Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Constantemente Mia 2013-14
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 47, 48, 49  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Na ile oceniasz moją debiutancką telenowelę???
1
0%
 0%  [ 0 ]
2
0%
 0%  [ 0 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
4
0%
 0%  [ 0 ]
5
0%
 0%  [ 0 ]
6
100%
 100%  [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 2

Autor Wiadomość
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 20:30:38 23-10-14    Temat postu:

Kochana kiedy odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:21:30 24-10-14    Temat postu:

Niestety dopiero po weekendzie. Nie dałam rady napisać a w weekend mam studia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 16:34:45 28-10-14    Temat postu:

Będzie może dziś odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ania1209
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 20 Lip 2013
Posty: 77
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:37:31 28-10-14    Temat postu:

No właśnie jak z tymi odcinkami, bo też czekam

Ostatnio zmieniony przez ania1209 dnia 17:51:15 28-10-14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:38:52 30-10-14    Temat postu:

Hej Marzenka20 co z odcinkiem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:49 30-10-14    Temat postu:

Teraz będę miała więcej wolnego czasu bo są święta itp także powinnam nadrobić. Właśnie siedzę i piszę, więc jutro powinnam dodać dziewczyny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:58:04 31-10-14    Temat postu:

Odc.183 Pokój.

A – Przestań! Ja nie chcę! – wydaje się ostatkiem sił krzyczeć Angela, Javier jednak nie przejmuje się tym za nadto. Zachowuje się jakby wstąpił w niego demon i jest kompletnie głuchy na prośby dziewczyny. Obsuwa jej gwałtownie ramiączko i całym już sobą przytłacza jej bezbronne ciało, by po chwili zanurzyć twarz w długich blond lokach Angeli i … wybuchnąć rubasznym śmiechem. Zapłakana Colmenaresówna nic z tego nie pojmuje, ale i tak oddycha z ulgą bo szatyn powoli się z niej zsuwa.
Po chwili Javier odrzeka
J – Nie czuj się taka ważna. Już mnie nie interesujesz. – stwierdza w końcu
Angela jest tak przejęta zamieszaniem, które miało jeszcze parę sekund temu miejsce, że słowa Valencii ledwo do niej teraz docierają. Jedyne czego pragnie to uciec od niego jak najdalej i w ciszy, w samotności ryczeć do bólu.
J – Nie wiem jak mogłem w ogóle zwrócić na ciebie uwagę. Jesteś nic nie warta.
Emocje powoli już opadają i gorzkie słowa Javiera dają się już we znaki.
J – Spokojnie, nie zgwałcę cię. Z dwóch powodów: po pierwsze nie jestem tego typu świnią, a po drugie nic już do ciebie nie czuję, nie działasz na mnie. Chciałem tylko dać ci nauczkę, zemścić się za to jak mnie traktujesz, jak postępujesz. Jeśli jeszcze raz zechcesz wyciąć mi taki numer to nie ręczę za siebie. Mówię to po raz ostatni, więcej ostrzeżeń nie będzie.
Javier spogląda jeszcze przez moment na sparaliżowaną po jego napaści Angelę, a potem odwraca się do niej plecami i układa się do snu po zgaszeniu nocnej lampki. Wygląda na to że zaraz smacznie zaśnie. Tymczasem Angela nadal leży znieruchomiała, nie może wydobyć z siebie słowa, stać ją jedynie na łzy, które z ledwością powstrzymuje przed wypłynięciem z oczu. W końcu dziewczyna z zatrwożonym wyrazem twarzy czym prędzej nakrywa się kołdrą, ale po same uszy jakby chciała zapobiec ponownemu sprowokowaniu podobnej sytuacji i stara się zasnąć, właściwie to tylko przymyka oczy bo raczej po czymś takim już nie zaśnie.

Mija pół godziny. Ani Angela ani nawet Javier nie byli w stanie już przymknąć oka. Leżą po swoich stronach łoża zwróceni w przeciwnym kierunku i rozpamiętują całe zajście, oczywiście nie wiedzą że oboje nie śpią. Javier powoli zaczyna odczuwać wyrzuty sumienia, dociera do niego wyraz przerażonej twarzy Angeli i to utwierdza go w przekonaniu, że jednak przesadził. Z drugiej jednak strony uważa, że musi pokazać jej iż nie może robić wszystkiego na co ma ochotę i drwić z niego w nieskończoność. Z kolei Angela nie potrafi już opanować szlochu i ocierając dłońmi zalaną niczym po powodzi twarz, zaczyna płakać. Jej łkanie dociera do uszu Valencii i pokrywa go jeszcze większym smutkiem. Javierowi serce się kraje, bo jego ukochana cierpi i to przez niego ale nie może przecież okazać słabości. Przecież to ona pierwsza z nim pogrywała, wykorzystała jego uczucia a potem pozbyła się go bez mrugnięcia powieką. O tym chłopak nadal pamięta i nie może jej tego podarować. Mimo iż miotają nim sprzeczne uczucia, w środku coś nie dowierza w jej winę, on wciąż ma w pamięci ten dzień, dzień w którym Angela z nieba wrzuciła go w otchłań piekła. To było jak zderzenie z ziemią, tak niespodziewane i wyrządzające szkody na niesamowitą skalę. To wspomnienie powstrzymuje Javiera przed rozklejeniem się i pocieszaniem tej wydawać by się mogło, niewinnej blondynki.

Nastaje ranek. Właściwie to dopiero świta, ale Julieta już jest na nogach. Dziewczyna przebudziła się jeszcze w środku nocy, ale nie chcąc budzić ukochanego z trzy godziny przeleżała z nim na kanapie. Teraz zrobiło się już jasno i Boneta wzięła się za porządki. Po kolacji pozostał niezły bałagan. Przy okazji postanowiła też przygotować śniadanie. Te trzy godziny nie poszły całkiem na marne, bo Julieta mogła przemyśleć wiele spraw i podjęła ważną decyzję…

L – Mirto! Mirto!
Z samego rana słychać wrzaski Luisany, która od wyprowadzki Juliety i wyjazdu Angeli stała się bardziej nerwowa niż kiedykolwiek.
M – Słucham panią. Coś się stało?
L – Owszem. Wstałam rano i kręciłam się po domu z nudów i wtedy zauważyłam to!
M – To?
L – Poznajesz?
M – Tak, to chyba waza z komody w salonie
L – Owszem. Jest uszkodzona, dopiero teraz zauważyłam jak chciałam ją schować. Ale nie to jest najgorsze. Spójrz tam – Luisana wskazuje palcem na znajdującą się nieopodal szafkę z porcelaną i innymi ceramicznymi przedmiotami.
M – Jest prawie pusta
L – No właśnie. Co zrobiłam z tymi rzeczami?
M – Pani chyba nie myśli że jaaaa
L – Ależ skąd, znam cię. Modlę się tylko o to, żeby okazało się iż je przeniosłaś bo inaczejjj
M – To cenne przedmioty prawda?
L – Dla mnie ogromnie. Mają wielką wartość sentymentalną, no i są też kosztowne. Zabrałaś je stąd, np. żeby je przeczyścić
M – Nie chciałam pani o tym mówić, bo ostatnio nie za ciekawie jest w domu i tyle się działo, ale to chyba był błąd.
L – Co wiesz o tej sprawie?
M – Chyba ktoś kradnie. Ja nie wiem bo nie widziałam, ale tak jakoś wydawało mi się że od kilku dni rzeczy w domu giną i na zewnątrz z resztą też. Eloy mi się żalił, że zniknęły jego grabki nawet.
L – Boże Mirto! O takich rzeczach masz mi od razu mówić. To musi być ktoś spoza rezydencji.
M – Na pewno. Co pani zamierza?
L – Jak to co? Nie puszczę tego płazem, trzeba zawiadomić policję że w okolicy grasuje złodziej a wy lepiej strzeżcie rezydencji. Nie może być tak, że ktoś sobie tak po prostu, bez przeszkód wynosi rzeczy z domu.
M – Zawiadomię Jaime i Eloya.
L – Ja na komisariat pojadę osobiście, po śniadaniu. Przygotuj mi coś.
Kobiety nie mają pojęcia o tym, że nie są w salonie same! Za fortepianem schował się…Eugenio, który ma w zanadrzu już kolejną swoją zdobycz, jakąś figurkę świętej. Mężczyzna wykorzystuje okazję i gdy kobiety znikają w kuchni zwinnie wydostaje się z rezydencji.

Tymczasem Julieta zostawia Jose Davidowi śniadanie i karteczkę, w której pisze mu o swoich planach a potem wychodzi po cichu z mieszkania, by go nie zbudzić.

Angela budzi się ze zbolałą miną. Udało jej się zmrużyć oczy choć na te parę godzin ale i tak czuje się fatalnie po tym co zaszło w nocy. Długo walczy z sobą by odwrócić się w stronę Javiera, obawia się że ich spojrzenia się spotkają a tego by nie chciała, nie jest w stanie stawić mu czoła. No ale przecież nie będzie tak tkwiła w łóżku, musi się podnieść i zając synkiem. Swoją drogą dziwne, że w nocy jej nie budził. Gdy blondynka spogląda w końcu w stronę Valencii zauważa miłą niespodziankę. Ma przy sobie swojego maluszka. W nocy Javier musiał do niego wstać i położyć go pomiędzy nimi. Dziewczyna uśmiecha się do synka, który pysznie śpi i lekko trącając jego rączkę daje mu całusa w policzek.
A – Mój skarbek.
Jednocześnie zerka na śpiącego nadal Javiera. Mały musiał dać mu w nocy wycisk, bo teraz śpi jak zabity. Ale czemu jej nie budził? Czemu sam się całą noc „męczył” z kaprysami Jorgita? Tak czy inaczej pierwszy raz od dawna Angela myśli o chłopaku pochlebnie, rozczula ją też widok małego z tatusiem…

Julieta biegnie co sił, ale i tak autobus jej ucieka, właściwie sprzed nosa.
J – A niech to! – wścieka się. – Do rezydencji jest daleko, a kolejny autobus dopiero za godzinę. Co robić? – zastanawia się – Trudno. Przejdę się, najwyżej zedrę buty, ale idę, skoro się zdecydowałam. Teraz nie odpuszczę.
Dziewczyna rusza pewnym krokiem przed siebie, jednak z każdym kolejnym jej zapał stygnie, napływa masę wątpliwości do jej umysłu.
J – Może lepiej nie? może lepiej zostawić to tak jak jest? – duma, gdy nagle z tych refleksji wytrąca ją potok słów nieznajomego. Jakiś mężczyzna zatrzymuje się swoim samochodem i proponuje blondynce podwiezienie. Nauczona jednak doświadczeniem Julieta odmawia. Ku swemu zdziwieniu zauważa, że jego towarzystwo i tak jej nie ominie. Mężczyzna wysiada z auta i postanawia ją kawałek odprowadzić!
C – Śliczna z ciebie dziewczyna. Mam dla ciebie pewną propozycję.
J – Dziękuję, ale nie jestem zainteresowana.
C – Ale czekaj no, mała. To nic zdrożnego, tylko mnie posłuchaj.
J – Nie, ja naprawdę dziękuję.
Mimo usilnych starań Juliecie nie udaje się zbyć mężczyzny, który jest coraz bardziej namolny.
C – Ale co ci szkodzi przyjść? Laska jesteś a my takich potrzebujemy. Masz wszystko, żeby zrobić karierę.
J – Wzrostu chyba jednak nie mam, poza tym modelki są kościste a jaaa
C - Ty jesteś właśnie idealna. Nasze studio fotograficzne nie potrzebuje wieszaków, a wzrost też nie jest problemem. Masz 1,70 cm?
J – Mam ale to chyba za mało?
C – Dla fotomodelek, ale nie dla zwykłych modelek. Mówię ci dziewczyno, jesteś idealna. Tu masz adres, możesz przyjść na sesję próbną. Jak się zdecydujesz to zapraszam. Będę czekał jutro o 10, mam nadzieję że jednak wpadniesz.
J – Dziękuje, ale jakoś się nie widzę w tej branży.
C – Ale ja cię widzę. Spróbuj. Lepiej zaryzykować i żałować potem niż żałować że się nie spróbowało.
J – A ma pan jakąś wizytówkę? Co to w ogóle za firma?
C- Akurat nam się skończyły, to znaczy mi i mojemu wspólnikowi, jesteście rozchwytywani no wiesz, ale jutro jak się zjawisz to ci dam.
Julieta najsztuczniej jak potrafi odprawia natręta miłym uśmiechem, w ogóle nie bierze jego propozycji pod uwagę, choć schlebia jej że takową otrzymała.
J – A może się tam przejdę? Może być fajnie, nigdy nie brałam udziału w takiej prawdziwej sesji fotograficznej, tylko dla magazynów czy telewizji ale to chyba wyższa szkoła jazdy. Sama już nie wiem, tan facet był taki miły.

Gdy Angela wychodzi z łazienki, z przerażeniem w oczach spostrzega puste łóżko, by po chwili odetchnąć, gdy zauważa synka z Javierem przy oknie. A już myślała, że chłopak postanowił spełnić groźby i uciekł z małym.
J – Już go przebrałem i nakarmiłem. Możemy wracać.
A – Wracać? – pyta zbita z tropu blondynka
J – Nie ma sensu żebyśmy tam jechali. Oboje dobrze wiemy, że wspólne wakacje nie mają sensu a ty chciałaś uciec z Jorge. Mam nadzieję, że taki głupi pomysł nie wpadnie ci już do głowy.
Angela nic nie odpowiada. Poddaje się całkowicie słowom Javiera.
J – Chciałem, chcę cię przeprosić za wczoraj. – odpala nagle Valencia – przesadziłem, żałuję teraz tego. Mimo wszystko nie wolno mi tak ciebie traktować, źle się zachowałem i bardzo cię za to przepraszam. Przyrzekam ci, że to już się nigdy nie powtórzy. Nigdy już nie zbliżę się do ciebie i nie pocałuję. Zależy mi na synku i jedyne o co cię proszę to o szansę, o prawo do uczestniczenia w jego życiu, do bycia w nim. Nie będę cię już torturował moją osobą, nie będziemy się widywać. Ja tylko chcę spotykać się z synkiem, odwiedzać go. Może pilnować nas twoja matka, trudno, jakoś to przełknę ale nie każ mi z niego rezygnować. Tylko tyle.
Słowa Javiera wywołały odwrotny od pożądanego skutek, są dla Angeli jak wbity głęboko sztylet. Ranią ją powoli, ale dosadnie, rozdzierając każdy skrawek jej wnętrza.
A – To już koniec, to już naprawdę koniec. Javier odpuścił, da mi spokój – mówi do siebie w myślach blondynka, ale wcale nie odczuwa ulgi tylko smutek, bo to oznacza brak jego osoby w jej a nie Jorgita życiu, brak jego wzroku i pocałunków, przed którymi się broniła, a teraz nie wyobraża sobie istnienia bez nich.
J – Mam nadzieję, że jakoś nam się to wszystko względnie poukłada. Zgoda? – chłopak wyciąga do Angeli rękę w ramach pojednania.
Po chwili zachwiania jej dłoń w końcu jednoczy się z jego – zgoda – odpowiada Colmenaresówna. Czy to już koniec ich małej wojny a także emocji między nimi? Czas pokaże, póki co zawieszenie broni nastąpiło.

Do rezydencji Colmenares Juliecie został już niecały kilometr. Dziewczyna wiedziona myślami o propozycji nieznajomego zagapia się i niechcący wpada na jej zdaniem bezdomnego. Dziewczyna nie rozpoznaje w zarośniętym i cuchnącym mężczyźnie Eugenia! Który z kolei ją poznaje niemalże natychmiast, z miejsca. Jest jednak tak zaskoczony że nie potrafi w żaden sposób zareagować
J – Przepraszam bardzo – dziewczyna czym prędzej omija włóczykija i przyspiesza kroku. Jego wygląd i dziwny wzrok przeszył ją dreszczem. Za rogiem Julieta zwalnia, przekonana że nikt jej nie śledzi. Myli się, bo Ruiz nie ma zamiaru spuścić jej teraz z oczu. Nadarzyła mu się najlepsza okazja na zemstę i nie zamierza jej przegapić.
Rusza zatem tropem dziewczyny.

Jose David zrywa się z kanapy na równe nogi po telefonie jaki otrzymał. Jest tak przejęty że nawet nie zauważa nieobecności Juliety, a co dopiero kartki jaką mu zostawiła. Po kwadransie jest już gotowy do wyjścia. Wsiada szybko w swój samochód i odjeżdża. Gdzie w tym wszystkim jest Julieta? Kim tak bardzo się przejmuje, że i Julieta staje się mniej ważna? Czyżby chodziło jednak o matkę?

Angela i Javier wracają do domu w wielkim milczeniu. Oboje mają ochotę dać upust zasianym w nich emocjom i przede wszystkim rozpłakać się, ale przecież muszą trzymać fason, zwłaszcza w swojej obecności. Javier stara się zatem skupić na drodze, a Angela całą swoją uwagę poświęca synkowi.

E – To przecież ta chałupa – uzmysławia sobie Ruiz, gdy dociera śladem Juliety ponownie do rezydencji. Colmenares. Jak się okazuje, wspólnik nie pochwalił się że zna miejsce zamieszkania jego największego wroga i zrobił go najnormalniej w świecie w bambuko.
E – W co on gra? Miał mi pomóc w zemście, a tym czasem robi mnie w konia. Koniec z tym. Od teraz działam sam! Zaczaję się w krzakach na tą smarkulę a potem dam jej wycisk!
Odgraża się zdeterminowany Eugenio.

Tym czasem Luisana z poruszeniem przyjmuje Julietę w rezydencji.
L – Skarbie, nawet nie wiesz jak się cieszę że tu jesteś.
J – Potrzebowałam trochę czasu.
L – Ja rozumiem, to logiczne. Tak się cieszę, że cię widzę – oznajmia wzruszona do łez Colmenares. Gdy jednak próbuje przytulić dziewczynę spotyka się z oczywistym odtrąceniem, co jest dotkliwe ale i w tej sytuacji zrozumiałe.
J – Możemy porozmawiać?
L – Oczywiście
J – Ale nie tutaj, nie chcę żeby ktoś nas usłyszał
L – No tak, oczywiście. Chodźmy do gabinetu…

MUZYKA:

Morir - Belinda
Gdy Javier nastrasza Angelę, a potem mówi jej przykre słowa i odwraca się...
Gdy Julieta wpada na Ruiza i ten potem ją śledzi
Gdy Angela nie zauważa na łóżku synka z Javierem

Nada instrumental - Belinda
Gdy Angela i Javier leżą i rozmyślają o swojej trudnej sytuacji itp

Camino de Madrid - Pedro Javier Hermosilla
Gdy Julieta robi porządki i podejmuje decyzję

Litost instrumental - Belinda
Gdy Luisana dowiaduje się o kradzieżach
Gdy Ruiz wyłania się zza fortepianu i opuszcza rezydencję
Gdy Ruiz czai się w krzakach na Juliete

Como si fueramos novios instrumental - Belinda
Gdy Angela budzi się i przygląda śpiącym Jorgitowi i Javierowi
Gdy ktoś zagaduje Julietę...

Constantemente mia piano instrumental - Il Volo
Gdy Javier przeprasza Angelę i wyciąga do niej rękę na zgodę...

Nada - Belinda
Gdy Angela i Javier wracają do domu

Alguien mas - Belinda
Gdy Jose David zrywa się z mieszkania

Amiga soledad - Belinda
Gdy Julieta odwiedza Luisanę i chce porozmawiać
z salidy


PONIEWAŻ MAMY HALLOWEEN TO W KOLEJNYM ODCINKU
"POŚCIELE" NAM SIĘ TRUP
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 0:40:45 01-11-14    Temat postu:

Tak jak myślałam Javier nie zrobił żadnego świństwa Angeli to był tylko odwet na niej za to że chciała uciec.Teraz zawarli rozejm ale myślę że też teraz dopiero zaczną powoli się do siebie zbliżać.Oby Julieta nie wychodziła sama bo co będzie jak Ruiz ją dopadnie nie chcę nawet o tym myśleć.Zaś Jose David zachowuje sie naprawdę dziwnie a Julietę którą tak bardzo kocha jakby odsunął na bok na drugi plan co on kombinuje i do kogo jedzie po każdym telefonie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:37:29 03-11-14    Temat postu:

Odc.184 Piekło na ziemi.

Mirta nie może znaleźć sobie miejsca, praca też nie pali jej się w rękach. Pokojówka martwi się losem Angeli, która jest gdzieś sama z Javierem i małym. Niepokoi ją to, bo kobieta nie ufa byłemu ukochanemu swojej podopiecznej.
J – Co tak siedzisz i się obijasz?
Z marazmu wytrąca ją wchodzący właśnie do kuchni Jaime
M – Choć ten jeden raz moglibyście mi wy wszyscy dać spokój? – denerwuje się jeszcze bardziej i tak zblazowana Mirta
J – Wszyscy ostatnio chodzą jacyś struci, nawet ty jak widać. Znowu czymś się przejmujesz?
M – A mało to mam powodów? Nie widzisz co się dokoła dzieje? Nie dość, że panienka Julieta z niewiadomych powodów przeniosła się do chłopaka, a Angelita jest w pełni zdana na tego nicponia, który ją tak oszukał to jeszcze ktoś kradnie rzeczy z domu. To mało?
J – Powiem ci szczerze, że i ja od pewnego czasu mam jakieś takie złe przeczucia, nie wiem jak to nazwać. Atmosfera jest jakaś taka gęsta, jakby miała zaraz wybuchnąć jakaś bomba, jakby miało stać się coś złego.
M – Nawet mi tego nie mów. Ostatnio tylko złe rzeczy mają tu miejsce. Wystarczy sobie przypomnieć tragedię rodziny Villalba. Wszyscy spłonęli, żywcem! Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. To straszne!
J – No, szkoda tych ludzi. I pani też, to była jej jedyna rodzina, może nie najlepsza ale zawsze.
M – Podziwiam ją że pozbierała się po tym wszystkim. Ja bym nie dała rady.
J – Wracając do tych kradzieży, to już pewne tak?
M – Pani dziś mnie o to zapytała, ewidentnie ktoś grasuje po domu i podbiera kosztowności. Zaginęło wiele jej cennych waz i figurek. Miała pojechać na komisariat, ale przyszła Julieta i teraz rozmawiają. Pewnie potem to załatwi.
J – I dobrze. Nie może tak dalej być! Trzeba schwytać złodzieja.
M – Mnie to przeraża to, że każdy może tu tak sobie po prostu wejść! Nie rozumiem tego. Kiedy ten Javier tu zachodził to pani uzbroiła się po szyję, byle tylko go nie wpuścić, a teraz? Kiedy grozi nam prawdziwe niebezpieczeństwo to ona nie wiem gdzie posiała rozsądek. Ostatnio naprawdę jest jakaś nieobecna, zwłaszcza po odejściu z domu Juliety.
J – Nie jest z żelaza. Ale w sumie masz rację. Taki szum podniosła jak ten chłopak się tu kręcił, a potem to już całkiem odpuściła jak zauważyła że z nim nie wygra.
M – Mnie się wydaje, że to Angela poprosiła ją o to. Pani jest zawzięta i wątpię, żeby sama tak po prostu mu darowała.
J – Myślisz, że pojedzie za nimi?
M – Znając ją to wszystko jest możliwe, ale w sumie kto wie gdzie oni teraz są. Jeśli Angela nie odezwie się dzisiaj, to myślę że pani może nawet zgłosić to na policji.
J – Mirto, powiedz mi szczerze? Ty też uważasz, że ten chłopak to zło wcielone?
M – Skąd to pytanie?
J – Po prostu odpowiedz?
M – Nie wiem. Kiedyś to na pewno powiedziałabym o nim najgorsze rzeczy, od początku go nie cierpiałam ale teraz, chyba coś się zmieniło. Sama nie wiem jak i kiedy, właściwie to nielogiczne bo wtedy go nie znałam, a teraz wiem co zrobił. Okazał się prawdziwą świnią, ale jego determinacja i walka o syna jakoś na mnie wpłynęły, na moje zdanie o nim. Sama tego nie pojmuję. A ty co myślisz?
J – Gadałem z nim może parę razy, ale zawsze wydawał mi się szczery i porządny. Czasami mnie samemu trudno uwierzyć w to jakim okazał się człowiekiem, a co dopiero panienka musiała przezywać, nadal musi. Szkoda, że okazał się jej niewarty.
M – Może po prostu się zmienił, wydoroślał. Jednego nie rozumiem
J – Ja to prawie nic z tego nie rozumiem
M – Panienka dowiedziała się o wszystkim od jego dziewczyny, która była wtedy w ciąży. Gdzie ona teraz jest? Dlaczego nie są razem, czemu on nie zajmuje się ich dzieckiem? To dziwne
J – A może onaaaa
M – Nie była w ciąży? Nie, to niemożliwe. Pokazała panience zdjęcie USG i było tam też nazwisko ojca dziecka czyli Javiera.
J – Nie, nie to miałem na myśli. Może ta bidulka poroniła i się potem rozeszli?
M – Nie wiem, i właściwie to nie wiem po co o tym gadamy, to i tak nie ma sensu. Ja tylko czekam na telefon Angeliny, wtedy tylko się uspokoję. Tak bardzo się o nią boję.

Julieta nie zamierza owijać w bawełnę i prosto z mostu rzuca do niedawna jeszcze ciotce pytania dotyczące jej przeszłości. Luisana jest mocno zszokowana jej bezpośredniością i w pewnym momencie nie wytrzymuje napięcia. Wybucha płaczem, co wcale nie pomaga ani jej ani Juliecie.
J – Ciociu, nie co ja mówię, jak ja się mam w ogóle do ciebie zwracać? Bo słowa mama na pewno nie przełknę. Proszę cię, powiedz mi dlaczego oddałaś mnie tacie to jest mojemu wujkowi?
L – Skarbie, powiedziałam ci przecież. To były ciężkie czasy. Nie miałam wsparcia, matka mnie nienawidziła i tylko utrudniała życie. Nie mogłam cię zatrzymać.
J – Ale dlaczego? Przecież najgorsze miałaś za sobą?! Ja wiem, ze było ciężko, ale przecież nie mieszkałaś już z matką. Założyłaś rodzinę, był Jorge no i Angelaaaa – dopiero teraz do dziewczyny dociera, że jej kuzynka w rzeczywistości jest jej siostrą.
J – Dlaczego? Nie chciałaś więcej dzieci? To przez to, ty i Jorge…mój tata, nie chcieliście powiększyć rodziny? Byłam wpadką?
L – Nie, co ty pleciesz? Nic nie rozumiesz?
L – No to mi wyjaśnij!
Luisana w końcu nie wytrzymuje i w akcie desperacji wykrzykuje
L – Po co ci to mam mówić? Żeby całkiem zrujnować ci życie?! Przejdziesz przez prawdziwe piekło! Lepiej żebyś nie wiedziała
J – Piekło to ja mam teraz, bo nic nie wiem a muszę wiedzieć. Muszę poznać prawdę bo inaczej zwariuję, nie rozumiesz?! To mnie męczy, to mnie wykańcza. Muszę wiedzieć! Muszę!
L – Nie potrafię ci odpowiedzieć
J – Po prostu przyznaj się. Zawadzałam wam? W waszych dalszych planach? Nie chcieliście mieć więcej dzieci poza Angelą?
L – Daj mi spokój proszę!
J – Nie! Nie wyjdę stąd dopóki mi nie powiesz! Dlaczego się mnie pozbyłaś?! – wykrzykuje zanosząc się płaczem Boneta. Jej rozpaczliwe w tym momencie domaganie się wyjaśnień zdaje się torpedować Luisanę. Czy kobieta w końcu ulegnie i wyzna swoją największą i zarazem najstraszniejszą tajemnicę, skrywaną skrzętnie przez lata?

W tym samym momencie Javier wjeżdża na podjazd przy domu. Pomaga Angeli wnieść rzeczy mimo iż ta nie reaguje na to zbyt optymistycznie. Tuż za progiem widnieją rozdziawione ze zdziwienia miny na twarzach Mirty i Jaime. Kompletnie nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. Stoją jak wryci, do czasu aż Javier żegna się z malcem i wychodzi.
Mirta prędko podbiera do smutnej i Angeli i otacza ją ciepłym uściskiem
M – Panienko, tak się martwiłam o was oboje. Nic panience nie zrobił?
A – Nie, Javier nic nie zrobił.
J – Myśleliśmy, że zabrał was gdzieś daleko i że prędko nie wrócicie
M – Co się stało? Zmienił plany? W ogóle to jak do tego doszło, bo Eloy jak nam opowiedział to w końcu do niczego żeśmy nie doszli,. tylko tyle że panienkę zmusił ten Valencia do wyjazdu.
A – Nie chcę teraz o ty mówić. Położę Jorgita, podróże bardzo go męczą. Sama też najchętniej bym poszła spać.
M – Ale on na pewno nic panience nie zrobił.
A – Możesz być spokojna. Ja i Javier nie będziemy już się kłócić, zawarliśmy rozejm, ze względu na małego. Nic oprócz niego nas już nie łączy. On jest dla mnie teraz kompletnie obcym człowiekiem i tak już pozostanie - mówi z lekko wyczuwalnym zawodem Angela, a potem niknie na schodach. Jej przygnębienie nie uchodzi uwadze ani Mirty ani Eloya.

Oboje zgodnie stwierdzają, że dziewczyna nadal kocha ojca swojego dziecka i mają rację, bo zaraz po wejściu do pokoju, Angela zaczyna płakać, a gdy układa już małego do snu, sama też ląduje na swoim łóżku i zatapia twarz w poduszce, chce w ten sposób stłumić rozpacz. Nagle jej uwagę zwracają donośne krzyki dobiegające z gabinetu. Mimo iż znajduje się on po drugiej stronie skrzydła domu, wrzaski są dobrze słyszalne. Dziewczyna raptownie się podnosi, obmywa twarz wodą by ukryć mocno zaczerwienione oczy i udaje się czym prędzej do miejsca, z którego wydobywa się ten harmider.

Gdy dociera pod drzwi, o mało nie zostaje staranowana przez wybiegającą Julietę. Kuzynka kompletnie ją ignoruje i pospiesznie wybiega z domu. Tymczasem Angela zagląda do środka i jest bardzo zmieszana. Zastaje matką na kolanach, skuloną w pół i zalaną łzami. Colmenaresówna nic z tego nie pojmuje, domyśla się że chodzi o coś poważnego, bo Luisana nigdy nie kłóciła się z Julietą i to w taki sposób ale w tym momencie skupia się na innych rzeczach niż wypytywaniu. Wie że jej mama potrzebuje wsparcia i otacza ją troską z miejsca. Blondynka podbiega do matki i tuli ją mocno, co okazuje się słusznie wielkim ukojeniem dla Luisany.
A – Mamo, wszystko będzie dobrze. Błagam cię, nie płacz. Jestem z tobą.
L – Moja Angela, moje dziecko. Nawet nie wiesz jak ja cię teraz potrzebuję. Moje dziecko. Jak dobrze, że jesteś.

Zdruzgotana Julieta wybiega z posesji Colmenares w wielkim pośpiechu, jest jakby w transie. Nie zwraca uwagi na to co ją otacza, nie patrzy na mijanych starszych ludzi, których trąca. Jedyne czego pragnie to uciec stąd jak najdalej, biec i biec bez końca.
Niespodziewanie dziewczyna zaczyna drzeć się wniebogłosy, na całe gardło.
Gdy mijała już osiedle i weszła w maleńki park, za którym znajduje się jezdnia jej oczom ukazał się…wisielec!
J – O Boże! – to dla niej zbyt wiele. Boneta natychmiast mdleje.
Mężczyzną, który wisi na drzewie okazuje się… Eugenio Ruiz! ale z oczywistych powodów dziewczyna go nie rozpoznała. Po pierwsze przeżyła zbyt duży szok, a po drugie jego mocno zaniedbany wygląd zewnętrzny utrudnił skutecznie rozpoznanie.

Oszołomiona i skołowana blondynka budzi się po jakimś czasie w swoim pokoju w rezydencji „ciotki”. Dopiero po chwili dociera do niej gdzie się znajduje. Podnosi się bo chce jak najszybciej opuścić dom Luisany, ale jest tak osłabiona że z powrotem opada samoistnie na łóżko.
A – Spokojnie, nie podnoś się. Potrzebujesz odpoczynku.
Oczom Juliety ukazuje się jej kuzynka, właściwie to siostra, Angela. Pełne współczucia spojrzenie blondynki i delikatny, podnoszący na duchu uśmiech poprawiają wpływają pozytywnie na Julietę. Dziewczyna jedynie w osobie Angeli widzi kogoś godnego zaufania i szczerego. Szybko się rozkleja, gdy Colmenaresówna chwyta jej rękę w geście wsparcia.
A – Hej, Juli nie płacz. Będzie dobrze.
J – Angela nawet nie wiesz przez co ja przeszłam. Tak mi źle.
A – To musiało być straszne, tak ci współczuję. Musisz o tym zapomnieć, im szybciej tym lepiej. Jestem z tobą kuzynko.
Angela przybliża się maksymalnie do Juliety i tuli do niej, tym samym do Bonety dociera że jej siostra nie ma pojęcia o tym, że nią jest.
- Czyli Angela też nic nie wie, ją też okłamała – dochodzi do wniosku Julieta – właściwie to czemu się dziwię, przecież nie ma się czym chwalić. Straciła by swój nieskazitelny wizerunek matki w oczach Angeli – stwierdza oczywiście w zamyśleniu

Na prośbę Luisany, do rezydencji przybywa Eva. Kobieta prosi ją by zajęła się Julietą, doświadczyła ona wielkiego stresu i to martwi Colmenares a skoro Eva jest psychologiem to mogłaby z nią porozmawiać.
E – To raczej nie jest dobry pomysł. Julieta ma do mnie urazę, wie że ja też znam prawdę o jej pochodzeniu.
L – Wiem, ale teraz to nie o to chodzi. Widziała martwego mężczyznę, w parku rozumiesz? Była tam sama i widziała trupa. Boję się o nią, boję się że tego wszystkiego nie przetrzyma.
E – Julieta przede wszystkim potrzebuje koło siebie kogoś komu bezgranicznie ufa, kogoś bliskiego i to z tym kimś powinna porozmawiać. Mnie na pewno nie zechce nawet wpuścić.
L – Teraz jest z nią Angela. Jestem egoistką bo boję się, że może jej coś powiedzieć.
E – A to Angela nie wie?
L – nie, ja naprawdę chciałam jej powiedzieć ale nie było kiedy. Tyle się dzieje i to tak nagle, szybko. Grunt pali mi się pod nogami.
E - Uspokój się. Dobrze, że nie jest sama. Po czymś takim nie powinna być sama. A Jose David? Myślę, że tylko on może jej pomóc. Gdzie on jest?
L – No właśnie
E – Co właśnie?
L – Od ponad 3 godzin próbujemy go zlokalizować z Angelą i nic. Zapadł się pod ziemię. W pracy też dzisiaj nie był. Z nim też dzieje się coś niedobrego, znam go od lat i nigdy tak nieodpowiedzialnie się nie zachowywał.
E – To niedobrze. Najgorsze co może się teraz stać to rozczarowanie miłosne. Oby nie wyciął jej brzydkiego numeru? Julieta ma już zanadto zmartwień. Kolejnych nie potrzebuje.
L – Evo błagam cię, pomóż mi. Dziś Julita dopytywała o to czemu ją oddałam Marco, strasznie krzyczała, żądała prawdy. Ona myśli, że jest córką Jorge i siostrą Angeli. Co ja jej mam powiedzieć? Mam pozwolić jej uwierzyć, że mój mąż był złym człowiekiem i że razem się jej pozbyliśmy bo nie chcieliśmy jej? Co ja mam wymyślić?
E – Och Luisano. Wiem że ta prawda jest okrutna, że to coś niewyobrażalnie okropnego ale wydaje mi się, że powinnaś przestać już kłamać. Tylko wyznając prawdę nie stracisz córki na zawsze. Pomyśl nad tym.

Dopiero wieczorem Javier raczy zaszczycić matkę swoją obecnością. Kobieta cieszy się z jego wizyty, ale jednocześnie przyjmuje go z wyrzutem na twarzy.
A – Nie szanujesz matki, nie przejmujesz się moim zdrowiem tak jak kiedyś
J – Mamo proszę nie teraz, mam doła
A – Ja też miałam, ale ty mnie zignorowałeś i to kompletnie.
J – Przecież mówiłem że się odezwę.
A – Masz mi natychmiast powiedzieć, gdzie cię tak wywiało kiedy poprosiłam cię żebyś zawiózł Jorgitowi zabawkę?
J – Mamo
A – Żadne mamo! Miałeś zaraz wrócić, chciałam ci opowiedzieć o moich wrażeniach, mieliśmy postanowić co dalej a ty co? Zniknąłeś na cały dzień.
J – Nic już nie będziemy ustalać. Jedyne co mnie jeszcze łączy z Angelą to Jorge, wszystko inne wymarło, już nie istnieje.
A – Nie kochasz jej?
J – Mamo
A – Po prostu odpowiedz
J – Wiesz, że tak ale co z tego, skoro ona mnie nie kocha. Nigdy mnie nie kochała i już nie pokocha, choćbym nie wiem co robił. Teraz przekonałem się o tym na dobre.
A – Aleee
Javier nie ma już siły kontynuować tej rozmowy i ze zwieszoną głową udaje się na górę. Tymczasem przejęta takim stanem syna Astrid zatacza w oku łzę z bezsilności, bezradności, widząc cierpienie jedynego syna.

D – Jesteś nareszcie! – zwraca się do wracającego właśnie brata Delia
D – Gdzieś ty się tyle czasu podziewał?
C – Robiłem czystki. Mówiłem ci, że zlikwiduję problem i to zrobiłem.
D – Nie gadaj. Mamy go już z głowy?
Carnicero przytakuje, na co Delia reaguje z ożywieniem i radością.
D – Nareszcie. Ten pchlarz tylko nam zawadzał, nie wiem na coś ty go tu ściągnął.
C – Myślałem, że jest mądrzejszy i nam się w czymś przysłuży, ale okazał się zwykłym pijaczyną.
D – Przynajmniej parę rzeczy nam przywlókł. Te figurki sporo kosztują, nawet sobie nie wyobrażasz jaki to dobry biznes.
C – Sorry ale kończ powoli ten biznes. Niedługo, właściwie to lada chwila będziemy musieli się przesiedlić, najlepiej do innego miasta.
D – Ale dlaczego?
C – Po tym jaką jatkę tu urządzę, lepiej żebyśmy zniknęli.
D – Nie możesz odpuścić tej małej?
C – Przyrzekłem Deborze że ją pomszczę. Jesteś moją siostrą, dlatego ciebie kara ominie ale tych którzy jej szkodzili nie. Największą karą dla Luisany będzie krzywda jej bliskich osób, córki i bratanicy. Zajmę się nimi obiema. Nawet nie wiesz jaką będę miał satysfakcję. Kiedyś to ona doświadczyła tej przyjemności, czas teraz na te małolaty. Spotka je ta sama rozkosz co ją. (!)


MUZYKA

Amiga soledad - Belinda
Gdy Mirta duma w kuchni

Morir - Belinda
Gdy Julieta wręcz błaga Luisanę o wyjaśnienia, a potem się kłócą i wybiega trącając prawie Angelę
Gdy Julieta zauważa wisielca
Gdy Carnicero wraca do kryjówki i mówi o swoich planach

Porque aun te amo karaoke - Jencarlos Canela
Gdy Javier odwozi Angelę do rezydencji...
Gdy Angela idzie na górę a Mirta i Jaime stwierdzają, że nadal kocha Javiera

Nada - Belinda
Gdy Angela udaje się do siebie a potem płacze na łóżku
Gdy Javier mówi matce że oprócz Jorge nic nie łączy go z Angelą itp a potem wychodzi z salonu, Astrid przejmuje się jego cierpieniem

Nada instrumental - Belinda
Gdy Angela zastaje matkę w opłakanym stanie w gabinecie i troszczy się o nią

Duele - Belinda
Gdy Julieta biegnie przed siebie

Alma gemela - Belinda
Gdy Julieta budzi się oszołomiona i czuwa przy niej Angela...

DLA NIECIERPLIWYCH
Już niebawem wyjaśni się niepokojące zachowanie Jose Davida.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:17:28 03-11-14    Temat postu:

Angela bardzo przeżywa to pojednanie z Javierem i dopiero do niej dociera chyba jednak wolała by go widywać.Rozmowa Luisany i Juliety nie wypadła dobrze i pewnie nie takiego obrotu przybrała jakiego się spodziewała Juli.Biedna wybiegła z płaczem a do tego jeszcze ten trup.Teraz powinna mieć koło siebie ulochaną osobe Jose Davida a gdzie on teraz jest w takim pośpiechu wyjeżdżał z domu że nawet nie widział wiadomości od Juliety a teraz nawet nie odbiera telefonu co się z nim dzieje oby tylko nie skrzywdził Juli.Już nie mogę się doczekać wyjaśnienia jego zachowania,normalnie trzymasz w napięciuale to świetnie i z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:01:25 04-11-14    Temat postu:

Odc.185 Katarzis

Za namową, a właściwie prośbą Angeli, Julieta zgadza się pozostać na tą jedną noc w rezydencji Luisany. Wpływ na tą decyzję ma także jej samopoczucie. Wystawiona na wielki stres, dziewczyna ciężko przeżyła zajście w parku i czuje się wykończona psychicznie. Do tego jeszcze jej problemy osobiste…Na dodatek Jose David wcale się do niej nie odezwał. Dziewczyna smuci się, że nie ma go z nią w tej trudnej chwili, a tłumaczeniom Angeli, że pewnie ma dużo pracy, blondynka nie daje wiary. Ostatnio Jose był dla niej taki czuły i kochany, obdarzył ją wielkim ciepłem, które pomogło jej zwalczyć troski, ale jednocześnie był daleko, myślami jakby gdzieś indziej i Boneta choć nie chciała, to zauważyła jego dziwne zachowanie. A teraz? Teraz, kiedy tak go potrzebuje, jego nie ma przy niej. To kolejny powód do zmartwień.

Jose David dopiero teraz wraca do mieszkania i zaskoczony, zdaje sobie sprawę, że Juliety tam nie ma. Rano nawet nie zorientował się, że wyszła, a teraz, po swoim powrocie był przekonany, że zastanie dziewczynę i myślał całą drogę nad sensownym wytłumaczeniem.
Ale okazuje się, że jego ukochanej nie ma w środku.
Bonavides rozgląda się jeszcze raz dokładnie po mieszkaniu, w końcu znajduje wiadomość od dziewczyny i pokrywa się wstydem.
JD – Poszła do Luisany? Ciekawe kiedy to było? Dziwne, jest już bardzo późno. Czemu nie wróciła? Cholera jasna! To nie tak miało być! Nie chciałem tego Juli. Nie wiem jak długo jeszcze uda mi się utrzymać to w tajemnicy, ile jeszcze czasu zdołam cię okłamywać? Wiem, że na to nie zasługujesz, ale nic na to nie poradzę. To silniejsze ode mnie. Obyś kiedyś mnie zrozumiała.
Chłopak siada bezradny na kanapie, chowając spuszczoną głowę w kolanach. Nie wie co dalej począć. Męczy go jakiś wewnętrzny dylemat, do tego jeszcze wyrzuty sumienia względem Juliety. W tej też dopiero chwili uruchamia telefon komórkowy i zauważa masę połączeń z rezydencji Colmenares. Przejęty natychmiast oddzwania.
Połączenie odbiera Mirta i jak to ona, nie potrafi ustrzec się ciętego języka
M – No proszę, w końcu się panicz odezwał. – odrzeka z wyrzutem w głosie
JD – Nie mogłem wcześniej, nie wiedziałem. Z resztą nie ważne, jest u was Julieta?
M – A i owszem, jest. A co? Wreszcie znalazł pan czas, żeby sobie o niej przypomnieć?
JD – Nie teraz Mirto, nie mam ochoty na żadne słowne potyczki. Możesz podać mi ją do telefonu?
M – nie, nie mogę
JD – Nie bądź złośliwa
M – Nie jestem, panienka po prostu już śpi. Po tym co ją dziś spotkało, to najlepsze co może zrobić. Poza tym jakby panicz nie wiedział, jest już stosunkowo późno.
JD – Tak, ja wiem, ale zmartwiłem się kiedy wróóóó – za późno, Jose David zdradził się przed pokojówką. Dał jej do zrozumienia że wrócił prawie przed północą, co jest zaskakująco zastanawiające. Nikt nie pracuje przecież do północy. Mirta ku jego złym przeczuciom, od razu coś w tym węszy.
M – No ładnie, ależ panicz kocha tą swoją narzeczoną. Za dwa tygodnie ślub, a tu takie cudawianki się dzieją.
Dwa tygodnie? – dopiero teraz Jose David uzmysławia sobie, jak niewiele czasu mu pozostało. Dwa tygodnie, ma za dwa tygodnie zostać mężem dziewczyny, w stosunku do której nie jest szczery, a przecież zaufanie w związku to podstawa.
Zmieszany Bonavides chce jak najszybciej zakończyć tą rozmowę i przekazuje tylko, że następnego dnia odbierze Bonetę z rezydencji. Mimo wszystko, domyśla się, że dziewczyna może nadal nie chcieć tam przebywać.

I nie myli się, bo z samego rana Julieta zrywa się z łóżka i skradając się na palcach, by nikogo nie obudzić, usiłuje wyjść z willi niezauważona. Gdy mija już drzwi frontowe, zauważa przed sobą siedzącą na schodach… Luisanę. Kobieta nie wygląda najlepiej, musiała przepłakać całą noc. Juliecie robi się jej strasznie żal i niespodziewanie gładzi ją po ramieniu.
Spłoszona Luisana natychmiast się podnosi i gdy obie przez jakiś czas patrzą sobie głęboko w oczy, ostatecznie odrzeka
L – Podjęłam decyzję, choć nawet sobie nie wyobrażasz, ile mnie to kosztuje. Powiem ci, powiem ci całą prawdę, choć jest bardzo bolesna i boję się o ciebie, nie wiem czy po tych wszystkich przeżyciach zniesiesz to co mam ci do powiedzenia.
J – Ciociu, to znaczy sama nie wiem już jak do ciebie mówić. Dla mnie najgorsza prawda jest ważniejsza niż najlepsze kłamstwo. Ja nie mogę tak żyć, w niewiedzy. Chcę się wreszcie oczyścić, znać swoje miejsce na ziemi. Uda mi się to tylko wtedy, gdy będę o sobie wszystko wiedziała.
L – W porządku, mam nadzieję, że nie pożałuję tej decyzji. Chodźmy do cieplarni, tutaj ktoś może nas usłyszeć.
Julieta posłusznie przytakuje i podąża krokiem Colmenares. Nawet się nie domyśla, co ją czeka…

Jose Davidowi nie dane jest się wyspać, bo po raz kolejny ktoś do niego dzwoni.
Zaspany chłopak odbiera połączenie, ale ciężko się z nim dogadać
L – Synu, synu, czy ty mnie słyszysz?
JD – Mama, o co chodzi?
L – Czy ty jeszcze śpisz?
JD – Mamo potem
Jose David bez mrugnięcia powieką rozłącza się z matką, zostawiając ją w pół słowa, co rozzłoszcza kobietę.
L – O nie! Czuję, że znowu masz kłopoty. Muszę to sprawdzić.
Lorena nie byłaby sobą, gdyby nie postanowiła po raz kolejny ingerować w życie syna. Zabiera ze sobą kilka produktów spożywczych, pewna że jej syn na pewno głoduje i zawalony pracą, nie ma na nic czasu, nawet na wyspanie się.

Luisana jest zaskoczona nader spokojną reakcją Juliety, liczyła, obawiała się że to dla dziewczyny może być jak gwóźdź do trumny. Tymczasem ona milczy…milczy i milczy, co w końcu staje się dla kobiety czymś o wiele gorszym, niż gdyby krzyczała i wyła z bólu.
L – Julieto, skarbie. Błagam, powiedz coś. Nie zamykaj się w sobie.
Nagle ze skamieniałej twarzy dziewczyny spływają coraz silniej łzy. Julieta spogląda na Luisanę z ogromnym bólem wymalowanym na twarzy, ale też politowaniem i następnie, rzuca się jej na szyję, poddając się swojej potrzebie wyklinania losu i lamentowania. W efekcie obie dają upust emocjom i pozwalają cierpieniu wypłynąć na powierzchnię. Zapłakane ściskają się mocno i przepraszają nawzajem.

Tego ranka Javier nie ma najmniejsze ochoty na wstawanie, co dziwi jego matkę, bo chłopak zawsze był pełen werwy i ożywiony, nawet po rozstaniu z Angelą nie zmienił swojego podejścia do życia, przyzwyczajeń i nie ulegał pokusom życia, a tym czasem dziś, najchętniej w ogóle by się nie podnosił. To martwi Astrid, która zanosi mu dziś wyjątkowo śniadanie do łóżka.
A – Potrzeba ci czegoś jeszcze synku?
J – Mamo nie musisz tego robić, nie mam już pięciu lat. Jak zgłodnieję to sam sobie coś przyrządzę.
A – Nie mogę trochę o ciebie zadbać od czasu do czasu. Tak rzadko się widujemy, przynajmniej jeszcze jakiś czas temu byliśmy od siebie bardzo daleko.
J – Dziękuję ci, ale naprawdę nie musisz chodzić koło mnie jak koło chorego
A – To się tak nie zachowuj – stwierdza w końcu kobieta – weź się w garść synu. Nie z takich kłopotów już wychodziłeś
J – Ty nic nie rozumiesz
A – To mi wyjaśnij. Co się u diabła stało po tej kolacji? Bo wiem, że coś się stało. Wczoraj przypominałeś cień człowieka, a dziś jesteś już całkiem wrakiem. O co chodzi?
J – Straciłem ją, straciłem już jakiekolwiek nadzieje, na to że moje życie może się odmienić, na to że może być jeszcze dobrze.
A – Odtrąciła cię prawda? To o to chodzi? Kolejny raz miałeś złudzenia, a ona je rozdeptała.
J – Wtedy, kiedy do niej pojechałem, z misiem od ciebie którego nie zabrała, akurat natrafiłem na nią, przyłapałem ją w ostatniej chwili. Inaczej już by jej tu nie było, jej i mojego syna. Myślałem, że jest dobrze, starałem się dla niego i dla niej, a ona … ona chciała mnie znowu bezczelnie oszukać i zabrać mi syna, nie wiadomo dokąd i na jak długo.
A – Synu, chcesz mi powiedzieć żeeee
J – Nie chcę, mówię ci to mamo. Uciekała wtedy z moim synem, i udało by jej się, gdyby nie głupi przypadek.
A – Pokłóciliście się? Pewnie byłeś bardzo wzburzony i dlatego się nie odzywałeś tak?
J – Owszem, wściekłem się, ale nie zamierzałem zostawić tego tak po prostu. Chciałem tylko dać jej nauczkę, właściwie to sam nie wiem na co liczyłem, chyba po cichu, że może jakimś cudem jeszcze na mnie spojrzy, choć nie raz pokazała mi co o mnie myśli. Ma mnie gdzieś i teraz w końcu to do mnie dotarło. Nigdy nie traktowała mnie poważnie, teraz tym bardziej, choć mamy dziecko.
A – Co ty zrobiłeś Javi?
J – Zmusiłem ją do wspólnego wyjazdu.
A – Słucham?
J – Ona mi powiedziała, że wyjeżdża dla dobra małego, bo potrzebuje zmiany klimatu rozumiesz? Potraktowała mnie jak jakiegoś głupka, kompletnego idiotę! Po drodze zatrzymaliśmy się w hotelu i …
A – Boże syny coś ty najlepszego narobił?! Skrzywdziłeś tą biedną dziewczynę?
J – Biedną?! Mamo, przecież ona jest potworem. Nie widzisz jak mnie traktuje, ma mnie za nic!
A – Javier, ja nie wiem jak to między wami było, kiedyś, teraz i jak będzie w przyszłości, ale powiem ci jedno. Zwykle nie mylę się co do ludzi, a ona wzbudza zaufanie i sympatię. Nie wiem czemu, ale czuję że bardzo się mylisz, że być może nic nie wiesz. Nie mogę uwierzyć, że Angela byłaby w stanie tak postępować, sama, bez niczyich wpływów czy podpowiedzi. Nie wierzę że jest wyzutą z uczuć i pozbawioną godności dziewczyną, po prostu nie wierzę.
J – No to teraz wiesz choć po trosze jak się poczułem, gdy pokazała jaka jest naprawdę, bo ja też w to nie wierzyłem, mało tego nadal nie mogę uwierzyć, choć dała mi tyle dowodów.
A – Nie rozumiesz co chcę ci powiedzieć. Spotkaj się z nią i porozmawiaj szczerze.
J – Ty chyba żartujesz
A – Nie przerywaj mi, mówię poważnie. Powiedz jej co czujesz, niech ona powie ci o swoich uczuciach, pogódź się z nią dla dobra was wszystkich. Spróbujcie sobie to wszystko wyjaśnić. Może ona jednak naprawdę się w tobie zakochała, ale z jakiegoś powodu musiała cię okłamać. Może jej mama ją zmusiła.
J – Mamo, widzę że na ciebie jej anielska twarzyczka też podziałała. Nie mam zamiaru się przed nią kajać, i tłumaczyć cokolwiek. To nie ma sensu. Poza tym między nami nie ma już nic, nawet rozmawiać nie będziemy. Nie zamierzam już jej torturować moim towarzystwem.
A –Więc to koniec. Odpuszczasz? Tak po prostu?
J – Nie, nie tak po prostu. Wiele mnie to kosztuje, ale nie można kogoś zmusić do kochania ani zmienić. A ona nigdy się nie zmieni.

JD – Co się stało? – pyta przerażony Jose David, gdy zauważa wchodzące do środka domu Juliete z Luisaną. Idą we wspólnym uścisku, z oczami poczerwieniałymi od łez.
Chłopak nie wie początkowo jak się zachować, więc stoi jak słup soli i przygląda się im.
L – Raczyłeś w końcu się zainteresować Julietą – stwierdza zaczepnie Luisana
Za to Julieta, która nie ma już siły na jakiekolwiek dywagacje, odrzeka
J – Już wiem, znam całą prawdę. Chcę umrzeć – prawie upada, gdy wypowiada to ostatnie zdanie. Jose David chwyta ją w swe silne ramiona w ostatnim momencie, a stojąca na schodach, przez nikogo niezauważona Angela, pyta
A – O jaką prawdę chodzi? Co tu się w ogóle dzieje, ktoś może mi to wytłumaczyć?
Nadeszła ta wiekopomna chwila. Czas zdjąć pokrywę tajemnic i ujawnić wszystko, wszystko co do cna. Czas Katarzis dla Luisany właśnie się rozpoczął, jest on jednocześnie zaczątkiem nowego, być może lepszego życia. W końcu kobieta uwolniła się od demonów przeszłości i opowiedziała obu córkom o tym jakie piekło zafundowało jej życie.
Angela podobnie jak Julieta była bardzo wstrząśnięta i wpadła w otchłań rozpaczy. To było coś niewyobrażalnego, coś co naznacza na zawsze i rujnuje psychikę, rujnuje dobra wizję o życiu, ale w końcu, ono nigdy nie jest usłane różami.

Wszyscy zainteresowani, wtajemniczeni w sprawę musieli odczekać, jakoś to wszystko przetrawić.
Tydzień powoli minął, a z każdym upływającym jego dniem, ból się zmniejsza choć minimalnie. Za to pierwsze niedowierzania i szok zdołały się już ulokować w miarę spokojnie. Dziś po tygodniu, jest już lżej i łatwiej, choć ta rana i tak nigdy się nie zagoi.
Mimo pogodzenia z Luisaną, Julieta wolała wrócić do mieszkania Jose Davida. Niestety tam też nie obyło się bez nowych przykrości, ale i tak było lepiej niż przebywać w tym czasie u Colmenaresów. Lorena, która w bardzo niemiły sposób, a mianowicie od wścibskiej sąsiadki, dowiedziała się że Julieta mieszka z jej synem, nie pochwaliła tego i zganiła młodą parę. Dla niej taki obrót spraw to coś nie do zaakceptowania i gdy zauważyła, że nie zmieni postępowania młodych, zastrzegła że nie życzy sobie niespodzianki w postaci nieślubnego dziecka. Jose David z trudem zdołał opanować gniew i nie wyrzucić matki za drzwi.
Javier z kolei tak jak ustalił z Angelą, nie widywał się z nią wcale. Przychodził do małego co drugi dzień, w porze jej nieobecności, gdy była w pracy. Dzięki temu uniknęli jakiekolwiek szansy na choćby spotkanie swoich spojrzeń. Co niespodziewane, chłopak zyskał też wiele w oczach samej Luisany i Mirty, które poczęły patrzeć na niego przychylniejszym okiem. Jego zaangażowanie w kwestie dotyczące synka i uwielbienie jego osoby nie umknęły ich uwadze.
Luisana pewnego wieczoru stwierdziła nawet, kierując swoje słowa do Mirty, że:
„Szkoda, że ten chłopak nie jest tak samo dobrym i oddanym partnerem, jak ojcem. Jorgito ma się z czego cieszyć, oboje rodzice oddali by za niego życie, ale razem nigdy nie będą. Mają nie po drodze”.
Tydzień minął, ale sekretne wyjścia Jose Davida nadal miały miejsce i co ciekawe były jeszcze bardziej nagminne. Julieta starała się tym nie przejmować, ale ostatni wieczór nie daje jej spokoju. Już wie, że to nie do matki jeździ Jose David! Nakryła go na kłamstwie, bo gdy wyszedł ostatnio niby do Loreny, ona niedługo potem wpadła z naglą wizytą. Julieta ma już pewność, że chłopak ją oszukuje, ale nie wie jak postąpić. Jest kompletnie wytrącona z równowagi po ostatnich wydarzeniach i nie chce kolejnych rozczarowań, dlatego po cichu liczy, że chłopak sam jej w końcu się przyzna.
Kolejnego szoku doświadczyła trzy dni temu, gdy okazało się kto jest wisielcem. Śledczy równie szybko stwierdzili też przyczynę śmierci. Jak się okazało, to wcale nie było samobójstwo. Ktoś tylko je na takowe upozorował, w rzeczywistości Ruiz został zabity.

Z toku rozmyślań wytrąca Julietę sygnał telefonu. Dziewczyna spogląda niezadowolona na ekranik komórki. Niechętnie, ale odbiera połączenie.
C – To ja Leoncio. Pamiętasz o naszym jutrzejszym spotkaniu w studiu?
J – Tak, oczywiście że pamiętam.
C – Obiecałaś mi. Nie możesz się teraz wycofać. Wszystko jest już gotowe na sesję.
J – Ok., będę na pewno
C – No to czekam. Jesteśmy umówieni na 11. Mam nadzieję, że nie przełożysz tego znowu.
J – Nie, tym razem będę na pewno. Do zobaczenia.
Julieta jest na siebie wściekła. Mężczyzna którego spotkała tydzień temu i przedstawił się jako fotograf, zanotował sobie jej numer, gdy odwoływała spotkanie z nim, tak naprawdę to chciała tylko podziękować, ale on w końcu ją przekonał, chyba swoją namolnością i teraz nie może się już wycofać. Dała słowo, więc musi go dotrzymać.
Jutro przed południem ma sesję fotograficzną w jego studiu, co prawda próbną, ale to też zobowiązanie.

Boneta nie wie z kim tak naprawdę ma do czynienia.
Za owego fotografa podaje się… Carnicero! Mężczyzna właśnie jest w trakcie realizacji swojego chorego planu!
L – Jutro uszczęśliwię tą małą, a potem wezmę się za jej kuzyneczkę.
Oznajmia z dumą swojej siostrze Delii.

Tymczasem Javier wpada z wizytą do Lisette, swojej przyjaciółki. Dziewczyna właśnie się przeprowadza i poprosiła go o pomoc przy przenoszeniu pudeł z rzeczami.
Po zakończonej pracy, Javier udał się do niej jeszcze na mały poczęstunek, nie chciał jednak długo zostać. Męczyły go też pytania znajomej o synka i Angelę. O to jak to możliwe, że nikt się nie połapał w ich relacji itp.
Javier zręcznie podziękował i wyszedł. Gdy wsiadł do samochodu i miał już odjechać, zauważył znajomą twarz w oddali. Instynkt podpowiedział mu by się schylić, gdy mężczyzna minął jego auto i chłopak podniósł głowę, rozpoznał jego twarz mieniącą się w lusterku.
J – Jose David? Co on tu robi? I to o tej porze? – zastanawia się Valencia


MUZYKA

Amiga soledad - Belinda
Gdy Julieta zastanawia się co się dzieje z jej chłopakiem, co pocznie ze swoim życiem itp.

Constantemente mia piano instrumental - Il Volo
Gdy Jose nie zastaje w mieszkaniu Juliety i dopiero wtedy zauważa kartkę od niej
Gdy Jose zdaje sobie sprawę jak źle postępuje podczas docinek Mirty i po rozmowie z nią zmartwiony odczuwa wyrzuty sumienia...

Nada instrumental - Belinda
Gdy Julieta zauważa na schodach ciotkę i robi jej się żal kobiety...
Gdy Julieta poznaje prawdę i wspólnie z Luisaną płacze itd
Gdy Jose David zastaje Julietę i Luisanę w opłakanym stanie
Gdy Angela i Julieta dowiadują się całej prawdy od Luisany...

Por que aun te amo karaoke - Jencarlos Canela
Gdy Javier opowiada matce o Angeli i tym że to już koniec...

Duele - Belinda
Podczas mijającego tygodnia
z salidy

Bailaria sobre el fuego instrumental - Belinda
Gdy okazuje się, że za fotografa podaje się Rzeźnik - Carnicero

Litost instrumental - Belinda
Gdy Javier rozpoznaje w nieznajomym Jose Davida


W NASTĘPNYM ODCINKU:
DOWIEMY SIĘ GDZIE UDAJE SIĘ JOSE DAVID!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:04:47 04-11-14    Temat postu:

Odc 186 NOWA MIŁOŚĆ

Niedługo potem za chłopakiem wybiega jakaś młoda kobieta. Javier nie od razu ją rozpoznaje.
J – Skądś ją kojarzę, ale skąd? Kogo ona mi przypomina?
Javier widzi przez boczne lusterko, jak dziewczyna podbiega do Jose Davida i wiesza mu ręce na szyi. O czymś zaciekle rozmawiają, aż w końcu chłopak odbiera od niej zapomniany telefon komórkowy i wsiada do swojego auta z zamiarem odjechania. Długo jednak z tym zwleka, gorąco nad czymś dywagując w środku. Javier w końcu przypomina sobie kim jest owa dziewczyna. Chłopak nie może się powstrzymać i wysiada z auta, następnie podchodząc do zupełnie zaskoczonego Jose Davida. Gdy puka w szybę, widzi jedynie mocno wytrzeszczone z wrażenia oczy dawnego przyjaciela…

Zmartwiona przeciągającą się nieobecnością Jose Davida Julieta, dzwoni do Angeli. Potrzebuje rozmowy, a z Luisaną już jej się tak dobrze nie rozmawia. Powstała jakaś niezręczność i jedyną osobą z którą Julieta czuje się jeszcze w miarę komfortowo jest Angela, jej siostra. Blondynka nie od razu odbiera telefon. Właśnie kąpała synka, ale dzięki jak zwykle oddanej Mircie, może odebrać połączenie.
A – Hej Juli? Jak się trzymasz?
J – Przepraszam że dzwonię tak późno, ale muszę z kimś porozmawiać, inaczej zwariuję.
A – Jose Davida znowu nie ma prawda?
J – No właśnie. Bardzo późno wraca, a ja nawet nie wiem skąd. Nie dość, że czuję się jak skończona idiotka, to jeszcze martwię się, żeby nic mu się nie stało.
A – Mówiłam ci, że on przegina i tak dłużej nie może być. Musisz mu postawić ultimatum.
J – Nie potrafię, boję się tego co mi powie. Nie chcę go stracić.
A – Juli, mnie też trudno uwierzyć w to co on wyprawia, ale może ludzie jednak się zmieniają, nawet ci najlepsi?
J – Jose zawsze był w stosunku do mnie szczery, no może prawie zawsze, ale nigdy nie było to tak poważne.
A – Mimo to boisz się, że cię jednak zostawi.
J – Sama nie wiem co począć, nie radzę sobie z tym.
A – Przede wszystkim jak już wróci, to porządnie go ochrzań! Niech sobie nie myśli, że może tak cię olewać. Za kogo on się ma!?
J – Angela mogłabym się ciebie o coś zapytać?
A – Jasne, mów.
J – Czy myślisz, czy zgodziłabyś się na mój powrót do rezydencji? No bo wiesz, ja ostatnio bardzo źle się tu czuję, nieswojo. Jose David też staje się coraz bardziej obcy. Prawie się nie widujemy, a jak już, to nie to samo co kiedyś. Czuję, że bardzo się ode mnie oddalił.
A – Juli ty chyba żartujesz. Jeśli tylko chcesz to wracaj, czekamy tu na ciebie z otwartymi ramionami, no i mój synek strasznie się za tobą stęsknił.
J – Naprawdę? Nie masz nic przeciwko?
A – Czy ty oszalałaś? Jasne, że nie. Uwielbiam cię. Wracaj.
J – Dzięki. Myślałam, że po tym wszystkim nie będziesz chciała mnie z powrotem oglądać w rezydencji.
A – Chyba wiem o co ci chodzi, ale spokojnie. Nie, nie jestem i nie zamierzam być zazdrosna o względy mojej mamy, to znaczy naszej mamy
J – Nie, proszę cię, nie mów tak. Nie nazywaj jej naszą mamą.
A – Ale tak jest
J – Nie, ja nie chcę jej tak nazywać. Ona dla mnie jest ciocią, nie chcę myśleć o niej jako o matce. Nie jestem na to gotowa.
A – Ok., jak chcesz, no ale i tak tego nie zmienisz
J – Ja chcę jedynie troche świętego spokoju. Jutro po południu przyjadę z rzeczami. Mam nadzieję, że Jose David mnie zrozumie.
A – Juli, proszę cię, wyjaśnij to z nim. Nie pozwól robić z siebie tej niedobrej i złej, proszę cię. Daj mu w końcu nauczkę. Nie może cię tak wciąż traktować.
J – Postaram się. A ty jak się masz?
A – Całkiem dobrze, pomijając fakt, że moje życie uczuciowe to totalne fiasko.
J – Nie widziałaś się z nim prawda?
A – Już od tygodnia. Dotrzymał słowa i unika mnie jak tylko może. Przychodzi do małego, gdy ja jestem w żłobku. Może to i dobrze.
J – Widziałam go ostatnio na mieście w sklepie dziecięcym. Chyba rola tatusia naprawdę mu się podoba. Kupił małemu masę rzeczy.
A – Co jak co, ale ojcem jest świetnym. Rozpieszcza Jorgita jak tylko może.
J – Jesteś pewna, że nie możesz mu wybaczyć? Może on naprawdę się zmienił i chce do ciebie wrócić, ale tak na poważnie.
A – Nie Juli, nawet gdyby, to to jest niemożliwe. Nigdy już mu nie zaufam, poza tym drzewo, które krzywo rośnie, nigdy już się nie sprostuje.
J – Nie wiem czemu, ale odnoszę wrażenie, że on naprawdę szczerze cię kochał. Javier wydaje się być w porządku, zupełnie nie pasuje do wizerunku jaki przypięła mu ta China. Nie mogę nadal tego pojąć, zrozumieć, że mógłby być taką świnią.
A – Jak widzisz nikogo nie można być pewnym, nawet Jose David dziwnie się zachowuje.
J – Weź mi już nie przypominaj. Zaraz będzie 22, a jego nadal nie ma.
A – Mówię ci, porządnie go objedź. Niech sobie nie myśli, że będzie sobie z ciebie tak po prostu szydził...

W tym samym czasie podobną konwersację o zachowaniu Bonavidesa prowadzą sam zainteresowany i Javier.
Jose David niechętnie wyszedł z samochodu, ale w końcu Javier go widział i to w dość jednoznacznej sytuacji. Bonavides domyśla się o co chce go zapytać.
J – Sorry, że przeszkadzam, ale czy to nie była…
JD – A co cię to obchodzi?
J – Nic, tylko myślałem żeee
JD – To nie myśl, i to co widziałeś zachowaj dla siebie ok.? bo w przeciwnym razie
J – Co? znowu mnie pobijesz? Wtedy zasłużyłem, ale tym razem nie będę stał z założonymi rękoma i przyjmował ciosy
JD – No proszę, jaki hardy się zrobiłeś
J – Możesz mi do cholery wyjaśnić co tu robiłeś z nią i to o tej porze – domaga się zdezorientowany Javier
JD – Moja sprawa, zjeżdżaj!
J – Nie, nie odejdę jak mi nie wyjaśnisz. Julieta jest wspaniałą dziewczyną, nie zasługuje na to.
JD – Słuchaj, nie mam zamiaru ci się tłumaczyć. Robię co mi się żywnie podoba, nie wcinaj się.
J – Ok., ale więcej do mnie nie przychodź z pretensjami, bo sam jesteś o wiele gorszy
JD – Co ty tam wiesz!
J – Mówię co widzę. Mnie wyzywałeś i pobiłeś, bo ośmieliłem się spojrzeć na twoją dziewczynę, choć sam od dawna ją oszukiwałeś a sam teraz jeszcze gorzej postępujesz. Po prostu nie rób więcej z siebie świętego i nie naprawiaj świata. Zacznij najpierw od siebie samego. – oznajmia Javier z przekąsem i zostawia z tymi przemyśleniami swojego dawnego kumpla.
JD – On ma rację. Źle postępuję. Muszę powiedzieć Juliecie prawdę. Skończyć z tą farsą. Potem może być za późno, a ja nie chcę, żeby uważała mnie za drania. Powiem jej.

Jose David wraca do mieszkania pełen determinacji, ale…
musi odłożyć ją na drugi dzień, bo jego ukochana zmęczona czekaniem na niego, zasnęła na kanapie. Chłopak okrywa ją kocem, a potem sam kładzie się tuż przy niej i tuląc się do niej, zasypia u jej boku.

A – Jak wyglądam synku? – pyta nadal zaspanego jeszcze Javiera Astrid
J – Jak zwykle pięknie i elegancko. Dokąd się wybierasz tak wystrojona?
A – Ach, nie mówiłam ci. Wynajęłam detektywa, no wiesz, w sprawie testamentu wujka. Chcę mieć pewność, że ta kobieta nie maczała przy tym palców. Idę dziś na spotkanie w tej sprawie. Jeśli moje podejrzenia okażą się słuszne, to złożę zawiadomienie na policji i zrobię porządek z tą kobietą.
J – Podejrzenia?
A – Myślę, że ona mogła sfałszować testament. Mówiłam ci w jakich dziwnych okolicznościach wzięła z Alonsem ślub, już wtedy zwróciło to moją uwagę, ale myślałam, że brat z tego wyjdzie. Na jego pogrzebie też mnie nie było, ta kobieta bardzo dziwnie się zachowała nie uważasz?
J – Może i tak, ale nie chciałbym żebyś wpakowała się w jakieś kłopoty. To tylko pieniądze, nie szkoda ci na to czasu i nerwów?
A – Nie rozumiesz synu, tu nie o pieniądze chodzi tylko o sprawiedliwość i godność mojego brata. Jeśli ta kobieta bezprawnie przejęła jego majątek, niezgodnie z jego wolą, to Alonso na pewno przewraca się teraz w grobie!
J – Dobra już, nie denerwuj się tak. Powodzenia!
A – A zapomniałabym. Idziesz dziś do Jorgita?
J – Jasne, jak zwykle
A – Pomyślałam, że może zabrałabym się z tobą. Nie widziałam go od tygodnia.
J – No jasne
A – Myślisz, że mama Angeli nie będzie miała nic przeciwko?
J – Nie, raczej nie, a nawet jeśli, to jej sprawa. Nie zabroni ci widywania wnuczka
A – Ok., jak się wyrobię to pojedziemy razem, a jak nie, to najwyżej jutro albo pojutrze. Do zobaczenia
J – Pa! Uważaj na siebie

JD – Julieta? – Jose David spogląda na przeglądajacą się w lustrze dziewczynę, nadal ma lekko przymknięte po śnie oczy, ale z każdą chwilą nabierają one większego wyrazu.
J – Myślałam, że już nie wstaniesz. Śpisz ostatnio prawie do południa.
JD – Przepraszam, ale późno wczoraj wróciłem.
J – Wyobraź sobie, że wiem. Ostatnio ciągle cię nie ma wieczorami, a ja głupia siedzę tu i czekam na ciebie.
Jose David doskonale zdaje sobie sprawę z gniewu, jaki rozpętał swoim dziwnym zachowaniem i podnosi się raptownie, w nadziei że po raz kolejny uda mu się udobruchać dziewczynę małym kłamstewkiem. Jego zapał do wyznania prawdy zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Spotyka go jednak zawód.
Julieta zdecydowanie odpycha go, gdy ten przybliża się i próbuje przytulić dziewczynę stojąc za nią
J – Nie dotykaj mnie
JD – Co się dzieje? Jesteś aż tak zła?
J – No nie mogę, chyba zaraz coś ci zrobię. Zła? Nie, skąd. Przywykłam już do tego, że ludzie, zwłaszcza bliscy, kpią ze mnie w żywe oczy.
JD – Hej, skarbie. To nie tak.
J – A jak?
Jose David już miał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zawahał się i palnął:
JD – Chyba gdzieś się wybierasz, nie będę ci teraz zajmował czasu. Potem pogadamy
J – Potem? Czyli kiedy?
JD – Po twoim powrocie, obiecuję.
J – Nie! Nie ma mowy. Mam już tego dość, mam dość tego jak mnie traktujesz. Już ci się znudziłam prawda? Już mnie nie chcesz?
JD – Co ty za głupoty wygadujesz? Zależy mi na tobie bardziej niż kiedykolwiek
J – Tak? To dlaczego mnie perfidnie okłamujesz?
JD – Okłamuję?
J – Owszem. Gdzie byłeś wczoraj? I przedwczoraj też? No! Pytam się, gdzie wychodzisz taki przejęty?
JD – Już ci mówiłem, mama ma kłopoty zdrowotne i muszę ją wspierać.
J – Może gdyby się tu ostatnio tak często nie pojawiała, to nadal nabierałbyś mnie tymi swoimi bajeczkami, ale miarka już się przebrała. Po powrocie zabieram moje rzeczy i przenoszę się do cio…do Luisany. Już się spakowałam, możesz się cieszyć. Będziesz teraz mógł robić co chesz do woli i nikomu nie będziesz musiał wciskać pokrętnych historyjek.
JD – Co? – przez chwilę chłopak stoi jak wryty, nie za bardzo rozumiejąc co się do niego mówi, ale gdy Julieta wymija go, ten łapie ją za ramię i przyciąga do siebie bardzo zachłannie.
JD – Nigdzie nie pójdziesz. Jesteś moja i chcę mieć cię przy sobie. Nie możesz mi tego zrobić.
Julieta początkowo jest zdumiona zaciętością chłopaka i błagalnym spojrzeniem, które wskazuje na jego szczerość, ale przecież jego postępowanie mówi zupełnie co innego.
J – Nie mogę ci tego zrobić, a ty? Co ty mi robisz do diaska? Gdyby naprawdę ci na mnie zależało, to nie oszukiwałbyś mnie.
JD – Dobrze, powiem ci. Od samego początku chciałem ci powiedzieć, ale nie wiedziałem jak zareagujesz. Przeciągałem to, tłumaczyłem sobie że może nie warto zawracać ci tym glowy, sama masz masę problemów, no i w ogóle, liczyłem że to szybko się zakończy, ale niestety, stało się inaczej. Nie mogę cię stracić przez coś takiego, przez własną głupotę. Sam siebie nie rozumiem, czemu od razu ci nie wyznałem prawdy, ale już jest za późno, żeby cofnąć czas.
J – Błagam cię, powiedz to wreszcie. Nie torturuj mnie już. Już mnie nie kochasz? Poznałeś inną? To o to chodzi?
JD – Zwariowałaś? W moim życiu była, jest tylko jedna miłość, prawdziwa, na całe życie i tą miłością jesteś ty. Nawet gdyby otoczył mnie cały wianek ślicznych dziewczyn, modelek i mogłyby być najmilszymi, najsympatyczniejszymi istotami, to nie spojrzałbym nawet na nie, bo moje oczy widzą tylko ciebie.
J – Ładnie mówisz, ale co z tego?
JD – Jakiś czas temu spotkałem kogoś
J – Wiedziałam
JD – To nie to co myślisz. Nie umawiam się z nią, nie! Ona jest …przyjaciółką z przeszłości.
J – No i? - Cierpliwość Juliety powoli dobiega limitu
JD – Ma na imię…Alejandra – odrzeka w końcu Jose David!

MUZYKA

Alguien mas - Belinda
Gdy Javier widzi Jose Davida z jakąś dziewczyną a potem podchodzi do niego...
Gdy Jose David mówi Juliecie że spotkał...Alejandrę

Gaia instrumental - Belinda
Gdy Jose znajduje śpiącą Julietę i zasypia kładąc się tuż przy niej

Sueno de ti - Motel ft Belinda y Milkman
Gdy Jose David próbuje przytulić Julietę a ona go odpycha
Gdy Jose David zapewnia Julietę o swojej miłości

UWAGA!!!
Finał zbliża się wielkimi krokami, dlatego czas na małą zapowiedź, spin off czy jak to tam się formułuje. Mam nadzieję, że po moich słowach nikt z czytelników nie domyśli się, co szykuję na finał bo to by zniszczyło ostateczne wrażenia.
Podsunę wam tylko myśl:
Tytuł telenoweli nie jest przypadkowy, dobór piosenki też.
Interpretujcie jak chcecie.

Mam teraz wenę i przede wszystkim czas, więc myślę że na kolejny odcinek nie trzeba będzie długo czekać.


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 23:17:58 04-11-14, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:06:51 04-11-14    Temat postu:

Normalnie nie mogę uwierzyć w to jak postępuje Jose David gdy Julieta najbardziej go potrzebuje on ją okłamuje najgorsze że Julieta juz o tym wie i ciekawe co zrobi czy faktycznie będzie czekala aż powie jej prawdę czy może będzie go obserwować.Gdzie widział Javier Jose Davida i co zrobi.Teraz to bym tak palnęła Jose Davida że by wreszcie zmądrzał i nie ranił Juliety i to tuz przed ślubem.A co będzie jak Julieta pójdzie na ta sesję aż się boję pomyśleć oby jej coś wypadło i by nie mogła tam pójść bo ostatnio spadają na nią same nieszczęścia.Czekam na odcinek i dzięki za ten.Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:57 04-11-14    Temat postu:

Dziękuję za pozdrowienia, a odcinek będzie w poprzednim poście. Postaram się dodać jeszcze dziś, ale pewnie gdzieś najszybciej koło 23:00
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 0:10:08 05-11-14    Temat postu:

Dobrze Javier zrobił gdy wygarnął prawdę Jose Davidowi prosto w oczy.Tak jak myślałam Jose widywał się z Alejandrą ale czemu,dobrze że Julieta wreszcie powiedziała co myśli tylko po co Jose jezdził do tamtej skoro mówi Juli że ją kocha i jest dla niego najważniejsza.Co zrobi teraz Julieta?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 47, 48, 49  Następny
Strona 31 z 49

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin