Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Cuál es la verdad ? - Cap 24 FIN
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:17:25 29-01-12    Temat postu:

Rozumiem, nic na siłę

Dzięki, jesteś wielka! Już się nie mogę jej doczekać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:59:30 29-10-12    Temat postu:

Odcinek 15

W końcu Marlene przyjechała. Aura ucieszyła się na widok młodszej siostry. Dziewczyna wyjaśniła jej, że rodzicom wypadło coś w ostatniej chwili i nie mogli przyjechać. Adwokat lekko się zasmuciła, ale wszystko zrozumiała.
- Musisz mi opowiedzieć o wszystkim co się działo od czasu mojego wyjazdu - blondynka uśmiechnęła się, po czym otworzyła wino i nalała sobie oraz siostrze. - Pamiętasz Lolę? - Tą, wiecznie balującą dziewczynę? Oczywiście, że ją pamiętam. - To dobrze. Jakiś czas temu. Może jakieś pół roku temu wyszła za mąż za Edwarda. Tego właściciela salonu kosmetycznego. - Tego Edwarda? O matko. Poleciała na jego kasę co? - Najprawdopodobniej. - zaśmiała się Marlene. Opowiedziała siostrze o jeszcze wielu rzeczach. Po długiej kilkugodzinnej rozmowie obie kobiety położyły się spać.

Aurę czekała dzisiaj ciężka rozprawa sądowa. Musiała obronić Ricardę i Ezequel'a Sanchez. Ich syn zrobił wszystko aby przyśpieszyć tą rozprawę.
Zostawiła siostrze kartkę na stole w kuchni, po czym ubrana w czarne spodnie, szarą bluzkę i czarną kurtkę opuściła mieszkanie i pojechała do sądu. Na korytarzu już czekali jej klienci. Pojawił się także ich syn ze złowrogim uśmieszkiem - I tak nie uda wam się wygrać. Ta nędzna adwokat nie pomoże wam. Chociaż jestem skłonny jeszcze zmienić zdanie, ale to wszystko zależy od tej blondyny. Oddasz mi się a ja zapomnę o wszystkim - puścił oko do Dominguez. - Zważaj na swoje słowa. I nie licz na to. Prędzej wolałabym umrzeć niż ci się oddać. - odpowiedziała z powagą. Po chwili wszyscy weszli na salę. Głos najpierw zabrał adwokat chłopaka a potem on sam. Dominguez nie mogła się nadziwić jak można opowiadać przed sądem takie bzdury o swoich rodzicach. - Wysoki sądzie. Moi klienci nie są nic winni temu o to mężczyźnie. Zażądał od nich czegoś czego nigdy nie powinien. Powinien być wdzięczny im za wykształcenie i wychowanie. Wielokrotnie pan Camilo Sanchez groził moim klientom. Ciągle byli zastraszani. Ten oto mężczyzna próbował nawet zastraszyć i przekupić mnie, jeszcze przed wejściem na salę. Wysoki Sądzie proszę o odrzucenie jego pozwania. Moi klienci nie chcą nawet zadośćuczynienia od niego za to wszystko. Proszę także o zakaz zbliżania się do nich. Państwo Sanchez boją się przez syna wychodzić z domu. Obawiają się czy coś im się nie stanie. Mam nadzieję, że podejmie sąd najlepszą decyzję jak zawsze. - skończyła, po czym usiadła i uśmiechnęła się pocieszająco do swoich klientów. Sąd udał się na naradę, a po kilku minutach ogłosił swoją decyzję. Oczywiście korzystną dla jej klientów. Ich syn otrzymał zakaz zbliżania się do nich i miał im wypłacić 2 tysiące peso. Dominguez widziała ból w oczach Ricardy, objęła więc kobietę. Po wyjściu z sali oboje jej podziękowali. Camilo wychodząc obrzucił ich swoim złowrogim spojrzeniem i rzucił w stronę Aury by uważała na siebie. Nie przejęła się jego groźbami. - Odwiozę teraz państwa. Radziłabym też abyście wyjechali na jakieś wczasy. Powinni państwo odpocząć od tego wszystkiego - uśmiechnęła się. Po chwili byli już na miejscu. Pożegnała się z nimi i odjechała. Wysiadając z samochodu usłyszała dźwięk nadchodzącego sms'a. Spojrzała na wyświetlacz. - Czego on chce ode mnie ? - "Jak mija dzień, piękności ? Dasz się zaprosić na drinka? Santiago." - "Nie mam dziś ochoty i czasu na żadne spotkania i drinki" - odpisała i schowała telefon do torebki. Siostra czekała na nią z obiadem, za co była jej wdzięczna.

*********

Santiago był zaskoczony odpowiedzią Aury. Nie rozumiał co jej się stało. Nie dane mu było jednak nad tym pomyśleć, ponieważ pojawił się Fabian i wyciągnął go do baru. Tam spokojnie mogli o wszystkim pogadać - Stary. Musisz zrozumieć. To adwokat, codziennie musi się zmagać z różnymi problemami i z tego co mi opowiadała Maritza to te rozprawy są dla Aury męczące i kiedy z nich wraca nie chce nikogo widzieć. Woli odpoczywać w zaciszu swojego mieszkania. Musisz to uszanować. Poza tym nie zapominaj o tym, że masz przydomek "lovelas" i niełatwo będzie ci się go pozbyć. - Fabian wyjaśnił mu wszystko. Santiago starał się to zrozumieć, jednak ciężko mu to przychodziło. Obaj przyjaciele postanowili dziś się upić tak jak dawniej to robili. Wypili już kilkanaście drinków, kiedy podeszła do nich a raczej do Fabiana, ponętna brunetka, ubrana w króciutką spódniczkę i czerwony stanik. Usiadła mu na kolanach i uśmiechnęła się - Elena jestem przystojniaczku, ale mów mi Bombon. - puściła do niego oczko po czym pocałowała go namiętnie. W tej samej chwili do baru weszła Maritza. Kiedy zobaczyła Fabiana i Elenę poczuła jak serce rozpada jej się na miliardy kawałków. Zacisnęła powieki i wybiegła z baru, prosto pod pędzący samochód. Jedyne co zapamiętała to pisk opon.
Fabian odepchnął od siebie Alvarez - Jesteś piękna i seksowna, jednak ja już mam dziewczynę. Więc żegnam - kobieta tylko się uśmiechnęła - Jeszcze się spotkamy. - powiedziała, po czym odeszła. Doskonale wiedziała, że Maritza ich widziała, gdyż kiedy podeszła do wyjścia jeden z ochroniarzy jej o tym powiedział. Wysłała wiadomość "Koleżaneczka kochanej pani adwokat widziała mnie i Fabiana. Jakie jest kolejne zadanie" - nie otrzymała jednak na razie odpowiedzi.

******

W czasie kiedy blondynka brała prysznic zadzwonił telefon, który odebrała Marlene. Obiecała przekazać wiadomość siostrze. - Co się stało? Jakoś dziwnie pobladłaś? - zapytała Aura, wchodząc do salonu - Maritza ta twoja przyjaciółka miała wypadek. Jest w szpitalu i walczy o życie. - Co? Muszę tam szybko jechać. - Jadę z Tobą. - obie kobiety wybiegły szybko z mieszkania, wsiadły do samochodu i pojechały do szpitala. Dominguez prosiła w myślach Boga by ratował jej przyjaciółkę.


Marlene Dominguez (Zair Montes) - młodsza siostra Aury.

- namiesza jeszcze w życiu Fabiana i Maritzy.


Ostatnio zmieniony przez Anna. dnia 18:17:53 05-01-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mocno wstawiony


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:41:18 07-01-13    Temat postu:

Choć nie komentowałam wcześniej, czytałam na bieżąco odcinki i ubolewam nad tym, że od dawna nic się nie pojawia. Una mujer, dos caras też czytam. Liczę, że w niedługim czasie coś się tu pojawi.
Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:10:20 07-01-13    Temat postu:

Wenus - postaram się jeszcze dziś wstawić coś tutaj i w Una mujer dos caras. Po prostu łatwiej mi jest wstawiać odcinek jeśli pod wcześniejszym mam jakieś komentarze. Zdradzisz swoje imię ? Zapraszam Cię tymczasem na 2 odcinek Amor siempre gana.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:22:13 07-01-13    Temat postu:

Odcinek 16.

Mijały kolejne minuty ale lekarze wciąż nie wychodzili. Pani adwokat coraz bardziej martwiła się o przyjaciółkę. Wciąż nurtowało ją pytanie co się stało? Czemu Maritza wpadła pod koła samochodu? Czyżby miało to związek z Fabianem? Jeśli tak to jaki? Przecież oboje są w sobie zakochani. Nic już nie rozumiała. W końcu wyszedł do niej jeden z lekarzy.
- Jest pani spokrewniona z pacjentką ? – zapytał patrząc uważnie na blondynkę.
- Jestem jej przyjaciółką. Ma tylko mnie. Proszę mi powiedzieć co z nią. – spojrzała na niego ze łzami w oczach.
- Na szczęście udało nam się ją uratować. Ma złamaną rękę i parę siniaków. Co mnie bardzo dziwi. Po takim zderzeniu z samochodem mało kto wychodzi z tego. Nie znamy sprawcy, gdyż odjechał zaraz po potrąceniu. – wyjaśnił jej wszystko po czym zaprowadził do sali, w której leżała Bracho. Kobieta usiadła przy łóżku i dotknęła dłoń przyjaciółki. Ta od razu otworzyła oczy.
- Spokojnie. Już nic ci nie grozi. – uśmiechnęła się do niej delikatnie.
- Fabian… On …. Nie chcę go widzieć… Nie pozwól, żeby się tu zjawił… - wyszeptała z trudem kobieta po czym zamknęła oczy i zasnęła. Dominguez pogładziła ją delikatnie po policzku, po czym wyszła pozwalając jej odpocząć. Poprosiła siostrę aby czuwała przy Maritzie, ponieważ musi jechać coś załatwić. Po wyjściu ze szpitala udała się od razu do mieszkania Gutierrez’a, gdzie zastała także Vasquez’a. Obaj mężczyźni byli zdziwieni jej wizytą. Santiago jednak ucieszył się na jej widok. Jednak widząc jej minę uśmiech znikł z jego twarzy.
- Fabian. Możesz mi do cholery wyjaśnić co zrobiłeś Maritzie, że przez ciebie o mało nie zginęła? – spojrzała na mężczyznę ze złością w oczach.
- Co ? Co się stało ? – Gutierrez był w szoku i nie wiedział o czym mówi blondynka.
- Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Przez ciebie moja przyjaciółka wpadła pod samochód i walczyła o życie w szpitalu. Mogła zginąć a ty udajesz, że nic nie wiesz. Dobrze ci radzę. Nie zbliżaj się więcej do niej, bo gorzko tego pożałujesz. – była bardzo zdenerwowana i miała ochotę go spoliczkować, jednak powstrzymała się.
- Pewnie widziała Cię z tą … - urwał Santiago widząc minę przyjaciela.
- A więc wszystko jasne. Już znalazłeś sobie inną, co ? Mogłeś oszczędzić tego widoku Maritzie. Skończony dupek – Aurora odwróciła się i wyszła zostawiając obu mężczyzn. Obiecała sobie, że robi wszystko by Fabian za to zapłacił. A skoro Santiago był z nim to jemu też należy się kara.

****
Mężczyźni patrzyli na siebie przez dłuższą chwilę, po czym obaj opadli na sofę.
- Boże. Moja Maritza mogła zginąć. Muszę z nią porozmawiać i wszystko jej wyjaśnić – Fabian wstał, jednak Santiago zatrzymał go.
- Nigdzie nie pójdziesz. Pamiętaj, że Aura będzie cały czas przy niej i nie pozwoli ci się z nią zobaczyć. Musisz poczekać aż Bracho będzie sama. Póki co ja pojadę do szpitala i postaram się porozmawiać z Aurą. Może uda mi się jej to wyjaśnić. Dam ci znać. – poklepał przyjaciela po ramieniu po czym pojechał do szpitala. Od recepcjonistki dowiedział się, w której sali leży Maritza. Kiedy wszedł do środka, nie zastał przy niej adwokat tylko jakąś inną kobietę.
- Przepraszam. Aury jeszcze tutaj nie ma ? – zapytał patrząc na nieznajomą.
- Jest w szpitalnej kawiarni – wyjaśniła Marlene. Mężczyzna pokiwał głową, po czym udał się do kawiarni. Przysiadł się do stolika Dominguez.
- Daj mi chwilę na wyjaśnienia. – spojrzał na nią.
- Masz 5 minut – rzuciła i upiła łyk kawy.
- Byłem dzisiaj z Fabianem w tym barze do którego razem chodziliśmy. Fakt. Wypiliśmy odrobinę. W pewnym momencie podeszła do nas jakaś kobieta, usiadła na jego kolanach i zaczęła go całować. To najprawdopodobniej musiała zobaczyć Maritza i wybiec. Zapewniam Cię, że Fabian odepchnął tą kobietę od siebie i oznajmił, że ma dziewczynę. On nie zdradziłby twojej przyjaciółki. – wyjaśnił wszystko czekając na jej reakcję.
- Próbujesz bronić swojego przyjaciela tak jak zapewne broniłeś swojego brata, pomimo iż zabił człowieka, co ?
- Co ? A więc już wiesz, że mam brata mordercę.
- Oczywiście, że tak. I to mordercę mojego narzeczonego . Wszyscy jesteście tacy sami. Najlepiej jak obaj z Fabianem nie będziecie się więcej zbliżać do mnie i Maritzy. – powiedziała i odeszła. Santiago miał w głowie wciąż jej słowa „mordercę mojego narzeczonego”. Po woli zaczynał chyba wszystko rozumieć. Aura zapewne chciała dowiedzieć się czegoś więcej o całej tej sprawie. Pewnie chciała się zemścić i na pewno nadal chce. Dlatego jest taka okrutna w stosunku do niego. Gdyby tylko potrafił jej pomóc. Chociaż… Chyba wie co powinien zrobić……
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mocno wstawiony


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:23:15 07-01-13    Temat postu:

Ok. Rozumiem. Mam na imię Wiola.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:26:02 07-01-13    Temat postu:

Wiola -akuratnie przed Twoim komentarzem dodałam odcinek xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:07:45 10-02-13    Temat postu:

Odcinek 17
"...Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy...
Nie miałam pojęcia, że będziesz dla mnie tak ważny..."


Jeszcze tego samego dnia Santiago pojechał do więzienia aby zobaczyć się ze swoim bratem. Pierwszy raz pojawił się w tym miejscu. Ostatni raz widział brata przed procesem. Kiedy strażnik przyprowadził Bayardo, Vasquez nie widział w nim swojego brata. Mężczyzna całkiem się zmienił.
- W końcu sobie przypomniałeś o mnie, braciszku. Jak miło. – uśmiechnął się z ironią więzień.
- Jestem tu tylko po to aby dowiedzieć się pewnych rzeczy – Santiago spojrzał na niego z obojętną miną.
-A co ja biuro informacji turystycznej?- zaśmiał się Bayardo.
- Dlaczego zabiłeś Ricardo? Co on ci zrobił, że postanowiłeś się go pozbyć?
- A więc o to chodzi. Kiedy mnie tu zamknęli nie powiedziałem nic tej blondynce i myślisz, że tobie po tylu latach powiem? Nie licz na to braciszku. Zabiorę te powody ze sobą do grobu. – powiedział, po czym wstał i odszedł razem ze strażnikiem. Santiago także opuścił to przeklęte miejsce. Myślał, że uda mu się coś dowiedzieć, jednak tak się nie stało. Chciał pomóc Aurze, ale teraz już nie wiedział jak ma to zrobić. Musi spróbować przekonać ją, że nie miał nic wspólnego ze śmiercią jej narzeczonego. Nie był taki jak jego brat. Zawsze się różnili. Pojechał w miejsce, gdzie był pewien, ze na pewno spotka panią adwokat.
Dzień zbliżał się ku końcowi. Aura Dominguez opuściła salę, w której leżała jej przyjaciółka, a następnie szpital. Wsiadła do swojego samochodu i pojechała na cmentarz. Po drodze kupiła znicz i kwiaty. Nawet z zamkniętymi oczami trafiłaby na grób swojego ukochanego. Uklękła, pomodliła się poczym zaczęła płakać.
- Kochany. Wciąż nie mogę nic dowiedzieć się o twojej śmierci. Jak mam dojść do prawdy? Powoli zaczynam tracić siły, jednak wiem, że nie mogę odpuścić. Daj mi chociaż jakiś znak, że jestem blisko rozwiązania tej zagadki. Daj mi znak, że jesteś wciąż przy mnie. Że jest ktoś kto może mi pomóc. Daj mi znak, jeśli mylę się co do pewnych osób. Pomóż mi, Rodrigo. – wypowiadała słowa łamiącym się głosem. Poczuła jak ktoś kładzie dłoń na jej ramieniu i krzyknęła ze strachu. Odwróciła głowę i ujrzała nad sobą nie kogo innego jak Santiago Vasquez’a. Powoli wstała i patrzyła na niego z niemym pytaniem w oczach.
- Wiedziałem, że cię tu znajdę. Proszę, otrzyj łzy – podał jej chusteczkę i delikatnie się do niej uśmiechnął. – Pozwól sobie pomóc.
- Ty chcesz mi pomóc? Ty? – patrzyła na niego z niedowierzaniem. Jak on mógł jej pomóc? Przecież jest… Zaraz zaraz. A może to właśnie jest znak dany jej od ukochanego? Może to właśnie Santiago jest kluczem do całej zagadki? Może właśnie on będzie najlepiej wiedział jak jej pomóc? Chyba powinna dać mu szansę.
- Tak. Właśnie ja chcę ci pomóc. Chodź. Porozmawiamy w innym miejscu. Pozwólmy aby Rodrigo mógł spoczywać w spokoju.
- Nie będzie spoczywał w spokoju, dopóki nie znajdę osoby, która kazała go zabić i nie pomszczę go. – wyszeptała, po czym odeszła razem z Santiago. Jechała za nim do jego mieszkania. Miała pewne wątpliwości, jednak zaraz się ich pozbyła. Skoro mężczyzna pojawił się zaraz po tym jak prosiła zmarłego ukochanego i jakiś znak to musi postarać się zmienić swoje nastawienie do niego. Usiadła na kanapie i odebrała od służącej szklankę zimnej wody, po czym upiła łyk.
- Postaram się ci pomóc, jednak musisz mi wszystko opowiedzieć. Wszystko to co wiesz. – powiedział Santiago patrząc na nią. Blondynka przymknęła na moment oczy i wzięła głęboki wdech, a następnie wydech.
- Wiem niewiele, ale dobrze. – upiła kolejny łyk wody, po czym wszystko mu opowiedziała, a ten słuchał ją uważnie.
- Hmm. Niewiele nam to daje. Kluczem do rozwiązania tej zagadki jest mój… Bayardo. Jednak nie łatwo cokolwiek z niego wyciągnąć. Już próbowałem się od niego czegoś dowiedzieć, jednak na darmo. Musimy się dowiedzieć kto mu wydał takie zlecenie. – Santiago próbował sięgnąć daleko w pamięć i przypomnieć sobie z kim zadawał się mężczyzna. W tej samej chwili pojawiła się jego służąca, która przypadkiem usłyszała całą rozmowę.
- Panicz wybaczy, że się wtrącę. Może pan tego nie pamięta, ale pański brat zawsze wydawał mi się podejrzany, w momentach kiedy pojawiała się panienka Carlota. Często przychodziła tu kiedy panicza nie było. Może ona coś wie? – powiedziała służąca, po czym szybko wyszła.
- Hmm. Ona może mieć rację. Jednak będzie trudno dowiedzieć się czegoś od Carloty, po tym jak ją zostawiłem. Warto mimo wszystko spróbować. Będziemy musieli obmyślić jakiś plan, ale później. Powinnaś się teraz położyć i odpocząć. Nie wyglądasz najlepiej. – powiedział zatroskany.
- Nie, nic mi nie jest. – próbowała się wypierać blondynka, jednak nie czuła się najlepiej. Była zmęczona, ponieważ od kilku dni mało spała. Wszystko przez te procesy, w których brała udział no i wypadek przyjaciółki. Nie protestowała, kiedy Santiago wziął ją na ręce i zaniósł do swojego pokoju, po czym położył ją i pozwolił jej odpocząć. Opuścił sypialnię i od razu zadzwonił do fabiana aby jak najszybciej do niego przyjechał.
- Mam pewien plan i jesteś mi potrzebny. – powiedział Vasquez, kiedy Gutierrez się pojawił.
- Wiesz, że zawsze ci pomogę. Więc jaki masz plan i o co w ogóle chodzi? – zapytał, po czym wysłuchał przyjaciela.
- A plan jest taki, że będziesz musiał udawać iż obaj się pokłóciliśmy i przestaliśmy się przyjaźnić. Będziesz musiał udawać, że Carlota od dawna ci się podobała i właśnie o nią się pokłóciliśmy się. Dzięki temu może uda ci się ją jakoś omotać i albo od niej czegoś dowiedzieć, albo znaleźć coś w jej mieszkaniu. Nie możesz przez ten czas spotykać się z Maritzą, aby Carlota nie domyśliła się prawdy. – Santiago wprowadził przyjaciela w szczegóły planu, na co ten się po krótkim zastanowieniu zgodził. Przyjaciel obiecał, że porozmawia z Aurą i poprosi aby wyjaśniła wszystko Bracho.
Minęło kilka godzin od momentu, kiedy Aura zasnęła. Obudziła się i przez chwilę zastanawiała się gdzie jest. W końcu przypomniała sobie wszystko i mimowolnie uśmiechnęła się. Santiago przyniósł ją tu, gdyż martwił się o nią. Ogarnęło ją dziwne uczucie. Najwidoczniej Vasquez nie jest taki jak opisują w gazetach i jak myślała. Wyszła z sypialni i poszła do salonu, gdzie zastała mężczyznę razem z Fabianem. Od razu przeprosiła go za to iż mu nie wierzyła. Następnie Santiago opowiedział jej o swoim planie i poprosił aby wyjaśniła wszystko Maritzie.
- Dziękuję, że próbujesz mi pomóc. Dziękuję, że obaj mi pomagacie. Oczywiście. Porozmawiam z Mari jak tylko się lepiej poczuje. Powinnam już iść. Muszę ją odwiedzić jeszcze. – odwróciła się aby odejść, jednak Santiago złapał ją za rękę i zatrzymał.
- Zostań. Za chwilę Poncia poda kolację. Poza tym odwiedziny już się skończyły i nikt nie wpuści cię do Maritzy.
- Masz rację, ale…
- Żadnego „ale”. Zostajesz i koniec.
- Mam cię pozwać za zmuszanie mnie do zostania? Pamiętaj, że znam doskonale prawo – powiedziała najpierw z powagą Aura, po czym zaśmiała się. – Żartowałam.
- A już się bałem, że jednak to zrobisz – Santiago także się zaśmiał. Zjedli we trójkę kolację, po czym pożegnali się. To był ciężki jednak cudowny dzień. Santiago i Aura znaleźli nić porozumienia. Mężczyzna po woli zaczynał niszczyć barierę, jaką ta wytworzyła wokół siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mocno wstawiony


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:42:27 10-02-13    Temat postu:

Bardzo ciekawy odcinek.
Ciekawe, czy uda się mu coś wyciągnąć od tej Carloty.
Bardzo fajna scenka na cmentarzu. Heh, Santiago ma wyczucie, że zjawił się tam akurat wtedy, kiedy Aura też tam była. Ona dalej nie może zapomnieć o swoim zmarłym ukochanym. Pewnie będzie mogła żyć w spokoju dopiero wtedy, kiedy tajemnica jego śmierci naprawdę się wyjaśni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:50:01 10-02-13    Temat postu:

Dziękuję za komentarz Wiolu. Ostatnie mogę potwierdzić. Tak. Aura będzie mogła żyć w spokoju dopiero, wtedy kiedy tajemnica jego śmierci się wyjaśni i ją pomści.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mocno wstawiony


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:09:21 10-02-13    Temat postu:

Komentarz, ależ proszę. Dobra, prezenty wyślij pocztą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:21:20 13-02-13    Temat postu:

Odcinek 18
"...Szukaj tego, co jest tak ważne, że życie bez tego zdaje się niewyraźne.
Znalazłeś? To trzymaj tego się mocno, bo chcący to zabrać nigdy nie spoczną.."


Biała suknia cudownie na niej leżała. Miała bardzo długi welon i była ślicznie umalowana. Goście już siedzieli w kościele, a ona stała przed ołtarzem i czekała na niego, uśmiechając się do wszystkich. Mijały minuty, a jej niepokój zaczynał rosnąć. Ukochany wciąż się nie pojawiał. W końcu ujrzała go w drzwiach kościoła. Jednak nie takiego jakiego chciała. Ze łzami w oczach podbiegła do niego, a gdy ten upadł położyła jego głowę na kolanach i delikatnie gładziła po policzku. Ukochany wyglądał okropnie. Miał podbite oczy, w kąciku ust miał zastygniętą krew i bardzo słabo oddychał. Cały był poraniony a biały garnitur był we krwi.
- Najdroższy… - wyszeptała, a po jej policzkach zaczęły płynąć łzy.
- Uważaj na… - Aura obudziła się z krzykiem zanim Rodrigo zdążył dokończyć zdanie. Cała była zlana zimnym potem i trzęsła się ze strachu. Jeszcze nigdy od śmierci mężczyzny jej się nie śniło to. Na kogo miała uważać? Przed kim Rodrigo chciał ją ostrzec? A może po prostu przez wydarzenia poprzedniego dnia jej się to przyśniło i tyle? Marlene pojawiła się w jej sypialni, zaraz po tym jak usłyszała krzyk siostry.
- Co się stało? – zapytała, siadając na łóżku i przytulając blondynkę.
- Miałam koszmar. Śnił mi się Rodrigo – wyszeptała i opowiedziała jej o wszystkim.
- Spokojnie. To tylko zły sen. – uspokajała ją Marlene. Obie kobiety udały się do kuchni i zjadły razem śniadanie, po czym przeszły do salonu.
- Gdzie byłaś wczoraj? Wiem, że wróciłaś późno, ponieważ jeszcze nie spałam. Chyba nie siedziałaś tych kilka godzin na cmentarzu? – zapytała zatroskana Dominguez.
- Na cmentarzu byłam chwilę, a potem byłam u Santiago – odpowiedziała blondynka, po czym wyjaśniła wszystko młodszej siostrze.
- Postanowił ci pomóc? To cudowne z jego strony.
- Tak, ale… Sama nie wiem co o tym myśleć. Doskonale wiesz jaką ma opinię i wiesz, że jest… - nie dokończyła, gdyż Marlene jej przerwała.
- Aura. Przestań powtarzać w kółko, że jest bratem mordercy Rodrigo. On przecież nie miał z tym nic wspólnego? Co się z tobą stało? Od jego śmierci zmieniłaś się i nie przypominasz już dawnej Aury Dominguez, cudownej kobiety, kochanej siostry i mądrej pani adwokat. Opamiętaj się. Skoro postanowił ci pomóc to pewne jest, że coś do ciebie czuje. Nie możesz zaprzepaścić szansy na szczęśliwe życie. Okey. Rozumiem. Trzeba wyjaśnić do końca sprawę śmierci Rodrigo, ale to nie oznacza, że nie możesz w tym samym momencie być z jakimś mężczyzną.
- Nie potrafię. Wiesz doskonale, że Rodrigo był, jest i zawsze będzie moją jedyną miłością. Ja chyba nie umiem już się w kimś zakochać.
- A może nie chcesz lub jeszcze nie dostrzegłaś, że się w końcu zakochałaś. I to w Santiago Vasquez’ie.
- Co? Przestań. Na pewno tak nie jest. – odparła gwałtownie Aura.
- Wybacz, ale jestem innego zdania. Gdyby tak nie było to nie mówiłabyś o nim tyle, nie zostawała u niego na kilka godzin i nie zgadzała się aby ci pomógł. Pomyśl o tym, zanim stracisz swoją szansę. – Marlene uśmiechnęła się do siostry, po czym ucałowała ją w policzek i opuściła mieszkanie. Pani adwokat wróciła do swojej sypialni i z szafy wyjęła zwiewną [link widoczny dla zalogowanych]. Założyła ją na siebie, po czym włosy związała w luźny kok i delikatnie się umalowała. Dziś miała wolne w pracy, więc postanowiła odwiedzić Maritzę w szpitalu i porozmawiać z nią. Nie wiedziała, że cały czas obserwuje ją Diego i informuje Carlotę o każdym jej kroku.
- Jak się czujesz, kochana? – zapytała, wchodząc do Sali, w której leżała przyjaciółka.
- Trochę lepiej. Wyglądasz jakoś tak… inaczej. I ta sukienka. Nie zakładałaś jej od czasu.. – urwała Maritza, po czym spojrzała przepraszająco na blondynkę.
- Nic się nie stało. Wiem co chciałaś powiedzieć. Ktoś dał mi dzisiaj do zrozumienia, że nie mogę żyć ciągle przeszłością. Jednak sprawę jego śmierci doprowadzę do końca. Muszę z tobą porozmawiać w ważnej sprawie. – uśmiechnęła się, po czym opowiedziała o swojej wczorajszej wizycie na cmentarzu, spotkaniu z Santiago i Fabianem oraz o ich pomyśle.
- Hmm. To miłe z jego strony. Jednak mi nic do tego. Fabian niech robi co chce. W końcu nie jesteśmy już razem. – odparła kobieta.
- Nie rozumiesz, prawda? – pani adwokat spojrzała na przyjaciółkę i przewróciła oczami. – Fabian cię nie zdradził. Chciał nawet w ten sam dzień przyjść do ciebie, jednak byłam tak wściekła, że zabroniłam mu. Teraz tym bardziej nie może się z tobą kontaktować ani widywać, bo z planu mogą wyjść nici. On cię kocha i ty jego też. Nie próbuj mnie okłamywać. Znam cię doskonale.
- Tak. Kocham go, ale zabolał mnie tamten widok. Nie wiem co o tym myśleć. Coś jeszcze cię trapi. O co chodzi? – zapytała Maritza, po czym wysłuchała opowieści o sennym koszmarze. Uspokoiła panią adwokat, aby się tym nie przejmowała. W końcu to był tylko zły sen.
Ciężko jest udawać, że ktoś się ci podoba jeśli tak nie jest. Fabian musiał jednak się postarać, aby pomóc przyjacielowi i Dominguez. Może dzięki temu, ta dwójka zbliży się do siebie. Oddałby wiele aby Santiago w końcu się ustatkował i zakochał. Choć to drugie chyba już się stało. Tak. Tego był pewien. Jego najlepszy przyjaciel w końcu zakochał się. Jednak czeka go długa i ciężka droga aby zdobyć serce Aury. Doskonale to wiedział z opowieści Maritzy. Teraz stał przed drzwiami do mieszkania Carloty i czekał aż ktoś mu otworzy. Po chwili pojawiła się Fernandez we własnej osobie.
- Fabian? Cóż za niespodzianka. Co cię do mnie sprowadza?- zapytała zdziwiona kobieta. Miała na sobie czerwony stanik i czarne, krótkie spodenki. Wpuściła mężczyznę do środka, po czym zaproponowała mu lampkę zimnego szampana, na co ten się zgodził.
- Zerwałem przyjaźń z Santiago. Mam już dosyć tego zadufanego w sobie kolesia. Nic, tylko wciąż mówi o swoich kolejnych podbojach i jaki to on nie jest. W dodatku mówił cały czas jak to się cieszy, że z tobą zerwał. Opowiadał jaka to jesteś okropna, a ja nie mogłem tego dłużej wytrzymać i przyłożyłem mu, broniąc cię. Pobiliśmy się, po czym zakończyliśmy naszą przyjaźń. – powiedział Fabian, upijając łyk szampana. Starał się być bardzo przekonujący, dlatego przed przyjściem do kobiety poprosił przyjaciela aby przyłożył mu kilka razy.
- Pobiłeś się z nim o mnie? Fabian, nie spodziewałam się tego po tobie. Myślałam, że mnie nie cierpisz. – Carlota była szczerze zdziwiona i jednocześnie zadowolona.
- Tak, właśnie o ciebie. Co? Wręcz przeciwnie. Podobasz mi się od zawsze, ale ze względu iż spotykałaś się z Santiago postanowiłem nic ci nie mówić, aż do dzisiaj. Nie wiem jak on mógł zostawić taką piękną i wartościową kobietę. – upił kolejny łyk szampana. Po chwili Carlota podeszła do niego, po czym usiadła mu na kolanach i złożyła namiętny pocałunek.
- Mmm. Ty także mi się podobałeś i nadal podobasz. Razem może nam być bardzo przyjemnie – wymruczała, wsadzając dłonie pod jego koszulkę i gładząc umięśniony tors.
- Na pewno. Niech Santiago zobaczy co stracił i niech żałuje – Fabian kłamał jak z nut. Fernandez zamknęła mu usta pocałunkiem, po czym wstała i uśmiechnęła się do niego.
- Jestem pewna, że masz ochotę na małe „co nieco”. – puściła do niego oczko i w szybkim tempie zrzuciła z siebie wszystkie ubrania, a następnie pozbawiła ich Fabiana. Mężczyzna wciąż musiał sobie przypominać, że robi to aby pomóc Santiago. Serce jednak go bolało, kiedy kochał się z Carlotą. Wolał aby na jej miejscu była Maritza. Miał nadzieję, że ta jednak mu wybaczy i zrozumie go.
- Nie wiedziałam, że jesteś taki cudowny w łóżku. – kobieta przejechała paznokciami po jego nagim torsie, po czym poszła do łazienki wziąć prysznic i przebrać się. Gutierrez skorzystał z okazji i zaczął przeglądać jej notatnik. Spisał niektóre rzeczy, jakie ta miała zanotowane, po czym odłożył go na miejsce i ubrał się. Oby to wszystko się opłacało. I oby podstęp się nie wydał. Wolał nie wiedzieć co by się stało, gdyby Carlota odkryła prawdę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mocno wstawiony


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:34 13-02-13    Temat postu:

Łał. Aura wzięła sobie do serca uwagę siostry, że powinna zacząć żyć na nowo. Nawet założyła sukienkę, której nie nosiła od śmierci ukochanego.
Potwierdzam dwa przedostatnie zdania. Oby podstęp się nie wydał i przyniósł jakieś efekty.
Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:12:37 14-02-13    Temat postu:

Dzięki za komentarz. Kolejny odcinek pojawi się albo jutro albo w sobotę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina89
Generał


Dołączył: 08 Lip 2011
Posty: 8802
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:51:11 15-02-13    Temat postu:

No nieźle mam do nadrobienia 18 odcinków,oki dziś to przeczytam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Następny
Strona 11 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin