Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gra w miłość - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:02:49 05-10-12    Temat postu:

Na pewno nam się spodoba A co do ciągu dalszego, to wiesz, ja jestem zdecydowanie ZA! Ray i Serina są moją drugą ulubioną parą na tym forum zaraz obok Cass i Drake'a Martyny, także nie mam nic przeciw, jeśli jeszcze u nas zagoszczą. Już to mówiłam wiele razy, ale naprawdę fantastycznie stworzyłaś ich postaciei relacje między nimi - może właśnie przez ten sentyment ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:22 05-10-12    Temat postu:

Bardzo się cieszę i dziękuję za miłe słowa :* Może faktycznie przez ten sentyment tal udało mi się stworzyć te postacie ale naprawdę będę się poważnie zastanawiać nad jakąś druga częścią szczerze mówiąc jak tak o tym myślę, to już mi się tworzy pomysł i myślę, że spokojnie coś bym z tego skleiła No ale czas pokaże
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:20:01 05-10-12    Temat postu:

No to w takim razie trzymam kciuki żeby coś z tego wyszło Będę się naprawdę bardzo cieszyć mogąc znów o nich czytać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:43:36 06-10-12    Temat postu:

Niczego nie obiecuję
W każdym razie nie ma co czekać i dzisiaj wrzucam kolejny odcinek
Zapraszam


ODCINEK 25

- Szkoda, że ten tydzień tak szybko się skończył – powiedziała Allison przysiadając się do stolika przy którym teraz samotnie siedziała Serina. Dziewczyna uśmiechnęła się i upiła łyk drinka, którego godzinę temu przyniósł jej Ray. Teraz razem z Kevinem przeciskali się przez tłum, by zamówić kolejne drinki dla członków rodziny.
- Również żałuję – odparła Serina i utkwiła wzrok w bawiącej się rodzinie Ray’a. Greta razem z Michaelem starali się tańczyć w rytm wygrywanej muzyki, Richard i Scarlet wtuleni w swoje ramiona patrzyli sobie w oczy i rozmawiali, śmiejąc się co chwila. Przy barze siedziała Miranda i Vivi, które z rozbawieniem przyglądały się wygłupom Mike i Grety – już to pewnie mówiłam, ale wasza rodzina jest cudowna – przyznała szczerze i wbiła wzrok w cały czas pełną szklankę.
- Chyba nie smucisz się dlatego, że wyjeżdżacie jutro – stwierdziła Allison patrząc na Serinę uważnie. Dziewczyna uśmiechnęła się.
- A kto powiedział, że się smucę? – zapytała starając się przybrać beztroski ton, ale nie było to wcale takie łatwe. Próbowała chyba oszukać siebie i innych, że wszystko jest w porządku, a tak naprawdę nie wiedziała sama co począć. Wszystko się skomplikowało i to przerażało ją najbardziej.
- Siedzisz tu sama, nie bawisz się prawie wcale, tylko rozmyślasz o czymś i gapisz się w drinka, którego pijesz już ponad godzinę. Nie powiesz mi, że to objaw szampańskiej zabawy – zauważyła i przyjrzała jej się uważniej – co się dzieje? – zapytała i położyła jej dłoń na ramieniu. Serina jednak pokręciła głową.
- Wszystko jest w porządku, naprawdę – zapewniła i uśmiechnęła się do niej łagodnie – mało spałam w nocy i boli mnie głowa, to wszystko – dodała jeszcze i spuściła wzrok dając tym samym Allison do zrozumienia, że nie chce teraz o tym rozmawiać. Allison skinęła więc głową i oparła się na fotelu – mam nadzieję, że zamierzasz porozmawiać z moim bratem tak szybko jak to tylko możliwe? – zapytała zmieniając temat i na dobre ucinając dyskusję o niej i Ray’u. Allison skinęła głową i westchnęła.
- Nie mam wyjścia. Muszę z nim porozmawiać, bo powinien wiedzieć, że zostanie ojcem. Może między nami już nic się nie ułoży, ale o tym ma prawo wiedzieć. Tak samo jak moje dziecko ma prawo poznać ojca – powiedziała i jakby chcąc się upewnić w tym co mówi, spojrzała na Serinę ze łzami w oczach. Dziewczyna wyciągnęła dłoń i ujęła jej rękę delikatnie ściskając.
- Słuszna decyzja – uśmiechnęła się – wiem, że mój brat zachował się tak jak powinien. Nie może być inaczej – odparła cicho. Allison już nic więcej nie powiedziała. Zresztą nie miała okazji bo w tej samej chwili do ich stolika przysiadła się Kevin.
- Jak tam dziewczyny? – zapytał uśmiechając się szeroko – dlaczego macie takie grobowe miny, stało się coś? – zapytał patrząc raz na jedną raz na drugą. Serina uśmiechnęła się i pokręciła głową.
- Takie babskie sprawy – odparła mrugając do Allison. Kevin uniósł ręce w geście poddania i oparł się w fotelu.
- Okey…rozumiem, nie wtrącam się – uśmiechnął się.
- I słusznie – odparła Allison i pokazała mu język kiedy spojrzał na nią udając urazę – gdzie zgubiłeś Ray’a? – zapytała.
- Przypiliło go, więc musiał skoczyć do przybytku – zażartował na co dziewczyny parsknęły śmiechem.
- Mówiłam, że pije za dużo piwa – ostrzegła Serina uśmiechając się serdecznie i upijając łyk swojego drinka.
- Ja nie piję – powiedział uśmiechając się, ktoś musi odstawić rodzinkę do domu, nie?
- Jasna cholera! – zaklęła Allison patrząc gdzieś ponad głową brata na salę pełną bawiących się osób.
- Co jest? – zapytał Kevin i razem z Seriną podążyli za jej spojrzeniem. W tej chwili dziewczyna poczuła jak cała krew odpływa jej z twarzy a serce zaczęło bić jak oszalałe. Drżącą ręką odstawiał szklankę na stolik i przełknęła głośno ślinę. Na środku sali Ray tańczył z jakąś śliczną blondynką i wyglądał tak jakby zapomniał o bożym świecie – ja pierdzielę – rzucił Kevin i wymienił spojrzenie z zaskoczoną Allison.
- Serina? – Allison położyła jej dłoń na ramieniu wyczekując jednocześnie jej reakcji. Serina jednak spuściła wzrok i uśmiechnęła się blado starając się nie pokazać po sobie jak cała ta sytuacja na nią wpłynęła. Poczuła jak wielka gula staje jej w gardle a w oczach piecze od wzbierających łez.
- W porządku – zapewniła i spojrzała Allison w oczy – kto to jest? – zapytała patrząc na tańczącą parę. Wydawała się opanowana i spokojna, ale tak naprawdę tylko ona wiedziała co czuje i co się teraz z nią dzieje. Dziękowała Bogu, że pytanie jakie padło z jej ust zabrzmiało jakby zadawała je z czystej ciekawości. Nie powinna przecież czuć nic poza zaciekawieniem, a jednak rzeczywistość była inna. Czuła ból w sercu za każdym razem kiedy zerkała w tamtą stronę.
- To Rachel, była Ray’a jeszcze z czasów kiedy tu mieszkał. Rozstali się zanim Ray wyjechał do Miami i to głównie z jej winy. Chciała studiować w San Francisco a nasz braciszek miał trochę inne plany – wyznała szczere. Serina skinęła jedynie głową i dopiła swojego drinka - Nie wiedziałam, że Rachel wróciła – odparła Allison patrząc na brata. Kevin wzruszył ramionami.
- Też nie miałem pojęcia i zapewne Ray również – powiedział i spojrzał na Serinę. Dziewczyna przybrała obojętny wyraz twarzy – nie widzieli się kilka lat – dodał ale pokręciła głową na własne słowa. Wiedział, że cokolwiek w tej chwili powie zabrzmi idiotycznie. Tak jakby usprawiedliwiał brata a jedyne co chciał w tej chwili zrobić to podejść do niego i porządnie nim trząchnąć, żeby się w końcu obudził.
- Na pewno mają co wspominać – powiedziała Serina tak cicho, że Allison sama zastanawiała się czy dobrze usłyszała. Wymieniła porozumiewawcze spojrzenia z bratem. Oboje nie wiedzieli co maja jej właściwie powiedzieć. Serina uniosła wzrok akurat w momencie w którym Rachel lepiła się do Ray’a jakby należał do niej. A on? Jak widać świetnie się bawił nie zwracając uwagi na to co się wokół niego dzieje. Tego dla Seriny było za wiele. Wstała i uśmiechnęła się blado do Allison – pójdę do baru – rzuciła i nie czekając na ich reakcje ruszyła przed siebie przeciskając się przez tłum. Teraz kiedy oddaliła się już od rodzeństwa Collinsa czuła jak siły całkowicie ją opuszczają. Nie chciała pokazać jak wielki ból sprawiło jej zachowanie Ray’a. niczego sobie nie obiecywali, to prawda. A ona nie chciała przecież z nikim się wiązać, ale teraz zaczęło do niej docierać co tak naprawdę się z nią działo. Była zazdrosna o Ray’a. Chciała podejść do tej blondynki i pokazać jej gdzie jest jej miejsce, ale nie miała do tego prawa, bo nie była z Ray’em, a poza tym była chyba na to zbyt dumna. Podobnie jak na to, żeby przyznać się przed samą sobą, że zakochała się w Ray’u, bez pamięci. Usiadła przy barze i ukryła twarz w dłoniach. Była beznadziejna. Cała ta sytuacja była beznadziejna. Dziewczyna która była niezależna i kochała wolność zakochała się w chłopaku, którego hobby było podbijanie kolejnych panienek. Przecież to nie mogło się udać. Żadne z nich nie traktowało poważnie związków. Nawet jeśli cokolwiek by z tego wyszło, szybko by się skończyło. A ona znów by cierpiała. Gdyby wiedziała, że to wszystko tak się potoczy, dwa razy by się zastanowiła zanim wprowadziłaby się do Ray’a i zgodziła na ten wyjazd. Mieli się dobrze bawić i zagrać teatrzyk przed rodziną Collinsów a okazało się, że ona sama wpadła w pułapkę durnego planu. Jak mogła być tak głupia. To wszystko nie miało żadnego sensu. Pierwszy raz w życiu naprawdę się bała tego co czuje. Nie chciała tego i to było w tym wszystkim najgorsze.
- Co się dzieje? – usłyszała obok siebie znajomy głos i uniosła niepewnie wzrok. Wtedy jej błękitne oczy padły na twarz Jacka. Zmarszczyła brwi i szybko otarła mokre od łez policzki.
- Co ty tu robisz Jack? – zapytała zaskoczona. Chłopak usiadł obok niej i uśmiechnął się do siebie.
- Przyjechałem na ślub mojej kuzynki – wyjaśnił – mieszka w Palm Beach razem z moją ciotką. Jej narzeczony i jego kumple wyciągnęli mnie tu dzisiaj na wieczór kawalerski – zaśmiał się. Serina również się uśmiechnęła, starając się ukryć jak bardzo jest w tej chwili rozbita. Jack przyjrzał jej się a między nimi zawisła niezręczna cisza – wszystko w porządku? – zapytał. Serina jedynie skinęła głową i wbiła wzrok w swoje splecione dłonie. Jack jednak nie dawała za wygraną ujął jej podbródek i skierował ku sobie patrząc jej jednocześnie głęboko w oczy – nie potrafisz kłamać – stwierdził. Serina ujęła jego dłoń w swoją i delikatnie odsunęła – czy to przez tego Collinsa? – zapytał starając się zrozumieć. Serina jednak milczała – powiedz coś, proszę – Serina uniosła wzrok i spojrzała mu w oczy.
- To nie twoja sprawa Jack – odezwała się najspokojniej jak umiała. Jack ujął jej twarz w ibje dłonie i przysunął się bliżej.
- Serina…jeśli ktoś Cie skrzywdził…… - dziewczyna jednak pokręciła głową a po jej policzku popłynęła samotna łza – gdybym mógł…… - zaczął, ale dziewczyna mu przerwała.
- Nie możesz Jack. Nie możesz nic dla mnie zrobić, zrozum – odparła – nie próbuj proszę, bo to nic nie da – wyznała – nie kocham cie i to, że w tej chwili moje życie się posypało, nie sprawi, że do ciebie wrócę – powiedziała szczerze i odsunęła się powoli. Jack pogładził jej policzek w delikatnej pieszczocie i spojrzał w oczy.
- Kochasz Collinsa? –zapytał w końcu. Serina uniosła na niego zbolały wzrok – czyli tak – sam sobie odpowiedział i zmiął w ustach przekleństwo – ale dlaczego on? – zapytał udręczonym głosem – zasługujesz na kogoś lepszego niż facet, który ugania się za każdą spódnicą – odparł szczerze.
- Jack…. – westchnęła bezradnie – to nie ma sensu – pokręciła głową i ześliznęła się ze stołka barowego próbując go wyminąć. Jack jednak złapał ją za łokieć i przyciągnął do siebie powoli, a kiedy nie odskoczyła pochylił się i pocałował ją czule w usta. Serina nie wiedziała co najlepszego wyrabia. Nie była już pewna niczego w swoim przeklętym życiu.
- Zabieraj łapy Stevens – nagle oboje usłyszeli wściekły głos Ray’a i zanim Jack zdążył zareagować, leżał już na parkiecie powalony pięścią Collinsa.
- Ray! Co ty wyprawiasz?! – krzyknęła wściekła Serina. Ray spojrzał jej w oczy z bólem i furią.
- Co ja wyprawiam? A może to ja powinienem o to zapytać ciebie? – warknął. Serina ze łzami w oczach pokręciła głową i wybiegła z knajpy – Serina! – Ray rzucił się za nią w pogoń zostawiając oniemiałego Jacka za sobą – zaczekaj! – chwycił ją za rękę kiedy oboje znaleźli się już przed barem.
- Zostaw! – warknęła i spojrzała mu w oczy ze łzami.
- Skąd się tu wziął Jack? – zapytał patrząc na nią tymi swoimi niebieskimi oczami, które w tej chwili ciskały piorunami.
- Może jego powinieneś zapytać, co? – warknęła – nie jestem jego niańką.
- Dziewczyną też nie, o ile mnie pamięć nie myli – odparł i podszedł bliżej – więc nie rozumiem co to miało być, do cholery? – zapytał z furią.
- Dlaczego czepiasz się mnie skoro sam nie jesteś wcale lepszy? – zapytała a samotna łza spłynęła jej po policzku. Ray patrzył na nią zdezorientowany – obściskiwałeś się na oczach wszystkich ze swoją byłą i do mnie masz jakiekolwiek pretensje?
- Ale się z nią nie całowałem na oczach całej mojej rodziny – warknął patrząc jej w oczy – nikt nie będzie przyprawiał mi rogów – dodał. Serina prychnęła i przeczesała włosy palcami.
- Przecież my nawet nie jesteśmy prawdziwą parą Ray – rzuciła z bólem w głosie – robisz mi sceny zazdrości jakbym była twoją własnością – powiedziała przez łzy. Collins podszedł do niej i spojrzał jej głęboko w oczy.
- W tej chwili uchodzisz za moją kobietę i żaden facet nie ma prawa bezkarnie się do ciebie dobierać, rozumiesz? Każdemu przywalę w gębę jeśli będzie trzeba – ostrzegł.
- Co to ma być Ray? – zapytała marszcząc brwi – groźba, ostrzeżenie? – pokręciła głową – to wszystko to był cholerny błąd! To wszystko nie powinno było się zadziać, Ray – powiedziała patrząc na niego – nic nas nie łączy. Zupełnie nic – dodała ciszej. Ray podszedł do niej i ujął jej podbródek zmuszając by na niego spojrzała.
- Tak uważasz? – zapytał a jego oczy błysnęły niebezpiecznie. Pochylił się i spojrzał na jej rozchylone usta – co jeśli się mylisz, Serina? – zapytał i spojrzał jej w oczy.
- Układ był prosty Ray – powiedziała i odsunęła się od niego powoli patrząc mu w oczy – ale chyba oboje się pomyliliśmy. Już raz żyłam w związku w którym zazdrość grała pierwsze skrzypce, po raz kolejny nie chce tego przychodzić, tym bardziej jeśli, tak jak w naszym przypadku, nic nas nie łączy. Ani ty ani ja nie chcieliśmy się wiązać. Mieliśmy poudawać przed twoją rodziną, ale to był błąd. Nie chce tego wszystkiego, Ray – powiedziała a głos jej się załamał - to nie ma sensu – pokręciła głową – cała ta zabawa wymknęła nam się spod kontroli i to mnie przeraża. Zakończmy to teraz – powiedziała błagalnym głosem. Ray patrzył na nią w milczeniu. Po chwili skinął głową.
- Masz rację – odparł odwracając wzrok – to nie ma najmniejszego sensu. Jesteśmy wolnymi ludźmi i tak powinno pozostać. Każde z nas powinno pójść w swoją stronę – dodał. Serina skinęła głową. A po jej policzku popłynęły łzy. Nie wiedziała czego właściwie się spodziewała. Być może chciała, żeby zaprzeczył. Żeby zrobił cokolwiek.
- Żegnaj Ray – wyszeptała po czym odwróciła się i ruszyła przed siebie.
- Ray! Co ty wyprawiasz? – zapytała Allison stając obok brata. Ray jednak nie powiedział słowa, jedynie odwrócił wzrok i przeczesał włosy palcami. Dziewczyna spojrzała przed siebie na oddalającą się Serinę – jesteś idiotą – warknęła i pobiegła przed siebie - Serina! Zaczekaj, proszę – zawołała. Dziewczyna przystanęła, ale nawet się nie odwróciła – co stu się stało? – zapytała a kiedy spojrzała na płaczącą Serinę, nie wiedziała co ma właściwie powiedzieć.
- Przykro mi, muszę wyjechać. Muszę wrócić do domu – odparła Serina i znów ruszyła przed siebie. Allison pokręciła głowa i złapała Serinę za dłoń.
- Chodź odwiozę Cię, żebyś zabrała rzeczy – zaproponowała. Serina skinęła jedynie głową i obje ruszyły do samochodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:03:07 06-10-12    Temat postu:

Ożesz w mordę... dlaczego im to robisz, co? Przecież tak nie można ;P Oboje są o siebie zazdrośni i chyba niewiele brakowało, by w końcu sobie wyznali co naprawdę czują, ale zamiast kroku do przodu, zrobili pięć kroków w tył A w ogóle to Ray zachował się jak palant, jak nie Ray. Najpierw obściskuje się ze swoją eks, potem robi jakąś scenę zazdrości, wali jakiś tandenty tekst o doprawianiu rogów, bo jego wielka męska duma została urażona, a potem... potem zamiast ją zatrzymać i w końcu wyznać prawdę, to on jej pozwolił odejść
A ta jego była, to mam wrażenie, że jest kuzynką Jacka i to ona wychodzi za mąż.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:22:59 06-10-12    Temat postu:

No Aga a który zakochany facet, który nie chce się do tego przyznać, zachowuje się normalnie???
Ray zachował się tak a nie inaczej, bo podobnie jak Serina nie umie sobie poradzić z tym co czuje. A gadka o przyprawianiu rogów jest tandetna, wiem, ale najlepszą obroną jest atak, wiec co bidny miał zrobić?
Cóż oboje są zagubieni, więc może im wybaczysz co?
A jeśli chodzi o byłą Ray'a to nie jest to akurat postać warta uwagi. Kogoś wcisnąć tu musiałam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:51:47 06-10-12    Temat postu:

Wiem to wszystko, ale to nie zmienia faktu, że mnie Ray wkurzył i już ;P
Ciągle liczę na happy end więc wszystko im wybaczę.
A była Raya - cóż tak mi się tylko nasunęło, bo sama bym to rozwiązała w taki sposób ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:09:26 06-10-12    Temat postu:

Szczerze powiem, to zastanawiałam się nad tym, żeby ten wątek w ten sposób rozwinąć, ale koniec końców stwierdziłam, że to nie ma najmniejszego sensu i nic tak na dobrą sprawę nie wnosi
A jeśli chodzi o wkurzanie, to jeśli Ciebie wkurzył Ray to pomyśl sobie teraz co zrobi z nim Greta??? ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:29:56 06-10-12    Temat postu:

Greta jest tu chyba jedyną osobą, która jest w stanie przmówić mu do rozumu. I jakiejkolwiek metody by nie wybrała, jestem z nią, bo wiem, że będzie skuteczna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:56:22 06-10-12    Temat postu:

szczerze... uśmiechnęłam się na wspomnienie Grety i tego co teraz zrobi z Rayem
Ale należy mu się
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:47:47 06-10-12    Temat postu:

Należy, czy nie należy zobaczymy co na to wszystko seniorka Collins. Faktycznie Greta jest tu jedyną osobą która przede wszystkim wprost powie co myśli o swoim wnuku i jego postępowaniu, ale to czy coś jej słowa dadzą to się okaże
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:56:48 06-10-12    Temat postu:

No jak ona z tym sobie nie poradzi, to ja nie wiem kto inny mógłby temu sprostać ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:38:35 06-10-12    Temat postu:

W sumie masz rację, ale ja nic nie mogę powiedzieć milczę jak grób i nie będę spoilerować
Historię mam już napisaną do końca łącznie z epilogiem i sama się sobie dziwię, że tak szybko mi poszło dopięcie tego do końca Przed nami jeszcze z jakieś +/- 5 odcinków i wszystko się wyjaśni, albo i nie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:53:43 06-10-12    Temat postu:

Dobrze, dobrze, nic nie mów, wolę się sama przekonać.
I jak tak dobrze Ci idzie, to może pójdź za ciosem i zacznij już pisanie tej drugiej części W końcu trzeba kuć żelazo, póki gorące, nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:07:26 06-10-12    Temat postu:

Czy ja wiem ?? Może to i faktycznie dobry pomysł, ale chyba na razie odpocznę, żebym nie miała zmęczenia materiału. Poza tym na tą chwilę skupiam się na zakończeniu "Odzyskam Cię..." co wcale nie jest takie proste jak zakończenie tej historii. A poza tym mam nowy pomysł, który planuje wrzucić po zakończeniu obu produkcji i muszę napisać trochę odcinków do przodu, ogólny zarys całej historii, żebym wiedziała czego mam się trzymać.
A teraz skoro i tak już napisałam to wszystko do końca to wrzucam kolejny odcinek, bo i tak nie ma na co czekać
Mam nadzieję, że się spodoba

ODCINEK 26

- Bardzo dziękuję za dzisiejszy wieczór – powiedziała Kaile wyjmując klucze z torebki.
- To ja dziękuję, że zgodziłaś się pójść ze mną – odparł Sean uśmiechając się – a swoją drogą – podjął po chwili – nie wiedziałem, że tak dobrze grasz w pokera – zauważył. Kaile uśmiechnęła się i otworzyła drzwi po czym spojrzała mu w oczy.
- Mam wiele ukrytych talentów – odparła i mrugnęła do niego. Sean uśmiechnął się i wyciągnął dłoń by założyć jej włosy za ucho.
- Domyślam się – powiedział cicho patrząc jej w oczy. Dziewczyna zarumieniła się delikatnie i przygryzła dolną wargę.
- Wejdziesz? –zapytała cicho i spojrzała mu w oczy. Sean przez chwilę milczał przyglądając się jej uważnie. W końcu skinął głową. Kaile otworzyła drzwi i weszła do środka od razu kierując się do kuchni. W tej samej chwili przy jej nogach pojawił się Nero. Kucnęła i pogłaskała go uśmiechając się promiennie – stęskniłeś się? – zapytała. Nero polizał jej dłoń i zaczął machać ogonem. Sean stanął w progu kuchni i krzyżując ręce na piersi oparł się o framugę i przyglądał całej tej scenie – chodź dam ci coś do jedzenia – powiedziała do psa i ku jego zadowoleniu wyjęła z szafki suchą psią karmę i nasypała mu do miski. Później wymieniła wodę w drugiej misce i podrapała go za uszami.
- Chcesz się czegoś napić? – zapytała patrząc na Seana. Ten tylko pokręcił przecząco głową – dlaczego nic nie mówisz? – zapytała podchodząc do niego. Sean położył jej dłoń na biodrze i założył włosy za ucho.
- Zastanawiam się – odparł po chwili patrząc na nią z uśmiechem na twarzy.
- Nad czym? – zapytała zaciekawiona. Sean pogładził ją po policzku taksując jej twarz intensywnym i błyszczącym spojrzeniem.
- Jak wyglądało moje życie bez ciebie – powiedział. Kaile uśmiechnęła się i spuściła wzrok ukrywając go pod wachlarzem gęstych rzęs.
- I?
- I nie wiem jak to możliwe, że poznałem cie tak późno – uśmiechnął się – nie wyobrażam sobie, żeby w moim życiu cokolwiek miałoby teraz wyglądać inaczej – wyznał szczerze i ujął jej twarz w obje dłonie – a już zwłaszcza bez ciebie – dodał i spojrzał na jej rozchylone wargi. Uśmiechnął się łagodnie po czym pochylił sie i złożył na jej ustach delikatny pocałunek, który przerodził się w bardziej namiętny i gorący. Drażnił językiem podniebienie i delikatnie skubał wargi. Po chwili oderwał się od niej i spojrzał jej w oczy jakby szukając przyzwolenia na to by posunąć się dalej. Nie chciał jej pośpieszać, ani naciskać, ale widząc w jej oczach miłość był pewien tego, że ta kobieta już należy do niego. Niepewnie sięgnął do guzików jej sweterka i znów spojrzał w oczy. Patrzyła na niego z miłością i ufnością, nie potrzebował więcej. Powoli zaczął rozpinać guziczki a po chwili zbędne ubranie wylądowało na podłodze u ich stóp. Kaile nie zastanawiając się dłużej to samo uczyniła z jego koszulą. Kiedy stał przed nią na wpół nagi spojrzała mu w oczy. Z każdym dniem docierało do niej, że Sean jest inny niż faceci których do tej pory spotykała w swoim życiu. Był uosobieniem tego, czego pragnęła. Uśmiechnęła się do niego po czym pochyliła się i obsypała pocałunkami jego tors. Sean ujął jej twarz w obje dłonie i pocałował namiętnie badając każdy najmniejszy fragment jej ust. Kaile oderwała się od niego i patrząc mu w oczy chwyciła jego dłoń i bez słowa poprowadziła w kierunku sypialni….

***
- Możesz nam wyjaśnić synu co się właściwie wydarzyło? – zapytał Richard stając przed siedzącym na kanapie Ray’em. Chłopak potarł czoło i pochylił się do przodu wspierając łokcie o kolana.
- Co chcecie usłyszeć? – zapytał i uniósł udręczony wzrok na ojca.
- Może prawdę? – zapytała Scarlet – pokłóciliście się?
- A jakie to ma teraz znaczenie? – warknął raczej sam do siebie niż do rodziców – Serina wyjechała i ja powinienem zrobić to samo – stwierdził.
- Chcielibyśmy tylko zrozumieć Ray – odparła Scarlet patrząc na syna smutnymi oczami.
- Jak wy możecie zrozumieć jak ja sam tego nie rozumiem? – zapytał z histerycznym śmiechem. Kiedy rodzice i rodzeństwo patrzyli na niego nie rozumiejąc zupełnie o czym mówi podjął po chwili - chcecie wiedzieć, czy rozstaliśmy się z Seriną? Nie, bo nigdy nie byliśmy razem! – warknął patrząc po kolei na członków swojej rodziny – poznałem Serinę kilka tygodniu temu podczas Sylwestra, później spotkaliśmy się w pracy. Nie miała gdzie się podziać, wiec zaproponowałem, żeby zamieszkała u mnie. Byliśmy dla siebie przyjaciółmi do łóżka – powiedział bez skrupułów – do momentu aż przyjechała Greta i wzięła Serinę za moją dziewczynę. Postanowiliśmy zagrać to co moja kochana babka chciała zobaczyć.
- Wiec to teraz wszystko moja wina? – zapytała Greta patrząc na wnuka wściekła – najlepiej zwalić winę na kogoś.
- Uspokójcie się – poprosił Richard przeczesując włosy palcami. Usiadł na fotelu obok żony i nie wiedział co właściwie ma powiedzieć. Zaskoczyło go to co usłyszał od syna. Nie spodziewał się zupełnie- chcesz mi powiedzieć, że ten wasz związek to bujda? – zapytał patrząc na syna wyczekująco. Ray przymknął oczy i skinął głową.
- Ray….. – Scarlet wstała z fotela i usiadła obok syna – nie wiem co się między wami wydarzyło, ani jak to naprawdę wszystko wygląda. Wiem jak ja to widziałam - powiedziała a kiedy Ray na nią nie spojrzał ujęła jego podbródek i zmusiła by spojrzał jej w oczy, tak jak to robiła kiedy był dzieckiem – znam cie doskonale. Tak jak każde moje dziecko. Nie odszukasz mnie i nie powiesz mi, że nic nie czujesz do Seriny, tak samo jak ona nic nie czuje do ciebie. Przecież to widać – uśmiechnęła się. Ray pokręcił głową z rezygnacją.
- Co widać mamo? – zapytał udręczonym wzrokiem – oboje nie chcemy się wiązać, układ był między nami prosty….
- Ale jednak coś się nie udało, prawda? Stało się coś, że ten układ przestał być taki prosty – powiedziała pewna tego co mówi – widziałam synu jak na nią patrzysz, jak ona się zachowywała kiedy przy niej byłeś. Tego nie da się zagrać, rozumiesz?
- Mamo to nie ma już znaczenia. Tak jest lepiej dla nas obojga. Skomplikowaliśmy sobie tylko życie – stwierdził i wstał wkładając ręce w kieszenie spodni.
- Tak, teraz najłatwiej odpuścić. Spieprzyłeś sprawę i nic nie zamierzasz z tym zrobić, prawda? – zapytała Greta i stanęła przed nim. Jej oczy ciskały piorunami – jesteś idiotą. Tak, jestem twoją babką i może nie powinnam tak mówić, ale mówię. Straciłeś właśnie najwspanialszą dziewczynę pod słońcem tylko dlatego, że pozwoliłeś jej odejść – dodała wściekła. Ray potarł czoło zmęczony całym dzisiejszym dniem.
- Babciu…. –jęknął
- Nie mów mi, że nic nie wiem, bo wiem więcej od ciebie. Wystarczyło je powiedzieć co czujesz – stwierdziła. Ray pokręciła głową i zaśmiał się cynicznie.
- Mylisz się. Serina wyraźnie mi powiedziała, że nie chce związków i mnie – warknął patrząc jej prosto w oczy.
- A co ci miała powiedzieć, skoro ty sam, uchodzący za Casanovę, nie powiedziałeś jej, że jest dla ciebie ważna? Zachowała się jak każda kobieta, która chce zachować twarz. Odeszła. – powiedziała z grymasem niezadowolenia na twarzy.
- Ona też ze mną nie porozmawiała – odparł nie dając za wygraną.
- Nie wiem po kim ty jesteś taki uparty – warknęła wściekła i wyminęła go – mam nadzieję, że nie po mnie, bo jeśli tak to kiedy spotkasz ją za kilka lat, może być już za późno na cokolwiek – dodała jeszcze i wyszła z salonu. Ray odprowadził babkę wzrokiem i odetchnął głęboko podchodząc do okna. Scarlet i Richard razem z resztą rodziny, która tylko przysłuchiwała się rozmowie, wyszli z salonu zostawiając Ray’a samego.

***
Serina od godziny jechała miejskim autobusem wpatrując się nieobecnym wzrokiem w okno. Przed oczami migały jej pawilony z centrum Miami, które tak często odwiedzała. Sama albo z Ray’em. Kluby, bary, kawiarnie w których kupowali poranną kawę, nawet zwykłe sklepy, w których robili zakupy na wspólne wieczory w domu. A teraz? Teraz nie było już nic. Nigdy by się nie spodziewała, że tak naprawdę się zakocha. I to w facecie który podobnie jak ona wcale tego nie chce. Mieli podobne podejście do życia. Chcieli tego samego. Przecież rozumieli się nawzajem. Co się więc zmieniło? Co się stało, że ona Serina Milano pokochała w momencie w którym nie chciała się zakochać i w facecie w którym nie powinna. Wszystko się pochrzaniło. Wszystko było nie tak jak oboje tego chcieli. Przeczesała włosy palcami. Pragnęła, żeby ktoś ją przytulił i powiedział, że zrobiła słusznie. Że podjęła najlepszą decyzję jaką mogła podjąć. Ale ona sama nie była wcale tego taka pewna. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Nikt nie powiedział jej jak ma postąpić. Bolało. Tak bardzo bolało ją to że zostawiła Ray’a i to, że nie zareagował. Może właśnie powinna się cieszyć. Wiedziała, że gdyby jej dotknął i poprosił by z nim została, zrobiłaby to. Była silna, potrafiła sobie poradzić z wieloma sprawami, ale jeśli chodziło o Ray’a nie potrafiła. Pomagała każdemu jak umiała najlepiej, ale sobie nie była w stanie pomóc. Nie wiedziała już co robić. Westchnęła i zebrała swoje rzeczy z siedzenia obok po czym skierowała się do wyjścia. Wysiadła z autobusu i rozejrzała się dookoła. Dawno tu nie była, ale to było jedyne miejsce które mogła nazwać domem. Spędziła tu kilka lat swojego życia. Może nie należały do najszczęśliwszych, ale przynajmniej miała obok siebie człowieka, który ją kochał. Otarła wierzchem dłoni łzy, które spłynęły jej po policzku i ruszyła przed siebie. Niepewnie weszła do budynku i od razu skierowała się na piętro. Stanęła przed drzwiami i oparła się ramieniem o framugę. Odetchnęła głęboko i zapukała. Po chwili usłyszała kroki po drugiej stronie i drzwi się otworzyły.
- Serina? – Alex był zaskoczony widokiem siostry. Zerknął na torbę, która leżała u jej stóp, a później znów na dziewczynę. Schylił się i sięgnął po bagaż, po czym skinął Serinie, by weszła do środka. Nie zadawał żadnych pytań, za co dziewczyna była mu wdzięczna.

***
Ray wszedł do mieszkania i rzucił torbę na podłogę w przedpokoju, a klucze gdzieś na komodę. Zdjął kurtkę i położył ją na fotelu. Odkąd wsiadł do samochodu Michaela nie mógł przestać myśleć o dzisiejszym wieczorze o tym co się wydarzyło pomiędzy nim i Seriną podczas całego tego pobytu w Palm Beach. Gdyby wiedział jak to się potoczy, to by się dwa razy zastanowił, zanim by zaczął całą tą zabawę. Ale jeśli miał być szczery nie żałował żadnej chwili spędzonej z Seriną. Im dłużej ją znał i im więcej z nią przebywał tym bardziej był nią zauroczony. Choć nie chciał się do tego przyznać, ani przed rodziną ani przed sobą przepadł całkowicie, zakochał się w Serinie i to okazało się jego największym przekleństwem. Podszedł do okna i wyjął z nocnej szafki paczkę papierosów. Wyjął jednego i odpalił. Pierwszy raz nie wiedział jak ma się zachować w stosunku do kobiety. Może gdyby nie chodziło o Serinę wiedziałby co zrobić. To ona była jego zgubą. Pragnął jej i nie mógł dłużej wypierać tego z głowy i z serca. Nie wiedział tylko jak ma postąpić. Co powinien zrobić, żeby jej nie wystraszyć i skłonić by zechciała z nim porozmawiać. Może babka miała rację. Nie spróbował i dlatego nie wiedział, czy jeśli powiedziałby Serinie prawdę to by go odrzuciła. Stchórzył. Okazał się cholernym tchórzem a nie prawdziwym facetem. Ale teraz mogło być już za późno. Westchnął i zaciągnął się papierosem. Po mistrzowsku spieprzył swoje życie. Miał pretensje do babki, a to nie jej wina, że cała sytuacja na jego własne życzenie, tak się poplątała. Tęsknił za Seriną. Mógł wypierać myśli o niej z głowy, ale kiedy najmniej się tego spodziewał wszystko wracało ze zdwojoną siłą. Chciał ją mieć blisko siebie. Tak jak przez ostatnie kilka tygodni. Zaciągnął się papierosem. Spodobało mu się to, że w jego życiu nie było już tak szaro. Nie chciał uganiać się na kobietami. Przestało go to bawić. Odkąd poznał Serinę liczyła się dla niego tylko ona. Przerażało go to i cieszyło jednocześnie. Nie wiedział tylko co ona czuła do niego. Może nie była z nim do końca szczera podczas ich ostatniej rozmowy. Może bała się tak samo jak on. Musiał dać jej czas. Miał tylko nadzieję, że to coś da. Trudno w tej chwili było mu wyobrazić sobie życie w którym nie byłoby Seriny. Ale to nie zależało jedynie od niego.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 22:09:20 06-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następny
Strona 9 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin