Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gra w miłość - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:05:59 23-03-12    Temat postu:

Dziękuję Wam bardzo za tak przychylne komentarze.
Ktoś tu skarży się na brak scenek z Serina & Ray'em? ależ proszę bardzo....wrzuciłam odcinek na weekend w przypływie nagłej weny mam nadzieję, że się spodoba


ODCINEK 5

Serina siedziała na niskim parapecie w mieszkaniu Ray’a i wyglądała przez okno patrząc jak miasto budzi się do życia. Ściągnęła mokre jeszcze po prysznicu włosy na bok i oparła się plecami o ścianę zginając w kolanach nogi, odziane jedynie we frotowe skarpetki. Nie pamiętała kiedy ostatnio miała okazję siedzieć o świcie na parapecie i podziwiać jak słońce wstaje i oświetla całe Miami. Ostatni raz robiła to siedząc na dachu swojego rodzinnego domu kiedy chodziła jeszcze do liceum. Później po śmierci rodziców mieszkała z bratem w starym mieszkanku na przedmieściach, a okna wychodziły na zachód, wiec światło słoneczne nie oświetlało żadnego z pomieszczeń jakie dzieliła z Alexem. Odetchnęła głęboko i przymknęła powieki. W całym tym zamieszaniu jakie pojawiało się w ostatnim czasie w jej życiu, nie zdawała sobie sprawy jak bardzo tęskniła za bratem. Był jedyną osobą jaka pozostała jej na świecie i nie mogła zrozumieć dlaczego nie mogła się z nim porozumieć. Śmierć rodziców odcisnęła piętno na życiu ich obojga. Nic już nigdy nie było takie samo. Oni również się zmienili. Ale Seriana miała nadzieję, że zawsze będą dla siebie wsparciem, że będą mogli na siebie liczyć, że będą się sobie zwierzać. Myliła się i nie mogła znieść tego jak jej brat odsuwał się od niej z każdym kolejnym dniem. Stał się nieobecny, chłodny. Rzadko patrzył jej w oczy kiedy rozmawiali. O ile wymianę kilku słów można w ogóle nazwać rozmową. Jedyną oznaką tego, że Alex nadal jest z nią były kłótnie, które w ostatnim czasie znacznie się nasilały. Serina wielokrotnie próbowała wydusić z brata dlaczego tak się zachowuje. Troszczył się o nią. Opiekował się nią i pomagał, ale zawsze milczał. Ta cisza była dla Seriny zabójcza. Nie potrafiła dłużej znieść tej jego obojętności. Trzymał się od niej na dystans. Zbywał ją za każdym razem kiedy krzyczała na niego. Ignorował kiedy zadawała niewygodne pytania i znikał w swoim pokoju. W końcu Serina postanowiła odejść. Myślała, że to na to w końcu zareaguje jej brat. Bolało jak diabli kiedy nie oponował przeciw temu pomysłowi. Kiedy opuszczała ich wspólne mieszkanie nawet jej nie dotknął. Spojrzał na nią tylko swoimi lodowatymi oczami. Przez ułamek sekundy widziała w nich udrękę, lęk, bezradność i ból. Kiedy jego oczy zaszkliły się od łez Serina chciała do niego podejść, ale opuścił wzrok i zamrugał kilkakrotnie i już na nią nie spojrzał. Wściekła wyszła więc bez słowa. od tamtej pory wymieniali tylko sms’y raz na tydzień. Czasem Alex zdobył się na rozmowę telefoniczną, ale zazwyczaj była mało składna i oficjalnie krótka. Nigdy nie opowiadał o sobie. Unikał odpowiedzi na jej pytania. Chciał tylko wiedzieć jak sobie radzi. Czy czegoś potrzebuje. Czy jest szczęśliwa. Starał się cieszyć kiedy opowiadała o swoich sukcesach, ale kiedy tylko pozwolił sobie na chwilę spontaniczności szybko się reflektował i wracał do swojego chłodnego tonu. Serina chłonęła takie chwilę kiedy tylko się pojawiały, tym bardziej, że były rzadkością. Nie rozumiała tego i wiedziała, że przyjdzie taki czas kiedy będzie musiała w końcu porozmawiać z bratem. Szczerze i bez uciekania. Będzie to trudne, ale nie miała wyjścia. Nie chciała stracić i jego.
- Gdziekolwiek teraz jesteś Serina wróć do mnie – usłyszała rozbawiony głos Ray. Odwróciła się i napotkała jego hipnotyzujące oczy . Leżał na brzuchu i opierał głowę na łokciu – co się stało? – zapytał szczerze zaniepokojony kiedy zobaczył smutek w oczach Seriny. Zmarszczył brwi. Nigdy nie wiedział jej w taki stanie i dlatego tak bardzo się zmartwił. Serina odwróciła głowę i spojrzała znów przez okno. Milczała przez chwilę, a Ray nie naciskał. Posłusznie czekał, aż coś powie.
- Zauważyłeś, że my zawsze lądujemy w łóżku po alkoholu? – zapytała. Sama właściwie nie wiedziała dlaczego zadała to pytanie. Przecież to nie miało żadnego znaczenia. Zaśmiała się nerwowo i pokręciła głową.
- Ryba chodź do mnie – poprosił Ray. Serina odwróciła się do niego. Przesunął się ze środka łóżka i poklepał miejsce obok siebie. Dziewczyna wstała powoli i ruszyła w stronę łóżka. Ray obrócił się na plecy i oparł się o poduszkę. Przez cały czas obserwował jej twarz. Bez słowa wślizgnęła się na materac i położyła obok Ray’a opierając głowę o jego nagi tors. Objął ją ramieniem i delikatnie głaskał po mokrych włosach.
- Nie wiem co się stało i podejrzewam, że wcale mi tego teraz nie powiesz – stwierdził – ale zawsze służę ramieniem – powiedział z uśmiechem – nie ma takich spraw, których nie da się rozwiązać – dodał. Serina wsparła się na łokciu i spojrzała mu w oczy.
- Teraz stałeś się specem od rozwiązywania problemów? – zapytała rozbawiona – chyba zapomniałeś mi wspomnieć o dyplomie z psychologii – zaśmiała się, ale jej oczy nadal pozostały smutne. Ray zajrzał w ich błękitne tęczówki i milczał. Odgarnął jej włosy na lewe ramię i wierzchem dłoni przesunął po jej delikatnej skórze na szyi.
- Nie jestem dobry w tych sprawach – przyznał szczerze uśmiechając się – na tyle chyba mnie znasz. Mam raczej inne sposoby by sobie poradzić w takich sytuacjach. Ale nie mogę patrzeć jak się smucisz. Dużo bardziej wolę cie kiedy się uśmiechasz i robisz sobie jaja z życia – dodał beztrosko chcąc rozładować atmosferę. Serina przymknęła oczy i westchnęła.
- Są sprawy których nie da się załatwić w ten sposób Ray – wyznała i spojrzała mu w oczy. Ujął jej policzek w dłoń i kciukiem potarł skórę.
- Wiem – odpowiedział po czym delikatnie pocałował kącik jej ust – ale co innego mogę teraz dla ciebie zrobić? – zapytał szczerze zatroskany. Patrząc na tą dziewczynę, która w przeciągu kilku dni stała się dla niego bliską przyjaciółką, i widząc jej cierpienie chciał coś zrobić. Cokolwiek co jej pomoże. Spojrzała mu w oczy z niepewnością, a później zerknęła na usta i pochyliła się muskając je swoimi. Odsunęła się na kilka milimetrów i czując jego gorący oddech wyszeptała w jego rozchylone usta.
- Kochaj się ze mną Ray – poprosiła. Nie trzeba było mu dwa razy powtarzać. Jedną rękę wplótł w jej wilgotne włosy a drugą bardzo powoli przesunął na nagie udo. Przyciągnął ją do siebie i pocałował namiętnie.

***
- Dobra zmykam – powiedziała Kaile zarzucając torbę na ramię – na dzisiaj koniec – rzuciła do koleżanki i uśmiechnęła się promiennie.
- Szczęściara – jęknęła dziewczyna i westchnęła. Kaile w odpowiedzi roześmiała się serdecznie i mrugnęła do niej – ja mam przed sobą jeszcze dwie godziny z Lulu – przyznała bezradnie.
- Dasz radę. Fakt, że Lulu jest nieznośna i często stara się odwrócić Twoją uwagę od szkolenia, ale jest taka urocza – powiedziała Kaila z uśmiechem.
- Owszem. Urocza, ale niesforna. Nie wiem czy uda mi się czegokolwiek ją nauczyć. Już tyle treningów za nami, a ona nadal nic nie umie – zauważyła i przeczesała włosy palcami.
- Albo tylko udaje – odparła Kaile rozbawiona. Koleżanka jedynie skinęła głową i roześmiała się – idę, do jutra – pożegnała się jeszcze i wyszła z budynku. Od razu poczuła jak delikatny południowy wietrzyk musnął jej twarz i rozwiał włosy. Przymknęła oczy i odetchnęła głęboko. Można by uznać, że osiem, a czasem dziesięć godzin z psami to męcząca praca. Kaile jednak od dziecka kochała zwierzęta i uwielbiała z nimi przebywać. Praca trenera była jej marzeniem, które na szczęście udało jej się zrealizować. Nie wyobrażała sobie by mogła robić coś innego. Udowodniła rodzicom, że dostanie się na szkolenie i będzie dobra w tym co robi. Nie musiała zostać prawnikiem, architektem jak jej ojciec czy lekarzem, żeby spełniać się zawodowo i zarabiać wystarczająco by utrzymać się w Miami. Uśmiechnęła się i założyła okulary przeciwsłoneczne po czym otworzyła drzwi samochodu. Kiedy miała wsiąść do środka usłyszała jakiś dziwny dźwięk. Zmarszczyła brwi i zdjęła okulary rozglądając się dookoła. Zaczęła nasłuchiwać zastanawiając się czy aby jej się nie przesłyszało. Wtedy znów to usłyszała. Ostrożnie ruszyła przed siebie i obeszła powoli samochód. Znów usłyszała ten dźwięk, tym razem jednak mogła bez problemu rozróżnić co to za odgłos i skąd pochodzi. W cieniu pod drzewem leżał skulony młody piesek. Miał dużo sierści w kolorze popielatym, miejscami jaśniejsze miejscami czarne. Kiedy Kaile podeszła bliżej i przyjrzała mu się od razu rozpoznała, że pies należy do rasy Shiloh Shepered. Wyglądał jak kilkumiesięczny szczeniak owczarka niemieckiego z tą tylko różnicą, że miał znacznie więcej sierści. Powoli podeszła bliżej i wtedy usłyszała jak skomle. Skulił się jeszcze bardziej i niemal wciskał się w pień drzewa.
- Spokojnie malutki – powiedziała przyjaznym tonem i podeszła powoli. Patrzył na nią wystraszonymi oczami. Kiedy kucnęła przed nim zaskomlał znowu i podniósł się na. Wtedy Kaile dostrzegła co jest przyczyną jego „płaczu”. Pies miał podkuloną tylnią łapę. Przesunął się i położył liżąc łapę. Dziewczynie krajało się serce kiedy widziała jak pies cierpi. Musiała zrobić coś, żeby go do siebie przekonać i zawieść do szpitala. Jeśli u tak młodego psa szybko nie nastawią kości, zrosną się krzywo i będzie kaleką do końca życia – nie zrobię ci krzywdy maleńki. Chce ci pomóc – powiedziała i uśmiechnęła się. Piesek patrzył na nią zaciekawiony. Przekrzywił głowę w bok i wlepił w nią swoje brązowe oczy. Kaile wyciągnęła dłoń do niego i zawiesiła ją w powietrzu dając psu czas by sam zdecydował czy jest godna zaufania. Spojrzał na jej dłoń, później w oczy a kiedy nie dostrzegł żadnych gwałtownych ruchów z jej strony, które mogłyby mu zagrażać wysunął pyszczek i powąchał jej dłoń. Po chwili zaskomlał kiedy nie mógł jej dosięgnąć i zarzucił kilka razy łepikiem. Kaile wyciągnęła dłoń bliżej od razu dotknął jej zimnym nosem i polizał. W tej chwili była na wygranej pozycji. Pies zaakceptował ją, więc delikatnie pogłaskała go po główce, a później podrapała za uszami. Przymknął oczy i wysunął język otwierając jednocześnie pyszczek. Kaile uśmiechnęła się do siebie. I przez chwilę nadal głaskała psa – wiesz co muszę cie zabrać do weterynarza – powiedziała i uważnie na niego patrząc podeszła bliżej powoli, ale pewnie wsuwając dłonie pod jego ciało. Kiedy nie zauważyła żadnego sygnału sprzeciwu podniosła go sprawnie i ruszyła w kierunku samochodu. Pies spojrzał na jej twarz i nie zastanawiając się długo polizał ją po brodzie. Kaile zaśmiała się radośnie po czym delikatnie ułożyła go na tylnym siedzeniu swojego auta – połóż się maleńki – poprosiła, ale pies zaczął się kręcić i skomleć podskakując i uderzając się w złamaną łapę. Kaile wzięła go wiec na ręce i przygryzła policzek od środka – co ja mam z tobą zrobić? Musimy jakoś dojechać do weterynarza – powiedziała bardziej do siebie niż do psa. Musiała spróbować jeszcze raz. Wsiadła wiec z psem do samochodu ze swojej strony i posadziła go na fotelu pasażera. Zaskomlał kiedy niefortunnie oparł się na złamanej łapie. Kaile pogłaskała go i starała się go uspokoić. Kiedy pies położył się posłusznie na przednim siedzeniu podziękowała w myślach Bogu i odpaliła samochód.
Po piętnastu minutach zaparkowała pod jedną ze znanych z Miami lecznic. Wysiadła z samochodu i obeszła go po czym wyciągnęła pieska i biodrem zamknęła drzwi. Weszła po stopniach i uśmiechnęła się tylko widząc otwarte na oścież drzwi lecznicy. Weszła do środka i rozejrzała się dookoła. W poczekalni siedziało przynajmniej sześcioro właścicieli ze swoimi pupilami. Starsza pani z persem. Dziesięcioletni chłopiec ze świnką morską. Mężczyzna z dogiem niemieckim, który podniósł łeb kiedy zauważył na jej rękach młodego psa. Powąchał powietrze, a później całkowicie niezainteresowany położył łeb z powrotem na posadzce. Kaile podeszła do siedzącej za ladą młodej kobiety.
- Przepraszam, mam tu …… - zaczęła, ale kobieta przerwała jej unosząc dłoń po czym odebrała telefon.
- Lecznica weterynaryjna Gilbert słucham – powiedziała i całkowicie pogrążyła się w rozmowie z dostawcą jak domyśliła się Kaile. Westchnęła po czym usiadła na wolnym miejscu i pogłaskała psa po głowie.
- Będziemy chyba musieli poczekać – stwierdziła. W tej samej chwili do lecznicy wszedł mężczyzna z wielkim dobermanem. Pies od razu zaczął szczekać kiedy zobaczył inne zwierzęta. Wielki dog niemiecki zerwał się gwałtownie i zaczął szczerzyć zęby i szczekać. Shiloh, którego Kaile miała na rękach podskoczył gwałtownie i zaczął się wspinać na jej ramię, chorą nogą odpychając się od jej kolan. Zaskomlał niemiłosiernie, a później zaczął wyć.
- Co się tu dzieje? – na korytarzu w jednej chwili pojawił się starszy siwowłosy mężczyzna z okularami na nosie. Miał przenikliwe niebieskie oczy, którym natychmiast obrzucił całą poczekalnię oraz wąsy i brodę, które dodawały mu swego rodzaju poczciwości.
- Przepraszam – wymamrotał właściciel dobermana, który razem z właścicielem doga starali się uspokoić niesforne psy. Weterynarz pokręcił głową z niedowierzaniem i przeniósł wzrok na piszczącego psa na rękach Kaile. Potarł brodę i zmarszczył brwi kiedy zobaczył jak pies stara się za wszelką cenę oszczędzić tylnią łapę.
- Synu! – krzyknął w głąb gabinetu – pozwól tu proszę.
- Co się stało tato? – w progu pojawił się młody blond włosy mężczyzna. Kaile uniosła wzrok i otworzyła szeroko oczy rozpoznając z młodym weterynarzu Seana.
- Mamy młodego ze złamaną nogą – stwierdził starszy mężczyzna i kiwnął głową w stronę gdzie siedziała Kaile. Kiedy Sean zerknął tam uśmiechnął się szeroko.
- Zajmę się tym tato – powiedział i ruszył do Kaile – cześć – przywitał się i wyciągnął dłonie do psa – pozwól, że go wezmę – Kaile tylko skinęła głową, a kiedy Sean mocno trzymał szczeniaka ruszyła za nim do gabinetu, który podzielony był na dwa boksy. W jednym z nich pracował Sean, a w drugim jego ojciec. Sean postawił psa na leżance i odwrócił się do dziewczyny – mogłabyś zamknąć drzwi ?– zapytał.
- Jasne – odparła i zamknęła oszklone drzwi odgradzając ich tym samym od reszty lecznicy.
- Jak to się stało? – zapytał Sean badając delikatnie łapę psa. Kaile podeszła bliżej i wyciągnęła dłoń by podrapać szczeniaka za uchem.
- Właściwie to nie wiem – przyznała. Sean zerknął na nią z pytaniem w oczach – znalazłam go pod drzewem kiedy wychodziłam z pracy – wytłumaczyła.
- Czyli nie jest twój – bardziej stwierdził niż zapytał i uśmiechnął się przenosząc wzrok na psa – masz szczęście mały. Pies ma jakieś pół roku – powiedział – i jak widać złamana łapa to nie jedyny ból jakiego doświadczył – stwierdził z kwaśną miną. Kaile spojrzała na niego przerażona.
- Co chcesz przez to powiedzieć? – zapytała drżącym głosem.
- Był bity od dawna. Ma nawet ślady po przypaleniach papierosem – zauważył.
- Bał się kiedy wsadziłam go do samochodu – przyznała Kaile.
- Pewnie złamał łapę kiedy ktoś wyrzucił go z samochodu – powiedział Sean i spojrzał jej w oczy – muszę zrobić zdjęcie rentgenowskie, żeby stwierdzić jak wygląda kość i wtedy zobaczymy z czym mamy do czynienia – wyjaśnił. Kaile skinęła głową – nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że ten pies wiele ci zawdzięcza. Dla psa w jego wieku złamana kość może skończyć się katastrofą, bo jego szkielet cały czas się rozrasta i gdybyś nie zareagowała dość szybko kość mogłaby krzywo się zrosnąć – pokręcił głową.
- Wiem – uśmiechnęła się – jestem trenerem psów i pewną wiedzę muszę posiadać – wyznała. Sean spojrzał jej w oczy z podziwem.
- Jak widać wiele nas łączy – powiedział i mrugnął do niej - dobra kolego jedziemy – rzuciła ze śmiechem i przejechał z psem do drugiej sali gdzie miał zrobić zdjęcie złamania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:00:48 24-03-12    Temat postu:

Odcinek bardzo fajny i miło się go czytało.
Cieszę się,że Kaily jest trenerem psów, ja sama uwielbiam psy. Znalazła pieska piszczącego z bólu pod drzewem i mu pomogła. Biedny piesek był bity,jacy to ludzie potrafią być okrutni,no ale teraz będzie pod dobrą opieką.
Biedna Serina wciąż cierpi po rozłące z bratem,z nim nie jest dobrze zagubił się w swoim świecie po śmierci rodziców,tylko pytanie czy kiedyś będzie taki sam jak przedtem chyba nie,no ale może jakaś kobieta mu w tym pomoże,miłość.

czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:03:17 24-03-12    Temat postu:

Przeczytałam już wczoraj, ale nie zdążyłam skomentować, bo miałam gościa

Pewnie się powtórzę, ale bardzo podoba mi się relacja Seriny i Ray'a. Dobrali się idealnie po prostu Widać, że dziewczyna przeżywa swoją ciężką sytuację rodzinną, a on chcąc poprawić jej humor, zaproponował jej własne ramię. Ciężko mi zdefiniować ich relację... Chociaż czystą przyjaźnią, to to na pewno nie jest. Myślę, że kiedyś w końcu wpadną w pułapkę uczuć

Podoba mi się wątek Kaile i Seana Spotkanie u weterynarza było fajnym zbiegiem okoliczności. Okazało się bowiem, że coś ich łączy, a mianowicie miłość do psów
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:23:53 25-03-12    Temat postu:

Wow, opłacało upomnieć się o obszerniejszą scenę z udziałem Ray'a i Seriny. Bo ta z ostatniego odcinka okazała się być bajecznie piękna. Wiem, że pewnie już o tym wspominałam, ale Twoje opisy są nieziemskie, a przy tym pozostają tak bardzo realistyczne, dzięki czemu cudownie oddziałowywują na wyobraźnię czytelnika. Serina wydaje się bardzo cierpieć w związku z wyjątkowo złymi relacji, z bratem. I wcale mnie to nie dziwi. Chłopak był zapewne jedyną, tak bliską jej sercu, osobą, z którą chciałaby mieć, jak najlepsze stosunki. Swoją drogą intryguje mnie jego postać - co takiego wpłynęło na jego zmianę?? Czyżby tylko śmierć rodziców?? Nie wydaje mi się...Może popadł w jakieś tarapaty, którymi nie chciałby obarczać siostry?? Liczę, zatem, że wkrótce poznamy osobiście jego bohatera. Z kolei pomiędzy Seriną, a Ray'em iskrzy, oj iskrzy! Ich duet jest jednym z moich ulubionych na tutejszym forum

Scena z Sean'em i Kaile przyjemnie mnie zaskoczyła. Jak widać oboje kochają zwierzęta, w efekcie czego oboje chętnie pracują z nimi na co dzień. On, jako weterynarz, ona, jako treserka - świetne połączenie. Dzięki temu mamy pewność, że łączy ich znaczenie więcej, nić można by było przypuszczać po pierwszym spotkaniu. Liczę zatem na kolejne, interesujące chwile z ich udziałem, bowiem ich duet zapowiada się naprawdę ciekawie


Ostatnio zmieniony przez madoka dnia 15:24:35 25-03-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:49:18 26-03-12    Temat postu:

Dziękuję dziewczyny za komentarze :* kiedy czytam Wasze wypowiedzi, aż chce mi się dalej pisać

DenisxD - nie mogło być zbyt kolorowo dlatego wprowadziłam wątek Alexa, który odegra tu znaczną rolę. Co do kobiety - to odpowiedź na to pytanie musi na razie zostać bez odpowiedzi

Dull - nie jesteś sama, bo ja sama nie wiem jak zdefiniować relację między nimi w każdym razie na pewno łatwiej mi jest pisać o scenach między nimi, bo czego bym nie wymyśliła jak na razie pasuje do nich może dlatego, że mają otwarty układ czy wpadną w pułapkę uczuć? Okaże się

madoka - skoro uważasz, że opłacało się upomnieć o obszerniejszą scenę z udziałem Serina & Ray to bardzo się cieszę cieszy mnie również fakt, że udaje mi się pisać w ten sposób, może dlatego, że pisząc sama również wyobrażam sobie te sceny i łatwiej mi to przelać wtedy na "papier" nie wiem ....
Co do Alexa? hm,.... chyba nie wiele mogę tu napisać wszystko na pewno wyjaśni się z czasem, ale tak jak wspomniałam wcześniej będzie to miało duże znaczenia w całej historii tyle mogę zdradzić
Nie spodziewałam się, że duet Serina&Ray tak przypadł Ci do gustu teraz nie pozostaje mi nic innego jak podołać wyzwaniu i nie zawieść biorę się więc do pisania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:12:39 12-04-12    Temat postu:

ODCINEK 6

- Lepiej się dziś czujesz? – zapytał Ray kiedy razem z Seriną wysiedli z samochodu i skierowali się do biura. Dziewczyna odgarnęła potargane wiatrem włosy z twarzy i uśmiechnęła się blado.
- Tak – odparła kryjąc spojrzenie za okularami przeciwsłonecznymi – możesz być z siebie dumny – dodała i ruszyła przed siebie. Ray uśmiechnął się pod nosem i szybko ją dogonił.
- To znaczy, że ten wspaniały humor zawdzięczasz tym dłoniom? – zapytał rozbawiony unosząc ręce. Serina zatrzymała się przed wejściem i zdjęła okulary patrząc mu w oczy.
- Nie tylko dłoniom – odparła zmysłowym i ściszonym głosem po czym wspięła się na palce i pocałowała go szybko przygryzając na koniec dolną wargę. Odsunęła się i uśmiechnęła szeroko popychając drzwi wejściowe do budynku. Ray podążył za nią wygłodniałym wzrokiem. Uśmiechnął się do siebie triumfalnie i wszedł za nią do środka.
- Mówiłem ci już, że jesteś wyjątkowa? – wyszeptał jej do ucha kiedy razem czekali na windę. Serina spojrzała na niego przez ramię ze śmiechem.
- Co ty nie powiesz? – zażartowała. Chłopak przez chwilę wpatrywał się w jej niezwykle błękitne oczy, które podobały mu się chyba najbardziej. Wyciągnął dłoń i założył jej włosy za ucho. Chciał coś powiedzieć, ale w tym samym momencie dostrzegł, że w ich stronę zmierza nie kto inny jak Jack. Uśmiechnął się i odgarnął Serinie włosy na drugie ramię odsłaniając tym samym ponętną szyję. Widząc pytanie w jej oczach pochylił się nad jej uchem.
- Mamy widownię – wyszeptał. Musnął ustami płatek ucha i dodał – Jack tu idzie – po czym pochylił się i delikatnie musnął nosem a później ustami wrażliwe miejsce tuż pod uchem. Dziewczyna wzdrygnęła się i niespodziewanie zaczęła się śmiać.
- Ray na litość boską to łaskocze! – krzyknęła zaskoczona i zaczęła się wyrywać. Ray wybuchną niekontrolowanym śmiechem i spojrzał jej w oczy.
- Moglibyście sobie darować w pracy te wasze erotyczne zabawy – warknął stając obok Seriny i patrząc na nią wymownie. Dziewczyna zerknęła na niego przelotnie i uśmiechnęła się.
- Jack wyluzuj – odparła. Ray starał się powstrzymać do śmiechu. Objął Serinę od tyłu w pasie i odwrócił głowę ukrywając twarz w jej włosach. Kiedy Jack chciał coś powiedzieć drzwi windy otworzyły się i nagle jak spod ziemi pojawił się tłum ludzi, lgnących do pustej windy. Jechali więc w milczeniu wśród kilku osób, które również chciały dostać się jak najszybciej do swoich biur.
- Chyba się wkurzył – Ray wyszeptał do ucha Seriny i uśmiechnął się radośnie. Serina parsknęła śmiechem widząc jego zadowoloną minę.
- Czym ci tak nadepnął na odcisk, co? – zapytała rozbawiona.
- Uwielbiam go wkurzać i tyle – odparł zerkając ponad jej głową na gotującego się z wściekłości Jacka – a poza tym jest nadęty i uważa, że jesteś jego własnością. Wkurza mnie – przyznał i spojrzał jej głęboko w oczy. Serina uniosła pytająco brwi.
- Czyżby? – zapytała, ale zanim zdążył odpowiedzieć drzwi windy otworzyły się i cała trójka wyszła na korytarz. Jack rzucił Serinie wściekłe spojrzenie i pierwszy wszedł do biura.
- Witam wszystkich – przywitał się i odstawił swoją teczkę na jedno z biurek – proszę wszystkich o krótkie spotkanie – zakomunikował. Wszyscy pracownicy zebrali się przy nim. Serina i Ray stanęli przy drzwiach – George prosił bym wszystkim dzisiaj przekazał, że planowany jest remont w firmie i George zamierza zamknąć biuro na jakiś tydzień – zakomunikował – udało nam się znaleźć szybką ekipę remontową, która ogarnie cały ten bałagan w tak ekspresowym tempie i to oczywiście za ekstra cenę – uśmiechnął się do zgromadzonych – także dzisiaj jest ostatni dzień waszej pracy, a później czeka was zasłużony odpoczynek – dodał. W biurze w jednej chwili rozległy się okrzyki radości i uśmiechy. Jack również się uśmiechnął i podszedł do Seriny.
- A gdzie twój kochanek? – zapytał z kpiną i rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu Ray’a
- Daruj sobie te złośliwości – odparła i chciała go wyminąć, ale złapał ją za ramie i zatrzymał. Dziewczyna spojrzała mu odważnie w oczy.
- Serina …… ty naprawdę nic nie rozumiesz? – zapytał patrząc na nią z bólem w oczach. Dziewczyna wyswobodziła się z jego uścisku i skrzyżowała ręce na piersi.
- Czego niby nie rozumiem? – zapytała wyczekując odpowiedzi.
- Nadal mi na to tobie zależy Serina. To się nigdy nie zmieniło ….. – Serina pokręciła głową z niedowierzaniem i prychnęła.
- Odpuść sobie. To co było między nami dawno się skończyło i pogódź się z tym Jack. Nie zmienisz już tego, bo ja nic do ciebie nie czuje – przyznała.
- Gdyby nie ten cholerny Collins …. – zaczął, ale mu przerwała.
- Nie zwalaj winy na Ray’a, bo to że nie jesteśmy razem to tylko i wyłącznie twoja wina Jack. Ciągłe oskarżenia, zazdrość i kontrolowanie trochę za dużo jak dla mnie – powiedziała – dobrze mnie znasz, wiesz doskonale, że nie potrafię żyć w klatce, a ty z każdej strony próbowałeś mnie w niej zamknąć. Nigdy na to nie pozwolę. Żadnemu facetowi i ty również nie jesteś wyjątkiem – dodała surowym tonem.
- A Ray daje ci tyle wolności ile tylko zapragniesz, czyż nie? – zapytał z ironią patrząc jej w oczy z furią.
- Odpuść Jack i przestań oskarżać o wszystko Ray’a. Jestem szczęśliwa i to jest dla mnie najważniejsze. Nie potrafię być z człowiekiem, który mi nie ufa – wyjaśniła i przeczesała włosy palcami.
- Serina daj mi jeszcze jedną szansę – poprosił. Dziewczyna spojrzała mu w oczy – pozwól mi wszystko naprawić. Zacznijmy od nowa, proszę – powiedział i chwycił ją za dłoń. Serina jednak z milczeniu uwolniła dłoń z jego uścisku i spojrzała mu w oczy.
- Przykro mi Jack. Nic z tego nie będzie – odparła i odeszła. Jack podążył za nią wzrokiem. Kiedy zobaczył jak dziewczyna podchodzi do stojącego kilka metrów dalej Ray’a krew w nim zawrzała. Ray objął dziewczynę ramieniem i oboje zniknęli za drzwiami swojego gabinetu.

***
- Nie wiedziałam, że Sean jest weterynarzem – stwierdziła Serina kiedy rozmawiała przez telefon z Kaile, a dziewczyna szybko streściła jej dzisiejsze wydarzenia.
- W sumie ja też nie miałam pojęcia – przyznała – w każdym razie muszę przyznać, że jest świetny w tym co robi – pochwaliła. Serina zaśmiała się do słuchawki.
- Co ty nie powiesz? – zażartowała. Usłyszała tylko jak Kaile śmieje się nerwowo.
- Nie wyobrażaj sobie zbyt wiele – upomniała ją przyjaciółka.
- Ależ ja sobie przecież nic nie wyobrażam – powiedziała Serina nie mogąc ukryć uśmiechu – ty jesteś sama, on jest sam. Poza tym jak się okazuje oboje kochacie zwierzęta – zauważyła i oparła się dłońmi o blat kuchenny.
- Bardzo śmieszne – westchnęła Kaile – dobrze wiesz, że nie chce się z nikim wiązać. Z tego co wiem to Sean też nie ma takich zamiarów, więc wasza próba swatania się nie udała – zaśmiała się do słuchawki.
- Kochanie – zaczęła Serina z rozbawieniem – znając ciebie nie spodziewałam się niczego innego, jak tego, że uprzedzisz fakty – przyznała – ja i Ray doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że wyłożycie kawę na ławę na początku znajomości. Pytanie tylko brzmi czy wytrwacie z tym surowym postanowieniu – zaśmiała się z nutką ironii.
- Szkoda, że nie stoisz obok mnie, bo bym cie zdzieliła za to co wygadujesz – powiedziała Kaile udając urażoną. Serina jednak słysząc ten ton wybuchła niekontrolowanym śmiechem. W tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Serina zerknęła w tamtą stronę.
- Muszę kończyć, bo ktoś dzwoni do drzwi – ruszyła w ich kierunku – zadzwonię do ciebie później.
- W porządku. Pa – Kaile pożegnała się i rozłączyła. Serina chwyciła za klamkę i otworzyła drzwi. W progu stała starsza kobieta w eleganckim jasnym kostiumie i nienagannie wymodelowanej fryzurze.
- Dzień dobry, słucham – Serina odezwała się pierwsza. Kobieta uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Dzień dobry jestem Greta Collins – podała dziewczynie dłoń ze starannie zrobionym manikiure.
- Bardzo mi miło – Serina szybko się zreflektowała – pani jest babcią Ray’a – uśmiechnęła się i odsunęła wpuszczając ją do środka – proszę wejść
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:34:50 12-04-12    Temat postu:

Jezu, uwielbiam to opowiadanie

Serina i Ray stanowią niezawodny duet, pełen spontaniczności i uśmiechu, a jednocześnie obfitujący w pasję i namiętność. Każda ich scena jest zatem niewątpliwie miodem na moje serducho. Akcja w biurze, jak zwykle fantastyczna w każdym calu. Zagrywanie na nosie Jack'a, wychodzi im już wręcz perfekcyjnie. Ów mężczyzna nie kryje się już nawet z irytacją, złością, a co najważniejsze z zazdrością. Ba, nie potrafi pogodzić się ze stratą Seriny, co udowodnił w najnowszym odcinku. Niestety nasza droga bohaterka nie jest już zainteresowana jakimkolwiek związkiem z nim - i na dobrą sprawę, cóż się dziwić. Ma u boku otwartego, zabawnego, a przy tym pociągającego człowieka bez zahamowań, jakim jest Ray. Mężczyzna, który ani jej nie kontroluje, ani nie ogranicza - po prostu jest i darzy ją swego rodzaju sympatią Najlepsza okazała się być jednak końcówka - odwiedziny babci Ray'a były tym na co bez wątpienia dłuuugo oczekiwałam. Jej pojawienie się zwiastuje bowiem upragniony rozwój akcji i realizcję motywu przewodniego tego dzieła. Liczę zatem, jak najszybciej na kolejną dawkę losów Seriny&Ray'a
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:46:35 12-04-12    Temat postu:

Ojoj... mam zaległości - nadrobię w weekend i wtedy zostawię po sobie porządny komentarz
_______________________
EDIT:
No i w końcu jestem. Przepraszam, że tyle to trwało, ale mam nadzieję, że mimo wszystko wiesz, że nie mogłabym przejść obojętnie obok Twoich dzieł i nie czytać ich, bo są po prostu genialne i nieczytanie ich to byłaby jawna profanacja. Oczywiście okazało się, że miałam do nadrobienia tylko dwa odcinki, ale i tak przeczytałam wszystko jeszcze raz i z ręką na sercu mówię, że mi mało! Cokolwiek bym tu nie napisała, to nie będzie nic odkrywczego i wszystko to już wiesz, ale ja wiem, że komentarze, zwłaszcza te pozytywne, potrafią dać niezłego kopa do dalszego pisania, więc będę to powtarzać do znudzenie – otóż, mówiłam Ci już nieraz, że uwielbiam Twój styl i nic się w tej kwestii nie zmieniło, a to opowiadanie jest kolejnym argumentem na poparcie mojej teorii :Lol: Jak to się ładnie mówi – fantastycznie malujesz obrazy słowem. Bez trudu można sobie wyobrazić to, o czym piszesz, co więcej – czytając ma się wrażenie jakby było się tam obok i razem z bohaterami przeżywało wszystko to, co opisujesz. A do tego wszystkiego postacie i relacje jakie między nimi tworzysz mają w sobie to magiczne COŚ, co przyciąga uwagę czytelnika i sprawia, że nie sposób oderwać oczy od monitora. Ciągle ma się ochotę czytać więcej i więcej. No właśnie, więc w tym miejscu stanowczo domagam się tego więcej
Teraz co do samej treści – oczywiście Ray podbił moje serce, ale wcale nie dlatego, że „gra” go Ian. I widzisz, tu jest właśnie to, że czytając o nim nie myślę o Ianie, ale o Rayu jako Rayu – więc tu kolejny plus dla Ciebie. Choć nie ukrywam, że Ian pasuje mi tu znakomicie i świetnie się sprawdza w takich rolach a do tego w parze z Adrianą to jak dla mnie strzał w dziesiątkę. Ale do rzeczy. Ray jest niegrzecznym chłopcem, skaczącym z kwiatka na kwiatek, draniem, który bawi się kobietami, ale jest w tym wszystkim na swój sposób uroczy. Mam wrażenie, że udawanie chłopaka Seriny, jest mu na rękę W każdym razie pod jej wpływem zmienia się i choć żadne z nich pewnie jeszcze długo się do tego nie przyzna, to zależy im na sobie i stają się sobie coraz bliżsi. No cóż, ta parka jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych na tym forum i domagam się więcej! Chętnie też poczytałabym więcej o Jacku - może jakieś sceny zazdrości, albo ostra wymiana zdań z Rayem? Na pewno coś wymyślisz, żeby nie było nudno i szablonowo, więc czekam cierpliwie na ciąg dalszy
I pamiętaj, że czytam, nawet jeśli nie zostawiam po sobie komentarzy.
Pozdrawiam :*
Aga


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 16:44:09 22-04-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:30:53 25-04-12    Temat postu:

Aguś jak weszłam, żeby wrzucić kolejny odcinek nie spodziewałam się, że natrafię na taki komentarz oczywiście masz rację, że takie pozytywne komentarze tylko dodają energii do dalszego pisania. Zawsze tak jest i będzie. Cieszę się, że tak Ci się podoba to co udaje mi się stworzyć, nie zawsze jestem zadowolona z tego co napiszę, no ale tak to już bywa
Co do Ray'a i Seriny i tego więcej nie pozostaje mi nic innego jak po prostu wstawić kolejny odcinek i mieć nadzieję, że się spodoba

madoka - dziękuję za tak pozytywny komentarz cieszę się, że podobają Ci się moi bohaterowie. Zanim zaczęłam pisać tę historię długo zastanawiałam się nad postaciami. Chciałam stworzyć ich właśnie takich jacy są i cieszę się, że udało mi się to ( jak na razie
Nie spodziewałam się szczerze mówiąc tak pozytywnego odbioru moich, jak ja to nazywam "wypocin" ale bardzo się z tego faktu cieszę i mam nadzieję, że nie zawiodę nikogo

ODCINEK 7

- Bardzo mi miło – Serina szybko się zreflektowała – pani jest babcią Ray’a – uśmiechnęła się i odsunęła wpuszczając ją do środka – proszę wejść – Kobieta z uśmiechem na twarzy weszła do środka i obrzuciła Serinę spojrzeniem swoich jasnych oczu, które tak bardzo przypominały spojrzenie Ray’a. W tej chwili żałowała, że miała na sobie jedynie czarne legginsy, które ciasno przylegały do jej ciała i koszulę Ray’a którą włożyła po prysznicu – przepraszam za ten niestosowny strój, ale nikogo się nie spodziewałam. Ray nie wspomniał, że ma pani przyjechać – wyjaśniła. Greta machnęła ręką i weszła do salonu siadając na kanapie.
- Spokojnie kochanie, nie uprzedziłam Ray’a, że dzisiaj przyjadę. Poza tym znając mojego wnuka nawet jeśli bym to zrobiła zapomniał by o tym, albo wymyślił tysiąc wymówek – powiedziała żartobliwym tonem. Serina również się uśmiechnęła kiwając głową.
- Ma pani rację – przyznała
- A gdzie on właściwie jest?
- Pojechał pograć w tenisa z Sean’em – zerknęła na zegarek – ale powinien być za kilka minut. Może się pani czegoś napije? – zaproponowała. Kobieta skinęła głową.
- Tak, poproszę zieloną herbatę jeśli masz – odezwała się.
- Oczywiście, zaraz podam – odparła z uprzejmym uśmiechem i ruszyła do aneksu kuchennego po czym nastawiła wodę i wyciągnęła dwie filiżanki z porcelany. Greta przez chwilę w milczeniu obserwowała jak Serina swobodnie porusza się po kuchni jej wnuka. Uśmiechnęła się do siebie zadowolona.
- Długo mieszkacie z Ray’em razem? – zapytała po chwili. Serina uśmiechnęła się i wsypała herbatę do filiżanek.
- Nie. Można powiedzieć, że Ray spadł mi z nieba – zażartowała – straciłam po prostu mieszkanie w odpowiednim momencie – przyznała i zalała herbatę wrzątkiem po czym zaniosła ją do salonu i postawiła na stoliku do kawy – proszę
- Dziękuję kochanie – Serina zajęła miejsce w fotelu i spojrzała na Gretę.
- Na długo pani przyjechała? – zapytała po chwili.
- Nie – Greta upiła łyk herbaty – bardzo dobra – uśmiechnęła się. Serina skinęła głową z uśmiechem – przyjechałam do Miami do przyjaciółki – wyjaśniła – obiecałam jej to spotkanie już dawno, a z uwagi na to, że byłam w pobliżu postanowiłam sprawdzić co u mojego wnuka – powiedziała i mrugnęła do niej porozumiewawczo – i widzę, że nie jest najgorzej – przyznała z aprobatą. Serina uśmiechnęła się i w tym samym momencie usłyszała otwierany z klucza zamek przy drzwiach wejściowych.
- Już jestem! – Ray wszedł do mieszkania i zamknął drzwi.
- Jestem w salonie – odpowiedziała i zakryła dłonią usta powstrzymując się od śmiechu. Doskonale wiedziała, że chłopak będzie zaskoczony niespodziewaną wizytą ukochanej babci.
- Jestem wykończony, Sean nabrał formy….. – zaczął, ale kiedy wszedł do salonu stanął jak wryty - Babcia? – otworzył szeroko oczy i przeniósł swój wzrok na Serinę. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami.
- Dzień dobry Ray – chłopak podszedł do niej i pocałował ją w policzek.
- Co ty tu robisz? – zapytał zaskoczony.
- Byłam u Stephanie i pomyślałam, że wpadnę, a Serina była tak miła, że mnie ugościła – powiedziała i uśmiechnęła się do dziewczyny.
- Żaden problem – odparła i zerknęła na Ray’a.
- Szkoda, że nie zadzwoniłaś babciu – powiedział Ray i usiadł na brzegu fotela obok Seriny.
- A co by to zmieniło Ray? – zapytała i upiła łyk herbaty. Chłopak przewrócił teatralnie oczami – przecież wtedy wymyślił byś wszystko by się ze mną nie spotkać. A w taki prosty sposób przynajmniej poznałam twoją Serinę – powiedziała i uśmiechnęła się – wstydziłbyś się chłopcze ukrywać tę śliczną dziewczynę przed rodziną – upomniała go.
- Babciu nikogo nie ukrywam….. – zaczął, ale Greta mu przerwała.
- Akurat! A jak nazwać to, że ani ja ani twoi rodzice a tym bardziej rodzeństwo nie miało pojęcia o żadnej dziewczynie w twoim życiu.
- Właśnie Ray? – Serina włączyła się do rozmowy i spojrzała na niego ze śmiechem w oczach. Ray odwrócił wzrok i wbił w nią spojrzenie mówiące „ i ty przeciwko mnie?”
- Bo nie było okazji – odpowiedział i przeniósł wzrok na powrót na babcię. W tej chwili czuł się jakby ktoś zapędził go w róg, a on nie miał żadnej alternatywy by uciec. No ale czego mógł się spodziewać po Grecie Collins? Westchnął.
- W takim razie trzeba to naprawić – powiedziała Greta i uśmiechnęła się do nich z błyskiem w oku.
- Mam się bać? – zapytał Ray i skrzyżował ręce na piersi.
- Jak zwykle zapomniałeś – powiedziała Greta i westchnęła – co roku od trzydziestu lat nasza rodzina spotyka się na tygodniowym urlopie w moim domu – wyjaśniła patrząc na Serinę – wszyscy już mają zarezerwowany ten czas i jutro spotykamy się u mnie, a ty jak zwykle…. Gdybym nie przyjechała w życiu byśmy cie nie ściągnęli do Palm Beach– pokręciła głową – nie wyobrażam sobie, żeby miało was nie być - dodała patrząc wyczekująco na Serinę.
- Babciu, ale…..
- Żadne „ale” wiesz dobrze, że i tak się z tego nie wymigasz. Poza tym tak rzadko bywasz w domu, że matka niedługo zapomni jak wyglądasz – zażartowała. Serina uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na Ray’a.
- To chyba nie będzie problem …. Kochanie… - zaakcentowała to słowo.
- Nie mamy innych planów? – zapytał robiąc nacisk na ostatnie słowo. Serina zaśmiała się rozbawiona.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy coś planowali, a jeśli nawet to nie jest to coś czego nie można odwołać, prawda? Poza tym dzisiaj dowiedzieliśmy się, że planują remont w firmie, wiec nie będzie problemu z urlopem, bo od jutra mamy mnóstwo wolnego czasu – przyznała. Ray wiedział, że nie wygra tej potyczki. Teraz zamiast upartej Grety miał przeciwko sobie jeszcze Serinę, ale z nią to się policzy później.
- Czyli załatwione? – Greta uśmiechnęła się szeroko patrząc raz na jedno raz na drugie. Ray skinął głową w milczeniu.
- Tak, przyjedziemy jutro
- Świetnie – Greta wstała i sięgnęła po swoją torebkę – cieszę się, że cie poznałam Serina – powiedziała i wyciągnęła do niej dłoń.
- Mnie również jest miło pani Collins – kobieta uśmiechnęła się i pocałowała wnuka w policzek.
- Jest cudowna – szepnęła i mrugnęła do niego. Ray po raz pierwszy się uśmiechnął i spojrzała stojącą u jego boku dziewczynę. Nie sądził, że może być z tego aż tak dumny, ale właśnie tak się czuł kiedy jego konserwatywna i narzekając babka wydała tak pochlebną opinię o Serinie.
- To pakujcie się moje dzieci i widzimy się jutro – pożegnała się i ruszyła do wyjścia. Ray odprowadził babkę, a Serina sprzątnęła filiżanki z ławy i zaniosła je do kuchni. Kiedy zmywała Ray oparł się o framugę i złożył ręce w kieszenie swoich szortów. Przez chwilę w milczeniu przyglądał się dziewczynie jak krząta się po jego kuchni. Do tej pory żadna kobieta tego nie robiła. Miał przygody na jedną noc i to zazwyczaj u nich w domu. Tak było wygodniej. Po upojnej nocy, zbierał po prostu swoje rzeczy i wychodził bez słowa. W tej chwili kiedy patrzył na to co robi Serina poczuł ciepło rozlewające się w jego sercu. Nie sądził, że to będzie takie przyjemne. Nigdy żadnej kobiety nie wpuszczał do swojego życia tak jak na to pozwolił Serinie i wcale mu to nie przeszkadzało. Może dlatego, że oboje chcieli tego samego i mieli jasno określony układ.
- Widzę, że moja babcia przekabaciła cie na swoje – odezwał się. Dziewczyna odwróciła się w jego stronę i wycierając dłonie uśmiechnęła się promiennie.
- Greta to cudowna kobieta. Nie wiem dlaczego tak się jej boisz – zaśmiała się. Ray z uśmiechem na twarzy ruszył w jej stronę.
- Jeszcze dobrze jej nie poznałaś – powiedział i stanął za nią opierając dłonie na blacie więżąc ją tym samym w swych ramionach – potrafi być naprawdę okropna. Wścibska, uparta a czasem nawet upierdliwa – zaśmiał się. Serina odwróciła się do niego przodem i spojrzała mu w oczy.
- A może do tej pory dałeś jej powód by tak się zachowywała? – zapytała unosząc znacząco brew.
- I ty Brutusie przeciwko mnie? – zapytał ukazując białe zęby w uśmiechu.
- I tak byś się nie wykręcił od tego wyjazdu, dobrze o tym wiesz – powiedziała. Ray skinął głową w zamyśleniu.
- Masz rację. Tylko nie wiem czy wiesz na co się porywasz skarbie – odparł zakładając jej włosy za ucho – od jutra musisz udawać moją dziewczynę – Serina uśmiechnęła się i skubnęła jego koszulkę.
- Zacznie się zabawa – odparła przygryzając dolną wargę. Chłopak zaśmiał się serdecznie i pocałował ją w czoło.
- Idę pod prysznic – zakomunikował i wyszedł z kuchni wciąż uśmiechając się do siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:58:17 26-04-12    Temat postu:

Odcinek był super.
Widać,ze były Seriny chce do niej wrócić i cos do niej czuje,ale ona tego nie chce,bo jest szczęśliwa z Rayem. Jack on to poprostu umrze z tej zazdrości.
Oj babcia przyjechała będzie sie działo.
Ray sie nie wykręcić i Serina go wkopala. Ale jak tak patrząc to babcia jest bardzo miła,nie wyglada na taka wredna.
Ale w końcu mój ulubiony moment,bedą udawać pare zakochanych,to będzie naprawde super zabawa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:32:43 28-04-12    Temat postu:

A ja myślę, że wcale nie będą udawać zakochany. Paradoksalnie dzięki temu wyjazdowi wreszcie będą mogli przestać udawać sami przed sobą, że nic do siebie nie czują Jedyne w czym mogą i pewnie będą udawać nadal to kwestia przyznania się do swoich prawdziwych uczuć tej drugiej stronie.
Nie wiem czemu, zaświtała mi w głowie myśl, że w Palm Beach pojawi się również Jack ;P
No nic, jakby nie było i co byś nie wymyśliła, na pewno będę zadowolona. Czekam więc z niecierpliwością na kolejną dawkę Seriny i Raya
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:05:19 28-04-12    Temat postu:

Aguś no cóż ja mogę Ci powiedzieć? mogę tylko przyznać, że w Twojej wypowiedzi jest wiele racji, no ale to jest w pewnym sensie wiadome

Co do Jacka? hm..... sama jeszcze nie wiem co ja tu dla niego wymyślę. Nie wiem czy w ogóle jakoś wpłynie na relację między Seriną a Ray'em, bo nie ukrywam, że początkowo był tylko środkiem do celu, żeby Serina i Ray trochę się do siebie zbliżyli wkurzając do do granic. No ale jeszcze zobaczę, co by tam ciekawego wymyślić. Ostatnio nawet wpadł mi do głowy pewien pomysł, ale nie wiem co z niego wyniknie. Wyjdzie w praniu

Postaram się jak najszybciej wrzucić coś tutaj, ale jak to z tym będzie to się jeszcze okaże
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:19:17 07-05-12    Temat postu:

Wybacz, że dopiero teraz, ale siła wyższa. Choć szczerze mówiąc nie wiem, jak mogłam tak długo zwlekać z tak bombowym odcinkiem. Tak więc chcę byś wiedziała, że choćby się paliło i waliło, będę za każdym razem domagać się choćby jednej sceny z Ray'em i Seriną, bo są jednym z najlepiej wykreowanych duetów na tym forum. Ba, tej magii i namiętności, jakie wytworzyłaś między nimi mogliby Ci pozazdrościć najlepsi pisarze. Zabawni, uśmiechnięci, wolni, spontaniczni, a przede wszystkim łamiący dotychczasowe przekonania o życiu z dala od związków. Mimowolnie bowiem stają się sobie wybitnie bliscy i rozczulają ich sceny, które nigdy w życiu nie zadziałałby na ludzi o życiowym motto "bez zobowiązań" Osobiście pokochałam ich od samego początku i trwam w tym boskim stanie do dnia dzisiejszego Chociaż...Greta, jako babcia Ray'a urzekła mnie równie szybko, jak jej wnuk. Jest fantastyczną, sympatyczną kobietą - rzekłabym nawet, że równą babką, która marzy o szczęściu jednego z wnucząt. Nie mogę się już doczekać kolejnego odcinka, który na pewno będzie obfitował w różnego rodzaju atrakcje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:04:41 22-05-12    Temat postu:

Dla tych najbardziej niecierpliwych dzisiaj taki krótki
Następny postaram się wrzucić dłuższy i może więcej będzie się działo


ODCINEK 8

- Ładna okolica – odezwała się Serina wyglądając przez okno samochodu na rozpościerające się dzielnice Palm Beach. Po dwóch godzinach jazdy samochodem w końcu dotarli do rodzinnego miasta Ray’a. Przemierzając kolejne aleje domów jednorodzinnych, Serina nie mogła się nadziwić ile ludzie są w stanie wydać, by mieć lepszy i ładniejszy dom od sąsiada, większy basen w ogrodzie lub okazalsze ogrodzenie.
- Owszem – odparł Ray skręcając w kolejną uliczkę – spędziłem tu większość mojego życia, ale nadal kiedy tu przyjeżdżam zadziwia mnie malowniczość tego miejsca – uśmiechnął się.
- Trzeba zaznaczyć, że nie bywasz tu zbyt często – podjęła po chwili Serina z rozbawieniem – więc twoje odczucia są jakby…..uzasadnione? – droczyła się z nim. Kiedy na niego zerknęła posłał jej tylko buziaka w powietrze na co odpowiedziała śmiechem, po czym wjechał na podjazd starannie zadbanego domu. Serina wsunęła okulary na włosy i przyjrzała się z zachwytem. Może nie należał do najwspanialszych i największych rezydencji jakich mijali mnóstwo, ale był przepiękny. Emanowała od niego skromność i elegancja jednocześnie. Kremowe ściany, płaski dach i idealnie przycięte żywopłoty dodawały mu niezwykłego klimatu. Ray wyłączył silnik i uśmiechnął się do niej.
- Podoba ci się? – zapytał opierając ramie o jej fotel i wierzchem dłoni gładząc jej kark. Serina pokręciła głową i uśmiechnęła się szeroko.
- Żartujesz? Jest cudowny – odparła – i nie ukrywam doskonale pasuje do Grety – powiedziała rozbawiona. Ray roześmiał się pod nosem i wysiadł z samochodu. Obszedł go i otworzył dziewczynie drzwi wyciągając do niej dłoń.
- Zapraszam w moje skromne, rodzinne progi – odezwał się z udawaną nonszalancją. Serina parsknęła śmiechem.
- Czy ty kiedykolwiek bywasz poważny? – zapytała unosząc znacząco brwi. Ray przymknął jedno oko jakby nad czymś się zastanawiając.
- Nie – odparł po chwili ze śmiechem na ustach – a teraz – zaczął odgarniając jej, zmierzwione wiatrem włosy za ucho - trzeba zacząć przedstawienie – powiedział patrząc jej w oczy z uśmiechem.
- Widzę, że zabawa bardzo cie się podoba – zauważyła krzyżując ręce na piersi i udając oburzoną.
- Owszem – mrugnął do niej – zwłaszcza kiedy mogę cie bezkarnie całować – dodał uśmiechając się łobuzersko – poza tym nie znasz Grety. Dam sobie uciąć rękę, że w tej chwili przykleiła nos do okna i nas obserwuje czekając na dowód tego, że jesteś moją dziewczyną.
- Ach tak…….. – Serina uśmiechnęła się patrząc na niego znacząco – to zrób co trzeba, w końcu jesteś mężczyzną, prawda? – drażniła się i cofnęła o krok opierając o samochód. Ray zaśmiał się pod nosem i oparł dłonie na jej biodrach przyciągając ją do siebie po czym złożył na jej ustach gorący pocałunek skubiąc wargę na koniec. Serina zasyczała z bólu, a Ray tylko się uśmiechnął.
- A to za karę skarbie – powiedział i w tym samym momencie drzwi domu się otworzyły – mówiłem – wyszeptał zadowolony, że znów miał rację.
- Ray synku, myślałam, że się was nie doczekam – odezwała się drobna kobieta o blond włosach, które w słońcu mieniły się odcieniami miedzi. Uściskała Collinsa i wycałowała z każdej strony. Serina uśmiechnęła się do siebie na ten widok i domyśliła się, że to matka Ray’a. Do niej samej podeszła Greta i pocałowała ją w oba policzki na powitanie.
- Cieszę się, że jednak jesteście – powiedziała uśmiechając się – znając mojego wnuka, miałam obawy czy dotrzecie – dodała mrugając do niej.
- Przecież obiecaliśmy – odparła Serina – poza tym ze mną Ray nie miał tak łatwo. Ja dotrzymuję słowa – zaśmiała się i spojrzała mu w oczy.
- No synu, wiedziałem, że masz gust, ale to…… - ze schodów swobodnym krokiem zszedł mężczyzna w średnim wieku z lekkim zarostem na twarzy. Miał przyprószone siwizną włosy i przenikliwe niebieskie oczy, zupełnie jak u Ray’a.
- Richard Collins ojciec tego gagatka – powiedział głębokim ciepłym głosem wyciągając do niej dłoń – miło mi poznać dziewczynę syna.
- Mnie również miło państwa poznać – odparła Serina – wiele o państwu słyszałam i cieszę się, że mam okazję poznać państwa osobiście – uśmiechnęła się.
- Niestety gdyby nie Greta pewnie długo nasz syn trzymał by taką śliczną dziewczynę w ukryciu – powiedziała matka Raya i mocno ją uściskała – jestem Scarlet i gdybyś tylko czegoś potrzebowała to mów śmiało – zaoferowała.
- Dziękuję – odezwała się. Ray z uśmiechem na twarzy pokręcił głową i podszedł do niej obejmując ją ramieniem.
- Dosyć tego dobrego, bo mi ją zamęczycie – powiedział patrząc jej w oczy rozbawiony.
- Spokojnie synu – Richard poklepał go po ramieniu i zaśmiał się pod nosem.
- Dobrze wejdźmy do domu – zaproponowała Greta z uśmiechem – bagaże przyniesiecie później.
- A gdzie reszta? – zapytał Ray prowadząc Serinę do środka. Zanim jednak ktokolwiek zdążył odpowiedzieć ktoś z piskiem opon wjechał na podjazd.
- A o to kolejna nasza latorośl– odparła Scarlet rozbawiona. Młoda dziewczyna z długimi brązowymi włosami wyskoczyła z samochodu jak poparzona i z całych sił trzasnęła drzwiami.
- Spadaj! – warknęła i ruszyła w stronę domu. Chłopak wysiadł z auta i rozłożył bezradnie ręce.
- Vivi na miłość boską! – jęknął. Dziewczyna chwyciła kamień który leżał na trawniku i rzuciła przed siebie. Mimo jej zamiarów ominął samochód chłopaka i uderzył w ścianę garażu. Warknęła wściekła.
- Kochanie…….
- No rzutu to ona nie ma po mnie – powiedział Richard zakładając ręce na piersi i przyglądając się całej sytuacji z rozbawieniem.
- Akurat to Viv może mieć po dziadku. Raz udało mu się trafić do celu – odparła z kpiną Greta – i o to jesteś – dodała. Serina zerknęła na Ray’a, który podobnie jak ona starał się powstrzymać by nie wybuchnąć śmiechem. Vivi pokazała chłopakowi środkowy palec i nie czekając dłużej ruszyła przed siebie. Chłopak machnął ręką i odjechał z piskiem opon.
- Vivone mamy gościa – odchrząknęła Scarlet kiedy córka do nich podeszła.
- Przepraszam – rzuciła do Seriny z przyjacielskim uśmiechem – a ty powinieneś ode mnie zarobić – zwróciła się do brata po czym pacnęła go w ramię – jak mogłeś tak długo nie przyjeżdżać? – zapytała z oskarżeniem. Ray zaśmiał się pod nosem. Ile to już razy słyszał to oskarżenie z ust siostry.
- Chodź no tu – polecił. Dziewczyna ze śmiechem rzuciła mu się na szyję mocno go przytulając – stęskniłaś się? – zapytał kiedy już się od niego oderwała.
- A ty nie? – zapytała unosząc znacząco brew.
- Jasne, że tak – odparł mrugając do niej i trącając jej nos palcem. Odwrócił się w stronę Seriny – poznaj Serinę Milano – przedstawił – moją dziewczynę – dodał. Vivi uśmiechnęła się do niej i podała jej dłoń.
- Kiedy mama mi powiedziała, że Ray przyjedzie z dziewczyną to nie mogłam w to uwierzyć - powiedziała i zaśmiała się serdecznie – Vivone, ale mów do mnie Vivi – mrugnęła do niej – no i przepraszam za to – przewróciła oczami – zamieszanie.
- Nie ma sprawy – powiedziała Serina i pochyliła się nad nią – w dużej wickości faceci do palanci – dodała uśmiechając się.
- Już cie lubię – odparła a Ray wybuchnął śmiechem na te słowa.
- Wiedziałem, że tak będzie – stwierdził i objął Serinę ramieniem – chodźmy do środka – zaproponował.




Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 21:19:52 22-05-12, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:02:58 22-05-12    Temat postu:

Tym razem jestem na czas

Cytat:
Akurat to Viv może mieć po dziadku. Raz udało mu się trafić do celu – odparła z kpiną Greta – i o to jesteś – dodała.


:hahaha: Uwielbiam Gretę! Zresztą cała rodzina Raya jest fantastyczna a opis tej scenki po prostu genialny. Cudownie byłoby ujrzeć to wszytko na szklanym ekranie
No i to, co jest między Rayem i Seriną... Nie sposób opisać jak świetnie udało Ci się wytworzyć między nimi taką niespotykaną chemię. Nawet najmniejszy gest wydaje się być pełen uczuć, choć żadne z nich się do tego nie przyznaje. Rozpływam się, czytając o nich ;D
Przepraszam za mało składny komentarz, ale sajgon w pracy w połączeniu z upałem daje mi się we znaki Czekam z niecierpliwością na dalsze przygody Raya i Seriny w Palm Beach a czuję, że całkiem sporo się tu będzie działo Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 10, 11, 12  Następny
Strona 3 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin