Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Królowa serc: Smith & Supremo - wersja alternatywna :D
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:46:27 11-07-15    Temat postu: Królowa serc: Smith & Supremo - wersja alternatywna :D

Sara Smith i Patricio Picasso - para z serialu Królowa serc, która podbiła serca wielu widzów (także i moje). W serialu poznaliśmy ich trudną relację, a ja w rzeczywistości stworzyłam troszkę inną wersję ich historii. Zapraszam do czytania


Opowiadanie 1
Kiedy wróciła do domu było bardzo późno. Ostatnimi czasy dużo pracowała. To pomagało jej się nie zastanawiać gdzie jest Patricio i co teraz robi. Tęskniła za nim, chociaż sama nie wiedziała czy tego chce. Ta misja trwała już bardzo długo i w pewnym momencie straciła z nim kontakt. Rozumiała, że taka jest ich praca, ale mimo wszystko tęsknota była silniejsza. Weszła do mieszkania i pomimo całkowitej ciemności wiedziała, że ktoś tam jest. Szybko wyjęła pistolet i zapaliła światło. Nie mogła uwierzyć własnym oczom - to był on!
S: Patricio, jak, skąd?
P: Nie przywitasz się ze mną?
W tym momencie Sara rzuciła mu się w ramiona. Tak długo czekała na ten moment. Pragnęła by ta chwila trwała wiecznie. Nim się zorientowali byli już w łóżku, dopiero tam poczuli jak bardzo się za sobą stęsknili, jak bardzo ich ciała pragnęły by poczuć się nawzajem. Po wszystkim leżeli wtuleni w siebie.
S: Boję się, że to sen z którego zaraz się obudzę i nie będzie Cię przy mnie.
P: Kochanie, to nie sen. Jestem tutaj, wróciłem do Ciebie i przyrzekam, że już nigdy Cię nie zostawię. Ta misja trochę wymknęła się spod kontroli, dlatego tak długo się nie odzywałem. Ale strasznie za Tobą tęskniłem, każdy dzień, każda noc bez Ciebie to była prawdziwa udręka.
S: Sądziłam, że nie będziesz chciał mnie widzieć kiedy wrócisz. To co powiedziałam przed Twoim wyjazdem... Patricio, ja tak nie myślałam, byłam wściekła kiedy zobaczyłam Cię z Jackie. Wiem, że nawet się nie pocałowaliście, ale bałam się, że mnie dla niej zostawisz, dlatego powiedziałam, że nie chcę Cię więcej widzieć. Ale kiedy tylko wyszedłeś z gabinetu bardzo tego pożałowałam. Nie było dnia żebym się nie zastanawiała czy wszystko u Ciebie dobrze i czy jeszcze mnie kochasz. Patricio... W tym momencie przerwał jej pocałunkiem. Był inny niż zwykle, Sara czuła, że bardzo ją kocha i że nie chowa wobec niej urazy. Wiedziała, że teraz między nimi musi być dobrze...
Kiedy się obudziła Patricia nie było obok. Miała wrażenie, że to wszystko jej się przyśniło. Wstała i poszła do kuchni, gdzie czekała na nią prawdziwa niespodzianka. Cały salon był zastawiony kwiatami, a pośród nich był Patricio przygotowujący śniadanie.
P: Moja śpiąca królewna się obudziła. Podszedł do niej i namiętnie ją pocałował.
S: Skąd to wszystko się wzięło? Nie musiałeś.
P: Ale chciałem. Chcę dla Ciebie wszystkiego co najlepsze, bo Cię bardzo kocham i będę Ci to udowadniał na każdym kroku. Nie chcę żebyś czuła się zagrożona czy to przez Jackie czy jakąkolwiek kobietę, bo to Ty jesteś dla mnie najważniejsza. Przez te 4 miesiące dużo zrozumiałem i nie pozwolę by cokolwiek nas rozdzieliło.
S: Więc już zawsze tak będzie? Rozumiem, że codziennie mogę się spodziewać takiego śniadania?
Uśmiechnęła się zalotnie. Doskonale wiedziała, jak to na niego działa. Powoli zaczął zmniejszać dystans między nimi.
P: Śniadania, obiadu, kolacji...
Po czym wyszeptał jej do ucha: Ale najlepszy i tak zawsze będzie deser...
Westchnęła głęboko tak jakby nie mogła złapać oddechu. To jej się zdarzało bardzo często kiedy Patricio był obok.
Chwycił ją mocno i posadził na swoich kolanach, ani na chwilę nie chciał wypuszczać jej z objęć.
P: No dobrze, ale teraz porozmawiajmy, musisz mi opowiedzieć wszystko co działo się w ostatnim czasie.....


Opowiadanie 2

Kiedy pojechali do pracy Patricio wziął się za przeglądanie raportów. Nie był zaskoczony, że agencja tak dobrze funkcjonowała pod jego nieobecność. Wiedział co robi zostawiając ją w rękach Sary. Zdziwiło go natomiast to, jak dobrze zaczęła dogadywać się z Bolivarem. Stosunki między nimi ewidentnie się polepszyły, z czego był zadowolony. Od zawsze zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo Sara chce pogodzić się z synem. Żałował jedynie, że nie mógł jej w tym wspierać. Z zadumania wyrwała go Jackie, która przyszła się z nim przywitać.
J: Cześć szefie. Chyba się pogniewam, tyle czasu Cię nie było i po powrocie nawet nie raczyłeś do mnie zajrzeć?
P: Witaj Jackie, jak widzisz mam dużo pracy, więc jeśli masz do mnie jakąś sprawę, to streszczaj się.
Była wyraźnie zawiedziona reakcją Patricia, spodziewała się czegoś innego.
J: Nie musisz być dla mnie taki oschły, zwłaszcza że przed Twoim wyjazdem byliśmy w całkiem niezłych stosunkach, nie uważasz? Wydawało mi się nawet, że coś jeszcze może z tego być.
P: To źle Ci się wydawało Jackie. Nie dawałem Ci żadnych sygnałów, a po tych 4-ech miesiącach wiem, że jedyną kobietą na jakiej mi zależy jest Sara.
Jackie patrzyła na niego ze złością, nadal nie wybiła sobie Patricia z głowy i miała nadzieję, że mimo wszystko on zapomni o Smith i wróci do niej. Nie miała zamiaru kontynuować tej rozmowy, rzuciła mu tylko na odchodne: W takim razie radziłabym Ci być czujnym, bo Twoja Sara ma już adoratora. Rocky Balboa bardzo lubił dotrzymywać jej towarzystwa kiedy Cię nie było.
Jackie wyszła z impetem, a w tym momencie do gabinetu weszła zdziwiona Sara.
S: Coś się stało? Wyglądasz na zdenerwowanego. Pokłóciliście się z Jackie?
Patricio przyglądał jej się uważnie. Po słowach Jackie poczuł ukłucie zazdrości, dobrze wiedział co zrobiłby każdemu kto kręciłby się koło Sary. Ufał jej jednak i pomimo tego, że przed jego wyjazdem się pokłócili, to był pewien, że ona nie byłaby zdolna by go zdradzić.
S: Patricio, tu ziemia. O co chodzi?
P: Nie, o nic. Po prostu nie mogę się na Ciebie napatrzeć. Tak bardzo za Tobą tęskniłem.
W tym momencie chwycił ją mocno i zaczął całować. Sara była zaskoczona jego zachowaniem, ale cieszyła się, że Patricio w końcu jest obok.
S: A to za co?
P: Za to, że jesteś i chcę żebyś zawsze ze mną była. Mogę Cię o coś zapytać?
S: Słucham.
P: Ufam Ci i jestem pewien, że pod moją nieobecność nie zrobiłaś niczego złego, ale nie mam takiego zaufania do innych. Dlatego chcę wiedzieć czy ktoś próbował Cię pocieszać i chciał zająć moje miejsce?
Sara była zaskoczona pytaniem jakie zadał jej Patricio. Domyślała się, że ktoś powiedział mu o tym, że przyjaźni się z Rockym. Nie była jednak pewna czy uwierzy on, że między nimi nie ma niczego więcej.
P: Zapytam wprost, czy Balboa stał się dla Ciebie kimś więcej?
S: Nie. To prawda, że Rocky jest mi bliski, ale tylko się przyjaźnimy. Między nami nigdy do niczego nie doszło, cały ten czas myślałam tylko o Tobie. Owszem chciał mnie pocieszyć i bardzo mi pomagał, ale ja nigdy nie dałam mu żadnych sygnałów. Wierzysz mi?
Popatrzył na nią i wiedział, że mówi prawdę. Za długo na siebie czekali i Patricio był pewien, że Sara nie zrobiłaby niczego przeciwko niemu. Podszedł do niej i objął najmocniej, jak tylko potrafił. Sara wtuliła się w niego, bała się, że znów go straci.
P: Oczywiście, że Ci wierzę. Tylko wściekłem się na samą myśl, że mogłabyś być z kimś innym, że ktoś inny mógłby Cię uszczęśliwić i...
Weszła mu w słowo
S: Nikt nie mógłby mnie uszczęśliwić tak jak Ty. Ostatnie miesiące były straszne, nie wiedziałam co się z Tobą dzieje i na niczym nie mogłam się skupić. Na szczęście miałam przy sobie Javiera, to on mnie najbardziej wspierał.
P: Cieszę się, że się dogadaliście i że zobaczył w Tobie matkę. Zasługujesz na to.
S: A ja cieszę się, że zmieniłeś swoje nastawienie do Reiny i Asuncion, najwyższa pora żebyśmy zaczęli być normalną rodziną.
P: To prawda, dlatego mam dla Ciebie propozycję. Co Ty na to żebyśmy zamieszkali razem?
S: Mówisz poważnie?
P: Jak najbardziej, już od dawna marzę o tym by się z Tobą nie rozstawać ani na chwilę.
S: Czy dobrze rozumiem, mam mieć romans z własnym szefem? Przecież to by było nieprzyzwoite - spojrzała na niego zalotnie i uśmiechnęła się. A tak poważnie, to myślę, że to świetny pomysł.
P: Miałem nadzieję, że tak powiesz.
S: Ale mam jeden warunek.
P: Jaki kochanie?
S: To Ty przeprowadzisz się do mnie. Z resztą prawie już tam mieszkasz więc nie będzie żadnego problemu.
P: Dobrze skarbie, dla Ciebie wszystko.
Zaczęli się całować, w tym momencie do gabinetu wpadł Rocky.
R: Chodźcie szybko, musicie to zobaczyć...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:08:01 14-07-15    Temat postu:

Opowiadanie 3

Gdy byli już w centrali okazało się, że na miejscu które od dawna monitorowali doszło do morderstwa. Napastnik był zamaskowany i zapisy z monitoringu na niewiele się zdały. Patricio natychmiast postanowił, że trzeba tam pojechać.
P: Nie ma na co czekać, jadę tam.
S: Proszę Cię, nie. A co jeżeli ten morderca nadal tam jest? Nie możesz tak ryzykować!
Patricio był kompletnie zaskoczony jej reakcją. Nie wiedział co ma powiedzieć.
P: Saro, spokojnie. Przecież jestem jednym z najlepiej przeszkolonych agentów, poradzę sobie.
S: Nie chcę żeby coś Ci się stało, nie przeżyłabym tego. Nie mogę znów Cię stracić!
P: Kochanie, nie stracisz. Rozejrzę się tam i zaraz wracam. Obiecuję, że nic mi się nie stanie, a wiesz czemu? Bo mam dla kogo żyć, muszę tu wrócić i opiekować się Tobą. A no i najważniejsze, przecież mamy razem zamieszkać. Nic nie pokrzyżuje nam tych planów, obiecuję.
Patricio pocałował ją w czoło i wyszedł. Sara sama nie wiedziała czemu tak zareagowała. W tym momencie zdała sobie sprawę, jak bardzo jej na nim zależy, że nie liczy się dla niej nikt inny. Pod nieobecność Patricia nie mogła sobie znaleźć miejsca, starała się zająć papierkową robotą, ale nic jej nie wychodziło. Wiedziała, jak świetnym jest agentem, ale mimo to bała się, że coś mu się stanie. Kiedy otworzyły się drzwi gabinetu poderwała się znad papierów. Miała nadzieję, że to Patricio, jednak to nie był on, a Rocky.
R: Rozczarowana? Chyba nie mnie się spodziewałaś?
S: O co chodzi Rocky, coś się stało?
R: Pomyślałem, że może nie chcesz tu siedzieć sama. Wiem, że o wiele bardziej wolałabyś żeby zamiast mnie był tu szef, ale niestety nadal nie wrócił.
Sara wyraźnie posmutniała, ciągle niepokoiła się o Patricia. Miała złe przeczucia.
R: Kochasz go, prawda?
Wyraźnie zaskoczyło ją to pytanie, nie sądziła, że Rocky będzie wobec niej taki bezpośredni.
S: Dlaczego mnie o to pytasz?
R: Kochasz i to bardzo, inaczej nie martwiłabyś się o niego.
S: Tak, masz rację. Patricio jest dla mnie bardzo ważny i nie chcę żeby coś mu się stało. Ale nie rozumiem czemu Ciebie tak to obchodzi.
R: Może dlatego, że się o Ciebie martwię i nie chcę żebyś znowu cierpiała. Dobrze wiesz jaki jest nasz wspaniały szef.
S: Co masz na myśli?
R: Już raz Cię zostawił. 4 miesiące nie dawał znaku życia, a Ty tak na niego czekałaś. Naprawdę chcesz przez to znowu przechodzić?
S: Doceniam to, że się o mnie martwisz, ale to nie jest Twoja sprawa. Jestem dorosła i sama o sobie decyduję. Będę kochała kogo zechcę i nikt mi tego nie zabroni. Patricio mnie nie zawiedzie, jestem tego pewna i wiem, że tylko z nim mogę być szczęśliwa. Życzę Ci żebyś też kiedyś poczuł coś takiego.
Popatrzył jej prosto w oczy i powiedział: Już poczułem....
Sara zmieszała się, nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć. Domyślała się o co chodzi Rockyemu, ale nie chciała tego słuchać.
R: Przepraszam, to było bez sensu. Pójdę już, gdybyś czegoś potrzebowała, to wiesz gdzie mnie szukać.
Rocky wyszedł, a w Sarze na nowo obudził się niepokój, nie mogła pozbyć się tego okropnego przeczucia. Bała się, że coś się stanie, popatrzyła przez okno i zamyśliła się. W pewnym momencie poczuła, że ktoś ją obejmuje, obróciła się i zobaczyła Patricia. Wszedł do gabinetu tak cicho, że nawet tego nie zauważyła. Przytuliła się do niego, nie chciała by wypuszczał ją ze swych ramion. Popłynęły jej łzy, a Patricio natychmiast to zauważył.
P: Hej, kochanie. Co się stało?
S: Tak się cieszę, że nic Ci nie jest. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak się denerwowałam. Wiem, że to śledztwo jakich wiele, ale miałam takie okropne przeczucia. Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś Ci się stało.
P: Już dobrze, jestem tutaj i nic mi nie jest. To jedno z najgorszych morderstw jakie widziałem, ale nikogo tam nie spotkałem, zabójca musiał uciec.
S: Obiecaj mi, że nie będziesz nigdy ryzykował, że postarasz się pomimo tego jak niebezpieczna jest nasza praca, zachowywać się ostrożnie. Patricio, proszę musisz mi to obiecać.
Popatrzył na nią z ogromną czułością. Jej słowa znaczyły dla niego bardzo wiele, bo dzięki nim wiedział, jak bardzo jest dla niej ważny. Nie chciał jednak by musiała się o niego martwić.
P: W porządku, obiecuję. Nigdy nie zrobię niczego co mogłoby zagrozić naszemu bezpieczeństwu. Będę na siebie uważał, a co najważniejsze opiekował się Tobą. A teraz chodź, koniec pracy na dziś, musimy zająć się ważniejszymi sprawami.
S: Jak na przykład?
P: Jak na przykład przeprowadzką i urządzaniem naszego życia na nowo........
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:18:52 18-07-15    Temat postu:

Genialne są te twoje opowiadania. I podoba mi się, że są tak dokładne, bo wszystko mogę sobie wyobrazić. Czekam na więcej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:29:10 19-07-15    Temat postu:

Cieszę się, że tak dobrze się je czyta
A na miłe niedzielne popołudnie kolejna część:

Opowiadanie 4

Minęło kilka tygodni, Sara nie sądziła, że między nimi może być tak dobrze. Mimo, że już jakiś czas mieszkali razem, to wcale się nie kłócili, codzienność wyraźnie im służyła. Patricio okazał się świetnym panem domu, nie migał się od żadnych obowiązków. Sara czuła, że wreszcie wszystko jest na swoim miejscu. Martwiła się tylko o jedno - docinki w pracy. Głównie ze strony Jackie, która wyraźnie nie mogła znieść tego, że Patricio wybrał Sarę, a nie ją. Mimo wszystko starała się nie wchodzić z Jackie w żadne konflikty, nie chciała by Patricio musiał się niepotrzebnie denerwować. Od paru dni kiepsko się czuła, była rozdrażniona i na nic nie miała ochoty. Starała się by Patricio niczego nie zauważył, rozpracowywał teraz ważną misję i nie chciała mu dokładać problemów, wiedziała że bardzo by się przejął i zaraz wysłałby ją do lekarza.
P: Kochanie, wszystko w porządku? Kiepsko wyglądasz.
S: Dziękuję, bardzo oryginalny komplement.
P: Mówię poważnie, ostatnio mało jesz, źle sypiasz.
S: To tylko chwilowe osłabienie, niedługo mi przejdzie.
P: Mam nadzieję, w przeciwnym razie osobiście odstawię Cię pod gabinet lekarski.
S: Nie będzie takiej potrzeby. Lepiej powiedz, jak idzie misja, macie coś nowego?
P: Na razie nie. To wyjątkowo skomplikowana historia, ale rozwiążemy ją z Javierem. Teraz muszę na chwilę pojechać do agencji, miałem pracować w domu, ale zapomniałem ważnych papierów.
S: Pojadę z Tobą, muszę zawieźć Jackie raporty i wziąć od niej nowe ekspertyzy.
Kiedy Sara wstała z kanapy wyraźnie zakręciło jej się w głowie. Patricio szybko to wychwycił.
P: Co się dzieje? Jesteś strasznie blada.
S: Nie nic, po prostu za szybko wstałam. Chodźmy.
P: Powinnaś zostać w domu i się położyć.
S: Daj spokój, nic mi nie jest. Jedźmy już, bo mamy dużo pracy.
Patricio popatrzył na nią z dużą wątpliwością, ale wiedział, że Sara jest rozsądna.
W agencji wszystko toczyło się tak jak powinno, nieobecność szefa nie rozluźniła poziomu pracy. Patricio poszedł do gabinetu szukać dokumentów, a Sara do Jackie. Zauważył, że stosunki między jego ukochaną, a byłą żoną są napięte, ale postanowił, że nie będzie się wtrącał, przynajmniej dopóki Jackie nie przekroczy pewnej granicy. Do gabinetu weszła Sara, była wyraźnie niezadowolona, Patricio przypuszczał, że znowu pokłóciły się z Jackie.
P: Co ona Ci powiedziała?
S: Nic takiego, masz już te raporty?
P: Mam, ale wydaje mi się, że będę musiał porozmawiać z Jackie i pokazać gdzie jest jej miejsce. Nie pozwolę, żeby robiła Ci jakiekolwiek problemy.
S: Patricio daj spokój, sprzeczki w pracy się zdarzają, to normalne.
P: Zwłaszcza dla Jackie, nigdy nie umiała się podporządkować.
S: Nie rozmawiajmy już o tym, możemy jechać tylko zabiorę coś z biurka.
W tym momencie do gabinetu wszedł Bolivar.
J: Cześć, nie sądziłem, że Was tu zastanę.
P: Jeszcze moment i byś nie zastał, właśnie wychodzimy.
J: Ok, wpadnę do Was po pracy i podrzucę nowe raporty.
S: Dobrze, możemy jechać.
Patricio był już przy drzwiach, kiedy Sara zrobiła parę kroków i upadła. Obaj z Javierem rzucili się ku niej.
P: Sara! Kochanie, co się stało?
J: Przyniosę jej wody.
P: Sara, Sara obudź się.
Zaczęła powoli otwierać oczy.
S: Co się stało?
P: Skarbie, zemdlałaś. Nie ruszaj się, Javier zaraz przyniesie Ci wodę.
W tym momencie wszedł do gabinetu.
J: Mamo, wszystko w porządku?
S: Tak, zakręciło mi się trochę w głowie i straciłam równowagę, ale już jest ok.
P: Ostatnio często Ci się to zdarza. Powinien obejrzeć Cię lekarz.
S: O nie, żadnych lekarzy. Nic mi nie jest!
P: Nie możemy tego lekceważyć, a co jeśli to coś poważnego?
J: Patricio ma rację. Musisz się zbadać.
S: Dajcie spokój, jestem zdrowa. To było tylko chwilowe osłabienie. Możemy już jechać do domu?
P: Jasne, a tam położysz się do łóżka i odpoczniesz. I bez dyskusji. (Do Javiera): zajmę się nią.
Kiedy jechali do domu, nie odezwali się do siebie ani słowem. Sara była zła, że Patricio próbuje nią rządzić, natomiast on denerwował się, że jego ukochana tak lekceważy swoje zdrowie. Gdy byli na miejscu Sara chciała wysiąść z samochodu, ale Patricio ją zatrzymał.
P: Czemu jesteś taka uparta? Przecież to dla Twojego dobra. Skarbie, martwimy się o Ciebie z Javierem, widzę że źle się czujesz i uważam, że należy coś z tym zrobić.
Sara patrzyła na niego uważnie, w jednej chwili jej złość minęła, bo poczuła, że Patricio nie robi niczego złośliwie i przeciwko niej, tylko się o nią troszczy. Patrzył na nią z taką czułością, że nie mogła się powstrzymać i pocałowała go. Patricio był zaskoczony, spodziewał się, że Sara znowu na niego naskoczy.
S: Dziękuję, że tak się o mnie troszczysz i przepraszam, że byłam taka niedobra. Nie wiem co się ze mną dzieje. Możemy się umówić, że jeżeli do jutra nadal będę się źle czuła to sama pójdę do lekarza, ok?
P: W porządku, ale dzisiaj na pewno nie pozwolę Ci pracować. Weźmiesz kąpiel i położysz się do łóżka, zgoda?
S: Dobrze, ale chcę żebyś był przy mnie.
P: (z uśmiechem)Załatwione.
Kiedy Sara brała prysznic, Patricio przygotowywał kolację. Był szczęśliwy, że udało im się dogadać. Nienawidzi jak Sara jest na niego zła i ostatnie czego chce to sprawiać jej przykrość.
Sara weszła do kuchni, była wyraźnie zrelaksowana. Przytuliła się do Patricia.
S: Ta kąpiel dobrze mi zrobiła. Od razu lepiej się czuję.
P: To dobrze, kolacja jest prawie gotowa.
S: Co my tu mamy? Paella mmm, wiesz jak mnie zadowolić.
P: Mam nadzieję, że nie tylko w kuchni.
Mrugnął do niej, po czym oboje się roześmiali.
Po kolacji Patricio zmywał, a Sara czytała książkę. W tym czasie przyjechał do nich Javier z nowymi dokumentami i żeby zapytać, jak się czuje Sara. Uświadomił sobie, że bardzo mu na niej zależy i że nie chce po raz kolejny stracić matki. Dla Sary znaczyło to bardzo wiele, cieszyła się, że udało jej się odzyskać syna i że na dodatek jest dla niego taka ważna. Kiedy poszedł podzieliła się swoimi odczuciami z Patriciem.
S: Wiesz, nie wiem czy zasłużyłam na to wszystko. Twoja miłość, wybaczenie Javiera.
P: Skarbie, oczywiście że tak. Na to i na wiele więcej. My obaj Cię bardzo potrzebujemy i dlatego musisz być zdrowa i dbać o siebie. Nie możemy teraz stracić tego wszystkiego na co tak długo czekaliśmy.
S: Masz rację, musimy być szczęśliwi. Wiesz na co mam teraz ochotę?
Spojrzała na niego zalotnie, a on odwzajemnił się chytrym uśmiechem.
P: Nie powinnaś odpocząć?
S: Zawsze zdążę to zrobić, a wydaje mi się, że są ciekawsze zajęcia.
Nie musiała długo czekać na reakcję Patricia. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni, gdzie zaczęli się całować. Był taki delikatny, Sara czuła się jakby unosiła się do nieba. Wiedziała, że jeżeli Patricio przy niej będzie, to nigdy nie spotka jej nic złego....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:55:28 20-07-15    Temat postu:

OMG Sara źle się czuje Oby to było to co myślę Czekam na kolejną część, czytam to jednym tchem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
truler1
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Lut 2015
Posty: 4212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:37:11 24-07-15    Temat postu:

Nieźle wciągają twoje opowiadania czekam na wiecej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:29:04 24-07-15    Temat postu:

To opowiadanie podzieliłam na dwie części, następna już jutro

Opowiadanie 5

Niestety dolegliwości Sary nie ustały, a wręcz się nasiliły. Na drugi dzień była tak słaba, że nie miała siły wstać z łóżka. Patricio postanowił, że nie pójdzie do pracy tylko zostanie w domu i zajmie się nią. Wedle umowy zadzwonił też po lekarza. Sara sama nie rozumiała co się dzieje, przecież wieczorem czuła się już całkiem nieźle, przyznała Patriciowi rację co do wizyty lekarza, bała się tylko co z tego wyniknie.
Doktor ją zbadał i stwierdził, że to kwestia przemęczenia. Zalecił parę dni wolnego i szczegółowe badania, bo podejrzewał, że Sara nabawiła się anemii. Patricio był trochę spokojniejszy, chociaż nadal niepokoił się o swoją ukochaną. Sara natomiast była zła, że będzie musiała kilka najbliższych dni spędzić w łóżku. Nie znosiła bezczynności, a wiedziała, że Patricio nie pozwoli jej się nawet zbliżyć do papierów. Pocieszał ją fakt, że będzie się nią opiekował i że nie będzie sama. A Patricio w roli pielęgniarza sprawdzał się świetnie już od samego początku, cały czas był przy Sarze i dbał żeby niczego jej nie zabrakło. Mimo zakazu Patricia Sara wstała z łóżka i poszła do kuchni.
P: A co Ty tu robisz? Przecież miałaś leżeć. Słyszałaś co powiedział lekarz, przez najbliższe dni masz odpoczywać.
S: Spokojnie, wstałam tylko na chwilę. Chciałam zobaczyć co robisz.
P: Mogłaś mnie zawołać, chodź położę się z Tobą.
Leżeli przytuleni do siebie i szczęśliwi, że mają siebie nawzajem.
P: Kochanie może chcesz obejrzeć jakiś film? Saro?
Spojrzał na nią i zobaczył, że zasnęła. Była taka spokojna. Patricio delikatnie odsunął ją od siebie i wstał. Wziął prysznic, przebrał się i po cichu wsunął się z powrotem do łóżka.
Patricio przebudził się i zobaczył, że Sary nie ma obok. Spojrzał na zegarek - był środek nocy, wstał i zobaczył, że w łazience świeci się światło. Zapukał tam.
P: Saro, wszystko w porządku?
S: Nic mi nie jest, idź do łóżka, zaraz przyjdę.
Patricio nie poczuł się przekonany.
P: Kochanie, słyszę że coś jest nie tak. Otwórz drzwi.
Po chwili Sara wyszła z łazienki, była bardzo blada.
P: Skarbie co Ci jest?
S: Nie wiem, fatalnie się czuję. Mam okropne mdłości.
P: Chodź.
Zaprowadził ją do łóżka i zaparzył herbatę.
P: I jak, lepiej?
S: Teraz już tak.
P: Pewnie coś Ci zaszkodziło. Z samego rana zadzwonię do lekarza.
S: Nie, nie trzeba. Już jest dobrze. Chodźmy spać.
P: Ok, ale jak byś się źle poczuła, to masz mnie obudzić.
Pocałował ją w czoło, po czym się położyli. Sara zaczęła mieć przypuszczenia a propos tego co może jej dolegać, była jednak prawie pewna, że to o czym myśli jest niemożliwe....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:19:08 25-07-15    Temat postu:

No nie przerwać opowiadanie w takim momencie to grzech!! Mam nadzieje, że dotrzymasz słowa i wrzucisz jutro kolejną część, bo spać nie będę mogła przez Ciebie. Mam nadzieje, że to co myślę, że dolega Sarze rzeczywiście się potwierdzi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:47:31 25-07-15    Temat postu:

Przepraszam, że tak późno, ale dopiero teraz udało mi się dotrzeć do domu, wedle obietnicy wrzucam dalszą część opowiadania. Chciałam Was trochę potrzymać w niepewności, ale mam nadzieję, że teraz wszystko się wyjaśni

Parę dni spędziła w łóżku, ale czuła się już o wiele lepiej, mdłości ustały i miała nawet na tyle siły żeby zrobić śniadanie. Patricio wstał i nie był zbyt zadowolony.
P: Przecież prosiłem żebyś się nie męczyła.
S: Daj spokój, zrobienie śniadania to nie jest ogromny wysiłek. Po za tym czuję się już dobrze. No i chciałam Ci się jakoś odwdzięczyć za to, że się tak mną opiekujesz.
P: Skarbie nie musisz mi się odwdzięczać, uwielbiam się Tobą opiekować.
S: Jedziesz dzisiaj do pracy?
P: Nie, chcę jeszcze z Tobą zostać. Popracuję w domu.
S: Nie musisz, naprawdę czuję się już dobrze. Chyba nawet pójdę na zakupy.
P: Co to, to nie, nie powinnaś się forsować.
S: Nic mi nie będzie, sklep jest przecież za rogiem. Jeśli się źle poczuję, to od razu do Ciebie zadzwonię. Pracuj sobie spokojnie.
Patricio był trochę zdziwiony, odniósł wrażenie, że Sara chciała się wyrwać z domu. Nie mylił się, musiała się dowiedzieć czy jej przypuszczenia co do złego samopoczucia są słuszne, a pójście do sklepu było najlepszą wymówką. Wracając wstąpiła do apteki i kupiła test, teraz musiała tylko poczekać na odpowiedni moment, aż Patricia nie będzie w domu.
P: Nareszcie, co tak długo? Już zaczynałem się martwić, wszystko w porządku?
S: Tak, w jak najlepszym. Były straszne kolejki. Słuchaj, tak sobie pomyślałam, że może wrócę już do pracy. Czuję się dobrze i nie ma potrzeby żebym dłużej siedziała w domu.
P: Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. Miałaś odpocząć.
S: Ale już odpoczęłam, po za tym nie zmęczę się chyba nad papierkową robotą. A i Ty przestaniesz zawalać swoją pracę. Patricio, zgódź się, przecież będziesz mnie miał cały czas na oku.
P: No dobra, ale jak tylko zobaczę, że źle się czujesz to wracasz do domu.
Sara uwielbiała w nim to, że potrafi być jednocześnie stanowczy i opiekuńczy. Wiedziała, że cokolwiek by się nie stało to zawsze będzie mogła na niego liczyć.
P: Muszę podjechać na chwilę do agencji, wrócę za jakieś pół godziny, ok?
S: Dobrze, uważaj na siebie.
Kiedy Patricio wyszedł Sara zaczęła szukać testu. Sama nie wiedziała po co go kupiła, przecież nie mogła być w ciąży. Mimo wszystko poszła do łazienki i zrobiła go, czekała z niecierpliwością na wynik, chociaż była prawie pewna, że nic nie wykaże. Spojrzała na niego i nie mogła uwierzyć własnym oczom - dwie kreski. Pomyślała, że to musi być pomyłka, zrobiła jeszcze dwa inne - na wszystkich wynik był pozytywny. Radość mieszała się u niej z niepokojem.
Przecież doskonale pamiętała rozmowę, w której Patricio powiedział jej, że nie może mieć dzieci. Nie rozczarowało jej to i nie sprawiło, że zaczęła na niego inaczej patrzeć. Kochała go mimo wszystko i wiedziała, że chce z nim spędzić życie. Z resztą nie planowała mieć więcej dzieci. Jak to możliwe - pytała samą siebie. Fakt, nie zabezpieczali się, bo uznali, że nie ma takiej potrzeby, ale to nie zmienia faktu, że szansa, że im się uda była jedna na milion. Uznała, że to najwspanialszy cud jaki mógł się im przydarzyć. Sara była szczęśliwa - urodzi dziecko Patricia, nie mogła dostać lepszej wiadomości. Postanowiła, że powie mu o tym od razu, jak wróci. W międzyczasie dokończyła obiad i zaczęła się zastanawiać nad tym, jak będzie teraz wyglądało ich życie i jak wiele się w nim zmieni. Kiedy sprzątała, zauważyła że Patricio zapomniał zabrać raporty, które miała dla Jackie, a które jeszcze dzisiaj musi dostać. Spojrzała na zegarek, nie było sensu do niego dzwonić, bo pewnie jest już w drodze do domu, stwierdziła że sama pojedzie do pracy. Po drodze myślała o tym, jak Patricio zareaguje na nowinę. Na pewno oszaleje ze szczęścia. Była taka wesoła i myślała, że nic nie jest w stanie zmącić jej szczęścia. Kiedy dojechała na miejsce, to zobaczyła na parkingu samochód Patricia, to znaczy że jeszcze tu jest. Weszła do środka i udała się w stronę gabinetu Jackie, po drodze minęła centralę skąd doszły ją znajome głosy - to byli Patricio i Jackie. Chciała do nich podejść, ale usłyszała o czym rozmawiają.
J: A jak się czuje Smith? Coś długo jej nie ma.
P: Na szczęście już wszystko w porządku, dziękuję.
J: Biedaczka, doszły mnie słuchy, że była bardzo słaba, czymś się zatruła?
P: Jackie daruj sobie ironię. Każdy ma prawo gorzej się czuć, ale jeżeli tak Cię to interesuje to od jutra Sara znów będzie w pracy.
Patricio chciał już wyjść, ale Jackie nie dawała za wygrana.
J: Wspaniale, powiedz mi, a może ona ma dolegliwości przyszłej mamy?
Uśmiechała się szyderczo, a on patrzył na nią ze złością. Sara nie mogła uwierzyć, jak Jackie może być taka podła, zrobiło jej się żal Patricia, już miała wejść i powiedzieć, że jest w ciąży, ale stwierdziła, że Jackie nie jest warta, by zepsuć taką wyjątkową chwilę.
P: Mogłaś sobie to darować. Doskonale wiesz, że nie mogę mieć dzieci, nawet jeżeli bym chciał.
J: Wiem, powiedz mi coś. Czy gdybym w czasie naszego małżeństwa przyszła i powiedziała, że jestem w ciąży to ucieszył byś się?
P: Nie, a wiesz dlaczego? Bo byłbym niemal pewien, że to nie moje dziecko i że mnie zdradziłaś. A wiesz, że ja zdrady nie wybaczam.
Sara była bardzo zaskoczona słowami Patricia, czuła że grunt osuwa jej się spod nóg. Po tym co usłyszała nie wiedziała kompletnie co ma zrobić. To znaczy, że Patricio jej nie uwierzy? Że pomyśli, że go zdradziła? Przecież nie byłaby zdolna do czegoś takiego. Nie mogła złapać oddechu, była przerażona. Sama myśl, że może go stracić powodowała, że nie miała ochoty żyć. Wiedziała jednak, że musi być silna, przede wszystkim dla dziecka, które urodzi. Chciała stamtąd jak najszybciej wyjść, ale nie zdążyła, bo Patricio ją zauważył.
P: Sara? Kochanie co Ty tu robisz?
S: Zapomniałeś wziąć raporty dla Jackie, chciałam jej je dać.
J: Dzięki, nie trzeba było się fatygować, zwłaszcza że podobno źle się czujesz.
S: Już wszystko dobrze, dziękuję. Pojadę do domu.
P: Poczekaj, wszystko w porządku? Strasznie zbladłaś.
Sara patrzyła na Patricia i była przerażona, widziała w jego oczach czułość i troskę i wiedziała, że zaraz może się to zamienić w gniew i nienawiść. Dziecko którego tak pragnęła było kością niezgody pomiędzy nimi.
S: Tak, w porządku. Nie musisz się martwić.
Patricio widział, że coś jest nie tak, ale nie chciał drążyć tematu przy Jackie.
P: Dobrze, ja też już wszystko załatwiłem, pojedziemy razem.
S: Nie ma takiej potrzeby, mam tu swój samochód.
P: Nie szkodzi, odbierzesz go jutro. Chodźmy.
Sara nie odzywała się przez całą drogę, myślała o tym co powiedział Patricio. Nie wiedziała co ma zrobić w tej sytuacji, bała się, że jej nie uwierzy, a co więcej, że ją znienawidzi. Patricio był coraz bardziej zmartwiony, bo Sara nie chciała nawet na niego spojrzeć. Zastanawiał się o co może chodzić. Kiedy dojechali do domu Sara poszła pod prysznic, a Patricio oglądał telewizję. Cały czas myślał o tym co mógł zrobić źle, że ona tak się zachowuje. Może chodziło o to, że rozmawiał z Jackie? Ale przecież to nawet nie była przyjacielska rozmowa. Usłyszał, że Sara wychodzi z łazienki. Postanowił, że nie będzie na nią naciskał.
P: Jak tam kochanie? Jesteś jakaś nieobecna.
S: Nie, wydaje Ci się. Po prostu jestem zmęczona.
P: To chyba wiem co zrobić żebyś się zrelaksowała.
Podszedł do niej i zaczął całować, ale Sara odsunęła się od niego.
S: Przepraszam, nie dziś, nie mam nastroju. Pójdę się położyć.
Patricio stał, jak osłupiały. Naprawdę nie wiedział co się dzieje, przecież Sara zawsze uwielbiała kiedy ją całował, a teraz odsunęła się od niego tak jakby był obcym jej człowiekiem. Sara także źle czuła się z tym, że tak potraktowała Patricia. Pragnęła jego bliskości, ale po tym co powiedział zaczęła odczuwać wobec niego dystans.
Kiedy przyszedł do sypialni myślał, że Sara już śpi, położył się obok niej, objął i pocałował w policzek, po czym powiedział sam do siebie: Nie wiem czemu się tak zachowujesz, ale i tak będę Cię kochał.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:03:41 25-07-15    Temat postu:

No nie..tego się nie spodziewałam z jednej strony rozumiem Patricia, bo on jest święcie przekonany, że jest bezpłodny..ale z drugiej strony rozumiem obawy Sary..boi się, że jej nie uwierzy i ją odepchnie.. ciekawe co teraz będzie..przecież Patricio musi się dowiedzieć, że będzie ojcem! Biedna Sara...mam nadzieje, że niedługo wrzucisz kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:16:52 02-08-15    Temat postu:

W tym tygodniu niestety tylko 1 opowiadanie, ale od przyszłego postaram się to nadrobić

Opowiadanie 6

Przez kilka następnych dni Sara coraz bardziej oddalała się od Patricia. W pracy starała się go unikać, a w domu prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Kiedy tylko próbował zacząć jakiś temat ona szybko go ucinała. Sara dobrze wiedziała, że musi coś zrobić, tylko nie miała pojęcia co. Nie chciała ryzykować tego, że Patricio się od niej odwróci, ale z drugiej strony za chwilę może zacząć się czegoś domyślać.
Tego wieczora wrócił do domu bardzo późno, Sara zaczęła się już o niego martwić.
Patricio specjalnie nie wracał do domu, bo uznał, że jest jej to na rękę.
S: Gdzie byłeś tak długo?
P: Musiałem coś jeszcze załatwić. Dlaczego jeszcze nie śpisz?
S: Czekałam na Ciebie. Idziesz się położyć?
P: Nie, muszę popracować.
Sara poszła do sypialni, sama nie wiedziała kiedy zasnęła. Obudziła się w środku nocy - Patricia przy niej nie było, poszła do salonu i zobaczyła, że śpi na kanapie. Zrobiło jej się go żal, podejrzewała że specjalnie nie poszedł do ich sypialni. Stwierdziła, że nie będzie go budzić.
Rano Sarę obudził okropny huk, pobiegła do salonu i zobaczyła stertę porozrzucanych dokumentów.
S: Co się stało?
P: Nic takiego, po prostu mam słaby refleks. Nie chciałem Cię obudzić.
Sara zobaczyła, że Patricio ma rozciętą brew.
S: Pokaż, opatrzę Ci to.
P: Nie trzeba, nic mi nie będzie. Zjesz śniadanie?
Była rozczarowana, że nie pozwolił jej sobie pomóc, ale rozumiała to. Zaczęła się od niego dystansować, więc on zrobił to samo.
S: Chętnie. Możesz mi powiedzieć czemu nie spałeś dzisiaj w naszym łóżku? Obudziłam się w nocy, a Ciebie nie było.
P: Pracowałem do późna i nie chciałem Cię budzić.
Wiedziała, że to tylko wymówka, ale nie chciała drążyć tematu.
S: Dzisiaj też tak późno wrócisz?
P: Pewnie tak, mam mnóstwo raportów do uzupełnienia.
S: Mógłbyś to zrobić w domu.
P: Nie chcę Ci przeszkadzać.
Sara spojrzała na niego pytająco.
P: Przecież widzę, że unikasz mojej obecności. Ułatwię Ci to.
Nie wiedziała co ma powiedzieć. Patricio miał rację i doskonale o tym wiedział.
P: Zastanawia mnie tylko czemu tak jest? Czy coś Ci zrobiłem, że nawet nie pozwalasz mi się dotknąć?
S: Nie to nie tak, ja po prostu...
W tym momencie usłyszeli dzwonek telefonu.
Sara wstała od stołu.
S: Odbierz to może być coś ważnego.
Patricio złapał ją za rękę i zatrzymał.
P: Wolę posłuchać co Ty masz mi do powiedzenia.
Stali w milczeniu przez dłuższą chwilę, po czym Patricio doszedł do wniosku, że to nie ma sensu. Odebrał telefon.
P: Picasso, słucham. W porządku, już jadę.
Zwrócił się do Sary.
P: Jadę na akcję.
S: Proszę uważaj na siebie.
Spojrzał na nią z wyrzutem.
P: Naprawdę Ci na tym zależy?
Wyszedł trzaskając drzwiami. Sara była zdruzgotana. Ta sytuacja ją przytłaczała, chociaż wiedziała, że to ona jest jej winna. Krzątała się chwilę po domu, a później pojechała do pracy żeby nie zastanawiać się nad tym wszystkim. Kiedy weszła do biura zastała tam Javiera z Jackie, wymieniali porozumiewawcze spojrzenia. Sara od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
S: Co się stało?
J: Dobrze, że jesteś. Mieliśmy do Ciebie dzwonić. Tylko się nie denerwuj.
S: Kiedy tak mówisz to denerwuję się jeszcze bardziej.
Jc: Patricio... miał wypadek.
S: Co? Jaki wypadek?!
J: Został postrzelony, stracił trochę krwi, ale spokojnie, nic mu nie jest.
S: Gdzie on teraz jest? Muszę go zobaczyć.
J: W szpitalu, zawiozę Cię.
Sara była przerażona. Pomimo tego, że nie układało im się najlepiej to myśl, że Patriciowi może coś się stać sprawiała, że nie mogła oddychać.
Gdy byli na miejscu to od razu popędziła do jego sali. Miał podaną kroplówkę.
P: Kochanie, co Ty tu robisz?
S: Jak to co? Kiedy się dowiedziałam co się stało, to musiałam przyjechać. Jak się czujesz?
P: Dobrze, nic mi nie jest. To tylko lekkie draśnięcie.
S: Nawet nie wiesz, jak się bałam. Przecież prosiłam żebyś uważał, jak to się stało?
P: Głupi błąd, zachowałem się jak amator, a on zdążył uciec.
S: Nie mów tak i nie myśl teraz o tym, najważniejsze, że żyjesz. Nie wiem co bym zrobiła gdyby.....
P: Myślałem, że Cię to mało obchodzi. Ostatnio oddaliłaś się ode mnie.
S:Wiem, ale to nie znaczy, że nie zależy mi na Twoim życiu.
Sara czuła, że łzy napływają jej do oczu, chciała wyjść, żeby Patricio tego nie widział, ale on ją zatrzymał.
P: Chodź do mnie. Spokojnie, nic mi nie jest. Ale potrzebuję Cię, nikt nie potrafi mnie wyleczyć tak jak Ty.
Zaczął ją całować, a Sara to odwzajemniła. Nie była w stanie go odepchnąć, a na pewno nie teraz gdy omal nie zginął.
Patricio był szczęśliwy, że ma ją przy sobie, ten wypadek uświadomił mu, że Sarze nadal na nim zależy. Miał tylko nadzieję, że teraz już nic się między nimi nie popsuje.
Przez kilka następnych dni Sara zajmowała się Patriciem, nie pozwoliła mu nawet zajrzeć do papierów, ani pojechać do agencji. Cały czas myślała jednak co ma zrobić. Była już po pierwszej wizycie u lekarza i jej podejrzenia się potwierdziły - drugi miesiąc. Czyli to musiało się stać kiedy Patricio do niej wrócił. Tak bardzo wtedy za sobą tęsknili, całkowicie stracili kontrolę, no i stało się.
Patricio wszedł do kuchni i objął ją od tyłu, wiedział jak Sara to uwielbia. Obróciła się i pocałowała go, ale szybko wyrwała się z jego ramion.
S: Nie forsuj się, musisz oszczędzać tę rękę. Obiad zaraz będzie gotowy.
Czuł, że jest inna. Troszczyła się o niego, ale widział, że myślami znowu była gdzieś daleko.
P: Nie jestem głodny, zjem później. Za to z chęcią poszedłbym na spacer, jest taka piękna pogoda.
S: Mhm, dobrze.
P: Saro czy Ty mnie słuchasz?
S: Co? Przepraszam, zamyśliłam się.
P: Zauważyłem, mówiłem że moglibyśmy wybrać się na spacer.
S: Przepraszam, ale nie mam ochoty, po za tym muszę jeszcze posprzątać. Nie możemy posiedzieć w domu?
P: Ok, jak chcesz.
Sara zauważyła, że Patricio zaczyna się ubierać.
S: Co Ty robisz?
P: Idę się przejść, nie przejmuj się mną.
S: Nie możesz iść sam. Przecież mówiłeś, że nie czujesz się jeszcze najlepiej.
P: Już mi przeszło. Spacer dobrze mi zrobi.
S: Dobrze, poczekaj. Ubiorę się i pójdę z Tobą.
P: Nie musisz, nie czuj się w obowiązku, żeby się mną zajmować.
Popatrzyła na niego smutno.
S: Co to niby miało znaczyć?
P: Nic, nie będę Ci zawracał głowy. Niedługo wrócę.
Sara była wściekła, na niego, na siebie i na całą tą sytuację. Wiedziała, że jeszcze chwila, a ich związek się rozpadnie. Z jednej strony nie chciała do tego dopuścić, ale z drugiej nie wiedziała jak ma się zachować. Patricio wrócił parę godzin później. Sara akurat brała prysznic i nie słyszała go. Kiedy wyszła z łazienki zdziwiła się tym co zobaczyła.
S: Jesteś już, martwiłam się. Co robisz?
Na łóżku stała torba z jego rzeczami, a on sam czegoś szukał.
P: Nie widziałaś mojej błękitnej koszuli?
S: Jest w praniu, ale po co Ci ta walizka? Patricio czemu się pakujesz?
P: Wyprowadzam się. Przemyślałem sobie wszystko i stwierdziłem, że tak będzie najlepiej.
S: Niby dla kogo?
P: Dla wszystkich, a przede wszystkim dla Ciebie.
S: Co Ty mówisz? Skąd Ci to przyszło do głowy?
P: Skąd? Bo widzę jak się zachowujesz. Jak się ode mnie odsuwasz, na każdym kroku starasz się żeby być ode mnie jak najdalej. Po moim wypadku myślałem, że coś się zmieni i tak się stało, szkoda tylko, że na chwilę. Nie chcę żebyś była ze mną z litości, żebyś musiała się męczyć we własnym domu. Wiesz, jak bardzo Cię kocham. Z mojej strony nic się w tej kwestii nie zmieniło, ale jeżeli Ty nie czujesz tego samego, to to nie ma sensu.
S: Nie rozumiesz...
P: To mi wytłumacz.
Sara patrzyła na niego i nie wiedziała co ma powiedzieć, jak go zatrzymać.
P: Tak myślałem. Dam Ci trochę przestrzeni. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, kiedy tylko będziesz tego potrzebowała, to Ci pomogę. To, że się wyprowadzam nie oznacza, że z Ciebie rezygnuję, mam nadzieję, że jeszcze zdołamy odbudować to co było między nami.
Sara miała łzy w oczach, nie chciała żeby odchodził, ale wiedziała, że nie mogą być razem. Zdawała sobie sprawę, że gdyby nie dała Patriciowi powodu, to nie wyprowadzałby się od niej. Wziął torbę, pocałował ją w czoło i wyszedł. Osunęła się na łóżko i zaczęła płakać. Nie zdołała go zatrzymać, ale wiedziała, że gdyby powiedziała mu o ciąży to też by ją zostawił. Była tak wykończona, że nawet nie spostrzegła się, że gdy otworzyła oczy był już ranek....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:47:28 02-08-15    Temat postu:

Mam nadzieje, że będziesz trochę częściej wrzucać, bo czekanie na kolejną część cały tydzień to udręka..Kurcze nie podoba mi sie, że tak sie sprawy obróciły i że Sara nie chce Pato powiedzieć o ciąży..przecież on za kilka miesięcy i tak się dowie. Mam nadzieje, że jakoś sprawy się między nimi wyjaśnią..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:28:37 02-08-15    Temat postu:

Przepraszam, że tak późno, ale ostatnio prawie wgl nie ma mnie w domu i przez to mam też mało czasu na pisanie
Mogę powiedzieć, że sytuacja będzie się powoli rozwijać i że będzie to trochę zagmatwane, ale po pewnym czasie wszyscy powinni być usatysfakcjonowani
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:22:14 03-08-15    Temat postu:

Oki no więc czekam z niecierpliwością na kolejną część
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SoyLaura
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 02 Sie 2015
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:19:52 03-08-15    Temat postu:

Cześć! Dopiero dzisiaj tutaj wpadłam, a już pochłonęłam całe opowiadanie jednym tchem Uwielbiam RdC, więc to nic dziwnego :p To niesamowite, jak bardzo upodobniłaś swoje postacie do tych serialowych, wręcz słyszę w głowie ich głosy. Te powiedzonka, charakterki, wszystko się zgadza Szczerze mówiąc, na początku obawiałam się, że będzie to taka cukierkowa opowieść i niczego nie wniesie, ale ten wątek ciąży naprawdę mnie zainteresował, więc z niecierpliwością czekam na kolejną część )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 1 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin