Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dwie strony boiska
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 28, 29, 30  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:04:56 27-02-10    Temat postu:

oo już pierwszy cinek;DD
boskoo;d
podoba mi się;PP
czekam na następnego cinka;PP
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:20:59 27-02-10    Temat postu:

Fajny odcinek pierwszy! ; ) Poznajemy kilku bohaterów, chociaż ja jestem niezmiernie ciekawa roli Michael'a;D
Pierwsze spotkanie Oscara i Paoli nie było udane. Kobieta szybko uciekła nie wiedząc dlaczego. ;P A Blanca .. wydaje się miłą dziewczyną. Czekam na new! ; )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jowitka001
Komandos
Komandos


Dołączył: 11 Sty 2009
Posty: 610
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Monterey
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:35:07 27-02-10    Temat postu:

Cześć! To ja jestem kwik!
Ja nie będę komentować doc bo moje zdanie znasz
Na pewno masz 2 wierne czytelniczki
Czekam na kolejne rozdziały!

Ps. Za Michaela  i Gato  masz u mnie wielkiego +


Ostatnio zmieniony przez Jowitka001 dnia 13:38:25 27-02-10, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:10:41 28-02-10    Temat postu:

Jowitka001 napisał:
Cześć! To ja jestem kwik!
Ja nie będę komentować doc bo moje zdanie znasz
Na pewno masz 2 wierne czytelniczki
Czekam na kolejne rozdziały!

Ps. Za Michaela  i Gato  masz u mnie wielkiego +


Miło Cię poznać Właśnie posłałam Wam kolejnych kilka stronek ^^

O! Widzę po komentarzach, że Michael ma tu swoje fanki więc specjalnie dla Was kolejne odc, w których pojawiają się już i Michael i Gato ^^


Odcinek 2. Złe dobrego początki?


Blanca wybuchła gromkim śmiechem, widząc niewyraźną minę ojca. Nie do takich reakcji kobiet na swój widok był przyzwyczajony.
- I z czego chichoczesz moja panno? – Oscar nie bardzo rozumiał, co tak rozbawiło jego córkę, gdyby jednak zobaczył swoją minę w lustrze w momencie, gdy Paola, totalnie go olewając, wyszła z hali, z pewnością również wybuchnąłby śmiechem.
- Genialny sposób na podryw – powiedziała Blanca posyłając ojcu całusa.
- Nie podrywałem jej! – zaprotestował gwałtownie – Nawet nie wiem kto to jest.
- Ale gapić się w jej „oczy” to ci wcale nie przeszkadzało.
- Nie przeginaj – ojciec przybrał surową minę – i uspokój się, tatuś musi popracować.
- Yes sir – zasalutowała. Oscar przekonany, że temat został zamknięty obrócił się na pięcie – Ale zaprosisz ją kiedyś na kolację? – dobiegł go głos córki. Tylko odwrócił głowę i z uśmiechem od ucha do ucha pogroził jej palcem.

Na halę powoli zaczęli schodzić się podopieczni Oscara. Wszyscy byli w wyśmienitych humorach. Blanca jednak doskonale wiedziała, że za chwilę znikną im z twarzy uśmiechy. Ojciec był profesjonalistą w każdym calu, zawsze dawał z siebie wszystko i tego samego wymagał od innych. Przebiegła wzrokiem po grupie mężczyzn, zastanawiając się który wymięknie pierwszy. Tylko jeden z nich miał zadatki na wielkiego sportowca. Samotnie rozgrzewał się w kącie hali, podczas gdy inni wciąż byli zajęci pogaduszkami. Blanca postanowiła mu się uważniej przyjrzeć. Mysi kolor jego włosów i szerokie gęste brwi wspaniale podkreślały błękit jego oczu. Nie był chucherkiem ani mięśniakiem – W sam raz na raz – pomyślała Blanca, uśmiechając się do siebie. Bawełniany podkoszulek na ramiączkach podkreślał rzeźbę mięśni, a krótkie spodenki uwydatniały wysportowane pośladki – Cud, miód, malina... – szepnęła do siebie, wyciągając z plecaka kawałek kartki i ołówek. Uznała, że idealnie nadaje się do roli jej modela. Oczywiście łatwiej byłoby jej uchwycić jego naturalne piękno, gdyby się nie ruszał, ale trudno było od niego tego wymagać w tej chwili. Był sportowcem, a to był trening. Nim zaczęła rysować jeszcze raz spojrzała w jego stronę, by upewnić się, że dobrze wybrała obiekt. Teraz jednak nie był już sam. Obok niego stał inny zawodnik. Był nieco wyższy, jasne pasemka tylko podkreślały jego naturalny kolor włosów. Miał bardziej pociągłą twarz i mocniej zarysowaną linię szczęki, ale był równie przystojny, co jego kolega. Obaj patrzyli w jej stronę. Miała dziwne wrażenie, że rozmawiają o niej. Kiedy przyjaciel jej modela puścił do niej oczko i pomachał do niej dyskretnie, przeczucie przerodziło się w stuprocentową pewność. Poczuła, jak na jej twarz, mimowolnie, wylewa się rumieniec. W myślach pobłogosławiła dzień, w którym zdecydowała, że będzie nosiła długie włosy – niejednokrotnie już okazały się doskonałą kurtyną, osłaniającą ją przed światem. Dziś ponownie się sprawdziły.
- Rodriguez i Silva? – usłyszała głos ojca. Niższy, właściciel cudownie błękitnych oczu, przytaknął skinieniem głowy. Wyższy nie omieszkał przypodobać się nowemu trenerowi.
- Bardzo się cieszymy, że pan trener jest z nami – zaczął – pana kariera i osiągnięcia…
- Dość! – ostro przerwał mu Oscar – Nie jesteśmy na wieczorku towarzyskim – pochlebca wybałuszył oczy ze zdziwienia. Biedak nie miał pojęcia, że tymi kilkoma słowami skazał się na ciężką harówę – Skoro tak bardzo chcesz mi dorównać… – Blanca już dalej nie słuchała. Nie raz słyszała ten tekst i znała go już prawie na pamięć.
– Zaraz zrzednie ci mina – pomyślała z satysfakcją i wróciła do rysowania.

*
Przez całą drogę do domu Paola rozmyślała o nowym trenerze. Kiedy dowiedziała się, że na to stanowisko przyjdzie ktoś nowy, spodziewała się kolejnego podstarzałego Casanovy. Nie rozumiała poruszenia, jakie towarzyszyło przyjściu nowego trenera. Nie miała bladego pojęcia kim jest i jak wygląda słynny Oscar Torres. Do dzisiaj.
W swoim życiu miała do czynienia z wieloma mężczyznami, niejednokrotnie zdecydowanie przystojniejszymi, przy żadnym jednak tak szybko nie straciła pewności siebie. W ogóle nie mogła sobie przypomnieć, czy taka sytuacja kiedykolwiek miała miejsce. Nie rozumiała swojej reakcji na tego mężczyznę, ale musiała przyznać, że oprócz ogromnego nosa, miał w sobie coś… W przeciwieństwie do swoich poprzedników, przede wszystkim, miał wysportowane ciało – szerokie ramiona, płaski brzuch, szczupłe biodra i umięśnione uda no i był od nich zdecydowanie młodszy. Oceniła, że dobiegał czterdziestki, co oznaczało, że był od niej kilka ładnych lat starszy.
- Słuchasz mnie? – głos przyjaciółki wyrwał ją z rozmyślań – Daniel zaprosił na kolację przyjaciół – mówiła Ines, krzątając się po kuchni – Mam nadzieję, że nie masz nic przeciw?
- Ależ skąd. To przecież wasz dom, możecie zapraszać kogo chcecie, a mnie nic do tego. I tak już zbyt długo siedzę wam na głowie. Obiecuję, że niedługo się wyniosę.
- Paola! – Ines zgromiła ją spojrzeniem – Możesz tu zostać jak długo zechcesz, przecież wiesz.
- Wiem, ale i tak mam wyrzuty sumienia. Jesteście świeżo po ślubie, a ja siedzę wam na głowie. Przyznasz, że to mało komfortowa sytuacja. I nie kłóć się ze mną – wyprzedziła reakcję przyjaciółki – Znajdę sobie jakieś zajęcie na wieczór i nie będę wam przeszkadzać.
- Ależ mowy nie ma! Zjesz z nami i basta!...


3. Oszołom vs. skurwiel – runda pierwsza…

- Ten nowy trener to jakiś oszołom! – wrzeszczał Gilberto na całą szatnię – Przyszedł jakiś niby mega gwiazdor i myśli, że wszystko mu wolno?! Jeszcze uprzykrzę skurczybykowi życie…
- Uspokój się. Nie wszyscy tolerują lizusów.
- Sergio! – Giba spojrzał na przyjaciela spode łba.
- No co? Jak chcesz zrobić karierę, to weź się do pracy, a nie przypochlebiaj trenerowi. Nie tędy droga.
- Ale za co mnie tak sponiewierał?!
- Może zobaczył w tobie diament do oszlifowania – do rozmowy wtrącił się najmłodszy w drużynie, Thiago Casillas. Pozostali wybuchli śmiechem.
- Ty smarku, nie odzywaj się, jak dorośli rozmawiają – pogroził mu Giba – A wy koledzy śmiejcie się do woli… On mnie jeszcze popamięta. Wykończyłem Ramireza, to i jemu dam radę. Wystarczy, że pogadam z ojcem. Nie będzie mi tu fikał żaden pseudogwiazdor…
- Zamknij się już lepiej – uciszył go Sergio – Zdawało mi się, że się spieszyłeś.
Giba otwartą dłonią walnął się w czoło.
- Victoria! – wrzasnął, chwycił sportową torbę i wybiegł z szatni.
- Rodriguez – usłyszał za sobą głos trenera. Niechętnie zwolnił kroku.
- Słucham trenerze – zaszczebiotał radośnie, w duchu przeklinając dzień, w którym jego ojciec, prezes klubu, postanowił, że Oscar Torres zostanie nowym trenerem.
- Posłuchaj mnie uważnie, nie będę powtarzał dwa razy. Jesteś aroganckim, pewnym siebie skurwielem, ale nie z takim miałem już do czynienia. Wiem, kim jest twój ojciec, ale to nie gwarantuje ci żadnej taryfy ulgowej. Tutaj rządzę ja i albo przyjmujesz moje zasady, albo droga wolna. Zrozumiano?
Zbity z tropu, taką postawą trenera, Gilberto tylko przytaknął skinieniem głowy.
- A, i jeszcze jedno. Zastanów się, czy w ogóle interesuje cię kariera sportowca, jeśli nie, to daj sobie spokój. W przeciwnym wypadku jeszcze zobaczymy, kto komu uprzykrzy życie. A teraz zejdź mi z oczu.
Gilberto bez słowa ruszył w kierunku wyjścia. Nie spodziewał się, że ktokolwiek, a już na pewno nie jakiś nowy trenerzyna, będzie mówił do niego w ten sposób.

Sergio, jako jeden z ostatnich, opuścił halę. Wychodząc, dostrzegł trenera. Był z młodą dziewczyną, tą samą, która obserwowała trening z trybun. To Gilberto zauważył, że mała mu się przygląda. Jej figlarne ciemne oczy śmiały się do niego spod nieco już przydługiej grzywki. Kiedy zorientowała się, że patrzą na nią, jej policzki przybrały różową barwę. Słodka mała – pomyślał wtedy. Potem słyszał, jak rozmawiała z trenerem o Gibie. Nie trudno było się domyślić, że obojgu jego przyjaciel nie przypadł do gustu. Nie dziwił się, bo na początku, sam za nim nie przepadał. Uśmiechnął się do swoich wspomnień. I znów spojrzał w stronę dziewczyny. Patrzył, jak ramię w ramię z trenerem, zmierza w stronę auta. Nim wsiadła, jakby wyczuwając, że ktoś jej się przygląda, odwróciła się w jego stronę. Uśmiechnęła się nieśmiało. Nie widział czemu, ale zaczął się zastanawiać, kiedy znów ją zobaczy.
- Nad czym tak dumasz? – usłyszał za sobą głos przyjaciela – Mała Torres – roześmiał się w głos – Jest na czym zwiesić oko. Bierz się za nią.
- Nie gadaj głupot, to jeszcze dziecko, a w ogóle, co ty tu robisz?
- Victoria się wściekła, że się spóźniłem i kazała mi spadać, więc jestem. Ty w ogóle wiesz, co ten, pożal się boże, trener mi powiedział? – spytał Giba i nie czekając na odpowiedź przyjaciela mówił dalej – że jestem aroganckim, pewnym siebie skurwielem...
- Przecież to prawda – wszedł mu w zdanie Sergio, uśmiechając się szeroko, za co zarobił kuksańca w bok – Chodźmy do jakiejś knajpy…
- O! I taki mi się podobasz!...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:32:01 28-02-10    Temat postu:

Dwa odcinki świetne! ; ) Bardzo mi sie podobały.
W końcu poznaliśmy jeszcze tych dwóch bohaterów. Już polubiłam Sergia. ;P Fajny facet z niego. A Gin.. hm, chłopak ma też charakterek, tak jest arogancki i pewny siebie. Ale ma do tego humorek. ;P Czekam na new! ; )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:30:37 28-02-10    Temat postu:

ooo 2 cinki;DD
łoooo ostry trener sie Gilberto zdenerwował;DD haha
a Sergio racja fajniuśku jest;D
czekam na newsa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:51:57 28-02-10    Temat postu:

cieszę się, że Wam się podoba ^^
wieczorem kolejny odcineczek (a może 2?), a potem to nie wiem kiedy, bo w tygodniu po pracy nie zawsze chce mi się siadać do kompa


Edit: Tak jak obiecałam, kolejna część
Stwierdziłam, że nie będę na siłę przedłużać i wstawiać po jednym odcinku - wstawiam dwa, w których jeszcze nic nadzwyczajnego się nie dzieje i obiecuję, że w kolejnych odcinkach akcja jest już bardziej wartka


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 21:31:46 28-02-10, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:32:17 28-02-10    Temat postu:


Odcinek 4 - Nie ma jak piątkowe wieczory…


Daniela i jego żony Blanca nie znała w ogóle. Widziała tylko, że to przyjaciel ojca jeszcze z czasów szkolnych. Nie miała najmniejszej ochoty na tą kolację, ale nie chciała robić ojcu przykrości. Przyzwyczaiła się już, że od czasu rozwodu, często pełniła rolę jego osoby towarzyszącej. Poza tym uznała, że przed rozmową o jej przystąpieniu do drużyny cheerleaderek, musi nazbierać jak najwięcej plusów i być wzorowa córką. Zresztą i tak nie miała lepszego pomysłu na spędzenie tego piątkowego wieczoru. Ostatecznie wolała iść z ojcem na kolację do jego znajomych, niż spędzić ten czas w zaciszu własnego pokoju nad jakąś książką.
- Gotowa? – spytał ojciec, gdy stanęli przed drzwiami. Skinęła głową. Nacisnął dzwonek. Zamarł, gdy drzwi otworzyła nieznajoma z hali. Ona też wydała się zaskoczona. Wpatrywała się w jego twarz. Była bardzo wyrazista, a zaciśnięte szczęki zdradzały silny charakter. Stwierdziła, że nos, który na początku wydawał się jej ogromny, doskonale psuje do reszty twarzy. Nie mogła oderwać od niego oczu. Przełknęła ślinę i wykrztusiła „Witam”, otwierając szerzej drzwi.
- Dobry wieczór – odpowiedział Oscar nieco zaskoczony tym spotkaniem. Paoli bardzo spodobał się jej głęboki tembr jego głosu – To moja córka, Blanca.
Nim zdążyła odpowiedzieć, zjawił się Daniel. Mężczyźni uścisnęli się serdecznie.
- Domyślam się, że to twoja latorośl – mówił Daniel, spoglądając na Blancę – Jak ten czas leci – westchnął – Pamiętam, jakim była słodkim niemowlakiem.
- No niestety, teraz już taka słodka nie jest – zażartował Oscar.
- Tato – wycedziła Blanca przez zęby – Zachowuj się.
- Ines! – krzyknął Daniel – Goście już przyszli!
- Już idę kochanie… – usłyszeli w odpowiedzi, a po chwili w salonie pojawiła się młoda, ciemnowłosa piękność.
- To moja żona – powiedział Daniel z dumą – Ines Chavarilla – Oscar wręczył jej bukiet kwiatów, który do tej pory kurczowo ściskał w dłoni. Jednocześnie poczuł ulgę. Kiedy drzwi otworzyła mu Paola był zły, że jego najlepszy kumpel zwinął mu sprzed nosa taką kobietę. W czasach szkolnych zawsze podobały im się te same dziewczyny, ale zawsze też własną przyjaźń cenili bardziej niż jakąkolwiek kobietę – A to nasza przyjaciółka, Paola Mendez – uścisnął jej dłoń.
- Przepraszam, Daniel nie wspominał, że mieszka z dwiema tak uroczymi kobietami. Gdybym wiedział i dla pani przyniósłbym kwiaty.
- Nie szkodzi – uśmiechnęła się – Powiedzmy, że po dzisiejszym jesteśmy kwita.
Oscar przez resztę wieczoru wpatrywał się w Paolę i na każdym kroku prawił jej komplementy. Była piękna. W dodatku nigdy nie słyszał równie serdecznego i zdrowego śmiechu. Nie wiedział już, czy to on uwodzi ją, czy ona jego. Myśl o jej ponętnych, zmysłowych ustach przyprawiała go szybsze bicie serca. Wiele już przeszedł i w życiu nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek spojrzy na jakąś kobietę i poczuje się tak, jakby ktoś kopnął go w brzuch.

Sergio i Gilberto, niemal jak w każdy piątek, wylądowali w pobliskiej dyskotece. Sergio był wolny, a Gilberto nie ograniczał się jedynie do Victorii. Lubił towarzystwo kobiet – miał w sobie mnóstwo czaru i z łatwością uwodził dziewczęta, i te młodsze, i te starsze. Sergio był w tym samym wieku, ale pod wieloma względami wydawał się dojrzalszy od swojego przyjaciela. Wiele razy usiłował przemówić mu do rozumu, wytłumaczyć, że nie należy kobiet traktować przedmiotowo, ale Giba nie słuchał. Powtarzał, że one same tego chcą, a skoro tak, to dlaczego on miałby tego nie wykorzystać.
- Witam panowie – do ich stolika podeszła blondynka, w czarnej błyszczącej mini, krótkim topie odsłaniającym plecy i wysokich kozakach. Obaj dobrze ją znali. W szkolnym klubie grała w piłkę nożną i całkiem nieźle jej to wychodziło. Nie rozumiała dlaczego oni nie kochali piłki nożnej, jak każdy normalny Brazylijczyk.
- Cześć Lola. Co nowego w lidze? – zagadnął Giba.
- Chcesz gadać o sporcie? – spytała zrezygnowana, nachylając się nad nim tak, że piersiami otarła się o jego ramię. Chwyciła go za brodę i zmusiła, by spojrzał na nią, po czym wpiła się jego wargi – Wyjdziemy? – spytała odrywając się od jego ust. Giba spojrzał na kumpla.
- Idź – odburknął mu Sergio, dopijając drinka – Ja i tak miałem już stąd wychodzić.
Sergio opuścił lokal i udał się na plażę. Nie pochwalał wyskoków swojego przyjaciela, ale tym razem jego myśli zaprzątała „mała Torres”. Musiał przyznać, że jak na swój wiek, była niczego sobie. Wiedział jednak, że to nie jest dziewczyna dla niego i powinna trzymać się od nich jak najdalej. Bał się, że Giba, w akcie zemsty na trenerze, postanowi ją uwieść. Był w tym dobry, a po dzisiejszym treningu, wściekły na trenera, gotów był zrobić wszystko, by się na nim zemścić. Jego młoda, bogu ducha winna córka, mogłaby się okazać wspaniałym narzędziem zemsty. Sergio był pewien, że Gilberto nie omieszka rozważyć tej opcji.


Odcinek 5. Powrót do przeszłości cz. 1.


Blanca znudzona była przysłuchiwaniem się pogaduszkom dorosłych. Wyczekała moment, kiedy ojciec wyszedł na taras zapalić i dołączyła do niego.
- Znowu palisz? – spytała przytulając głowę do jego ramienia.
- Każdy ma jakieś nałogi – uśmiechnął się niewyraźnie. Wiedziała, że coś go trapi. Odkąd do towarzystwa dołączył „wujek” Andre, ojciec przestał być sobą. Przykleił na twarz wyćwiczony, sztuczny uśmiech, odpowiadał półsłówkami. Zdziwiło ją to nieco, bo z czasów pobytu we Włoszech pamiętała, że jej ojciec i Andre bardzo się lubili. Pracowali razem, a po pracy często robili „męskie wypady”.
- Powiesz mi o co chodzi?
- O nic, jestem zmęczony – skłamał, choć doskonale wiedział, że przed jego córką nic się nie ukryje. Dobrze go znała. Czasem miał wrażenie, że czyta mu w myślach, zupełnie jak jej matka. Spojrzał jej w oczy, w oczy, w których zawsze widział swoją Isabell, westchnął. – To bardzo stara historia – szepnął, widząc wyczekujące spojrzenie córki – Myślałem, że już dawno się z nią uporałem, ale życie potrafi płatać figle… – urwał. Zaciągnął się i po chwili wypuścił z ust smużkę dymu. Zmrużył oczy i utkwił wzrok w jakimś niewiadomym punkcie. Z córką łączyły go relacje bardziej przyjacielskie niż rodzicielskie. Wiedział, że może powiedzieć jej wszystko, a ona na wszystko znajdzie radę, jak kiedyś jej matka. Nie chciał jednak obarczać jej swoją przeszłością. Objął ją ramieniem i mocno przytulił do siebie.
- Tato… – szepnęła Blanca – Pójdę się przejść na plażę, dobrze?
- Co się stało? Źle się poczułaś? – zaniepokoił się Oscar.
- Nie po prostu chcę się przejść, jesteśmy tu już prawie dwa tygodnie, a jeszcze nie byłam na plaży.
- Ok, ale załóż coś na siebie, bo zrobiło się już chłodno i weź mój telefon.
Blanca radośnie cmoknęła ojca w policzek.
- Jesteś najwspanialszym ojcem na świecie, wiesz? – i nie czekając na odpowiedź, pobiegła w stronę plaży. Oscar patrzył jak jej sylwetka znika mu z oczu. Tak bardzo przypominała swoją matkę…

Szła wzdłuż brzegu upajając się zapachem wieczornej bryzy. Nie wiedziała, co ojciec miał na myśli, mówiąc o jakiejś starej historii, ale nie zamierzała drążyć tematu. Wiedziała, że gdy zechce, powie jej o wszystkim. Uwielbiała w nim to, że traktował ją jak kumpla. Nie chodzili wprawdzie razem do pubów, ale ojciec radził się jej w wielu kwestiach, zwłaszcza tych, dotyczących kobiet. Jednak gdy trzeba było, przywdziewał maskę surowego tatuśka. Był wtedy twardy, zasadniczy i nieustępliwy. Kiedy starał się być ojcem stawał się po prostu nie do wytrzymania. Wiedziała, że gdy oznajmi, że chce być cheerleaderką, będzie miała do czynienia z ojcem, a nie z przyjacielem. A może z jednym i z drugim? Ktoś na pewno dopnie swego – albo on, albo ona. Miała nadzieję, że tym razem, to ona będzie górą. Teraz jednak postanowiła nie zaprzątać sobie tym głowy. Delektowała się szumem fal, zapachem słonej wody… Przypomniało jej się, kiedy ostatni raz była na plaży.

Słońce powoli znikało za horyzontem, zostawiając za sobą purpurowe smugi na niebie. Szli wtuleni w siebie. Słowa były zbędne, już dawno powiedzieli sobie wszystko, teraz chcieli nacieszyć się sobą. Usiedli na ciepłym jeszcze piasku. Wiele razy obserwowali razem zachód słońca, ale ten wydał im się szczególny. Chłopak wtulił twarz w długie, miękkie włosy swojej towarzyszki.
- Ti Amo… - wyszeptał jej do ucha po włosku, tak, jak to lubiła. Spojrzała mu w oczy, była gotowa na wszystko. On z kolei bił się z myślami. Wyciągnął dłoń i pogładził ją delikatnie po policzku. Przysunęła się odrobinę bliżej. Przyciągnął ją jeszcze bardziej do siebie, objął dłonią za szyję i zatopił twarz w jej włosach. Wiedział, że poddała się już całkowicie jego woli. Niepewnie jednak musnął wargami jej usta, jakby zadał pytanie i czekał na odpowiedź. Kiedy odwzajemniła pocałunek, zauważył, że rozpina bluzkę i zrozumiał, że nie ma już odwrotu, że jeśli teraz się wycofa, zrani ją boleśnie. Do tej pory traktował dziewczyny jak zabawki i gdyby na miejscu Angie była jakakolwiek inna kobieta, nie wahałby się ani chwili. Angie była inna, otworzyła mu oczy na wiele spraw, akceptowała go takim, jakim był.
Poddał się. Pomógł jej, najpierw nieco niezdarnie, potem z rosnącym pożądaniem pozbyć się bluzki. Przez chwilę wpatrywał się z zachwytem w krągłe, okryte koronkowym biustonoszem, piersi. Objęła go dłońmi za szyję, i przylgnęła do niego całym ciałem. Zdumiał się, gdy jego biodra znalazły się między jej udami, a jej język wdarł się do jego ust. Do tej pory to on zawsze wychodził z inicjatywą. Spodobała mu się jednak ta zamiana ról. Wsunęła chłodne dłonie pod jego t-shirt, by po chwili rzucić go gdzieś za siebie. Spojrzała mu w oczy, oparła dłonie na jego wspaniałym torsie, zmuszając go, by położył się na wznak. Nachyliła się nad nim, całowała zapamiętale każdy skrawek jego ciała, a on z każdym pocałunkiem coraz mocniej zaciskał dłonie na jej udach i pośladkach. Po chwili ich usta znów stopiły się w namiętnym pocałunku.
- Nie chcę cię skrzywdzić – powiedział cicho z trudem łapiąc oddech po kolejnym pocałunku.
- Nie mógłbyś mnie skrzywdzić, kochanie – uśmiechnęła się, ale w jej głosie dostrzegł cień lęku, obawy, że nie sprosta jego oczekiwaniom. Pogładził jej policzek. Znów roześmiała się drżąco. Zaśmiał się razem z nią, a potem pocałował ją…


- Myślę, że powinniśmy porozmawiać – zaczął Andre, gdy zostali sami przy stole.
- Chyba nie mamy o czym, nie sądzisz? – odburknął Oscar. Spojrzał na swojego rozmówcę. Dostrzegł jak zaciska szczęki.
- Posłuchaj…
- To ty posłuchaj – Oscar podniósł się gwałtownie i przechylił nad stołem, chwytając towarzysza za koszulę tuż przy gardle – To, że toleruję twoją obecność, nie znaczy, że zapomniałem o tym, co się stało. Nie zapomniałem i nie wybaczyłem, więc dla własnego bezpieczeństwa zamknij gębę – puścił go i wyszedł na taras. Paola, zapatrzona w dal, nawet nie zauważyła, że do niej dołączył. Przyglądał się jej uważnie. Smukła, wysportowana sylwetka, śniada cera, długie włosy luźno, opadające na ramiona i plecy. Była bardzo podobna do jego żony.
- Długo tu stoisz? – spytała, krzyżując ręce na piersiach.
- Nie tak bardzo – powiedział z niewyraźnym uśmiechem. Ściągnął marynarkę, podszedł do niej i okrył jej ramiona. Poczuł jak zadrżała, gdy spojrzał jej w oczy. Oboje zamarli w bezruchu. Jego usta znalazły się tak blisko jej ust, że niemal czuła jego oddech. Zapragnęła poczuć je na swoich wargach. On tymczasem wydawał się równie oszołomiony jak ona i przez kilka niekończących się sekund nie był w stanie się poruszyć ani przemówić. Widziała jednak, że myślami jest gdzieś daleko.
- Wszystko w porządku? – wykrztusiła z siebie.
- Nic mi nie jest – odparł i zapadło niezręczne milczenie. Paola czuła, że jej towarzysz jest zdenerwowany, nie wiedziała jednak co lub kto jest tego powodem. – Powiedz mi – zaczął Oscar po chwili – na wszystkich mężczyzn reagujesz tak, jak to miało miejsce dziś w hali, czy może ja jestem jakimś szczególnym przypadkiem?


C.D.N. - prawdopodobnie w piątkowy wieczór
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:53:27 28-02-10    Temat postu:

no szalejesz kobieto
aż po dwa odcinki wstawiasz
dostałam już twoją przesyłkę specjalną, ale jakoś dziś nie miałam czasu do niej zajrzeć, ale jutro się za to wezmę
kwik się za to do niej już dobrał i jest zachwycony!! ♥ mówi, że chce więcej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:12:43 28-02-10    Temat postu:

to już ostatni raz - chciałam w końcu przebrnąć przez tę część wstępną, w której więcej opisów niż dialogów

no to jak już zerkniesz do tej przesyłki, to daj znać, czy aby na pewno nic zmieniać nie należy ^^

teraz to jeszcze muszę nad jakąś promocją pomyśleć - jakaś entrada, albo coś... tyle, że czasu nie mam ani pomysłu A może Ty, jako honorowy patron tegoż dzieła, coś wymyślisz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mila851
Idol
Idol


Dołączył: 27 Sty 2009
Posty: 1002
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: (^o^)/*
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:04 28-02-10    Temat postu:

o ja!
ja mogę?? chce!! xD
jak coś będę mieć wyśle ci na maila, żebyś zawyrokowało, czy coś poprawić

zajrzyj też do tematów na tej stronce:
http://www.telenowele.fora.pl/nasze-telenowele,51/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:08:19 01-03-10    Temat postu:

ale fajnie znowu dwa cinki;dD
ale podoba mi sie to opko i dzieje sie;dD
czekam na newsa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:57:27 01-03-10    Temat postu:

Bardzo fajne dwa odcinki! Łaadnie piszesz, i czyta mi sie łatwo i przyjemnie. ; )
Oscar był lekko zawiedziony widokiem Paoli z Danielem, na szczęście przyjaciel mu wytlumaczyl, że jest tylko ich znajomą. ;D Może w końcu jakoś lepiej potoczy sie ich znajomośc, już nawet rozmawiali dobrze. ; )
Gib jak widać lubi dobrą zabawę i dziewczyny. Mimo, ze jest z Victorią nie przeszkadza mu zarywac do innej. ;P Dobrze, że jego przyjaciel jest inny. ; ) Czyżby Sergio i Blanca, która wyszła przejśc sie po plaży spotkaja się przypadkiem? Czekam na new! ; )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:57:53 01-03-10    Temat postu:

mila851 napisał:
o ja!
ja mogę?? chce!! xD
jak coś będę mieć wyśle ci na maila, żebyś zawyrokowało, czy coś poprawić



nalegam będę normalnie zaszczycona i z pewnością nie będę chciała nic poprawiać ^^


Justyśka, Menny - dziękuję za komentarze Cieszę się, że Wam się podoba. Postaram się trzymać poziom ^^
a Giba - aaa... nic nie powiem same się za jakiś czas przekonacie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mili~*~
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 24 Gru 2007
Posty: 12296
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 22:41:15 03-03-10    Temat postu:

Swietny pomysł D;
Piłkarze i chirliderki!
Swietne zestawienie
Podobaja mi sie relacje Blancy i ojca Swietne są
No a spotkania z Paolą... boskie!
Z tyego ziarna będzie chlebek
A najlepiej bułeczki takie kajzerki Boskie!! Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 28, 29, 30  Następny
Strona 2 z 30

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin