Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bannerman's Castle- rozdział 11 (13.04.2014)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:38:47 21-07-13    Temat postu:

Przepraszam Nati, że dopiero teraz, ale mój "ogon" w kwestii nadrabiania odcinków chyba nie ma końca Wiedziałam, że postać Eugenie nie bez powodu nie przypadła mi do gustu. Jej zachowanie po ostatnim odcinku jedynie upewniło mnie w ów kwestii. Jej nachalność i bezpośredniość w stosunku do Nicolasa są strasznie denerwujące - szczególnie, że gdyby doszło do czegokolwiek pomiędzy nimi, to osobą, która miałaby kłopoty z Silvią i Steven'em byłby właśnie Nic. Ciekawi mnie jednak, w jaki sposób zamierza uprzykrzyć najbliższe tygodnie życia swojego przyszywanego brata. Dość niepokojące wizje mam również w związku z telefonem trenera Bayrona - nie wiem czemu, ale przeczuwam, że ów facet nie ma tak czystych intencji, jak można by sądzić. Najbardziej zaintrygowały mnie jednak historie Danielle i Rosemary. Zdaje się, że ta pierwsza padła ofiarą brata bliźniaka Nicolasa - Ethana. A który można by sądzić - wykorzystał ją po podaniu jej jakiegoś paskudztwa. Natomiast Rosmery została zraniona i upokorzona przez jedynego faceta, w którym się zakochała. Zastanawiam się jednak, jaką rolę odegra w jej życiu Nate
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:07:43 21-07-13    Temat postu:

Moniś, cieszę się, że zajrzałaś do tego tematu i dziękuję za cenny komentarz
Jeśli chodzi o Eugenie to w planach mam zrobienie z niej intrygantki, pomimo że początkowo miała być jedną z tych idealnych osóbek Aktorka, którą wcieliłam w rolę Eugenie kojarzy mi się tylko i wyłącznie z kobieta o złotym sercu, ale postanowiłam sprawdzić czy w roli zołzy również mogłabym ją sobie wyobrazić
Natomiast jeśli chodzi o Byron'a to nie ma on żadnych niecnych planów względem Nic'a, to moge od razu napisać Ale odegra on dość dużą rolę w jego życiu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:47:53 21-07-13    Temat postu:

Hihi, osobiście mogę Ci powiedzieć, że w roli zołzy sprawdzi się doskonale - na dzień dzisiejszy nie darzę bowiem jej bohaterki choćby cieniem sympatii Btw. kiedy poznamy agenta Greena? Bo bardzo, ale to bardzo podoba mi się pan z sygnaturki, wcielający się w jego postać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:56:59 21-07-13    Temat postu:

Matthew gra w 'Zabójczych umysłach' (swoją drogą polecam ten serial, genialny ), a tutaj zagra najprawdopodobniej niewielką rolę Chyba, że będziecie chciały, żeby zrobić dodatkowy wątek dla jego osoby to się dostosuję A w następnym rozdziale pojawi się, ale jedynie na chwilkę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:00:15 28-07-13    Temat postu:

ROZDZIAŁ 4:



ROSEMARY

Skręciła w boczną drużkę, którą ciężko było dostrzec z drogi. Gdyby nie jej towarzysz z pewnością by ją minęła. Przystanęła kilka metrów od głównej drogi. Wysiadła z samochodu, nie kryjąc, jak ogromne wrażenie zrobiło na niej to, co przed sobą zobaczyła. Stała na wzniesieniu, naprzeciw którego rozciągał się widok na wysepkę, na której znajdował się Banneraman's Castle. Wysepkę tą ze wszystkich stron otaczała błękitna tafla wody, na której dostrzec można było delikatne fale wywołane niewielkim wiatrem.
-To miejsce jest przepiękne- powiedziała, uśmiechając się do Nate'a.- Dziękuję, że mi je pokazałeś.
-Lubię tu przychodzić. Można w spokoju przemyśleć różne sprawy.- Odparł, zamyślając się na chwilę. Rosemary przyglądała mu się z zaciekawieniem.- Trafisz z powrotem?
-Tak, jeszcze raz dziękuję.
Chłopak skierował się w głąb lasu, jednak po kilku metrach zatrzymał się i odwrócił w kierunku przyglądającej mu się dziewczyny.
-Nie wiem z jakiego powodu płakałaś, ale pamiętaj, że każda chwila z naszego życia jest cenna, bez względu na to czy jest to nasz wzlot, czy też upadek. Każda porażka daje nam dużo do namysłu.- Uśmiechnął się i ruszył przed siebie.
Rosemary jeszcze przez chwilę wpatrywała się w miejsce, w którym przed chwilą stał Nate. Po raz pierwszy w życiu usłyszała tak szczere słowa. Rozmyślając o swoim życiu, nie zauważyła zapadającego zmroku. Skierowała się do samochodu, ale zatrzymał ją szmer, wydobywający się z głębi rosnących dookoła drzew.
-Halo? Jest tam ktoś? Nate?- zapytała, czując narastający strach. Przerażenie było tak ogromne, że nie czekając dłużej wsiadła za kierownicę i natychmiast ruszyła przed siebie. Tak szybko wycofała swojego Corvetta Cabrio, że nie zauważyła wychodzącej z ciemności postaci.
-Jeszcze nie tym razem.- Rzekł ów osobnik i skierował się z powrotem w sobie tylko znanym kierunku.

SILVIA I STEVEN

-Bannerman's Castle- powiedzieli niemal równocześnie. W Beacon nigdy nie zdarzyło się żadne poważne przestępstwo, a co tu dopiero mówić o morderstwie! Przyglądali się zdjęciom, na których widniało ciało młodej dziewczyny. Była naga, a na jej twarzy bez problemu można było zauważyć kilkanaście ran kłutych.
-Wiadomo już co to za dziewczyna?- W głosie Silvii można było usłyszeć współczucie i niedowierzanie.
-Jak sami widzicie jej twarz jest zmasakrowana. Na razie nie jesteśmy w stanie jej zidentyfikować.- Odparł poważnym tonem detektyw Marshall. Pracował w FBI od 15 lat i w swojej karierze widział tysiące podobnych morderstw. Rozumiał jednak, że dla Silvii i Steven’a jest to spore przeżycie, w końcu wydarzyło się to niedaleko ich domu.- Od jej śmierci minęło 20 godzin, więc szukamy zgłoszeń zaginięcia nastolatek.
-Mamy coś.- Do pokoju wpadł młody chłopak, który wyglądem przypominał licealistę, a nie detektywa.- Być może zamordowana dziewczyna to Katherine Price. Jej matka przed kilkoma godzinami zgłosiła, że jej córka po nocnej imprezie nie zjawiła się w domu.
-Trzeba przywieźć tutaj matkę, żeby zidentyfikowała ciało.
-Penelope się tym zajęła.
-Daj nam znać, jak tylko pani Price się tutaj pojawi.- Rzekł do niego Marshall, przeglądając zapis patologa, sporządzony z miejsca, w którym znaleziono ciało.- Dziewczyna na pewno nie zginęła w ruinach. Jest tam zdecydowanie za mało krwi. Morderca musiał tego dokonać gdzieś indziej. Zastanawia mnie tylko dlaczego podrzucił ciało do tych ruin.
-Bo to jest symbol naszego miasteczka.- Odparł zmartwionym głosem Steven. Znał panią Price. W tak małym miasteczku wszyscy się znali. Jej córka była tylko o rok starsza od Eugenie. Nie chciał nawet myśleć, że to ona mogła być na miejscu tej dziewczyny...
-Pani Price jest już w kostnicy.- Oznajmił młodzieniec, który wcześniej powiadomił ich o potencjalnej tożsamości dziewczyny. Wszyscy razem udali się do kostnicy, gdzie spotkali załamaną kobietę w średnim wieku. Podtrzymywała się na ramieniu młodego chłopaka, prawdopodobnie syna. Była blada i wyglądała tak, jakby miała za chwilę zemdleć.
-Jest pani gotowa?- zapytał tradycyjnie patolog. Kobieta dała radę jedynie skinąć głową. Weszli do środka, gdzie na podłużnym stole leżało przykryte białym materiałem ciało. Lekarz spojrzał na detektywów, po czym odsłonił zmasakrowaną twarz dziewczyny. Kobieta wydała z siebie przeraźliwy krzyk i rzuciła się na szyję dziewczyny. Towarzyszący jej chłopak również płakał, ale starał się powstrzymać matkę. Ta reakcja utwierdziła wszystkich, że jest to zaginiona Katherine Price.
-Bardzo nam przykro, proszę pani. Obiecujemy znaleźć mordercę pani córki.- Powiedziała Silvia, okazując współczucie cierpiącej kobiecie. Wyobrażała sobie, co ona teraz czuje. Podała kobiecie wodę i poprosiła Penelope by się nią zaopiekowała.- Mogę cię na chwilę prosić?- zapytała młodego chłopaka, przytulającego panią Pierce.
-Słucham?
-Jesteś bratem Katherine?
-Tak. To znaczy, mamy tego samego ojca. Mam na imię Matias. Macie już jakieś podejrzenia kto mógł to zrobi?- zapytał zapłakanym głosem.
-Jeszcze nie mamy nic konkretnego. Powiedz mi, czy twoja siostra była z kimś umówiona?
-Wyszła na imprezę. Nie wiem z kim poszła, bo nigdy mi się z tego nie zwierzała. Ale możecie zadzwonić do Cartera Lopeza, od pewnego czasu zaczęli się spotykać. Możemy to odłożyć na jutro? Chciałbym być teraz przy mamie.
Silvia dała mu znak, że może wrócić do matki. Do widoków zrozpaczonych rodzin była przyzwyczajona, jednak znała tych ludzi, znała tą dziewczynę i zrobiło jej się ich ogromnie żal. Po jej policzku spłynęły dwie łzy, które szybko wytarła, by nikt nie zauważył, jak to mocno na nią wpłynęło. W tej chwili pragnęła znaleźć się w domu, by móc przytulić swoją jedyną córkę.
-To był długi dzień, myślę, ze możecie wrócić do domu. Jutro zajmiemy się tą sprawą, a teraz każdemu z nas przyda się trochę odpoczynku.- Powiedział detektyw Marshall, klepiąc po plecach Stevena. Był surowy i poważny, ale na nim zawsze można było polegać.
-W porządku?- zapytał Steven, kiedy już znaleźli się w swoim samochodzie.
-Dziwne pytanie skoro przed chwilą dowiedzieliśmy się o morderstwie w naszym miasteczku i to na dodatek dziewczyny starszej o rok od naszej Eugenie!- powiedziała podniesionym głosem.- Przepraszam. Martwię się o naszą córkę.
-Spokojnie, nic jej się nie stanie. Ma nas przy sobie. A teraz jeszcze jest Nicolas, który zajmie się nią, kiedy nas nie będzie.- Starał się pocieszać żonę, chociaż sam czuł niepokój. Wyjechał z parkingu dla agentów federalnych, chcąc jak najszybciej znaleźć się w, do niedawna, bezpiecznej okolicy. Zaraz po przyjeździe do domu zajrzeli do pokoju córki i poczuli ogromną ulgę, że dziewczyna spokojnie śpi w swoim łóżku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:26:21 28-07-13    Temat postu:

Hmmm... co to za tajemniczy osobnik? Zły bliźniak? A może jeszcze ktoś inny? Kto (w sensie kim jest tajemnicza rozmówczyni Ethana z pierwszego odcinka, bo zakładam że to właśnie o tym ciele mówiła) i dlaczego zabił akurat tą dziewczynę? Może to Steven - w końcu to on stwierdził, że Nick powinien zobaczyć Bannermann's Castle. Może Steven ma jakiś związek z tą tajemniczą kobietą? A może to Silvia nią jest? Sama już nie wiem co myśleć. Same pytania mi się mnożą w głowie - dawno już nie czytałam żadnego opowiadania, które zmuszałoby do myśłenia i kombinowania tak bardzo jak to. Z odcinka na odcinek coraz bardziej cieszę się, że zdecydowałaś się wstawić je tutaj i mam nadzieję, że nie zabraknie Ci weny i jeszcze długo będziemy śledzić losy bohaterów, bo historia jest naprawdę świetna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:51:58 28-07-13    Temat postu:

Eillen, nawet nie wiesz jak mnie ucieszył Twój komentarz Jestem zadowolona, że opowiadanie się podoba i zmusza do myślenia Za kilka rozdziałów dojdzie kolejny mały epizod, który sprawi, że historia stanie się jeszcze bardziej zagmatwana Dzięki za odwiedziny ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:59:36 28-07-13    Temat postu:

Wow, zakończenie części z udziałem Rosemary naprawdę intrygująca. Kim jest tajemnicza postać? Czy to rzeczywiście ta sama, którą mieliśmy okazję poznać już we wcześniejszych odcinkach? I co też miało się kryć pod słowami "jeszcze nie tym razem"? Czyżby jedną z kolejnych ofiar miała być właśnie Rosemary? Tysiące pytań, ale chwilowo żadnej odpowiedzi. Czekam zatem z niecierpliwością na kolejny epizod, który być może wyjaśni nam coś więcej Nawiązując zaś do drugiej części, to czy tym młodym detektywem był właśnie wyczekiwany przeze mnie Green? Jeśli tak to chcę go znacznie więcej! Natomiast kwestia morderstwa Katherine pozostaje chwilowo jedną wielką zagadką. Zero podejrzanych, zero motywów, a czasu na rozwikłanie sprawy coraz mniej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:02:47 28-07-13    Temat postu:

A mnie cieszy każdy nowy rodział tutaj
Jeszcze bardziej zagmatwa? O kurde, to chyba będę czytać i robić notatki ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:06:02 28-07-13    Temat postu:

Moniś, zgadza się, ten młody agent to właśnie Green Nie spodziewałam się, że wzbudzi zainteresowanie, ale bardzo chętnie wplotę go w tą historię Nawet w głowie mam plan jak to zrobić Dziękuję za komentarz

Eillen, hahaha, postaram się by tutaj nie było aż tylu tajemnic, co w PLL (jeśli oglądasz to wiesz o co chodzi)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:16:24 28-07-13    Temat postu:

W takim razie nie mogę się już doczekać rozbudowania jego wątku
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:07:42 31-07-13    Temat postu:

ROZDZIAŁ 5:



DEREK

Zaskakujący był dla niego telefon od Danielle, która odwołała ich randkę. Co miesiąc tego samego dnia wychodzili do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, a ona tak po prostu zrezygnowała z tego wieczoru, wykręcając się głupim bólem brzucha! Był zdenerwowany, bo bardzo starannie wszystko przygotował: drogi szampan, śpiwory, kolacja z najlepszej restauracji, a ona nie doceniła jego starań. Jego irytacja była tak ogromna, że postanowił pokazać jej, że to ona się musi starać o jego względy, bo to on ma grono wielbicielek. Wiedział, kto najbardziej ucieszy się ze spotkania z nim... Sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął telefon [link widoczny dla zalogowanych] i wybrał jeden z numerów na dość długiej liście kontaktów.
-Niewiarygodne, sam Derek Rogers do mnie dzwoni!- przekomarzała się z nim zmysłowym głosem. Starała się nie okazywać, jak bardzo ucieszył ją jego telefon. Jednak on wiedział, że na sam jego głos drży na całym ciele.
-Masz dzisiaj szczęście.- Uśmiechnął się do siebie, gładząc usta.- Za 10 minut będę u ciebie. Mam nadzieję, że jesteś sama?
-Muszę cię zmartwić, ale mam plany na ten wieczór. Będziesz musiał się bawić sam.
-Pat, przecież oboje wiemy, że chcesz mnie zobaczyć. - Na jego twarzy malował się coraz szerszy uśmiech. Stanął przed lustrem i poprawił zmierzwione włosy. Wiedział, co najbardziej kręci dziewczyny, a już w szczególności ją.- Danielle nawet nie wie co traci- pomyślał, puszczając oczko do swojego odbicia w lustrze.- To jak, za 10 minut u ciebie?
-Wygrałeś.- Rzekła po krótkim namyśle. Nie była w stanie mu odmówić, za bardzo ją pociągał.
Szybko uporała się z odwołaniem spotkania, na które właśnie miała wychodzić i zaczęła przygotowywać się na spotkanie z tym, którego w tym momencie najbardziej pragnęła. Te 10 minut ciągnęło się w nieskończoność, ale wreszcie usłyszała upragniony dzwonek do drzwi. Ledwie je otworzyła, a chłopak namiętnie wpił się w jej usta. Zatrzasnął nogą drzwi, jednocześnie pozbawiając dziewczynę seksownej czarnej[link widoczny dla zalogowanych]. Gdy tylko przygryzł płatek jej ucha, usłyszał jęk rozkoszy wydobywający się z jej ust. Nie chcąc pozostawać mu dłużną, szybko zdarła z niego granatową koszulę i poczęła dobierać się do jego spodni. Chłopak wziął dziewczynę na ręce, czując jak ta mocno objęła go nogami. Rzucił ją na łóżko w jej sypialni i momentalnie się na nim znalazł, oddając się przyjemności.
Po wszystkim Patricia położyła głowę na ramieniu chłopaka, ciesząc się spędzoną wspólnie chwilą. -Wreszcie to ja triumfuję. - Pomyślała, gładząc jego idealnie wyrzeźbiony tors.

DANIELLE

Noc minęła jej zadziwiająco spokojnie. Nie sądziła, że uda jej się zasnąć po tym, jak przypomniała sobie ważny szczegół z tamtej upiornej nocy. Zeszła na dół, gdzie zauważyła spieszącą się dokądś matkę. Przyzwyczaiła się, że rodzice całymi dniami są zajęci, więc nie zadawała sobie trudu pytaniem matki o to, gdzie tym razem wychodzi. Chyba wolała tego nie wiedzieć.
-Skarbie, dzisiaj wieczorem organizujemy kolację, więc proszę cię, byś była w domu. Wszystko w porządku?- zapytała, przyglądając się opuchniętej nadal twarzy córki. Domyśliła się, że dziewczyna płakała, a jedyny powód jaki przyszedł jej do głowy to Derek.
-Oczywiście.
-Wyglądasz jakbyś przepłakała całą noc.
-Wydaje ci się.- Odpowiedziała, nie odwracając się w kierunku matki. Czuła jednak jej pytający wzrok na sobie. Wiedziała, że nie jest w stanie kłamać patrząc komuś prosto w oczy, toteż zajęła się przygotowywaniem sobie śniadania.- Kto do nas przychodzi?- starała się zmienić temat, gdyż nie chciała dzielić się z matką upokarzającymi wspomnieniami.
-Państwo Mitchell mają przyjść o 18.- Poinformowała córkę, jednocześnie zakładając modne[link widoczny dla zalogowanych].- Spieszę się, kochanie. Nie zawiedź mnie!- powiedziała, wychodząc z domu.
Danielle była przerażona myślą, że dzisiejszego wieczoru przyjdą do nich Mitchellowie. I on. Będzie zmuszona zachowywać się tak, jakby nic się nigdy nie wydarzyło. Zastanawiała się czemu tutaj się pojawił. Czemu znów chce zburzyć jej życie? Poczuła, że musi z kimś podzielić się swoim cierpieniem, a jedyną osobą, której szczerze ufała był nie kto inny, jak Abigail. Poprosiła przyjaciółkę, by do niej przyjechała, a ta już po kilku minutach siedziała w jadalni. Abigail nigdy jej nie zawiodła, zawsze była, gdy Danielle tego potrzebowała. Potrafiła ją wysłuchać, nie oceniając jej zachowania. Tym razem też tak było.
-Ok., ja słucham, ty mówisz. Co się stało?
-Muszę... Muszę w końcu komuś o tym powiedzieć! Pamiętasz, jak jakieś 3 lata temu poprosiłam cię, żebyś mnie kryła, że u ciebie nocuję?- popatrzyła na przyjaciółkę, która po krótkim zastanowieniu skinęła głową, że pamięta tamtą sprawę.- Nie powiedziałam ci co się wtedy wydarzyło. Pewnie pamiętasz też, jaka byłam podekscytowana, kiedy chłopak poznany przez Internet zaprosił mnie na spotkanie? Byłam taka głupia.- Mówiła łamiącym się głosem. Czuła rosnącą gulę w gardle, ale chciała wreszcie to z siebie wydusić.- Spotkałam się z nim w barze. Nie pamiętam nazwy, ale to nie jest tak istotne. Oczywiście się zjawił, zaproponował drinka i...
-I co? Danielle, co on ci zrobił?- Abigail była zaniepokojona tym, co usłyszała od Danielle, ale łzy przyjaciółki sprawiły, że czuła coraz większe przerażenie tym, co było dalej. Położyła swoją dłoń na jej dłoni, dodając tym samym przyjaciółce otuchy.
-Gdy wypiłam to, co mi podał, dziwnie się poczułam. Początkowo myślałam, że to dlatego, że po raz pierwszy piłam alkohol. Jednak odczuwałam coraz większy niepokój i... w tym momencie poczułam, że ktoś mnie gdzieś niesie. Do wczoraj nie mogłam sobie przypomnieć żadnych szczegółów, prócz tych ogromnych, czekoladowych oczu. Ale wczoraj... wczoraj przypomniałam sobie coś bardzo ważnego. On... ma na imię... To Nicolas.- Wykrztusiła, przytulając się do Abigail.
Po chwili Danielle udało się uspokoić. Poczuła ogromną ulgę, że wreszcie to z siebie wydusiła i nie musi sama żyć ze swoim cierpieniem. Dziewczyny siedziały przez chwilę w milczeniu, by wszystko sobie poukładać.
-Nicolas wydawał się być naprawdę sympatyczny. I wczoraj wyglądał tak, jakby nigdy wcześniej cię nie widział. Jesteś pewna, że to on?- Nadal starała się sobie to wszystko jakoś ułożyć. Ciężko jej było wyobrazić sobie Nicolasa, wykorzystującego naiwność nastoletnich dziewczyn. Wyglądał na porządnego chłopaka.
-Pamiętam, jak przedstawił się imieniem Nicolasa. A kiedy go zobaczyłam, miałam wrażenie, ze już kiedyś go spotkałam. To nie może być przypadek!
-Spokojnie, wierzę ci.- Zaczęła uspokajać przyjaciółkę, której rozpacz przemieniła się w wszechogarniającą złość.- Jak widać pozory mylą.
-To jeszcze nie koniec. Wyobraź sobie, że dzisiaj państwo Mitchell przychodzą do nas na kolację.- W oczach Abigail pojawiło się współczucie. Ta kolacja z pewnością będzie wiele kosztowała Danielle, a przecież dziewczyna już tyle przeszła. Nie miała pojęcia co w takiej sytuacji mogłaby jej poradzić, więc jedynie przytuliła przyjaciółkę, próbując w ten sposób przekazać jej, że musi być silna. Aby nieco poprawić sobie humor, dziewczyny postanowiły spędzić całe popołudnie oglądając serię filmów "American Pie".
-Już jest późno, a musisz się przygotować na dzisiejszy wieczór. W razie czego dzwoń i od razu się pojawię albo sama do mnie przyjedź.- Dziewczyny się pożegnały, a Danielle udała się do łazienki wziąć gorącą kąpiel, która, a przynajmniej taką miała nadzieję, da jej siłę na spotkanie z tym, którego w obecnej chwili nienawidziła.

ROSEMARY

-Czemu nie odbierałaś moich telefonów?- Właśnie zadzwonił dzwonek, ogłaszający początek pierwszej lekcji. Wraz z Eugenie weszła do klasy i usiadła na swoim miejscu.
-Chciałam pobyć sama.- Odpowiedziała, nie chcąc zdradzać szczegółów. Jej ostatnim życzeniem byłoby wyznanie Eugenie o tym, co zaszło między nią a Carterem. Nie mogąc się powstrzymać spojrzała w jego stronę, ale chłopak jedynie obrzucił ją pogardliwym spojrzeniem.
-Muszę ci coś powiedzieć. Wczoraj...
-Proszę wszystkich o ciszę!- Rzekł profesor, patrząc w kierunku rozmawiających dziewczyn.- Chcę wam przedstawić nowego ucznia. To jest Nate.- Wskazał na wchodzącego do klasy chłopaka.
Rosemary siedziała nieruchomo, bo oto miała przed sobą osobę, która jako jedyna widziała ją w tak złym stanie. Przez myśl przeszły jej wszelkie scenariusze, w których Carter dostaje dodatkowy pretekst do kpin z niej. Spojrzała na chłopaka niemalże błagającym wzrokiem, ale on mrugnął w jej kierunku i posłał jej promienny uśmiech.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:09:16 31-07-13    Temat postu:

Kolejny świetny rozdział! I znów czuję niedostyt i pewnie czułabym go nawet wtedy, gdyby rozdział był kilka razy dłuższy
Derek to palant. Mam ochotę go rozstrzelać Szczerze, to nie sądziłam, że to taki typ faceta, ale ok - jeden Ehtan to za mało, ktoś jeszcze musiał dostać rolę "złego" i w sumie nawet pasuje mi taki obrót spraw Miałam nawet wrażenie, że trochę na rękę było mu to, że Danielle wykręciła się od ich wspólnej kolacji. Zamiast pojechać do niej, sprawdzić jak się czuje i mimo wszystko spędzić z nią trochę czasu w ten wyjątkowy dla niech dzień, on od razu zadzwonił do Pat. Kretyn.
Za to Danielle... nawet nie chcę sobie wyobrażać co musi przeżywać, ale z drugiej strony nie mogę się doczekać jej konfrontacji z bogu ducha winnym Nickiem podczas kolacji ^^ Pisz szybko kolejne rodziały, bo z odcinka na odcinek coraz bardziej wciagam się w tę historię ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:12:21 01-08-13    Temat postu:

Uhh, czuję, że Nicolas będzie miał nie lada kłopoty, gdy koszmar, jaki przeżyła Danielle wyjdzie na jaw. Swoją drogą, jeżeli jej prześladowcą był Ethan podający się bezczelnie za Nica, to nie chcę nawet wiedzieć ilu jeszcze podłości dopuścił się w imieniu brata bliźniaka. Najważniejsze jednak, że Danielle ma przyjaciółkę, na którą absolutnie zawsze może liczyć. A czego nie można powiedzieć o Dereku, który raz dwa znalazł sobie zastępstwo na wieczór. Podły drań! Byłam pewna, że jego postać będzie typem spod ciemnej gwiazdy i wcale się nie pomyliłam. Mam tylko nadzieję, że kiedyś i on dostanie za swoje Największym zaskoczeniem odcinka okazało się być jednak dołączenie Nate'a do klasy Rosemary. Przeczuwam nawet, że tą dwójkę połączy wyjątkowa więź, która pozwoli Rosemary zapomnieć o Carterze. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego odcinka i...agenta Greena
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Santiago
Idol
Idol


Dołączył: 08 Wrz 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 19:20:59 01-08-13    Temat postu:

Przeczytałem prolog i pierwszy odcinek Nadrobię, w miarę możliwości, jak najszybciej
Pomysł ciekawy, w moim guście. Już się zakochałem w tej obsadzie
Na razie pozdrawiam i życzę weny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 4 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin