Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dibujas - Rozdział 8 - 02/07/2017
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:39:36 15-08-16    Temat postu: Dibujas - Rozdział 8 - 02/07/2017

Nie powinnam tego robić, ale pomysł wszedł do głowy i wyjść nie chciał. Mam nadzieję, że ktoś się zainteresuję, a jak nie ... to trudno, najwyżej skończy jak większość moich pomysłów, niezakończony

    ___________________________


Julia nigdy nie była łatwa w obyciu. Teraz tym bardziej nie jest, bo musi walczyć za dwoje. Już dawno jednak przestała żyć z dnia na dzień, lata beztroski skończyły się w momencie, gdy musiała myśleć również o swoim synu. Stała się – w końcu – dojrzałą, odpowiedzialną kobietą, mającą porządną pracę, liczne obowiązki i brak jakiegokolwiek szaleństwa. Los jednak ma swój własny plan, a w poukładane życie Julii ponownie pojawia się Santos. Idiota. Dupek. Ojciec jej dziecka. Czy Julia będzie tak twarda jak on prawie 7 lat wcześniej, gdy jasno powiedział jej, że nie chce ani jej ani dziecka?! A może nie wszystko jest po prostu czarne lub białe, a Julia będzie musiała w końcu nauczyć się patrzenia na szarości?!

____________________




    |Prolog|


______Szlag –wrzasnęła wściekle na całe gardło, a ochroniarz spojrzał się na nią czujnie. Prychnęła pod nosem, pchając wściekle przeszklone drzwi i wychodząc na zewnątrz. Wiedziała, że związek z emocjonalnie niedorozwiniętym facetem skończyć się może katastrofą, nigdy jednak nie podejrzewała, że takim właśnie uczuciowym zarodkiem okaże się Santos.
______Usiadła na pobliskiej ławce, starając się nie rozklejać. Łzy jednak same, bezwiednie płynęły jej po policzkach, pomimo tego że były całkowicie niepotrzebne. Och, weźże się w garść – powiedziała do siebie ostro, zagryzając wściekle zęby. Jakim cudem okazała się taką naiwniaczką?! Głupio wierzącą w jakieś tanie farmazony, ochoczo podskakującą na drogie prezenty i nie wyobrażającą sobie, żeby taki facet – spełnienie marzeń każdej kobiety – mógłby zostawić ją w takim momencie i w tak wulgarny sposób. Odetchnęła głęboko, łapiąc włosy w dłoń. Ryczenie na ławce ulicznej jej nie pomoże, a tym bardziej nie sprawi, że problem zniknie – tylko że … ona sama nie wiedziała co ma robić.
- Julia – spojrzała zaczerwienionymi oczami na przystojną twarz Daniela
- Nie zamierzam wpakować się pod rozpędzony samochód jeżeli o to Ci chodzi – odparła trzeźwo, gorzko śmiejąc się pod nosem, bo może i to było w jej stylu. Zawsze była … lekko nieposkromiona, z burzą szalonych pomysłów w głowie, najpierw robiła, a potem zastanawiała się nad konsekwencjami
- Co zamierzasz zrobić? – spytał spokojnie, opierając się o ławkę, nie patrząc na nią, a pusto wpatrując się w chodnik
- Nie wiem – odpowiedziała, uświadamiając sobie w tej samej chwili, że mówi prawdę. Bo naprawdę nie miała pojęcia co ma zrobić. Jej myśli nigdy nie wybiegały daleko naprzód, żyła chwilą, lubiła każdego dnia zaskakiwać samą siebie i nie była dobrą osobą jeżeli chodzi o wypełnianie swoich obowiązków.
- Posłuchaj – chwycił ją za dłonie, obracając się w jej kierunku – Nie podejmuj pochopnych decyzji, musisz się nad wszystkim zastanowić. Santos jest … zszokowany i zapewne wściekły, dlatego nie myśli logicznie, jak tylko emocje opadną…
- Och przestań! – rzuciła wściekle, wyrywając się z jego uścisku i podnosząc się na nogi – Nazwał mnie dziwką i kazał poszukać sobie innego bogacza dla mojego „dzidziusia”, więc nie strzelaj mi tu z emocjami, bo doskonale wiedział co mówi.
- Nie sprowadzaj sytuacji do granicy, bo nie będziesz miała w którą stronę pójść i zostanie Ci tylko skok na głęboką wodę. Znamy się nie od dziś Jules i obydwoje doskonale wiemy, że nie jesteś kobietą z wielkim instynktem macierzyńskim i sama nie dasz rady – odparł na pozór spokojnie, również wstając, chociaż w jego głosie dało się usłyszeć zaciętość jaką przejawiał zwykle na rozmowach z klientami.
- Obydwoje też dobrze wiemy, że nie jestem kobietą, która dla pieniędzy da zakopać swoją dumę i godność. I nie zamierzam płaszczyć się czy idiotycznie tłumaczyć przed facetem, który w wieku trzydziestu pary lat już doskonale powinien wiedzieć skąd się biorą dzieci – rzuciła wściekle, nie mogąc utrzymać spokoju – Słuchaj Dave – powiedziała po dwóch głębokich wdechach, starając się uspokoić, bo już niemal cała dygotała – Łapię jeżeli ktoś nie chce mnie w swoim życiu i mówi to równie dosadnie jak ten niedorozwój. A nie jestem typem kobiety, która będzie błagała o resztki uczucia z pańskiego stołu dla siebie czy dla mojego dziecka. Jego komunikat był jasny.
- Więc tak po prostu zamierzasz to wszystko odpuścić, bo facet nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności za swoje czyny?! – wręcz krzyknął wściekle – Bo uważa się za jakiegoś bezpłodnego adonisa?! Boże Jules przecież nie jesteś pustą blondyną i doskonale zdajesz sobie sprawę, że ciąża to nie tylko 9 miesięcy, w których rośnie Ci brzuch, stopy puchną, a sikasz Ci się chce co sekundę, bo pęcherz masz przyciśnięty jak nigdy wcześniej w życiu. Wiesz doskonale dobrze jak ja, że będziesz potrzebowała pomocy, kogo jak nie ojca tego dziecka. Ojca, który ma też kasy jak lodu i do cholery powinien się tym zająć.
- Powinien, ale ja nie zamierzam go o to błagać. Udowadniać, że on jest ojcem tego dziecka, prawie tak jakbym sypiała z każdym facetem, na którego spojrzałam, jakim była wiatropylna do cholery! Uwierz mi, ale nie chce tego litościwego wzroku, pieniędzy dawanych z łaski ani dla siebie ani dla mojego dziecka.
- Nie bądź głupia – rzucił, choć tym razem już cicho
- Nie martw się o mnie Dave. Doskonale radziłam sobie do tej pory, to i sama z dzieckiem sobie poradzę. Trzymaj się – powiedziała, całując go w policzek i przytulając się do niego w ten sposób jaki nie mieli się zobaczyć przez długi czas
- Co chcesz zrobić? – spytał
- Skoczyć na głęboką wodę.

____________________
|1| Cuando pasado vuelve y no avisa
|2| Un reencuentro que ha cambiado todo
|3| Platica pendiente
|4| Unos viejos amigos
|5| Decisiones que pueden cambiar todo
|6| Nervios, ex-novia, apuesta y una noche loca
|7| Falsas promesas
|8| Primeros encuentros


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 19:09:09 02-07-17, w całości zmieniany 13 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:56:25 15-08-16    Temat postu:

Ja się zawsze interesuję i dlatego bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się ten dopisek, że skończy jak większość moich pomysłów, niezakończony - takiej opcji nie powinnaś brać w ogóle pod uwagę
Zacznę od tego, że sygnaturki są absolutnie cudowne - aż nie można od nich oderwać oczu Opis fabuła zapowiada historię o życiu i prawdziwych problemach czyli coś co uwielbiam, więc jak nie będziesz tego kontynuować, to naprawdę się mocno pogniewam. No.
Jules uniosła się honorem, ale wcale się jej nie dziwię, bo zrobiłabym dokładnie to samo, będąc na jej miejscu, a Daniel (Dave?) przejął się jej losem bardziej niż Santos, którego już nie znoszę. Rozumiem, że może go to przerosło, czuł się zaskoczony i takie tam, ale żeby zwyzywać kobietę od najgorszych, bo ośmieliła się zajść w ciążę? Nie rozumiem facetów, którzy zachowują się jakby byli przekonani, że ciąża to zawsze wina kobiety i oni w żadnym razie nie mają z tym nic wspólnego ale chętnie poznam jego punkt widzenia i dowiem się, co sprawiło, że po siedmiu długich latach jednak stwierdził, że chce być ojcem Pisz kolejne rozdziały i wstawiaj szybko
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:06:45 15-08-16    Temat postu:

Z mojej strony również możesz zawsze liczyć na zainteresowanie, Nataluś - nawet jeśli mam ogon jak stąd do nieba, jeśli chodzi o pozostawianie na bieżąco komentarzy.
Sygnaturki są naprawdę zachwycające! Podobnie jak Aga nie mogę oderwać od nich oczu. Nie zdziwi Ci się więc fakt, że marzą mi się takie do mojego najnowszego tworu i byłabym przeogromnie wdzięczna, gdybyś to Ty się nimi zajęła
Sama historia - jak zresztą każda w Twoim wydaniu - wciąga już od pierwszych zdań. Jestem niezmiernie ciekawa, jakimi pobudkami kierował się Santos odrzucając zarówno Julię, jak i swoje nienarodzone dziecko, i jak poradziła sobie Julia z nową sytuacją i nową rolą, w jakiej przyszło się jej odnaleźć. Także weny, weny i jeszcze raz weny - co by ta historia mogła doczekać się jednak finału.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:36:02 15-08-16    Temat postu:

Mnie też nie, dlatego postaram się naprawdę bardzo, żeby dobrze zakończyć tą historię.
W sumie motyw zostawienia kobiety samej z dzieckiem to był początek te historii, bo i ja tego nie cierpię. Dlatego chciałam w końcu stworzyć historię, w której dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce i ... no właśnie i tu powinnam skończyć nim pociągnę dalej, żeby za dużo nie zdradzić

Moniś - ja będę zachwycona mogąc zrobić sygnaturki do Twojego nowego pomysłu! Dlatego mam nadzieję, że szybko go wstawisz
Pobudki Santosa wyjdą w praniu, a jak poradziła sobie Julia postaram się zawrzeć już w pierwszym rozdziale

Dziękuję za komentarze, to tylko sprawia że bardziej chce się pisać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:44:50 15-08-16    Temat postu:

Moniś czy ja dobrze widzę, że zamierzasz wrócić z nowym dziełem? To jest news, na który czekam od dawna, więc trzymam kciuki i grzecznie czekam, bo na ciągi dalszy w Twoich dotychczasowych opowieściach to chyba nie mam co liczyć, co?

Natuś, twórz, pisz i koniecznie dziel się z nami wszystkim co uda Ci się stworzyć, bo nie mam wątpliwości, że będzie wyjątkowe
Powrót do góry
Zobacz profil autora
moniadip91
Motywator
Motywator


Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:24:29 15-08-16    Temat postu:

Jestem i ja i powiem krótko : WOW. Łał. Jestem mega zachwycona wszystkim. Sygbaturki, bohaterowie (choć na razie nie za wiele ich), pomysł na historię Czekam z niecierpliwością na rozwój wydarzeń, jestem przeogromnie ciekawa jak Julia sobie dała radę i czemu Santos zachował się jak dupek, skoro na takiego nie wygląda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:33:32 16-08-16    Temat postu:

Monika bardzo dziękuję dodałam bohaterów co by nie było ich za mało
A rozdział postaram się wstawić jakoś pod koniec tygodnia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:10:19 16-08-16    Temat postu:

Michel w obsadzie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:26:07 16-08-16    Temat postu:

No właśnie masz dużo świetnych pomysłów i szkoda że ich nie kończysz.Co do tego pomysłu już mi się podoba i to bardzo i bardzo bym była szczęśliwa gdybyś doszła z nim do samego końca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:13:01 18-08-16    Temat postu:

Naprawdę solennie postaram się skończyć, a jeżeli będzie takie zainteresowanie jakie jest obecnie to tym bardziej miło mi będzie prezentować kolejne rozdziały. A teraz w końcu pierwszy z nich
Aguś i ja się ciesze z Michela w obsadzie
PS: Wyszedł mi całkiem długi rozdział


    |1| Cuando pasado vuelve y no avisa


______- Miki do jasnej … - krzyknęła na całe gardło, w ostatniej chwili połykając ostatnie słowo. Minęło już 7 lat, a ona nadal nie nauczyła się, żeby nie przeklinać przy dziecku, co już zresztą dawno zaowocowało dużą ilością ulicznego słownictwa, którego ochoczo używał w każdym możliwym momencie. A ona musiała się potem tłumaczyć nauczycielkom czemu jej syn strzela tak piękne wiązanki, gdy się z kimś pokłóci – Chodź szybko, jak znowu się spóźnimy do szkoły to będziesz miał szlaban na telewizję i komputer przez następne 3 miesiące – zagroziła srogo, z małą satysfakcją obserwując jak chłopiec posłusznie wchodzi do salonu z cierpiętniczą miną – I naprawdę Cię proszę uśmiechnij się w końcu – dodała spokojnie, wrzucając do jego plecaka drugie śniadania.
- Kiedy Tobie się coś nie podoba to wszyscy w bloku o tym wiedzą – odparł kwaśno, idąc z nią bok w bok kierując się w stronę pobliskiej szkoły – A kiedy mi się nie podoba chodzenie do szkoły to mam udawać, choć ciągle powtarzasz, że kłamstwo mnie do niczego nie zaprowadzi
- Kochanie wszyscy muszą chodzić do szkoły, gdybyś się postarał to może byś to polubił – zapowiedziała z uśmiechem na ustach, przeprowadzając go za rękę po pasach, a gdy z nich zeszli on szybko wyrwał swoją dłoń, jakby był już zbyt duży, by iść z nią za rękę.
- Cóż … ty nie lubisz fasolki po bretońsku, a jednak nie powtarzam Ci, żebyś ją codziennie jadła, bo może być ją polubiła – zauważył, gdy minęli bramę szkoły, a ona wciąż była zadziwiona jakim cudem był takim bystrzakiem. Przecież ledwo co wyrosnął z pieluch i tulenia się do niej w czasie snu, a teraz nie chciał nawet całusa na pożegnanie, bo uważał to za „ohydztwo, obrażające jego męskość”, a i przy okazji wszyscy jego koledzy będą się z niego śmiać.
- Bądź grzeczny – powiedziała, przeczesując jego blond włosy, bo była to jedyna rzecz na jaką się godził jeżeli chodzi o ich pożegnania
- Jasne – odpowiedział, przekręcając irytująco oczami jakby słyszał to samo już zbyt dużą ilość razy, by tym razem miał posłuchać.
______Szła spokojnie obserwując znajome otoczenie, czując się niesamowicie dobrze sama ze sobą i swoim życiem. Miki, a raczej Miguel wypełniał każdą przestrzeń jej życia od momentu, gdy się w nim pojawił. Choć – co musiała przyznać – ich początki były niesamowicie trudne. Ale w co nie wątpiła, to że gdyby nie on to nie doszłaby do tego momentu, w którym jest teraz. Była samowystarczalną kobietą, nie potrzebowała silnych ramion mężczyzny za swoimi plecami, by czuć się pewnie. Pomimo, że były i zapewne będą, te momenty w których całą odpowiedzialność jaka spoczywa na jej barkach, z chęcią zrzuciłaby na kogoś innego, patrząc na to wszystko z boku.
______Nie była jednak już tą samą naiwną dziewczyną co 7 lat temu. Była zdecydowana być dla swojego dziecka wszystkim, całym światem, matką i ojcem w jednym ciele. Jak to mówią mądrość zdobywa się z wiekiem i dopiero później sama zrozumiała, że jest to niemożliwe. Miki był cudownym chłopcem, niesfornym, pakującym się w mnóstwo kłopotów, załapujący rzucane przez nią przekleństwa w sekundę, a gdy prosiła go by coś zrobił to mogła powtarzać tysiąc razy, a i tak by tego nie zrobi, jeżeli nie posłużyłaby się odpowiednią karą, ale wiedziała, że jej syn przy wszystkich jego wadach i zaletach, wcale nie był głupi. I nie uda się jej go oszukać. Nie mogła przeczyć oczywistym faktom jak to, że wszyscy jego równolatkowie mieli zarówno mamę jak i tatę, nie mogła też przeczyć zwykłej biologii, że do powstania dziecka nie jest potrzebny facet, bo kłamstwa nie rozwiązują sytuacji. A w tym wszystkim nie może też idiotycznie milczeć czy zmyślać o dziwnych wypadkach czy innych podobnych rzeczach. Nie chce oszukiwać swojego syna, bo nie wyjdzie mu to na dobrze, ale powiedzenie prawdy o tym, że własny ojciec nie chce go znać to zdecydowanie za dużo jak na siedmiolatka. A Miki już od jakiegoś czasu suszy jej głowę, wiercąc dziurę w brzuchu ciągłymi pytaniami o ojca, a ona naprawdę nie ma już czym go zbywać. Ostatniej nocy długo leżała, kręcąc się z jednego boku na drugi, zastanawiając się jak może rozwiązać tą sytuację. Naprawdę znalazła się między młotem i kowadłem. Aż w końcu zdecydowała, że wieczorem porozmawia z Mikim, starając się – jak najdelikatniej – wytłumaczyć mu całą sytuację. Pomimo tego, że gdy dorośnie mógłby chcieć poznać swojego ojca. Ale nie może mu tego zabronić.
______Już teraz żołądek ściskał się jej w supeł na wieczorną rozmowę. Ledwo co przełknęła połowę grzanki na śniadanie, a miała przecież tyle do zrobienia dzisiaj. Powinna być wyspana, ze świeżym, otwartym umysłem, a pewnie znowu cały dzień będzie myślami, gdzieś indziej raz drugi trzeci przerabiając to co powinna synowi powiedzieć i starając ubrać to w jak najlepsze słowa, by ani nie poczuł się oszukany, ani tym bardziej przez ojca odrzucony. To był właśnie jeden z tych momentów, w których jej nienawiść do Santosa del Castro była wręcz wyczuwalna. Bo mogła już puścić płazem to jak bardzo ją samą skrzywdził, wyzywając od najgorszych i wręcz wyrzucając ze swojego życia mocnym kopniakiem w tyłek, ale nie mogła mu wybaczyć, że krzywdzi jej skarb. I do tego będąc tego praktycznie nieświadomym.
______Pchnęła lustrzane drzwi firmy, której się „dorobiła”. Cuda z marzeń to było osiągnięcie jej życia, oczywiście podążające niemal kilometr za jej ukochanym synem. Nie było łatwo – chyba nikomu nie jest łatwo, gdy otwiera firmę i nie ma się kompletnie żadnych kontaktów, a jedyne co Cię ratuję to świeże i oryginalne pomysły, a ona do tego wszystkiego była samotną matką i to jeszcze wtedy, gdy Miki potrzebował jej w niesamowitej ilości godzin. I co musiała przyznać, że całkowitą szczerością to nigdy nie dałaby rady bez Lisy. Jej cudowna, ukochana (od niedawna) i krnąbrna siostrzyczka, która nie tylko przyprawiała ją o chroniczny ból głowy, ale była jej wybawieniem w nieskończonej ilości sytuacji. A do tego wszystkiego niesamowicie utalentowanym i z lekka szalonym grafikiem, którego pomysły i wykonania zadowalały nawet najbardziej wymagających klientów.
______Weszła w przestrzeń pracowni siostry, zderzając się z niesamowitym hałasem, który obudziłby zmarłego. Lisa – jak niemal każdego dnia – siedziała przed komputerem, wpatrzona intensywnie w monitor, opierając się dłońmi o blat stołu, lekko chowając głowę w zagłębieniu zgiętego łokcia. Muzyka bębniła z głośników, nie przeszkadzając jej całkowicie, a właściwie jakby pomagając w skupieniu. To ciekawe jak życie niesamowicie szybko się zmienia. Lisa parę lat wcześniej była niesamowicie spokojną i ułożoną dziewczyną, w przypadku której rodzice aspirowali o studia medyczne bądź prawne. Tak naprawdę to i sama Julia sądziła, że w tym kierunku pójdzie jej siostra, będąc nad wyraz twardo stopującą po ziemi dziewczyną. W przeciwieństwie oczywiście do niej. Rodzice zawsze powtarzali, że była niespokojnym duchem, musząc robić coś, by nie oszaleć. I pewne rzeczy nie zmieniły się do tej pory, raczej nie byłaby wstanie siedzieć tak spokojnie jak Lisa, pracując w skupieniu ledwo się ruszając. Cała reszta jednak stanęła do góry nogami. Jej siostra zamiast być lekarzem, została utalentowanym grafikiem. Zyskała niewyparzony język, milion pomysłów na minutę i jeżeli tylko nie pracowała to robiła wszystko to co robić mogła. W przeciwieństwie kiedy ona sama ustatkowała się, bo innego wyjścia nie miała. Musiała się zająć Mikim i jak kocha go całym sercem i nie żałuję, że go ma, tak czasami naprawdę tęskni do tych szalonych dni, kiedy nie przejmowała się ile pieniędzy ma w portfelu, kiedy wróci do domu i czy będzie miała gdzie przenocować tej nocy. Żyła z minuty na minutę.
______Potrząsnęła głową, uwalniając się od notorycznych myśli o przeszłości, które i tak nie będą wstanie jej wskrzesić. Czego zresztą i tak nie chciała. Podeszła do głośników, przyciszając rozbrzmiewającą w pokoju muzykę, dopiero w tym momencie zwracając na siebie uwagę siostry.
- Naprawdę nie wiem jak możesz pracować przy tym buczeniu – powiedziała, rzucając na biurko parę niedokończonych projektów, które powinny dzisiaj skończyć, jeżeli chcą ze wszystkim się wyrobić.
- Dzięki temu nie słyszę swoich myśli – powiedziała prosto, chwytając w długie, smukłe palce teczkę, graficznym spojrzeniem omiatając obrazy – Pracowałam nad kwestią tych zaproszeń dla Kiki całą noc, więc mam nadzieję, że wreszcie się to jej spodoba, bo inaczej wymiękam.
______Julia spojrzała na siostrę i jej czerwone, podkrążone oczy. Na biurku, oprócz wielkiego kubka z kawą już dawno zimną, zobaczyła kilka puszek energetyka, całkowicie pustych.
- Mogłaś popracować w dzień i nie odkładać tego w czasie – powiedziała matczynym tonem, z lekką naganą w głosie, którego to tonu wielokrotnie mówiąc do Mikiego. Lisa zirytowana przekręciła oczami, odchylając się na krześle i rozruszając zastane kości
- Ależ ty potrafisz nudzić – powiedziała niechętnie, wstając z miejsca – Lubię pracować w nocy, bo nikt mi nie przeszkadza, a to że każdy mój pomysł spotyka się z dezaprobatą Kiki to już nie moja wina. Baba jest jeszcze bardziej wybredna niż Księżna Anglii – zauważyła cierpko, duszkiem wypijając zimną kawę – Czy mam wystarczająco dużo czasy, by szybko się kimnąć a potem skoczyć do domu umyć się i przebrać w świeże ciuchy, czy praca płonie nam w rękach i nie ma co liczyć na chwilę wolnego? – spytała, wąchając swoją koszulkę, która ku jej niezadowoleniu pachniała potem i zdecydowanie zbyt dużą ilością godzin przesiedzianych w pomieszczeniu, by nadawała się na kolejny dzień użytkowania
- Przychodzi dzisiaj Carla Hernandez, o której Ci już zresztą mówiłam i musimy wywrzeć na niej niesamowicie dobre pierwsze wrażenie, bo jeżeli skorzysta z naszych usług to zarobimy więcej niż możemy się tego spodziewać – powiedziała, siadając na krześle i niemal od razu włączając komputer
- A co z nią jest? – spytała Lisa, drapiąc się po ramieniu i niemal z wyczekiwaniem wpatrując się w siostrę
- Bogata panienka, która szuka kogoś kto zajmie się jej przyszłym ślubem. Jak na razie chce sprawdzić naszą ofertę i możliwości w wykonaniu samych zaproszeń, ale jeżeli dobrze ją zrozumiałam możemy liczyć na o wiele więcej, pod warunkiem że będzie zadowolona – odparła poważnie, logując się na konto i robiąc pierwszą czynność, tak samo jak każdego dnia, czyli sprawdzając pocztę – I mamy jeszcze masę projektów do zamknięcia dzisiaj – dodała po chwili, jakby szybko przypominając sobie o rzuconej na biurko Lisy teczki
- Czyli nici z drzemki – mruknęła niezadowolona, zbierając z krzesła mini torebkę – Idę się wykąpać, zjem coś po drodze i za godzinę jestem z powrotem – zapowiedziała szybko, zanim ciężkie drzwi zamknęły się za nią głucho, zostawiając Julię samą w otoczeniu cicho grającego sprzętu.
- A więc czas brać się do pracy – zapowiedziała do samej siebie półgłosem, podwijając rękawy niebieskiej koszuli z niesamowitą szybkością wstukując coś do laptopa.
______Niemal półtorej godziny później ramię w ramię pracowały z zadziwiającą ciszą ze strony Lisy. Julia zajęła się tym co zwykle wychodziło jej najlepiej – odpowiadaniem na e-maile, wszelkie zażalenia oraz prośby klientów. Drukując wszystkie niezakończone projekty i przy użyciu wściekle żółtych karteczek samoprzylepnych zaznaczając Lisie co trzeba zmienić, dodać, poprawić czy nawet dokończyć. Telefon rozbrzmiewał co kilka minut, doprowadzając wręcz Lise do szewskiej pasji, aż w pewnej chwili Julia zdecydowała się go wyłączyć, by dać siostrze trochę spokoju. Po blisko dwóch godzinach wytężonej pracy sama była niesamowicie zmęczona i przede wszystkim głodna, a patrząc na Lisę zastanawiała się jak jej własna siostra po nieprzespanej nocy, z wielkimi ilościami kofeiny we krwi może pracować w ten sposób. Z opanowaniem i precyzją.
- Skoczę po coś do jedzenia – powiedziała cicho, nie chcąc Lisie w niczym przeszkadzać, doskonale zdając sobie sprawę, że nawet jeżeli zapyta czy ta też coś chce to nie usłyszy żadnej satysfakcjonującej odpowiedzi. Wyszła więc w poszukiwaniu lunchu, który im obydwu zrobi dobrze, a chwila na złapanie świeżego powietrza pozwoli jej oczyścić umysł.
______Puste pudełka po sałatce z wędzonym łososiem wylądowały w koszu na śmieci, wraz z pustymi puszkami po wypitych energetykach. Posunęły się w pracy daleko, ale nieubłagalnie zbliżał się moment przybycia wyczekiwanej klientki i choć Julia nie chciała tego przyznać to była bardzo zdenerwowana. Chciała, żeby im się to udało. Tyle lat ciężkiej pracy, wyrzeczeń i w końcu trafia się im klientka, o której tylko mogły marzyć. To musi się udać – przekonywała samą siebie, siedząc przy biurku z kubkiem świeżo zaparzonej kawy w ręku i starając odgonić pesymistyczne myśli z głowy.
- Pobudka Jules już przyjechali – powiedziała Lisa, machając ręką przed jej oczami
______Carla Hernandez była niesamowicie piękną i elegancka kobietą. Była najjaśniejszym punktem w całym pomieszczeniu, a Julia poczuła, że będzie musiała mocno się postarać, by zrobić na niej dobre wrażenie, bo odczuła do niej dziwną niechęć. Nie wiedziała czy to przez zazdrość, bo kobieta wyglądała dokładnie tak jakby była żywcem wyjęta z katalogu mody czy może przez sam sposób jej bycia i zaznaczanie na każdym kroku swojej wyższości. Czego była pewna to małe procenty sympatii lądujące po stronie panny Hernandez.
- Dzień dobry – powiedziała wesoło, rzucając z ramion lekkie poncho, którym była okryta – Bardzo się cieszę, że są panie obydwie, to w końcu … bardzo ważna sprawa – dodała po chwili, kierując sztuczny uśmiech do każdej z nich – A ponieważ do ślubu trzeba dwojga, przyszedł ze mną narzeczony – powiedziała spokojnie, uchylając się w bok.
______Julia poczuła jak cała ziemia osuwa się jej spod stóp. Nogi zmiękły i jedynie dzięki temu, że przytrzymała się słabymi dłońmi blatu biurka nie upadła na podłogę. Chciała, niesamowicie chciała by okazało się to jedynie strasznym koszmarem, z którego zaraz się obudzi. Ale jego zdziwiony, nie nierozumiejący wzrok, dosadnie powiedział jej, że wcale nie śni. I że to jest on. Ze swoją narzeczoną. Nie słyszała jej następnych słów, jak głucha wybiegła z pomieszczenia szukając potrzebnego do życia powietrza. A gdy usłyszała swoje imię, goniące ją, puściła się pędem ulicą. Uciekając od niego, bolesnych wspomnień i niesamowitego bólu w piersi, który ją złapał, gdy tylko go zobaczyła.


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 21:49:10 02-10-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
moniadip91
Motywator
Motywator


Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:36:23 18-08-16    Temat postu:

O rety... mega odcinek
Julia nieźle sobie poradziła jednak w życiu, samotnie wychowująca dziecko, na dodatek z własną firmą. No, no... całe szczęście, że ma wsparcie w siostrze. Widać, że obie są bardzo zapracowane.
Postać Miguela też super. Nie da się nie polubić tego bystrzaka. Żal tylko, że własny ojciec go nie chciał i cierpi teraz przez niego.
A propos Santosa, tak coś czułam, że Carla właśnie z nim będzie planowała ślub. Spodziewałam się tylko innego zakończenia, myślałam, że Julia prędzej mu nazwymyśla niż ucieknie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:59:10 18-08-16    Temat postu:

Natuś, po pierwsze, to chciałabym, żebyś wiedziała, że ja zawsze czytam, nawet jak nie zawsze zostawiam komentarz, więc na pewno nie odpuszczę Ci tej historii
A po drugie, bardzo fajna długość rozdziału, oby tak dalej I po trzecie, ciekawa jestem co tam przewidziałaś dla Michela za rolę
Teraz co do rozdziału - Miguel pojawił się tylko na moment, a już podbił moje serce swoim zadziornym i chyba trochę nieposkromionym charakterkiem Liczę na więcej scen z jego udziałem A jego mama z całą pewnością nie miała lekko, ale poradziła sobie, dorobiła się własnego biznesu bez niczyjej pomocy. Tylko teraz jej poukładany mozolnie świat wywrócił się do góry nogami za sprawą Santosa Czułam, że ponowne spotkanie Santosa i Julii będzie raczej przypadkowe, bo nie sądziłam, by ona chciała go odnajdywać, a tym bardziej, że on sam się do niej pofatyguje z własnej woli. Teraz mam małą wątpliwość czy ono na pewno było takie przypadkowe, ale to nie zmienia faktu, że tak jak Monia nie spodziewałam się, że Julia ucieknie. Myślałam, że zaciśnie zęby i będzie robić przysłowiową dobrą minę do złej gry, ale może jej reakcja jest po części spowodowana dopytywaniem się Miguela o ojca? Mam nadzieję, że szybciutko dodasz kolejny rozdział, bo mnie ciekawość tu zeżre
Powrót do góry
Zobacz profil autora
brodzia
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Wrz 2014
Posty: 12359
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:24:11 20-08-16    Temat postu:

Po pierwsze - świetny pomysł z zareklamowaniem opowiadania w Twoim podpisie, z samej ciekawości (jak ja;dd) może uda się tutaj ściągnąć więcej osób, bo grzechem jest niedocenianie tego tematu tak jak na to zasługuje.

Po drugie - obsada pierwsza klasa. Jestem już kupiona

a po trzecie, jak zwykle bez rozczarowań wobec ciebie i treści. Mam nadzieje, że nie stracisz motywacji do działania bo niejeden fachowiec powinien się tu chcieć zainspirować
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25153
Przeczytał: 39 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:56:35 20-08-16    Temat postu:

Moja wina, biję się w pierś, że od tak dawna nie wchodzę do tego działu, że aż przegapiłam twoją premierę
1) Czy mogłabyś jakoś przesłać petycję z rozkazem natychmiastowego wykonania zadania do Mundo, żeby z tej obsady zrobili telenowelę, please? To aż niemożliwe, że jeszcze na to nie wpadli
2) Jules, zawsze tworzysz tak prawdziwe postacie kobiece, że aż można ich dotknąć. Żadnych wygładzeń, a te ich kanty są piękne.
3) Grafika! Czy Ty naprawdę chcesz mnie zabić, padam na twarz i bije pokłony. GENIALNE! Aż nie wierzę, że kidyś prosiłaś mnie robienie plakatu, kiedy Ty tworzysz takie cuda
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:43:16 21-08-16    Temat postu:

Dziewczyny dzięki za tak niesamowicie miłe komentarze, na które zresztą odpowiadam zbyt późno

Monika - Julia przeżyła jednak szok, bo w ogóle się go tam nie spodziewała. Ale dziewczyna zdecydowanie broni nie składa
Jules ma wsparcie nie tylko w siostrze, ale o tym później

Aguś - ja wiem, sama jestem lewa co do zostawiania komentarzy pod przeczytanymi rozdziałami, ale odkąd znajduję się również tej drugiej - piszącej strony - staram się jak mogę, bo wiem jak na mnie samą to działa
I też mam nadzieję, że rozdziały będą równie długie jak te - co by nie mówić jak będzie wena to będą i długie rozdziały
Postaram się wstawiać mniej więcej raz na tydzień, więc może jakoś niedługo uda mi się uskrobać

brodzia - cieszę się, że tu dotarłaś przynajmniej jedna osoba skuszona przez link wstawiony w podpisie, ale mnie to cieszy postaram się działać równie dobrze jak do tej pory

Sun - bo ty powinnaś też przede wszystkim wziąć się za coś swojego, bo ja tęsknie za Twoimi bohaterami
1) Powinnam
2) Dziękuję, mam nadzieję że i męska część będzie dobra zwłaszcza po tym co zrobiła
3) Cóż wystarczy wejść w temat TdlR żeby zobaczyć czemu prosiłam Cię o plakat! Ten do tego opowiadania nawet nie umywa się do tego cuda, które mi tam stworzyłaś!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin