Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Królowa serc: Smith & Supremo - wersja alternatywna :D
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:23:02 10-08-15    Temat postu:

juz mogli by byc szczesliwi!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:37:32 10-08-15    Temat postu:

loca90 napisał:
Obawiam się też, że ten cały stres może odbić się Sarze na zdrowiu..


Dobrze wnioskujesz Ale o tym w następnym opowiadaniu. Myślę, że spodoba się bardziej niż ostatnie 2 Troszkę między nimi namieszałam, ale nie chciałam żeby wiało nudą
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:29:26 10-08-15    Temat postu:

Aniqa napisał:
loca90 napisał:
Obawiam się też, że ten cały stres może odbić się Sarze na zdrowiu..


Dobrze wnioskujesz Ale o tym w następnym opowiadaniu. Myślę, że spodoba się bardziej niż ostatnie 2 Troszkę między nimi namieszałam, ale nie chciałam żeby wiało nudą


Mam nadzieje, że wtedy jakoś Patricio i cała reszta dowie się o ciąży..bo coś mi się zdaje, że Sara sama nic nie powie. Czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:49:57 12-08-15    Temat postu:

Opowiadanie 9

Nim się zorientowała był już ranek. Spędziła nad raportami całą noc, a zaraz znowu musiała jechać do pracy. Wzięła szybki prysznic, przebrała się i wyszła. Nie czuła się najlepiej, ale nie chciała zawalać swoich obowiązków, z resztą miała umowę z Patriciem - zero ulgowego traktowania. Gdy była już na miejscu, to okazało się, że muszą wspólnie przesłuchać jakiegoś przestępcę. Nie było to najłatwiejsze zadanie, bo okazał się bardzo oporny, ale gdy są razem w duecie to żaden bandzior nie ma szans.
Gdy wyszli z sali przesłuchań, to poczuła się bardzo słaba, cały czas kręciło jej się w głowie. Przystanęła na chwilę.
P: Idziesz? Musimy jeszcze omówić jedną sprawę.
S: Tak, już. Wezmę tylko kawę.
Wiedziała, że powinna odpocząć, ale nie miała na to czasu. Musiała pracować.
W gabinecie czekał już na nią Patricio. Nie chciała dać po sobie poznać, że źle się czuje, stwierdziła że jeśli chwilę posiedzi i napije się kawy to wszystko będzie ok.
P: Dobrze, chyba mamy już wszystko omówione. Możesz zanieść te raporty Jackie?
S: Oczywiście szefie.
Wstała i już chciała wyjść, ale nagle poczuła, że wszystko dookoła wiruje. Złapała się ściany.
P: Saro, wszystko w porządku?
Podszedł do niej i złapał ją za rękę.
S: Nie, nie wiem.
Zrobiła krok i nagle upadła prosto w jego ramiona.
P: Saro, Saro słyszysz mnie?! Ocknij się.
Po chwili otworzyła oczy, ale nadal była bardzo słaba.
S: Co się dzieje?
P: Zemdlałaś, jak się czujesz?
S: Nie wiem, słabo.
P: Musisz odpocząć.
S: Tak, wezmę dzisiaj wolne. Pojadę do domu.
P: Na pewno nie sama, zawiozę Cię.
S: Ale...
P: Żadnego ale, jadę z Tobą i koniec.
Nie miała siły się z nim kłócić, wiedziała że i tak postawi na swoim.
S: No dobrze, chyba faktycznie przyda mi się Twoja pomoc.
P: Mądra decyzja. Chodź pomogę Ci, oprzyj się na mnie.
Po drodze do domu Sara zasnęła, Patricio wziął ją na ręce i zaniósł do mieszkania. Była tak wykończona, że obudziła się dopiero w swoim łóżku. Kiedy otworzyła oczy zobaczyła Patricia siedzącego obok niej, trzymał ją za rękę i uśmiechał się do niej.
P: Obudziłaś się śpiąca królewno.
S: Długo spałam, jak się tu w ogóle znalazłam?
P: Tylko jakieś pół dnia.
Mrugnął do niej.
Zemdlałaś w gabinecie, pamiętasz? A potem zasnęłaś w aucie, przyniosłem Cię na górę i położyłem.
S: Czułam się taka wykończona, a Ty byłeś tu cały czas?
P: No pewnie, przecież nie mogłem Cię zostawić samej.
Uśmiechnęła się do niego.
S: Znowu narobiłam Ci kłopotu.
P: Daj spokój, co Ty mówisz. Przecież wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć, a Twoje zdrowie jest dla mnie bardzo ważne. Dlatego uważam, że powinnaś pójść do lekarza. Może to tylko przemęczenie, ale lepiej dmuchać na zimne. Jutro rano osobiście zawiozę Cię do kliniki.
Sara chciała zaprotestować, ale Patricio jej na to nie pozwolił. Z jednej strony cieszyła się, że przy niej jest, bo dzięki temu wiedziała, że nadal mu na niej zależy, ale z drugiej zdawała sobie sprawę, że tak nie powinno być. Miała się od niego odsunąć, a tymczasem pozwala mu się sobą opiekować.
Wziął ją za rękę.
P: Chodź, jak Cię znam to jeszcze nic dzisiaj nie jadłaś.
W kuchni zobaczyła nakryty stół.
S: Zrobiłeś obiad?
P: Oczywiście, mam nadzieję, że Ci posmakuje.
Jedli spokojnie, uśmiechając się do siebie. Patricio cieszył się, że Sara pozwoliła mu się sobą zająć. Po cichu miał nadzieję, że może ich związek da się jeszcze poskładać.
S: Wszystko było pyszne, dziękuję.
I jestem Ci wdzięczna, że się mną zająłeś, ale teraz chyba sam powinieneś odpocząć. Ja się już lepiej czuję, dam sobie radę.
P: Nie ma mowy, zostanę z Tobą całą noc. Ale spokojnie, prześpię się na kanapie.
S: Nie musisz.
P: Owszem muszę, a przede wszystkim chcę. Czuję się za Ciebie odpowiedzialny i nie pozwolę by coś Ci się stało. Jutro pojedziemy do lekarza i sprawdzimy co Ci dolega. I nawet nie próbuj się wymigiwać.
Sara wiedziała, że nie ma szans z uporem Patricia, musiała tylko coś wymyślić, żeby u lekarza nie dowiedział się o jej ciąży.
P: Dobrze, to teraz pozmywam, a Ty się połóż.
S: Nie muszę, lepiej się już czuję. Pomogę Ci.
Patricio zmywał, a Sara wycierała naczynia. Było tak jak wcześniej, zawsze sobie pomagali, uwielbiali razem sprzątać, a nawet gotować. Świetnie się przy tym bawili. Tak było i teraz, przy wspólnych wygłupach Sara zapomniała o wszystkim, a Patricio cieszył się, że znowu są razem i że może patrzeć, jak jego blondynka się śmieje.
Wiedziała, że nie powinna dopuszczać do takiej sytuacji, ale miłość do Patricia przyćmiewała jej wszystko, chciała choć jeszcze przez chwilę poczuć się szczęśliwa.
P: No dobrze, skoro nie chcesz iść spać to może obejrzymy film?
S: Dobry pomysł, tylko błagam żadnych kryminałów.
Wybrali horror, Sara nigdy nie bała się takich filmów ale tym razem było inaczej. Już od dawna zaczęła wszystko odczuwać mocniej niż do tej pory, pomyślała że to ciąża tak na nią wpływa.
W pewnym momencie chwyciła Patricia za rękę, to był dla niego dobry sygnał by ją objąć. Nie chciał robić żadnych gwałtownych ruchów w jej kierunku, bo bał się, że znowu go odepchnie. Teraz tak nie było, wtuliła się w niego i czuła się w pełni bezpieczna. Potrzebowała tego, potrzebowała by był blisko.
Gdy film się skończył Patricio zorientował się, że Sara śpi, delikatnie wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni, po drodze Sara przebudziła się.
P: Ciii spokojnie, śpij dalej.
Położył ją na łóżku i zaczął głaskać po głowie.
P: Chcesz żebym tu został?
S: Tak.
Położył się i mocno ją przytulił, zasypiał szczęśliwy, że znów może trzymać Sarę w ramionach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:57:58 12-08-15    Temat postu:

super!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:12:25 12-08-15    Temat postu:

No w końcu jakieś cudne scenki z naszą parką. Tak na to czekałam Tylko ciekawe co dalej, bo pewnie na drugi dzień znowu wszystko się schrzani.. Mam nadzieje, że Patricio szybko dowie się o ciąży..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:51:36 18-08-15    Temat postu:

Przepraszam za opóźnienie, ale miałam ograniczony dostęp do internetu. Kolejna część opowiadania:

Opowiadanie 10

Gdy się obudziła Patricio spał obok niej, była jednocześnie szczęśliwa i zła na siebie, że pozwoliła mu zostać. Wstała i poszła do kuchni, nie wiedziała co ma zrobić, jak się z tego wyplątać. Po chwili usłyszała, że Patricio ją woła.
P: Tu jesteś, jak się spało?
Objął ją i pocałował, ale Sara tego nie odwzajemniła.
S: Dobrze, a Tobie?
P: Świetnie, głównie dlatego że byłaś obok.
Sara uśmiechnęła się do niego smutno. Widział, że jest inna niż wczoraj. Już nie chciała by był blisko.
P: To co, jemy śniadanie i jedziemy do lekarza?
S: Wiem, że mi nie odpuścisz, ale nie musisz sobie zawracać głowy. Pojadę sama.
P: Wykluczone, przecież wczoraj coś Ci powiedziałem na ten temat. Jadę z Tobą i koniec. A teraz mi powiedz co masz ochotę zjeść?
S: Obojętnie. Pójdę wziąć prysznic.

40 minut później byli już pod kliniką.
P: Ok, chodźmy.
S: Pójdę sama, poczekaj tutaj.
P: Jesteś pewna?
S: Tak, poradzę sobie.
P: No dobrze, ale gdyby coś się działo to dzwoń.
Sara wchodziła do gabinetu z niepokojem. Bała się czy z dzieckiem jest wszystko w porządku. Wiedziała, że nie powinna się tak forsować, ale przecież musi pracować, musi utrzymać siebie i zapewnić maleństwu jak najlepszą przyszłość.
L: No cóż, jest pani przemęczona i do tego dochodzi ta anemia. Powinna się pani bardziej oszczędzać, każda ciąża do 4 miesiąca jest najbardziej zagrożona poronieniem. Dam pani tygodniowe zwolnienie, proszę jak najwięcej odpoczywać.
Sara była zdołowana, ale nie chciała dać nic po sobie poznać.
P: No i jak, co Ci powiedział lekarz?
S: Nic takiego, mam odpocząć i tyle. Nic mi nie dolega.
P: Tu masz wyniki? Pokaż.
Sara wyrwała mu kopertę i schowała do torebki.
S: Nie ma takiej potrzeby, przecież lekarz je widział. Jest jeszcze jedna sprawa, wezmę tydzień zwolnienia, ale będę pracować w domu.
P: Kochana zwolnienie to zwolnienie. Masz odpocząć i osobiście tego dopilnuję. Zawiozę Cię do domu, wstąpię na chwilę do pracy i zaraz do Ciebie wracam. A Ty w tym czasie będziesz leżeć i się relaksować.
S: Nie ma potrzeby żebyś się mną zajmował, poradzę sobie sama. Nie jestem chora, tylko trochę zmęczona. A pracować i tak będę. Nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny urlop.
P: O to się nie martw, zapłacę Ci tak jak zwykle albo nawet więcej.
S: Nie chcę Twojej łaski, mieliśmy umowę - nie ma ulgowego traktowania.
P: Myślałem, że ona już nie obowiązuje.
S: To źle myślałeś...
Przez resztę drogi nie rozmawiali ze sobą. Sara była zła na siebie, bo tak naprawdę cieszyła się, że Patricio chce przy niej być.
Wiedziała jednak, że nie może na to pozwolić.
Kiedy weszła do domu, Patricio wszedł za nią.
S: Dziękuję, że mnie odwiozłeś, ale nie musisz się już mną przejmować. Poszłam do lekarza, zrobiłam badania tak jak chciałeś. Możesz już wracać do swojego życia.
P: Nie rozumiesz, że to Ty jesteś moim życiem? Wariuję kiedy nie ma Cię obok. Saro, przecież wiem, że Ty też tak czujesz, czemu się przed tym tak bronisz?
Patrzyła na niego i nie wiedziała co powiedzieć, zawsze potrafił ją prześwietlić na wylot. Postanowiła jednak, że będzie twarda i nie podda się jego słowom.
S: Skąd możesz wiedzieć czy tak jest?
P: Bo Cię znam? Bo setki razy powtarzałaś mi, że mnie kochasz? Bo wiem, że uwielbiasz kiedy się Tobą opiekuję. Przecież jeszcze wczoraj było tak dobrze, co się stało?
S: Wczoraj, to była chwila zapomnienia. To był błąd, przepraszam Cię. Nie powinnam była na to pozwolić.
P: Nie wierzę, że to mówisz.
S: To uwierz. Patricio daj mi spokój, nie możemy być razem i nie będziemy. Nie ingeruj w moje życie, zostaw mnie.
P: Zapomnieć też mi każesz? Tylko powiedz mi jak mam zmienić swoje uczucia do Ciebie? Dlaczego fundujesz nam taką huśtawkę, czemu nie może być tak jak wcześniej?
Sara spuściła wzrok.
P: Popatrz na mnie.
S: Bo nie. I proszę Cię skończmy ten temat.
P: W porządku, jak sobie życzysz. Dziwię się tylko, że nie chcesz być szczęśliwa.
Wyszedł, a Sara znów została sama.
Zaczęła się zastanawiać nad jego słowami. Nie chcę być szczęśliwa? Bardzo chcę, tylko że nie mogę.
Znów pozwoliła sobie na odrobinę szczęścia i po raz kolejny skończyło się to fatalnie. Stwierdziła, że teraz skupi się wyłącznie na dziecku i właśnie dla jego dobra postanowiła, że musi wyjechać. Doskonale wiedziała, że Patricio nie da jej spokoju, po za tym jeszcze parę tygodni i wszyscy zauważą, że spodziewa się dziecka. Wyjazd był konieczny, chciała tylko pozałatwiać wszystkie sprawy i pożegnać się z najbliższymi. Bolało ją, że będzie musiała rozstać się z Javierem, Reiną, no i ukochaną Clarą. Po tylu latach mogła w końcu być dla niej babcią i musiała z tego zrezygnować.
Tydzień zleciał jej bardzo szybko, codziennie przyjeżdżał do niej Javier, dzwonił też Rocky. Obaj wyraźnie przejęli się jej zdrowiem. Patricio nie zadzwonił ani razu. Sara pomyślała, że w końcu wziął sobie do serca jej słowa. Powinna się cieszyć, w końcu do tego dążyła. Jednak myśl, że już go nie obchodzi co się z nią dzieje napawała ją smutkiem. Ale wiedziała, że musi być twarda i wybić go sobie z głowy. Wracała do pracy i musiała się wykazać pełnym profesjonalizmem, nie mogła pozwolić sobie na sentymenty.
W agencji Patricio od rana był niespokojny, chodził z kąta w kąt i na niczym nie mógł się skupić. Wiedział, że Sara dzisiaj wraca i zastanawiał się, jak ma się zachować. Cały czas o niej myślał. Pomimo tego co mu ostatnio powiedziała, nie potrafił o niej zapomnieć.
Do gabinetu wszedł Javier.
J: Tu są najnowsze raporty, Jackie prosiła żebyś się z nimi zapoznał.
P: Co? A tak, dobrze. Javier powiedz mi co słychać u Sary?
J: Dzisiaj wraca do pracy, zapomniałeś?
P: Jasne, że nie ale byłeś wczoraj u niej, jak się czuła?
J: Czemu sam jej o to nie zapytasz, tylko codziennie wypytujesz mnie?
P: Gdybym mógł to zrobić to nie wyręczałbym się Tobą. No więc, jak się czuje?
J: Chyba dobrze, inaczej nie wracałaby do pracy.
P: Mam nadzieję, nie chciałbym żeby coś jej dolegało.
J: Nie uważasz, że ta sytuacja jest śmieszna? Oboje za sobą tęsknicie, ale żadne z Was nie chce się do tego przyznać.
P: To już jest zamknięty temat. Nic się nie da zrobić.
J: I Ty to mówisz? Myślałem, że Ci na niej zależy.
P: Bo zależy i to bardzo, ale nic nie mogę zrobić. Choćbym nie wiem, jak chciał.
W tym momencie do gabinetu weszła Sara.
S: Przeszkadzam? Jeśli tak, to przyjdę później.
P: Nie, już skończyliśmy.
Javier wyszedł.
P: Miło Cię widzieć, cieszę się, że lepiej się czujesz.
S: Przyszłam się zameldować i zapytać czy ma pan dla mnie jakieś zadania?
Patricio był zdumiony, że nawet gdy są sami to Sara nie chce zwracać się do niego po imieniu. Ale postanowił grać w jej grę. Pomyślał, że może jeśli zrobi to czego Sara chce, to w końcu dowie się o co chodzi.
P: Nic szczególnego, dalej rozpracowywujemy DeRossasa.
S: W porządku, zajmę się tym.
Stali oboje w milczeniu. Sara patrzyła na Patricia, wyglądał bardzo marnie. Widać było, że jest przemęczony i przybity. Podczas jej nieobecności Javier zdawał jej relacje z tego co się dzieje w agencji. Mówił też, że Patricio prawie tam zamieszkał i że cały czas pracuje.
S: Nie chcę być nietaktowna, ale nie wygląda pan najlepiej.
P: Nie musisz się tym przejmować, nic mi nie jest.
S: A jednak się przejmuję...
P: Dlaczego blondynko? Przecież każde z nas ma swoje życie, prawda?
S: Oczywiście.
P: Więc czy jest jakiś powód dla którego miałoby Cię interesować co się ze mną dzieje?
Patricio nie chciał być dla niej taki ostry, ale pomyślał, że może w ten sposób Sara przyzna co do niego czuje.
S: Jest pan moim szefem, to wszystko.
P: Tak, jesteś pewna? Bo mnie się wydaje, że nie chodzi tylko o relacje szef-podwładna.
Sara spuściła wzrok.
S: Prosiłam żeby pan więcej nie wracał do tego tematu. Widzę, że podjęłam słuszną decyzję.
P: Jaką decyzję?
S: O wyjeździe...
P: Jakim znowu wyjeździe, o czym Ty mówisz?
S: Jako mój szef powinien pan wiedzieć. Odchodzę z agencji i wyjeżdżam z Las Vegas. Zostanę jeszcze 2 miesiące żeby wszystko pozałatwiać, ale potem mnie tu nie będzie.
Patricio nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Liczył na to, że może kiedyś uda im się odbudować związek, ale jeśli Sara wyjedzie, to będzie koniec.
P: Co? Nie ma mowy. Nie zgadzam się!
S: Na szczęście nie muszę pana pytać o zgodę, wyjeżdżam i koniec.
P: Dlaczego chcesz to zrobić? Dlaczego chcesz popełnić taką głupotę?
S: To nie głupota, tylko konieczność. I proszę mi nie mówić co mam robić, to nie pana sprawa.
Sara chciała wyjść, ale Patricio chwycił ją za rękę.
P: A właśnie, że moja. Powiesz mi czemu chcesz odejść i przekreślić wszystko co jest między nami.
S: Puść mnie! Z niczego nie muszę Ci się tłumaczyć. Jestem dorosła i będę robić co mi się podoba!
Wyrwała mu się. W tym momencie do gabinetu weszła Jackie.
Jc: Nie chcę Wam przeszkadzać w kłótni, którą słychać na pół agencji, ale musicie zejść do mojego laboratorium.
P: Nie teraz, jesteśmy zajęci. Jeśli chodzi o jakąś sekcję, to później się tym zajmę.
Jc: Załatwiajcie swoje kłopoty w domu i nie zaburzajcie mi pracy. Nie chodzi o sekcję, tylko o badania. Każdy agent musi je przejść co pół roku. Zostaliście tylko Wy. Pobiorę Wam krew i będziecie mogli wracać do swojej awantury.
Badania, Sara kompletnie o nich zapomniała. Musi się im poddać, ale jeśli to zrobi to wyjdzie na jaw, że jest w ciąży.
P: Dobrze, zaraz przyjdziemy.
Jackie wyszła, a Sara poczuła się bardzo słaba.
P: Wszystko w porządku? Jesteś strasznie blada, usiądź.
S: Nic mi nie jest.
P: Wrócimy do naszej rozmowy, jeszcze jej nie skończyliśmy. A teraz chodź, potrzymam Cię za rękę.
S: Nie ma takiej potrzeby. Nie boję się byle igły. Proszę dać mi w końcu spokój, nie potrzebuję ochroniarza. A w kwestii mojego wyjazdu nie mam panu już nic więcej do powiedzenia. Wkrótce dostanie pan moje wymówienie.
Sara wyszła, a Patricio zaczął rzucać wszystkim co wpadło mu pod rękę. Był wściekły.
P: Jeśli myślisz, że pozwolę Ci wyjechać to się grubo mylisz!
Kiedy doszła do gabinetu Jackie, była przerażona. Wiedziała, że musi coś zrobić. Gdyby chodziło tylko o panią doktor to może by się z nią jakoś dogadała, ale Sara wiedziała, że Patricio ma wgląd do wyników agentów. Zaczęła się nawet zastanawiać czy nie zarządził tych badań specjalnie, żeby dowiedzieć się co jej jest.
Jc: Spokojnie, to tylko ukłucie igłą. Nic Ci nie zrobię.
S: Skąd pomysł, że się boję?
Jc: Bo jesteś blada, prawie tak jak trupy, które badam.
S: Kiepskie poczucie humoru. Proszę się pospieszyć, mam dużo pracy.
Jc: Już, już. Gotowe.
S: Świetnie, a kiedy będą wyniki?
Jc: Jutro rano, denerwujesz się czymś Smith? Ostatnio nie byłaś w najlepszej formie, myślisz, że Twoje badania coś wykażą?
S: Tylko jedno, że jestem zdrowa i gotowa do pracy.
Wychodząc Sara minęła się z Patriciem.
P: Wszystko w porządku?
S: Proszę mnie przestać o to w kółko pytać!
Jc: Widzę, że macie gorszy dzień. Co za pech.
P: Nie wtrącaj się, to nie Twoja sprawa!
Jc: Dobrze, dobrze. Uspokój się. Rano będą wyniki.
P: Świetnie, chcę je od razu mieć na swoim biurku.
Jc: Patricio...
P: Słucham
Jc: Przesadziłam ostatnio. No wiesz, z tym pomysłem o ciąży. To było niepotrzebne.
P: Przyzwyczaiłem się, że mówisz dużo niepotrzebnych rzeczy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:01:26 18-08-15    Temat postu:

Kurde znając życie znowu się coś wydarzy, że Patricio się nie dowie o dziecku, ale chciałabym aby już się dowiedział. Jak Sara wyjedzie to będzie straszne, mam nadzieje, że do tego nie dojdzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:24:14 19-08-15    Temat postu:

o Boze jakie cudowne!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:00:54 23-08-15    Temat postu:

Opowiadanie 11

Zbliżał się wieczór, a Sara nadal zastanawiała się co ma zrobić. Musiała szybko coś wymyślić, albo zacząć się pakować i wyjechać jeszcze dziś.
J: Ty nadal tutaj? Myślałem, że dawno pojechałaś do domu.
S: Mam jeszcze coś do zrobienia.
W tym momencie ją olśniło. Nie wiedziała czy to dobry pomysł, ale zdała sobie sprawę, że sama nie wybrnie z tej sytuacji.
S: Javier, musisz mi pomóc.
J: W czym, coś się stało?
S: W pewnym sensie. Jackie robiła mi badania...
J: No wiem, tak jak wszystkim agentom i co w związku z tym?
S: Jutro mają być wyniki, a Ty musisz mi pomóc je zamienić.
J: Ale jak to zamienić, o co chodzi?
S: To długa historia. Teraz najważniejsze jest żeby nikt ich nie zobaczył, rozumiesz? Proszę Cię o nic nie pytaj, tylko mi pomóż.
J: Co takiego wykażą te badania, że Jackie nie może dostać tych wyników?
S: Javier proszę.
J: Jeśli coś Ci dolega...
S: Nic mi nie jest. Kiedyś Ci to wyjaśnię. Pomożesz mi czy nie?
J: No dobrze, co mam zrobić?
S: Plan jest prosty, kiedy Jackie odbierze wyniki i zaniesie je do siebie to zaprowadzę ją do gabinetu pod pretekstem omówienia jakiejś sprawy, a wtedy Ty pójdziesz do jej pracowni, weźmiesz kopertę z moimi wynikami i zostawisz tam to.
W tym momencie Sara podała mu plik kartek.
S: To są moje wyniki sprzed trzech lat,
Jackie jeszcze wtedy z nami nie pracowała, więc się nie zorientuje. Później przyniesiesz kopertę mnie, a ja już będę wiedziała co z nią zrobić.
J: Ponawiam pytanie, po co to wszystko? Jesteś chora?
S: Nie, po prostu tak musi być i koniec.
J: Wiesz, że jeśli ktoś się dowie to będziemy mieć problemy.
S: Nikt się nie dowie, spokojnie.
Pojechała do domu, przez pół nocy zastanawiała się czy ich plan się powiedzie. Wiedziała, że jeżeli coś się nie uda, to będzie koniec. Była na siebie trochę zła, bo nie chciała wplątywać w to Javiera, ale wiedziała, że sama niczego nie zdziała.
Zerwała się z łóżka skoro świt. Chciała być w agencji jak najwcześniej, nie mogła sobie dzisiaj pozwolić na żadne potknięcie.
Gdy dotarła do pracy spotkała Javiera.
S: Gotowy?
J: Tak, chociaż nadal nie wiem po co to robimy.
S: I nie musisz wiedzieć, to nawet lepiej.
Uważaj, idzie Jackie. Pójdę za nią, a Ty bądź w pobliżu.
Jak planowali, tak zrobili. W czasie gdy Sara zagadywała Jackie, Javier podmienił jej wyniki. Nie mógł zrozumieć czemu Sarze tak na tym zależy. Czyżby jednak coś jej dolegało? Nie wyglądała na chorą, ale jej ostatnie dolegliwości bardzo go niepokoiły. Wychodząc z gabinetu Jackie natknął się na Patricia.
P: A co Ty tu robisz?
J: Nic, szukałem doktor Montoyi. Miała dla mnie jakieś raporty.
Jc: Już jestem, Smith mnie zatrzymała.
P: Jest już w pracy?
Jc: Tak, w gabinecie.
Patricio robił obchód po agencji, a Jackie rozmawiała chwilę z Javierem. Wydawało się jej, że jest jakiś dziwny, ale wiedziała, że i tak jej nie powie o co chodzi.
W międzyczasie do Sary przyszedł Rocky.
R: Zbieraj się.
S: Dokąd?
R: Wychodzimy na akcję.
S: Ja nie mogę.
R: Dlaczego? Szef zarządził, że mają iść wszyscy najlepsi, to jakaś grubsza sprawa. Chyba nie chcesz żeby się wkurzył.
S: Nie, nie chcę. Daj mi minutkę. Zaraz do Was dołączę.
Sara wiedziała, że to ryzykowne. Nie powinna iść na tą akcję, ale skoro Patricio tak zarządził to nie miała wyjścia. Bała się tylko, by dziecku nic się nie stało.
Patricio był zaskoczony kiedy nie zastał jej w gabinecie, ale stwierdził, że pewnie pracuje gdzieś indziej. Cieszył się, że może spotykać Sarę chociaż w pracy, cały czas starał się też ją chronić. Stwierdził, że nie będzie jej wysyłał na żadne akcje, bo nie chce by coś jej się stało. Martwił się tylko tym, że chciała wyjechać. Postanowił jednak, że do tego nie dopuści i zatrzyma ją tu za wszelką cenę.
Z zamyślenia wyrwała go Jackie.
Jc: Masz coś nowego w sprawie DeRossasa?
P: Niestety nie, ale jak byś się czegoś dowiedziała, to informuj mnie na bieżąco.
Jc: W porządku.
P: A i przyślij do mnie Smith.
Jc: Przecież jej nie ma.
P: Jak to nie ma? To gdzie jest?
Jc: Widziałam, jak wychodziła na akcję. Razem z Rockym i paroma innymi agentami.
P: Co Ty mówisz?! Przecież nigdzie jej nie wysyłałem. Kto do tego dopuścił?
Jc: Uspokój się, jest taką samą agentką jak wszyscy. Poradzi sobie.
P: I tu się mylisz, Smith nie jest jak wszyscy. Ten kto ją tam wysłał słono mi za to zapłaci.
W tym samym czasie Javier zastanawiał się czy powinien zaglądać do wyników Sary. Prosiła go by w to nie wnikał, ale z drugiej strony jest jej synem i ma prawo wiedzieć, czy coś jej dolega. Wbrew jej zakazowi otworzył kopertę. Na początku wszystko wydawało mu się w normie, przeleciał tylko wzrokiem po wszystkich rubryczkach i już miał dać sobie spokój, kiedy zauważył znaczne podwyższenie jednego z hormonów. Znał się trochę na tym i wiedział, że to oznacza jedno - Sara jest w ciąży! Nie mógł w to uwierzyć. Więc to dlatego tak dziwnie się zachowywała, nie chciała by ktokolwiek się dowiedział, bo wtedy nie mogłaby spokojnie pracować. Ale czemu Picasso zachowuje się wobec niej tak obojętnie, czemu w ogóle pozwolił jej wrócić do pracy i na dodatek wysłał ją na akcję? Powoli wszystko zaczynało układać się w całość. Patricio musiał stchórzyć kiedy się dowiedział i to dlatego Sara się z nim rozstała. Javier był wściekły, nie mógł uwierzyć, że Picasso okazał się aż takim draniem. Zostawił ją z tym wszystkim samą i na dodatek narażał życie Sary i ich dziecka.
J: Zabiję go!
Patricio był zdenerwowany. Na samą myśl, że Sarze coś może się stać miał ochotę kogoś zabić.
Do gabinetu wpadł Javier i rzucił się na Patricia z pięściami.
J: Ty draniu, jak mogłeś jej to zrobić?! Ona Cię kocha, a Ty ją tak skrzywdziłeś! Dziwię się, że masz czelność nazywać się facetem!
Patricio stał z zakrwawionym nosem.
P: Odbiło Ci, co Ty robisz?!
J: Mnie odbiło?! Spójrz na siebie, jesteś zwykłym śmieciem! Na dodatek wysłałeś ją w tym stanie na akcję. Jeśli coś jej się stanie to osobiście zamienię Twoje życie w piekło.
P: To nie ja wysłałem Sarę na akcję, sam chciałbym wiedzieć kto to zrobił! Ale zaraz, w jakim stanie? O czym Ty do cholery mówisz?
J: Nie udawaj większego idioty niż jesteś. Dobrze wiesz o czym mówię!
W tym momencie do gabinetu weszła Sara.
S: Co tu się dzieje? Wasze krzyki słychać w całej agencji. Patricio co Ci się stało?
P: Dostałem od Twojego syna, ale to nieistotne. Nic Ci nie jest, czemu w ogóle poszłaś na tą akcję?
J: Nie udawaj teraz, że się o nią martwisz. Zwrócił się do Sary.
J: Czemu tak się narażasz? Przecież wiesz, że nie powinnaś.
Patrzyła na niego zdumiona. Czyżby Javier zajrzał do jej wyników i dowiedział się, że jest w ciąży?
S: Spokojnie, nic mi nie jest. Rocky powiedział mi, że kazałeś wysłać wszystkich najlepszych, więc poszłam.
P: Co za idiota! Przecież to oczywiste, że Ciebie się to nie tyczyło. Wyjaśnię to z nim.
S: Nie ma takiej potrzeby, przecież na tym polega moja praca.
J: Co Ty mówisz? Nie możesz teraz chodzić na akcje. Nie w Twoim stanie.
P: Jakim stanie? Dowiem się o co tu chodzi i dlaczego się na mnie rzuciłeś?
J: To była tylko namiastka tego co powinieneś dostać.
S: Uspokójcie się. Javier zostaw nas samych.
J: Nie ma mowy, nie zostawię Cię z nim.
S: Javier proszę, później porozmawiamy.
Wyszedł, a Sara była przerażona. Nie wiedziała ile jej syn zdążył powiedzieć Patriciowi.
P: No więc? O co tu chodzi?
S: O nic. Lepiej mi wyjaśnij czemu niby miałam nie iść na tą akcję?
P: Nie chciałem Cię narażać, to niebezpieczne.
S: Po to byłam szkolona. Wiem, jak się zachowywać w takich sytuacjach, a Tobie nic do tego. Ile razy mam powtarzać, że nie chcę specjalnego traktowania? Nie zachowuj się jak byś był moim...
P: Kim? Mężem, partnerem?
S: Ochroniarzem.
P: Zawsze będę Cię chronił, bez względu na wszystko. A teraz powiedz mi o co chodziło Javierowi? Co Ci jest?
S: Nic mi nie jest. Coś mu się pomyliło.
P: Mam uwierzyć, że przez pomyłkę się na mnie rzucił?
S: Nie odpowiadam za to co robi mój syn, jest dorosły.
P: Owszem, ale jest też rozsądny i wiem, że nie atakowałby mnie od tak. O co chodzi?
Sarze puściły nerwy.
S: Może lepiej to Ty mi wyjaśnisz o co chodziło z tymi badaniami?
P: A o co miało chodzić?
S: Dziwnym trafem zarządzono je od razu kiedy wróciłam do pracy. Sądzisz, że jestem taka głupia, żeby uwierzyć w taki przypadek?
P: Co sugerujesz?
S: To, że nie chciałam Ci pokazać moich wyników, więc postanowiłeś zdobyć je inaczej.
P: Naprawdę myślisz, że byłbym do tego zdolny? Że mógłbym Cię podejść? Nie wierzę, że to mówisz. Saro kocham Cię, nie miałem z tym nic wspólnego. Powiedz, że mi wierzysz.
Wiedziała, że przesadziła. Znała Patricia, potrafił być przebiegły, ale nie mógłby być taki w stosunku do niej.
S: Nie wiem już w co mam wierzyć...
P: Proszę Cię...
S: Nie, to ja Cię proszę. Daj mi wreszcie spokój!
Wyszła trzaskając drzwiami. Patricia niepokoiło jej zachowanie, a także to o czym mówił Javier. Zastanawiał się co mógł mieć na myśli mówiąc o stanie Sary. Wiedział teraz na pewno, że coś jest nie tak i postanowił to sprawdzić. Jako szef miał wgląd do dokumentów agentów. Nie chciał tego robić, ale uznał, że nie ma innego wyjścia. Przestudiował dokładnie wyniki Sary, ale nie znalazł tam nic niepokojącego. Stwierdził nawet, że są nadzwyczaj dobre, biorąc pod uwagę jej ostatnie kłopoty zdrowotne. Kompletnie nic z tego nie rozumiał, ale postanowił poczekać na rozwój sytuacji.
W międzyczasie Sara wróciła do domu, wzięła prysznic i chciała jak najszybciej zasnąć. Była wykończona, ten dzień był dla niej zdecydowanie zbyt intensywny. Wiedziała też, że będzie musiała porozmawiać z Javierem. Miała nadzieję, że ją zrozumie. Już chciała się położyć, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi. O tej porze? Popatrzyła przez wizjer i nie była specjalnie zaskoczona, to był jej syn.
S: Wejdź proszę.
J: Nie będę się bawił w jakieś czułe powitania. O co tu chodzi, czemu o niczym nie wiem?
S: Nie możemy odłożyć tej rozmowy na jutro? Jestem wykończona.
J: Nie, wyjaśnisz mi to teraz.
S: W takim razie usiądź, to długa historia...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:56:22 23-08-15    Temat postu:

'-'-
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:07:02 24-08-15    Temat postu:

Patricio jest już coraz bliżej odkrycia prawdy, chociaż pewnie jeszcze trochę to potrwa. Dobrze, że Javier się dowiedział, teraz będzie mógł chronić matkę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:20:02 24-08-15    Temat postu:

a mi sie cos dziwnie wydaje, ze Patricio sie domysla........
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:52:32 24-08-15    Temat postu:

No ja nie wiem czy się domyśla, przecież Patricio sądzi, że jest bezpłodny. Bardziej może myśleć, że Smith jest chora czy coś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:04:25 24-08-15    Temat postu:

no tak...ale Jacki zasugerowała cos i dała mu do myslenia......tylko on sam nie moze w to uwierzyc.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 3 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin