stało się coś? - odparła pytająco, siadając jak gdyby nigdy nic w fotelu naprzeciwko, krzyżując nogi i słodko uśmiechając się do Victorii. Ta spojrzała na nią lodowato.
- Nic. Oprócz tego, że mój syn wreszcie sprecyzował ... powód waszego rozstania – wycedziła sucho – I jeżeli byłabyś tak miła wyjdź z mojego domu zanim zdecyduję Cię wyrzucić
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:39:37 13-05-15    Temat postu:

No i gdzie czołganie się ja się pytam?! Nie no ja oczywiście rozumiem, że są zakochani i nie mogą od siebie rąk oderwać przy pierwszym spotkaniu po czasie, no ale miało być czołganie się i proszenie o wybaczenie, a ona nawet nie jest zła
Nie no dobrze, że wszystko się wyjaśnia i co ważniejsze, że wróciłaś do Meli i Dylana Ale ja chce, żeby on chciaż minimalnie odczuł, że ma za co przepraszać i to zrobić!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:59:17 13-05-15    Temat postu:

Słoneczko przyrzekam Ci, że Dylan będzie musiał trochę się poczołgać i po błagać przy Meli ale wszystko w swoim czasie muszę to jeszcze odpowiednio ogarnąć umysłowo, ale mały plan mam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Następny
Strona 11 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin