Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zgoda na miłość wg asa_92
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 16:59:28 10-02-07    Temat postu:

Odcinek 23
Następnego dnia Cele przyszła do pokoju siostry.
-Cześć mogę?
-Jasne wchodź.
-Chciałabym ci coś zaproponować.
-Słucham? dla ciebie zrobię wszystko.
-Ty jako jedyna z rodziny akceptujesz mój związek z Dorianem no i chciałabym żebyś poznała jego i jego ojca. Co ty na to?
-No jasne że się zgadzam.
-Naprawdę? Dziękuję.
Cele przytuliła siostrę.
-Boże ile jeszcze muszę cierpieć?- zapytała w myślach Martha. Tymczasem w domu Doriana
-Tato dziś przyjdzie do nas Cele może z siostrą będziesz w domu prawda?
-No nie wiem spróbuje się wyrobić ale mogę się trochę spóźnić.
-Jasne. Ważne abyś był.
Wieczorem Dorian przygotował pyszną kolacje. Sebastian wyszedł a Gonsala jeszcze nie było. Nagle zadzwonił dzwonek. Poszedł otworzyć. Gdy tylko ujrzał Cele mocno się przytulili.
-To jest moja siostra Martha- powiedziała po chwili.
-Miło mi- powiedział podając i całując jej rękę.
-Mnie również dużo o tobie słyszałam.
Usiedli do kolacji. Nagle wszedł Gonsalo.
-Jestem przepraszam a spóźnienie.
-Nie szkodzi Martho to jest mój ojciec Gonsalo Lovien.
Gdy ona usłyszał to nazwisko mało co nie zemdlała. Cele nigdy jej nie mówiła jak ma na nazwisko jej ukochany.
Odwróciła się powoli w jego kierunku.
-Martha Estrado- powiedziała po chwili.
-Miło mi Gonsalo Lovien.
-Muszę wyjść na chwilkę na świeże powietrze przepraszam- powiedziała i wyszła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 13:06:31 11-02-07    Temat postu:

Odcinek 24
Gonsalo poszedł za Marthą. Cele i Dorian zostali sami.
-Dziwnie się zachowują- powiedziała Cele
-Tak ale ty też.
-Ja? Dlaczego?- spytała zdziwiona Cele
-Bo od kąt tu przyszłaś pocałowałaś mnie tylko raz.- powiedział ze słodką miną.
-A o to chodzi myślałam że coś strasznego.
-A to nie jest straszne?
-No niech ci będzie- powiedziała Cele podeszła do niego usiadła mu na kolanach i namiętnie pocałowała.
-To ty prawda?- zapytał Gonsalo. Martha się odwróciła. Widać było u niej zdenerwowanie.
-Nie wiem o czym mówisz?
-Nie udawaj że mnie nie pamiętasz.
-Musiałeś mnie z kimś pomylić.
-Tego też nie pamiętasz? – zapytał przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Po kilku sekundach oderwała się od niego i spojrzała w ziemię.
-Pamiętam – powiedziała po chwili bardzo speszona.
-Ja nie chciałem wyjeżdżać. Zmusili mnie. – powiedział Gonsalo
-Wiem. To było 22 lata temu ale nawet sobie nie wyobrażasz jak ja cierpiałam.
-Ja też bardzo cierpiałem. Ale moje uczucia nigdy nie wygasły.
-Co masz na myśli?
-Mimo upływu lat ja nadal cie kocham Martho.
-Ja też cie nadal kocham. Ale my już nie możemy być razem- powiedziała i weszła do domu.

-Cele musimy już jechać.
-Ale dlaczego?
-Wytłumaczę ci w samochodzie. Dowidzenia- powiedziała i patrząc na Gonsala wyszła z domu.
-Nie wiem co jej się stało ale musze z nią jechać.- powiedziała Cele do Doriana
-Jasne jedź.
Pocałowali się i Cele razem z Marthą pojechały do domu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 22:41:00 11-02-07    Temat postu:

Odcinek 25
Siostry jechały samochodem. Panowała cisza.
-Nie możesz się z nim spotykać- powiedziała nagle Martha
-Co?!!? Jaja sobie robisz prawda?
-Nie nie pozwolę abyś się z nim spotykała.
-Dlaczego tak szybko zmieniłaś zdanie? – zapytała przez łzy Cele
-Bo zobaczyłam że on nie jest ciebie wart.
-Myślałam że się jednak dogadamy jako siostry.
-Bo może tak być.
-Nie nie chce się z tobą dogadywać jesteś najgorszą osoba jaką kiedykolwiek poznałam.
Mrtha gdy to usłyszała zrobiło jej się smutno. Nigdy nie sądziła że usłyszy coś takiego od swojej …. Siostry.
Do końca drogi panowała grobowa cisza.
W nocy Martha nie mogła usnąć. Jej miłość odrodziła się. Jednak cały czas słyszała słowa
-Jesteś najgorszą osoba jaką kiedykolwiek poznałam. Bardzo przez to cierpiała.
Minęło kilka tygodni. Mimo sprzeciwu wszystkich z rodziny Cele nadal spotykała się z Dorianem. Maritza poszła nad wodospad. Chciała powspominać. Na ten sam pomysł wpadł Sebastian. Marti spacerowała i przypominała sobie wszystkie chwile spędzone z Sebastianem. Była wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie. Nagle go zobaczyła. Nie było odwrotu. Nie mogła odejść. Byli za blisko siebie. Dzieliło ich zaledwie kilka metrów. Stali tak chwile i nie wiedzieli co zrobić. Nagle podbiegli do siebie i mocno się przytulili.
-Jak dobrze jest mieć cie znowu przy sobie. – powiedział Sebastian
Maritza nic nie mówiła. Po policzku słynęła jej łza szczęścia. Spojrzeli na siebie. Sebastian ocierając jej łzy mówił.
-Ja dużo myślałem i jestem w stanie pokonać cały świat aby być tobą. Razem pokonamy wszystkich, którzy są przeciwni naszej miłości.
-My nigdy nie otrzymamy ZGODY NA MIŁOŚĆ. – powiedziała smutna Marti
-Ale będziemy o nią walczyć.
Szczęśliwi że znowu są razem namiętnie i mocno się pocałowali.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 13:29:38 12-02-07    Temat postu:

Odcinek 26
Marti wróciła do domu rozkojarzona.
-Jesteś szczęśliwa. Czy coś się może wydarzyło? – zapytała Cele.
-Nie uwierzysz- krzyknęła szczęśliwa.
-Hmm czyżby Sebastian??
-Pogodziliśmy się.!!
-Widzisz mówiłam ci że wszystko się jeszcze ułoży.
Przyjaciółki się mocno przytuliły.
Wieczorem cała czwórka spotkała się na plaży.
-Kocham cie – powiedział Sebastian całując Marti w czoło.
-Nie rób mi więcej takich numerów.
-Nie będę. Za bardzo żałuję każdej chwili spędzonej bez ciebie.
Zakochani pocałowali się
-Marti musimy już jechać- powiedziała nagle Cele.
-Tak wiem.
-Odprowadzimy was do samochodu- zaproponowali chłopcy.
Cele i Marti podjechały pod dom.
-Idź ja jeszcze zaparkuje.-powiedziała Marti
-Ok.
Cele weszła do domu i usłyszała:
-Nigdy jej nie wyjawisz prawdy- krzyczał jej ojciec do Marthy.
-Przykro mi ale to się stanie nie mogę jej dłużej oszukiwać. !
-Spróbuj a pożałujesz.
-Może i będę żałować ale będę szczęśliwsza niż teraz. Dlatego gdy tylko wróci powiem jej prawdę.
-Jaką prawdę?- zapytała wchodząca do salonu Cele
-Nie słuchaj jej córeczko ona bredzi. – powiedziała
-Nie nie bredzę. Powiem ci prawdę chodziarz miałabym cierpieć do końca życia. – powiedziała Martha i do jej oczu napłynęły łzy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 16:33:43 12-02-07    Temat postu:

Odcinek 27
-O co chodzi?- krzyknęła Cele.
-Dowiem się w końcu prawdy.?
-Tak wszystko ci powiem.- powiedziała Martha
-Nie rób tego. Zniszczysz sobie życie.- powiedziała Ana
-Przykro mi musze..
-Zniszczysz życie sobie i jej.
-Powiedz mi do cholery prawdę- krzyknęła Cele.
-Nie!!- krzyknął ojciec
-Nie jesteś córką mamy i taty!- krzyknęła w końcu Martha
-Zamknij się- krzyknęła Matka
-Jesteś moją córką!!- dokończyła Martha
W tej chwili weszła Maritza usłyszała ostatnie wyznanie Marthy.
Cele zaprzeczała głową łzy spłynęły jej po policzkach. Wybiegła z domu. Maritza popatrzyła niedowierzającym wzrokiem na zdruzgotaną rodzinę Cele i pobiegła za przyjaciółkę.
Cele gdy zobaczyła przyjaciółkę podbiegła do niej i mocno się przytuliła. Padał deszcz.
-Powiedz że to nie prawda. Powiedz że to kłamstwo. Ona nie może być moją matką. Powiedz że kłamali.-płakała i cała się trzęsła.
-Przykro mi – powiedziała Marti której samej łzy leciały po policzkach.
Nie chciałaby przeżywać tego co ona.
-Chce zostać sama.- powiedziała Cele
-Nie zostawię cie teraz samej.
-Proszę cie.
Maritza spojrzała na Cele i powoli odeszła. Kiedy weszła do domu:
-Gdzie Cele?- zapytała Martha
-Chciała być sama.
-Boże żeby nic głupiego nie zrobiła.
-Nic nie zrobi nie jest głupia chodziarz nie wiem jak ja bym się zachowała na jej miejscu.- powiedziała i poszła na górę. A Cele nie widziała co ze sobą zrobić. Poszła do Doriana.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 13:52:02 13-02-07    Temat postu:

Odcinek 28
Dorian otworzył drzwi. Zobaczył roztrzęsioną i przemokniętą Cele. Zrozumiał że stało się coś strasznego dla niej. Cele podeszła do niego i mocno się przytuliła.
-Kochanie co się stało?- zapytał po chwili Dorian
Cele nic nie odpowiedziała tylko dalej płakała. Nawet przy nim nie potrafiła się uspokoić. Dorian zaprowadził Cele do siebie do pokoju.
-Przyniosę ci ciepłej herbaty. Rozgrzejesz się- powiedział, pocałował ja w czoło i wyszedł z pokoju.
Gdy wszedł do kuchni ojciec zapytał
-Co się stało widziałem że płakała.
-Właśnie próbuje się dowiedzieć. – wziął herbatkę i poszedł do Cele
Gdy wszedł do pokoju Cele spała wtulona w jego poduszkę. Ściągnął jej buty i przykrył kocem. Nie wiedział że to co dręczy Cele będzie miało wpływ tak że na niego. Zmieni się jego stosunek do…
Następnego dnia Cele obudziła się w łóżku Doriana. Chciała żeby wczorajsza rozmowa okazała się snem jednak wiedziała że to prawda. Nagle wszedł Dorian.
-Jak się spało?
-Mogłeś mnie obudzić.
-Nie miałem serca tak słodko spałaś.- powiedział i pocałował ją w czoło.
-Chyba należą ci się jakieś wyjaśnienia. – powiedziała po chwili.
-Jeśli nie chcesz to nie mów.
-Chce. Nawet nie wiesz jak bardzo. – powiedziała a w jej oku znowu pojawiły się łzy.
-To Martha jest moją matką. Powiedziała mi to wczoraj. – znowu zaczęła płakać.
Doriana zamurowało gdy to usłyszał. Nie spodziewał się że chodzi o coś tak strasznego.
-Spokojnie- powiedział i przytulił Cele
-Oni przez całe życie mnie oszukiwali. Całe życie.
-Musisz wrócić do domu i jej wysłuchać może to nie tak jak sądzisz.
-Ale ja nie potrafię na nią patrzeć. Ona jest… Boże ona mnie urodziła.
-Musisz jej wysłuchać inaczej nie da ci to spokoju.
Wieczorem Dorian odprowadził Cele do domu. Bała się tej rozmowy.
-Trzymaj się- powiedział Dorian pocałował Cele i odszedł. A Celeste długo się zastanawiała czy wejść czy nie wejść. W końcu otworzyła drzwi…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 14:17:18 14-02-07    Temat postu:

Odcinek 29
Cele weszła do salonu. Tam siedzieli wszyscy. Martha, Ana i Steven. Martha od razu zapytała
-Cele gdzie ty tyle byłaś? Martwiliśmy się o ciebie.
Cele tylko na nią popatrzyła z wrogością i poszła na górę. Nie była gotowa jeszcze na tą rozmowę. Gdy weszła od razu przytuliła się do Marti.
-Martwiłam się o ciebie- powiedziała Marti
-Byłam u Doriana.
-Jak się czujesz?
-A jak ty byś się czuła gdybyś się dowiedziała że twoja siostra jest twoją matką?
-Strasznie.
-Ja się czuje gorzej niż strasznie. Ale nie mam ochoty na razie z nimi rozmawiać.
-Rozumiem cie.
-Nie nic nie rozumiesz!! Nie czujesz się tak jak ja!!
-Dobrze. Chciałam po prostu podtrzymać cie na duchu i porozmawiać ale widzę że się nie da.- powiedziała i poszła wziąć kąpiel.
Cele schowała głowę w dłonie. Całe dotychczasowe życie zaczynało jej się walić.
Minęło 2 godziny. Cele leżała odwrócona w drugą stronę. Maritza położyła się po drugiej stronie plecami do Cele. Po kilku minutach Cele w końcu się odezwała.
-Śpisz?
-Tak- powiedziała oschłym głosem Marti
Cele usiadła na łóżku.
-Przepraszam że tak na ciebie naskoczyłam. Ja sobie po prostu z tym wszystkim nie radze. Oni oszukiwali mnie przez całe życie. – powiedziała ze łzami w oczach.
MArti wstała i przytuliła przyjaciółkę.
Następnego dnia Marti poszła do Sebastiana. Niestety nie było go w domu. Ale Gonsalo powiedział żeby poczekała bo poszedł tylko do sklepu. Siedziała sama w pokoju. Nagle ktoś zapukał i wszedł do środka. Była to bardzo ładna dziewczyna. Bardzo zdziwiła się na widok innej dziewczyny. Marti poczuła ukłucie zazdrości.
-Kim jesteś?- zapytała
-Jestem Camila.
-Aha. Powiedz Sebastianowi że nie chciało mi się dłużej na niego czekać. Cześć.
-Cześć.
Marti była zła myślała że łączy ją coś z jej Sebastianem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 23:19:49 15-02-07    Temat postu:

Odcinek 30
Sebastian wrócił do domu. Zastał tam Camile.
-Cześć- powiedziała i pocałowała Sebastiana w policzek
-Cześć co tu robisz?
-Przyszłam bo musiałam zapytać o coś pana Gonsala.
-Aha.
-I była tu jakaś dziewczyna kazała ci powiedzieć że nie chce jej się dłużej na ciebie czekać i poszła sobie.
-Marti tu była?
-Nie wiem jak się nazywała.
-Moje słońce- powiedział cicho Sebastian
-Mówiłeś coś ?
-Nie nic musze iść- powiedział i wyszedł.
Marti wzięła koc i poszła nad wodospad. Chciała się trochę opalić i porozmawiać z Sebastianem. W końcu przyszedł.
-Dlaczego poszłaś bez przywitania i pożegnania? – zapytał.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś o Camili ? Kto to jest?
-A jesteś zazdrosna?
-Nie po prostu chcę wiedzieć.
-Z Camilą się przyjaźnimy od dzieciństwa, ale ja wiem że ona kocha się w Dorianie. Tylko że to ukrywa.
-No niech ci będzie.
-Chodź tu. – powiedział Sebastian i przyciągną do siebie Maritze i namiętnie ja pocałował. Ona odwzajemniła pocałunek, ale nagle odsunęła się od niego i powiedziała.
-A to za to że mi o niej na początku nie powiedziałeś. – powiedziała, szyderczo się uśmiechnęła i wepchnęła go do wody. Po chwili się zlitowała
-No dobra pomogę ci wyjść- powiedziała po chwili i podała mu rękę. On złapał jej rękę i pociągną ja do wody. Zaczęła krzyczeć.
-Przepraszam –powiedział Sebastian i chciał ją pocałować ale zaczęła go chlapać wodą. W końcu przyciągnął ja do siebie i namiętnie się pocałowali.
-Kocham Cię – krzyknęła Maritza .
Wziął ją na ręce i wyniósł z wody. Przemokniętą położył na trawie.
-Jesteś taka śliczna. – powiedział dotykając jej policzka. Ona przyciągnęła go za koszule do siebie i namiętnie pocałowała. Po chwili spojrzeli na siebie. Całując ją powoli rozsuwał zamek przy jej bluzce a ona rozpinała jego koszule. Po raz pierwszy ich ciała były jednością. Kochali się z namiętnością i miłością jaka ich łączyła.

Odcinek 31
Maritza i Sebastian leżeli przytuleni do siebie.
-Jest mi tak dobrze z tobą- powiedziała Marti
Sebastian obrócił się i położył się na Marti
-Więc zostańmy tak razem na zawsze.
Zakochani zaczęli się namiętnie całować.
Cele wychodziła z domu.
-Dokąd idziesz?- zapytała Martha
-Odczep się ode mnie.
-Porozmawiajmy. – prosiła Martha
-Nie mamy o czym! .- Cele wyszła z domu trzaskając drzwiami. Poszła do Doriana.
Marti wracała do domu i niestety spotkała swoją matkę wracającą z zakupów.
-Córeczko kochanie- zawołała Matka i przytuliła Marti ale ona ją odepchnęła.
-Kochanie wróć do domu. – prosiła
-Dopóki nie zaakceptujecie Sebastiana nie mamy o czym mówić.
-To ty dalej z nim jesteś?
-Tak i nie zamierzam się z nim rozstawać.
-Córeczko on zniszczy ci życie.
-Pa- powiedziała Marti i z bólem serca odeszła.
Isabel postanowiła porozmawiać z Leoniciem.
Dorian i Cele leżeli przytuleni do siebie w domu Doriana.
-Rozmawiałaś z Marthą ?
-Nie ja musze mieć jeszcze trochę czasu. Nagle wparowała do domu Martha.
-Mówiłam wam, błagałam was abyście się nie spotykali.- powiedziała ze łzami w oczach.
-Dlaczego ci na tym tak zależy co? Nie dość mnie skrzywdziłaś?- zapytała Cele
-Spotykaj się z każdy tylko nie z nim.
-Ale dlaczego?
-Bo wy jesteście rodzeństwem!- krzyknęła a złamana Cele spojrzała bezradnie na Doriana
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 17:36:30 16-02-07    Temat postu:

Odcinek 32
-Co?!- zapytał wchodzący do domu Gonsalo. A Martha popatrzyła na niego przestraszonym wzrokiem.
-Nie sądziłam że posuniesz się do takiego kłamstwa żeby nas rozdzielić. – powiedziała Cele
-Wysłuchajcie jej to może być prawda- powiedział pochwili Gonsalo patrząc na Marhwe.
Wszyscy usiedli a ona zaczęła opowiadać.
-Gdy miałam piętnaście lat byliśmy z Gonsalem parą. Bardzo się kochaliśmy. Ale nasi rodzice byli przeciwni naszemu związku. A gdy powiedziałam im że jestem w ciąży postanowili nas rozdzielić. Rodzice Gonsala zabrali go i wyjechali. Nie wiedział o ciąży. A mi rodzice powiedzieli że albo oddam dziecko do adopcji albo oni wychowają jej jak swoje i gdy będzie mieć piętnaście lat powiedzą mu prawdę. Wolałam Cie mieć przy sobie. Ale ty dorosłaś i oni nie chcieli ci powiedzieć. Musiałam to zrobić.
-Nie ja w to nie wierze – powiedziała Cele przez łzy i wybiegła z domu.
-Do cholery jak mogliście nas oszukać?- krzyczał Dorian
-Synu idź za nią – powiedział Gonsalo
-Tato rozumiesz co my zrobiliśmy? Popełniliśmy kaziroctwo rozumiesz? Przestępstwo.
-Nic nie zrobiliście złego
Martha popatrzyła na niego zdziwiona.
-Co ty chrzanisz do cholery?- zapytał Dorian
-Clara nie mogła mieć dzieci. Wiec gdy miałeś dwa miesiące adoptowaliśmy cie. Nie jesteś dzieckiem moim i Clary. Jesteś adoptowany możecie być razem.
Na twarzy Marthy pojawił się lekki uśmiech. Jej córka będzie mogła być szczęśliwa w ramionach ukochanego. Dorian przez chwile nic nie mówił. W końcu rzekł
-Nigdy bym nie sądził że się z takiej wiadomości uciesze. Dziękuje że mi powiedziałeś.
Przytulił się do ojca i poszedł poszukać Cele. Udał się na urwiska.
-Więc mamy razem córkę.- powiedział szczęśliwy Gonsalo.
-Tak.
-Teraz możemy być razem najdroższa.
-Nie nie warto wracać do przeszłości.
-Jeśli coś jeszcze do mnie czujesz przyjdź dziś wieczorem w to miejsce gdzie się kiedyś spotykaliśmy. Jeśli nie przyjdziesz to będzie znak że już nigdy nie będziemy razem.
Martha wyszła z domu. Z jednej strony była szczęśliwa że powiedziała prawdę a z drugiej strony Cele straciła do niej zaufanie.

Odcinek 33
Cele siedziała na urwiskach. Myślała że całe życie jej się zawaliło. Myślała że nie może być z ukochanym.
-Wiedziałem że tu będziesz- usłyszała zza siebie głos Doriana.
-Idź stąd chce być sama.
-Nie zostawię cie samej
-Ale ja już nie chce na ciebie patrzeć rozumiesz?! Z każdą chwilą kocham cie coraz bardziej a my jesteśmy rodzeństwem.
-Uspokój się do cholery!- krzyknął Dorian
-Widzę że w ogóle cie to nie obeszło. Ty nic nie rozumiesz. Popełniliśmy kaźiroctwo. Przestępstwo.
-Nic złego nie zrobiliśmy.
-Jestem twoją siostrą. A spaliśmy ze sobą. To była najcudowniejsza chwila w moim życiu spędzona z własnym bratem.
-Cele do cholery zamknij się na chwile. – krzyknął Dorian
-O co ci chodzi?
-Jestem adoptowany.
-No i co z tego- mówiła dalej Cele- to nie zmienia faktu że…że…co ty powiedziałeś?
Dorian tylko się szeroko uśmiechną. Cele znowu szczęśliwa wpadała w jego ramiona.
-Kocham cie…siostrzyczko- powiedział szyderczo Dorian
-Ja ciebie kocham bardziej.
Zakochani namiętnie się pocałowali.
Tymczasem Leonicio po rozmowie z Isabel zadzwonił do kumpla.
-Masz się wszystkiego dowiedzieć o niejakim Sebastianie Subinezie. Jasne.
-Ale dokładniej?
-Wszystko nawet jakie buty nosi.
-Jasne na jutro pan wszystko będzie miał.
Zbliżał się wieczór. Gonsalo już siedział w jaskini w skałach przez którą płynęła malutka rzeczka. Obawiał się że Martha nie przyjdzie. Ona siedziała jeszcze w domu. Zastanawiała się co zrobić. W końcu podjęła decyzję. Przez cały czas jednak zastanawiała się czy dobrą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 13:58:37 17-02-07    Temat postu:

Odcinek 34
Gonsalo już miał wychodzić z jaskini gdy przy wyjściu zobaczył piękną Marthe.
-Przyszłaś- powiedział nie spuszczając z niej wzroku.
-Nie mogłam inaczej- odparła podchodząc do niego.
-Nadal jesteś taka piękna- powiedział dotykając jej twarzy- Kocham Cie
-Ja ciebie też.
Powoli zbliżyli się do siebie. Objął ja w pasie a ona zarzuciła mu ręce za szyje. Zaczęli się całować. Po chwili leżeli na sobie rozbierając i całując się nawzajem.
Maritza rozmawiała z ukochanym w jego pokoju.
-I co z tymi pieniędzmi?- zapytała
-Nadal ktoś mi przesyła co tydzień 1000 Euro
-A co z nimi robisz?
-Zbieram. Boję się je tracić. Potem się okaże że z przemytu lub coś.
-I dobrze robisz. Widać że nie zależy ci na pieniądzach. Inaczej od razu byś wszystko stracił na głupoty.
-Jak bym miał je stracić to kupiłbym jakiś domek. Mielibyśmy własne gniazdko dla siebie- powiedział i zaczął ją całować. Potem zaczął rozpinać jej bluzkę.
-Sebastian pan Gonsalo jest w domu.
-Nie ma wyszedł i jeszcze nie wrócił- powiedział i zaczęli się gorąco całować.
Następnego dnia Leonicjo rozmawiał przez telefon ze swoim przyjacielem który miał mu przekazać informacje o Sebastianie.
-Nazywa się Sebastian Subinez. Ma 24 lata Gdy miał sześć lat rodzice go porzucili. Nazywają się Violetta i Fernando Subinez. Wtedy przygarnął go niejaki Gonsalo Lovien. Pracuje na stacji benzynowej tej przy moście. Niestety na razie to tyle resztę dowiem się później.
Leonicio rozłączył się.
-Więc pracuje na stacji benzynowej. To będzie prostsze niż myślałem. - powiedział do siebie i zaczął się śmiać na głos.

Odcinek 35
Następnego dnia. Isabela rozmawiała z Leoniciem.
-Boże kiedy ten szmaciarz da jej spokój?- zapytała
-Nie martw się kochanie dziś nasz problem się rozwiąże.- powiedział
-Co masz na myśli?
-Dziś Sebastian Subinez da spokój naszej córce
-Nie zrobisz żadnej głupoty prawda?
-Oczywiście że nie. Nie martw się.
Popołudniu Dorian, Cele i Marti odwozili Sebastiana do pracy. Miał dziś drugą zmianę.
Wszyscy wyszli przed samochód.
-Do zobaczenia - powiedział.
Pocałował Marti w usta, Cele w policzek i podał rękę Dorianowi. Wszedł do sklepu.
-Chcecie coś do picia?- zapytał Dorian
-Jasne- powiedziała Cele
-To poczekajcie tu a ja skocze po cole
-Pośpiesz się.
Poszedł do sklepu
Nagle Cele zobaczyła jakąś postać uciekającą za drzewami.
-Marti spójrz- powiedziała a Maritza się odwróciła
-To pewnie jakieś dzieci się bawią. Chodziarz…racja to mężczyzna- powiedziała i obie ujrzały Doriana idącego w ich kierunku.
Nagle rozległ się wielki wybuch. Cała trójka popatrzyła w stronę stacji. Stała w płomieniach.
-Nieeeeee!- krzyknęła przerażona Marti
Po tym rozległ się drugi wybuch.
Marti cała w płaczu zaczęła biegnąć w kierunku ognia. Dorian pobiegł za nią i ją złapał.
-Nie możesz tam iść!- krzyknął
-On tam jest! Musze mu pomóc!
-Nie puszcze cie tam!
Marti przytuliła się do niego. Po chwili przyjechało kilka straży pożarnych i zaczęły gasić pożar.
Cele Dorian i Marti ujrzały sanitariuszy niosących na noszach Sebastiana. Tylko on był tam podczas wybuchu.
Marti szybko do nich podbiegła
-Co z nim?- zapytała
Jeden sanitariusz tylko spojrzał na drugiego.
-Proszę jechać z nami- powiedział po chwili i Marti razem z nimi pojechała karetką do szpitala. A za nimi pojechali Cele i Dorian.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 15:04:43 18-02-07    Temat postu:

Odcinek 36
-Co z nim?- zapytała Cele gdy tylko ujrzeli MArti czekającą na korytarzu. Miała siwe oczy od płaczu.
-Nie wiem nic mi nie mówią- powiedziała i przytuliła się do Cele
-Państwo są rodziną Sebastiana Subineza?- zapytał nagle doktor
-Jestem jego narzeczoną. Co z nim. - powiedziała Marti
-Miał wielkie szczęście że wybuch odrzucił go na kilka metrów od ognia. Dzięki temu żyje. Jednak podczas upadku uderzył się w głowę. Bardzo blisko skroni. Jest nie przytomny. Nie wiem kiedy się obudzi. Nie wiem czy w ogóle się obudzi. Nie wiem czy przeżyje. Na razie nie wolno do niego wchodzić.- powiedział lekarz i odszedł
Na Marti ta wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba. Chciała aby Sebastianowi nic nie było. Aby to wszystko okazało się tylko sennym koszmarem.
Nagle zobaczyła podchodzących do tego samego lekarza dwoje ludzi w średnim wieku. Elegancko i bogato ubranych.
-Co z Sebastianem Subinezem?- zapytała kobieta ze łzami w oczach.
Po chwili podeszła do nich Marti
-Kim jesteście?- zapytała
-Nie rozumiem pytania- odpowiedział mężczyzna
-Pytali państwo o Sebastiana więc che wiedzieć kim jesteście- powiedziała
-A kim pani jest?- zapytała kobieta
-Jestem jego narzeczoną.
-My jesteśmy…. My- plątała się kobieta
-Powiedz prawdę- powiedział mężczyzna.
-Jesteśmy jego rodzicami.
-Co? I odważyliście się tu przyjechać?
-On jest naszym synem.
-Tak? Po osiemnastu latach przypomnieliście sobie że macie dziecko? Zostawiliście go bez opieki gdy miał 6 lat i teraz nagle się zjawiacie? Nie obchodziło was czy będzie miał co jeść. Czy będzie miał dach nad głową. Boże on miał dopiero 6 lat.- powiedziała i podeszła do niej Cele
-Marti już wystarczy chodź- powiedziała i razem z przyjaciółką odeszły

Odcinek 37
Maritza, Celeste i Dorian całą noc siedzieli na korytarzu szpitalnym.
Przyszedł lekarz.
-Co z Sebastianem ?- zapytał Sorian
-Myślę że jest już lepiej. Jego stan się poprawił. Nie grozi mu już śmierć mimo to nie wiem kiedy się obudzi. Będą mogli państwo wejść do niego dopiero jutro.
-Nie mogę dziś?- zapytała Marti
-Przykro mi- powiedział lekarz i odszedł
Nagle do Marti podeszła jej matka.
-Mamo…- powiedziała ze łzami w oczach Marti i przytuliła się do niej
-Tak mi przykro córeczko. – powiedziała
-Ale co ty tu robisz? Przecież nie lubisz Sebastiana
-Skoro ty go kochasz to ja go zaakceptuje tylko nie mów nic ojcu on się nigdy nie zmieni.
Posiedziała jeszcze przy córce kilka minut a potem musiała iść do domu.
-Marti chodź jedziemy do domu- powiedziała Cele
-Co? Nigdzie nie jadę.
-I tak go dzisiaj nie zobaczysz.
-Ale może się obudzi. A jak mnie nie będzie?
-Słyszałaś co powiedział lekarz. On się szybko nie obudzi- powiedziała Cele
-Może się mylił?- Marti nie traciła nadziei
-Nawet jeśli się obudzi to będzie chciał cie zobaczyć a ty już nie będziesz miała siły na to.
-Może masz rację. Chodźmy- powiedziała i wyszła ze szpitala razem z Cele i Dorianem .
Tymczasem Gonsalo i Martha rozmawiali w jaskini. Nie wiedzieli o wypadku Sebastaiana
-Boje się- powiedziała przytulając się go Gonsala
-Czego się boisz?- zapytał
-Boję się że Cele mi nigdy nie wybaczy- powiedziała ze łzami w oczach
-Wybaczy tylko musi się oswoić z myślą że to my jesteśmy jej rodzicami- powiedział ocierając jej łzę
-Od zawsze moim największym marzeniem jest to aby powiedziała do mnie mamo. Tylko tego pragnę
-Ale posłuchaj mnie teraz możemy być razem. Już nic nam nie przeszkodzi. Nic
-Wiem. Kocham cie- powiedziała
Ten klękną przed nią i wyciągną z kieszeni pierścionek
-Przecież to ten pierścionek który ci dałam na pamiątkę prawie 25 lat temu. Myślałam że go wyrzuciłeś – powiedziała
-Wyjdziesz za mnie?- zapytał
Ona nic nie powiedziała uklękła naprzeciwko niego i mocno go przytuliła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 20:05:35 18-02-07    Temat postu:

odcinków będzie okkoło 90 tzn żależy czy telcia bvędzie czytana czy nie
narazie cięszę się że chodziasz wam się podoba
a teraz ocineczki

Odcinek 38
Następnego dnia
Do domu Isabeli i Leonicia przyszedł policjant
-Dzień dobry zastałem państwa córkę?- zapytał
-Nie nie mieszka tu a co się stało?- Isabela udawała zdiwioną
-A gdzie teraz jest?
-Nie wiem chyba w domu państwa Estrado ale o co chodzi?
-Sebastian Subinez miał wypadek musimy z nią porozmawiać- powiedział policjant i wyszedł
-Czy ty miałeś z tym coś wspólnego?- zapytała Isabela męża
-Co? Chyba żartujesz- powiedział i poszedł na górę.
Do Maritzy i Celeste przyszedł policjant. Cele nadal nie rozmawiał z nikim z domowników
-O co chodzi?- zapytała Marti
-Ja w sprawie wybuchu na stacji benzynowej.
-Czy coś wiadomo?
-Uważamy że to nie był zwykły wybuch. Znaleźliśmy strzępki zapałek. Czy widziały panie coś podejrzanego?
-Nie…- zaczęła Marti ale Cele jej przerwała
-Marti pamiętasz tego człowieka za drzewami?
-Tak racja. Widziałyśmy mężczyznę uciekającego chwilę przed wybuchem. Miał czarną czapkę z takim widocznym znaczkiem na tyle.- powiedziała Marti
-Czy jeśli by panie go zobaczyły potrafiłybyście go rozpoznać.
-Tak. Myślę że tak- powiedziała Marti
-Dziękuję. Gdy czegoś się dowiemy powiadomimy panie- powiedział policjant i wyszedł.
-Cele ja jadę do szpitala- powiedziała Marti
-Pojechałabym z tobą ale umówiłam się z Dorianem. Potem przyjdziemy do szpitala ok.?
-Jasne pa.
Marti pojechała do szpitala. Chciała zobaczyć ukochanego.
Gdy weszła do szpitala ujrzała rodziców Sebstiana
-Co państwo tu robią?- zapytała
-My wiemy że źle zrobiliśmy. Ale nie mieliśmy pieniędzy na jego wychowanie. Teraz dorobiliśmy się fortuny i wróciliśmy aby prosić o przebaczenie- powiedziała kobieta
-Nie mnie musicie o nie prosić lecz Sebastiana i przepraszam że tak na was wczoraj naskoczyłam- powiedziała i chciała odejść. Ale jeszcze się wróciła
-Zaraz czy to wy mu przesyłaliście pieniądze?- zapytała
-Tak to my.
Marti tylko na nich popatrzyła i odeszła. Poszła do sali ukochanego.

Odcinek 39
Marti weszła do pokoju w którym leżał Sebastiana. Gdy go zobaczyła od razu poczuła łzy w swych oczach.
Był taki słodki i niewinny. Podeszła do niego i złapała go za rękę. Pogłaskała go po włosach i pocałowała w czoło.
-Musisz z tego wyjść- powiedziała- Musisz żyć dla mnie. Ja sobie bez ciebie już nie poradzę. Potrzebuję cie jak powietrza. Obudź się najdroższy. Proszę- powiedziała chodziarz wiedziała że on jej nie słyszy. Mimo to miała nadzieję że niedługo się obudzi.
Minęło kilka dni. Marti codziennie odwiedzała Sebastiana. Robili to również Dorian, Cele, Gonsalo i Martha.
Gonsalo i Martha siedzieli u niego w domu. Nie ukrywali już swojego związku. Nagle do domu wszedł Dorian i Cele.
To było pierwsze bliższe spotkanie matki i córki od dłuższego czasu. Cele nie wytrzymała napięcia. Brakowało jej matki.
Podbiegła do Marthy i mocno się do niej przytuliła.
-Mamo….mogę tak do ciebie mówić?- zapytała ze łzami w oczach.
-O niczym innym nie marzyłam tylko o tym aby usłyszeć od ciebie to słowo. – powiedziała szczęśliwa.
-Mówiłem że wszystko się ułoży- powiedział Gonsalo podchodząc do Marthy
-A mogę ci mówić tato?- zapytał
-Oczywiście córeczka ale Musimy wam o czymś powiedzieć- powiedziała Martha patrząc na ukochanego
-O co chodzi?- zapytał Dorian
-My postanowiliśmy się pobrać. – powiedział Gonsalo
-No to spoko – powiedziała Cele i przytuliła się do ukochanego.
Następnego dnia Cele i Dorian leżeli na łóżku w domu Doriana. Martha i Gonsalo wyszli na spacer. Cele i Dorian patrzyli na siebie i nic nie mówili. W końcu Cele zapytała
-Czy jeśli bym ci powiedziała że jestem w ciąży zostawiłbyś mnie?
-No zależy z kim.
Cele walnęła go poduszką.
-No co byś zrobił jeśli bym ci powiedziała że jestem z TOBĄ w ciąży?
-Jesteś w ciąży?- zapytał zdziwiony
-No… nie ale jeśli by tak było zostawiłbyś mnie?
-Skąd ci to przyszło do głowy? Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem wiedząc że będę miał dziecko z ukochaną osobą. – powiedział i ją pocałował
-Cieszyłbyś się?
-No jasne i kupiłbym domek dla nas za oszczędności. Bylibyśmy prawdziwą rodziną – powiedział i zaczął ją całować…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 14:50:15 19-02-07    Temat postu:

naprawde nie wiecie jak się ciesze ze wam sie to podoba

Odcinek 40
Minęło kilka dni. Cele i Marti dostały wezwanie na policję ponieważ złapano mężczyznę podobnego do opisu jaki podały.
Najpierw do sali weszła Cele
-Zobaczy pani czterech mężczyzn. Proszę powiedzieć czy to któryś z nich. Proszę się nie denerwować. Ma pani dużo czasu. – powiedział komisarz
-Dobrze- powiedziała Cele i do sali za szybą weszło czterech mężczyzn. Każdy miał czapkę. Cele ich widziała ale oni nie mogli zobaczyć jej. Mieli przyciemnione szyby.
-Czy to któryś z nich?- zapytał komisarz
-Chyba to…chodziarz mogłabym zobaczyć ich z tyłu jak wyglądają?- zapytała
-Oczywiście- powiedział komisarz i powiedział do mikrofonu do mężczyzn aby się odwrócili.
-Czy teraz pani kogoś poznaje?
-Tak to chyba ten z trójką. Ale chyba miał wtedy czarne spodnie- powiedziała
-Dobrze. Dziękujemy. Niech pani teraz wyjdzie i poprosi panienkę Ruben
-Czy poznaje pani kogoś z nich?- zapytał policjant Marti
-Tak ale mogłabym zobaczyć ich tylni profil?
-Oczywiście. A teraz?
-Tak to ten z trójką. Ale był wtedy inaczej ubrany. Tylko czapkę miał tę samą.
-Dziękujemy. Bardzo nam pomogłyście
Gdy szły do domu dziewczyny rozmawiały.
-Wskazałyśmy na tego samego myślisz że to on podpalił?- zapytała Cele
-Nie wiem- powiedziała Marti i posmutniała
-Ej no nie zamartwiaj się. Sebastian z tego wyjdzie zobaczysz.
-Ale to już prawie dwa tygodni jak się nie budzi- powiedziała Marti
-Wszystko się ułoży. Obiecuję- powiedziała Cele i przytuliła Marti
Potem Maritza poszła do szpitala a Cele do ukochanego.

Odcinek 41
Maritza weszła do sali w której leżał Sebastian. Spojrzała w kierunku jego łóżka. Było puste. Bardzo się przestraszyła. Pomyślała o najgorszym.
-Nie to nie może być prawda- powiedziała do siebie i pobiegła szybko do pokoju lekarza który opiekował się Sebastianem.
Wpadła tam bez pukania i od razu zaczęła
-Doktorze co z Sebastianem?- zapytała ze świeczkami w oczach.
-Proszę się uspokoić!
-Nie uspokoję się dopóki się nie dowiem co z nim
-Proszę za mną – powiedział lekarz i wyszedł z pokoju. A Marti poszła szybko za nim
Marti szła korytarzem za lekarzem.
-Proszę mi powiedzieć gdzie jest Sebastian- prosiła Marti gdy zatrzymali się przed jakimiś drzwiami.
-Niech pani wejdzie- powiedział lekarz
-Ale po co?- zapytała i weszła do sali
Nie mogła uwierzyć w o co zobaczyła. Na łóżku siedział Sebastian! Patrzył na nią tymi kocimi oczami. Powoli do niego podeszła ze łzami szczęścia na policzkach.
Pogładziła go po twarzy. Potem po tylu dniach rozłąki mocno się przytulili.
-Tak się cieszę że się w końcu obudziłeś- powiedziała Marti
-To ja zostawię was samych. Tylko proszę mi nie zamęczyć pacjenta- powiedział z uśmiechem lekarz i wyszedł z pomieszczenia
Podeszli do niego rodzice Sebastiana. Bardzo się ucieszyli że ich syn odzyskał przytomność. Lekarz poznał ich historię i ze względu na zdrowie Sebastiana zabronił chwilowo mówić mu o tym że są jego rodzicami. To mogło by źle wpłynąć na jego stan.
-Boże tak się bałam że się nie obudzisz- powiedziała Marti do Sebastiana
-No wiesz. Mam jeszcze kilka zadań do wykonania- powiedział
-Tak? A jakich?
-Na przykład musze jeszcze założyć rodzinę z moją ukochaną. Chce mieć dzieci. I to tyle
-Ale masz wymagania- powiedziała z uśmiechem Marti
-Ale da się spełnić nie?
-Da się- powiedziała i namiętnie pocałowała ukochanego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 21:03:08 19-02-07    Temat postu:

Odcinek 42
Minęło kilka dni. Sebastian miał niedługo wyjść ze szpitala. Nie znał jeszcze prawdy o swoich rodzicach.
Cele i Dorian siedzieli na urwiskach. Teraz rodzice a raczej dziadkowie Cele nie mogli a nawet nie chcieli zaszkodzić ich związkowi.
-Cele mogę cie o coś zapytać?- zapytał Dorian
-Jasne.
-Powiedz stało się coś?
-Co? A dlaczego?
-Przez ostatnie tygodnie dziwnie się zachowujesz. Co chwilę wychodzisz do łazienki. Cele co się dzieje?- zapytał i dotknął jej policzka
-Bo ja…boje się.- powiedziała spuszczając wzrok
-Czego się boisz? Cele możesz mi wszystko powiedzieć. Co cie dręczy?
-Ale…obiecaj że mnie nie zostawisz- powiedziała
-Głuptasie nigdy cie nie zostawię. Zrozum to.
-Na pewno?
-Co się dzieje?- zapytał po raz kolejny
-Jestem w ciąży. Będziemy rodzicami. Będziemy mieć dziecko- powiedziała i spojrzała w ziemię.
Dorian patrzył na nią chwile ze zdziwieniem. Po chwili wstał i pomógł wstać ukochanej.
Popatrzył jej prosto w oczy.
-Nie żartujesz?- zapytał z uśmiechem
Cele zaprzeczyła głową.
-Będę ojcem!!! Jest!!!- krzyknął Dorian i wziął Celeste na ręce.
-Cieszysz się?- zapytała Cele
-To najwspanialsza nowina jaką mógłbym usłyszeć!- powiedział i ją przytulił
-Tak się bałam że mnie zostawisz. Bo ja bardzo się cieszę że będę matką- powiedziała przytulona do niego.
Gdy powiedzieli innym o ciąży wszyscy bardzo się ucieszyli. A szczególnie Martha i Gonsalo że będą dziadkami. Cele wybaczyła swoim prawdziwym dziadkom za kłamstwo w stosunku do niej. A oni zaakceptowali jej związek z Dorianem. Jak na razie wszyscy żyli w szczęściu i miłości.

Odcinek 43
Sebastian wyszedł ze szpitala. Bardzo się cieszysz że Isabel zaakceptowała jego związek z jej córką. Maritza była bardzo szczęśliwa. Siedziała sama z ukochanym w jego domu.
-Czemu wszyscy wyszli?- zapytała wtulona w jego ramię.
-Nie wiem ale mamy chatę wolną. Trzeba to wykorzystać co?- powiedział i zaczął ją całować.
Położyli się na łóżku. I nagle rozbrzmiało się pukanie.
-Zawsze ktoś musi nam przeszkadzać- powiedział Sebastian podchodząc do drzwi.
Zobaczył dwójkę starszych ludzi.
-W czym mogę państwu pomóc? – zapytał
-Możemy wejść do środka?- zapytał mężczyzna a Sebastian wpuścił i do środka.
Marti gdy ich zobaczyła wiedziała że Sebastian za chwile dowie się prawdy.
-O co chodzi?- zapytał widząc minę Marti
-Nie poznajesz nas?- zapytała kobieta.
-Nie… Chwila widziałem was kilka razy w szpitalu na korytarzu. – powiedział i w tej chwili podeszła do niego Marti i złapała go za rękę
-My…- zaczęła kobieta lecz mężczyzna jej przerwał.
-Jesteśmy twoimi rodzicami- powiedział mężczyzna
Sebastianowi do oczu napłynęły łzy.
Nie mógł w to uwierzyć. Spojrzał na Marti która również patrzyła na niego ze łzami w oczach.
-Synku powiedz coś- prosiła kobieta
-Nie jestem waszym synem!! Wyparliście się mnie gdy miałem 6 lat. Nie obchodziło was moje życie! Wyjdźcie stąd!- krzyknął i otworzył drzwi
-Przecież przesyłaliśmy ci co tydzień 1000 Euro- powiedział mężczyzna
-Więc to wy?- powiedział i poszedł do swojego pokoju. Wrócił z wieloma kopertami napełnionymi pieniędzmi.
-Macie swoje zasrane pieniądze! Nie martwcie się nie straciłem ani grosza! Niczego od was nie chce!!
-Ale synku…
-Wyjdźcie. – powiedział
Kobieta tylko podeszła do stolika i położyła na nim z powrotem koperty po chwili wyszli.
Sebastian usiadł na kanapie.
Marti do niego podeszłą i go przytuliła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
NeSska*
Generał


Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 7631
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: 10:32:11 20-02-07    Temat postu:

Odcinek 44
-Wiedziałaś o tym prawda?- zapytał Sebastian Marti
-Lekarz nie kazał cie denerwować- powiedziała Marti
-Jak oni w ogóle śmieli tu przyjść?- zapytał zły Sebastian. Marti patrzyła na niego zdziwiona i nie wiedziała co ma mu powiedzieć.
Maritza nie wiedziała co ma mu powiedzieć.
-Sebastian to jednak twoi rodzice- powiedziała Marti po chwili milczenia
Ten spojrzał na nią
-Nigdy im nie wybaczę że mnie zostawili samego. Nigdy
-Ale żałują tego co zrobili.
-I co z tego że żałują?
-Ale oni są twoimi rodzicami. Dzięki nim jesteś tu ze mną. Sebastian nie ważne jacy są. Ważne że w ogóle są.
-Tak? To dlaczego żyjesz nie w zgodzie ze swoimi rodzicami co? Dlaczego z nimi nie mieszkasz? – zapytał
-To całkiem inna sytuacja- powiedziała zła Marti która nie spodziewała się że Sebastian powie coś takiego
-Nie to jest to samo! Dokładnie to samo! I ty mi mówisz o rodzicach?- zapytał Sebastian
Marti na niego popatrzyła zła
-Jesteś wredny!- krzyknęła ze łzami w oczach i wybiegła
-Maritza! Zaczekaj!- wołał za nią ale ona już tego nie słyszała.
Minęło kilka godzin. Do Sebastiana zadzwonił telefon
-Słucham?- odebrał
-Sebastian Subinez?- zapytał głos w słuchawce
-Tak o co chodzi?
-Z tej strony komisarz policji. Chciałem pana zawiadomić o wypadku.
Violetta i Fernando Subinez mieli wypadek samochodowy. Przykro mi ale oboje nie żyją. Blisko domu zderzyli się z ciężarówką. Zginęli na miejscu.
Sebastian odłożył słuchawkę. Zaczął obwiniać się za śmierć rodziców. Myślał że gdyby im nie kazał sobie pójść to żyli by teraz. Gdy by im wybaczył byli by razem z nim.

Odcinek 45
Następnego dnia odbył się pogrzeb. Sebastian nie mógł sobie wybaczyć tego że jego rodzice nie żyją. Wszyscy mu współczuli.
Sebastian stał przy trumnach i patrzył się w nie bez końca. Trzymał rękę na trumnie matki. Mimo tego że nie chciał łzy leciały mu z oczu.
Nagle ktoś dotknął jego ręki. Spojrzał w górę. Ujrzał Marti.
Podszedł i mocno się do niej przytulił.
-To moja wina- powiedział
-Co ty mówisz? To niczyja wina- powiedziała Marti
-Gdybym im wtedy wybaczył nie pojechali by do tego cholernego domu!
-Sebastian to nie jest twoja wina! Nikt tego nie mógł przewidzieć- powiedziała i pogłaskała go po policzku
-Przepraszam za wczoraj. Byłem zdenerwowany- powiedział
-Nie ma sprawy- powiedziała i pocałowała go w policzek.
Następnego dnia Sebastian siedział w domu. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Dzień dobry. Nazywam się Alfredo Redos i jestem byłym adwokatem i przyjacielem państwa Subinez ty jesteś Sebastian Subinez ich syn prawda?
-Tak o co chodzi?- zapytał Sebastian wpuszczając go do środka.
-Musze ci coś przekazać. Twoi rodzice cały swój majątek a nie jest on mały i piękny duży dom przepisali na ciebie. – powiedział dając mu akty własności domu.
-Ale jak to?- zapytał zdziwiony Sebastian
-Twoi rodzice życzyli sobie w testamencie aby wszystko po nich odziedziczył ich jedyny syn czyli ty. Teraz jesteś milionerem- powiedział adwokat i wyszedł
Sebastian jeszcze ciągle słyszał jego ostatnie słowa. ,,Jesteś milionerem” nie mógł w to uwierzyć.
Nagle do domu weszli Marti. Cele. Dorian, Martha i Gonsalo.
-Cześć- powiedzieli wszyscy prawie na raz. Jednak Sebastian był zamyślony i nic nie odpowiedział.
Dopiero po chwili się ocknął i spojrzał na nich.
Podszedł do nich i podał im papiery własności
-Co to?- zapytał Dorian
-Ja… jestem milionerem- powiedział Sebastian i spojrzał na wszystkich.
Wszyscy patrzyli na niego i nie mogli uwierzyć to co przed chwilą powiedział
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin