Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

OBIETNICA
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Ulubiony bohater?
Gillian
55%
 55%  [ 5 ]
Katherine
11%
 11%  [ 1 ]
Brodick
22%
 22%  [ 2 ]
Ramsay
0%
 0%  [ 0 ]
Douglas
11%
 11%  [ 1 ]
Erin
0%
 0%  [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 9

Autor Wiadomość
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 12:14:50 11-11-07    Temat postu: OBIETNICA

To opowiadanie piszę jeszcze na innym forum mam nadzieję, że się Wam spodoba. Odcinki będę zamieszczaść w weekendy. Co do aktorów to ja nie mam pojęcia jakich obsadzić. Może Wy będziecie mieć jakieś propozycje. Niech zadziała Wasza wyobraźnia

OPIS:
Czasy panowania króla Jana bez Ziemi.
Gillian wiedzie beztroskie życie w Carlisle, przy granicy ze Szkocją. Pewnej nocy zamek jej ojca zostaje zaatakowany przez wojska lorda Morgana. Gillian wraz z młodszą siostrą, Kate, muszą uciekać. Zanim dwójka żołnierzy zabierze dziewczynki w bezpieczne miejsce ojciec wymusza na 6-letniej Gillian obietnicę. Małe dziecko nie do końca rozumie co się wokół niej dzieje. Dopiero, gdy znajduje się poza murami zamku dociera do niej, że już nigdy nie zobaczy ojca. Jednak to nie koniec nieszczęść. Morgan dowiedziawszy się, że na zamku nie ma dzieci wysyła za nimi oddział żołnierzy, który rankiem odnajduje dziewczynki. Uciec udaje się jedynie Kevinowi i 4-letniej Kate. Żołnierz, który miał opiekowac się Gillian ginie w jej obronie. Gillian zostaje sprowadzona na zamek. Lord Morgan jest niepocieszony zaginięciem Kate. Jego plany legły w gruzach. Zagarnia cały majątek należący do Gillian. Niechętnie odsyła dziecko do jej wuja. Tam dziewczynka dorasta.
Mijają lata. Lord dowiaduje się, że Kate żyje, i że została przygarnieta przez rodzinę ze Szkocji. Wzywa do siebie Gillian i rozkazuje jej odnaleźć siostrę w przeciwnym razie zabije Douglasa - wuja dziewczyny.
Dlaczego Morgan zaatakował zamek lorda Williama i chciał zabić jedną z dziewczynek? A co najważniejsze czy aby na pewno Gillian i Kate są siostrami? Jakie zadanie powierzył król ojcu Gillian? Odpowiedź na te i inne pytania poznacie czytając moje nowe opowiadanie.

[link widoczny dla zalogowanych] --> wykorzystane imiona w opku znalazłam na tej stronce )

[link widoczny dla zalogowanych] --> a tu są nazwiska szkockich klanów. Na mapce jest napisane, które ziemie jaki klan zamieszkiwał ;D

OBSADA:

Sophia Myles jako Gillian MacKay

Casper Van Dien jako Brodick Buchanan

Rachel de Thame jako Katherine Sinclair

Clive Owen jako Ramsay Sinclair

Bernard Hill jako król Jan

Jonathan Hyde jako Douglas Scott

Malcolm McDowell jako Morgan

Bronwen Davies jako Erin Sinclair

Rufus Sewell jako Owen

CZĘŚĆ PIERWSZA: Zaginiona "siostra"

ODCINEK 1

Carlisle, północna Anglia, rok 1192

Była późna noc, gdy wojska lorda Morgana zaatakowały zamek. Lord MacKay nie był przygotowany do obrony. Znaczna część jego żołnierzy została wysłana na prowincję w celu stłumienia buntu chłopów. W zamku została ich zaledwie garstka. Żołnierze porozstawiani na murach dzielnie odpierali atak. Jednak znaczna przewaga wroga dawała już o sobie znać.
- Panie, nie jesteśmy w stanie odpierać ataku - wydyszał zziajany żołnierz - Brama nie wytrzyma.
- Powstrzymujcie ich jak najdłużej się da - położył rękę na ramieniu dowódcy dodając mu tym samym otuchy - Niedługo do was dołączę. Możesz odejść.
William patrzył pustym wzrokiem za oddalającym się mężczyzną.
- Liamie...
- Tak, Milordzie.
- Przyprowadź dziewczynki do mojej komnaty. Zaraz przyjdę.
***
Odgłosy walki słychać było nawet w najdalszych komnatach. Szczęk mieczy, świst strzał, wrzaski walczących ludzi przerażały dwójkę dzieci. Dziewczynki zostały brutalnie wyrawane ze snu. Ciągle miały na sobie koszule nocne. Starsza mocno obejmowała młodszą. Liam z troską ubrał je w cieplejsze ubrania. Przecież w każdej chwili mogą być zmuszeni do ucieczki.
Gillian podniosła głowę, gdy drzwi od komnaty otworzyły się na ościerz.
- Papo... - wyszeptała. William na chwiejnych nogach podszedł do córki.
- Nie zgub tego - powiedział podając dziewczynce pożółkły zwój papieru - Liam się tobą zajmie... pomoże. Obiecaj, że pomimo tego czego się dowiesz zaopiekujesz się siostrą. Obiecaj, że będziesz starała się ją chronić... Gdy dorośniesz wszystko zrozumiesz.
Czekał niecierpliwie aż córka odezwie się lub chociaż skinie głową. Twarz miał ściągnietą bólem, gdy spojrzał w jej duże fiołkowe oczy. Złote loki niesfornie opadły jej na czoło. Twarz miała zalęknioną. Nie zdawała sobie sprawy co się wokół niej dzieje.
- Tatusiu...? - William przyciągnął ją do siebie. Kate podbiegła do ojca i tak jak siostra mocno się w niego wtuliła.
- Obie jesteście moimi małymi córeczkami - wyszeptał wzuszony, pogładził po twarzy młodszą dziewczynkę - Pomimo tego jaka jest prawda, kocham was tak samo. Pamietaj o tym Gillian.
Po raz ostatni spojrzał na dzieci. Wstał z klęczek i pomimo płaczu Gillian podszedł do drzwi. Nawet się nie odwrócił, gdy trzymając rękę na klamce wypowiedział ostatnie słowa. To była chwila w której Gillian widziała ojca po raz ostatni.
- Po drodze nigdzie się nie zatrzymujcie. Gdy dojedziecie do granicy będziecie bezpieczni. A teraz zabierzcie je stąd - powiedział sucho do dwóch wojowników i wyszedł. wyszedł by dołączyć do walcząch, by razem z nimi zginąć.
***
Poranek był spowity gęstą mgłą, gdy dwójka żołnierzy eskortowała córki swego pana. Zimne powietrze orzeźwiało ich strudzone twarze. Nie ujechali nawet połowy drogi dzielącej ich od zamku lorda do granicy, gdy musieli zarządzić postój.
- Dlaczego nie jedziemy? - zapytał cichy głosik. Liam popatrzył z góry na złotą główkę dziecka.
- Konie potrzebują odpoczynku, Złotko.
- Ale tatuś mówił, że nie możemy się zatrzymywać. Że musimy uciekać.
- Wiem - pogładził dziewczynkę swoją dużą rękę po głowie - Ale jeśli nie damy koniom choć trochę odpocząć nie będą w stanie nas dłużej wieźć - wyjaśnił cierpliwie - Nie złapią nas - pocieszył dziewczynkę.
- Gdzie Kate?
- Twoja siostra jedzie z przodu razem z Kevinem. Nie martw się o nią. Jesteśmy bez...
Nie dokończył zdania, gdyż w ich kierunku posypał się grad strzał. Liam własnym ciałem zasłaniał Gillian. Przeraźliwy krzyk bólu rozdarł powietrze, gdy jedna z nich ugodziła go w plecy. Starał trzymać się w siodle. Ręką mocniej objął dziewczynkę i spiął konia. Musimy uciec, musimy - powtarzał. Wiedział, że nie ujadą dalej, ale w jego sercu ciągle tliła się nadzieja, że jednak uda mu się ocalić dziewczynkę.
Już dawno stracił z oczu Kevina. Przynajmniej Kate była bezpieczna. Poganiał konia ile tylko mógł. Za sobą słyszał krzyki goniących go wojowników. Oglądnął się za siebie. Byli coraz bliżej. Słyszał płacz dziecka. Nie był w stanie wydusić ani słowa. Nie mógł jej pocieszyć, uspokoić. Koło ucha świsnęła mu strzała. Doganiali ich. Byli niemal na wyciągnięcie ręki. Dalsza ucieczka nie miałaby sensu. Zatrzymał szybko konia i razem z Gillian stanęli na ziemi. Własnym ciałym chronił dziewczynkę, gdy zbliżyła się do nich grupa mężczyzn. Wyciągnął miecz gotowy użyc go w każdej chwili. Jego uszu dobiegł donośny śmiech żołnierzy lorda Morgana.
- Jeden na dziewięciu?
Gillian chciała widziec co się dzieje, ale Liam nie pozwolił się jej nawet wychylić. Nie podobało się jej to. Chciała zobaczyć dlaczego się zatrzymali. Jej dziecinny upór nie miał na nic wpływu. Bała się.
- Oddaj dziecko.
- Jeśli ją chcecie, przyjdźcie po nią!
Dziewczynka mocniej złapała się nogi Liama. Jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu tak się nie bała. Mężczyzna ruchem ręki nakazał by się nie ruszała, a sam natarł na żołnierzy.
Walka była nierówna, jednak mężczyzna dzielnie się bronił do ostatniej chwili. Zginął w obronie swojej ukochanej panienki. Zanim jeszcze osunął się na ziemię popatrzył na nią po raz ostatni. Jego usta wypowiedziały bezdźwięcznie słowa przeprosin.
Gillian ze strachem obserwowała jak jej opiekun umiera. Kto ją teraz obroni? Była zupełnie sama. Z przerażeniem patrzyła jak jeden z mężczyzn zbliża się do niej. Chciał ją wziąć na ręce, ale kopnęła go w kostkę. Wreszcie dała upust swoim żalom. Łzy spływały jej po policzkach, gdy chaotycznie uderzała mężczyznę.
- Hugh, bierz to dziecko i jedziemy! - krzyknął poirytowany dowódca.
- Ale ta mała mnie ugryzła.
- To tylko dziecko - warknął w odpowiedzi - Zabieraj tą małą na konia i jedziemy.
- Znaleźliście przy nim ten list? - zapytał nagle mężczyzn przeszukujących Liama.
- Nie. Widocznie tamten, który nam uciekł miał go przy sobie.
- Baron będzie wściekły jeśli się dowie, że pozwoliliśmy uciec tej młodszej.
- A co z nią? Może zostawimy ją tutaj? - zapytał Hugh. Obłędnym wzrokiem patrzył na Gillian.
- Nie! Lord mówił, że mamy przywieźć obie. Tamta uciekła więc przywieziemy chociaż tą. Wracamy na zamek.
Wsiedli na konie. Gillian znowu ugryzła Hugh, gdy ten wsadzał ją na konia. Jego wrzask przestarszył dziewczynkę.
- Masz szczęście, że nie mogę ci nic zrobić. Jeśli to ode mnie by zależało już byś leżała martwa obok swojego obrońcy - syknął - A teraz siedź spokojnie. Niedługo wrócisz do domu. Twój nowy "wuj" Morgan już będzie wiedział jak się tobą zająć.


Ostatnio zmieniony przez Jen dnia 18:37:35 27-12-07, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monioula
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 3628
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sevilla
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:22:08 11-11-07    Temat postu:

Cudo, ale już pisałam, że opowiadanie jest niezwykłe... ten nastrój średniowieczny udziela się czytelnikowi, nie ma co!
Podziwiam cię za tak odważną decyzję o pisaniu takiego opka. Co do aktorów to się zastanowię, ale musiałabys powiedzieć, czy muszą to być Anglicy i Szkoci, czy też wystarczą Amerykanie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 13:51:08 11-11-07    Temat postu:

Mi jest to obojętne jakich aktorów byś podała równie dobrze może być i bez nich, można potrenować wyobraźnie ale jak już to takich, którzy pasowali by do tych ról, ja jak na razie nie mam pojęcia kto by to mógł być
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:52:12 12-11-07    Temat postu:

Kiedy wchodze na to forum, spodziewam sie albo telenowel, albo seriali o czasach wspolczesnych. A tu taka niespodzianka! Sredniowiecze! Kocham te czasy, moze niekoniecznie w Anglii, ale tak w ogole, zreszta to opowiadanie sprawia, ze przenosze sie w tamte czasy i widze oczami bohaterow, zaczynam juz kombinowac, ze Morgan, to jakas rodzina dla dziewczynek . Tylko czemu tu tak malo komentarzy? .

EDIT: Aha, taki Morgan moze byc? [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monioula
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 3628
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sevilla
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:45:50 12-11-07    Temat postu:

Haha, mówiłam, że opko jest super Teraz tylko czekać do weekendu... choć w sumie Asiu, mogłabyś wrzucić wcześniej, bo napisane masz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 15:52:39 12-11-07    Temat postu:

BlackFalcon --> dziękuję za miłe słowa :* kochana jesteś dziękuję za tego aktora nadaje się idealnie jakbyś miała pomysł na innych to ja chętnie skorzystam z Twoich propozycji
Monioula --> mnie długo prosić nie trzeba

ODCINEK 2

Carlisle, północna Anglia, 16 lat później

Gillian nerwowo chodziła po komnacie. Co jakiś czas nasłuchiwała czy nikt się nie zbliża. Przecież musi stąd być jakieś wyjście - pomyślała.
- Jedno było - westchnęła - Ale kazał je zamurować.
Wystarczyło jedno spojrzenie na stary obraz, za którym kryło się tajemnce przejście. Jedno spojrzenie i wszystkie złe wspomnienia powróciły. Uśmiechnęła się gorzko przez łzy. Minęło szesnaście lat odkąd ostatni raz była w komnacie rodziców. To było tej nocy, gdy razem z siostrą musiały uciekać. Była wtedy jeszcze dzieckiem, ale dokładnie pamiętała tą noc. Ojciec dał jej jakiś list, który potem oddała Kevinowi na przechowanie. Wyraz bólu w oczach swojego kochanego papy, gdy się z nią żegnał. Jego dziwne słowa:
Obiecaj, że pomimo tego czego się dowiesz zaopiekujesz się siostrą. Obiecaj, że będziesz starała się ją chronić... Gdy dorośniesz wszystko zrozumiesz... Obie jesteście moimi małymi córeczkami. Pomimo tego jaka jest prawda, kocham was tak samo. Pamietaj o tym Gillian.
Tak, teraz rozumiała o czym mówił. Wuj Douglas o wszystkim jej opowiedział. Nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Instynktownie podeszła bliżej. W wejściu stanął postawny mężczyzna w średnim wieku. Przypomniała sobie jak wyglądał, gdy spotkali się ostatnim razem. Przytył przez te lata. Jego czupryna najwyraźniej się przerzedziła. Upływ czasu robi swoje. Nawet ludzie tacy jak Morgan się starzeją.
- Zmądrzałaś wreszcie dziewczyno?
- NIE!
- Więc odrzucasz moją propozycję. Wydajesz wyrok smierci na swojego wuja - uśmiechnął się z satysfakcją widząc pobladłą twarz dziewczyny.
- Nie zrobiłbyś tego - wypowiedziała drżącymi wargami - Co powiedziałby król, gdyby do jego uszu dotarła wiadomość, że jeden z jego lordów zginął z twojej ręki?
- Król jest moim dobrym przyjacielem i przyrodnim bratem... Zawsze możemy się przekonać co się stanie jeśli... Wystarczy, że poślę po Douglasa i będziesz świadkiem jego śmierci... Czyba, że...
- Dlaczego tak bardzo ci na tym zależy? Dlaczego chcesz żebym ją odnalazała? Dlaczego akurat ja?!
- Moja droga Gillian, Szkoci to bardzo uparty i nieufny naród... Myślisz, że zdradziliby miejsce pobytu Kate jakiemuś obcemu mężczyźnie? Co innego gdy szuka ją siostra - mówił przechadzając się obok wysokiego okna. Wyjrzał na dziedziniec - Wspaniały widok, nieprawdaż?
- Ale po co ci ona? Do czego potrzebna ci jest Kate?
- Gillian, Gillian... myślałem, że jesteś inteligentną kobietą. Zastanów się.
Nagle zbladła. Nie, on nie mógłby tego zrobić. Król by go zabił gdyby... Nie, nie narażałby własnego życia. Za dużo mógłby stracić.
- Widzę, że zrozumiałaś... Doszły mnie słuchy, że Kate została przygarnięta przez rodzinę z klanu Sinclair. Jeszcze jutro wyjedziesz by ją odnaleźć. Masz czas do balu wydawanego na cześć króla.
- Co jeśli nie odnajdę jej do tego czasu?
- Módl się, żeby tak nie było. Jeśli jej nie znajdziesz, Douglasa spotka taka sama śmierć jak twojego ojca.
- Jesteś parszywym draniem! - krzyknęła z nienawiścią. Postąpił tak jak się tego spodziewała. Wymierzył jej siarczysty policzek. Czuła jak piecze ją skóra. Złapała się za bolące miejsce. Podniosła dumnie głowę i... uśmiechnęła się. Tak, rozwścieczyła go tym. Nie okazała mu swego strachu. Z satysfakcją patrzyła jak mężczyzna oblewa się szkarłatnym rumieńcem. Twarz Morgana niewiele różniła się od jego rudych włosów.
- Tylko tchórz bije kobietę.
- Wyruszasz jutro z samego rana! - krzyknął wychodząc.
- Jak sobie życzysz... panie.
***
Przed podróżą ubłagała Morgana o widzenie z wujem. Na widok strudzonej twarzy sir Douglasa rzuciła mu się w objęcia.
- Moja kochana Gillian.
- Nic ci nie jest wuju? Zrobił ci coś?
Starzec wzruszył się głęboko jej oddaniem. Z ojcowską czułością pocałował dziewczynę w czoło.
- Nic mi nie jest. Przynajmniej zostałem we własnym domu. Pilnują mnie jego żołnierze, ale zawsze jestem u siebie.
- Muszę odnaleźć Kate - wydusiła z siebie - Muszę ją odnaleźć w przeciwnym razie on cię zabije.
Na twarzy starca malowało się przerażenie. Uśmiechnął się smutno.
- Domyślałem się, że to był powód dla którego cię wezwał - popatrzył poważnie na dziewczynę - Gillian, musisz obiecać, że jeśli odnajdziesz siostrę, nie wrócisz tu po mnie. Zrób wszystko by król poznał prawdę! Gdy odnajdziesz Kate poślij po króla. On musi się dowiedzieć, że ona żyje.
- Ale co z tobą? - zapytała płacząc.
- Jestem już stary...
- Nie! Nie pozwolę ci umrzeć. Nie pozwolę - mówiła zdławionym głosem - Coś wymyślę, ale nie pozwolę mu zrobić ci krzywdy. Za bardzo jesteś mi drogi wuju. Odnajdę ją. Odnajdę Kate, chociaż nawet nie wiem jak wygląda. Morgan powiedział, że przygarnęła ją rodzina Sinclairów. To długa droga, ale odnajdę ją!
- Wiem jak ci pomóc - powiedział starzec podchodząc do misternie zdobionego biurka. Wyciągnął pióro i papier. Gillian z zainteresowaniem wpatrywała się jak mężczyzna w skupieniu pisze list, by następnie dobrze go zalakować - Odszukaj lorda Buchanana. Brodick jest synem mojego starego przyjaciela. Gdy go odnajdziesz daj mu ten list. Wszystko w nim wyjaśniam - ręką poniósł jej podbródek - Głowa do góry, Gillian. Brodick pomoże ci. Odnajdziesz Kate. Pamiętaj jednak o tym o czym ci mówiłem. Pamiętaj o tym co mówił ci ojciec. Chroń Kate.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monioula
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 3628
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sevilla
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:03:07 12-11-07    Temat postu:

Ślicznie napisany odcinek. Masz wyjątkowy styl, który nadaje temu opku klimat
Postać Morgana będzie przeze mnie często krytykowana
Nie mogę się doczekać, kiedy Gillian znajdzie Kate, na tym forum czyta się wszystko o wiele lepiej i teraz mogę sie wypowiedzieć
Ah ta tajemnicza obietnica... świetny miałaś pomysł
No i... no i... ślicznie :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 16:15:18 12-11-07    Temat postu:

Tytuł nie odnosi się tylko do obietnicy Gillian złożonej ojcu, ale jeszcze do innych wątków no, ale to w kolejnych odcinkach się dowiesz Gillian odnajdzie Kate, ale nie tak prędko ktoś jej w tym pomoże, a przy okazji pozna nowych ludzi
Dziękuję :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:22:09 12-11-07    Temat postu:

Jen napisał:
BlackFalcon --> dziękuję za miłe słowa :* kochana jesteś dziękuję za tego aktora nadaje się idealnie jakbyś miała pomysł na innych to ja chętnie skorzystam z Twoich propozycji


Nie ma za co . Od razu mi stanal przed oczami. Pomysle nad kolejnymi .

Jen napisał:
Tak, teraz rozumiała o czym mówił. Wuj Douglas o wszystkim jej opowiedział.


Wrrr ))). Ale nam nie . Ale cos mi sie wydaje, ze Kate bedzie corka krola, albo cos w tym rodzaju...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 16:30:58 12-11-07    Temat postu:

Sophia Myles zagra Gillian dzięki Monioula za pomoc w znalezieniu aktorki do tej roli :*
BlackFalcon --> Co do Kate ja nie wiem, nie wiem zobaczymy, za kilka odcinków się wyjaśni Malcom będzie Morganem dzieki :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:37:28 12-11-07    Temat postu:

Jen napisał:
Sophia Myles zagra Gillian dzięki Monioula za pomoc w znalezieniu aktorki do tej roli :*


Nie ma za co (to do Malcolma . A ta aktorka swietnie pasuje!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 19:45:20 14-11-07    Temat postu:

Mam nadzieję, że odcinek "Obietnicy" wynagrodzi fakt, że jest mała przerwa w odcinkach TPT ja po prostu ostatnio cierpię na brak czasu. Obiecuję, że postaram się na weekendzie coś wyskrobać
Pozdrawiam

ODCINEK 3

Okolice Loch Lomond, dwa tygodnie później

Od kilkunastu dni bezskutecznie poszukiwała lorda Buchanana. Gdy tylko docierała do jakieś wioski dowiadywała się, że lord właśnie wyjechał. Zziębnieta traciła już nadzieję na spotkanie z nim. Właśnie jechała leśną ścieżką, gdy w głębi lasu, na małej polanie spostrzegła grupę żołnierzy. Serce zaczęło walić jej jak oszalałe, gdy zdała sobie sprawę, że noszą barwy klanu Buchananów. Jednak jest nadzieja - pomyślała. Spięła konia i wkrótce znalazła się w ich obozie.
Na jej ustach zagościł błogi uśmiech ulgi. Zsiadła z klaczy i skierowała się w kierunku wpatrujących się w nią z zainteresowaniem grupki mężczyzn. Jeden z nich, wysoki i postawny z dużą blizną na lewym policzku, obrzucił ją pełnym politowania spojrzeniem. Wyobraziła sobie jak musi teraz wyglądać. Jednak nie to było najważniejsze.
- Muszę spotkać się z waszym wodzem.
- Przykro mi, ale lord Buchanan jest zajęty. Może za dwa dni.
- Ale ja nie mogę tyle czekać - powiedziała żałośnie. Mężczyzna rozłożył ręce.
- Za dwa dni, jeśli oczywiście wcześniej stąd nie wyjedziemy - wyjaśnił cierpliwie.
- Proszę. Ja naprawdę muszę się z nim spotkać.
- Panienko, lord Buchanan załatwia ważne sprawy we wsi. Nie możemy mu teraz przeszkadzać. Powinien wrócić przed zapadnięciem zmroku.
- To sprawa życia i śmierci. Muszę się z nim spotkać natychmiast - prosiła.
- Dobrze - skapitulował. Miał nadzieję, że wódz nie będzie mu miał tego za złe - Zaraz wyślę kogoś do wsi po lorda. Co Colin ma mu przekazać?
Gdy żołnierz usłyszał odpowiedź Gillian gwałtownie pobladł. Czym prędzej popędził konia w stronę wsi.
***
Colin niepewnie postępował z nogi na nogę. Nie miał odwagi spojrzeć lordowi w oczy a co dopiero przekazać wiadomość od kobiety czekającej w obozie.
- O co chodzi Colinie?
- W obozie jest ktoś kto chce się z tobą koniecznie zobaczyć milordzie.
- Kto? ... Na Boga Colinie wyduś to wreszcie z siebie!
- Ta kobieta powiedziała, że jest twoją narzeczoną, panie - spojrzał z przestrachem na twarz Brodicka. Nie potrafił z niej nic wyczytać. Czy lord jest zły?
- Prosiła o coś jeszcze? - starał się panować nad swoim głosem.
- Ona nie prosiła a raczej wydała ci rozkaz, wodzu - obserwował nerwową grę mięśni na twarzy swojego pana - Kazała ci się śpieszyć - powiedział szybko.
***
Zaniepokoiła się bo Colin już dawno powinien wrócić. Trudno, pewnie nie przyjedzie na czas - pomyślała w duchu. Już miała wstać i wyjechać mu naprzeciw, gdy usłyszała tętent koni. Odetchnęła z ulgą, kiedy zobaczyła jak postawny mężczyzna towarzyszący Colinowi zeskakuje z konia. Więc to jest Brodick - westchnęła. Zanim do niej podszedł zdążyła dobrze mu się przyglądnąć. Był całkiem przystojnym mężczyzną niewiele od niej starszym. Mocną szczękę okalały długie jasne włosy. Przypomniała sobie opowieści niani o legendarnych wikingach. Jego wygląd wskazywał na to, że mógł być ich potomkiem.
Musiała zadrzeć wysoko głowę by spojrzeć mu w oczy. Zaskoczył ją ich błękit. Miały barwę wzburzonego morza, czuła jakby zatracała się z tym spojrzeniu. Szyja zaczynała już ją boleć. Obawiała się, że ją nadwyręży jeśli będzie zmuszona dłużej z nim rozmawiać.
Nie silił się na żadne powitania. Oschłym tonem zapytał:
- To ty jesteś kobietą, która podaje się za moją narzeczoną? - w jego oczach skrzyły się iskierki rozbawienia.
- Ja - odpowiedziała drżącym głosem. Zaczerwieniała się. Nie wiedzieć czemu obecność tego mężczyzny działała na nią rozpraszająco.
- Dlaczego? - zadał proste pytanie.
- Musiałam się z tobą jak najszybciej zobaczyć - wyjaśniła - To kłamstwo było jedyną rzeczą jaka przyszła mi do głowy. Zaintrygowałam cię panie i przyjechałeś - odpowiedziała najwyraźniej zadowolona z siebie.
- To prawda - popatrzył na nią pytająco. Jej uśmiech wywoływał w nim dziwne uczucie.
- Nazywam się Gillian MacKay... Potrzebuję twojej pomocy - ponaglił ją ruchem ręki by mówiła dalej - Chcę odnaleźć siostrę. Gdy miała cztery latka została przygarnięta przez rodzinę z klanu Sinclair. Muszę ją odnaleźć przed balem wydawanym na cześć króla. Jeśli tego nie zrobię mój wuj zginie.
- Dlaczego uważasz, że ci pomogę?
- Tak powiedział mój wuj, baron Douglas Scott - wyraz twarzy Brodicka złagodniał na dźwięk tego nazwiska - W tym liście wszystko ci wyjaśnia.
Patrzyła na niego jak w skupieniu czyta list. Nie mogła wyczytać z jego twarzy żadnych emocji. Była ciekawa co takiego wuj tam napisał. Była pewna, że wspomniał o czymś więcej. Ale o czym?
- Znam kogoś kto ci pomoże - odezwał się wreszcie - Podróż będzie długa. Wyruszamy jutro z samego rana.
- Dziękuję - popatrzyła na niego z wdzięcznością.
- Spłacam jedynie dług wdzięczności względem sir Douglasa. Przypomniał mi o czymś w tym liście.
- O czym?
- Kto ci to zrobił? - zignorował jej pytanie. Podniósł jej podbódek by lepiej przyjrzeć się siniakowi na jej policzku.
- To nic takiego - odepchnęła jego rękę.
- Kto ci to zrobił? - ponowił pytanie.
- Mężczyzna, który rozkazał odnaleźć Kate.
- Jak się nazywa?
- Jestem zmęczona - ucięła.
Nie uzyskał odpowiedzi. Zniecierpliwionym głosem przywołał do siebie jednego z mężczyzn.
- Liamie, jedź do wsi i załatw resztę spraw za mnie. Wróć przed rankiem.
- Liam? Masz na imię Liam? - zapytała wzruszona.
- Tak, pani. Czy coś się stało? - zapytał widząc w jej oczach łzy.
- Tak miał na imię jeden w żołnierzy mojego ojca. Był bardzo dobrym wojownikiem.
- Był? - podchwycił.
- Zginął przed szesnastoma laty w mojej obronie - odpowiedziała głucho patrząc jak mężczyzna wykonuje polecenie swego wodza i jedzie w kierunku wsi. Z zamyślenia wyrwal ją głos Brodicka.
- Dlaczego tak się w nią wpatrujecie? - zapytał poirytowany swoich ludzi - Nigdy nie wiedzieliście kobiety?
- Tak pięknej jeszcze nie - odpowiedział z szerokim uśmiechem jeden z nich.
Była zmęczona. Potrzebowała snu i kąpieli. Tak, kąpieli potrzebuję najbardziej - stwierdziła przyglądając sie krytycznie swojemu strojowi. Suknia nadawała się jedynie do wyrzucenia. Materiał był brudny i rozdarty niemalże w każdym możliwym miejscu. Jeszcze niedawno szyta suknia była w opłakanym stanie.
Podniosła głowę. Zauważyła, że żołnierze Brodicka zbierają się wokół niej. Była w środku kręgu. Uśmiechnęła się do nich.
- Jestem Gillian - przedstawiła się.
- A ja Fingal.
- Stephen.
- Brian.
- Colin.
Brodick z rozbawieniem przyglądał się tej scenie. Gillian wydawała mu się wyglądać jak zagubiona i przestraszona owieczka wśród tych wysokich żołnierzy.
- Jesteś narzeczoną naszego wodza? - zapytał jeden z nich. Jeśli dobrze zapamiętała miał na imię Fingal.
- Nie - odpowiedziała rumieniąc się z zakłopotania.
- Powiedziałaś, że jesteś.
- Ale ja skłamałam - broniła się.
- Słowo jest słowem - powiedział jeden z nich.
- Co to znaczy?
- To znaczy dziewczyno, że jesteś jego narzeczoną.
Na nic zdały się jej zaprzeczenia. Oni po prostu uparli się, że Gillian jest narzeczoną ich wodza. Święcie w to wierzyli. Obrażali się za każdym razem, gdy starał się im to wypersfadować.
- Masz wyjaśnić! - krzyknęła w stronę Brodicka. Denerwował ją ten jego bezczelny uśmiech.
- Co? - zapytał niewinnie.
- Że my... że... Powiedz, że to nieprawda!
- Przecież tak powiedziałaś - uśmiechnął się do niej szelmowsko wzbudzając w niej tym samy większy gniew - Jesteś moją narzeczoną.
- Już rozumiem - powiedziała z ulgą - Wy tylko tak żartujecie.
- Mylisz się - usłyszała za sobą głos Stephena - My nigdy nie żartujemy, a tymbardziej z takich spraw. Słowo jest słowem, a ty pani jesteś narzeczoną naszego wodza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23526
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:24:26 14-11-07    Temat postu:

Zaczynam lubic lorda Buchanana . Ciekawe, czy moje domysly co do dalszych losow siostr sa sluszne...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jen
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 10 Mar 2007
Posty: 3147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 7:38:02 15-11-07    Temat postu:

A jakie są te domysły? ;> po prostu jestem ciekawa I cieszę się, że polubiłaś Brodicka ja też lubię tą postać mam nadzieję, że innych bohaterów też polubisz
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monioula
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 01 Cze 2007
Posty: 3628
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sevilla
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:30:30 15-11-07    Temat postu:

Scenka między Gillian i Brodickiem genialna! On najwyraźniej wpadł jej w oko Osobiście bardziej wolę ją, jest bardzo pomysłowa (ta wymówka, by go sprowadzić była bombowa!). Czekam z niecierpliwością na new i mogę stwierdzić, że w jakiś sposób mi wynagroziłaś brak TPT
Rozumiem, że jesteś zalatana Też mam sporo zajęć i nauki niestety Muszę jeszcze obmyślić co w HNF bo teraz moja kolej. Jutro napiszę ci na gg na co wpadłam.
Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 1 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin