Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gra w miłość - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:22:54 06-10-12    Temat postu:

Ale szalejsz z dodawaniem rozdziałów Mnie w to graj, choć z drugiej strony.... im częściej wrzucasz, tym bliżej do końca, a to już mi się niezbyt podoba. Ale do rzeczy. Kaile i Sean sielanki ciąg dalszy ^^ Skoro do końca już tak niewiele odcinków pozostało, to zakładam, że raczej nic nie jest w stanie tego zepsuć.
Za to jeśli chodzi o Raya i Serinę, to w ogóle nie wiem czego się spodziewać. Chciałabym happy endu, ale tak sobie myślę, że jeśli ma być druga część, to może wcale tego happy endu nie być i już nie wiem co gorsze. Teraz chyba najważniejsze by w końcu szczerze z sobą porozmawiali, a co będzie dalej, czas pokaże. Wygląda na to, że w końcu coś do nich zaczęło docierać, więc tak czy siak jestem raczej dobrej myśli
A! I jeśli to możliwe, to chętnie poczytałabym jeszcze o Ali i Alexie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:32:56 06-10-12    Temat postu:

Fakt, jeśli chodzi o Sean i Kaile to raczej u nich się już nic nie zmieni To takie dobre duszyczki tej historii.
A Ray i Serina? - nie powiem jaki będzie koniec, czas pokaże.
Natomiast jeśli chodzi o Ali i Alexa to spokojnie. Nie zostawiłam tej historii bez wyjaśnienia. Wszystko w swoim czasie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:39:50 06-10-12    Temat postu:

To ja czekam grzecznie A w międzyczasie sobie powymyślam różne scenariusze tego końca, choć pewnie i tak żaden z nich nie będzie tym, który Ty wybrałaś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:38:56 06-10-12    Temat postu:

A no nic nie wiadomo Jak przeczytasz zakończenie to możesz napisać, czy udało Ci się domyśleć co i jak w każdym razie to chyba nie jest takie trudne, albo tylko mnie się tak wydaje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:29:12 07-10-12    Temat postu:

Kurcze... Dodałam wczoraj komentarz do odcinka, ale widzę, że się nie ukazał. Może za szybko wyłączyłam przeglądarkę.

No więc tak... Ray mnie wkurzył swoim głupim zachowaniem. Zapewne to wszystko przez strach przed przyznaniem się do swoich uczuć. Zachował się jak facet... A facetów czasem nie da się ogarnąć
W sumie cieszę się, że Jack się pojawił. To trochę utarło Collinsowi nosa. Szkoda tylko, że Serina przez to cierpi. Ich rozmowa na końcu mnie zasmuciła, bo przypomnieli sobie nawzajem o układzie, więc cofnęli się w tył

A teraz nowy odcinek

Mam nadzieję, że związek Kaile i Seana do samego końca będzie taki udany, jak teraz.

Rodzina Raya jest świetna. Dobrze, że go tak musztrowali. W tym wszystkim jest dużo jego winy... Powinien to zrozumieć... Chyba zrozumiał. Tęskni za Seriną już teraz. Tylko czy ją odzyska? Jak to zrobi?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:14:18 07-10-12    Temat postu:

Na pewno napiszę. Albo i nie, w zależności od tego, jak daleka będę w swoich pomysłach od tego, który Ty wybrałaś
Tobie na pewno to się wydje proste i oczywiste, bo to Ty stworzyłaś i już wiesz co z nimi będzie. My, niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy happy endu, mamy tu też inne opcje do wyboru, więc pozostaje nam czekać ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:06:32 09-10-12    Temat postu:

No to nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić na kolejny odcinek

ODCINEK 27

- Powiesz co się stało? – zapytał Alex wchodząc do salonu i podając Serinie kubek z gorącą czekoladą. Serina uśmiechnęła się na ten widok. Nie pamiętała kiedy ostatni raz siedziała z bratem i piła gorącą czekoladę.
- Kiedy byliśmy dziećmi często siadałeś ze mną w salonie na podłodze i razem piliśmy gorącą czekoladę, zupełnie jak teraz – uśmiechnęła się – wtedy wydawało mi się, że tak już będzie zawsze. Wtedy wszystko wydawało mi się takie proste – dodała i zapatrzyła się w parujący napój.
- Chciałem być dla ciebie najlepszy bratem na świecie. Myślałem, że mi się to uda, ale wiem, że cie zawiodłem – zawiesił na chwilę głos. Serina ujęła jego dłoń w swoją i uścisnęła.
- To nieprawda….
- Serina, nie mów tak tylko po to bym się poczuł lepiej. Wiem jakie błędy popełniłem i jednym z nich było to, że się od ciebie odsunąłem. Od jedynej osoby na tym świecie, która jest mi bliska – powiedział szczerze. Serina nie wiedziała co ma mu powiedzieć, więc w milczeniu upiła łyk gorącej czekolady – są rzeczy o których nie chciałem z tobą rozmawiać – przyznał po chwili. Serina uniosła wzrok na brata czekając na to co powie – nie miałem dość siły, albo najzwyczajniej w świecie się bałem – dodał ciszej.
- Alex dobrze wiesz, że mnie możesz powiedzieć wszystko. Nie ma takiej rzeczy na świecie, która mogłaby nas poróżnić. Jeśli masz problem, powiedz mi o tym, a pomogę ci znaleźć rozwiązanie – odparła pewna siebie. Alex uśmiechnął się blado i wbił wzrok przed siebie.
- Nie wiem czy to jest takie proste Serina – powiedział i spojrzał jej w oczy. Pierwszy raz od bardzo dawna zdobył się na to. Wiedział, że w tej chwili ucieczka nic nie pomoże. Musiał jej powiedzieć. Musiał jej powiedzieć wszystko zasługiwała na to.
- Alex? O co chodzi? – zapytała zatroskana. Chłopak westchnął i potarł nasadę nosa.
- Chodzi o wypadek rodziców – odparł po chwili – to moja wina – dodał szeptem, bo żaden głos nie mógł przejść mu przez gardło. Serina zmarszczyła brwi nie wiele rozumiejąc z tego co mówi jej brat.
- Nie rozumiem – odparła. Alex przymknął oczy a samotna łza spłynęła mu po policzku.
- To, że rodzice nie żyją to moja wina – podjął cicho – kiedy rodzice po mnie przyjechali na lotnisko, byłem dumny z siebie jak mało kiedy. Moja drużyna, której byłem kapitanem dostała się właśnie na mistrzostwa Stanów jako jedna z najlepszych – powiedział i przetarł palcami oczy – kiedy wsiadaliśmy do auta ubłagałem tatę, żeby pozwolił mi poprowadzić. Mama nie była z tego zadowolona, ale ojciec powiedział tylko – zawiesił na chwilę głos patrząc przed siebie jakby starał się dokładnie wszystko sobie przypomnieć – „nasz syn jest już dorosły, poradzi sobie” – przełknął ślinę – wierzył we mnie i to sprawiło, że moje skrzydła jeszcze bardziej mnie uniosły. Nie jechaliśmy szybko, ale ja mimo upominania mamy gadałem jak najęty opowiadając im wszystko ze szczegółami. Było ślisko…… - wyszeptał i zawiesił głos. Między nim a Seriną zapadła niezręczna cisza – ten tir przed nami stracił panowanie i sunął po jezdni jak na sankach – podjął po chwili – nie zdążyłem zareagować – wyrzucił z siebie – może gdybym tak nie gadał, zorientowałbym się wcześniej i odpowiednio zareagował a dziś nasi rodzice byliby z nami, ale….. – głos mu się załamał – zawiodłem – wyszeptał a łzy niczym grochy spłynęły mu po policzkach – zawiodłem rodziców i ciebie. To, że nie ma ich z nami to moja wina Serina – powiedział i spojrzał jej w oczy – to przeze mnie musiałaś radzić sobie bez nich.
- Alex…. – powiedziała cicho i ujęła jego dłoń w swoją – to był wypadek – odparła i spojrzała mu w oczy – nie mogłeś nic zrobić. Ten tir jechał za szybko a droga była śliska. To cud, że ty żyjesz – powiedziała – być może teraz byłabym na tym świcie całkowicie sama. Nie miałabym brata, do którego mogę przyjść tak jak w tej chwili – powiedziała a jej oczy zaszkliły się od łez. Alex pokręcił głową.
- Nie powinienem był prowadzić tego samochodu. Mogłem…… - Serina uścisnęła jego dłoń mocniej.
- Nic nie mogłeś zrobić Alex – powiedziała i spojrzała mu w oczy – wiem, że wtedy na tej autostradzie zrobiłeś wszystko co mogłeś. Nie możesz niczego żałować, rozumiesz? – zapytała. Alex spojrzał jej w oczy i nieznacznie skinął głową.
- Przepraszam – wyszeptał. Serinie samotna łza spłynęła po policzku. Nie zastanawiając się ani minuty przygarnęła brata do siebie i mocno przytuliła – wybacz mi Serina – dodał jeszcze i zaczął płakać tuląc ją do siebie jak najcenniejszy skarb.
- Nie mam czego ci wybaczać Alex. Jesteś moim bratem, kocham cie i cieszę się, że jesteś tu ze mną – powiedziała szczerze i odsunęła się by spojrzeć mu w oczy – to dlatego tak się zachowywałeś przez ostatnie lata, prawda? – zapytała szukając w jego oczach potwierdzenia – odsuwałeś mnie od siebie bo czułeś się winny? – Alex nic nie odpowiedział, a jedynie skinął głową.
- Każdego dnia patrząc na ciebie czułem jak moje serce pęka na pół. Żyłem z poczuciem winy, które zżerało mnie od środka. Nie potrafiłem sobie wybaczyć, że przez swoją nieudolność odebrałem ci rodziców i zniszczyłem poczucie bezpieczeństwa. Nie umiałem spojrzeć ci w oczy – powiedział szczerze – powinnaś żyć beztrosko, zastanawiać się co włożyć na kolejną randkę – powiedział łagodnie. Serina parsknęła śmiechem starając się rozładować atmosferę.
- Wyobrażasz sobie mnie stojącą przed lustrem i godzinę strojącą się na spotkanie z chłopcem? – zapytała. Alex zaśmiał się i pokręcił głową.
- Zawsze wolałaś moje bluzy – przypomniał i spojrzał jej w oczy. Serina poczuła ulgę kiedy zobaczyła brata takim jakiego pragnęła go z powrotem. Znów był sympatycznym i pewnym siebie chłopakiem, za którym uganiały się kobiety.
- To prawda – westchnęła i uśmiechnęła się – a co się stało z Allison? – zapytała po chwili. Alex oparł ramię o kolano i spojrzał przed siebie.
- Nie mogłem z nią być jeśli sam sobie nie umiałem wybaczyć – powiedział szczerze - żyłem z poczuciem winy. Wiedziałem, że jeśli pozwoliłbym by ze mną została zamienił bym jej życie w piekło. Ty ode mnie odeszłaś, bo nie wytrzymywałaś ze mną – powiedział cicho – nie chciałem jej zgotować takiego samego losu. Zbyt wiele cierpienia przysporzyłem tobie. Allison nie musiała przechodzić przez to samo – wyznał. Serina skinęła głową ze zrozumieniem – musiałem to zakończyć, zanim jeszcze na dobre się zaczęło – dodał.
- Dobrze wiesz Alex, że było za późno – zauważyła Serina i spojrzała na brata. Alex skinął głową.
- Wiem – odparł – zakochałem się w niej jak głupek. Każdy dzień bez niej był i jest dla mnie katorgą. Myślałem, że jakoś sobie radzę, ale kiedy znów ją zobaczyłem u Ray’a w domu zrozumiałem jak bardzo się myliłem.
- Musisz z nią porozmawiać Alex. Jest wam to potrzebne. Obojgu – powiedziała. Alex odwrócił wzrok i spojrzał siostrze w oczy – wyjaśnij jej wszystko i przede wszystkim wybacz sobie. Musisz zacząć nowe życie Alex. Już czas – powiedziała i spuściła wzrok. Alex objął ją ramieniem i pocałował w czoło.
- Dziękuję ci, że jesteś – wyszeptał. Serina uśmiechnęła się i mocniej wtuliła w ramiona brata. Przez chwilę siedzieli tak w milczeniu – a teraz powiedz mi co się stało u Ciebie? – poprosił. Serina odsunęła się i upiła łyk czekolady.
- Co mam ci powiedzieć? Że tylko ja potrafię tak schrzanić sobie życie? – zapytała.
- Nie może być aż tak źle – stwierdził Alex i spojrzał na Serinę.
- Owszem może – odparła dziewczyna i przeczesała włosy palcami – oboje z Ray’em wplątaliśmy się w coś co nie powinno się było wcale wydarzyć.
- A konkretnie? – ponaglił Alex. Serina westchnęła.
- Udawaliśmy parę przed jego rodziną. Tak wiem to było głupie – powiedziała zanim brat zdążył skomentować – teraz to wiem….
- Ale….?
- Nie ma żadnego ‘ale’ – pokręciła głową.
- A ja myślę, że jednak jest i oprócz mnie w tym towarzystwie ty również powinnaś pewne sprawy wyjaśnić – powiedział. Serina spojrzała na niego. Alex uśmiechnął się – a jeśli mam być szczery to nie wydaje mi się, żebyś ty i Ray byli tak świetni w udawaniu – stwierdził i wstał z uśmiechem na twarzy.
- Co masz na myśli? – zapytała Serina marszcząc brwi.
- Obawiam się siostrzyczko, że żadne z was nie udawało – odparł po czym pochylił się by pocałować ją w czoło i wyszedł do kuchnii.

***
Sean od kilku minut krzątał się po kuchni w mieszkaniu Kaile starając się przygotować śniadanie zanim dziewczyna wstanie. Nie było to wcale takie łatwe, bo większość rzeczy musiał szukać sam. Cieszył się tylko, że Kaile lubiła porządek i prawie wszystkie rzeczy udało mu się znaleźć niemal intuicyjnie. Kiedy sięgał do lodówki Nero od razu poderwał się ze swojego posłania i usiadł tuż przy jego nodze merdając ogonem.
- O nie kolego – powiedział Sean ze śmiechem – nic z tych rzeczy. Ty masz swoje jedzenie w misce – zaśmiał się i pogłaskał go po głowie.
- Teraz to ja mogę się przyzwyczaić – usłyszał za sobą ciepły głos Kaile. Odwrócił się akurat w momencie w którym podeszła do niego. Uśmiechnął się.
- Jak się spało? – zapytał. Kaile objęła go ramionami w pasie i spojrzała w oczy.
- Z tobą cudownie – odparła z figlarnym uśmiechem. Sean założył jej włosy za ucho i pochylił się by pocałować ją delikatnie w usta – mmm….. - rozmarzyła się i rozejrzała dookoła – mógłbyś tu sypiać częściej – powiedziała uśmiechając się – śniadanie wygląda apetycznie – dodała. Sean pokręcił głową z rozbawieniem.
- Chcesz mnie tu częściej ze względu na śniadanie? – zapytał. Kaile uśmiechnęła się łobuzersko po czym wspięła się na palce i pocałowała go namiętnie.
- Oczywiście, że nie – wyszeptała tuż przy jego ustach. Spojrzała mu w oczy i mrugnęła do niego. Sean roześmiał się serdecznie i wyjął z szafki dwa kubki na kawę. W tej samej chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Nero natychmiast się poderwał i ruszył do przedpokoju podszczekując.
- Spodziewasz się kogoś? – zapytał Sean unosząc brew. Kaile zaskoczona pokręciła głową i ruszyła do drzwi. Kiedy je otworzyła zaskoczona uniosła jedną brew.
- Ray? A ty co tu robisz? – zapytała. Collins zerknął na Seana który właśnie stanął za Kaile. Wcale nie zdziwiło go, że o tej godzinie spędza czas ze swoją ukochaną. Każdy na jego miejscu robił by to samo.
- Musicie mi pomóc – powiedział. Kaile doskonale wiedziała po co Ray zjawił się w jej domu. dzisiaj rano dostała wiadomość od Seriny. Mimo wszystko odsunęła się wpuszczając chłopaka do środka. Cała trójka weszła do salonu.
- Co się dzieje Ray? – zapytał Sean opierając się plecami o komodę w salonie. Collins zerknął na niego a później na Kaile, która, był tego pewien, wiedziała już o wszystkim, a przynajmniej o czymkolwiek.
- Muszę znaleźć Serinę – powiedział patrząc na Kaile. Dziewczyna spuściła wzrok i przeczesała włosy palcami – Kaile proszę cie. Muszę z nią porozmawiać. Sprawy się trochę….. – zawiesił na chwilę głos, a Kaile uniosła znacząco brew oczekując na ciąg dalszy – skomplikowały – dodał bezradnie – na pewno wiesz gdzie ona jest – powiedział błagalnym tonem. Był o tym przekonany. Znał Serinę na tyle by wiedzieć, że nie przyjechała do przyjaciółki, żeby on sam nie mógł jej tak łatwo znaleźć. I wcale się nie pomylił. Pytanie teraz jak przekonać Kaile by podała mu adres pod którym może znaleźć Serinę.
- Owszem wiem, ale to nie znaczy, że mogę ci powiedzieć – odparła patrząc na niego uważnie.
- Ray, cholera jasna, ostrzegałem cie – powiedział Sean i przeczesał włosy palcami.
- Nie pomagasz mi stary – odparł Collins siadając na kanapie i opierając łokcie o kolana.
- Powinienem nakopać ci do d**y, za to co odwalasz. Obiecałem ci to, jeśli okaże się, że to schrzaniłeś – powiedział patrząc na niego wymownie.
- Wiem o tym doskonale i będziesz miał szansę by to zrobić, ale najpierw musze porozmawiać z Seriną – odwrócił wzrok i spojrzał na Kaile – proszę cie.
- Serina jest dla mnie jak siostra i chcę jej szczęścia – powiedziała dziewczyna i uniosła wzrok patrząc na Ray’a.
- Więc mi pomóż – poprosił wyczekując na jej reakcję. Kaile wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę.
- Gdybym wiedziała, że Serina nic do ciebie nie czuje to posłałabym cie do diabła, ale wiem, że jest inaczej – westchnęła i podeszła do komody – pewnie Serina mnie zabije, ale raz kozie śmierć, pod warunkiem, że tym razem tego nie spieprzysz – powiedziała celując w niego palec.
- Na pewno nie – zapewnił i wstał wymieniając spojrzenie z Seanem. Chłopak uśmiechnął się i pokręcił głową.
- Serina zatrzymała się u swojego brata – powiedziała Kaile i zapisała adres na kartce – pojechała tam wczoraj, od razu z Palm Beach – wyrwała kartkę z bloczku i podała ją Ray’owi patrząc mu badawczo w oczy.
- Dziękuję – Ray uśmiechnął się i zerknął na kartkę – ratujesz mi życie.
- Mam nadzieję, że ty uratujesz moje kiedy Serina będzie chciała mnie poćwiartować – odpowiedziała ze śmiechem.
- Masz to jak w banku – odparł i ruszył w kierunku wyjścia. Wtedy rozległ się dźwięk jego telefonu. Wyciągnął komórkę z kieszeni kurtki i zerknął na wyświetlacz. Wiadomość od Alli. Jego siostra od dwóch godzin próbowała dodzwonić się do niego, ale bezskutecznie, bo nie odbierał telefonu. Nie miał nastroju, ani siły na to by rozmawiać z kimkolwiek z rodziny, tym bardziej, że doskonale wiedział, że zasypią go milionem pytań, na które on sam nie znał odpowiedzi. Westchnął i odczytał wiadomość. „Ray przyjedź do szpitala, Kevin miał wypadek. Alli”.
- Jasny szlag! – zaklął i ruszył biegiem do wyjścia.
- Ray? Co się dzieje? – zapytał zaniepokojony Sean i ruszył za przyjacielem. Chłopak tylko odwrócił się przez ramię i rzucił.
- Kevin miał wypadek, jadę do szpitala – po czym zbiegł po schodach na dół.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:50:07 13-10-12    Temat postu:

Cieszę się, że Serina i Alex szczerze ze sobą porozmawiali. Są rodzeństwem, więc nie powinni się od siebie oddalać. Tym badziej, ze nie mają innej rodziny.
Zarówno Alex, jak i Serina powinni uregulować swoje sprawy. Nie mogą chować głów w piasek...

Ray jest zdecydowany, aby walczyć o Serinę. Wiedziałam, że długo bez niej nie wytrzyma. Dobrze, ze zawsze może liczyć na pomoc Kaile i Seana. Tacy przyjaciele to skarb
Niestety Kevin uległ wypadkowi i Ray nie pojedzie do Seriny...

Kurcze, naprawdę czuję, że to opowiadanie chyli się ku końcowi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:51:40 13-10-12    Temat postu:

Dzięki za komentarz Dull
Masz rację - opowiadanie zbliża się do końca wielkimi krokami pozostało niewiele odcinków. Myślę nawet, że można je policzyć na palcach jednej ręki
Co do Alexa i Seriny - w końcu musieli ze sobą szczerze porozmawiać. Wyjaśnić parę istotnych dla nich spraw, przede wszystkim wyjaśnić zachowanie Alexa wobec siostry.
A Ray? Fakt, nie pojedzie do Seriny. Zawsze jakiś słoń musi stanąć na drodze. Tym razem to brat Ray'a. No cóż... bywa.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:32:11 14-10-12    Temat postu:

Przeczytałam już dawno, ale jakoś tak późno wtedy było i już mi się nawet logować nie chciało, wybacz.
W każdym razie, jak już Ray poszedł po rozum do głowy, to znowu los staje mu na drodze. Mam nadzieję, że Kevinowi nic takiego nie jest i Ray będzie mógł pognać do Seriny ^^
A historia Alexa? Spodziewałam się tu czegoś bardziej skomplikowanego - wiesz, jakieś gangi, ciemne interesy, coś w tym stylu, a tu chodzi po prostu (a może aż) o poczucie winy. Ty to jednak potrafisz człowieka zaskoczyć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:33:38 14-10-12    Temat postu:

Dzięki Aga za komentarz i spoko luz, wiem jak to bywa z komentarzami.
Jeśli chodzi o naszych bohaterów to chyba nie ma sensu, żeby tu cokolwiek wypisywała. Po prostu zapraszam na kolejny odcinek który będzie już przedostatnim. Miłego czytania


ODCINEK 28

- Spałaś dzisiaj w ogóle? – zapytał Alex kiedy wszedł do kuchni. Spojrzał na siostrę która siedziała przy stole i gapiła się bez sensu w swoją kawę.
- Niewiele – odparła cicho. Chłopak nalał sobie kawy z ekspresu i usiadł obok siostry uważnie jej się przyglądając.
- Czemu się zadręczasz? – zapytał – porozmawiaj z nim i wszystko wyjaśnij, to najlepsze co możecie oboje dla siebie zrobić – dodał. Serina spojrzała na niego z powątpieniem – wiem, że nie jestem dobrym doradcą w tych sprawach, ale to są twoje własne słowa.
- Ty i Allison to zupełnie co innego niż ja i Ray – odparła Serina – to wszystko nie jest takie proste.
- A mnie się wydaje, że jednak jest. Seri … - ujął jej dłoń w swoją i uścisnął – nawet jeśli wam nie wyjdzie, to będziesz mogła powiedzieć, że przynajmniej próbowałaś i z nim szczerze porozmawiałaś. To i tak bardzo wiele – przyznał. Serina spojrzał na brata oczami małej dziewczynki, którą całkiem przeraża życie. Miała ochotę wrócić do pokoju, zakryć się kołdrą i nie wychodzić stamtąd przez najbliższe kilka dni. Ale nie była dzieckiem.
- Może faktycznie masz rację – westchnęła.
- Wiem, że mam – uśmiechnął się i pocałował ją w czoło – ale najpierw zjesz ze mną śniadanie – zakomunikował i mrugnął do niej. Serina roześmiała się serdecznie. Cieszyła się, że jej brat, był znów tym samym Alexem co kiedyś – omlet czy tosty i jajecznica? – zapytał z uśmiechem.
- W twoim wykonaniu wszystko – odparła i wstała – pomogę ci – zakomunikowała i wyjęła z lodówki jajka. Kiedy miała myć ręce rozległ się dźwięk jej komórki. Sięgnęła do telefonu i zerknęła na wyświetlacz. Numer nieznany. Przygryzła dolną wargę, zastanawiając się przez chwilę czy odebrać. W końcu nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Słucham?
- Cześć Serina, tu Vivi – usłyszała po drugiej stronie znajomy, ale smutny głos siostry Ray’a.
- Cześć, coś się stało? – zapytała zaniepokojona.
- Tak. Kevin miał wypadek na swoim motorze i trafił do szpitala – poinformowała.
- Wszystko z nim w porządku? – zapytała przeczesując włosy palcami. Alex oparł się biodrem o szafki i przyglądał siostrze.
- Nie wiemy jeszcze. Cały czas robią mu badania. Serina?
- Tak?
- Kevin jechał do ciebie – powiedziała. Dziewczyna zamilkła i spojrzała zdezorientowana przed siebie.
- Ale dlaczego? – zapytała wcale nic z tego nie rozumiejąc.
- Nie wiem. Będziesz musiała go sama o to zapytać – odparła. Serina potarła nasadę nosa.
- W porządku. Już jadę – odparła i rozłączyła się.
- Co się stało? – zapytał Alex.
- Muszę jechać do szpitala. Kevin miał wypadek kiedy jechał do mnie – wyznała po czym ruszyła do wyjścia.
- Zaczekaj, zawiozę cie – rzucił Alex i ruszył za siostrą.
***
Serina wyszła z windy i szybkim krokiem udała się korytarzem do pokoju, który wskazała jej kobieta w rejestracji na dole. Nie musiała długo szukać, ponieważ dostrzegła zgromadzoną pod salą rodzinę Collinsów. Kiedy Vivi ją zobaczyła wstała natychmiast i podeszła do niej. Uścisnęła ją mocno i uśmiechnęła się.
- Dobrze, że jesteś – powiedziała Vivi – Wybacz, że do ciebie zadzwoniłam, ale Kevin pytał o Ciebie a później zaczął nalegać, żebym do ciebie zadzwoniła, bo chce z tobą porozmawiać – wytłumaczyła. Serina uśmiechnęła się do niej serdecznie.
- Dobrze zrobiłaś – odparła – jak to się właściwie stało? – zapytała i rzuciła wzrokiem na zgromadzoną rodzinę. Vivi potarła czoło i wzruszyła ramionami.
- Musisz go chyba sama zapytać - stwierdziła a Serina jedynie skinęła głową.
- Ray jest tutaj? – zapytała niepewnie patrząc na dziewczynę. Vivi jednak pokręciła głową.
- Alli do niego dzwoniła, ale utknął w jakimś korku na moście. Niedługo powinien być – dodała.
- Serina, idź do niego – poleciła Greta z uśmiechem na twarzy – na pewno się ucieszy – dodała. Serina uśmiechnęła się i odwróciła do brata.
- Idź. Zaczekam tu – zapewnił i uśmiechnął się łagodnie po czym zerknął na Allison niepewnie. Serina uśmiechnęła się do siebie i ruszyła do wejścia. Skinęła głowa Allison dając jej znak by porozmawiała z jej bratem po czym zapukała do pokoju. Kiedy uchyliła drzwi napotkała parę brązowych oczu. Kevin na jej widok znacznie się rozpromienił.
- Cześć – przywitał się. Serina weszła i zamknęła za sobą drzwi.
- Cześć – podeszła do łóżka i uważnie mu się przyjrzała – powiesz mi co ty najlepszego wyprawiasz? – zapytała i usiadła na stołku który stał obok łóżka. Kevin uśmiechnął sie głupkowato.
- Leże? – zażartował. Serina przewróciła teatralnie oczami.
- Pytam poważnie – spojrzała na niego upominająco – jak w ogóle doszło do tego cholernego wypadku? – zapytała szczerze zatroskana. Kevin westchnął.
- Było ślisko, a ja może jechałem trochę za szybko. Byłem tak zamyślony, że nie zauważyłem jak na jezdnię wyszły jakieś dzieciaki, kiedy się zorientowałem jedyne co mogłem zrobić to ostro zahamować i zmienić kierunek. Traf chciał, że wylądowałem gdzieś poza autostradą i wypadłem całkiem z obiegu – opowiedział i spojrzał na nią skruszony – tylko nie praw mi proszę kazań. Dość mam po tym jak babcia i matka stały mi nad głową jeszcze godzinę temu – poprosił i przymknął oczy.
- Wiesz dobrze, że mogło się skończyć gorzej niż te parę złamań których się nabawiłeś – powiedziała i wskazała na zagipsowaną nogę i rękę. Kevin skinął głową – nie mogłeś do mnie zadzwonić? – zapytała po chwili. Kevin spojrzał jej w oczy.
- A odebrałabyś? – zapytał unosząc brew. Kiedy dziewczyna spuściła głowę uśmiechnął się – a no właśnie. Gdyby Vivi nie skorzystała ze szpitalnego telefonu, pewnie by cie tu nawet nie było – pokręcił głową – zachowujecie się z Ray’em jak dzieci – zaśmiał się. Serina uniosła wzrok i spojrzała na niego z przyganą.
- I kto to mówi? Dorosły który jedzie na złamanie karku, na maszynie którą mało kto potrafi opanować – powiedziała kąśliwie.
- Owszem, ale ja przynajmniej się nie ukrywam – odparł. Serina westchnęła i przeczesała włosy palcami.
- To o tym chciałeś ze mną porozmawiać, zanim zdarzył się wypadek? – zapytała cicho. Chłopak patrząc jej w oczy skinął głową.
- Oboje z Ray’em jesteście dorośli, a zachowujecie się jak rozwydrzone bachory – stwierdził – jesteście w sobie zakochani po uszy, ale uparcie udajecie, że nic się nie stało. Każde poszło w swoją stronę i uważa, że to najlepsze co możecie zrobić.
- Kevin….. – Serina pokręciła głową.
- Serina proszę cię, co mi powiesz? Że to skomplikowane? Że nic nie jest takie proste? gów*o prawda! – warknął, a Serina słysząc złość w jego głosie aż uniosła głowę – to ja całe życie byłem ignorantem i udawałem, że nic mnie nie obchodzi, a wy jesteście jeszcze gorsi, bo macie obok siebie osobę która was kocha i uciekacie. Udajecie ze nie widzicie – powiedział już nieco spokojniej – to co najlepsze przejdzie wam koło nosa i będziecie żałować wtedy kiedy okaże się, że jest już za późno – dodał.
- Od kiedy stałeś się psychoterapeutą? – zapytała Serina uśmiechając się do niego. Kevin odpowiedział uśmiechem i spojrzał jej w oczy.
- Odkąd mój brat postanowił spieprzyć sobie życie, a kobieta którą kocha tylko mu w tym pomaga – powiedział i mrugnął do niej powodując, że się roześmiała – Serina jesteście dla siebie ważni. Dopiero kiedy przyjrzałem się wam u nas w domu zrozumiałem jak wygląda prawdziwa miłość. Widziałem jak mój brat na ciebie patrzy i uwierz mi wiem co mówię. Kochacie się i nie rozumiem dlaczego komplikujecie wszystko jeszcze bardziej – powiedział opanowanym tonem. Serina jednak nie odezwała się słowem jedynie wzruszyła ramionami.
- Nie wiem co robić Kevin – powiedziała i spojrzała mu w oczy – pierwszy raz w życiu nie wiem co powinnam zrobić – przyznała. Chłopak ujął jej dłoń w swoją i uścisnął starając się dodać jej otuchy.

***
- Cześć – Allison podeszła do Alexa i spojrzała mu w oczy.
- Cześć – odpowiedział i włożył ręce w kieszenie dżinsów. Zerknął ponad jej ramieniem na zgromadzoną rodzinę i napotkał kilka par zaciekawionych oczu. Przełknął ślinę i spojrzał znów na Allison – możemy porozmawiać? – zapytał. Widząc wahanie w oczach Allison przystąpił z nogi na nogę – proszę – dodał jeszcze. Oczy Allison błysnęły niewylanymi łzami. Postanowiła jednak, że się z tym zmierzy i nie będzie płakać. Skinęła więc głową i przeszła obok Alexa kierując się dalej od wścibskich i obserwujących ich oczu. Stanęła parę metrów dalej i skrzyżowała ręce na piersi patrząc mu uważnie w oczy.
- Słucham – odezwała się po chwili. Alex spojrzał jej w oczy taksując jednocześnie jej twarz swoim błękitnym spojrzeniem od którego miękły jej kolana. Odwróciła wzrok, bo gotowa była rozpłakać się w tej chwili kiedy obdarzał ją tym spojrzeniem w którym się zakochała.
- Alli ja…….. – podjął, a kiedy zawiesił na chwilę głos Allison uniosła wzrok i spojrzała mu w oczy – przepraszam – wyszeptał. Nie wiedział co ma jej powiedzieć, jak wytłumaczyć swoje postępowanie. Tym bardziej, że kiedy stała tu przed nim. Taka jaką ją zapamiętał, uroczą i śliczną wszystko inne przestawało mieć znaczenie i zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nic nie usprawiedliwi tego jak ją potraktował.
- Naprawdę uważasz, że to cokolwiek załatwi? – zapytała, ale bez cienia złości. Była spokojna i opanowana, przynajmniej takie sprawiała wrażenie. Tak naprawdę była już zmęczona całą tą sytuacją.
- Nie Allison – odezwał się patrząc na nią – wiem, że to niczego nie rozwiąże. Nic nie usprawiedliwia mojego zachowania, ale wydawało mi się, że to najlepsze co mogę dla ciebie zrobić – wyznał szczerze. Allison pokręciła głową i z rezygnacją usiadła na krześle stojącym pod ścianą na korytarzu. Alex usiadł obok i pochylił się do przodu opierając łokcie o kolana o splatając palce w koszyczek.
- Nic z tego nie rozumiem Alex – powiedziała bezradnie – naprawdę, a chciałabym - dodała i spojrzała mu w oczy. Przez chwilę patrzyli tak na siebie, w końcu pierwsza wzrok spuściła Allison. Alex odetchnął głęboko i wbił wzrok w podłogę.
- Przez ostatnie kilka lat żyłem obwiniając się o śmierć naszych rodziców – wyznał po chwili. Allison spojrzała na niego, nie wiele rozumiejąc, ale pokornie zaczekała aż Alex sam zdecyduje się kontynuować – uparłem się, żeby rodzice dali mi poprowadzić, byłem taki zadowolony z siebie, bo moja drużyna wygrała właśnie mecz – uśmiechnął się do siebie na to wspomnienie – ojciec się zgodził. Przez całą drogę paplałem jak nakręcony opowiadając rodzicom wszystko ze szczegółami. Wystarczyła chwila… - zawiesił na chwilę głos - ten tir wpadł w poślizg i jechał prosto na nas. Miałem za mało czasu na to by odpowiednio zareagować. Było ślisko…. – powiedział cicho i potarł palcami oczy. Wszystkie wspomnienia wróciły do niego tak jakby to wszystko działo się wczoraj – po tej tragedii zgotowałem mojej siostrze piekło. Odsunąłem się od niej zostawiając ją z tym wszystkim samą. Byłem wściekły na siebie, bo odebrałem jej wszystko co kochała. Nie umiałem sobie z tym poradzić i przede wszystkim wybaczyć sobie, a co za tym idzie raniłem wszystkich wokół mnie. Najpierw Serinę a później Ciebie – powiedział i spojrzał jej w oczy. Allison milczała.
- To był wypadek Alex – powiedziała Alli. Alex skinął głową.
- To samo mówi mi Serina – odparł.
- Wiec może w końcu powinieneś w to uwierzyć i wybaczyć sobie. Zacznij żyć teraźniejszością a nie przeszłością – powiedziała Allison i spuściła wzrok. Alex odwrócił się i otaksował jej profil tęsknym spojrzeniem.
- Jest jedna rzecz, której nie chciałbym wymazać z przeszłości – zaczął. Allison przełknęła ślinę i spojrzała na niego niepewnie. Jej oczy zaszkliły się od łez – jedyna która dała mi nadzieję na normalnie życie i pozwoliła zapomnieć – wyznał szczerze. Allison uśmiechnęła się przez łzy.
- Nie chciałeś mnie Alex – odparła szeptem.
- Starałem się cie chronić przede mną i przed życiem jakie mogłem ci zgotować. Skrzywdziłem moją siostrę, ciebie nie chciałem. To była ostatnia rzecz jaką miał bym odwagę zrobić. Chciałem byś była szczęśliwa i wydawało mi się, że jeśli się rozstaniemy zanim to się na dobre zaczęło, to będzie dla ciebie najlepiej – przyznał e skruchą.
- Szkoda, że mnie nie zapytałeś o zdanie – powiedziała Allison z wyrzutem – może wystarczyło porozmawiać i wyjaśnić.
- Być może – skinął głową – nie cofnę już czasu. Mogę tylko prosić byś mi wybaczyła – powiedział i spojrzał na nią – chce żebyś wiedziała, że to co było między nami…. – uniósł wzrok – wydarzyło się tylko dlatego, że naprawdę się w tobie zakochałem – wyznał. Allison przeniosła na niego zaszklony wzrok. Nie była w stanie dłużej powstrzymywać łez. Popłynęły po jej policzkach, a ona spuściła głowę i przymknęła oczy. Alex wstał i kucnął przed nią ujmując jej podbródek i zmuszając żeby na niego spojrzał – nie było dnia żebym o tobie nie myślał – dodał i spojrzał jej w oczy. Allison pokręciła głową.
- Boje się Alex – odparła patrząc na niego uważnie – boje się, że przyjdzie taki moment kiedy znów zmienisz zdanie. Nie zniosę tego po raz kolejny – powiedziała szczerze przez łzy....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:38:25 14-10-12    Temat postu:

dubel

Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 20:40:27 14-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:31:08 14-10-12    Temat postu:

Już przedostatni? Szkoda, zdecydowanie zbyt szybko to zleciało, ale pocieszam się myślą o ewentualnej drugiej części
Czułam pismo nosem, że wszytko rozegra się w szpitalu, nie miałam tylko pojęcia, jak trafi tam Serina, no ale już wiemy ^^ Teraz tylko Ray musi tam jeszcze dotrzeć. Dotrze, prawda? Dwa wypadki, a właściwie trzy, jeśli brać pod uwagę ten, w którym zignęli rodzice Seriny, to by było za dużo jak na jedno opowiadanie ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:42:59 14-10-12    Temat postu:

Eillen napisał:
Już przedostatni? Szkoda, zdecydowanie zbyt szybko to zleciało, ale pocieszam się myślą o ewentualnej drugiej części
Czułam pismo nosem, że wszytko rozegra się w szpitalu, nie miałam tylko pojęcia, jak trafi tam Serina, no ale już wiemy ^^ Teraz tylko Ray musi tam jeszcze dotrzeć. Dotrze, prawda? Dwa wypadki, a właściwie trzy, jeśli brać pod uwagę ten, w którym zignęli rodzice Seriny, to by było za dużo jak na jedno opowiadanie ;P


Czekamy razem
A tak na serio, kolejny wypadek nie wchodzi w grę, prawda? No bo chyba nie zrobisz nam (i Serinie) tego na koniec?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:48:30 14-10-12    Temat postu:

Znając mnie to wszystko jest możliwe trzy wypadki? Hm.... to by było podłe z mojej strony, więc cóż mogę powiedzieć? nie jestem aż taka zła
Wszystko się na pewno wyjaśni w ostatnim odcinku i nie pozostawi Wam żadnych wątpliwości - mam nadzieję

Dzięki za odwiedziny dziewczyny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Następny
Strona 10 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin