Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Moja matka oszalała!!! - Odcinek 99 :D
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 94, 95, 96 ... 99, 100, 101  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:56:45 10-05-10    Temat postu:

Mila no ja Cię proszę... Co to ma być? Odcinek? Chyba raczej zwiastun, normalnie przechodzisz samą siebie, jeśli chodzi o długość cinków

Zastanawiam się co Ty tam knujesz jak to możliwe, że Lu, wychodząc za Daniela nie skojarzyła nazwiska ? na początku myślałam, że Meg jest "skutkiem" jakiegoś jednorazowego wyskoku Lu z tajemniczym nieznajomym, ale teraz widzę, że nie - tym bardziej więc nie rozumiem jak to możliwe...

Powiem więc tak: "oj będzie bida, jak to się wyda. Tu jakaś maść się na ból tyłka pilnie przyda"

Nie zdziwię się, jeśli teraz jak w każdej "rasowej" telce Meg i Mat będą przerażeni, że są rodzeństwem (bo na pewno będą), być może nawet okaże się, że ruda jest w ciąży ...
A na koniec i tak będzie happy end, bo się okaże, że Mat wcale nie jest synem Daniela
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dulce Maria
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 3136
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:03:19 10-05-10    Temat postu:

Rzadko komentuję, wiem i wstyd mi, ale cóż, czas, czas, czas -,-'
Wszystko ładnie pięknie,ale właśnie, żeby się nie okazało, że oni nie są rodzeństwem, chodź później zawsze może się okazać że Matt nie jest synem Daniela jak to napisała właśnie Agam ;> Łahaha ;d kombinujesz dziewczyno i wgl krótki ten odcinek ; [ czekam jak zawsze ;* nawet gdy nie piszę ;x
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rebeldemara
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 28 Lut 2009
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-ch
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:53:48 22-05-10    Temat postu:

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ,ale skoro Dawid jest ojcem Megan
a Dawid jest także bratem Daniela ojca Matta to znaczyłoby raczej ,że Matt i Megan będą kuzynami ,a nie rodzeństwem
to pewnie wiele nie zmienia bo to też jakiś
tam stopień pokrewieństwa ...
kurczę wszystko się pokomplikuję ...
odcinki pojawiaja sie tak rzadko ze zeby cokolwiek skumać
musiałam się cofnąć o kilka ... Była zapowiedziana wyprawa do różowego pamiętniczka Antonelli co chyba zaniechałaś ...
Jestem też ciekawa co tam bedzie u Mariki czy Alex bedzie o nią walczył
i czy ona zakocha się w Felixie... Jest wiele nie wiadomych i wiele wątków do opisania a tu pusto ;// Proszęęęę pisz częściej
Kocham tą telę naprawde mocno Dzięki że ją piszesz ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:58:06 04-06-10    Temat postu:

dziękuje za komentarze
dawno mnie nie było, ale powracam z nowym , nie koniecznie najlepszym, odcinkiem


Odcinek 73
David Cerverte

David Cerverte siedział w wielkim, skórzanym fotelu, w swoim domu. Była godzina piąta rano, a on już był na nogach. Zdarzało mu się to bardzo rzadko, prawie nigdy. Czemu więc siedział w swoim gabinecie, za jedyne światło mając mdły różowo-szary blask wschodzącego słońca? Odpowiedzią na to pytanie były dręczące go wspomnienia. Luiza Fernandez, kobieta, na spotkanie której już dawno pogrzebał nadzieje nagle, wczorajszego wieczoru zagościła w jego domu. I to nie jako byle kto, ale honorowy gość.
Ich ostatnie spotkanie nie należało do najszczęśliwszych... Dawid wciąż pamiętał tamten sierpniowy wieczór, kiedy widzieli się po raz ostatni. Luiza była bardzo podekscytowana, z zaróżwionymi policzkami rzuciła mu się w ramiona, przez chwilę jak małe dziecko trajkotała jak bardzo jest szczęśliwa, i jak bardzo go kocha, nim jednak zdążyła dotrzeć do konsensusu Dawid przerwał tę fontannę podnieconych, piskliwych słów. Sam nie miał najlepszych wieści, i choć łamały mu one serce, musiał się z nią nimi podzielić, już teraz, nim zabraknie mu odwagi.
Jego niedawna dziewczyna była w ciąży. Niestety, to jego dziecko i jako mężczyzna musiał wziąć na siebie odpowiedzialność. Widział jak sens jego słów dociera do Luizy, jak powoli gaśnie radość w jej oczach. Zapewniał, że ją kocha, że to, co przez te wakacje między nimi zaszło było wyjątkowe, ale nie może zostawić Rebeki z tym samej.
Tej nocy chciał jej tak wiele powiedzieć, tak wiele obiecać i przysiąc, jednak żadne z jego słów nie miałoby pokrycia. Nie mógł prosić by na niego poczekała, ponieważ doskonale wiedział, że z chwilą powrotu do domu będzie skazany na małżeństwo, a to, że nie kochał Rebeki nie miało tu najmniejszego znaczenia. Zostanie zmuszony. Wiedział, że Luiza nigdy nie zgodziłaby się zostać jego kochanką, więc ten wieczór był ich ostatnim. Mogli przez te kilka godzin udawać, że nic ich nie dzieli, że ich miłość pewnego dnia rozkwitnie i wyda owoce, mogli być razem...
- Tato? - światło rozbłysło tak niespodziewanie, że oślepiło mężczyznę.
- Dankan, czemu nie spisz? - zwrócił się do syna.
- Wstałem po coś do picia. A ty, co siedzisz tak sam po ciemku, pokłóciłeś się z Anną?
- Nie... - Dawid przyjrzał się swojemu synowi, który był jego dumą i chlubą. - Wracaj do łóżka.
Tylko dzięki niemu jakoś przetrwał te osiem lat z jego matką. Tak jak podejrzewał ich małżeństwo, mimo starań obu stron, nigdy nie było szczęśliwe. Może była to jego wina, ponieważ choć bardzo się starał, nigdy nie potrafił zapomnieć o Luizie Fernandez. To dlatego Rebeka stała się zgryźliwa, zakompleksiona. Za każdym razem, kiedy wracał później do domu robiła mu awantury, że spotyka się z tą "ladacznicą". Jak nazywała roześmianą dziewczynę, której zdjęcie znalazła w rzeczach męża. Faktycznie, raz Dawid nie wytrzymał i pojechał do Luizy. Nie zastanawiał się nad tym, po prostu bardzo za nią tęsknił, a kiedy zaczął sobie uświadamiać, że jego wspomnienia zanikają, że nie potrafi przypomnieć sobie jej głosu, śmiechu, twarzy wsiadł w samochód i ruszył na prowincje. To był impuls.
O czym w tedy myślał, że zapuka do jej drzwi po dwóch latach, a ona otworzy mu z uśmiechem i zaprosi do środka, że wróci do niego? Tego dnia gdyby, faktycznie drzwi otworzyła mu Luiza, był w stanie porzucić Rebekę.
Odwrócił się w stronę okna i wbił tempo wzrok w niebo. Czemu, nagle po siedemnastu, prawie osiemnastu latach musieli się spotkać? Dlaczego udawali, że są sobie zupełnie obcy?

Megan odetchnęła głęboko. Po tym, co ostatnio zaszło między Alexem, Mariką i Felixem, ostatnią rzeczą o jakiej marzyła, było spotkanie z którymś z panów. Niestety, jako dziewczyna Mata, co z tego, że nie oficjalna, była skazana na spotkanie z Norvidom. Miała cichą nadzieje, że będzie miała kilka dni wytchnienia, a okazało się, że już następnego ranka Mat zaciągnął ja na spotkanie z Alexem. Była wkurzana, i nie omieszkała ustawicznie przypominać mu o tym.
- Czy, to naprawdę aż tak wielkie poświęcenie? - Mat otworzył drzwi od samochodu i czekał, aż łaskawie z niego wysiądzie. Podjechali pod centrum handlowe, w którym na ostatnim piętrze w salonie gier miał czekać jego przyjaciel.
Megan obrzuciła go wymownym spojrzeniem. Skrzyżowała dłonie na piersi, demonstrując jak bardzo jest przeciwna pomysłowi, żeby towarzyszyła ich rozmowie.
- Chcesz, żebym odpowiedziała szczerze?
- Nie. - pociągnął ją za rękę i wyciągnął z auta.
- W takim razie. - Uśmiechnęła się słodko i zaczęła cynicznym tonem - To żaden problem. Uwielbiam być świadkiem spotkań mojego jeszcze chłopaka i faceta, który bił się o moją przyjaciółkę.
Mat zerknął na nią przez ramię.
- "Jeszcze"?
W odpowiedzi jedynie uniosła brwi.
- Ok. Rozumiem. Nie chcesz tam ze mną iść.
- Ting! - pstryknęła palcami przed jego oczami. - Brawa dla tego pana, właśnie pan załapał!
- Ale czemu? Przecież nie namawiam cię do niczego złego...
- Oj, chciałabym, żebyś namówił mnie do czegoś złego. - Przysunęła się do niego, objęła jego ramiona i szarpnęła tak, że znaleźli się jeszcze bliżej. - Hmmm... Co ty na to: olejmy Alexa, czy ja mu tam. Dziesięć minut jazdy samochodem i ty i ja jesteśmy w niebie.
Pochylił się nad nią, ale zamiast ją pocałować powiedział tuż przy jej wargach: - Kuszące, ale muszę być lojalny wobec przyjaciela. Obiecałem mu, że się spotkamy.
- Ok! - Meg wyminęła go. Wyjęła komórkę, wyszukała odpowiedni numer i przyłożyła słuchawkę do ucha.
- Co robisz?
- Zachowuje się lojalnie wobec swojej przyjaciółki. - Nim zdołał coś powiedzieć weszła mu w słowo. - Myślisz, że nie wiem po co mnie tu przywiozłeś?
- Żebyś na mnie poczekała. Ptysiu, chciałem spędzić trochę czasu razem - zrobił słodką minkę, ale Megan uciekła przed jego dłońmi.
- Myślisz, że jak zobaczę tego biedaka, cierpiącego, pobitego, usychającego z miłości do Mari, to zadziałam swoimi czarodziejskimi mocami. Mam obwieszczenie - NIC Z TEGO. Sam sobie jest winien. Nie mam zamiaru się mieszać. ...I! Nie, nie jest to moja wina. A Mari zrobi jak zechce. A teraz wybacz, misiu-pysiu - przesłała mu buziaczka - ale się zmywam.
Pomachała mu jeszcze i skierowała się w stronę parkingu.
- A kto po ciebie przyjedzie ? - krzyknął zatroskany.
- Kochanek! - odkrzyknęła.
- Kochanek.. a co jak bym uwierzył? - mruknął pod nosem słysząc jak Wiewióra zaczyna rozmowę z Guidem.
- Matko Chrzestna! - wrzasnęła skupiając na sobie uwagę przechodniów. - Dynia się rozwaliła, może przysłała byś po mnie merca?
Mat śmiejąc się pokręcił głową. Co za dziewczyna, pomyślał i ruszył na spotkanie z przyjacielem.

- Anto? Słuchasz nas? - Patrycja i Miranda bardzo niezadowolone, że są ignorowane przez przyjaciółkę domagały się jej zainteresowania. Niestety wybrały nieodpowiedni moment. Widok obściskujących się Megan i Mata doprowadził Bianko do szału.


Ostatnio zmieniony przez mila851 dnia 11:05:17 04-06-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:17:08 04-06-10    Temat postu:

No nareszcie nowy:D hmmm.... Megan rozpracowała plan Mata:D i dobrze David Cerverte- czyży stara miłość Luisy powróciła? Ciekawa jestem dalszych losów więc pisz szybciutko nowy:D Czekam!

Ostatnio zmieniony przez Aberracja dnia 17:27:12 04-06-10, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lena1160
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 28 Sty 2008
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: słupsk

PostWysłany: 20:31:35 04-06-10    Temat postu:

Ciekawa jestem jak to się potoczy. Dobry tekst z dynią i z mercem xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:52:34 04-06-10    Temat postu:

no w końcu się zlitowałaś
wiesz, że uwielbiam to opko, więc nie będę się tu rozmieniać na drobne;P
zastanawiam się jak to wszytko się dalej potoczy - Lu i David, Felix&Alex&Mari, no i w końcu Megi i Matt, bo przecież tu się kroi gruba afera...

czekam na nowy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:38:17 08-06-10    Temat postu:

magdaalena, wiesz jak to mówią stara miłość nie rdzewieje, ale o tym w późniejszych odcinkach

agam, cóż mogę powiedzieć... chyba jetem walnięta, bo cały czas narzekam i twierdze, że niedługo koniec, a dodaje nowe wątki do i tak wieeelu jeszcze nie wyjaśnionych
kwik się ze mnie śmieje że do 80-tki będę to pisać

Odcinek 74
znowu to samo

Antonella wręcz dusiła się ze złości. Od dłuższej chwili przypatrywała się Mega z wrogą miną. Czuła się jak skończona idiotka. Jak mogła uwierzyć, że Mat jest gejem? Teraz kiedy nad tym myślała, dopatrywała się uknutego spisku, który miał na celu ją zmylić. Przecież tego samego faceta, którego pocałował Mat widziała wcześniej rozmawiającego z Mariką. Ależ z niej kretynka! Czemu wcześniej nie posklejała tych faktów? Kolejna fala gniewu przebiegła jej po twarzy, zmarszczyła czoło, przygryzła boleśnie wargę.
- Anto, wszystko ok? - dopytywały się podwładne. Ale dziewczyna zbyt była pochłonięta wyrzucaniem sobie własnej bezmyślności, by być wdzięczną za okazaną troskę. Zresztą wdzięczność nigdy nie leżała w jej naturze, co innego chęć zemsty. Nagle uśmiechnęła się promiennie. Zmiana na jej twarzy była tak szybka, że wręcz nienaturalna. Przyjaciółeczki odruchowo cofnęły się o krok, dopatrując się w jej zachowaniu pierwszych objawów psychozy.

Megan schowała komórkę do kieszeni jeansów. Zastanawiała się jakim sposobem udało jej się znowu wpakować w prywatne sprawy Mata i swojego ojczyma? Z własnego doświadczenia doskonale wiedziała, czym to może się skończyć - kolejną awanturą, w której epicentrum znajdzie się tym razem ona, za wtykanie nosa w nieswoje sprawy.
I tak, w jednej chwili nieświadoma niczego odebrała tajemniczy telefon, a w drugiej ze zniecierpliwieniem i zdenerwowaniem wyczekiwała przyjazdu przyjaciela. Całe szczęście dla niej, doskonale wiedziała w którym miejscu znajduje się Mat więc prawdopodobieństwo że spodka ją podczas spiskowania za jego plecami była znikoma. Kiedy Guido podjechał zataczała maleńkie kółka na parkingu. Tores uśmiechnął się przyjaźnie, sięgając do klamki.
- Karoca przybyła - zażartował. Wprawdzie jego wysłużone auto niewiele miało w spólnego z karocą, mimo to Megan uśmiechnęła się wdzięczna i za to.
- Doba, to kierunek zła macocha - rozkazała sadowiąc się wygodnie i zapinając pas.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lena1160
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 28 Sty 2008
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: słupsk

PostWysłany: 21:14:22 08-06-10    Temat postu:

Wiesz co, to jest totalna kpina, a nie odcinek!! Zgłaszam sprzeciw xD Dawaj szybko następny;-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:41:33 08-06-10    Temat postu:

ekhm... co to ma być? odcinek? chyba prędzej spoiler:P
ale dobra, powiedzmy, że tym razem - w drodze wyjątku - wybaczam

mila851 napisał:
agam, cóż mogę powiedzieć... chyba jetem walnięta, bo cały czas narzekam i twierdze, że niedługo koniec, a dodaje nowe wątki do i tak wieeelu jeszcze nie wyjaśnionych
kwik się ze mnie śmieje że do 80-tki będę to pisać


skąd ja to znam? chyba z własnego doświadczenia
a czy wiesz co to oznacza dla naszego projektu? aż się boję myśleć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:20:36 09-06-10    Temat postu:

nie bulwersujcie się, dziś postaram się wstawić nowy obłaskawiłam was tym?

Aga, nie bój nic, damy radę!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:01:50 09-06-10    Temat postu:

no wiesz, ja nie wiem, czy to wystarczy, żeby nas obłaskawić

wiem, że damy radę - to po prostu będzie mega dzieło ciekawi mnie tylko jak to będzie wyglądało objętościowo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:49:35 10-06-10    Temat postu:

i jest

Odcinek 75

- Dobra, to skoro już jestem tu z tobą, to może wejdziemy razem - zaproponował Guido widząc jaką niewyraźną minę ma jego przyjaciółka.Mimo, że przyjechali w wyznaczone miejsce dobre dziesięć minut temu ona nie wysiadała. Siedziała sztywno na fotelu przekładając telefon z ręki do ręki. Obawiała się spotkania z Klarisom. Nie wiedziała, czemu była żona Daniela chciała się z nią spotkać. Przecież nie rozstały się w najlepszych stosunkach. W prawdzie matka Mata dzwoniła często do Daniela i Luizy żeby dowiedzieć się jak się ma jej syneczek, i z tego co Meg słyszała jej stosunki z Lu się poprawiły, mimo to spotkanie z nią po tak długim czasie, i jeszcze spotkanie o które ona sama prosiła, było podejrzane.
- Idę - zawyrokowała i powoli sięgnęła do klamki - Jeśli to nie problem poczekaj tutaj.
Guido nieznacznie skinął głową, ale Megan nawet się nie odwróciła żeby sprawdzić jego odpowiedź myślami błądząc wokół powodów dla których matka Mata chciałaby z nią porozmawiać na osobności. Widziała tylko jedną możliwość Klarissa w jakiś sposób dowiedziała się o jej związku ze swoim synem, i wzywała ją w wielkiej tajemnicy przed Matem żeby się rozmówić. Jej puls znacznie przyśpieszył ze zdenerwowania. Wyłapując spośród zebranych w kawiarni Klarissę przez chwilę się zawahała, jednak szybko zebrała się w sobie i zmusiła do kolejnego kroku. Powoli przeszła między stolikami, kiedy kobieta ją spostrzegła, zrobiła coś czego Megan nigdy by się nie spodziewała: uśmiechnęła się szeroko, a potem błyskawicznie wstała i objęła ją przyjaźnie całując w oba policzki. To tylko wzmogło jej niepokój. Dziewczyna odskoczyła gwałtownie, położyła dłonie na ramionach kobiety i docisnęła ją do siedzenia.
- Dobra, starczy tego show.... - Klarissa uśmiechnęła się niewyraźnie nie mając pojęcia, o co Meg chodzi. - Nie mam ochoty odgrywać , żadnych szopek. A może to ukryta kamera? - zadrwiła. - Domyślam się, ze nie dlatego chciała się pani ze mną spotkać. Jestem tu więc przejdziemy do rzeczy. Nie potrzebny nam ten cyrk, przecież doskonale wiemy, że ani pani nie lubi mnie, ani ja pani, więc darujmy to sobie i przejedźmy do sedna.
Megan zakończyła przemowę nabuzowana.
Klarissa wyglądała jak ktoś, kto właśnie został ogłuszony. Słowa Megan były odważne i doceniała to, jednak pogarda w postawie dziewczyny zraniła Klarissę. Może nie była najlepszą matką, ale kochała swojego syna. Wszystko, co zrobiła, było po to by chronić swoją dawną rodzinę, by chronić swojego syna. Każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka, a ona nie jest wyjątkiem.
- Kochanie - Megan poczuła czyjąś dłoń na ramieniu, w tym samym momencie Klariss odetchnęła z ulgą.

Marika stała przed wielkim lustrem w pokoju rodziców. Nie pamiętała, kiedy tak dokładnie się sobie przyglądała. Już dawno uznała się za maszkarę i od tamtej pory korzystanie z lustra postrzegała jako nieprzyjemną konieczność, którą starała się skrócić do minimum. Oczywiście, kiedy Megan nakładała na jej twarz makijaż, kiedy spinała jej włosy Marika zawsze z niedowierzaniem patrzyła jak zmienia się w piękność i z nutką sceptycyzmu spoglądała w gładką taflę szkła, jakby Megan rzucała na nią zaklęcie. Kiedy sama nauczyła się nakładać makijaż traktowała go jak maskę za którą może skryć swoją brzydotę.
Po ostatnich wydarzeniach, które zdaniem Megan i Guida bez wątpienia dowodziły, że Alex żywi do niej jakieś głębsze uczucia, postanowiła się sobie przyjrzeć. Nie umalowała się, ponieważ ocenie miały być poddane nie poprawione walory, lecz jej naturalne piękno. Dotarło bowiem do niej że Alex jest nią zainteresowany tylko ze względu na jej powierzchowność. Przedtem, kiedy wierzyła, że chce się na nim zemścić to jej odpowiadało. Jednak po bójce dotarło do niej, że wciąż kocha Alexa. Miała ochotę pójść do niego tak jak teraz bez deka upiększaczy i krzyknąć: "Spójrz na mnie! To właśnie jestem ja."
Była drobnej budowy, choć była malutka, zaledwie 163 centymetrowa, to jej ciało było niezwykle proporcjonalne. Szczupłą twarz w kształcie serca okalały pasma prostych, jasnych włosów. Pochyliła się dokładniej ją lustrując. Opuszkami palców przejechała po małym, zgrabnym, prostym nosku, po kształtnych łukowatych brwiach, zaróżowionych usteczkach.Niewątpliwym atutem jej urody były duże, okrągłe, intensywnie niebieskie oczy. Od gładkiej skóry w kolorze brzoskwini odcinały się małe złociste plamki piegów, które dodawały jej dziewczęcości i uroku.Kiedy niepewnie uśmiechnęła się do swojego odbicia obnażyła szereg równych, perłowo białych ząbków. Zaskoczona cofnęła się kilka kroków i usiadła na łóżku. Ukryła twarz w dłoniach, powoli przyswajając informację. Już nie była pryszczatym,zasuszonym kościotrupem z krzywym zgryzem, aparatem na zębach i wielkich okularach, które znacznie zmieszały jej oczy. Nie była też nieziemską pięknością. Mogła wkroczyć w tłum i nie wyróżniałaby się absolutnie niczym. Uśmiechała się raz jeszcze spoglądając w lustro. To w zupełności ją satysfakcjonowało!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:19:58 10-06-10    Temat postu:

o! no i to się nazywa odcinek

Klarissa poprosiła Megan o spotkanie? No coś podobnego... Mnie się wydaje, że ona chce Meg nakłonić, żeby jakoś udobruchała jej syna... tak, tylko czyją u licha dłoń poczuła Megan na ramieniu???

No i Marika wreszcie przejrzała na oczy! Chwała jej za to. Tylko czy Alex zadowoli się jej naturalnym pięknem? Jeśli nie dziewczyna znów straci pewność siebie, nie mówiąc już o tym, jak bardzo by ją to zraniło...
ale ostatecznie najważniejsze, że ona sama chyba wreszcie zaakceptowała siebie taką jaką jest - to już połowa sukcesu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lena1160
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 28 Sty 2008
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: słupsk

PostWysłany: 16:34:10 11-06-10    Temat postu:

no w końcu długi odcinek;D Czyżby miała byc jakaś afera?? Jak zwykle bomba, czekam z niecierpliwością na next ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 94, 95, 96 ... 99, 100, 101  Następny
Strona 95 z 101

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin