Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Conjugal Peccadilloes - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 43, 44, 45  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:02:57 13-10-11    Temat postu:

Bardzo wciągający odcinek Sarita nie może się pozbierać po spotkaniu z Sebastianem. Widać, że łączył ich romans Marisa dostała pracę i spotkała Jose! Ciekawe co Juan powie jak się dowie o jego przyjeździe... I ciekawi mnie ta Aurora... No cóż, pozostaje mi czekać na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:36:45 13-10-11    Temat postu:

Contigo witam w moich skromnych progach i bardzo się cieszę, że opowiadanie przypadło Ci do gustu
Co do Twoich spostrzeżeń:
Tak, Sebastian w końcu odkryje, jaki skarb ma pod nosem. Pytanie tylko, czy nie dotrze to do niego zbyt późno;)
Marisa - cieszę się, że przynajmniej Ty uważasz postawę Marisy za wspaniałą i "doceniasz" jej poświęcenie.
Sara - nie wiem, czy jest stonowana. Może na razie sprawia takie wrażenie, ale w sumie nie było o niej zbyt wiele do tej pory, więc wiesz...
Veronica - fakt, jest wredna i może trochę głupia, ale warto się zastanowić, jakie są motywy jej działania. Może nie wszystko jest takie, jak wygląda na pierwszy rzut oka
Franco - cóż, na początku założył się z Juanem, że ją uwiedzie, a potem naprawdę się zakochał, przy czym trzeba zaznaczyć, że Veronica była wtedy zupełnie inna niż teraz.
Wszystko to wyjdzie z czasem, także zapraszam serdecznie na kolejne odcinki ^^


Dudziak - Juan przecież wie o wizycie brata. Nawet sam uprzedził o tej wizycie Marisę, bodajże w odcinku nr 7;P

Dzięki za komentarze :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:17:43 15-10-11    Temat postu:

agam, zapomniałam, że ją o tym powiadomił xD Ale chyba wybaczysz mi to uchybienie ;p
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:56:20 15-10-11    Temat postu:

Z duuuuuuuuuuuuuuużym opóźnieniem to mało powiedziane, ale jestem.
Jestem najbardziej chyba zła na Sebastiana - ma wszystko głęboko gdzieś. Ale jednak Ana Lucia nie da mu za wygraną i cieszę się, że Arthur pomaga żonie swojego przyjaciela. Jemu udało się zauważyć jakiego anioła ma Sebastian przy sobie. Szkoda, że ten drugi jeszcze nie zdał sobie z tego sprawy. Nie rozumiem jednego - jeżeli ma tak piękną i wspaniałą żonę to dlaczego szuka namiętności u innych?
Szkoda mi Marissy - jak ona biedaczka musi się męczyć. Udało jej się zniechęcić męża do siebie i teraz sama musi znosić swoją chorobę w samotności. Mam nadzieję, że Jose uda się jakoś przywrócić ich związek do początkowego wyglądu. Marissa nie powinna być teraz sama. Cieszy mnie zaś fakt, że została przyjęta do pracy.
Veronica oczywiście nie próżnuje, jak ta dziewczyna mnie denerwuje.
A Franco już tak się poświęcał dla niej, że nawet poszedł błagać swojego ojca o to by ich przyjął do własnej rezydencji. A widać było, że dużo go to kosztowało...
Czekam na więcej. I mam malutką nadzieję, że Ana Lucia znajdzie jakiegoś innego mężczyznę. Nie takiego idiotę jakim jest Sebastian.
Czekam na więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:21:48 15-10-11    Temat postu:

Dudziak - spoko, zdarza się

Maite - fajnie, że jesteś. Lepiej późno niż wcale, nie? Naprawdę byś chciała, żeby Ana znalazła sobie innego faceta? To bardzo kusząca opcja, więc wiesz... mnie dwa razy mówić nie trzeba
A więcej będzie może już jutro, a jeśli nie, to w poniedziałek wieczorem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:32:06 15-10-11    Temat postu:

I to bardzo, bo Sebastian nie zasługuje na Anę i niech zobaczy na własne oczy, że i ona może mieć innego, nie tylko on. Także byłabym uraczona.
Napewno wpadnę, dzięki twojej obietnicy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:50:15 15-10-11    Temat postu:

Zapraszam, zapraszam, a kwestię nowego faceta dla Any obiecuję poważnie wziąć pod uwagę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:11:27 17-10-11    Temat postu:

Odcinek 10.

K
olacja udała się znakomicie. Marisa wreszcie mogła być sobą i cieszyć się obecnością Juana. Przecież to na jego wyraźną prośbę mieli udawać przed jego bratem ciągle zgrane i kochające się małżeństwo. Paradoksalnie, dzięki temu ona sama mogła wreszcie przestać udawać i wreszcie, choć przez chwilę, zachowywać się najzupełniej normalnie. Jednak świadomość tego, że kiedy tylko José wyjdzie, Juan wyprowadzi się, rozdzierała jej serce. Mimo wszystko jednak, po raz pierwszy od dawna, naprawdę dobrze się bawiła, podobnie zresztą jak jej mąż. Oboje zachowywali się jak dawniej, jakby świat wokół nich zupełnie nie istniał.
- Nie powinnaś więcej pić – szepnął jej do ucha Juan, gdy tańczyli jakiś wolny kawałek. Chciała być opryskliwa i odpyskować mu coś, byle tylko nie pozwolić mu na to, by zbliżył się za bardzo, ale nie miała na to już siły. Wypity alkohol, emocje i późna pora zrobiły swoje.
- Daj spokój – mruknęła, zarzucając mu ręce na szyję i opuszkami palców wodząc po jego karku. Dokładnie tak, jak lubił. Była zmęczona, zaczynało jej się kręcić w głowie. Oparła głowę na jego ramieniu, a on przycisnął ją mocno do siebie, wtulając twarz w jej włosy. Kochał ją. Wciąż tak samo mocno jak wtedy, gdy tańczyli do tej piosenki na swoim weselu i nie rozumiał dlaczego ona już go nie chciała. Odetchnął głęboko, czując jak po policzku spływa mu pojedyncza łza.
- Kocham cię, Mari – szepnął jej wprost do ucha. – I choćbyś nie wiem, co robiła, nie przestanę o nas walczyć.
- Nie mów tak – powiedziała, odsuwając się od niego na tyle, by spojrzeć mu w oczy. – Składasz obietnicę, której nie będziesz w stanie dotrzymać…
- Skoro tak uważasz, to znaczy, że w ogóle mnie nie znasz – mruknął rozżalony.
- Znam cię lepiej niż samą siebie – szepnęła. – Ale są rzeczy, o których nie masz pojęcia.
- Więc mi o nich opowiedz. – Pokręciła przecząco głową. – Jeśli nie powiesz mi o co chodzi, nie będę mógł ci pomóc…
- Zabierz mnie do domu – poprosiła cicho, ponownie opierając głowę na jego ramieniu. Nie chciała, by widział łzy wzbierające w jej oczach. Bała się też, że jeszcze chwila, a powiedziałaby mu o wszystkim i cały jej plan szlag by trafił. Pozwoliła zaprowadzić się do samochodu, a potem przez całą drogę do domu, uparcie wpatrywała się w krajobraz zmieniający się za boczną szybą, żeby tylko nie patrzeć na niego. Z jednej strony cieszyła się, że José postanowił spędzić tę noc z jakąś seksowną brunetką, którą poznał w dyskotece, a z drugiej czułaby się o wiele pewniej, gdyby wracał z nimi. Przynajmniej miałaby pewność, że nie zrobi żadnego głupstwa.

*

Sebastián przyglądał się swojej żonie, która w najlepsze gawędziła sobie teraz z jego matką. Ciemne, lśniące włosy, miała upięte w wysokiego koka, a czerwono-czarna satynowa sukienka z odkrytymi plecami i głębokim dekoltem w kształcie litery V, wspaniale podkreślała jej idealną figurę i doskonale współgrała z delikatnym makijażem ograniczonym właściwie do obrysowania oczu ciemną kredką, pokrycia rzęs czarnym tuszem i nałożenia odrobiny różu na policzki. Po raz pierwszy w życiu sam przed sobą gotów był przyznać, że jego żona, może nawet nie w pełni świadomie, ale jednak przykuwała uwagę. Gdy przebiegł wzrokiem po salonie, uświadomił sobie, że większość mężczyzn dosłownie pożera ją wzrokiem. Nie przypominał sobie, by kiedykolwiek wcześniej widział ją w tak odważnym stroju, a jednocześnie tak bardzo pewną siebie i swojej urody. Czy mu się to podobało, czy nie, jego żona z dnia na dzień z szarej myszki przeistoczyła się w drapieżną kocicę, gotową walczyć o to, co jej się należało. Do tego potrafiła znakomicie oddzielić sprawy zawodowe od prywatnych. Wiedział, jak bardzo była na niego wściekła za to, że nie pojawił się w firmie, a jednak przyszła tu z nim, starannie ukrywając prawdziwe emocje pod jak najbardziej naturalnym, szczerym uśmiechem, którym raz za razem obdarzała jego matkę.
- … i wtedy właśnie Alfredo… – trajkotała, stojąca tuż obok niego blondynka, popijając szampana. Kochał swoją młodszą siostrę, ale jej paplanina irytowała go do tego stopnia, że nie potrafił wytrzymać z nią sam na sam dłużej niż pięć minut.
- Nie powinnaś już pić – zabrał jej kieliszek i wysilił się na uśmiech.
- Mam już prawie osiemnaście lat – oburzyła się, krzyżując dłonie na piersiach.
- Właśnie – zauważył, uśmiechając się cwano. – Prawie osiemnaście, to jeszcze nie to samo co osiemnaście.
- Nie zrzędź, jak starzy. Jesteś moim bratem, a nie ojcem, powinieneś być po mojej stronie.
- I właśnie dlatego nie powiem im, że się upiłaś – powiedział ostrzegawczym tonem i to by było na tyle, jeśli chodzi o wczuwanie się w rolę troskliwego, starszego brata. Jego siostry wychowały sobie rodziców tak, że ci byli na każde ich zawołanie, nie mówiąc już o tym, że zawsze wszystko uchodziło im na sucho. – Przepraszam cię, Mili, ale przypomniałem sobie, że muszę zadzwonić – mruknął i nie dając jej szansy na odpowiedź, skierował się w stronę wyjścia na taras. Miał już dość tego zgiełku i nieustannego robienia przysłowiowej dobrej miny do złej gry. Podczas gdy Ana Lucía najwyraźniej mimo wszystko doskonale bawiła się na tej snobistycznej imprezie, zorganizowanie z okazji 35 rocznicy ślubu jego rodziców, a przy okazji również 55 urodzin ojca, on miał ochotę uciec stąd jak najdalej i przez kilka dni pobyć sam na sam ze swoim myślami. Myślami, które teraz uniewątpliwiła zaprzątała mu Sara Fernández.
Pochylił się, wspierając przedramiona na balustradzie i spojrzał w stronę basenu, gdzie zabawa trwała w najlepsze. Milagros, najmłodsza z ich trójki, najwyraźniej nie wzięła poważnie jego uwag, bo nadal piła kieliszek za kieliszkiem, kokietując przy tym wszystkich mężczyzn wokół. Sebastián wiedział, że prędzej czy później to się źle skończy i jakiś mężczyzna potraktuje ją dokładnie tak, jak on traktował wszystkie kobiety, ale nie zamierzał się w to mieszać. Jak zauważyła sama Mili, nie on był jej ojcem.
- Przepraszam, nie wiedziałam, że tu jesteś – usłyszał za sobą głos Any, która najwyraźniej również postanowiła nieco odsapnąć od całego tego zgiełku.
- Nie musisz uciekać – powiedział, odwracając się leniwie w jej stronę, kiedy miała już z powrotem zniknąć we wnętrzu domu. – To, że się nie kochamy, nie oznacza, że mamy żyć jak pies z kotem. – Tym wyznaniem zdziwił zarówno siebie, jak i swoją żonę.
- Nie ja zaczęłam tę wojnę – powiedziała cicho, wpatrując się w jego zmęczone oczy. – Od początku chciałam, żebyśmy spróbowali żyć normalnie, ale ty wolałeś uganiać się za innymi spódniczkami – dodała, opierając się ramieniem o dębową futrynę, jednak nie było w tym ani cienia wyrzutów. Od początku przecież jasno dał jej do zrozumienia, że małżeństwem będą wyłącznie na papierze.
- A gdybym teraz powiedział, że chcę się zmienić? – spytał, zbliżając się do niej na niebezpieczną odległość.
- Nie uwierzyłabym ci – odparła, starając się zachować spokój, choć serce trzepotało jej w piersi jak zamknięty w dłoni motyl.
- Naprawdę masz o mnie takie kiepskie zdanie? – spytał, uśmiechając się krzywo. Nie odpowiedziała nic, tylko patrzyła mu w oczy, usiłując uspokoić oddech. Z satysfakcją stwierdził, że jego bliskość działała na nią, jak na wszystkie inne kobiety, jednak uświadomił sobie również, że wolałaby umrzeć niż przyznać się do tego.
- Próbujesz mnie uwieść? – spytała, gdy chwycił między palce jakiś zabłąkany kosmyk jej włosów i odgarnął go jej z twarzy, pomniejszając jednocześnie dzielącą ich odległość. Miał ochotę, większą niż kiedykolwiek, by ją pocałować, ale uśmiechnął się tylko i cofnął o krok, wsuwając dłonie w kieszenie eleganckich spodni.

*

Juan wniósł Marisę do mieszkania tak samo, jak zrobił to pierwszej nocy po ślubie. Zamknął za sobą drzwi kopniakiem i pewnym krokiem ruszył z uwieszoną mu na szyi Mari w kierunku sypialni. Gdy przekroczył prób sypialni, oboje oniemieli. Wszędzie było pełno świec i płatków róż.
- Pięknie – szepnęła Marisa.
- José i te jego pomysły – mruknął Juan, usiłując grać obojętność. – Powinienem urwać mu głowę, za wściubianie nosa w nieswoje sprawy.
Mari nic nie mówiła. W tej scenerii poczuła się jak bohaterka jakiegoś romantycznego filmu. Kiedy posadził ją na łóżku, spojrzała na niego tym swoim rozbrajającym spojrzeniem, pełnym nadziei ale i obaw co do tego, co stanie się za chwilę, uśmiechnął się lekko, przyklękając przed nią i kładąc sobie jej nogi na kolanach.
- Dawno już się tak nie upiłaś – stwierdził, siłując się z zapięciem jej szpilki.
- Za to ty, jak zwykle, musisz być szarmancki i rycerski – powiedziała, opadając na łóżko.
- Kiedyś ci się to we mnie podobało – odparł, odrzucając w kąt jedną szpilkę i przystępując do rozpinania drugiej. Nie odpowiedziała. Nie chciała psuć magii tej chwili niepotrzebnymi słowami, których potem mogłaby żałować. Gdy poczuła, że jego dłonie wędrują w górę jej nóg, wsparła się na przedramionach i spojrzała na niego, ale on zdawał się być całkowicie pochłonięty ściąganiem pończoch z jej zgrabnych nóg.
- Wiele rzeczy mi się w tobie podobało – szepnęła. Tym razem to on nie odpowiedział, tylko opuszkami palców przesunął delikatnie po jej kształtnej łydce, delikatnie muskając ustami gładką skórę tuż nad kolanem. Wsparła się na łokciach i spojrzała w jego ciemne oczy. Milczał jak zaklęty i nie dotykał jej już, a mimo to czuła się tak, jakby rozbierał ją wzrokiem.
Usiadła i ujęła jego twarz w swoje dłonie, a on chwycił je i pocałował każdą z osobna, po wewnętrznej stronie.
- Nie wmówisz mi, że przestałaś mnie kochać – powiedział cicho, spoglądając jej w oczy, a ona chwyciła go za koszulę tuż przy szyi i przyciągnęła do siebie, wpijając się zachłannie w jego usta. Po chwili leżał już na niej, a ona, przygnieciona jego słodkim ciężarem, wiedziała, że nie będzie w stanie oprzeć mu się tej nocy. Jej serce, dusza i ciało należały do niego i nic nie mogło tego zmienić. Należeli do siebie i musieli być razem. Po prostu.
Na dobre i na złe.
W zdrowiu i w chorobie.
Dopóki śmierć ich nie rozłączy…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Contigo
Detonator
Detonator


Dołączył: 10 Paź 2011
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:34:03 18-10-11    Temat postu:

Przeczytałam już wczoraj, dzisiaj komentuję ; )

Marisa i Juan ... oni niesamowicie się kochają. Poświęcenie ze strony Marisy jest godne podziwu, już to mówiłam, choć na pewno powinna powiedzieć mężowi. Byłoby to lepsze dla obojga. Jednak z jej strony może to wyglądać inaczej.
Ana to twarda babka, choć widać wyraźnie, że w towarzystwie Sebastiana mięknie, cóż poradzić. Jak miałaby mu się oprzeć?
A Sebastian igra z ogniem - nie powinien postępować z nią w ten sposób. Zwodzi ją, zwłaszcza zdaniem "A gdybym teraz powiedział, że chcę się zmienić?". Wkrótce się na nim odegra, jestem pewna.

I na koniec słodka scena Juana i Mari. Nie mogło być lepiej, jestem wniebowzięta. Teraz dziewczyna nie będzie już mogła wymigać się od swoich uczuć, tak sądzę.

Oczekuję następnego odcinka i zapraszam na swoje opowiadanie, link w podpisie ; D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:43:05 18-10-11    Temat postu:

Dzisiaj, po przeczytaniu motyw Mari i Juana mi się spodobał. Widać, ze bardzo się kochają i nadal ich do siebie ciągnie. Mam nadzieję, ze Juan szybko dowie się o jej chorobie.

Czekam na następny odc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:13:20 18-10-11    Temat postu:

Uff, udało mi się w końcu nadrobić ostatnie cztery odcinki - a po ostatnim z nich, muszę z całą stanowczością przyznać, że para Marisa & Juan wybija się na moich faworytów. Początkowo myślałam, że mało co ich łączy, a choroba dziewczyny dodatkowo negatywnie wpłynie na ich relacje, jednak moje zdanie w tej kwestii diametralnie się zmieniło. Tak pięknie przedstawionej miłości już dawno bowiem nie miałam okazji doświadczyć - a ich czułości i ciepłe słówka względem siebie naprawdę odzwierciedlają magię ogromu ich uczucia. Mam zatem głęboką nadzieję, że Mari ocknie się na tyle, by otworzyć się przed mężem i poszukać w jego osobie zrozumienia i wsparcia

Przy okazji ich duetu muszę wspomnienieć o cudownej osobie Jose - obsadzenie w tej roli Carlosa Ferro było naprawdę strzałem w dziesiątkę. Jednoczeście cieszy mnie, że istnieje jeszcze na tym świecie osoba, która ma na względzie szczęście Mari i Juana

Sebastian zaś ma pierwsze przebłyski względem ewentualnej wyjątkowości swojej żony. Czyżby faktycznie szykowała nam się drastyczna przemiana bohatera: z typowego lovelasa i przysłowiowego "psa na baby", w dobrego i kochającego męża?? Szczerze mówiąc czarno to widzę, i jak już ktoś zdaje się podsunął tutaj: opcja znalezienia nowego mężczyzny dla Any jest o niebo bardziej kusząca.

Na medal zasługuje wypowiedź Sary z odcinka 9 " I właśnie w tym rzecz. Pieprzymy się jak wściekłe króliki i ciągle nic z tego nie wychodzi, więc albo ja mam problem, albo ma go Martin" - te wściekłe króliki rozbawiły mnie mimo wszystko do łez
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CamilaDarien
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 4084
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cieszyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:40:09 19-10-11    Temat postu:

Zaintrygowałaś mnie fabułą i obsadą. Sami moi ulubieńcy
Co do odcinków, to jestem pod ogromnym wrażeniem
Przeczytałam dopiero kilka, ale już mi się podoba...
Jak będę miała więcej czasu to dokładnie wszystko skomentuję

No i zapraszam Cię również w moje skromne progi "Ja i Ty, czyli dwie różne bajki"

Pozdrawiam, Camila
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:27:57 20-10-11    Temat postu:

Jestem! przeczytałam już dawno, ale nie miałam nawet kiedy napisać koma, bo dostępu do neta zbrakło
No ale już jestem i już mówię co myślę - mianowicie: robi się coraz ciekawiej. Pojawiają się nowe postacie i jak mniemam odegrają ogromną rolę w życiu bohaterów. Swoją drogą zastanawia mnie co też takiego ważnego miał do powiedzenia Marcos. Moja pierwsza myśl jak czytałam ten fragment to, że Martin zostanie ojcem, ale nie wiem czy moje myśli idą odpowiednim torem okaże się.....
Co do Jose to cieszę się, że przyjechał, bo być może pomoże Marisie zmienić zdanie. Chociaż boje się tego co ona teraz zrobi. Spędzi noc ze swoim mężem i obawiam się, że później znów go odtrąci...ech......zobaczymy zresztą.
No i Sebastian - czyżby zaczął dostrzegać jak piękną kobietę ma u swego boku? Pytanie tylko czy jego zainteresowanie i próba uwiedzenia żony są szczere czy tylko jako stary kobieciarz potraktuje ją.....albo będzie chciał potraktować jak wszystkie swoje zdobycze na jedną noc. Mimo wszystko coś czuję, że Ana Lucia nie pozwoli tak łatwo mu się skrzywdzić. No i intryguje mnie jeszcze znajomość Sary i Sebastiana. Czyżby z tego coś miało być? Jakiś romans po latach? W sumie mogłoby być ciekawie, ale z drugiej strony szkoda mi Martina i Any Lucii bo to moi ulubieni bohaterowie, no ale jak to zwykle bywa Ci, którzy są najfajniejszymi postaciami najbardziej cierpią
W każdym razie czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:36:42 21-10-11    Temat postu:

Bardzo wciągający odcinek Sebastian w końcu zauważył jak piękną ma żonę. Może w końcu się w niej zakocha i stworzą szczęśliwe małżeństwo No i Marisa się przełamała i w końcu zaszło coś między nią a Juanem Jeszcze mgłaby powiedzieć mu o swojej chorobie... Wspierałby ją, a być może udałoby się ją uratować Jak już wcześneij napisałam, odcinek jak najbardziej interesujący i czekam na kolejną dawkę Conjugal Peccadilloes
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:24:05 21-10-11    Temat postu:

Wow, jestem pod wrażeniem. Sebastian nareszcie zaczyna dostrzegać jak wspaniałą żonę ma u swojego boku i do tego piękną. Jednak nadal powstrzymuje go coś/ jakaś bariera, który nie pozwala mu się do Any zbliżyć. Ciekawe czemu?? Z innymi kobietami, z którymi praktycznie codziennie sypia nie ma takich problemów. Więc dlaczego boi się pocałować czy ruszyć z czymkolwiek do własnej żony? Moja kobieta intuicja podpowiada mi, że Sebastian po prostu... boi się zakochać. No, ale co jak co "ucierpiała by przecież wtedy jego wspaniała osobowość".
Marisa i Juan nareszcie mogą się cieszyć sobą. Jaka piękna scenka między nimi. Kurde, ale jednak zdaję sobie sprawę i obawiam się tego, że następnego dnia Marisa znów odtrąci swojego męża i sprawi znowu by zraził się do niej. A przecież nie powinna teraz być sama. Niech no dziewczyna się opamięta!
No i nowe postacie, coraz ciekawiej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 43, 44, 45  Następny
Strona 9 z 45

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin