Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rodzice potrzebni od zaraz
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:33:46 13-10-10    Temat postu:

Dzięki dziewczyny za komentarze :*

Jak same zauważyłyście wszystko się zaczęło układać. Jeszcze jedna kwestia pozostała do rozwiązania i jak się domyślacie chodzi o Coky. Jak to się okaże dowiecie się już w następnym odcinku, który będzie ostatnim Moje opko dobiega końca i to już bliżej niż dalej, ale nie zamierzam jeszcze zniknąć z forum, pod warunkiem że moje koleje opowiadania będą warte czytania.

W każdym razie zapraszam na kolejny i ostatni już odcinek, który wstawię dziś , najpóźniej jutro.

Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
Idol
Idol


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:34:34 13-10-10    Temat postu:

czekam tylko szkoda że to już będzie koniec
ja jak najbardziej będe czytać Twoje telki pod warunkiem że obsada to zbuntowani bo innych nie czytam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Motywator
Motywator


Dołączył: 22 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:25:00 13-10-10    Temat postu:

38
tak się zastanawiałam gdzie może być Coky aż wpadło mi do głowy pewne miejsce i dobrze wiedziałam, poszła na cmentarz, gdzie może być najlepiej jak nie przyrodzicach nawet chociaż nie żyją,
Selena chce się przenieść do innego pokoju, mam nadzieję, że Raul jej nie pozwoli i poprosi aby z nim została

39
Raul zatrzymał Selenę, nawet doszło między nimi do zbliżenia:), jak romantycznie się zroiło, całowali się i za razem wyznawali sobie miłość Selena powiedziała bardzo ważna dla dwojga, że chce mieć z nim dziecko, Raul się ucieszył
pięknie opisałaś tą scenę między, widziałam ją tak jakbym oglądała ten moment w telewizji, taka realna była
Matt bardzo się stara,jak on ją rozpieszcza, chce wynagrodzić jej ból który przez niego czuła i to jak cierpiałą , Matt poprosił Nadię o rękę, ale miał pomysł pierścionek był pod filiżanką, jak romantycznie:) oprócz tego jst jeszcze jedno Nadia jest w ciąży te dwie cudowne wiadomości nałożyły się na siebie, Matt jest szczęśliwy bo będzie mieć dziecko atakże dlatego że jego ukochana zgodziła się zostać jego żona

ostatni odc czekam na niego, tylko szkoda że to opko już się kończy
pozdraw, zdążyłam nadrobić przed końcem opowiadanie!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:01:54 14-10-10    Temat postu:

Dziękuję wszystkim za komentarze. Tym którzy je pisali jak i tym którzy tylko czytali.
W szczególności dziękuję agam, która zawsze wsparła mnie ciepłym słowem i cierpliwie czekała na kolejne odcinki Twoje komentarze bardzo wiele dla mnie znaczyły
Dziękuję również fafuni87 która w ostatnich dniach nadrabiała odcinki aby ostatni przeczytać na bierząco i oczywiście P@Tk@ zawsze obecna i śledząca odcinki zawsze kiedy się pojawiły.
Mam nadzieję, że spotkamy się przy innych moich dziełach.
Pozdrawiam i zapraszam na ostatni odcinek. [ Przed nami oczywiście jeszcze EPILOG, którego myślę nie mogło zabraknąć ]

ODCINEK 40 OSTATNI

Rano Raula obudziły promienie słońca które uporczywie wdzierały się przez niezasłonięte okno. Zasłonił dłonią oczy i odwrócił się. Selena leżała w jego ramionach odwrócona do niego tyłem. Jej długie brązowe włosy rozsypane były na poduszce. Ciało niedbale owinięte w prześcieradło. Raul uśmiechnął się do siebie. znowu jest szczęśliwy z Seleną u boku. Przekręcił się delikatnie na bok i pocałował Selenę w ramię. Mruknęła i lekko się poruszyła. Chłopak nachylił się i przygryzł delikatnie płatek jej ucha. Zadrżała i zamruczała jak rasowa kotka. Objął ją mocno ramieniem i z łatwością przysunął do siebie całując jej szyje. Dziewczyna odwróciła się w jego stronę i spojrzała w oczy.
- Dzień dobry kochanie – Raul wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Dzień dobry – odpowiedziała i pocałowała go namiętnie.
- Mmmm.... – rozmarzył się - smaczne – oboje się roześmiali – jak się spało? – zapytał i odgarnął jej włosy za ucho.
- Z tobą cudownie – uśmiechnęła się. Chłopak wplótł palce w jej włosy i z uśmiechem przyciągnął ją do siebie całując. Wsunął jej język do ust i badał ich wnętrze smakując ich centymetr po centymetrze. Kiedy Selena przygryzła jego dolną wargę zasyczał z rozkoszy.
- Kochanie..? – powiedział ostrzegawczo unosząc kąciki ust w uśmiechu.
- Mmmm? – udawała że nie wie o co chodzi i spojrzała na niego robiąc niewinną minkę.
- Nie prowokuj mnie. Jeżeli jeszcze raz to zrobisz to przysięgam nie wyjdziesz stąd dzisiaj.
- A kto powiedział że mamy stąd wyjść? – zapytała zadziornie.
- Nie wiesz co mówisz/ - uśmiechnął się i delikatnie przygwoździł ją do poduszek. Złożył na jej ustach gorący pocałunek. Był namiętny, zaborczy i dziki. Selena jęknęła rozkosznie i oddała pocałunek z taką samą pasją. Raul błądził po jej ciele dłońmi. Gładząc rozpaloną skórę brzucha, ud i ramion. Selena nie pozostała mu dłużna. Oderwała się od jego ust i pocałowała w szyję, zjeżdżając niżej na tors. Kiedy przejechała językiem po jego ciele zajęczał i wpił się w jej usta. Wtedy rozległ się dzwonek jego komórki.
- Cholera – wychrypiał Raul i spojrzał na Selenę przepraszająco.
- Odbierz – uśmiechnęła się i cmoknęła go w usta. Raul leniwie zsunął się z żony i sięgnął po telefon.
- Słucham?
- Cześć – chłopak usłyszał po drugiej stronie radosny głos brata i zaśmiał się.
- Cześć Matt. Co jest? – Selena wstała i okryła się prześcieradłem. Raul przez cały czas ją obserwował.
- Ja i Nadia mamy do was sprawę. Możecie do nas przyjechać?
- Nie wiem. To coś ważnego? – zapytał. Selena posłała mu słodki uśmiech i dzikie spojrzenie.
- Dość – powiedział Matt ze śmiechem.
- No dobra to postaramy się jak najszybciej – powiedział i nie przestawał jej się przyglądać. Poprawił się na łóżku.
- Dobra to czekamy na was. Na razie – Matt pożegnała się i Raul odłożył telefon.
- Matt i Nadia chcą żebyśmy do nich przyjechali. Mają nam coś ważnego do powiedzenia – wyjaśnił Raul a Selena tylko się uśmiechnęła. – chodź do mnie – poprosił a jego oczy zabłysły niebezpiecznie. Selena z uśmiechem na twarzy pokręciła głową i zaczęła wycofywać się do łazienki.- skarbie... – wyjęczał u granic wytrzymałości.
- Musimy wstać i pojechać do Nadii i Matta – zaśmiała się widząc błaganie w jego oczach.
- To niesprawiedliwe – powiedział robiąc maślane oczy – jeszcze się Toba nie nacieszyłem.
- Jeszcze ci się znudzę – powiedziała zadziornie a Raul zszedł z łóżka i zmierzał w jej stronę.
- Na to akurat kochanie nie możesz liczyć – uśmiechnął się uwodzicielsko
- Raul...
- Mmm? - wymruczał idąc w jej stronę z błyskiem w oku.
- Naprawdę musimy jechać – podszedł do niej i nim zdążyła się cofnąć błyskawicznie przyciągnął ją do siebie.
- Chcesz mi uciec? – spytał zadziornie – najpierw mnie rozpalasz a teraz chcesz zostawić?
- A uda mi się – w odpowiedzi tylko pokręcił głową i pocałował ją czule. Szybko wyswobodziła się z jego objęć i zniknęła w łazience zamykając za sobą drzwi.
- Selena kotku – zapukał do drzwi
- Raul czekają na nas
- Wiem – oparł się o framugę – otwórz – wymruczał – proszę.
- Po co?
- Skoro mamy tak mało czasu to chociaż pozwól mi wziąć z tobą prysznic – zaproponował. Selena zamilkła a po chwili Raul usłyszał odgłos otwieranego zamka i Selena uchyliła drzwi.
- A będziesz grzeczny? – zapytała ze śmiechem.
- Obiecuję – Raul uniósł dwa palce w geście obietnicy. Dziewczyna chwyciła go za nadgarstek i wciągnęła do łazienki.

***
- Otwieram kolejną rozprawę z wniosku Valerii Fernandez o przejęcie opieki nad małoletnią Constansą Fernandez. Stawili się wnioskodawca wraz z pełnomocnikiem.
- Mecenas Domingo Ferrer
- Oraz uczestnicy Selena i Raul Fernandez z obrońcą
- Hectro Garcia – mecenas się przedstawił.
- Dziękuje. Dzisiejsza rozprawa mam nadzieję będzie ostatnia na której się spotykamy. Chciałabym wysłuchać opinii pani kurator która przyglądała się w ostatnich dniach państwa rodzinie. Proszę podejść – zwróciła się do kurator. Kobieta spojrzała na Valerię a później na Raula i Selenę po czym podeszła do miejsca dla świadków.
- Przez ostatnie dni przebywała pani w domu państwa Fernandez. Zarówno pani Valerii jak i Raula i Seleny.
- Tak wysoki sądzie
- Jak określa pani relacje pomiędzy panią Valerią a jej wnuczką?
- Wysoki Sądzie kiedy obserwowałam dom pani Valerii doszło do nieprzewidzialnego i dość nieprzyjemnego incydentu.
- Co ma pani na myśli?
- Pani Valeria pokłóciła się z małą Coky. Powiedziała jej że nie dopuści do tego aby Selena opiekowała się nią. Dziewczynka uciekła do swojego pokoju z płaczem. Kiedy dziadek poszedł do wnuczki okazało się że Coky zniknęła.
- Proszę mówić dalej – poprosiła Sędzina.
- Pan Rafael natychmiast zadzwonił do synowej. Pani Selena zjawiała się w dość szybkim czasie. Próbowała spokojnie dowiedzieć się co się stało. Była opanowana, spokojna. Uspokajała nawet swojego męża. Wykazała się niezwykłą siłą i dyscyplina. Nie załamała się ani na chwile. Działała i to było najważniejsze. Sprawdzała kolejne miejsca. Wszystkich znajomych natychmiast obdzwoniła. Naprawę uważam że taka postawa jest godna naśladowania. Nie spanikowała, myślała o siostrzenicy.
- Jak reagowała pani Valeria?
- Płakała. Żałowała tego co powiedziała wnuczce. Nie próbowała się awanturować. Zachowała spokój. Nie przeszkadzała, trzymała się na uboczu.
- Rozumiem. Proszę mi powiedzieć jak Coky reagowała na swoją babcie a jak na wuja i ciotkę?
- Coky nie lubi chodzić do babci. Dobrze wiedziała jak się skończy jej kolejna wizyta w tym domu. Natomiast pani Selena i jej mąż maja bardzo dobry wpływ na dziewczynkę. Jest spokojna, radosna. Wiele ja uczą a co najważniejsze tłumacza jej ze nie może odsuwać się od babci która mimo wszystko bardzo ja kocha. Maja bardzo dobra postawę i uważam że są doskonałymi opiekunami dla Coky.
- Dziękuję. Może pani usiąść. Czy strony chciałby coś dodać? – zapytała Sędzina.
- Tak – Valeria nieśmiało wstała.
- Proszę
- Chciałam powiedzieć że nie jestem odpowiednim opiekunem dla mojej wnuczki. Ona nigdy nie będzie ze mną tak szczęśliwa jak z Seleną i moim synem. Przy nich rozkwita, cieszy się życiem. Przy mnie płacze i jest smutna. Chciałam powiedzieć że oddalam swoje powództwo jako że Coky powinna przebywać pod moją opieką.
- Jest pani pewna tego co zrobiła?
- Absolutnie. Zrobię wszystko żeby odzyskać zaufanie wnuczki, ale ona powinna mieszkać z Raulem i Seleną.
- Dziękuję. Proszę usiąść – sędzina spojrzała na Raula i Selenę z uśmiechem – w świetle nowych faktów nie pozostaje mi nic innego jak przyznać prawna opiekę nad nieletnią Constansą Państwu Selenie i Raulowi Fernandez. Chciałabym również aby dziewczynka odwiedzała babcię jak najczęściej. Nie chciałabym spotykać się tu z państwem za jakiś czas z tą samą kłótnią – powiedziała stanowczym tonem ale kąciki jej ust uniosły się w uśmiechu. – to wszystko w tej sprawie. Zamykam rozprawę – rzuciła po czym wyszła. Raul i Selena padli sobie w ramiona. Nic więcej nie było im potrzebne do szczęścia. Mieli siebie, Coky. Przed nimi całe życie.
- Dziękujemy mecenasie – powiedziała Selena i przytuliła Hectora.
- Moja droga nie ma za co. To była tylko formalność – uśmiechnął się – zrobiłem to co do mnie należało. Proszę pamiętać że pan Marcos i pani Lukrecia byli dla mnie jak rodzina. Zrobiłem tylko to o co mnie prosili. Można powiedzieć że spełniłem ich ostatnią wolę.
- Mam nadzieję że będzie nas pan odwiedzał. Wiele pan dla nas zrobił i nie chcielibyśmy aby zniknął pan z naszego życia. – Raul podał mu dłoń – proszę mi wierzyć że prawnik zawsze się przyda.
- A zamierzają się państwo rozwodzić – zapytał z rozbawieniem. Selena uśmiechnęła się szeroko i pokręciła głową.
- No właśnie. Ale proszę się nie martwić. Jestem do państwa dyspozycji. Zawsze i wszędzie – mrugnął do nich porozumiewawczo. Pocałował Selenę w rękę i uścisnął dłoń Raulowi po czym opuścił salę rozpraw.
- No kochani jak tam? – Matt podszedł do nich z szerokim uśmiechem na twarzy trzymając za rękę Nadię. Raul uśmiechnął się kiedy zobaczył radość i niemal dziecięce szczęście brata.
- U nas jak widać wszystko w porządku a jak u ciebie przyszły tatusiu – Raul; położył mu dłoń na ramieniu. Matt spojrzał na Nadię z miłością w oczach.
- Gdyby jakiś czas temu ktoś mi powiedział że spotka mnie tyle szczęścia naraz nie uwierzyłbym mu. – przeczesał dłonią włosy – boje się czasem że to sen – przyznał i uśmiechnął się blado.
- Matt. To nie jest sen – Selena uśmiechnęła się serdecznie – jesteś tu z nami. Będziesz miał dziecko i zostaniesz mężem. To się dzieje naprawdę. – podeszła i mocno go przytuliła.- wiesz że możesz na nas liczyć w każdej sytuacji – Matt kiwnął głową.
- Jesteś wspaniała Selena. Wiele ci zawdzięczam – powiedział kiedy się od siebie odsunęli.
- My tobie też zawdzięczamy bardzo wiele – przypomniał Raul.
- Przepraszam – do całej czwórki podeszła Valeria. Była smutna, zgaszona. Oczy miała nieobecne – nie chciałam wam przeszkadzać – spojrzała na Raula ze skruchą. – chciałam was przeprosić. Narobiłam zamieszania a właściwie nie wiem sama po co. Zapomniałam o najważniejszym. O tym czego chce Coky – przyznała i spuściła głowę masują czoło. – ona od początku chciała być tylko z wami. Tego też chciał Marcos i Lukrecia. Taka była ich decyzja. Tak samo jak ich decyzją było wsiąść razem ślub i mnie tak naprawdę nic do tego. Macie swoje życie i podejmujecie swoje decyzje. Lepsze, gorsze, ale swoje. Nie chciałam kierować waszym życiem. Chciałam dla was jak najlepiej – zamilkła. Selena spojrzała na Raula a potem przesunęła wzrokiem na Matta i Nadię. – Selena ty najbardziej wycierpiałaś przez moją bezpodstawną niechęć do ciebie. Jesteś dobrym człowiekiem i co najważniejsze kochasz Coky i mojego syna – spojrzała na Raula ze smutkiem. – mam nadzieję że będziecie szczęśliwi. Jeżeli będziecie mieli ochotę czasem do mnie zawitać to zapraszam – uśmiechnęła się łagodnie. – chciałabym czasem widywać Coky i uczestniczyć w waszym życiu na tyle na ile jest to możliwe. Niczego do was nie mam zamiaru wymagać. Skrzywdziłam was i wiem że zasłużyłam na to co najgorsze ale kocham was. Dotarło to do mnie zbyt późno ale dotarło. – spojrzała na Matta ze łzami w oczach. – synku – załkała – wybacz mi krzywdę jaką ci wyrządziłam. Przepraszam. Nie było mnie wtedy kiedy najbardziej mnie potrzebowałeś i jeszcze dołożyłam ci zmartwień i powodów do tego żeby ... – głos się jej załamał.
- Pani Valerio – Selena podeszła do niej i przemówiła łagodnym tonem. Kobieta spojrzała na synową smutna – popełniła pani błędy jak każdy z nas. Ale jest pani naszą rodziną. Zawsze nią pani była nawet wtedy kiedy nie umieliśmy się dogadać.- uśmiechnęła się łagodnie – chcemy żeby pani uczestniczyła w naszym życiu ale bez kłótni, awantur i wymuszania swojego zdania – przyznała stanowczo.
- Tak – Valeria kiwnęła głową pośpiesznie – ale czasem....
- Jeżeli będziemy potrzebować rady przyjdziemy – dodała Selena. Valeria kiwnęła głową.
- Ma pani przyjeżdżać na każde przedstawienie, mecz, urodziny. Święta i rocznice. Ma pani być obecna w życiu Coky i naszych dzieci bo będą pani potrzebować. – Valeria spojrzała na Selenę z wdzięcznością.
- Dziękuję – powiedziała i przytuliła synową.
- Mamo – Raul podszedł do niej i również ją uściskał. – po co ci było to wszystko? Przecież można było tak od razu – uśmiechnął się
- Wiem – Valeria odwzajemniła uśmiech i spojrzała na Matta który stał obok i trzymał Nadię za dłoń – Matt – podeszła do niego i spojrzała na Nadię z uśmiechem na twarzy.
- Więc to ty jesteś kobietą która zawładnęła sercem mojego syna?
- Tak proszę pani – Nadia kiwnęła głową i spojrzała na Matta.
- Nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego jak w taje chwili. Tak opanowanego, czułego i odpowiedzialnego. Wydobyłaś z mojego syna to co mnie udało się w nim zniszczyć – powiedziała i łzy popłynęły jej po policzku. Nadia spojrzała niepewnie na Matta i podeszła do Valerii bliżej.
- Proszę nie płakać – uśmiechnęła się – wszystko jest w porządku – ujęła ją za rękę. Valeria uniosła wzrok i spojrzała Nadii w oczy. Pogłaskała ją po policzku.
- Jesteście obje wyjątkowe – przyznała – cieszę się że to na was trafili moi synowie. Żałuję tylko że nie zdążyłam tego powiedzieć Lukrecii i Marcosowi.
- Oni wiedzą – powiedziała Selena – proszę mi wierzyć.
- Obyś miała rację – Valeria posmutniała i spojrzała na Matta – mam nadzieję że kiedyś mi wybaczysz synku – dodała i odeszła powoli. Nadia spojrzała na Matta. Targały nim sprzeczne emocje. Każdy miesień na twarzy drgał, była napięty jak struna. Oczy miał odległe i smutne.
- Kochanie – usłyszał miękki głos Nadii i powoli na nią spojrzał. Jego oczy się rozjaśniły, byłby łagodne i ciepłe. Rozluźnił się i uspokoił. Spojrzał na ich splecione dłonie i pomasował wierzch dłoni Nadii kciukiem. Wyglądało to tak jakby próbował ją uspokoić ale prawda była taka że chciał uspokoić siebie. – to twoja matka. Ona żałuje – powiedziała. Matt zmarszczył brwi i spojrzał na nią ze smutkiem – daj jej drugą szansę tak jak ja dałam ją tobie – powiedziała łagodnie i pogładziła go po policzku z miłością. Matt pocałował ją czule.
- Kocham cie – wyszeptał po czym spojrzał na matkę która wychodziła z Sali – mamo – krzyknał. Valeria się odwróciła kiedy Matt szedł zdecydowanym krokiem w jej stronę. Bez słowa mocno ją przytulił. Valerii łzy popłynęły po policzku. Spojrzała na Nadię i w wdzięcznością wyszeptała.
- Dziękuję.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 17:12:46 14-10-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:20:28 14-10-10    Temat postu:

No, i żyli długo i szczęśliwie

Trochę szkoda, że to już koniec, bo bardzo się zżyłam z bohaterami, ale z drugiej strony nie można przecież przeciągać tego w nieskończoność ^^

A moje komentarze zawsze były szczere, nie napisałam w nich nic co nie byłoby prawdą. Masz świetny styl i to jest niepodważalny fakt Na pewno będę czytać Twoje kolejne produkcje, a jeśli mi się coś nie spodoba (w co wątpię) to z pewnością szczerze Ci o tym napiszę

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:07:56 14-10-10    Temat postu:

I na to liczę
A no szkoda, szkoda, ale masz rację nie można przeciągać czegoś w nieskończoność bo by się w końcu znudziło. Lepiej skończyć z niedosytem - jak to kiedyś ktoś powiedział - niż ciągnąć to i ciągnąć, aż w końcu ten kto czyta powie. NARESZCIE KoNIEC !
W każdym razie czas na koniec nadszedł. Teraz tylko zapraszam na EPILOG


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 17:11:52 14-10-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:10:01 14-10-10    Temat postu:

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym

a właśnie zapomniałam o tym wspomnieć w poprzednim poście - chyba raczej chodzi Ci o epilog, a nie prolog
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
Idol
Idol


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:22:58 14-10-10    Temat postu:

świetny odcinek
szkoda że ostatni
czekam na epilog
dobrze że Valeria zrozumiała swoje błędy i wszystko się wyjaśniło
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:14:27 14-10-10    Temat postu:

Tak dokładnie o to mi chodziło, ale jakoś mi się pomieszało
Już poprawione dzieki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
KERI
Idol
Idol


Dołączył: 02 Wrz 2007
Posty: 1830
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:01:51 14-10-10    Temat postu:


jak się troszke uspokoje to napisze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:46:23 22-10-10    Temat postu:

Dziękuję wszystkim jeszcze raz za komentarze :*

EPILOG

5 lat później....

- Coky skarbie weźmiesz Marcosa ze sobą? – zapytała Selena i otworzyła bagażnik zbierając najpotrzebniejsze rzeczy – my z wujkiem zaraz przyjdziemy.
- Dobrze ciociu – Coky podeszła do kuzyna i wyciągnęła do niego rękę aby pomóc mu wyjść z samochodu – chodź Marcos idziemy do babci – chwyciła go za rękę i ruszyła do domu Valerii która już stała w drzwiach. Przywitała się z Coky mocno ją przytulając a Marcosa wzięła na ręce i wycisnęła na jego policzku całusa. Spojrzała na Selene i Raula stojących przy samochodzie i uśmiechnęła się do nich.
- Twoja mama bardzo się zmieniła – przyznała Selena i spojrzała na męża.
- Owszem kochanie – Raul zarzucił sobie na ramię torbę z rzeczami dla syna i zamknął bagażnik – stara się zasłużyć sobie na nasze zaufanie.
- Najważniejsze że kocha wnuki jednakowo wszystkie – Selena uśmiechnęła się do siebie. Poczuła jak Raul staje za nią i obejmuje ją w talii.
- To może zrobimy jej jeszcze jednego wnuka? – zamruczał i pocałował Selenę w szyję. Dziewczyna oparła głowę o jego ramię i przymknęła oczy.
- Kochanie czekają na nas – powiedziała cicho.
- Nawet nie zauważą naszej nieobecności – wymruczał i przesunął ustami wzdłuż szyi do ucha. Selena odwróciła się do męża a on nie czekając wpił się w jej usta. Wplótł palce w jej włosy i całował ją namiętnie. Tą wspaniałą chwilę przerwało im czyjeś chrząknięcie. Oderwali się od siebie i odwrócili w tamtą stronę. Nadia i Matt z córeczką na rękach stali na chodniku i uśmiechali się od ucha do ucha.
- Cześć gołąbeczki – zaświergoliła Nadia i pocałowała Selenę i Raula w policzek. Matt również się przywitał.
- Nie chcieliśmy wam przeszkadzać – zaśmiał się Matta – ale sami rozumiecie – wskazał na dziewczynkę którą trzymał na rękach. Selena się uśmiechnęła i podeszła do Matta żeby się przywitać z chrześnicą.
- Cześć Normita – pogłaskała dziewczynkę po główce.
- Cieść – przywitała się i uśmiechnęła.
- Myślałby kto że jesteś taki święty braciszku – Raul uśmiechnął się szeroko. Selena i Nadia parsknęły śmiechem.
- Żaden z was nie jest święty – przyznała Nadia i wzięła córkę z rąk męża i postawiła ją na trawie – leć do babci. Marcos na ciebie czeka – dziewczynka szybko zaczęła przebierać nóżkami i wbiegła do domu.
- Skarbie czy ty mi coś insynuujesz? – zapytał Matt i złapał Nadie od tyłu w pasie. Oboje się roześmiali i nie przestawali iść w stronę domu.
- Ależ skąd kochanie ale dzisiaj rano o ile dobrze pamiętam zaproponowałeś mi żebyśmy zrobili sobie syna – Nadia się zaśmiała podobnie jak Matt. Chłopak pochylił się nad jej uchem i wyszeptał
- I zrobimy – po czym przygryzł płatek jej ucha.
- Dzieci! – Valeria krzyknęła z domu – czekamy na was – roześmiała się widząc jacy są szczęśliwi. Selena podeszła do niej i mocno ja uściskała.
- Dzień dobry kochana – Valeria mrugnęła do niej porozumiewawczo po czym uściskała Nadię, Raula i Matta – myśleliśmy że się was nie doczekamy. Dzieci są głodne – powiedziała rozbawiona. Raul objął żonę ramieniem i pocałował namiętnie.
- Wiesz mamo...MIŁOŚĆ – mrugnął do niej Matt i ruszył z Nadią do jadalni skąd dobiegały radosne krzyki dzieci. Valeria pokręciła głową rozbawiona i zamknęła drzwi.

***
- Normita właśnie zasnęła – powiedział Matt wchodząc do sypialni. Podszedł do stojącej przy oknie żony i objął ją od tyłu w pasie – w porządku? – zapytał i pocałował jej ramię w miejscu gdzie zsunął się jedwabny szlafroczek, który dostała od Matta na pierwszą rocznicę ślubu.
- Yhym – wymruczała i przymknęła powieki opierając się o ciało Matta. Chłopak przytulił ją jeszcze szczelniej obejmując ramionami i pocałował w głowę.
- Kocham cie – wyszeptał. Nadia odetchnęła głęboko.
- Ja ciebie też – powiedziała cicho i westchnęła. Matt delikatnie obrócił ją przodem do siebie i ujął za podbródek zmuszając by na niego spojrzała.
- Co się dzieje skarbie? – zapytał z troską patrząc jej w oczy. Nadia uniosła wzrok i spojrzała na męża. Skrzyżowała ręce na piersi i odsunęła się spacerując po pokoju w milczeniu. Matt obserwował żonę ze zmarszczonymi brwiami – Nadia proszę powiedz o co chodzi bo zaczynam się martwić – poprosił z błaganiem. Dziewczyna spojrzała na niego poważnie.
- Zastanawiałam się nad tym co powiedziałeś zanim weszliśmy do twojej mamy – przyznała spokojnie.
- O czym dokładnie?
- O synu – odpowiedziała i spuściła głowę. Matt przeczesał palcami włosy.
- Skarbie jeżeli nie chcesz na razie kolejnego dzicka to powiedz. Chce znać twoje obawy i pragnienia. To dla mnie bardzo ważne i chce żebyś była szczęśliwa – odparł czule i podszedł do niej. odgarnął jej zabłąkany kosmyk włosów z twarzy i założył za ucho – nie musisz się martwić. Jeżeli będziemy mieli dziecko to będzie nasza decyzja. Wspólna – zaznaczył. Nadia spojrzała mu w oczy.
- Kocham cie całym sercem Matt, ale....nie możemy mieć na razie kolejnego dziecka. To niemożliwe – dodała poważnie. Matt spuścił wzrok a później znów na nią spojrzał.
- Nie rozumiem – powiedział zdezorientowany. Nadia próbowała wyswobodzić się z jego objęć ale przytrzymał ją mocniej – nie odsuwaj się ode mnie – poprosił. Dziewczyna spojrzała na niego z czułością. Wyciągnęła dłoń i pogłaskała go po policzku. Jej oczy w jednym momencie stały się radosne i zaszły mgłą.
- Matt nie możemy na razie spłodzić kolejnego dziecka, bo... – spuściła wzrok. Matt ujął jej podbródek i zmusił by spojrzała mu w oczy.
- Bo? – ponaglił delikatnie.
- Bo...jestem w ciąży – wyszeptała i patrzyła mu w oczy. Widziała jak emocje biorą górę nad jej mężem. Miejsce początkowego zaskoczenia zajęło zdezorientowanie, radość, oczy mu rozbłysły. Później zmarszczył brwi i spojrzał na nią wymownie.
- Jak mogłaś napędzić mi takiego stracha? – zapytał. Nadia uśmiechnęła się promiennie.
- Przepraszam, ale chciałam ci zrobić niespodziankę – zachichotała.
- Wolałem już buciki na stole skarbie – przyznał rozbawiony. Niespodziewanie pochylił się i chwycił żonę na ręce. Nadia wydała cichy krzyk i spojrzała na Matta zaskoczona – to teraz musi cie spotkać kara za tą scenę – powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
- Jaką karę masz na myśli? – zapytała aksamitnym tonem i spojrzała wymownie na usta męża.
- Przekonasz się...- Matt ułożył ją delikatnie na łóżku i pochylił się nad nią aby ją pocałować - ....jak bardzo się cieszę skarbie – wyszeptał i znów wtopił się w jej usta. Był namiętny i czuły, całował zachłannie i delikatnie jednocześnie. Sprawnym ruchem rozsunął żonie poły szlafroka i pocałował dekolt po czym chwycił jej nogę za udo i zgiął w kolanie – kocham cie skarbie.
- A ja kocham ciebie Matt.

***
Raul wyszedł z łazienki jedynie z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Po jego klatce piersiowej spływały jeszcze krople wody. Spojrzał na łóżko w sypialni na którym leżała Selena. Była tak wykończona pilnowaniem dzieciaków razem z Nadią że zasnęła kiedy zniknął w łazience. Raul podszedł powoli do łóżka i nadal jej się przyglądając delikatnie ułożył się obok niej. wsparł się na łokciu i przyglądał jej się badawczo. Wyciągnął dłoń i czule odgarnął jej włosy opadające niedbale na twarz. Uśmiechnął się do siebie. Kochał Selenę z całego serca. I z każdym dniem to uczucie zaskakiwało go coraz większą intensywnością. Miał dom o jakim marzył. Kobietę której pragnął u swego boku. Miał Coky która dorastała na jego oczach, syna którego uwielbiał. Brat był szczęśliwy a matka zrozumiała swoje błędy. Pokochała Selenę jak własną córkę. Raul myślał że to nie jest możliwe, a jednak to cierpliwość jego żony i jej wiara w ludzi sprawiła że Valeria Fernandez kochała ją a nawet uwielbiała. Potrafiły godzinami gadać przez telefon. Znów się uśmiechnął. Czego mógł chcieć jeszcze. Miał wszystko a nawet więcej niż by pragnął. Żałował tylko że Marcos i Lukrecia nie mogą dzielić tego szczęścia z nimi. Ale zawsze będą obecni w ich życiu. Raul i Selena o to zadbają. Dla siebie i dla Coky dla której rodzice byli bardzo ważni. Wiedział że bratanica bardzo za nimi tęskni ale była silna i zaczęła żyć dalej. Z pustką w sercu której nic nie zapełni ale miała ludzi na których mogła polegać.
Selena poruszyła się niespokojnie na łóżku. Raul pogładził jej policzek wierzchem dłoni.
- Kocham cie słońce – wyszeptał. Zauważył jak kąciki jej ust unoszą się z lekkim uśmiechu. Uniosła wzrok i spojrzała mu w oczy.
- Nie pierwszy raz przyłapuję cie na tym że mi się przyglądasz – zauważyła rozbawiona.
- Nic nie poradzę że jesteś taka śliczna – uśmiechnął się i pocałował ją czule w usta. Wplótł palce w jej włosy i pogłębił pocałunek przygniatając ją do poduszek. Selena objęła go za szyję i jęknęła z rozkoszy.
- Ja też cie kocham – wyszeptała kiedy się od siebie oderwali. Raul uśmiechnął się i wsunął dłoń pod bluzkę żony. Selena spojrzała na niego zaskoczona ale i rozbawiona.
- Co robisz kochanie? – zapytała i uśmiechnęła się uwodzicielsko.
- Dotykam żonę – zaśmiał się ale nie przestawał gładzić rozpalonej skóry brzucha kierując się wyżej. Selena wstrzymała oddech – jesteś moja Selena – wychrypiał i spojrzał na nią wygłodniałym wzrokiem.
- Na zawsze Raul – odpowiedziała a chłopak wpił się w jej usta całując namiętnie.

KONIEC
Powrót do góry
Zobacz profil autora
P@Tk@
Idol
Idol


Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 1744
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:30:09 23-10-10    Temat postu:

epilog prześliczny
Nadia to ma pomysły jak powiedzieć facetowi o dziecku ;p
zakochani szczęśliwi
na zawsze
telenowelka jest świetna
dziękuje że mogłam ją czytać
pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:08:51 23-10-10    Temat postu:

No i jaki piękny happy end
Dobrze, że wszystko im się ułożyło, szkoda tylko, że to oznacza koniec tego opowiadania, bo było naprawdę świetne

Z niecierpliwością będę czekać na Twoje kolejne dzieła.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fantasma
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 21 Sty 2011
Posty: 3815
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:00:14 23-01-11    Temat postu:

Powiem jedno WSPANIAŁE
Przeczytałam jednym tchem jak juz przeczytałam ktos napisał wszytko było tak opisane że czytając to po prostu dech zapierało a pierwszy odcinek przyznam sie że mi nawet łza pociekła
Wielkie ukłony dla autora
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
Strona 11 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin