Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bella Mafia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:45 18-08-10    Temat postu:

ODCINEK 5

- Daruj sobie. Nie przyjdzie – stwierdził Pino i sięgnął po butelkę z piwem – odkąd tu przyszliśmy jakieś – spojrzał na zegarek – czterdzieści minut temu gapisz się na te schody. Miała być o dwudziestej. Dochodzi dwudziesta pierwsza – powiedział i skrzywił się lekko.
- I co z tego? – zapytał Luka i sięgnął po swoją butelkę.
- Moment o czym wy mówicie? – zapytał zdezorientowany i rozbawiony Mike. Spojrzał na brata a później na Pina w oczekiwaniu na wyjaśnienia.
- Raczej o kim – sprostował Pino i roześmiał się – brat się nie pochwalił? – zapytał a kiedy Mike pokręcił głową Pino znowu się roześmiał – Luka poznał dwa dni temu pannę i zadurzył się chyba bo nie kapuje nawet najprostszych rzeczy.
- Zejdź ze mnie z łaski swojej co? – warknął Luka i spiorunował przyjaciela wzrokiem. Pino uniósł ręce w geście poddania i zamilkł.
- Luka o jakiej pannie mówicie? – zapytał Mike i wyszczerzył zęby w uśmiechu. W jego oczach Luka zauważył niebezpieczny błysk.
- Nawet się nie waż – ostrzegł i spojrzał na brata.
- Nie wiem o co ci chodzi – Mike zrobił niewinną minę. Luka prychnął tylko. Wiedział doskonale jakie hobby „uprawia” jego brat. Kobiety to było to co kochał i od czego się uzależnił. Zdobywał je, zaspokajał swoje potrzeby i żegnał się z nimi. Nigdy żadna nie miała tego wątpliwego zaszczytu zagrzać miejsca w łóżku Michaela dłużej niż jedną noc. Luka nie umiał tego zrozumieć. Może dlatego że traktował kobiety z należnym szacunkiem a Mike po prostu korzystał i dobrze się bawił. Luka nie zamierzał jednak pozwolić bratu na jakikolwiek wybryk w stosunku do Mariany. Ta dziewczyna była tylko jego. Nikt nie miał prawa jej dotknąć. Nie rozumiał tego uczucia ale nie mógł nic na nie poradzić. Znał Marianę zaledwie dwa dni a już zachowywał się jakby byli parą od kilku lat. Pragnął jej, to nie ulegało wątpliwości. Była ponętna, zmysłowa i świadoma swojej kobiecości. Działała na niego jak żadna inna. Kiedy na niego patrzyła przestawał nad sobą panować. Robiła to świadomie czy nie należał tylko do niej. Mogła owinąć go sobie wokół palca. Zrobił by wszystko czego by zażądała. Przeklinał się w duchu że pozwolił by kobieta zrobiła z nim cos takiego. Nie mógł przestać o niej myśleć. Nie potrafił się skupić na podstawowych sprawach. A kiedy ją widział wszystko przestawało istnieć. Hipnotyzowała go wzrokiem, pociągała a później zostawiała samego sobie. Najśmieszniejsze było to że nic o niej nie wiedział. I dlatego wcale tego nie pojmował.
- I tak jest przez ostatnie dwa dni – stwierdził Pino czym wyrwał Lukę z rozmyślań.- buja w innym świecie – Luka przetarł dłonią oczy i usłyszał śmiech brata. Wstał z kanapy i skierował się w stronę baru.
- Dokąd idziesz? – zapytał Pino.
- Jak macie zamiar się nade mną pastwić to nie przeszkadzajcie sobie, ale nie chce mi się tego słuchać.
- Nie bądź taki drażliwy – powiedział Mike i oparł się na kanapie przechylając butelkę z piwem – nie da się z tobą pogadać. Pino ma racje. Daj spokój to tylko laska. Może ma lepsze towarzystwo od ciebie – Luka spiorunował go wzrokiem.
- Byle nie ciebie – syknął. Michael tylko się roześmiał.
- A to dlaczego? – zapytał. Dobrze wiedział że rozzłości tym brata do czerwoności – skoro jest taka cudowna to może pozwolisz mi skosztować tej rozkoszy – mrugnął do niego nic sobie nie robiąc z nabierającej z Luce furii.
- Trzymaj łapy przy sobie – powiedział i spojrzał bratu w oczu. Nie mógł znieść jego żartów. Nie umiał przełknąć że Mike może potraktować Marianę jak swoje zdobycze. Ona należała tylko do niego. Nie ręczyłby za siebie gdyby zobaczył ją w ramionach innego mężczyzny. Tym bardziej swojego brata.
- Luka a co zrobisz jak sama do mnie przyjdzie? Przywalisz mi w gębę? – zapytał i uniósł znacząco brew. Luka skrzywił się lekko na te słowa. Włożył ręce w kieszenie i ruszył do baru.
- Poproszę piwo – rzucił do barmana i usiadł na wolnym stołku barowym. Słowa brata przez cały czas dźwięczały mu w głowie. Jeżeli chciał mu dokuczyć i wkurzyć to doskonale mu się to udało. Jak zwykle zresztą. Mike od dziecka robił wszystko na przekór wszystkim. Lubił droczyć się z braćmi a później z ojcem który nie tolerował jego poczynań. Don Vito od zawsze przywiązany do tradycji uważał że jego synowie powinni znaleźć sobie żony i spłodzić synów. Tylko jeden z trójki jego dzieci spełnili jego marzenie. Marco. Opanowany, spokojny, odpowiedzialny i szczery. Jego poczucie humoru, optymizm i ciepło jakim emanował sprawiało że szybko zyskiwał sympatię ludzi. Nic dziwnego że Elena zakochała się bez pamięci. Miała mężczyznę który był dla niej oparciem. Czuła się bezpieczna, kochana i szanowana. Luka chciał choć po części zaznać takiego szczęścia jak brat. Móc ofiarować kobiecie całego siebie. chciał dawać szczęście, pokochać i być kochanym. Kiedy pojawiła się Mariana obudziła się w nim nadzieja. Jednak prysła dzisiaj kiedy nie przyszła na spotkanie.
- Czekasz na kogoś? – usłyszał kobiecy szept tuż nad uchem. Odwrócił się i napotkał intensywne czekoladowe oczy i pełne usta. Uśmiechnęła się do niego zmysłowo.
- Przyszłaś – powiedział i uśmiechnął się szeroko.
- Miałam wyjść na tchórza? – zapytała i podeszła do niego bliżej tak że czuła bijące od niego gorąco – nigdy – wyszeptała i spojrzała mu w oczy. Błysnęły niebezpiecznie. Mimowolnie spojrzał na jej rozchylone usta a później przeniósł wzrok na cudowne oczy. Mariana poczuła jego gorący oddech na ustach. Owionął ją jego zapach. Delikatny ale tak cholernie męski że zakręciło jej się w głowie. Biała koszula opinała idealnie wyrzeźbione ciało, delikatne rozpięcie na piersi ukazywało umięśniony tors. W jednej chwili zapragnęła go tak mocno że aż poczuła ból. Jego spojrzenie, oddech, ciało mamiły ją. Przestawała się kontrolować. Zapominała o swoim planie. Liczył się tylko on. Powoli uniósł dłoń i odgarnął jej włosy za ucho jednak jego dłoń zamiast z powrotem w kieszeni spoczęła na jej biodrze. Ciepło jego dotyku wywołało przyjemny dreszcz. Uśmiechnęła się delikatnie. Luka pochylił się i wyszeptał jej do ucha muskając go ustami.
- Zatańcz ze mną – poprosił a Mariana zamknęła oczy i odetchnęła aby uspokoić rozszalałe serce.
- To wyzwanie? – zapytała. Odpowiedział uśmiechem. Złapał ją za dłoń i pociągnął za sobą na parkiet. Objął ją w pasie i delikatnie ale stanowczo przyciągnął do siebie. Mariana poczuła jego biodra przy swoich, jego ciepłe i silne dłonie na swoim ciele. Zapragnęła więcej.
- Myślałem że już nie przyjdziesz – przyznał.
- Byliśmy umówieni na ósmą, wiem – odpowiedziała i uciekła wzrokiem – ale nie wiedziałam czy przyjdę – dodała. Luka ujął jej podbródek i zmusił by na niego spojrzała.
- Dlaczego? – patrzył jej w oczy z taką intensywnością że nie wytrzymała. Spuściła wzrok. Tego wieczoru faktycznie zastanawiała się czy przyjść do klubu. Gdyby tylko wiedział dlaczego. Gdyby wiedział co zamierzała zrobić, gdyby wiedział jak na nią działa. Nie mogła o nim zapomnieć. Tłukła się z myślami odkąd zobaczyła go po raz pierwszy. Była rozdarta i nienawidziła tego uczucia. Z jednej strony miała rodzinę z drugiej uczucie że Luka, na jej nieszczęście coś dla niej znaczy.
- Mari – wyszeptał. Kiedy dziewczyna usłyszała swoje imię wypowiedziane w ten sposób rozpłynęła się. – wiesz że bym cie znalazł? –zapytał i odgarnął jej kolejny kosmyk włosów w twarzy. Spojrzała mu w oczy. Uśmiechnął się zmysłowo.
- Dlaczego? – zapytała cicho. Luka zamyślił się na chwilę. Spojrzał gdzieś ponad jej głową.
- A jak myślisz? – spytał i zajrzał jej w oczy. Miał tak intensywne spojrzenie. Przewiercał ją na wylot.
- Ty mi powiedz – odparła i spuściła głowę bo przestawała się kontrolować kiedy patrzył na nią w ten sposób. Jakby należała tylko do niego, jakby była największym skarbem jaki znalazł. To nie miało racji bytu. To co czuła kiedy trzymał ją w ramionach nie powinno istnieć, ale nie umiała nic z tym zrobić. Nie umiała wyrzucić go z głowy. Miała zadanie do wykonania, ale jeśli dalej tak będzie to wszystko szlak trafi.
- O czym myślisz? – zapytał Luka i spojrzał jej głęboko w oczy. Kiedy odwróciła głowę znów ujął jej podbródek i skierował w swoją stronę. Próbował coś wyczytać z jej oczu, ale na nic się to zdało. Przez chwilę dostrzegł cień bólu i nienawiści w jej spojrzeniu. Jednak było to tak krótko że zastanawiał się czy dobrze widzi.
- O niczym – zaprzeczył. Luka pokręcił głową – co?
- Jeżeli już musisz kłamać to nic nie mów – odparł i posłał jej smutne spojrzenie.
- Nie kłamię – zaprzeczyła i zmarszczyła lekko brwi patrząc na niego z wyrzutem.
- Czyżby? – uniósł brew. Pochylił się tuż nad jej uchem. Owionął ją jego zapach który mącił w głowie. Poczuła jego oddech na skórze. Uwodził ją a ona była bezsilna – twoje oczy nie kłamią – wyszeptał i odsunął się od niej. Uśmiechnął się uwodzicielsko. Mariana przypomniała sobie słowa Sofii. Powiedziała jej to samo podczas ich rozmowy. jeżeli to była prawda cały plan może pójść w łeb. Jasna cholera. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się pogrążała. Nagle Luka sięgnął do kieszeni dżinsów po telefon. Spojrzał na wyświetlacz.
- Muszę odebrać – powiedział i spojrzał na nią przepraszająco – nie ucieknij mi – poprosił i uśmiechnął się po czym ruszył w kierunku łazienek gdzie było trochę ciszej żeby porozmawiać. Mariana miała właśnie ruszyć do baru kiedy poczuła na swoim nadgarstku czyjąś dłoń. Odwróciła się gwałtownie i nim zdążyła zareagować przystojny blondyn przyciągnął ją sprawnym ruchem do siebie. W klubie rozbrzmiała właśnie szybka melodia. Nieznajomy zakręcił nią dwa razy i przyciągnął do siebie. Ujął jej nogę i położył sobie na biodrze a ją samą wygiął do tyłu by po chwili powrócić do poprzedniej postawy. Mrugnął do niej i delikatnie odepchnął tak że zakręciła się w jego ramionach. Teraz Mariana stała do niego tyłem. Blondyn złapał ją za biodra i przycisnął mocniej do siebie tak że ocierała się o jego ciało. Poruszali się w jednym rytmie. Mariana nie wiedziała co się z nią dzieję. Jednak taniec z nieznajomym pozwolił jej zapomnieć na chwilę o Luce. Musiała go wyrzucić z głowy dopóki nie zwariowała. Nie mogła pozwolić by ją uwiódł, by sprawił że pojawią się w niej wątpliwości. Nie mogła ich mieć. Nie miała prawa zawieść matki i swojej rodziny. Tylko w niej pokładali nadzieję. Była ich szansą na pomszczenie ukochanych nawet za cenę swojego szczęścia. Była lojalna wobec bliskich i nie mogła postąpić inaczej. Z rozmyślań wyrwał ją czyjś groźny pomruk.
- Ostrzegałem cie że masz trzymać łapy przy sobie – warknął do nieznajomego. Chwycił Marianę za dłoń i pociągnął pod ścianę.
- Co ty wyprawiasz? – zapytała i wyrwała się z jego uścisku. Oparła się o ścianę i uważnie obserwowała Lukę. Podszedł do niej i spojrzał w oczy. Kipiały ze wściekłości, błyszczały niebezpiecznie. Kiedy nie otrzymała odpowiedzi chciała go wyminąć i odejść ale zagrodził jej drogę opierając dłoń i zimną ścianę. Spojrzała na niego wyczekująco. Nadal milczał i wpatrywał się w nią lodowatym wzrokiem – powiesz coś do cholery? – zapytała poirytowana i skrzyżowała dłonie na piersi.
- Nie chce żeby ktoś cie dotykał – warknął. Mariana otworzyła szeroko oczy.
- Słucham? – zaśmiała się gorzko – nie przypominam sobie żebym miała metkę z napisem „własność Luki” – syknęła i spojrzała mu odważnie w oczy – nie jestem niczyją własnością.
- Następnym razem nie ręczę za siebie – ostrzegł całkiem poważnie.
- Grozisz mi?
- Nie tobie – pokręcił głową.
- Ty chyba żartujesz? Może od razu założę habit i zakryje twarz chustką żeby nikt mnie nie oglądał. Oszczędzimy sobie następnego etapu i kolejnego wybuchu zazdrości – fuknęła i poruszyła się w drugą stronę ale i tym razem zagrodził jej drogę. Spojrzał w oczy a później na usta wygłodniałym wzrokiem.
- Nie zniosę twojego widoku w ramionach innego – powiedział a przez jego twarz przemknął smutek – tym bardziej jeśli to będzie.... – przerwała mu.
- O ile mi wiadomo nie jesteśmy parą tylko wolnymi ludźmi. To że umówiłam się z tobą na spotkanie nie daje ci prawa kierowania moim życiem. Będę się spotykać z każdym innym jeśli najdzie mnie taka ochota – uniosła hardo głowę.
- Ale na Boga dlaczego Mike? – powiedział z rozpaczą w głosie. Mariana spojrzała mu w oczy. Złagodniały, były smutne i pełne żalu – dlaczego do diabła znowu się miesza! – warknął i uderzył z całych sił w ścianę po czym odszedł kierując się do wyjścia. Mariana stała jak otępiała. Nie miała pojęcia co się przed chwilą wydarzyło. Być może przesadziła ale nie pozwoli aby ktokolwiek znowu kierował jej życiem. Poddała się całkowicie matce. Musiała ocalić resztki wolności jakie jej pozostały i na które miała wpływ.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Cool
Cool


Dołączył: 23 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:35:06 18-08-10    Temat postu:

pierwsza!!!
oj cin super
Luka chyba sie zakochał, raczej tak, ale on zazdrosny
jego brat to kretyn podrywa nawet dziewczynę, która podoba się jego bratu, tak się nie robi!!!
Mariana nie miała pojęcie, kim był ten drugi facet, ciekawe jaka byłaby jej reakcja gdyby to wiedziała???
ciekawe co oznaczało "dlaczego do diabła znowu się miesza!" czyzby Mike już kiedys zabawił się z dziewczyna Luki ?? mam nadzieję, że kiedyś nam to wyjaśnisz!

pozdrawiam czekam na new
a propo ile masz lat?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:14:06 19-08-10    Temat postu:

I znów mam to uczucie, że oglądam serial, albo że stoję tam obok i widzę wszystko na żywo
To bardzo cenna umiejętność potrafić tak pisać - tak trzymaj

Biedna Mariana coraz bardziej wariuje na punkcie swojego wroga, ale ciągle wyżej od uczuć przedkłada chęć zemsty.
Ciekawi mnie jaką rolę odegra w tym Mike. Może też zacznie za nią łazić i będzie próbował ją uwieść, a ona chcąc zapomnieć o Luce pozwoli mu na "coś"...?
Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:11:46 23-08-10    Temat postu:

fafunia87 - na pewno będziesz miała okazję zobaczyć jaka będzie reakcja Mariany na to że Mike jest bratem Luki może uda mi się was zaskoczyć. Co do tekstu "dlaczego u diabła znowu się miesza" - nic nie powiem.
Co do twojego pytania - nie wiem czy to ma jakieś znaczenie - 20

agam - dzięki wielkie za ten komentarz. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę że mam taką umiejętność. A fakt że umiem przelać na papier obrazy które tworzą mi się w głowie cieszy mnie jeszcze bardziej.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 21:46:40 09-10-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:29:35 23-08-10    Temat postu:

Naprawdę bardzo przyjemnie czyta się Twoje działa, dlatego mam nadzieję, że nie znikniesz nam z forum i jeszcze długo będę się mogła cieszyć Twoją twórczością
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:36:29 24-08-10    Temat postu:

ODCINEK 6

Mariana weszła do domu. Światło w holu było lekko przyćmione. Panowała cisza. To czego było jej trzeba. Musiała sobie wszystko poukładać. Usiadła na schodach i podkupiła nogi. Odkąd wyszła z klubu jej myśli zaprzątał Luka i jego wybuch. Nie rozumiała tego. Znali się zaledwie kilka dni a on zachowywał się jakby należała do niego. Fakt że jest synem mafiosa nie oznacza jeszcze że może przywłaszczać sobie kobietę. Jednak w głębi Mariana czuła że nie to nie o to chodziło. Był synem Vita Giancarlo ale nie zachowywał się jak bogaty dzieciak. Nie był w nim cienia arogancji, próżności czy poczucia wyższości. Zachowywał się tak jakby fakt że należał do jednej z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodzin wcale go nie obchodził. A może właśnie tak było? Może wcale nie brał udziału w nielegalnych interesach ojca. Może się na nie, nie zgadzał. Jednak Mariana szczerze w to wątpiła. Zaprzątał jej myśli, sprawiał że miała wątpliwości. Był przystojny, namiętny, czarujący i gdyby nie fakt że był jej największym wrogiem pewnie by się z nim umówiła. Byłaby przy nim szczęśliwa. Stworzyła by dom i zapomniała o przykrych wspomnieniach. Ale tak się nie stanie. Nie z tym mężczyzną. Jako jedyny obudził w niej uczucia które pochowała razem z ojcem. Budził w niej namiętność i prawdziwą kobiecość a ona nie mogła z nim być. To nie miało prawa bytu. Pragnęła to wszystko skończyć. Mieć za sobą ten cholerny plan i wyjechać. Uciec od matki, swoich wyrzutów sumienia. Niech to szlag trafi!.
Z rozmyślań wyrwał ją głos matki.
- Mariana. Już wróciłaś? – zapytała i stanęła przed nią w holu.
- Myślałam że wszyscy już śpią – powiedziała dziewczyna cicho i splotła ręce.
- nie odpowiedziałaś na moje pytanie – zauważyła Gaia i spojrzała na córkę badawczo.
- Wróciłam bo randka się nie udała – przyznała i przeniosła wzrok na matkę.
- Jak to się nie udała? – Gaia skrzyżowała ręce na piersi i zmarszczyła brwi.
- Po prostu. Pokłóciłam się z Luką.
- Dlaczego? Co zrobiłaś ? – zapytała oskarżycielsko. Mariana spojrzała na matkę z bólem.
- Dlaczego wychodzisz z założenia że to ja coś zrobiłam? Może to Luka.
- Pytam jeszcze raz. Co zrobiłaś?
- Zatańczyłam z innym facetem a on się wściekł. Nie pozwolę żeby traktował mnie jak swoją własność. – Gaia spojrzała na córkę gniewnie.
- Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz? Nie możesz go zniechęcać. Masz się do niego zbliżyć, masz go rozkochać a później zniszczyć. Czy takie to jest trudne do zapamiętania.
- Nie! – Mariana wstała i zeszła ze schodów – zrozumiałam wszystko aż za dobrze. Ale nie jestem...
- Masz wykonać plan do końca. Nie interesuje mnie jak to zrobisz ale masz się z nim jutro spotkać i wszystko odkręcić.
- Czy ty chodź w minimalnym stopniu myślisz o mnie? – zapytała Mariana z wyrzutem.
- Dobrze wiesz że teraz najważniejsza jest nasza zemsta. Nie możemy pozwolić aby cokolwiek nas osłabiło. Nie możemy popełnić błędu, rozumiesz?
- Mamo....
- Mariana jeżeli on będzie chciał żebyś należała tylko do niego, to będziesz,. Jeśli będzie chciał zaciągnąć cie do łóżka to z nim pójdziesz. Jeśli ci się oświadczy to za niego wyjdziesz rozumiesz? – powiedziała stanowczo i spojrzała na Marianę gniewnie.
- Chyba żartujesz? Chcesz ze mnie zrobić dziwkę?
- Nie histeryzuj do diabła. Takie masz zadanie. Wykonaj je a będziesz mogła zrobić co będziesz chciała i z kim będziesz chciała.
- Do cholery jasnej czy ty siebie słyszysz? Ojciec przewraca się w grobie. Ta zemsta przysłoniła ci oczy!
- Jak śmiesz wspominać o ojcu! – warknęła i spojrzała na nią obcymi oczami pełnymi wściekłości.
- Nie zabronisz mi. To ja się narażam. To ja muszę przebywać w towarzystwie naszych wrogów. To ja musze się uśmiechać i grać nie ty. I jeszcze mi mówisz że mam być dziwką rodziny Giancarlo? Może mam się przespać z nimi wszystkimi?
- Jeśli będzie trzeba – syknęła. Mariana spojrzała na matkę szeroko otwartymi oczami. Nie wierzyła w to co słyszała.
- Nie możesz tego ode mnie wymagać! – wrzasnęła – mam swoją godność!
- Milcz! Zrobisz co ci każe!
- Nie będziesz mi rozkazywać! – Mariana usiłowała się bronić – i ty uważasz się za matkę?! – Gaia łypnęła na nią gniewnie i zamachnęła się aby uderzyć córkę.
- Dość! – obje usłyszały stanowczy i zimny głos Fatimy. Schodziła po schodach z nieodgadnionym wyrazem twarzy a jej oczy ciskały piorunami.

***
- Luka to tylko kolejna laska – Mike zawołał za bratem kiedy obaj weszli do domu – nie przesadzaj! – zaśmiał się. Luka odwrócił się w pół drogi do salonu.
- Zamknij gębę. Mam dość ciebie i tych twoich zagrywek – warknął i spojrzał na niego wściekły. Mike zaśmiał się pod nosem i położył mu rękę na ramieniu.
- Braciszku. Opanuj się. Ta panna wygląda na taką co lubi takie zabawy – Luka zrzucił dłoń brata z ramienia – myślisz że tylko ciebie obrabia?
- Michael ostrzegam cie do cholery! – przeczesał palcami włosy.
- Bo co? Przyłożysz mi? Uderzysz brata za jakąś kolejną dziwkę? – Luka złapał Mike za koszulę.
- Nie prowokuj mnie – ostrzegł i pchnął brata aż ten się zatoczył.
- Powinieneś mi dziękować – prychnął Mike – za każdym razem wybawiam się od fatalnego związku – zakomunikował dumny z siebie. Luka odwrócił się w stronę salonu i przetarł dłonią oczy – uważałeś że Laura jest taka wspaniała, szczera, nie? A wylądowała mi w łóżku.
- Bo ją zaciągnąłeś. Upiłeś i uwiodłeś. Po co do cholery się mieszasz? Prosił cie ktoś żebyś sprawdzał jej wierność? – warknął i spojrzał na niego gniewnie.
- Luka gdyby była taka wierna i lojalna i jeśli naprawdę by się kochała a nie twoje pieniądze to by do tego nie doszło – tłumaczył się Mike z uśmiechem na twarzy.
- Jesteś z siebie dumny co? Bawi cie rozpieprzanie życia bratu? – rzucił oskarżycielsko.
- Robie ci przysługę?
- Jasne – syknął i spojrzał przez okno – trzymaj łapy przy sobie. Jeśli tkniesz Marianę to pożałujesz – powiedział stanowczo.
- Boisz się że może się okazać zwykłą dziwką? – Luka pokręcił głową i rzucił się na brata wymierzając mu silny cios w twarz. Mike upadł i spojrzał na niego zaskoczony.
- Chyba musi być dobra w te klocki skoro tak jej bronisz. Nie masz zamiaru się podzielić – Mike wstał i otarł kciukiem krew w ust.
- Powiedziałem ci że masz się zamknąć! Nawet jej nie dotykaj.
- Sama do mnie przyjdzie. Zobaczysz. Rozpaliłem ją tym tańcem. Gdybyś nie przyszedł byłaby moja i na nic by się zdały twoje groźby. Kolejna laska okazałaby się taka jak jej poprzedniczki – Luka znowu ruszył ku bratu ale w tym samym momencie jakby spod ziemi wyrósł między nimi Marco.
- Co wy wyprawiacie!? – warknął i rozdzielił ich natychmiast – zgłupieliście do reszty? – spojrzał na Mike a później na Lukę.
- Jego zapytaj – syknął Mike tracąc cierpliwość – rzuca się jak niewyżyty nastolatek. A wszystko przez kolejną laske która skończy w moim łóżku – Luka zrobił krok w jego stronę.
- Dość – Marco spojrzał Luce w oczy i położył mu dłoń na torsie – przestańcie natychmiast. Musisz go prowokować? - zapytał Marco z gniewem w głosie.
- Przecież nic nie robie – Mike uniósł dłonie w geście poddania.
- Jasne – prychnął Luka – niewiniątko. Jak zwykle odwrócisz kota ogonem.
- Odpuść sobie. Ta twoja będzie moja tak jak wszystkie – powiedział Mike już bez cienia żartu czy uśmiechu. Był wściekły na Lukę.
- Dlaczego mi to robisz? – zapytał Luka i spojrzał bratu w oczy z bólem.
- Niczego ci nie robie. Wpadasz w nieodpowiednie towarzystwo – odparł i wzruszył ramionami. Luka prychnął i bezradny odwrócił się od Mike i Marco. Przetarł dłonią nasadę nosa i odetchnął głęboko.
- Mam dość – powiedział i machnął ręką po czym wbiegł po schodach na górę. Mike miał zamiar coś powiedzieć ale Marco u przerwał.
- Zamknij się – warknął – nie rozumiem. Co Luka ci zrobił że tak uprzykrzasz mu życie? To twój brat.
- Tak. Pieprzony synek tatusia – warknął Mike i ruszył do wyjścia. Wyszedł z domu trzaskając za sobą drzwiami.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 13:38:56 04-09-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:06:33 03-09-10    Temat postu:

o mamusiu... Mariana ma przechlapane z taką matką! Zemsta zemstą, ale żeby mówić córce takie rzeczy? Mam nadzieję, że Mariana jednak się opamięta i nie posłucha matki.

A Luka... cóż, nie ma za wesoło z Mike'iem A jeśli Mariana zdecyduje się wykonać polecenia matki i będzie "zaliczać" wszystkich mężczyzn z rodziny Giancarlo, a zwłaszcza Mike'a to przecież Luca zabije go gołymi rękami.. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo Mariana wydaje się rozsądną dziewczyną, a poza tym chyba już zaczyna coś czuć do Luki.

Czekam na new

A! i jeszcze jedno:

"Musisz go prowokować? - zapytał Mike z gniewem w głosie."
chyba powinno być "zapytał Marco"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:37:09 04-09-10    Temat postu:

Dzięki za koma agam
Co do naszej Mariany i planu Gai dotyczącego "zaliczania" wszystkich Giancarlo to się okaże. Powiem tylko że między głównymi bohaterami nie będzie różowo tym bardziej że oboje jak widać mają charakterek
Co do drugiej części komentarza to fakt - pomyliłam się / już poprawione. Dzięki :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:55:11 06-09-10    Temat postu:

ODCINEK 7

- Dość! – obje usłyszały stanowczy i zimny głos Fatimy. Schodziła po schodach z nieodgadnionym wyrazem twarzy a jej oczy ciskały piorunami. – opanuj się Gaia – zwróciła się do synowej i przewierciła ją wzrokiem na wylot. Stanęła obok wnuczki i położyła jej dłoń na plecach – idź do siebie – powiedziała stanowczo. Mariana bez słowa odwróciła się i weszła na schody.
- Nie skończyłyśmy jeszcze – warknęła Gaia i złapała córkę za dłoń. Dziewczyna posłała jej nienawistne spojrzenie i wyrwała się.
- Skończyłyście – odezwała się Fatima tonem nie znoszącym sprzeciwu. Spojrzała na wnuczkę wyczekująco. Mariana zerknęła na babcię po czym wbiegła po schodach i zniknęła za filarem.
- Po co mama się wtrąciła? – zapytała Gaia wymownie – Mariana musi wykonać plan do końca. Nie może wszystkiego zniszczyć przez swoją dumę. I czy jej się to podoba czy nie będzie musiała robić rzeczy na które nie ma ochoty i......
- Milcz! – Fatima spojrzała na synową wściekła – to twoja córka na miłość boską i czy ci się to podoba czy nie też czuje. Tęskni za ojcem nie mniej niż ty tęsknisz za mężem, nie mniej niż każda z nas – powiedziała zimnym tonem i przewierciła ją lodowatym spojrzeniem na wskroś.
- Zachowuje się jak rozkapryszone dziecko – syknęła Gaia i skrzyżowała ręce na piersi – ma do wykonania prosty plan a jak do tej pory nie widać rezultatów tylko ciągłe jej numery. W taki sposób niczego nie dokonamy – Fatima spojrzała na Gaię surowym wzrokiem.
- Ta zemsta przysłoniła ci zdrowy rozsądek Gaia – pokręciła głową z dezaprobatą – pozwoliłam ci decydować ale jeżeli taki wybryk jak dzisiejszy się powtórzy przestaniesz podejmować jakiekolwiek decyzje. Każda z nas cierpi a Mariana najbardziej. To ona musi co dzień patrzeć na tych ludzi nie ty. Wiec przestań od niej wymagać więcej niż jest w stanie zrobić bo zamiast wrogów zniszczysz własne dziecko.
- Ale mama nic nie rozumie..... – Gaia próbowała się bronić.
- Tą dyskusję uznaję za zamkniętą – powiedziała tonem wypranym z jakichkolwiek uczuć – dobranoc – rzuciła i ruszyła schodami na górę.

***
Luka oparł się dłońmi o zimną ścianę i przymknął oczy. Natychmiast nawiedził go obraz Mariany w objęciach Michaela. Jego łapy na jej ciele. Jego usta szepczące jej do ucha. Zawrzała w nim krew. Jak brat mógł zrobić mu coś takiego. Za co tak bardzo go nienawidził. Dlaczego uprzykrzał mu życie za każdym razem. Jeszcze Mariana. Kobieta która na nowo obudziła w nim uczucia. Kobieta, która jak poprzednie wpadła w sidła Mike. Myślał że jest inna. Więcej – była inna. Piękna, inteligenta, zmysłowa a jednocześnie tajemnicza i subtelna. Mógłby się w niej zakochać. Mógł dać wszystko czego tylko by zapragnęła, chronić, spełniać marzenia. Ale ona okazała się ....właśnie kim? Kimś kto zawrócił mu w głowie a później wylał zimny kubeł żeby otrzeźwiał. Kimś kto uwodził a później traktował jak wroga. Nadal pamiętał jej wściekłe spojrzenie kiedy oderwał ją siłą od Mike. Widział ciskające pioruny w jej oczach. Widział jednocześnie ból i tęsknotę. Nie rozumiał. Nic z tego do diabła nie rozumiał. Warknął i z całych sił uderzył w ścianę. Oparł się o nią plecami i osunął się na ziemię. Jedną nogę wyprostował, drugą zgiął w kolanie i oparł łokieć. Przymknął oczy i odetchnął głęboko.
- Luka? – usłyszał miękki kobiecy głos. Uniósł wzrok. Obok niego stała Elena. Wpatrywała się w niego z troską.
- Przepraszam – wyszeptał i spuścił wzrok. Był zmęczony dzisiejszym dniem.
- Co się stało? – zapytała i kucnęła przed nim. Luka spojrzał na nią z bólem w oczach. Z jednej strony potrzebował z kimś porozmawiać z drugiej jednak nie miał na to ochoty. Znowu okazał się idiotą który daje się nabrać kolejnej dziewczynie.
- Nic takiego – odpowiedział i potarł nasadę nosa.
- Nie wydaje mi się Luka – Elena nie miała zamiaru dać za wygraną. Spojrzała na niego uważnie. Wstała i wyciągnęła dłoń – chodź – zaproponowała – muszę iść do małej – Luka spojrzał na nią niepewnie. Elena uśmiechnęła się i nie zastanawiając się chwyciła go za dłoń i pociągnęła. Chłopak wstał i wszedł za nią do pokoju. Elena podeszła do łóżeczka gdzie spała mała Paula. Otuliła ją kołderką i pogłaskała po główce. Luka stanął obok i przyglądał się z ukuciem zazdrości.
- Powiesz mi co się dzieje? – zapytała cicho. Luka wzruszył ramionami i nie odrywał wzroku od bratanicy – jak ona ma na imię? – zapytała i skrzyżowała ręce na piersi. Chłopak gwałtownie na nią spojrzał.
- Skąd...? – zmarszczył brwi.
- Luka nie znam cie od wczoraj. Jestem żoną Marco od pięciu lat – spojrzała na niego rozbawiona. - Twój ból głowy mogła spowodować tylko kobieta. Ze wszystkim umiesz sobie poradzić ale nie z kobietą. Mam rację? – Luka westchnął i podszedł do okna. Włożył dłonie do kieszeni.
- Mariana – powiedział cicho. Elena również podeszła do okna i spojrzała na niego – ma na imię Mariana. A ja jak zwykle okazałem się durniem który daje się wykiwać zwykłej dziewczynie– syknął i oparł dłonie o parapet.
- Nie sądzę żeby ona była zwykłą dziewczyną. Nigdy jeszcze nie wyglądałeś tak okropnie jak dzisiaj.
- To ma mi poprawić humor? – zapytał a jego usta wykrzywiły się w grymasie.
- Nie – Elena oparła się o parapet plecami – nie wiem co się stało ale myślę że powinieneś z nią porozmawiać.
- Po co? Mam robić z siebie jeszcze większego kretyna? - warknął – wystarczy mi że kolejna panna wskakuje Michaelowi w objęcia – Elena spojrzała na niego ze współczuciem i szczerą troską – mam dość Elena. Co ja mu zrobiłem że pieprzy mi życie dla rozrywki? – jego oczy pociemniały z gniewu i bólu – nie będę z nim walczył – wyjrzał przez okno na ogród - Już nie.
- Nie rozumiem waszych ciągłych kłótni – Elena pokręciła głową – jesteście braćmi a tak bardzo się różnicie.
- Ja też tego nie rozumiem – powiedział Luka i przetarł dłonią oczy.
- Porozmawiaj z nią – Elena położyła mu dłoń na ramieniu – wyjaśnij. Wiele ci to da. Zobaczysz – uśmiechnęła się. Luka odwzajemnił uśmiech.
- Marco ma dużo szczęścia że trafił właśnie na ciebie – przyznał szczerze i posmutniał.
- ty też trafisz na tę właściwą, może już trafiłeś.
- Jasne – prychnął – dopóki Michael nie postanowi się zabawić – dokończył i pocałował Elenę w czoło – dziękuje – uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.
***
- Na pewno nie idziesz? – zapytał Pino i wyciągnął się na jednym z foteli w gabinecie Don Vita – rozerwiesz się trochę bo od wczorajszej akcji z tą laską jesteś nie do życia.
- Jak ci się nie podoba to możesz iść. Nie mam nastroju i wybacz że nie podzielam twojego entuzjazmu.
- Stary wyluzuj to tylko kolejna panna. Mało jest takich? W klubie możesz sobie znaleźć takich na pęczki – zaśmiał się i spojrzał na przyjaciela. Szybko jednak pożałował swoich słów widząc lodowate spojrzenie Luki.
- Przestań mówić jak Mike – warknął – nie chce mi się tego słuchać – oparł się na fotelu i przetarł oczy. Nie spał tej nocy prawie wcale. Pino przekręcił głowę i uważnie mu się przyjrzał. Wyglądał strasznie. Czerwone, podkrążone oczy, wczorajszy zarost. Zmęczenie i udręka na twarzy – długo będziesz mi się tak przyglądał? – zapytał z rozdrażnieniem i zabrał się za przeglądanie papierów rozrzuconych na biurku.
- Co się z tobą dzieje? – spytał Pino i pochylił się do przodu – nie poznaje cie. To przez tą dziewczynę? – uniósł znacząco brwi. Luka zgromił go wzrokiem ale nie odezwał się – to przez nią. – stwierdził i oparł się bezradnie na fortelu.
- Zadowolony jesteś z siebie? może teraz dasz mi w końcu spokój! – syknął. W tym momencie rozległ się dźwięk telefonu Luki. Sięgnął po komórkę.
- Słucham?
- Cześć Luka – chłopak usłyszał po drugiej stronie Manuela. Barmana ze swojego klubu La Rosa Negra.
- Cześć Manuel. Co jest?
- Wybacz, że ci przeszkadzam, ale będziesz dzisiaj w klubie? – zapytał z nutą nadziei w głosie.
- Raczej nie. Stało się coś? – Luka wstał i stanął przy oknie, wkładając wolną dłoń do kieszeni.
- Właściwie to wszystko jest w porządku, ale dzisiaj była tutaj jakaś dziewczyna – zaczął. Luka zmarszczył brwi.
- Jaka dziewczyna? – zapytał ostrzej niż zamierzał.
- No...ładna, długie ciemne włosy, brązowe oczy. Pytała o ciebie – Luka westchnął. Potarł nasadę nosa. Doskonale wiedział kim była ta dziewczyna. Zakuło go serce. Pragnął znów ją zobaczyć, ale oszczędził by sobie cierpienia jeśli wyrzuciłby ją z myśli. Jednak nie było to wcale takie proste. Nie miał dzisiaj siły żeby się z nią kłócić a zdawał sobie sprawę że tak mogłoby się skończyć spotkanie z nią.
- Jesteś tam Luka? – zapytał niepewnie Manuel.
- Tak. Jestem – wyjrzał przez okno. – czego chciała? – schował drżącą dłoń do kieszeni.
- Chciała twój adres albo numer telefonu. Oczywiście nie podałem jej go – zaprzeczył gwałtownie. Luka milczał – tak....prosiła mnie żebym się z tobą skontaktował i przekazał ci wiadomość bo jeśli nie obiecała że narozrabia w klubie – powiedział rozbawiony Manuel. Luka również się uśmiechnął. Jego spojrzenie złagodniało.
- Jaka to wiadomość? – zapytał już spokojniej.
- Masz być dzisiaj o ósmej wieczorem w klubie. To jest......za trzydzieści minut – Luka zerknął na zegarek.
- Jest tam?
- Jest. właśnie na mnie patrzy – powiedział Manuel.
- Dobrze. przekaż jej że będę – rzucił i odwrócił się do Pina, który siedział w fotelu i przyglądał mu się nic nie rozumiejąc.
- W porządku. na razie – pożegnał się Manuel. Luka rozłączył się i oparł plecami o parapet.
- Jednak jedziesz do klubu – zauważył Pino rozbawiony.
- Jadę. Muszę się z kimś tam spotkać – przeczesał włosy palcami. Pio wstał.
- Mariana – rzucił i pokręcił głową uśmiechając się – więc chodźmy – Luka wyszedł razem z Pinem z gabinetu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Cool
Cool


Dołączył: 23 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:47:44 06-09-10    Temat postu:

nie gniewaj się komentarz jutro, bo tutaj też muszę dwa odcinki skomentować!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:02:44 07-09-10    Temat postu:

Nie gniewam się poczekam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Cool
Cool


Dołączył: 23 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:32:42 07-09-10    Temat postu:

6
no no to się porobiłio Marianna ale ma matkę, Gai chodzi tylko o zemstę, tylko to sie dla niej liczy po stracie męża, ona nie bierze pod uwagę uczuć córki, odtrąciła ja skupiajac się na pomszeniu męża, nawet za cenę zranienia i skrzywdzenia Marianny
Luka pobił Mika, szczerze mówiąc należało mu się!!! Mike robi wszystko aby zdenerwować brata, nie cierpi go, ciekawe za co?

7
Gaia ma silną teściową! Fatima potrafi postawić na swoim, wie że, żadnej nie jest łatwo po stracie ukochanej osoby a zwłaszcza Mariannie, gdyż ona musi jeszcze przebywać w towarzystwie Luke i jedo rodziny, to jest dla niej za wiele!
Luka cierpi, jedyne pocieszenie znalazł w rozmowie ze szwagierką
Mariannawiedziała jak zwabić Luka do klubu, zastosowała podstep, który przyniósł rezultaty, gdyż Luka zgodził się przyjechać do klubu

czekam na ich rozmowę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:00:30 15-09-10    Temat postu:

ODCINEK 8

- A jeśli cie wystawi? – zapytał Pino kiedy obaj weszli do klubu. Luka posłał mu lodowate spojrzenie i usiadł przy barze. W lokalu rozległa się piosenka znanego włoskiego piosenkarza.
- Co podać szefie – Manuel uśmiechnął się.
- To co zwykle – powiedział Luka i oparł łokcie na blacie.
- Już się robi. Dla ciebie też? – zwrócił się do Pina. Ten tylko kiwnął głową i odwrócił się na stołku aby lepiej widzieć salę.
- Gdzie jest Mariana? – zapytał Luka barmana. Chłopak postawił przed nim szklankę z drinkiem i wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Była tu kilka minut temu ale znikła zanim się dosiedliście – zauważył i spojrzał na salę. Chwilę się rozglądał i nagle zrobił wielkie oczy i wyszczerzył zęby w uśmiechu. W momencie kiedy Luka go zobaczył, Pino klepnął go w ramię i wskazał środek sali. Luka odwrócił się powoli i zobaczył jak ludzie zaczynają się przesuwać ustępując miejsca ślicznej szatynce w czarnej seksownej sukience sięgającej zaledwie połowy ud. Tańczyła sama. Pochwyciła jego spojrzenie i przygryzła dolną wargę. Przesunęła ręką po swoim ciele, wzdłuż tali i bioder. Uniosła ręce i wplotła w swoje włosy. Odwróciła się do niego bokiem i kręcąc zmysłowo biodrami zaczęła kręcić się w kółko. Pochyliła się do przodu by za chwilę odrzucić głowę a jej włosy opadły na ramiona. Spojrzała mu głęboko w oczy i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Luce zrobiło się gorąco kiedy na nią patrzył. Nie widziała nikogo oprócz niego. Nikt się nie liczył. Dostrzegł to w jej oczach. Błyszczały, kusiły, zapraszały. Luka sięgnął po drinka i upił łyk patrząc na nią znad szklanki. Przymknęła oczy i znów przesuwała dłońmi po swoim ciele. Musnęła szyję, dekolt. Rozkoszowała się chwilą, zupełnie jakby chłonęła pieszczotę kochanka. Zarysowała ręką linię piersi i wierzchem dłoni przesunęła niżej do tali. Dotknęła bioder i lekko uniosła rąbek i tak skąpej już sukienki odsłaniając idealne uda. Luka wciągnął powietrze. Dziewczyna nie spuszczała go z oczu. Bardzo powoli zgięła nogi w kolanach i kręcąc biodrami opadała w dół. Luka odstawił szklankę i ruszył w jej stronę. Kiedy Mariana dostrzegła że się zbliża zatrzymała się i patrzyła na niego uważnie. Chłopak spuścił głowę i próbował ukryć uśmiech. Z rękoma w kieszeni pomniejszał dzielącą ich odległość a Mariana zupełnie nie wiedziała co ją czeka. Luka wcale na nią nie patrzył. Podszedł na tyle blisko na ile było to możliwe. Spojrzał jej przelotnie w oczy po czym ujął jej twarz w dłonie i wpił się w jej usta. Był delikatny i czuły ale z każda sekundą pocałunek przeradzał się w zaborczy i namiętny. Wplótł palce we włosy i pogłębił pocałunek. Wtargnął językiem do ust i badał ich wnętrze. Rozkoszując się jej słodkim smakiem. Mariana jęknęła cicho i położyła mu dłoń na biodrze. Luka objął ją w tali i mocniej przyciągnął do siebie nie przestając całować. Chwycił jej język delikatnie zębami a później skubnął wagę. Oderwał się od niej i spojrzał w oczy. Odgarnął zabłąkany kosmyk włosów z twarzy dziewczyny i przeniósł wzrok na usta.
- To najwspanialsze przeprosiny jakie kiedykolwiek widziałem – wyszeptał i trącił jej nos swoim – warto było się wkurzyć skoro mogłem zobaczyć taki występ – uśmiechnął się zmysłowo. Mariana spuściła wzrok i lekko się zarumieniała. Luka uniósł jej podbródek i zmusił by na niego spojrzała.
- Ten rumieniec do ciebie nie pasuje – stwierdził i pogładził ją po policzku wierzchem dłoni.
- Normalnie nie robie takich rzeczy – przyznała i założyła włosy za ucho uciekając wzrokiem jak na nieśmiałą dziewczynę przystało.
- Nie tańczysz dla faceta tak że nie jest w stanie oddychać? – zapytał unosząc znacząco brew. Mariana pokręciła głową bez słowa i przygryzła wargę. Luka się uśmiechnął.
- Czym w takim razie ja zasłużyłem na taki widok? – Mariana spojrzała mu głęboko w oczy.
- Bo zachowałam się jak kretynka. Przyszłam spotkać się z tobą a .... – Luka położył jej palec na ustach i pochylił się aby ją pocałować. Delikatnie i czule smakował jej ust. Jej wargi były gorące i miękkie. Oddawała pieszczotę z takim samym zaangażowaniem jak Luka. Chłopak objął ją w tali i jeszcze mocniej przyciągnął do siebie. Zaczął kołysać się w rytm muzyki która wypełniła klub. Oderwał się od niej i lekko się uśmiechając pochylił się nad jej uchem.
- Może teraz zatańczysz ze mną? – wymruczał muskając jej ucho wargami, drażnił oddechem. Ukrył twarz w jej włosach i przymknął powieki. Splótł z nią palce i nie przestawał się poruszać zachęcając tym samym Marianę żeby poszła jego śladami. Zaczerpnął powietrza aż jego nozdrza wypełnił zmysłowy zapach Mariany. Delikatny, kwiatowy. Kusił, doprowadzał do szalu. Miał nieodpartą ochotę posmakować jej rozpalonego ciała. Poczuć na skórze jej dotyk. Całować ją i pieścić tak jak na to zasługuje. Chciał ją mieć dla siebie. Przyłapał się na tym, że chciał być jedynym mężczyzną w jej życiu. To uczucie stało się zaborcze i tak gwałtowne że w ogóle go nie rozumiał. I pewnie nigdy nie zrozumie.
- Umów się ze mną na kolacje – zaproponował i spojrzał jej w oczy czekając na jej reakcję. Mariana odwróciła głowę i przymknęła oczy. Wiedziała, że jeżeli teraz się z nim umówi nie będzie już odwrotu. Będzie musiała doprowadzić plan do końca. Nie będzie miejsca ani na wątpliwości ani na uczucia. Nigdy nie powinny były się pojawić. Luka ujął ją pod brodę i uniósł twarz w swoją stronę.
- Jeżeli nie masz ochoty nie musisz się zgadzać – uśmiechnął sie blado. Jej oczy błysnęły niebezpiecznie. Przez moment Luka zobaczył w nich ból i nienawiść tak intensywną, że przeszedł go dreszcz. Zmarszczył brwi i wpatrywał się w nią jednak to co zobaczył znikło równie szybko jak się pojawiło.
- Chętnie – rzuciła krótko i zmusiła się do uśmiechu który bardziej przypominał grymas. Dopiero teraz zacznie się to na co sama do niedawna czekała. Zemsta. Coś co od pół roku daje jej siłę by przeżyć kolejny dzień i się nie poddać. By nie zawieść rodziny, która tylko w niej pokłada nadzieję. Nienawiść którą od dawna pielęgnuje z każdym dniem się pogłębia, ale pojawia się coś jeszcze co powoduje zamęt w jej sercu i myślach. Coś czego Mariana do siebie nie dopuszcza i skutecznie odpycha. Tylko tak jest w stanie przetrwać i nie wybuchnąć. Teraz musi wkroczyć do domu Giancarlo i to jest najważniejsze.
- Muszę już iść – rzuciła i najlepiej jak umiała przybrała łagodny wyraz twarzy.
- Szkoda – Luka odgarnął jej włosy za ucho i spojrzał w oczy – a co będzie z naszą kolacją? – zapytał z nadzieją w głosie. Mariana wyswobodziła się z jego uścisku i sięgnęła dłonią do rąbka sukienki. Podciągnęła ją lekko w górę pokazując przy tym prawie całe udo. Luka podążał spojrzeniem za jej ruchem a później spojrzał w oczy i wypuścił powoli powietrze. Dziewczyna wyjęła zza pończoch kartkę papieru i podała ją Luce.
- Zadzwoń – wyszeptała i uśmiechnęła się zmysłowo po czym odeszła zostawiając chłopaka samego na środku sali. Luka odprowadził ją wzrokiem i uśmiechnął się w duchu. Ta dziewczyna jest niesamowita – pomyślał – z jednej strony zmysłowa kobieta która subtelnie go uwodzi a innym razem rumieni się podczas seksownego tańca. Nic z tego nie rozumiał, ale podobało mu się to. Potrafiła go rozpalić jak żadna kobieta i doprowadzała go do szału w każdy możliwy sposób.
***
Mariana weszła do domu i skierowała się do salonu. Drżała na całym ciele i sama właściwie nie wiedziała dlaczego. Podeszła do stolika gdzie stał alkohol i nalała sobie do szklanki. Oparła się o ścianę i odetchnęła głęboko. Przed oczami przez cały czas miała twarz Luki. Jego radosne oczy i szeroki uśmiech którym obdarzał ją zawsze kiedy się widzieli. Nienawidziła tego. Nienawidziła Luki za to kim jest i za to co próbuje z nią nieświadomi bądź świadomie zrobić. Uwodzi ją, kusi i z każdą kolejną minutą kiedy przebywała w jego towarzystwie wzbierała w niej wściekłość. Na to że odebrali jej rodzinę, za to że na jej twarzy już nigdy nie zagości taki beztroski uśmiech. Nienawidziła go. Całym sercem i duszą. Nienawidziła go za to jak ją dotykał, jak całował. Za to że budził w niej pożądanie. Przeklinała siebie że jej ciało reagowało na jego bliskość tak jak reagować nie powinno. Chciała go poczuć. Jego dotyk, pieszczoty. Zwykłymi gestami sprawiał, że czuła się atrakcyjna i kobieca. Niesamowicie ją pociągał. Był przystojny. Miał idealne ciało, silne ramiona, miękkie usta. Był mężczyzną z którym Mariana mogłaby pójść do łóżka. Takim któremu była gotowa się oddać i wiedziała że dostanie to czego kobieta pragnie. Mógł jej to dać i dlaczego miałaby z tego nie skorzystać. Przynajmniej w taki sposób zrekompensuje sobie chwile kiedy musi znosić towarzystwo swoich wrogów. Wykorzysta go, rozkocha w sobie tak, że poza nią świata nie będzie widział a później zniszczy całą jego rodzinę. Ojca, matkę, braci. Wszystkich a na końcu zajmie się nim. Mężczyzną którego nienawidziła najbardziej, a którego jednocześnie pragnęła do bólu.
- Niech cie szlag! – warknęła i rzuciła szklanką o przeciwległą ścianę. Jej oczy zaszkliły się od łez. Tak bardzo potrzebowała czyjegoś wsparcia. Tęskniła za ojcem. Bardzo. Usiadła bezradnie na łóżku i ukryła twarz w dłoniach. Wtedy usłyszała, że ktoś wstaje z fotela stojącego przed komikiem. Uniosła wzrok i napotkała spokojne spojrzenie Reno.
- Nie wiedziałam że tu jesteś – powiedziała cicho i otarła oczy z łez.
- Nie chciałem ci przeszkadzać – przyznał i włożył jedną dłoń do kieszeni eleganckich ciemnych spodni a w drugiej trzymał szklankę z koniakiem. Mariana uniosła wzrok.
- Przepraszam za szklankę – wyszeptała i wlepiła wzrok w dywan. Reno usiadł obok dziewczyny na kanapie i spojrzał w okno.
- Ulżyło ci przynajmniej? - zapytał tym swoim opanowanym i spokojnym głosem, który hipnotyzował swoją barwą i uspokajał.
- Nie – Mariana pokręciła głową.
- Twój ojciec byłby z ciebie dumny – odparł Reno i spojrzał na Marianę w sposób tak łagodny i kojący że poczuła jak jej ciało zalewa fala ciepła. Przeniosła wzrok na mężczyznę a po jej policzku znów popłynęła łza – zawsze był z ciebie dumny. Pamiętaj o tym bez względu na to co usłyszysz.
- Dobrze znałeś mojego tatę prawda? – Reno kiwnął głową i upił łyk koniaku.
- Owszem – spojrzał na złocisty płyn – był dobrym człowiekiem. Wspaniałym przyjacielem. Oddanym synem i kochającym ojcem i mężem. Szanował ludzi bez względu na to kim byli i nigdy nie potrafił kłamać – Reno uśmiechnął się delikatnie i spojrzał na Marianę.
- To u nas rodzinne przekleństwo – prychnęła i zaśmiała się z ironią.
- To piękny dar Mari – odparł i spojrzał jej głęboko w oczy tak że niemal przeszywał ją na wskroś. Sięgnął do kieszeni spodni i wyjął z niej pęk kluczy. Podał je dziewczynie na otwartej dłoni.
- To klucze do twojego mieszkania. – zaznaczył – będzie bezpieczniej jeśli nie będziesz wracać tu codziennie – Mariana zabrała klucze i zamknęła je w dłoni.
- Dziekuje – wyszeptała – za wszystko – uśmiechnęła się do niego delikatnie.
- Zawsze do usług – zakomunikował i pocałował Marianę w czoło – dobranoc – rzucił po czym wstał i ruszył w stronę holu.
- Dobranoc – odpowiedziała Mariana i spojrzała na klucze które leżały w jej dłoni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:21:01 15-09-10    Temat postu:

Scenka w klubie boska - jak zwykle, gdy czytam Twoje opowiadania, obrazy same pojawiają się przed moimi oczami ^^
Cały czas mam nadzieję, że Mariana jednak zrezygnuje z zemsty i wszytko skończy się szczęśliwie, ale wiem, że do tego jeszcze długa droga i na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczysz;)
Czekam na new,
pozdrawiam, Aga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:24:28 29-09-10    Temat postu:

Dzięki za komentarze :*
Postaram się was zaskoczyć i mam nadzieję że mi się uda. Mariana na razie nie zrezygnuje z zemsty. ma obowiązki wobec rodziny i dlatego nie będzie jej łatwo. Być może wcale nie bedzie musiała wybierać, ale wszystko pomału bedzie sie wyjaśniać. postaram sie nowy odcinek wrzucić już jutro więc zapraszam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 3 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin