Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sleeping with ghosts
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:34:33 12-12-10    Temat postu:

pamiętam, pamiętam - ale nie wiedziałam, czy mogę tutaj spoilerować
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:25:43 28-12-10    Temat postu:



Odcinek 23

Cass i Drake

Cass już od początku podróży z lotniska do wynajętego domku w południowej części Apenin usiłowała nie patrzeć i nie zwracać uwagi na prowadzącego samochód Drake'a. Imała się wszelkich sposobów, usiłowała skupić się na lekturze "Dumy i uprzedzenia" by po kwadransie zrezygnować i zając się mniej absorbującymi kolorowymi czasopismami, co nie dało oczekiwanych rezultatów, ale przynajmniej miła wymówkę by nie musieć rozmawiać. Drake z uśmiechem obserwował nerwowe ruchy swojego elfa, w pamięci przeglądając wspomnienia z sesji uspokajającej, której doświadczył podczas lotu. Nie miał pojęcia, dlaczego dziewczyna zachowała się tak jak się zachowała, ale na razie nie miał zamiaru w to wnikać. Miał?
- Zaczyna robić się zimno. - Rzucił niezobowiązująco.
- Yhm - Cass zagłębiła się w fotelu i przysunęła gazetę do twarzy, starając się ją zakryć.
- Mogę cię przytulić jak chcesz... - Dodał, wymawiając słowa jakby wcale mu nie zależało i była to tylko przyjacielska propozycja.
- Poradzę sobie - wskazała na różowy koc, którego używała jako poduszki. A swoją drogą, odkąd pamiętał miała dziwną obsesje na punkcie różowego. Jej bielizna miała wszelkie odcienie tego koloru, nawet, gdy przyszła wygrać zakład, zamiast ubrać się jak każda normalna kobieta w czerwień, ta wybrała jadowity róż. Jeśli pamięć go nie myliła, to gdy kochali się po raz pierwszy, też miała na sobie fioletowy kostium, to znaczy miała go przez bardzo krótki czas, ale jednak. "Drake, spokojnie, bo jeszcze trochę takich wspomnień, a zatrzymasz się na poboczu i wyrwiesz jej te głupie czasopisma z rąk, by zająć się czymś ciekawszym."
- A wracając do lotu... - Uśmiechnął się wrednie.
- Nie wracajmy - Cass przełknęła ślinę i nieuważnie przewróciła stronę, modląc się w myślach, by ominął ten temat. Podchodziła do ich możliwego związku praktycznie i rozsądnie. Uważała, że muszą się poznać na nowo, zapominając o tych kilku razach, gdy dała się ponieść chwili i nie zbliżać się do niego na odległość trzech metrów, dopóki wszystkiego sobie nie wyjaśnią.
- Ależ nalegam. - Nie odwracając wzroku od zaśnieżonej jezdni, oznaczającej, że coraz bardziej zbliżają się do miejsca przeznaczenia, wyrwał jej pisemko z rąk i odrzucił na tylne siedzenie.
- Tam był bardzo ciekawy...
- Ciii. Porozmawiajmy o locie.
- Nie rozmawiajmy - zachowała się jak dziecko, rozłożyła koc i zakryła się nim cała, aż po czubek głowy, udając, że nie widzi rozbawionej miny byłego męża.
- Kiedyś byliśmy inni, pamiętasz jeszcze? Potrafiłaś się przejmować takimi rzeczami jak to, że nie wiesz w co się ubrać na wizytę u mojej matki. Kłócić się o to, że choinka powinna być większa i żywa, zamiast praktycznej sztucznej, a najlepiej ubrać ją na różowo...
- Wcale nie! Zawsze mi wytykałeś, że ubieram się jak mała dziewczynka! - Odrzuciła mur obronny z koca, a on parsknął śmiechem. Dopiero po chwili zorientowała się, że jej włosy muszą wyglądać strasznie i natychmiast znów wpełzła pod różową ochronkę.
- A potem udowadniałaś mi, że wcale nie jesteś małą dziewczynką. - Nawet przez zaporę z koca mogła dostrzec jego uśmiech wyrażający samozadowolenie.
- Nie przypominam sobie - rzuciła cicho, ale wystarczająco głośno, żeby ją usłyszał. Nie chciała go przecież wyprowadzać z równowagi, to mogło być niebezpieczne. Chciała?
- Uważaj, elfie, bo się doigrasz. - Powiedział kątem ust i zacisnął dłonie na kierownicy. Udała, że ziewa.
- Yhm, obudź mnie jak dojedziemy.
- Nie. - Powiedział gwałtownie.
- Co "nie"?
- Nie sądzisz chyba, że pozwolę Ci zasnąć? - Przycisnął pedał gazu.
- Co robisz? - Zerwała się szybko, koc zsunął się na podłogę, a ona spoglądała to na jezdnię, to na niego.
- Elfie, w co ty grasz? Spotykamy się na przyjęciu, o mało nie lądujemy w łóżku... Potem zakład, dzięki któremu nam się to udaje, potem znowu lądujemy w moim mieszkaniu... Albo potrafimy porozumieć się jedynie przez seks, albo już w ogóle! A teraz znów zachowujesz się jakbyśmy cofnęli się do początku. W co grasz? - Zahamował nagle, samochód wpadł w poślizg, obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni i stanął na środku ulicy. Nigdy w życiu nie widziała go tak wzburzonego i jednocześnie bezbronnego.
- Nie rozumiesz? - Nie zwracając uwagi na paraliż jaki ją opanowywał z każdą sekundą, dodała: - Boję się, cholernie się boję. - Powiedziała zduszonym głosem. - Boję się, że znowu wszystko zniszczymy. Że za bardzo Cię kocham, żeby...
- Cass... - Jej ramiona zatrzęsły się od tłumionego płaczu. - Właśnie powiedziałaś, że mnie kochasz.
- Jak mogłeś nie zauważyć? - Spojrzała na niego zapłakana i uśmiechnęła się przez łzy. - Jesteś kretynem.
- Jestem kretynem. - Powtórzył i się roześmiał. Odpalił samochód i wykręcił wracając na drogę prowadzącą do domku w górach.
- Co robisz?
- Mam całe dwa tygodnie na przekonanie cię, że nie masz się czego bać, bo nadal potrafimy więcej zbudować niż zniszczyć. A przy okazji, ja też cię kocham. - Jej mina wyrażała więcej niż słowa.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 21:13:55 14-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:00:33 28-12-10    Temat postu:

Ale się rozmarzyłam... jak sobie wyobrażam tę scenę na szklanym ekranie, to gęba mi się sama śmieje od ucha do ucha
Bardzo blisko końca jesteśmy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:04:31 28-12-10    Temat postu:

Nie jesteśmy blisko końca, przecież wiesz. Jeszcze cale dwa tygodnie we włoszech i moje inne pomysłu trzeba wcielić w życie.
Dzięki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:08:03 28-12-10    Temat postu:

Uff... wolałam się upewnić Jak dla mnie możesz w ogóle tego nie kończyć - wiesz przecież, że nie miałabym nic przeciw Iana i Miranda to świetna parka - myślę, że powinnaś wymyślić dla nich kolejną telkę... a może kontynuację SWG?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:32:52 29-12-10    Temat postu:

Podoba mi się ta sielanka pomiędzy nimi, chociaż wcale nie jest ona zaplanowana. Ale wszystko co robią, nawet jak przez złość do jednego prowadzi, że żyć bez siebie nie potrafią! Czekam na dalsze ich losy we Włoszech!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:46:52 29-12-10    Temat postu:

Aguś, co do kontynuacji, to mowy nie ma. Jak by to wyglądało kontynuacja kontynuacji? Jak masło maślane. A co do nowej telki z nimi w głównych rolach to też nie wiem, jesteś pewna, że mogłabyś sobie ich wyobrazić w rolach innych niż Cass i Drake? Ja nie jestem, ale nie mówię nie.
Aniu, nie wiem czy można to na razie nazwać sielanką, ale myślę, że idą w dobrym kierunku. Nie obędzie się bez zawirowań, ale teraz mają już z górki. W końcu będzie happy end
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:04:30 29-12-10    Temat postu:

Hm, pisząc sielanka nie miałam dosłownie tego na myśli. Po prostu podoba mi się ta sytuacja pomiędzy nimi. ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:06:34 29-12-10    Temat postu:

OK, będzie coraz lepiej. Przynajmniej jeśli nie wpadnie mi nic głupiego do głowy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:24 29-12-10    Temat postu:

Tak - jestem w stanie wyobrazić ich sobie w rolach innych niż Cass i Drake i tak - wyobrażam sobie kontynuację kontynuacji Mija kolejne 5 lat, a oni są po kolejnym rozwodzie - oboje postanowili więcej nie wchodzić do tej samej rzeki, bo skoro nie udało się dwa razy, to dlaczego miałoby się udać za trzecim? On stara się ułożyć sobie życie z... (tu wstawić odpowiednie imię, inne niż Cass;)), ona postanowiła poświęcić się wychowaniu ich dziecka... Pisać dalej? Zresztą na pewno sama być coś dla nich wymyśliła i mam nadzieję, że prędzej czy później to zrobisz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:55:55 08-01-11    Temat postu:



Odcinek 24

Hannah i Seth

-Hannah, jeśli w końcu zdecydujesz się stamtąd wyjść to będzie mi bardzo miło widzieć Cię na dole, ale jeśli nie, to zostawiam Ci kolację pod drzwiami. - Usłyszała stuknięcie naczyń na tacy, gdy ta znalazła się na podłodze. Idiotka, zwiała jak pięciolatka i chowa się również jak dziecko. Czas spojrzeć prawdzie w oczy, kocha go, on może pokocha kiedyś ją i będą mieli razem dziecko. A ona się bała. Całe życie w defensywie, idealne oceny w szkole, brak życia osobistego, to samo na studiach. Strach przed prawdziwym życiem był jej głównym drogowskazem przy podejmowaniu większości decyzji. Chyb czas najwyższy pozbierać się i zacząć żyć. Wstała z podłogi, na której do tej pory siedziała i ruszyła do szafy. Seth nie wziął oczywiście jej rzeczy, ale w garderobie znalazła wcześniej mnóstwo ciuchów w jej rozmiarze z nieodpiętymi nawet metkami. Uśmiechnęła się do stojącej otworem szafy i sięgnęła po niebieską jedwabną sukienkę. Musiała kosztować fortunę! Z natury nie przyjmowała drogich prezentów, zawsze kojarzyła je z zobowiązaniem, ale tym razem nie miała wyjścia. Sukienka sięgała jej do kolan i miała klasyczny krój, który uwydatniał wszystkie zalety jej sylwetki, a maskował wady (choć według niektórych źródeł jej sylwetka nie miała wad). Wzięła głęboki oddech policzyła do dziesięciu i wypuściła powietrze. Spokojniejsza, otworzyła drzwi, zebrała tacę z posiłkiem (makron z wegetariańskim sosem i sok pomarańczowy) i ruszyła schodami na dół.
- Wiesz, pomyślałam, że chyba jednak możemy zjeść razem. - Udając spokój usiadła naprzeciwko niego w ogromnej jadalni i sięgnęła po widelec, starając się nie patrzeć na jego wyrażający samozadowolenie uśmiech, wbiła go w makaron. Seth uznał, że wojna na razie jest w fazie zawieszenia i postanowił to wykorzystać.
- Może chciałabyś... - Miał zamiar użyć innej formy, ale powstrzymał się i użył błagalnego tonu, który zawsze działał na kobiety. - Może miałabyś ochotę na maraton filmowy, ten dom ma świetny pokój telewizyjny. - Uśmiechnął się niezobowiązująco, a ona po chwili zastanowienia skinęła głową. - W takim razie chodź. - Nie przejmując się pozostawionymi brudnymi naczyniami, złapał ją za rękę i pociągnął w stronę kolejnych zamkniętych drzwi. Hannah miał wrażenie, że rezydencja składała się prawie z samych zamkniętych drzwi.
- Nie chce oglądać horroru. - Usiadła na pluszowej granatowej kanapie i patrzyła na przerzucającego płyty DVD mężczyznę. Bosy, w ciemnych jeansach i białym T-shircie wyglądał tak samo dobrze jak w jego codziennych garniturach.
- Dlaczego? Nie lubisz się bać, skarbie? - Spiorunowała go wzrokiem. - Nic nie mówię. "Iluzjonista" - Przeczytał tytuł, a potem recenzje z tyłu opakowania i włożył pytę do odtwarzacza. Rzucił się na miejsce obok niej i włączył film. Pierwsze piętnaście minut poświęcił na przyglądnie się reakcjom dziewczyny. Wyraźnie odbijały się na jej twarzy wszystkie emocje, jakich dostarczał jej film, miał ochotę pocałować ją niezliczoną ilość razy podczas seansu, a ona nawet nie zauważyła, że na nią patrzył. A mówiąc szczerze, zauważyła, tylko nie dała po sobie poznać. Hannah podciągnęła kolana pod brodę i spojrzała w końcu na Setha.
- Czy ty cokolwiek pamiętasz z początku? - Zmrużyła oczy jak śpiący kot i ziewnęła.
- Nie bardzo. - Nie zastanawiając się długo nachylił się nad nią i przyciągnął jej twarz do pocałunku. Nie wyrywała się, zbyt zaskoczona by jakkolwiek zareagować, a potem odwzajemniła pocałunek.
- Co robisz? - Zapytała, gdy w końcu złapała oddech.
- Zaczynam cię przekonywać. - Uśmiechnął się drapieżnie i sięgnął do suwaka sukienki znajdującego się na plecach. Zdołała wydusić z siebie tylko urywane "aha" i zamieniła się w dotyk.

Libby i Cohen
Obracając w myślach wczorajszy wieczór naprawdę chciała móc uwierzyć, że podejrzenia, które zasiała w niej Mad, to nieprawda, jednak nie była w stanie ich wykorzenić żadnym sposobem. Spojrzała na śpiącego Cohen'a i pocałowała go w policzek, by później zabrać spakowaną chwilę wcześniej torbę i wyjść, cicho zamykając za sobą drzwi.
- Hej kochanie. - Cohen poczuł na swojej szyi cały ciężar swoje ważącej 48 kg żony i o mało nie parsknął śmiechem. Nie było go dwa dni, musiał jechać do swoich "cudownych" rodziców i wyjaśnić jakieś kruczki prawne w związku z testamentem babci. Nadal rozkoszował się wspomnieniem ich min na wiadomość, że mają synową. W życiu nie widział, żeby ktoś była zszokowany do tego stopnia, zwłaszcza, gdy usłyszeli o pochodzeniu Libby. Wspomnienie na lata. - Tęskniłeś za mną? - Stanęła na ziemi i uśmiechnęła się zalotnie. Ujął jej twarz w kształcie serca w dłonie i pocałował ją tak, że nie miała co do tego żadnych wątpliwości.
- Był ktoś do mnie? - Przytulił ją i pociągnął do kuchni.
- Nie, ale ja się zaprzyjaźniłam z twoją był sublokatorką, sąsiadką i ich przyjaciółką. - Wyliczała, a Cohen zamarł z kartonem mleka w dłoni. Libby nie zauważywszy jego rekcji powróciła o przygotowywania kolacji. I załączył jej się kolejny słowotok. - Hannah jest w ciąży ze swoim kolega z pracy. Jest załamana i zakochana, bo on zaproponował jej małżeństwo, a ona nie chce budować przyszłości swojej i dziecka na jego poczuciu zobowiązania.
- Moda na sukces. - Rzucił kąśliwie, ale Libby nie zwracając na niego uwagi mówiła dalej. - Maddison spotyka się z byłym nauczycielem Cass. Jest zabawna i ma temperament. - Zaśmiała się przypominając sobie sprzeczkę dziewczyn. - A Cassandra jest urocza, nie wiem dlaczego do tej pory nas ze sobą nie poznałeś. Wiesz, że pojechała ze swoim byłym mężem do Włoch? - Z kartonu na mleko nie pozostało wiele, a Cohen cieszył się, że nie trzymał w tym momencie szklanki. Libby spojrzała na niego z niepokojem i nagle coś wpadło jej do głowy. - Maddison mówiła, że byłeś w niej zakochany. - Dorzuciła swobodnie obserwując uważnie jego reakcje. Twarz mu skamieniał, ale po chwili opanował się i uśmiechnął, jednak zdążyła już potwierdzić swoje przypuszczenia.
- Maddison plecie jak zwykle od rzeczy. - Podszedł i przytulił się do jej pleców.
- Zmieniając temat, co u twojej rodziny? - Zapytała, choć w tym momencie miała ochotę zwinąć się na łóżku i płakać do jutra.
- Rodzice jak zwykle udają, że jest wspaniale. Pazerność z nich aż wypływa, jak dowiedzieli się, że dziedziczę wszystko po babci o mało nie rzucili mi się do gardła. - Mówił, myśląc o tym co teraz robi Cass i ten kretyn, jej były mąż. - Gdy powiedziałem im o naszym ślubie byli zaskoczeni, ale bardzo chcą cię poznać. - Skłamał.
- Usiądź, zaraz będzie kolacja.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 18:58:04 08-01-11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:05:10 09-01-11    Temat postu:

No proszę, proszę... Czyżby Hannah zaczęła się przekonywać do Setha?
Jakby mnie tak ktoś przekonywał, eh... tylko niech to nie będzie żaden blond Stefek:P
Biedna Libby odkryła, że jej mąż nadal jest zadurzony w Cass.
Nawiasem mówiąc, po co w ogóle Cohen żenił z Libby skoro wciąż nie może przestać myśleć o Cass? Wyraźnie wyprowadziła go z równowagi informacja o tym, że wyjechała ze swoim byłym/przyszłym mężem...
Moda na sukces - naprawdę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:49:21 03-02-11    Temat postu:

Wiem, że się obijam, ale obiecuje, że jutro pojawi się odcinek, a najpóźniej pojutrze.
[link widoczny dla zalogowanych]

Nowy bohater

PS Przepraszam, przepraszam, ale nie dam rady. Mam taki katar, że oczy mi łzawią, co oznacza całkowitą rezygnacje z wpatrywania się w monitor, a napisane mam może z osiem zdań. Wybaczcie.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 17:18:32 05-02-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:16:15 06-02-11    Temat postu:


Odcinek 25

~~~~C'Music do: MadGirl, graycoffee, catEyes~~~~
~~~~ 26 grudnia~~~~
~~~~ 6.03~~~~


Więc(tak wiem, nie zaczyna się zdania od "więc") wygląda na to, że jestem szczęśliwa. Niewyobrażalnie, nieziemsko szczęśliwa. Nie chce słyszeć ani jednego "a nie mówiłam". Do tej pory nie wiem jakim cudem to się stało, ale powiedziałam Drake'owi, że go kocham i wiecie co? Nigdy nie sądziłam, że może być jeszcze lepiej niż za czasów naszego pierwszego związku. A jest! Podobno stan zakochania trwa około dwóch lat, nie wiem co na to psycholodzy, ale całkowicie nie zgadzam się z tą teorią. Mówi wam to osoba, która jest w kolejnej fazie zakochania po raz trzeci z tym samym facetem i chyba ostatni. Drake uważa, że musi nauczyć mnie przestać się bać. Jak na razie używa niekonwencjonalnych metod, ale ciężko stwierdzić, że są nieskuteczne. Na samą myśl się rumienię. Pierwsze dni tutaj były bajką i wierzę, że nadal tak będzie. Drake mówi, że to będzie trwało do końca życia, ale na razie wolę żyć teraźniejszością, a potem pomyśleć co dalej. Jest 6 rano, a czuję się jakby ktoś regularnie ładował mi akumulatory, wiem co myślicie i nie mam zamiaru się tego wstydzić. Moje akumulatory są w świetnym stanie i to tylko dzięki regularnemu ładowaniu w łóżku (na podłodze, blacie kuchennym... ohh...). Drake się budzi, co oznacza powrót do mojej prywatnej bajki. Napiszcie jak najszybciej co się dzieje u was. Szkoda, że nie zobaczymy się choć na chwilę w te święta, ale moja bajka ogranicza się tylko do mnie i mojego księcia. Sayonara!
PS Niedaleko jest salon firmowy Chanel, tu jest jak w niebie!
Cass

~~~~ MadGirl do: C'Music, graycoffee, catEyes~~~~
~~~~ 26 grudnia~~~~
~~~~ 21.48 ~~~~


A NIE MÓWIŁAM! HA, wiedziałam, że ty nadal nie możesz bez niego żyć! Jestem cudowna, wspaniała, nieziemska... To było do Cass, nie przejmujcie się dziewczyny. A co do mnie? Obecnie jestem w Kanadzie. Tak. Nie pytajcie sama nie wiem, jakim cudem, ale fakt pozostaje faktem. Oczywiście sama się tu nie wywiozłam, a zrobił to sam Michael Dorian. Ta'dam. Skoro już piejemy peany na cześć mężczyzn to ja też się dopiszę do listy. W wigilijny poranek pojawił sie w progu mojego mieszkania, ja zaspana z niezmytym makijażem, bo poprzedniego dnia zasnęłam przed telewizorem. Ale wracając do wątku otwieram mu wyglądając jak panda, a ten mówi tylko, że mam dać mu klucze od mieszkania. Dalszej części nie rozumiem, ponieważ kwadrans później siedziałam(nadal w piżamie) w prywatnym odrzutowcu i leciałam tutaj. Udało mi się zasiać i starannie pielęgnuje w Michael'u myśl, że nasza różnica wieku nie jest aż taką przeszkodą jak mu się na początku wydawało i chyba nawet nieźle mi idzie, bo inaczej chyba by mnie nie porwał w najgorętszym okresie w mojej pracy. Już za to oberwał, ale jak chce to potrafi być przekonujący. Chyba się zakochałam... Nawet nie chyba, tylko na pewno. Jeszcze nie wiem co on czuje do mnie i jak na razie mam stracha, że nie czuje tego samego, ale zbieram się powoli na odwagę, żeby mu to powiedzieć. Jestem cała pobijana, ponieważ uparł się, że koniecznie nauczy mnie jeździć na nartach. Biedaczek nie zdawał sobie sprawy jak karkołomne to będzie zajęcie, moja koordynacja zaczyna go przerastać, ale uznał że się nie podda.
Bye, bye dziewczynki.
PS Choco, napisz jak badania, chcę być chrzestną! I w ogóle, gdzie ty jesteś? Libby jak pierwsze małżeńskie święta?
Maddison

~~~~ graycoffee do: C'Music, catEyes, MadGirl~~~~
~~~~ 26 grudnia~~~~
~~~~ 22.20 ~~~~


YUPI! Wreszcie jakieś dobre wieści! Cass, życie chwilą jest świetne, masz racje nie ma się co spieszyć, wiem coś o tym. Choć w twoim przypadku jest to zupełnie nie na miejscu, bo z każdego słowa przebija jak bardzo szczęśliwa jesteś. Maddie, Michael to prawdziwy romantyk, prześlij mi takiego, co? Cieszę się waszym szczęściem, ponieważ moje się wykruszyło. Rozstałam się z Cohen'em. Dlaczego, wyjaśnię wam jak wrócicie. Święta spędzam Lenny i Sean'em i prawdopodobnie moją przyszłą chrześnicą. Mają zamiar się pobrać! Nie jestem pewna czy to dory pomysł. Są tacy młodzi! Ale sama wiem, że miłość nie wybiera, a z nich miłość aż promieniuje. Dlatego nie zamierzam się wtrącać, każdy ma prawo żyć po swojemu. A Cohen nawet nie dzwoni. Czas uznać, że moje małżeństwo się skończyło a moja bajka nigdy nie była tak jaką ją sobie wyobrażałam. Na razie pogrążam się w pracy. Zmieniłam wystrój kawiarni, otworzyłam bar i zatrudniłam barmana. Jest zabawny, wygadany i przystojny. Klientki lgną do niego jak ćmy do światła. Zwiększył mi obroty o połowę! Nie wiem co bym zrobiła bez Marka. Nie poddaje się i szukam nowych zajęć. Potrzebuje was, ale poradzę sobie jeszcze przez jakiś czas. Mark mi pomaga, zaprzyjaźniliśmy się. Kocham was.
C'Ya
PS Nie zapomnij o mnie jak będzie w tym salonie Chanel, Cass.

~~~~ catEyes do: graycoffee, C'Music, MadGirl~~~~
~~~~ 26 grudnia~~~~
~~~~ 22.36 ~~~~


Uff, dostałam się do komputera. On jest nienormalny. Zapytacie kto? Odpowiedź brzmi: miłość mojego życie, ojciec dziecka, kolega z pracy etc. Wybierzcie sobie. Nie jesteś sama, Mad, też zostałam porwana. Szkoda tylko, że do tej pory, nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem. Ale o tym za chwilę. Libby, rozumiem, że to nie jest rozmowa na meila, ale jak tylko zdołam się stąd wydostać to o tym porozmawiamy. Musiało się stać coś naprawdę złego, skoro opuściłaś męża. Cass, nareszcie, myślałam, że już nigdy się w sobie nie zbierzecie. Wasze szczęście to moje szczęście, prosiłabym tylko o odstawienie mojego wspólnika w stanie używalności, bo z tego co piszesz może być z tym ciężko. Romantyczne porwanie, wygląda na to, że twój facet przynajmniej zadbał o to, żeby wyglądało to romantycznie, mój niestety - nie. Jednego dnia kłóciłam się z nim w moim mieszkanku, a następnego spałam w jedwabnych prześcieradłach w ogromnej willi w zapomnianej przez Boga głuszy. A najgorsze jest to, że wcale nie jest mi z tym źle. Powoli zaczynam myśleć, że to małżeństwo, to nie jest taki zły pomysł. Kocham go, a on wydaje się kocha mnie. To znaczy mówi mi to codziennie, ale dopiero niedawno zaczęłam opuszczać tarczę, którą zbudowałam i łapać się na tym, jak bardzo mogę na nim polegać. I nasz związek mógłby się udać. Czuje sie nieźle, nie zawiózł mnie do lekarza, ale wizytę i tak mam wyznaczoną na drugi tydzień stycznia. Co do bycia chrzestną to się zobaczy, Maddie. Na razie muszę jej(tak, jestem pewna że to ona, choć Seth uważa, że to będzie Peter, chłopiec, ale się przekona, że mam racje) zapewnić kochającego ojca
Bye
Hannah
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:25:44 06-02-11    Temat postu:

Ale fajny pomysł na odcinek W życiu nie wpadłabym na to, żeby napisać odcinek jako kilka wiadomości mailowych.
Wszystkie panie, z wyjątkiem Libby, tryskają szczęściem. Ciekawa jestem strasznie co Ty w końcu zrobisz z nią i z Cohenem, bo całą resztą chyba już nic nie musisz robić - wszyscy są szczęśliwi Chociaż fajnie byłoby poznać jeszcze punkt widzenia panów - może oni też powinni wymienić jakieś świąteczne maile?
I mam nadzieję, że na kolejny odcinek nie każesz mi czekać znów tak długo;)


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 17:26:26 06-02-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14  Następny
Strona 12 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin