Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

OPIEKUNKA - odcinek 23:)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14, 15  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:40:02 11-04-10    Temat postu:

mila851 napisał:

Moje to tak jakbyś w gorący dzień piła herbatę - jesteś spragniona więc jest ci przyjemnie, a twoje jakbyś piła schłodzoną colę/piwo - o niebo lepiej!


No świetne porównanie - mało z krzesła nie spadłam
Tyle, że ja tą szokującą różnicę widzę na Twoją korzyść, serio serio

Wstawiaj odcinek, bo już się nie mogę doczekać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:01:56 14-04-10    Temat postu:

z góry przepraszam za jakość odcinka...

Odcinek 16


To się narobiło... A Max powtarzała sobie i Eve, że będzie grzeczna, że nie da się sprowokować, że pomimo lęków w tej robocie da z siebie wszystko. A tu masz. Jak masz dać z siebie maximum, jak natrafiasz na takie coś?
Owo coś ze sztucznym uśmiechem groźnie błyskało na nią oczami. Jej wzrok mówił: "nie zadzieraj ze mną, bo pożałujesz". Zagroziła Max utratą pracy. Pierot nie była naiwną małolatą i doskonale zdawała sobie sprawę, że nikt nie jest niezastąpiony. A już na pewno ona, nie jest niezastąpiona. Jednak dać się upokorzyć, i podporządkować tej niewiele, o ile w ogóle, starszej od niej dziewczynie, nie wchodziło w grę. Jeżeli zrobi, to teraz będzie musiała za każdym razem tańczyć pod jej melodię.
Z resztą , czemu miałaby jej słuchać, kim ta dziewczyna jest? Jedną z piosenkarek?
Max ujęła w dwa palce wypielęgnowaną dłoń i zrzuciła ze swojego ramienia.
- Posłuchaj księżniczko - powiedziała z przekąsem. - To Johnny mnie zatrudnił i tylko on może mnie zwolnić.
W pokoju zapadło milczenie. Alan próbował za plecami Rouse dawać Max jakieś znaki ostrzegawcze. Sam uśmiechnął się krzywo wyraźnie zainteresowany sytuacją. Towarzyszki Jamesa zbladły, a on sam z niedowierzaniem wytrzeszczył oczy. Lukas przełknął głośno ślinę. George wybuchnął nagłym, histerycznym śmiechem, Martin zatkał mu usta dłonią. A Damian siedział jakby nigdy nic kartkując książkę.
Rouse zmarszczyła brwi w gniewnym grymasie, przybliżyła się do czerwonowłosej. Przez chwilę z cichym, bulgocącym śmiechem świdrowała ją wzrokiem.
- Ty chyba nie wiesz, kim ja jestem?
- Nie mam pojęcia - odpowiedziała zgodnie z prawdą Max.
- Pozwól, że cie oświecę. - Uśmiechnęła się słodko i specjalnie stanęła na środku sali. - Nazwałaś mnie księżniczką, miałaś racje. Można powiedzieć że nią jestem, a ta firma, to moje królestwo. Bo widzisz jestem wnuczką Johnny-ego. A dziadek zrobi wszystko, o co go poproszę, więc zabastuj trochę.
Max nie wyglądała jakby się przestraszyła, ani jakby miała zamiar zacząć trząść się ze strachu i płaszczyć przed "dziedziczką imperium J-star Corporation" błagając żeby nie zdradziła dziadkowi, że ośmieliła się jej sprzeciwić.
Nie. Maxim wyglądał jak ktoś, kto się głęboko nad czymś zastanawia. Wszyscy obecni w pokoju przyglądali się jej zaintrygowani, podejrzewając że właśnie zastanawia się jak powinna przeprosić Rouse. Tymczasem usta dziewczyny zadrgały, a potem wybuchła niepohamowanym śmiechem łapiąc się za brzuch. Wszyscy zamarli kolejny raz zaszokowani jej reakcją.
- Co w tym śmiesznego? - oburzyła się sukcesorka J.B.
- Jesteś boska! - zawołała ruda między kolejnymi salwami śmiechu. - wszyscy się ciebie boją, bo straszysz ich dziadkiem!
- A co, myślisz że dziadek mnie nie posłucha! - Rouse tupnęła groźnie. Max natychmiast zamilkła. Jak dziewczyna w jej wieku mogła się tak zachowywać? Nie mieściło jej się, to w głowie.
- Ty mówisz poważnie? Haha... jak w przedszkolu!: "Ziośtaw, bo powiem pani!"- wsadziła palec do buzi jak pięciolatka.
Rouse poczuła się niepewnie. Ta dziewczyna nie zachowywała się normalnie. Wszyscy w firmie, znali Rouse i wiedzieli kim jest, ci którzy nie wiedzieli szybko się dowiadywali. Okazywali jej szacunek, skrupulatnie wykonywali polecenia. Zawsze tak było, aż nagle jakaś anomalia..
- Pakuj swoje rzeczy od dziś tu nie pracujesz!! Rozumiesz?! - wskazała na drzwi zirytowana. Nikomu nie pozwoli robić z siebie głupka! Nikomu. - WYNOCHA!!
- Kochana, nikt nie musi z ciebie robić głupka, sama tak się zachowujesz. Myślisz że dzięki dziadkowi wszystko sobie załatwisz, wliczając chłopaka? - spojrzała na Damiana. - Zal mi cie. Cokolwiek będziesz w życiu miała nigdy nie będzie twoje... - Rzuciła dziewczynie wymowne spojrzenie. Nie bała się utraty pracy. Zawsze może wrócić za bar. Ruszyła w stronę wyjścia bez żalu. Pozostawiając osłupiałą Rouse. W sumie to nawet jej ulżyło. Od początku czuła, że to nie jest praca dla niej. Po co dała się w to wciągnąć?
Kantem oka pośród innych zszokowanych twarzy dostrzegła Martina i uśmiechnęła się do siebie. Jednak był jeden pozytywny aspekt - Martin i Eve.

James nie wierzył w to, co się przed chwilą stało. Ta głupia gąska nie poddała się woli panny Bower i została przez nią zwolniona. A najbardziej nieprawdopodobne było to, że odchodząc uśmiechała się, jakby Rouse wyświadczyła jej przysługę. Zaimponowała mu.


Ostatnio zmieniony przez mila851 dnia 9:23:29 14-04-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mili~*~
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Gru 2007
Posty: 12296
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 15:58:53 14-04-10    Temat postu:

Genialne
Daj mi Martine i Eve skoro ona o nich wsponmmniaął to jakas wspólne scenka
Odcinek oczywiscie cudny i wiesz co... POdoba mi sie że Jamesowi zaimponoweały
twój odcinek zaimponował mi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:59:55 14-04-10    Temat postu:

no nareszcie jest odcinek
nie masz za co przepraszać, bo jak zwykle jest cudownie

no właśnie co z Martinem i Eve? czyżby, czyżby.. ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dulce Maria E.S.
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 01 Mar 2010
Posty: 340
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z morskiej głębi
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:44:46 16-04-10    Temat postu:

nareszcie dałaś cinusia:)
jak zawsze boski\
czekam na więcej
dodaj jak najszybciej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Megan
Generał
Generał


Dołączył: 22 Paź 2008
Posty: 7845
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:53:19 16-04-10    Temat postu:

Ja jestem pełna podziwu dla Max, że też ta dziewczyna z takim języczkiem nie wylądowała jeszcze w więzieniu albo w kostnicy to jest prawdziwy wyczyn godny naśladowania
Jaka reakcja chłopaków! Aż się popłakałam ze śmiechu Normalnie przerażenie w oczach, a Maxi nic z tego sobie nie robi Damian też nic nie lepszy, książkę sobie czyta chłopaczek Rouse to nadęta i pompatyczna paniusia, która myśli, że skoro jej dziadek jest kimś i ma władzę to Ona również, pfff ktoś powinien sprowadzić tę wywłokę na ziemię i zdaje mi się, że tym kimś będzie właśnie Max. Rozpieszczone babsko chyba jeszcze na swojej drodze nie spotkało nikogo kto by się jej nie przestraszył, a raczej jej groźby dziadkiem, lecz jak to mówią, zawsze musi być ten pierwszy raz :]
Maxi pokazała klasę, nie pozwoli by jakaś karierowiczka mówiła jej co ma robić i nią rządziła. Myślę też, iż bogaczka mocno się zdziwi kiedy dziadek nie pochwali jej zachowania i rudzielec powróci do swojej pracy
Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monna
Obserwator


Dołączył: 19 Kwi 2010
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:02:29 20-04-10    Temat postu:

Hej czytam własnie już jedną Twoją telkę, jednak nie chce mi się zbytnio wertować wszystich stron. Możesz mi przesłać swoje opowiadania na [link widoczny dla zalogowanych]
Byłabym wdzięczna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
telka
Motywator
Motywator


Dołączył: 23 Lis 2008
Posty: 228
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:13:06 20-04-10    Temat postu:

aj swietny rozdzial
ale ja chce cos o Martinie I Eve
co tam u nich
a Max pokazala tej Rouse czy jak jej tam gdzie jej miejsce
mam jednak nadzieje ze Max pozostanie i nie zostanie zwolniona
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:59:01 28-04-10    Temat postu:

obiecuje że w następnym odcinku będzie więcej o Eve i Martinie:)
dzięki za komentarz :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:12:27 29-04-10    Temat postu:

Odcinek 18
marzenia

- Co zrobiła?! - Johnny jak niespokojny duch krążył po gabinecie ze słuchawką przytkniętą do ucha. Wysłuchawszy, niepozbawionego prywatnych komentarzy, raportu z ostatnich wydarzeń podszedł do drewnianego sekretarzyka, który okazał się być lodówką i wyjął z niej butelkę złotego płynu. Nie kłopocząc się ze znalezieniem otwieracza zahaczył kapslem o blat i wprawnym szarpnięciem zdarł go z główki butelki.
Z mocnym postanowieniem, że nie da się zwariować usiadł wygodnie na rozłożystym, skórzanym fotelu, złapał kilka miarowych łyków trunku, a potem nacisnął interkom i polecił sekretarce żeby połączyła go z działem kontroli.
Gdy spokojną melodię zastąpił metaliczny szczęk podnoszonej słuchawki J.B. usłyszał znajomy lekceważący ton: - Czego?
- Mark, proszę żebyś się do mnie pofatygował. Weź ze sobą teczkę panny Pierot i Rouse - nie czekając na odpowiedź rozłączył się.
Przekręcił fotel w stronę okna. Sącząc piwo rozmyślał nad tym, co powinien zrobić.
- Crystal Night...

Klub "Crystal Night" zdecydowanie nie był miejscem spotkań śmietanki towarzyskiej, czy gwiazd show biznesu. Mimo, to, a może właśnie dzięki temu, że było to miejsce gdzie zwykli zjadacze chleba mogli się odprężyć po męczącym dniu, cieszył się dużą popularnością. Jego właścicielką była Luis Cristal. Kobieta dobiegająca czterdziestki, o ciele nastolatki, długich, ciemnych włosach spływających dookoła jej szczuplej twarzyczki miękkimi falami a la "mokra włoszka". Szpilki na cieniutkim obcasiku dodawały jej kilka centymetrów i leczyły kompleks wzrostu. Nim zeszła po krętych schodkach z piętra, gdzie miała swój gabinet, z którego mogła obserwować bawiących się ludzi, nałożyła kolejną warstwę landrynkowego błyszczyku na wąskie wargi, poprawiła piersi, wygładziła iskrzący się w świetle dyskoteki top.
- Do boju piranio! - cmoknęła w stronę wielkiego lustra i opuściła pokój.
Kilka minut później krążyła pośród gości. Stali bywalcy zatrzymywali się, żeby powitać szefową. Jakiś mięśniak ubrany w skórzane spodnie i piaskową koszulkę, tak obcisłą, że odznaczały się jego sutki, zagrodził jej drogę i zaczął się kusząco wyginać zachęcając do bliższego kontaktu. Na jego nieszczęście jego awanse nie spodobały się Luis, która czując oddech chłopaka na swojej szyi pstryknęła palcami wskazując go, a za chwilę z tłumu wyłoniło się dwóch postawnych ochroniarzy, którzy "delikatnie" usunęli natręta z lokalu.
Luis nie zabrało dużo czasu dotarcie do baru. W śród gości nie trudno było wypatrzeć czerwoną głowę Max. Uśmiechnęła się pod nosem i jednym pchnięciem zrobiła sobie miejsce przy niej.
- Cześć malutka – zagadnęła opierając się o blat
Max odpowiedziała na jej przywitanie. Luis zawsze miała do małej słabość. Wielokrotnie powtarzała, że Max powinna poszukać sobie lepszego zajęcie. Miała szkołę i możliwość. Kiedy J.B. zaproponował Pierot pracę, i rano zatelefonował, że na nią czeka Max zadzwoniła do Luis po radę. Szefowa odpowiedziała krótko.
- To twoja szansa. Zawsze warto spróbować!
- Sama nie wiem – dziewczyna na wpół zaspana opadła na rozkotłowane poduszki – Ja tam nie pasuje! A jeżeli tan facet w końcu przejrzy na oczy i mnie wywali?
- Słuchaj – głos Luis jak nigdy przybrał poważny ton – Gdybanie nic nie da. Możesz stchórzyć i odmówić, ale potem będziesz się zastanawiać co by było gdyby. Albo przyjąć tę robotę i starać się ją zatrzymać
- Ale …
- Nie! Nie ma ale. Dasz rade! A jeżeli nie to zawsze znajdzie się miejsce dla Ciebie u mnie w „Crystal Night”.
Skoro Max pojawiła się przy barze mogło, to oznaczać tylko jedno – jednak nie dała rady. Luis trąciła ją barkiem i zawołała do Rico żeby podał im dwie błękitne laguny. Dopiero, kiedy barczysty barman postawił przed nimi szklanki i wychyliły płonącą zawartość jednym haustem Luis odezwała się lekko zachrypniętym głosem: - Mów, co cie trapi malutka?
Max uśmiechnęła się smutno. Ciężko było przyznać się do porażki zwłaszcza przed ciotką.

Pokój wypełniały szmery. Eve krzątała się pomiędzy gośćmi zajmującymi jej niewielki salonik podając im napoje. Spotkali się by omówić sytuacje i wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie. Gdyby Max wiedziała że ci sami gwiazdorzy, którzy początkowo nie chcieli nawet na nią patrzeć urządzili wieniec żeby jej pomóc, nie uwierzyła by. A wszystko dzięki Martinowi. Chłopak dużo rozmawiał z kolegami z zespołu i w sumie nie trzeba było wiele, żeby przekonać ich do pomocy. Alan zaoferował się natychmiast, wciąż miał w pamięci akcje z fotografem, Max mu wtedy zaimponowała sprytem i kondycją. Po za tym dzięki niej w firmie nareszcie działo się coś ciekawego, no i już nie oni byli najgorsi. Sam kręcił nosem, ale jego ciekawość przeważyła. Sombrero wiedział, że tak będzie. Ortega lubił, kiedy się go o coś prosiło, czuł się wtedy ważny. Lukasowi, wiecznie zajętemu nauką, było wszystko jedno, pojawił się tu tylko dla zasady, przecież należał do zespołu. Nie miał zdania na ten temat, dlatego na wstępie zapowiedział, że opowie się za większością.
Najwięcej problemów sprawiło Martinowi przekonanie Georga. Jeżeli mieli iść do Jonnego, żeby przyjął Rudą z powrotem musieli być zdecydowani wszyscy, bez wyjątku.
- Nie rozumiem – George upił duży łyk piwa – Po co to spotkanie? Czy nie o to nam chodziło? Pozbyliśmy się opiekunki, powinniśmy świętować! – wzniósł w toaście szklankę.
Sombrerro uśmiechnął się do Eve przepraszająco.
- To było zanim wstawiła się za mną u Jonnego i Jamesa, zanim pomogła chłopką z reporterem, zanim starała się uratować reputację zespołu, zanim…
Nie musiał dokańczać, wystarczyło, że nakrył dłoń Eve własną. Chyba już dla nikogo nie było tajemnicą, że para zaczęła się umawiać. Na razie były to przyjacielskie spotkania, ale czuło się, że jest między nimi chemia, a chwila w której „przyjaźń” przejdzie na wyższy poziom jest coraz bliższa.
Sam odchrząknął znacząco: - Słuchajcie, a gdzie jest Damian?

- To do zobaczenia w poniedziałek -Luis poklepała siostrzenice po ramieniu. Z chwilą gdy dziewczyna odwróciła się w stronę Rico, uśmiech ciotki zgasł. Nie taką przyszłość wymarzyła dla Max. Namawiała ją na studia, chciała, żeby mała była kimś. Kiedy J.B. zaproponowała jej posadę nieposiadana się ze szczęścia. Oto marzenia jej maleńkiej się spełniają.
Niestety przez złośliwość innych straciła swoją szansę i miała wrócić za bar. Jeszcze chwilę ze stopni prowadzących do biura przyglądała się przekomarzającej z barmanem dziewczynie. Nie tego chciała dla niej Ange.
Luis pamiętała, jak siostra często zabierała malutką Maxim na próby zespołu. Mała zawsze obserwowała je z wypiekami na twarzy, aż oczy jej błyszczały, kiedy matka zaczynała śpiewać. Zawsze potem przybiegała do domu i opowiadała wszystkim, że będzie taka sama jak mama jak dorośnie, że będzie śpiewać i grać. Ludzie będą przychodzić specjalnie, żeby jej posłuchać. To było jej marzenie.
Marzenia jedenastolatki roztrzaskały się na tysiące kawałków z chwilą w której rozpędzone auto pozbawiło ją matki… Od tamtego dnia nic już nie było takie samo.

Maxim kołysała kieliszkiem przyglądając się przelewającej zawartości. Odpędziła od siebie nieprzyjemne myśli i wychyliła jego zawartość. Z trzaskiem odstawiła szkło na blat i zawołała do Rico, żeby polał jej jeszcze jednego. Złapała wypełnioną szklaneczkę i przystawiła ją do ust. Nim złapała łyka zawartość wylała się na jej bluzkę.
- Ku***!! Uważajcie jak leziecie! – wrzasnęła do pary rozchichotanych nastolatek, które ją potrąciły. Dziewczyny nic sobie z tego nie robiąc zataczały się próbując utrzymać na nogach roześmianego towarzysza.
- Ktoś niemile dał sobie w palnik – zaśmiał się Rico uzupełniając kieliszek Max. Pierot przypatrywała się im zazdrośnie. Najchętniej sama dała by sobie w palnik. Chwyciła kieliszek i zaczerpnęła łyka.
- P-Po kolei drogie panie – krzyczał pijany chłopak pozwalając by towarzyszki posadziły go na jednej z kanap, i zaczęły w wyuzdany sposób się o niego ocierać. – Starczy mnie dla każdej! – wyciągnął dłoń i delikatnie skubnął jedną z nich. Dziewczyna wplotła dłoń we włosy mężczyzny i odchyliła jego twarz ku kolorowym światłą dyskoteki. Sama przejechała językiem po jego szyi.
Max zakrztusiła się ze zdziwienia. Jak zahipnotyzowana, nie spuszczając wzroku z bawiącego się w najlepsze mężczyzny, przedzierała się przez tłum.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:59:28 04-05-10    Temat postu:

hihi... zdaje się, że komentowałam to już
ciekawa jestem, co z tym fantem zrobi Max
mam nadzieję, że nowy cinek będzie lada dzień
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25193
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:19:04 04-05-10    Temat postu:

Dlaczego ja to przegapiłam? To niesamowite wręcz...
Co do odcinka(a raczej dwóch czy trzech ostatnich na premierach których mnie nie było) Rouse to su**, nie sądziłam, że ktokolwiek odważy się obsadzić May jako villanę i jestem mile zaskoczona (nie patrz na to, że uwielbiam tę telkę)
Ja chcę więcej Max i jej tekstów!!!!! (ew. Eve i Martina)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rebeldemara
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 28 Lut 2009
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: W-ch
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:50:03 04-05-10    Temat postu:

Założe się ,że to Damian jest tym balujacym kolesiem ;D Brakujące ogniwo xD Niech Max go powyciąga za uszy ^^ i niech wreszcie coś zaiskrzy ... Właściwie to nie wiem czy tu komentowałam ale w każdym badź razie czytam i co najwazniejsze podoba mi się Owszem przydałoby się troche więcej Eve i Martina ,ale Max też by się ktos przydał ;pp (ktoś znaczy Damian innej opcji nie widzę ;pp ) Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:55:41 04-05-10    Temat postu:

*SinPalabras*
no ja też nie wiem, jak to się mogło stać! juz myślałam, że przestałaś mnie czytać

rebeldemara
miło wiedzieć, że czytasz
będzie coś o Max i Damianie w następnym odcinku

Odcinek 19

Dziewczyny z minuty na minutę poczynały sobie coraz śmielej, a co za tym idzie wzbudzały większe zainteresowanie wśród zebranych. Max krążyła dookoła przyglądając się całej sytuacji powoli ją analizując. Rozchichotane dziewczyny przepychały się by być bliżej Damiana. Z zachłannością chwytały jego dłonie i przykładały je do swoich rozedrganych z podniecenia ciał. Gdy jedna muskała jego usta, druga łapała go za policzki i odwracała w swoją stronę by zmazać pocałunek poprzedniczki. Wyglądały jak lwice wyrywające sobie ochłap mięsa, by jak najwięcej się nim nasycić. Wszyscy mężczyźni w tym momencie chcieli być na miejscu na wpół nieświadomego Foresta, który chichotał i bulgotał niewyraźnie próbując coś powiedzieć. Max wiedziała że chwila w której chłopak zostanie rozpoznany zbliża się nieuchronnie, ponieważ cała sytuacja zaczęła przykuwać uwagę pań. Zastanawiała się co powinna zrobić, czy wtrącić się, czy odejść? Damian był dorosłym mężczyzną i jeżeli był w tym klubie, jeżeli zadawał się z tymi małolatami to była jego prywatna sprawa, a jej nic do tego. Gdyby wciąż była jego opiekunką mogłaby się wtrącić, miałaby do tego prawo, jednak w tej sytuacji, skoro została zwolniona, straciła wszelkie prawo wtrącania się w życie Damiana i reszty zespołu.
Cofnęła się. To nie była jej sprawa. Przeciskając się przez obręcz ciekawskich słyszała szepty i śmiechy, jakaś dziewczyna wyciągnęła telefon komórkowy i zaczęła coś ustawiać celując w roześmianego Damiana. Max stanęła przy barze plecami do tłumu. Wychyliła resztkę trunku jaki pozostał w jej szklance, zastukała nerwowo palcami o blat, zerknęła w stronę Foresta. Powinna jak najszybciej stąd wyjść, zanim zrobi coś głupiego!
- Coś nie tak? - zapytał zmartwiony Rico widząc jak nerwowo zeka do tyłu.
- Nie... - pomachała mu ręką i już miała odejść, kiedy coś ją tknęło. - Tak!! Niech to szlak! Nie mogła go zostawić! Pochyliła się przez ladę i chwyciła za telefon stojący pod blatem. Wybrała numer wewnętrzny. - Luis, musisz mi pomóc...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:11:25 04-05-10    Temat postu:

Mila, Ty już wiesz, co ja myślę

Zdecydowanie za krótko - to po pierwsze, a po drugie bez zadymy, no jak tak można
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14, 15  Następny
Strona 13 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin