Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Za głosem serca-Televisa 2014-TV PULS
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 594, 595, 596 ... 638, 639, 640  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Za głosem serca
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:22:47 27-03-16    Temat postu:

Suerte napisał:
Szkoda mi było Monici, bo była młodą osobą, całe życie jeszcze miała przed sobą. Ale jej związek z Dimitriem ani trochę mnie nie przekonał. Ich znajomość potoczyła się bardzo szybko i opierała się głównie na seksie. Do tego Dimitrio zdradził Monicę. Według mnie miłość Dimitria do Monici była bardzo wyolbrzymiona. A wątek z Finitą został zepsuty.


Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat. Nie mogłam się przekonać do związku Dimitria i Monici, wydawał mi się być powierzchowny i oparty głównie na sferze fizycznej. Nie dostrzegałam między nimi porozumienia dusz.
Zgadzam się, że wątek Dimitria i Finity został zepsuty, a szkoda, bo miał ogromny potencjał.

Suerte napisał:
Graciela była obłudna i fałszywa do granic możliwości. Daniela super zagrała, choć płacz i lamenty Gracieli były dla moich uszu męką


Uwielbiam sceny Gracieli i Jose Luisa, istna miazga. Lubiłam też jak dowalała np. Maryśce. Graciela na pierwszym miejscu zawsze stawiała pieniądze. Wiele razy podkreślała, że wszystko to robi w trosce o dzieci a tak naprawdę była egoistką martwiącą się tylko o siebie. To inteligentna i bystra kobieta manipulująca innymi.
Daniela świetnie wcieliła się w tę rolę, momentami jej gra była przejaskrawiona, ale chyba taka miała być, bo Graciela też grała podwójną rolę.

Suerte napisał:
Sceny z Adolfem i Victorią były jednymi z moich ulubionych!


W ogóle to świetnie dobrali aktorów wcielających się w postać Laurita i Victorii - naturalni i utalentowani, urocze dzieciaki.

Suerte napisał:
Amelia to była twarda babka, choć chyba wszyscy na początku się nabraliśmy, że wyszła za Pedra z naiwności


O tak, oceniałam Amelię negatywnie, że jest naiwna i głupiutka a tu takie zaskoczenie! O8

Suerte napisał:
Zachowanie JL było pod koniec żałosne, był zaślepiony obsesją


Owszem jego uczucie do Montserrat było obsesją, ale w pewnym stopniu mogę zrozumieć jego zachowanie. Popełnił w życiu wiele błędów, ale nie zasłużył na to by ukochana kobieta, która dobrowolnie zgodziła się wyjść za niego za mąż zrobiła mu takie świństwo - okłamywała, poniżała, zdradzała. Montse mogła to rozegrać inaczej, z klasą. A tak pozostał wielki niesmak.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 1:28:23 27-03-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 70904
Przeczytał: 392 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:03:31 27-03-16    Temat postu:

Chyba nikt nie sądził że Amelia jest z Pedrem tylko dla zemsty bo szukała dowód na Niego
tylko JL o tym wiedział a tak każdy był na Nią zły nawet córka
a tutaj miłe zaskoczenie !
Dobrze ze była na miejscu gdy na ranczo trafiła córka Nadi , Victoria

Oceniam telenowelę dobrze tylko mogli niektóre wątki pozamykać znacznie
wcześniej ale nie było tak źle
To chyba 1 telka gdzie proci nie są krystalicznie dobrzy bo zarówno Monte jak i Alex mieli za uszami !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:17:11 27-03-16    Temat postu:

Odcinki 167-169

Plusy:
+ intryga Gracieli, ależ to wykombinowała, plan iście diabelski, co za przebiegła baba, nic się nie zmieniła, cały czas na pierwszym miejscu w jej życiu są pieniądze, ogromnie szkoda mi Fabioli nie zasłużyła, by zostać w tak okrutny sposób potraktowana przez matkę, biedna
+ Montserrat wymierzająca policzek Maryśce, brawo
+ wątek z kapitanem Robledo, szkoda go, był dobrym, prawym i uczciwym facetem, a przepłacił życiem umowę z szują Ezequielem liczyłam, że może coś połączy go z Carlotą, pasowaliby do siebie idealnie...
+ scena Fabioli i Jose Luisa w więzieniu, przejmująca i poruszająca, wisienką na torcie przepiękna muzyka,
+ Nadia i Victor nareszcie szczęśliwi
+ Alejandro w końcu zdobył oryginalny testament Benjamina, mam nadzieję, że zostanie oczyszczony ze wszystkich zarzutów i odzyska dobre imię,
+ scena Refugia z synkiem Angelo jest śliczny!
+ mina i reakcja Dimitria, gdy dowiedział się że Fabiola to jego siostra on jeden porządnie poznał się na Gracieli i wyciągnął słuszne wnioski,
+ spotkanie Montserrat z Alejandrem, naturalnie ukazane jak bardzo im siebie brakowało,
+ scena Adolfita z Josefiną, Finita przepięknie wyglądała w tych odcinkach!
+ fakt, że ksiądz Anselmo żyje! świetna wiadomość, Ezequiel odwrócił kota ogonem przed Carlotą i wyłgał się, zrobił z siebie bohatera, oby kiedyś dostał za swoje
+ rozmowa Laurita z Jose Luisem, a także jego późniejsze sceny z Rosario, gdy nie chciał żeby wyprowadzała się z domu, szkoda mi go było, bo bardzo cierpiał
+ Maryśka całująca Jose Luisa a on później wycierający się ależ z niej ladacznica!
+ scena z Montserrat, Lauritem i Dimitriem.

Minusy:

- Maryśka zachowuje się jak psycholka, ma bzika na punkcie bycia taką jak Montse, ale jej do pięt nie sięga
- Jose Luis wyrzucający Rosario z domu, sprawiający ogromną przykrość Lauritowi i na siłę zatrzymujący przy sobie Montse niedługo zostanie alkoholikiem

Mieszane uczucia:

* Esmeralda mogłaby dla dobra dziecka pogodzić się z Refugiem, rozumiem że ma do niego żal, ale powinna trochę odpuścić, nie musi przecież do niego wracać, ale Refugio ma prawo spotykać się z synkiem i spędzać z nim czas,
* Rosario wtrącająca się w sprawy Jose Luisa i urządzająca mu sceny , przegiął z tym, że wyrzucił ją z domu, ale ona nie powinna mu prawić morałów i mieć pretensji, że powiedział Laurowi o ciąży Montse, prędzej czy później by się dowiedział, jeśli ktoś miałby mieć pretensje do Jose Luisa to właśnie Montse, nawet za bardzo się nie dziwię, że Jose Luis wyrzucił Rosario z domu, w końcu to on go kupił, a matka Alexa traktowała go jak intruza, cierpliwość też ma swoje granice aczkolwiek mógł to rozegrać inaczej z klasą, a najlepiej byłoby gdyby w końcu odpuścił i dal sobie spokój z Montserrat, która go nie chce i trzyma się od niego z daleka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 70904
Przeczytał: 392 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:25:38 27-03-16    Temat postu:

Szybko Ci idzie oglądanie , jeszcze trochę i dobrniesz
do finału !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:33:04 27-03-16    Temat postu:

natalia** napisał:


Oceniam telenowelę dobrze tylko mogli niektóre wątki pozamykać znacznie
wcześniej ale nie było tak źle
To chyba 1 telka gdzie proci nie są krystalicznie dobrzy bo zarówno Monte jak i Alex mieli za uszami !


Zgadza się, ale Jose Luis i w sumie inne postaci też mieli swoje na sumieniu (może z wyjątkiem Angelici, która była aniołem stąpającym po tej ziemi). Ta telenowela jest wyjątkowa, bo proci nie są idealni, popełniają błędy, ale potrafią też walczyć o swoje i nie poświęcają się dla innych. Momentami zachowują się jak egoiści - można ich za to krytykować, ale to miła odmiana po protach, którzy przedkładają dobro innych ponad swoje. Ileż można oglądać takich bohaterów? Chwilami Alejandro i Montserrat mnie irytowali, ale to intrygujący duet, a przy tym aktorzy świetnie wcielili się w swoje role.

natalia** napisał:
Szybko Ci idzie oglądanie , jeszcze trochę i dobrniesz
do finału !


Ostatnie odcinki są bardzo ciekawe, dosłownie pochłaniam je.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 20:33:44 27-03-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia94
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 19541
Przeczytał: 65 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:53:45 27-03-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat. Nie mogłam się przekonać do związku Dimitria i Monici, wydawał mi się być powierzchowny i oparty głównie na sferze fizycznej. Nie dostrzegałam między nimi porozumienia dusz.
Zgadzam się, że wątek Dimitria i Finity został zepsuty, a szkoda, bo miał ogromny potencjał.


Poza tym związek Dimitria i Monici trwał krótko i był dosyć burzliwy. On ją zdradził, ona jego prawie też. Tak chyba nie wygląda idealna miłość, jaką próbowali nam wmówić, po śmierci Monici. Pamiętam, że Dimitrio rozmawiał z księdzem Anselmo i mu mówił, jaki to był zakochany itd.
Ja tam go widziałam tylko z Josefiną i liczyłam, że gdy ta wróci do miasteczka to ich miłość odżyje. Jednak scenarzyści poprowadzili ich wątek bardzo nieciekawie według mnie. Josefina zawsze kochała Dimitria, chociaż była też zauroczona Adolfem. Dimitrio natomiast stał się oschły wobec Josefiny, miałam wrażenie, że od nowa to ona za nim latała.

Lineczka napisał:
Uwielbiam sceny Gracieli i Jose Luisa, istna miazga. Lubiłam też jak dowalała np. Maryśce. Graciela na pierwszym miejscu zawsze stawiała pieniądze. Wiele razy podkreślała, że wszystko to robi w trosce o dzieci a tak naprawdę była egoistką martwiącą się tylko o siebie. To inteligentna i bystra kobieta manipulująca innymi.
Daniela świetnie wcieliła się w tę rolę, momentami jej gra była przejaskrawiona, ale chyba taka miała być, bo Graciela też grała podwójną rolę.


Graciela rzeczywiście najlepsza była w starciach z JL i Marią To prawda, że jest straszną egoistką i materialistką. Tyle razy skrzywdziła własne dzieci i to niby dla ich dobra. Zawsze miała takie samo wytłumaczenie na swoje podłe zachowanie.

Lineczka napisał:
W ogóle to świetnie dobrali aktorów wcielających się w postać Laurita i Victorii - naturalni i utalentowani, urocze dzieciaki.


Dzieci super grały i nawet były bardzo podobne do swoich telenowelowych rodziców

Lineczka napisał:
Owszem jego uczucie do Montserrat było obsesją, ale w pewnym stopniu mogę zrozumieć jego zachowanie. Popełnił w życiu wiele błędów, ale nie zasłużył na to by ukochana kobieta, która dobrowolnie zgodziła się wyjść za niego za mąż zrobiła mu takie świństwo - okłamywała, poniżała, zdradzała. Montse mogła to rozegrać inaczej, z klasą. A tak pozostał wielki niesmak.


Zachowanie JL można oceniać z różnych perspektyw. Z jednej strony żałosne było jego zachowanie wobec Monse, kiedy zmuszał ją do bycia ze sobą i nie pozwalał odejść. Poniżał się i jak to trafnie ujełaś wcześniej - żebrał o miłość. Ale z drugiej strony Monse też nie zachowała się fair. Po co za niego w ogóle wychodziła, a potem te jej ucieczki do hotelu do Alejandra...

Ogólnie tak jak i Ty, byłam za protami. Jednak jedna rzecz mnie bardzo denerwowała i pamiętam, że Ty też ostatnio coś o tym pisałaś. Ich sceny miłosne były bardzo romantyczne i była między nimi chemia, ale nie mogłam słuchać tego jak muszą sobie obiecywać, że do siebie należą itp.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:37:50 27-03-16    Temat postu:

Odcinki 170-171

Plusy:
+ scena z Alejandrem, Montserrat i Fabiolą w więzieniu, fajnie że chcą jej pomóc mimo błędów które popełniła, szkoda mi jej było, nie ma w niej chęci życia, jest zrezygnowana i zawiedziona, Graciela wyrządziła jej ogromną krzywdę
+ droczenie się Domingi z Macario
+ Jose Luis dający kosza Maryśce i stwierdzający, że nie jest w jego typie
+sceny Refugia z synkiem
+ nareszcie Alejandro odzyskał dobre imię i majątek
+ rozmowa Jose Luisa z Lauritem a później z Montse, bardzo ich kocha i ciężko mu się z nimi rozstać, ale to najlepsze rozwiązanie, mam nadzieję że Montserrat nie będzie mu utrudniała kontaktu z dzieciakami, szkoda mi go było, jeszcze taka smutna piosenka w tle leciała, znowu został sam, przegrany, pokonany, samotny chciałabym żeby zaznał szczęścia, pokochał kogoś ze wzajemnością i żył pełną piersią nie oglądając się za siebie...
+ bliscy witający księdza Anselmo, postarzał się ojczulek, ale fajnie, że wrócił, trochę mi go brakowało, chociaż momentami bywał wkurzający i mnie irytował
+ scena Finity i Adolfita, nie dziwię się, że ona jest nim zauroczona, Adolfito potrafi być słodki i czarujący
+ rozmowa Esmeraldy z Refugiem, miała sporo racji w tym co mówiła, może ich związek jeszcze da się uratować skoro się kochają, ale Refugio powinien nad sobą popracować i akceptować żonę taką jaka jest a nie na siłę ją zmieniać
+ sceny Alejandra z Montserrat, miłość do siebie wyrażają w każdym geście i spojrzeniu
+ Dimitrio i Finita, niech na razie będzie między nimi "tylko" przyjacielska więź, ale liczę że kiedyś znowu zostaną parą, Adolifto mnie zauroczył, ale Josefina nie może być szczęśliwa z człowiekiem, który prowadzi podwójne życie i jest mordercą
+ scena Amelii z Refugiem, ich szczera rozmowa i łzy w oczach, mam nadzieję, że Amelia pomoże mu się pogodzić z Esmeraldą,
+ spotkanie Dimitria i Adolfita w barze obfitujące we wspomnienia z czasów gdy się przyjaźnili, co za ironia losu...

Minusy:

- Maryśka wciskająca kity Jose Luisowi na temat Alejandra, a on zachowujący się jak ostatni naiwniak chcący wierzyć w jej słowa i łapiący się ostatniej deski ratunku Maryśka ma obsesję na punkcie Alejandra, rozum straciła, w przeciwieństwie do JL jest złym człowiekiem, nie cofnie się przed niczym by osiągnąć swój cel
- jacy wszyscy naiwni, że wierzą w śmierć Pedra, przecież mógł ją sfingować, czym jest dla niego podrzucenie zwłok i upozorowanie własnej śmierci? to potwór zdolny do wszystkiego najgorszego,
- po co Macario wtrąca się do związku Jose Luisa i Montserrat przez nikogo nieproszony?
- wkurza mnie to, ze Jose Luis wmawia sobie, iż Montserrat go kocha, ok, rozumiem że chwyta się tej mysli jak ostatniej deski ratunku, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi temu przeczą, a on się zachowuje jakby wiedział lepiej od samej zainteresowanej, po tym wszystkim co przeszedł powinien się w końcu otrząsnąć i układac życie od nowa a nie oszukiwać się i łudzić, Montse jest szczęśliwa z Alejandrem i tyle w tym temacie.

Mieszane uczucia:
* ksiądz Anselmo przysięgający, że nie wyda Adolfita i Ezequiela, cóż za dylemat moralny, ale nie powinien ich chronić nawet w imię zachowania tajemnicy spowiedzi, oni są mordercami i stwarzają spore zagrożenia dla otoczenia, mogą wyrządzić wiele krzywd...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:11:42 28-03-16    Temat postu:

Odcinek 172

Intryga Maryśki się nie udała i bardzo dobrze. Ta kobieta powinna zostać zamknięta w zakładzie psychiatrycznym, bo zachowuje się tak, jakby postradała zmysły. Całkowicie jej odbiło i to na własne życzenie.
Najbardziej podobała mi się reakcja Montserrat - nie dała sobą manipulować, od razu domyśliła się prawdy, zachowała spokój, klasę i wyśmiała to wstrętne dziewuszysko.
Tak jak do tej pory było mi nawet szkoda Jose Luisa i w pewnym stopniu usprawiedliwiałam jego zachowanie, tak po dzisiejszym odcinku mam go po prostu dość. Nieobliczalny, agresywny, nie potrafiący pogodzić się z przegraną, uparty, żałosny i mogłabym tak dalej wymieniać. Co on chce osiągnąć swoim żenującym zachowaniem? Kompletnie się pogubił, przyjaciele (wcześniej Esmeralda, a teraz Refugio) doradzali mu, by odpuścił i zaczął układać sobie życie na nowo, ale on dalej woli tkwić w toksycznym związku, unieszczęśliwiać siebie i innych. Po co się tak zadręczać i dodatkowo grać na emocjach Laurita? Po co się poniżać? Jak można kogoś zmuszać do miłości? Przecież Montserrat nie może już na niego patrzeć. Jose Luis traci kontrolę. Do tej pory postać ta była prowadzona dość spójnie, ale w tym odcinku scenarzyści się zagalopowali. Mam dość wariactw JL, jak tak dalej pójdzie to facet skończy jako alkoholi, w psychiatryku albo w pierdlu. Niech w końcu się ogarnie!
Fajna była scena, gdy Dimitrio odwiedził Fabiolę w więzieniu. W sumie to są oni do siebie podobni, oboje mają twarde charaktery i grzeszki na sumieniu, ale nie są złymi ludźmi. Graciela ich skrzywdziła, poznali się na niej. Szkoda mi Fabioli, nie zasłużyła na taki los zgotowany przez matkę. Może dzięki pobytowi w więzieniu pokona swój nałóg i wyjdzie na prostą? Widziałabym ją z Jose Luisem, mogliby być szczęśliwi i ułożyć sobie życie na nowo. Fabiola w głębi duszy jest wrażliwym i samotnym człowiekiem potrzebującym miłości.
Jestem przekonana, że to Pedro podrzucił skorpiony Adolfitowi i Ezequielowi. Ten wątek jest niezwykle ciekawy i śledzę go z zapartym tchem!
Macario jaki był wzruszony na widok księdza Anselmo.
Świetna była scena w mieszkaniu Esmeraldy z Victorem, Nadią i Victorią poznającymi jej synka. Uroczy obrazek. Nadia i Victor mogliby pomyśleć o powiększeniu rodziny, bo są wspaniałymi rodzicami i pasuje im dzidziuś na rękach.
Lubię relację Jose Luisa z Lauritem. Będzie z niego wspaniały ojciec!
Sceny Alejandra z Montserrat są pełne chemii i namiętności. Niech już w końcu będą razem, bo usychają za sobą z tęsknoty.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 0:14:51 28-03-16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:48:51 28-03-16    Temat postu:

Suerte napisał:

Poza tym związek Dimitria i Monici trwał krótko i był dosyć burzliwy. On ją zdradził, ona jego prawie też. Tak chyba nie wygląda idealna miłość, jaką próbowali nam wmówić, po śmierci Monici. Pamiętam, że Dimitrio rozmawiał z księdzem Anselmo i mu mówił, jaki to był zakochany itd.
Ja tam go widziałam tylko z Josefiną i liczyłam, że gdy ta wróci do miasteczka to ich miłość odżyje. Jednak scenarzyści poprowadzili ich wątek bardzo nieciekawie według mnie. Josefina zawsze kochała Dimitria, chociaż była też zauroczona Adolfem. Dimitrio natomiast stał się oschły wobec Josefiny, miałam wrażenie, że od nowa to ona za nim latała.


Mnie związek Dimitria i Monici od początku nie przekonywał. Nie dostrzegałam między nimi żadnej głębi i wielkiego uczucia. A już absurdem było dla mnie to, że Monica tak szybko wybaczyła mu zdradę i przyjęła jego oświadczyny. WTF? Kreowano ją na idealną kobietę dla niego, a taką nie była. Scenarzyści nie popisali się z poprowadzeniem wątku Dimitria i Josefiny po siedmioletnim przeskoku czasowym. Brakowało mi ich scen, uczuć, spojrzeń i małych gestów. Aczkolwiek może po tym jak Finita odeszła mocno zraniony Dimitrio próbował zdusić w sobie wszelkie uczucia do niej?

Suerte napisał:
Graciela rzeczywiście najlepsza była w starciach z JL i Marią To prawda, że jest straszną egoistką i materialistką. Tyle razy skrzywdziła własne dzieci i to niby dla ich dobra. Zawsze miała takie samo wytłumaczenie na swoje podłe zachowanie.


Najgorzej obeszła się z Fabiolą. Ależ świństwo jej zrobiła, aż brak słów na taką podłość. Okropna kobieta!

Suerte napisał:
Zachowanie JL można oceniać z różnych perspektyw. Z jednej strony żałosne było jego zachowanie wobec Monse, kiedy zmuszał ją do bycia ze sobą i nie pozwalał odejść. Poniżał się i jak to trafnie ujełaś wcześniej - żebrał o miłość. Ale z drugiej strony Monse też nie zachowała się fair. Po co za niego w ogóle wychodziła, a potem te jej ucieczki do hotelu do Alejandra...


Każdy z tej trójki miał swoje na sumieniu, ale to Jose Luis okazał się być największym przegranym. Montserrat i Alejandro cieszyli się swoim szczęściem a on cierpiał. Poniekąd na własne życzenie, bo ciągle się zadręczał niespełnioną miłością i nie potrafił się od przeszłości odciąć i zacząć życie na nowo.

Suerte napisał:
Ogólnie tak jak i Ty, byłam za protami. Jednak jedna rzecz mnie bardzo denerwowała i pamiętam, że Ty też ostatnio coś o tym pisałaś. Ich sceny miłosne były bardzo romantyczne i była między nimi chemia, ale nie mogłam słuchać tego jak muszą sobie obiecywać, że do siebie należą itp.


Nie wiem skąd oni brali te teksty, brzmiały górnolotnie, podniośle, ale i kiczowato, tandetnie. Momentami wybuchałam śmiechem w reakcji na te ich wyznania. :d
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 70904
Przeczytał: 392 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:44:23 28-03-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
natalia** napisał:


Oceniam telenowelę dobrze tylko mogli niektóre wątki pozamykać znacznie
wcześniej ale nie było tak źle
To chyba 1 telka gdzie proci nie są krystalicznie dobrzy bo zarówno Monte jak i Alex mieli za uszami !


Zgadza się, ale Jose Luis i w sumie inne postaci też mieli swoje na sumieniu (może z wyjątkiem Angelici, która była aniołem stąpającym po tej ziemi). Ta telenowela jest wyjątkowa, bo proci nie są idealni, popełniają błędy, ale potrafią też walczyć o swoje i nie poświęcają się dla innych. Momentami zachowują się jak egoiści - można ich za to krytykować, ale to miła odmiana po protach, którzy przedkładają dobro innych ponad swoje. Ileż można oglądać takich bohaterów? Chwilami Alejandro i Montserrat mnie irytowali, ale to intrygujący duet, a przy tym aktorzy świetnie wcielili się w swoje role.

natalia** napisał:
Szybko Ci idzie oglądanie , jeszcze trochę i dobrniesz
do finału !


Ostatnie odcinki są bardzo ciekawe, dosłownie pochłaniam je.


To prawda tylko Angelica była dobra jak taki prawdziwy anioł pełna życia aż szkoda że jej postać potem uśmiercili bo bardzo Ją polubiłam i JL był z Nią szczęsliwy !
A proci czasem Mnie wkurzali przez swoje egoistyczne zachowanie
jak np Monte kazała pilnować JL gdy odwiedził córkę nie podobało Mi sie to wcale !
Ale to miła odmiana bo z reguły w telkach proci są dobrzy albo chociaż jedna strona z Nich a tutaj mamy inaczej .

Końcowe odc są świetne dlatego nie dziwię się ze oglądasz
tak szybko
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:03:57 28-03-16    Temat postu:

Odcinek 173

Plusy:
+ cudowne sceny Alejandra, Montserrat, Laurita i Rosario na plaży oraz przy basenie nareszcie są szczęśliwi i mogą cieszyć się sobą,
+ Refugio z synkiem, jest świetnym ojcem
+ scena przewiezienia Fabioli przez Dimitria do zakładu karnego ze smutna muzyka w tle, szkoda mi jej było
+ Alejandro krzyczący "Montserrat, idę po Ciebie" i strzelający z pistoletu w przestrzeń, wow! to było mocne i świetne, Seba zagrał genialnie!
+ piękne sceny na hacjendzie - rozmowa Nadii z córką o tym jak poznała jej ojca i się w nim zakochała oraz oświadczyny Victora cieszę się ich szczęściem, ale martwi mnie fakt, że Pedro najprawdopodobniej żyje
+ Alejandro budzący rano całusami syna i żonę
+ scena księdza Anselmo z Fabiolą w więzieniu, aktorka świetnie gra i przekazuje emocje, tak jak początkowo nie przepadałam za tą postacią i mnie wkurzała, tak teraz ogromnie mi jej żal
+ smutny i na swój sposób samotny Dimitrio rozpamiętujący chwile z Monicą, przejmujący widok
+ scena Adolfita z ojcem Anselmo na plaży, widać że żałuje tego kim się stał i co zrobił
+ rozpacz Jose Luisa, szkoda mi go było, pogrąża się w smutku, złości, nienawiści, przy życiu trzyma go chęć zemsty, oby tylko nie popadł w alkoholizm, biedaczek jak wspominał szczęśliwe chwile z Montse i Lauritem to aż się serce krajało świetnie Guzman to zagrał! mam nadzieję, że jak JL ochłonie to może się ogarnie, wyciągnie wnioski i zamiast się mścić skupi się na swoim życiu, opiece nad córeczką i że jeszcze będzie szczęśliwy,
+ sceny Finity i Adolfita, na przyjęciu i następnego dnia, Adolfito przy niej uzyskuje spokój, Josefina miała dobry pomysł z wyjazdem ale nie chce by opuszczali Agua Azul na długo, lubię te postaci!
+ przyjaciele w domu Alejandra świętujący jego szczęście z Montse, aczkolwiek zdziwiła mnie obecność Amelii, która jest przyjaciółką Jose Luisa i go wspiera...
+ Graciela cwaniara urządziła się jak królowa!

Minusy:
- Maryśka z wizytą u Jose Luisa bezczelne i infantylne dziewuszysko, dobrze że JL szybko ją pogonił,
- wyznania miłosne i teksty Alejandra i Montserrat, skąd oni je biorą? brzmią jak z jakiegoś tandetnego romansidła lub opery mydlanej, nawet przed domem Jose Luisa nie mogli się powstrzymać ze swoimi czułościami, przesada
- Jose Luis niepotrafiący odpuścić i mierzący z broni do Alejandra i Montserrat, cała ta scena śmiechu warta i żenująca, jeszcze Victor i Macario z pistoletami, jak w jakimś słabym filmie sanacyjnym!


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 20:16:16 28-03-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 70904
Przeczytał: 392 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:50:05 29-03-16    Temat postu:

Jeszcze trochę i obejrzysz finał który był dla Mnie bardzo
smutny i taki inny jak w większości telenowel ! Ale nic nie zdradzam zobaczysz sama !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:17:02 29-03-16    Temat postu:

Odcinki 174-175

Plusy:
+ scena w kaplicy z Fabiolą i Gracielą, miazga, ależ obrót spraw! ogromnie szkoda mi Fabioli Graciela przeżyła wstrząs ale wcale mi jej nie żal, to pokłosie jej skandalicznych działań, charakteryzacja świetna, wygląda jak wrak człowieka!
+ Alejandro, Montserrat i Dimitrio robiący remont cóż za zgrana ekipa
+ rozmowy księdza Anselmo z Maryśką i Jose Luisem, oboje chcą się zemścić na Alejandrze i Montserrat, ale widać między nimi ogromną różnice - jedno jest złym a drugie dobrym człowiekiem... Guzman fantastycznie zagrał tę scenę, cóż za emocje!
+ przypadkowe spotkanie Dimitria z Josefiną i wspólne wspomnienia według mnie uczucia między nimi nie wygasły! Finita go kocha, ale on nie chce się do tej miłości przyznać przed samym sobą, ślicznie Josefina wyglądała!
+ fajne sceny z przeskoku czasowego: Montse i Alex świetnie wyglądali na plaży , Graciela szastająca kasą w swoim żywiole, Fabiola tłamszona w pierdlu, Maryśka całkowicie zbzikowała, Nadia piękną suknie przymierzała, Jose Luis rywalizujący z Alejandrem, ale ma prawo by spotykać się z Lauritem i uczestniczyć w badaniu USG swojego dziecka, Finita i Adolfo pomagający dzieciom, uroczy widok, Adolfo ma świetny kontakt z dzieciakami
+ ślub Nadii z Victorem, pięknie wyglądali , chociaż nie podobało mi się to coś co miała na głowie, piękna ceremonia, ich tańce, wspólnie spędzane chwile, nareszcie są szczęśliwi
+ akcja porodowa Montserrat, nawet realnie przedstawiona, ona wkurzona a Alejandro taki przejęty i spanikowany śliczną córeczkę Montse urodziła i ładne imię jej wybrała
+ Laurito i Victoria słodziaki! fajne mieli sceny na ślubie i jak witali Rominę
+ Jose Luis zachwycający się córeczką, widać że ją kocha, będzie dobrym ojcem
+ Esmeralda i Refugio mają ślicznego synka! jaki duży brzdąc, słodziak
+ rozmowa Dimitria z Adolfitem o Skorpionie
+ Graciela wracająca do domu i jak zwykle pogardliwie odnosząca się do Manueli, nic się nie zmieniła jej konfrontacja z Pedrem świetna, z tej dwójki wolę Gracielę, więc się cieszyłam, że utarła mu nosa
+ sceny Alejandra z Rominą uroczo wyglądał z dzieckiem na rękach, pokochał ją, będzie dobrym "wujkiem"
+ rozmowa Nadii z Adolfitem, fajnie ukazana relacja siostry i brata
+ Refugio i JL przy piwku, łączy ich prawdziwa, przyjacielska więź.

Minusy:
- stylizacja Carloty na ślubie, ta kreacja ją pogrubiała, jakoś mnie wkurzała w tych odcinkach np. gdy nie chciała "oddać" Rominy Nadii
- pomysł Alejandra by córeczka Montse i Jose Luisa dostała imię po nim, WTF? O8 przegiął, wszystko ma swoje granice, może nie miał złych intencji, ale bez jaj
- zaskoczenie i niezadowolenie Montserrat z przyjazdu Jose Luisa, a przecież miał prawo być przy porodzie córki!
- agresywny Jose Luis, zachowujący się jak furiat i tracący kontrolę nad sobą, zwłaszcza przy karetce

Mieszane uczucia:
* charakteryzacja Montserrat po porodzie, dopiero urodziła a wygląda jak milion dolarów, chudziutka, szczuplutka, nie widać by dobę wcześniej rodziła
* relacja Esmeraldy i Refugia jest skomplikowana, każde ma swoje racje, ale stoję po jej stronie, to Esmeralda dużo w tym związku poświęciła i musiała rezygnować z siebie i swoich pasji, chociaż poniekąd rozumiem że Refugio nie chce by jego żona wracała do tańczenia w klubie nocnym
* powrót Virginii, nie przepadam za nią, mam nadzieję, że nie będzie nachalna wobec Dimitria, może dojrzała przez ten czas.

natalia** napisał:
Jeszcze trochę i obejrzysz finał który był dla Mnie bardzo
smutny i taki inny jak w większości telenowel ! Ale nic nie zdradzam zobaczysz sama !


Wcześniej widziałam urywki i faktycznie finał "Za głosem serca' jest nietypowy jak na telenowelę, ale to spory plus.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 11:18:43 29-03-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 153420
Przeczytał: 532 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:36:07 29-03-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Odcinek 172

Intryga Maryśki się nie udała i bardzo dobrze. Ta kobieta powinna zostać zamknięta w zakładzie psychiatrycznym, bo zachowuje się tak, jakby postradała zmysły. Całkowicie jej odbiło i to na własne życzenie.
Najbardziej podobała mi się reakcja Montserrat - nie dała sobą manipulować, od razu domyśliła się prawdy, zachowała spokój, klasę i wyśmiała to wstrętne dziewuszysko.


w innej telenoweli , protka pewnie by uwierzyła w taki widok
i przez kilka odcinków by ryczała,
tutaj była to świetna scena , protka trzeźwo myślała i nie dała się nabrać
i świetnie utarła nosa Maryśce
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 22259
Przeczytał: 107 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:11:58 29-03-16    Temat postu:

Odcinki 176-180

Montserrat/Alejandro/Jose Luis: cała trójka zachowuje się niedojrzale, dla dobra dzieci (zarówno Rominy jak i Laurita) powinni dojść do porozumienia i znaleźć jakiś kompromis, przecież są dorosłymi ludźmi! Scenarzyści zepsuli postać Jose Luisa - prowokuje, zaczepia, prowadzi jakieś żenujące gierki, chce się mścić, o co w ogóle chodzi? Co oni z nim zrobili? Rozumiem, że każdy ma granice cierpliwości i wytrzymałości, ale minęły ze dwa lata od chwili, gdy Montserrat go zostawiła a on nadal się z tym nie pogodził i nie ułożył sobie życia. Jest w nim tyle złości i agresji... Dawny Jose Luis w życiu nie nazwałby matki swojego dziecka szmatą. Jego insynuacje, że Montserrat jest taka sama jak Graciela i że nie pozwoli by tak jak jej matka sprzedała córkę po prostu żenujące. Nie robi nic aby poprawić ich kontakty dla dobra Rominy, a wręcz przeciwnie. Momentami jego zachowanie mnie przeraża, zwłaszcza to pełne nienawiści spojrzenie...Oczywiście wina nie leży tylko po stronie Jose Luisa, bo i Montse z Alejandrem mają swoje na sumieniu. Jak oni go traktują? Jak intruza, zło konieczne i przeszkodę na ich drodze. Chcą czy nie JL jest ojcem Rominy, kocha córeczkę, sprawdza się w tej roli znakomicie i ma prawo się z nią widywać kiedy chce i gdzie chce! Spotkania z dzieckiem pod okiem Rosario to jakiś absurd. W ogóle to się nie dziwię, że Jose Luis wsadził Alejandra do więzienia. Co on sobie wyobraża? Wchodzi do gabinetu szefa policji i na dzień dobry wita go uderzeniem w twarz, no bez jaj. To samo Dimitrio. Jaki jest Jose Luis taki jest, sporo błędów popełnił, ale życie go nie oszczędzało a i aktualne zachowanie też z czegoś wynika. Montserrat i Alejandro mają siebie i dzieci, a on jest sam, 2 na 1, nierówne szanse. Oskarżają go o wszystko - o pomoc Medinie, zniszczenie samochodu Montse, pewnie o złą pogodę i płacz Rominy też. Trochę rozsądku! Powinni się dogadać jak dorośli i cywilizowani ludzie.

Josefina/Dimitrio/Adolfito: piękna była scena, gdy Adolfito oświadczał się Finicie romantycznie, klimatycznie i uroczo, ale jestem pewna, że uczucie między Josefiną a Dimitriem nie wygasło! nie potrafią przyznać się do tego, że wciąż się kochają i są sobie bliscy, nie potrafią się zgrać w czasie, ale wspominają wspólne chwile, myślą o sobie i o tym co ich łączyło, troszczą się o siebie i nie są sobie obojętni, to jest właśnie miłość! Josefina jest zauroczona Adolfitem (kto by nie był ), ale to nie jest uczucie pokroju tego jakim dzieliła Dimitria...

Nadia/Victor/Victoria: rodzinną sielankę zakłóca wizja powrotu Pedra, nie dziwię się, że Nadia jest przerażona na sama myśl o tym potworze, tak wiele cierpień od niego zaznała, przerażająca była scena ze skorpionami w łóżku, niczym z jakiegoś horroru, miałam ciary na całym ciele, dobrze że Victor pojawił się w odpowiednim momencie.

Esmeralda/Refugio/Eric: nie wiem czy małżeństwo Esmeraldy i Refugia ma sens skoro już tyle miesięcy są w separacji, wciąż mają do siebie pretensje, inne poglądy na życie i nie potrafią się porozumieć, miłość między nimi na pewno nie wygasła, ale potrzebują znaleźć jakiś złoty środek na swoje problemy, na pewno pomogłoby gdyby Refugio wykazał więcej zrozumienia dla żony i jej pasji, bardzo dobrze, że Esmeralda wróciła do pracy, że tańczy i robi to co sprawia jej przyjemność, kiedyś się poświęciła i później tego żałowała, Refugio mógłby okazać jej wsparcie, zrozumienie i zepchnąć swoją dumę na dalszy plan, jeśli się nie zmieni to jak dla mnie Esmeralda mogłaby być z Erikiem, fajny facet! Przystojny, sympatyczny, wrażliwy, mają podobne charaktery. W pewnym stopniu jest przeciwieństwem Refugia, myślę że Erikowi nie przeszkadzałaby praca Esmeraldy, że przy nim ona mogłaby się poczuć wolna. Ciekawy wątek i będę go śledziła ze sporym zainteresowaniem.

Graciela: dostała lekcję od życia i ciężko jej się pozbierać, wygląda jak wrak człowieka, wydawało mi się, że może coś do niej dotarło, że zrozumiała jak haniebne czyny popełniła, ale przestałam się łudzić, gdy stwierdziła, że zawsze była dobrą matką i wszystko robiła z myślą o swoich dzieciach () a także po tym jak obcesowo traktowała Rosaro, ona chyba nigdy się nie zmieni, nawet ciężka choroba nie nauczyła jej pokory, doprowadziła do tego, że nikt z jej bliskich nie chciał się nią zaopiekować na "stare lata", sama sobie winna, jak widać za pieniądze szczęścia się nie kupi

Maryśka: tej to już całkiem odbiło, powinna wylądować w psychiatryku, bo postradała rozum i jest niebezpieczna dla otoczenia, momentami to mi jej nawet żal, co ona z sobą zrobiła? Nie zapominam jednak, że ta kobieta to morderczyni i psycholka.

Ksiądz Anselmo: powinien zgłosić się na policję i złamać tajemnicę spowiedzi, przecież tu chodzi o ludzkie życie!

Pedro: wiedziałam, że ten psychol żyje, wrócił i zaczyna się mścić, aż strach co wymyśli mam nadzieję, że wkrótce go złapią i zapłaci za krzywdy, które wyrządził.

Macario/Dominga/Kevin: od razu polubiłam Kevina! Fajny, pracowity, miły i sympatyczny chłopak, nawet podobny z wyglądu i zachowania do Macario. Szkoda, że ten nie potrafi okazać synowi cieplejszych uczuć, może z czasem się to zmieni. Dominga od razu zaakceptowała Młodego, pokazała klasę i bardzo ładnie się wobec niego zachowała.

Ezequiel: grunt mu się pali pod nogami, ale zasłużył na to, by ponieść konsekwencje swoich czynów. Za długo wszystko uchodziło mu płazem. Jego małżeństwo z Carlotą opiera się na kłamstwach - ona jest naiwna, a on wykorzystuje sytuację. Ciotka niby taka mądra, zawsze chętna udzielać rad, a wpadła jak śliwka w kompot. Tyle lat pod jednym dachem żyje z mordercą, a nie zdaje sobie z tego sprawy.

Jeszcze kilka uwag/wniosków:

*Romina jest śliczną dziewczynką, a Esmeralda i Refugio mają uroczego synka, słodziaki.

*Ależ mi jest żal Adolfita! Genialna postać, kapitalnie napisana. Podwójne życie go męczy, chciał zacząć nowy etap przy Josefinie, przestać handlować narkotykami i zabijać, ale nie będzie mu to dane. Demony przeszłości powracają. Fenomenalnie scenarzyści przedstawili konflikt wewnętrzny jaki przeżywa Adolfito, niesamowita historia! A scena Fofita z Pedrem mocna, tak jak ta, gdy zabił gangsterów, którzy mu grozili.

*Fajnie, że Dimitrio awansował na kapitana marynarki. Sporą przemianę przeszła ta postać od początkowych odcinków i to jest niewątpliwy plus telki.

*Świetna była scena ze wspomnień Gracieli, gdy po śmierci Fabioli odwiedził ją Pedro. Miazga!

*Śmiałam się na cały głos jak ksiądz Anselmo trzepnął Macaria po głowie, gdy dowiedział się, że ten ma syna.

*Sceny Alejandra z Montserrat ładne i urocze. Szczególnie ta w więzieniu i przy śniadaniu, gdy mu powiedziała, że danie, które robiły z Rosario zawiera podwójną dawkę miłości. Wydaje mi się, że Alex się zmienił na lepsze, bo ufa żonie. Jest wkurzony na Jose Luisa i zazdrosny, ale nie aż tak jak kiedyś. Jak się wkurza to trwa to tylko chwilę i zaraz się ogarnia. Jest postęp!

*Scena z czołgającą się po narkotyki Maryśka była z jednej strony straszna a z drugiej wyglądało to żałośnie - upadła kobieta na własne życzenie niszcząca sobie życie...

*Wkurzyło mnie zachowanie protów wobec Jose Luisa, gdy dowiedzieli się, że to nie on zniszczył samochód Montse. Ani przepraszam z ich strony nie usłyszał tylko Alejandro od razu wyskoczył do niego z pretensjami, że podczas jego nieobecności odwiedził jego żonę. Egoistyczna postawa. Nie dziwię się tym, którzy takim mianem określają protów, bo faktycznie zachowują się jakby byli pępkami świata.
Aczkolwiek w niektórych momentach trudno się dziwić ich postawie, bo Jose Luis sam ich prowokuje. Cała trójka ma swoje na sumieniu.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 23:16:05 29-03-16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Za głosem serca Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 594, 595, 596 ... 638, 639, 640  Następny
Strona 595 z 640

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin