Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Never let me go - [21] 30.06
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:48:03 15-01-12    Temat postu: Never let me go - [21] 30.06

Never Let Me Go

    Brian Hastings mimo swojego młodego wieku jest cenionym psychiatrą. Mężczyzna jest oddany swojej pracy i potrafi wiele dla niej poświęcić, co odbija się na jego życiu osobistym. Rozstając się z ukochaną kobietą postanawia odpocząć od otaczającej go rzeczywistości. Jeff Taylor chcąc zatrzymać Brian'a prosi go, aby zajął się przypadkiem młodej dziewczyny, z którą nie można nawiązać kontaktu. Mężczyzna nie przewidział jednak, że dla nich oboje nie jest to dobre rozwiązanie.


[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 20:12:23 30-06-15, w całości zmieniany 29 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:51:03 15-01-12    Temat postu:

Boski Ian

Będę czytać dla niego, dla twojego talentu i oczywiście dlatego, że fabuła wydaje się być co najmniej interesująca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:53:58 15-01-12    Temat postu:

Chciałam zastąpić Iana jakimś innym aktorem, ale jakoś nie potrafiłam. Idealnie mi tu pasuje. Zresztą on mi wszędzie pasuje.


[link widoczny dla zalogowanych]

Zoey wyciągnęła z torebki klucze od mieszkania, ale zanim je otworzyła oparła się o drzwi i głośno westchnęła. Pomyślała, że za chwilę ponownie wejdzie do pustego i cichego mieszkania, w którym od tygodnia nikt na nią już nie czeka. Wejdzie do niego, rzuci w kąt swoje szpilki i torebkę, przygotuje sobie kolację i samotnie ją zje, a potem przy jakimś dennym filmie zaśnie na niewygodnej kanapie. Skoro o tym mowa, powinna ją w końcu wymieć. Brakowało jej tych chwil, kiedy Brian czekał na nią w domu z kolacją, cały radosny i uśmiechnięty. A także dni, w których to ona na niego czekała. Nie przeszkadzałby jej nawet bałagan, który Brian mógł stworzyć.
Po raz kolejny westchnęła, chcąc włożyć klucz do zamka zorientowała się, że drzwi są otwarte, popchnęła je do środka i weszła. Wieszając torebkę zauważyła kurtkę mężczyzny i się uśmiechnęła. Nie zważając na to, że jest cała przemoczona, a z jej płaszcza lecą krople wody pobiegła do sypialni, skąd usłyszała ciche dźwięki.
- Brian! - Zawołała biegnąc po schodach. Kiedy dotarła na górę zatrzymała się w drzwiach, a jej twarz posmutniała. Przygryzła dolną wargę i oparła się framugę drzwi. Ze łzami w oczach spojrzała na mężczyznę, który z ich garderoby przenosił swoje rzeczy do walizki.
- Zoey... - szepnął odwracając się w jej stronę - myślałem, że nie będzie cię w domu, chciałem zabrać resztę rzeczy - dokończył układając starannie swoje koszule. - Już kończę i mnie nie ma. - Kiedy poczuła jak jedna, samotna łza spływa po jej policzku cofnęła się i skierowała na dół. - Zoey, poczekaj. - Mężczyzna natychmiast pojawił się koło niej łapiąc ją za ramię.
- Czyli to prawda, postanowiłeś wyjechać - oznajmiła kobieta unikając jego wzroku. - A ja dowiaduję się o tym ostatnia - prychnęła i odważyła się w końcu na niego spojrzeć.
Po drobnym ciele Zoey przeszedł lekki dreszcz. Odkąd się wyprowadził z ich wspólnego mieszkania, zamieniła się dyżurami z przyjaciółką i widziała go zaledwie dwa, może trzy razy. Na jego brodzie zauważyła zarost, który miał więcej niż dwa dni. Jego brązowe oczy, w których zazwyczaj widziała tą radość, były smutne i podpuchnięte, jakby nie przespał kilka nocy.
- Nie wyglądasz dobrze - wyrzuciła z siebie, po czym ugryzła się w język. Brian się zaśmiał ukazując rządek swoich białych zębów. A po chwili objął jej całą sylwetkę, chciał powiedzieć, że ona wciąż pięknie wygląda, ale dobrze wiedział, że nie takich słów kobieta oczekuje. Mimo że na zewnątrz wyglądała jak dawniej, wiedział jej serce jest przełamane. Wszystko idealnie trzymała w środku, nie chcąc, aby ktoś inny poza nim widział, że coś ją dręczy.
- Chciałem ci powiedzieć - odezwał się w końcu. Zauważając, że nadal trzyma kurczowo jej ramię puścił ją chowając dłonie do kieszeni swoich ciemnych dżinsów. - Nie wyjechałbym bez pożegnania. Zoey - ponownie wyszeptał jej imię widząc jej mokre policzki - Zoey, kochanie - powtórzył przygarniając ją do siebie, nie przeszkadzało mu, że jest cała mokra od deszczu. Schował ją w swoich ramionach, jak małą dziewczynkę, wtulając twarz w jej ciemne włosy.
Odsunęła się od niego, kiedy zadzwonił jego telefon. Cofnęła się na bezpieczną odległość i wytarła swoje mokre policzki.
- To Jeff. Chce, abym wpadł jeszcze do niego - powiedział chowając telefon. - Pójdę już. - Odwrócił się i wziął swoją spakowaną walizkę. Nie zdążył zabrać swoich wszystkich rzeczy, ale zapakował te najbardziej przydatne. Wychodząc pocałował ją w czoło i uśmiechnął się blado, dotykając czubek jej nosa.

Kiedy przyjechał już na miejsce, długo nie wychodził z samochodu. Zacisnął mocno dłonie na kierownicy, zaciskając wargi. Kiedy poluźnił ucisk oparła głowę o zagłówek i przymknął oczy. Nie czuł się dobrze z tym wszystkim. Ranił nie tylko najbliższą sobie osobę, ale także siebie. Kochał ją. Wiedział to na pewno. Zajmowała ważne miejsce w jego sercu. Ale mimo to, nie potrafił wyjaśnić sobie tego, czuł się przytłoczony całą tą rzeczywistością. Pomaga innym ludziom, a to jemu potrzebna jest pomoc. Zaśmiał się ironicznie, kiedy zdał sobie sprawę jakie myśli go ogarnęły.
- Chłopie, przecież masz jaja!
Wychodząc z samochodu zapalił papierosa i ruszając do budynku zaciągnął się trzy razy. Wyrzucając niedbale niedopałek do kosza wszedł do środka kierując się na trzecie piętro.
- Witaj Jeff - odezwał się Brian. Jego przyjaciel wyciągnął z szuflady teczkę z dokumentami i skierował się do drzwi wskazując, aby mężczyzna szedł za nim. - Nie rozumiem. Po co mnie tu ściągnąłeś? - spytał idąc za mężczyzną. - Dobrze wiesz, że dzisiaj wyjeżdżam. - Brian podwinął rękaw i spojrzał na zegarek - I to za godzinę. Nie chcę się spóźnić. Człowieku, zamurowało cię? - spojrzał na przyjaciela i klepnął go w ramię, kiedy Jeff od dłuższej chwili się nie odzywał, tylko szedł przed siebie. - Już oni więcej gadają - powiedział widząc jak pielęgniarka prowadzi jedną z pacjentek. Pożałował tego szybko widząc wrogie spojrzenie przyjaciela i przymknął buzię.
- To jest Emma Harris - odezwał się w końcu Jeff, kiedy weszli do pomieszczenia widząc przez lustro młodą dziewczynę. - Od trzech miesięcy znajduje się u nas i nikomu nie udało się z nią skontaktować.
Brian zacisnął wargi i uderzył o lustro, które się zachwiało. A w rezultacie drgnęła blondynka, która siedziała skulona na parapecie bujając się w przód i w tył, a przy tym naszeptując coś pod nosem. Spojrzała przed siebie, a Brian dostrzegł jej wzrok wpatrujący się w niego. Zaglądając w jej zielone tęczówki, wiedział, że dziewczyna go nie widzi.
- Dobrze wiesz, że mam wyjechać. Robisz to specjalnie! - Brian podniósł głos wskazując palcem na przyjaciela. - Wykorzystujesz mnie - odezwał się po chwili, kiedy się uspokoił. - Czemu to robisz?
- Bo wierzę, że jej pomożesz. - Jeff poklepał go po plecach i ruszył do drzwi - Wychodzisz?
- Skoro jest tu od dłuższego czasu dlaczego dopiero teraz? - spytał Brian, chociaż doskonale wiedział jakie motywy kierują jego przyjaciela.
- Brian.. - zaczął Jeff, przystanął, a za nim mężczyzna, któremu ułożył dłoń na ramieniu. - Zaledwie parę dni, tydzień - dopowiedział widząc jego wzrok - a jeśli nic nie zdziałasz, nie będę cię zatrzymywał. - Brian pokręcił przecząco głową. Jeff na tyle go znał, że doskonale wiedział jak może go zatrzymać i wykorzystał to.
- Jeden warunek - odparł, na co Jeff uniósł ręce w geście poddania - przez ten czas mieszkam u ciebie. - na twarzy Hastingsa pojawił się cwany uśmiech, a Jeff głośno westchnął. Poczuł jak w gardle stanęła mu gula, a on nie mógł nic powiedzieć. Doskonale wiedział jakim współlokatorem jest Brian.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 18:14:06 28-01-12, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:59:52 15-01-12    Temat postu:

Bo z Ianem tak już jest, że wszędzie pasuje Mnie dodatkowo cieszy obecność Matta Bomera Podobają mi się ich bohaterowie - zakochałam się od pierwszego przeczytania ^^ Trochę żal mi Zoey bo widać, że naprawdę zależy jej na Brianie. Mężczyzna też coś do niej czuje, ale na miłość mi to nie wygląda. Ciekawa jestem jak to wszystko się rozwinie więc wiedz , że czytam nawet jeśli zdarzy mi się nie skomentować (a na pewno się zdarzy, bo ostatnio zdarza mi się to nagminnie )
Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:06:34 15-01-12    Temat postu:

Mnie też pomysł przypadł do gustu. Brian wydaje się być sympatycznym mężczyzną, z nie lada powołaniem do zawodu. Choć, jak sam stwierdził w kwestii uczuć i wewnętrznych dylematów i mu przydałaby się pomoc psychiatry. W moim mniemaniu czuje coś wyjątkowego do Zoey, aczkolwiek nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Jej samej jest mi zaś niezwykla szkoda - widać, że darzyła i nadal darzy go szczerym uczuciem, a życie bez niego nie jest już takim samym. Jedyny plus, że jego wyjazd został odłożony w czasie, a dzięki temu będą mieli nadal okazję do widywania się

P.S. Wizualnie Zoey na pewno dużo bardziej pasuje do Briana, niż Emma
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:37:06 15-01-12    Temat postu:

Moniko, do roli Emmy, szukałam jakieś drobnej blondynki i uznałam, że Amber się nadaje. Jednak kto będzie z kim to do tego długa droga, i mimo że mam już pokrótce zaplanowaną końcówkę, to wszystko może się zmienić. A do tego pojawią się jeszcze nowi bohaterowie.
Dzięki Wam. ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:56:46 20-01-12    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Kierując się do sali dziewczyny przeglądał jej dokumenty i zapisy przez jednego z jego kolegów, które uwzględnił przez ostatnie trzy miesiące odkąd dziewczyna znajdowała się w ośrodku. Zerkając na ostatnią zapisaną stronę, przeszło mu przez myśl, że właściwie niczego konkretnego się nie dowiedział. Dziewczyna popadła w katatonię, niewiadomo przez co. Co było głównym powodem jej załamania psychicznego, a bez tego nie mogli ruszyć dalej. Zaśmiał się pod nosem zamykając jej teczkę. Doktor Grey nie zdziałał nic, a on miał jej pomóc w tydzień. Było to niemożliwe, więc doskonale zrozumiał, dlaczego Jeff go o to poprosił. Jego przyjaciel zachował się egoistycznie, mimo to nie miał mu to za złe. Chociaż, może trochę miał.
Kiedy doszedł do właściwych drzwi złapał z klamkę i wszedł. Nie zastanawiał się co jej powie, nie przygotował się na jej reakcję, że odwiedził ją nieznajomy mężczyzna. Nie wziął niczego pod uwagę, tylko zwyczajnie wszedł do środka. Zastał dziewczynę jak siedziała na parapecie z podkulonymi nogami do siebie, tak jak wczoraj. Tylko, że teraz poruszała się na boki. Otworzyła powieki słysząc czyjeś kroki, stawiane na posadzce, które rozległy się po pustej przestrzeni.
- Cześć – rzucił obojętnym tonem. Wziął krzesło stojące pod ścianą i postawił je koło łóżka, a naprzeciwko dziewczyny. Usiadł na nie okrakiem i spojrzał na drobną blondynkę. - Nazywam się Brian Hastings i jestem twoim lekarzem.
- Moim lekarzem jest Grey. - odezwała się cichym głosikiem, tak że ledwo ją słyszał. Przyglądając się jej badawczo zauważył, że dziewczyna drży. Przeszło mu przez myśl, że się go bała. - Gdzie jest Grey? - uniosła głos unikając jego wzroku. Przeskoczyła na łóżko, a potem na podłogę i podeszła do ściany na drugim końcu sali.
- Od teraz ja będę twoim lekarzem. Nic ci nie zrobię. Chcę tylko porozmawiać. - pokiwała przecząco głową i odgarnęła swoje jasne i brudne włosy, kiedy spoczęły na jej twarzy.
Nie wyglądała najlepiej. Miała jasną karnację, która jeszcze bardziej się odznaczała przy jej wychudzonych policzkach i podpuchniętych oczach. Mimo że miała na sobie rozciągnięty sweter dostrzegł na jej nadgarstkach fioletowe sińce co go jeszcze bardziej zaniepokoiło. Zbliżył się do niej i wyciągnął swoją dłoń.
- Mogę? - zapytał wskazując na jej prawy nadgarstek, chcąc go bliżej obejrzeć. Ponownie pokiwała przecząco głową i odsunęła natrafiając na zimną ścianę.
Uderzyła pięściami o nią. Nienawidziła tego miejsca. Było chłodne i bez jakichkolwiek uczuć. Można było nawet powiedzieć, że wręcz zimne. A te biały kafelki przyprawiały ją o dreszcze. Mimo że spędziła w tym pomieszczeniu już trzy miesiące nadal nie mogła się do niego przyzwyczaić.
- Nic ci nie powiem. - oznajmiła, kiedy uciekła przed nim z powrotem na szeroki parapet. - Nie jestem wariatką.
- I dlatego się tu znajdujesz. - zakpił sobie odwracając się do tej małej blondynki. Spojrzał na nią i dostrzegł, że nie przejęła się jego słowami. Jak każdy. Często rozmyślał nad swoją osobą. Chociaż bardziej nad tym, że jest lekarzem. Bywał chłodnym, bez emocji i dobrze wiedział, że nie powinien spoufalać się z pacjentami, dlatego miał u nich opinię surowego i zimnego człowieka, ale to pomagało. Zachowywał dziwne metody, ale liczyło się dla niego to, że pomagał tym ludziom. Jak to mówią, po trupach do celu, a Brian się tego trzymał.
- Nie jestem wariatką. - powtórzyła ponownie – To wy chcecie nią ze mnie zrobić.
- Więc dlaczego się tu znalazłaś? - odwrócił krzesło i usiadł na nim opierając łokcie na kolanach. Przez chwilę spoglądał na swoje buty, ale kiedy się nie odzywała uniósł do góry oczy, napotykając się z jej spojrzeniem. Wpatrywała się w jego tęczówki i milczała. Odwrócił wzrok, kiedy zorientował się, że coś z nich wyczytała.
- Czego się boisz? - spytała, przez co wprawiła go w osłupienie. Wstał i pocierając podbródek przechadzał się po pomieszczeniu z jednego kąta do drugiego. - Uciekasz sam przed sobą.
Dopiero po dłuższej chwili odwrócił się w jej stronę. Opierała głowę o kolana i wpatrywała się w jeden punkt przed siebie, szepcząc coś pod nosem, kompletnie go już ignorując.
- Zobaczymy się jutro.
Wychodząc z jej sali skierował się na dół, do gabinetu Jeff'a, chciał się dowiedzieć skąd sińce na rękach nastolatki. Musiały być przecież nowe, to niemożliwe, aby przetrwały aż trzy miesiące. Zapukał lekko i nie czekając na odzew przyjaciela wszedł do środka. Nie spodziewał się na miejscu Zoey, dlatego też przywitał się z nią krótko i odłożył na biurko mężczyzny dokumenty dziewczyny. Uznał, że porozmawia z nim przy innej okazji.
- Brian – zawołała go, kiedy zniknął za drzwiami, podbiegła do niego stukając szpilkami o posadzkę – miałeś wyjechać. - szepnęła zdezorientowana.
- Jeff ci nic nie mówił? - pokiwała przecząco głową – Zostaję jeszcze przez jakiś czas. Jeff chciał, abym zajął się pewną dziewczyną.
- Emma Harris. - wyszeptała cicho dorównując kroku mężczyźnie.
- Dlaczego wcześniej o niej nie słyszałem? - spytał zerkając z ukosa na kobietę, która wzruszyła ramionami, jakby wiedziała, że właśnie na nią patrzy. Kiedy się odwróciła chcąc na niego spojrzeć, uciekł wzrokiem błądząc nim po ścianach. - Wychodzi na to, że będziemy się widywać i tak. - odezwał się, kiedy przez dłuższą chwilę panowała między nimi cisza. - Mam nadzieję, jednak że nie zmienisz znowu dyżurów przeze mnie. - uśmiechnął się i objął ją ramieniem. Chociaż może i lepiej byłoby, gdyby się nie widywali często. Chciał odpocząć i przemyśleć swoje życie, a nie zrobi tego, kiedy Zoey będzie tak blisko.
- Nie zrobiłam tego specjalnie, Melania mnie o to poprosiła. - zaśmiał się mierzwiąc czubek jej ciemnych włosów.
- I tak wiem swoje. - odparł lokując swoją dłoń ponownie na jej ramieniu. Kiedy złapała delikatnie go za rękę, Brian zacisnął jej drobną dłoń.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 22:19:45 22-01-12, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:31:38 20-01-12    Temat postu:

Świetny rozdział. Podobają mi się metody Briana i to coś co się wytworzyło między nim a Emmą - połączyła ich jakaś taka niewidzialna nić, mam wrażenie, że są do siebie bardzo podobni i mogą sobie nawzajem pomóc, ale zobaczymy jak to wszystko się dalej potoczy ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12314
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:28:03 21-01-12    Temat postu:

Nadrobiłam sobie wczoraj, powoli wszystko przeczytałam.

Zacznę od tego, że postać Briana podoba mi się najbardziej. Jako psychiatra czy psycholog... kim tam jest... jest nie tylko świetny, ale i obowiązkowy. Miał już wyjechać, gdy Jeff zaproponował mu wyleczenie pacjentki w tydzień. Nierealne, tym bardziej, że będzie to naprawdę bardzo trudne, gdyż sama dziewczyna nie daje sobie pomóc. Nie wiemy jeszcze co się z nią stało i dlaczego znajduje się tutaj, choć sama mówi, że nie jest wariatką, ale coś musi być na rzeczy, bo inaczej by się tutaj nie znalazła. Prawda??
Poznaliśmy też Zoey, którą coś łączy, a raczej już łączyło z Brianem. Nie wiem dlaczego się rozstali i dlaczego tak naprawdę Brian zamierzał wyjechać, ale musiało być coś na rzeczy. Sama zaś Zoey wciąż nie może się widocznie z tym pogodzić i tęskni za mężczyzną.
Tak poza tym ta pacjentka, Emma zauważyła, że Briana coś gnębi. Brian chce leczyć i pomagać zagubionym ludziom, a chyba sam potrzebuje pomocy. Tak nawiasem mówiąc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:52:38 22-01-12    Temat postu:

Pomysł mi się spodobał, więc jak będę miała chwilę czasu to wpadnę i przeczytam odcinki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:22:29 22-01-12    Temat postu:

Dziękuję za odwiedziny. ;* Z czasem się dowiecie, dlaczego Emma się tu znalazła, bo na pewno o tym wspomnę, nie mogłoby być inaczej. Myślę, że także dowiecie się co siedzi w główce Briana, jeżeli dziewczyna z niego to wyciągnie. Chciałam, aby w jakiś sposób nawzajem sobie pomogli, ale różnie może z tego wyjść... no i wyjdzie coś. ^^ Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:28:26 22-01-12    Temat postu:

Emma wydaje się być sympatyczną dziewczyną, którą w przeszłości dotknęło być może jakieś nieszczęście, ale której na pewno nie zaliczyłabym do chorych psychicznie. Jakaś część jej umysłu wydaje się myśleć trzeźwo, a przede wszystkim dostrzegać to, czego nie widzą inni. Jestem zatem niezwykle ciekawa, jaki wpływ będzie miała na pewnego siebie, Briana Z kolei między nim, a Zoey - mimo zakończenia związku - nadal wyczuwam wiszącą w powietrzu chemię i zrozumienie...Intrygują mnie zatem niezwykle ich dalsze losy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:06:12 22-01-12    Temat postu:

Nadrobiłam

Przyznam szczerze, że większość obsady jest mi nie znana, ale Ian to przystojniak

Postać Briana bardzo mi się podoba, bo lubię skomplikowanych bohaterów, a on do takich należy. W dodatku gra go ten przystojny koleś, którego poznałam dzięki Inesicie :]

Zoey nie może pogodzić się z odejściem Briana. Widać, że między nimi uczucie jeszcze nie wygasło i chyba będę im kibicować Pasują mi jakoś do siebie... Zwłaszcza wizualnie.

Główna bohaterka ma w sobie coś irytującego, ale to dobrze, bo pasuje mi to do jej roli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:17:43 22-01-12    Temat postu:

Dull, dzięki. Muszę przyznać, że mi bardziej też jest bliska pierwsza trójka. Nad ostatnią dwójką myślałam najpierw o Cam Gigandet i Willa Holland. I tak sobie myślę, żeby jeszcze ją zmienić, dopóki się nie pojawiła.

Moniko, i tu masz rację, co do swojej pierwszej części wypowiedzi. Ale z czasem się dowiecie co się stało Emmie, więc nie będę mówić.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 19:21:04 22-01-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:24:24 22-01-12    Temat postu:

Też ich nie znam Ale Willa Holland wizualnie mi się podoba

A kto gra Zoey?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 1 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin