Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Inocente - odcinek 8
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:11:13 19-02-12    Temat postu:

Pierwszym był Posłaniec śmierci (Mensajero de la muerte), który dobija powoli 50-tego odcinka. A jak poszło?? Musiałabyś zapytać czytelników - choć wnioskując po ich komentarzach nie jest chyba tak źle. Osobiście jestem zaś w pełni usatysfakcjonowana charakterem tego opowiadania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:15:21 19-02-12    Temat postu:

50 odcinków jak na pierwsze opowiadanie to dużo. To dobrze,że nie było źle. To najważniejsze,być zadowolonym z własnego dzieła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:41:33 20-02-12    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]


Decydując się na ucieczkę z więzienia, w jednej, krótkiej chwili, zdajesz sobie sprawę z życiowego rozdroża, na jakim przyszło ci się znaleźć. Masz bowiem do dyspozycji dwie, skrajnie różne, ale równie niebezpieczne ścieżki, z których wybór, którejkolwiek z nich, leży tylko i wyłącznie w twojej gestii. Pytanie tylko, jak wybrać tą właściwą, mając na uwadze, ochronę własnego życia? I jak, po kilku, długich miesiącach, spędzonych w zamknięciu, odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości? Tym bardziej, gdy z jednej strony możesz podjąć się brawurowej ucieczki, która chcąc, nie chcąc mogłaby trwać w nieskończoność. A, która w najlepszym wypadku skończyłaby się, w chwili twojej śmierci. Z drugiej zaś, możesz stanąć do walki w imię sprawiedliwości, a co za tym idzie stawić czoło osobom, dla których od samego początku byłeś tylko, nic nieznaczącym pionkiem w grze... - Nadia zapięła ostatni guzik, męskiej, flanelowej koszuli, w zielono-czarną kratę i wsunęła ją w wytarte jeansy, które Nicolas zdołał wyciągnąć na tą okazję, specjalnie z więziennego depozytu. Związawszy blond włosy, cieńką tasiemką, założyła na głowę ciemną bejsbolówkę, a wsunąwszy zwrócone jej dokumenty, do tylnej kieszeni spodni, odwróciła się w kierunku mężczyzny.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie - zaczął, pocierając w zamyśleniu swoją, charakterystycznie zarysowaną, szczękę - Tutejszy kanał wentylacyjny doprowadzi cię do upragnionej wolności, tylko wtedy, gdy zastosujesz się do moich wcześniejszych wskazówek. Pod żadnym pozorem nie zmieniaj zatem ustalonej trasy, rozumiemy się?? - Nadia skinęła potakująco głową, rzucając okiem w kierunku otworu, który za kilka chwil miał się stać jej drogą, ku nowemu życiu - Dwie przecznice stąd będzie czekać na ciebie czarna furgonetka. Jej kierowca odjedzie z miejsca tylko i wyłącznie, w przypadku podania przez ciebie odpowiedniego hasła, którym jest twój więzienny numer.
- Rozumiem - zapewnila.
- W takim razie powodzenia. Mam nadzieję, że uda ci się oczyścić swoją osobę, z ciążących na niej zarzutów - na jego usta wypłynął szczery uśmiech, który mimowolnie rozczulił Samaniego. Stanąwszy więc na palcach i ująwszy jego twarz w swoje dłonie, złożyła na jego policzku, ciepły pocałunek.
- Dziękuję. Za wszystko, co dla mnie zrobiłeś - wyszeptała. Nicolas spojrzał na nią po raz ostatni, po czym objąwszy ją lekko w pasie, podsadził ją ku górze, do wysoko umiejscowionego otworu.
- Uważaj na siebie - poprosił, skradając jej przy tym jednego, miękkiego całusa, który na kilka sekund, wprawił dziewczynę w zakłopotanie. Jej zaróżowione wargi ułożyły się jednak w przyjazny uśmiech, po którym zniknęła we wnętrzu ciasnego, długiego korytarza. Minuty mijały, a ona nie zwalniając swoich ruchów, czołgała się wzdłuż szybu, starając się nie zbaczać, z wcześniej ustalonej drogi. Jej rozpalone z poddenerwowania ciało, oblewało się, co i raz, potem, co w starciu z chłodnym powietrzem, skutkowało dreszczami na całej jego powierzchni. Ów cena była jednak niczym, w porównaniu z celem, który w obecnym momencie, zdawał się być dosłownie na wyciągnięcie ręki. Dostrzegłwszy nikłe światło latarni, przebijające się przez poziome przerwy w plastikowej kratce, stanowiącej zwieńczenie korytarza, odetchnęła z ulgą, odczuwając przy tym pierwszy powiew wolności. Pozbywszy się więc jej z miejsca, kilkoma, pośpiesznymi uderzeniami, zbliżyła się do krawędzi szybu i spojrzała w dół. Kilka metrów niżej, znajdował się wspomniany przez Nicolasa kontener na śmierci, jednak skok z takiej wysokości, nie napawał Nadii radością. Nie mając jednak innego wyjścia, zacisnęła mocniej powieki i rzuciła się w przepaść. Spadając, modliła się zaś tylko o jedno - by wyjść z tego piekła bez szwanku. Upadłwszy głucho w stertę odpadów, jęknęła cicho, a do jej nozdrzy, w jednej chwili wdarł się wyjątkowy nieprzyjemny odór, otaczających ją resztek.
- Jezu... - mruknęła.
- Słyszałeś to, co ja?? - zapytał jeden ze strażników, odbierając od kolegi papierosa i rozglądając się w skupieniu, dookoła. Nadia zamarła, nie dowierzając własnemu pechowi. Wstrzymawszy oddech, przysłuchiwała się uważnie wymianie zdań pomiędzy mężczyznami, przebierając przy tym nerwowo palcami. Serce łomotało w jej piersi, niczym oszalałe, a usta drżały leciutko, w oczekiwaniu na najgorsze.
- Niby co?? Nie szukajmy kłopotów tam, gdzie ich nie ma - skwitował drugi, upijając z piersiówki, kilka łyków niskoprocentowego alkoholu.
- Sam nie wiem...
- No widzisz. Wracajmy na teren zakładu, zanim ktoś zorientuje się w naszej nieobecności - zaśmiewając się pod nosem, pociągnął partnera ku więziennym bramom. Dziewczyna wypuściła cicho powietrze z ust, a wysunąwszy głowę ponad krawędź śmietnika, zlustrowała bacznie całe otoczenie. Upewniwszy się, że w pobliżu nie ma jakiejkolwiek, żywej duszy, opuściła kontener, zeskakując na jeszcze ciepły chodnik, niczym zwinna kotka.
- Nigdy tutaj nie wrócę...Nigdy - zapewniła samą siebie, odrywając wzrok od starych, więziennych murów i biegnąc, co sił, ku odpowiedniej ulicy, na której czekał już na nią samochód.

******

Pierwsze promienie wschodzącego słońca, wdarły się do przytulnej sypialni Paca, muskając swoim ciepłem, jego zaspaną twarz. Zmrużywszy lekko oczy, odnalazł po omacku elektroniczny zegarek, a jego wzrok spoczął na zielonych cyfrach, które chcąc, nie chcąc, wskazywały szóstą rano.
- Uhh, czas zająć się moimi pupilami - uśmiechnął się pod nosem, przeciągając na łóżku. Zeskoczywszy z niego, chwycił w dłoń jeansy i czarny, bawełniany podkoszulek, po czym zniknął we wnętrzu małej, ale zadbanej łazienki. Mieszkając bowiem, od ponad trzech lat, poza miastem, nauczył się nie tylko wcześnie witać nowy dzień, ale także cieszyć drobnostkami. Dzięki czemu, był święcie przekonany, że swojego drewnianego domu z przestronną altanką i pokaźnym ogrodem, nigdy w życiu, nie zamieniłby na nowoczesne mieszkanie w bloku. Podobnie, nie potrafiłby zrezygnować ze stadniny koni, która była całym jego życiem. I nie miał tutaj absolutnie na myśli, dochodów, jakie przynosiła mu każdego, kolejnego roku. Największą wagę przywiązywał bowiem do pasji - a jaką była nie tylko hodowla tych zwierząt, ale także opieka nad nimi i całkowite oddanie się ich dobru. Po chłodnym, relaksacyjnym prysznicu, wstąpił do kuchni, gdzie zaopatrzył się w butelkę wody mineralnej, po czym zniknął na dworzu, rozkoszując się świeżym, porannym powietrzem.
- Paco! - jego uszu dobiegł zdyszany głos Paoli - Dobrze, że już wstałeś... - uwiesiła się jego ramienia, ciężko przy tym oddychając.
- Jezu, stało się coś?? - uniósł pytająco brwi, analizując przy tym emocje, malujące się na twarzy przyjaciółki.
- Jak, ja mam ci to powiedzieć... - wyjąkała, wbijając wzrok w ziemię - Chodzi o to, że...twój najlepszy ogier, Cygan...został skradziony...
- Co takiego?? Kiedy?? Jak?? - tysiące pytań cisnęło się mu na usta, gdy biegł w kierunku stajni. Cicha odpowiedź, jaka wydobyła się z gardła dziewczyny, zmroziła mu jednak krew w żyłach. Słowa: przed chwilą, odbijały się echem w jego głowie, wprawiając jego myśli w rozszalały wir. Cygan był bowiem wyjątkowo narowistym koniem, którego prowadzenie wymagało nie lada zdolności. A takowe posiadał tylko on. W starciu z zupełnie nowym jeźdźcą, zwierzę mogło zaregować zatem gwałtownie i agresywnie, a od tego był już tylko krok w kierunku prawdziwej tragedii...


[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:07:10 20-02-12    Temat postu:

Pierwszy odcinek wspaniały. wszyscy bohaterowie z tego odcinka zaskarbili sobie moją sympatię. Mam nadzieję, że Samaniego uda się dotrzeć do czekającego na nią samochodu. Nicolas to dobry człowiek skoro jej pomógł.

Paco dowiedział się, że koń został skradziony. Jestem ciekawa kto to zrobił.

Czekam na kolejny odcinek i informuję, że być może u mnie jutro pojawi się nowy odcinek Maldita Amor
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:16:51 20-02-12    Temat postu:

Dziękuję, miło mi to słyszeć Aniu. W tym miejscu pragnę jednak zauważyć, że Nadia dotarła już do samochodu, o czym świadczy ostatnie zdanie pierwszej części. A za kradzież konia odpowiada...Hmm, przekonasz się już w następnym odcinku
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:26 20-02-12    Temat postu:

Premiera mile mnie zaskoczyła, a jak najbardziej ta pierwsza scena - ładny realistyczny i do tego ciekawy, pełen w akcję opis.

Nadia jest naprawdę zdesperowaną kobietą, by udowodnić swoją niewinność. Ciekawa o co takiego została właściwie posądzona? Dlatego ku swojej radości znalazła sprzymierzeńca - Nicolasa, który zaoferował jej swoją pomoc i to dzięki niemu udało jej się uciec z tego koszmarnego miejsca do którego już nie ma zamiaru powracać. Widać, że Nicolas nie tylko wierzy w jej racje i w jej niewinność, ale musiał coś poczuć do kobiety i to też jest zapewne jakiś powodem, dla którego wyciągnął do niej pomocną dłoń. Postać naprawdę sympatyczna.
Nadia musiała czuć się okropnie, przeciskając się przez ten kanał. Nie wyobrażam sobie nawet jak można przez coś takiego przechodzić - ja chyba od razu wpadłabym w nerwy, a przez to straciłabym oddech. Okropne miejsce. Tak samo ten skok do śmietnika był czymś niezbyt ciekawy - po pierwsze odległość, po drugie... smród. Na szczęście kobiecie udało się wybrnąć i uciekła cała i zdrowa, teraz tylko musi udowodnić swoją niewinność!

Paco jest idealnym mężczyzną. Moja pierwsza myśl, która mi się nasunęła. Pomyślałam tak, gdy przeczytałam jego rozmyślania na temat mieszkania w domku na wsi, którego nie zamieniłby na mieszkanie. I tutaj ma rację. Ja również marzę o jakimś zacisznym miejscu, w którym można by od czasu do czasu odpocząć - ale to tak raczej w przyszłości.
Skradziony koń wywołał w nim niemiłą reakcję. Widać, że bardzo ceni sobie właśnie Cygana, a fakt, że ktoś mu go skradł jest jak cios w serce. Cóż, mężczyzna kocha konie więc nie ma mu się co dziwić. Najgorsze jest to, że sam przyznał, że trudno jest wykraść jak i trudniej ujarzmić właśnie tego konia.
Ciekawa jestem, kto skradł mu to zwierze i dlaczego to zrobił??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:55:42 20-02-12    Temat postu:

Bardzo podobał mi się ten odcinek.

Cieszę się, że Nadii udało się uciec z więzienia. Mam nadzieję, że więcej tam nie wróci, gdyż jest niewinna i to nie jest miejsce dla niej. Niestety nie będzie mogła teraz żyć normalnie, bo będzie musiała się ukrywać

Koń Paca został skradziony Szczerze mu współczuję, bo wiem, jak to jest stracić ukochane zwierzę. Ciekawe, kto stoi za tą kradzieżą.

Nicolas to postać epizodyczna, czy zagości na dłużej?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:06 20-02-12    Temat postu:

Dziękuję dziewczyny - cieszę się, że chociaż w jakimś stopniu sprostałam Waszym oczekiwaniom

Justynko, w pierwotnym zamiarze Nicolas miał być postacią epizodyczną, ale po dłuższym namyśle, stwierdziłam, że gotowa jestem rozbudować jego wątek - stąd też dodałam miniaturkę jego wizerunku.

Nadia faktycznie okazała się być zdeterminowaną i zaciekłą w swoich dążeniach kobietą, dla której udowodnienie niewinności jest grą, wartą świeczki. Tyle, że ów gra będzie obfitować w liczne przeciwności losu, ból i cierpienie. Ale o tym w przyszłości. Klaudio, Paco idealnym mężczyzną?? Cudowny wniosek wysunęłaś. Postaram się zatem, by ów obraz zachował się w Twojej pamięci na dłużej. A kto ukradł jego konia?? Myślę, że tożsamość tej osoby będzie dla Was niespodzianką.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Santiago
Idol
Idol


Dołączył: 08 Wrz 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 19:29:54 21-02-12    Temat postu:

I już mamy pierwszy odcinek. Ogólnie poznaliśmy dwie postacie. Oczywiście obie przypadły mi do gustu, co pewnie Cię ucieszy. Jednakże jest mi smutno, bo od razu ucieczka i zero więziennych historii Przynajmniej nie będziemy musieli czekać paręnaście odcinków na ucieczkę Zazwyczaj piszę krótko, więc napiszę i teraz krótko, bo nie mam talentu od pisania dłuższych wypowiedzi na temat odcinków
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:12:37 21-02-12    Temat postu:

Dzięki Miłoszu za odwiedziny No cóż, cała historia nie miała sprowadzać się do przedstawienia więziennych perypetii bohaterki, tylko do jej walki o niewinność. Co oczywiście nie oznacza, że nie pojawią się różne wstawki, z tego okresu, w jej życiu. Poczekamy, zobaczymy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:49:30 26-02-12    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]


Poranny, niezwykle rześki wietrzyk, smagał przyjemnie jej policzki i rozwiewał zaczepnie jej blond włosy, uświadamiając przy tym radość, płynącą z wolności. Pierwsze, promienie słońca ogrzewały delikatnie jej bladą twarz, a otaczająca ją dookoła, leśna zieleń, działała relaskująco na jej zszargane w ostatnim czasie, nerwy. Wczorajsza ucieczka z więzienia wymagała od niej bowiem prawdziwej determinacji, iście perfekcyjnej organizacji i żelaznego przekonania, że podjęte przez nią działania, mają głębszy sens. I choć opcja kamuflowania się z nowo zastanym środowiskiem, nie zakładała, chociażby przez chwilę, kradzieży konia, to już wyższość przyświecających jej celów, zmusiła ją do takowego posunięcia. Stąd też teraz, pokonywała kolejne długości, krętej ścieżki, w siodle pięknego, białego ogiera, którego duże, iskrzące oczy zdawały się ostrzegać ją przed czyhającym na nią, niebezpieczeństwem.
- Spokojnie...Zwrócę cię od razu, po dotarciu do celu - zapewniła, gładząc konia po długiej, szarej grzywie. W jednej, krótkiej chwili do jej uszu dotarły jednak stłumione odgłosy, zbliżającego się nieuchronnie, innego jeźdźcy. Poderwawszy zatem z miejsca swojego zwierza, ruszyła galopem przed siebie, z trudem panując nad narowistym ogierem. Mijając kolejne, rozłożyste drzewa musiała nieźle się gimnastykować, byle by tylko nie stać się ofiarą którejkolwiek z okazałych gałęzi.
- Stój!! - usłyszała za swoimi plecami męski, wydawałoby się, że nieznoszący sprzeciwu, głos. Zdając sobie jednak sprawę z niemożności wycofania się z ucieczki, pędziła przed siebie dopóty, dopóki powietrza nie przeszył przenikliwy huk wystrzału - stanowiący wstęp do tutejszych polowań. Prowadzony przez nią koń momentalnie spłoszył się, a stanąwszy w efekcie, na dwóch tylnych nogach, zrzucił ją ze swojego grzbietu i pomknął samotnie w tylko sobie znanym kierunku. Nadia upadła boleśnie na piaszczystą ścieżkę, uderzając przy tym głową w jeden z wystających kamieni - Cholera... - jęknął Paco. Przystanąwszy koło ciała dziewczyny, zsiadł pośpiesznie z okazałej klaczy i kucnąwszy nad jej drobną sylwetką, dotknął delikatnie rany na jej głowie.
- Auć... - syknęła kobieta, odzyskując powoli przytomność - Moja głowa...
- Nie sądzi pani, że to najprawdopodobniej kara za kradzież, jakiej się pani dopuściła?? - mężczyzna uniósł pytająco brwi, a wyciągnąwszy z kieszeni spodni, chusteczkę, przyłożył ją czule do czoła nieznajomej.
- Myśli pan, że nie mam, co robić, tylko kraść pana konia?? A może jeszcze miałabym go sprzedać dwa razy drożej, bogatym hodowcom?? - prychnęła pogardliwie - Po prostu go pożyczyłam...
- Mhm, każdy tak mówi... - stwierdził ironicznie Paco, a jego wzrok spoczął na anielskiej twarzy towarzyszki, której zaróżowione usta wyginał widoczny dla oka, bolesny grymas.
- Czy nie powinien pan zająć się swoim cennym ogierem, zamiast ganić mnie za moje zachowanie?? - wyrwało się z jej gardła w chwili, gdy jej spojrzenie napotkało iście czekoladowe tęczówki, mężczyzny. Wstrzymawszy oddech, wbiła wzrok w ziemię, chcąc tym samym zapanować nad rozsadzającymi jej wnętrze, skrajnymi emocjami. Uniosłwszy się na rękach, podjęła zatem próbę powrócenia do pozycji stojącej, która ku jej wściekłości, zakończyła się druzgocącą klęską. Pulsujący ból rozsadzał jej prawą kostkę, uniemożliwiając tym samym powstanie z miejsca.
- Zdaje się, że zanim odnajdę Cygana, będę musiał zająć się pyskatą i niewychowaną złodziejką zwierząt - zauważył z błyskiem w oku, wyciągając ku niej swoje ręce, o długich, smukłych palcach.
- Nie potrzebuję niczyjej pomocy! A już na pewno nie takiego aroganckiego i pewnego siebie samca, jak pan! - oburzyła się Nadia. Wsparłwszy się zaś o drzewo, uniosła się powoli do góry, a zaciskając ze złości zęby, hamowała cisnące się na jej usta, przekleństwa - Żegnam pana... - zwróciła się do mężczyzny, po czym pokuśtykała w przeciwną stronę. Po kilku sekundach, które okazały się dla niej wiecznością, wsparła się o kolejne drzewo, a obejrzawszy się za siebie napotkała uśmiech, malujący się na ustach jej rzekomego wybawiciela.
- Nadal nie potrzebuje pani pomocy?? - Paco zaśmiał się pod nosem, nie mogąc przy tym wyjść z podziwu nad determinacją dziewczyny. Dostrzegłwszy jednak smutek, który, niczym w kalejdoskopie zastąpił wściekłość na jej twarzy, podszedł do niej i bez słowa wziął ją delikatnie na ręce. Jej drobne ciało wpasowało się idealnie w jego męskie ramiona, a głowa znalazła oparcie na jego ciepłej piersi...

******

Długa, czarna i lśniąca w promieniach popołudniowego słońca, limuzyna podjechała pod oszklony budynek, stanowiący siedzibę tutejszego lotniska. Siedząca w jej wnętrzu rudowłosowa kobieta, odziana w czarną, koronkową sukienkę i wysokie szpilki, wpatrywała się w małą tarczę zegara, wmontowaną w tapicerkę samochodu. Założywszy nogę na nogę, sięgnęła po kieliszek szampana i upiwszy kilka łyków, musującego jej podniebienie, alkoholu, skierowała wzrok w kierunku dużych, przestronnych drzwi. Przewróciwszy wymownie oczami, westchnęła przeciągle, zdając sobie sprawę, że niektórzy ludzie, nigdy się nie zmieniają.
- Jak zwykle spóźnialski... - mruknęła, gdy drzwi auta gwałtownie się otworzyły się, a w ich progu stanął dobrze zbudowany mężczyzna z delikatnym zarostem, z szerokim uśmiechem na twarzy i okularach przeciwsłonecznych na nosie.
- Wybacz...Moje spóźnienie wynika tylko i wyłącznie z niepohamowanej chęci zdobycia numeru telefonu, cholernie seksownej pasażerki - odgarnął z czoła, zbłąkany kosmyków włosów, a przekazawszy walizkę szoferowi, przysiadł się do swojej siostry. Cmoknąwszy ją na powitanie w policzek, sięgnął po napełniony szampanem kieliszek i opróżnił go w kilka, krótkich sekund, do dna.
- Ty naprawdę nigdy się nie zmienisz, Willy - stwierdziła Tatiana, dając kierowcy znak do odjazdu - Mimo wszystko cieszę się, że wróciłeś z tej długotrwałej podróży po Europie.
- Uhh, kochanieńka, czyżbym wyczuwał w twoim głosie nostalgię?? - zsunąwszy z nosa, okulary, wbił swój wyjątkowo przenikliwy wzrok w twarz siostry - Swoją drogą, powinnaś była wtedy wyjechać ze mną. Skorzystałabyś z wdzięków Francuzów, Portugalczyków, Hiszpanów, a nawet i Niemców.
- Nie dodawaj sobie braciszku - przesunęła dłonią po jego ramieniu, po czym poklepała go po policzku - Mam jednak nadzieję, że byłeś na tyle rozważny, by nie pozostawiać po sobie pamiątek, w postaci dzieci na całym świecie.
- Bez obaw. Wszystko było pod najlepszą kontrolą - zaśmiał się, przeczesując przy tym swoje włosy.
- Masz to szczęście, że wierzę ci na sło... - urwała, gdy wnętrze limuzyny wypełniła stłumiona melodia, wydobywająca się z jej czarnej, lakierowanej torebki. Wyjąwszy z niej telefon komórkowy, nawiązała połączenie z zakładem karnym dla kobiet, co w mig wyostrzyło jej czujność.
- Oby to było coś ważnego - zwróciła się do swojego informatora, który nie komunikował się z nią od dobrych, kilku miesięcy.
- Samaniego nawiała - ów rewelacja odbiła się echem w głowie Tatiaty, wprawiając ją w przeciągu paru sekund, w dziką furię.
- Nie wydaje mi się, żebyśmy obchodzili święto czarnego humoru - warknęła w odpowiedzi, przenosząc wzrok na brata. To co jednak później usłyszała, uświadomiło jej brutalność zaistaniałej sytuacji. Zakończywszy połączenie i rzuciwszy telefon na przeciwległe siedzenie, wyszeptała:
- Zdaje się, że ktoś wydał właśnie na siebie wyrok śmierci...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:39:47 26-02-12    Temat postu:

Kurde!!!!! Zakochałam się w parze protów bez pamięci. Ta scena mi się cholerni* podobała. Okazało się, że to Nadia ukradła konia Świetnie to wymyśliłaś Ich dialogi były zadziorne, a ja uwielbiam takie parki, bo jakoś skojarzyli mi się trochę z Laurą i Monte z naszego virtuala Od razu zobaczyłam między nimi chemię, więc już wiem, że stworzą idealny duet

Postać Willego od razu mnie chwyciła :] Jest po prostu genialny. Fabian pasuje do takich ról. Kurcze, on do każdej roli pasuje i w każdej sprawdziłby się świetnie
Tatiana musi naprawdę bardzo nienawidzić Nadii...


Nie wiem, czy ta telka nie wskoczy na drugie miejsce zaraz po Posłańcu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:56:48 26-02-12    Temat postu:

Niezwykle się cieszę, że para protów, podobnie, jak i scena pomiędzy nimi przypadła Ci do gustu. Tym bardziej, że chciałam sprawdzić się z zupełnie nowej strony, gdzie dobry humor i sarkazm odegrają pierwsze skrzypce Planuję bowiem dla ich duetu liczne potyczki słowne, które tak bardzo były przez nas zawsze mile widziane w przypadku virtuala A Fabianito w tym opowiadaniu maluje nam się narazie niczym rasowy playboy - a w takim wydaniu jest piekielnie seksowny, czyż nie?? Nawet jeśli z krótkimi włosami

Wow...Liczę, że się nie zawiedziesz i idea wskoczenia Inocente za Posłańcem sprawdzi się w 100%
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:00:47 26-02-12    Temat postu:

Odcinek genialny ;D

A więc to Nadia porwała konia ! Zaskoczyłaś mnie. Paco ją dogonił, a biedaczka spadła z konia, skręciła kostkę i uderzyła się w głowę. Ale harda z niej kobieta tak mu odpowiadać. Od razu daje się wyczuwać między nimi chemię. Mężczyzna teraz na pewno ją zabierze do siebie albo do lekarza.

Tatiana to wyrachowana kobieta. Jej brat zapewne jest taki sam, co mogę sądzić po tej scenie. I już kobieta wie, że Nadia uciekła z więzienia. teraz będę obawiać się o życie blondynki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:05:09 26-02-12    Temat postu:

Hihi pierwotne założenie było właśnie takie, by Was zaskoczyć Aniu - a, że wymarzyłam sobie dla tej pary dość nietypowe, pierwsze spotkanie, stąd też opcja kradzieży konia. Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że wyczuwacie pomiędzy Nadią, a Paco swoistą chemię Co do Tatiany i Willy'ego masz doskonałe przypuszczenia - o czym przekonasz się w kolejnych odcinkach
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 3 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin