Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Gra w miłość - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:27:58 30-08-12    Temat postu:

Cieszę się, że masz takie zdanie o Serinie W sumie jej bohaterka miała taka trochę być. Szalona, niezależna, ale jednocześnie z wielkim serduszkiem
Co do ciąży, dziecka, Alexa itp. to nic nie powiem Milczę jak grób, wszystko wyjdzie w praniu

A pan w sygnaturce to Jesse Williams. Widziałam go kiedyś w "Stowarzyszeniu Wędrujących Dżinsów 2" i właśnie te jego oczyska sprawiły, że nie mogłam go tu nie wziąć, jako brata Seriny. Pasował mi idealnie, zwłaszcza, że Adriana Lima ma również błękitne oczy :p
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:35:49 30-08-12    Temat postu:

Rzeczywiście Jesse pasuje idealnie - nie omieszkam kiedyś pożyczyć go sobie^^ chociaż jeszcze nie wiem do czego i kiedy, ale nazwisko na pewno zapamiętam ;D
A Serinia udała Ci się świetnie - odbieram ją dokładnie tak, jak napisałaś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:28:08 31-08-12    Temat postu:

Nadrobiłam odcinki

Niespodzianka udała się znakomicie. Wzruszenie Seriny bezcenne Ray stanął na wysokości zadania Między tą dwójką już wyczuwam miłość. Czuć ją na kilometr, a oni sami mimo iż są w jej centrum tego nie dostrzegają... Eh... Ale myślę, że to kwestia czasu.
Jesse Williams, to super wybór. Lubię tego aktora, bo całkiem fajnie gra w Grey's Anatomy.
Ale nam zafundowałaś bombę z Alex'em i Allison, Najwyraźniej, to on jest ojcem jej dziecka.
Żeby tylko ta sytuacja nie poróźniła Seriny i Ray'a.

Kaile i Sean to świetna para. Bardzo do siebie pasują
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:28:28 01-09-12    Temat postu:

Jestem i ja - wierząc głęboko, że tym razem nie narobię sobie takich zaległości. Zaserwowałaś nam trzy fantastyczne odcinki, z których każdy był coraz to lepszy od poprzedniego. Ale jak to mam już w zwyczaju, swój komentarz zacznę od ostatniego, bo okazał się być fantastyczny, i kompletnie zaskakujący. Główną atrakcją przyjęcia urodzinowego Seriny miało być bowiem pojawienie się jej brata. Jedynej osoby z rodziny, która jej pozostała, a za którą zawsze tak usilnie tęskniła. Jak zostało przedstawione, z wzajemnością. Alex do samego końca nie zdawał sobie chyba sprawy, jak silne i piękne relacje łączą go jednak w duszy z siostrą. Dlatego tak bardzo cieszy mnie ich spotkanie, które mam nadzieję nie będzie pierwszym i ostatnim. Zasłużyli bowiem na to, by móc być blisko siebie i zawsze móc na sobie polegać. Szczególnie teraz, gdy...No właśnie, gdy mężczyzną, który skrzywdził Allison i jednocześnie przyczynił się do jej ciąży, jest właśnie Alex. Uhh, jak ja uwielbiam tak zagmatwane, emocjonujące historie Równie bardzo widzi mi się duet Sean&Kaile. Ich wątek jest taki uroczy, słodki, czasami rzekłabym nawet, że niewinny. Oboje są niezwykle ostrożni w relacjach z drugą osobą, ale nawet taka postawa nie uchroniła ich przed uczuciem, które ich połączyło. A już scena w rezerwacie, przy tym rozczulająco biednym tygrysie, momentalnie mnie oczarowała

P.S. Podobnie, jak Aga, cenię sobie Twój fantastyczny dar do budowania relacji między bohaterami. Tutaj nie ma podziału na lepszych i gorszych. Wszyscy są bowiem cudowni i równie interesujący
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:31:41 01-09-12    Temat postu:

Dzięki, że zajrzałaś madoka
Cieszę się, że moje opowiadanie spotyka się z tak pochlebnymi opiniami. Postaram się, żeby do samego końca było interesująco co z tego wyjdzie, się okaże, a teraz zapraszam na kolejny odcinek

ODCINEK 20

- Jesteś szczęśliwa? – zapytał Alex kiedy razem z Seriną stali na tarasie obserwując rodzinę Ray’a, która śmiała się i rozmawiała przy stole razem z Seanem i Kaile.
- Jestem – przyznała i uśmiechnęła się do siebie – jestem szczęśliwa, bo jesteś tu dzisiaj ze mną.
- Nie codzień moja siostra kończy dwadzieścia pięć lat – powiedział siląc się na uśmiech. Serina była mu za to wdzięczna. Od dawna nie rozmawiali ze sobą tak jak kiedyś, gdy byli dziećmi. Brat się od niej oddalił, mimo iż starał się z całych sił nigdy nie sprawić jej bólu. Serina wiedziała, że bardzo ją kocha, a mimo to nie chciał nigdy jej powiedzieć co się dzieje. Teraz Serina nie zamierzała roztrząsać tej kwestii, wiedziała jednak, że przyjdzie taki moment kiedy będą musieli o tym porozmawiać i wtedy nie zamierzała się poddać, dopóki nie wytłumaczy jej swojego zachowania.
- Dziękuję, że tu przyjechałeś – powiedziała i spuściła wzrok. Alex podszedł do niej i ujął jej podbródek unosząc go ku sobie.
- Jesteś moją siostrą Serina. Kocham cie całym sercem – powiedział szczerze, a jego oczy zaszkliły się od łez – nigdy nie myśl inaczej, proszę – powiedział błagalnym głosem – zrobię dla ciebie wszystko – dodał i przytulił ją do siebie zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.
- Wiem Alex – wyszeptała – ja ciebie również kocham – uśmiechnęła się kiedy kciukiem otarł słoną kroplę spływającą jej po policzku. Nie pamiętała kiedy ostatnio brat odnosił się do niej z taką czułością i pragnęła z całego serca by to się nigdy nie zmieniło. Była jednak realistką. Takie chwile jak ta były rzadkością w ich relacjach i bardzo szybko się kończyły, po to tylko by Alex na powrót zamknął się w sobie.
- A ten Collins? – zapytał w końcu zerkając w stronę Ray’a. Serina uniosła pytająco brew i uśmiechnęła się.
- Czy to przesłuchanie starszego brata? – zażartowała. Alex spuścił wzrok i milczał.
- Nie chce byś cierpiała – odparł patrząc jej głęboko w oczy – to ostatnia rzecz jakiej pragnął bym dla ciebie. Nawet jeśli sam nie raz sprawiam ci ból – dodał ciszej. Serina położyła mu dłoń na ramieniu.
- Nie mów tak – poprosiła – Ray jest….. – zawahała się na moment i spojrzała na niego w momencie kiedy i on odnalazł ją wzrokiem. No właśnie kim był dla niej Ray? Sama zaczynała się nad tym zastanawiać, a to nie wróżyło niczego dobrego. Pokręciła głową – to przyjaciel – odparła po chwili. Alex przyjrzał jej uważnie bez słowa.
- Jeśli cie skrzywdzi to skopie mu tyłek – powiedział poważnie. Serina ujęła jego dłoń i mocno ścisnęła.
- Wiem braciszku – uśmiechnęła się do niego – chodź do stołu. Wszyscy czekają – poprosiła. Alex skinął głową.
- Zaraz przyjdę. Muszę skoczyć do samochodu po telefon – odparł. Serina uśmiechnęła się w odpowiedzi i zeszła schodami do ogrodu. Alex odprowadził ją wzrokiem i wszedł do domu kierując się do wyjścia. Po drodze rozejrzał się dookoła podziwiając wspaniałą architekturę tego domu i jego wystrój. Widać w nim było rękę pań Collins. Tak jak kiedyś było w jego rodzinnym domu. Będąc nastolatkiem nie potrafił tego docenić. Nie wiedział w tym niczego niezwykłego. Mnóstwo tanich bibelotów, poduszeczek, wazonów, dywaników, ramek ze zdjęciami, pamiątek z wakacji. W ich domu było tego mnóstwo, bo mama zawsze lubiła kolekcjonować tego typu rzeczy. Twierdziła, że nadają domowi charakteru i sprawiają, że jest przytulniejszy. Teraz Alex wiedział, że miała rację. W jego mieszkaniu, nie było tego wszystkiego. Surowe ściany, meble. Minimum wszystkiego. Nie czuł się tam dobrze, ale nie miał wyjścia. Westchnął i wyszedł na podjazd. Otworzył drzwi samochodu od strony kierowcy i wsiadł sięgając do schowka po komórkę. Zerknął na wyświetlacz, ale uśmiechnął się kwaśno kiedy nie było żadnego połączenia. Czego się spodziewał. Wysiadł i zatrzasnął drzwi. Wtedy dostrzegł jak Allison wraca z jakiegoś spaceru. Objęła się ramionami a delikatny wiatr rozwiał jej miękkie włosy. Taką właśnie ją zapamiętał. Pogrążoną w myślach, delikatną i kruchą. Tylko, że kiedyś się uśmiechała. Mijając jego samochód spojrzała na niego i przystanęła. Nawet jeśli była zaskoczona jego obecnością tu, to nie dała tego po sobie poznać. Alex wpatrywał się w nią świdrującym spojrzeniem. Dziewczyna odwróciła wzrok, bo dłużej nie była w stanie wytrzymać tych jego wbitych w nią smutnych oczu.
- Więc Serina jest twoją siostrą – odezwała się pierwsza.
- Tak – odparł krótko. Allison zaśmiała się nerwowo w odpowiedzi.
- Na nic więcej cie nie stać? – zapytała unosząc wściekłe i zaszklone spojrzenie.
- A co mam ci powiedzieć? – zapytał patrząc na nią surowym wzrokiem – wydaje mi się, że wszystko co miałem do powiedzenia już powiedziałem – rzucił i ruszył w kierunku domu. Allison nie miała jednak zamiaru dać za wygraną. Złapała go za ramię i odwróciła ku sobie.
- Tak ci się wydaje? – warknęła a po jej policzku spłynęła samotna łza. Alex spojrzał na nią i to był błąd. Czuł jak jego serce pęka na pół. Zacisnął szczęki, aż miesień na policzku zaczął mu drgać. Nie chciał tego, ale nie miał wyjścia. Nie mógł z nią być, choć pragnął tego z całego serca. Nie chciał jej skrzywdzić, a tak by się stało gdyby pozwolił jej się do siebie zbliżyć bardziej. I tak sprawy zaszły za daleko. Nie powinien na to pozwolić, ale zależało mu na niej.
- Alli …. – westchnął.
- Gdybyś wiedział jak ja cie nienawidzę – warknęła ocierając wierzchem dłoni mokre od łez policzki – zniszczyłeś mi życie draniu – dodała. Alex spojrzał jej w oczy. Bolało go bardzo to jak o nim myśli, ale to było najlepsze dla niej. Wolał żeby go nienawidziła. Tylko w ten sposób będzie jej łatwiej – powiedz coś do cholery jasnej! – krzyknęła patrząc na niego.
- Co tu się dzieje? – oboje usłyszeli zatroskany głos Seriny. Zeszła ze schodów i podeszła do kłócącej się pary – Alli? – ponagliła, ale dziewczyna odwróciła wzrok. Spojrzała na brata. Wzrok wbił w jakiś mało znaczący punkt przed sobą – Alex?
- Lepiej będzie jak już pojadę – wyrzucił z siebie i spojrzał na nią przepraszająco – wybacz mi proszę – powiedział i pocałował ją w czoło po czym bez słowa odszedł. Wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon. Serina przez chwilę wpatrywała się w auto brata, a później przeniosła wzrok na zapłakaną Allison, która nie ruszyła się z miejsca. Wtedy właśnie wszystko zrozumiała. Wszystko zaczęło układać jej się w logiczną całość.
- Boże….. – powiedziała cicho – to mój brat prawda? To mój brat jest tym facetem, który cie zostawił i który jest ojcem twojego dziecka - bardziej stwierdziła niż zapytała. Allison spojrzała jej w oczy – nie powiedziałaś mu? – zapytała. Allison pokręciła przecząco głową.
- Nie mogłam – wyszeptała – nie mów mu proszę – poprosiła ujmując dłonie Seriny i patrząc jej błagalnie w oczy.
- Alli on powinien wiedzieć – odparła stanowczo.
- Wiem. Powiem mu, ale zrobię to sama jak będę gotowa. Obiecuję – odparła. Serina przez chwilę wpatrywała się w nią analizując jej słowa. Wiedziała, że jest nielojalna wobec brata, ale szanowała również decyzję Allison. Powinni to załatwić między sobą, a ona nie powinna się mieszać. Mogła tylko czekać. Powoli skinęła głową. Allison uśmiechnęła się niepewnie. Po czym bez słowa ruszyła do domu. Wtedy poczuła jak nogi się pod nią uginają, a przed oczami zrobiło się czarno. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć upadła na podjazd.
- Allison! – Serina w mgnieniu oka znalazła się przy niej – Alli ocknij się. Cholera! – warknęła. Wtedy usłyszała jak ze schodów zbiega Ray. Bez zastanowienia sięgnął po telefon i wykręcił numer pogotowia zanim Serina zdążyła cokolwiek powiedzieć.

***
- Dlaczego nic nam nie powiedziałaś kochanie? – zapytała Scarlet siadając na łóżku przy córce kiedy lekarz wyszedł.
- Bałam się – przyznała dziewczyna miąc prześcieradło w palcach, jakby to miało jej w czymkolwiek pomóc.
- Kochanie czego się bałaś? – zapytał Richard siadając po drugiej stronie łóżka. Ujął córkę za dłoń i uśmiechnął się do niej ciepło.
- Zawsze byłam tą najrozsądniejszą i najbardziej odpowiedzialną. Nigdy nie musieliście się o mnie martwić. Pokładaliście we mnie nadzieje, a ja…. – zawiesiła na chwilę głos. Scarlet ujęła jej podbródek i uniosła ku sobie zmuszając by spojrzała jej w oczy – a ja was zawiodłam – wyszeptała.
- Allison jak możesz w ogóle tak mówić? – zapytała wpatrując się w córkę matczynym czułym spojrzeniem – kochanie, przecież dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogła ci się trafić. Nie wolno ci jej żałować. A my będziemy się cieszyć z kolejnego wnuka – powiedziała po czym pochyliła się i pocałowała córkę w czoło – nie zostaniesz sama, a my na pewno ci pomożemy – odparła głaszcząc dziewczynę po włosach.
- Poza tym nie zawsze wszystko musi iść zgodnie z planem: ślub, mieszkanie i dopiero dziecko – uśmiechnął się Richard wyliczając. Pochylił się do przodu patrząc córce w oczy – czasy twojej babki się skończyły – mrugnął do niej sprawiając, że parsknęła śmiechem ocierając mokre od łez policzki.
- Dziękuję wam – powiedziała cicho Allison i przytuliła matkę.
- Alli a co z ojcem dziecka? – zapytała po chwili Scarlet. Wiedziała, że tego pytania córka bardzo się obawia, ale musiała wiedzieć. Dziewczyna spuściła wzrok i przygryzła dolną wargę.
- O niczym nie wie – wyznała i uniosła wzrok niepewnie patrząc na rodziców – zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży rozstaliśmy się – dodała szczerze. Richard westchnął.
- Zamierzasz mu powiedzieć? – zapytał? Allison bez słowa skinęła głową – czy on…… - zaczął Richard zaciskając zęby. Allison przyjrzała mu się uważnie. Mężczyzna uniósł wzrok – czy on cie skrzywdził w jakikolwiek sposób? – zapytał poważnie. Allison doskonale znała swojego ojca. Wiedziała, że musi powiedzieć mu prawdę, inaczej nie odpuści i nie zadowoli się półsłówkami. Pokręciła głową.
- Nie tato. Nie skrzywdził mnie – odparła i odetchnęła głęboko – to bardzo skomplikowana sytuacja. Byliśmy ze sobą bardzo krótko, było wspaniale – powiedziała szczerze i spojrzała matce w oczy. Scarlet uśmiechnęła się i ujęła dłoń córki delikatnie ściskając.
- Ale? – ponaglił Richard
- On ma jakieś problemy i nie udało nam się, więc się rozstaliśmy. Nie miałam z nim żadnego kontaktu. A po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie miałam możliwości by o tym powiedzieć – wytłumaczyła. Richard zdaje się zaakceptował takie wytłumaczenie, bo jedynie skinął głową.
- Jakoś sobie z tym wszystkim poradzimy Alli – powiedziała Scarlet – razem damy sobie radę….

***
Ray przez dłuższy czas przysłuchiwał się rozmowie jaką toczyła Allison z rodzicami. Wiedział, że nie ma innej opcji, aby staruszkowie jej nie pomogli. Zawsze postępowali tak samo. Mogli się z czymś nie zgadzać, albo czegoś nie rozumieć, ale wspierali swoje dzieci najlepiej jak umieli. Kiedy miał pewność, że rozmowa zboczyła na właściwe tory i chcąc dać siostrze odrobinę prywatności uśmiechnął się do siebie i po cichu skierował się schodami na dół. Odkąd do Allison przyjechał lekarz, Ray nigdzie nie widział Seriny. Nie wiedział co się stało, ale nie był ślepy i zorientował się, że jej zachowanie ma wiele wspólnego z wizytą brata. Rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu dziewczyny, ale nigdzie jej nie było. Kiedy wyszedł na taras by zapytać rozmawiających Kaile, Seana i Vivi dostrzegł jak przyjaciółka Seriny skinęła mu głową w kierunku wyjścia. Uśmiechnął się do niej delikatnie i ruszył do drzwi. Kiedy je otworzył zobaczył, że dziewczyna samotnie siedzi na frontowych schodach i nieobecnym wzrokiem wpatruje się w coś przed sobą. Podszedł do niej i bez słowa usiadł obok. Przez dłuższą chwilę żadne nie powiedziało słowa. Ta kojąca cisza była potrzebna im obojgu.
- Dziękuję za wszystko Ray – odezwała się w końcu Serina. Spojrzała na chłopaka w momencie kiedy odwrócił wzrok w jej stronę. Uśmiechnął się delikatnie.
- Wiem, ile wizyta brata dla ciebie znaczy – wyznał i oparł dłonie na kolanach pochylając się do przodu - Wiem jak bardzo jego bliskość jest dla ciebie ważna. Tym bardziej tu – uniósł wzrok i spojrzał jej głęboko w oczy – w domu pełnym zżytej rodziny – dodał ciszej. Serina spojrzała na jego profil – kiedy cie tu zapraszałem nie zdawałem sobie sprawy ile może cie ta wizyta kosztować. Teraz wiem – wyszeptał.
- Ray…. – odezwała się cicho – ja naprawdę dobrze się czuje w twoim domu – wyznała i uśmiechnęła się ciepło – twoja rodzina jest kochana – dodała. Chłopak uśmiechnął się i ujął jej dłoń w swoją.
- Cieszę się – przyznał.
- Wiesz……zastanawiam się w jaki sposób udało wam się namówić Alexa, żeby tu przyjechał? – powiedziała i spojrzała Ray’owi w oczy z zaciekawieniem.
- To w większości zasługa Kaile. Mój był jedynie pomysł, więc gdyby nie twoja przyjaciółka nie wiem, czy niespodzianka w ogóle by się udała – przyznał i uśmiechnął się do niej – poza tym do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy Alex przyjedzie. Nie dał Kaile żadnej wiążącej odpowiedzi – Serina jedynie skinęła głową – ale widać, że brat cie kocha – odezwał się pewny tego co mówi. Serina spojrzała mu w oczy.
- Wiem – wyszeptała i odwróciła wzrok patrząc gdzieś przed siebie – boli mnie tylko to, że tak się ode mnie oddalił – wyznała i zamrugała kilkakrotnie odganiając wzbierające pod powiekami łzy – wszystko się zaczęło kiedy zginęli rodzice. Alex zamknął się w sobie. Mało mówił. Nie patrzył mi w oczy. Czasem słyszałam jak płakał w swoim pokoju – odetchnęła głęboko – wiem, że było mu ciężko, ale mnie również. A czasem czułam się tak jakbym została z tym wszystkim sama. Starał się być obok mnie, ale nie dopuszczał mnie do siebie. Nie chciał ze mną rozmawiać, a kiedy pytałam co się dzieje, kiedy błagałam by mi wyjaśnił po prostu chował się w swoim pokoju. Do tej pory nie wiem co takiego się stało, że mój brat z ciepłego i przebojowego chłopaka stał się zimnym i obojętnym człowiekiem – pokręciła głową i przeczesała włosy palcami.
- Musicie szczerze porozmawiać. Tylko wtedy oboje będziecie spokojniejsi – powiedział Ray i objął ją ramieniem przyciągając do siebie i całując w skroń.
- Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień kiedy Alex nie będzie się przede mną chował – westchnęła.
- Na pewno – odparł Ray i przytulił Serinę do siebie.
- Tylko on został mi na świecie – dodała niemal niesłyszalnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:48:53 01-09-12    Temat postu:

Wiedziałam, że ze spotkania Alexa i Alli nie wyniknie nic dobrego... Znaczy w sumie to wynikło - jej rodzina dowiedziała się o ciąży i wspiera ją. Na pewno jest jej teraz lżej, ale w miejsce rozwiązanego problemu pojawił się inny, czyli właśnie Alex. Myślę, że byłoby jej łatwiej, gdyby go ponownie nie spotkała. Widać, że uczucie jakim go obdarzyła nadal jest bardzo silne, a on? W co się wpakował, że twierdzi, że skrzywdziłby ją, gdyby się do siebie zbliżyli? Narkotyki? Hazard? Mafia? Nie wiem, boję się zgadywać. Ale może jakby wiedział o dziecku... Lepiej nie będę gdybać, tylko poczekam na next ^^
No i chyba nie muszę mówić, że każda, nawet najmniejszcza scena z Rayem i Seriną mnie zachwyca. Niechże on jej w końcu wyzna co czuje!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:03:02 01-09-12    Temat postu:

Dzięki za komentarz masz rację Aguś, że jeden problem się rozwiązał a pojawił się kolejny. Kwestia Alexa nie jest taka wcale prosta. Może i lepiej byłoby gdyby Allison nigdy go już nie spotkała, ale to raczej nie jest możliwe. A co zrobi sam zainteresowany jak się dowie, że zostanie ojcem? No cóż.... czas pokaże. Co do tego dlaczego Alex tak się zachowuje wobec Alli i swojej siostry to wcale nie jest tak oczywiste. Może problem leży gdzieś indziej?
No to tyle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:40:27 01-09-12    Temat postu:

Domyślam się, że to nie ma prostego wyjaśnienia jego zachowania. Mój mózg wyprodukował już chyba milion różnych opcji i scenariuszy w tym temacie, ale coś czuję, że z żadnym nie trafiłam... jak zwykle Ale to dobrze!
Jak tak teraz o tym myślę, to wydaje mi się, że najprostrze rozwiązania są najbardziej zaskakujące i na takie właśnie stawiam, ale zobaczymy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:54:01 02-09-12    Temat postu:

Tak myślałam, że spotkanie Alli i Alexa nie będzie należało do przyjemnych. Co ukrywa ten chłopak? I jakie ma kłopoty?
Mam nadzieję, że kiedyś dowie się, że Alli urodzi mu dziecko i to coś zmieni.
Bardzo się cieszę, że rodzice poznali jej tajemnicę. Teraz na pewno będzie jej o wiele łatwiej. Wparcie rodziny jest bardzo ważne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:08:22 02-09-12    Temat postu:

Przyznam szczerze, że początkowo sądziłam, iż Alex będzie takim troszkę podłym draniem, natomiast rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Co prawda nie pochwalam zachowania z jakim potraktował i chcąc, nie chcąc nadal traktuje Alli - ale działa w imię wyższych, tylko sobie znanych, pobudek. Jest święcie przekonany, że dziewczyna nie zaznałaby u jego boku nic więcej, prócz cierpienia i bólu. Tak więc w głębi duszy czyni wszystko, byle by tylko nie skrzywdzić jej - choć wszyscy wiemy, że jego postawa mija się z celem. Siostra Ray'a darzy go bowiem na tyle głębokim uczuciem, że cierpi widząc jego chłód i obojętność. Ba, dlatego też nie potrafi wybaczyć mu rozstania. Rozstania, które zaowocowało zupełnie nieplanowaną ciążą. A która jak się jednak okazało, spotkała się z przychylnością jej cudownej rodziny. Rodzina Ray'a po raz kolejny pokazała nam, jak bardzo jest ze sobą zżyta i że wszyscy mogą polegać na sobie w każdej, trudnej sytuacji Natomiast ostatnia scena z udziałem moich ulubieńców - cudowna! Z mężczyzny robi nam się prawdziwie wrażliwy słodziak
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:41:25 08-09-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny, że zajrzałyście
Co do naszego Alexa, to mogę tylko powiedzieć, że na pewno dowie się o ciąży Allison, przecież Serina nie pozwoli, żeby było inaczej. Jednak co dalej z tym będzie, to się okaże
Ray - słodziakiem? Hmmm.....bardzo możliwe

A teraz zapraszam na kolejny odcinek. Nie do końca jestem z niego zadowolona, bo nie wyszedł taki jaki miał być, ale już nic nie poradzę

ODCINEK 21

- Dziękuję za wszystko – odezwała się Kaile kiedy Sean zatrzymał samochód przed jej blokiem. Wyłączył silnik i uśmiechnął się do niej.
- To żaden problem – odparł patrząc jej głęboko w oczy – mama powiedziała, że Nero jest bardzo grzecznym psem – dodał i zerknął na tylnie siedzenie, gdzie posłusznie leżał szczeniak – nie mogła się go nachwalić – zaśmiał się kręcąc głową.
- Cieszę się, że nie sprawił twojej mamie zbędnego kłopotu – uśmiechnęła się, w tej samej chwili Nero podniósł się i szczeknął machając ogonem. Kaile uśmiechnęła się – nie irytuj się tak młody – pokręciła głową i wysiadła z samochodu.
- Stęsknił się – odparł Sean również wysiadając z samochodu. Obszedł go i stanął tuż obok Kaile, która zapięła psa na smyczy.
- Ja też się stęskniłam - Szczeniak od razu zeskoczył z siedzenia i zaczął obwąchiwać okolice.
- No to mam chyba poważny problem – odezwał się Sean i oparł się ramieniem o drzwi samochodu patrząc jednocześnie na Kaile. Dziewczyna uniosła wzrok z uśmiechem na twarzy.
- Tak? A jaki? – zapytała zaciekawiona a jej oczy błyszczały w świetle zapalonych latarni. Sean przez chwilę przyglądał jej się w milczeniu.
- Jestem zmuszony rywalizować z nim o twoje względy – uśmiechnął się szeroko – ale nie wiem czy zdaje sobie sprawę z tego, że jestem uparty, jeśli czegoś chcę – dodał z łobuzerskim błyskiem w oku. Kaile roześmiała się i pokręciła głową.
- A skąd pomysł, że w ogóle masz jakieś szanse? – zapytała zaczepnie unosząc rozbawiony wzrok. Sean uniósł brew i odepchnął się od samochodu podchodząc do niej. Spojrzał jej w oczy i założył jej włosy za ucho.
- A nie mam? – zapytał odsłaniając równe i białe zęby w szerokim uśmiechu. Kaile w milczeniu wzruszyła ramionami, a Sean pochylił się z uśmiechem by ją pocałować. Dziewczyna rozchyliła usta czując jego gorący oddech na skórze. Sean uniósł ostatni raz wzrok patrząc jej głęboko w oczy i pochylił się bardziej jedynie muskając jej usta. Nie było mu dane zakosztować ich, bo w tej samej chwili Nero pociągnął swoją panią tak mocno, że niemal tracąc równowagę odskoczyła od Seana. Chłopak razem z Kaile parsknęli śmiechem i zaczęli się śmiać.
- Tak nie będziemy pogrywać kolego – odezwał się Sean i pochylił się, żeby podrapać psa za uchem. Szczeniak uniósł wzrok i machając ogonem przyglądał mu się z zaciekawieniem.
- Chyba jest z siebie zadowolony – zauważyła. Sean uśmiechnął się do niej w odpowiedzi.
- No nie wątpię – Kaile przygryzła dolną wargę i spojrzała na zegarek. Nie było jeszcze tak późno, a ona uświadomiła sobie, że wcale nie ma ochoty teraz rozstawać się z Seanem. Spojrzała na niego niepewnie.
- Może masz ochotę wejść na górę? – zapytała zanim zdążyła to dobrze przemyśleć – zrobię coś do jedzenia? – Sean uśmiechnął się i podszedł bliżej gładząc jej policzek.
- Bardzo chętnie – odparł patrząc jej w oczy.
- Więc zapraszam – uśmiechnęła się i cmoknęła na psa. Wyjęła klucze z torebki i otworzyła drzwi od klatki.
- Jak podobało ci się w Palm Beach? – zagadnął Sean przerywając ciszę. Kaile uśmiechnęła się i włączyła guzik od windy.
- Ładne miasto. Być może kiedyś pojadę tam na dłużej – uśmiechnęła się.
- Miałabyś ochotę? – zagadnął uśmiechając się tajemniczo. Dziewczyna skinęła głową po czym weszła do windy, która właśnie przyjechała.
- Tam jest inaczej niż tu w Miami – przyznała i wcisnęła guzik z numerem piętra na którym znajduje się jej mieszkanie – spokojnie, cicho i tak …..magicznie – dodała w zamyśleniu. Sean uśmiechnął się tylko na te słowa – swoją drogą nie wiedziałam, że Ray ma tak liczną rodzinę – zauważyła.
- Liczną i bardzo ze sobą zżytą – przyznał Sean – odkąd pamiętam właśnie tak to tam wyglądało – dodał.
- To wielkie szczęście mieć taką rodzinę – powiedziała i zamrugała powiekami odganiając cisnące się do oczu łzy. Sean spojrzał na nią z czułością. Wyciągnął dłoń i chwytając ją delikatnie za kark przyciągnął do siebie i przytulił. Kaile odetchnęła głęboko wdzięczna za jego troskliwy gest. Nie potrzebne były słowa. Nie chciała ich. Wystarczyło, żem ktoś był obok niej i po prostu trzymał ją w ramionach. Drzwi windy otworzyły się, więc Kaile niechętnie odsunęła się od Seana i skierowała w kierunku swojego mieszkania. Sean szedł za nią bez słowa. Nie wiedział co właściwie mógłby jej powiedzieć. Kaile otworzyła drzwi mieszkania i weszła do środka odpinając smycz Nera. Sean zamknął za sobą cicho drzwi i przyglądał się jej z troską. Uniosła wzrok i uśmiechnęła się do niego niepewnie.
- Pójdę zaparzyć kawę – odezwała się i zniknęła w kuchni. Kiedy Sean wszedł tam za nią oparł się o framugę obserwując jak krząta się po pomieszczeniu. Zastanawiał się jak to się stało, że w tak krótkim czasie zakochał się w tej dziewczynie. Myślał, że po rozstaniu z Sandy nigdy już nikogo nie pokocha. Teraz wiedział, że to co czuł do tamtej dziewczyny nie mogło się równać z uczuciem jakim darzył w tej chwili Kaile. To było coś zupełnie innego. Dojrzałego, silnego i bezwarunkowego. Nie wyobrażał sobie, że tej kobiety mogłoby nie być obok niego. Zawładnęła jego sercem nie pytając go wcale o zgodę. Uśmiechnął się do siebie. Kaile odwróciła się do niego i uśmiechnęła się do niego.
- O co chodzi? – zapytała zalewając kawę gorącą wodą –o czym tak myślisz? – Sean odsunęła się od framugi i ruszył powoli w jej stronę. Stanął za nią i pochylił się nad jej uchem.
- O tobie – wyszeptał po czym przymknął oczy rozkoszując się jej delikatnym i świeżym zapachem – o tym jaka jesteś śliczna i jak zawładnęłaś moim sercem – dodał. Kaile uśmiechnęła się po czym odwróciła się do niego i spojrzała mu w oczy. Chłopak wierzchem dłoni pogładził jej policzek kciukiem dotykając rozchylonych warg. Uśmiechnął się i pochylił się by po raz kolejny zasmakować jej ust. Zanim jednak zdążył to zrobić, poczuł jak Nero całym ciężarem skacze na jego nogę, po czym machając ogonem zaczął szczekać. Kaile i Sean zaczęli się śmiać.
- Ten pies to mały terrorysta wiesz? – zapytał patrząc Kaile w oczy.
- Przykro mi – odezwała się – chyba jest głodny – zauważyła kiedy mały nosem trącił pustą miskę. Sean niechętnie wypuścił ją z objęć przyglądając się małemu złośliwcowi. Zadowolony z siebie usiadł i czekał, aż pani nasypie mu do miski suche żarcie. Uśmiechnął się do siebie i pokręcił głową. Kaile podrapała psa za uchem a on polizał jej dłoń po czym zabrał się za pałaszowanie jedzenia.
- Tak być nie może – rzucił Sean i chwycił Kaile za dłoń wyciągając ją z kuchni. Szybkim krokiem przeszedł przez salon i wciągnął ją do sypialni. Zamknął drzwi i oparł ją o nie przyciskając jednocześnie własnym ciałem – dwa do jednego dla Nera, ale teraz moja kolej – powiedział na co Kaile roześmiała się. Sean pochylił się i złożył na jej ustach długi i namiętny pocałunek rekompensując sobie jednocześnie dwie jakże nieudane próby. Wtedy oboje usłyszeli jak Nero zaczyna szczekać pod drzwiami sypialni. Sean i Kaile uśmiechnęli się nie przestając się całować. W końcu dziewczyna oderwała się od Sean’a.
- Cisza! – rzuciła stanowczym tonem. Usłyszała tylko jak pies urąga sobie pod nosem i kładzie się pod drzwiami. Sean uniósł znacząco brew. Kaile uśmiechnęła się do niego i zarzuciła mu ręce na szyję rozkoszując się chwilą.

***
- Wygrałyśmy kolejny set! – krzyknęła Vivi i pokazała braciom język po czym przybiła piątkę z zadowoloną Seriną. Dziewczyna mrugnęła do Ray’a i uśmiechnęła się szeroko.
- Nie macie z nami szans – powiedziała ustawiając się do kolejnego setu. Ray roześmiał się głośno i spojrzał jej w oczy.
- Jeszcze zobaczymy – uniósł znacząco brew. Na co Serina razem z Vivi parsknęły śmiechem.
- Ray przyjmij do wiadomości, że dziewczyny są od was lepsze i nie ośmieszajcie się dłużej – zaśmiał się Michael, który siedział na kocu obok żony, rodziców, Grety i Allison.
- Oby tak dalej dziewczyny! – krzyknęła Greta uśmiechając się od ucha do ucha i wyciągając przed siebie podniesiony kciuk. Serina roześmiała się serdecznie na ten widok, a Greta poprawiła szeroki słomiany kapelusz jakie miała na głowie i sięgnęła do kosza piknikowego po jabłko.
- Ray może naprawdę sobie darujemy – zaproponował rozbawiony Kevin. Ray jednak pokręcił głową i posłał mu łobuzerski uśmiech.
- Serwuj! – polecił. Kevin wzruszył ramionami i ustawił się na pozycji puszczając kolejną mocną piłkę. Vivi bez problemu ją odebrała przerzucając na przeciwne pole. Ray jednak obił do Kevina, a ten ściął piłkę z góry. Serina uśmiechnęła się do siebie i rzucając się na piach odbiła piłkę, czego na pewno nie spodziewali się przeciwnicy. Vivi podała jej górą a Serina mocno ścięła piłkę w miejsce gdzie akurat nikt nie stał. Ray rzucił się do piłki, ale było już za późno. Kolejny punkt zdobyły dziewczyny. Zadowolone przybiły sobie piątki. Z takim samym szturmem zdobywały kolejne punkty, które dały im zdecydowaną przewagę nad drużyną chłopców.
- Następnym razem to ja gram z nimi – powiedział Kevin kiwając w ich stronę głową i uśmiechając się szeroko.
- Co o tym sądzisz Seri? – zapytała Vivi. Dziewczyna przygryzła policzek od środka udając, że się zastanawia. Uśmiechnęła się.
- To zależy jakie da wkupne – powiedziała i mrugnęła do niego. Ray pokręcił głową i z łobuzerskim uśmiechem ruszył przez boisko.
- Ja ci dam wkupne – przeszedł pod siatką, a Serina odruchowo zaczęła się cofać.
- Ray co ty robisz? – zapytała ze śmiechem. Chłopak tajemniczo uniósł brew nie spuszczając z niej wzroku.
- Jak to co? – roześmiał się Michael – będziesz miała kąpiel – odparł. Serina otworzyła szeroko oczy, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć Ray rzucił się w jej stronę. Nie zastanawiając się wcale ruszyła do ucieczki śmiejąc się przy tym do rozpuchu. Starała się go zmylić, ale chyba w tym jednym Ray okazał się być lepszy od niej. W oddali słyszała tylko śmiech rodziny Collinsów i doping Grety. Ray na chwilę zwolnił i szedł w jej kierunku z błyskiem w oku.
- Ray proszę cie – roześmiała się i odgarnęła z twarzy włosy, przez które nic nie widziała.
- Nie ma zmiłuj – odparł i odwracając jej uwagę rzucił się w jej stronę. Tym razem skutecznie. Złapał ją w pasie i tracąc równowagę oboje wpadli do wody zanosząc się śmiechem. Serina wypłynęła i zaczęła kaszleć, bo z tego wszystkiego zachłysnęła się wodą. Kiedy trochę się uspokoiła chlapnęła w Ray’a wodą, a później podpłynęła do niego starając się go „podtopić”. Niestety okazał się silniejszy i z uśmiechem na twarzy zaczął ją łaskotać. Z trudem udało jej się wyswobodzić i korzystając z jego nieuwagi ruszyła do brzegu. Ray jednak szybko się zorientował jaki ma zamiar i złapał ją pasie na co dziewczyna zaczęła się śmiać i wierzgać nogami.
- Ray! Puść mnie!- wołała, ale chłopak pozostał głuchy na jej prośby.
- Nie ma mowy – odpowiedział i zaśmiał się tylko po czym puścił ją z powrotem w głębszą wodę. Serina spiorunowała go wzrokiem, ale widząc jaką ma z tego radość nie potrafiła się na niego złościć. Parsknęła śmiechem i znów chlapnęła go wodą.
- Ja wychodzę! – zakomunikowała mierząc w niego palec i uśmiechając się przy tym. Ale Ray wcale się tym nie przejmując podpłynął do niej. Objął ją pasie i mocno przyciągnął do siebie tak, że uderzyła o jego umięśnione ciało. Spojrzał jej w oczy i bez słowa odgarnął zbłąkany i mokry kosmyk włosów z twarzy. Serina przełknęła ślinę i nieświadomie rozchyliła usta. Ray spuścił na nie wzrok a później znów spojrzał jej w oczy. Tym razem inaczej niż do tej pory. W tym spojrzeniu było coś co zarazem niepokoiło Serinę jak i sprawiało, że jej serce zatrzepotało w piersi. Ray ujął jej twarz o boje dłonie i pochylił się by ją pocałować. Czule i namiętnie. Z pasją i delikatnością. Miał chłodne, ale miękkie usta, które szturmem badały każdy centymetr jej ust. Nie jak kochanek, ale jak mężczyzna, któremu zależy na tym by dać jej tyle czułości ile tylko może. Nie całował jej tak jak kiedyś. To nie był pocałunek dawnego Ray’a i to przerażało Serinę najbardziej. Zanim jednak zdążyła o tym pomyśleć, wszystkie myśli rozpłynęły się pod wpływem jego pieszczot. Przesunął dłonią po jej nagich plecach po to by ręka spoczęła na biodrze dając znai wszystkim dookoła, że ta kobieta należy do niego. Kiedy się od siebie oderwali Serina spojrzała mu w oczy. Były intensywne i przewiercały ją niemal na wylot. Nie wiedziała co powinna teraz powiedzieć, ani zrobić. Nigdy do tej pory nie miała takiego problemu. Z całych sił wysiliła się więc na uśmiech.
- A to kara za to, że wygrałyście – odparł Ray zachrypniętym głębokim głosem, starając się jednocześnie, żeby zabrzmiało to beztrosko. Serina nadal się uśmiechając spuściła wzrok i powoli ruszyła do brzegu. Ray przez chwilę odprowadzał ją wzrokiem podziwiając to co ma przed sobą. Nie tylko jej ciało, które zawsze mu się podobało. Tym razem zaczynał patrzeć na Serinę inaczej. Nie jak obiekt pożądania, ale jak na kobietę, która znalazła sobie miejsce w jego życiu. Jak na kobietę, którą chciał samolubnie mieć tylko dla siebie. Nie rozumiał tego, ale ta myśl nie przerażała go tak bardzo jak kiedyś. Pokręcił głową. O czym ja w ogóle myślę – zastanowił się.


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 0:43:50 08-09-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:54:15 09-09-12    Temat postu:

No proszę, związek Sean'a i Kaile nabiera rumieńców. Od samego początku połączyła ich fantastyczna więź, która jak się okazuje wzmaga na sile z każdym, kolejnym dniem, powodując, że nie wyobrażają już sobie życia bez siebie. Zastanawia mnie jednak, jak potoczyłyby się ich relacje, gdyby na horyzoncie pojawiła się eks dziewczyna Sean'a - hihihi, wiem, jestem podła, ale takie urozmaicenie mogłoby być całkiem interesujące Natomiast u Collinsów kolejny, iście sielankowy obrazek. Rodzinne piknikowanie, gra w siatkę i okrutnie hot scena z udziałem Seriny i Ray'a. Wiesz, że uwielbiam drzemiącą w nich pasję i namiętność, i ów stan rzeczy nigdy się nie zmieni. Stanowią jedną, z najpiękniejszych i najbardziej chemicznych par na caaaałym forum
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:06:06 09-09-12    Temat postu:

Zgadzam się z Moniką w całej rozciągłości
Nie wiem czemu, ale jak czytałam scenę Raya i Seriny to jakoś tak mnie złe przeczucia ogarnęły. Boję się, że dziewczna wystraszy się swoich uczuć i ucieknie od Raya, a on poczuje się dotknięty i wcale nie będzie chciał jej znaleźć i walczyć o nią. Może niepotrzebnie sobie gmatwam, ale jakoś martwią mnie te obawy Seriny. Może inaczej byłoby, gdyby Ray z nią szczerze porozmawiał? Nie wiem, ale co byś tam nie wymyśliała i tak ciągle będę czytać o nich z taką samą ochotą. Są fantastyczni, zarówno razem jak i każde z osobna. Dziękuję, że ich takimi wymyśliłaś i tak cudnie nam ich przedstawiłaś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:58:32 11-09-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny, że znalazłyście czas - to po pierwsze
A po drugie - cóż mogę powiedzieć, przeczucia czasem bywają słuszne, prawda?
Co do scen hot i chemii wiążącej bohaterów, to......mogę zaprosić na kolejny odcinek


ODCINEK 22 [+18]

- Jak się czujesz? – zapytał Ray siadając na schodach tarasu obok Allison. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego.
- W porządku, dziękuję – odparła cicho i spojrzała przed siebie – powiedziałam o wszystkim rodzicom i …… - zawiesiła na chwilę głos by spojrzeć mu w oczy - miałeś rację – Ray uśmiechnął się szeroko i objął ją ramieniem.
- Wiem. Oni nie mogli postąpić inaczej – odparł i pocałował siostrę w skroń – co teraz zamierzasz? – zapytał patrząc jej w oczy. Allison przełknęła głośno ślinę.
- A o co pytasz?
- Dobrze wiesz o co pytam Alli – rzucił poważnym tonem. Allison niepewnie uniosła wzrok i spojrzała na brata. Wpatrywał się w nią tym swoimi świdrującymi niebieskimi oczami. Wiedziała, że musi mu powiedzieć prawdę. I tak w końcu się dowie. Nie chciała tylko, żeby Serina ucierpiała na tym w jakikolwiek sposób.
- Ray….. – westchnęła i przeczesała włosy palcami – tylko błagam cie nie wściekaj się – chłopak w milczeniu skinął jedynie głową – przymknęła oczy starając się znaleźć w sobie odwagę by mu powiedzieć to co powinien wiedzieć – ojcem dziecka jest Alex, brat Seriny – wyznała cicho. Kiedy nie usłyszała żadnej reakcji ze strony brata spojrzała na niego niepewnie. Siedział pochylony do przodu z przedramionami opartymi o kolana i wpatrywał się w czubki swoich butów.
- Chryste…. – wyszeptał po czym potarł nasadę nosa.
- Ray… - Allison położyła mu dłoń na ramieniu – posłuchaj mnie. Nie miałam pojęcia, że Alex to brat Seriny. Cholera! Nikt z nas o tym nie wiedział – wyznała przełykając głośno ślinę – Serina dowiedziała się dopiero wczoraj jak przyłapała nas na kłótni. Domyśliła się a ja nie mogłam jej nie powiedzieć.
- On wie? – zapytał łamiącym się ze złości głosem. Allison pokręciła głową.
- Nie ma o tym pojęcia. Rozstaliśmy się zanim sama zdążyłam się dowiedzieć, że noszę jego dziecko. Nie udało mi się z nim skontaktować. Dopiero wczoraj po tylu miesiącach widziałam go po raz pierwszy.
- Dlatego wyjechał tak? – zapytał patrząc jej w oczy – bo zorientował się, że dziewczyna którą skrzywdził to ty? – bardziej stwierdził niż zapytał. Kiedy Allison spojrzała w jego oczy wiedziała, że brat jest wściekły. Nie na nią, ale na Alexa. Jego niebieskie oczy ciskały piorunami.
- Obawiam się, że to bardziej skomplikowane niż się wydaje Ray. On nigdy niczego mi nie obiecywał, rozumiesz? – zapytała patrząc na brata i upewniając się, że jej słowa do niego docierają.
- Ale cie skrzywdził, czyż nie? – odpowiedział pytaniem na pytanie. Allison spuściła głowę i nie powiedziała słowa – musisz mu powiedzieć. Jeśli tego nie zrobisz, sam do niego pójdę i jak nie zachowa się jak facet to przysięgam, że mnie popamięta – warknął i zmiął w ustach przekleństwo.
- Ray powiem mu. To samo obiecałam Serinie – wyznała. Collins spojrzał na nią z czułym błyskiem w oczach kiedy usłyszał imię tej dziewczyny – prosiła mnie bym to zrobiła. Nie bądź na nią wściekły Ray. Ona nie miała o niczym pojęcia – starała się wytłumaczyć bratu całą sytuację. Nie chciała żeby jej problemy doprowadziły do jakiegokolwiek zgrzytu między Seriną a Ray’em.
- Nie jestem głupcem Alli – odezwał się – Serina nie może odpowiadać za czyny swojego brata. Jest dorosły. To nie jej wina – westchnął. Allison odetchnęła z ulgą. Uśmiechnęła się do niego kiedy na nią spojrzał. Odwzajemnił uśmiech i kładąc jej dłoń na ramieniu przyciągnął ją do siebie i pocałował w czoło – nie wiesz gdzie jest Serina? – zapytał już łagodniej.
- Wiem. Poszła na plaże. Dla niej cała ta sytuacja również jest trudna – dodała. Ray wstał.
- Wiem – rzucił i skierował się w stronę plaży. Wsunął ręce w kieszenie dżinsów i ruszył brukowaną alejką, która prowadziła w zaciszne miejsce na plaży, które sam zawsze lubił odwiedzać. Teraz zdaje się, że Serina również odkryła jego oazę. Tylko, że jakoś mu to nie przeszkadzało. Nie wiedział już co właściwie powinien myśleć i jak postępować. nic nie było takie proste jak wydawało się na początku ich znajomości. Miało być przyjemnie i bez zobowiązań, a sam czuł, że wszystko nie układało się po ich myśli. Nie patrzył na Serinę tak jak na początku. Nie była jedynie obiektem jego pożądania i męskiej fascynacji. Pragnął jej równie mocno, albo i mocniej niż na początku, ale jej całej. Nie tylko jej ciała. I co gorsza coraz głośnie słyszał w sobie głos, którego nie chciał dopuszczać do siebie, a który mówił, że chce mieć Serinę tylko dla siebie. Pokręcił głową niedowierzając w to jak ten wyjazd zmienił jego życie. Ten wyjazd i babka, która zawsze we wszystko się wtrącała. Przeczesał palcami zmierzwione od wiatru włosy i wtedy dostrzegł ją. Siedziała na plaży i wpatrywała się w fale, które co chwila uderzały o brzeg. Teraz bardziej niż kiedykolwiek cieszył się, że ten kawałek oceanu może należeć do nich. Praktycznie nikt tędy nie chodził. To była jedna z tych dzikich plaż, zbyt blisko domów, żeby mieszkańcy zgadzali się na tłumy przybyłych turystów i plażowiczów. Niemal niezauważalnie podszedł do Seriny i usiadł obok niej na ogrzanym słońcem piachu.
- Dlaczego siedzisz tu sama? – zapytał cicho patrząc na fale.
- Musiałam przemyśleć parę spraw – wyznała biorąc na dłoń odrobinę piachu. Ray przeniósł na nią wzrok podziwiając jej profil. Do tej pory nie przyzwyczaił się jeszcze do jej urody i chyba nigdy to nie nastąpi. Czasem wydawało mu się, że z każdym dniem jest coraz piękniejsza. Delikatna, gładka i opalona skóra. Miękkie, pełne usta. Mały nosek. Długie i grube rzęsy pokreślone tuszem. Na włosy wsunęła okulary przeciwsłoneczne.
- Na przykład? – zapytał cicho. Serina uniosła wzrok i spojrzała mu w oczy.
- O tym, że to mój brat skrzywdził twoją siostrę – wyznała z bólem, po czym spuściła wzrok – nie miałam o tym pojęcia. Wczoraj nakryłam ich jak się kłócą – wyznała. Ray znał już tę opowieść, ale nie chciał jej przerywać – nic nie chciał mi powiedzieć. powiedział tylko przepraszam i odjechał – pokręciła głową – widząc zapłakaną Alli zrozumiałam co jest grane. To on kilka miesięcy temu ją zostawił. Ją i dziecko.
- O którym nie ma pojęcia – dodał Ray. Serina zaskoczona spojrzała na niego. Widząc pytanie w jej pięknych błękitnych oczach wyjaśnił – Alli przed chwilą wszystko mi opowiedziała – wytłumaczył. Serina skinęła głową.
- To dobrze. Przysięgam, że jeśli nie zachowa się jak należy skopie mu ten jego uparty tyłek – powiedziała ze złością – zrozumiem, jeśli ….. – zawiesiła na chwilę głos, bo słowa nie chciały przejść jej przez gardło. Ray wyciągnął dłoń i pogładził ją po policzku.
- Nie jestem na ciebie wściekły. To nie twoja wina – wyznał szczerze. Serina uśmiechnęła się niepewnie – ale jeśli moja siostra będzie przez niego płakać choćby jeszcze raz, to nie będę patrzył na to, że to twój brat. Chce żebyś o tym wiedziała – Serina skinęła głową ze zrozumieniem.
- Sama cie będę dopingować – odparła. Ray zaśmiał się rozładowując atmosferę i sprawiając, że również Serina się uśmiechnęła. Przez chwilę siedzieli tak w milczeniu.
- Mogłabym tu zostać na zawsze – powiedziała cicho – ale musimy wracać do Miami – dodała ze smutkiem.
- Palm Beach nie leży na drugim końcu Stanów – odparł Ray z lekkim uśmiechem – zawsze możesz tu wrócić.
- Nie wiem czy będę miała jeszcze okazję – rzuciła i uniosła wzrok patrząc w intensywne niebieskie oczy Collinsa.
- Moja rodzina tak łatwo ci nie odpuści – wyznał patrząc jej głęboko w oczy.
- Ray…… - zawahała się i pokręciła głową. Mężczyzna ujął ją delikatnie za kark gładząc jednocześnie kciukiem wrażliwe miejsce tuż pod uchem. Przyciągnął ją do siebie i oparł się czołem o jej czoło. Przymknęła oczy czując na sobie jego gorący oddech i mącący w głowie zapach. Trącił delikatnie nosem jej nosek i musnął wargami policzek. Sięgnął ręką i zsunął jej z włosów okulary odkładając je gdzieś na bok. Wplótł palce w jedwabiste pasma i pochylił się niemal dotykając wargami jej słodkich ust. Rozchyliła je i zwilżyła językiem co nie umknęło uwadze Ray’a. Nie wiedział co się z nim działo, ale w tej chwili czuł jakby przeżywał wszystko pierwszy raz. Wszystkie uczucia były dla niego nowe. Nie czuł jedynie palącego pożądania i chęci zaspokojenia swoich potrzeb. Pragnął czegoś więcej, czegoś głębszego. Do tej pory w jego życiu wszystko kończyło się na upojnym seksie. Tym razem to było coś innego. Nie chodziło tylko o seks, nie to było najważniejsze. Chciał tej kobiety. Szczerze i całym sobą. Nie wiedział jak to wytłumaczyć i nie chciał się teraz nad tym zastanawiać.
Musnął dolną wargą jej górną, przedłużając w nieskończoność moment kiedy ich usta się połączą. Serina wydała z siebie zduszone westchnienie. Zbliżył się ponownie tym razem chwytając jej usta w swoje. Pocałował ją namiętnie i czule jednocześnie. Ostrożnie wsunął język badając wnętrze jej ust. Delikatnie, nie spiesząc się smakował każdego milimetra. Serina poddała się całkowicie. Nie chciała teraz myśleć o tym co będzie później. Nie chciała się zastanawiać nad tym jakie to będzie miało dla nich konsekwencje. W tej chwili pragnęła tylko, żeby ta chwila trwała wiecznie. Nigdy nie czuła się w ten sposób. Co więcej po raz pierwszy nie czuła, żeby seks z Ray’em był dla niej zabawą. Coś się zmieniło. Sposób w jaki ją całował. Dotykał. Patrzył na nią. Zmieniło się wszystko, ale nie chciała by przestał. Teraz czuła się szczęśliwa. Nie rozumiała tego i wiedziała, że to tylko może skomplikować ich życie, ale nie potrafiła tego przerwać. Poddała się całkowicie tej chwili, którą razem z Ray’em mogli przeżyć tak naprawdę. Uczyć się siebie i czując coś czego nigdy nie było im dane poczuć. Być może będzie tego żałować. Była przecież niezależna i samodzielna. Nie wiązała się z nikim na poważnie, ale to było coś czego sama nie chciała przerywać. Nie wiedziała co to takiego. Co się stało z nią i Ray’em, ale słyszała gdzieś głęboko głos, który natrętnie mówił jej, że nigdy już nic nie będzie miedzy nimi takie jak kiedyś. Że od tej chwili przestaną być przyjaciółmi. Bała się tego, ale to co czuła było od niej silniejsze. Niczym Scarlet O’Hara postanowiła, że zastanowi się nad tym później. Wyłączyła swoje myśli pragnąć oddać się temu mężczyźnie całkowicie, jeśli ją chciał.
Pogłębiła pocałunek, odwzajemniając go z całą pasją i namiętnością jaką ofiarowywał jej Ray. Uniosła się na kolana zasłaniając ich twarze kaskadą swoich włosów. Ray ujął jej talię w swoje silne dłonie, czując jednocześnie jej rozpalone ciało pod delikatnym materiałem sukienki. Jęknął cicho, a Serina przerzuciła kolano przez jego nogi siadając na nim okrakiem. Drobnymi palcami sięgnęła do guzików jego koszuli rozpinając je zręcznie. Ray powoli i z rozmysłem przesunął dłońmi wzdłuż jej ciała zatrzymując się na pośladkach. Chwycił w pięści materiał i podciągnął ją wyżej. Wsunął dłonie pod sukienkę gładząc jej gładkie uda i docierając do skraju majteczek. Westchnęła głośno. Ray zjechał ustami wzdłuż jej podbródka ku szyi pieszcząc ją gorącymi pocałunkami. Serina odchyliła głowę do tyłu przymykając oczy. Ray nadal wytyczał ścieżkę na jej skórze całując i skubiąc delikatnie zębami. Jego dłonie również kontynuowały wędrówkę po jej ciele. Przesunął nimi po koronkowej bieliźnie czując jak wzbiera w nim pożądanie. Ujął jej talię w dłonie i kciukami pogładził wrażliwą skórę brzucha. Jej mięśnie gwałtownie się napięły. Jęknęła i skończyła rozpinać guziki jego koszuli. Wsunęła dłonie pod materiał rozkoszując się ciepłem jego skóry i fakturą twardych mięśni. Spojrzała mu w oczy i zsunęła z jego ramion koszulę odsłaniając tors. Pochyliła się i złożyła na jego szyi miękki pocałunek chłodnymi wargami. Przesunęła nimi wyżej i przygryzła płatek jego ucha. Poczuła jak Ray chwyta sukienkę w garści i unosi ją do góry. Serina odsunęła się i uniosła ręce pozwalając by pozbył się zbędnego ubrania. Spojrzał jej głęboko w oczy a później przesunął wzrokiem po ciele okrytym w tej chwili jedynie koronkową bielizną. Przełknął głośno ślinę i nie zastanawiając się dłużej wpił się w jej usta z namiętnością. Przesunął dłońmi po plecach aż dotarł do zapięcia stanika. Wprawnym ruchem odpiął go odsłaniając krągłości Seriny. Odchylił ją do tyłu całując i pieszcząc jej piersi. Przygryzła dolną wargę i przymknęła oczy z rozkoszy. Unosząc się delikatnie ułożył ją na rozgrzanym piachu pozwalając by odpięła jego dżinsy. Ray uniósł się i spojrzał jej w oczy. Leżała tu. Prawdziwa. Cała jego. Ukryci wśród wydm poznawali siebie na nowo. Niemal po raz pierwszy. Byli tylko oni i ta plaża a ich krzyki i jęki ginęły wśród szumu oceanu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:26:53 11-09-12    Temat postu:

Wiesz doskonale co ja myślę o każdym rozdziale. Więcej napiszę później. Obowiązki wzywają
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Następny
Strona 7 z 12

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin