Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gra w miłość - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:08:59 20-02-12    Temat postu:

Tutaj oczywiście obiecałam odcinek już dawno, ale niestety się nie udało wrzucam go dzisiaj i mam nadzieję, że się spodoba mimo, że nie jestem do końca co do jego treści przekonana

Zapraszam jednak na pierwszy odcinek i życzę miłego czytania





Ray uniósł dłoń i osłonił wrażliwe jeszcze oczy przed porannym słońcem. Odwrócił głowę i spojrzał na leżącą obok blondynkę. Wsparł się na łokciu i otaksował wzrokiem jej niedbale zakryte prześcieradłem ciało. Ciało, które nie jeden facet chciałby mieć z łóżku. Ciało, które kusiło, uwodziło i potrafiło rozpalić mężczyznę przez całą noc. Ciało, którym on sam nie pogardził. Wyciągnął dłoń i założył śpiącej dziewczynie włosy za ucho w przypływie nagłej czułości. Szybko jednak cofnął rękę i zaciskając ją w pięść pokręcił głową z niedowierzaniem. Śmiejąc się kpiąco wstał i wciągnął na siebie leżące przy łóżku dżinsy. Szybko włożył białą koszulę zapinając tylko kilka guzików. Poszukał wzrokiem butów i je również natychmiast ubrał. Po takich upojnych nocach najbardziej nie znosił porannego ubierania się, szukania ciuchów po całym pokoju. Zawsze liczył na to, że rano wymknie się niepostrzeżenie, ale znajdywanie tych wszystkich części garderoby, które poprzedniego wieczora rzucał gdzie się dało, było dla katastrofą. Prychnął pod nosem sięgnął po skórzaną kurtkę i wkładając okulary przeciwsłoneczne ostatni raz zerknął na blondynkę leżącą w łóżku po czym wyszedł cicho zamykając drzwi. Od pewnego czasu wolał unikać tkliwych poranków, śniadanek, które dziewczyny w niego pakowały byle tylko został odrobinę dłużej. Problem w tym, że on nigdy nie czuł potrzeby by przedłużać czy odkładać to co i tak było nieuniknione. Nigdy żadnej niczego nie obiecywał. Wręcz przeciwnie. Każda wiedziała czego chce. Mimo to każdego ranka historia się powtarzała. Jedna noc oznaczała jedną noc, a nie całe życie. Wsiadł do swojego sportowego auta i nie zwracając uwagi na wczesną porę odjechał sprzed budynku z piskiem opon. Uśmiechnął się tylko do siebie i wjechał na pustą jeszcze autostradę wiodącą do jego mieszkania. Włączył radio i zerknął na wyświetlacz, który pokazywał godzinę. Musiał dojechać do domu, odświeżyć się i stawić się w firmie w której dzisiaj rozpoczynał pracę. W tej chwili jedyne czego pragnął to rozkoszować się rześkim porannym powietrzem, wiatrem, który rozwiewał jego przydługie włosy. Zapach oceanu, szum fal i ogólna cisza. Uwielbiał takie chwile jak ta. A najbardziej cieszył go widok wschodzącego słońca i świadomość, że jako jeden z nielicznych ma możliwość podziwiania czegoś tak cudownego. Nigdy nie należał do ckliwych, ale takie chwile jak ta, kiedy jechał pustą autostradą, były jak balsam dla jego duszy. Pomagały mu się skupić przed ciężkim dniem i wyciszyć gdy tego potrzebował. Nie chciał więcej. To wystarczało….


***
- Wiesz co? – Serina usłyszała pełen determinacji głos przyjaciółki w słuchawce.
- Co takiego? – zapytała stojąc przed wielkim lustrem w sypialni i przyglądając się swojemu odbiciu. Szare obcisłe spodnie rurki, szara koszulka na ramiączka i szeroka biała koszula z rękawem trzy czwarte, rozpięta pod szyją i podtrzymana kremowym paskiem, wyglądały idealnie. Uśmiechnęła się do siebie.
- Postanowiłam, że więcej nie będę płakać przez żadnego faceta – powiedziała pewna siebie. Serina pokręciła głową i podeszła do komody sięgając po parę długich srebrnych kolczyków.
- Kochanie wpadłaś na to przez czy po zjedzeniu tony lodów czekoladowych? – zapytała z rozbawieniem i przytrzymując ramieniem komórkę starała się założyć kolczyk.
- Jesteś wstrętna, wcale mi nie pomagasz – Kaile westchnęła. Serina przewróciła oczami i wsunęła stopę w kremową szarą szpilkę.
- Lily dobrze wiesz, co ja o tym sądzę. Naprawdę mam ci powtarzać po raz setny to co już ode mnie usłyszałaś? – zapytała i w tym samym momencie zapięcie od kolczyka wypadło jej z ręki – jasny gwint! – zaklęła i na klęczkach starała się znaleźć je na dywanie. Nadal jednak jedną ręką przyciskała słuchawkę do ucha.
- Nie irytuj się aż tak bardzo – rzuciła Kaile do słuchawki obrażonym głosem.
- Moment – odparła Serina.
- Może ja ci przeszkadzam tym swoim gadaniem, co? – zapytała z nutą gniewu w głosie – wcale mnie nie słuchasz – poskarżyła się.
- Mam cie! – krzyknęła Serina i wstała zaczepiając kolczyk.
- Serina? Co ty tam robisz? – zapytała dziewczyna z podejrzliwością i rozbawieniem w głosie.
- Oj przestań – rzuciła zrezygnowana – zgubiłam zaczep do kolczyka, a ponieważ nie mogłam przerwać naszej cudownej wymiany zdań to szukałam go w jednym bucie, na czworakach z jedną wolną dłonią – wyjaśniła ale zanim zdążyła skończyć Kaile wybuchła śmiechem. Serina również się roześmiała i założyła drugi kolczyk w międzyczasie ubierając też drugi but.
- Uwielbiam cię - usłyszała radosny głos przyjaciółki.
- Ja ciebie też. Przynajmniej udało mi się cie rozbawić –zauważyła. Kaile westchnęła. Serina przeczesała włosy palcami i usiadła na łóżku – posłuchaj mnie. Wiem, że słowa tu nie wiele dadzą, tym bardziej wypowiadane przeze mnie. Nie jestem specem od miłości i tego typu pierdół dobrze to wiesz, ale naprawdę takich jak ten….jak mu tam….
- Kevin… - wtrąciła Kaile.
- No nie ważne…. – zignorowała to – takich jak on jest masa na tym świecie i powinno się ich kastrować. Myślą, że mogą być z siebie dumni kiedy tylko fajna dziewczyna wpuści go do łóżka, a później on bez słowa ulotni się rano i już nie zadzwoni tłumacząc się brakiem czasu.
- Ale my się spotykaliśmy przez miesiąc a nie jedną noc – powiedziała cicho Kaile.
- To nic nie zmienia Lily – dodała – faceci zasługują na to by traktować ich tak samo jak oni traktują nas. Może kiedyś trafisz na tego jednego jedynego, który będzie cie szanował i naprawdę ci tego życzę, ale nie płacz za takim typem jak ten ….Kevin – prychnęła - jesteś młoda i masz przed sobą całe życie. Baw się, bo masz taką możliwość - powiedziała. Po drugiej stronie zapadła cisza – i przestań wsuwać te lody! – powiedziała ze śmiechem. Usłyszała tylko jak przyjaciółka wrzuca pudełko do zamrażarki.
- Wcale nie jadłam lodów – odparła niepewnie.
- Akurat – uśmiechnęła się – dobra sesja terapeutyczna numer dwieście zakończona. Muszę lecieć do pracy, a ty wstań i zrób coś ze sobą, bo po południu idziemy na mega ciastko – rzuciła. Kaile roześmiała się radośnie, a Serina cmoknęła w słuchawkę – trzymaj się, kocham cie.
- Ja ciebie też. Pa – pożegnała się. Serina zerknęła ostatni raz w lusterko. Odwróciła się żeby sprawdzić godzinę i jak zwykle było zbyt późno. Pokręciła ze śmiechem głową i chwytając w locie swoją torebkę wybiegła z mieszkania.

***
- Serina! – dziewczyna przystanęła na środku firmowego korytarza i przewróciła oczami słysząc głos Jacka - Jesteś wreszcie pozwól proszę do mnie - rzucił patrząc jej w oczy po czym zniknął w swoim gabinecie. Serina odetchnęła głęboko i odłożyła swoje rzeczy na biurko po czym ruszyła w stronę kadr. Zapukała i weszła.
- Mam nadzieję, że to nie jest kolejny etap naszej przedtygodniowej rozmowy – powiedziała cicho zamykając za sobą drzwi. Jack spojrzał na nią wymownie z grymasem na twarzy.
- Usiądź proszę – odparł tylko i zajął miejsce za biurkiem szukając jakieś dokumentów.
- Coś się stało? – zapytała w końcu patrząc na niego uważnie, a później na bałagan jaki miał na biurku.
- Nie – powiedział – wiesz, że szef bardzo ceni sobie twoje umiejętności prawda? – zapytał patrząc jej w oczy.
- To brzmi jak wstęp do wypowiedzenia. Nie owijaj w bawełnę tylko mów o co chodzi – rzuciła zniecierpliwiona. Jack oparł się na fotelu i przez krótką chwilę przyglądał jej się w milczeniu.
- George uważa, że bierzesz na siebie zbyt wiele obowiązków i postanowił zatrudnić kogoś jeszcze kto dzielił by je z tobą.
- Mówisz poważnie? – zapytała. Jack skinął głową i przeczesał włosy palcami – do tej pory jakoś sobie radziłam, ale jeśli George stwierdził, że ktoś taki się przyda to w porządku.
- To absolutnie nie ma uwłaczać twoim umiejętnościom. Wiesz doskonale, że George szanuje dobrych pracowników i tylko dlatego zamierzał kogoś zatrudnić do pomocy.
- Macie już kogoś? – zapytała zaciekawiona. Odetchnęła z ulga kiedy zrozumiała, że ich rozmowa nie zbacza na niebezpieczne tematy. Na tematy, które już dawno powinny zostać zakończone, czego niestety nie umiał zrozumieć Jack.
- Owszem – powiedział i uniósł wzrok kiedy ktoś zapukał, a drzwi do gabinetu uchyliły się.
- Można? – zapytał mężczyzna, a Serina na dźwięk tego męskiego, miękkiego i ciepłego głosu zadrżała. Znała go doskonale. Lepiej niż nie jedna kobieta.
- Jasne. O wilku mowa – rzuciła Jack i wstał patrząc na Serinę – poznaj proszę Ray’a Collinsa. Od dzisiaj zajmie się reklamą tak jak ty – powiedział. Serina wstała i odwróciła się z szerokim uśmiechem do przybyłego mężczyzny. Kiedy zorientował się kto stoi przed nim uśmiechnął się szeroko i zmierzył ją wzrokiem, tak samo jak pierwszego wieczoru kiedy się poznali. Serina wyciągnęła dłoń i mrugnęła do niego.
- Miło znów cie widzieć Ray.
- Co za niespodzianka – odparł i uścisnął jej dłoń. Jack patrzył to na jedno to na drugie marszcząc brwi.
- Znacie się? – zapytał krzyżując dłonie na piersi. Serina pierwsza oderwała wzrok od Raya i nadal się uśmiechając spojrzał na Jacka.
- Owszem. Poznaliśmy się jakiś czas temu na pewnej zabawie – powiedziała – to skoro formalności są już za nami to pokaże Ray’owi firmę i jego obowiązki – zaproponowała.
- Świetnie – zawtórował jej Ray i wymienił spojrzenie z Jackiem. Gdyby wzrok mógł zabijać Ray już dawno by nie żył. Widząc zaborczość w spojrzeniu i zachowaniu Stevensa zaśmiał się tylko pod nosem. Serina zdawała sobie nic z tego nie robić a to jeszcze bardziej go wkurzało.
- Muszę zamienić z tobą jeszcze dwa słowa – powiedział Jack chwytając ją za łokieć.
- To nie może poczekać? – zapytała Serina posyłając mu wściekłe spojrzenie. Myślała, że uda jej się uniknąć dziś niewygodnych tematów, ale najwidoczniej wcale się na to nie zanosiło.
- Zaczekam na zewnątrz – odezwał się Ray rozbawiony i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
- Co ty do cholery wyprawiasz Jack? – zapytała wściekła wyrywając rękę z jego uścisku.
- To chyba ja powinienem o to zapytać ciebie. Skąd znasz tego faceta? – zapytał patrząc jej w oczy z furią.
- To nie jest już twoja sprawa i przypominam ci, że nie jesteśmy już razem od miesiąca a ty nadal tego nie rozumiesz? - zapytała i pokręciła głową po czym wyszła z gabinetu trzaskając drzwiami. Oparła się o nie i przeczesała włosy palcami oddychając głęboko.
- Zazdrosny były? – usłyszała głos Raya. Uniosła wzrok i napotkała rozbawione spojrzenie Collinsa i jego uśmiech, który nie jedną kobietę zwalał z nóg.
- Daj spokój – odparła i odepchnęła się od drzwi – mam go serdecznie dość – warknęła. Raya zaśmiał się pod nosem i doganiając ją pochylił się nad jej uchem.
- Co powiesz na wspólny lunch? – zaproponował i mrugnął do niej. Serina zaśmiała się serdecznie i skinęła głową.
- To dobry pomysł – uśmiechnął się szeroko….


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 22:27:11 20-02-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:58:25 20-02-12    Temat postu:

Nie wiem, jak to robisz, ale zawsze tworzysz takie fantastyczne relacje pomiędzy głównymi bohaterami, że człowiek pragnie automatycznie więcej i więcej. Dlatego też liczę, że odcinki będą pojawiać się częściej, bo po przeczytaniu tego najnowszego nadal czuję ogromny niedosyt. Ray jest cudownym mężczyzną, z duszą niegrzecznego, wyluzowanego chłopca, który rzuca urok na kobiety - zarówno te w opowiadaniu, jak i na czytelniczki. A przynajmniej, na mnie - na pewno Spodobała mi się pierwsza scena z jego udziałem i jego tok myślenia, charakterystyczny dla zatwardziałego singla. Choć muszę przyznać, że ta chemia, która wręcz bucha w przypadku jego relacji z Seriną, w jednej chwili zwala mnie z nóg. Cieszę się, że po wspólnie spędzonej nocy, która miała być najprawdopodobniej sylwestrowym numerem, oni potrafią tak spontanicznie ze sobą rozmawiać i żartować z zaistniałej sytuacji. Muszę jednak przyznać, że zaintrygowałaś mnie równie bardzo postacią Jack'a - facet wydaje się być zaborczym eks, który nie potrafi przyjąć do wiadomości nowej rzeczywistości. A to oznacza, że może namieszać jeszcze porządnie w życiu Seriny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:40:52 21-02-12    Temat postu:

A ten odcinek dla tych, którzy czują niedosyt po pierwszym
madoka - specjalna dedykacja dla Ciebie. Dziękuję za koma ale nic już nie będę więcej pisać, po prostu zapraszam na odcinek ( wstawiłam póki mam wenę )




- Dobrze ,niech mi pan wyjaśni jak mogło dojść do takiej pomyłki? – zapytała Serina wchodząc do gabinetu jaki dzieliła z Ray’em. Zerknął na nią znad monitora i uniósł rozbawiony brwi – prosili państwo o dodatkowe dwa dni na realizacje mojego zamówienia, zgodziłam się ze względu na to, że mieli państwo wiele podobnych zleceń na zbliżone terminy, a mnie zależało na tym by to państwo wykonali nasze zamówienie – zauważyła i oparła się o biurko przeczesując włosy palcami. Postanowiła przyjąć inną strategię. Tą która zawsze działała w podobnych sytuacjach – uprosiłam u mojego szefa dwa dodatkowe dni, ale i tak kręcił nosem. A teraz co ja mu powiem? Że firma którą rekomenduję nie wykonała zlecenia na czas i do tego jeszcze pomyliła wysyłki? – zapytała i spojrzała na Ray’a. Oparł się na fotelu i śmiał się pod nosem z tego co wyprawiała. Mrugnęła do niego uśmiechając się szeroko – rozumiem to, ale obawiam się, że mój szef nie przyjmie takiego tłumaczenia i zrezygnuje z państwa usług – dodała i przygryzła dolną wargę czekając na reakcję swojego rozmówcy. Ray pokręcił głową z niedowierzaniem – to co w takim razie proponuje pan w takiej sytuacji? – uśmiechnęła się do siebie – świetnie. Rozumiem, że mogę liczyć na ekspresowe tempo? – zasugerowała – doskonale. Dziękuję. Do usłyszenia – pożegnała się i odłożyła telefon na biurko.
- Jak mniemam facet znalazł się pod ścianą i nie miał wyjścia jak tylko zrobić wszystko byś nie zrezygnowała z usług jego firmy? – zaśmiał się Ray i wstał kierując się w jej stronę – jesteś niemożliwa – przyznał.
- Większość naszych zleceń jest kierowana do tej firmy. Na szczęście to pierwsza tego typu sytuacja i mam nadzieję, że ostatnia – przyznała uśmiechając się. Ray włożył ręce w kieszenie i spojrzał jej w oczy.
- Wiem już gdzie się zwrócić jeśli będę miał problem – powiedział z uśmiechem.
- Sam sobie świetnie poradzisz – przyznała przeczesując włosy palcami – z twoim urokiem to pewniak – roześmiała się widząc jak unosi znacząco brew. Podszedł do niej i odgarnął jej włosy za ucho.
- Mówiłem ci już, że masz fantastyczny uśmiech? – zapytał opierając dłonie o biurko po obu stronach jej ciała. Serina przewróciła oczami.
- Ray na mnie nie działają te twoje sztuczki – powiedziała patrząc na niego z rozbawieniem – nie jestem jedną z tych plastikowych lalek.
- Uważasz, że ja zwracam uwagę na plastikowe lalki? – zapytał, a kiedy spojrzała na niego z powątpieniem zaśmiał się po nosem – no może i tak, ale śmiałbym nawet stosować na tobie tych moich sztuczek – powiedział przedrzeźniając ją. Serina ze śmiechem pacnęła go w ramię.
- Bo mnie wkurzysz – zagroziła a Ray wybuch gardłowym śmiechem.
- Mam się bać? – zapytał patrząc jej w oczy.
- A to możliwe? – droczyła się w nim przekrzywiając głowę w bok. Ray spojrzał ponad jej głową na szklane drzwi, które oddzielały ich gabinet od reszty korytarza. W ich stronę zmierzał właśnie nie kto inny jak Jack z zaciętym wyrazem twarzy. Ray spojrzał mu w oczy i uśmiechnął się półgębkiem. Spojrzał Serinie w oczy z zaciekawieniem i łobuzerskim błyskiem.
- Powiedz mi….. bardzo chcesz pozbyć się swojego eks? – Serina zmarszczyła brwi zdumiona tym pytaniem. W jego oczach dostrzegła przebiegłość i chłopięcą radość z zabawy.
- Być może….
- No to się pobawmy – powiedział i ujął ją za kark przyciągając do siebie. Ich usta dzieliły tylko milimetry. Oboje czuli swoje gorące i przyspieszone oddechy. Ray ostatni raz spojrzał jej w oczy i pocałował ją namiętnie w momencie kiedy do gabinetu wszedł Jack. Stanął jak wryty obserwując scenę, która się przed nim rozgrywała. Serina poczuła jak ciśnienie uderza jej do głowy a do nozdrzy uderza zmysłowy zapach perfum Ray’a. A on? Smakował jej z pasją, czułością a jednocześnie namiętnością, którą tylko z nim zaznała. Ray wierzchem dłoni przesunął po jej ramieniu kierując się do szyi a kiedy poczuła tam jego gorący dotyk zadrżała. Ray ujął jej twarz w dłonie i nadal całując zrobił krok do przodu opierając ją o biurko. Po chwili, która zdawała się trwać wieczność oderwał się od niej i spojrzał jej w oczy z delikatnym uśmiechem. Mrugnął do niej i spojrzał ponad jej głową na stojącego w drzwiach Jacka.
- Coś się stało Jack? – zapytał beztroskim tonem. Serina ukryła uśmiech i poprawiając ubranie odwróciła się w jego stronę. Posłał jej wściekłe spojrzenie i zacisnął dłonie w pięść.
- Chciałbym porozmawiać z Seriną na osobności – powiedział nawet nie patrząc na Raya. Chłopak jednak zerknął na zegarek.
- Wybacz stary – powiedział z uśmiechem i chwycił dłoń Seriny w swoją – nasza praca na dzisiaj już się zakończyła i jesteśmy umówieni – dodał i pociągnął Serinę za sobą w kierunku drzwi – nie wypada przecież się spóźnić, prawda? – zapytał patrząc mu w oczy i jawnie się z niego naigrywając. Jack siłował się z nim przez chwilę na spojrzenia. Zerknął tylko przez moment na Serinę zanim zdążyła chwycić swoją torebkę i razem z Rayem wybiec z biura. Jack uderzył dłonią we framugę i zaklął pod nosem.
- Wszedłeś na moje terytorium Collins – warknął do siebie odprowadzając ich wzrokiem.

***
Ray stał w drzwiach balkonu i dopalał swojego papierosa. Oparł dłoń o framugę i wypuszczając strużkę dymu zagapił się na horyzont, gdzie słońce budziło się do życia. Delikatny wietrzyk trzepotał połami rozpiętej koszuli muskając rześkim powietrzem odsłonięte ciało. Zaciągnął się po raz ostatni i zgasił papierosa. Odwrócił głowę i leniwie przesunął wzrokiem po ciele leżącej w łóżku Seriny. Nie sądził, że wczorajszy wieczór będzie miał taki właśnie finał. Zabrał Serinę z biura próbując uchronić ją przed nieprzyjemną wymianą zdań z Jackiem. Przyjaciółka Seriny odwołała spotkanie tłumacząc się, że musi pomóc matce, więc oboje mieli wolny wieczór i postanowili to wykorzystać. Przez kilka godzin dobrze bawili się w jednym z klubów w Miami. Rozmawiali, tańczyli, śmiali się razem. A później nawet nie wiedział jak znaleźli się pod mieszkaniem Seriny całując się namiętnie, a później wszystko potoczyło się jeszcze szybciej.
Gdyby ktoś po tamtym sylwestrze powiedział mu, że ta noc się powtórzy nie uwierzyłby. Tym bardziej, że każda taka przygoda kończyła się w tak samo. W tym przypadku było inaczej. Po raz pierwszy w życiu nie żałował, że spędził drugą noc z tą samą kobietą. Można powiedzieć nawet więcej. Podobało mu się to. Serina była inna od jego dotychczasowych zdobyczy. Inteligentna, pewna siebie. Doskonale wiedziała czego chce i co najważniejsze nie oczekiwała od niego miłosnych liścików i obietnic wspólnego życia. Bawiła się tak jak on i to tak bardzo mu w niej imponowało. Uśmiechnął się do siebie i powolnym krokiem ruszył w stronę łóżka przesuwając wygłodniałym wzrokiem po jej skąpo okrytym ciele. Była piękna. To nie ulegało wątpliwości. Gorąca i dzika a jednocześnie słodka i delikatna. Nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ona. Żadna tak jak ona nie potrafiła doprowadzić go do szaleństwa, rozgrzać do czerwoności, aż wreszcie spopielić u swych stóp. Sam jej dotyk, pocałunki były miodem dla jego spragnionego ciała. Nie wiedział co się z nim działo. Odkąd pamiętał takie noce jak poprzednia były niczym innym jak dzikim seksem bez trzymanki. Zaspokajał kobiety niemal mechanicznie. W przypadku Seriny wciąż chciał więcej i więcej. Reagował na jej przyjemność nie mniej niż na swoją i to było fantastyczne. Usiadł na łóżku i opierając się dłonią o materac drugą przesunął po jej nagim udzie. Serina uśmiechnęła się przez sen i mrucząc jak kotka otworzyła leniwie oczy. Ray uśmiechnął się i pochylając się nad jej ciałem wycałował ścieżkę wzdłuż jej pleców aż do karku, który skubnął lekko zębami. Serina zaśmiała się głośno.
- Łaskocze! – krzyknęła a Ray wycisnął na jej ustach szybki pocałunek.
- Jak się spało? – zapytał odgarniając jej włosy z twarzy w czułej pieszczocie o którą nawet się nie podejrzewał. Serina uśmiechnęła się do niego promiennie.
- Cudownie – odparła i mrugnęła do niego. Uniosła się i na klęczkach podeszła do niego patrząc mu w oczy zadziornie. Uśmiechnął się uwodzicielsko, a dziewczyna pochyliła się i przygryzła jego dolną wargę zdejmując jednocześnie z jego umięśnionych ramion koszulę. Oderwała się od niego i cmoknęła w powietrze schodząc z łóżka z jego koszulą w dłoni.
- Dzięki – rzuciła. Ray roześmiał się rozbawiony. Ta dziewczyna nie przestanie go zadziwiać. Była niezwykła i taka inna od wszystkich jakie poznał. Z nią uwielbiał przebywać. Dobrze się razem bawili. Świetnie im się rozmawiało już nie wspominając o tym, że zawsze potrafili żartować w swoim towarzystwie. Taka przyjaźń bez zobowiązań z obustronną korzyścią mogła być nawet ciekawa. Serina stanęła do niego tyłem i wypuściła z dłoni prześcieradło, które osłaniało jej atrakcyjne ciało. Ray wstrzymał oddech i przełknął głośno ślinę kiedy zakładała na siebie jego koszulę sięgającą do połowy ud. Odwróciła się przez ramię i uśmiechnęła do niego łobuzersko. W tym samym momencie rozległ się dzwonek u drzwi. Serina zmarszczyła brwi i ruszyła by otworzyć. Kiedy to zrobiła zamarła.
- Pani McCarthy? – zapytała zaskoczona.
- Wiedziałam – powiedziała starsza pani i weszła do środka bez słowa. W salonie pojawił się również Ray.
- Dzień dobry – przywitał się i zerknął na Serinę. Przeczesała nerwowo włosy i pokręciła głową.
- Coś się stało? – zapytała. Staruszka zmierzyła Raya uważnym spojrzeniem po czym odwróciła się do Seriny.
- Ile razy mówiłam , że nie wolno ci sprowadzać tu mężczyzn. Wynajęłam ci to mieszkanie tylko pod takim warunkiem – powiedziała opierając dłonie na biodrach. Serina odetchnęła spokojnie.
- I do tej pory wywiązywałam się z umowy, ale to jest…. – spojrzała błagalnie na Raya.
- Pani wybaczy – odezwał się Ray i podszedł wyciągając dłoń – Ray Collins – spojrzał na Serinę – jestem narzeczonym Seriny – dodał. Serina odetchnęła z ulga. Miała nadzieję, że to przekona staruszkę. Ale jak się okazało była w błędzie.
- Nie interesuje mnie kim pan jest – odpowiedziała – Serina nie wywiązała się z umowy, poza tym to grzech tak przed ślubem. Tak nie można, więc niestety będzie musiała opuścić mieszkanie. Sąsiedzi skarżą się na hałasy a tak nie może dłużej być – powiedziała. Serina zmarszczyła brwi.
- Sąsiedzi? Którzy? – zapytała – przecież dzisiaj Ray nocował tu tylko jedną noc. Nigdy nie sprowadziłam tu żadnego mężczyzny, nie urządzam imprez, nawet nie słucham głośno muzyki. Kto mógł się skarżyć i na co? – zapytała krzyżując ręce na piersi.
- Sąsiedzi – powtórzyła z naciskiem – nie będę tolerować takiego zachowania młoda damo i nie wiem jak to zrobisz masz się stąd wyprowadzić jeszcze dzisiaj – zmierzyła ją wzrokiem – i na miłość boską ubierz się bezwstydnico – dodała i krocząc dumnie wyszła z mieszkania.
- Stara zołza – powiedziała do siebie i opadła bezradnie na kanapę – pięknie co ja teraz zrobię? – jęknęła. Ray kucnął przed nią.
- Nie miałem pojęcia, że wynajmujesz mieszkanie u kogoś takiego – zaśmiał się – tym bardziej że do świętych nie należysz - dodał a Serina wybuchła śmiechem i przeczesała włosy palcami.
- Spadaj – pacnęła go w ramię – wymyśl coś lepiej a nie śmiejesz się z mojego nieszczęsnego losu – Ray roześmiał się serdecznie i założył jej włosy za ucho.
- Spakuj się. Mam pomysł – mrugnął do niej i pociągnął ją za sobą do sypialni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:51:08 21-02-12    Temat postu:

Na razie przeczytałam jeden odcinek i bardzo mi się podobał. Spotkanie Seriny i Ray'a w pracy było dla mnie niezłym zaskoczeniem. Nie wiedziałam, ze ponownie spotkają się akurat w takich okolicznościach.
Jedynym problemem dla mnie jest przyzwyczajenie się do roli Josha Dunhamela, jako zazdrosnego byłego Nie wiem czy oglądałaś film "Och, życie", ale tam on zdobył moje serce jako Messer
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:05:24 21-02-12    Temat postu:

Dziękuję za dedykację;* Tym bardziej, że po tym odcinku jestem jeszcze bardziej wniebowzięta, niż po poprzednim. Ahh, cóż to był za ogień No, ale po kolei. Akcja w biurze, zakończona zagraniem Jack'owi na nosie, okazała się być idealną. I to w każdym calu. Mężczyzna wściekł się niemiłosiernie, zastając eks dziewczynę z nowo zatrudnionym pracownikiem, w miłosnych objęciach. Trzeba jednak przyznać, że ich duet spisał się na medal. Choć, gdyby nie chemia, jaka wręcz od nich kipi, wszystko nie wyszłoby zapewne tak zacnie. Tymczasem ów namiętny pocałunek stał się nie tylko powodem piekielnego niezadowolenia Jack'a, ale także początkiem cudownego wieczora i jeszcze bardziej gorącej nocy. Swoją drogą, muszę przyznać, że jestem urzeczona wszystkimi opisami odczuć Raya. Dzięki temu jestem święcie przekonana, że Serina zdołała go zauroczyć swoją oryginalnością i wyjątkowością. Ich bohaterowie są naprawdę fantastyczni w tej swojej spontaniczności, zabawności i nowoczesnych poglądach. Pewnie się powtórzę, ale naprawdę ich uwielbiam

Hihi a przechodząc do najśmieszniejszej części odcinka - to pragnę zauważyć, że pani McCarthy okazała się być kobietą zupełnie starej daty, która nie toleruje ani przedmałżeńskiego seksu, ani też sprowadzania mężczyzn do domu. Świetnie pocisnęła Serinie swoimi poglądami na temat życia i jej zachowania Ale dzięki temu, mniemam, że dziewczyna trafi pod skrzydła Ray'a, w jego mieszkaniu. A to oznacza, że będzie jeszcze bardziej gorąco! Yeah

Pamiętaj, że niecierpliwie wyczekuję na kolejny odcinek;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:10:31 21-02-12    Temat postu:

W sumie Dull wybrałam go, bo nie miałam pomysłu na kogoś innego. Poza tym ten były musiał być przystojny, więc padło na biedaka
Wiesz co nie oglądałam filmu, ale widziałam zwiastun i film musi być świetny, ale jakoś nie miałam okazji go obejrzeć. Może teraz jakoś uda mi się obejrzeć
W każdym razie mogę Cię tylko pocieszyć, że jak dobrze pójdzie to i Twój ulubieniec będzie miał swoje 5 minut i wcale nie będzie taki straszny jak go malują no ale do tego jeszcze trochę czasu

madoka - dzięki za kolejny obszerny komentarz, który bez wątpienia daje mi powera do dalszego pisania
Cieszę się niezmiernie, że udaje mi się pisać dokładnie tak jak sobie zaplanowałam. Postanowiłam, że nie będzie to typowe opowiadanie o miłości (*poza tym już dwa takie piszę ) ale będzie pełne zabawnych, spontanicznych sytuacji, a bohaterowie wcale nie będą tacy szablonowi. Mam jednak nadzieję, że uda mi się wytrwać w tym postanowieniu do końca i to opowiadanie będzie inne od poprzednich

A za dedyk nie ma za co dziękować, bo po takich komentarzach, to nic wielkiego


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 23:15:18 21-02-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:22:15 21-02-12    Temat postu:

I właśnie ta koncepcja stworzenia czegoś nowego, nie szablonowego jest tym, co nadaje temu opowiadaniu zupełnie nowego wymiaru, ale jeszcze bardziej obiecującego, niż typowe historie o miłości. Tutaj mamy Raya - zabawnego playboya, który może przebierać w kobietach, niczym w rękawiczkach, a któremu daleko do wzoru ułożonego męża, jaki zaplanowała sobie jego babcia, i Serinę - niezależną kobietę, która swoim urokiem osobistym, pewnością siebie i brakiem chęci w kwestii zaangażowania, fascynuje wielu mężczyzn. Choć trzeba przyznać, że oboje unikają za wszelką cenę, zobowiązań, co tym bardziej nadaje ich duetowi charakteru i niesamowitości.

Jezu, dawno się tak chyba nie zachwycałam

A propo Jack'a, to mnie osobiście odpowiada takie jego zazdrosne wydanie. Szczególnie, że po takiej akcji z pocałunkiem będzie mógł próbować zacnie wtargnąć na nowo do życia eks kobiety
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:10:30 22-02-12    Temat postu:

Przepraszam,że mnie nie było,no ale jestem i już komentuje.
Odcinek pierwszy boski Hihi tego się spodziewałam Ray zacznie pracować tam gdzie Serina,a ta ich rozmowa boska
W drugim odcinku uwielbiam scene jak się całują specjalnie,aby wzbudzić zazdrość z Jacka a on wchodzi,uwielbiam ich
teraz wiem,że Ray i Serina pasują do siebie,są dla siebie stworzenii
Z ochotą czekam na następny odcinek.

Życzę Ci weny i pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:27:24 14-03-12    Temat postu:

ODCINEK 3

- Mówisz poważnie? – zaśmiał się Sean, kiedy po cosobotniej rozgrywce tenisa, razem z Ray’em zbierali swoje rzeczy z ławek. Ray skinął głową i wrzucił rakietę do torby – to dlatego tak łatwo Cię dzisiaj pokonałem – zauważył ze śmiechem – dziewczyna wykończyła Cię w nocy – dodał chwytając butelkę z wodą i upijając łyk.
- Bujaj się – powiedział ze śmiechem Ray rzucając w niego ręcznikiem.
- Stary nie powiesz mi chyba, że mając dziewczynę w mieszkaniu nie skorzystasz z okazji – bardziej stwierdził niż zapytał przyglądając mu się uważnie. Odrzucił mu ręcznik i założył torbę na ramię – no chyba, że jest brzydka jak noc listopadowa, wredna jak….. – zaczął się śmiać. Ray przewrócił teatralnie oczami i pokręcił głową. Zarzucił sobie ręcznik na szyję i chwycił swoją torbę kierując się do samochodu.
- Jest wręcz odwrotnie – przyznał Ray i uśmiechnął się do siebie – jest śliczna, atrakcyjna, pewna siebie, a w łóżku…… - cmoknął kilka razy ukradkiem zerkając na przyjaciela. Sean uniósł ręce w geście poddania.
- Dobra nie kończ, wybacz, ale nie chce znać szczegółów twoich podbojów – powiedział Sean z rozbawieniem. Ray roześmiał się serdecznie. Otworzył drzwi samochodu i wrzucił torbę na tylnie siedzenie.
- A tak poważnie to Serina jest inna niż dziewczyny, które do tej pory poznałem – przyznał i oparł się o drzwi samochodu wsuwając ręce do kieszeni szortów – doskonale wie czego chce, nie oczekuje słodkich słówek czy obietnic. A co najważniejsze nie chce się wiązać. Dla niej tak samo jak dla mnie to jedynie sposób na przyjemne spędzenie czasu – wyjaśnił. Sean pokręcił głową.
- Uważaj żebyś się w niej nie zakochał skoro jest taka niezwykła – palnął chłopak śmiejąc się i ukazując rząd równych zębów.
- To stary akurat mi nie grozi – odparł Ray – dobrze się bawimy to wszystko.
- Może jej jednej w końcu uda się doprowadzić cię do porządku – powiedział Sean i wrzucił swoją torbę do bagażnika samochodu. Zatrzasnął go i podszedł do przyjaciela bawiąc się kluczykami – jak zrobisz jej krzywdę to tym razem i ja Ci nie podaruje – ostrzegł grożąc mu palcem – wiesz dobrze, że dla mnie to co wyprawiasz z kobietami leży poniżej krytyki.
- Spokojnie. Przecież nikomu nic nie obiecuje, nikogo nie krzywdzę. Każda z nich doskonale zdaje sobie sprawę z tego czego chce. One chcą tego samego, z tą tylko różnicą, że rano cudownie im się odmienia i pragnął księcia z bajki na białym rumaku – zauważył Ray rozkładając bezradnie ręce. Na jego twarzy jednak maluje się uśmiech – przykro mi, ale nie jestem ani księciem ani nie mam białego rumaka. Co najwyżej czarne porsche – dodała na co Sean parsknął śmiechem.
- Dzieciak z Ciebie – rzucił kręcąc głową z rozbawieniem.
- Sean zlituj się… - jęknął z udawaną rozpaczą – nie praw mi kazań jak moja kochana babka. Wystarczy mi jak ona suszy mi głowę, ty nie musisz.
- Za to ją lubię – przyznał Sean obchodząc samochód – potrafi cie wpienić jak mało kto – mrugnął do niego śmiejąc się głośno.
- Dzięki naprawdę – prychnął Ray. miało to wyglądać groźnie, ale w wykonaniu Raya nie było to możliwe – słuchaj może spotkamy się dzisiaj wieczorem tam gdzie zawsze. Powiem Serinie, żeby przyprowadziła koleżankę – rzucił unosząc zachęcająco brew.
- Ray nie baw się w swatkę – wytknął mu Sean opierając się łokciem o dach samochodu.
- Musisz w końcu kogoś poznać, a nie rozpaczać po tym jak Sandy cię zostawiła – stwierdził Ray, ale szybko pożałował swoich słów kiedy zobaczył grymas bólu malujący się na twarzy przyjaciela.
- Nie wracajmy do tego tematu. Mam dzisiaj robotę w klinice – przyznał i przeczesał włosy palcami.
- Sorry stary – zreflektował się Ray. Sean uniósł wzrok i spojrzał mu w oczy milcząc – może faktycznie nie powinienem, ale zastanów się chociaż proszę – dodała uśmiechając się łobuzersko – będzie fajnie – zachęcił. Sean uśmiechnął się tylko i pokręcił głową – no proszę cie, nie chcesz mi chyba powiedzieć, że zamierzasz tkwić w tym celibacie dalej – chłopak parsknął tylko śmiechem.
- Mam trochę inne priorytety niż ty – rzucił – zastanowię się i dam Ci znać w południe – dodał i wsiadł do auta. Otworzył szybę i odpalił silnik – trzymaj się – rzucił a kiedy Ray kiwnął mu głową odjechał z piskiem opon. Collins uśmiechnął się pod nosem i wsiadł za kierownicę, po czym również odjechał.

***
Wyszedł spod prysznica ubrany jedynie w luźne dresowe spodnie, które opadły mu nisko na biodra. Wycierając ręcznikiem mokre jeszcze włosy oparł się o framugę i spoglądał na leżącą w jego łóżku Serinę. Piękne widoki…. Uśmiechnął się do siebie. Ktoś kto zobaczył by tą dziewczynę słodko śpiącą w jego łóżku pomyślał by, że odsypia kolejną namiętną noc jaką spędzili na igraszkach. Nic bardziej mylnego. Owszem długo nie spała, bo po tym jak dała się namówić na przeprowadzkę do niego, spakowała swoje rzeczy, a później uparła się, że wszystko rozpakuje i posprząta. Krzątała się tak prawie do rana, więc nic dziwnego, że teraz spała. Pokręcił głową i ruszył w stronę łóżka rzucając pod drodze ręcznik na komodę. Oparł się na rękach i pochylił nad nią nosem trącając jej ramię. Mruknęła coś w odpowiedzi, Ray tylko się uśmiechnął. Spała na brzuchu, więc miał niezłe widoki do podziwiania. Złapał się na tym, że taksuje wzrokiem całe jej apetyczne ciało i pokręcił z niedowierzaniem głową. Zachowywał się jak napalony nastolatek, a przecież pierwszy raz dawno miał już za sobą. Pochylił się nad jej uchem:
- Wstawaj śpiochu – wyszeptał i przygryzł płatek jej ucha. Zaprotestowała słodko. Ray odsunął się i z łobuzerskim uśmiechem klepnął ją w tyłek po czym ruszył w stronę drzwi.
- Collins jesteś trupem – warknęła i odwróciła się w jego stronę. Stał oparty o framugę i przyglądał jej się z błyskiem w oku i chłopięcym uśmiechem. Parsknęła śmiechem widząc ten widok, chwyciła poduszkę i rzuciła w jego stronę. Nie zdążyła jednak go uderzyć, bo zniknął w salonie – zemsta będzie słodka! – krzyknęła. W odpowiedzi usłyszała tylko jego ciepły śmiech.

***
Kiedy piętnaście minut później pojawiła się w kuchni w krótkich szarych szortach i jego białej koszulce z logo college’u jaki kończył, uśmiechnął się tylko szeroko.
- Pierwszy raz spotykam się z dziewczyną, która tak nałogowo nosi moje ciuchy – przyznał rozbawiony i zarzucił sobie ściereczkę na ramię.
- Chyba nie masz mi tego za złe – powiedziała i uśmiechnęła się do niego promiennie podchodząc do blatu.
- Pewnie, że nie – odparł mierząc ją zadziornym spojrzeniem – o ile we wszystkim będziesz wyglądać tak seksownie – dodał. Serina spojrzała na niego z powątpieniem.
- Kotku na mnie nie działają twoje teksty, przykro mi – powiedziała udając skruszoną po czym podciągnęła się i usiadła na blacie.
- No cóż….zawsze warto spróbować – przyznał i spojrzał na nią przymilnie. Serina tylko w odpowiedzi parsknęła śmiechem po czym sięgnęła po ogórka, którego właśnie kroił Ray robiąc śniadanie.
- A tak poważnie – zaczęła – to takie moje małe zboczenie…
- Zabieranie facetom ciuchów? – zapytał Ray unosząc brwi. Skinęła głową.
- Yhym…. – wrzuciła do ust ogórka – mój brat wściekał się na mnie za to prawie codziennie. Aż w końcu dał za wygraną, bo stwierdził, że codzienne awantury i tak nie przyniosą rezultatów. Kiedy ginęły mu koszulki kupował następne i błagał bym zawsze je prała zanim mu oddam, bo jak to ujął „później cuchnął moimi perfumami” – powiedziała a Ray zaśmiał się pod nosem – a trudno było to wytłumaczyć dziewczynie – dodała uśmiechając się.
- To prawda – przyznał krojąc pomidora – mam dwie siostry więc coś o tym wiem – powiedział i podał jej do ust kolejną kawałek warzywa.
- Dwie siostry mówisz? – zaciekawiła się. Ray skinął głową.
- Owszem młodsze – pokręcił głową z rozbawieniem – obje są niemożliwe. Na szczęście – zaznaczył – mam jeszcze dwóch braci.
- Wow! – odparła Serina – liczna rodzinka. Często się widujecie? – zapytała. Ray ułożył warzywa na talerzu.
- Jak dla mnie zbyt rzadko – westchnął – mój najstarszy brat Michael ożenił się jakieś – zmrużył jedno oko – trzy lata temu, jest najstarszy z naszej piątki i w tym roku ma urodzić mu się dziecko – uśmiechnął się – razem z Mirandą nie mogą się doczekać tego dnia. W wtedy w naszym rodzinnym domu będzie o jednego Collinsa więcej.
- Chłopak? – zapytała zaciekawiona. Ray skinął głową.
- Młodszy brat Kevin to wolna dusza. Niezależny, arogancki. Typowy niegrzeczny chłopiec, który pasjonuje się wyścigami samochodowymi. Matka nie raz dostała zawału kiedy w środku nocy dzwonił telefon. Modliła się tylko by nie był to telefon ze szpitala. Do tej pory miał szczęście, ale obawiam się, że kiedyś przedobrzy – powiedział i posmutniał.
- A siostry? – podjęła po chwili Serina chcąc zmienić temat. Ray w jednej chwili poweselał.
- Jeśli je poznasz, na pewno je polubisz – uśmiechnął się i spojrzał jej w oczy – Ally jest podobna do mojej matki. Dobra, spokojna, pełna miłości, ciepła optymistka. Dla mnie zawsze była swego rodzaju kotwicą. Sprowadzała mnie na ziemię kiedy robiłem głupoty. Zawsze rozsądna i poukładana była córką idealną, ale nigdy się nie wywyższała z tego powodu – zaśmiał się serdecznie – zawsze potrafiła przekonać matkę, żeby nie dawała mi szlabanu kiedy jeszcze byliśmy dziećmi.
- Miałeś swoją osobistą obrończynię? – zapytała z rozbawieniem.
- Nie śmiej się. Ally naprawdę potrafiła zdziałać cuda i nie tylko ja korzystałem z jej…hm… daru? – uśmiechnął się – Vivi miała więcej problemów niż ja – przyznał – ma cięty język i jest niepokorna. Nie raz miała przez to problemy. W szkole, na studiach. Potrafiła się kłócić nawet z nauczycielami i dyrektorem. Wyobraź sobie moich rodziców, którzy darli włosy z głowy po każdym telefonie ze szkoły.
- Wiem coś o tym, bo ja wcale nie byłam aniołkiem, podobnie jak mój brat – powiedziała machając nogami – z tą tylko różnicą, że ja wdawałam się w kłótnie z rówieśnikami, a jak chłopak był silniejszy ode mnie szłam po brata i tu dopiero zaczynała się zabawa – zaśmiała się. Ray oparł się dłońmi o szafki i przyjrzał jej się z błyskiem w oku – mimo, że potrafiliśmy drzeć ze sobą koty, wskoczylibyśmy za sobą w ogień – dodała i posmutniała.
- Hej – ujął jej podbródek i skierował ku sobie – co się stało? – zapytał.
- Nic. Czasem mi go brakuje, to wszystko – odparła.
- Nie widujecie się? – zapytał. Serina milczała przez dłuższą chwilę. Ray odsunął się pewny, że nic więcej od niej już nie usłyszy.
- Widujemy się, często, ale Alex już nie jest tym samym chłopakiem odkąd straciliśmy rodziców – przyznała i zeskoczyła z szafki – daj pomogę Ci, bo do wieczora nie zjemy tego śniadania – powiedziała z bladym uśmiechem i wzięła się za robienie kanapek. Ray przyglądał jej się przez chwilę, po czym objął ją ramieniem i w przypływie nagłej czułości pocałował ją w czoło nie mówiąc ani słowa. za to była mu wdzięczna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:12:57 15-03-12    Temat postu:

Sean i Ray to tak naprawdę dwie, diametralnie inne osobowości, o zupełnie innych, życiowych priorytetach. Nie zmienia to jednak faktu, że ich przyjacielska więź jest godna pozazdroszczenia. Ich zabawne dialogi, przepełnione dobrym humorem zapewniają czytelnika, że chcąc, nie chcąc zawsze mogą na siebie liczyć. Dlatego też mam cichą nadzieję, że Ray we współpracy z Seriną, pomoże przyjacielowi zapomnieć o nieszczęśliwej miłości, a tym samym zapozna go z jakąś jakże miłą kobietką Przechodząc zaś do duetu Ray&Serina to wiesz, że mogłabym się zachwycać nim godzinami. Ich dość nietypowa relacja, ma swoisty urok i magnetyzm, dzięki którym z taką uwagą i fascynacją śledzę ich kolejne losy. Po tym odcinku, posiadamy znacznie większą wiedzę na temat bliskich obu bohaterów. Ray wywodzi się z licznej rodzinki, w której każdy z członków jest tak naprawdę zupełnie inny, a Serina posiada jedynie brata, który zmienił się, jak mniemam, na niekorzyść, po śmierci rodziców. Oboje, chyba zupełnie nieświadomie uzewnętrzniają się przed sobą, nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek skutków takich poczynań. Na pierwszy rzut oka widać bowiem, że bardzo, ale to bardzo zbliżyli się do siebie w ostatnim czasie. A sama obecność Seriny działa na Ray'a, niczym jakiś odżywczy balsam. Mężczyzna nigdy wcześniej nie podejrzewałby się bowiem o takie czułości względem jakiejkolwiek kobiety. A tu taka niespodzianka

Nie pamiętam już, czy chwaliłam tutaj Twoje opisy sytuacji - więc jeśli nie, to właśnie to czynię. Każda czynność w wydaniu Twoich bohaterów jasno i klarownie maluje się przed moim oczami, wciągając mnie do głębi w ich intymny świat. Coś pięknego
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:26:20 17-03-12    Temat postu:

Ray i Sean to prawdziwi przyjaciele,choć tak naprawdę bardzo dużo ich łączy,to jednak mogą na siebie liczyć,we wszystkim i to mi się podoba,ich dialogi są świetne. Bardzo zabawne. Co do Ray i Seriny to ich kocham,są wspaniali,świetnie się dogadują,są dla siebie idealnie. Ray chce kobiety która jest inteligentna,piękna i zmysłowa oraz,że nie chce się wiązać a taka właśnie jest Serina,a ona jak również jak on nie chce być w kolejnym związku,nie chce być zraniona. Więc doskonale pasują do siebie. I każdy by powiedział,że jakaś tak chemia może być. Tak się przyciągają,taka jest moc między nimi
Czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:53 22-03-12    Temat postu:

Dziękuje dziewczyny za komentarze widziałem jej już wcześniej, ale jakoś nie miałam czasu by odpisać mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Cieszę się, że nadal macie ochotę czytać to moje "coś" i postaram się Was nie zawieść.
A teraz mogę tylko zaprosić na kolejny odcinek. Pozwolicie, że na razie Wasze przypuszczenia pozostaną bez komentarza


ODCINEK 4

- Ty chyba całkiem oszalałaś – Kaila pokręciła głową i usiadła na łóżku. Serina stała przed jej szafą szukając czegoś, jak to określiła odpowiedniego.
- Nie oszalałam – odparła rozbawiona – próbuję wesprzeć moją najlepszą przyjaciółkę i w tym celu zapraszam cię na świetny wieczór do klubu – zerknęła na nią przez ramię. W tej chwili Lily wyglądała jak kupa nieszczęścia. Miała na sobie czarne leginsy, niebieską szeroką koszulkę, która zsunęła jej się jednego ramienia ukazując kawałek czarnej koszulki na ramiączkach. Do tego wszystkiego włosy spięła wysoko w niezgrabny kok i samotne kosmyki opadały jej na twarz.
- Ale ja nie mam ochoty na jakiś wieczór. Tym bardziej w towarzystwie jakiegoś faceta – prychnęła i odchyliła się do tyłu opadając na materac.
- Nie jakiegoś faceta, tylko Ray’a – zaśmiała się – i jego przyjaciela – odwróciła się w stronę szafy – nie każe ci wychodzić za mąż, czy się wiązać, chce tylko żebyś dobrze się bawiła. Bez zobowiązań – powiedziała i zmarszczyła brwi wyciągając z dna szafy jakąś sukienkę – przyda cie się to. Możesz spędzić miło czas, co ci szkodzi? – zapytała i odwróciła się w jej stronę pokazując jej swoje archeologiczne znalezisko – co to jest swoją drogą? – zapytała rozkładając sukienkę, którą znalazła. Kaila zerknęła na nią i wybuchła śmiechem – ty jesteś treserem psów, a nie archeologiem. No chyba, że o czymś nie wiem – powiedziała i rzuciła sukienkę na środek pokoju na kupkę ciuchów oznaczonych jako „ do wyrzucenia”. Kaila przewróciła teatralnie oczami.
- Najchętniej weszła bym pod kołdrę i przespała cały ten weekend – burknęła Kaila i zasłoniła się kocem. Serina westchnęła i ruszyła w jej stronę.
- O nie moja droga, nie ma nawet takiej opcji – powiedziała. Odrzuciła koc na bok, chwyciła przyjaciółkę za rękę i pomogła wstać. Zaprowadziła ją do szafy i zerknęła w jej zawartość przygryzając policzek od środka zastanawiając się chwilę. W końcu uśmiechnęła się do siebie i wyciągnęła z szafy grafitowe dżinsy z dziurami i podała je przyjaciółce – to będzie idealne – stwierdziła – podała jej do tego szarą bluzkę z krótkim rękawem opadającą na jedno ramię i skórzaną kurteczkę – śmigaj do łazienki się przebrać i zaraz dobierzemy buty – powiedziała uśmiechając się triumfalnie.
- Serina….. – jęknęła błagalnie. Dziewczyna rzuciła jej upominające spojrzenie, więc Kaila po prostu zrezygnowała z dalszych prób przekonania przyjaciółki. wiedziała, że i tak nie dała by rady.

***
- No i jednak przyszedłeś – powiedział Ray upijając łyk piwa. Sean zerknął na niego z ukosa.
- A miałem jakiś wybór? Inaczej wiercił byś mi w brzuchu dziurę przez tydzień. Dziękuję postoję – odparł rozbawiony i przechylił butelkę z piwem.
- Przyda ci się taki wieczór w twoim jakże zatłoczonym kalendarzu – prychnął z ironią Ray uśmiechając się szeroko.
- Uważaj bo ci przywalę. Dobrze wiesz, że nigdy nie lubiłem takich miejsc. Bez względu na to czy jestem sam czy z kimś się spotykam – rzucił, a jego twarzy wykrzywił grymas bólu. Spuścił wzrok i wpatrywał się tępo w butelkę piwa którą obracał w dłoniach.
- Wiem, że to nie twoje klimaty, ale może czas to teraz zmienić? - zapytał unosząc znacząco brew.
- Nie mam takiej potrzeby Ray. Fajnie wyjść z tobą na piwo, ale takie miejsca jak ten klub – rozejrzał się dookoła – to nie dla mnie. Pełno napalonych dziewczyn, które zrobią wszystko by włożyć łapę w moje spodnie – powiedział i spojrzał na przyjaciela – może tobie to odpowiada, ale ja mam inny gust.
- Stary zachowujesz się jak stary dziadek, któremu już nie…… - powiedział ze śmiechem. Sean spiorunował go wzrokiem.
- Zamknij się lepiej – warknął – bo jak słowo honoru przywalę ci dzisiaj.
- Może przestaniesz się w końcu tak spinać – odparł Ray rozglądając się po sali.
- Przestanę się spinać jak w końcu ze mnie zejdziesz – odparował uśmiechając się przymilnie. Ray parsknął śmiechem i upił łyk piwa. W tym samym momencie dostrzegł w tłumie Serinę idącą w jego stronę z jakąś ładną blondynkę. Uśmiechnął się do niej i wstał.
- No i przyszły nasze panie – powiedział do Seana – cześć – przywitał się z Seriną i pocałował ją w policzek.
- Cześć. To jest moja przyjaciółka Kaila – przedstawiła dziewczynę. Ray podał jej dłoń i uśmiechnął się łagodnie.
- Miło cie poznać – powiedział i zerknął na przyjaciela – a to Sean – odparł. Kaila i Sean podali sobie ręce patrząc sobie w oczy przez chwilę.
- Wiele o tobie słyszałam – powiedziała Serina i również się przywitała.
- Ja o tobie również – Sean uśmiechnął się i poklepał Raya po plecach – gadał jak najęty – dodał i mrugnął do Raya kiedy ten posłał mu upominające spojrzenie.
- Rozprawię się z tobą później – powiedział Ray z udawanym oburzeniem.
- Już się boję – Sean przewrócił oczami a reszta parsknęła śmiechem.
- Co wam zamówić dziewczyny – zapytał Ray kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca przy stoliku w loży.
- Nie wiem, może Blue Lagoon – odezwała się Serina. Ray uśmiechnął się w odpowiedzi i zerknął na Kailę – a dla Ciebie?
- Właściwie to nie wiem czy mam ochotę na alkohol – przyznała i spojrzała na Serinę. Przyjaciółką posłała jej upominające spojrzenie i odezwała się za nią.
- Możesz dla niej zamówić Malibu.
- Świetnie. Dla nas piwo, rozumiem – zwrócił się do Seana. Chłopak skinął jedynie głową i Ray ruszył do baru przeciskając się przez tłum.
- Słyszałem, że poznaliście się podczas sylwestra – zagadnął Sean. Serina uśmiechnęła się i oparła na skórzanym czerwonym fotelu.
- To prawda. Oboje znaleźliśmy się tam w tym samym celu – powiedziała i mrugnęła do przyjaciółki. Kaila pokręciła głową z rozbawieniem.
- A ty i Ray długo się znacie? – zapytała i spojrzała na blondyna mierząc go przez chwilę wzrokiem. Chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Czasem mi się wydaje, że chyba trochę za długo – zaśmiał się i upił łyk piwa. Serina również się roześmiała – poznaliśmy się w liceum i paradoksalnie nie znosiliśmy się od początku – zaczął – oczywiście jak to w przypadku Ray’a zarywał wszystkie dziewczyny w szkole i mojej również nie odpuścił. Wkurzyłem się i któregoś dnia dorwałem go na szkolnym boisku. Obaj wtedy przywaliliśmy sobie nawzajem i to porządnie – uśmiechnął się – niestety nasz niezdarny sparing przerwał dyrektor. Wylądowaliśmy u niego na dywaniku i zostaliśmy zawieszeni w obowiązkach ucznia – przyznał i rozejrzał się po sali – a wiadomo, że mając wolne w ciągu tygodnia szlajałem się po różnych i mało bezpiecznych spelunkach. Pewnego wieczoru spotkałem dwóch podchmielonych łepków. Łapy ich świerzbiły, żeby trochę narozrabiać a ja napo tyczyłem się akurat w odpowiednim momencie – spojrzał na uśmiechającą się Serinę – jak zwykle nie wiadomo skąd pojawił się Ray. Rzucił wtedy jedno pytanie. „ Czy to trzyosobowa impreza?”. Nie zapomnę jego miny kiedy udało nam się obronić przed tymi małolatami. Wiedziałem, że od tamtej pory będziemy kumplami i jak widać wcale się nie myliłem. Collins przyczepił się mnie jak rzep i do tej pory nie daje mi żyć – powiedział i mrugnął do niej uśmiechając się promiennie.
- Czyżby ktoś mnie wzywał? – zapytał Ray stając przy stoliku.
- Jak zwykle zwarty i gotowy – rzucił Sean unosząc znacząco brew. Ray uśmiechnął się szeroko.
- Widzę, że rozwiązał ci się język przyjacielu – zauważył Ray i zerknął na Serinę błagalnie – pomożesz mi skarbie? – zapytał. Serina uśmiechnęła się tylko i wzięła od niego butelki z piwem, które trzymał za kapsle między palcami. Postawił szklanki z drinkami na stole i pochylił się nad Seriną - a teraz może ze mną zatańczysz? – zapytał i nie czekając na odpowiedź chwycił ją za dłoń i pociągnął za sobą na parkiet. Sean zaśmiał się pod nosem i otworzył kolejne piwo.
- Dobrali się idealnie – stwierdziła Kaila patrząc jak jej przyjaciółka szaleje wśród tłumu.
- Oboje wiedzą czego chcą i żadne z nich nie oczekuje gruszek na wierzbie. Mają jasny układ i to jest dobre – odparł Sean wpatrując się w butelkę piwa, którą obracał w dłoni.
- Żeby była jasność, nie szukam faceta – powiedziała. Sean uśmiechnął się i powoli uniósł wzrok wlepiając go w błyszczące oczy Kaile
- Lubię jasne sytuacje – przyznał – spokojnie ja również nie szukam kolejnego związku – odpowiedział i mrugnął do niej z łagodnym uśmiechem – Ray wyciągnął mnie tu dzisiaj niemal siłą, a jeśli bym nie przyszedł wierciłby mi dziurę w brzuchu przez najbliższą dekadę – dodał rozbawiony. Kaile zaśmiała się serdecznie nieco już rozluźniona i oparła się wygodnie na skórzanej kanapie. Sean spojrzał na jej profil przez chwilę się jej przyglądając. Kiedy odwróciła się w jego stronę uśmiechnął się i spojrzał przed siebie. Siedzieli tak przez chwilę w błogiej ciszy i każde z nich nie czuło się nieswojo. Sean nie spodziewał się, że można siedzieć z kimś tak po prostu i milczeć. Obojgu było to potrzebne.
- Witaj piękna – na kanapie obok Kaile usiadł młody ciemnowłosy chłopak z tatuażem na szyi. Kaila skrzywiła się delikatnie – chyba nie bawisz się zbyt dobrze – otaksował ją pożądliwym wzrokiem i uśmiechnął się szeroko ukazując białe zęby – może zatańczymy? – zapytał. Sean przez cały czas siedział w milczeniu uważnie obserwując faceta.
- Dzięki, ale raczej nie skorzystam – odparła i oparła się w fotelu czując się bezpieczniej kiedy jej ramię otarło się o ramie Seana. Wiedziała, że nie jest tu sama, ale mimo to kiedy patrzyła na tego chłopaka serce waliło jej jak oszalałe. Tym bardziej, że Sean siedział i milczał.
- Oj daj spokój. Zanudzisz się tu piękna – jęknął udając zmartwionego. Jego oczy błyszczały jednak niebezpiecznie – mam coś co poprawi ci humor – powiedział i mrugnął do niej ciesząc się.
- Nie jestem zainteresowana – odparła Kaile nieco zniecierpliwiona.
- Proszę cie maleńka daj się skusić chociaż na jednej taniec – rzucił i ujął ją za rękę ciągnąc na parkiet. Dziewczyna wyrwała mu się szybko, a kiedy chciał coś powiedzieć Sean odstawił butelkę piwa i pochylił się do przodu opierając łokcie na stole.
- Chyba powiedziała wyraźnie, że nie jest zainteresowana prawda? – powiedział przewiercając chłopaka zimnym jak lód spojrzeniem.
- A ty co? Nie wtrącaj się lepiej – odpowiedział ciemnowłosy i spojrzał na niego wojowniczo.
- Dobrze ci radzę wstań i odejdź stąd.
- Pieprz się, to nie twoja sprawa. Będę robił co mi się podoba i nic mi nie możesz zrobić – prychnął.
- Ta kwestia nie podlega dyskusji kolego. Ta pani jest ze mną i jak już powiedziała nie chce nigdzie z tobą iść. Poza tym chyba właścicielowi nie spodobał by się fakt, że dilujesz w jego klubie prawda? – zapytała uśmiechając się zwano. Chłopak cały się spiął w jednej chwili. Oblizał nerwowo wargi.
- Nic na mnie nie masz – warknął.
- Chcesz się przekonać? Znam właściciela tego klubu – zaryzykował patrząc chłopakowi w oczy z niezwykłym opanowaniem – mają tu monitoring i na pewno kamery zarejestrowały jak sprzedałem działkę temu łysemu siedzącemu przy barze – powiedział i kiwnął w tamtą stronę głową. Chłopak podniósł ręce w geście poddania i wstał z kanapy wystraszony.
- Dobra stary wyluzuj – powiedział nerwowo – zrozumiałem.
- Mam nadzieję, że zrozumiałem również, że nie chcę cie tu więcej widzieć, bo albo zabierze cie stąd karetka albo radiowóz jasne? – chłopak kiwnął tylko głową i wyszedł czym prędzej z klubu. Kaile spojrzała na Seana i uśmiechnęła się do niego delikatnie.
- Dzięki – Sean odwzajemnił uśmiech i oparł się z powrotem na kanapie.
- Naprawdę znasz właściciela ? – zapytała. Sean ze śmiechem pokręcił głową i spojrzał je w oczy.
- Pewnie, że nie. To był blef.
- Mimo wszystko byłeś bardzo przekonywujący – przyznała przyglądając mu się przez chwilę.
- Cieszę się – mrugnął do niej i upił łyk piwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:13:36 23-03-12    Temat postu:

Spokojnie nic się nie stało. Ja osobiście uwielbiam twoje opowiadanie bo jest jak najbardziej w moim guście,wiem mnie na pewno nie zawiedziesz.
Cieszę się,że Serina wyciągneła przyjaciółkę na imprezę,przyda jej się to,tak samo jak Sean.
Serina i Ray jak najbardziej do siebie pasuję i jak tu widzę tylko oni dobrze się bawią,oni są stworzeni do zabawy.
Mam nadzieje,że wkrótce między Sean a Kailą,bo są w tej samej sytuacji,nie chcą się wiązać i jakoś nie zbyt mieli ochotę na te wyjście.
Za to Sean świetnie sobie poradził z wygonieniem tego chłopaka.
Fajnie,że odcinek był taki długi,szkoda,że ja takich nie umiem pisać.

Czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:33:33 23-03-12    Temat postu:

Z jednej strony żałuję, że tak mało miejsca poświęciłaś relacjom na linii Serina&Ray'a, a z drugiej cieszę się, że mogliśmy bliżej poznać innych bohaterów: Kailę i Seana. Zarówno ona, jak i on unikają za wszelką cenę zobowiązań i stałych związków, ale nie dlatego, że tak im wygodniej, tylko dlatego, że chyba oboje zostali w przeszłości bardzo skrzywdzeni. I na dobrą sprawę, właśnie ów stan rzeczy w jakiś pozytywny sposób, połączył ich ze sobą. Nawiązała się pomiędzy nimi nić sympatii, a przy okazji mężczyzna stanął w obronie nowo poznanej koleżanki, tak więc wydaje mi się, że jak na pierwszy raz, stworzyli wyjątkowo solidny fundament swojej znajomości. A Ray i Serina rozumieją się wręcz bez słów, jakby znali się, co najmniej od lat. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się ich naturalny i jakże spontaniczny duet
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:24:20 23-03-12    Temat postu:

Udało mi się nadrobić odcinki

Ray i Serina, to niezawodny duet. Pasują do siebie wręcz idealnie i jest między nimi ogromna chemia! Świetnie kreujesz ich parkę Akcja z tym, że zamieszkali razem, była bardzo dobra. Dzięki temu mamy wiele ciekawych scenek z ich udziałem.
Kolejne moje spostrzeżenie, to świetna kreacja Seriny. Bardzo przypadł mi do gustu jej charakterek Ray też jest oczywiście cudowny
Sean ma całkiem inny charakter niż jego przyjaciel, ale mimo różnicy poglądowych dogadują się bardzo dobrze. Podobnie jest w przypadku dziewczyn.
Kaila i Sean się zapoznali. Ciekawa jestem, co z tego wyniknie, bo najwyraźniej przypadli sobie do gustu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Następny
Strona 2 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin