Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bella Mafia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:54:21 17-02-11    Temat postu:

Przepraszam, że tak post pod postem, ale zgodnie z obietnicą wstawiłam EPILOG

EPILOG

Pół roku później…..

Luka siedział w gabinecie i znów tak jak każdego dnia patrzył na zdjęcie, które nosił przy sobie. Był na nim razem z Marianą. Stał na plaży i obejmował ją w pasie całując namiętnie. Pamiętał kiedy było robione. Tak jakby stało się to wczoraj. Wyjechali na weekend do domku na plaży. Mieli spędzić ze sobą trochę czasu. Z dala od szarej rzeczywistości. Tylko we dwoje. Spacerowali po plaży. Poprosili jakiegoś młodego chłopaka, aby zrobił im zdjęcie. Wtedy Mariana zaskoczył go i pocałowała gorąco w usta. Chwile, które spędzili razem przez te dwa dni były najpiękniejszymi w życiu Luki i jednocześnie stały się dla niego najgorszym koszmarem o którym wolałby nie pamiętać.
Westchnął i odłożył zdjęcie na biurko. Oparł głowę na fotelu i przymknął piekące oczy. łzy zebrały mu się w kącikach oczu. Przez ostatnie miesiące czuł się potwornie. Nie miał siły na nic. Na interesy, lokal, restauracje. Rodzina nie mogła się z nim dogadać. Chodził zmęczony, milczący, smutny. Coraz częściej wszystko go drażniło. Kłócił się z kim popadło, a mimo to rodzina nigdy się na niego nie wściekała. Czuł się podle kiedy tak ich atakował a właściwie nie miał powodu. Powodem jego rozdrażnienia była Mariana. Uciekła zostawiając go samego sobie. Prosiła, aby ułożył sobie życie, żeby zapomniał. Tymczasem on nieustannie o niej myślał. Zastanawiał się gdzie jest, co robi? Jak wygląda. Tęsknił za nią. Ból stał się jego nieustannym towarzyszem. Nie czuł już nic poza nim. Kochał ją i nienawidził jednocześnie. A może tylko tak sobie wmawiał. Nie umiał jej znienawidzić. Był za to wściekły, że odeszła pozostawiając mu jedynie ten cholerny list, który czytał codziennie. Szukał jej wszędzie. W jej rodzinnym domu, oceanarium, sierocińcu. Dosłownie wszędzie tam gdzie przebywała. Ale ona jakby zapadła się pod ziemię. Zniknęła z dnia na dzień nie pozostawiając za sobą nawet jednego śladu. Kiedy przeszukał wszystkie znane mu miejsca zdał sobie sprawę, że Mariany nie ma w Palermo i pewnie się nie mylił. Wiedział, że jeśli by tu była prędzej czy później, mając takie kontakty jak on, znalazł by ją. Ale nie udało mu się to przez pół roku. Sześć przeklętych miesięcy poświęcone na to, aby znaleźć kobietę, którą kochał. Myślał, że może jej rodzina coś będzie wiedziała. Nic bardziej mylnego. Nie powiedziała nikomu dokąd się wybiera. Ani ciotkom, ani Reno. Mike i ojciec Manuel również nic nie wiedzieli. Nie miał żadnego punktu zaczepienia. Nie pozostawiała po sobie żadnych śladów. Zupełnie tak jakby nie istniała i to każdego dnia coraz bardziej go irytowało.
Z rozmyślań wyrwało Lukę pukanie do drzwi gabinetu. Kiedy uniósł wzrok napotkał smutne, ale opanowane spojrzenie Reno.
- Przykro mi Luka – powiedział i stanął przy oknie wkładając ręce w kieszenie. Luka odetchnął głęboko i potarł nasadę nosa.
- Nic nie znalazłeś – bardziej stwierdził niż zapytał. Reno przeniósł swój wzrok na chłopaka i tylko pokręcił głową. Luka gwałtownie uderzył pięścią w biurko.
- Jak to możliwe do jasnej cholery że nikt nie może znaleźć jednej kobiety przez pół roku. Przecież nie zapadła się pod ziemię do diabła! – warknął. Reno przyglądał mu się z niewzruszoną miną. Tylko jego oczy zdradzały ból jaki czuł.
- Znam Mari od dziecka – powiedział opanowanym tonem – wiem że kiedy coś sobie postanowi zrobi wszystko, aby tego dokonać – spojrzał Luce w oczy – pół roku temu postawiła sobie za cel że odejdzie, abyś mógł rozpocząć nowe życie bez niej. Na takie na jakie według niej zasługiwałeś a jakiego nie mogła ci dać. Rozmawiałem z nią tego dnia. Była zrozpaczona, cierpiała a mimo to była gotowa poświęcić się dla ciebie.
- To nie ma sensu – powiedział Luka i wstał – dobrze wiedziała, że ją kocham i jest dla mnie najważniejsza.
- A powiedziałeś jej to? – zapytał Reno i przyjrzał mu się badawczo.
- Powiedziałem jej że nigdy nie przestałem jej kochać…. – zaczął, ale Reno mu przerwał.
- ….ale nie powiedziałeś jej że chcesz nadal z nią być. Twoje deklaracje uznała za konieczne w sytuacji w jakiej się znalazła. Uważała, że czujesz się odpowiedzialny za nią i dziecko.
- Bo to prawda – przyznał – jednak ponad wszystko pragnąłem z nią dzielić życie – powiedział i posmutniał – zrobiłem błąd – pokręcił głową – popełniłem błąd, bo przez tygodnie kiedy mieszkaliśmy razem nie dałem jej odczuć, że nadal mi na niej zależy – odparł i stanął obok Rena – przed dzień kiedy zniknęła – zaczął i zapatrzył się na ogród – zapytała mnie czy nie ma dla nas już szansy – spuścił głowę i zaśmiał się gorzko – nic jej wtedy na to nie odpowiedziałem, a powinienem był. Może wtedy nie zniknęła by z mojego życia i nie zabrała ze sobą mojego dziecka – dodał z goryczą i smutkiem w głosie. Reno położył mu dłoń na ramieniu.
- Znajdziemy ją Luka. Obiecuję ci to – chłopak spojrzał mu w oczy z wdzięcznością. W tym samym momencie do gabinetu wszedł Mike i Pino.
- Luka! – odezwał się Mike i podszedł do brata. Kiedy Luka zobaczył na jego twarzy satysfakcję serce podskoczyło mu do gardła. Przeniósł swój wzrok gwałtownie na Pina a kiedy ten się nie odezwał znów spojrzał na brata.
- Mike? – odezwał się niepewnie.
- Znaleźliśmy ją – powiedział Mike i uśmiechnął się do niego. Chłopak zerknął na przyjaciela jakby u niego szukał potwierdzenia słów brata. Pino tylko kiwnął głową. Luka podszedł do biurka, chwycił zdjęcie które tam położył i kluczyki do swojego wozu po czym bez słowa wybiegł za bratem i przyjacielem z gabinetu.

***
Mariana stała przy łóżeczku swojej córeczki i patrzyła jak śpi. Była taka podobna do Luki. Kiedy na nią patrzyła miała przed oczami człowieka który dał jej najpiękniejszy skarb w życiu. Miłość i Adrianę. Owoc ich miłości. Uśmiechnęła się do siebie i otuliła ją kołderką. Pogłaskała po główce i ucałowała po czym wyszła z pokoju pozostawiając w nim delikatne przyćmione światło.
Weszła do salonu i ruszyła na balkon. Wieczór był piękny i ciepły. Rozejrzała się dookoła i wciągnęła w nozdrza świeży zapach powietrza. Wenecja była miejscem, które pokochała odkąd ostatnim razem była tu z ojcem. Zabrał ją na tygodniową wycieczkę i zaszczepił w niej swoją miłość do tego miejsca. Od tamtej pory tęskniła za Wenecją każdego dnia. Teraz jednak tęskniła za kimś zupełnie innym.
Westchnęła i oparła się o barierki. Luka. Co się teraz z nim działo? Co robił? Z kim? Marianę łzy zapiekły pod powiekami. Przymknęła oczy i pokręciła głową. Tak bardzo pragnęła go zobaczyć. Upewnić się że z nim wszystko w porządku. Chciała wiedzieć, że ułożył sobie życie jakoś bez niej. Mimo to bała się. Nie miała prawa stawać znów na jego drodze i tylko to powstrzymywało ją przed tym by do niego pojechać.
Z rozmyślań wyrwało ją głośne pukanie do drzwi. Odetchnęła głęboko i weszła do domu. Uśmiechnęła się do siebie kiedy przypomniał sobie, że jej nieznośna sąsiadka z którą się zaprzyjaźniła miała wpaść dzisiaj na pogawędkę. Podeszła do drzwi i szybkim ruchem je otworzyła.
- Mimi jak zawsze jesteś punktualna – uśmiechnęła się, ale po chwili jej uśmiech zgasł gdy zobaczyła w progu Lukę. Stał i opierał się dłonią o framugę. Patrzył na nią intensywnym spojrzeniem, które złagodniało na chwilę a później znów przybrało wściekły wyraz.
- Luka? – wyszeptała patrząc na niego szeroko otwartymi oczami – co……co ty tu robisz? – zapytała marszcząc brwi. Przełknęła głośno ślinę a serce zaczęło bić mocniej.
- Mogę wejść? – zapytał obojętnym tonem nie spuszczając jej z oczu. Mariana bez słowa ustąpiła mu miejsca a kiedy wszedł do środka i skierował się do salonu zamknęła drzwi. Ruszyła za nim powoli obejmując się ramionami. Przyjrzała mu się uważnie. Szerokie ramiona, ciemne włosy i swobodny chód. Był taki jakim go zapamiętała. Męski, silny i przystojny. Miał ten sam zadziorny błysk w oku, który nie żarzył się już tym samym blaskiem co kiedyś. Odwrócił się do niej i spojrzał wściekły w oczy.
- Dlaczego? – zapytał z furią w głosie. To jedno słowo wypowiedziane w ten sposób wystarczyło by Marianie łzy same popłynęły po policzkach a serce podeszło do gardła. Odwróciła wzrok i przygryzła policzek od środka powstrzymując płacz – odpowiedz – warknął przez zęby patrząc na nią – dlaczego mnie zostawiłaś? – Mariana ruszyła przez salon i skierowała się na balkon. Stanęła przy barierkach i zaczęła cicho płakać. Chwilę później usłyszała kroki Luki na posadzce.
- Uważałam, że tak będzie lepiej – przyznała.
- Lepiej dla kogo? – wysyczał – dla ciebie? Dla mnie? Dla naszego dziecka? – zapytał z rozpaczą w głosie – pomyślałaś w ogóle o mnie w tym wszystkim? O naszym dziecku?!
- Tak – odpowiedziała i spojrzała mu w twarz – zrobiłam to przede wszystkim dla ciebie. Nie dla siebie, nie po to by mnie było lepiej! – załkała – zrobiłam to bo nie zasłużyłeś na to by dłużej przeze mnie cierpieć – dodała i zakryła dłonią usta – nie było już dla nas szansy. Nie miałam prawa dłużej cie nękać.
- Uważasz, że zostawiając mnie samego, bez słowa z tym cholernym listem – warknął patrząc jej w oczy z wyrzutem – sprawiło że nie cierpiałem? – Mariana przeniosła na niego swój wzrok. W jego oczach zalśniły łzy. Przeczesał włosy palcami – Jezu Chryste! Myślałem, że umrę kiedy zostawiłaś mi tylko list. Cholerny kawałek papieru który czytałem codziennie przez te pół roku. Znam na pamięć każde słowo. Wiem kiedy przy nim płakałaś, wiem kiedy zatrzęsła ci się dłoń – spojrzał na nią z udręką – szukałem cie jak kretyn przez te pół roku. Wszędzie… - głos mu się załamał.
- Przecież nie było dla nas szansy – przypomniała – dałeś mi jasno do zrozumienia że nic z tego nie będzie – powiedziała z gniewem.
- Mówiłem ci jak bardzo cie kocham. Nigdy nie przestałem – przypomniał i stanął tuż obok niej – wiedziałaś co czuję i mimo to postanowiłaś mnie zniszczyć. Zaczęłaś się ze mną spotykać po to by mnie zniszczyć i udało ci się to – wysyczał przez zęby. Mariana odwróciła się i oparła dłońmi o barierkę.
- To nie prawda – wyszeptała – chciałam zrobić wszystko byś zaczął od nowa. Bez kobiety która sprawiła że cierpiałeś, bez kłopotów jakie ze sobą niosłam. Nie miałam prawa niczego od ciebie oczekiwać po tym co zrobiłam. Nie zasłużyłam na to byś na mnie spojrzał, co dopiero dzielił ze mną życie. Miałbyś przed oczami dzień kiedy powiedziałam ci kim jestem. Żył byś ze świadomością że tkwisz w chorym związku z kobietą która stała się dla ciebie całkiem obca, bo nic poza żalem do niej nie czujesz. To co zrobiłam zawsze padało by cieniem na to co nas łączyło. Nie mogłam pozwolić na to. Nie mogłam – wyjaśniła. Poczuła jak Luka się porusza. Oparł się plecami o barierki i włożył dłonie w kieszenie.
- Tamtego wieczoru – zaczął patrząc przez siebie – kiedy postanowiłaś mnie opuścić przyjechałem do domu pełen nadziei. Wiedziałam już co powinienem zrobić. Cały bałagan który miałem w głowie przez te kilka tygodni ułożył się w jednej chwili. Kiedy odpowiedziałem sobie na jedno pytanie. Co jest dla mnie w życiu ważne – zawahał się i spojrzał jej w oczy ze znaną jej czułością i bólem którego była przyczyną – to ty i nasze dziecko Mari – powiedział i spuścił wzrok – byłem gotów zrobić dla was wszystko. Chciałem zacząć od nowa, ale ty odeszłaś – dodał i znów na nią spojrzał. Marianie łzy błysnęły w oczach, więc szybko się odwróciła.
- Proszę przestań – błagała i zakryła dłonią usta płacząc jak wtedy kiedy opuszczała rezydencję Giancarlo. Tak jak wtedy gdy zostawiała za sobą wszystko co kochała. Poczuła jak Luka staje tuż za nią.
- Mam przestać cię kochać? – zapytał – przestać o tobie myśleć? Mam przestać tęsknić? Mam zapomnieć o tobie i naszym dziecku? – Mariana milczała nadal płacząc – nie możesz mnie o to prosić. Zrobię dla ciebie wszystko, ale nie to – przyznał. Przymknął oczy i odetchnął głęboko. Delikatny i zmysłowy zapach Mariany wypełnił mu nozdrza powodując że zawyła w nim tęsknota. Za nią. Za kobietą jego życia. W tym samym momencie ciszę przerwał płacz dziecka. Luka znieruchomiał a serce podeszło mu do gardła. Mariana odwróciła się do niego i spojrzała mu w oczy. Zalśniły od łez. Chwyciła go za dłoń i pociągnęła za sobą do mieszkania. Weszła do pokoju córeczki i wzięła ją na ręce. Zaczęła kołysać ją w ramionach i nucić cicho. Luka jak zahipnotyzowany wszedł do pokoju i stanął tuż obok Mariany. dziewczyna uniosła niepewnie wzrok i napotkała wzruszony i radosny błysk w jego oczach. Patrzył na swoją córeczkę jak na coś najpiękniejszego na świecie. Uniósł drżącą dłoń i delikatnie dotknął jej maleńkiej rączki. Po jego policzku spłynęła samotna łza. Spojrzał Marianie w oczy szczęśliwy. Mariana uśmiechnęła się do niego ciepło.
- Wyciągnij ręce – poprosiła podchodząc do niego bliżej. Niepewnie zrobił o co prosiła. Kiedy podała mu dziecko spojrzał na nią lekko przestraszony – spokojnie. Podtrzymaj główkę – instruowała go a Luka robił wszystko tak jak mówiła. Kiedy trzymał córkę w ramionach serce wykonało mu salto. Nie posiadał się ze szczęścia. Nie wiedział o czym mówił Marco kiedy Paula się urodziła. Starał się sobie wyobrazić dumę brata ale teraz wiedział już jak to wygląda. Była taka śliczna. Maleńka i delikatna. Miała jego oczy i usta. Nosek i policzki Mariany. Była owocem ich miłości. Czegoś najwspanialszego na świecie. Luka spojrzał w oczy Marianie i uśmiechnął się szeroko.
- Jest cudowna – wyszeptał. Mariana podeszła bliżej i pogłaskała ją po główce.
- Podobna do Ciebie – przyznała i spojrzała mu w oczy niepewnie – nie wiem czy się zgodzisz, ale chciałam dać jej na imię Adriana. Po Twojej siostrze – przyznała. Luka zalśniły w oczach i wielka gula stanęła w gardle. Nie spodziewał się czegoś takiego. Kiwnął tylko głową i spojrzał na swoją córeczkę.
- Dziękuję – wyszeptał i spojrzał na Marianę. W ciszy przez chwilę patrzyli na siebie, aż w końcu Mariana ukryła oczy pod wachlarzem długich rzęs. Posiedzieli jeszcze przez chwilę w pokoju patrząc na ich kochaną córeczkę. Mariana w końcu włożyła dziecko do łóżeczka i okryła kołderką po czym razem z Luką cicho wyszli z pokoju. Chłopak jak rażony prądem podszedł do drzwi balkonowych i oparł się o framugę plecami patrząc na panoramę miasta. Mariana stanęła obok.
- Przepraszam – wyszeptała i spojrzała na swoje stopy – popełniłam błąd. Błąd który kosztował każdego wiele cierpienia, ale nie wiedziałam co mam robić. Nie mogłam znieść twojej obojętności. Nie wiedziałam jak mam jeszcze walczyć o to co jest między nami. Znikło. Zupełnie tak jakby tego nigdy nie było – przyznała a łzy popłynęły jej po policzkach – tak jakby nic nas już nie łączyło. Wolałeś być sam. Nie chciałeś spędzić ze mną nawet minuty. Chyba że było to konieczne. Czułam się jak intruz – spojrzała mu w oczy – nie mogłam walczyć za nas dwoje – dodała i przeczesała włosy palcami. Luka wyciągnął rękę i chwycił ją za dłoń przyciągając delikatnie do siebie. Kiedy stała przed nim założył jej włosy za ucho.
- Okazałem się większym kretynem niż jestem w rzeczywistości – powiedział a Mariana parsknęła cichym śmiechem zmieszanym ze łzami. Spojrzała mu w oczy i zobaczyła w nich tą znaną jej czułość i tęsknotę. Splótł z nią palce i spojrzał na ich dłonie. Potarł kciukiem skórę w delikatnej pieszczocie – wróć do mnie - poprosił i spojrzał jej w oczy. Zaszkliły się od łez – Mari …. – wyszeptał i otarł kciukiem słoną kroplę na jej policzku – kocham cię i nic nigdy tego nie zmieniło i nie zmieni – przyznał – chce dzielić z tobą życie. Oboje popełniliśmy wiele błędów, ale zacznijmy od nowa – zaproponował. Ujął jej podbródek i zmusił by na niego spojrzała – zacznijmy od nowa dla nas i dla naszej córeczki – powiedział. Mariana spojrzała mu w oczy i zaczęła płakać. Nie mogła przestać. Luka bez słowa objął ją i mocno tulił do piersi. Tak bardzo jej potrzebował. Kochał. Tęsknił za nią każdego dnia. Codziennie wyobrażał sobie co robi. Modlił się by ją odnalazł. Udało mu się. Znalazł kobietę swego życie i wiedział już, że nigdy już nie pozwoli jej odejść. Odsunął ją lekko od siebie i zajrzał w oczy. Mariana przeczesała włosy palcami i odetchnęła głęboko – jesteś dla mnie wszystkim, zawsze byłaś jedyna. Wiedz, że teraz kiedy cię odnalazłem nie pozwolę ci odejść – zadeklarował. Dziewczyna spojrzała mu w oczy – potrzebuję cie Mari…. – wyszeptał i spojrzał na jej usta. Przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej i pomniejszał dzielącą ich odległość. Mariana wstrzymała oddech i zerknęła przelotnie na jego twarz.
- Kocham cie – powiedziała cicho i w tym samym momencie ich usta połączyły się w chłodnym spragnionym pocałunku. Luce jedna samotna łza popłynęła po policzku kiedy usłyszał od Mariany zapewnienie o jej miłości. Niczego tak nie pragnął jak tego by mieć ją w swoich ramionach już na zawsze. Całować i dawać szczęście. Wplótł palce w jej włosy i pogłębił pocałunek. Językiem zmusił ją by rozchyliła wargi i pozwoliła mu rozkoszować się każdym milimetrem jej słodkich ust. By mógł znów nacieszyć się jej bliskością. Mariana przylgnęła do niego całym ciałem i objęła jego policzek drobną dłonią oddając pocałunek z takim samym zaangażowaniem. Luka oderwał się od niej i spojrzał w oczy z tym samym błyskiem który towarzyszył mu za każdym razem kiedy na nią patrzył – tak bardzo tęskniłem – oparł się czołem o jej czoło i odetchnął głęboko – nie potrafię bez ciebie żyć Mari…… nie umiem – wyszeptał. Mariana ujęła jego twarz w dłonie.
- Ja też tęskniłam – przyznała – każdego dnia patrzyłam na twoje zdjęcie i zastanawiałam się co robisz. Jak wygląda twoje życie. Miałam nadzieję że jesteś szczęśliwy – Luka pokręcił głową i spojrzał na nią.
- Bez ciebie to nie jest możliwe. Dobrze o tym wiesz – Mariana kiwnęła jedynie głową.
- Wiem – odparła i przez chwilę przyglądała się Luce w milczeniu. Chłopak pogładził ją po policzku.
- O co chodzi? – zapytał. Mariana spuściła wzrok.
- Zastanawiam się jak mnie znalazłeś – uniosła wzrok i napotkała jego rozbawione spojrzenie. Zaśmiał się cicho i odgarnął jej włosy za ucho.
- Masz wokół siebie ludzi, którzy bardzo cie kochają – przyznał – szukali cie wszyscy Mari. Moi rodzice, Elena, Twoje ciotki. Marco uruchomił swoje prawnicze kontakty, Reno zrobił to samo. Szukał cię nawet Pino razem z Mikem i to oni cie znaleźli – przyznał. Mariana uśmiechnęła się delikatnie – wszyscy za tobą tęsknią. Wszyscy chcą żebym cie przywiózł. A ja nie mam zamiaru narażać się na ich gniew Mari – powiedział i uśmiechnął się zmysłowo pochylając się nad jej ustami. Pocałował ją z zaborczością i namiętnością która rosła w nim z każdą kolejną sekundą. Tak bardzo jej pragnął. Całej – ale zanim to zrobię chce się tobą nacieszyć - Chwycił ją na ręce i skierował się w głąb salonu. Zatrzymał się jednak w połowie drogi i spojrzał na kobietę w jego ramionach – gdzie u diabła jest sypialnia? – zapytał marszcząc brwi i uśmiechając się szeroko. Mariana parsknęła śmiechem i wskazała palcem zamknięte drzwi tuż za nią. Luka wpił się w jej usta i skierował się do sypialni.[/quote]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:17:40 17-02-11    Temat postu:

Nooo... i żyli długo i szczęśliwie
Nie można było tak od razu? Trzeba mnie było tyle stresować? To jest po prostu niewybaczalne:P

A tak na poważnie - dziękuję Ci kochana za piękną historię, którą za każdym razem czytałam naprawdę z zapartym tchem. I dziękuję za taki a nie inny epilog, bo dzięki temu niczego sama nie muszę sobie wymyślać, choć ewentualna kontynuacja oczywiście w dalszym ciągu byłaby mile widziana;) Bardzo polubiłam bohaterów, których tu stworzyłaś i pewnie tak jak w przypadku "Rodziców..." będzie mi ich przez jakiś czas bardzo brakowało. No ale coś się kończy, żeby mogło się zacząć coś innego, więc plus jest taki, że teraz będziesz mogła zająć się tylko "MM"
Buziaki :*
Aga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:32:57 17-02-11    Temat postu:

Czy nie można było tak od razu? Szczerze? Nie
tak miało być - potrzymać trochę w napięciu i wrzucić ładne zakończenie

Ja również dziękuję za komentarze - zawsze szczere i pełne ciepłych słów. Szczerze mogę przyznać, że ja również przywiązałam się do tej historii i do jej bohaterów. Co do ewentualnej kontynuacji to na razie nie mówię nie, ale też nie obiecuję, że coś się pojawi. Teraz jak słusznie zauważyłaś zajmę się pisaniem "MM" i zapisywaniem swoich kolejnych pomysłów. Parę ich jest Co jednak z tego będzie to się okaże. Na pewno coś wstawię, jednak na ten moment muszę się zająć opowiadaniem jakie mi pozostało. Właśnie piszę odcinek więc postaram się wrzucić dzisiaj albo jutro

Jeszcze raz wielkie dzięki za wszystko
Buźka :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:17:59 17-02-11    Temat postu:

Nie ma za co - sama przyjemność czytać takie dzieła A trzymanie w napięciu wychodzi Ci znakomicie - mówiłam to już chyba, prawda? Jak nie, to mówię teraz:P

To świetnie, że odcinek w "MM" już jutro bo już nie mogę się doczekać ^^ Jak będzie dziś to jeszcze lepiej;]
A tak przy okazji w wolnej chwili zapraszam na "Idola" i "TF" Jutro może wstawię też coś do "Fairytale" - Huntera w tym tygodniu niestety nie będzie:/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:03:14 19-02-11    Temat postu:

Niestety ostatni nagminnie się spóźniam ale niestety siła wyższa. Odcinek do MM dam dzisiaj i oczywiście komentarze do Twoich dzieł. Widziałam jej już wczoraj ale wiesz jak to jest
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:05:38 19-02-11    Temat postu:

Wiem, wiem... nic się nie martw Poczekam cierpliwie:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Charrito
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Kwi 2011
Posty: 328
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:07:33 26-04-11    Temat postu:

Uwielbiam May, ale co ten Aaraon tam robi !? Myślałam, że będą Levyrroni <3.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
Strona 13 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin