Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rodzice potrzebni od zaraz
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:33:11 16-04-10    Temat postu:

to ja czekam z niecierpliwością
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:27:19 23-04-10    Temat postu:

Obiecałam więc jest

ODCINEK 6
- Ciociu?
- Tak motylku? – zapytała Selena. Obje siedziały teraz na łóżku a Selena zaplatała siostrzenicy warkocze na noc.
- Zostaniesz ze mną dopóki nie zasnę? – zapytała z nadzieją i odwróciła się do dziewczyny kiedy ta skończyła.
- Pewnie – uśmiechnęła się i musnęła palcem nosek Coky po czym wstała – a teraz wskakuj pod kołdrę. Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie cioci. Selena szczelnie ją okryła i usiadła obok na łóżku.
- Ciociu?
- Hmmm? – dziewczyna spojrzała na Coky głaszcząc ją jednocześnie po główce.
- Czy babcia mnie zabierze?
- Dlaczego tak myślisz? – zapytała Selena i wpatrywała się w Coky.
- Bo babcia nie chciała mnie z tobą puścić. Ona cie nie lubi prawda?
- To bardzo skomplikowane kochanie – Selena uśmiechnęła się blado – nie martw się tym. Zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa. Zrobię co będę mogła. Obiecuję. – dziewczynka uśmiechnęła się
- Wujek Raul powiedział mi dzisiaj to samo – przyznała
- Naprawdę ? – Coky pokiwała głową w odpowiedzi – wujek też bardzo cię kocha i chce dla ciebie tego co najlepsze – odparła
- Bardzo was kocham i chciałabym z wami mieszkać – powiedziała z rozmarzeniem.
- Nie wszystko jest takie proste skarbie – powiedziała a Coky wtuliła się w nią.
- Nie lubisz wujka? – Selena nie spodziewała się takiego pytania i właściwie nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Praktycznie nie znała Raula a każde spotkanie z nim kończyło się nie najlepiej. Musiała jednak przyznać że miał w sobie coś co bardzo ją pociągało. Był przystojny i męski a jednocześnie tak bardzo troskliwy i czuły. Kochał Coky tak samo mocno jak ona. W sumie nie dało się go nie lubić. Nie rozumiała jednak dlaczego zawsze się kłócili mimo iż nie mieli ku temu szczególnych powodów. Teraz muszą się dogadać ze względu na Coky przede wszystkim.
- Ciociu? – Coky spojrzała na Selenę z troską.
- Przepraszam motylku – odparła i pogłaskała dziewczynkę – lubię wujka Raula a teraz śpij – dziewczynka położyła się i zamknęła oczy. Selena siedziała tak przez jakiś czas i rozmyślała. O Lukrecii, Marcosie i o tym cholernym wypadku który przewrócił życie do góry nogami. Nie tylko jej ale całej rodziny. A najbardziej małej Coky. Dziewczynka bardzo się zmieniła od tamtego czasu. Rzadko się uśmiechała, płakała, chodziła zamyślona tak że trzeba jej było dwa razy powtarzać co się do niej mówiło. Selena bała się co będzie kiedy Coky Pojdzie do szkoły. Była zdolnym dzieckiem. Dawała sobie radę bez problemu jednak teraz mogła narobić sobie zaległości. Naq szczęście jeszcze są wakacje więc jest trochę czasu. Na pewno Coky nie otrząśnie się całkowicie ze śmierci rodziców, ale Selena musi jej pomóc poradzić sobie z tym na tyle na ile się da. Kochała tą małą istotkę całym sercem. Nie wytrzymałby gdyby ją jej odebrano. Wiedziała też że mała nie poradziła by sobie z kolejnym ciosem. Postanowiła że nie odda Coky. Tym bardziej Valerii Fernandez. Selena spojrzała na dziewczynkę. Spała. Powoli wstała żeby jej nie obudzić. Otuliła ją kołdrą i pocałowała w czoło po czym nie gasząc lekkiego światła jakie wypełniało pomieszczenie wyszła z pokoju. Przymknęła drzwi żeby słyszeć kiedy Coky się obudzi. Odkąd została sierotą bała się spać sama. Selenie udało się przekonać ją by spała sama i zgodziła się na pozostawienie zapalonego światła. Mimo to Coky kilka razy w nocy budziła się z krzykiem. Przestraszona i cała mokra. Selena miała jednak nadzieję że to minie. Męczyła się nie tylko Coky ale Selena. Kiedy patrzyła na siostrzenice serce jej się krajało. Powoli oddaliła się od pokoju i zeszła schodami do salonu. Kiedy do niego wchodziła usłyszała szczęk otwieranego zamka. Serce zaczęło szybciej jej bić a ręce spociły się ze strachu. Była całkowicie sama w wielkim domu a ktoś próbował się dostać do środka. Nie zastanawiając się długo sięgnęła po baisball i powoli podeszła do drzwi. Zamek kilkakrotnie się przekręcił i drzwi się uchyliły. Selena zamachnęła się i czekając dłużej uderzyła wchodzącego do mieszkania „złodzieja”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:36:11 23-04-10    Temat postu:

czyżby to biedny Raul oberwał po głowie? ale tak to jest jak się wchodzi do cudzego mieszkania jak do własnego:P
z niecierpliwością czekam jak się rozwinie akcja między tą dwójką

Val jest dziwna, nie lubię jej nie potrafiła się zachować nawet w takim dniu... i w ogóle nie liczy się ze zdaniem małej Coky
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:50 04-05-10    Temat postu:

ODCINEK 7

- Przepraszam – powiedziała Selena do siedzącego przy stole Raula. Chłopak trzymał zawinięte w ściereczkę kostki lodu i dotykał obolałej głowy. Spojrzał znacząco na Selenę – no co? Skąd miałam wiedzieć że będziesz miał ochotę pobawić się w złodzieja – próbowała się usprawiedliwić.
- A ty byłaś policjantem? – zapytał ze śmiechem.
- Nikt ci nie kazał włazić do domu bez ostrzeżenia – powiedziała i usiadła naprzeciwko chłopaka.
- Chciałbym zauważyć że pukałem kilkakrotnie ale nie słyszałaś. Dzwonek jest zepsuty – wymieniał i nadal patrzył na Selenę – poza tym otwierałem drzwi z klucza – uniósł brew i uśmiechnął się – złodziej raczej by się nie trudził w ten sposób.
- Może i tak. Ale to nie zmienia faktu że nie zadzwoniłeś i nie uprzedziłeś – zauważyła – nie wiedziałam że masz klucz.
- Dostałem go jakiś czas temu od Marcosa – posmutniał na moment – w razie czego. Nie zdążyłem go oddać. Gdybym wiedział że przez ten klucz zarobię w łeb z bajsbolla to bym się dwa razy zastanowił zanim bym go użył albo założył bym kask – zaśmiał się ironicznie i za chwilę jego twarz wykrzywił grymas bólu. Selena wstała i powoli podeszła do Raula.
- Mogę zobaczyć? – zapytała i spojrzała mu w oczy. Kiedy zobaczyła w nich wahanie uśmiechnęła się – nie zrobię ci krzywdy – Raul wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Nie zdziwił bym się – powiedział i odsunął rękę w lodem umożliwiając dziewczynie obejrzenie swojej głowy.
- Bardzo śmieszne. Przeprosiłam już – przypomniała i bardzo delikatnie dotknęła guza na głowie Raula. Była delikatna i czuła. Starała się żeby nie zadać chłopakowi zbytecznego bólu. Co chwila spoglądała na niego odczytując jego reakcje na swój dotyk. Kiedy ich spojrzenia się spotkały Selena znieruchomiała. W jednej chwili wpatrywały się w nią jasne namiętna oczy. Oczy który przyprawiały ją o zawrót głowy. Choć nie znała Raula zbyt dobrze działał na nią jak żaden mężczyzna do tej pory. Nie powinna przecież myśleć w ten sposób. Miała narzeczonego i to on miał zaprzątać jej myśli a nie Raul. Jednak to nie było takie proste. Raul uśmiechnął się szeroko i nie spuszczał wzroku z Seleny. Zrobiło jej się gorąco, serce zaczęło łomotać w piersi. Reagowała na Raula tak jak powinna reagować na Andresa. I to nie było normalne. Szybko odrzuciła te myśli od siebie i przymknęła oczy żeby się uspokoić. Poczuła ból głowy i dreszcze po całym ciele. Wzdrygnęła się i położyła sobie rękę na czole. Raul dotknął jej dłoni.
- Wszystko w porządku? – zapytał z troską. Pamiętał jak się poczuła na pogrzebie siostry i szwagra i martwił się że omdlenie może się powtórzyć.
- Tak – uśmiechnęła się blado. Jednak wcale nie czuła się dobrze. W jednej chwili zaczęło dzwonić jej w uszach. Powoli odsunęła się od Raula i chciała usiąść na krześle obok. Zachwiała się i straciła równowagę. Raul w mgnieniu oka złapał ją w pasie i posadził sobie na kolanach.
- Selena – wyszeptał wystraszony. Dziewczyna zrobiła się wiotka jak szmaciana lalka. Gdyby nie to że Raul mocno ją trzymał zsunęła by mu się z kolan.
- Nic mi nie jest – powiedziała ledwo słyszalnie.
- Nie wydaje mi się – powiedział zły że Selena tak o siebie nie dba. Uniosła powoli oczy i spojrzała na niego. Były szkliste i tak intensywnie niebieskie. Raul wpatrywał się w nią z czułością i troską. Starała się być silna i twarda ale tak naprawdę jest krucha i delikatna. Gdyby miał ją obok siebie dbał by o nią jak o najcenniejszy skarb. Troszczył się o nią, kochał, traktował tak jak na to zasługuje. W jednej chwili zapragnął mieć tą kobietę przy sobie. Budzić się obok niej, zasypiać mając ją w ramionach. Spędzać z nią dnie i noce. Nie miał pojęcia skąd w nim takie uczucia. Skąd wzięło się pragnienie żeby należała tylko do niego. Była wyjątkowa. Miała w sobie coś co ciągnęło go do tej istotki. Zawładnęła nim nie wiadomo kiedy i jak. Była jednak zajęta. Związana z innym mężczyzną. Raul nie raz zastanawiał się dlaczego zawsze jest sama choć ma narzeczonego. Przez śmierć siostry przeszła sama. Przygotowania go pogrzebu i sam ten fatalny dzień przeżywała całkowicie sama. Teraz też nikogo przy niej nie było. Gdyby on miał szansę mieć taką kobietę wspierał by ją zawsze. Nie pozwoliłby by sama cierpiała takie katusze jak teraz. Nie miała oparcia w osobie której najbardziej potrzebowała. Gdyby spotkał tego idiotę wygarnął by mu co o nim myśli. Spojrzał jej w oczy. Uniósł dłoń i delikatnie odgarnął zabłąkany kosmyk włosów za ucho. Selena odwzajemniła spojrzenie. Choć chciała nie mogła oderwać oczu od tego mężczyzny. Poczuła jego gorący oddech na swoich ustach. Nieświadomie przeniosła wzrok na usta Raula. Zapraszały. Kusiły. „Cholera jasna! Nie mogę!” Pomyślała i spuściła wzrok. Raul uniósł ją za brodę i zmusił by na niego spojrzała.
- Dobrze się czujesz?
- Już mi lepiej – powiedziała i nie patrząc na niego powoli stała z jego kolan i podeszła do zlewu. Zmoczyła dłonie a potem ochlapała twarz zimną wodą. Sięgnęła po ręczniczek kuchenny i wytarła ręce i twarz a potem oparła się dłońmi o blat. Raul wstał z krzesła i podszedł do dziewczyny.
- Powinnaś się przebadać – powiedział spokojnie
- Nie mów jak mój tata – poprosiła i spojrzała na niego. Dopiero teraz Raul zauważył cienie pod oczami i zmęczenie na jej twarzy. Potrzebowała odpoczynku ale przede wszystkim osoby która jej pomoże.
- Ale taka jest prawda. Musisz iść do lekarza. Jesteś przemęczona.
- Nic mi nie będzie – powiedziała stanowczo – nie zaczynaj znowu – dokończyła a Raul pokręcił tylko głową.
- Co?
- Nic. Nie dbasz o siebie – stwierdził i oparł się plecami o szafkę. Selena chciała coś powiedzieć ale w tym momencie w kuchni pojawiła się Coky.
- Wujek? – stała w drzwiach i patrzyła na chłopaka. Raul podszedł do niej i kucnął.
- Cześć motylku. Dlaczego nie śpisz? – zapytał i musnął jej nosek palcem.
- Nie mogę spać – odpowiedziała i przetarła rączką oczy – co tu robisz?
- Przyszedłem zobaczyć czy u ciebie i cioci wszystko w porządku – uśmiechnął się i pogłaskał ją po włoskach.
- Fajnie że przyszedłeś – powiedziała – zostaniesz? – spytała z nadzieją i spojrzała na ciocię. Raul zrobił to samo – ciociu wujek może zostać? - Selena była w kropce. Z jednej strony wiedziała że nie powinna pozwolić na to by Raul był tak blisko. Działał na nią tak jak nie powinien a z drugiej strony nie mogła zabronić siostrzenicy spotkań z wujem. Zwłaszcza teraz. Podeszła do dziewczynki u kucnęła przed nią.
- Jeżeli wujek chce to ja nie mam nic przeciwko temu – powiedziała i napotkała radosne spojrzenie Raul. Dostrzegła w nich niebezpieczny błysk i pożałowała swojej decyzji.
- Zostaniesz? – Coky zwróciła się do Raula.
- Oczywiście motylku – uśmiechnął się i przytulił dziewczynkę. Coky uśmiechnęła się do cioci i ucałowała ją w policzek
- Dziękuje – Selena musnęła jej nosek palcem w odpowiedzi. W tym momencie rozległ się dźwięk komórki Seleny.
- To my pójdziemy do salonu – powiedział chłopak i razem z Coky wyszedł z kuchni. Selena sięgnęła po telefon który leżał na stole.
- Słucham?
- To ja Nadia – Selena usłyszała po drugiej stronie głos przyjaciółki.
- Cześć – przywitała się i opadła na krzesło.
- Zniknęłaś z domu Fernandezów nagle. Twoja mama powiedziała że wyszłaś z Coky.
- Tak – odpowiedziała i oparła czoło o dłoń – mała była zmęczona więc wyszłyśmy wcześniej. Szukałam cie ale nie mogłam cie znaleźć.
- Wiem. Wszystko u was w porządku? – zapytała zatroskana Nadia – nie wiem jak wyglądasz ale przez telefon nie brzmi to dobrze.
- Nic mi nie jest. Jestem tylko trochę zmęczona – przyznała.
- Domyślam się. Powinnaś pójść do szpitala. Może da ci jakieś witaminy albo coś.
- Ty też zaczynasz? – zapytała z rozpaczą w głosie Selena
- Ja też? To znaczy?
- Mój ojciec dzisiaj powiedział to samo. A jemu zawtórował Raul. Nie musicie mnie pilnować jak małe dziecko. Nic mi nie jest. Jestem zmęczona to wszystko.
- Możliwe. Widocznie trzeba cie pilnować. Bo jak ktoś nie zaciągnie cie do lekarza na silę to sama tam nie pójdziesz. Długo tak nie pociągniesz a masz jeszcze Coky.
- Wiem o tym doskonale.
- Swoją drogą ten Raul to brat Marosa?
- Tak – przyznała – Coky go uwielbia. Zresztą on nie widzi świata poza nią.
- A może poza tobą również? – zapytała Nadia z nutką rozbawienia w głosie.
- Nadia! – upomniała przyjaciółkę
- No co? Żartuje przecież. Ale przyznaj że jest niczego sobie.
- Proszę cie daj spokój – poprosiła Selena
- Dobrze już dobrze. Jutro wpadnę do was po południu.
- W porządku
- Wyśpij się porządnie Selena. Potrzebujesz tego.
- Jasne – skwitowała
- Jesteś uparta jak osioł. Do jutra. Trzymaj się.
- Do zobaczenia – Selena rozłączyła się i poszła do salonu. To co tam zobaczyła całkiem ją zaskoczyło i rozczuliło jednocześnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:01:39 05-05-10    Temat postu:

to opko jest świetne!

i miałam rację! Raul zarobił w mózgownicę cóż za wyszukany sposób na okazywanie miłości

a tak poważnie, to między tą dwójką robi się coraz bardziej gorąco - oboje chyba powoli zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że nie są sobie obojętni
zastanawia mnie tylko Andres - gdzie jest i dlaczego nie ma go przy Selenie?
a! i czy ona przypadkiem nie jest w ciąży?


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 10:02:41 05-05-10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:20:22 05-05-10    Temat postu:

Miło mi słyszeć że się podoba.
Tak "agam" Twoja racja a co do uczuć to bywa różnie
Andres i ciąża......hmmm.......nie pozostaje nic innego jak zaprosić do czytania kolejnych odcinków. Będzie się działo i na pewno wszystko się wyjaśni
Pozdrawiam :*

P.S. Odcinek postaram się wrzucić w piątek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:34:05 05-05-10    Temat postu:

bardzo się podoba
Andres i ciąża - haha nie zaprzeczasz, czyli mogę domniemywać, że jest w mojej teorii choć odrobinka racji

cinek już w piątek? świetnie!

a przy okazji w wolnej chwili zapraszam do siebie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:45:55 06-05-10    Temat postu:

Nie zaprzeczam ani nie potwierdzam. Wszystko się okaże
A w wolnej chwili na pewno zajrzę do Ciebie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:23:42 07-05-10    Temat postu:

to ja w takim razie czekam cierpliwie na ciąg dalszy
mam nadzieję, że nowy odcinek pojawi się lada dzień
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:23:44 07-05-10    Temat postu:

Z góry przepraszam że tak późno. Mimo wszystko życzę miłego czytania

ODCINEK 8

Na kanapie leżał Raul a mała Coky spała wtulona w jego silne ramiona. Od bardzo dawna Selena nie widziała żeby jej siostrzenica spała tak spokojnie. Dziewczyna wyjęła koc z komody w holu i okryła ich nim. Przyjrzała im się chwilę. Na twarzy Coky miejsce smutku i bólu zajął spokój. Zamiast lekko zmarszczonego czoła i napięcia które świadczyły o koszmarach, widniał delikatny uśmiech. Selena zdała sobie sprawę jak bardzo Coky czuję się teraz bezpiecznie. Mimo iż straciła rodziców miała obok siebie ludzi którzy bardzo ją kochali. Dziewczynka potrzebowała nie tylko jej, ale również Raula, który zastąpił by choć fizycznie ojca. Ojca który już nigdy jej nie przytuli. Ojca który odszedł na zawsze. Ojca który stanie w jej obronie czy będzie się martwił przed pierwsza randką. Selena uśmiechnęła się lekko ale w jej oczach pojawiły się łzy. Powoli uklękła przy kanapie i otuliła siostrzenicę szczelnie kocem. Wyciągnęła dłoń i delikatnie aby jej nie obudzić pogłaskała ją po główce. Była taka krucha, mała i delikatna. Selena zrobiłaby wszystko żeby Coky nie cierpiała. Jednak to nie będzie możliwe. Była dzieckiem, istotką która miała cieszyć się z każdego dnia. Powinna mieć beztroskie dzieciństwo pełne radości i miłości. Wypełnione rodzinnym szczęściem i spokojem. Zamiast tego w jednej chwili jej życie przewróciło się do góry nogami. Zamiast szczęśliwej i pełnej rodziny ma wuja i ciotkę. Zamiast beztroskich dni ma chwile przepełnione płaczem i tęsknotą. Zamiast rodzinnego ciepła i spokoju ma kłótnie z babcią a zamiast bezpieczeństwa musi myśleć i bać się tego że zostanie oddana ludziom z którymi nie chce być. To nie było sprawiedliwe. Po policzkach Seleny popłynęły kolejne łzy. Teraz kiedy mała spała mogła pozwolić by popłynęły. Obiecała sobie że perzy Coky nigdy nie zapłacze. Nie pokaże jej że jest słaba. Musi ja wspierać. Coky musi czuć się bezpiecznie. Musi wiedzieć że nie jest i nie zostanie sama. Nie może się bać. Na to Selena nie pozwoli. Spojrzała na Coky oczami pełnymi troski i miłości. Nadal głaszcząc ją po główce przeniosła swój wzrok na Raula. Już nie spał. Wpatrywał się w nią tymi swoimi jasnymi oczami które błyszczały za każdym razem gdy na nią patrzył.
- przepraszam nie chciałam cię obudzić – wyszeptała by nie obudzić Coky.
- Nie obudziłaś – również wyszeptał nie odrywając od niej wzroku. Wyciągnął dłoń i delikatnie otarł łzę z policzka Seleny. Dziewczyna spojrzała mu w oczy. Były intensywne i czułe. Zapragnęła się w nich zatopić. Poczuć, że ma kogoś kto jej pomoże. Kogoś na kim może polegać i przy kim czułaby się bezpiecznie. Chciała móc choć na chwilę zapomnieć i odpocząć. Po jej twarzy spłynęły kolejne łzy. Spuściła wzrok.
- Dlaczego płaczesz? – zapytał cicho i chwycił ją delikatnie za podbródek zmuszając by na niego spojrzała. Gdy to zrobiła całkowicie się rozpłynął. Pragnął ją przytulić i sprawić by już nie cierpiała.
- To nic takiego
- Powiedz proszę – w jego głosie było błaganie i czułość.
- Chodzi o Coky – odpowiedziała i spojrzała na siostrzenicę. Dziewczynka poruszyła się delikatnie.
- Wujku – powiedziała przez sen
- Jestem tu motylku – wyszeptał i pocałował ją w czoło. Powoli wstał z kanapy – chodź kochanie zaniosę cię do łóżka – powiedział do dziewczynki i wziął ją na ręce
- Ale zostaniesz prawda? – zapytała z nadzieją i otworzyła oczka.
- Zostanę – uśmiechnął się – będę w pobliżu. Obiecuję – Coky mruknęła w odpowiedzi i zapadła w sen. Raul spojrzał na Selenę.
- Położę ją – dziewczyna kiwnęła głową a Raul wyszedł z salonu. Selena usiadła na kanapie i owinęła się kocem. Otarła łzy i spojrzała w okno. Tak bardzo mi ciebie brakuje siostrzyczko – pomyślała. Jej oczy znowu napełniły się łzami. Choć próbowała nie umiała ich powstrzymać. Spuściła głowę i ukryła twarz w kocu. Tak bardzo tęskniła za Lukrecią. Były nierozłączne. Zawsze mogły na siebie liczyć, a teraz? Teraz Selena została sama. Może nie zupełnie. Miała przecież Nadię, rodziców i Andresa ale to nie było to samo. Z siostrą łączyła ją wyjątkowa więź. Lukrecia zawsze się nią opiekowała. Selena nie umiała przestać płakać. Koc tłumił jej szloch. Nagle dziewczyna poczuła jak kanapa się ugina. Uniosła wzrok i zobaczyła obok siebie Raula. Znowu patrzył na nią swoimi namiętnymi oczami.
- Nie płacz – poprosił
- Jestem słaba Raul. Za słaba na to wszystko – powiedziała i wbiła wzrok w podłogę.
- Nie wolno ci tak mówić – powiedział i otarł jej łzy – jesteś bardzo dzielna. Przez cały dzisiejszy pogrzeb trzymałaś się, nie załamałaś się. Opiekujesz się Coky. Starasz się by przestała cierpieć. Nawet potrafisz postawić się mojej matce. Uważasz że to przejaw słabości?
- Nie umiem sobie poradzić ze śmiercią Lukrecii. Tak bardzo mi jej brakuje – głos Seleny się załamał
- Wiem. Mnie brata też brakuje ale fakt że nie płacze wcale nie oznacza że jestem silniejszy od ciebie. Ty walczysz. Walczysz każdego dnia o Coky. Walczysz o siebie by przetrwać to wszystko. Płaczesz bo kochasz a nie dlatego że jesteś słaba.
- Nie wiem czy mam tyle siły.
- Masz – powiedział tak pewny swego że Selena spojrzała mu w oczy – poza tym masz mnie. Będę przy tobie zawsze. Jeżeli tylko mi pozwolisz chce ci pomóc przy Coky – zaproponował.
- Mówisz poważnie? – zapytała
- Tak. Kocham tą małą. Wręcz ją uwielbiam i nie wyobrażam sobie żeby miałaby być nieszczęśliwa. Nawet jeżeli miałoby to oznaczać wojnę z moją matką. – przyznał co zupełnie zbiło Selenę z tropu.
- Nie wiem.....Nie możesz kłócić się z matką a ja nie mogę pozwolić żeby moje waśnie z Valerią Fernandez poróżniły rodzinę.
- Posłuchaj. Znam swoją matkę. Wiem jaka potrafi być okropna. Nie znosiła Lukrecii a teraz nie znosi Ciebie. Jestem przekonany że będzie chciała odebrać ci Coky – powiedział i oparł się o kanapę – tylko że nie zapytała swojej wnuczki czego ona chce. A Coky jest tu najważniejsza. Chce by była szczęśliwa. Żeby na jej twarzy znów pojawił się beztroski uśmiech. Ona jest jeszcze dzieckiem. Dlaczego ma tracić dzieciństwo i już dorastać? – Selena otuliła się szczelniej kocem i oparła głowę o kanapę patrząc na Raula. Kiedy nie usłyszał żadnej odpowiedzi zaniepokojony spojrzał na dziewczynę.
- Nic nie powiesz? – Selena wpatrywała się w niego z uśmiechem i podziwem.
- Jesteś wspaniałym człowiekiem Raul – chłopak uśmiechnął się tylko i uniósł dłoń by odgarnąć Selenie kosmyk włosów za ucho.
- Nie. To ty jesteś wyjątkowa – przyznał – sprawiasz że w ludziach budzą się uczuci o których już dawno zapomnieli – spojrzał w jej niebieskie oczy. Były smutne, pełne bólu ale mimo to miały w sobie ten charakterystyczny blask. Pełen nadziei i siły. Wewnętrznej siły którą Selena miała w sobie.
- Dziękuje
- Za co?
- Za to że jesteś – uśmiechnęła się – czasem dobrze jest w kimś porozmawiać. Nawet z osobą z którą się kłócisz – Raul na te słowa uśmiechnął się szeroko.
- Do usług – powiedział i splótł z nią palce. Kiedy na nią spojrzał miała zamknięte powieki. Była zmęczona. Zmęczona fizycznie i psychicznie. Potrzebowała wsparcia, bezpieczeństwa i ciepła. Zwykłe uczucia które powinna dostać od swojego faceta a którego by niej nie było. W Raulu wściekłość wezbrała jeszcze silniej niż wcześniej. Nie rozumiał jak można zostawić ukochaną w takiej sytuacji samą. Tym bardziej taką kobietę jak Selena. Spojrzał na nią jeszcze raz. Była śliczna. Wyjątkowa. A co najważniejsze nie była mu obojętna. Uśmiechnął się sam do siebie. pogładził ją po policzku wierzchem dłoni. W końcu sam zasnął. Gdyby zdawali sobie sprawę z tego jak wyglądali rano byli by nie mało zawstydzeni. Przynajmniej Selena. Raul leżał na kanapie i trzymał szatynkę w objęciach. Jego lewa słoń spoczywała na biodrze dziewczyny. Ona natomiast spała wtulona w niego, z głową na jego torsie. Spali by pewnie jeszcze długo, gdyby nie przeraźliwy krzyk jaki usłyszeli.
- Co to do cholery ma znaczyć!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:15:23 17-05-10    Temat postu: ODCINEK 9

ODCINEK 9

- Co to do cholery ma znaczyć! – Selena i Raul błyskawicznie zerwali się z kanapy. Selena spojrzała na gościa i zamarła.
- Andres? – zdezorientowana spojrzała na Raula, który uniósł brwi i zmierzył mężczyznę wzrokiem – co ty tu robisz?
- Ja? – zapytał wściekły – lepiej powiedz co on tu robi – wskazał na Raula i złożył ręce na piersi.
- To wujek Coky i ...... – próbowała wytłumaczyć ale jej przerwał.
- I to znaczy że możesz mnie z nim zdradzać jak jakaś.....dziw.....
- Hej kolego – ostrzegł go Raul – zważaj na słowa! To jest kobieta jakbyś nie zauważył!
- A czy ktoś cie pytał o zdanie? – zapytał i podszedł do nich bliżej – owszem to jest kobieta ale zajęta – chwycił Selenę za dłoń i wskazał na pierścionek zaręczynowy. Raul wykrzywił usta w grymasie.
- Czyżby? – Raul skrzyżował ręce na piersi – to dlaczego zawsze jest sama? Gdyby cie obchodziła to byś przy niej był – zauważył. Andres nie wiele myśląc ruszył w jego stronę.
- Andres! – krzyknęła Selena i powstrzymała narzeczonego kładąc mu dłoń na torsie – Raul proszę cie – spojrzała na chłopaka błagalnie – nie ułatwiasz mi tego – chłopak posłał jej wściekłe spojrzenie. Był zły ale nie wiedział na kogo. Na siebie że czuje coś do zaręczonej kobiety. Do Seleny że jest z tym kretynem i nie pozwala siebie broń czy na Andresa za to że w ogóle jest – idź do Coky – dodała. Raul bez słowa minął Andresa i wyszedł z salonu. Selena spojrzała na rozzłoszczonego narzeczonego i ruszyła do kuchni.
- Należą mi się chyba jakieś wyjaśnienia! – krzyknął kiedy wszedł za dziewczyną do pomieszczenia.
- Przestań wrzeszczeć! – upomniała go – nie jesteśmy tu sami!
- No pewnie że nie bo jest tu twój kochanek! – powiedział coraz bardziej wściekły.
- Co ty pleciesz? Jaki kochanek!
- Twój! Wybacz ale wiem co widziałem!
- Więc co widziałeś – zapytała hardo i skrzyżowała ręce na piersi.
- Leżeliście razem, przytuleni jak jakaś para! – zaczął wymachiwać nerwowo rękoma, przedrzeźniając przy tym całą sytuację.
- Nie przesadzaj. Poza tym nie krzycz. Coky jest na górze – przypomniała
- Jasne! Coky! A ty jesteś Matka Teresa z Kalkuty że musisz się wszystkimi zajmować?!
- Przepraszam cię bardzo ale Coky to moja siostrzenica!
- I co z tego? Jest jeszcze twoja matka, ojciec i rodzice tego całego Marcosa i jego bracia!
- Ale to ja się nią zajmę czy ci się to podoba czy nie! Nie zostawię jej. Ona mnie potrzebuje.
- Ja ciebie też potrzebuje ale ty wolisz się zajmować czyimś bachorem i obściskiwać się z jakiś kretynem!
- Ty mnie potrzebujesz? Do czego? Do tego żebym była twoją ozdobą na bankietach? – spojrzała na niego teraz wściekła jak nigdy dotąd – o czym ty mówisz? Straciłam siostrę! To mnie się świat przewrócił do góry nogami a dostaje pomoc od wszystkich tylko nie od ciebie!
- Pewnie! Zwłaszcza od niego!
- Raul to brat Marcosa. Pomaga mi przy Coky. Jako nieliczny – dodała
- To skoro jest taki cudowny to idź do niego! Wyjeżdżam na kilka dni a ty się najnormalniej w świecie puszczasz! – Selena nie wytrzymała i uderzyła Andresa w policzek.
- Nie masz prawa tak do mnie mówić!
- Mam tego dosyć! Chce cie mieć przy sobie! Albo ja albo ten dzieciak. Wybieraj!
- Nie rób tego – powiedziała.
- Czego?
- Nie każ mi wybierać – ostrzegła. Andres uniósł brwi i patrzył na nią z wyższością.
- Więc? Ja czy ona?
- Andres dobrze wiesz kogo wybiorę i dobrze ci radze nie rób tego – chłopak zaśmiał się gorzko i wyszedł z kuchni.
- Andres! – zawołała i wybiegła za nim.
- Przecież wybrałaś – prychnął i otworzył drzwi. Wybiegł z takim impetem że nie zauważył Nadii stojącej pod drzwiami i szturchnął ją ciałem nawet nie przepraszając
- Co się stało? – zapytała Selenę a jej wzrok automatycznie przeniósł się na Raula schodzącego po schodach. Dziewczyna podążyła za spojrzeniem przyjaciółki i zarumieniła się lekko. Nadia rzuciła jej zaciekawione spojrzenie.
- Wejdź – zaprosiła przyjaciółkę ustępując jej miejsca.
- Coky jeszcze śpi – powiedział Raul.
- Nadia poznaj to jest Raul, brat Marcosa.
- Cześć – dziewczyna podała mu dłoń – Nadia Ramirez przyjaciółka Seleny
- Miło mi poznać – uśmiechnął się szeroko. Nadia spojrzała na przyjaciółkę znacząco – ja już pójdę – powiedział i spojrzał na Selenę
- Musisz? – zapytała ze smutkiem w oczach
- Tak. Ale wpadnę jeszcze później do Coky. Obiecałem jej.
- W porządku
- Cześć – rzucił i wyszedł z domu.
- Selena ?
- Nic nie mów – poprosiła dziewczyna i skierowała się do kuchni.
- Co się tu dzieje? – zapytała Nadia i usiadła przy stole wpatrując się w przyjaciółkę. Selena postawiła dwa kubki i zalała je kawą.
- Więc? – ponaglała ją. Selena usiadła na krześle obok i oparła głowę i dłoń.
- Sama nie wiem – przyznała
- Raul tu spał? – zapytała Nadia a Selena pokiwała głową.
- Coky zasnęła z nim na kanapie. Przeniósł ją później do łóżka i rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Pierwszy raz od kilku dłuższego czasu normalnie przespałam noc. Podobnie jak Coky. To cud że ona jeszcze śpi.
- Czuje się przy Raulu bezpieczna to pewnie dlatego ale ty.......- uśmiechnęła się zadziornie.
- Nadia proszę cie
- Już dobra, a Andres? – zapytała i upiła łyk kawy.
- Wpadł do domu, zresztą nie wiem jak i zobaczył nas na kanapie w dwuznacznej sytuacji. Wściekł się
- W sumie nie dziwię mu się, ale z drugiej strony sam się prosił. Zostawił cie samą z tym wszystkim i oczekiwał że będziesz go witać z otwartymi ramionami? Dziewczyno on ma w nosie twoje problemy i twoje życie. Najważniejszy jest on.
- Mówisz tak bo go nie znosisz – przypomniała jej
- To mało powiedziane. Ja go po prostu nie trawię. Ale to nie o to chodzi. Jeszcze nie macie ślubu a on traktuje cie jak kolekcje swoich znaczków.
- Andres nie kolekcjonuje znaczków – zaśmiała się lekko.
- Mniejsza o to. Wiesz o co mi chodzi. Mówię tylko że on cie nie szanuje.
- Kazał mi dzisiaj wybierać. Albo on albo Coky.
- Chyba żartujesz? – oburzyła się Nadia – jak dorwę tego idiotę to przysięgam że zrobię mu krzywdę.
- Dobrze wie że Coky nie ma nikogo oprócz mnie ale zdaje się tego nie rozumieć.
- Rozumiem że wybrałaś Coky?
- Oczywiście że tak, ale....
- Co ale? – Nadia poprawiła się na krześle – ty potrzebujesz mężczyzny który ci pomoże a nie rozkapryszonego dzieciaka! Jesteś z tym wszystkim sama.
- Niezupełnie – dodała
- No nie licząc mnie i rodziców.
- Raul bardzo mi pomaga – przyznała i upiła kawę.
- Raul? – zapytała znacząco. Selena kiwnęła głową. W tym momencie rozległ się dzwonek telefonu.
- Słucham?
- Dzień dobry czy mam przyjemność z panią Seleną Guzman? – zapytał mężczyzna po drugiej stronie.
- Tak to ja. O co chodzi?
- Miło mi. Hector Garcia. Jestem adwokatem Marcosa i Lukrecii Fernandez. Chodzi o Coky.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:15:05 19-05-10    Temat postu:

Andres to jakiś strasznie zadufany w sobie pajac - nie dość, że nie ma go przy Selenie kiedy ona go najbardziej potrzebuje, to jeszcze robi jej wyrzuty... a w ogóle jak on mógł jej kazać wybierać? Kretyn... Raul powinien mu przemówić do rozumu - najlepiej przy użyciu pięści albo lepiej niech to zostawi i zajmie się Seleną, bo zdaje się, że oboje zaczynają rozumieć, że nie są sobie obojętni
No i jeszcze ten adwokat... coś czuję, że będą z tego problemy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:20:25 21-05-10    Temat postu:

Problemów będzie sporo. Pytanie tylko jako sobie z nimi poradzą bohaterowie. Czy będą umieli podjąć właściwe decyzje.
Zapraszam na kolejne odcinki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:52:41 21-05-10    Temat postu:

ODCINEK 10

HECTOR GARCIA ( FERNANDO COLUNGA)


- Ciociu zapomniałam misia – powiedziała Coky kierując się z Seleną i Arturo do drzwi
- To leć po niego skarbie – uśmiechnęła się a dziewczynka szybko wbiegła po schodach - dziękuję tato – Selena zwróciła się teraz do ojca i ucałowała go w policzek
- nie masz za co kochanie – odpowiedział i uśmiechnął się – Coky dawno u nas nie było – położył torbę z rzeczami wnuczki na podłodze – Dolores już się nie może jej doczekać.
- Wiem. Naprawdę nie chce żeby Coky była przy rozmowie z adwokatem – zasmuciła się. Sama bała się jak diabli tego co może od niego usłyszeć. Tym bardziej że chodzi o małą Coky.
- Ale wiesz ze i tak będziecie musieli jej powiedzieć co się dzieje – zauważył Arturo
- Zdaje sobie z tego sprawę – powiedziała i potarła kark dłonią
- Chodź do mnie córeczko – odparł i mocno przytulił Selene. Dziewczyna z chęcią przylgnęła do ojca. Dawno nie czuła się tak spokojnie. Ramiona ojca od zawsze ukajały ból i rozwiewały wątpliwości. Kiedy ją przytulał czuła się silna i wierzyła że poradzi sobie ze wszystkim. Ojciec zawsze zaszczepiał w córkach wiarę w siebie i własne możliwości. Selenie jednak bardzo brakowało tej siły. Czuła się słaba choć nie podstawnie.
- Już jestem! – krzyknęła Coky zbiegając ze schodów.
- Powoli motylku bo zrobisz sobie krzywdę – powiedziała Selena i kucnęła przed siostrzenicą – bądź grzeczna pamiętaj – uśmiechnęła się do dziewczynki.
- Wiesz że zawsze jestem – przypomniała Coky
- Wiem skarbie – Selena przytuliła ja mocno – jutro poo ciebie przyjadę.
- A weźmiesz wujka ze sobą? – zapytała z nadzieją patrząc ciotce w oczy. Selena spojrzała mimowolnie na ojca który tylko się uśmiechnął
- Zobaczymy co da się zrobić. Porozmawiam z wujkiem – powiedziała i mrugnęła porozumiewawczo. Coky wyszczerzyła ząbki w szerokim uśmiechu. Uścisnęła Selenę i pocałowała ją w policzek.
- Do jutra – rzuciła o zwróciła się do dziadka – możemy już iść – zakomunikowała.
- Dobrze. To do jutra – Arturo pożegnał się z córką, pocałował ją w policzek i wyszedł z Coky. Selena pomachała im jeszcze i zamknęła drzwi kiedy odjechali. Włożyła ręce do tylnich kieszeni dżinsów i odetchnęła głęboko. Weszła do salonu i zaczęła się bez sensu po nim krzątać. Jej wzrok spoczął na jednej z fotografii stojących na kominku. Wzięła zdjęcie do reki i przyjrzała mu się. Była na nim Lukrecia w pięknej białej sukni z długim trenem. Stała tyłem do swojego świeżo poślubionego męża Marcos stał obok w samej koszuli a marynarkę miał przewieszoną przez ramię. Oboje się uśmiechali. Byli tacy szczęśliwi. Selena nie raz widziała radosne iskierki w ich oczach. Widziała jak na siebie patrzyli nawet kilka lat po ślubie. Rzadko zdarza się taka miłość. A oni byli zakochani w sobie przez cały ten czas. Selena uśmiechnęła się do siebie. Sama chciałaby zaznać w życiu takiej miłości. Tak silnej jak miłość jej siostry i szwagra. Odstawiła zdjęcie z powrotem na kominek. W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Selena ruszyła w ich kierunku i otworzyła je. W progu stał Raul.
- Cześć – przywitał się i wszedł do środka kiedy dziewczyna ustąpiła mu miejsca – urwałem się z firmy tak szybko jak tylko mogłem
- Twoi rodzice wiedzą? – zapytała przyglądając mu się badawczo.
- Nie. Gdyby matka się dowiedziała nie przyjechał bym tu sam – zauważył i wszedł do salonu – kiedy ma przyjechać ten adwokat?
- Powinien już być – powiedziała Selena i spojrzała na zegar wiszący na ścianie. W tej chwili oboje usłyszeli samochód na podjeździe. Selena spojrzała na Raula. Chłopak nie zastanawiając się długo poszedł otworzyć drzwi.
- Dzień dobry. Hector Garcia – przedstawił się mężczyzna i wszedł do środka
- dzień dobry. Raul Fernandez – chłopak uścisnął dłoń adwokatowi i zamknął drzwi.
- Dzień dobry – do holu weszła Selena – Selena Guzman. To ze mną rozmawiał pan przez telefon.
- Miło mi – pocałował dziewczynę w rękę.
- Proszę – Selena wskazała salon. Mężczyzna kiwnął głową i usiadł na kanapie. To samo zrobili Raul i Selena
- Proszę powiedzieć o co chodzi – poprosił Raul i spojrzał Selenie w oczy. Kiedy dostrzegł w nich zdenerwowanie ujął jej dłoń i przeniósł swój wzrok na prawnika.
- Pan Marcos i Pani Lukrecia byli bardzo zapobiegliwymi ludźmi. Nie wiem czy wiedzą państwo że zabezpieczyli przyszłość Coky na pokaźną sumę – Selena spojrzała zdezorientowana na Raul. Ten tylko zmarszczył brwi.
- O jakiej kwocie mówimy? – zapytał Raul
- Bardzo dużej. Kilka milionów – powiedział adwokat i wyjął dokumenty z teczki – do swojej pełnoletniości majątkiem ma zarządzać jej opiekun prawny. Kiedy osiągnie osiemnasty rok życia całość będzie należała już tylko do niej. Oprócz majątku ma również otrzymać udziały w rodzinnej firmie architektonicznej. Pan wie o czym mówię prawda? – zawrócił się do Raul.
- Owszem. Mój brat Marcos miał spory udział w firmie. Niedługo przed jego śmiercią rozmawialiśmy o tym że Coky ma odziedziczyć po nim te akcje.
- Wiedziałeś o tym? – zapytała Selena zaskoczona całą tą sytuacja .
- Wiedziałem tylko o firmie – wyjaśnił – spodziewałem się że Marcos będzie chciał zabezpieczyć córce przyszłość.
- To zrozumiałe – przyznał Hector – ale jest jeszcze coś o czym muszą państwo wiedzieć
- A mianowicie? – zapytała Selena i wpatrywała się w prawnika wyczekując odpowiedzi.
- Państwo Fernandez zadbali również o to kto będzie opiekunem Coky – Selenie zaschło w ustach a serce zaczęło bić jak oszalałe. Bała się tego co może teraz usłyszeć. Bardzo chciała zająć się Coky ale jeżeli decyzja Lukrecii i Marcosa była inna co mogła zrobić?
- Może pan powiedzieć kogo wskazali? – zapytał Raul i spojrzał niepewnie na Selenę.
- Tak. To Państwo – odpowiedział i uśmiechnął się szeroko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:49:26 24-05-10    Temat postu:

haha! czyli teraz nie ma wyjścia - Raul musi zamieszkać z Seleną i Cocky
tylko co na to matka Raula? wydaje mi się, że będzie knuła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Następny
Strona 2 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin