Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nothing (else) matters - odc. 8
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:48:30 28-10-12    Temat postu: Nothing (else) matters - odc. 8

Może będę tego żałować, ale co tam, najwyżej usunę, jak mi nie będzie szło albo jak się nie spodoba




    William Conway, po tragicznej śmierci matki, opuszcza rodzinny dom bez słowa i rozpoczyna nowe życie gdzieś na drugim końcu świata. Jako człowiek, który zawsze miał wszystko podstawione pod nos, a jego jedynym zmartwieniem było ścisłe trzymanie się etykiety i protokołu, początkowo nie potrafi się odnaleźć w nowej dla siebie rzeczywistości. Szybko jednak poznaje smak wolności. Bierze z życia pełnymi garściami, z każdym dniem utwierdzając się w przekonaniu, że za żadne skarby świata nie chce wracać do miejsca, które jeszcze niedawno nazywał domem. Wszystko jednak wywraca się do góry nogami, kiedy któregoś dnia w progu jego domu na przedmieściach staje agent służb Jej Królewskiej Mości, oświadczając, że królowa pragnie zobaczyć swego wnuka Wilhelma Andrew Charlesa Conwey–Sinclaira i abdykować na jego rzecz...





















Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 23:43:59 30-12-12, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25122
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:50:46 28-10-12    Temat postu:

Pierwsza! Wiesz co myślę, no przecież... Nie będę się rozpisywać, żeby nie spojlerować, ale najniecierpliwiej czekam na Wayne'a i jego utarczki z sama wiesz kim oraz na pojawienie się Corinne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:01:07 28-10-12    Temat postu:

Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć Dzięki :*
Teraz tylko trzymaj kciuki, żeby mi weny starczyło ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25122
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:05:33 28-10-12    Temat postu:

Będę Cię torturować jak zaczniesz się zaniedbywać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3029
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:07:57 28-10-12    Temat postu:

Cisze się że wstawiłaś. Widziałam twój pomysł w przed premierach i bardzo się cieszę że wstawiłaś.
Życzę dużo weny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:08:30 28-10-12    Temat postu:

Znaczy się mam się bać?
Ale jak nie będzie innych chętnych do czytania, to równie dobrze mogę Ci moje wypocinki na gg podsyłać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:43:19 28-10-12    Temat postu:

Ja też czytam...
Super pomysł i obsada chociaż przyznam że brakuje mi Iana
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:49:51 28-10-12    Temat postu:

No a ja właśnie walczę z tym, by nie obsadzać go już w każdym opowiadniu Mam go wszędzie - czas na zmiany ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:50:41 28-10-12    Temat postu:

Wchodzę sobie a tu proszę kolejny fantastyczny pomysł
Zapowiada się świetnie tym bardziej, że to historia trochę inna od pozostałych. Królewskie progi, wielki świat i miłość jak mniemam w międzyczasie
Znasz moje zdanie co do każdego Twojego opowiadania
Będę czytać na pewno - to nie ulega akurat wątpliwości i mam nadzieję, że jednak nie będziesz miała okazji do tego, żeby rezygnować z pisania tej historii
Czekam na jakiś pierwszy odcinek i trzymam kciuki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:53:22 28-10-12    Temat postu:

Eillen napisał:
No a ja właśnie walczę z tym, by nie obsadzać go już w każdym opowiadniu Mam go wszędzie - czas na zmiany ^^


hm...
ja tam nie mam nic przeciwko temu żeby chociaż jakąś małą rólkę zagrał
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25122
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:56:33 28-10-12    Temat postu:

Bój się, bój :* Domagam się odcinka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:59:31 28-10-12    Temat postu:

Madziu, ja też mam nadzieję, że jednak uda mi się to doprowadzić do końca

Mina, niczego nie mogę w kwestii umieszczenia tu Iana obiecać.

Tymczasem, żeby już nie przedłużać zapraszam na pierwszy odcinek



Odcinek 1.

Siedział wciśnięty w oparcie starego fotela, obracając w palcach coś, co było zaledwie tandetnym substytutem obrączki – symbolu miłości i oddania się bez reszty drugiemu człowiekowi. W tym przypadku miłości czysto fizycznej i oddania wyłącznie własnego ciała. Kilka dni w Las Vegas wystarczyło, by zrobił najgłupszą rzecz w życiu. Owszem, spędzili ze sobą kilka upojnych nocy, ale czy to był powód by od razu brać ślub?
– Coś ty najlepszego zrobił, Williamie Conway? – mruknął do siebie, zamykając obrączkę w dłoni. Nie spodziewał się, że stworzą szczęśliwą rodzinę i będą żyli długo i szczęśliwie, a raczej, że – przy dobrym wietrze – po kilku kolejnych dniach, oboje zgodnie podpiszą papiery rozwodowe i rozejdą się jak cywilizowani ludzie. Tymczasem panna młoda zniknęła bez słowa zaraz po nocy poślubnej. I z wielu powodów nie było mu to na rękę. Najgorsze jednak było w tym wszystkim to, że nie był nawet pewien, jak nazywała się wybranka jego serca, a to właśnie ona skonfiskowała akt ślubu, wciskając go to swojej małej, błyszczącej torebki. Nie wiedział więc nawet gdzie, i kogo w ogóle powinien szukać, żeby spróbować to jakoś odkręcić i nie robiąc przy tym szumu i międzynarodowej afery.
– Znowu o niej myślisz? – dobiegł go głos przyjaciela. Mężczyzny, który przygarnął go pod swój dach, pokazał prawdziwe życie i nauczył cieszyć się chwilą. – Naprawdę nie masz innych problemów? – mruknął, stawiając na podłodze kolejny olbrzymi karton i chwytając się pod boki wlepił w niego swoje świdrujące spojrzenie, ściągając policzki do środka. Wyglądał przy tym jak znienawidzony belfer, który przyłapał właśnie swego ucznia na jakimś karygodnym zachowaniu.
– To nie jest takie proste – mruknął Will pod nosem.
– A mnie się wydaje, że jest. Wiem, że zostałeś wychowany inaczej i pewnie nigdy nawet nie przeszła ci przez głowę myśl o szybkim ślubie w Vegas, w dodatku z zupełnie przypadkowo poznaną kobietą, ale zapewniam cię, że to nic takiego. W życiu trzeba spróbować wszystkiego. To tylko kawałek papieru – zakończył, uśmiechając się tajemniczo.
– Ale to nie znaczy… nieważne i tak nie zrozumiesz – jęknął zrezygnowany. Nie chciał nawet myśleć, co się stanie, gdy jakimś cudem wiadomość o jego ślubie w Vegas, dostanie się do mediów. I dotrze do jego konserwatywnej rodziny.
Wayne nabrał powietrza w płuca i popatrzył na swojego współlokatora z politowaniem. Nie rozumiał go, a ich światopoglądy skrajnie się różniły. Kiedy go poznał nie sądził, że zrodzi się z tego prawdziwa męska przyjaźń, a jednak tak właśnie się stało.
– Może ruszysz swój zacny tyłek i pomożesz mi trochę, hę? – zagadnął po chwili. – Przynajmniej przestaniesz myśleć o głupotach.
Will przewrócił oczami i leniwie podniósł się z fotela, wsuwając obrączkę do kieszeni swoich ciemnych jeansów.
– Poza tym – zaczął Wayne, gdy wyszli na podjazd – chciałem ci przypomnieć, że to moje życie wywróciło się do góry nogami. To ja z dnia na dzień dowiedziałem się, że jestem ojcem, a teraz, na domiar złego, moja córeczka, postanowiła ze mną zamieszkać. – Will uśmiechnął się pod nosem. Znając Wayne’a i jego styl życia już dość dobrze, dziwił się, że do jego drzwi zapukała na razie tylko jedna jego latorośl. Dorosła, piękna i z charakterkiem. – Postaw się w mojej sytuacji, a zrozumiesz, że to dopiero jest problem, a nie jakaś tam panna z Vegas, która wyszła za ciebie, bo była na haju, a potem, kiedy oprzytomniała, podkuliła ogon i zniknęła. Ale kobiety tak mają – dodał, podając Willowi karton, który właśnie wyciągnął z bagażnika swojego dużego samochodu. – Bawią się z tobą, wmawiają, że nic od ciebie nie chcą, potem znikają, a po dwudziestu latach dowiadujesz się, że jesteś ojcem – zakończył, uśmiechając się krzywo.
– Ile ty właściwie miałeś lat, gdy… no wiesz… – zagadnął Will, podążając za przyjacielem, który niosąc trzy kartony, jeden na drugim, starał się za wszelką cenę nie stracić równowagi. Wayne nigdy nie chwalił się tym, co ma wpisane w metryce, a Willa nigdy wcześniej specjalnie to nie interesowało. Wayne Ramsey był ciągle młodym duchem niebieskim ptakiem. Chciał mieć wiele, ale niewielkim kosztem a najlepiej przy zerowym nakładzie własnej pracy i wysiłku. Nie pasował na głowę rodziny, faceta, który ma stałą pracę, zajmuję się domem i dba o bliskich. Był lekkoduchem, który zdawał się nie przejmować niczym ani nikim. Przynajmniej dopóki do jego drzwi, kilka miesięcy temu, nie zapukała urocza, dwudziestojednoletnia Ashley Shilton.
– Wayne? – ponaglił.
– Zdecydowanie za mało, by wziąć na siebie odpowiedzialność za drugiego człowieka… Cholera! – warknął, kiedy ostatni, najmniejszy karton, zsunął się i upadł na schody za jego plecami. – Mam nadzieję, że nie miała tam nic cennego – dodał cicho, zerkając przez ramię na rozwalony karton.
– Owszem, miałam! – rzuciła oskarżycielsko, stając w progu. Obaj momentalnie przenieśli na nią wzrok. Stała tam, niczym dowódca armii, z dłońmi skrzyżowanymi na piersiach i bojową miną. – Jesteś cholerną niezdarą! – fuknęła, a jej ciemne oczy zdawały się ciskać w Wayne’a piorunami.
– Mogłaś sama sobie to nosić! – odgryzł się. – Albo wynająć tragarza. A najlepiej w ogóle nie pojawiać się w moim życiu! Nie mam pieniędzy, majątku, ani niczego innego co mogłoby ci się przydać i nie rozumiem po jaką cholerę tu w ogóle przyjechałaś, nie mówiąc już o pomyśle zamieszkania pod moim dachem! – wyrzucił z siebie na jednym oddechu.
– Nie denerwuj się, tatku – rzuciła słodko, uśmiechając się złośliwie. – Przywykniesz. Kiedyś trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, nie sądzisz?
Wayne wzniósł oczy ku niebu i zmiął w ustach całą wiązankę przekleństw, po czym spojrzał na przyjaciela, który uśmiechnął się do niego litościwie, wzruszając ramionami.
– Do diabła z wami – mruknął i wyminąwszy dziewczynę, wszedł do domu.

***

Powoli podniósł powieki i spojrzał na śpiącą tyłem do niego kobietę. Była idealnym ucieleśnieniem jego dziecięcych wyobrażeń o kobietach. Piękna, seksowna i nienasycona. Ze swoją buźką niewinnej dziewczynki, z łatwością zdobyłaby serce nie tylko jego babki, ale też jej podwładnych. On sam miał do niej ogromną słabość, a teraz, kiedy w końcu zrobił to, na co miał ochotę od momentu, gdy tylko pierwszy raz ją zobaczył, słabość ta stała się jeszcze większa. Problem jednak polegał na tym, że ze względu na swoje pochodzenie i status społeczny, nie mogła liczyć na nic więcej niż bycie nałożnicą przyszłego króla.
– Nałożnica króla – mruknął, by sprawdzić, jak brzmią te słowa wypowiedziane na głos. Odwrócił się na bok i przysunął do niej bliżej, wierzchem dłoni powoli sunąc wzdłuż jej boku, aż do krągłego biodra. Kiedy mruknęła coś pod nosem, uśmiechnął się do siebie i wtulił twarz w jej miękkie, pachnące włosy. Uwielbiał ich zapach. Tak samo jak dotyk jej gorącego, aksamitnego ciała na swoim.
Uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając sobie ich razem w królewskiej sypialni.
– Dlaczego nie śpisz? – spytała, zaspanym głosem, odwracając się twarzą w jego stronę.
– Mam ochotę na coś zupełnie innego – wyszeptał jej do ucha zmysłowym głosem, a kiedy zachichotała cicho, wciskając się mocniej plecami w jego idealnie wyrzeźbiony tors, wtulił twarz w zagłębienie między jej szyją a ramieniem, obsypując pocałunkami jej delikatną skórę. Właściwie powinien już wyjść, ale nie mógł się powstrzymać. Zresztą, teraz, kiedy miał w rękawie asa, mógł bez przeszkód korzystać z życia, cierpliwie czekając, aż bomba którą przygotował w końcu wybuchnie, czyniąc wokół spustoszenie i torując mu drogę do tronu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25122
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:16:23 28-10-12    Temat postu:

Ja już to komentowałam, ale nie pamiętam czy w przedpremierach czy na gg... Hmm.
W każdym bądź razie uwielbiam Wayne'a, o czym oczywiście wiesz Jego słowne utarczki z córką, mniam... Will nie ma lekko. Jestem bardzo ciekawa, kiedy rozpocznie pogoń za "uciekającą panną młodą", by wszystko uregulować i czy pójdzie to po jego myśli... Mam nadzieję, że nie
A ta druga scenka to Julien, prawda? Już mianuje się królem? Nie za szybko? Ma chyba przeszkodę do pokonania
Czekam na więcej :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:23:22 28-10-12    Temat postu:

Dzięki kochana :* W sumie gdyby nie Ty, to pewnie bym to odłożyła a w końcu zapomniałabym o tym, jak o wielu innych pomysłach... także wiesz - jesteś po części odpowiedzialna za tego "twora"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25122
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:26:20 28-10-12    Temat postu:

Jak zwykle! Wszystko na mnie Sama tworzysz takie cuda, ja tylko mówię, żebyś sobie nie myślała, że możesz bezkarnie je porzucać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 1 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin