Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rodzice potrzebni od zaraz
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:45:48 17-09-10    Temat postu:

Dziękuję za komentarze ;*

ODCINEK 33

- W tym momencie dziewczyna przypomniała sobie skąd zna tą kobietę. To była ta z którą zdradził ją Andres. Ten sam szyderczy uśmiech i kpiące spojrzenie. Selena miała ochotę wstać i wyprowadzić tą dziewuchę za kudły. Co ona może wiedzieć o całej tej sprawie. Co ma z tego że niszczy życie Seleny. Pokręciła głową i spuściła wzrok. Raul widząc przygnębienie żony chwycił ją za dłoń i delikatnie ścisnął.
- Co pani ma na myśli? – zapytała Sędzia.
- Valeria ma trzech synów. Wychowywała ich najlepiej jak umiała. Mieli wszystko czego mogli zapragnąć a zrobili matce przykrą niespodziankę. Marcos ożenił się z dziewczyną z niższej sfery która zamąciła mu w głowie a teraz Raul zrobił jej na złość żeniąc się z jej siostrą.
- Dlaczego uważa pani że zrobili jej na złość.
- Wysoki sądzie – zaczęła z kpiną w głosie – to proste. Raul nie może wybaczyć matce tego co się stało z jego bratem. Obwinia matkę o to że to przez nią Matt popadł z narkotyki i alkohol. A to nie prawda. Ona robiła wszystko żeby się nie stoczył. Prosiła, błagała, namawiała go na terapie. Kiedyś zawiozła go tam na siłę ale uciekł. Po śmierci brata się załamał i choć matka starała się z nim rozmawiać nie słuchał. Raul bardzo kochał obu braci i obwiniał o wszystko matkę. Wiedział co najbardziej ją zaboli bo już jeden syn to zrobił. Postanowił więc pójść tym śladem i ożenił się z prostaczką Seleną.
- Skąd pani wie że pan Raul Fernandez nie kocha żony naprawdę i tylko dlatego się z nią ożenił.
- Wysoki sądzie Raul i ja byliśmy parą. Kochaliśmy się, nie sądzę żeby odkochał się z dnia na dzień i zakochał się w tej prostej dziewczynie – Raul uderzył pięścią w stół ze złości i napotkał ciekawe i pełne bólu spojrzenie żony. Sędzina posłała mu wymowne spojrzenie, ale nic nie powiedziała - Poza tym jest jeszcze coś.
- Słucham – sędzina uniosła brew i poprawiła okulary.
- Rodzice Seleny nie należą do bogatej rodziny. Jej matka jest zwykłą krawcową a ojciec lekarzem w szpitalu. wiem że mają problemy finansowe. Ich dom jest zadłużony i niebawem zostanie im zabrany – Selena zdezorientowana spojrzała na Rebecę a później marszcząc brwi spojrzała na ojca który tylko posłał jej przepraszające spojrzenie. Dziewczyna odetchnęła głęboko i zamknęła oczy. Potarła nasadę nosa i spojrzała w okno. Jej oczy zaszkliły się od łez.
- A jaki to ma związek z Coky?
- To proste. Jeżeli Selena otrzyma prawną opiekę nad siostrzenicą będzie miała prawo dysponować jej majątkiem – uśmiechnęła się kpiąco i puściła oczko do Valerii.
- Dość tego! – wszyscy usłyszeli męski głos z tyłu Sali. Mężczyzna wstał i oczom wszystkich ukazał się nie kto inny jak Matt.
- Kim pan jest? – zapytała sędzina
- Nazywam się Matt Fernandez. Jestem bratem Raula i synem Valerii.
- Czy ma pan coś istotnego do powiedzenia w tej sprawie?
- Owszem – sędzina kiwnęła głową.
- Dobrze – czy są pytania do Pani Salgado? – obaj mecenasi zaprzeczyli – może pani usiąść. Panie Guzman chciałbym jeszcze o coś zapytać. Proszę wstać – Arturo wstał – czy to prawda że pan i pana żona mają problemy finansowe?
- Tak, to prawda. Jednak Wysoki Sądzie nasza córka do tej pory nic nie wiedziała. Nie chcieliśmy jej martwić tym bardzie teraz kiedy miała sprawę na głowie.
- Rozumiem. Proszę usiąść. A pana – zwróciła się do Matta – proszę o podejście.
- Nazywa się pan Matt Fernandez i należy pan do rodziny?
- Tak
- Był pan na terapii narkotykowej?
- Tak. Dzisiaj ją skończyłem. Ze szpitala od razu przyjechałem tutaj ponieważ wiem jak ważne to jest dla mojego brata i jego żony.
- Proszę, co ma pan do powiedzenia w tej sprawie.
- Na początek chciałbym sprostować kłamstwa Rebeki. Przede wszystkim mój brat Raul nigdy w życiu z nią nie był. Kilkakrotnie próbowała go zaciągnął do łóżka kiedy tylko Marcos ożenił się z Lukrecią. To on od zawsze był obiektem jej westchnień. Jednak Marcos nie zwracał na nią uwagi nawet wtedy kiedy moja matka namawiała go aby ożenił się z Rebecą. Kiedy zrobił to co podpowiadało mu serce Rebeca się wściekła i próbowała rozkochać w sobie Raula. Tutaj tez się jej jednak nie udało ponieważ Raul zakochał się w Selenie jeszcze na ślubie Marcosa. Rebeca nie umiała tego przełknąć. Jest wściekła na rodzinę Guzman że obje siostry odebrały jej mężczyzn których tak naprawdę nigdy nie miała. Dlatego przyszła tu dzisiaj naopowiadać głupot.
- Panie Fernandez a co pan może powiedzieć o kontaktach pana mamy z wnuczką.
- Coky to świetne dziecko. Wiele rozumie, naprawdę. Moja matka jednak wydaje się tego nie dostrzegać. Odkąd pamiętam wielokrotnie podważała zdanie Lukrecii w obecności Coky. Doprowadzała do kłótni, a kiedy mała nie chciała czegoś zrobić do niej też starała się przemawiać w swój wysublimowany sposób. Krzykiem i presją. Coky przestała do nas przychodzi jeszcze kiedy żył Marcos. Nie chciała przebywać z babcią która kojarzyła jej się tylko z krzykiem.
- A co pan wie na temat związku pana brata z Seleną.
- Powiem szczerze, że kiedyś bardzo dobrze dogadywałem się z bratem. Po śmierci Marcosa wszystko się zmieniło. Odsunąłem się od rodziny i od Raula. Nie uczestniczyłem w jego życiu, a powinienem bo potrzebował mojego wsparcia. Bardzo żałuje że mnie nie było kiedy tego potrzebował, ale cieszę się że znalazł oparcie w Selenie. Ona też straciła ważną dla siebie osobę, ale nie poddała się. wspierała Coky, mojego brata. Była silna dla nich bo są dla niej najważniejsi. Kiedy dowiedziałem się że Raul bierze ślub z Seleną poprosiłem o przepustkę. Musiałem to zobaczyć. I zobaczyłem. Widziałem w oczach mojego brata miłość. Tak intensywną jak jeszcze nigdy w życiu. Doskonale wiem kiedy Raul się zakocha bo widziałem to niejednokrotnie i wiele razy mi się zwierzał, ale takiego uczucia u niego nie widziałem. Można powiedzieć wiele ale nie to że Raul zrobił matce na złość. On naprawdę kocha Selenę całym sercem i ona jego również.
- Czy uważa pan że Raul i Selena są w stanie zająć się Coky?
- Tak. Mała u nich jest naprawdę szczęśliwa i kochana. A przede wszystkim odzyskała uśmiech i swoją dziecięcą radość.
- A pana mama?
- Nie chce o niej mówić źle ale wychowała trzech synów owszem. Nie było jej łatwo, ale z pomocą naszego ojca dała radę. Do czasu aż dorośliśmy. Ze mną nie umiała rozmawiać. I z całym szacunkiem nigdy nie zawiozła mnie do żadnej kliniki na terapię. Wiem że nie poradzi sobie z Coky. Mała ma w sobie strzępki wspomnień, jest zagubiona. Moja matka nie umie sobie poradzić ze sobą. Nie jest cierpliwa i nie umie rozmawiać. Nie umie zrozumieć że ktoś żyje inaczej niż ona tego chce i myślę że nie będzie potrafiła zająć się Coky. Ona potrzebuje cierpliwości, miłości, spokoju którego moja matka jej nie da. Wiem że mama kocha rodzinę na swój sposób, ale nie poskleja tego co jest w Coky w jedną spójną całość. A mojemu bratu i Selenie już się to udaje.
- Czy są pytania do pana? – obaj mecenasi zaprzeczyli – dziękuje, może pan usiąść – Matt zajął miejsce na ławce gdzie siedziała rodzina Seleny i ojciec.
- Biorąc pod uwagę nowe okoliczności sąd postanowił oddalić sprawę. Musimy się ustosunkować do nowych faktów jakich dostarczył nam pan Matt Fernandez oraz do zeznań świadka strony Pani Rebeki Salgado. Odraczam więc sprawę. Wyrok zostanie ogłoszony w poniedziałek. Do tego czasu Coky pozostaje pod opieką państwa Seleny i Raula Fernandez. Przez te kilka dni będzie państwa odwiedzać kurator. Jeden dzień dziewczynka ma spędzić w domu babci również pod okiem pani kurator. To wszystko w tej sprawie. Dziękuję – powiedziała sędzina i wstała po czym wyszła. Kiedy to zrobiła Raul ruszył do brata który rozmawiał z ojcem.
- Matt? Co ty tu robisz? – zapytał zaskoczony. Matt uśmiechnął się szeroko.
- Skończyłem terapię. Teraz mam chodzić tylko co dwa dni i się meldować dopóki nie zdecydują że mogę funkcjonować bez ich nadzoru.
- Nie wiesz jak się cieszę – powiedział Raul i uścisnął mocno brata – pojedziesz z nami do domu? Coky bardzo się ucieszy. Ciągle o ciebie pyta.
- Chętnie, ale najpierw muszę załatwić jeszcze jedną sprawę – odparł i przeniósł wzrok na Selenę która podeszła do męża.
- Wzięła urlop i od kilku dni siedzi w domu. Barem zajmuje się Ana – poinformowała go Selena uśmiechając się serdecznie – cieszę się że jesteś już z nami – podeszła do szwagra i mocno go przytuliła – brakowało nam ciebie.
- Dzięki Selena. Jeżeli nie będzie wam to przeszkadzać to wpadnę do was jutro. Muszę coś załatwić a później pojadę do Nadii.
- Jasne nie ma sprawy – Raul klepną go w ramię – nie schrzań tego bo kolejnej szansy nie dostaniesz.
- Nie zamierzam tego schrzanić. Zbyt dużo bólu sprawiłem wszystkim – powiedział i posmutniał.
- Będzie dobrze zobaczysz. Tylko bądź cierpliwy – Selena próbował go pocieszyć. Matt pokiwał głową.
- Dobra, ide – zakomunikował i ruszył do wyjścia.
- Matt! – Raul zawołał za bratem. Chłopak się odwrócił – dzięki że tu dziś przyszedłeś.
- Nie masz za co. Chociaż tak mogłem wam pomóc. Poza tym Coky jest również moją rodziną – uśmiechnął się i wyszedł.

***
Nadia siedziała na balkonie swojego mieszkania. Od miesiąca w jej życiu już nic nie było takie jak dawniej. Wszystko przewróciło się do góry nogami a ona nie umiała już tego poskładać. Ani siebie, ani swoich myśli ani tym bardziej uczuć. Rozsypała się na drobne kawałki i nie miała dość siły by poukładać je od nowa. Jej serce przez cały czas cierpiało. Bolało tak okropnie. Każdego dnia coraz bardziej. Zupełnie jakby ktoś rozrywał je na strzępy. Myślała że czas ukoi ból. Nic bardziej mylnego. Wszystko tylko się nasilało, a ona zamiast odporniejsza stawała się coraz słabsza. Nie miała siły przestać myśleć i nie umiała wyrzucić ze swojego życia mężczyzny który skrzywdził ją jak żaden inny. Od początku łudziła się jak zakochana małolata. Czego właściwie oczekiwała. Mogła się przecież spodziewać, że tak właśnie ją potraktuje. Jak dziwkę. Tylko że jej nie zapłacił. Prychnęła i okryła się szczelniej kocem. Jej oczy zaszkliły się od łez. Dlaczego była tak głupia. Dlaczego pozwoliła sobie zakochać się w człowieku który okradł ją ze wszystkiego co miała najcenniejsze. I bynajmniej nie chodzi tu o straty materialne. Pogodziła się z tym że straciła wszystkie pamiątki jakie posiadała. To wszystko tak bardzo bolało. Co dzień w nocy budziła się z okropnego koszmaru a później płakała dopóki znów nie zmorzył ją sen. Kochała go. Tęskniła, ale uraza i ból głęboko zakorzeniły się w jej sercu. Chciała mu pomóc, była przy nim za każdym razem i co jej z tego przyszło? Upokorzenie, wyzwiska, ból fizyczny i psychiczny. Jedyną cudowną rzeczą jaka ją spotkała była noc spędzona z Mattem. Jedna jedyna w której czuła się kochana nawet jeśli było to tylko złudzenie. A później wszystko się skończyło tak jak zawsze. Otarła łzy wierzchem dłoni i założyła włosy za ucho. W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Nadia nie ruszyła się jednak z miejsca nie miała siły ani tym bardziej ochoty nikogo widzieć. Dzwonek jednak rozległ się jeszcze raz a potem kolejny aż intruz stojący za drzwiami zaczął pukać a później walić w drzwi. Nadia sądziła, że jeśli nie otworzy to sobie pójdzie uznawszy, że nikogo nie ma. Jednak ten ktoś najwyraźniej nie zamierzał się zrezygnować. Musiał wiedzieć że jest w domu. Westchnęła i wstała. Rzuciła koc na krzesło i ruszyła do drzwi. kiedy je otworzyła zaparło jej dech w piersi. Myślała że śni kiedy Matt stał w progu i opierał się o framugę. Patrzył na nią intensywnymi oczami. Jakby próbował wyczytać cokolwiek z jej oczu. Nadia spuściła wzrok i złożyła ręce na piersi.
- Czego chcesz? – zapytała próbując ukryć jak bardzo poruszyła ją jego obecność.
- Mogę wejść? – zapytał niepewnie. Nadia przeniosła na niego zbolały wzrok – nie chciałbym aby twoi sąsiedzi wszystko słyszeli – dodał widząc jej wahanie. Bez słowa ustąpiła mu miejsca. Matt wszedł do mieszkania a dziewczyna zamknęła drzwi i włożyła ręce w kieszenie dżinsów.
- Nie wiedziałam że już skończyłeś terapię – odparła starając się na niego nie patrzeć.
- Owszem skończyłem. Teraz co dwa dni mam się u nich meldować. I tak dopóki uznają że jestem czysty – Nadia kiwnęła głową z aprobatą po czym obrzuciła go wzrokiem. Wyglądał dużo lepiej niż jeszcze miesiąc temu. Miał przystrzyżone włosy, był ogolony i schludnie ubrany w garnitur. Jego oczy błyszczały, skóra miała zdrowy wygląd. A ten zapach. Nadal mącił jej w głowie. Spuściła głowę i potarła nasadę nosa po czym bez słowa ruszyła w stronę balkonu. Musiała odetchnąć. Czuła że się dusi pod wpływem jego zapachu, spojrzenia, ciepła które od niego emanowało. Stanęła przy barierce i spojrzała na panoramę. Chwilę później usłyszała jego kroki na posadzce.
- Dobrze wyglądasz – zauważyła. Matt stanął obok niej. Włożył ręce do kieszeni eleganckich spodni i spojrzał na miasto.
- Dziękuję. – odparł i spojrzał na jej profil. Była zmęczona widział to. Podkrążone oczy, cera bez blasku. Smutne oczy. To on sprawił, że umknęło z niej życie.
- Po co przyjechałeś? – zapytała i założyła włosy za ucho. Nie spojrzała na niego jednak.
- Myślę, że powinniśmy porozmawiać.
- Sądzę, że nie mamy o czym – powiedziała ostrzej niż zamierzała – wszystko już zostało powiedziane i jak dla mniej jest jasne.
- Mylisz się Nadia – Matt podszedł bliżej tak że czuł jej zapach. Delikatny, zmysłowy.
- Czego ty ode mnie jeszcze chcesz? – zapytała i spojrzała na niego oczami pełnymi tak ogromnej udręki jakiej nie spodziewał się zobaczyć – dlaczego przychodzisz tu i mnie dręczysz? Chyba już wystarczająco mnie upokorzyłeś i skrzywdziłeś – załkała i otarła oczy.
- Powinienem cie przeprosić – posmutniał i spojrzał na nią – zbyt dużo przeze mnie przeszłaś. Nie chciałem cie skrzywdzić, ale stało się. Wiem, że tego nie odwrócę, ale pozwól mi to naprawić, proszę – jego głos się załamał. Patrzył na nią z takim samym bólem jak ona na niego. Gotów był ją błagać o wybaczenie. Postanowił że będzie cierpliwy, da jej czas. Musiał to zrobić inaczej przegra wszystko co jest dla niego najcenniejsze.
- Nie każ mi przez to znowu przechodzić. Nie przeżyję tego – poprosiła i nie mając siły dalej stać usiadła na krześle i wbiła wzrok w posadzkę. Matt odetchnął głęboko po czym powoli do niej podszedł i kucnął przed nią. Ujął jej dłoń w swoją i wyciągnął coś z kieszeni. Włożył jej do reki i zamknął ją zanim zdążyła zobaczyć co to. Spojrzała na niego niepewnie.
- Błagam cie, wybacz mi – poprosił a jego oczy mimo całego smutku błyszczały – jesteś dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Wierzyłaś we mnie jak mało kto. Byłaś wtedy kiedy dopadał mnie głód, kiedy miałem bóle i nawet wtedy kiedy traktowałem cie jak najgorszą.
- I co mi z tego przyszło? – zapytała cicho – złamane serce i ból nie do zniesienia – przyznała. Matt zmarszczył brwi na te słowa. Nadia niepewnie na niego spojrzała – co chcesz teraz usłyszeć? Że głupia dziewucha zakochała się do szaleństwa w człowieku który nigdy jej nie pokocha. Że nie mogę przestać o tobie myśleć i boli mnie tak cholernie bolą mnie twoje słowa. Do tej pory. Rozsypałam się i nie umiem tego poukładać Matt – chłopak przyglądał jej się w milczeniu. Jego intensywne oczy przeszywały ją na wylot.
- Skąd wiesz? – zapytał w końcu nie odrywając od niej wzroku.
- Skąd wiem co?
- skąd wiesz że nigdy cie nie pokocham? Skąd wiesz że już cie nie kocham. Myślisz że dlaczego tu przyszedłem? Bo mam wyrzuty sumienia? Owszem mam ale jestem tu przede wszystkim dlatego że zależy mi na tobie.
- Nie rób mi tego – pokręciła głową i próbowała wyswobodzić dłoń z uścisku Matta ale nie zamierzał jej jeszcze puścić – proszę cie. Matt – załkała – błagam... – nie mogła znieść jego bliskości, jego dotyku. To było dla niej za wiele – proszę zostaw mnie. Odejdź. Idź swoją drogą. Zapomnij o mnie.
- Naprawdę tego chcesz? – zapytał i zajrzał jej w oczy – jeżeli powiesz że tego właśnie chcesz, odejdę. Nigdy mnie zobaczysz. Tylko spójrz mi w oczy i powiedz że mnie nie kochasz i nie chcesz mnie już więcej widzieć – powiedział stanowczo. Nadia powoli uniosła wzrok i spojrzała na niego.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 18:55:05 17-09-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:18:08 17-09-10    Temat postu:

Wiedziałam, że to ta panna od Andresa! Czekałam tylko czy czasem on sam nie zjawi się na sali rozpraw, ale szczęście zamiast niego zjawił się Matt i wszystko wyjaśnił ^^

Biedna Nadia czuje się zraniona i oszukana. Nie zdziwiłabym się, gdyby nie chciała dać szansy Mattowi, ale coś czuję, że za bardzo go kocha, żeby kazać mu odejść...
Czekam na newik
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:36:58 17-09-10    Temat postu:

mam nadzieję że nie nie powie mu że nie chce go już widzieć chociaż w sumie powiedzieć może ale jej oczy powiedzą coś innego tym go nie oszuka
co z tą ciążą Seleny mam nadzieję żę test był popsuty albo że to dzicko jest Raula
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:05:40 22-09-10    Temat postu:

Dziękuję za komentarze :*

ODCINEK 34

-Naprawdę tego chcesz? – zapytał i zajrzał jej w oczy – jeżeli powiesz że tego właśnie chcesz, odejdę. Nigdy mnie zobaczysz. Tylko spójrz mi w oczy i powiedz że mnie nie kochasz i nie chcesz mnie już więcej widzieć – powiedział stanowczo. Nadia powoli uniosła wzrok i spojrzała na niego. szybko jedna spuściła głowę i zerknęła na na jego ciepłą dłoń spoczywającą na jej ręce. Nadia spójrz na mnie – poprosił. Dziewczyna uniosła wzrok i zatonęła w jego namiętnych oczach. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa – powiedz mi to a przysięgam, że zniknę z twojego życia – powiedział ze strachem. Bał się. strasznie się bał, że właśnie to usłyszy. Kochał ją. Była dla niego wszystkim i jeżeli taka będzie jej wola. Odejdzie. Pęknie mu serce ale wyjedzie i nigdy już go nie zobaczy, tak jak obiecał.
- Nie potrafię – wyszeptała – nie potrafię ci tego powiedzieć, bo tego nie chce, ale tak będzie lepiej – próbowała przybrać pewny ton, ale jak na złość głos jej się załamał. Chłopak bardzo powoli zsunął dłoń z jej reki. Nadia spojrzała na niego niepewna tego co powinna teraz zrobić.
- Otwórz – poprosił. Dziewczyna otworzyła dłoń i ujrzała pierścionek który dostała od babci a który Matt sprzedał aby zapłacić dług.
- Jak....? – spojrzała na niego zdezorientowana.
- Nie ważne jak. Dla ciebie był bezcenny. Tylko to udało mi się uratować – spuścił głowę wstydząc się tego do czego się posunął.
- Uważasz że pierścionek wszystko załatwi? – Matt pokręcił głową.
- Niczego nie załatwi, ale zrobię wszystko by zasłużyć na twoją miłość i zaufanie. Pierścionek to przynajmniej jakiś początek – Nadia spojrzała na swoją dłoń a w jej oczach znowu wezbrały łzy. Nie mając siły by dłużej walczyć zaczęła płakać. Zakryła dłonią usta i nie przestawała płakać. Matt ujął jej twarz w dłonie i zmusił by na niego spojrzała.
- Nie płacz proszę. Nadia przepraszam – jego głos się załamał. Odgarnął jej włosy z twarzy i kciukami otarł łzy. Czuł jak drży. Trzęsła się cała. Wierzchem dłoni pogładził jej policzek. Była rozpalona.
- Masz gorączkę – zakomunikował i sięgnął po koc który leżał na krześle. Okrył ją szczelnie – chodź – wstał i nim zdążyła cokolwiek zrobić wziął ją na ręce i ruszył do mieszkania. Zaniósł ją do sypialni i ułożył delikatnie na łóżku. Przykrył kołdrą a później jeszcze kocem który miała na sobie. Usiadł obok i założył jej włosy za ucho.
- Chyba moja dzisiejsza wizyta dobiegła końca - uśmiechnął się blado – odpocznij, zadzwonię jutro – powiedział i wstał. Nadia jednak chwyciła go za dłoń i przytrzymała.
- Zostań – poprosiła i spojrzała mu w oczy.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł.
- Proszę – dziewczyna nie spuszczała z niego wzroku. Rozstrzygnęła wewnętrzną bitwę i bardzo chciała poczuć Matta obok siebie nawet jeśli miałby zniknąć rano.
- Dobrze – Matt ściągnął marynarkę i krawat. Rozpiął guziki pod szyją a Nadia przez cały czas patrzyła z zachwytem na każdy jego ruch. Obszedł łóżku i zdjął buty po czym wsunął się pod kołdrę obok Nadii. Oparł się na poduszkach tak jak Nadia i spojrzał jej w oczy – jesteś śliczna – powiedział. Nadia uśmiechnęła się słabo i spojrzała przed siebie – przez cały czas w szpitalu myślałem o tobie – przyznał i pogładził wierzchem dłoni jej rękę. Tak bardzo pragnął żeby mu wybaczyła. Kochał ją. Miał szanse na szczęśliwe życie. Na stworzenie rodziny o jakiej marzył. Wiedział że żadnej kobiety nie pokocha tak jak Nadii. Oparł głowę o ramę łóżka i przymknął oczy. Nadia spojrzała na jego twarz. Był zdrowy, jego cera nabrała kolorów, ale teraz zamiast gniewu można było dostrzec na niej napięcie. Bardzo delikatnie ujęła jego dłoń i splotła z nim palce. Kiedy uniosła wzrok patrzył na nią, nadal opierając głowę o łóżko. Nie mogła oderwać od niego oczu. Tak bardzo tęskniła. Za spojrzeniem, dotykiem, głosem. Za pocałunkami. Jednym razem zaborczymi, innym razem delikatnymi i czułymi. Czuła że bez względu na wszystko bardzo go kocha. Całym sercem. Spuściła wzrok ale nie odwróciła głowy.
- Spróbuj zasnąć – powiedział Matt spokojnie – tym razem ci nie ucieknę – dodał z ironią i spojrzał na nią skruszony. Nadia jednak pokręciła głową.
- Nie chce
- A czego chcesz? – zapytał a jego oczy błysnęły. Nadia przeniosła wzrok na jego usta a później znowu w oczy.
- Pocałuj mnie – wyszeptała. Serce zabiło jej mocniej na własne słowa. Poczuła ciśnienie które zdawało się rozsadzać jej głowę.
- Tego właśnie chcesz? – dziewczyna kiwnęła głową – jesteś pewna? – kiedy ponownie pokiwała Matt zajrzał jej w oczy i powoli pomniejszał dzielącą ich odległość. Kiedy owionął go jej subtelny zapach serce prawie wyskoczyło mu z piersi. Musnął jej usta swoimi i poczuł ich kuszącą miękkość. Rozkoszną słodycz. Wsunął język do ust i jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Nie zdawał sobie sprawy jak bardzo brakowało mu tej kobiety. Była wspaniała. Cudowna istota która dawała mu szczęście w najdrobniejszych szczegółach. Wplótł palce w jej włosy i nieprzerwanie smakował jej ust. Kochał ją i pragnął i nawet jeśli by próbował nie mógł się oszukać. Nadia też nie mogła go oszukać. Czuł w jej pocałunku miłość, namiętność i tęsknotę. Nadia jęknęła i przywarła do niego ocierając się ciałem o jego tors. Teraz oddzielał ich od siebie cienki materiał ubrań. Ich ciała w jednej chwili zawrzały. Uczucia trzymane na wodzy wybuchły z zabójczą siłą. Pragnęli się. Potrzebowali. Nadia położyła mu dłoń na policzku. Ten intymny gest sprawił że Matt zadrżał. Napierał na nią całym ciałem. Był jej tak potwornie spragniony że przestawał nad sobą panować. Jęknął cicho i delikatnie przygryzł jej dolną wargę. Oderwał się od niej ciężko oddychając. Jeszcze chwila a przestał by się hamować. Nie przypuszczał, że może tak bardzo kogoś pragnąć.
- Nadia kocham cie – wyznał i spojrzał jej w oczy, które zaszkliły się od łez. – tak bardzo cie kocham. Przepraszam za wszystko. Wybacz mi, błagam. – ujął jej twarz w dłonie i otarł kciukiem łzę spływającą po policzku.
- Ja też cie kocham Matt. Całym sercem. Im bardziej próbowałam cie znienawidzić tym mocniej cie kochałam. Przewróciłeś moje życie do góry nogami, rozsypałeś mnie na kawałki. Nie wiem jak mam się wziąć w garść. Jak posklejać to co się rozleciało.
- Pozwól mi to naprawić, proszę – powiedział szeptem – daj mi szanse, a przysięgam, że jeśli cie zawiodę strzelę sobie w łeb – Nadia parsknęła śmiechem przez łzy. Wtuliła się mocno w jego silne ramiona.
- Obiecaj – przełknęła kolejną falę płaczu – obiecaj że mnie nie skrzywdzisz.
- Nigdy Nadia. Przysięgam na własne życie. Nigdy cie nie skrzywdzę – ujął jej twarz w dłonie – kocham cie – wyszeptał i pocałował ją. Najpierw delikatnie a później namiętnie i zaborczo. Krew znów zawrzała mu w żyłach kiedy poczuł jak napiera na niego swoim wiotkim ciałem. Wplótł palce w jej włosy i badał językiem wnętrze ust. Nadia mruknęła rozkosznie i uniosła ciało tak aby łatwiej jej było usiąść mu na biodrach. Matt odsunął kołdrę i nie przestając jej całować gładził jej ciało. Ramiona, plecy, biodra, uda. Sunął dłońmi rozpalając każdy najmniejszy kawałek jej skóry. Dziewczyna położyła dłonie na jego torsie a kiedy poczuła pod palcami guziki koszuli zaczęła je rozpinać. Płynnymi ruchami rozprawiała się z nimi jeden za drugim. Co jakiś czas nieświadomie muskała umięśniony i nagi tors Matta. Kiedy odpięła ostatni guzik oderwała się od niego i jak małe dziecko które poznaje świat przesunęła opuszkami palców po jego ciele jednocześnie patrząc mu w oczy i odczytując jego reakcje na jej dotyk. Matt zamknął oczy i odetchnął głęboko a później ponownie na nią spojrzał wygłodniałym wzrokiem. Położył dłonie na jej udach i pewnym ruchem sunął górę do pośladków i bioder by zatrzymać się na gorącej i aksamitnej skórze tuż pod bluzką. Odepchnął plecy od ramy łóżka i wpił się w usta Nadii. Całował ją tak jakby uczył się na pamięć każdego milimetra jej ust i za każdym razem cała wiedza mu umykała. Chwycił jej bluzkę i powoli zaczął przesuwać ją w górę drażniąc przy tym kciukami rozpaloną skórę. Kiedy pozbył się zbędnego ubrania Nadia zsunęła mu z ramion koszulę która szeleściła jej pod palcami. Przylgnęła do niego całym ciałem. Jej rozpuszczone włosy muskały jego twarz. Matt nadal całował ją namiętnie i delikatnie zarazem. Odgarnął jej włosy z twarzy i złapał je w garść jednej ręki a drugą przesuwał po jej udzie i biodrze. Pociągnął delikatnie za włosy odchylając jej tym samym głowę do tyłu i torując sobie drogę do szyi. Całował, lizał, skubał przyprawiając ją tym samym o dreszcze. Oderwał się od niej na moment i spojrzał jej w oczy. Kiedy zobaczył w nich namiętność i pożądanie nie potrzebował lepszego zaproszenia. Chwycił ją za pośladki i uniósł po czym sprawnym ruchem zdjął Nadię ze swoich bioder i popchnął ją na łóżko przykrywając ją jednocześnie swoim ciałem.
- Jesteś cudowna – wyszeptał tuż przy jej ustach. W odpowiedzi uśmiechała się promiennie i ujęła jego twarz w dłonie po czym pocałowała.
- Jesteś pewna że tego chcesz? Nie chce robić czegoś.... – Nadia położyła mu palec na ustach uciszając go tym samym.
- Jestem pewna. Kocham cie – wyszeptała. Matt pogładził ją po policzku i delikatnie musnął w usta. Przesunął po nich językiem drażniąc się z nią. Skubnął czule zębami a później chwycił mocniej i zaczął ssać. Nadia mruknęła i odchyliła głowę do tyłu. Chłopak całował jej szyję i przesuwał się niżej do dekoltu i piersi. Całował brzuch i skubał delikatnie. Zatrzymał się tuż nad jej spodniami. Rozpiął guzik i rozsunął suwak po czym pozbył się ich. Leżała pod nim teraz prawie naga. Uniósł się i pocałował ją zaborczo w usta.
- Bądź moja Nadia – wychrypiał i spojrzał jej w oczy.
- Jestem – wyszeptała i pocałowała go czule. Sięgnęła do paska jego spodni i próbowała uporać się z nim, ale jak na złość nie mogła go rozpiąć. Szarpnęła go mocniej ale nie ustąpił. Matt oderwał się od niej i uśmiechnął szeroko. Chwycił za pasek i sprawnym ruchem go rozpiął.
- Takie to zabawne że .... – nie dokończyła bo zamknął jej usta w pocałunku. Poczuła jak się uśmiecha i za każdym razem kiedy próbowała się odsunąć i coś powiedzieć skutecznie jej to uniemożliwiał skubiąc, całując i ssąc jej usta. W końcu skapitulowała kiedy przesunął językiem po dolnej wardze a później wsunął go do środka. Pozbył się spodni i bielizny. Leżeli zupełnie nadzy w swoich objęciach. Matt gładził jej ciało rozkoszując się jednocześnie smakiem jej ust. Wsunął dłoń między ich ciała i kiedy musnął palcem jej najintymniejsze miejsce zadrżała i wstrzymała oddech. Była gotowa. Miękka i rozkosznie ciepła. Uśmiechnął się kiedy oplotła go nogami. Wsunął dłonie pod jej plecy i uniósł ją sadzając sobie na biodrach. Zanim się zorientowała co tak naprawdę robi wszedł w nią delikatnym ale stanowczym ruchem. Jęknęła głośno i przygryzła wargę. Spojrzała mu w oczy i oboje zaczęli się poruszać we wspólnym, zgodnym rytmie. Delikatnie i zmysłowo. Nadia czuła Matta każdym centymetrem swojego ciała. Był wszędzie. Całował każde możliwe miejsce. Dotykał w sposób tak czuły i seksowny że odpływała. Zaczęła ciężej oddychać i poruszać się coraz szybciej. Pragnęła go każdą komórką swojego ciała. Chciała aby ta chwila trwała wiecznie ale czuła że nie wytrzyma. Jęknęła i odchyliła głowę w tył po czym spojrzała mu w oczy i przygryzła wargę aż pojawiła się na niej krew.
- Spokojnie skarbie – powiedział – zaczekaj – uśmiechnął się i wplótł palce w jej włosy. Czuł jej oddech na swoich ustach. Gorący, słodki. Oblizał wargi i spojrzał jej w oczy. Zwolnił tępo a kiedy usłyszał jej nieme protesty uśmiechnął się uwodzicielsko. Nie miał siły jej odmówić. Pozwolił by to ona narzucała tępo. Chciał aby to była wyjątkowa chwila przede wszystkim dla niej. Ostatnim razem przyszedł i bez słowa wziął co chciał, teraz Nadia miała brać to co chciała i to co jej się należało. Jego – skoro go jeszcze chciała.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:54:55 22-09-10    Temat postu:

Kolejna pięknie opisana scena... aż się rozmarzyłam;)
A tak przy okazji - ile odcinków planujesz? Mam nadzieję, że jeszcze długo będę się mogła nimi cieszyć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:04:21 23-09-10    Temat postu:

odcinek świetny
Nadia no cóż miłości się nie wyprze już nei ma na to szans
mam nadzieję że Matt ją już nie skrzywdzi
są w sobie naprawdę zakochani
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:57:34 24-09-10    Temat postu:

Dzięki za komentarze :*
Co do odcinków agam top nie wiele ich zostało. Nie wiem w ilu uda mi się zmieścić, ale myślę, że jeszcze 6/7 odcinków.

ODCINEK 35

- Matt się odzywał? – zapytała Selena i cmoknęła Raula w policzek stojąc za nim i obejmując go za szyję.
- Napisał dzisiaj smsa – uśmiechnął się Raul i upił łyk kawy.
- Rozmawiał z Nadią? – zapytała zaciekawiona i trąciła nosem jego szyję.
- Rozmawiał – odpowiedział a uśmiech nie schodził z jego ust. Selena skubnęła go w to samo miejsce które dotknęła nosem.
- Dlaczego jesteś taki tajemniczy? Rozmawiał i? – pocałowała go. Raul mruknął i odchylił głowę w bok robiąc jej więcej miejsca na pieszczoty.
- I....nie mogę ci powiedzieć – zaśmiał się i przymknął oczy.
- Proszę – liznęła go a później skubnęła ucho – ładnie proszę – Raul zaśmiał się serdecznie.
- Nadia sama się pochwali jak będzie chciała – Selena mruknęła groźnie po czym odsunęła się od męża i podeszła do szafek kuchennych.
- Nie to nie. Masz racje sama się wszystkiego dowiem. Zaraz do niej zadzwonię – chwyciła telefon i zaczęła wykręcać numer Nadii. Raul szybko wstał i wyjął żonie słuchawkę z rąk.
- To nie jest najlepszy pomysł. W najlepszym przypadku spławi cie – uśmiechnął się i odłożył telefon na blacie.
- Chyba oni nie...? – Raul uniósł znacząco brew a Selena uśmiechnęła się szeroko.
- Chyba byś nie chciała żeby ktoś przerywał tobie jak zajmujesz się mężem prawda? – zapytał i oparł dłonie o blat po bokach Seleny.
- No raczej nie – próbowała ukryć uśmiech.
- Ja też bym nie chciał tym bardziej wtedy kiedy ja zajmował bym się żoną – spojrzał jej na usta a później w oczy - Zwłaszcza jeśli nieźle nabroiłem i muszę przeprosić – uśmiechnął się i musnął usta Seleny w łagodnym pocałunku.
- Z tego co mi wiadomo to nie nabroiłeś ostatnio więc nie musisz przepraszać – zaczęła się z nim droczyć i uciekać od jego pocałunków.
- Owszem skarbie, ale cholernie lubię cie całować – pocałował ją w policzek – pieścić – przygryzł płatek ucha – dotykać – podszedł bliżej i przesuwał dłońmi po biodrach Seleny – a jeszcze bardziej – szybko chwycił ją za pośladki aż wydała cichy okrzyk i posadził na blacie – lubię kochać się z tobą – zbliżył usta do jej warg i przygryzł dolną wargę – i to przez całą noc kotku – sprawnym i szybkim ruchem przysunął ją do siebie tak że obejmowała go nogami w pasie i nim zdążyła zareagować wpił się w jej usta. Wplótł palce w jej włosy i wsunął język do ust. Drażnił podniebienie, przesunął językiem po linii zębów. Selena mruknęła cicho. Zarzuciła mu ręce na szyję i oddała się pocałunkowi. Byli tak zajęci sobą że nie zauważyli kiedy Coky weszła do kuchni. Odchrząknęła. Selena i Raul oderwali się od siebie i spojrzeli na stojącą obok Coky. Skrzyżowała ręce na piersi i bacznie im się przyglądała.
- Chyba teraz nie zabronisz nam się całować – zapytał Raul uśmiechając się szeroko.
- Nie, ale czy wy zamierzacie urodzić mi kuzynkę? Albo co gorsza kuzyna? – zapytała i zmarszczyła brwi.
- A co w tym złego? – odpowiedział Raul i spojrzał na żonę. Uśmiechnęła się niepewnie. W jednej chwili poczuła jak cała krew z twarzy jej odpływa i niesamowicie ją zemdliło.
- Nic złego – Coky uśmiechnęła się – ale mogłabym wybrać imię? – zapytała z nadzieją. Raul odsunął się od żony powoli i kucnął przed bratanicą.
- Motylku na razie ciocia nie jest w ciąży – wyjaśnił. Selena poczuła że się dusi. Nie mogła oddychać. Jasne cholera. Przymknęła oczy i odetchnęła żeby się uspokoić.
- A jak będzie to będę mogła wybrać imię? – nie dawała za wygraną.
- Jak ciocia będzie w ciąży to wtedy pomyślimy, zgoda? – Raul uśmiechnął się. Coky zerknęła na Selenę a później na wujka.
- No dobra, ale jak chce kuzynkę. Będzie się ze mną bawiła i stroiła – Raul zaśmiał się gardłowo. Wstał i stanął przed żoną.
- Mamy kochanie specjalne zamówienie – mrugnął do niej porozumiewawczo i uśmiechnął się. Selena postarała się przybrać spokojny wyraz twarzy i również się uśmiechnęła.
- Trzeba coś z tym zrobić – powiedziała i pocałowała męża przelotnie starając się na niego nie patrzeć – dobrze Coky ubieraj się. mamy pojechać po zakupy a im wcześniej pojedziemy tym wcześniej wrócimy – pocałowała Coky w główkę.
- Dobrze to idę na górę. Zaraz przyjdę – rzuciła i wybiegła z kuchni.
- Na pewno nie chcesz z nami jechać? – zapytała Selena i sięgnęła po kubek ze swoją kawą i upiła łyk.
- Nie kochanie, mam sporo pracy, którą ostatnio zaniedbałem. Muszę nadrobić. Lepiej że zrobię to teraz a później będę tylko dla was – uśmiechnął się i podszedł bliżej. spojrzał żonie w oczy i założył jej włosy za ucho – co się dzieje? – zapytał zatroskanym głosem i wpatrywał się w nią uważnie.
- Nic się nie dzieje – uśmiechnęła się delikatnie – a dlaczego pytasz? – chwyciła w palce znaczek wiszący przy suwaku bluzy Raula i skupiła na nim swoją uwagę. Raul chwycił jej dłoń i splótł z nią palce. Ujął jej podbródek i zmusił by na niego spojrzała.
- Posmutniałaś kiedy Coky wspomniała o dziecku – zauważył i zerknął na obrączkę którą nosiła na palcu – nie chcesz mieć ze mną dzieci? – zapytał ale nie był pewny czy chce usłyszeć odpowiedź. Selena przekrzywiła głowę i uśmiechnęła się subtelnie. Ujęła jego twarz w dłonie.
- Głuptasie. Niczego innego nie pragnę. Chce mieć z tobą dzieci i to bardzo. Naprawdę – powiedziała i pocałowała go namiętnie w usta. Raul objął ją w tali i przyciągnął mocniej do siebie.
- Kocham cie – wyszeptał tuż przy jej ustach i oparł czoło o jej czoło. ]
- Ja ciebie też kocham, ale teraz muszę jechać z Coky na zakupy – przypomniała i cmoknęła go w usta.
- Będę na was czekał – powiedział i odgarnął jej kosmyk włosów z twarzy po czym pocałował w czoło. Selena uśmiechnęła się po czym wyszła z kuchni.

***
- Jasne cholera! – Raul rzucił ołówek na biurko i oparł się na krześle patrząc tępo w projekt który usiłował zrobić. Obiecał że go dzisiaj skończy, ale ból głowy nie dawał mu się skupić. Wstał z krzesła i wszedł do łazienki. Otworzył apteczkę, ale nie mógł znaleźć żadnego środka przeciwbólowego. Zamknął szafkę z trzaskiem i zszedł na dół. Wszedł do kuchni i otworzył jedną z szuflad gdzie Selena zawsze chowała tabletki. Wygrzebał jakieś leki przeciwbólowe. Otworzył opakowanie i wyjął ostatnią tabletkę. Zamknął szafkę i chwycił szklankę stojącą na suszarce. Nalał zimnej wody z kranu i łyknął proszek. Wypił wodę i oparł się dłońmi o blat. Przymknął oczy i odetchnął głęboko. Chwycił puste opakowanie po tabletkach i otworzył szafkę pod zlewem gdzie znajdował się zlew. Rzucił ją ale odbiła się i wpadła do szafki zamiast do śmieci – cholera – zaklął pod nosem. Schylił się i chwycił pudełko żeby je wyrzucić. Jednak za koszem dostrzegł coś jeszcze. Chwycił to z zamiarem wyrzucenia ale kiedy zobaczył co to jest poczuł jakby dostał czymś ciężkim w głowę. Był facetem i nie interesował się babskimi sprawami, ale wiedział doskonale jak wygląda test ciążowy. To właśnie trzymał w ręku. Do tego jeszcze wynik był pozytywny. Wiedział to. Kiedy Lukrecia zaszła w ciążę Marcos tak się cieszył że nie omieszkał poinformować brata jak wygląda pozytywny test ciążowy. Spojrzał na przedmiot który trzymał w ręku i wściekłość coraz bardziej w nim wzbierała. Zalała go falą tak intensywną, że sam się tego przestraszył. Rzucił test na stół i zaczął chodzić niespokojnie po kuchni. Usiadł na krześle. W tym momencie usłyszał brzęk otwieranego zamka.
- Raul? – Selena zawołała go z holu. Chwycił test i schował dłonie pod stołem – Raul? – Selena weszła do kuchni i podeszła do męża. Pocałowała go w głowę – dlaczego nie odpowiadasz?
- Gdzie Coky? – zapytał ale nawet na nią nie spojrzał.
- Spotkaliśmy mojego tatę. Zabrał ją do siebie na obiad. Przywiezie ją razem z mamą wieczorem – spojrzała na niego i zmarszczyła brwi – co się stało? – zapytała. Raul położył test na stole i spojrzał jej w oczy.
- Powiedz że to należy do Nadii – powiedział z nadzieją. Selena przełknęła ślinę i spojrzała na niego wystraszona. Słowa nie chciały jej przejść przez gardło więc tylko pokręciła głową i spuściła wzrok – Jezu Chryste! – jęknął i wstał.
- Raul ja....
- Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?! – warknął i spojrzał na nią z bólem i gniewem w głosie – rozumiem jakby to było moje dziecko, mógłbym pomyśleć że chcesz zrobić mi niespodziankę, ale do jasnej cholery umiem liczyć! To nie może być moje dziecko!
- Raul posłuchaj – zaczęła spokojnie.
- On wie? – zapytał coraz bardziej wściekły.
- Nie wie, bo.... – Raul prychnął i potarł nasadę nosa – zamierzałaś mi w ogóle powiedzieć czy chciałaś udać że to moje dziecko?! – jego głos przesiąknięty był jadem i rozpaczą.
- Nie masz prawa tak mówić! – warknęła broniąc się – możesz być zły, ale nie masz prawa mnie obrażać – powiedziała stanowczo i spojrzała na męża wymownie.
- A do czego mam prawo? – przekrzywił głowę – do ciebie? Do szczęśliwego życia z żoną u boku? Do spłodzenia syna? Czekaj, czekaj... to już chyba nie moja działka – syknął ironicznie.
- Przestań!
- Dlaczego? Mówię nie prawdę? Przecież jesteś moją żoną, a masz dziecko z innym.
- Nie miałam pojęcia że jestem w ciąży kiedy za ciebie wychodziłam. Dowiedziałam się dwa dni temu – tłumaczyła.
- Ale nic mi nie powiedziałaś! I twoim zdaniem to jest zaufanie? A może miłość? Bo wybacz ale ja nie wiem czego to przejaw? – jego twarz wykrzywił grymas bólu.
- Chciałam się upewnić u lekarza zanim ci powiem. Miałeś i tak zbyt wiele na głowie, żebym martwiła ciążą której tak naprawdę może nie być – powiedziała i spojrzała na niego z nadzieja.
- Jakaś ty wspaniałomyślna – warknął – jestem twoim mężem do cholery. Skoro zataiłaś przede mną tak istotną sprawę to co jeszcze ukryjesz? Tak masz zamiar rozwiązywać problemy? Za moimi plecami? Albo będziesz mnie o wszystkim informować dopiero kiedy faktycznie problem się pojawi. Pieprze taki układ. Nie na tym to do cholery polega.
- Jesteś niesprawiedliwy – oczy Seleny zaszkliły się od łez.
- Ja jestem niesprawiedliwy? A ty postępujesz fair? Jak ja mam ci zaufać? Jak mam dzielić z tobą życie skoro ja się dla ciebie nie liczę? – zapytał z bólem. Głos mu się załamał – w jednej chwili zniszczyłaś moje marzenia na szczęśliwe życie z tobą.
- Nie mów tak. Raul proszę cie wysłuchaj mnie.- prosiła a po jej policzku popłynęła łza.
- A jak ty sobie to wyobrażasz? Że będziemy rozwiązywać problemy sami?
- Zrozum.....
- Nie potrafię – pokręcił głową – nie potrafię zrozumieć twojego postępowania. Ja nie zrobił bym tobie czegoś takiego. Jesteś dla mnie najważniejsza i nigdy niczego bym przed tobą nie ukrył. W przeciwieństwie do ciebie – powiedział i odwrócił się od niej. Selena podeszła do niego i położyła mu dłoń na ramieniu.
- Raul...
- Zostaw – odsunął się strząsając jej dłoń – zadzwoń do Andresa. Na pewno będzie w niebo wzięty. Dopiął swego. Należysz do niego – warknął i nawet na nią nie patrząc ruszył do wyjścia.
- Raul do cholery nie rób tego! – zawołała Selena z rozpaczą w głosie.
- Czego niby mam nie robić? Przecież ty zrobiłaś wystarczająco dużo za nas dwoje, ja już nic nie muszę robić. tylko nie zapomnij powiedzieć Coky że będzie miała kuzyna. Ucieszy się. Jako jedyna – warknął.
- Raul proszę cię – Selena ruszyła w jego stronę.
- Zostaw mnie w spokoju – uciął i wyszedł z kuchni. Po chwili usłyszała trzask drzwi zewnętrznych. Selena oparła się o ścianę i nie mogła powstrzymać łez. Czuła się tak jakby cały jej świat w jednej chwili zniknął, a ona nie miała nic. Straciła wszystko. Czuła że się dusi. Ciśnienie rozsadzało jej głowę. Zobaczyła czarne plamy przed oczami. Zaczęło dzwonić jej w uszach. Jej ciało odmówiło posłuszeństwa i zrobiło się wiotkie jak szmaciana lalka. Z całych sił starała się utrzymać nad nim panowanie ale to ja tylko osłabiło. Chwilę później Selena już nic nie czuła. Ani bólu, ani ciśnienia. Straciła przytomność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:41:06 24-09-10    Temat postu:

o nie... nie podoba mi się trochę się zawiodłam na Raulu - rozumiem, że mógł się zdenerwować i czuć oszukany, ale... kurcze, dlaczego nie starał się spojrzeć na tą sprawę oczami Seleny? jej też nie było z tym łatwo...
no i teraz jeszcze straciła przytomność...
a było już tak pięknie...
a może ona wcale nie jest w ciąży?
jak zwykle czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:41:27 25-09-10    Temat postu:

a miało być tak pięknie
mam nadzieję że okaże się że test był zepsuty gdy Selena pójdzie do lekarza choć to i tak już nie wiele zmieni bo Raul jej nie ufa
mam nadzieję że wszystko się ułoży
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:41:36 27-09-10    Temat postu:

Dzięki za komentarze :*

Każda sielanka kiedyś się kończy i to właśnie jest taki moment.
agam - rozumiem, że zawiodłaś się na Raulu, ale trzeba wziąć pod uwagę, że chłopak wiele znosił jak do tej pory a Selena nie postąpiła tak jak powinna.
P@Tk@ - Pozostało nam nie wiele odcinków także już wkrótce wszystko się wyjaśni ciąża Seleny, opieka nad Coky oraz jak potoczą się losy Raula i Seleny a raczej ich małżeństwa, które odbyło sie w dość ekspresowym tempie. Okaże się czy postąpili słusznie czy popełnili błąd
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:20:55 28-09-10    Temat postu:

oby okazało się że postąpili słusznie bo tworzą zgrana parę i to uświadomi im pewnie Coky

Ostatnio zmieniony przez P@Tk@ dnia 15:23:23 28-09-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:20:52 29-09-10    Temat postu:

ODCINEK 36

Selena obudziła się i zmrużyła oczy próbując przyzwyczaić się do światła w salonie. Nadia która siedziała na kanapie odgarnęła jej włosy z czoła. W tym samym momencie do pokoju wszedł Matt z telefonem w ręku i w milczeniu pokręcił głową dając znak Nadii że nie dodzwonił się do brata.
- Co wy tu robicie? – Selena zapytała zachrypniętym głosem i poprawiła się na kanapie.
- Miałem was dzisiaj odwiedzić – przypomniał Matt – pomyślałem, że zabiorę ze sobą Nadię. Kiedy przyjechaliśmy drzwi były otwarte, nikt nie reagował na pukanie ani dzwonek. Znaleźliśmy cię nieprzytomną w kuchni – dokończył i usiadł na ławie kładąc na niej telefon.
- Co się stało? – zapytała Nadia z troską w głosie. Selena odwróciła wzrok a po jej policzku popłynęła łza. Zakryła dłonią usta ale nie mogła powstrzymać płaczu.
- Raul znalazł test – wydukała i spojrzała na przyjaciółkę z cierpieniem. Nadia głośno wypuściła powietrze i oparła łokcie o kolana pochylając się do tyłu. Matt zmarszczył brwi i spojrzał raz na Selenę, raz na Nadię.
- Jaki test? – zapytał w końcu. Nadia w milczeniu spojrzała na Selenę. Nie chciała wyręczać przyjaciółki więc czekała na jej reakcję.
- Dwa dni temu zrobiłam test ciążowy – zaczęła.
- I?
- Wyszło że jestem w ciąży – Selena otarła oczy z łez. Matt spojrzał na nią nadal nic nie rozumiejąc.
- W czym rzecz? Raul zawsze marzył o rodzinie.
- Tak, ale marzył o swoim dziecku a jeżeli naprawdę jestem w ciąży to nie jest dziecko Raula tylko Andresa.
- Czekaj czekaj. Chcesz mi powiedzieć że Raul jest twoim mężem a nosisz dziecko innego? – Selena tylko kiwnęła głową.
- Nic nie wiedziałam kiedy wychodziłam za Raula.
- Nie powiedziałaś mu prawda? – zapytał choć znał doskonale odpowiedź. Tylko dlatego jego brat mógł się wściec. Dziewczyna nieśmiało pokręciła głową i spojrzała na szwagra ze smutkiem. Matt wstał i przeczesał włosy palcami.
- Dlaczego wy kobiety jesteście takie skomplikowane? – zapytał ale zdawał sobie sprawę że nie otrzyma odpowiedzi. – dlaczego mu nie powiedziałaś? – zapytał łagodnie i spojrzał na nią ze smutkiem.
- Miał i tak wiele problemów na głowie. Chciałam się upewnić u lekarza zanim powiem mu że faktycznie będę miała dziecko. Jeżeli ma się już martwić to niech ma czym. – wyjaśniła Selena. Matt podszedł do okna i zamilkł.
- My nie jesteśmy tak skomplikowani jak wy. Jeżeli jest jakiś problem wolimy aby walić prosto z mostu niż wszystko gmatwać, trzymać w tajemnicy i kombinować. Dlatego Raul się wściekł i wcale mu się nie dziwię – powiedział i spojrzał na bratową z dezaprobatą.
- Matt – Nadia upomniała go patrząc na niego gniewnie.
- On ma rację. Sama narobiłam bałaganu. To nie jest wina Raula. Wściekł się nie dlatego że jestem w ciąży z Andresem ale dlatego że ukryłam przed nim swoje obawy. – przyznała cicho i potarła nasadę nosa.
- Selena – zaczął Matt i podszedł do niej – dla mojego brata zawsze była najważniejsza rodzina. Dla osób które kocha jest w stanie znieść naprawdę wiele, wiele poświęcić. Jest wyrozumiały jak mało kto. Myślę że ma to po naszym ojcu. Bardzo cie kocha i zabolało go to że mu nie zaufałaś w tak ważnej dla was obojga sprawie. Jest w stanie zrozumieć i wybaczyć bardzo wiele. Ale.. – spojrzał na nią z udręką – kiedy osoba na której zależy mu najbardziej na świecie coś przed nim ukrywa pęka mu serce. Nie chce robić ci wyrzutów. Nie zrozum mnie źle. Raul zakochał się w tobie do szaleństwa. Był gotów odwrócić się od matki, gdyby mógł dałby ci gwiazdkę z nieba – wytłumaczył łagodnie – i dlatego tak to przeżył. – Selena spojrzała na Matta z bólem w oczach. Kiedy myślała że wszystko się ułożyło i problemy się kończą sama stworzyła kolejny. Jak mogła być tak głupia.
- Co ja mam teraz zrobić? – zapytała bezradnie i zaczęła szlochać.
- Przede wszystkim idź do lekarza – upomniała ją Nadia i spojrzała na nią wymownie.
- Nadia ma rację. Potwierdź swoje obawy. Raul potrzebuje czasu. Bardzo cie kocha i na pewno wszystko się ułoży. Ale bądź cierpliwa. – uśmiechnął się dodając jej tym otuchy.
- A jak nic nie da się już zrobić? – zapytała ze strachem i rozpaczą w głosie.
- Znam Raula lepiej od siebie – przyznał Matt – wybaczy ci.

Następnego dnia rano Selena zadzwoniła do ginekologa i umówiła się na wizytę. Na szczęście jedna z pacjentek odwołała wizytę i lekarz mógł przyjąć Selenę jeszcze dzisiaj. Nie będzie to dla niej łatwy dzień ale nie miała wyjścia. Musiała się dowiedzieć. Jeżeli jest w ciąży będzie kochać to dziecko i zrobi wszystko aby miało prawdziwy dom. Pragnęła go stworzyć z Raulem ale zdawała sobie sprawę że to nie będzie wcale łatwe. Jeżeli postanowi że nie chce już dzielić z nią życia zrozumie. Ma do tego prawo. Nie musi opiekować się jej dzieckiem. Kochała go jak nikogo na świecie ale nie miała prawa zmuszać go do pokochania swojego dziecka jak jego własnego. Najgorsze było to że sprawa o opiekę nad Coky jeszcze się nie zakończyła a w świetle nowych faktów sąd nie zgodzi się aby sama ją wychowywała.
Nie wiedziała co teraz ma zrobić, jak poukładać bałagan w swoim życiu. Jak to będzie teraz wyglądać. Wszystko w jednej chwili się posypało jak domek z kart. Wszystko zniszczyła bo postanowiła że zatrzyma dla siebie fakt o ciąży i to był; błąd.
- Ciociu? – z rozmyślań wyrwał Selenę głos Coky. Stała w progu salonu i patrzyła na nią smutnymi oczami.
- Tak kochanie? – Selena wstała i kucnęła przed siostrzenicą.
- Muszę iść do babci Valerii? – zapytała cicho i z nadzieją w głosie. Selena odgarnęła jej włosy z twarzy i uśmiechnęła się lekko.
- Tak motylku. Będzie tam pewna pani która przekaże sądowi jak ci się układa z babcią. Dlatego powinnaś być grzeczna, dobrze? – Coky spojrzała na ciocię z powątpieniem ale kiedy nie usłyszała taryfy ulgowej kiwnęła smutno głową.
- Dobrze będę grzeczna. A gdzie jest wujek? – Selena wstała gwałtownie i przymknęła oczy aby się nie rozpłakać.
- Musiał pojechać wcześnie rano do pracy, ale jak tylko skończy ten ważny projekt na pewno wynagrodzi ci ten czas bez niego – powiedziała bez przekonania. Uśmiechnęła się jednak aby Coky nie wyczuła jak bardzo Selena przeżyła to pytanie. Sama chciała wierzyć w to że Raul wróci, ale nie mogła nawet o tym marzyć. – jesteś gotowa? – zapytała a Coky smutno kiwnęła głową – więc chodźmy. Odwiozę ci do babci i dziadka a jutro znów będziesz z powrotem. Coky westchnęła ale bez słowa wyszła z domu. Selena patrzyła na nią z bolącym sercem. Widziała jak niechętnie siostrzenica idzie do babci. W jednej chwili uszło z niej życie i przypominała tą nieszczęśliwą dziewczynkę która straciła rodziców i nie miała powodu żeby się uśmiechać. Coky potrzebowała w tej chwili Raula i to bardzo.

***
- Jest pan pewien doktorze? – Selena siedziała w fotelu w gabinecie ginekologa. Lekarz zapisał coś w karcie i zdjął okulary patrząc na nią poważnie.
- Tak jestem całkowicie pewien. Teraz tylko musi się pani dobrze odżywiać. Przyjmować dużo żelaza i witamin i przede wszystkim przestać się stresować.
- Kiedy to nie takie łatwe doktorze – posmutniała i spojrzała w okno.
- Problemy ? – bardziej stwierdził niż zapytał i założył z powrotem okulary sięgając po bloczek leżący na skraju biurka.
- Owszem. Najgorsze jest to że nie mogę ich rozwiązać bo wciąż pojawiają się nowe – dodała i przeniosła swój wzrok na lekarza. Siwiejący mężczyzna uśmiechnął się pod nosem i zdjął okulary patrząc na nią oczami mądrego wuja który przekazuje bratanicy najważniejszą mantrę życiowa.
- Wszystko się ułoży pani Fernandez. Wyszła pani za mąż i powinna pani być szczęśliwa. Nie musi pani rozwiązywać problemów sama, prawda? – założył okulary na nos i zabrał się za dokańczanie wypisywania recepty. Selena chciała powiedzieć że właśnie wszystko zaprzepaściła, ale w porę ugryzła się w język. Jej ginekologa właściwie nie obchodzą jej prywatne problemy a nie jest psychologiem żeby miał wyleczyć jej smutek.
- Gotowe – powiedział i uśmiechnął się podając Selenie kartkę. – wypisałem pani żelazo i witaminy które powinna pani regularnie zażywać.
- Dziękuję – Selena schowała receptę do torebki i wstała.
- Mam nadzieję że niedługo się zobaczymy na kolejnych badaniach. – stwierdził lekarz i uśmiechnął się serdecznie. \
- Tak – przytaknęła Selena i ruszyła do wyjścia – do widzenia.
- Do zobaczenia pani Fernandez. – kiedy dziewczyna usłyszała swoje nazwisko po mężu zakuło ją w sercu na samo wspomnienie wspaniałych chwil z Raulem. Teraz już nigdy mogła nie zaznać takiego szczęścia. Nigdy już może nie poczuć jego ciepła, delikatnego dotyku, nie spojrzy w jego oczy, nie zobaczy uśmiechu przez który miękły jej kolana i nie usłyszy aksamitnego głosu kiedy szeptał jej do ucha. Pokręciła głową odsuwając od siebie te obrazy. Powstrzymała cisnące się do oczu łzy i wyszła z budynku.
***
- I co? – Nadia siedziała na krześle w kawiarni obok Matta i pochylona w stronę przyjaciółki czekała na jej relacje z wizyty u lekarza. Selena westchnęła delikatnie i zaczęła bawić się nitką która wystawała jej ze sweterka. Nadia zniecierpliwiona milczeniem Seleny wyciągnęła dłoń i jednym sprawnym Rychem urwała nitkę. Selena uniosła wzrok i spojrzała na przyjaciółkę smutno.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:06:02 29-09-10    Temat postu:

czyli jednak Selena jest w ciąży? a może nie jest? przecież gdyby była, to nie skończyłabyś chyba odcinka w takim momencie? a w ogóle, to niewybaczalne kończyć w takich momentach!
no a poza tym, mam nadzieję, że Matt miał rację, gdy mówił, że Raul jej wybaczy;)
czekam na new ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
King kong
King kong


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:32:38 29-09-10    Temat postu:

odcinek świetny
i dalej nic się nie rozwiązało po tym odcinku
czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
La Bebe
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 21 Maj 2010
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:24:51 30-09-10    Temat postu:

swietne opko
aj
nadia i matt sa razem:D
nareszcie
jest w ciazy i to z adresem
ulala
to sie porobilo
czekam na newsa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 9 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin