Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Conjugal Peccadilloes - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 43, 44, 45  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:47:14 29-10-11    Temat postu:

Nadrobiwszy ostatnie dwa odcinki, w końcu mogę się spokojnie wypowiedzieć. Typ, który obrałam sobie na moich faworytów, pozostaje niezmieniony. Uwielbiam bowiem wszelkie scenki, które mają jakiekolwiek powiązanie z Juanem i Marisą. Niezwykle cieszy mnie ocieplenie stosunków między nimi, choć końcówka ostatniego odcinka nie lada mnie zaniepokoiła. W głębi duszy liczę bowiem, że to nie ukochana Juana stała się jedną z rannych w wypadku, osób...

W ostatnim czasie zaimponował mi także Franco - jego bezpośrednie komentarze względem Veronicki i oschłość względem niej są jak najbardziej na tak. Zważając na to, jak ta go do tej pory traktowała, jestem święcie przekonana, że sobie na to zasłużyła.

I mnie zaskoczył także fakt, że Martin ma syna. Informacja ta będzie dla Sary, która ponad wszystko chce posiadać dziecko, ciosem poniżej pasa. Nad ich związkiem zbierają się zatem jeszcze ciemniejsze chmury. Choć wzmianka na temat tego, że to nie koniecznie on jest ojcem chłopca dała mi ostro do myślenia. Czyżby ktoś chciał go wrobić??


Co do formy odcinków, to mnie to bez różnicy - byle byś dalej tworzyła


Ostatnio zmieniony przez madoka dnia 18:51:21 29-10-11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:57:08 29-10-11    Temat postu:

Tworzyć będę na pewno, pytanie tylko z jaką częstotliwością odcinki będą pojawiać się na forum.
W sumie wiele zależy od tego, jak duży zapas uda mi się stworzyć przez ten długi weekend - wtedy też zapadnie ostateczna decyzja, co do długości odcinków

Tak czy siak, next powinien się pojawić jeszcze przed końcem długiego weekendu ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:27:35 29-10-11    Temat postu:

Sama końcówka jest wręcz przerażająca. Jeżeli Juancho poczuł coś dziwnego to mogę się domyślać, że jedną z osób, które ucierpiały może być Marisa? A tego bym nie chciała. Dziewczyna jest chora i co by było gdyby jeszcze jej się coś stało? Mógłby jej stan się pogorszyć. Nawet nie chcę myśleć o tym... Ale równie dobrze mógł to być Sebastian, a nawet Ana Julia. Eh, oby nie.

Sebastiana słowa są jak puste słowa. Najpierw mówi i jego słowa można odczytać jak jakąś deklarację, a jak przychodzi co do czego to i tak wraca stary Sebastian, który ugania się za każdą spódniczką. Anę zabolało to, bo widocznie czuje coś do swojego męża. Liczyła, że jednak wszystko ulegnie zmianie, a tu takie bum! Teraz chyba już nie uda jej się mu zaufać. Spodobał mi się zaś jego kuzyn. Zobaczymy jak jego wątek się potoczy, może jego połącz coś z Aną?

Jej, jak ja nie lubię Veronici. Ta to dopiero ma tupet. Najpierw chce odjeść i z wielką dumą wyprowadza się, a gdy Franco oznajmia jej, że mogą zamieszkać u jego rodziców to oczka jej się świecą i leci jak pies na zawołanie. Nie lubię takich jak ona, dla których najważniejsza jest kasa, której same nie potrafią zdobyć, więc żerują na innych - w różnoraki sposób. Mam nadzieję, że Franco doprowadzi ją do porządku. Ciekawa jestem czy to naprawdę jest jego dziecko, a może nie?

No i jeszcze została nam Sara. Między nią, a Martinem wytworzył się jakiś dystans. Głównie przez nią. Kobieta jest teraz pewna, że któreś z nich musi być bezpłodne. I coś mi tu świta. Bezpłodną musi być napewno ona. Przecież Martin ma syna. Ciekawa jestem jak kobieta zareaguje na tą ogromnie ważną wiadomość.

Czekam na kolejne odcinki. Jak dla mnie mogą być krótkie i częściej. Opłaca się chyba, prawda?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Contigo
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 10 Paź 2011
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:21:37 29-10-11    Temat postu:

Odcinek niekwestionowanie świetny. Sara sugeruje mężowi, że ktoś z nich może być bezpłodny, jest oschła i zimna... Nie sądzę, by Martin zasłużył sobie na takie traktowanie, jest po prostu przykładnym, wzorowym mężem, a ją opanowała żądza dziecka, która może zaszkodzić ich małżeństwu nieodwracalnie.
Franco i Veronica... cóż, ja chcę wierzyć, że ich stosunki z czasem ulegną zmianie, że Veronica zacznie nieco myśleć i dostrzeże co ma u swojego boku i jak bardzo została obdarowana przez los. Może sprawi to dziecko, które przyjdzie na świat? Kto wie..
I wypadek w firmie Sebastiana... kto będzie ranny? Tylko nie bogu ducha winna Marisa. Może Sebastian bądź Ana i to zbliży ich trochę do siebie? Miejmy nadzieję. Czekam na next.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:40:59 30-10-11    Temat postu:

Franco nareszcie zachował się jak prawdziwy facet. Nie może pozwolić sobie, by taka jędza rządziła jego życiem! Bardzo dobrze jej powiedział i mam nadzieję, że Vero zastanowi się nad swoim zachowaniem...
Podejrzewam, że Sara jest bezpłodna... Szkoda mi Martina, bo to świetny facet, a ona trktuje go jak dawcę nasienia i nic więcej...
I końcówka odcinka-świetna! Od razu na myśl przyszło mi, że może to Mari miała wypadek, bo przecież tam pracuje... Czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Generał


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:47:17 30-10-11    Temat postu:

Na poczatek wiedz, że czytam z odcinka na odcinek, ale jakoś nie mam zbyt wiele czasu, aby dodawać komentarze.
I coraz bardziej mi się podobają historię każdego z małżeństw, chociaż może jedynie trochę mniej mnie urzekła historia Veronici i Franca.
Zaintrygowałaś mnie wątkiem, że Sara i Seabstian kiedyś się znali i coś ich łączyło. Byłam ciekawa i nie miałabym nic przeciwko, jakby ich losy się teraz zetknęły, jednakże po tych następnych odcinkach chyba zmieniłam zdanie. Sara & Martin i Ana & Sebastian mają między sobą wiele problemów i niedomówień, że jakby z Sary i Sebastiana coś wynikło porobiłoby się jeszcze więcej niedomówień.
Po ostatnim odcinku można sądzić, że Sara cała winę, że nie może mieć dziecka zwala na Martin'a, jednakże dowiadujemy się, że Martin ma dziecko. I tu mnie zaskoczyłaś. Bo pamiętam jak znajomy Martina przyszedł do jego baru i powiedział mu, że Aurora ma problemy i na tym zakończyłaś odcinek. Trochę kazałaś nam czekać, aż się dowiemy co z tego wynikło. A wynikło.. dziecko. Chociaż może być jeszcze tak, że chłopiec nie jest jednak dzieckiem Martin'a. Mam nadzieję, że powiadomi o tym wszystkim Sarę i wszystko się wyjaśni.
Niezmiernie podobała mi się scenka Any i Sebastiana, kiedy byli u jego rodziców[?]. Kiedy to niby Sebastian powiedział, że „chce się zmienic”. Może i się nie zmieni. Jednakże myslę, że z tych dojki cos jeszcze wyjdzie!
I dramatyczny koniec odcinka, w którym zostali wezwani do siedziby Vázquez. Livia się martwi, że może chodzić o Sebastiana, jednak mam przeczucie, że może chodzić o Marissę. Pozdrawiam.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 14:48:04 30-10-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:36:55 30-10-11    Temat postu:

Dziękuję za komentarze :* Cieszy mnie bardzo, że moje postacie wzbudzają w Was tyle różnych uczuć ^^ Mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda mi się Was zaskoczyć i że nie zawiedziecie się czytając kolejne odcinki.
Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:11:21 31-10-11    Temat postu:

Czyli jednak miałam troszkę racji z Martinem
Kurcze znając życie to pewnie jak się Sara dowie o tym, że Martin jednak może mieć dzieci wszystko się popsuje. Mam tylko nadzieję, że nie zrobi nic głupiego, ale mogę się spodziewać, że z ich małżeństwa nic nie zostanie po tej ...hm...."nowinie" ....
Mówiłam już niejednokrotnie, że Veronica to kobieta, której nie lubię. Nie jest szczera i to chyba największa jej wada, nie licząc oczywiście materializmu. Franco jak zwykle potraktował ją tak, jak na to sama zasłużyła. Po tym wszystkim co mu powiedziała i co robiła teraz raptem ma przypływ uczuć? ha! niedoczekanie jak widać. Coś mi się zdaje, że jeśli naprawdę zrozumiała by swoje zachowanie i zmieniła podejście o 180 stopni to i tak bardzo długo będzie musiała pracować na to by odzyskać, albo zdobyć uczucie i zaufanie męża. O ile w ogóle jest to możliwe.
No i końcówka - zastanawia mnie co takiego się stało i do jakiego wypadku doszło

Czekam w takim razie na kolejny odcinek z niecierpliwością :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:16:34 11-11-11    Temat postu:

A kiedy pojawi się tu odcinek? Wiem, że jestem do tyłu z komentarzami, ale czytam na bieżąco.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:09:35 13-11-11    Temat postu:

Odcinek 13.

Sebastián nerwowo krzątał się koło swojego Land Rovera, który jakimś cudem miał ledwo zarysowane tylko przednie prawe nadkole. Kierowca drugiego auta, które zatrzymało się na pobliskiej latarni ulicznej, nie miał tyle szczęścia. Karetka zabrała go do szpitala, podobnie jak dziewczynę, którą potrącił.
- Pan jest świadkiem wypadku? – spytał policjant, podchodząc do niego. Sebastián niepewnie skinął głową. Nie miał ochoty na tę rozmowę. Przeczesał nerwowym gestem włosy i sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki po papierosy.
- Pozwoli pan? – zagadnął i nie czekając na odpowiedź funkcjonariusza odpalił papierosa.
- Widział pan jak do tego doszło?
- Wyglądało to jakby stracił panowanie nad kierownicą – odparł Sebastián, siląc się na spokojny ton.
- Pan prowadził to auto? – zapytał policjant, wskazując wzrokiem Land Rovera.
- Ja prowadziłem – odpowiedział Arturo, który właśnie do nich dołączył. Sebastián popatrzył na niego z wdzięcznością. – Jechaliśmy razem. Tamto auto zjechało na nasz pas, cudem uniknęliśmy zderzenia.
- Co z kierowcą tamtego samochodu? – zręcznie zmienił temat Sebastián.
- Miał więcej szczęścia niż rozumu – odparł policjant. – Nie otworzyła się poduszka powietrzna, ale poza rozbitą głową i stłuczoną klatką piersiową chyba nic mu nie jest.
- A dziewczyna? – spytał Arturo. – Miała dziś rozpocząć pracę w naszej firmie.
- To chyba musicie znaleźć sobie kogoś na zastępstwo. Gdyby panowie sobie coś przypomnieli…
- Jasne, zadzwonimy – powiedział Sebastián, sięgając do kieszeni po portfel. – To moja wizytówka. Jesteśmy na każde wezwanie – dodał, wręczając funkcjonariuszowi mały, tekturowy kartonik. Policjant bez słowa schował go do swojego notesu i oddalił się w stronę swoich kolegów po fachu.
- Chyba powinienem zadzwonić do Davida – mruknął Sebastián, uśmiechając się krzywo.
- Powinieneś powiedzieć prawdę – wtrąciła Ana, która właśnie do nich dołączyła. – Arturo nie będzie wiecznie brał na siebie odpowiedzialności za twoje grzeszki.
- Ucisz się, kobieto – syknął Sebastián, obawiając się, by policjanci nie usłyszeli tej rozmowy.
- Nie będziesz mi mówił, co mam robić – warknęła wściekle. – W życiu nie spotkałam kogoś równie obłudnego – dodała z niesmakiem.
- No widzisz, więc masz szczęście, że ten ktoś jest twoim mężem.
- Już niedługo – powiedziała Ana, posyłając mu mordercze spojrzenie. – Chcę rozwodu – zakomunikowała odważnie. W tej samej chwili cwany, arogancki uśmieszek znikł z jego twarzy. Jeśli miał nadzieję, że przez całe życie będzie potulnie znosiła wszystkiego jego zagrywki, to grubo się przeliczył. – Mój ojciec nie żyje. Nie ma już żadnego powodu, abym tkwiła w tym absurdalnym pseudo-związku i przymykała oczy na twoje wybryki.
- Ana… – zaczął Sebastián, nerwowo pocierając kark.
- Nic nie mów – weszła mu w słowo. – Miarka się przebrała, a ja nigdy nie uwierzę już w ani jedno twoje słowo. Jesteś kłamcą, oszustem i nędzną pijawką. Nie istniejesz dla mnie, więc lepiej trzymaj się z daleka – zakończyła i pewnym krokiem ruszyła w stronę firmy.
Sebastián patrzył na nią jeszcze przez chwilę, zastanawiając się, kiedy z nieśmiałej szarej myszki stała się tak odważną i pewną siebie kobietą. W pewnym sensie podziwiał ją, ale nie zamierzał pozwolić, aby jakakolwiek kobieta miała nad nim władzę. Kiedy jednak pochwycił spojrzenie Arturo, który odprowadzał spojrzeniem jego żonę, coś do niego dotarło. Ana była naprawdę piękną kobietą i mogła mieć każdego faceta, na którego spojrzy. Nie musiała wcale tkwić przy jego boku i czekać, aż zaszczyci ją spojrzeniem albo słowem. Był jej zupełnie niepotrzebny do szczęścia i chyba właśnie to, ubodło go najbardziej.
*
Juan zniecierpliwiony przechadzał się od ściany do ściany, wyczekując jakichkolwiek wieści z urazówki. Kiedy przyjechali na miejsce i zobaczył Marisę leżącą na jezdni w kałuży krwi, serce podeszło mu do gardła. Pamiętał, jak Livia krzyczała, żeby przyniósł coś z karetki, ale on nie był w stanie się poruszyć. Stał jak sparaliżowany, wpatrując się w długie włosy żony rozrzucone na asfalcie i jej bladą, zmęczoną twarz. Czuł się jak w jakimś amoku, jakby to, co widział, działo się zupełnie poza nim, jakby nagle stał się bohaterem jakiegoś serialu. Ale to była rzeczywistość. Przerażająca rzeczywistość. Pamiętał, że przyklęknął przy niej i przełykając łzy, zbadał puls na tętnicy szyjnej, zupełnie ignorując nawoływania Livii. Potem odgarnął jej długie włosy z twarzy i poprosił, żeby otworzyła oczy, ale nie zareagowała. Czuł się wtedy, jakby ktoś przebił mu serce drewnianym kołkiem, albo wyssał z niego całą życiodajną energię. Otępiały, bezradny i zły na cały świat. A potem jeszcze okazało się, że kierowcą, który potrącił jego żonę był jego przyjaciel. Powinien zadzwonić do jego rodziców, ale nie był w stanie. Atmosfera wyczekiwania na jakiekolwiek wieści była nie do wytrzymania. Zniecierpliwiony usiadł na krześle pod ścianą i schował twarz w dłoniach, by po chwili odchylić wygodnie do tyłu i beznamiętnym wzrokiem wpatrywać się w lampy na jasnym suficie. To jednak też nie okazała się dobra pozycja. Jakiekolwiek by nie przyjął, żadna nie byłaby teraz dobra. Wstał i włożywszy ręce w kieszenie spodni znów zaczął się przechadzać od ściany do ściany.
- Juan – usłyszał za sobą dobrze mu znany, ciepły głos ordynatora urazówki, Guillerma Carrillo, który swego czasu był jego nauczycielem, na kursie dla ratowników medycznych.
- Co z nią?
- Usiądź – powiedział mężczyzna, przeczesując dłonią przydługie blond włosy, miejscami przyprószone już siwizną. Jego wesołe zazwyczaj, niebieskie oczy, tym razem zdradzały niepokój, co nie uszło uwadze Juana.
- Coś nie tak? – spytał, siadając na tym samym krześle, które zajmował nim pojawił się doktor Carrillo. – W karetce jej stan był stabilny.
Mężczyzna potarł brodę pokrytą kilkudniowym zarostem i zajrzał w kartę, jakby wahał się czy powinien w ogóle rozmawiać o tym z Juanem.
- Jej stan jest stabilny – powiedział w końcu. – Miała dużo szczęścia. Ma pękniętą czaszkę i złamaną rękę, nie ma żadnych obrażeń wewnętrznych.
- Więc o co chodzi? Coś z Fanco? – doktor Carrillo potrząsnął przecząco głową. – Niech pan w końcu mówi – poprosił, wlepiając oczy w twarz swojego rozmówcy.
- Twoja żona ma białaczkę – powiedział Guillermo, uznając, że nie ma sensu robić żadnych podchodów i owijać przysłowiowego gówna w bawełnę.
- Co?! – Juan spojrzał na niego zszokowany.
- Na początku myśleliśmy, że to jakaś pomyłka w laboratorium, ale powtórzyliśmy badania i odnaleźliśmy jej kartotekę. Od pół roku jest pacjentką profesora Valdésa. To przewlekła białaczka szpikowa. Powinniśmy jak najszybciej zaleźć dla niej dawcę. Na razie była leczona interferonem, ale całkowite wyleczenie jest możliwe tylko dzięki przeszczepowi szpiku.
- Boże… – Juancho wstał z krzesła i potarł twarz dłońmi. Wreszcie wszystko zaczęło mu się układać w logiczną całość. Zrozumiał dlaczego za wszelką cenę, starała się go od siebie odsunąć.
- Juan – doktor Carrillo położył dłoń na jego ramieniu i uśmiechnął się lekko. – To jest uleczalna choroba, warunkiem jest tylko znalezienie odpowiedniego dawcy – powiedział z pełnym przekonaniem. Juan był dla niego jak syn i bolało go, że w tej chwili mógł jedynie pocieszać go oklepanymi fazesami. Wierzył jednak, że wszystko będzie dobrze i postanowił za wszelką cenę zaszczepić tę wiarę w Juanie, który teraz jak bezradne dziecko wtulił się w jego ramiona, dając upust emocjom, których całkiem sporo nazbierało się w ciągu tego dnia.
_______________________________
Guillermo Carillo - Facundo Arana
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:28:55 13-11-11    Temat postu:

O nie! Najgorsze przypuszczenia dotyczące osoby Marisy właśnie znalazły ujście w najnowszym odcinku. Kobieta stała się ofiarą wypadku, wychodząc jednak z niego bez poważniejszych obrażeń, co niezwykle mnie cieszy. Nie przeżyłabym bowiem sytuacji, w której Juan miałby ją stracić na zawsze. Wystarczy, że poznał prawdę na temat stanu jej zdrowia i wiadomość ta, choć poruszyła go do głębi, to jednocześnie pozwoliła na zrozumienie jej dotychczasowego postępowanie. Liczę, że mimo wszystko czeka ich happy end

No i Ana - bez wątpienia podjęła najrozsądniejszą decyzję w swoim życiu. Rozwód pozwoli jej odzyskać radość życia, a co za tym idzie, da jej szansę na ułożenie go sobie na nowo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:22:15 13-11-11    Temat postu:

Dobrze, że Marisa wyszła z tego cało. Cieszę się, że Juan wreszcie dowiedział się co było przyczyną takiego zachowania kobiety. Myślę, ze teraz ich związek przejdzie w nową fazę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:26:28 13-11-11    Temat postu:

Cieszę się, że Was tu widzę :*

Do happy endu, ba! jakiegolwiek endu droga jeszcze daleka i bardzo kręta, więc wszystko się może zdarzyć A jeśli chodzi o związek Mari i Juana - rzeczywiście nastąpi nowa faza, ale czy rzeczywiście lepsza?

Pozdrawiam i dziękuję za komentarze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:30:02 13-11-11    Temat postu:

agam, właśnie nie wiem, czy to będzie dobra, czy zła faza, ale na pewno nowa.. Jedno jest pewne.. Problemów nie zabraknie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:39:37 13-11-11    Temat postu:

O tak, z całą pewnością problemów jeszcze mnóstwo - i to przed wszystkimi, nie tylko przed Juanem i Mari
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 43, 44, 45  Następny
Strona 11 z 45

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin