Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"It's only a dream" - fanfick oparty na PB
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:44:26 19-09-08    Temat postu:

Dla tych, ktorzy czekali...

Episode 32 - "Nicole"

Tylko zbielałe kości zaciśniętych na broni palców świadczyły o tym, że John ledwo powstrzymał się od zadania śmiertelnego ciosu. Ręce miał już wolne, kajdanki otworzył kluczem zabranym senatorowi. Teraz, powoli i spokojnie, powiedział:

- Nie wierzę ci. Moja rodzina to zbyt wielki atut, na pewno nie pozbyłeś się ich tak łatwo. Podaj mi adres, a może nie będziesz cierpiał.

Messini westchnął, jak nauczyciel karcący niepokornego ucznia.

- Już ci mówiłem, że Antoine miał swoje rozkazy. Owszem, może i byli cennymi zakładnikami, ale tak naprawdę liczył się tylko John Jr. A on jest w bezpiecznym miejscu.

- Póki będzie w twoich łapskach, nigdy nie będzie bezpieczny - Abruzzi nie dał po sobie znać, co przeżywa w głębi serca na wieść o śmierci swojej rodziny. Messini mógł blefować - i oby tak było, tak będzie lepiej zarówno dla senatora...jak i dla duszy Johna.

- Nigdy nie dowiesz się, gdzie on jest. Mogę ci tylko powiedzieć, że jego nauką zajmuje się nasz najlepszy człowiek - senator uśmiechnął się, nadal pewny siebie, po czym rozparł w fotelu, jakby jechał na piknik. - Ostatnio twój syn był mu bardzo posłuszny, zwracał się do niego "Nauczycielu", śmiem nawet twierdzić, że był wprost zafascynowany osobą swojego mistrza.

- Podaj mi jego nazwisko - głos Johna był całkowicie spokojny, tylko lufa broni wbiła się bardziej w żebro Giacomo.

- Simone Anderetti. Poznałeś go dzisiaj. Mój zastępca, a może i następca. Chyba, że to twój syn przejmie po mnie wszystko to, co budujemy.

Mahone zbladł w jednej sekundzie. Jeśli chłopakiem Abruzziego zajmuje się ten sam mężczyzna, o którym w tej chwili mówi senator, to dzieciak jest już stracony. Zarówno na ciele, jak i na duszy.

- Simone Anderetti? - odezwał się był agent. - Czy może raczej Theodore Bagwell?

- Widzę, że zawsze można liczyć na pański intelekt, panie Mahone - odpowiedział Messini. - Tak, ma pan rację, siedem lat temu ten człowiek nosił jakże chlubne nazwisko. Dokładnie to, które pan przed chwilą wymienił.

- Ta oślizgła gnida uczy mojego syna? - palec Johna zadrgał niebezpiecznie na spuście pistoletu wbitego w ciało senatora. - Pozwoliłeś mu na to wiedząc, że w przeszłości...

- Ty nic nie rozumiesz. Właśnie dlatego mu pozwoliłem. Kiedy w końcu do ciebie dotrze, że to ja decyduję o życiu, śmierci i losie twojej rodziny - jakże bardzo zubożonej przez twoją niesubordynację! Oddałem Johna Jr. pod opiekuńcze skrzydła Anderettiego po to, by chłopak nauczył się postępowania w Rodzinie, a jednocześnie w celu wynagrodzenia Simone za nieskazitelną służbę. Jeśli ich obu połączy coś więcej, niż tylko Rodzina, nie będę się sprzeciwiał.

- Ty...- Johnowi brakło słów. - Jesteś jeszcze większym psychopatą od T-Baga.

- Uznam to za komplement. A teraz bądźcie tak łaskawi i odeślijcie mnie w jakieś bezpieczne miejsce, chciałbym już wrócić do pracy.

- Myślisz, że po tym, co zrobiłeś z Sylvią i Nicole, puszczę cię wolno?

- Ja nie myślę. Ja to wiem. Nigdy nie dotrzesz do chłopaka, nawet z pomocą pana Alexa, niechlubnie zajmującego się teraz pracą dla mafii, którą tak pogardzał. Moja śmierć nic ci nie da, ściągnie tylko na głowę policję z całego kraju - pamiętaj, że jestem senatorem. Na moją współpracę z mafią też nie masz żadnych dowodów. Nikt ci nie uwierzy, John. Możesz sobie być zmartwychwstałym Abruzzim, jedyne, co przez to osiągniesz, to fakt, że będą cię ścigać na całym świecie, przez swój powrót staniesz się jeszcze sławniejszy, niż wcześniej - rozpozna cię każdy, w każdym kraju, w każdym mieście, na każdej ulicy. A policja z całą pewnością zrobi wszystko, żeby cię ująć. Chyba, że wcześniej zginiesz z rąk moich ludzi. Nie zapominaj też o swojej twarzy - nie należysz do najpiękniejszych ludzi na świecie po tym wypadku. Jesteś widoczny jak na strzelnicy.

Salvatore Benigno w milczeniu przypatrywał się synowi Johna. Taki młody, a sprawiał wrażenie doświadczonego, kroczącego wybraną przez siebie drogą - w końcu to on prosił matkę, by pozwoliła mu jechać z członkami Rodziny, by mógł kontynuować naukę i w przyszłości godnie zastąpić ojca. Ojca! Benigno prychnął cicho, by nikt go nie usłyszał. Co ta rodzinka widziała w takim buntowniku, jak John Abruzzi? Zawsze mający odmienne zdanie, próbujący kłócić się z Messinim i co najgorsze - mającego czasem skrupuły! A teraz ten chłopak, nadzieja Giacomo, wpatruje się w świat za oknem i najprawdopodobniej rozmyśla o swoim ojcu z podziwem, a może i z tęsknotą.

Istotnie, młodzieniec analizował teraz słowa Nauczyciela. Doszukiwał się w nich jakiejkolwiek luki, usiłował znaleźć coś, co pozwoliłoby uwierzyć, że to wszystko nieprawda, że Anderetti go okłamał, ale cała historia wyglądała tak naturalnie...Poza jednym szczegółem - zachowaniem jego ojca. Mało pamiętał z charakteru starszego Johna, ale wręcz nie mieściło mu się w głowie, że ojciec mógłby stać się takim, jak przedstawił go Simone. Czy wszyscy, łącznie z matką, mogli się tak pomylić?

W samochodzie zapadła na kilka chwil cisza, przerwana dopiero sygnałem telefonu Messiniego. Abruzzi sięgnął do kieszeni Giacomo i wyjął komórkę, po czym nacisnął przycisk odbioru połączenia.

- Halo? Senatorze? - odezwał się Antoine po drugiej stronie słuchawki.

- Senator jest chwilowo niedostępny - ponury głos obwieścił Murzynowi, że coś poszło nie tak.

- Widzę, że przejąłeś dowodzenie, Abruzzi - Antoine od razu zorientował się w sytuacji. - Co zrobiłeś z Messinim?

- Właśnie się zastanawia nad wyborem śmierci. Zaproponuję wam wymianę - senator za moją rodzinę. Całą.

- Czyżby Giacomo ci nie powiedział? - zaśmiał się Murzyn. - Miał do mnie zadzwonić o pewnej godzinie. Nie zrobił tego, więc ja zrobiłem, co do mnie należało. Trzeba przyznać, że Sylvia była dzielna - nawet nie uroniła jednej łzy, kiedy na jej oczach topiłem małą Nicole we własnej krwi. Twoja żona była bardzo piękna, John. Nawet po tym, jak potraktowałem ją...cóż, zabawiłem się z nią nieco, nim ją zabiłem. Miała takie cudowne ciało, szkoda, że nie miałem więcej czasu, mówię ci, aż do teraz pamiętam, jak było wspaniale, gdy...

- Zamilcz! - jeden krótki rozkaz Abruzziego był jak smagnięcie biczem. - Za dwie godziny masz być przy barakach pod Sunset Road. Przywieziesz tam mojego syna i...- nagle głos mu się załamał. - I zaprowadzisz do żony i córki.

- Widzę, że nadal nie wierzysz, że ich zabiłem - Murzyn pokręcił głową, niezadowolony. - Dobrze, w takim razie zadzwonię do ciebie za kilka minut, muszę się z kimś skontaktować w sprawie twojego syna, bądź gotów. A teraz chcę porozmawiać z senatorem.

- Zrobisz to dopiero, gdy się spotkamy - powiedział John i zakończył połączenie.

- Sunset Road? - odezwał się Mahone. - Myślisz, że tam się zjawi? A potem puścisz wolno tego gnojka?

- Po prostu jedź - usłyszał tylko.

Przejechali już spory kawałek, kiedy znów odezwał się telefon senatora. Tym razem nie było to połączenie, a MMS z filmikiem video. Abruzzi, nadal w posiadaniu aparatu, wcisnął odpowiedni przycisk i odebrał przekaz. Na ekraniku zobaczył ciemne pomieszczenie, w tle było słychać głos Antonine:

"Jak prosiłeś, rozmawiałem z właściwym człowiekiem. Zgodził się na nasze spotkanie przy Sunset Road. W międzyczasie wysyłam ci ten krótki filmik, byś był grzeczny podczas rozmowy z nami".

Tutaj wypowiedź Murzyna się kończyła, a widok przesunął się powoli w kąt filmowanego pomieszczenia. John starał się coś dojrzeć, jednocześnie cały czas pilnując Messiniego. Nie było to zbyt łatwe, ale jakoś sobie radził, tym bardziej, że Giacomo nie był głupi i nie próbował ucieczki - sekundę po ewentualnej próbie wyskoczenia z samochodu posłanoby za nim grad strzałów.

Wreszcie kamera się zatrzymała, docierając do czegoś leżącego w rogu pokoju, czy czym było to miejsce, a potem zrobiła powolny najazd na tajemniczy kształt. Abruzzi dopiero teraz zorientował się, że cały czas wstrzymywał oddech, obawiając się, co ujrzy. I miał rację. Najpierw dojrzał koc, który zabrała ciemna ręka, należąca do Antoine, a potem zobaczył to, co było ukryte pod kocem. I po raz pierwszy w życiu miał ochotę krzyczeć. Nie zrobił tego jednak, a niemo wpatrywał się w to, co ukazywał mały ekranik telefonu. Nagranie się skończyło, a on siedział w ciszy.

Messini domyślił się, co przesłał Johnowi Antoine i powiedział spokojnie:

- Skoro już znalazłeś potwierdzenie moich słów, może w końcu zrozumiałeś, że jesteś stracony? Dobrze ci radzę, odpuść, oddaj się w nasze ręce, a potraktujemy cię...w miarę łagodnie.

Abruzzi przemówił dopiero po dłuższej chwili, głosem tak chrapliwym, jakby dławił w sobie ogrom uczuć, chcących jednocześnie wydostać się z jego gardła. Mówił z wyraźnym wysiłkiem, nie chcąc wypuścić z serca tego, co zakwitło w nim po obejrzeniu wysłanego nagrania.

- Jesteś mi potrzebny. I dlatego żyjesz. Ale nie potrwa to długo.

Giacomo roześmiał się drwiąco:

- Powiedz mi coś. Dla kogo tak walczysz? Dla córki, której już nie masz? Dla żony, którą również straciłeś? A może dla syna, który nie będzie chciał cię znać? Czy też dla siebie? Tylko po co? Żeby znów uciekać, uciekać przez całe życie? Jaki to ma sens, John? Zawróć, a twoja męka na zawsze się skończy.

Komisarz Valverde ze zdumieniem słuchał tego cichego, pokornego księdza, jaki przed nim stał:

- Chce się ojciec widzieć z Lincolnem Burrowsem Juniorem? Ale po co? Przecież ten typek pomagał przestępcy w uciecze, na pewno nie będzie chciał się wyspowiadać.

- Daj mu szansę, komisarzu. Czuję, że potrzeba mu rozmowy ze sługą Bożym - odparł przybysz.

- Dobrze, jak chcesz, tylko najpierw muszę cię przeszukać - zgodził się policjant, po czym dokonał rewizji.

- Wszystko w porządku, sługo prawa? - zapytał ksiądz, kiedy Valverde skończył.

- Tak, poza różańcem nic przy sobie nie masz - zażartował niezbyt udanie komisarz. - Możesz wejść.

Sługa Boży dostojnym krokiem wszedł do otwartej przez policjanta celi i skinieniem głowy podziękował.

- Zostaw nas samych, sługo prawa, niech chłopak ma szansę wyznać grzechy w spokoju.

- Dobrze, ale nic nie kombinuj! - ostrzegł go komisarz i wrócił do biurka, gdzie czekała gorąca kawa.

Ksiądz pochylił się nad załamanym LJ'em, który do tej pory nie podniósł głowy i szepnął:

- Wyznaj grzechy, synu. Co skłoniło cię, by pomóc temu mężczyźnie - opowiedz mi wszystko, bym mógł ci pomóc.

- Mnie nic nie pomoże - rzekł chłopak, ale coś mu się nie zgadzało. Spojrzał na księdza i ze zdziwienia otworzył szeroko oczy.

- A może jednak? - uśmiechnął ksiądz do więźnia.

- Wiedziałem, że mnie nie zostawisz, wujku, wiedziałem! - szepnął LJ, uszczęśliwiony.

- Nie zdradź mnie! - ostrzegł go Michael i przysiadł obok bratanka. - Mam pewien plan, ale musisz coś zrobić...

The end of episode 32
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ani_romo
King kong
King kong


Dołączył: 27 Gru 2008
Posty: 2746
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:54:59 18-02-09    Temat postu:

Wooow! Masz super styl pisania. Chciałabym przeczytać dokłanie (od samego początku do końca) coś Twojego, ale obawiam się, że w tej chwili nie dam rady.

Ale już po krótkim fragmencie stwierdzam, że jesteś genialną pisarką
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:58:10 18-02-09    Temat postu:

Nie zasługuję na takie pochwały, naprawdę. Czasem coś mi się uda lepiej napisać i tyle. Ale i tak dziękuję .

Może kiedyś się uda...zapraszam .

(W "Pogarda i miłość" jest pewien aktor, tak swoją drogą .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ani_romo
King kong
King kong


Dołączył: 27 Gru 2008
Posty: 2746
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:22:27 18-02-09    Temat postu:

Z całą pewnością zasługujesz Pisanie naprawdę bardzo dobrze Ci wychodzi
Nie każdy tak potrafi.

Wiem, przed sekundą byłam w temacie "PiM"; powierzchownie przejrzałam obsadę i przeczytałam kawałek telki, jestem pełna podziwu.
Podtrzymuję to co napisałam, wszystko super i oby tak dalej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:32:21 18-02-09    Temat postu:

Po prostu to lubię, sprawia mi to ogromną przyjemność...Wkładam w to serce.

Obsada jest dość szeroka...i może się jeszcze zwiększyć . A mnie się wydawało, że początkowe odcinki nigdy mi nie wychodzą...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ani_romo
King kong
King kong


Dołączył: 27 Gru 2008
Posty: 2746
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:38:41 18-02-09    Temat postu:

Wychodzą, wychodzą. Początki zawsze są najtrudniejsze

I właśnie widać to serce w tym co piszesz. Widać, że się angażujesz i piszesz to z pasją, a nie jakieś takie hop siup żeby tylko coś napisać.

Obsada no... dość dużo tych ludzi tam jest. Ciężko jest mi się połapać kto jest kim, musiałabym to bardzo dokładnie przeczytać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:44:58 18-02-09    Temat postu:

Dokładnie, bo potem już łatwiej pisać, jak się ma ustalone "charakterki".

Bo pisanie to moje życie - po prostu.

Nie bój się . W "PiM" wprowadzam ich dość wolno .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lilijka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 18 Lip 2007
Posty: 14259
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Neverland
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:54:48 18-03-09    Temat postu:

Przeczytalam na razie tylko 4 odcinki, ale jutro zerknę na więcej - szczere mówiąc spodziewałam się czegoś, co mnie nie zainteresuje... a tu takie zaskoczenie Miłe oczywiscie, to jest swietne! Niesamowity klimat, wszystko takie tajemnicze... mniam ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:37:47 19-03-09    Temat postu:

OO, dziękuję bardzo, że to czytasz! Poprawiłaś mi humor po całym dniu! Będzie to trochę zakręcone, oj będzie .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lilijka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 18 Lip 2007
Posty: 14259
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Neverland
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:02:09 20-01-10    Temat postu:

Wielka prośba - mogę dostać to spakowane na jakimś serwerze, żeby móc elegancko ściągnąć? Chcę sobie przetransportować na komórkę i jeszcze raz, od początku, na spokojnie przeczytać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:59:30 20-01-10    Temat postu:

Pewnie, że możesz, ale chyba bez zdjęć, prawda? Nie sądziłam, że ktoś to jeszcze czyta...a to dobrze, bo się niedługo szykuje tutaj kontynuacja .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:59:58 20-01-10    Temat postu:

Dupel.

Ostatnio zmieniony przez BlackFalcon dnia 19:13:59 20-01-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:00:16 20-01-10    Temat postu:

Dupel.

Ostatnio zmieniony przez BlackFalcon dnia 19:13:36 20-01-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lilijka
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 18 Lip 2007
Posty: 14259
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Neverland
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:58:27 20-01-10    Temat postu:

Bez, bez, tylko z tym tłumaczeniem z pierwszego postu, bo "PB" nie oglądałam, a na kompie coś trudno mi się ostatnio czyta, a z komórką to się pod kołderką ułożę i czytam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23524
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 3:23:05 24-01-10    Temat postu:

Może być w pliku tekst? -

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 8 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin