Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

,,Oddaje Ci Wolność" Levyrroni (+18) Rozdział 40 OSTATN
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 16, 17, 18  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anetta418
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 3096
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Siedlce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:13:05 11-06-11    Temat postu:

ROZDZIAŁ 8


Po tym wyznaniu córka ,zamilkła i wpatrywała się w śpiącego blondyna.Vici już powoli zaczynała obawiać się ostrej reakcji ze strony małej.Wątpliwości zaczęły ją ogarniać, co do tego czy postąpiła dobrze.Już miała zamiar zacząć jej wszystko wyjaśniać ,gdy poczuła jak w kieszeniach spodni zaczęła wibrować jej komórka.Przeprosiła na chwilę małą i wyszła na korytarz.W tym czasie Sofi wciąż gapiła się na Daniela.Kiedy się poruszył, szybko zabrała rękę ,która miała zamiar go pogłaskać, po policzku.Nagle podniósł głowę i jego spojrzenie padło na siedzącą dziewczynkę.
- Hej! - powiedział spokojnym i łagodnym tonem uśmiechając się do niej miło.
Zarumieniła się i nic nie mówiąc dalej patrzyła,blondyn rozumiejąc,że się wstydzi lub go boi powolutku wyciągnął do niej rękę i powiedział.
- Jestem Daniel ,a ty księżniczko ?
- Sofia. - odpowiedziała podając mu dłoń i uśmiechając od razu serdecznie.
- No ,więc księżniczko Sofi, miło mi cię poznać. - rzekł całując ją w rączkę.
- Fajny jesteś, wiesz?I ładny! - dodała na koniec ponownie się uśmiechając.
- Ekhym... dziękuję ,aczkolwiek uważam,że ładna,co tam śliczna jesteś ty !
- Mam to, po tobie ...i mamie. - odpowiedziała szybko już bez krzty skrępowania.
- Po mnie ? - zapytał zdziwiony.
- Tak, skoro jesteś moim tatą.
Zamurowało go,nie mógł uwierzyć w to co słyszy.,,Powiedziała jej,powiedział." myślał ,a jego serce coraz bardziej napełniało się radością. Mała widząc ,że rodzic nic nie mówi dodała;
- Mama tak powiedziała,a ona nigdy nie kłamie.
,,Hym ...co do tego ,to miałby wątpliwości" pomyślał,ale teraz miał to gdzieś ,uśmiechnął się do córki i powiedział;
- No i nie kłamała,jestem twoim tatą. Cieszysz się ,czy...
- Bardzo ! Bardzo, się cieszę ! - krzyknęła nie dając mu skończyć zdania.
Gdy zarzuciła mu ręce na szyję i wtuliła się w niego,odruchowo mocno ją objął,a w jego oczach pojawiły się łzy radości.Tuląc się do niego mówiła;
- Teraz wiem, po kim mam takie włosy i oczy. Mama ma ciemne włoski,a oczy czekoladowe ,ale ja mam wszystko takie jak ty. I dlatego jestem taka ładna. - skwitowała na koniec siadając z powrotem na miejsce.
- A co , po mamie nie była byś ładna ? - zapytał by nawiązać dalej rozmowę.
- No ,też! Mama,właśnie gdzie ona jest ? - zapytała nagle.
- Jak to,to nie wiesz gdzie poszła ? - zapytał zdziwiony.
- Wyszła na korytarz, bo telefon dzwonił ,ale już długo jej nie ma.
- Poszukam jej może ? - rzekł wstając z krzesła.
- Ale wrócisz ? - zapytała niepewnie.
- Jasne skarbie,że tak. - powiedział całując ją w policzek.
Po wyjściu blondyna ,mała się położyła,a on zaczął po korytarzu szukać brunetki. Kilka minut później wpadł na nią kiedy wychodziła z gabinetu lekarza.
- O ,już wstałeś ! - powiedziała uśmiechając się do niego.
- Yhym. Co ci powiedział,są już wyniki ? - zapytał zatroskany.
- Nie ma,ale rano te badania co robili jej wczoraj wyszły dość dobrze. - odpowiedziała zadowolona.
- To znaczy ? - zapytał nie bardzo rozumiejąc.
- No,że na chwilę obecna jej stan jest stabilny. - odparła.
- To dobrze. - skwitowała biorąc głęboki wydech jakby mu kamień z serca spadł.
- Dobra,choć do niej,nie chcę by zaczęła się niepokoić. - powiedziała pociągając go za rękaw.
- Vici ! - rzekł łapiąc ją za rękę.
- Tak ? - zapytała przystając i odwracając się do niego.
- Dziękuję. - powiedział i się uśmiechnął.
- Ale ,za co ? - zapytała nie bardzo kapując.
- Że jej powiedziałaś. - odparł.
- Hym...nie ma za co,prędzej czy później trzeba było to zrobić. - rzekła wzruszając ramionami. - No i jak ,spodobałeś się jej czy nie ?
- A,i owszem. - odpowiedział ukazując rząd białych równych zębów w uśmiechu.
Jak tylko weszli do sali,na jej twarzy pojawił się radosny uśmiech.
- Jesteśmy!
- Fajnie,bo ja głodna.
- Szczerze mówiąc ,ja też.
- A na co macie ochotę ? - zapytała brunetka.
- Naleśniki ! - powiedzieli oboje jak na zawołanie.
Cała trójka spojrzała na siebie,po czym wybuchnęli śmiechem.
- Dobra,pojadę po nie. - powiedziała Victoria jak już opanowała śmiech.
- Może ,ja ...
- Nie,zostań!Poznajcie się,lepiej. - powiedziała klepiąc go po ramieniu po czym nachyliła się by ucałować małą.
Na koniec zebrała dokładne zamówienie i opuściła szpital, w drodze myślała cały czas o swojej dwójce. Co prawda Daniel już od dawna nie był jej,ale dziś widząc ich ,i jego jak spał trzymając mała za rączkę poczuła się jakby byli rodziną.Ten jeden dzień mogła sobie pozwolić na udawanie,że tak jest. Tym czasem on, próbował lepiej poznać Sofię tak jak poradziła im to brunetka. Najpierw mała opowiedziała mu o sobie,co lubi,a czego nie. Potem ,zaś ona wzięła go w ogień pytań. Początkowo wszystko szło gładko,ale kiedy zapytała;
- A czemu nie jesteś z mamusią i z nami nie mieszkasz ?
Zamurowało go. Siedział szukając w myślach dobrego wyjaśnienia.Niestety ,nie znalazła takiego. Coś jednak musiał jej odpowiedzieć,więc postanowiła ,że powie prawdę. O tym jak to byli małżeństwem ,a on wszystko schrzanił,bo nie chciał przyznać się przed sobą samym, do swoich uczuć wobec jej matki. Już miała zacząć opowiadać ,gdy do sali weszła Viki z naleśnikami.I tak rozmowa została przerwana, z jednej strony się ucieszył,ale z drugiej chciał mieć to za sobą. Gdy brunetka już rozpakowała śniadanko i podzieliła ,cała trójka zaczęła jeść ,potem wyszli na dwór. Ze względu na piękną pogodę siedzieli na dworze aż do obiadu.W między czasie do szpitala wpadł Martin z Paulą,a potem Izabela. Dzień upływał im w bardzo dobrej atmosferze,bawili się ,żartowali jak by naprawdę byli rodziną. Koło 16.00 zaczęły powoli zżerać ich nerwy bo wyniki miały być już niedługo. Jednak by nie martwić małej starali się to ukryć jak tylko mogli. Grali w różne gry by umilić sobie czas w sali i zagłuszyć krążące myśli.Trzy godziny później lekarz zaprosił ich do gabinetu. Sofie zostawili pod opieką Mari która przyszła nie dawno w odwiedziny do wnuczki. Rzecz jasna ,mała ucieszyła się z posiadania drugiej babci jak i cioci (czyt.Sandry). Brunetka cała zdenerwowana usiadła w fotelu czekając na, to co powie lekarz. Daniel usiadł obok niej na drugim fotelu i wziął ją za rękę. Ten gest sprawił jej radość. Wiedziała,że i jemu zależy do zdrowiu małej.Mimo nerwów byli pełni nadziej ,że wszystko poszło jak należy,niestety kilka minut później świat obojga runą po raz kolejny.
- Przykro mi,ale pan nie może być dawcą. - orzekł doktor.
Spojrzeli najpierw na lekarza,potem na siebie i równocześnie zapytali;
- Dlaczego ?!!!
- Bo widzicie państwo, wyniki wskazują na to,że pan nie jest ojcem tej dziewczynki.
- To ,żart ?! - zapytała Victoria nic nie rozumiejąc.
Przecież tylko z Danielem spała ,więc jak to możliwe by on nie był ojcem Sofi ? To błąd ,jakaś pomyłka !Cholerna pomyłka! myślała,natomiast blondyn spojrzał na nią pytającym i piorunującym wzrokiem.
- To ,żaden żart proszę pani. - odpowiedział spokojnie lekarz.
- Pan chyba kpi ?!Przecież,ja dobrze wiem z kim spałam i wiem ,na pewno,że ten człowiek jest ojcem mojej córki! - mówiła oburzona.
- Zarzuca mi pani kłamstwo ? - zapytał lekarz.
- Doktorze ,czy jest możliwość ,że podmieniono moje próbki do badan ? - zapytał spokojnie blondyn choć serce waliło mu jak szalone.
Był zdenerwowany, zszokowany i sam nie wiedział co mam myśleć.
- Nie możliwe,wczoraj zaraz po pobraniu próbek zaczęto je badać. - tłumaczył spokojnie.
- Czyli ten wynik jest pewny ? - zapytał dla większej pewności.
- Tak. - odpowiedział pewnie.
To wystarczyło,blondyn od razu wstał i bez słowa wyszedł z gabinetu.Nic z tego nie kapowała,dobrze wiedziała,że w jej życiu jak i łóżku był tylko jeden mężczyzna. Kiedy wyszedł ,wybiegła za nim.
- Daniel ! Słyszysz,zaczekaj!Posłuchaj ...
- Czego ,no czego do cholery ?!!!Kolejnych kłamstw ?!!!Bajek na temat pokrewieństwa między nią,a mną ?!!! - krzyczał wściekły.
- To nie tak,to...
- Nie tak, a jak ?!!!Może lekarz kłamie ?!A ,może ty zapomniałaś już,że poza mną spałaś z kim innym,albo szukasz rozpaczliwie dawcy!Wiesz co,szczerze gdybym mógł oddałbym ten cholerny szpik, bez względu na to czy jestem jej rodzicem, czy nie!Niestety nie mogę,żałuję.Tak samo jak tego ,że znowu pojawiłaś się w moim życiu ! Od zawsze kłamałaś ,miałem nadzieję,że to się zmieniło ,widać myliłem się,co gorsza w tych kłamstwach, zaczęła pomagać ci rodzinka! A do diabła z wami wszystkim,niech was szlag trafi,żal mi tylko tej małej,nie zasłużyła na taką matkę jak ty!!!
Po wyrzuceniu z siebie całej złości wyszedł bez słowa.Nie zatrzymywała go, była za bardzo zszokowana.Ból rozdzierał jej serce,łzy spływały po bladych policzkach. Bolało ją to jak cholera tym bardziej,że miała pewność swojej racji.Blondyn nie czuł się wcale lepiej,wystarczył dzień,jeden dzień by pokochał tą kruszynę ,by znowu uwierzył,że odzyska Victrię,ale po wyznaniu lekarza jego nadzieję prysły.Świat po raz kolejny runął u jego stóp boleśnie go raniąc Przy niej starał się zachować twarz,poza tym był wściekł i rozgoryczony po takich nowościach.Znowu go oszukano, to bolało.Dlatego tak na nią naskoczył.I dlatego też teraz płakał wsiadając do samochodu.Jego marzenia o odzyskanie serca brunetki i założeniu z nią na nowo rodziny prysły.Nie wiedział co bardziej go teraz boli,ponowna strata?Kłamstwo ?Czy to,że nie jest ojcem małej ?Jedno wiedział na pewno, każda z tych rzeczy, rozdarła jego serce na miliony malusieńkich kawałeczków.Każde z nich cierpiało,jednak największą poszkodowaną w tym wszystkim była Sofia,oboje o tym wiedzieli. I oboje po mimo swojego bólu zastanawiali się co teraz ,co z małą ?Czy znajdzie się dawca na czas ?


Przepraszam ,że tak długo nic nie dodawałam ,ale wyskakuje mi iż strona jest niebezpieczna. Miłego czytania Dedykacja dla Was Wszystkich
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:25:16 11-06-11    Temat postu:

Boski rozdział :* Mam nadzieję, ze to jednak pomyłka lekarzy i szybko zostanie odkryta... bo nie chce aby Sofia umarła...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:39:31 12-06-11    Temat postu:

jak to możliwe że Danilel nie jest ojcem Sofii
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
miluska420
King kong
King kong


Dołączył: 17 Maj 2011
Posty: 1545
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Radom
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:06:12 13-06-11    Temat postu:

No właśnie jak to możliwe?
też czekam na nowy cinek;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mia Colucci Arango
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 679
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:37:33 14-06-11    Temat postu:

A już miałam nadzieje że wrócą do siebie:) Na pewno lekarz pomylił się albo ktoś podmienił wyniki lub próbkę Przecież nie podobno żeby Victoria kłamała
Czekam na nowy cinek:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
miluska420
King kong
King kong


Dołączył: 17 Maj 2011
Posty: 1545
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Radom
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:13:30 15-06-11    Temat postu:

no tak to nie możliwe żeby Viki kłamała, a poza tym małajest za bardzo podobna do Daniela!!! nie możesz ich rozdzielić, muszą wrócić do siebie!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mia Colucci Arango
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 679
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:06:39 15-06-11    Temat postu:

A może "narzeczona" Daniela dowiedziała się że ma córkę albo że zależy mu na Victorii i podmieniła wyniki:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anetta418
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 3096
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Siedlce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:58:37 18-06-11    Temat postu:

ROZDZIAŁ 9


Wszedł do domu trzaskając drzwiami,od razu udał się na górę, do sypialni.Był tak wściekły,że nie zauważył Sandry która po chwili wtargnęła do jego pokoju bez zaproszenia.Spojrzał na nią niezadowolony.
- Wyjdź,nie mam ochoty na towarzystwo. - rzekł rozkazująco.
- Ale ja mam. - odpowiedziała siadając na łóżko po turecku.
- Sani,powiedziałem ...
- Tak wiem,słyszałam.Jednak widzę ,że coś ci dolega i póki nie powiesz co,nie wyjdę! - powiedziała spoglądając pytająco na brata.
- Jestem wściekły, nie widać?! - zapytał uniesionym tonem ściągając z siebie koszulę.
- Widać,tylko czemu ? - zapytała spokojnie.
- Bo mam dość,ona wciąż mnie okłamuje ,igra ze mną !Cholera myślałem,że ...że to jedyna osoba, na której mogę polegać!Która nigdy mnie nie okłamie,nie oszuka!A tym czasem, to ona...ona zadaje mi największe rany! - krzyczał wściekły chodząc od kąta w kąt jak rozjuszony byk.
- Mówisz o Viki ? - zapytała dla pewności ,bo w sumie czuła ,iż to o niej gada blondyn.
- A niby o kim ,do cholery ?!Jasne ,że o niej! - krzyknął ciskając koszulą na łózko.
- Co znowu zrobiła,hym...
- Wyobraź sobie,że jej mądry braciszek ściągnął mnie tu mówiąc,że Sofia to moja córka. Byłem w szoku ,bo Viktoria zaprzeczyła gdy ostatnim razem oto pytałem,no ale wiadomość ,że dziewczynka jest moja.Do tego chora, wystarczyła bym rzucił wszystko i tu przyleciał. I po co ?!!!Po to, by dobę później usłyszeć,że nie tylko nie mogę jej uratować.To jeszcze,że nawet nie jestem, jej ojcem !I już cholera, sam nie wiem, komu mam wierzyć,a komu nie!Co do cholery, jest grane?!Bo Viki w szpitalu przysięgała,że jest to moje dziecko. - rzekł na koniec siadając obok siostry.
- Dobra spokojnie, poukładajmy to. Viki najpierw powiedziała,że to twoje dziecko,potem zaprzeczyła,następnie Martin ponownie to potwierdził i ona też. A lekarz, temu zaprzeczył ,choć Viktoria uważa ,iż to nieprawda ?Dobrze zrozumiałam ,tą zagmatwaną sprawę? - zapytała na koniec rozkładając się na wyrze.
- Dokładnie!- potwierdził kładąc się obok.
Czerwonowłosa patrzyła w sufit,analizowała informacje,przekazane przez brata.On sam,zastanawiał się nad tym wszystkim,ale wciąż trzymająca go złość nie pozwalała mu na racjonalne ocenienie sytuacji.Po kilku sekundach ciszy,Sandra zerwała się z łózka.
- Możesz zrobić tylko jedno!- krzyknęła zadowolona ze swojego pomysłu.
- Niby co ? - zapytał podejrzliwie opierając się na łokciach.
- Najpierw ochłoń,potem spotkaj się z nią i na spokojnie pogadaj. Niech wyjaśni ci wszystko od początku do końca...
- Ale mi pomysł ,sam pewnie bym na to nie wpadł...
- Chwila,nie skończyłam!Po rozmowie z nią ,powtórzcie jeszcze raz badania. - rzekła szczerząc się do niego.
Już miał odpowiedzieć,gdy zadzwoniła komórka.Nie patrząc na wyświetlacz odebrał,po chwili jednak żałował,iż to uczynił gdy usłyszał głos Loreny.Była wściekła i krzyczała.Słuchał jej nie przerywając,nawet nie miał siły ,ni ochoty by i z nią dziś się pokłócić. Dlatego po wysłuchaniu pretensji powiedział;
-Przepraszam. Nie chciałem wyjeżdżać tak nagle ,ale to było pilne. Nie martw się za dwa dni wracam.
- ....
- Tak,na pewno.
- ....
- Ja ciebie też.Pa.
Po rozłączeniu połączenia ,wstał i poszedł pod prysznic.Rozmowy z siostrą nie skończył ,bo brunetka zbyt długo nawijała przez telefon,znudzona Sani udała się więc do siebie.On zaś zmęczony ,wszedł do kabiny i prysznicem zimnej wody postanowił się odprężyć.Tym czasem,Victoria otarła łzy po tym jak blondas, opuścił szpital i wróciła do sali.Córka od razu zapytała o ojca,brunetka powiedziała zgodnie z prawdą,że tatuś pojechał do domu. To zadowoliło małą ,bo po chwili położyła się i wtulona misia zasnęła.Wtedy to Mari ,zaczęła wypytywać o jej nastrój.Wyszły obie na korytarz,gdzie Viki opowiedziała o wszystkim.Matka Daniela,słysząc o zachowaniu syna, zdenerwowała się.Już miała jechać do domu ,by przemówić mu do rozumu,ale brunetka ją powstrzymała.Rozmowa z byłą teściową ,pozwoliła jej na dalszą walkę o życie córki.Dlatego też, szybko wstała i bez większych wyjaśnień i opuściła szpital,prosząc wcześniej by Maria została jeszcze przy Sofii.Tak samo jak on,miała dość kłamstw,niedomówień ,tajemnic.Dziś miała zamiar to zmienić,nie po to, by wrócił do niej,pokochał.Tylko by, uratował życie ich dziecku.Nieważne było co potem,czy ją znienawidzi,odrzuci,najważniejsza była mała.Nie liczyła już na to,iż ponownie będą razem z tym pogodziła się już dawno.Nie kochał jej,ani wtedy ani nie kocha teraz.Może i wciąż pragnęła tego w głębi duszy,to jednak zdawała sobie sprawę z tego,że zbyt wiele przeszkód stoi na drodze do ich szczęścia.Nawet gdyby,pokonała większość z nich ,to było coś na co wypływu nie miała,z czym walczyć nie była by, wstanie.Bo niby jak miała sprawić,by wreszcie ją pokochał ?Wiele lat temu nie udało się jej zdobyć jego serca,czemu teraz miałby być inaczej?Bo mieli dziecko ?Nawet Sofii, nie potrafiła by chyba tego zmienić.Poza tym, Victoria nie chciała by córka, stała się kartą przetargową.I tylko dla jej zdrowia, postanowiła wyjaśnić ,nieporozumienia. Jak tylko zajechała pod dom,wzięła głęboki oddech i podeszła do drzwi. Przeżegnała się, dla dodania sobie odwagi i nacisnęła na dzwonek.Chwilę później, drzwi się otworzyły i stanęła w nich Sandra. Uśmiechnęła się do niej i zaprosiła do środka.
- Czy...
- Daniel jest u siebie,jeśli chcesz idź na górę. - powiedziała wchodząc jej w słowo i wskazując na schody prowadzące na piętro.
Brunetka podziękowała i wolnym krokiem, ruszyła do jego pokoju.Będąc już na górze,zapukała lekko do drzwi,zaproszenia nie usłyszała,ale mimo to nacisnęła klamkę i weszła do środka.Leżał tyłem do nich,nawet gdy zamknęła je za sobą, nie odwrócił się.,,Wciąż jest wściekły" pomyślała. Podeszła więc, do samego łóżka i usiadła na jego brzegu,nie czekając aż ją wyrzuci, zaczęła mówić.
- Daniel...po pierwsze,chciałam przeprosić cię.Przeprosić za, te wszystkie kłamstwa.Powinnam od razu powiedzieć ci o małej.Nie zrobiłam tego bo...bo zaślepił mnie ból. Nie mogłam znieść,że nie umiesz mnie kochać. Nie umiałam pogodzić się z tym,że po mimo moich starań ty...nadal kochałeś Lorenę ,a mnie nienawidziłeś. Wiem zmuszenie cię do ślubu...było błędem,ale zrozum ja cię kochałam.Kochałam tak mocno... - mówiła a w jej głosie słychać było ból,po policzkach spływały łzy.
Odetchnęła ,ocierając je i mówiła dalej.
- Nie wiem, jak i kiedy się zakochałam,ale to było silniejsze ode mnie. Obiecałam być twoją przyjaciółką na dobre i złe,przysięgałam nigdy nie kłamać,zawsze być szczera.Jednak ta miłość.Ona...ona była tak silna,że nie potrafiłam się jej wyrzec,ale też powiedzieć ci prawdy.Od zawsze wiedziałam,iż traktujesz mnie tylko, jak przyjaciela.Wiedziałam to,a mimo wszystko... zaczęłam marzyć o czymś więcej.Tak bardzo tego pragnęłam,że kiedy ojciec postanowił nas zeswatać ucieszyłam się ,nie myśląc o konsekwencjach. Wiem,to ja ...nie ty ,czy rodzice.Tylko ja sama, zniszczyłam naszą przyjaźń,ja sprawiłam,że mnie nienawidzisz.Zataiłam przed tobą to ,a także ciążę.A to wszystko, z bólu...bólu który, sama sobie zadałam.Winiłam ciebie,miałam żal,ale dziś ...dziś wiem,ze sama jestem sobie winna.Dlatego przepraszam i proszę, byś mi wybaczył.Nie chcę nic ,nic poza uratowaniem życia naszemu dziecku.Naszemu,bo ono jest twoje i tylko twoje...Sofii nie może mieć innego ojca,bo ja...ja nie spałam z nikim innym,poza tobą.Jeśli mi nie wierzysz,powtórzmy badania...powtórz je dla niej.Nie dla mnie,ale powtórz.Proszę...
Nic nie mówił,nawet nie drgnął,po mimo tego co mówiła,przysunęła się więc bliżej.I dotknęła dłonią, jego pleców,wciąż nic. Oparła się więc na łokciu i pochyliła nad nim.Dopiero teraz zrozumiała czemu słuchał,dlaczego nie krzyczał i nie wyrzucił jej z pokoju. Nie zrobił tego,bo spał wtulony jak mały chłopczyk w poduszkę.Pogłaskała go lekko po policzku,żałowała,iż nie słyszała jej słów.Nie zamierzała jednak, rezygnować z wyznania mu tego ponownie.Wyglądał tak słodko,spokojnie,że pokusa pocałowania go narosła jeszcze bardziej. Jego zapach,jak i ciepło bijące z ciała blondyna przyspieszyło bicie jej serca.Nie wytrzymała pochyliła się jeszcze bardziej wspierając się na ręku i ucałowała jego usta. Następnie wstała cicho ,delikatnie i przykryła go.Spojrzała jeszcze raz w jego stronę i ruszyła ku wyjściu.
- Viktoria!
Usłyszała nim zdążyła nacisnąć klamkę.Przystanęła,a serce nie dość,że przyspieszyło to podeszło jej ,aż do gardła.Po woli odwróciła się w jego stronę by zobaczyć...CDN.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:15:21 18-06-11    Temat postu:

Cudowny odcinek...
Musza wreszcie sobie wszystko wyjasnic..
Jestem ciekawa co Viki zobaczyła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
miluska420
King kong
King kong


Dołączył: 17 Maj 2011
Posty: 1545
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Radom
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:23:43 18-06-11    Temat postu:

Jak możesz przerywać w takim momencie??;D
czekam na CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mia Colucci Arango
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 679
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:07:56 18-06-11    Temat postu:

Ja tu chyba nie wytrzymam do następnego odcinka:) Wstawiaj szybko następny odcinek:P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anetta418
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 3096
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Siedlce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:46:17 19-06-11    Temat postu:

ROZDZIAŁ 10



Wstała cicho ,delikatnie i przykryła go.Spojrzała jeszcze raz w jego stronę i ruszyła ku wyjściu.
- Viktoria!
Usłyszała nim zdążyła nacisnąć klamkę.Przystanęła,a serce nie dość,że przyspieszyło to podeszło jej ,aż do gardła.Po woli odwróciła się w jego stronę by zobaczyć...że Daniel wciąż śpi ,a jej imię zostało wypowiedziane przez sen.Nie wiedzieć czemu,ulżyło jej,że nadal śpi.Wyszła więc po cichutku i zeszła na dół,tam ponownie spotkała Sandrę.Ze względu na późną porę ,jedynie się pożegnały i Viki opuściła rezydencję.Wróciła do szpitala, by całą noc czuwać przy córce. Nocka upłynęła dość spokojnie. Stan dziecka był stabilny , rano zajadły razem śniadanie po czym , brunetka pożegnała się z Sofią i pojechała do siebie , by się odświeżyć i troszkę przespać. Tym czasem Daniel jak tylko wstał , wziął prysznic i posilił się kubkiem gorącej mocnej kawy , wyszedł z domu bez słowa. Najpierw udał się na małe zakupy , a kiedy kupił wszystkie potrzebne mu rzeczy udał się do szpitala. Cały wczorajszy wieczór myślał o tym co powiedziała Sandra. Zastanawiała się też nad słowami Victorii i lekarza. Decyzję którą podjął uważał za jak najbardziej słuszną. Być może i nie był ojcem Sofii , ale kilka godzin spędzonych w towarzystwie tej młodej damy wystarczyły , by ją pokochał. I bez względu na pokrewieństwo miał zamiar odwiedzać ją i kochać jak swoje dziecko. Kiedy wszedł do sali mała oglądała bajki , była tak wpatrzona iż nawet go nie zauważyła. Usiadł więc po cichu na stołeczku obok łóżka i poczekał aż córką skończy oglądać. Cały czas ją obserwował , była taka słodka , spokojna , krucha i piękna. Nie mieściło mu się w głowie jak Bóg może doświadczać aż tak małą istotkę. Oddał by wszystko , by być na jej miejscu. Niestety los chciała inaczej , ale dlaczego ? Czym ,że zawiniła iż musiała tak cierpieć już za młodu. Sama myśl o jej cierpieniu , sprawiała mu ogromny ból. Zamyślony nawet nie zauważył kiedy bajka się skończyła , dopiero kiedy blondyneczka krzyknęła ;
- Tatuś ! - zarzucając mu ręce na szyję ocknął się.
- Cześć księżniczko - powiedział całując ją i mocno tuląc do siebie.
Jak tylko się wyściskali , mała usiadła ponownie na łóżeczko. Spojrzał na nią z uśmiechem na twarzy i zapytał;
- Jak się czujesz skarbie ? - biorąc ją za rączkę.
- Świetnie... tylko nudzi mi się. - rzekła na koniec ze smutkiem w głosie.
- A co byś chciała robić ? - zapytał odgarniając kosmyk włosów z jej twarzy.
- Hym... chciałabym...pójść na przedstawienie ! - krzyknęła radośnie , lecz po chwili , ponownie posmutniała. - Chciałabym , ale wiem...że nie pójdę. Bo nie mogę wychodzić ze szpitala , a ono odbywa się w teatrze. - wyjaśniła na koniec spuszczając głowę , by nie zobaczył jej łez.
- Wiesz co kochanie...tatuś na chwilę wyjdzie dobrze...a kiedy wrócę , znajdziemy jakieś ciekawe zajęcie. Ok ? - zapytał unosząc jej twarzyczkę do góry.
- Dobrze - odpowiedziała lekko się uśmiechając.
W czasie kiedy go nie było , mała wróciła do oglądania telewizji. Jakieś trzydzieści minut później wrócił uśmiechając się od ucha do ucha. Tym razem nie czekał aż bajka dobiegnie końca , tylko usiadł na brzegu łóżka , Sofia spojrzała na niego i szybko wyłączyła odbiornik.
- I co robimy ? - zapytała przytulając do siebie misia.
- Idziemy na przedstawienie - odpowiedział biorąc ją na kolana. - Tylko , musisz mi powiedzieć na jakie i w którym teatrze bo...
- Teatr ,,Medium" na sztukę ,,Tańczące księżniczki" - odpowiedziała szybko wchodząc ojcu w słowa. - Tatku , ale...ja...ja nie mam tu ubranek poza tą koszulą. - rzekła wskazując na pidżamę.
- Nie martw się słonko... zrobimy coś z tym. - powiedział opatulając ją w kocyk. - Do samochodu zabiorę cię w tym , a potem kupimy jakąś ładną sukienkę...dobrze ? - zapytał całując ją w policzek i biorąc na ręce razem z pluszakiem.
Po opuszczeniu szpitala Daniel od razu zadzwonił do brunetki , niestety ona nie odbierała telefonu. Tak więc , kolejny telefon wykonał do Martina , by poinformować go o tym iż wypisał małą na dwu dniową przepustkę.Poprosił go też , by skontaktował się z Victorią i przekazał ,że Sofia jest z nim. Brunet był co prawda w głębokim szoku iż lekarze puścili małą , ale z drugiej strony ucieszył się bo sam dobrze wiedział ,że trochę swobody przyda się Sofii. Po rozmowie z bratem byłej małżonki , pojechał z córką do sklepu. Zakupy były jak najbardziej udane i dość obfite w masę ubrań jaki i zabawek.Później ,udali się na obiad. Mała cały czas się śmiała ,tuliła i całowała blondyna ze szczęścia. Rozmawiali na różne tematy poznając się coraz bliżej , tym samym zacieśniając miedzy sobą więź jeszcze bardziej. O godzinie 15.00 siedzieli już w teatrze na bajkowym przedstawieniu ,który wybrała blondyneczka. Przez cały czas ,mała siedziała u niego na kolanach , a kiedy sztuka się zakończyła pojechali prosto do jego domu. Nim jednak tam dotarli dziewczynka zasnęła , wziął ją więc delikatnie na ręce i zaniósł prosto do swojej sypialni. Ułożył ją , po czym przykrył kocykiem , ucałował w policzek i zostawiając zapaloną nocną lampkę zszedł do kuchni. Tym czasem wypoczęta już Victoria wstała z łóżka około 15.00 po szybkim prysznicu , zrobiła sobie kilka kanapek oraz kawę , a kiedy zjadła udała się do sypialni ,by móc przygotować się na spotkanie z Danielem. Będąc pewna ,że Sofia jest w szpitalu pod opieką Pauli. Która miała do niej wpaść koło 10.00 , postanowiła najpierw się wyspać , a potem pojechać do blondyna by jeszcze raz prosić go o powtórkę badań. Wybranie stroju jak i makijaż czy fryzura zajęła jej nie całe czterdzieści pięć minut. Gotowa do drogi wzięła torebkę i telefon. W drodze do auta , zaczęła odsłuchiwać wiadomości na sekretarce. Wiadomość od brata nie tylko ją zdziwiła ,ale i lekko zmartwiła. Wsiadła czym prędzej do samochodu i zaczęła gnać jak najszybciej do jego domu. Kiedy tam dotarła i zapukała w drzwiach stanął nie kto inny jak sam Daniel. Uśmiechnął się do niej i zaprosił do środka , jednak za nim zdążył powiedzieć cokolwiek Viki odezwała się pierwsza.
- Dlaczego wypisałeś ją ze szpitala...przecież to niebezpieczne w jej stanie. - rzekła lekko poddenerwowana.
- Victoria...nie denerwuj się bo nie ma takiej potrzeby. Sofii nic nie jest...świetnie się bawiła , a ja za nim ją wypisałem dokładnie skonsultowałem się z lekarzami. Myślisz ,że jestem tak głupi i nieodpowiedzialny by narażać jej życie ? - zapytał na koniec zakładając ręce na klatkę piersiową i spoglądając na nią z lekkim wyrzutem.
- Nie...przepraszam nie chciałam się unieść. - odpowiedziała , po czym spuściła głowę ze wstydu.
Było jej głupio , bo on jako jedyny odważył się zabrać jej córkę ze szpitala , by mogła spędzić miło dzień. A ona tym czasem ,zamiast być mu wdzięczna...naskoczyła na niego. Wiedziała , że takim zachowaniem może go do siebie jeszcze bardziej zrazić , a wtedy na pewno jej nie wysłucha i nie zgodzi się na powtórne badania. Wzięła więc trzy głębokie oddechy i powiedziała;
- Jeszcze raz przepraszam i dziękuję. - rzekła tym razem spoglądając prosto w jego piwne oczy. - Co więcej chciałam z Tobą porozmawiać...wiem co myślisz o tych wynikach. Wiem też ,że mi nie ufasz , tak więc nie uwierzysz w moje zapewnienia iż Sofia jest twoją córką dlatego błagam...powtórz badania ! - powiedziała zbliżając się do niego i patrząc proszącym wzrokiem. - Zrób to proszę...
- Victoria... - zaczął lecz nie pozwoliła mu skończyć.
- Nie przerywaj mi proszę...ja wiem co ty sobie o mnie myślisz i jak mnie nienawidzisz , ale zrób te badania raz jeszcze...jeśli nie dla mnie to chociaż dla Sofii...błagam ! - powiedziała a z jej oczu popłynęły łzy które zdążyły nagromadzić się pod powiekami.
- Victoria posłuchaj...
- Boże ,Daniel !Ja nie chcę słuchać...ja chce byś pomógł wyzdrowieć naszemu dziecku , bo chociaż nie wierzysz w to i sam lekarz twierdzi iż jest inaczej to ja wiem ,że ona jest twoja...tylko twoja ! - powiedziała szybko na jednym tchem. - Jest twoją córką i musisz jej pomóc..musisz...błagam...błagam cię - mówiła zalewając się łzami tym samym klękając przed nim na kolana.
Nie zdążyła jednak uklęknąć do końca , kiedy złapał ją pod łokcie i postawił do pozycji pionowej. Puścił jej ręce i spojrzał na jej zapłakane czekoladowe oczy. Chwilę później ,przyciągnął do siebie obejmując ramieniem tak , że od razu przylgnęła do jego klatki piersiowej.
- Nigdy więcej tego nie rób...nie klękaj przed mną...słyszysz ?! - powiedział mocno przyciskając ją do siebie i wtulając swoją twarz w jej włosy. - I nie płacz... - rzekł głaszcząc ją po głowie.
- Ale...
- Ciii...teraz ja mówię. - wtrącił się nim zdążyła powiedzieć coś więcej. - Nie płacz , bo ja dziś rano powtórzyłem te badania...teraz czekam na wyniki. - skwitował na koniec unosząc za brodę do góry jej smutną twarz. - I nigdy więcej nie mów ,że cię nienawidzę , bo ja cię koch...
- Aaaaaaaaaaaaaaaaa !!!
Rozległ się nagle krzyk. Oboje spojrzeli najpierw w stronę schodów , potem na siebie i czym prędzej pobiegli na górę do sypialni w której , była Sofia.


Dla zainteresowanych ; w kolejnym rozdziale będzie o Los A i Vondach trochę , lecz nie wiem kiedy się pojawi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mia Colucci Arango
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 01 Mar 2008
Posty: 679
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:13:29 19-06-11    Temat postu:

Daniel chciał wyznać miłość Victorii tylko przerwał im krzyk Sofii:) Tylko żeby nic się Jej nie stało
czekam na next:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
miluska420
King kong
King kong


Dołączył: 17 Maj 2011
Posty: 1545
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Radom
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:49:03 19-06-11    Temat postu:

szybko dodałaś
a już nie mogłam się doczekać, boję się tylko że w następnym rozdziale coś się stanie małej i Viki będzie obwiniać Daniela:(
mam nadzieję że nie będziesz tak okrutna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:31:03 19-06-11    Temat postu:

odcineki światne
przepraszam że nie komentowałam ale taki czas nastał że na nic nie ma czasu
dobrze że sobe wszyt6sko wyjaśnili szkoda tylko że Daniel nie dokończył tego słowa
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 16, 17, 18  Następny
Strona 4 z 18

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin